Dziś jest:
Niedziela, 29 listopada 2020

Prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na szukaniu nowych lądów, lecz na nowym spojrzeniu.
/Marcel Proust/

Pytania do FN
ODPOWIEDZI NA PYTANIA NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas swoje pytanie - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "Pytania do FN": pytania@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Dlaczego po śmierci witają nas nasi bliscy, skoro jest rzekomo doktryna reinkarnacji?
Nie, 7 maj 2017 08:55 komentarze: 12 czytany: 3638x

Dzień dobry. Nurtuje mnie pewne pytanie. Jeśli reinkarnacja istnieje to jak wytłumaczyć fakt że zmarli po kilkudziesięciu latach od swojej śmierci witają "po drugiej stronie" swoich umierających bliskich? Będę wdzięczna za jakieś wyjaśnienie. Zakłada się przecież że kolejne wcielenie jest po około 5 latach od śmierci.Sprawa już kiedyś była tematem naszej odpowiedzi, ale chętnie powtórzymy to raz jeszcze.......

czytaj dalej

Dzień dobry. Nurtuje mnie pewne pytanie. Jeśli reinkarnacja istnieje to jak wytłumaczyć fakt że zmarli po kilkudziesięciu latach od swojej śmierci witają "po drugiej stronie" swoich umierających bliskich? Będę wdzięczna za jakieś wyjaśnienie. Zakłada się przecież że kolejne wcielenie jest po około 5 latach od śmierci.


Sprawa już kiedyś była tematem naszej odpowiedzi, ale chętnie powtórzymy to raz jeszcze. Powszechnie funkcjonuje bardzo pożądany społecznie pogląd, że po śmierci powitają nas całe tabuny „naszych bliskich”, którzy już wcześniej odeszli. O ile mamy setki dowodów na to, że dusze zmarłych wcielają się w nowe ciała, to takich historii o tym, jak „babcie, dziadkowie i pradziadkowie” witają wnuczka po przejściu na drugą stronę są… zaskakująco rzadkie. Ludzie tego pragną, powtarzają, że „się spotkają po śmierci”, ale… przeważnie witają ich tam „potężne istoty duchowe”. Co oczywiście nie oznacza, że dusza jakiegoś zmarłego naprawdę nie pojawi się w momencie śmierci członka rodziny.

Powrót z „krainy światła” na Ziemię w nowym ciele pojawia się faktycznie dość szybko. Po śmierciach w okolicznościach dramatycznych nawet bardzo szybko. Nasze ustalenia są zbieżne z tym, co ustalił dr Jim Tucker.


Informacje na ten temat pojawiają się w filmie, który pokazaliśmy w serwisie – ok. 14 minuty filmu.

 

Na koniec jedna historia związana z wielkim polskim medium czyli Izabelą Węgierską. Kiedyś powiedziała nam takie słowa:

- Ludzie nigdy nie powinni wywoływać duchów, bo to się zawsze kończy źle. Czasami nawet dla obcych ludzi, w których ciałach są dusze ich bliskich. Dzieci wywołują ducha „ukochanej babci”, a w tym czasie duch babci będący w ciele dziecka otrzymuje podświadomie sygnał, że jest wzywany, opuszcza ciało dziecka i przybywa na miejsce, a dziecko… nagle umiera. Jestem przekonana, że znaczna część tzw. spontanicznych, niczym nie uzasadnionych śmierci ludzi na całym świecie ma takie właśnie podłoże, że ich dusza została przywołana w całkowicie nieodpowiedzialny sposób przez żyjących.



zwiń tekst

Czy nie boicie się zachęcać do kontaktu z istotami z kosmosu?
Pt, 5 maj 2017 06:43 komentarze: 6 czytany: 2308x

Zanim odpowiemy na to pytanie, musimy jedną rzecz wyjaśnić: my nie zachęcamy ludzi do kontaktu z UFO (czy z istotami z kosmosu – jak raczył się wyrazić czytelnik), gdyż to jest niemożliwe. Równie dobrze moglibyśmy zachęcać ludzi „do wybuchu wulkanu” – ta rzecz jest absolutnie poza naszą i w ogóle ludzką kontrolą. My jedynie zapowiadamy, że taki kontakt jest prowadzony od początków istnienia naszej.......

czytaj dalej

Zanim odpowiemy na to pytanie, musimy jedną rzecz wyjaśnić: my nie zachęcamy ludzi do kontaktu z UFO (czy z istotami z kosmosu – jak raczył się wyrazić czytelnik), gdyż to jest niemożliwe. Równie dobrze moglibyśmy zachęcać ludzi „do wybuchu wulkanu” – ta rzecz jest absolutnie poza naszą i w ogóle ludzką kontrolą. My jedynie zapowiadamy, że taki kontakt jest prowadzony od początków istnienia naszej cywilizacji na Ziemi, a tzw. oficjalny kontakt będzie wcześniej czy później. To istotna różnica!

Proszę pamiętać, że ta druga strona ma miażdżącą przewagę w każdej dziedzinie i praktycznie każdy ruch zależy od nich, a nie od nas. To tak, jakby współczesny oddział komandosów wyposażonych w najnowocześniejszą broń spotkał na swojej drodze dzikie plemię zamieszkujące zapomnianą wyspę, chodzące jedynie w kusych przepaskach z roślin, którzy jeszcze „epokę łuku” mają przed sobą, a na razie ich bronią są „kamienie w rękach”. To porównanie i tak nie jest właściwie oddające zetknięcia się naszej cywilizacji z tym, co przylatuje na Ziemię. Proszą także pamiętać, że jest ich wielu i różnych, choć akurat w sprawie kontaktu z mniej rozwiniętymi światami mają wyraźnie jakieś wspólne porozumienie, wspólną taktykę, której jednym z podstawowych punktów jest „nie pokazywać się i nie ujawniać swojego istnienia”.

Wszelkie Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia są także starannie zaplanowane przez obcych, a nie wynikają ze spontanicznych działań ludzi. W tym sensie nie można nawet mówić o „otwarciu się na kontakt”, bo jest to fikcja. Niebezpieczeństwo? Gdyby ta potęga chciała tutaj zrobić porządek (podbić, zabić, zniszczyć, zniewolić itp.), to zrobiła by to już tysiąc razy na tysiąc sposobów – musimy sobie to jasno powiedzieć. Nie robią tego, więc nie taki jest ich cel.

A na koniec pytanie, czy słyszeliśmy o tym, że w trakcie Bliskich Spotkań Trzeciego Stopnia były przekazywane „prośby lub zadania” od obcych dla ludzi. I tu odpowiedź jest oczywista: jak najbardziej tak. Przykład pierwszy z brzegu: Lech Chaciński w trakcie spotkania z obcycmi dostał od nich prośbę, aby przekazał ludzkości pamiętne przesłanie „Chrońcie Ziemię, wodę i powietrze, bo grozi wam zagłada lub katastrofa”. I jak wszyscy wiemy wypełnił to zadanie w stu procentach.



zwiń tekst

Czy Fundacja Nautilus spędziła noc w nawiedzonym domu?
Śr, 3 maj 2017 12:08 komentarze: brak czytany: 2263x

To pytanie pojawiło się na naszej poczcie kilka dni temu, ale tak naprawdę jesteśmy o to pytani regularnie. Odpowiedź oczywiście jest twierdząca, ale – proszę nam wierzyć – nie jesteśmy „poszukiwaczami duchów”, którzy prześcigają się w zbieraniu przygód w tego typu miejscach, które potem zamieszczają w serwisach. Znamy takie grupy i regularnie dostajemy od nich prośby o adresy takich właśnie miejsc.......

czytaj dalej

To pytanie pojawiło się na naszej poczcie kilka dni temu, ale tak naprawdę jesteśmy o to pytani regularnie. Odpowiedź oczywiście jest twierdząca, ale – proszę nam wierzyć – nie jesteśmy „poszukiwaczami duchów”, którzy prześcigają się w zbieraniu przygód w tego typu miejscach, które potem zamieszczają w serwisach. Znamy takie grupy i regularnie dostajemy od nich prośby o adresy takich właśnie miejsc. Przeważnie odmawiamy, gdyż właściciele domów po prostu sobie tego nie życzą.

Nawiedzone domy przez duchy są faktem, ale przeważnie oznaczają prawdziwy dramat dla osób, które w takich domach mieszkają. Siła duchów przeważnie nie jest wielka (co innego demony, ale to inna historia i na szczęście rzadziej spotykana), ale i tak potrafią na przykład zamienić noce domowników w ciągłe „czuwanie”. Bezsenność i nerwice – to najczęściej skutki uboczne takiego zjawiska.

Ekipa FN odwiedziła więcej takich miejsc niż jakakolwiek inna grupa w tym kraju – nie ma sensu tego ukrywać. Czasami było zabawnie, ale bywało groźnie. Nasz kolega z pokładu Nautilusa został kiedyś ostrzeżony przez egzorcystę, że jeden z bytów ma pomysł odwiedzenia go w jego własnym mieszkaniu. I tak się stało – w nocy pośrodku pokoju nasz kolega spostrzegł stojącą nieruchomo ciemną postać. Na szczęście wiedział co robić i szybko sobie z tym poradził. Pytanie: czy inni poszukiwacze wrażeń w tego typu miejscach poradziliby sobie równie sprawnie?! Mamy duże wątpliwości… to są naprawdę niebezpieczne rzeczy i do prawdziwie nawiedzonych miejsc jedziemy tylko w ostateczności. I powód jest tylko jeden – pomoc ludziom, którzy nas o to proszą!

