Dziś jest:
Wtorek, 22 września 2026
Mało kocha ten, kto potrafi wyrazić słowami, jak bardzo kocha.
/Dante Alighieri/
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz
Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie.
Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl
czytaj dalej 
Orbitująca wokół Czerwonej Planety sonda Mars Reconnaissance Orbiter zrobiła na początku grudnia niezwykłe zdjęcia. Widać na nich zielony punkt z ciemną otoczką.
26 listopada na Marsie wylądowała sonda NASA InSight. Dzięki potężnemu teleskopowi zwierciedlanemu HiRISE, znajdującemu się na innej sondzie - Mars Reconnaissance Orbiter (MRO), naukowcom udało się ustalić dokładną lokalizację InSight.
Na kolejnych zdjęciach, opublikowanych w czwartek 13 grudnia, widać zielonkawe fragmenty marsjańskiego krajobrazu. To jednak nie jest prawdziwy kolor. Za to, że widzimy taką barwę, odpowiada światło odbijane od powierzchni, które czyni kolory bardziej nasyconymi.

Dlaczego jednak ziemia w pobliżu lądownika jest nieco ciemniejsza niż okolica? Wszystko przez to, że rejon ten został spalony przez silnik rakietowy hamujący podczas lądowania. Po dokładnym przyjrzeniu się sondzie można zauważyć panele słoneczne po obu jej stronach.
NASA opublikowała zdjęcia przesłane z Marsa przez sondę InSight. Na niektórych można dostrzec polską flagę, umieszczoną na tabliczce na zewnętrznej powłoce lądownika Mars InSight.
To nie pierwszy raz, kiedy HiRISE zrobiło zdjęcie jakiegoś lądownika na Marsie. Wcześniej była to sonda Phoenix w 2008 roku. Podobnie, jak w przypadku InSight, teleskop na MRO uchwycił zdjęcie spadochronu lądownika.
Zdjęcie podchodzącej do lądowania InSight, próbowali zrobić również pracownicy Uniwersytetu w Arizonie. Wtedy MRO znajdowało się jednak pod niesprzyjającym kątem w stosunku do lądownika, co uniemożliwiło zrobienie dobrego ujęcia.
Misją InSight zarządza Laboratorium Napędu Odrzutowego NASA (Jet Propulsion Laboratory). Sonda wyniosła w kosmos polskie urządzenie - mechanizm Kret HP3, który wbije się w powierzchnię Marsa na głębokość pięciu metrów. Ma zbadać skład skał budujących powierzchnię Czerwonej Planety oraz rejestrować ruchy tektoniczne. Celem misji InSight jest pomoc w zrozumieniu, jak powstawały planety skaliste. Misja potrwa dwa lata.
czytaj dalej 
Zaginięcie Iwony Wieczorek to jedna z najbardziej zagadkowych spraw ostatnich lat w Polsce. Najnowsza książka Jarosława Szostaka przynosi nowe informacje na ten temat. Jedną z nich ujawniła mama zaginionej w 2010 roku kobiety.
- Nie mówiłam dotychczas nikomu o tym. Mieliśmy wtedy w pokoju takie duże drzewko, fikus benjamin. Był naprawdę duży, jak choinka. W dniu, gdy zaginęła Iwona, w czasie jednej nocy wszystkie liście z niego opadły. Wstaję rano, a tam pełno liści. Zaczęłam je zamiatać i sama siebie pytałam, co się stało. Umarło drzewo. Ja po prostu nie wiedziałam, co mam zrobić. I przez cały czas to drzewko gdzieś tam mi chodzi po głowie - ujawniła w książce Jarosława Szostaka mama Iwony Wieczorek.
Przypomnijmy, że we wtorek, 18 grudnia, wznowiono poszukiwania Iwony Wieczorek. Funkcjonariusze nie zdradzają miejsca poszukiwań. Wiadomo tylko, że jest to obszar, który do tej pory nigdy nie był sprawdzany. Miejsce poszukiwań zostało wyznaczone na podstawie najnowszej opinii biegłego. Policja pomorska opublikowała film z poszukiwań.
Iwona Wieczorek zaginęła w nocy, z 16 na 17 lipca w 2010 roku w Gdańsku. Do dziś, mimo pracy policji, zaangażowaniu Krzysztofa Rutkowskiego i jasnowidza Jackowskiego, wciąż nie wiadomo co się z nią stało.
Jeśli chcecie dowiedzieć się, jakie tajemnice kryje śledztwo koniecznie przeczytajcie książkę Janusza Szostaka "Śledztwa Szostaka. Co się stało z Iwoną Wieczorek?". Książka ukazała się nakładem wydawnictwa HARDE.

