Dziś jest:
Poniedziałek, 27 września 2021

...GDY DŁUGO PATRZYSZ W OTCHŁAŃ, OTCHŁAŃ ZACZYNA PATRZEĆ NA CIEBIE.
Friedrich Nietzsche

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Twierdził, że koronawirus to mistyfikacja. Po 3 tygodniach walki o życie w szpitalu zmienił zdanie.
Wt, 19 maj 2020 03:36 | komentarze: 18 czytany: 5856x

Brian Hitchens z USA twierdził, że koronawirus to mistyfikacja stworzona przez rząd. Zmienił zdanie po tym, gdy on i jego żona trafili do szpitala z powodu COVID-19. Teraz apeluje, by ludzie traktowali pandemię poważnie.Brian Hitchens twierdził, że pandemia koronawirusa nie jest prawdziwa i to oszustwo stworzone przez rząd. Mówił, że "Bóg jest większy niż ten wirus kiedykolwiek będzie", a zachowanie.......

czytaj dalej

Brian Hitchens z USA twierdził, że koronawirus to mistyfikacja stworzona przez rząd. Zmienił zdanie po tym, gdy on i jego żona trafili do szpitala z powodu COVID-19. Teraz apeluje, by ludzie traktowali pandemię poważnie.

Brian Hitchens twierdził, że pandemia koronawirusa nie jest prawdziwa i to oszustwo stworzone przez rząd. Mówił, że "Bóg jest większy niż ten wirus kiedykolwiek będzie", a zachowanie ludzi noszących maseczki i rękawiczki określił "histerią".

Kilka tygodni później Brian i jego żona trafili do szpitala z powodu zakażenia koronawirusem. Kierowca z Florydy szybko zmienił zdanie i teraz zachęca ludzi, by poważnie traktowali pandemię.

- Nie chcę, aby ktokolwiek przechodził przez to, przez co przeszedłem. Moja żona korzysta z respiratora.To nie była jakaś przerażająca taktyka, której ktoś używał. To nie była jakaś wymyślona rzecz. To był prawdziwy wirus, który musisz brać na poważnie - napisał na Facebooku.




Koronawirus w USA

W USA jest najwięcej przypadków i ofiar koronawirusa na świecie. W kraju stwierdzono już niemal 1,5 miliona zakażeń oraz ponad 88 tys. zgonów.

 

Poniżej kilka refleksji o koronawirusie jako o pozytywnym impulsie do przebudzenia ludzkości - materiał nagrany obok pomnika UFO w Emilcinie 10 maja 2020.



zwiń tekst

Poszukiwania 3,5-letniego Kacpra z Nowogrodźca trwały od 27 kwietnia. W sobotę 9 maja policja znalazła ciało dziecka. Miejsce położenia zwłok wskazał Krzysztof Jackowski.
Sob, 16 maj 2020 07:33 | komentarze: 6 czytany: 2749x

– W godzinach dopołudniowych z rzeki Kwisa zostały wyciągnięte zwłoki dziecka. Najprawdopodobniej jest to 3,5-letni Kacper z Nowogrodźca, którego szukaliśmy przez ostatnie dni – przekazała aspirant sztabowy Anna Kublik-Rościszewska. Jak dodawała, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Bolesławcu będą odbywać się teraz czynności mające na celu potwierdzenia tożsamości chłopca. W związku z tym policja.......

czytaj dalej

– W godzinach dopołudniowych z rzeki Kwisa zostały wyciągnięte zwłoki dziecka. Najprawdopodobniej jest to 3,5-letni Kacper z Nowogrodźca, którego szukaliśmy przez ostatnie dni – przekazała aspirant sztabowy Anna Kublik-Rościszewska. Jak dodawała, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Bolesławcu będą odbywać się teraz czynności mające na celu potwierdzenia tożsamości chłopca. W związku z tym policja wstrzymuje poszukiwania i wszelkie działania z nimi związane.

Portal 112 Polkowice ujawnił informację, że zwłoki dziecka znaleziono w pobliżu wiaduktu kolejowego na rzece Kwisa w Nowogrodźcu. Trwające od poniedziałku 27 kwietnia poszukiwania rozpoczęły się od zgłoszenia zaginięcia przez ojca chłopca, który przebywał z nim na terenie tych samych ogródków działkowych. Podczas przesłuchania wyjaśniał, że „stracił dziecko z oczu”. Ojciec usłyszał już zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia. Policja poinformowała też, że został zatrzymany, ponieważ poszukiwano go do odbycia kary za przestępstwa przeciwko mieniu.

Akcja poszukiwawcza Kacperka trwała od 5 dni, mimo to wciąż nie odnaleziono chłopca. Wtedy matka dziecka postanowiła działać i poprosiła o pomoc Krzysztofa Jackowskiego. Znany jasnowidz powiedział jej, co sądzi na temat zaginięcia jej synka.




„Pierwszej nocy, gdy zaginął chłopczyk, skontaktowano się ze mną w tej sprawie. Nie znając szczegółów, nie wiedząc nic, poczułem, że dziecko jest w rzece. Zobaczyłem wodę” – mówi Jackowski.

PRZYGOTOWAŁ MAPKĘ

Jasnowidz przygotował też mapkę, zgodnie z którą dziecko miało wpaść do Kwisy, niedaleko swojej działki. Żeby wizja ta była jednak bardziej szczegółowa i namacalna, Jackowski musiałby zobaczyć i dotknąć kilku rzeczy osobistych chłopca.

Jego wizja okazała się w 100 procentach trafna. Ponizej dowód - dokument na pokład okretu Nautilus przysłał Krzysztof Jackowski.




zwiń tekst

Miedwiediew: Kosmici odwiedzają Ziemię. Kontrolujemy ich.
Czw, 14 maj 2020 17:17 | komentarze: 13 czytany: 3552x

Niezwykłe wyznanie rosyjskiego premiera do kamery. Dmitrij Miedwiediew przyznał, iż dostał informacje na temat przybyszów z kosmosu odwiedzających Ziemię. Dodał też, że istnieje tajna jednostka, która ich kontroluje.- Powiem to pani pierwszy i ostatni raz - oświadczył Dmitrij Miedwiediew po zakończeniu specjalnego wywiadu dla pięciu kanałów rosyjskiej telewizji, który odbył się w sobotę. Dziennikarka.......

czytaj dalej

Niezwykłe wyznanie rosyjskiego premiera do kamery. Dmitrij Miedwiediew przyznał, iż dostał informacje na temat przybyszów z kosmosu odwiedzających Ziemię. Dodał też, że istnieje tajna jednostka, która ich kontroluje.

- Powiem to pani pierwszy i ostatni raz - oświadczył Dmitrij Miedwiediew po zakończeniu specjalnego wywiadu dla pięciu kanałów rosyjskiej telewizji, który odbył się w sobotę. Dziennikarka dociekała, czy premier Rosji wierzy w nadchodzący koniec świata i czy naszą planetę odwiedzają "Obcy" z kosmosu.

- Prezydent Rosji, gdy obejmuje urząd, dostaje specjalną walizkę zawierającą kody do broni jądrowej oraz specjalną teczkę z adnotacją "Ściśle tajne". Ta teczka poświęcona jest przybyszom z obcych planet, którzy odwiedzili Ziemię - odparł szef rosyjskiego rządu.



Dziennikarka nie reagowała, a rosyjski premier z niewzruszoną miną kontynuował:

- Istnieje także raport specjalnej ściśle tajnej jednostki, która kontroluje przybyszów przebywających na terytorium naszego kraju - wyjaśniał. I na koniec dorzucił:

- Dokładne informacje znajdzie pani w filmie dokumentalnym "Faceci w czerni". Więcej nie powiem, bo może to wywołać panikę - podsumował Dmitrij Miedwiediew, wywołując salwę śmiechu u przysłuchujących się jego wypowiedzi osób.

Rosyjski premier dobrze znany jest ze swojego poczucia humoru.

źródło: dziennik.pl



zwiń tekst

Koronawirus: nietypowe objawy u dzieci we Włoszech, Wielkiej Brytanii i USA
Czw, 14 maj 2020 16:42 | komentarze: brak czytany: 2038x

Tajemnicza choroba dzieci. Naukowcy z Włoch powiązali ją z koronawirusem. Po Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii nowe przypadki schorzenia występującego u dzieci stwierdzono także we Włoszech. Choroba Kawasakiego, wywołująca wielonarządowy stan zapalny, zdiagnozowana została już u kilkunastu dzieci w tym kraju.Jak podaje "The Guardian", tajemnicza choroba dzieci pojawiła się w Stanach Zjednoczonych.......

czytaj dalej

Tajemnicza choroba dzieci. Naukowcy z Włoch powiązali ją z koronawirusem. Po Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii nowe przypadki schorzenia występującego u dzieci stwierdzono także we Włoszech. Choroba Kawasakiego, wywołująca wielonarządowy stan zapalny, zdiagnozowana została już u kilkunastu dzieci w tym kraju.

Jak podaje "The Guardian", tajemnicza choroba dzieci pojawiła się w Stanach Zjednoczonych, a później w Wielkiej Brytanii - w tych krajach diagnozuje się najwięcej przypadków zakażeń koronawirsem. Lekarze zaczęli obserwować u najmłodszych pacjentów objawy choroby zapalnej zwanej chorobą Kawasakiego. U niektórych dzieci, tak jak we Włoszech, potwierdzono, że choroba Kawasakiego może mieć związek z epidemią SARS-CoV-2.



Włochy. Według lekarzy choroba Kawasakiego jest powiązana z epidemią koronawirusa

W Wielkiej Brytanii na "wielonarządowy stan zapalny" leczonych jest od 75 do 100 dzieci w całym kraju. We wtorek lekarze szpitala dziecięcego Evelina London poinformowali o śmierci 14-letniego chłopca, który wykazywał objawy tajemniczej choroby. "The Lancet" informuje z kolei, że nowe schorzenie wśród dzieci diagnozowane jest także we Włoszech.