Historia z naszej poczty do FN – jedna ze stałych czytelniczek serwisu zainteresowała się tekstem w serwisie TVN24 KONTAKT o nawiedzonym szpitalu, który jest… bardzo blisko naszej Bazy FN, w której jest nasze archiwum i gdzie stoi nasz pojazd do wypraw badawczych.

 

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Tuesday, May 02, 2017 9:53 AM
To: Fundacja Nautilus
Subject: link

 http://kontakt24.tvn24.pl/najnowsze/dreszczyk-emocji-w-dawnym-szpitalu-psychiatrycznym-relacja-reportera-24,230821.html

 "Fajne" miejsce!

 

 Oczywiście znamy to miejsce – to opuszczony Szpital Psychiatryczny w Otwocku. Poniżej kilka fotografii z artykułu w serwisie TVN24.


 




zwiń tekst

Co Fundacja Nautilus myśli o Księdze Urantii?
Nie, 30 kwi 2017 12:07 komentarze: 1 czytany: 3398x

Temat Księgi Urantii wraca regularnie na pokład okrętu Nautilus. Czym jest ta dziwna księga? To jedna z największych "legend zjawisk niewyjaśnionych", która jest zawsze punktem obowiązkowym w każdej serii dokumentalnej o niezwykłościach tego świata. Na naszą pocztę e-mailową przyszła wiadomość z pytaniem o Księgę Urantii.Witam serdecznie,Będąc stałym czytelnikiem Waszego Portalu, staram się być czujnym.......

czytaj dalej

Temat Księgi Urantii wraca regularnie na pokład okrętu Nautilus. Czym jest ta dziwna księga? To jedna z największych "legend zjawisk niewyjaśnionych", która jest zawsze punktem obowiązkowym w każdej serii dokumentalnej o niezwykłościach tego świata. Na naszą pocztę e-mailową przyszła wiadomość z pytaniem o Księgę Urantii.


Witam serdecznie,
Będąc stałym czytelnikiem Waszego Portalu, staram się być czujnym na różnego rodzaju ciekawostki, które mogłyby nadać się do Waszego archiwum. Ciekawostka dotyczy lektury "Księgi Urantii" w części III, rozdziale "Historia Urantii" znajduje się fragment:

"Przez całą tą epokę na planecie szalały częste i gwałtowne burze. Wczesna skorupa ziemska nieustannie się zmieniała. Ochładzanie się powierzchni następowało na przemian z rozległymi wypływami lawy. Dziś na powierzchni świata nie można nigdzie znaleźć nawet skrawka tej pierwotnej skorupy planetarnej. Wszystko mieszało się zbyt wiele razy z lawą, wyrzucaną z głębi i z domieszkami późniejszych osadów wczesnego oceanu światowego.
Nigdzie na powierzchni świata nie można znaleźć więcej zmodyfikowanych pozostałości tych dawnych skał praoceanicznych niż w północno-wschodniej Kanadzie, w okolicach Zatoki Hudsona. To rozległe, granitowe wzniesienie, składa się z kamienia należącego do epok przedoceanicznych. Te skalne pokłady były nagrzewane, wyginane, skręcane, odgniatane i na nowo wielokrotnie przechodziły te zniekształcające je i przeobrażające doświadczenia."
W sieci znalazłem informację z 2008 roku:
"Na terenie Kanady odkryto formację skalną, którą naukowcy datują na 4,28 miliarda lat. Oznacza to, że są to najstarsze dostępne naukowcom ziemskie skały. Artykuł na temat odkrycia ukazał się w najnowszym wydaniu tygodnika "Science".

Skały pochodzą z formacji Nuvvuagittuq z okolic zatoki Hudsona. Ich datowanie było możliwe dzięki zawartości w nich izotopów metali neodymu i samaru. Dzięki analizie skał będzie można lepiej poznać początki ewolucji Ziemi."
Źródło: http://www.ekologia.pl/wiadomosci/srodowisko/odkryto-najstarsze-skaly-na-ziemi,4578.html
Jak zapewne wiecie Księga Urantii powstała znacznie wcześniej aniżeli geologiczne odkrycie z nadmienionego artykułu. Jestem ciekaw co o tym sądzicie, oraz jaka jest Wasza opinia na temat "Księgi Urantii"?
Pozdrawiam
Andrzej [dane do wiad. FN]



Księga Urantii, po raz pierwszy wydana przez Fundację Urantii w roku 1955, twierdzi, że została przedstawiona przez niebiańskie istoty, jako objawienie dla naszej planety, Urantii.

      Tekst Księgi Urantii mówi nam o początkach, historii i przeznaczeniu ludzkości i naszych związkach z Bogiem Ojcem. Przedstawia jedyny w swoim rodzaju i frapujący obraz życia i nauk Jezusa. Przed ludzkim duchem otwiera nowe perspektywy czasu i wieczności i przynosi nowe szczegóły naszej przygody, podczas wznoszenia się w przyjaznym i starannie zarządzanym wszechświecie.

      Księga Urantii podaje jasną i zwięzłą integracją nauki, filozofii i religii. Ci, którzy ją czytali i zgłębiali, wierzą, że Księga
Urantii może wnieść bardzo wiele wartości do religijnej i filozoficznej myśli ludzi tego świata.  

     

Księga Urantii, jako taka, nie jest „religią”. Bazuje na religijnym dziedzictwie z przeszłości i teraźniejszości, popierając osobistą, żywą wiarę religijną.

      Czytelnicy z różnych stron świata mówią nam, że Księga Urantii wywarła na nich ogromne wrażenie i częstokroć odmieniła ich życie. Inspiruje ich do osiągania nowych poziomów rozwoju duchowego i rozwija ich zrozumienie wartości życia ludzkiego.

      W UMYSŁACH śmiertelników Urantii — tak bowiem nazywa się wasz świat — panuje wielki zamęt odnośnie znaczenia takich pojęć jak Bóg, boskość i Bóstwo. Istoty ludzkie są jeszcze bardziej zdezorientowane i niepewne, gdy idzie o związki wzajemne Boskich osobowości, określanych tak różnorodnymi nazwami. Z powodu takiego ubóstwa pojęciowego i związanego z nim wielkiego chaosu ideowego, otrzymałem polecenie zredagowania tego oświadczenia wprowadzającego, aby wyjaśnić znaczenia, jakie powinno się przydawać pewnym symbolom słownym, kiedy te mogą być z kolei używane w przekazach, które zespół objawiających prawdę istot z Orvontonu przetłumaczył na język angielski Urantii, zgodnie z otrzymanym upoważnieniem.

      W naszych staraniach, zmierzających do poszerzenia świadomości kosmicznej i wzbogacenia percepcji duchowej człowieka, niezmiernie trudno jest przedstawić rozszerzone pojęcia i zaawansowaną prawdę, kiedy ograniczeni jesteśmy do zawężonego języka danego świata. Jednak nasze powiernictwo skłania nas do czynienia wszelkich wysiłków, aby przekazać nasze znaczenia przy użyciu symboli słownych języka angielskiego. Zostaliśmy poinstruowani, że tylko wtedy mamy wprowadzać nowe określenia, kiedy pojęcie, które ma być przedstawione, nie posiada angielskiego odpowiednika, którego można by użyć do wyrażenia tego, nowego pojęcia, częściowo, czy nawet z większym lub mniejszym wypaczeniem znaczenia.

      Aby ułatwić zrozumienie i zapobiec dezorientacji u każdego śmiertelnika, który może zgłębiać te przekazy, uważamy, że rozsądnie będzie przedstawić w tym, wstępnym oświadczeniu, zarys znaczeń przypisywanych wielu słowom angielskim, używanym na określenie Bóstwa i pewnych pojęć z nim związanych, dotyczących rzeczy, znaczeń i wartości rzeczywistości wszechświatowej.

      Żeby jednak opracować tę przedmowę, dotyczącą definicji oraz ograniczeń terminologii, należy przewidzieć stosowanie danych określeń w następujących dalej prezentacjach. Przedmowa ta nie jest zatem oświadczeniem zupełnie skończonym; jest ona tylko przewodnikiem po definicjach, mającym pomóc tym, co będą czytali następujące dalej przekazy, traktujące o Bóstwie oraz wszechświecie wszechświatów, przekazy opracowane przez komisję z Orvontonu, posłaną w tym celu na Urantię.

      Wasz świat, Urantia, jest jedną z wielu podobnych jej, zamieszkałych planet, wchodzących w skład wszechświata lokalnego Nebadonu. Wszechświat ten, wraz z podobnymi kreacjami, tworzy superwszechświat Orvonton, a z jego stolicy, Uversy, przybywa nasza komisja. Orvonton jest jednym z siedmiu ewolucyjnych superwszechświatów czasu i przestrzeni, które krążą wokół kreacji boskiej doskonałości bez początku i końca — centralnego wszechświata Havony. W sercu tego wiecznego, centralnego wszechświata, znajduje się stacjonarna Wyspa Raj, geograficzne centrum nieskończoności i miejsce pobytu wiecznego Boga.


Księga Urantii została wydana także w Polsce.