czytaj dalej 
16 grudnia 2018 w mieście Mairipora (rejon São Paulo) świadkowie obserwowali niezwykle ciekawy obiekt na niebie. UFO wisiało w tym samym punkcie przez kilka godzin. Jeden ze świadków miał dobrej jakości aparat fotograficzny i udało mu się nagrać unikalne zjawisko.
I jeszcze kilka zdjęć przesłanych na pokład okrętu Nautilus przez koordynatora projektu Messing.




czytaj dalej 
Egipskie władze chcą konsekwencji dla osób, które miały umożliwić dwójce Duńczyków wspięcie się na szczyt Piramidy Cheopsa w Gizie. Zatrzymano w tej sprawie opiekuna wielbłądów i kobietę, która skontaktowała turystów z mężczyzną.
Egipskie władze chcą konsekwencji dla osób, które miały umożliwić dwójce Duńczyków wspięcie się na szczyt Piramidy Cheopsa w Gizie. Zatrzymano w tej sprawie opiekuna wielbłądów i kobietę, która skontaktowała turystów z mężczyzną.
Egipskie władze były oburzone zachowaniem turystów. Według lokalnego prawa, wspinanie się na piramidy jest zabronione.
Jak podaje portal "Egypt Today", zatrzymano opiekuna wielbłądów, który za równowartość nieco ponad 220 dolarów miał pomóc Duńczykom w zorganizowaniu całej akcji. Zatrzymano także kobietę, która skontaktowała turystów z Egipcjaninem.
W rozmowie z duńską gazetą "Esktra Bladet" Andreas Hvid stwierdził, że zawsze marzył o wspięciu na Wielką Piramidę i zrealizowaniu tam nagiej sesji. Śledczy upewniają się jednak, czy film z wyprawy jest autentyczny. Eksperci wskazują, że ze względu na ochronę i liczne środki bezpieczeństwa wspięcie na Piramidę Cheopsa nie byłoby możliwe.

czytaj dalej 
Emilcin stał się częścią polskiej kultury masowej. Najlepszym dowodem jest nowy tygodnik 'PRZEKRÓJ', który zamieszcza historyjkę obrazkową 'Bliskie Spotkania z Kosmitami w Polsce'.

Historia o Bliskim Spotkaniu Trzeciego Stopnia z UFO w Emilcinie to część polskiej kultury masowej. Oto najnowszy tygodnik "PRZEKRÓJ", który zawiera historyjkę obrazkową, na którą zwróciła uwagę nasza czytelniczka:
[...] nowy Przekrój, zaczęłam bezwiednie kartkować i na co trafiłam - na na trzy historyjki komiksowe Jacka Świdzińskiego pt "Bliskie spotkania z kosmitami w Polsce cz. 1.
Wśród nich o Emilcinie. ;) [...]
Bardzo nas cieszą takie publikacje, choć oczywiście rysunki i opowiastka mają charakter bardzo żartobliwy. Ale takie "ślady Emilcina w kulturze masowej" także pokazują siłę tego, co wydarzyło się w 1978 roku.






