Dziś jest:
Piątek, 6 sierpnia 2021

Aktywność Słońca zmienia się w jedenastoletnich cyklach. Obecnie przypada środek cyklu, i nasza gwiazda powinna być wyjątkowo burzliwa. Ale nie jest, jest jakby uśpiona.
/profesor Mike Lockwood/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





Historia Jana [...] pojechał do Częstochowy, przed ołtarz szedł na kolanach, pod ołtarzem leżał krzyżem aż go wyrzucili.
Czw, 17 cze 2021 08:27 | komentarze: 18 czytany: 3023x

[...] Duża część mojej rodziny mieszka w małych przygranicznych miejscowościach na wschodzie Polski. W latach 90tych przyglądałam się jak w tej społeczności część ludzi, mając ograniczone możliwości znalezienia innej ciekawej pracy, zatrudniała się w służbach celnych, granicznych. Druga część zajmowała się swoimi gospodarstwami rolnymi i z uwagi na walory natury i atrakcyjność rejonu przystosowała je do prowadzenia w późniejszym czasie agroturystyki. Niektórzy pracowali jako przysłowiowe „mrówki” na granicy – przewożąc kilka razy na dobę detaliczne, dopuszczalne ilości dóbr, żeby podbudować swój niedopinający się budżet. Byli i tacy, którzy dzięki znajomości terenu po tej stronie granicy, i mając większe ambicje na duży i szybki zarobek, nie bali się wchodzić w układy z przestępcami i pomagali szmuglować duże transporty towarów, sprzedawanych potem na rynku krajowym i zagranicznym. Właściwie w okolicy to była tajemnica poliszynela. Pogranicznicy i szmuglujący często byli sąsiadami. W takiej społeczności gdzie każdy o każdym wszystko wie, nie dało się ukryć dodatkowych źródeł dochodu. Taka sytuacja mogła trwać latami i nigdy nie wychodziła poza obręb zainteresowanych, bo każdy czuł się lojalny wobec „swoich” i nie wtrącał się w życie sąsiada, a przynajmniej niedopuszczalne było mieszanie w to zewnętrznych organów.

W tym rejonie panuje dosyć specyficzny klimat kulturowy, religijny – ludzie są wbrew pozorom tolerancyjni i dosyć przyjaźnie nastawieni, pomimo, a może właśnie dlatego, że sami stanowią swoistą dosyć przypadkową mieszaninę, bo nawet jeśli często sami o tym nie wiedzą, wywodzą się z różnych narodowości. Tylko w mojej rodzinie byli – oprócz Polaków – Litwini, Białorusini i Niemcy. Do rodziny przez małżeństwa wchodzili też Żydzi i Tatarzy. Ta cała zbieranina żyła tutaj zgodnie, powoli asymilując się. Każdy wnosił coś od siebie. I powstało coś specyficznego.

Ten kulturowy tygiel sprawił, że wszystko miało prawo koegzystować ze sobą i dało się pomieścić w świadomości jako przystające do tego świata i prawdopodobne w zaświatach. Nikt nie wnikał w żadne dogmaty i nie zaprzątał sobie głowy jakimiś ograniczeniami. Zasada była taka, że dla pana Boga świeczka i dla Diabła ogarek musiał być i basta. Wychowywałam się w świecie gdzie żywi i duchy zmarłych istniały obok siebie. Nikt nie wstydził się donieść, że dostał informacje od tego czy tamtego, jeśli zdarzył mu się jakiś sen czy spotkanie na jawie. Nigdy nie zetknęłam się z opinią, że to jakieś podstępne demony. Demony też istniały swoją drogą, ale nie musiały się pod nikogo podszywać. Świat poza tym był pełen aniołów, dobrych i złych duchów, a było też miejsce dla topielców i pospolitych diabłów, które nie były bardzo inteligentne i łatwej było je spotkać.