I najważniejsze: czy Fundacja Nautilus wierzy w prawdziwość Księgi Urantii? Powiedzmy tak: dowodów na prawdziwość nie mamy, ale ze względu na treść zgodną z naszą filozofią "życzliwie obserwujemy i monitorujemy".



zwiń tekst

Czy Tomasz Gollob przed swoim wypadkiem dostał ostrzeżenie od losu?
Wt, 25 kwi 2017 05:07 komentarze: 6 czytany: 3440x

Polską wstrząsnęła informacja o tragicznym wypadku Tomasza Golloba. To polski żużlowiec, w latach 1995–2013 uczestnik cyklu Grand Prix IMŚ na żużlu. Jeden z najbardziej utytułowanych żużlowców w historii zarówno na arenie krajowej jak i międzynarodowej. 7-krotny mistrz świata na żużlu (1 raz indywidualnie w sezonie 2010 i 6 razy z drużyną w sezonach 1996, 2005, 2007 i 2009-2011. 30-krotny mistrz Polski.......

czytaj dalej

Polską wstrząsnęła informacja o tragicznym wypadku Tomasza Golloba. To polski żużlowiec, w latach 1995–2013 uczestnik cyklu Grand Prix IMŚ na żużlu. Jeden z najbardziej utytułowanych żużlowców w historii zarówno na arenie krajowej jak i międzynarodowej. 7-krotny mistrz świata na żużlu (1 raz indywidualnie w sezonie 2010 i 6 razy z drużyną w sezonach 1996, 2005, 2007 i 2009-2011. 30-krotny mistrz Polski w różnych konkurencjach (7-krotny drużynowo, 8-krotny indywidualnie, 11-krotny w parze, 3-krotny młodzieżowy indywidualnie i 1-krotny młodzieżowy w parze).


W niedzielę 23 kwietnia 2017 doszło do dramatycznego wypadku na treningu przed zawodami motocrossowymi w Chełmnie. Podczas jazdy próbnej upadł na tor. Wstępna diagnoza mówi o poważnym naruszeniu rdzenia kręgowego. Wypadek miał zagadkowy przebieg.

- Wypadek miał miejsce na dość długim zjeździe w dół. 200 metrów dalej jest las, więc nie było świadków zdarzenia. Na okrążeniu zapoznawczym wszyscy zawodnicy mają obowiązek jechać bardzo powoli. Przed każdym wyścigiem jest takie okrążenie, bo tor po każdym przejeździe może się zmieniać. Zawodnicy jadą jeden za drugim, zazwyczaj na pierwszym bądź drugim biegu. Chodzi wtedy wyłącznie o to, by sprawdzić czy są jakieś przeszkody na torze i jak zmienia się linia jazdy. Na treningu wszyscy jeździ się natomiast na czas, ale z zachowaniem ostrożności. To zagadkowy upadek, bo miał miejsce w bezpiecznym miejscu - podkreśla były zawodnik.


 

Po tym wydarzeniu dostaliśmy ciekawe pytanie, na które postanowiliśmy odpowiedzieć.

 

Witam Fundację!

Wydaje mi się, że ten przypadek jest ciekawy z punktu widzenia przeznaczenia...

Tomasz Gollob miał już jeden ciężki wypadek na motorze, w którym został naruszony jego kręg TH7. Przeżył też wypadek lotniczy. Z obu nieszczęść się wykaraskał... Czy tamte przypadki mogły być ostrzeżeniem, żeby "zwolnił" tempo życia?
Teraz Gollob ponownie doznał urazu kręgu TH7... Kusił los, dopadło go przeznaczenie? Wiadomo, że Gollob nie był krystalicznie czystą postacią, znane są jego "potyczki małżeńskie".
A może to wszystko nie jest ze sobą związane?

 Czy Fundacja ma jakieś przemyślenia na temat ostrzeżeń dawanych przez los? Michael Schumacher, Robert Kubica - to inni sportowcy, którzy uniknęli ostateczności.

 Pozdrawiam

Kazik

 

Oczywiście, że mamy „swoje przemyślenia”, ale po kolei. Musi Pan wiedzieć, że nie podobają nam się w stopniu absolutnym wszelkie szaleństwa związane z narażaniem własnego życia, które nie wiedzieć czemu nazywane są „sportami”. Jak wiadomo zajmujemy się obcymi cywilizacjami, które w pojazdach UFO przylatują na Ziemię. Znamy także to, co „obcy” mówią o naszej cywilizacji. Ich zdaniem o skrajnym barbarzyństwie naszego świata mówi nie tylko zabijanie innych istot i ich „zżeranie” w naszych posiłkach, ale także tzw. przemysł filmowy i coś, co my nazywamy sportami ekstremalnymi, motorowymi i wszelkimi innymi, w których jest narażane własne życie lub życie innych ludzi. W ich światach tego nie ma! Nie ma żadnego „jeżdżenia na nartach”, nie ma „skoków do wody”, nie ma także „wspinaczki po pionowych skałach”, co według naszego świata „jest fajne” i dzięki czemu wypełniają się co roku kolejne alejki na cmentarzach, choć większości „przecież się jakoś udaje”.

 Dzięki temu jest absolutne poszanowanie życia, a owe „niesłychane emocje” które rzekomo są tak wielką wartością hołubioną przez ludzi nazywających się kibicami jest niczym innym jak marnowaniem czasu i drogocennej energii, a także działaniu wbrew Prawu Kreacji, które mówi: nie wolno narażać życia jakiejkolwiek istoty żywej, w tym także życia swojego. To uwaga na marginesie.

 A teraz sprawa „ostrzeżenia od losu” – ma Pan absolutną rację. Jeśli ktoś dostaje kolejne sygnały, że jego dalsze postępowanie jest naigrywaniem się z przeznaczenia, wtedy jest jasne, że zakończy się to tragicznie. Wie Pan, na czym polega największy problem? Nie na konsekwencjach związanych z kalectwem, czyli zamianą całej reszty lat życia takiego człowieka w nieustanną walkę z niewyobrażalnym cierpieniem, a często zamianą w stan wegetatywny (jak w przypadku Michaela Schumachera). Najgorsze są konsekwencje karmiczne, w które zaczyna być uwikłana nie tylko dusza naszego spragnionego pieniędzy, emocji i przygody sportowca, ale także jego bliskich, którzy do końca życia będą obserwować jego stan „warzywa” podłączonego do przeróżnych urządzeń.

 Nasza wiedza z zakresu reinkarnacji mówi nam wyraźnie, że w kolejnych żywotach dusze ludzi mogą mieć konsekwencje takiego czynu. Aby zmienić sobie przyszłe życie (w kolejnym wcieleniu) nie trzeba tylko zabić kogoś, ale także uszkodzić własne ciało przez własne umiłowanie „emocji” i zamienić w koszmar życie swojej najbliższej rodziny czasami do końca swoich dni życia.

Nie jesteśmy pewni, czy dobrze wyjaśniliśmy to, o co nam chodziło. Miłość ludzi do oglądania „widowisk sportowych gdzie ludzie narażają własne życie” jest tak silna, że wszelkie sugestie o tym, że jest to zło powodują… wściekłość. Ale musimy mówić prawdę nawet wbrew powszechnie panującym sympatiom i opiniom. W każdej sprawie – także w tej!



zwiń tekst

Czy Chrześcijaństwo kiedyś uzna reinkarnację?
Nie, 23 kwi 2017 11:51 komentarze: 6 czytany: 2578x

Nasi czytelnicy śledzący uważnie portal Fundacji Nautilus zauważyli, z jaką absolutną pewnością mówimy o istnieniu reinkarnacji. Nie traktujemy jej bowiem jako "jednej z wielu teorii wyjaśniających duszę, przeznaczenie i sprawy związane z życiem po śmierci", ale jako coś istniejącego, weryfikowalnego i nie wymagającego ciągłego "udowadniania", gdyż zebrany przez FN materiał jest wystarczający aż nadto.......

czytaj dalej

Nasi czytelnicy śledzący uważnie portal Fundacji Nautilus zauważyli, z jaką absolutną pewnością mówimy o istnieniu reinkarnacji. Nie traktujemy jej bowiem jako "jednej z wielu teorii wyjaśniających duszę, przeznaczenie i sprawy związane z życiem po śmierci", ale jako coś istniejącego, weryfikowalnego i nie wymagającego ciągłego "udowadniania", gdyż zebrany przez FN materiał jest wystarczający aż nadto, aby uznać ją za fakt.


Co się dzieje w świecie wokół czytelników serwisu FN? Świat który znają, autorytety które szanują, rodzice, nauczyciele, nawet znane postacie z mediów mówią: reinkarnacja to brednie wschodnich sekt. I czasami dostajemy pytania w stylu: czy Chrześcijaństwo kiedyś uzna reinkarnację? Czy "wędrówka dusz" w jakikolwiek sposób chodzi po głowie kościelnym ideologom zakładającym układ "jedno życie - albo niebo - albo piekło - albo czyściec"? Odpowiedź jest oczywista: reinkarnacja jest wiedzą a nie żadną wiarą, więc kiedyś (za 100, 1000 lat) będzie rzeczą powszechnie wiadomą i oczywistą. Stanowisko kościoła będzie w tej materii bez znaczenia.

Nasz czytelnik Mariusz słusznie zauważył w wiadomości przesłanej na pokład okrętu Nautilus:

Od: Mariusz

Witam.Znalazłem coś takiego co się tyczy szeroko pojętej reinkarnacji .Jak rzekomo chrześcijanie do których również należę powinni na ten temat spoglądać.

http://2ryby.pl/film/dlaczego-chrzescijanie-nie-potrzebuja-reinkarnacji/

Trudno jakoś godzić to o czym fundacja pisze ( udokumentowane przypadki reinkarnacji ) z tym co głosi oficjalnie Kościół.