"W ubiegłym miesiącu stwierdziliśmy 30-krotnie większą częstotliwość występowania choroby Kawasakiego. Dzieci diagnozowano po rozpoczęciu epidemii SARS-CoV-2. Pacjenci wykazywali oznaki odpowiedzi immunologicznej na wirusa. Epidemia koronawirusa mogła być związana ze zwiększeniem częstości zapadania dzieci na rzadką chorobę Kawasakiego. Podobne schorzenia mogą pojawić się też w innych krajach dotkniętych epidemią" - napisano w interpretacji badań opublikowanych w "The Lancet".

Badacze zajmowali się przypadkami dzieci z prowincji Bergamo ze zdiagnozowaną chorobą Kawasakiego. Naukowcy przeanalizowali wyniki pacjentów, którzy zachorowali od 2015 do 20 kwietnia 2020 roku. Pierwszą grupą były dzieci, u których stwierdzono chorobę w ciągu pięciu lat od wybuchu epidemii koronawirusa. Druga grupa objęła pacjentów już po tym czasie.





Od wybuchu epidemii we Włoszech liczba dzieci z chorobą Kawasakiego wzrosła z 0,3 do 10 miesięcznie

Według danych włoskich lekarzy, przed epidemią koronawirusa choroba Kawasakiego diagnozowana była statystycznie u 0,3 dziecka miesięcznie. Od marca do kwietnia 2020 roku liczba ta wzrosła do 10 miesięcznie. U 10 z 12 dzieci z tej drugiej grupy stwierdzono też obecność przeciwciał przeciwko koronawirusowi. - Nasze badania dostarczają pierwszych wyraźnych dowodów na związek między zakażeniem SARS-CoV-2 a pojawiającym się stanem zapalnym u dzieci. Mamy nadzieję, że te wyniki pomogą lekarzom na całym świecie. Nie mam wątpliwości, że choroba Kawasakiego u tych pacjentów spowodowana została przez infekcję wywołaną przez SARS-Cov-2 - powiedział doktror Lorenzo Antiga.

- Z naszego doświadczenia wynika, że tylko niewielki odsetek dzieci zakażonych koronawirusem rozwija objawy stanu zapalnego (1 na 1000 przypadków). Jednak ważne jest to, by zrozumieć konsekwencje, jakie może nieść ze sobą koronawirus u dzieci. Jest to ważne zwłaszcza teraz, kiedy kraje na całym świecie zmieniają decyzje o obostrzeniach - powiedziała dr Annalisa Gervasoni.

źródło: gazeta.pl, CNN, BBC



zwiń tekst

Ekologiczny cud w Indiach: przez koronawirusa spadła emisja dwutlenku węgla. To pierwszy raz od 40 lat
Wt, 12 maj 2020 17:59 | komentarze: 2 czytany: 2148x

Mniejsze zapotrzebowanie na paliwa kopalne w Indiach spowodowane koronawirusem SARS-CoV-2 zmniejszyło zużycie energii elektrycznej. W kraju coraz częściej wykorzystuje się także odnawialne źródła energii, ze względu na ich niższe koszty eksploatacji. Te czynniki sprawiły, że po raz pierwszy od prawie 40 lat w Indiach spadła emisja dwutlenku węgla do atmosfery.Emisja dwutlenku węgla w Indiach zmniejszyła.......

czytaj dalej

Mniejsze zapotrzebowanie na paliwa kopalne w Indiach spowodowane koronawirusem SARS-CoV-2 zmniejszyło zużycie energii elektrycznej. W kraju coraz częściej wykorzystuje się także odnawialne źródła energii, ze względu na ich niższe koszty eksploatacji. Te czynniki sprawiły, że po raz pierwszy od prawie 40 lat w Indiach spadła emisja dwutlenku węgla do atmosfery.

Emisja dwutlenku węgla w Indiach zmniejszyła się po raz pierwszy od 40 lat. Jak informują autorzy serwisu Carbon Brief, w marcu emisja dwutlenku węgla spadła o 15 procent, a w kwietniu prawdopodobnie o kolejnych 30 procent.

Redukcja emisji jest tak drastyczna, ponieważ ograniczono działalność elektrowni węglowych. Jak wynika z danych lokalnej sieci, w marcu produkcja spadła tam o 15 procent, a w trzech pierwszych tygodniach kwietnia o 31 procent. Jednak jeszcze przed wydaniem obostrzeń spowodowanych koronawirusem, w Indiach słabło zapotrzebowanie na węgiel.




W roku fiskalnym kończącym się w marcu 2020 roku dostawy węgla spadły o około dwa procent, co stanowi niewielki, ale znaczący spadek, podczas gdy trend produkcji energii cieplnej o rośnie o 7,5 procent rocznie w porównaniu z poprzednią dekadą.

Spadek wzrostu popytu odnotowuje się także w przypadku ropy naftowej. Jej zużycie spadło w marcu 2020 roku o 18 procent względem roku poprzedniego.

Tymczasem dostawy energii ze źródeł odnawialnych wzrosły w ciągu roku i wzrosty te utrzymują się także podczas pandemii COVID-19. Odporność sektora energii odnawialnej nie dotyczy jednak jedynie Indii.

Według danych opublikowanych pod koniec kwietnia przez Międzynarodową Agencję Energetyczną (IEA), w pierwszym kwartale roku zużycie węgla na świecie spadło o 8 procent. Natomiast w przypadku zapotrzebowania na energię wiatrową i słoneczną odnotowano lekki wzrost na całym świecie.


Z powodu kryzysu wywołanego koronawirusem pojawiły się spore problemy w indyjskim sektorze węglowym. Rząd oszacował, że potrzebny pakiet pomocowy może sięgnąć około 900 milionów rupii (50 milionów złotych). Jednak jednocześnie zaznaczono, że dalej wspierane będą programy energii odnawialnej.

Na korzyść środowiska może działać fakt, że energia słoneczna może kosztować zaledwie 2,55 rupii za kilowatogodzinę, podczas gdy średni koszt energii elektrycznej wytwarzanej z węgla wynosi 3,38 rupii za godzinę.

Inwestowanie w odnawialne źródła energii jest również zgodne z krajowym krajowym programem czystego powietrza, uruchomionym w 2019 roku.

Ekolodzy mają nadzieję, że czyste powietrze i niebo niebo, którymi cieszą się Hindusi od czasu zamknięcia elektrowni, zwiększy presję społeczną na rząd, aby oczyścić sektor energetyczny i poprawić jakość powietrza.

Źródło: tvnmeteo.pl, BBC NEWS



zwiń tekst

WHO: wykrycie koronawirusa u "ozdrowieńców" to nie jest powtórna infekcja
Pon, 11 maj 2020 21:09 | komentarze: 1 czytany: 2280x

ojawiają się doniesienia o osobach, które wyzdrowiały z COVID-19, ale po kilku tygodniach uzyskały dodatni wynik na obecność koronawirusa. Czy to oznacza, że można ponownie zachorować w tak krótkim okresie? Eksperci WHO uważają, że raczej nie. Jest to tylko jeden z etapów zdrowienia.Zaniepokojenie na świecie wzbudziły doniesienia z Korei Południowej, gdzie zaczęto odnotowywać nawrót objawów COVID-.......

czytaj dalej

ojawiają się doniesienia o osobach, które wyzdrowiały z COVID-19, ale po kilku tygodniach uzyskały dodatni wynik na obecność koronawirusa. Czy to oznacza, że można ponownie zachorować w tak krótkim okresie? Eksperci WHO uważają, że raczej nie. Jest to tylko jeden z etapów zdrowienia.

Zaniepokojenie na świecie wzbudziły doniesienia z Korei Południowej, gdzie zaczęto odnotowywać nawrót objawów COVID-19 już po, wydawałoby się, całkowitym wyzdrowieniu, potwierdzonym zresztą ujemnym testem. Okazało się, że u części byłych pacjentów po zaledwie kilku tygodniach od wyjścia ze szpitala, ponownie znaleziono żywego koronawirusa. I znowu wyniki testu okazywały się pozytywne. W samym tylko kwietniu odnotowano w tym kraju ponad 100 tego typu przypadków. Zaczęto się obawiać, że może to być reinfekcja.

Gdyby tak było, bylibyśmy w niemałym kłopocie. Zniesienie kwarantanny mogłoby okazać się praktycznie niemożliwe do czasu wynalezienia leku. Nie wspominając już o tym, co by to oznaczało dla trwających aktualnie prac nad szczepionką, opartą przecież na założeniu, że odpowiednio wsparty organizm jest w stanie zbudować odporność na SARS-CoV-2.




WHO zabrało głos

- To nie ponowna infekcja, ale wydalane przez organizm martwe komórki płuc - wyjaśniła w rozmowie z BBC epidemiolog Maria Van Kerhove z WHO's Health Emergencies Program, w czasie niedzielnej audycji zatytułowanej The Andrew Marr Show.

- Gdy płuca się goją, martwe komórki, uszkodzone przez koronawirusa, muszą zostać usunięte z organizmu. To dlatego osoby po przebyciu COVID-19 mogą uzyskiwać ponownie dodatnie wyniki testu - tłumaczyła ekspertka. - Gdy wirus jest już inaktywowany (zabity) przez układ odpornościowy i zablokowany przez przeciwciała, przestaje być zakaźny, ale nadal jest wykrywalny przez testy wymazowe.

- Nie jest to zakaźny wirus ani reaktywacja choroby. To właściwie część procesu leczenia - wyjaśniała w czasie rozmowy przedstawicielka WHO. - Nie wiemy jednak, czy to oznacza, że taka osoba jest już odporna na koronawirusa, czy rzeczywiście zdobyła mocną ochronę przed ponownym zakażeniem. "Nie znamy jeszcze odpowiedzi na to pytanie".

Jeszcze niewiele możemy powiedzieć na temat budowania odporności po COVID-19
Wiadomo, że inna choroba, taka jak SARS, też wywoływana przez koronawirusa, dawała odporność na okres od kilku miesięcy do kilku lat. Obserwacje COVID-19 wydają się wskazywać na to, że odporność zaczyna się tworzyć po około tygodniu od zakażenia lub wystąpienia objawów.  Ale nadal nie wiemy, czy jest już wystarczająca, aby odeprzeć ponowny atak wirusa.