Cudowne obrazki, święcone różańce, specjalne modlitwy klepane z pasją o wyproszenie łask wszelakich, pielgrzymki do świętych sanktuariów, obrazy krążące i z wielką czcią przyjmowane dom po domu w każdej wiosce – to wszystko może być dla niektórych zgoła groteskowe i jarmarczne, ale pod tą powierzchowną fasadą kryła się jednak jakaś głębsza wartość: wiara.
W czasach transformacji gospodarczej, dalszy członek mojej rodziny, Jan – człowiek z tych „bardziej obrotnych”, którym poprzez nielegalne praktyki udało się zdobyć niemały majątek – wyszedłszy z aresztu wskutek braku dowodów obciążających, a nie winy – udał się do lekarza na badania, bo w wyniku przesłuchań i niemałego stresu podupadł na zdrowiu. Był wówczas jeszcze młodym człowiekiem, z małymi dziećmi, które bezgranicznie kochał. Kaszlał, schudł, wysłano go na prześwietlenie płuc. W pierwszym badaniu – guz płuca. Zdjęcie powtórzono – wynik taki sam, podejrzenie raka. Były lata 90te, a w tamtym okresie rak w świadomości ludzkiej to był właściwie wyrok śmierci. Pamiętam jak babcia się żegnała znakiem krzyża na wieść o tym, że jakiegoś znajomego przewożą na leczenie ze szpitala powiatowego do ośrodka wojewódzkiego – to był jej zdaniem bilet w jedną stronę, stamtąd nigdy nikt nie wracał. I przeważnie miała rację, może też dlatego, że przez takie myślenie nikt nie zgłaszał się do lekarza w początkowej fazie choroby, tylko jak już nie był w stanie utrzymać się na nogach.

Jan był człowiekiem bardzo pragmatycznym i zdawał sobie sprawę z sytuacji. Poinformował rodzinę o swojej chorobie, poinstruował żonę jak ma rozporządzać majątkiem po jego śmierci, zależało mu głównie na zabezpieczeniu przyszłości dzieci. I pierwsze co zaplanował to wcale nie leczenie, a jak najszybsze udanie się na Jasną Górę do obrazu Matki Boskiej.
Nigdy nie przepuścił żadnej mszy w niedzielę i miał swoje magiczne rytuały podczas niej. Przyznał się kiedyś, że w odpowiednich momentach nabożeństwa trzeba wypowiedzieć określoną ilość „zdrowasiek”, uderzyć się w piersi i błagać Boga o każdą łaskę, a prośba zostanie wysłuchana. Już jako dziecku wydawało mi się to wprost niedorzeczne, żeby tak instrumentalnie traktować Boga, ale on nie widział w tym nic złego i w to wierzył. Nie kłóciła mu się w głowie też ta jego pobożność z tym że kradł i to na większą skalę. Nie przeszkadzało mu to również w tym, żeby jeździć po okolicy i wyławiać bezdomne psy, kiedy od szeptunki dostał recepturę na cudowną maść mającą pomóc jego żonie na niegojące się zmiany skórne, a w składzie której był psi tłuszcz. Więc skórkowali te zwierzęta i wytapiali z nich tłuszcz, wychwalając, że nie ma lepszego lekarstwa. Na oburzenie, że przecież to pies – kurczę, w naszej kulturze pies to jednak wyjątkowe stworzenie – w oczach widać było tylko zdziwienie, a potem konkluzja: „A czym różni się pies od świni?”

Tak można pójść dalej, bo gdzie jest, i czy w ogóle jest, jakaś granica? Czym różni się pies od człowieka, zwłaszcza małego. Przecież każdy z nas słyszał nie raz, że „dzieci i ryby głosu nie mają”... zagalopowałam się.