Warto jest zaprezentować ten krótki wykład księdza dr Krzysztofa Niedałtowskiego, gdyż pokazuje on dobrze sposób myślenia kościoła w tej sprawie. Pomijając pogardliwe zdania o ludziach pamiętających poprzednie wcielenia typu "ktoś pamięta, że wcześniej był żyrafą albo innym pięknym zwierzęciem" ksiądz pomija jako nieistotne to, że 99,9999999 procent relacji o przeszłych życiach dotyczy zwykłych, ludzkich żywotów, które w niepojęty sposób tłumaczy często bardzo ciężkie schorzenia i defekty fizyczne ludzi, którzy się już z nimi urodzili. Dlaczego Bóg niektórych obdarza "wielkim darem" ślepoty, braku kończyn, ciężkich nowotworów, z którymi tacy ludzie muszą się zmierzyć? Ta sprawa nie interesuje księdza Niedałtowskiego - pewnie jej nawet nie zauważa... ;)

Jak pewnie widzicie chętnie prezentujemy wszelkie materiały ośmieszające (taka przynajmniej jest intencja ich autorów) doktrynę wędrówki dusz, gdyż ona i tak się znakomicie obroni w każdej sytuacji. Dlaczego? No cóż, mały drobiazg... bo po prostu jest prawdziwa.



zwiń tekst

Mam pytanie dotyczące reinkarnacji. Jeżeli miałoby dojść do sytuacji w której dusza nie umiera tylko inkarnuje to jak możemy wyjaśnić nagły bardzo duży przyrost liczby ludzi na świecie?
Sob, 22 kwi 2017 09:04 komentarze: 10 czytany: 2232x

Ta kwestia "dręczy" naszych czytelników i wraca jak bumerang w naszej poczcie. Odpowiedź jest prosta. Proszę na chwilę się rozejrzeć wokół siebie. Ma Pan wokół sprzęty domowe, być może jakieś kamienie, rośliny… To wszystko są istoty, bardzo proste (na samym początku drogi), ale one także chcą kiedyś dojść wyżej, tam gdzie ludzie. Między światem roślin i zwierząt jest ciągła wędrówka, a także… między.......

czytaj dalej

Ta kwestia "dręczy" naszych czytelników i wraca jak bumerang w naszej poczcie. Odpowiedź jest prosta. Proszę na chwilę się rozejrzeć wokół siebie. Ma Pan wokół sprzęty domowe, być może jakieś kamienie, rośliny… To wszystko są istoty, bardzo proste (na samym początku drogi), ale one także chcą kiedyś dojść wyżej, tam gdzie ludzie. Między światem roślin i zwierząt jest ciągła wędrówka, a także… między światem zwierząt i ludzi!

Mamy niezwykłe, poruszające serce i duszę relacje o tym, jak nastąpiło wejście w ciało dziecka duszy…. Ukochanego zwierzęcia domowego! Nie dajemy tych poruszających rzeczy, bo ludzie nie są jeszcze na to gotowi. Co więcej – ludzie mają także przywilej tworzenia „istot”, które potem ruszają długą drogą kolejnych inkarnacji do doskonałości. Tworzyć takie istoty mogą… umysłem i myślą!

Czy teraz widzi Pan, że znajdujemy się w istnym oceanie żywych istot, wobec których ilość ludności na Ziemi jest zaledwie ziarnkiem piasku na ciągnącej się w nieskończoność plaży nad oceanem?!
Pozdrawiamy
FN



zwiń tekst

Reinkarnacja i związki męsko-damskie. Czy nasze uczucia mogą mieć podłoże w poprzednich wcieleniach?
Pon, 17 kwi 2017 17:21 komentarze: 4 czytany: 3324x

Trzy ważne pytania od naszych czytelników dotyczące spraw związanych z reinkarnacją. Zebraliśmy je razem, bo maja one w sumie to samo podłoże, a dotyczące bardzo ważnej sfery naszego życia, czyli spraw związanych z uczuciami i światem męsko-damskich zależności. Nie boimy się żadnych pytań, także tych dotyczących spraw intymnych i trudnych. I spróbujemy na wszystkie trzy odpowiedzieć.From: Julia [dane.......

czytaj dalej

Trzy ważne pytania od naszych czytelników dotyczące spraw związanych z reinkarnacją. Zebraliśmy je razem, bo maja one w sumie to samo podłoże, a dotyczące bardzo ważnej sfery naszego życia, czyli spraw związanych z uczuciami i światem męsko-damskich zależności. Nie boimy się żadnych pytań, także tych dotyczących spraw intymnych i trudnych. I spróbujemy na wszystkie trzy odpowiedzieć.

From: Julia [dane do wiad. FN]

Sent: Sunday, April 16, 2017 12:08 AM

To: pytania@nautilus.org.pl

Subject: Dlaczego czujemy przeraźliwy lęk przed niektórymi osobami?

 

Witajcie. Mam pytanie odnośnie lęku dotyczącego pewnych osób i nie mam na myśli tu zwykłego denerwowania się przed spotkaniem, ale ogromnego lęku przed konkretną osobą ,nie mającego żadnej przyczyny ,bo ten lęk nawet nie pozwala się zbliżyć do tej osoby. Pozdrawiam

 

Czy może być lęk przed osobą, który jest zupełnie irracjonalny? Oczywiście, że tak. Proszę pamiętać, że może to wynikać z wielu powodów. Oczywiście można założyć, że sprawa ma swoje podłoże w poprzednim życiu i nasza świadomość rozpoznaje kogoś, kogo już znaliśmy, ale… nie przypadkiem rodzimy się z „czystą kartą” i nie pamiętamy niczego z poprzedniego życia. Taka wiedza tylko by nam przeszkadzała i mielibyśmy bardzo dużo uprzedzeń do różnych ludzi, z którymi w obecnym życiu mamy „coś przeżyć”, „coś zrozumieć” i „czegoś się nauczyć”. Gdyby nie ten brak pamięci o poprzednich życiach, to nigdy nie potrafilibyśmy ponownie związać się z partnerem, który kiedyś nas zranił.

Ale lęk przed konkretną osobą może mieć jeszcze inne podłoże (pomijając banalne powody, które także przecież mogą mieć miejsce). Czasami ludzie wrażliwi wyczuwają aurę innych osób i są w stanie nieświadomie odczytywać wibracje kogoś, kto na przykład jest przepełniony różnymi ciemnymi myślami, co wpływa na jego aurę. Każdemu z nas zdarza się przecież nagle poczuć niepokój patrząc na inną osobę. Niby wszystko jest w porządku, niby ta osoba nic nie mówi złego, a my… chcemy jak najszybciej zamknąć drzwi i więcej jej na oczy nie widzieć. Oto działania niewidocznej aury, którą odczytuje nasze ciało duchowe.

 

-----Original Message-----

From: Marcin [dane do wiad. FN]

Sent: Thursday, April 13, 2017 10:33 AM

To: nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>

Subject: Pytanie dotyczące reinkarnacji.

 

Witam!

Czy reinkarnacja wyjaśnia w jakikolwiek sposób dlaczego zakochujemy się w tej czy innej osobie? Czy macie takie materiały, które rzucałyby choć trochę światła na ten temat?

Pozdrawiam!

 

Oczywiście, że posiadamy takie materiały. Bardzo często zdarza się, że ludzie tworząc związki ponownie spotykają się w następnych wcieleniach. Ku naszemu zdumieniu okazało się, że sprawa jest bardziej skomplikowana i nie idzie prostym schematem: on i ona ponownie tworzą związek. Okazuje się, że na podstawie zebranego przez nas przez 25 lat materiału można wysnuć zaskakujący wniosek: czasami mąż inkarnuje się jako… syn swojej żony z poprzedniego małżeństwa, a rodzeństwo tworzy związek małżeński. Te kombinacje są zresztą jeszcze bardziej dziwne – mamy historię w stu procentach prawdziwą, kiedy przyjaciel pewnej znanej piosenkarki popełnił samobójstwo, a następnie inkarnował się jako jej obecny syn!

Odpowiadając na pytanie, dlaczego zakochujemy się w tej czy innej osobie można odpowiedzieć tak: nie ma wątpliwości, że związki, które wpływają mocno na życie danej osoby mogą mieć swoje podłoże w poprzednim życiu. Nie mówimy tu o przelotnych fascynacjach urodą czy osobowością, ale o związkach, które zostawiają ślad. Jeśli przeznaczenie czyli karma przewiduje spotkanie się dwojga osób i posiadanie przez nich dziecka, to – proszę nam wierzyć – spotkają się choćby na krawędzi czynnego wulkanu, ale absolutnie się spotkają. Ta siła jest potężniejsza niż energia gwiazd – nic nie jest w stanie jej przeszkodzić. Proszę pamiętać, że staramy się odkrywać te prawa, które są celowo schowane przed wzrokiem takich ciekawskich, jak Fundacja Nautilus… Czujemy się trochę jak poszukiwacze zaginionych skarbów, którzy docierają do nich dzięki kolejnym skrawkom mapy, które ktoś poukrywał w różnych miejscach sekretnych miejscach. Sfera uczuć jest jedną z takich zagadek, ale nie ma wątpliwości – siła przyciągania ludzi ma podłoże także karmiczne.

