Dziś jest:
Wtorek, 26 października 2021

Ja postawiłem tę świecę. Ty ją zapalisz. Ja budowałem świątynię. Ty zamieszkasz jej ciszę.
/Antoine de Saint-Exupéry/

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




NIEZWYKŁE ZACHOWANIE STAD PTAKÓW - ten fenomen nazywa się po angielsku 'murmuration'
Sob, 14 sty 2017 16:05 | komentarze: brak czytany: 2570x

Ptaki poruszają się niczym sterowane przez mega-komputer. Naukowcy próbują wyjaśniać tę koordynację stada, ale... ich próby świadczą o tym, że są bezradni. To niezwykły fenomen, który po angielsku nazywa się 'murmuration'. Od dawna jesteśmy fanami tego zjawiska, które także przy odrobinie szczęścia można zobaczyć także w Polsce. Kiedyś jadąc naszym pojazdem przez Polskę zauważyliśmy, że na niebie.......

czytaj dalej

Ptaki poruszają się niczym sterowane przez mega-komputer. Naukowcy próbują wyjaśniać tę koordynację stada, ale... ich próby świadczą o tym, że są bezradni. To niezwykły fenomen, który po angielsku nazywa się 'murmuration'. Od dawna jesteśmy fanami tego zjawiska, które także przy odrobinie szczęścia można zobaczyć także w Polsce. Kiedyś jadąc naszym pojazdem przez Polskę zauważyliśmy, że na niebie rozgrywa się wielki ptasi spektakl. Zatrzymaliśmy nasz pojazd, ustawiliśmy krzesła i niczym zaczarowani obserwowaliśmy to nieprawdopodobne widowisko.


Aby dostrzec moc tego zjawiska, trzeba zobaczyć filmy. Oto dwa, które zawierają murmuration w najlepszym wydaniu.


I jeszcze jeden film... zachwycający!




zwiń tekst

Ziemia ma bliźniaczą planetę bardzo blisko naszego Układu Słonecznego - tylko 4,25 lat świetlnych.
Sob, 14 sty 2017 15:47 | komentarze: brak czytany: 2085x

Proxima Centauri ma planetę podobną do Ziemi. To spełnienie marzeń wielu autorów science-fiction i potencjalny cel pierwszej podróży międzygwiezdnej. To tylko 4,25 lat świetlnych stąd! Alfa Centauri jest najbliższym nam układem gwiazd. To jeden z najjaśniejszych punktów na niebie półkuli południowej. Tworzą go trzy związane ze sobą gwiazdy. Dwie z nich - oznaczone jako A i B - są podobne do Słońca.......

czytaj dalej

Proxima Centauri ma planetę podobną do Ziemi. To spełnienie marzeń wielu autorów science-fiction i potencjalny cel pierwszej podróży międzygwiezdnej. To tylko 4,25 lat świetlnych stąd! Alfa Centauri jest najbliższym nam układem gwiazd. To jeden z najjaśniejszych punktów na niebie półkuli południowej. Tworzą go trzy związane ze sobą gwiazdy. Dwie z nich - oznaczone jako A i B - są podobne do Słońca i położone dość blisko siebie, dzieli je mniej więcej odległość równa tej między Słońcem a Uranem. Trzecia - Proxima - świeci tak słabo, że gołym okiem jej nie widać, krąży znacznie dalej i jest małym czerwonym karłem. To ona z tej trójki jest najbliżej Ziemi.




W październiku 2012 r. astronomowie z Europejskiego Obserwatorium Południowego poinformowali, że odkryli przy Alfa Centauri B planetę wielkości Ziemi, która obiega tę gwiazdę po wyjątkowo ciasnej orbicie. Z powodu bliskości gwiazdy ta planeta na pewno nie przypomina Ziemi - na jej powierzchni panuje mordercza temperatura, którą astronomowie oszacowali na ponad 1200 st. C. Życie, takie jakie znamy, jest tam raczej wykluczone.

Ale astronomowie już wtedy podejrzewali, iż ta planeta nie jest jedyną w układzie Alfa Centauri. - Być może jakaś bardziej odległa planeta znajduje się w ekosferze [strefie życia] - komentował dla "Wyborczej" Aleksander Wolszczan, odkrywca pierwszych planet poza Układem Słonecznym. Ekosferą nazywa się taki obszar wokół gwiazdy, w którym temperatura sprzyja pozostawaniu wody w stanie ciekłym. To podstawowy warunek dla istnienia życia w takiej formie, jaką znamy.

Proxima, czyli najbliższa

W jednym z ubiegłorocznych wydań "Nature" grupa astronomów donosi, że wokół Proximy krąży bliźniaczka Ziemi - nieco tylko masywniejszy skalisty glob położony w gwiezdnej strefie życia. Odkryli go za pomocą teleskopów Europejskiego Obserwatorium Południowego.




Proxima jest mniejsza i chłodniejsza od Słońca, to tzw. czerwony karzeł, który oświetla swą planetę czerwonym lub ciemno pomarańczowym blaskiem (prawdopodobnie przypominającym nasze zachody Słońca). Obiega dwie inne gwiazdy tego układu (Alfa Centauri A i B) w dość sporej odległości. Gwiazdy A i B tego układu dzieli od Ziemi odległość 4,36 roku świetlnego, czyli 41 bln km. Proxima jest 1,5 bln km bliżej nas. To na tyle blisko, że jest w zasięgu naszych możliwości. I to nie tylko obserwacyjnych - istnieją już techniczne możliwości, by tam dotrzeć za życia jednego pokolenia.

- Poszukiwanie życia właśnie się rozpoczęło - mówi Guillem Anglada-Escudé, astronom z Queen Mary University of London, lider zespołu, który dokonał odkrycia.

Planeta - na razie ma tylko zwyczajową nazwę Proxima b (litera "a" jest zarezerwowana dla gwiazdy) - ma masę około 30 proc. większą niż Ziemia i znajduje się w odległości 7,5 mln km od swej gwiazdy. Obiega ją w ciągu nieco ponad 11 dni. Otrzymuje od niej około dwóch trzecich promieniowania, jakie Ziemia dostaje ze Słońca, a naukowcy przewidują, że na jej powierzchni temperatura wynosi ok. -30 st. C. Dość zimno, ale te wyliczenia nie uwzględniają efektu cieplarnianego, który zależy od grubości i typu atmosfery. Gdyby nie poduszka gazów cieplarnianych, na Ziemi także nie byłoby dużo cieplej - ledwie -20 st. C.




Czy Proxima b ma atmosferę? Powinniśmy dowiedzieć się tego już niedługo, gdy zacznie działać teleskop Jamesa Webba. Ten następca teleskopu Keplera, który pozwoli na obserwacje atmosfer pozaziemskich planet, ma wystartować z francuskiej Gujany w 2018 r.