Wracając do Jana – pojechał do Częstochowy, przed ołtarz szedł na kolanach, pod ołtarzem leżał krzyżem aż go wyrzucili. I co? Wrócił do domu, teraz już gotowy i pogodzony z tym co ma być. A co było? Otóż cudowne ozdrowienie! Tak, w kolejnych badaniach żadnego guza nie było. Czy to był artefakt wcześniej na tych dwóch zdjęciach, czy zmiana innego typu? Teraz nikt tego nie rozstrzygnie. Duży guz znikł. Jan konsekwentnie objeździł wszystkie europejskie sanktuaria, żyje do tej pory, siedzi zawsze w pierwszej ławce w kościele, nosi sztandar na wszystkich uroczystościach i śpiewa najgłośniej na chwałę Panu. Swojego postępowania w innych sferach życia nie zmienił ani na jotę.

Co go uleczyło? Czy miała na to wpływ ingerencja Istoty Wyższej? Dlaczego właśnie jego, a nie tylu innych, którzy być może obiektywnie bardziej na to zasługiwali? Katolicy wierzą, że wiara jest łaską i że tylko Bóg może nią człowieka obdarzyć. Wygląda na to, że sama wiara uzdrawia, nawet jak nie idą za nią jakieś specjalne przymioty moralne czy etyczne.

[historia trafiła na pokład okrętu Nautilus 15 czerwca 2021]

/poniżej zdjęcia z naszego archiwum z katalogu "Polska i Religia"/




/poniżej tzw. Szturm Modlitewny - archiwum FN/





Komentarze (18)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Pon, 21 cze 2021 09:01 | brak oceny

-relatysta | Załogant

Każde uzdrowienie/ozdrowienie jest pozytywnym zjawiskiem, bez znaczenia jakimi metodami osiągnięty. Historia ludzkości pokazuje że takie przypadki były, są i będą, bez znaczenia na czas i okoliczności.
Bez urazy dla wierzących, ale np. uzdrowień w Lourdes było 68 - wszystkie w 19 wieku - na kilka milionów odwiedzających. Większość dotyczyła gruźlicy nieuleczalnej w tamtych latach (przy której często występuje samoczynna remisja choroby). Żadnych spektakularnych odrośnięć i takich tam "prawdziwych" cudów. Ale zawsze to coś i dobrze że niektórym w ogóle pomaga.

Sob, 19 cze 2021 23:21 | brak oceny

Caoii | Załogant

Chyba wiem dlaczego pan Jan z opowiedzianej w tym wpisie historii doznał takie uzdrowienia mimo iż mnie był dobrym człowiekiem i wydaje się, że na nie nie zasługiwał.

Jest to teoria i nie mam całkowitej pewności, że tak jest, ale ta teoria jest bardzo prawdopodobna.