 

 

From: misia [dane do wiad. FN]

Sent: Friday, April 14, 2017 11:10 PM

To: xxi@nautilus.org.pl

Subject: Lekcja duchowa rodzicielstwa

 

Witam. Mam pytanie jak to jest, wiadomo że w tych czasach większość pędzi do przodu, zmienia partnerów itp. ale jak rozpoznać czy z tym właśnie partnerem powinno sie mieć dziecko czy to ta właściwa dusza jakby prawdziwa ,a nie kolejne rozczarowanie ? Czy da się to jakoś wyczuć? Czy jeśli taka lekcja między tymi dwiema osobami nie zostanie spełniona to objawi się cierpieniem tych stron i będą chcieli wrócić do siebie? Pozdrawiam

 

Pytanie bardzo trudne, bo wiemy choćby z korespondencji do FN – bardzo wiele osób przeżywa ogromne rozterki i kłopoty z „drugą połówką”. Wszystkie te listy czytamy, nad wszystkimi uważnie się pochylamy, choć z przekazywaniem rad… jesteśmy bardzo ostrożni. Ta sfera życia niestety dla wszystkich jest ryzykowna i zawiera więcej pytań, niż odpowiedzi.

Wiedza o wędrówce dusz pozwala zachować większy dystans do siebie, otaczających nas ludzi, ale także do związków. Trzeba wszystko, co nas spotyka, traktować trochę tak, jak lekcję, której udziela nam wielki mistrz. Proszę pamiętać, że nasze osoby także wpływają na innych, to my także jesteśmy dla nich mistrzami. Skąd można wiedzieć, czy „ten” lub „ta” to jest to, co nas miało spotkać w tym życiu? Oczywiście można posiłkować się wiedzę z poprzednich wcieleń, można poddawać regresjom hipnotycznym, można zasięgać rady u mediów i jasnowidzów, ale… nasza dobra rada jest taka – proszę o tym wszystkim zapomnieć. Kierować się intuicją i trochę być niczym piórko, które jest lekko przenoszone przez wiatr. Co jest ważne? W uczuciach i relacjach z innymi ludźmi powinniśmy kierować się pięcioma podstawowymi zasadami: satja (prawda), dharma (właściwe postępowanie), śanti (pokój), prema (miłość) i ahimsa (niekrzywdzenie).

Radzimy je zapisać. Zanotować. Przemyśleć. I stosować w życiu. Naprawdę to działa!

Stosując je mamy szansę, że siła związana z przenikającą wszechświat kreacją właściwie pokieruje naszymi losami. Wiemy, że odpowiedź z pewnością nie jest tym, co było oczekiwane, ale… w tej sferze staramy się być niesłychanie ostrożni. Jesteśmy ludźmi i nic co ludzkie nie jest nam obce – sami także popełniamy błędy i sami także się gubimy, ale mamy jedno – właściwy dystans do tej jakże ważnej części naszego życia.

Patrzymy na siebie i na nasze związki trochę jak na aktorów odgrywających jakąś rolę na deskach teatru, a my jesteśmy trochę widzami na tym przedstawieniu. Nie jest to jedyne przedstawienie, w którym bierzemy udział z tymi aktorami. I na pewno nie jest ostatnie… to daje rzecz bezcenną – odrobinę uśmiechu w ocenie siebie i innych we wzajemnych relacjach. I ten dystans, który jest bezcenny i konieczny do tego, aby z kolejnych zakrętów życiowych nie wypadać z „widowiskową wywrotką”.

Ostatnia rzecz – moralność. Z zebranego przez nas materiału wynika, że sfera seksualności ludzkiej wykracza daleko poza doznania fizyczne, ale jest wymianą niewidzialnych gołym okiem energii, a także z zawiązywaniem silnych więzów karmicznych pomiędzy osobami, które zdecydowały się na kontakt fizyczny, które mają często skutek w następnym życiu. Długo można by pisać na ten temat, ale my pozwolimy sobie tylko na jedną uwagę: wiele racji mają główne światowe religie ostrzegając ludzi przed konsekwencjami braku moralności w relacjach męsko-damskich. Ciężko nam pisać o tym, bo współczesny świat uczynił z seksu rodzaj wszechmogącego symbolu szczęścia człowieka i pisanie o moralności natychmiast powoduje oburzenie i potępienie, ale… nie ma dla nas wątpliwości, że jest to ogromna pułapka, w którą wpadła ludzkość. I na razie tutaj postawimy kropkę.

 



zwiń tekst

CZY ŚMIERĆ MAŁYCH DZIECI NA RAKA JEST PRZYPADKOWĄ CHOROBĄ, NIESZCZĘŚLIWYM ZBIEGIEM OKOLICZNOŚCI, CZY TEŻ TAK MIAŁO BYĆ I BYŁO TO ZAPISANE W GWIAZDACH?
Czw, 13 kwi 2017 10:55 komentarze: 6 czytany: 3977x

W naszym wewnętrznym systemie informacji pojawiło się pytanie do FN dotyczące tego, jak traktować śmierć na raka (lub na skutek np. nieszczęśliwego wypadku) małych dzieci. Osoby, które czytają nasz serwis od wielu lat dobrze wiedzą, że właśnie tę kwestię traktujemy bardzo poważnie i nigdy nie zapominamy o dzieciach, które w hospicjach kończą swoje krótkie życie.To właśnie śmierć małego dziecka jest.......

czytaj dalej

W naszym wewnętrznym systemie informacji pojawiło się pytanie do FN dotyczące tego, jak traktować śmierć na raka (lub na skutek np. nieszczęśliwego wypadku) małych dzieci. Osoby, które czytają nasz serwis od wielu lat dobrze wiedzą, że właśnie tę kwestię traktujemy bardzo poważnie i nigdy nie zapominamy o dzieciach, które w hospicjach kończą swoje krótkie życie.

To właśnie śmierć małego dziecka jest naszym zdaniem najbardziej dramatycznym wydarzeniem, jakie kiedykolwiek może mieć miejsce na Ziemi. Jest także oczywistym, jasnym dowodem na to, że założenie „JEDNO ŻYCIE – ŚMIERĆ – POTEM ZA GRZECHY PIEKŁO, ZA DOBRE UCZYNKI NIEBO, A JAK REMIS – CZYŚCIEC” jest stekiem bzdur. Wielcy teolodzy kościelni na pytanie „dlaczego Bóg jedne dzieci nagradza urodą, zdrowiem i długim życiem, a drugim podstawia nogę i daje w pakiecie raka, który w nieskończonych cierpieniach odbiera im życie?” dają najbardziej absurdalne odpowiedzi, żenujące i śmiesznie nieporadne, które pokazują jedno – są absolutnie wobec tego prostego pytania bezradni.

Tymczasem przez wszystkie lata zbierania materiałów o zjawiskach niewyjaśnionych przez FN jest dla nas jasne, oczywiste, poza dyskusją – jest reinkarnacja i śmierć małych dzieci ma swoje źródła i przyczyny w tym, co było z tymi dziećmi w ich poprzednich życiach. Ponieważ tylko wędrówka dusz tłumaczy tak dramatyczne wydarzenie, jak chociażby to, które dotarło do nas w ostatnich godzinach i wstrząsnęło nami do głębi (prezentujemy je poniżej). Patrząc na radośnie bawiące się dzieci na podwórku nigdy nie zapomnimy, że jest jeszcze inny świat, ukryty przed wzrokiem większości ludzi i dla nich nieistniejący… nigdy o tym świecie i o tych cierpiących dzieciach nie zapominamy! Pamiętamy o nich w każdej minucie rejsu okrętem Nautilus.

......

 "Więc po prostu pójdę do nieba. Dołączysz, prawda?" Mama opisuje ostatnie chwile z chorym synkiem.

Bezsilne oczekiwanie na nieuchronne nadejście śmierci własnego dziecka to trudna do wyobrażenia tragedia. Doświadczyła tego mama 4-letniego Nolana. Jego ostatnie słowa stały się dla niej "cudem, którego nigdy nie zapomni".
Zaledwie dwa miesiące temu Ruth straciła swojego syna. Odebrał jej go rak - mięsak prążkowanokomórkowy (RMS), występujący przeważnie u dzieci. W przypadku Nolana, nazywanego przez rodzinę Pootem, zaatakował przede wszystkim płuca, drogi oddechowe i klatkę piersiową.

Mimo operacji i intensywnej terapii na wydziale onkologii, chłopcu nie udało się wygrać z nowotworem.O tym, że dalsze leczenie 4-latka nie ma sensu, jego matkę poinformowała lekarka.

Okazało się, że w ciągu zaledwie kilku tygodni od zabiegu rak nie tylko nie zniknął, ale i rozrósł się "jak pożar w lesie", atakując nawet serce. Jako że żadne z dostępnych metod nie zadziałały, jedyne, co zostało, to skupienie się na tym, by jak najbardziej ulżyć w cierpieniu Nolanowi w jego ostatnich dniach spędzonych w szpitalu.

"Nie ratować"

Ale najpierw Ruth musiała mu o tym powiedzieć. Całą, najtrudniejszą w życiu rozmowę, jaką przeprowadziła ze swoim 4-letnim synkiem, przytoczyła we wpisie opublikowanym na Facebooku:

Ja: Poot, boli, kiedy oddychasz?
Nolan: Nooo... tak.
Me: Bardzo cierpisz, prawda skarbie?
Nolan: (spuszczając wzrok) Tak.
Me: Poot, ten cały rak jest podły. Ale nie musisz już walczyć.
Nolan: (z czystą radością) NIE MUSZĘ?! Ale będę, dla ciebie mamusiu!
Me: Nie Poot! Właśnie to robiłeś? Cały czas walczyłeś dla mamy?
Nolan: No jasne!
Me: Nolanie Ray, jakie mama ma zadanie?
Nolan: Chronić mnie! (z szerokim uśmiechem)
Me: Kochanie... nie jestem w stanie dłużej tego robić. Jedyny sposób na to, żeby cię chronić, jest w niebie. (moje serce pęka)
Nolan: Więc po prostu pójdę do nieba i będę się tam bawił, dopóki też nie przyjdziesz! Dołączysz, prawda?
Me: Oczywiście! Nie pozbędziesz się mamy tak łatwo!
Nolan: Dziękuję mamo! To teraz zagram w grę!