Ekspertka tłumaczyła też, że posiadanie żywego wirusa niekoniecznie oznacza, że można go przekazać innej osobie. Potrzebne są dalsze badania, prowadzone u osób, które przechorowały COVID-19, aby zrozumieć cały proces zdrowienia i to, jak długo nasze organizmy pozbywają się resztek patogena i kiedy przestajemy być zaraźliwi dla innych. WHO zastrzega, że jednak na ten temat mamy jeszcze zbyt mało danych.

Źródło: gazeta.pl, ScienceAlert.com, WHO



zwiń tekst

USA: pandemia koronawirusa wpędza ludzi w depresję. Z powodu rozpaczy może umrzeć nawet 75 tysięcy Amerykanów.
Sob, 9 maj 2020 01:48 | komentarze: 3 czytany: 2502x

Bezrobocie w USA wystrzeliło w kwietniu do 14,7 proc. Tak źle nie było od lat 30-tych. Koronawirus: 75 tys. Amerykanów "umrze z rozpaczy". Przedawkują albo popełnią samobójstwo - ostrzegają eksperci.Dziesiątki tysięcy Amerykanów mogą umrzeć w wyniku samobójstw, przedawkowania narkotyków albo zatrucia alkoholem. Wszystko z powodu pandemii - ostrzegają lekarze zajmujący się psychiatrią.Ostrzeżenie, .......

czytaj dalej

Bezrobocie w USA wystrzeliło w kwietniu do 14,7 proc. Tak źle nie było od lat 30-tych. Koronawirus: 75 tys. Amerykanów "umrze z rozpaczy". Przedawkują albo popełnią samobójstwo - ostrzegają eksperci.



Dziesiątki tysięcy Amerykanów mogą umrzeć w wyniku samobójstw, przedawkowania narkotyków albo zatrucia alkoholem. Wszystko z powodu pandemii - ostrzegają lekarze zajmujący się psychiatrią.

Ostrzeżenie, cytowane przez CNN, wystosowała amerykańska organizacja zdrowia publicznego Well Being Trust (WBT). Jej eksperci policzyli, że - z powodu problemów psychicznych wywołanych pandemią koronawirusa – umrzeć może 75 tys. Amerykanów. Najczęstszą przyczyną zgonów mają być samobójstwa, a także nadużywanie alkoholu i narkotyków.

Organizacja alarmuje, że do tak dużej liczby zgonów wywołanych problemami psychicznymi przyczyni się spowodowany pandemią wzrost bezrobocia, kryzys gospodarczy i stres wynikający z izolacji i niewiedzy, kiedy będzie możliwy powrót do normalnego życia. Eksperci z WBT alarmują, że – jeśli władze wszystkich szczebli nie podejmą stosownych działań, by pomóc zdesperowanym Amerykanom – dojdzie do ogromnego wzrostu tzw. zgonów wynikających z rozpaczy.

Organizacja stworzyła swój model, opierając się na danych z poprzednich lat dotyczących wpływu na liczbę zgonów takich czynników, jak bezrobocie, izolacja i niepewność jutra.




Konieczne wsparcie na wszystkich poziomach

- Konieczne jest uruchomienie środków państwowych, federalnych i lokalnych, które pozwolą poprawić dostęp do wysokiej jakości leczenia problemów zdrowia psychicznego – przekonuje cytowany w CNN dr Benjamin F. Miller, który w WBT odpowiada za strategię.

Niezbędne jest też wsparcie udzielane na poziomie lokalnych społeczności. Jeśli nie zadziałamy sprawnie, boję się, że nastąpi dramatyczne pogorszenie sytuacji, jeśli chodzi o samobójstwa, a także nadużywanie alkoholu i narkotyków – ostrzega.

Podkreśla jednocześnie, że przedstawione przez jego organizację dane to jedynie prognozy, których spełnieniu można jeszcze zapobiec.

Możemy zmienić te liczby, ale musimy zacząć działać natychmiast – przypomina dr Miller.

Analitycy z WBT podkreślają, że jednym z czynników najmocniej wpływających na liczbę zgonów jest gwałtowny wzrost bezrobocia, dlatego władze powinny zadbać, by osoby, które w czasie pandemii z dnia na dzień tracą pracę, nie zostały bez pomocy. „W czasie wielkiej recesji właśnie bezrobocie wiązano ze wzrostem liczby samobójstw i śmierci z przedawkowania” – przekonują, przypominając wydarzenia z lat 2007-09, kiedy Amerykę dotknęła najdłuższa recesja od Wielkiego Kryzysu z lat 30.




Nie pozwólmy ludziom umierać z rozpaczy

Także dzisiaj amerykańscy eksperci nie mają złudzeń – z powodu pandemii bez pracy zostaną miliony Amerykanów. Już w marcu stopa bezrobocia w USA wyniosła 4,4 proc., rosnąc o 0,9 pkt proc. od lutego, co było największym miesięcznym skokiem od prawie pół wieku. W kwietniu bezrobocie wzrosło do 14,7 proc., czyli wyniosło najwięcej od zakończenia II wojny światowej – poprzedni rekord zanotowano w listopadzie 1982 r., kiedy wyniosło ono niecałe 11 proc.

Miller podkreśla, że pandemia pokazała istniejące już wcześniej problemy – głównie poważne braki w opiece nad osobami z problemami psychicznymi.

To szansa na sprawdzanie, co nie działa, i stworzenie nowej strategii – tłumaczy. Namawia do wprowadzenia na stałe, a nie tylko w czasie pandemii, możliwości świadczenia pomocy psychologicznej za pośrednictwem technologii. – Nigdy nie będziemy mieli wystarczającej liczby specjalistów od zdrowia psychicznego, dlatego musimy być kreatywni – tłumaczy.

Eksperci z WBT przypominają, że tworzą swoje modele, analizując dane z przeszłości. „Kiedy nasze społeczności mierzyły się z rosnącym bezrobociem, izolacją i jednostkową niepewnością, ludzie cierpieli, a to prowadziło do większej liczby zgonów – napisali w swoim raporcie. – Tym razem możemy sprawić, że będzie inaczej. Właściwie oceniając rozmiary obecnego kryzysu, przewidując, ile potencjalnie ludzi może umrzeć, i kreatywnie proponując odpowiednie rozwiązania, możemy tym zgonom zapobiec. Nie powinniśmy siedzieć bezczynnie, czekając, aż 75 tys. ludzi umrze z rozpaczy”.


Policja prowadzi dochodzenie w sprawie samobójstwa jednego z pracownków Biuro Pogotowia Ratunkowego w Nowym Jorku, który prawdopodobnie nie wytrzymał obciążenia pracą i przytłoczenia pandemią koronawirusa. Nowy Jork, 24 kwietnia 2020 r. (Fot. Shutterstock)



zwiń tekst

'El Pais': Analiza ścieków pozwala przewidzieć rozwój epidemii. Pokazano to na przykładzie Walencji
Czw, 7 maj 2020 18:45 | komentarze: 1 czytany: 2203x

Analiza wody ze ścieków pozwala przewidzieć kilka tygodni wcześniej nasilenie się epidemii koronawirusa - wynika z ustaleń hiszpańskich biologów i epidemiologów, które w czwartek publikuje dziennik "El Pais".Z badania wielodyscyplinarnego zespołu ekspertów z Murcji, uniwersytetu Walencji oraz madryckiej Wyższej Rady Badań Naukowych (CSIC) wynika, że nasilenia przypadków zakażenia koronawirusem można.......

czytaj dalej

Analiza wody ze ścieków pozwala przewidzieć kilka tygodni wcześniej nasilenie się epidemii koronawirusa - wynika z ustaleń hiszpańskich biologów i epidemiologów, które w czwartek publikuje dziennik "El Pais".

Z badania wielodyscyplinarnego zespołu ekspertów z Murcji, uniwersytetu Walencji oraz madryckiej Wyższej Rady Badań Naukowych (CSIC) wynika, że nasilenia przypadków zakażenia koronawirusem można było się spodziewać w Murcji już 12 marca. Wówczas w stolicy tego południowo-wschodniego regionu Hiszpanii notowanych było zaledwie kilka przypadków zachorowania na COVID-19.

Ekipa naukowców współpracujących z miejskimi zakładami uzdatniania wody w Murcji ustaliła, że badanie ścieków pozwoliło z ponad tygodniowym wyprzedzeniem przewidzieć nasilenie liczby infekcji w mieście. Podobne wnioski przyniosły rozpoczęte w marcu badania obecności koronawirusa w wodach ściekowych trzech miast regionu Murcji: Lorca, Cieza i Totana. Obecność kwasów rybonukleinowych (RNA) koronawirusa w ściekach stwierdzono tam już na 16 dni przed pierwszym potwierdzonym przypadkiem zachorowania.




Biorąca udział w badaniu Gloria Sanchez z CSIC potwierdziła, że również w Walencji próbki ze ścieków pobranych z kanałów miejskich 24 lutego wskazywały na zbliżającą się eksplozję epidemii. Nastąpiła ona dwa tygodnie później.

Hiszpańscy eksperci twierdzą, że analiza wody ściekowej jest skutecznym sposobem określania w danym regionie stopnia rozwoju epidemii. Potwierdzają jednocześnie skuteczność procesu uzdatniania wody zawierającej koronawirusa.

Z przeprowadzonych badań wody ściekowej oczyszczonej w miejskich zakładach uzdatniania wody w Murcji wynika, że po tym procesie nie zawiera ona już kwasów rybonukleinowych wirusa, które mogłyby prowadzić do kolejnych zakażeń.

Poza ludzkim organizmem wirus szybko przestaje być niebezpieczny, choć wciąż pozostają fragmenty jego RNA, umożliwiające jego identyfikację. Wzrost stężenia wirusa w ściekach poprzedza wystąpienie objawów klinicznych, dając opiece medycznej nieco czasu na przygotowania. Podobnie jest w przypadku innych chorób – prowadzone w Izraelu badania ścieków wykryły epidemię polio z lat 2013-14, zanim pojawił się uchwytny klinicznie wzrost zachorowań.