Istnieje coś takiego jak Egregory. Gdy ludzie w coś wierzą to zaczyna to istnieć w świecie duchowym (albo też istniało wcześniej i wpłynęło na ludzi aby w to wierzyli). Bogowie oraz krainy ze wszystkich religii świata... istnieją. Na wszystkie jest miejsce w duchowym świecie i one naprawdę są. Jak ktoś jest zaawansowany w OOBE to może sobie zwiedzić niektóre z nich. TEORIA: Pan Jan został uzdrowiony przez siłę którejś z istot stojących za religią katolicką. I teraz: Ta istota mogła NIE WIEDZIEĆ o tym, że pan Jan jest złym człowiekiem. Mogła nie mieć zwyczajnie dostępu do takich informacji, albo nie wnikać w nie. Nie jest bowiem istotą wszechmogącą i ma ograniczenia. Zobaczyła skruszonego człowieka idącego na kolanach do ołtarza i padającego na twarz to uznała, że to gorliwy wyznawca i skruszony człowiek i zasługuje na uzdrowienie. Lub tę istotę mogło nie obchodzić to czy on jest dobrym czy złym człowiekiem. Liczyło się to, że jest wiernym wyznawcom. Bo wymierzenie sprawiedliwości nie leży w kompetencjach takich istot. Od tego jest karma. Złożony i skomplikowany system pod który podlegają wszyscy Ziemscy ludzie, a może i też istoty z religii. Każda wielka religia świata ma swoje cuda. W każdej znajdziesz ludzi którzy rozmawiali z istotami ze swojej religii, doznali cudownego uzdrowienia albo innych rzeczy które umocniły ich wiarę. Te istoty są potężne i mogą wpływać na fizyczny świat. Płaczące figurki to jeden z pokazów ich możliwości. One się opiekują ludźmi którzy są wyznawcami ich religii podobnie jak dobry proboszcz opiekuje się swoimi parafianami albo jak szef wielkiej korporacji dba o swoich pracowników. W tym też tkwi tajemnica skuteczności egzorcyzmów i tego dlaczego złe duchy boją się świętych postaci (warto zaznaczyć, że złe duchy i opętania występują w każdej kulturze świata! Nawet u tubylców z wiosek w Afryce lub na Pacyfiku), jest tak dlatego, że Bogowie z religii są siłą dużo potężniejszą niż taki zły duch i jak podejmują interwencję to są w stanie go wygonić siłą, może to nie jest dobry przykład (nigdy nie byłem dobry w porównaniach), ale to trochę tak jak lew jest w stanie bez problemu wygonić małego pieska. Bo jest o wiele poteżniejszy, a piesek już samej obecności lwa się boi, nawet zanim dojdzie do konfrontacji. Z wiedzy jaką mam (zdobytą między innymi od ludzi bardzo zaawansowanych w OOBE) wynika, że te wszystkie istoty z religii naprawdę istnieją. Bóg z religii Katolickiej, Jezus, Szatan, Diabły, RA, Zeus. Wszyscy oni są realnymi istotami które można spotkać w duchowym świecie. Ale nie są najpoteżniejszymi istotami jakie istnieją. Ponad nimi są jeszcze więksi. Ale ci jeszcze więksi to już są tak duzi, że człowiekZiemski jest zbyt mały by z nimi rozmawiać.

Rozwiń odpowiedzi (2)

Nie, 20 cze 2021 13:28 | ocena: + 1

Marea | Załogant

@Caoii, i to by wyjaśniało całą masę ludzi, którzy wierzą w np. w bóstwa hinduskie i inne, które faktycznie czasem są w stanie im pomóc, tak jak nasi chrześcijańscy święci nam. Dobrze, że większość z egregorów nie wymaga krwawych rytuałów itp. jak to ma miejsce w niektórych kultach - no ale może ich wyznawcy otrzymują więcej skoro składają dodatkowo ofiary. A tak z drugiej strony przy tej ilości egregorów każdy może znaleźć coś dla siebie, choć wygląda na to, że warto stawiać na tych popularnych, bo im więcej zasileń bytu tym istota silniejsza i sprawcza

Pon, 21 cze 2021 06:30 | brak oceny

Marea | Załogant

@Caoii, W nawiązaniu do tego, co piszesz, że wszelkie byty, w które wierzymy istnieją faktycznie w innych wymiarach, czy gęstościach, chciałam zapytać jak się to ma do tematu nieco powiązanego, tj. teorii, że każdy po śmierci trafia tam, gdzie sobie za życia wyobraził. Czy osoby doświadczone w OOBE mają w tej kwestii jakieś informacje?

Rozwiń odpowiedzi (1)

Wt, 22 cze 2021 00:15 | brak oceny

Caoii | Załogant

@Marea,


Jeśli pytasz o to co z ludźmi którzy trafili do krainy z religii w którą głęboko wierzyli za życia to ci ludzie spędzają w tej krainie jakiś czas, ale potem (na przykład w momencie kiedy zaczyna im się tam już powoli robić nudno) odkrywają, że ta kraina wcale nie jest wszystkim, że istnieje reinkarnacja i coś więcej, o wieeeeele więcej ponadto co znali ze swojej religii.

Oczywiście to tak w uproszczeniu bo kwestia jest o wiele bardziej złożona. Ktoś może na przykład po zakończeniu życia spotkać swoich bliskich którzy już wiedzą co i jak i oni mu powiedzą więc nie będzie siedział w krainie z religii, albo jeszcze co innego.