Jak wspomina Ruth, następnego dnia Nolan odpoczywał. W tym czasie ona musiała się zmierzyć z kolejnym wyzwaniem. Pozbyła się wszystkich leków, które dotąd przyjmował, by mogło z nich skorzystać inne chore dziecko. Podpisała też oświadczenie, w którym zgodziła się na to, by "nie ratować" jej synka, co było dla niej traumatycznym przeżyciem.

Mimo że chciała zabrać go do domu, by tam spędzić z nim ostatnie chwile, chłopiec postanowił "nie robić problemu" i poprosił ją, by zostać w szpitalu. Jak wspomina jego matka, ostatnie 36 godzin spędzili więc na wspólnej zabawie i "uśmiechaniu się tak często, jak byli w stanie".

Godzinę przed śmiercią Nolan postanowił nawet ogłosić swój "testament" ze szczegółami dotyczącymi własnego pogrzebu i tego, do kogo mają trafić jego rzeczy. Chciał też zostać zapamiętany jako policjant, bo zawsze marzył o tym, żeby "chronić i służyć".

"Cud, którego nigdy nie zapomnę"

W końcu nadszedł ten moment. Około 21 Ruth poprosiła synka, czy może wziąć prysznic, bo dotąd cały czas chciał, by była przy nim. Obiecała Nolanowi, że "wróci za dwie sekundy", na co chłopiec się zgodził, choć do tej pory wolał leżeć na dywaniku w łazience, kiedy się myła, żeby nie rozstawać się z nią nawet na chwilę.

Kiedy wyszła z łazienki, powiedziano jej, że w tym krótkim czasie 4-latek zapadł w głęboki sen. Ostateczny. "Maszyny, do których był podłączony, zaczęły intensywnie pracować, zapadło się jego prawe płuco, a tlen dramatycznie spadł".

Podbiegłam do niego i położyłam mu dłoń na policzku. Wtedy zdarzył się cud, którego nigdy nie zapomnę
Ruth wspomina, że nieprzytomny Nolan niespodziewanie wziął ostatni oddech, otworzył oczy, uśmiechnął się do niej i powiedział "kocham cię mamo". Potem umarł.

Przejmujące wyznanie matki 4-latka, który zgodnie z jej słowami odszedł "z godnością i miłością jako bohater i wojownik", miało na celu opowiedzenie o tym, co przeżyła, ale też uświadomienie innym, jak ważne jest lepsze dofinansowanie badań związanych z wykrywaniem i leczeniem nowotworów występujących u dzieci.

Jej samej rak odebrał najważniejszą osobę. To, jaką pustkę zostawiła w jej życiu śmierć dziecka, dobitnie pokazuje zestawienie zdjęć, które zamieściła pod wpisem i poruszający dopisek:

Mój syn był przerażony wizją rozdzielenia ze mną, nawet kiedy brałam prysznic. Teraz to ja się boję. Nie zostało mi nic poza pustym łazienkowym dywanikiem, na którym kiedyś mały chłopiec czekał na swoją mamę





źródło: gazeta.pl



zwiń tekst

Czy nauka powoli zbliża się do ezoteryki?
Wt, 11 kwi 2017 10:13 komentarze: 2 czytany: 2213x

Sprawa dwóch ścieżek: duszy i materii, które kiedyś się przetną -jakże ciekawa! Wielokrotnie podkreślaliśmy także na tych łamach, że tzw. duchowość to nic innego jak dziedzina nauki - najprawdopodobniej fizyki. I właśnie tej sprawy dotyczy pytanie od czytelnika serwisów FN, które zostało przysłane na pokład okrętu Nautilus.Witam.Polecam film po którym to nie de ja vu wydaje się dziwnym zjawiskiem .......

czytaj dalej

Sprawa dwóch ścieżek: duszy i materii, które kiedyś się przetną -jakże ciekawa! Wielokrotnie podkreślaliśmy także na tych łamach, że tzw. duchowość to nic innego jak dziedzina nauki - najprawdopodobniej fizyki. I właśnie tej sprawy dotyczy pytanie od czytelnika serwisów FN, które zostało przysłane na pokład okrętu Nautilus.


Witam.
Polecam film po którym to nie de ja vu wydaje się dziwnym zjawiskiem a fakt że nie odczuwamy go nieustannie :)



od 21:47 esencja dokumentu.

Swoją drogą, ostatnimi czasy mam wrażenie że Nauka nabiera dużo bardziej duchowego wymiaru niż większość religii, co o tym myślicie?

Pozdrawiam.



Aby zrozumieć, jaka waga jest tego problemu i na jakim etapie jest spotkanie "religii z nauką" wystarczy poczytać najnowsze książki z zakresu fizyki teoretycznej. Wielcy profesorowie analizujący zachowanie się energii atomowych w skali mikro i makro od dawna mówią językiem żywcem wyjętym z takich pism jak Stary Testament czy Mahapharata.


Mówią o momencie "stworzenia czegoś z niczego", o sile przenikającej każdy element przestrzeni, także o tym, że człowiek umierając trwa dalej w innej formie. Nie ma czegoś takiego jak "religia czy ezoteryka oparta na wierze", ale są dziedziny nauki oparte na wiedzy.

Spokojnie czekamy, aż oficjalna nauka akademicka potwierdzi istnienie duszy czy Kreacji - to się stanie, choć chyba nie za naszego obecnego życia fizycznego. Ale stanie się na pewno!




zwiń tekst

Czy jest przymus dojścia do Boga poprzez wspinanie się na kolejne poziomy doskonałości duszy?
Czw, 6 kwi 2017 08:53 komentarze: 9 czytany: 2837x

Witam. Z lektury artykułów Nautilusa wynika , że celem wszystkich dusz ludzkich i nie tylko ludzkich stworzonych przez Boga jest samorozwój i dążenie do doskonałości .  Stwórca wytycza nam istotom duchowym pewną krętą drogę do pokonania, każąc kolejno przeżywać następujące po sobie  wcielenia. Podążając tą drogą wchodzimy na coraz wyższe poziomy aby w końcu zjednoczyć się ze stwórcą.Teraz.......

czytaj dalej

Witam. Z lektury artykułów Nautilusa wynika , że celem wszystkich dusz ludzkich i nie tylko ludzkich stworzonych przez Boga jest samorozwój i dążenie do doskonałości .  Stwórca wytycza nam istotom duchowym pewną krętą drogę do pokonania, każąc kolejno przeżywać następujące po sobie  wcielenia. Podążając tą drogą wchodzimy na coraz wyższe poziomy aby w końcu zjednoczyć się ze stwórcą.

Teraz moje pytanie:

Co się dzieje kiedy któraś z dusz, jednak nie chce brać udziału w tej bożej "grze", czy zostaje odstawiona na "bocznicę"?  Czy jest przymus dojścia do Boga, a może na swe życzenie zostaje odesłana w niebyt?

Pozdrawiam :-)

 

ODPOWIEDŹ FUNDACJI NAUTILUS

Bardzo ciekawe pytanie, które gdzieś zahacza o podstawowe dogmaty dotyczące istnienia diabłów i aniołów… Naszym zdaniem Kreacja (tak umownie nazywamy potęgę, która stworzyła wszechświat) dała jak najbardziej wolną wolę wszystkim istotom żywym. Także do buntu.

Czym są diabły i demony opisywane na przykład w biblii? Znajduje się tam bardzo jasne wyjaśnienie – to zbuntowane anioły, które wystąpiły przeciwko stwórcy. Analizując zebrany przez nas materiał można dojść do ciekawych wniosków. Jeśli na przykład umiera bardzo zły człowiek, wtedy jego śmierci towarzyszy (jeśli był wierzący) strach przed karą i piekłem. Pojawia mu się światło, do którego powinien iść, ale on ze strachu… zostaje na ziemi. Proszę nam wierzyć – czasami dokładnie to tak wygląda. Jaki jest tego efekt? Mamy nawiedzone miejsca, domy, przeróżne także historie demoniczne. Kiedy media pytają duchy, dlaczego został na Ziemi wtedy dostają odpowiedź:

- Bo bałem/bałam się kary za to, co robiłem/robiłam w moim życiu!

To oznacza, że jest jak najbardziej wolna wola, ale Kreacja daje zawsze szansę ponowną, nigdy nie zamyka drogi przed dalszą ścieżką. Proszę zwrócić uwagę, jak w tym świetle fantastycznie zaczyna wyglądać reinkarnacja czyli wędrówka dusz, jakiego znaczenia nabiera to absolutne prawo wszechświata, które mówi: masz prawo do błędu i masz szansę błąd naprawić i go zrozumieć!