źródło: PAP




zwiń tekst

Naukowcy z Los Alamos National Laboratory - nowy szczep koronawirusa jest groźniejszy i bardziej zaraźliwy niż ten z początku epidemii.
Wt, 5 maj 2020 19:48 | komentarze: 1 czytany: 2667x

Rozprzestrzeniający się obecnie w większości świata szczep koronawirusa jest groźniejszy i bardziej zaraźliwy, niż ten, który został wykryty na początku epidemii - wynika z badań amerykańskiego Los Alamos National Laboratory. Może więc okazać się, że szczepionki i leki nie będą skuteczne wobec nowego szczepu.Jak podaje "Los Angeles Times", według badań amerykańskiego Los Alamos National Laboratory.......

czytaj dalej

Rozprzestrzeniający się obecnie w większości świata szczep koronawirusa jest groźniejszy i bardziej zaraźliwy, niż ten, który został wykryty na początku epidemii - wynika z badań amerykańskiego Los Alamos National Laboratory. Może więc okazać się, że szczepionki i leki nie będą skuteczne wobec nowego szczepu.

Jak podaje "Los Angeles Times", według badań amerykańskiego Los Alamos National Laboratory rozprzestrzeniający się obecnie w większości świata szczep koronawirusa jest groźniejszy i bardziej zaraźliwy, niż ten wykryty na początku epidemii.

Naukowcy twierdzą, że nowy szczep pojawił się w Europie w lutym, szybko migrował na wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych, a w połowie marca stał się dominującym szczepem na świecie. Oznacza to również, że osoby, które już raz chorowały na COVID-19 mogą być podatni również na zainfekowanie przez nowego koronawirusa.

"Pilna potrzeba wczesnego ostrzeżenia"

Autorzy badań stwierdzili, że odczuli "pilną potrzebę wczesnego ostrzeżenia", aby szczepionki i leki opracowywane na całym świecie były skuteczne przeciwko zmutowanemu szczepowi. Dlatego może się okazać, że nie są one skuteczne wobec tego szczepu, ponieważ były opracowane do genomu wcześniej wykrytego szczepu wirusa.

- To niepokojące, ponieważ bardzo szybko pojawiła się zmutowana postać wirusa, która w marcu stała się dominującą postacią- napisała na Facebooku Bette Korber, biolożka z Los Alamos i dodała, że takie mutacje szybko przedostają się do "lokalnych epidemii" i są bardziej "przenośne".

Zespół Los Alamos, wspierany przez naukowców z Duke University i University of Sheffield w Anglii zidentyfikował 14 mutacji.

Przypomnijmy, że pierwsze wzmianki o koronawirusie pojawiły się na koniec grudnia ubiegłego roku. Od tego czasu na świecie zainfekowanych zostało ponad 3,5 miliona ludzi. Wskutek COVID-19 zmarło ponad 250 tys. osób.




zwiń tekst

Na świecie jest coraz głośniej o nowym zjawisku: "quarandreams" . Ma to być jeden ze skutków ubocznych pandemii: ludzie mają wyraziste, barwne sny.
Wt, 5 maj 2020 04:00 | komentarze: 1 czytany: 2508x

Czy ty także miewasz ostatnio żywe, barwne, czasem straszne sny, które długo potem pamiętasz? Okazuje się, że teraz jest to doświadczenie wielu osób. Zyskało nawet swoją nazwę: "quarandreams" - kwarantannowe sny. Co na ten temat mówi nauka? Trudne czasy zawsze wyzwalały w ludziach nocne lęki. Ale nie zawsze jest to złe - mówią specjaliści.Śledząc wątki na blogach czy w serwisach społecznościowych, .......

czytaj dalej

Czy ty także miewasz ostatnio żywe, barwne, czasem straszne sny, które długo potem pamiętasz? Okazuje się, że teraz jest to doświadczenie wielu osób. Zyskało nawet swoją nazwę: "quarandreams" - kwarantannowe sny. Co na ten temat mówi nauka? Trudne czasy zawsze wyzwalały w ludziach nocne lęki. Ale nie zawsze jest to złe - mówią specjaliści.




Śledząc wątki na blogach czy w serwisach społecznościowych, znajdziemy całkiem sporo wpisów o niepokojących snach, które szczególnie teraz, w czasie pandemii, znacznie się nasiliły. Jeśli wziąć pod uwagę liczbę tych wpisów, to sprawa wydaje się niebagatelna. Wpisy z hashtagiem #coronadreams  pojawiały się tak często na Twitterze, że powstało specjalne konto @Quarandreams do ich udostępniania. Są tam opisy najróżniejszych i najdziwniejszych snów, związanych z koronawirusem, od takich, w których ktoś znajduje lekarstwo na Covid-19, aż po takie, w których śniący zostaje gwiazdą rocka o pseudonimie Kwarantanna.

Aby dobrze funkcjonować, zachować zdrowie i dobre samopoczucie, dorosły człowiek powinien spać od siedmiu do dziewięciu godzin - mówią eksperci. W czasie snu przechodzimy przez różne fazy, nazywane fazami NREM oraz REM. NREM oznacza sen o wolnych ruchach gałek ocznych (non-rapid eye movement). Bywa też określany mianem snu wolnofalowego lub snu głębokiego. Natomiast faza REM oznacza dosłownie sen o szybkich ruchach gałek ocznych (rapid eye movement), który nazywamy również snem paradoksalnym albo snem płytkim. Faza REM dominuje w drugiej połowie nocy.

Śnimy na wszystkich etapach snu, ale to faza REM jest najbogatsza w te najbardziej intensywne, wyraziste marzenia senne. Te sny zresztą częściej zapamiętujemy. W czasie gdy śpimy, przechodzimy przez kilka faz REM, które pełnią ważną funkcję. Uważa się, że jest to czas, gdy nasz umysł porządkuje doświadczenia z poprzedniego dnia, przyswaja i przetwarza zdobyte informacje, co jest nie bez znaczenia dla naszego późniejszego nastroju i zdolności poznawczych.

Jak pandemia "psuje" nasz sen

- Pandemia i związane z nią ograniczenia, mogą mieć wpływ na to, jak i kiedy śpimy. Niesie to pozytywne skutki dla niektórych, ale także negatywne. Obie sytuacje mogą prowadzić do wzmożonego przypominania sobie snów - uważa dr Rosie Gibson z Massey University w Nowej Zelandii.

Czas niepewności i nowe zagrożenia zwykle zakłócają normalny sen. Wiele osób cierpi w tym okresie na zaburzenia snu, bezsenność, zbyt krótki lub przerywany sen. - Wysłuchane wieczorem niepokojące informacje czy przeżycia mogą przyczynić się do tego, że będziemy mieć problem z zaśnięciem i snem, a wtedy wzrośnie "presja" na fazę REM. Przy następnej okazji nastąpi więc tak zwane odbicie w fazie REM - pisze Gibson. W rezultacie marzenia senne okażą się znacznie bardziej barwne i emocjonujące, a ich treści dotyczyć będą najpewniej wydarzeń z poprzednich dni. We śnie przeżywamy więc na nowo nasze "pandemiczne" lęki.

Z drugiej strony, izolacja i praca zawodowa, przeniesiona do domu, powodują, że więcej czasu spędzamy w łóżku - wskazują eksperci. Amerykanie, którzy wykorzystali ostatnie wydarzenia do przeprowadzenia ankiety na temat długości nocnego odpoczynku, zauważyli, że wraz z wprowadzeniem ograniczeń zmieniły się wzorce snu. Okazało się, że w większości przypadków ludzie później kładą się spać, ale za to dłużej śpią i wielu z nich uznaje swój sen za dobry.

Ten trend zauważono także w Europie. Średni czas snu w Mediolanie wydłużył się na początku marca, kiedy północne Włochy zaczęły kwarantannę, w Paryżu czas snu zaczął gwałtownie rosnąć po 15 marca, kiedy ogłoszono zamknięcie szkół i zakazano zgromadzeń publicznych.

- Pracując w domu mniej się ruszamy, bo nie musimy choćby śpieszyć się na tramwaj czy autobus, aby dojechać do pracy na czas. Gdy nie trzeba wstawać wcześnie rano, śpimy dłużej i budzimy się zgodnie z naturalnymi fazami snu, a więc w fazie REM. To sprzyja zapamiętywaniu tego, co się nam śniło. W dodatku wiele osób ma teraz czas, aby relacjonować swoje sny domownikom, co pomaga w ich zapamiętywaniu. Może to także oznaczać, że tym bardziej będziemy pamiętać sny przez kolejne noce - uważa dr Gibson.

Czy sny w czasie pandemii mogą nam pomóc?

- Koszmary nie są takie złe. Tak naprawdę to dobrze, że tak intensywnie teraz śnimy. Sny pomagają nam dostosować się do zmieniającej się sytuacji oraz regulować nasze emocje. Są pomocne, ponieważ pozwalają ludziom poradzić sobie mentalnie z sytuacją na jawie. Odzwierciedlają także realia i nasze największe obawy - pisze dr Gibson.

Marzenia senne pełnią zatem funkcję obronną. Psychika wykorzystuje je - niczym nasz wewnętrzny psychoanalityk - aby przepracować stresy i lęki, których wcześniej doświadczyliśmy.




To normalne, że sny stają się bardziej wyraziste, gdy doświadczamy stresujących sytuacji i żyjemy w natłoku wiadomości. Nasz mózg ma bowiem do przeanalizowania w nocy znacznie więcej danych. Badacze zauważają, że teraz w naszych snach dominuje strach, zakłopotanie, tabu społeczne, stres związany z pracą zawodową, a także uczucie żalu i straty. Śnimy o rodzinie, z którą jesteśmy rozdzieleni, a także o chorobach oraz o skażeniu. Najbardziej dotknięte koszmarami są osoby z zaburzeniami lękowymi oraz uczestnicy, czy bezpośredni świadkowie stresujących wydarzeń, przede wszystkim pracownicy służb medycznych.

Więcej snów wiąże się także ze zmianami w codziennej rutynie. - Gdy zdarza się coś niezwykłego, jak na przykład pandemia, nasze mózgi "przetrawiają" tę niecodzienność właśnie w czasie snu - mówi dla "Los Angeles Times" dr Rubin Naiman z University of Arizona. - Możliwe też, że więcej śnimy o tych aspektach życia, za którymi tęsknimy podczas kwarantanny. Czy możemy się czegoś z tych snów nauczyć? Nawet koszmary mogą być bogatym źródłem informacji o sobie - uważa dr Naiman.