Natomiast jeśli pytasz o to co mówił Jackowski o przekazach które dostał od Marka Rymuszko o tej wielkiej białej przestrzeni którą Marek miał wypełnić swoimi myślami to to jest czymś w rodzaju prywatnej lokacji, domu, każdy człowiek chyba ma takie coś, takie prywatne terytorium gdzie może robić co chce. Ale po za tym istnieją jeszcze całe krainy (między innymi te z religii) i masa innych rzeczy w duchowym świecie do których człowiek może się dostać.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Wt, 22 cze 2021 06:09 | brak oceny

Marea | Załogant

@Caoii, Przepraszam nie uściśliłam, że dusze trafiają do wymarzonej krainy na jakiś czas, ale to miałam na myśli. Dziękuję za odpowiedź. Czyli generalnie to co piszesz jest w dużej mierze zgodne z informacjami przekazanymi przez m.in. M. Newtona czy obrazem z filmu "Nasz dom". Brzmi optymistycznie - jest czas na pracę i na odpoczynek, a generalnie ciągle do przodu.

Pt, 18 cze 2021 17:23 | ocena: + 1

Kepos | Załogant

Przysłowia mądrością narodów - " modli się pod figurą, a diabła (przypisanego) ma za skórą (w aurze).

Pt, 18 cze 2021 16:05 | ocena: + 4

infinity_ | Załogant

"Wygląda na to, że sama wiara uzdrawia, nawet jak nie idą za nią jakieś specjalne przymioty moralne czy etyczne."

Codziennie mamy dowody że wiara nie uzdrawia, nie tylko ta wiara w boga ale i sama wiara...Częstochowę ale i inne sanktuaria codziennie odwiedzają tysiące właśnie w intencji uzdrowienia i ludzie dalej chorują i umierają. To nie tak że oni mniej wierzą, albo gorzej. To samo z wyznawcami filmu Sercet itd. , jestem przekonany tacy że nie tylko chorują tak samo jak pozostali , ale i częściej chorują niż nie wierzący ale dbający codziennie o zdrowie...

Kiedy boli nas ząb, idziemy do dentysty i ten załatwia problem , czy ktoś wierzy w uzdrowienie czy nie. Zaś za próchnicę odpowiada np. zamiłowanie do słodyczy , nie to czy ktoś znęca się nad innymi czy im pomaga. Podobnie z innymi chorobami to nie kara boża. Nie jeden górnik który umierał z powodu choroby zawodowej miał pewnie szlachetne serce , i nie jeden esesman umarł pewnie w zdrowiu.

Nie ma według mnie lepszego odkupienia swoich uczynków i krzywd innym, od zadośćuczynienia.
Czasem ludzie budzą się za życia i z jakiegoś powodu mija zaślepienie, ale zazwyczaj pewnie trzeba perspektywy pośmiertnej żeby ocknąć się z iluzji ziemskich.

Dziś lubujesz się w polowaniach nieświadom że strzelasz do samego siebie, jutro zostawisz ciało, opadną zaślepienia osobowości , przypomnisz i poczujesz jedność życia i ....będziesz się rwał żeby tu wrócić jako aktywista który będzie przerywał rzezie ....
nie ma czasu ani sensu się tu torturować chorobami z każdego powodu, to wszystko ma ręce i nogi.

Pt, 18 cze 2021 07:16 | brak oceny

John-316 | Załogant

Chciałem jeszcze tylko dodać, że nie mam nic przeciwko wierze w jakiegokolwiek Boga ale fanatyzm religijny jest często bardzo niebezpieczny i wyłącza myślenie. Nie wystarczy wierzyć, trzeba też wiedzieć. Pozdrawiam serdecznie.