Podsumowując ten krótki wywód: nie ma czegoś takiego, jak „odstawienie odgórne na bocznicę”, jest tylko decyzja samej istoty duchowej (czyli każdego z nas), jaką drogę wybiera.



zwiń tekst

 Czy wśród przepowiedni - które zebraliście przez tyle lat - są takie, które mówią o powstaniu gdzieś na świecie wieży, od której rozpocznie się proces przebudzenia ludzkości?
Pon, 3 kwi 2017 06:16 komentarze: 7 czytany: 3451x

Jeśli spojrzymy na przepowiednie dotyczące historii Ziemi pojawia się kilka wspólnych punktów. Niektóre są powszechnie znane (atak barbarzyńców na Europę, wybuchy jądrowe w oceanach itp.), a inne całkowicie nieznane jak właśnie powstanie wieży. Zbieramy przepowiednie z całego świata i ku naszemu zdumieniu natrafiliśmy na wątek „wieży” w kilku z nich. Za kilka miesięcy przedstawimy dłuższy tekst na.......

czytaj dalej

Jeśli spojrzymy na przepowiednie dotyczące historii Ziemi pojawia się kilka wspólnych punktów. Niektóre są powszechnie znane (atak barbarzyńców na Europę, wybuchy jądrowe w oceanach itp.), a inne całkowicie nieznane jak właśnie powstanie wieży. Zbieramy przepowiednie z całego świata i ku naszemu zdumieniu natrafiliśmy na wątek „wieży” w kilku z nich.

Za kilka miesięcy przedstawimy dłuższy tekst na ten temat, ale już teraz warto wspomnieć o tym, co wiadomo na pewno. Przepowiednie nie precyzują, jak wysoka ma być wieża i z jakich materiałów ma być wykonana. Na temat celu jej powstania wielkie światowe media i jasnowidze wypowiadały się bardzo oszczędnie. Wiadomo jedynie, że wyjdzie z niej coś (informacja, wiedza – przyp. FN), co obiegnie cały świat i zmieni go. Ciekawe, że punktem wspólnym przepowiedni jest to, gdzie powstanie – ma to być „środek Europy”.

Wieża ma odegrać ogromną rolę w „przebudzeniu duchowym ludzkości”. Czy będzie to miejsce, gdzie dojdzie do pierwszego oficjalnego kontaktu z obcą cywilizacją? A może powstanie w niej wynalazek, który da ludzkości nieskończoną energię? Tego przepowiednie nie precyzują i można snuć jedynie domysły.


Materiałów o „wieży, której powstanie odmieni świat” jest zaskakująco dużo i aż dziwne, że ten temat nie pojawił się w żadnych znanych opracowaniach dotyczących wielkich, światowych przepowiedni. Podamy przykład książki, gdzie znalazł się ślad związany z powstaniem tej dziwnej budowli. W książce „777 Visions and Predictions” (777 wizji i przepowiedni) autorstwa Johna Hogue`a pojawia się przepowiednia Madame Sylvii (1948).


...


Oto jej treść:

Europe will became a unity of one nation, not many nations any more. There will be different people and different souls, but not nations. I see one banner – white. In the middle of Europe – tower. The map of Europe white, not bloody any more.

Madame Sylvia (1948)

W wolnym tłumaczeniu ten tekst brzmi:

Europa stanie się jednym narodem – nigdy więcej nie będzie wielu narodów. To będą różni ludzie i różne dusze, ale nie narody. Widzę jeden symbol (baner) – biały. W środku Europy wieża. Mapa Europy biała, nigdy więcej krwawa.

 

Gdzie powstanie taka wieża? W jakim kraju? Kto ją będzie budował? W jakim celu? Na żadne z tych pytań nie ma odpowiedzi i nic nie wskazuje na to, że gdzieś w Europie taka wieża powstaje. Oczywiście jest bardzo dużo nowoczesnych budynków przypominających wieże, ale nie wydaje się, że to jest właśnie ta, którą zapowiadali jasnowidze… Trzeba przyznać, że jest to bardzo ciekawa sprawa i – kto wie – może w najbliższych latach ta zagadka się wyjaśni. O tajemniczej i pobudzającej wyobraźnię „wieży w środku Europy, z której wyjdzie światło prawdy, które przeniknie całą Ziemię i zmieni ludzkość” napiszemy w oddzielnym tekście w serwisie pod koniec roku.




zwiń tekst

Jak można poznać, czy tę osobę znamy z poprzedniego życia?
Nie, 2 kwi 2017 09:02 komentarze: brak czytany: 3266x

Witam szanowną załogę Nautilusa.  Chciałbym o coś Was zapytać. Jak można się upewnić, że w moim przypadku syn mojej kuzynki jest "naszym dziadkiem"?  Wychodzę z tego założenia, że to prawdopodobne, po tym jak widzę jak jej syn się zachowuje. Plus pewne cechy wyglądu, które bez wątpienia nie można zrzucić na geny. Inne cechy jak wzrost czy osobisty charakter jak najbardziej się zgadzają. .......

czytaj dalej

Witam szanowną załogę Nautilusa.  Chciałbym o coś Was zapytać. Jak można się upewnić, że w moim przypadku syn mojej kuzynki jest "naszym dziadkiem"?  Wychodzę z tego założenia, że to prawdopodobne, po tym jak widzę jak jej syn się zachowuje. Plus pewne cechy wyglądu, które bez wątpienia nie można zrzucić na geny. Inne cechy jak wzrost czy osobisty charakter jak najbardziej się zgadzają. Nie wiem za bardzo jak to sprawdzić, ale bardzo bym chciał wiedzieć, czy to możliwe. Czuje więź z tym kuzynem jak bym go znał z poprzedniego wcielenia.

 

Rzeczywiście bardzo często dusze zmarłych osób inkarnują się w ciałach kogoś z bliskiej rodziny, na przykład dzieci córki lub syna. Bardzo często mały wnuczek zapala znicz na grobie „zmarłego dziadka” nie wiedząc, że zapala go na własnym grobie… To taki mały paradoks.

Z zebranego przez nas materiału wynika jasno, że przeważnie bez najmniejszego trudu można rozpoznać poprzednie wcielenie w dziecku. Bardzo często wygląd jest bardzo podobny, identyczne są gesty, zainteresowania. Takie dziecko na przykład fascynuję się ta samą pasją, na której upłynęło życie dziadka lub babci. Zdarza się, że sięga po te same przedmioty, a nawet mówi „to jest moje”. Znamy nieprawdopodobne historie, kiedy dziecko znalazło przedmioty ukryte przez zmarłego dziadka, po czym powiedziało przerażonym rodzicom:

- Schowałem je kiedyś, aby tego nikt nie znalazł!

Pyta Pan, jak to sprawdzić… Oczywiście jest tylko jedna droga – hipnoza regresyjna, czyli cofnięcie dziecka w stanie hipnozy do poprzedniego wcielenia. Pytanie jest tylko proste: po co to robić?! Jakieś mityczne „przekonanie się samemu” jest Panu zupełnie niepotrzebne, a stan hipnozy nigdy nie pozostaje neutralny dla dziecka i stanowczo odradzamy tego typu eksperymenty. Ogrom dowodów przemawiających za istnieniem reinkarnacji jest tak potężny, że nie ma sensu – naszym zdaniem – coś tam sobie udowadniać i szukać tego ostatecznego dowodu. Naprawdę nie ma takiej potrzeby.

Trzeba cieszyć się dzieckiem i tym, że bliska nam osoba wybrała sobie tak widowiskowy powrót na Ziemię jak zejście w ciele wnuka czy wnuczki. A tak zupełnie na koniec – proszę nam wierzyć, to się zdarza naprawdę często… ;) Bardzo często.




zwiń tekst

Jeśli założymy, że jest "wędrówka dusz", to czy przypadkiem nie zgadza się bilans ilości dusz?
Pt, 31 mar 2017 10:33 komentarze: 5 czytany: 2389x

Dzisiaj już kolejny raz czytam Wasze artykuły o reinkarnacji. Ciekawy to temat, jestem mu też przychylny, bo któż by nie chciał,aby to był fakt. Tych wiele przejawów ,które Państwo przytaczacie przemawiałoby za tym. Chciałbym jednak,aby ktoś z NAUTILUSA zastanowił się w tym temacie nad "bilansem" ?! bo to mnie zastanawia ! Skoro reinkarnacja jest faktem, skoro wędrówka dusz ma miejsce to jak należy.......

czytaj dalej

Dzisiaj już kolejny raz czytam Wasze artykuły o reinkarnacji. Ciekawy to temat, jestem mu też przychylny, bo któż by nie chciał,aby to był fakt. Tych wiele przejawów ,które Państwo przytaczacie przemawiałoby za tym. Chciałbym jednak,aby ktoś z NAUTILUSA zastanowił się w tym temacie nad "bilansem" ?! bo to mnie zastanawia ! Skoro reinkarnacja jest faktem, skoro wędrówka dusz ma miejsce to jak należy rozumieć, że kiedyś na Świecie było mało ludzi ,a teraz jest tak wiele? Kiedy byłem nastolatkiem mówiło się,że na Świecie jest 3 z przecinkiem mld ludzi ,teraz ta liczba przekroczyła 7,5 mld ludzi ! Jak w tym kontekście należałoby rozumieć wędrówkę dusz ? /kwestia zmiennej ilości/ .Pozdrawiam, Wasz stały czytelnik BeKo.

Pisaliśmy na ten temat wielokrotnie. Tego typu myślenie zawiera błąd, gdyż zakłada, że jest "jeden świat z jedynymi istotami", czyli jest tylko "Ziemia i ludzie". Tymczasem światów jest nieskończenie wiele, innych zamieszkałych planet, wszechświatów, a także wymiarów. Wszędzie dusze są takie same, ich wędrówka poprzez wszechświat obejmuje wszystkie światy. Dodatkowo otaczają nas biliony żywych istot, które także jak my "są w czasie wędrówki", tylko na wcześniejszym poziomie. Od zwierząt (które są bardzo wysoko) po kamienie (które są bardzo nisko). Ta cała karuzela istot żywych (od prostych jak kamienie po doskonałych jak ludzie) wspina się ku światłu. Zajmuje to im miliardy lat przez miliardy światów, ale generalnie każda istota chce być doskonalsza i się doskonali poprzez kolejne wcielenia. Ilość istot żywych powołanych przez Boga przekracza ludzką wyobraźnię i jest niemierzalna podobnie jak sam Bóg.