czytaj dalej 
Szczyt UFO Summit 2018 odbywał się w trzech brazylijskich miastach: Sao Paulo, Brasilia i Curitiba. Głównymi gośćmi byli Erich von Däniken i Giorgio Tsoukalos.
Według teorii paleoastronautycznej obcy już byli na naszej planecie. Prawdopodobnie odwiedzili starożytne cywilizacje w takich miejscach jak Peru, Egipt, Japonia i Indie. Dowodem, według zwolenników tej teorii, są rzeźby, pomniki, napisy i starożytne księgi, w tym Biblia.
Giorgio Tsukalos uważa, że Brazylia była również częścią trasy.
„W północno-wschodniej części Brazylii znajduje się kamień Inga (Pedra do Ingá). I są tam widoczne te rysunki, zostały wyrzeźbione na kamieniu. I do dziś archeolodzy mają trudności z wyjaśnieniem ich znaczenia, ponieważ są napisane za pomocą symboli, które nigdy nie zostały odszyfrowane. A niektóre z wyrzeźbionych napisów są bardzo dziwne" — powiedział Giorgio.
Według niego te wizyty nie należą do przeszłości, a Brazylia jest prawdopodobnie jednym z miejsc najczęściej odwiedzanych przez kosmitów.
„Uważam, że Brazylia znajduje się na liście pięciu krajów, w których UFO pojawia się najczęściej, a te pojawienia są bardzo przekonujące. Jak przypadek z UFO w Varginha. To niesamowite, jestem bardzo zainteresowany tym przypadkiem" — zapewnia Tsukalos.
O bohaterze memów
Oprócz popularności serii „Ancient Aliens", Giorgio Tsukalos słynie również ze swojego mema, w którym o wszystko obwinia przybyszów.
„Nie kontrolowałem tego, nie mam nad tym żadnej kontroli. Ale wiesz, Arnold Schwarzenegger ma «wrócę», Sylvester Stallone ma swoje rękawice bokserskie, a ja mam tę pozę z rękami" — opowiada Georgio, śmiejąc się.

czytaj dalej 
Tom DeLonge - były wokalista i gitarzysta popunkowej grupy Blink-182 publicznie przyznaje się do wiary w pozaziemskie formy życia, które nie tylko odwiedzają naszą planetę, ale mają również wpływ na to, jak kształtują się cywilizacje. Muzyk od lat interesuje się tematyką UFO i zjawisk paranormalnych, co w 2016 roku zaowocowało powieścią graficzną i książką pod tytułem "Strange Times". Wkrótce komiks i powieść zostaną przeniesiony na mały ekran dzięki telewizji TBS.
"Strange Times" - Tom DeLonge stworzy serial o UFO
O informacji po raz pierwszy poinformował portal Variety. Serial jest obecnie we wczesnej fazie produkcji. Scenarzystą i producentem wykonawczym będzie Aaron Karo. DeLonge, Stan Spry, Jeff Holland i Russell Binder również zajmą się produkcją "Strange Times". Muzyk opowiedział o swojej powieści graficznej i książki i serialu na jej podstawie.
"Strange Times" powstała jako interaktywna strona, na której ludzie dzielili się swoimi paranormalnymi historiami - wiele z nich z wiarygodnymi dowodami. To pomogło zainspirować historię, która stoi za powieścią graficzną i książką, którą wydałem.
Grupa postaci w tej historii została oparta na gangu zdegenerowanych skaterów, z którymi dorastałem, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy założyłem mój zespół Blink-128. Opowieść rozgrywa się również w tym samym mieście. Charlie, główny bohater, jest po trochu mną. Chłopakiem szukającym odpowiedzi, próbującym znaleźć drogę ucieczki z przedmieść, ale śmiejący się z absurdów, po drodze lekceważąc przyjaciół.
Według twórcy "Strange Times" ma przypominać klimatem dreszczowiec z 2012 roku "V/H/S".
"Strange Times" - kiedy premiera serialu?
Na razie serial jest we wczesnej fazie produkcji, więc trudno określić, kiedy zobaczymy adaptację "Strange Times". Prawdopodobnie pierwszy odcinek zadebiutuje w roku 2019.
Źródło: https://www.antyradio.pl/Film/Seriale/Tom-DeLonge-z-Blink-182-stworzy-serial-o-UFO-27790