Pt, 18 cze 2021 07:09 | brak oceny

John-316 | Załogant

Historia została opisana pięknymi słowami, czytało się bardzo przyjemnie, chłonąć i zarazem odpoczywając. Ma Pani tzw. lekkie pióro. Jeśli zaś chodzi o samego Jana? Podejrzewam, że nastąpiła pomyłka lekarska, których zdarza się mnóstwo (zwłaszcza teraz), myślałem że się chłop nawróci. Ale skoro on dalej brnął w nieuczciwe układy, to niewątpliwie spotka go sprawiedliwość i oby nie był to tym razem realny, namacalny guz. Reasumując, ten guz mógł być na zdjęciach RTG jedynie po to by się facet opamiętał, bo czynił też wiele zła. Tak naprawdę go jednak w organizmie mogło nie być. Na moment się opamiętał (jak trwoga, to do Boga)ale potem wskoczył w tzw. stare kapcie. Wiem coś o tym. Historia jakich wiele ale podkreślam, że napisana poprawną polszczyzną (co bardzo mnie cieszy) i w bardzo docierający do czytelnika sposób. Pozdrawiam serdecznie.

Rozwiń odpowiedzi (2)

Pt, 18 cze 2021 18:03 | ocena: + 1

Marea | Załogant

@John-316, Oby było tak jak piszesz, bo ja po przeczytaniu tego doszłam do smutnej refleksji, że wystarczy zasilić swoją energią/atencją/oddaniem odpowiedniego egregora i już wszystko się układa, choć na co dzień ktoś jest dupkiem. Z drugiej strony jest człowiek super dobry, uczciwy, do rany przyłóż, ale nie szuka "poza sobą" i niezbyt mu się w życiu układa. Oby moja wersja była nietrafiona

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 19 cze 2021 22:31 | brak oceny

Caoii | Załogant

@Marea,


Ty dobrze piszesz! Ja mam bardzo dużą jak na mieszkańca Ziemi wiedzę na te tematy, czerpaną z różnych źródeł, między innymi od ludzi bardzo zaawansowanych w OOBE.

I z wiedzy jaką mam wyłania się taki obraz, że Bóg, taki największy jako najpotężniejsza istota jaka w ogóle istnieje jeśli jest (bo są teorię, że rozpadł się na mniejsze cześci i z niego powstały wszystkie istoty jakie istnieją, ale możliwe, że zostawił jakąś część siebie która tym wszystkim zarządza jako ON) to jest o wiele zbyt duży aby mały człowiek z Ziemi miałby zawracać mu głowę swoimi problemami. Gdy mieszkaniec małej wioski w Polsce ma problem to gdzie z nim idzie? Do przywódcy światowego mocarstwa? Może chociaż do prezydenta Polski? No nie. Idzie to wójta swojej wioski. I podobnie to wygląda w świecie duchowym gdzie też jest hierarchia. Wysoko rozwiniete duchowo istoty opiekują się nami i są dla nas Bogami. I nie ma w tym nic złego. Ale nad nimi są jeszcze poteżniejsze istoty. A dalej jeszcze poteżniejsze. I jeszcze poteżniejsze. Są one jednak już tak duże, że człowiek z Ziemi nie może im zawracać głowy swoimi problemami które dla tych istot są kompletnie bzdurne. A od wymierzania sprawiedliwości jest karma. Pan Jan z tamtej historii doznał cudownego uzdrowienia ale karmy raczej nie uniknie.

Nie, 20 cze 2021 12:41 | ocena: + 1

Radmor | Załogant

@John-316, Niestety, każde wyzdrowienie człowieka, którego lekarze nie potrafią wyleczyć, potem tłumaczą pomyłką we wcześniejszej diagnozie. Wiedzą o tym ozdrowieńcy i uzdrowiciele metod alternatywnych. Argument ten jest więc dość słaby.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pon, 21 cze 2021 16:23 | brak oceny

John-316 | Załogant

@Radmor, to tylko jeden z argumentów. Przytocz również jakiś, byle mocny był.

Czw, 17 cze 2021 06:56 | ocena: + 5

arturu | Załogant

Bo on po prostu nie był chory, a źle zdiagnozowany, ot cała tajemnica. Tak samo jak nie został złapany i nie siedział za swoje przestępstwa w więzieniu.