Źródło: ScienceAlert.com, The Conversation,Los Angeles Times



zwiń tekst

Koronawirus. Ekspert WHO ostrzega: Europa musi przygotować się na drugą i trzecią falę epidemii
Nie, 3 maj 2020 06:01 | komentarze: 7 czytany: 3012x

Dr Hans Kluge, dyrektor WHO w Europie, ostrzegł, że w najbliższym czasie "COVID-19 nie zniknie" i kraje powinny przygotować się na kolejne fale epidemii koronawirusa, jeśli szczepionka nie będzie dostępna.Dr Hans Kluge ostrzega przed prawdopodobieństwem kolejnych fali epidemii koronawirusa. Podkreślił, że kraje powinny się na nie przygotować, a zdrowie publiczne będzie musiało "zajmować bardziej znaczące.......

czytaj dalej

Dr Hans Kluge, dyrektor WHO w Europie, ostrzegł, że w najbliższym czasie "COVID-19 nie zniknie" i kraje powinny przygotować się na kolejne fale epidemii koronawirusa, jeśli szczepionka nie będzie dostępna.




Dr Hans Kluge ostrzega przed prawdopodobieństwem kolejnych fali epidemii koronawirusa. Podkreślił, że kraje powinny się na nie przygotować, a zdrowie publiczne będzie musiało "zajmować bardziej znaczące miejsce w społeczeństwie".




Jeśli pierwsza fala się skończy, kluczową kwestią będzie to, że kupiliśmy czas na przygotowanie się na drugą lub trzecią falę, szczególnie jeśli nie ma szczepionki. Ważne jest by być przygotowanym, niezależnie od tego, czy będzie to druga fala, czy kolejna epidemia innego przyszłego czynnika zakaźnego. Będzie to wymagało współpracy i zrozumienia wszystkich, zwłaszcza z nadejściem lata, że każdy musi mieć swój wkład, przechodząc do nowej rzeczywistości, w której zdrowie publiczne musi zajmować bardziej znaczące miejsce w społeczeństwie - powiedział dyrektor WHO w Europie.





Kluge powiedział, że istnieją pozytywne oznaki wskazujące na to, że Europa ma już szczyt zachorowań za sobą, jednak podkreślił, że pandemia pozostała "bardzo silna". Na naszym kontynencie odnotowano prawie połowę (46 proc.) wszystkich przypadków na świecie i prawie dwie trzecie (63 proc.) zgonów.

Obecnie nad opracowaniem szczepionki na koronawirusa pracują dziesiątki zespołów z całego świata. WHO ostrzega, że wynalezienie takiej, która będzie skuteczna, zajmie prawdopodobnie od 12 do 18 miesięcy. Ekspert WHO podkreślił, że nawet jeśli uda się powstrzymać epidemię, to polityka zdrowotna będzie musiała pozostać na pierwszym planie.

    Jedną z rzeczy, które widzieliśmy bardzo wyraźnie w różnych krajach, jest szybkość, z jaką nawet najlepsze systemy opieki zdrowotnej mogą zostać przytłoczone i zdewastowane. Zatem największą lekcją na tym etapie byłoby to, że zdrowie naprawdę zasługuje na to, aby znaleźć się na pierwszym miejscu w programie politycznym. Zdrowie jest siłą napędową gospodarki - teraz widzimy, że bez zdrowia nie ma gospodarki. Bez zdrowia nie ma bezpieczeństwa narodowego. Kiedy wyjdziemy z pandemii, dzięki wspólnym wysiłkom, jest to lekcja, o której nigdy nie można zapomnieć - podkreślił Hans Kluge.

Tak zwana "druga fala" bardzo często jest stałym elementem epidemii. Tak było ze słynną "Hiszpanką" na początku ub. wieku. Druga fala jest zawsze wyższa i zdecydowanie potężniejsza od pierwszej.



O drugiej fali mówią naukowcy z Wielkiej Brytanii.






Podobne modele dotyczące koronawirusa pokazują, że druga fala powinna rozpocząć się na jesieni 2020 mniej więcej na początku listopada i potrwać aż do połowy przyszłego roku.


Zapraszamy do udziału w naszej ECHO-SONDZIE.
CZY WIERZYSZ, ŻE CZEKA NAS DRUGA FALA KORONAWIRUSA?

TAK
NIE
NIE MAM ZDANIA NA TEN TEMAT

link do naszej ECHO-SONDY poniżej

https://www.nautilus.org.pl/echosonda,603,czy-wierzysz-ze-czeka-nas-druga-fala-koronawirusa.html





zwiń tekst

ŚMIERĆ KOMETY ATLAS ZAUWAŻYŁ TELESKOP HUBBLE'S
Czw, 30 kwi 2020 12:31 | komentarze: 1 czytany: 2421x

Kosmiczny Teleskop Hubble'a zaobserwował "śmierć" niedawno odkrytej komety ATLAS. NASA pokazuje zdjęcia, na których widać jej poszczególne fragmenty. Kosmiczny Teleskop Hubble'a wykonał dwa zdjęcia pokazujące, jak fragmenty komety C/2019 Y4 ATLAS krążą wokół siebie. Jedno 20 kwietnia, drugie trzy dni później. Na pierwszym uchwycił około 30, a na drugim 25 kawałków ciała niebieskiego.Jak powiedział.......

czytaj dalej

Kosmiczny Teleskop Hubble'a zaobserwował "śmierć" niedawno odkrytej komety ATLAS. NASA pokazuje zdjęcia, na których widać jej poszczególne fragmenty. Kosmiczny Teleskop Hubble'a wykonał dwa zdjęcia pokazujące, jak fragmenty komety C/2019 Y4 ATLAS krążą wokół siebie. Jedno 20 kwietnia, drugie trzy dni później. Na pierwszym uchwycił około 30, a na drugim 25 kawałków ciała niebieskiego.



Jak powiedział astronom David Jewitt z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles i lider jednego z dwóch zespołów, które przyglądały się fragmentom komety, ich wygląd znacznie zmienia się w odstępie dwóch dni. To frapuje badaczy.

- Nie wiem, czy dzieje się tak dlatego, że fragmenty komety raz jaśnieją odbijając światło słoneczne, a raz ciemnieją, migocąc jak lampki choinkowe, czy dlatego, że poszczególne fragmenty pojawiają się w innych dniach - wyjaśnił.



Podczas wykonywania zdjęć kometa znajdowała się około 146 milionów kilometrów od Ziemi. Średnicę komety oszacowano na 200 metrów.

Naukowcy nie wiedzą, dlaczego ciało niebieskie się rozpadło, jednak ich zdaniem jest to dowód na powszechność fragmentacji komet. Wciąż mają niewystarczającą wiedzę, aby odpowiedzieć na pytanie, jak dochodzi do tego zjawiska, ale - jak wyjaśniają - jedna z hipotez zakłada, że jądro komety rozpadło się na kawałki z powodu procesu odgazowywania lodu, z którego kometa między innymi się składa. Ponieważ sublimacja, czyli proces przejścia ze stanu stałego w gazowy nie zachodzi równomiernie w całej komecie, wzrasta prawdopodobieństwo wystąpienia rozpadu.




- Dalsza analiza danych zebranych przez Hubble'a może wykazać, czy ten mechanizm jest za to odpowiedzialny - zaznaczyli badacze.

Kometa została odkryta 28 grudnia 2019 roku. Niektórzy astronomowie spodziewali się, że może być dostrzegalna gołym okiem w maju tego roku. Jednak jeśli którykolwiek z odłamków przetrwa, to może zbliżyć się do Ziemi 23 maja, znajdując się od naszej planety w odległości około 116 milionów kilometrów, a osiem dni później przeleci w pobliżu Słońca.

Źródło: Science Alert, NASA




zwiń tekst

JUŻ TO WIEMY PO ZBADANIU JEGO GENEOMU - KORONOWIRUS NIE JEST BRONIĄ BIOLOGICZNĄ! - rozmowa z wirusologiem prof. Włodzimierzem Gutem
Nie, 26 kwi 2020 17:49 | komentarze: 9 czytany: 2970x

Chociaż wydawało się, że temat pochodzenia koronawirusa SARS-CoV-2 jest już wyjaśniony, w ostatnim czasie znów pojawiły się teorie spiskowe. Co gorsza - wątpliwości, co do tego, czy wirus jest naturalny wygłosili przedstawiciele amerykańskich władz. Czy rzeczywiście są podstawy, aby rozważać, że koronawirus "uciekł" z laboaratorium w Wuhan? Prof. Włodzimierz Gut z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego.......

czytaj dalej

Chociaż wydawało się, że temat pochodzenia koronawirusa SARS-CoV-2 jest już wyjaśniony, w ostatnim czasie znów pojawiły się teorie spiskowe. Co gorsza - wątpliwości, co do tego, czy wirus jest naturalny wygłosili przedstawiciele amerykańskich władz. Czy rzeczywiście są podstawy, aby rozważać, że koronawirus "uciekł" z laboaratorium w Wuhan? Prof. Włodzimierz Gut z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny rozwiewa wątpliwości.

- COVID-19 jest typem koronawirusa odzwierzęcego, podobnie jak SARS i MERS. Nie posiada na sobie żadnych śladów laboratoryjnej obróbki - wyjaśnia profesor




Ekspert obala też krążące informacje o tym, że COVID-19 może być bronią biologiczną: -Jest wirusem o niskim potencjale sił. Populacja szybko zyskuje odporność

Prof. Gut wyjaśnia też, jak to się stało, że wirus rozprzestrzenił się na cały świat w dość szybkim czasie
Martyna Chmielewska, Medexpress: Na całym świecie potwierdzono już prawie 3 mln zakażeń koronawirusem. Odnotowano ponad 200 tys. zgonów, a ponad 800 tys. zakażonych wyzdrowiało. Ostatnio prezydent USA Donald Trump ogłosił, że wstrzymuje finansowanie Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Zarzucił jej błędy w walce z koronawirusem, a także uległość wobec Chin. Co Pan sądzi o tej decyzji?