Przyzna Pan, że kiedy spojrzy się na świat w ten sposób spojrzenie typu - ilość Chińczyków + ilość Polaków + ilość Indian z Amazonii + ilość Ukraińców +...) wygląda nieco zabawnie.

I już zupełnie na koniec - istnieje dość ciekawy efekt uboczny przeludnienia na Ziemi, który ma także przełożenie na reinkarnację. Ale tę sprawę omówimy w oddzielnej publikacji.




zwiń tekst

Czy wspomnienia dzieci o poprzednich wcieleniach to są na pewno... ich wspomnienia? Odpowiadamy używając "zasady psa"!
Wt, 28 mar 2017 06:29 komentarze: 6 czytany: 4094x

Teza o tym, że nie ma reinkarnacji, a to są jedynie "wspomnienia innych dusz" powraca na pokład okrętu Nautilus jak bumerang. Pytanie, które przesłała czytelniczka serwisu, jest bardzo często podnoszone jako tzw. argument miażdżący na pył i proch tzw. doktrynę reinkarnacji. I oczywiście chętnie na niego odpowiemy.From: [dane do wiad. FN]Sent: Tuesday, March 21, 2017 11:40 AMTo: nautilus@nautilus.org.......

czytaj dalej

Teza o tym, że nie ma reinkarnacji, a to są jedynie "wspomnienia innych dusz" powraca na pokład okrętu Nautilus jak bumerang. Pytanie, które przesłała czytelniczka serwisu, jest bardzo często podnoszone jako tzw. argument miażdżący na pył i proch tzw. doktrynę reinkarnacji. I oczywiście chętnie na niego odpowiemy.

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Tuesday, March 21, 2017 11:40 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: pytanie o reinkarnację

Kochani,
wiem, że pewnie nie macie czasu na odpowiadanie na pojedyncze pytania ciekawskich czytelników, ale i tak pozwolę sobie je zadać :) Dotyczy ono reinkarnacji, która mnie wyjątkowo intryguje i nie daje mi spokoju: skąd wiemy, że wspomnienia ludzi dotyczące ich poprzednich wcieleń, to ich własne wspomnienia, a nie wspomnienia innych dusz? Może niektórym dane jest "zajrzeć" do tzw. pamięci zbiorowej? Może reinkarnacja to jednak tylko fantazja, a pamięć o innym życiu jest po prostu pamięcią życia innej duszy zapisaną w zbiorowej podświadomości całej ludzkiej rasy?
Będę uszczęśliwiona, jeśli znajdziecie chwilę na odpowiedź na moje zapytanie, ale zrozumiem oczywiście, jeśli taka chwila się nie znajdzie.
Pozdrawiam Was ciepło i serdecznie
- stała czytelniczka

Próby storpedowania doktryny reinkarnacji takim "mykiem", że to przecież mogą nie być wspomnienia dzieci pamiętających poprzednie wcielenia, ale "innych dusz" są starym marzeniem ludzi próbujących za wszelką cenę zanegować istnienie reinkarnacji. Zwłaszcza dotyczy to ludzi stojących na pozycjach chrześcijańskich, a jak powszechnie wiadomo - kościoły (katolicki i protestanckie - bez różnicy) w czambuł potępiają ideę wędrówki dusz. Wielokrotnie słyszeliśmy ten argument.

Kiedy pytamy takiego człowieka "jak wytłumaczysz tę rażącą niesprawiedliwość Boga, że jedno dziecko w wieku lat 2 jest zdrowe i ma przed sobą długie życie, a drugie w tym samym wieku umiera na raka?" słyszymy - to tajemnica cierpienia. Kiedy pytamy takiego człowieka:

-Dobrze, a jak wyjaśnisz to, że dzieci na całym świecie opowiadają o swoich poprzednich wcieleniach, śmierci i ponownych zejściu na Ziemię? Jak wytłumaczysz to, że bardzo często mają od urodzenia ślady i znamiona w miejscach, w którym w dawnym życiu otrzymali rany? Jak wytłumaczysz, że opisywane przez nich ich poprzednie życia czasami w sposób wręcz idealny tłumaczą sytuację, w której znalazły się w tym życiu?

I wtedy słyszymy "a skąd wiesz, że to nie są złe duchy, które aby zwodzić ludzi od jedynej prawdy "JEDNO ŻYCIE - POTEM NIEBO, PIEKŁO, ALBO CZYŚCIEC I KWITA!" podszeptują dzieciom, co mają mówić... Albo jeszcze lepiej - dzieci po prostu "zasysają" wspomnienia innych na przykład z jakiegoś cudownego banku pamięci wszechświata (np. Kroniki Akaszy), a potem opowiadają takie dyrdymały rodzicom, a ci naiwni do bólu kupują te bajeczki jako "historie z poprzedniego życia". Bardzo często padają tutaj argumenty, że są to "podszepty szatana, któremu zależy na tym, aby fałsz o wędrówce dusz odwiódł ludzi od prostej, jasnej i prawdziwej wersji "JEDNO ŻYCIE...".

 Dla takich ludzi nie istnieje żaden argument, żaden tam dowód. Co z tego, że mamy setki historii z Polski, które naszym zdaniem aż krzyczą, że reinkarnacja istnieje? Pokażcie dowód! - słyszymy wtedy. Kiedy mówimy konkretną historię, kiedy dziewczynka z Polski pamiętała swoje imię i nazwisko z poprzedniego wcielenia, imię męża, ulicę i numer domu w którym mieszkała, aż wreszcie przejazd kolejowy, na którym zginęła w samochodzie wraz z mężem jadąc Fiatem 126, wtedy słyszymy:

- Tiaa... też mi dowód! To są wspomnienia innej osoby, które te dziewczynka po prostu odczytała!

Wtedy my dalej, że dziewczynka (dziś dorosła kobieta) miała takie same znamiona jak kobieta w jej poprzednim wcieleniu, gdyż udało nam się szczęśliwie zrobić pełną dokumentację tego przypadku. Co więcej - jej opis śmierci w samochodzie i pobytu w zaświatach jest tak szczegółowy, że wyjaśnia wiele spraw związanych z tym, co przeżywa w obecnym życiu. Co wtedy słyszymy?

- To żaden dowód! Po prostu "zassała wspomnienia" kobiety, która naprawdę straciła życie w wypadku...

I tak dalej i tak dalej - co by położyć na stole jest wyśmiewane, o ilu by przypadkach pamięci poprzednich wcieleń nie mówić, to dla takiej osoby "żaden dowód". Wszystko można sprowadzić do absurdu, wszystko można w ten sposób podważyć. My jednak radzimy stosować w takich sprawach prostą zasadę psa, która mówi:

"Jeżeli coś szczeka jak pies, merda ogonem jak pies, aportuje patyki jak pies, trzyma w pysku kość tak jak pies i wygląda jak pies, to... z pewnością jest to pies!"


Ta zasada bardzo dobrze sprawdza się w przypadku analizy tego, czy istnieje wędrówka dusz. Jeżeli przez 25 lat naszych poszukiwań w Polsce i na świecie zebraliśmy już nie setki, ale raczej tysiące relacji jednoznacznie pokazujących to, że wędrówka dusz czyli reinkarnacja jest faktem, to znaczy, że ona z pewnością istnieje.

Mamy nadzieję, że choć trochę udało nam się odpowiedzieć na to pytanie.



zwiń tekst

STRONA
1 19 20 21 22 23 24 25 29
Strona 22 / 29

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Słynny brytyjski naukowiec Stephen Hawking (zm. w 2018) twierdził, że data zakończenia kalendarza Majów (czyli słynny rok 2012) opiera się na błędnych obliczeniach: - 'Pod wieloma względami Majowie wyprzedzali swój czas, ale w pewnych kwestiach przekalkulowali. W tym przypadku popełnili błąd polegający na podwójnym liczeniu dni, na które przypadały święta, co oznacza, że ich kalendarz nie zakończy się jeszcze przez kolejne osiem lat. Ludzie powinni naprawdę martwić się o rok 2020, czyli prawdziwy...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 26 lis 2020 03:00 | Witam, 23.11.2020 nad Białołęką na wysokości osiedla Regaty był widoczny bardzo duży obiekt tuż nad chmurami. Obiekt widziała moja partnerka oraz jeszcze jeden sąsiad podczas spaceru z psami.Jak na razie odnalazłem jeszcze jedną osobę która widziała ten obiekt 15 min później już szybko lecący. Wstępnie oceniamy że obiekt mógł mieć kilkaset metrów długości. Był bardzo dużyProszę popytajcie czy ktoś na Białołęce 23.11.2020 koło godziny 23.15 czegoś nie widział.

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 15 października 2020 | Koronawirus kryje w sobie wiele tajemnic i ukrytych przed nawet najlepszymi laboratoriami na świecie niespodzianek, które właśnie wywracają znany nam świat do góry nogami. Proces wielkiej przemiany zaczął się śmiesznie, wręcz zabawnie – ot, jakiś śmieszny wirus z Chin, co to zabija tylko starców, a resztę traktuje „bezobjawowo”. Ale to nie jest takie proste.

czytaj dalej

FILM FN

KORONAWIRUS - bestialskie polowania i zjadanie dzikich zwierząt kluczem do zrozumienia tajemnicy pandemii koronawirusa

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.