Jest jednak spory problem. Gwiazdy typu Proximy Centauri są bardzo aktywne. Emitują kilkaset razy więcej promieniowania rentgenowskiego niż Słońce i znacznie częściej niż ono wysyłają w przestrzeń kosmiczną potężne rozbłyski. Obydwa zjawiska mogą pozbawić planetę jej atmosfery, a jeśli zaczyna się tam tworzyć życie - po prostu je unicestwić. To bardzo zmniejsza szanse na to, że jakiekolwiek formy życia tam powstały.

Z drugiej strony gwiazdy tego typu żyją wielokrotnie dłużej niż typu naszego Słońca. Ewentualne życie będzie mieć (a może miało?) bardzo dużo czasu, żeby się tam rozwinąć.

Jak odkryto Proximę b?

Przy 3,6-metrowym teleskopie w La Silli w Chile należącym do Europejskiego Obserwatorium Południowego niedawno zainstalowano bardzo czuły spektrograf HARPS. Potrafi on mierzyć bardzo niewielkie zmiany prędkości gwiazdy. Dzięki temu astronomowie są w stanie wykrywać oscylacje w ruchu gwiazdy spowodowane grawitacyjnym przyciąganiem bardzo małych, a więc skalistych planet.

Ta technika wymaga jednak nieustannych obserwacji i wyrafinowanej analizy statystycznej, żeby z danych pomiarowych wyłowić sygnał planety i oddzielić go od różnych szumów. Wyniki muszą przejść dokładną weryfikację i zwykle astronomowie wstrzymują się z ogłoszeniem odkrycia do chwili, gdy będą mieli pewność, a praca zostanie przyjęta do druku w recenzowanym piśmie. Stało się to dopiero po dziesięciu latach dokładnych obserwacji i obliczeń.





zwiń tekst

Sztuczne wytworzenie pierwiastka 115 coraz bliżej - to właśnie 115 ma być używany przez obcych do napędu antygrawitacyjnego.
Sob, 14 sty 2017 15:57 | komentarze: brak czytany: 4920x

Nowy, radioaktywny pierwiastek - Ununpentium (Uup) - prawdopodobnie już wkrótce znajdzie się w układzie okresowym pierwiastków. W końcu naukowcom udało się potwierdzić, że ten nietrwały izotop faktycznie istnieje.Szwedzcy naukowcy mają solidne dowody na istnienie pierwiastka zawierającego w swoim jądrze atomowym 115 protonów. Po raz pierwszy pierwiastek ten otrzymali Rosjanie ponad 9 lat temu, ale.......

czytaj dalej

Nowy, radioaktywny pierwiastek - Ununpentium (Uup) - prawdopodobnie już wkrótce znajdzie się w układzie okresowym pierwiastków. W końcu naukowcom udało się potwierdzić, że ten nietrwały izotop faktycznie istnieje.

Szwedzcy naukowcy mają solidne dowody na istnienie pierwiastka zawierającego w swoim jądrze atomowym 115 protonów. Po raz pierwszy pierwiastek ten otrzymali Rosjanie ponad 9 lat temu, ale pojedyncze doniesienie nie wystarczyło, aby włączyć pierwiastek do układu okresowego. Aby na stałe zagościł w „tablicy Mendelejewa” niezależne zespołu naukowców starały się potwierdzić jego istnienie. Nie było to wcale proste, ponieważ te sztuczne pierwiastki otrzymuje się na drodze rozpadu większych atomów lub syntezy mniejszych.


Odkrycie Ununpentium polegało na zbombardowaniu atomów ameryku atomami wapnia. Odbyło się to w Instytucie Badań Jądrowych w Dubnej w Rosji z wykorzystaniem tzw. cyklotronu – urządzenia służącego do rozpędzania cząstek. Podczas kolizji nastąpił rozpad ameryku i powstały nowe atomy – wśród nich także i te, które w swoich jądrach zawierały 115 protonów. Naukowcy zauważyli jednak zaledwie 4 atomy nowego pierwiastka. Jest on na dodatek wysoce nietrwały. Po sekundzie ulega całkowitemu rozpadowi.

Doświadczenie powtórzono w zakładzie Instytutu Badań Ciężkich Jonów w Niemczech. Dotychczas pracujący w nim naukowcy odkryli już sześć innych pierwiastków. Wyniki obserwacji szwedzkiego zespołu, którym kierował Dirk Rudolph, fizyk jądrowy z Uniwersytetu Lund, opublikowano w Physical Review Letters 27 sierpnia 2013 roku.

To jednak nie koniec procedury włączania nowego pierwiastka do układu okresowego. W najbliższym czasie badania Szwedów i Rosjan zweryfikuje niezależny, międzynarodowy komitet fizyków i chemików, który zdecyduje, czy należy prowadzić dalsze badania potwierdzające istnienie pierwiastka 115, czy też można już go umieścić w odpowiednim miejscu układu okresowego.


"Odkrycie Ununpentium polegało na zbombardowaniu atomów ameryku atomami wapnia. Odbyło się to w Instytucie Badań Jądrowych w Dubnej w Rosji z wykorzystaniem tzw. cyklotronu – urządzenia służącego do rozpędzania cząstek. Podczas kolizji nastąpił rozpad ameryku i powstały nowe atomy – wśród nich także i te, które w swoich jądrach zawierały 115 protonów. Naukowcy zauważyli jednak zaledwie 4 atomy nowego pierwiastka. Jest on na dodatek wysoce nietrwały. Po sekundzie ulega całkowitemu rozpadowi.
Doświadczenie powtórzono w zakładzie Instytutu Badań Ciężkich Jonów w Niemczech. Dotychczas pracujący w nim naukowcy odkryli już sześć innych pierwiastków. Wyniki obserwacji szwedzkiego zespołu, którym kierował Dirk Rudolph, fizyk jądrowy z Uniwersytetu Lund, opublikowano w Physical Review Letters 27 sierpnia 2013 roku.

To jednak nie koniec procedury włączania nowego pierwiastka do układu okresowego. W najbliższym czasie badania Szwedów i Rosjan zweryfikuje niezależny, międzynarodowy komitet fizyków i chemików, który zdecyduje, czy należy prowadzić dalsze badania potwierdzające istnienie pierwiastka 115, czy też można już go umieścić w odpowiednim miejscu układu okresowego."

Z naszego punktu widzenia warto tylko przypomnieć, że to właśnie niezwykłe właściwości tego pierwiastka mają sprawiać, że można nim zakrzywiać czasoprzestrzeń. Według relacji osób uczestniczących w CEIII z UFO na pytanie: "jak wygląda napęd tego pojazdu, że tak się unosi w przestrzeni?" czasami padała odpowiedź, że jest to możliwe dzięki pierwiastkom nieodkrytym przez ziemską naukę, w tym właśnie tym o masie atomowej 115.



zwiń tekst

Czy na Merkurym są bazy obcych?
Sob, 14 sty 2017 13:33 | komentarze: brak czytany: 3280x

Merkury to najmniejsza i najbliższa Słońcu planeta Układu Słonecznego. Jako planeta wewnętrzna znajduje się dla ziemskiego obserwatora zawsze bardzo blisko Słońca, dlatego jest trudna do obserwacji. Mimo to należy do planet widocznych gołym okiem i była znana już w starożytności. Merkurego dojrzeć można jedynie tuż przed wschodem lub tuż po zachodzie Słońca.Ukształtowanie powierzchni Merkurego przypomina.......

czytaj dalej

Merkury to najmniejsza i najbliższa Słońcu planeta Układu Słonecznego. Jako planeta wewnętrzna znajduje się dla ziemskiego obserwatora zawsze bardzo blisko Słońca, dlatego jest trudna do obserwacji. Mimo to należy do planet widocznych gołym okiem i była znana już w starożytności. Merkurego dojrzeć można jedynie tuż przed wschodem lub tuż po zachodzie Słońca.