czytaj dalej 
W czwartek 6 grudnia 2018 wczesnym rankiem na poznańskim niebie można było obserwować nietypowe zjawisko optyczne.
Od samego rana na redakcyjne skrzynki mailowe lokalnych mediów docierały zdjęcia przedstawiające nietypową smugę, która była widoczna na niebie - Lądowanie UFO? Teleport? - pytali czytelnicy. Było to zupełnie naturalne zjawisko nazywane słupem słonecznym.
Słup słoneczny to pionowe pasmo światła, które rozciąga się powyżej i poniżej źródła światła. Powstaje on na skutek odbicia światła od kryształków lodu zawieszonych w atmosferze lub chmurach. Najczęściej zjawisko jest obserwowane w trakcie zachodu lub wschodu słońca.
źródło: https://epoznan.pl/news-news-90885-Nietypowe_zjawisko_na_poznanskim_niebie_%22Ladowalo_UFO%22





czytaj dalej 
Od kilku tygodni sygnalizujemy niezwykły przypadek w Polsce, kiedy obiekt UFO - wszystko na to wskazuje - wprowadził małe dziecko w coś w rodzaju transu, a jednocześnie przejął kontrolę nad telewizorem, w którym z zupełnie niewytłumaczalny sposób nagle słychać ścieżkę dźwiękową programu o UFO, który nie miał szans być emitowany w tym domu!Szczegóły tej sprawy podamy 23 grudnia 2018 w tzw. LiveStream z pokładu okrętu Nautilus.
Potem pojawiła się kolejna historia z kulą, która była nagrywana przez świadków, a która wprowadziła przekaz dźwiękowy do telefonu komórkowego, którym była nagrywana. Oczywiście świadkowie niczego nie słyszeli podczas nagrywania. Napisaliśmy o tej sprawie tutaj:
https://www.nautilus.org.pl/artykuly,3608,operacja-kontakt--apel-w-sprawie-dzwieku.html
Dostaliśmy w ostatnich godzinach ciekawego e-maila.
Witam serdecznie od obejrzenia filmu z kulą jedna myśl nie daje mi spokoju ...Nie wiele razy słyszy się o podobnych przypadkach takich jak kula i sytuacja z dziesięcioletnim chłopcem która wiąże nagranie tajemniczych głosów i filmu w tle ...a ja znalazłam już jakiś czas temu ( może FN zna ten przypadek) na yt TELEWIZYJNY PRZEKAZ "NIE Z TEGO ŚWIATA "26.11.1977.nie daje mi spokoju że głosy chociaż
bardzo wyraźny do złudzenia kojarzy mi się z nagraniem z kulą. Nie będę się rozpisywać ponieważ prześlę film w który wszystko dokładnie jest opisane.Bede bardzo wdzięczna za odpowiedź co Fundacja Nautilus myśli w tej kwestii. Dziekuje i pozdrawiam cieplutko. Ania
p.s.
upełnie zapomniałam dodać że TELEWIZYJNY KONTAKT odbył się na terenie UK a chłopiec miał w tle film o sytuacji w bazie wojskowej w uk. Czy to zwykły zbieg okoliczności?Pozdrawiam.

czytaj dalej 
Wstrząsy miały okrążyć Ziemię. Specjaliści nie są pewni, jaka jest prawdziwa natura tego zjawiska. Świadkowie są przerażeni intensywnością wstrząsów, a także ich skalą.
- Nigdy gdy nie spotkałem się z czymś podobnym - mówi Göran Ekström, sejsmolog z Uniwersytetu Columbia. - Nie musi to jednak znaczyć, że w ostatecznym rachunku przyczyna okaże się egzotyczna - dodaje.
Naukowcy głowią się nad wstrząsami, które 11 listopada obiegły Ziemię. Czujniki sejsmiczne najpierw wzbudziły się między Madagaskarem a wschodnim brzegiem Afryki. Potem sygnały o wstrząsach nadchodziły z Chile, Nowej Zelandii, Kanady, Hawajów, Kenii czy Hiszpanii.
Było tak jakby planeta rozdzwoniła się jak dzwon, utrzymując monotonną, niską częstotliwość - opisuje Ekström w rozmowie z "New Zealand Herald".
Fala powierzchniowa, która rozeszła się po świecie, nie była "zapowiedziana". Gdy następuje trzęsienie ziemi, powstaje fala pierwotna charakteryzująca się wysoką częstotliwością, rozchodzi się w wiązkach. Po niej nadchodzi fala wtórna. Dopiero w trzeciej kolejności pojawia się fala powierzchniowa i to do niej należy niska, dudniąca częstotliwość. Fala może nawet kilka razy okrążyć Ziemię.