Czw, 17 cze 2021 06:31 | ocena: + 5

ABe11 | Załogant

Mam podobne refleksje obserwując ludzi - moralnie wątpliwi osiągają swoje cele nieczysto, ale je osiągają. Są nawet stawiani za wzór operatywności i zaradności... Uczciwość zawsze była traktowana jak życiowa niezgrabność... Taki jest świat.

Rozwiń odpowiedzi (2)

Pt, 18 cze 2021 07:12 | ocena: + 1

John-316 | Załogant

@ABe11, w naszym narodowym ;) zbiorze porzekadeł itp. utarło się nawet, że pierwszy milion trzeba ukraść, albo że zakazy są po to by je łamać. Na próżno też szukać w językach obcych określenia ,,skombinować". Cóż, taki mamy klimat. Polak potrafi. Pozdrawiam serdecznie.

Sob, 19 cze 2021 22:47 | brak oceny

Caoii | Załogant

@ABe11,


Ja od lat prowadzę interesy w branży w której, że tak powiem można zostać banalnie łatwo oszukanym i stracić pieniądze (pożyczki społecznościowe). W dodatku całkowicie przez internet, nawet nie wiem jak wyglądają ludzie którzy są klientami w mojej działalności. I od lat wychodzę na tym na plus i nie mam na co narzekać. Owszem zdarzają się oszuści, ale suma sumarum zawsze jestem na plus. A interesy robię z Polakami. Myślę, że idzie mi dobrze z kilku różnych czynników. Jedynym z nich jest to, że prawdopodobnie mam bardzo dobrą karmę bo jestem niesamowicie uczciwy w interesach, a innym z tych kilku jest to, że ludzie widzą, że im ufam i nie traktuje ich jak potencjalnych oszustów i to doceniają. Potem zostają stałymi klientami i obecnie tacy stali klienci generują zdecydowaną większość dochodu.

Warto jest być uczciwym. Karma naprawdę działa i to zarówno z dobrymi jak i złymi rzeczami. Oczywiście należy zawsze pamiętać, że nie zamyka się ona w jednym życiu, to znaczy karma jest ponad Ziemskie życia i ludzie nie raz przerabiają w życiu karme za uczynki z poprzednich wcieleń.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

5 sierpnia 2021 : [...]  Już nie 26,6, a nawet 28 stopni Celsjusza - tyle wynosi nowy rekord temperatury Morza Bałtyckiego. Jeszcze kilka lat temu wartości osiągały nie więcej niż 24 stopnie. Dziś na urządzeniach pomiarowych brakuje skali. - Niestety, sami te idealne dla sinic warunki stworzyliśmy. Bardzo szkodzimy morzu - powiedział profesor z Instytutu Oceanologii PAN. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 01:05 | Olecko, 04.08.2021 - dziś -04.08.2021-pierwszy raz udało mi się zobaczyć obiekt osobiście :) Przelatywał w tempie spacerowym nad Oleckiem w kierunku południowym o godz. 20.00. No i mój syn zobaczył obiekt na własne oczy, z czego bardzo się cieszę, on robił zdjęcia.

Dziennik Pokładowy

Poniedziałek, 7 czerwca 2021 | Kiedyś do Pabla Picassa przyszedł młody człowiek mówiąc, że on także chce być wielkim malarzem jak Picasso, też tak potrafi malować i chce kilku lekcji „od mistrza”. Picasso postawił przed nim wazon z kwiatami i poprosił, żeby namalował go najbardziej realistycznie, jak tylko potrafi – bez żadnych uproszczeń, pojedynczych linii czy abstrakcyjnych symboli znanych z obrazów Pabla Picassa. Wyjaśnił mu...

czytaj dalej

FILM FN

NAUKOWIEC Z HARVARDU - NASZ UNIWERSYTET ZAJĄŁ SIĘ TYM TEMATEM NA POWAŻNIE

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.