Ukształtowanie powierzchni Merkurego przypomina Księżyc: są na nim liczne kratery uderzeniowe i praktycznie pozbawiony jest atmosfery. Temperatura powierzchni waha się od -183 °C do 427 °C. W przeciwieństwie do Księżyca, planeta ma jednak duże żelazne jądro, generujące pole magnetyczne o natężeniu stukrotnie mniejszym od natężenia ziemskiego pola magnetycznego. Wielkość jądra powoduje, że Merkury ma jedną z największych gęstości spośród planet Układu Słonecznego (nieznacznie większą ma Ziemia). Merkury nie ma naturalnych satelitów. Dzięki sondom kosmicznym poznaliśmy jego powierzchnię.


Na pokład okrętu dostaliśmy ciekawą wiadomość od naszego stałego załoganta z Giżycka. Dotyczy dziwnych punktów, które odkrył jeden z internautów, który bardzo uważnie oglądał powierzchnię Merkurego.

From: Daniel [dane do wiad. FN]
Sent: Saturday, January 14, 2017 12:01 PM
To: nautilus
Subject: Merkury


Witam to jest film gdzie jakis tam pan twierdzi ze na Merkurym sa dziwne wieże, struktury czy bazy Oczywiście to moze być złudzenie ale dosyć ciekawie to wygląda tak jak by to wszystko świeciło na krawędziach kraterów i to punktowo czy to kopuły ? bazy ? dziwnie i ciekawie wygląda screeny w załączniku pozdro!

Zacznijmy od wspomnianych screenów.




 

I jeszcze film.


 



zwiń tekst

Miliarderzy kupują schrony, aby przeżyć zbliżającą się Apokalipsę.
Pt, 13 sty 2017 13:22 | komentarze: brak czytany: 2968x

Schrony "Vivos" powstają w Stanach Zjednoczonych i w Europie - informuje gazeta.pl. Pierwszy zbudowany został w stanie Indiana, a drugi (Vivos Europa One Shelter) w miasteczku Rothenstein w środkowych Niemczech.W Stanach Zjednoczonych dla schronów zaadaptowano dawną bazę wojskową z 1942 r. W sumie zmodernizowano tam 575 bunkrów, które łącznie będą mogły pomieścić ponad 5 tysięcy osób. Do sprzedaży.......

czytaj dalej

Schrony "Vivos" powstają w Stanach Zjednoczonych i w Europie - informuje gazeta.pl. Pierwszy zbudowany został w stanie Indiana, a drugi (Vivos Europa One Shelter) w miasteczku Rothenstein w środkowych Niemczech.

W Stanach Zjednoczonych dla schronów zaadaptowano dawną bazę wojskową z 1942 r. W sumie zmodernizowano tam 575 bunkrów, które łącznie będą mogły pomieścić ponad 5 tysięcy osób. Do sprzedaży trafiają bunkry w stanie surowym. Jednak na życzenie klienta (i oczywiście za dodatkową opłatą) w środku można zaaranżować wnętrze w dowolny sposób. Jedynym ograniczeniem jest grubość portfela.


Schrony mają około 8 metrów szerokości i 18 albo 24 m długości. Deweloper obiecuje, że może w nich zainstalować wyświetlacze LED, które będą imitować okna i wyświetlać krajobrazy sprzed globalnej katastrofy. Posiadacze największych schronów mogą również urządzić sobie kameralną salę kinową.

Mieszkańcy schronów nie zostają sami. Nad ich bezpieczeństwem czuwać będzie sztab ochrony i personelu medycznego, który będzie miał do swojej dyspozycji sale szpitalne i niezbędny sprzęt. Na terenie kompleksu powstanie także sklep, w którym będzie można robić zakupy i poczuć się jak w "normalnym świecie".

W Europie konstrukcja wygląda inaczej. Urządzono ją w dawnym radzieckim schronie, który jest pozostałością po zimnej wojnie. Jego powierzchnia to 230 tys. m kw. i jednocześnie będzie mógł pomieścić blisko 6 tys. osób.

W podziemnej budowli wydzielono prywatne apartamenty. Każdy z nich ma dwa poziomy. Na parterze znaleźć można kuchnię, jadalnię, salon oraz cztery sypialnie z oddzielnymi łazienkami. Z kolei górną kondygnację podzielono na kilka pomieszczeń, które można w dowolny sposób zaaranżować.

Oba kompleksy mają mieszkańcom dawać wrażenie życia w "normalnym" świecie, tzn. pomysłodawcy ich powstania obiecują, że na ich terenie znajdzie się również biblioteka, siłownia, restauracje czy puby. Lokatorzy mogą w nich trzymać domowe zwierzęta.





Mieszkańcy schronów mają zapewniony roczny zapas jedzenia. Można też będzie liczyć na świeże warzywa i owoce, które będą hodowane w specjalnych szklarniach. Do kranów filtrowana woda dostarczana będzie z podziemnych zbiorników, a dostawę energii elektrycznej zapewnią generatory.

Ile to kosztuje? Firma "Vivos" każdego z klientów traktuje indywidualnie. Jedni będą musieli zapłacić normalną cenę, a inni mogą liczyć na zniżki. Aby je zdobyć, trzeba posiadać wykształcenie i umiejętności, które na wypadek katastrofy mogą się przydać mieszkańcom kompleksu. Na profity mogą więc liczyć między innymi lekarze i wojskowi.

źródło: gazeta.pl

link do tekstu, gdzie jest więcej zdjęć kompleksu schronów: http://podroze.gazeta.pl/podroze/7,114158,21225637,tu-miliarderzy-schronia-sie-przed-globalna-katastrofa-niby.html#MTstream



zwiń tekst

Jasnowidzenie, wydarzenia typu X`Files „niewytłumaczalne przez naukę” to wszystko gusła i przesądy – przekonuje najnowszy tekst w Newsweek.pl
Pt, 13 sty 2017 12:40 | komentarze: 3 czytany: 3277x

Tekst ukazał się w piątek trzynastego, który powszechnie jest uważany za dzień pechowy i przynoszący tzw. zły omen, a to okazja idealna do rozprawienia się z ciemnotą. W tekście „Kto wierzy w przesądy? Cuda mniemane, czyli zabobon polski” autorka Newsweeka Anna Szulc rozprawia się bezlitośnie z „ciemnotą i zabobonem”, bo przecież tym są zjawiska i zagadnienia, którymi od prawie ćwierć wieku zajmuje.......

czytaj dalej

Tekst ukazał się w piątek trzynastego, który powszechnie jest uważany za dzień pechowy i przynoszący tzw. zły omen, a to okazja idealna do rozprawienia się z ciemnotą. W tekście „Kto wierzy w przesądy? Cuda mniemane, czyli zabobon polski” autorka Newsweeka Anna Szulc rozprawia się bezlitośnie z „ciemnotą i zabobonem”, bo przecież tym są zjawiska i zagadnienia, którymi od prawie ćwierć wieku zajmuje się Fundacja Nautilus.