Zagadka z 11 listopada polega na tym, że nie było fali pierwotnej ani wtórnej. Zarejestrowano jedynie głęboką, rezonującą falę powierzchniową, która wzbudziła czujniki na całym świecie. W dodatku nie "dudniła". Naukowcy mówią, że utrzymywała czystą, niemal "muzyczną" częstotliwość.
Tajemnicę do pewnego stopnia wyjaśniają wydarzenia na wyspie Majotta. Leży ona w połowie drogi między Madagaskarem a afrykańskim kontynentem. Od maja nawiedzały ją liczne trzęsienia ziemi, jednak nie były zbyt silne. Najmocniejsze wstrząsy odnotowano 8 maja, miały siłę 5,8 stopnia w skali Richtera. To tutaj 11 listopada czujniki sejsmiczne "ożyły" jako pierwsze.
Francuska służba geologiczna podejrzewa, że powstaje nowy wulkan. Źródłem "dzwonienia" Ziemi miałaby być ruchy magmy głęboko pod dnem oceanu, około 50 kilometrów od wybrzeża. System GPS wykazał, że Majotta przesunęła się o 5 centymetrów na południowy wschód w okresie krótszym niż 5 miesięcy. To wszystko jednak tylko przypuszczenia. Dno morskie w tym rejonie jest słabo zbadane.

czytaj dalej 
Nasz kolega z Projektu Messing zebrał najważniejsze przepowiednie, którego autorem jest brytyjski odpowiednik Krzysztofa Jackowskiego, czyli jasnowidz Craig Hamilton. Poniżej przedstawiamy jego wiadomość wysłaną na pokład "okrętu Nautilus".
[...] Na stronie Craiga Hamiltona nowe przepowiednie na 2019, wybrałem najciekawsze choć wg spektrum jest i będzie znacznie szersze. Widać głownie koncentrował się na Anglii i głównych postaciach. Poniżej one z moimi dopiskami:
Theresa May premier WB rezygnuje ze stanowiska pod koniec marca 2019
Duze powodzie w WB
Wybuch w dużej fabryce chemicznej w WB (angiesko-amerykanskiej)
Obecność Zołenirzy USA w Izraelu plus eskalacja stopniowa konfliktu w Syrii pomiedzy USA a Rosja
Trump wybrany na II kadencje
Trzesienie ziemi USA- dodam , że trzęsień ziemi i wybuchów wulkanów w 2019 będzie dużo, w tym Włochy
Sławna para popełni samobójstwo
Nowa fala uchodźców i protesty na ulicach Francja, Niemcy, Szwecja i Austria
Merkel rezygnuje
Zamieszki w Chinach
Duzy meteoryt upada w Rosji-będzie głośna sprawa
Pozar buszu w Australii
Bunt społeczny w Korei przeciwko kimowi
Wojna domowa w Sudanie ponownie
Trzesienie ziemi w Nepalu
Pozary lasow w kanadzie
Ogromny tajfun w Indonezji

czytaj dalej 
Tajemnica dziwnego obiektu na dnie Morza Bałtyckiego została ostatecznie rozwiązana? Niektórzy twierdzą, że może to być część floty UFO rozbita na dnie akwenu. Teraz wyszła prawda o tym incydencie. Przypomnijmy, że odkrywcy odkryli dziwny obiekt na dnie Morza Bałtyckiego w czerwcu 2011 roku. Nazywany Anomalią Morza Bałtyckiego, obiekt ma 70-metrową dziwnie ukształtowaną formę.
Naukowcy i internauci przekrzywiali się w różnorakich teoriach dotyczące tego, czym mogła być ta anomalia. Niektórzy twierdzili, że może to być część floty rozbitych statków kosmicznych UFO na dnie oceanu. Niektórzy teoretycy wskazują nawet, że przypomina ona Sokoła Millenium z Gwiezdnych Wojen. Inni twierdzili, że mogły to być pozostałości zatopionego miasta, które wiele lat temu strąciły fale.
Grupa nurków zebrała próbki z tajemniczego miejsca i dała je naukowcom, którzy stwierdzili, że Anomalia Morza Bałtyckiego to po prostu polodowcowy depozyt. Znaczna część Morza Bałtyckiego została wykuta przez ruchome lodowce podczas epoki lodowcowej. Badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Sztokholmie ujawniły, że Anomalia Morza Bałtyckiego jest pozostałością po tym procesie.