Prof. Włodzimierz Gut, mikrobiolog i wirusolog: Wiemy, że Donald Trump nie lubi organizacji o charakterze WHO. To jest pierwsza strona medalu. Prezydent USA popełnił błędy w pierwszym wstępnym etapie, ponieważ zablokował Chiny, Iran, Europę z wyjątkiem Anglii i Irlandii. Ale nie zablokował Korei Południowej, skąd były główne dostawy do Stanów Zjednoczonych. Ponadto zanim rozpoczęła się sytuacja z koronawirusem, Trump zdążył przyciąć fundusze czołowemu laboratorium WHO i amerykańskiemu CDC w Atlancie. Następnie wystąpił z pretensją, że te laboratoria nie wykonują wystarczającej liczby badań, których on oczekuje. To są działania typowe dla Donalda Trumpa. On lubi taki styl.

Decyzja Donalda Trumpa może się okazać fatalna w skutkach dla WHO. Wiemy, że Stany Zjednoczone są jej głównym darczyńcą. W ubiegłym roku rząd Trumpa wpłacił 400 mln złotych, co stanowi 15 proc. budżetu organizacji. Jak Pan ocenia działania Światowej Organizacji Zdrowia?

Światowa Organizacja Zdrowia zrobiła tyle, ile mogła w sprawie epidemii koronawirusa. WHO nie ogłosiła wprawdzie pandemii, ale stan zagrożenia międzynarodowego. W pewnym momencie pandemia została ogłoszona. Chiny powołały wówczas komisję, do której zaproszono przedstawicieli krajów, w których wystąpił koronawirus, a także przedstawicieli Genewy, Rosji, USA. Zaproszono praktycznie ekspertów z całego świata od zakażeń oddechowych. W ten sposób Chińczycy zabezpieczyli się przed zarzutem, że coś ukrywają. Wszystkie publikacje z Chin, są podpisywane przez wyżej wymienione komisje.

Jest wiele spekulacji na temat pochodzenia koronawirusa. Amerykański generał Mike Miller podczas konferencji w Pentagonie powiedział, że koronawirus prawdopodobnie powstał z przyczyn naturalnych, ale nie ma co do tego pewności. Obecnie służby wywiadowcze USA prowadzą badania w tej sprawie. Coraz głośniej mówi się o tym, że epidemia koronawirusa powstała w laboratorium w Wuhan, gdzie bada się koronawirusy nietoperzy, a nie, jak twierdzą chińskie władze, na targu z żywnością. Jak Pan sądzi, skąd się wziął koronawirus?

COVID-19 jest typem koronawirusa odzwierzęcego, podobnie jak SARS i MERS. Chciałbym dodać, że SARS i MERS były znacznie groźniejsze pod względem potencjału, który wywodzi się ze środowiska naturalnego. Właściwie wszystkie ssaki posiadają własnego koronawirusa, który dla innych niekoniecznie musi być groźny. Ten wyraźnie przeskoczył, czy z nietoperza za pośrednictwem któregoś ze ssaków, a może bezpośrednio. Wydaje mi się, że stało się to za pośrednictwem, gdyż kontakt z nietoperzem nie jest taki oczywisty. Nietoperze są grupą, wśród której najwięcej stwierdza się koronawirusów.

Koronawirus nie posiada na sobie żadnych śladów laboratoryjnej obróbki. Sekwencje zostały wszędzie przekazane. Są w dziesiątkach publikacji z różnicami wynikającymi z samej zmienności wirusów.

Wuhan ma laboratorium najwyższej, czwartej klasy bezpieczeństwa. Nie zajmuje się ono tak banalnymi wirusami, które zabijają 2 proc. przy zakażeniu 4 proc. populacji. Koronawirusy to znane wirusy, pojawiają się od czasu do czasu.

Przedstawiciel rosyjski, związany z odpowiednikiem Fort Detrick wojskowego laboratorium w USA, powiedział, że koronawirus najprawdopodobniej powstał w Ameryce. Z kolei Amerykanie twierdzą, że wirus powstał w Chinach. Amerykanie na pewno chcieliby się dowiedzieć, nad czym Chińczycy pracują w laboratorium najwyższej czwartej klasy bezpieczeństwa. Z reguły nie podaje się takich informacji, bo byłby to łakomy kąsek nie dla służb wywiadowczych, ale dla terrorystów.

Jak to możliwe, że koronawirus w naturalny sposób rozprzestrzenił się na tak masową skalę?

Wynika to m.in. z błędów popełnionych przez wiele krajów. Wszyscy liczyli na to, że koronawirus, tak jak MERS czy SARS, wygaśnie bez większego problemu. Ten wirus jest łagodniejszy. Szerzył się znacznie łatwiej. Zwracał na siebie mniejszą uwagę.

Oczywiście można było zapobiec pandemii, gdyby wszystkie kraje zastosowały działania, które podejmują obecnie Chiny w stosunku do wszystkich przybyszów. Chiny uporały się na swoim terytorium z epidemią koronawirusa. Aktualnie wszystkie osoby przybywające do Chin z zagranicy są poddawane obowiązkowej 14-dniowej kwarantannie. Oczywiście nie jest to przyjemne dla przyjeżdzających. Te same działania należało zastosować wobec takich miast, jak: Londyn, Paryż, Rzym, które były w centrum epidemii.

Powstało wiele teorii spiskowych, według których koronawirus to broń biologiczna. Co Pan o tym sądzi?

Koronawirus nie nadaje się na żadną broń biologiczną! Ciekawe, kto by wpadł na pomysł, żeby tak genialną broń wyprodukować, która nie ma tu temu kwalifikacji. Jest wirusem o niskim potencjale sił. Populacja szybko zyskuje odporność. Ale odporność stadną uzyska jak będzie 80 proc. zakażeń.




Z koronawirusem można żyć. To, że zabija 2 proc. czy 4 proc. ludności, to dla danego kraju nie jest problem. Dylematem jest to, że został rozpoznany, nagłośniony, zaczął blokować służbę zdrowia.

W poszczególnych województwach występują nierówności, jeśli chodzi o liczbę zgonów z powodu koronawirusa. Przykładowo w lubuskiem nie ma w ogóle zgonów, na północy kraju możemy je policzyć na palcach ręki. Z kolei w centrum oraz na południu Polski są ich dziesiątki. Jak to możliwe?

Większość zakażeń jest w centrum kraju, w okolicach Warszawy, Łodzi. Jest ich dość sporo na Śląsku. Może być to wynikiem wchodzenia populacji w inne obszary, nie tylko efektem kontaktu populacji w domach opieki. Jest to złożony problem. Będzie świetny do analizy po zakończeniu pandemii. Różnice istnieją zresztą wszędzie. Obecność osób z obciążeniami jest też zróżnicowana na poszczególnych terenach.




zwiń tekst

CHILE: WPROWADZIMY SPECJALNE PASZPORTY IMMUNOLOGICZNE DLA TYCH, KTÓRZY MAJĄ COVID-19 ZA SOBĄ
Sob, 25 kwi 2020 16:15 | komentarze: brak czytany: 2411x

Władze Chile chcą, by osoby wyleczone z wirusa SARS-CoV-2 otrzymały "immunologiczne" paszporty. Posiadanie takich dokumentów zwalniałoby ich posiadaczy z kwarantanny i konieczności przestrzegania restrykcji sanitarnych. Światowa Organizacja Zdrowia przypomniała jednak, że jak na razie nie potwierdzono, by wytworzenie przeciwciał dawało stuprocentową odporność na ponowne zakażenie koronawirusem.Rząd.......

czytaj dalej

Władze Chile chcą, by osoby wyleczone z wirusa SARS-CoV-2 otrzymały "immunologiczne" paszporty. Posiadanie takich dokumentów zwalniałoby ich posiadaczy z kwarantanny i konieczności przestrzegania restrykcji sanitarnych. Światowa Organizacja Zdrowia przypomniała jednak, że jak na razie nie potwierdzono, by wytworzenie przeciwciał dawało stuprocentową odporność na ponowne zakażenie koronawirusem.




Rząd Chile chce jako pierwsze państwo na świecie wprowadzić tzw. paszporty immunologiczne. Otrzymałyby je osoby, które zostały wyleczone z COVID-19, a testy nie wykazały już obecności koronawirusa w ich organizmach. Dokument - wydawany w formie papierowej lub elektronicznej - pozwalałby na niestosowanie się do restrykcji sanitarnych. Jego posiadacze mogliby również wrócić do pracy i podróżować. Jak podaje "Washington Post", w Chile z koronawirusa udało się wyleczyć 4,6 tys. osób.

WHO: Nie ma dowodów, że osoby wyleczone z COVID-19 są odporne na ponowne zachorowanie

Pomysł władz został skrytykowany przez chilijskich naukowców, a w piątek komunikat w sprawie paszportów immunologicznych wystosowała Światowa Organizacja Zdrowia. "Jak dotąd nie znaleziono jednoznacznego dowodu na to, że osoby, które wyleczono z COVID-19 i które wytworzyły przeciwciała, były całkowicie odporne na ponowne zachorowanie. Osoby, które są przekonane o tym, że nabyły całkowitą odporność na ponowne zakażenie, mogą ignorować zalecenia służb sanitarnych. Wprowadzenie paszportów immunologicznych może przyczynić się więc do rozprzestrzeniania wirusa" - czytamy w komunikacie WHO.




"Większość badań wykazuje, że w organizmach ozdrowieńców zostały wytworzone przeciwciała. Jednak w niektórych przypadkach ich poziom jest bardzo niski, co może wskazywać, że kluczowa w procesie zdrowienia jest też odporność komórkowa [...]" - twierdzą eksperci Światowej Organizacji Zdrowia.

W Chile od wybuchu pandemii odnotowano ponad 12 tys. zakażeń koronawirusem. Zmarły 174 osoby.

 

Nieoczekiwany skutek pandemii. Biolog nagrał meduzę pływającą w przejrzystych wodach kanałów w Wenecji

Pandemia choroby COVID-19 już nie raz zaskoczyła nieoczekiwanymi efektami. Społeczna izolacja, mniejszy ruch turystyczny i zastopowanie działalności zakładów przemysłowych pozytywnie wpłynęły na środowisko. Jest na to kolejny dowód - włoski naukowiec nagrał w wodach weneckich kanałów meduzę.




Andrea Mangoni jest biologiem, który pracuje w Wenecji. Niedawno internet i media na całym świecie obiegło jego nagranie, na którym widać pływającą w tamtejszych kanałach meduzę. W rozmowie z Reutersem naukowiec przyznał, że niedawny odpływ oraz zmniejszony ruch spowodowany restrykcjami związanymi z koronawirusem sprawił, że znacznie poprawiła się przejrzystość wody. Dzięki temu można obserwować morskie stworzenia bezpośrednio w centrum miasta.