Jasnowidzenie? Oczywiście, że nie istnieje, a Jackowski to „szarlatan”. Dowodem zupełnego postradania zmysłów ma być współpraca Krzysztofa Jackowskiego z policją, bo – po raz kolejny powtórzmy to, aby się dobrze utrwaliło – jasnowidzenia nie ma, nie było i nie będzie, a wszystko to wiara w gusła i zabobony, którą wykorzystują cwaniaki żerujące na ludzkiej naiwności.


W tekście pojawia się prof. Łukasz Turski zawsze gotowy do walki z ciemnotą „w imię nauki”. Także poruszona jest w artykule kwestia słynnego miliona euro w ramach tzw. nagrody Syzyfa czekających na tego, który udowodni istnienie pozazmysłowych możliwości i w ogóle zjawisk, którymi na przykład zajmuje się Fundacja Nautilus. W domyśle – skoro nikt się nie zgłasza, to oczywiście zjawiska są „bujdą na resorach”. Bo gdyby ktoś się zgłosił i coś tam wykazał, to zaciekli ateiści spędzający całe swoje życie na walce ze zjawiskami typu X`Files na pewno by przyznali rację, ogłosili, że są durniami od wielu lat i wypłacili ochoczo milion euro! ;)

Bardzo lubimy takie teksty i chętnie pokazujemy do nich linki. Polecamy ich lekturę także naszym czytelnikom. Oto link do tekstu Newsweeka:

http://m.newsweek.pl/polska/kto-wierzy-w-przesady--cuda-mniemane--czyli-zabobon-polski,108063,1,1.html

Dlaczego czynimy to z uśmiechem i nawet sympatią? Ponieważ po 25 latach badania zjawisk niewyjaśnionych jak jasnowidzenie czy UFO wiemy, jak wygląda prawda. Szkoda, że ludzie (w w dobrej wierze) walczący w ich mniemaniu z „ciemnotą i zabobonem” faktycznie głęboko zakorzenionym w polskim „suwerenie” wrzucają wszystko do jednego worka i wylewają w ten sposób dziecko z kąpielą. Tymczasem prawda o naszym świecie kiedyś zrobi takim ludziom wielką niespodziankę, a nam da wtedy okazję do odrobiny radości.

Swoją drogą: czy to nie jest cudowne, że żyjemy w świecie absolutnie wierzącym w istnienie czubka góry lodowej jaką jest to, co widzą „nasze oczy” i słyszą „nasze uszy”, a negują istnienie głównej części góry lodowej, która jest pod wodą i której nikt zobaczyć gołym okiem nie może?


/widoczne 10% - ukryte przed wzrokiem 90%/

Ta sprawa i niezwykła sytuacja sprawia, że zajmowanie się tymi zjawiskami jest czymś absolutnie wspaniałym i daje poczucie, że człowiek jest w jakimś mieście pełnym ludzi przekonanych, że poza murami miasta niczego nie ma, bo mur oznacza koniec miasta i koniec w ogóle wszystkiego. A my jesteśmy szczęśliwymi wybrańcami losu, elitarną „grupą wtajemniczonych” w wielkiej zbiorowości, którzy patrzą na tych ludzi wokół i myślą: nieprawdopodobne, jak dziwny jest ten świat i jaki kiedyś będzie numer, kiedy ludzie nie wierzący w te rzeczy nagle zrozumieją, że popełnili największy błąd swojego życia stojąc - często w dobrej wierze - po stronie całkowitego fałszu wynikającego z braku wiedzy o złożoności naszego świata… ;)



zwiń tekst

9 stycznia 2016 potężna asteroida minęła Ziemię - miała średnicę 15-34 metry i została zauważona 7 stycznia
Czw, 12 sty 2017 08:59 | komentarze: 1 czytany: 2642x

Asteroida oznaczona jako 2017 AG13 została odkryta w sobotę 7 stycznia przez astronomów biorących udział w projekcie Catalina Sky Survey (CSS). Jest to amerykański program badawczy, w ramach którego są poszukiwane komety i planetoidy bliskie Ziemi, stanowiące dla niej potencjalne zagrożenie. Program działa pod opieką Obserwatorium Stewarda Uniwersytetu Arizony.Asteroida o średnicy między 15-34 m, .......

czytaj dalej

Asteroida oznaczona jako 2017 AG13 została odkryta w sobotę 7 stycznia przez astronomów biorących udział w projekcie Catalina Sky Survey (CSS). Jest to amerykański program badawczy, w ramach którego są poszukiwane komety i planetoidy bliskie Ziemi, stanowiące dla niej potencjalne zagrożenie. Program działa pod opieką Obserwatorium Stewarda Uniwersytetu Arizony.

Asteroida o średnicy między 15-34 m, przemieszczająca się z prędkością 16 km/s minęła Ziemię w odległości ok. połowę mniejszej niż dystans między naszą planetą a Księżycem. 2017 AG13 to asteroida wielkości meteorytu czelabińskiego, który eksplodował nad Rosją w 2013 r. i doprowadził do licznych uszkodzeń budynków.




- Asteroida porusza się bardzo szybko i jest bardzo blisko nas. Rzeczywiście przecina orbity dwóch planet - Wenus i Ziemi - powiedział Eric Feldman, jeden z astronomów, którzy dokonali odkrycia asteroidy, podczas jej przelotu blisko naszej planety 9 stycznia br.

Co by się stało, gdyby asteroida weszła w ziemską atmosferę? Według symulatora nazwanego "Impact Earth!" stworzonego przez uczonych z Uniwersytetu Purdue, 2017 AG13 nie wywołałaby poważnych szkód. Symulator wykazał, że gdyby asteroida weszła w ziemską atmosferę pod kątem 45o, eksplodowałaby przy pierwszym kontakcie z powietrzem. Eksplozja wyzwoliłaby energię rzędu 700 kiloton, kilkadziesiąt razy więcej niż bomba atomowa zdetonowana nad Hiroszimą. Ale ponieważ to zdarzenie miałoby miejsce na wysokości ponad 16 km, prawdopodobnie nie wpłynęłoby w żadnym stopniu na nasze życie.

Near Earth Object Program, prowadzony przez NASA system monitoringu bliskich obiektów mogących wejść w ziemską atmosferę, donosi, że w samym tylko styczniu będzie 38 "znacznie bliższych" minięć naszej planety przez asteroidy podobne do 2017 AG3.