Volker Brüchert, profesor geologii na Uniwersytecie w Sztokholmie, powiedział:
„Byłem zaskoczony, gdy badałem materiał, w którym znalazłem wielki czarny kamień, który może być skałą wulkaniczną. Moja hipoteza jest taka, że ten obiekt, ta struktura powstała podczas epoki lodowcowej wiele tysięcy lat temu.”
„Ponieważ cały region północnego Bałtyku był pod dużym wpływem procesów rozmrażania lodowcowego, anomalia prawdopodobnie powstała w związku z procesami glacjalnymi i polodowcowymi. Prawdopodobnie więc te skały zostały tam przetransportowane przez lodowce”.
Ten wysoki na 26 metrów obiekt został odkryty przez szwedzkiego eksploratora Petera Lindberga i jego zespół Ocean X, złożony żołnierzy, podczas nurkowania w poszukiwaniu wraku statku.
Pomimo ustaleń naukowców Ocean X utrzymuje, że nie jest to struktura naturalna. Dodatkowo twierdzą, że teorie o jej naturalnej formie mają celowo zmylić ludzi i nie mówić im prawdy.
Stefan Hogerborn, członek zespołu Ocean X, powiedział, że ich sprzęt elektryczny przestał działać, kiedy znaleźli się w odległości 200 metrów od anomalii na dnie Morza Bałtyckiego.
Cytuje go NDTV, mówiąc:
„Wszystko, co elektryczne, a także telefon satelitarny, przestało działać, gdy byliśmy nad obiektem. A potem wyrwaliśmy się z tej strefy około 200 metrów i znowu się wszytko włączyło, a kiedy wróciliśmy nad obiektem, znów nie zadziałało.”

czytaj dalej 
Mamy lokalizację kolejnej odsłony naszej operacji "Otwarte Niebo" - to Wyspa Wielkanocna, gdzie planujemy się dostać na wiosnę przyszłego roku.

Wyspa Wielkanocna (hiszp. Isla de Pascua, Territorio Especial de Isla de Pascua, polinez. Rapa Nui, ang. Easter Island) to wyspa na południowym Oceanie Spokojnym w centralnej części Wyniesienia Wschodniopacyficznego. Zamieszkuje ją 7750 mieszkańców (70% stanowią Polinezyjczycy), jedyna miejscowość to Hanga Roa.

Należy do Chile, wchodzi w skład regionu Valparaíso. Znajduje się w odległości 2078 km od najbliższej zamieszkanej wyspy – Pitcairn i 3600 km od brzegów Chile i jest jedną z najbardziej oddalonych od wysp i lądów zamieszkaną wyspą na świecie, ustępując pierwszeństwa jedynie wyspom Tristan da Cunha. Znana jest przede wszystkim ze znajdujących się na niej wielkich kamiennych posągów przedstawiających głowy – moai.
Poniżej kilka zdjęć przysłanych przez naszego kolegę z pokładu okrętu Nautilus wykonanych podczas pobytu w tym urokliwym miejscu.








