I jeszcze jeden link, który dostaliśmy na naszą pocztę - najsłynniejsze miejsca na świecie zawsze pełne turystów, a tym razem puste i bez ludzi...




zwiń tekst

ZAKŁAMANE PSY NWO, WHO I BANKU ŚWIATOWEGO GŁOSZĄ KŁAMSTWO O UROJONEJ PANDEMII KORONAWIRUSA... powtarzasz klamstwo tych psów opłacanych przez NWO? Idziesz za kraty!
Pt, 24 kwi 2020 21:40 | komentarze: 17 czytany: 3720x

Oficjalnie obiecał narodowi, że nie ulegnie presji "psów NWO i Iluminatów", którzy wymyślili koronawirusa, aby zniewolić wolny Turkmenistan. Ku jego bezgranicznemu zaskoczeniu w turkmeńskich szpitalach pojawili się chorzy na "dziwne zapalnie płuc z 40-stopniową gorączką", ale prezydent szybko zakazał używać słowa "koronawirus", a "symulantów opłacanych za pieniądze NWO" wsadza do więzienia. I szybko.......

czytaj dalej

Oficjalnie obiecał narodowi, że nie ulegnie presji "psów NWO i Iluminatów", którzy wymyślili koronawirusa, aby zniewolić wolny Turkmenistan. Ku jego bezgranicznemu zaskoczeniu w turkmeńskich szpitalach pojawili się chorzy na "dziwne zapalnie płuc z 40-stopniową gorączką", ale prezydent szybko zakazał używać słowa "koronawirus", a "symulantów opłacanych za pieniądze NWO" wsadza do więzienia. I szybko osiągnął efekt - w Turkmenistanie jest zero (!) zarażonych na Covid-19.




Prezydent Turkmenistanu Gurbanguly Berdimuhamedow od samego początku mówił, że tzw. pandemia koronowirusa to wymysł agentów NWO i Iluminatów, czyli głównie żydowskich milionerów trzymających świat w szachu. Podawał nawet nazwiska, bo jak powiedział "oszukańczych bydlaków na pasku NWO trzeba nazywać po imieniu". Wśród wielkich twróców oszustwa o "pandemii koronawirusa" jest też żydowski sługus NWO dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus. Jak barwnie się wyraził największy umysł Turkmenistanu "zakłamana menda, która za pieniądze NWO i Iluiminatów powtarza kłamstwo o pandemii koronawirusa, której nigdy nie było, nie ma i nie będzie".


Jego zdaniem wszyscy chorzy na całym świecie to "symulanci", którzy za dolary z NWO kłamią w żywe oczy. Królem kłamców jest dyrektor generalny WHO, który dodatkowo według najwybitniejszego umysłu Turkemenistanu "za dolary zdradził czarnych walczących z Iluminatami".




W Turkemenistanie z "kłamcami o pandemi koronawirusa" nie patyczkują się. Do więzienia trafiła cała grupa turkmeńskich wirusologów, którzy zajmowali się badaniem "wirusa, ktsórego nie ma". Ale to był tylko wstęp do prawdziwej walki z NWO.

Na rozkaz prezydenta aresztowano ludzi, którzy publicznie użyli słowa „koronawirus”. Jest też kara za noszenie maseczek, co prezydent nazywa "zaprzedanie się NWO i żydowskim bankierom z WHO". Tak z pandemią walczy Turkmenistan i jego prezydent Gurbanguly Berdimuhamedow.




Turkmenistan, drugi najbardziej wyizolowany kraj świata po Korei Północnej, zakazał słowa „koronawirus”. Traktuje to zagrożenie tak, jakby go wcale nie było. Prezydent tłumaczy to w prosty sposób: żydowscy agenci z NWO opłacili symulantów we wszystkich krajach świata, którzy udają, że są "chorzy na koronawirusa".


Ostatnie informacje wskazują na to, że koronawirus nie tylko dostał się do Turkemenistaniu, ale całkowicie sparaliżował tamtejszy system ochrony zdrowia, co wprowadziło "ojca narodu walczącego z NWO" w dużą konsternację . Wiemy to ze strzępków informacji, jakie przedostają się przez granice Turkmenistanu. Podobno szpitale są wypełnione ludźmi z "dziwnym zapaleniem płuc", które jest związane z duszeniem się i wysoką gorączką. Prezydent konsekwentnie nazywa ich "agentami Iluminatów, którzy próbują zdestabilizować wolny od żydostwa Turkmenistan".




Niemal cały świat zmaga się z pandemią koronawirusa, ale Turkmenistan szczyci się tym, że nie ma w nim stwierdzonego ani jednego przypadku zachorowania na COVID-19. To była republika ZSRR uznawana za najbardziej szaloną dyktaturę świata, przy której Korea Północna wydaje się "oazą normalności". Państwo te jako jedne z pierwszych na świecie wznowiło w niedzielę rozgrywki piłkarskie.

- Tak wiele osób zostało narażonych na atak w kraju, w którym nie ma żadnego przepływu informacji, jest to niezwykle niepokojąca wiadomość - mówi Rachel Denber z Human Rights Watch, pozarządowej organizacji zajmującej się ochroną praw człowieka.




Turkmenistan zakazał słowa „koronawirus”

O sprawie pisze portal Reporters Without Borders (Reporterzy Bez Granic), powołując się na zablokowany w Turkmenistanie serwis informacyjny „Turkmenistan Chronicle”. W tym azjatyckim kraju kontrolowane przez władzę media mają zakaz używania słowa „koronawirus”. Zostało ono także usunięte ze wszystkich broszur medycznych, które są rozdawane w szkołach, szpitalach i miejscach pracy. Za chodzenie w maseczce ochronnej lub nawet wypowiedzenie tego słowa na ulicy, Turkmeni mogą być aresztowani przez policję – informuje Radio Azatlyk, będące częścią Radia Wolna Europa.

Chce obronić kraj przed fałszem NWO, Iluminatów i żydowskich agentów Nowego Światowego Porządku z Banku Światowego

Prezydent kraju jest z wykształcenia dentystą. U poprzedniej głowy państwa, Saparmyrata Nyýazowa, pełnił funkcję ministra zdrowia. Berdimuhamedow postanowił przyjąć przydomek „Arkadag”, co można przetłumaczyć jako "Najwyższy Opiekun" i ogłosił okres swojego panowania jako "erę siły i szczęścia". Jest on niezwykle barwną postacią, która posiada nie tylko pełnię władzy, ale również ma obsesję na punkcie zdrowia i często uczestniczy w różnego rodzaju uroczystościach. Ponad dwa tygodnie temu zorganizował masowy rajd rowerowy z okazji Światowego Dnia Zdrowia (7 kwietnia) i sam również skorzystał z tej formy rekreacji.

Berdimuhamedow podczas swojej prezydentury napisał już około 50 książek, które w krótkim czasie trafiły na listę bestsellerów w Turkmenistanie. Ściśle współpracuje z Ministerstwem Zdrowia, które od razu realizuje jego wytyczne. W mediach często jest pokazywany w różnego rodzaju kampaniach mających na celu propagowanie aktywnego stylu życia np. podnoszenie ciężarów na siłowni czy też jazdę na rowerze. Swoim pracownikom państwowym także zaleca wykonywanie codziennych porannych ćwiczeń. 17 kwietnia w turkmeńskiej prasie został opublikowany wiersz przez Gozela Szaguljeva, który jest ulubionym poetą prezydenta. Artysta wychwalał głowę państwa i napisał wymowny komentarz: "Obrońco, czuwasz nad naszym zdrowiem".

Oficjalny zakaz wymawiania słowa "koronawirus" i celowa dezinformacja

Berdimuhamedow postanowił rozwiązać kwestię koronawirusa w sposób, który powinien budzić najwyższy szacunek teorii spiskowych, że "koronawirusa nie ma... po prostu nie ma!". Berdimuhamedow na początku mówił, że koronawirusa nie ma. Kiedy jednak w szpitalach pojawili się chorzy "z dziwnym zapaleniem płuc" zmienił zdanie. Powiedział wtedy, że może i jest "jakaś grypka o prawie zerowej śmiertelnosci", ale on ma na nią sposób,

Jedną ze swoich szalonych opiera na tym, że jego rodaków przed pandemią może ochronić okadzanie się przez nich leczniczym dymem z dzikich ziół (poganek rutowaty), które mogą zabić niewidzialnego wirusa gołym okiem.

- Nasi mądrzy przodkowie trzymali się tradycji: okadzania dymem poganka podczas ważnych wydarzeń np. przeprowadzki do nowego domu, wesela czy też w określonych porach roku, kiedy pojawiały się choroby zakaźne – mówi prezydent Turkmenistanu. 13 marca oficjalnie ogłosił, że każdy ma korzystać z tej formy leczenia.

Berdimuhamedow oficjalnie zakazał wymawiania słowa „koronawirus”, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się informacji o pandemii wśród obywateli.



Jeśli ktoś nie respektuje zasad, to czekają go represje.

- Myślę, że tak wiele osób zostało narażonych na atak w kraju, w którym nie ma żadnego przepływu informacji, jest to niezwykle niepokojąca wiadomość. Podczas gdy władze turkmeńskie zachęcają do stosowania środków ochronnych, takich jak mycie rąk, nie wyjaśniają, dlaczego się za tym opowiadają – wskazuje Rachel Denber, zastępca dyrektora oddziału Europy i Azji Środkowej z Human Rights Watch, pozarządowej organizacji zajmującej się ochroną praw człowieka, główny problem Turkmenistanu.

Słaby system opieki zdrowotnej nie podoła pandemii

Koronawirus jest tematem tabu w tym azjatyckim kraju. Wiele obrońców praw człowieka i dziennikarzy podkreśla, że to państwo nie jest w ogóle przygotowane do walki z pandemią.

- Rząd Turkmenistanu znany jest z tego, że nie przekazuje żadnych danych ani nie dostarcza na ich temat kluczowych zagadnień, które są fantasmagoryczne – kontynuuje Rachel Denber.