- Tego typu zdarzenia nie są tak rzadkie, co sprawia, że są niezwykle interesujące. NEOCam mógłby wykryć wiele z tych planetoid, ale te najmniejsze musiałyby być bliżej, by je namierzyć - powiedział Mark Sykes, CEO Planetary Science Institute.

NEOCam (Near Earth Objects Camera) to budowany kosmiczny teleskop, polujący na wszelkie zagubione skały, które mogą przecinać ziemską orbitę. Urządzenie będzie w stanie wykryć obiekty o rozmiarach przekraczających średnicę 140 metrów. Takie asteroidy będące na kursie kolizyjnym z Ziemią, mogą stanowić zagrożenie dla ludzkości. Uruchomienie NEOCam jest planowane na 2021 r. Nie wiadomo jednak czy uda się dotrzymać tego terminu, gdyż NASA niedawno ogłosiła swoje nowe misje - Lucy i Psyche, które nijak się mają do ochrony naszej planety przed kosmicznym zagrożeniem.




zwiń tekst

Jedna z największych w historii góra lodowa oderwie się wkrótce od Lodowca Larsena - ostrzegają naukowcy z NASA.
Śr, 11 sty 2017 21:19 | komentarze: brak czytany: 3492x

W grudniu 2016 szczelina na lodowcu powiększała się najszybciej w historii. Do oderwania brakuje jej jeszcze tylko 20 km.Szeroki na 350 kilometrów Lodowiec Szelfowy Larsena to najbardziej wysunięty na (cieplejszą) północ szelf lodowy Antarktydy. Oderwanie się fragmentu o powierzchni 5000 kilometrów kwadratowych (to 10-krotność powierzchni Warszawy) może przyspieszać dalszy rozpad.Topnienie lodu unoszącego.......

czytaj dalej

W grudniu 2016 szczelina na lodowcu powiększała się najszybciej w historii. Do oderwania brakuje jej jeszcze tylko 20 km.
Szeroki na 350 kilometrów Lodowiec Szelfowy Larsena to najbardziej wysunięty na (cieplejszą) północ szelf lodowy Antarktydy. Oderwanie się fragmentu o powierzchni 5000 kilometrów kwadratowych (to 10-krotność powierzchni Warszawy) może przyspieszać dalszy rozpad.

Topnienie lodu unoszącego się na powierzchni oceanu praktycznie nie wpływa na poziom wody, jednak ewentualny rozpad lodowca szelfowego zwolni miejsca dla szybszego napływu lodu z lądu. To znacząco podniesie poziom wody w oceanie.

Naukowcy śledzili pęknięcie lodowca przez satelitę. Oto kilka zdjęć udostępnionych przez NASA.





Wcześniej istniejące lodowce Larsen A i Larsen B, położone nieco bardziej na północ niż Larsen C, rozpadły się odpowiednio w latach 1995 i 2002. To przyspieszyło napływ lodu.

Właśnie dlatego naukowcy z niepokojem obserwowali Larsena C. Ze względu na możliwość pęknięcia lodu nie zakładali na nim stałej bazy. Dzięki satelitom European Sentinel pęknięcia mogą być śledzone z orbity w dzień i w nocy niezależnie od zachmurzenia.

W grudniu znana od dziesięcioleci szczelina powiększała się najszybciej w historii, przesuwając się o 18 kilometrów w kilka tygodni. Wystarczy mniej niż 20 kilometrów, aby góra lodowa - jedna z dziesięciu największych w historii - oderwała się od szelfu. Nie ma bezpośrednich dowodów, że to skutek ocieplenia klimatu, jednak naukowcy uważają, że przyspieszyło ono dzielenie lodowców.

To nie koniec złych informacji. Tym razem przenosimy się do Włoch, gdzie budzi się tzw. super-wulkan. Nosi nazwę Campi Flegrei i znajduje się we Włoszech, w okolicach Neapolu. Powstał wskutek potężnej eksplozji magmy zalegającej w ogromnym zbiorniku kilka kilometrów pod powierzchnią ziemi. Po erupcji pozostał rozległy krater - ogromna kaldera (wielkie zagłębienie w szczytowej części stożka) o nazwie Pola Flegrejskie. Ma średnicę 13 kilometrów, a na jej terenie znajdują się 24 kratery i stożki wulkaniczne. Zdaniem naukowców są pewne przesłanki, że wkrótce może dojść do kolejnego wybuchu.

Co wybuch superwulkanu może oznaczać dla świata?

Jeśli nastąpi wybuch, jego skutki będą katastrofalne dla całej Ziemi. Nadciągnie wieczna zima. Temperatura spadnie gwałtowanie. Setki ton wulkanicznej lawy i pyłu pokryją roślinność. To spowoduje nie tylko wyginięcie zwierząt ale również upraw rolnych. Świat znalazłby się na krawędzi głodu.




zwiń tekst

Mikroroboty stały się faktem! - Departament Obrony USA poinformował o udanej próbie działania roju mikro-bsl.
Śr, 11 sty 2017 20:45 | komentarze: brak czytany: 2868x

Departament Obrony USA zamieścił informację o przeprowadzeniu udanej próby działania roju autonomicznych bezzałogowych statków latających klasy mikro Perdix. Testy zrealizowano 25 października ub.r. na poligonie China Lake w Kalifornii, z udziałem specjalistów ze Strategic Capabilities Office i Naval Air Systems Command.Podczas próby 3 samoloty wielozadaniowe Boeing F/A-18F Super Hornet zrzuciły na.......

czytaj dalej

Departament Obrony USA zamieścił informację o przeprowadzeniu udanej próby działania roju autonomicznych bezzałogowych statków latających klasy mikro Perdix. Testy zrealizowano 25 października ub.r. na poligonie China Lake w Kalifornii, z udziałem specjalistów ze Strategic Capabilities Office i Naval Air Systems Command.

Podczas próby 3 samoloty wielozadaniowe Boeing F/A-18F Super Hornet zrzuciły na poligon 103 mikro-bsl.


Rój zademonstrował następnie zdolność do wspólnego podejmowania decyzji, lotu w zmiennej formacji i samonaprawy. Jak stwierdził dyrektor SCO William Roper, bezzałogowce Perdix nie są pojedynczymi samolotami, których lot został wcześniej zaprogramowany. To organizm, współdzielący ośrodek decyzyjny i przystosowujący się do warunków działania. Każdy Perdix utrzymuje łączność ze wszystkimi pozostałymi bsl w roju. W roju bezzałogowców nie ma lidera i dlatego jego skład może zwiększać się lub zmniejszać w dowolny sposób.

Październikowa próba miała na celu pokazanie zdolności użycia zespołu małych, niedrogich i autonomicznych bsl do wykonania misji, realizowanych poprzednio przez duże załogowe statki powietrzne. Zdaniem Ropera nie oznacza to jednak, że bezzałogowe zastąpią całkowicie człowieka. Człowiek zawsze będzie jednym z elementów łańcucha decyzyjnego, ale urządzenia autonomiczne będą podejmowały decyzje szybciej i lepiej – podkreślił William Roper.