czytaj dalej 
Załogi kilku samolotów pasażerskich przelatujących nad Irlandią zaczęły równocześnie informować o dostrzeżeniu na niebie jasnych i bardzo szybko poruszających się obiektów. Nie zostały zidentyfikowane, czyli zostały UFO. Irlandzkie władze zajęły się tematem.
Tajemniczy jasny obiekt został dostrzeżony w rejonie południowo-zachodniego wybrzeża Irlandii dziewiątego listopada rano.
Doniesienia pilotów
Jak relacjonuje BBC, do kontroli lotów w Shannon zgłosiła się kapitan samolotu British Airways lecącego z Montrealu w Kanadzie do Londynu. Chciała wiedzieć, czy w jej okolicy odbywają się jakieś ćwiczenia wojskowe.
Kontrolerzy odparli, że nie, żadnych ćwiczeń nie ma. Pilot poinformowała wobec tego, że chwilę wcześniej niebo rozświetliło "bardzo jasne światło" a jakiś obiekt z dużą prędkością minął jej maszynę i "gwałtownie odleciał w kierunku północnym".
Do konwersacji dołączył się lecący w pobliżu pilot maszyny linii Virgin, który też widział coś bardzo jasnego. Według niego mógł być to meteor lub coś innego wchodzącego w atmosferę. Widział "obiekty poruszające się taką samą trajektorią". Dwa jasne punkty miały minąć jego maszynę z prawej strony i wznieść się z dużą prędkością.
Reklama
Inny pilot lecący w okolicy stwierdził, że jasny obiekt poruszał się z "astronomiczną" prędkością rzędu Mach 2 (czyli około 2,5 tysiąca km/h). Rozmowy z kontrolą lotów można posłuchać tutaj (około 17 minuty).
Śledztwo, a nim nieśmiertelne 'roje meteorów'
Irlandzki Urząd Lotnictwa poinformował, że "w związku z informacjami od małej grupy pilotów o niecodziennej aktywności w powietrzu", zdecydowano się rozpocząć dochodzenie. Sprawa będzie badana w rutynowym trybie. Widziany przez pilotów obiekt nie został na razie zidentyfikowany, jest więc UFO (niezidentyfikowany obiekt latający).
W rozmowie z BBC astronom Apostolos Christou z obserwatorium w Armagh przypuszcza, że efektem śledztwa będzie stwierdzenie, iż był to mały kawałek kosmicznej skały wchodzący w atmosferę. - Coś, co potocznie nazywamy spadającą gwiazdą - mówi ekspert. Jego zdaniem musiał to być dość duży obiekt "wielkości orzecha włoskiego albo jabłka", aby wywołać takie reakcje pilotów.
- Wygląda na to, że od obiektu odpadały jakieś fragmenty, kiedy przelatywały obok samolotów, czego można by się spodziewać po większym kawałku skały wpadającym w atmosferę. W takiej sytuacji zazwyczaj rozpadają się - stwierdził. Dodał, że jest akurat okres dużej aktywności i nad Irlandią pojawia się wiele meteorów.
czytaj dalej 
To ostatni tego typu incydent - zawsze dowiadujemy się o nich z dużym opóźnieniem. Miał miejsce 10 lipca 2018. Boeing linii lotniczej Thomas Cook, przewożący 220 pasażerów, znalazł się w odległości kilkunastu metrów od tajemniczego obiektu. Stało się to na chwilę przed tym, zanim wylądował na lotnisku w Birmingham.
Oficjalna wersja mówi o tym, że obiekt był dronem lub balonem, ale jest kilka znaków zapytania. Stacje radarowe nie zauważyły tego obiektu. Poruszał się on na znacznej wysokości i bardzo szybko.
Raport brytyjskiej komisji Airprox, który bada tego typu incydenty zawiera zdanie, że pilot wierzy, że "obiekt był jakimś balonem lub dronem".
Samolot znajdował się w odległości ok. 7 kilometrów na północny zachód od lotniska w Birmingham. Incydent miał miejsce tuż po 11.00 rano 14 lipca 2018. W raporcie oceniono ten incydent w kategorii A, co oznacza, że istniało poważne ryzyko kolizji, której udało się uniknąć jedynie dzięki "pomocy opatrzności".
Jeśli obiekt był dronem, wysokość na której się znajdował była ponad dwa razy większa niż maksymalna dozwolona wysokość 300 metrów dla tego typu sprzętu.
Incydenty ze zbliżeniem się samolotów do małych "Niezidentyfikowanych Obiektów Latających" są powszechnie wyjaśniane jako "incydenty z dronami", choć opisy zachowania tych obiektów bardzo często odbiegają od możliwości dronów.
Wejście na pokład
Wiadomość z okrętu Nautilus
UFO24
więcej na: emilcin.com
Dziennik Pokładowy
FILM FN
Warto być uważnym i patrzeć w niebo
Archiwalne audycje FN
Poleć znajomemu
Najnowsze w serwisie