Diana Serebryannik, która uciekła z Turkmenistanu w 2015 r., obecnie jest liderem organizacji praw człowieka i wolności obywateli Turkmenistanu, uważa, że jej kraj ma wyjątkowo ograniczony dostęp do sprzętu ochronnego. System opieki zdrowotnej Turkmenistanu nie będzie w stanie sprostać wybuchowi pandemii ze względu na brak niezbędnych środków takich jak respiratory. „Jej grupa kontaktuje się z lekarzami w Turkmenistanie, którzy zdradzili, że około czterech tygodni temu zabroniono im używania telefonów komórkowych w szpitalach, co ma na celu uniemożliwienie im robienia zdjęć lub nagrywania filmów” – możemy przeczytać na portalu foreignpolicy.com.

- Będzie to postrzegane jako potwierdzenie tego, że choroba występuje w tym kraju. Wiele osób umrze. Po prostu zostaną zakopane i nikt nie będzie wiedział, czy zginęli z powodu koronawirusa, czy też innej choroby – kontynuuje Serebryannik.

Wiele działań w Turkmenistanie podlega cenzurze i jest przeprowadzanych w ścisłym porozumieniu z głowę państwa, co dobitnie świadczy o tym, że ma on wiele do ukrycia. Rząd naraża swoich obywateli na wielkie niebezpieczeństwo. Jeszcze w lutym można było zobaczyć na ulicach mnóstwo plakatów informujących o koronawirusie. Obecnie media państwowe nie mówią nic o jego skutkach w Turkmenistanie, a słowo to zostało nawet usunięte z broszur informacyjnych na temat zdrowia dystrybuowanych w szkołach, szpitalach i miejscach pracy. Co ciekawe, jedyne ulotki, które są obecnie kolportowane, przedstawiają, w jaki sposób należy chronić się przed różnymi chorobami układu oddechowego. Jednak nie ma w nich ani jednego słowa o koronawirusie.

Ludzie żyją w strachu i walczą o przetrwanie

Działania, które są podejmowane przez turkmeńskich urzędników bez żadnego wyjaśnienia, wzbudziły zaniepokojenie opinii publicznej.
- Ludzie wiedzą o tym wirusie, więc obawiają się izolacji i próbują leczyć się sami, natomiast chorzy boją się wizyt u lekarzy - mówi korespondent Radia Wolna Europa/Radia Wolność (RFE/RL).




To jednak nie wszystko, ponieważ Turkmenistan zamknął większość swoich lądowych przejść granicznych już ponad półtora miesiąca temu. Obecnie wiele z nich zostało już otwartych, oprócz jednego - z Iranem. Ponadto, nakazano ludziom, aby nie wyjeżdżali z kraju. Społeczeństwo żyje w ciągłym strachu. Wiele ludzi codziennie już od samego rana ustawia się w kolejkach, aby móc zrobić zakupy żywności w obliczu niedoborów i rosnących cen. - Najbardziej palącym problemem dla obywateli jest w tej chwili problem z jedzeniem. Wielu nie stać na to, ale nie ma przecież wystarczającej ilości żywności subsydiowanej – wskazuje Farruh Yusupov, szef turkmeńskiego serwisu informacyjnego Radia Wolna Europa/Radia Wolność (RFE/RL).

Turkmeńska służba RFE/RL, znana lokalnie jako "Azatlyk", poinformowała, że policja w Aszchabadzie jest teraz zobowiązana do mierzenia temperatury wszystkim ludziom przy wjazdach do miasta, na dworcach autobusowych, w szkołach i innych obiektach publicznych. Dodatkowo przemieszczanie się między miastami zostało ograniczone, a ci, którzy przyjeżdżają do Aszchabadu, muszą mieć zaświadczenie lekarskie. Co więcej, rząd wcale nie angażuje się w pomoc. Doszło do tego, że policja była zmuszona do zakupu termometrów za własne pieniądze.

Władze postanowiły anulować loty do Chin i innych krajów już na początku lutego. Co więcej, trasy wszystkich połączeń międzynarodowych zostały zmienione i odbywały się nie do stolicy kraju, tylko do Turkmenabatu, położonego w północno-wschodniej części Turkmenistanu. To właśnie w tym mieście utworzono strefę kwarantanny, o czym napisał portal BBC.

Dasz łapówkę, wychodzisz z kwarantanny

Istnieje również wiele innych przesłanek, mówiących o tym, że władze Turkmenistanu zamiatają wszystko pod dywan. Jedną z nich jest fakt, że ludzie przekazują oficerowi policji albo pracownikowi służby zdrowia łapówki w wysokości 100-150 dolarów, dzięki czemu unikają przebywania na dwutygodniowej kwarantannie, o czym donosi Chronicles of Turkmenistan.

Cały proces, jak wygląda kwarantanna i jak można jej uniknąć, jest szczegółowo opisywany przez media. „Pasażerowie przylatujący do Turkmenabatu podlegają kontroli przez 4-6 godzin, podczas której mierzona jest im temperatura. Selektywnie, według uznania, lekarze decydują, kogo przekazać policji. Nie ma dla nich znaczenia, czy jest się zdrowym, czy chorym. Ludzie są wprowadzani do osobnego pokoju, w którym znajduje się policjant, spokojnie spacerujący wśród potencjalnych nosicieli koronawirusa. Przechodząc przez rzędy, odsuwa się na bok i czeka, aż po kolei każdy pasażer podejdzie do niego i zacznie się targować. Jeśli zatrzymana osoba przekaże mu satysfakcjonującą kwotę, to w ciągu 20 minut zostanie wypuszczona i będzie mogła wrócić do domu” – podaje szokujące fakty portal hronikatm.com.

"Nie powinienem mówić o wirusie, w przeciwnym razie mogę wpaść w kłopoty"
Rząd cały czas twierdzi, że nie ma ani jednego przypadku, ale turkmeńskie media dotarły do informacji, że koronawirus jest obecny. „Już 2 marca dwie osoby były objęte kwarantanną” - powiedział w rozmowie z portalem rferl.org, jeden z pracowników szpitala w Choganly. Z kolei inny stwierdził: „kilku pacjentów z koronawirusem jest leczonych w szpitalu”. Źródła wypowiedzi są anonimowe, ponieważ obaj rozmówcy obawiali się reperkusji ze strony urzędników państwowych, jakie mogłyby ich spotkać, gdyby zostały ujawnione ich nazwiska.

Siedem osób z pozytywną testem na obecność COVID-19 przetrzymywanych jest w osobnym pomieszczeniu w strefie kwarantanny w Turkmenabadzie. Komora jest odgrodzona od reszty strefy i ma osobne wejście” - ujawnia jeden z lekarzy.

- Oficjalne statystyki prowadzone przez turkmeńskie Ministerstwo Zdrowia dotyczące zakażeń koronawirusem są niewiarygodne. Przez ostatnią dekadę twierdzili, że nie ma ludzi żyjących z HIV/AIDS, co nie jest nie do pomyślenia. Wiemy również, że w 2000 roku ukryli dowody serii wybuchów epidemii, w tym zarazy – mówi profesor, Martin McKee, z London School of Hygiene and Tropical Medicine, który badał turkmeński system opieki zdrowotnej.

- Mój znajomy, który pracuje w agencji państwowej, ostrzegł mnie, że nie powinienem mówić o wirusie, w przeciwnym razie mogę wpaść w kłopoty - oznajmia mieszkaniec stolicy Aszchabadu, który poprosił o zachowanie anonimowości w rozmowie z portalem BBC.

Rząd naraził swoich obywateli na infekcję, a teraz wszystko zamyka

W przeciwieństwie do reszty świata, codzienne życie w Turkmenistanie jeszcze do niedawna toczyło się bez żadnych obostrzeń i restrykcji. Kawiarnie i restauracje były przez cały czas otwarte. Organizowane były wesela i nikt nie nosił odzieży ochronnej. Obecnie władze państwowe bez podania obywatelom jakiejkolwiek przyczyny nagle postanowiły zamykać wszystkie instytucje, a także odwoływać publiczne imprezy i zgromadzenia.

Prawda jest banalnie prosta - rząd turkmeński próbuje ukryć wybuch epidemii, a swoich obywateli naraża na infekcję.

- Widzieliśmy, jak choroba COVID-19 szybko rozprzestrzeniła się z Chin do wszystkich części świata. Nawet jeśli innym krajom uda się opanować epidemię, istnieje ryzyko dalszego jej rozprzestrzeniania się z państw, które dotychczas temu nie zapobiegły. Wydaje się, że Turkmenistan może być tutaj przykładem - mówi profesor McKee.




zwiń tekst

STRONA
1 12 13 14 15 16 17 18 50 61
Strona 15 / 61

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

27 września: //  USA: do sieci wyciekły właśnie informacje o tajnych spotkaniach NASA z ekspertami Agencji Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności oraz naukowcami z Instytutu Technologii w Massachusetts. Najprawdopodobniej dotyczyły one możliwości opracowania napędu antygrawitacyjnego. 

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 08:32 | Witam FN, Wiem, że macie takich obserwacji dużo, ale sam chyba widziałem UFO. Było to 24 września 2021 w Katowicach, godzina 23.16. Wracałem od mojej dziewczyny, kiedy nagle na niebie zauważyłem jasny punkt. Pomyślałem, że to gwiazda, gdyż punkt stał nieruchomo. Nawet nie wyciągnąłem aparatu, bo wiadomo gwiazda. Ale dosłownie po chwili ten punkt ruszył w kierunku północnym i dosłownie z prędkością niewyobrażalną dla mnie odleciał. Zatkało mnie wtedy. Próbowałem szybko wyjąć z plecaka komórkę ...

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 10 sierpnia 2021 | Historia występu tzw. „badaczy UFO” w nieistniejącym od wielu lat programie „Rozmowy w Toku” pokazuje wiele aspektów czegoś, z czym spotykam się od wielu lat, co mnie zaskoczyło i wprawiło w bezgraniczne zdumienie. Z upływem lat przekonuję się, że jest to niestety typowo rodzima przypadłość oparta na wszystkich ciemnych demonach polskiej duszy: zawiści, zazdrości, kompleksach...

czytaj dalej

FILM FN

POWRÓT DO EMILCINA - FN 2021

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.