Perdix został opracowany przez studentów Massachusetts Institute of Technology. W 2013 personel MIT Lincoln Laboratory zmodyfikował go dla potrzeb wojska. Masa bsl to 290 g, długość kadłuba 16,5 cm, a rozpiętość – 30 cm. Bezzałogowiec rozwija prędkość 74-110 km/h i może utrzymywać się w powietrzu przez 20 min. Oprogramowanie Perdixa wciąż jest unowocześniane. Używane obecnie bsl to już 6. generacja konstrukcji.

Pierwsze próby bsl Perdix przeprowadzono w bazie Edwards w Kalifornii we wrześniu 2014. Rok później, podczas ćwiczeń Northern Edge na Alasce, odbyło się ok. 90 testów bsl tego typu nad lądem i wodą. W trakcie jednego z nich operował rój liczący 20 Perdixów.

Ubiegłoroczne próby wykazały też, że Perdix, skonstruowany z elementów dostępnych na rynku cywilnym, jest odporny na działanie przeciążeń powstających w wyniku odpalenia go z samolotowego wyrzutnika flar przy prędkości Ma0,6 w temperaturze –10°C

źródło: www.altair.com.pl



zwiń tekst

Sadysta twierdzi, że to duchy pobiły jego córkę, a nie on!
Śr, 11 sty 2017 05:47 | komentarze: 2 czytany: 2974x

Do tej zaskakującej wypowiedzi mordercy doszło w Wielkiej Brytanii. Stała się tam tragedia - ojciec pobił swoją córeczkę. Zdumionym policjantom powiedział, że opętał go duch. Rocky Uzzell stwierdził, że to nie on pobił swoją malutką córeczkę, tylko zrobiła to postać przypominająca ducha, która przejęła kontrolę nad jego ciałem, kiedy jeszcze był dzieckiem i to on chciał się pozbyć jego córki „Isabelle.......

czytaj dalej

Do tej zaskakującej wypowiedzi mordercy doszło w Wielkiej Brytanii. Stała się tam tragedia - ojciec pobił swoją córeczkę. Zdumionym policjantom powiedział, że opętał go duch. Rocky Uzzell stwierdził, że to nie on pobił swoją malutką córeczkę, tylko zrobiła to postać przypominająca ducha, która przejęła kontrolę nad jego ciałem, kiedy jeszcze był dzieckiem i to on chciał się pozbyć jego córki „Isabelle”.




Malutka Isabelle, która w przyszłym roku skończy 3 latka, doznała poważnego uszkodzenia mózgu oraz kilku innych również niebezpiecznych obrażeń w marcu 2014 roku, kiedy miała zaledwie za sobą miesiąc życia. Lekarze specjaliści stwierdzili, że do końca życia będzie jeździła na wózku inwalidzkim i będzie karmiona tylko przez specjalną rurkę.

Ojciec dziewczynki Rocky Uzzell, z Kettering w hrabstwie Northamptonshire usłyszał wyrok 8,5 roku więzienia w grudniu, ale szczegóły na temat tej barbarzyńskiej zbrodni zostały ujawnione dopiero teraz.

Sędzia Keeham, który prowadził tą przykrą sprawę, powiedział, że Uzzell opisał swój atak bardzo „chłodno”. Sędzia powiedział też, że rozumie fakt, że ojciec dziewczynki mógł w dzieciństwie stworzyć sobie alter ego jako swojego „ochroniarza”, ale dodał też, że dowody jednoznacznie wskazują, że atak na dziewczynkę był „sadystyczny”.

źródło: https://www.polishexpress.co.uk



zwiń tekst

Naukowcy zidentyfikowali galaktykę, z której pochodzą odebrane 10 lat temu sygnały radiowe.
Nie, 8 sty 2017 06:20 | komentarze: brak czytany: 3254x

Galaktyka jest oddalona o 3 miliardy lat świetlnych od Ziemi. Najpierw jednak wyjaśnijmy, co to takiego jest słynny „Fast radio burst”(FRB). To pozagalaktyczny krótki sygnał radiowy został odebrany po raz pierwszy w 2007 roku i od tego czasu naukowcy starali się ustalić, skąd emitowany jest tajemniczy sygnał. Z opublikowanego w magazynie „Nature” w środę 4 stycznia.......

czytaj dalej

Galaktyka jest oddalona o 3 miliardy lat świetlnych od Ziemi. Najpierw jednak wyjaśnijmy, co to takiego jest słynny „Fast radio burst”(FRB). To pozagalaktyczny krótki sygnał radiowy został odebrany po raz pierwszy w 2007 roku i od tego czasu naukowcy starali się ustalić, skąd emitowany jest tajemniczy sygnał. Z opublikowanego w magazynie „Nature” w środę 4 stycznia raportu wynika, że pochodzi on z karłowatej galaktyki, znajdującej się miliardy lat świetlnych od naszej.
 

FRB to niezwykle silne, ale bardzo krótkotrwałe fale radiowe, która nie trwają jednak dłużehj niż milisekundę. Po raz pierwszy sygnał FRB został odkryty w 2007 w trakcie analizy archiwalnych danych obserwacyjnych dokonanej przez zespół pod kierownictwem D. R. Lorimera. Od tamtego czasu na jego „ślad” natrafiono jeszcze 17 razy. Tylko w jednym wypadku sygnał był powtarzalny. Od 2007 roku trwały spekulacje na temat pochodzenia sygnału. Hipotezy były różne - od ogromnej gwiazdy lub czarnej dziury, które miałyby go emitować, po obce cywilizacje.

Zespół badawczy, który zajmował się analizowaniem FRB przez sześć miesięcy, zaprezentował w końcu wyjaśnienie jednej z większych zagadek, z jakimi spotkali się dotychczas astronomowie. Jak się okazało, źródłem sygnałów jest najprawdopodobniej karłowata galaktyka, oddalona 3 mld lat świetlnych od naszej. Przełom przyniosła analiza dziewięciu sygnałów wykrytych między 23 sierpnia a 18 września 2016 roku przez VLA – obserwatorium radioastronomiczne znajdujące się w Socorro, w stanie Nowy Meksyk w USA. Kolejne cztery odnotowano w instytutach europejskiej sieć radiowej interferometrii wielkobazowej (EVN). Dzięki połączonym działaniom naukowców, udało się bardziej precyzyjnie umiejscowić źródło sygnału. Wyniki ich obserwacji opublikowane zostały w „Nature” oraz „Astrophysical Journal Letters”.

„Co zaskakuje, miejscem, z której pochodzi FRB, jest mizerna, karłowata galaktyka” - napisano.


Naukowcy wskazują, że w tego typu galaktykach znajduje się mała ilość gwiazd. Może to sugerować, że niezależnie od tego, co jest odpowiedzialne za emisję sygnału, istnieje większa szansa na powstawanie tego w małych galaktykach, niż w tych dużych, spiralnych. Badacze podkreślają, że sygnały emitowane są prawdopodobnie z różnych źródeł, wciąż jednak nie wiadomo dokładnie, jakich. Najpopulatniejsze hipotezy zakładają, że ich źródłami mogą być bardzo gęste obiekty takie jak czarne dziury czy gwiazdy neutronowe, innym możliwym źródłem pochodzenia są także blitzary

/ Źródło: sciencemag.org
 


zwiń tekst

Pozaziemska technologia i metale w sztuce faraonów.
Pt, 6 sty 2017 06:31 | komentarze: 3 czytany: 2982x

Polecam Fundacji zapoznanie się z artykułem na temat znalezisk i prac archeologicznych w grobowcach Faraonów. Otóż w jednym z nich znaleziono przedmioty o wysokim poziomie artystycznym.są to sztylety w zdobionych pochwach, z bogatą ornamentyką ,gdzie wykonanie tychże wymagałoby dziś nie lada zaawansowanej technologi narzędziowej. W tamtych czasach dysponowano co najwyżej rylcami,dłutami i kamiennymi.......

czytaj dalej

Polecam Fundacji zapoznanie się z artykułem na temat znalezisk i prac archeologicznych w grobowcach Faraonów. Otóż w jednym z nich znaleziono przedmioty o wysokim poziomie artystycznym.są to sztylety w zdobionych pochwach, z bogatą ornamentyką ,gdzie wykonanie tychże wymagałoby dziś nie lada zaawansowanej technologi narzędziowej. W tamtych czasach dysponowano co najwyżej rylcami,dłutami i kamiennymi młotkami.A jednak potrafiono stworzyć takie cacka.Kunszt artystyczny niebywały. No i same motywy na pochwach tychże sztyletów / mieczyków zastanawiają mnie.

Jednak najciekawszą sensacja jaką zawierają te rękodzieła jest to że są one wykonane z metali nie pochodzących z ziemi. Odkryte metale pochodzą najprawdopodobniej z którejś z komet która w tamtym okresie spadła na ziemie,co potwierdziły badania mikroskopowe,prześwietlanie rentgenem,i innymi dostępnymi dziś metodami badawczymi. Zastanawiające jest to, że w owych czasach nie było rozwiniętej metalurgi, pieców do wytopu stali które wymagają dużo wyższych temperatur niż w przypadku zwykłego żelaza, co więcej nie znano metod stopowych, czyli mieszania metali. A w składzie ostrzy występują trzy metale podstawowe i być może jeszcze inne nie wymienione. Pytanie dla mnie i dla Fundacji jest  inne. Czy to co znaleziono w Grobowcu Faraona jest wytworem ziemskich Kowali Płatnerzy i Złotników, czy jest to dar od pozaziemskich cywilizacji odwiedzających wówczas Egipt  jako dar dla władcy tych terenów,czyli Faraona?

I po trzecie - czy jest to rzecz pozostawiona przez pozaziemską cywilizacje która lądowała na tych terenach kilka,kilkadziesiąt tysięcy lat temu, bo chce uświadomić i przypomnieć że ów słynny Sfinks liczy sobie na pewno więcej niż 21 tys lat.co i tak może nie być dokładną datą wg.badaczy i naukowców .

Bo według Astronomów jest on i był skierowany bodajże na gwiazdozbiór Syriusza który w dokładnym obrocie precesyjnym ziemi wynosi około  26 tyś.lat. No może BOGOWIE-Astronauci w zamęcie ewakuacyjnym  pozostawili te narzędzia obronne uciekając np.przed Potopem,czy innym kataklizmem.BOGOWIE tamtych czasów też widocznie byli śmiertelni,skoro ich nie ma dzisiaj. My ludzie zostaliśmy uratowani w "ARCE NOEGO i przejęliśmy władanie ziemią. Ale koniec obrotu precesyjnego niedługo się dokona, jak i powrót Nibiru,i innych komet długookresowych i wszystko może się powtórzyć  ,tak jak wówczas. Ale to tak na marginesie moich rozważań.

 Ps.jeśli możecie zrobić duże powiększenie  pochew tych Mieczyków to byłoby super, bo to wyeksponowało by dokładniej ich ornamentykę.

Jurko [dane do wiad. FN]



OD FN


Do e-maila było dołączone także zdjęcie.


Sprawa technologii używanych w starożytnym Egipcie jest oczywiście tematem, wobec którego współczesna nauka jest całkowicie bezradna. Naszym zdaniem Wielka Piramida w Gizie jest "poza zasięgiem" nie tylko prymitywnych kultur sprzed kilku tysięcy lat, ale także współczesnych gigantycznych koncernów budowlanych. Wystarczy zapoznać się z argumentacją przedstawioną w znakomitym filmie "Zadziwiające Fakty dotyczące Piramid".



zwiń tekst

Cechy charakterystyczne NDE według Raymond`a Moody'ego
Czw, 5 sty 2017 09:49 | komentarze: brak czytany: 3463x

Po przestudiowaniu 150 przypadków osób, które wróciły do życia po śmierci klinicznej bądź były bliskie śmierci, Raymond Moody stwierdził, że relacjonowane przez nich doświadczenia miały 9 powtarzających się elementów:    słyszenie dźwięków jako szumy    doznania spokoju i braku bólu    doświadczenia "bycia poza ciałem"    odczucie podróżowania.......

czytaj dalej

Po przestudiowaniu 150 przypadków osób, które wróciły do życia po śmierci klinicznej bądź były bliskie śmierci, Raymond Moody stwierdził, że relacjonowane przez nich doświadczenia miały 9 powtarzających się elementów:

    słyszenie dźwięków jako szumy

    doznania spokoju i braku bólu

    doświadczenia "bycia poza ciałem"

    odczucie podróżowania przez tunel

    odczucie wznoszenia w przestworza

    widzenie się z ludźmi, często zmarłymi krewnymi

    spotkania z bytami duchowymi, takimi jak Bóg

    doznanie retrospekcji własnego życia

    odczucia niechęci powrotu do życia

 



Poniżej komentarz, który dostaliśmy na pokład Nautilusa już po publikacji  w serwisie.

From: [dane do wiad. FN}
Sent: Thursday, January 5, 2017 9:36 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Cechy charakterystyczne NDE według Raymond`a Moody'ego


Witam,

Chciałbym skomentować informację na Waszej stronie - "Cechy charakterystyczne NDE według Raymond`a Moody'ego".
Przeżyłem śmierć kliniczną w wieku 12 lat ze wszystkimi jej konsekwencjami. O szczegółach mógłbym tutaj pisać do wieczora albo i dłużej, również o konsekwencjach tego przeżycia. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na jeszcze jedną bardzo charakterystyczną cechę śmierci klinicznej. Mianowicie na fakt, że  w momencie wychodzenia jak i wchodzenia z powrotem do ciała charakterystyczne jest to, że wszystkie dźwięki , które wtedy dochodzą do człowieka zmieniają częstotliwość na bardzo wysoką. Najlepiej to porównać z sytuacją, kiedy nagle człowiek znajduje się w metalowym pudle a wszystkie dźwięki dochodzą z zewnątrz. Dźwięk wtedy jest metaliczny i wibrujący. Trwa to dokładnie sekundy , może 1 lub 2. Pamiętam to doskonale i to było bardzo charakterystyczne tak przy opuszczaniu ciała jak i wchodzeniu z powrotem, na co nie miałem kompletnie ochoty ponieważ przeżyłem wtedy wstrząs anafilaktyczny po podaniu penicyliny podczas silnego zapalenia stawów - ból stawów jest wtedy ogromny. Na zewnątrz bólu kompletnie nie czułem i stąd moja niechęć do powrotu.

 Pozdrawiam,

Krzysztof.



zwiń tekst

Krzysztof Jackowski o rozłamie w PiS
Wt, 3 sty 2017 10:05 | komentarze: brak czytany: 3371x

Najnowszy dziennik FAKT przyniósł ciekawą wizję jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego. Mówił on w niej, że partię rządzącą czeka rozłam, a Kaczyński... zniknie.PiS ukróci działania swoich przeciwników przemyślanymi, cwanymi rozgrywkami. Zrobi to radykalnie, przepisami – rozpoczyna Jackowski. A co czeka samego prezesa Prawa i Sprawiedliwości? Czy to będzie dla niego dobry rok? – W sensie fizycznym, zdrowotnym.......

czytaj dalej

Najnowszy dziennik FAKT przyniósł ciekawą wizję jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego. Mówił on w niej, że partię rządzącą czeka rozłam, a Kaczyński... zniknie.

PiS ukróci działania swoich przeciwników przemyślanymi, cwanymi rozgrywkami. Zrobi to radykalnie, przepisami – rozpoczyna Jackowski. A co czeka samego prezesa Prawa i Sprawiedliwości? Czy to będzie dla niego dobry rok? – W sensie fizycznym, zdrowotnym nic mu nie grozi. Na jego drodze pojawi się jednak inny problem, dojdzie do mocnego tąpnięcia wewnątrz PiS – zapowiada jasnowidz. – Prezes stanie w obliczu groźby rozłamu w partii, a nawet rozbicia rządu przez sam PiS i rozpisania nowych wyborów. Finalnie dojdzie do porozumienia w PiS, ale Kaczyński zaniknie – mówi tajemniczo jasnowidz.

żródło: FAKT24.PL

http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/jasnowidz-jackowski-o-kaczynskim-i-pis/vl9n81d



zwiń tekst

CZY WOKÓŁ ZIEMI W NA DUŻYCH WYSOKOŚCIACH W ATMOSFERZE ŻYJĄ DUCHOWE ISTOTY?
Pon, 2 sty 2017 09:46 | komentarze: 3 czytany: 2890x

Ten bardzo ciekawy wątek trafił na pokład Nautilusa dzięki zaprzyjaźnionej z nami osobie pochodzenia rosyjskiego, która mieszka w Polsce, ale monitoruje rosyjskie media. Okazało się, że w Rosji dość głośno jest o teorii zakładającej, że w naszej przestrzeni jest wiele bytów niewidzialnych dla naszego oka i niewykrywalnych przez nasze urządzenia pomiarowe. To oczywiście wiemy, zakłada ona coś bardzo.......

czytaj dalej

Ten bardzo ciekawy wątek trafił na pokład Nautilusa dzięki zaprzyjaźnionej z nami osobie pochodzenia rosyjskiego, która mieszka w Polsce, ale monitoruje rosyjskie media. Okazało się, że w Rosji dość głośno jest o teorii zakładającej, że w naszej przestrzeni jest wiele bytów niewidzialnych dla naszego oka i niewykrywalnych przez nasze urządzenia pomiarowe. To oczywiście wiemy, zakłada ona coś bardzo ciekawego: pewien gatunek tych istot żyje w górnych warstwach ziemskiej atmosfery!

Oto wiadomość wysłana do nas przez p. Julię:

Według naukowca Ruggero Santilli Ph.D.,  atmosferę Ziemi zamieszkują istoty niewidzialne dla ludzkiego oka.


Można je wykryć tylko za pomocą nowoczesnego sprzętu - specjalnego teleskopu z wklęsłych soczewkami i rewolucyjnym współczynnikiem załamania światła. Zasada ta jest zawarta w artykule opublikowanym w czasopiśmie «American Journal of Modern Physics". Wideo, które widać poniżej - dowody zebrane przez pracowników Thunder Energie Corporation.

Zobaczyłam ten filmik:  www.youtube.com/watch?v=_gRC2q_VLEM



"Przezroczyste lub niewidoczne eteryczne istoty unoszące się w przestrzeni wokół nas, mogą pochodzić z innych wymiarów. Większość badaczy uważa, że te formy życia składa się z formacji (plazmy)"


Drodzy czytelnicy serwisu FN!

Witamy w naszym nowym dziale, który nazwaliśmy roboczo FN24 (na fali popularności dodawania cyfry "24" do przeróżnych skrótów). Będziemy w nim prezentować wszystkie wiadomości, które wartkim strumieniem płyną na pokład naszego okrętu z Polski i ze świata, a które nie trafią do witryny "AKTUALNOŚCI" na stronie głównej. Jesteśmy pewni, że uczyni to pokład okrętu Nautilus o wiele bardziej atrakcyjnym dla tych, którzy zaglądają tutaj codziennie w poszukiwaniu "najciekawszych informacji z Polski i ze świata".

Pozdrawiamy "w lekkim wynurzeniu z głębin oceanów i mórz"

ZAŁOGA OKRĘTU NAUTILUS



zwiń tekst

STRONA
1 50 58 59 60 61
Strona 61 / 61
Starsze Starsze

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

26 października: Po kilku dniach nieobecności wracamy wieczorem na pokład okrętu Nautilus! [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pon, 18 paź 2021 03:53 | Witam, Coś dzisiaj 13.10.21 godz ok 17:20 latało w Warszawie nad rondem Radosława. Możliwe że dron ale nie widziałem świateł ani śmigieł, coś w kształcie dysku. Przyjechał tramwaj i musiałem pojechać, nie widziałem co było dalej. Pozdrawiam

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 10 sierpnia 2021 | Historia występu tzw. „badaczy UFO” w nieistniejącym od wielu lat programie „Rozmowy w Toku” pokazuje wiele aspektów czegoś, z czym spotykam się od wielu lat, co mnie zaskoczyło i wprawiło w bezgraniczne zdumienie. Z upływem lat przekonuję się, że jest to niestety typowo rodzima przypadłość oparta na wszystkich ciemnych demonach polskiej duszy: zawiści, zazdrości, kompleksach...

czytaj dalej

FILM FN

TAJEMNICZE 'COŚ' NAD EDMONTON (KANADA)

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.