Dziś jest:
Wtorek, 25 lutego 2020

Sytuacja z koronawirusem jest najpoważniejszym zagrożeniem z jakim przyszło się zmierzyć ludzkości od czasu średniowiecznej apokalipsy związanej z czarną ospą. Najważniejsze informacje są ukrywane przez chińskie władze.
Profesor Caitlin Rivers, specjalista od pandemii z 'Johns Hopkins Center for Health Security'

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Marku, Marku, otwórz drzwi bo czekają...
Nie, 23 luty 2020 19:05 komentarze: 1 czytany: 1419x

Dzień dobry, 2 dni temu dowiedziałem się o dosyć ciekawej historii. Było to 3-4 dni temu w domu mojego wujka. Z racji iż był bardzo zmęczony, w ciągu dnia postanowił się zdrzemnąć na 20 min. nastawiając sobie budzik i wypuszczająć do ogrodu 12 jego psów. Co się stało ? Budzik nie zadzwonił lecz w jego śnie usłyszał głos swojej mamy, która nie żyje od 2015 roku : " Marku, Marku, otwórz drzwi bo czekają.......

czytaj dalej

Dzień dobry, 2 dni temu dowiedziałem się o dosyć ciekawej historii. Było to 3-4 dni temu w domu mojego wujka. Z racji iż był bardzo zmęczony, w ciągu dnia postanowił się zdrzemnąć na 20 min. nastawiając sobie budzik i wypuszczająć do ogrodu 12 jego psów. Co się stało ? Budzik nie zadzwonił lecz w jego śnie usłyszał głos swojej mamy, która nie żyje od 2015 roku : " Marku, Marku, otwórz drzwi bo czekają" Wnet wujek wstał na równe nogi udając się w stronę drzwi, a one ku jego zdziwieniu stały ustawione w szeregu czekajac na otwarcie drzwi.....

/email dostaliśmy 23 lutego 2020/


From: [...]
Sent: Sunday, October 18, 2009 3:08 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Znikający mężczyzna

18.10.2009r szłam jak co niedziele do kościoła. Z naprzeciwka pewien mężczyzna szedł w moim kierunku. Odwróciłam na chwilę głowę i... jego nie było. Nie wszedł do żadnego domu ani sklepu, bo bym zobaczyła (wszystkie domy w mojej okolicy mają długie podejścia). Wcześniej uważnie mi się przyglądał. To bardzo dziwne. Mieszkam w tej okolicy od urodzenia i NIGDY go nie widziałam.


Pozdrawiam

[...]



E-mail powyżej jest z katalogu "ciekawe historie do publikacji". Takich katalogów mamy bardzo dużo i są tam dosłownie tysiące historii, które przez ostatnie 20 lat odkładaliśmy na przyszłość w nadziei, że kiedyś je zaprezentujemy. Dział XXI PIĘTRO to idealne miejsce, aby je prezentować. Pozdrawiamy wszystkich miłośników naszego XXI PIĘTRA.



zwiń tekst



Miałem sen, statek był czymś w rodzaju lotniskowca...
Sob, 22 luty 2020 19:10 komentarze: brak czytany: 1056x

Witam załogę w sumie wiadomość kieruje do Pana B. bo chyba o niego chodzi i sen który dzisiaj miałem. Do rzeczy. Jako że od kilku dni nie zaglądałem na Nautilusa wykluczał bym jakieś podświadome myśli. Dzisiaj przyśnił mi się jakiś statek na oceanie chyba była noc byłem tam ja Pan B. tak przynajmniej to odczuwam i jeszcze jedna osoba. Statek był chyba czymś w rodzaju lotniskowca ponieważ miał ogromny.......

czytaj dalej

Witam załogę w sumie wiadomość kieruje do Pana B. bo chyba o niego chodzi i sen który dzisiaj miałem. Do rzeczy. Jako że od kilku dni nie zaglądałem na Nautilusa wykluczał bym jakieś podświadome myśli. Dzisiaj przyśnił mi się jakiś statek na oceanie chyba była noc byłem tam ja Pan B. tak przynajmniej to odczuwam i jeszcze jedna osoba. Statek był chyba czymś w rodzaju lotniskowca ponieważ miał ogromny płaski pokład.


 Mieliśmy urządzenie coś jakby do nasłuchiwania kosmosu jakaś antena do wyłapania sygnału bądź przekazu był też dron do latania i obserwacji. W pewnym momencie zauważyłem kule coś jakby gwiazda świeciła na biało-żółto coś jak zwykła gwiazda. Za chwile z niej jakby wyleciała inna kula leciała i była za nią krótka jasna smuga na wzór komety, kula leciała robiła zwroty jakby znaczek marki NIKE dosyć szybko robiła uniki zniżyła się na kilkadziesiąt metrów nad nami i znikła. Ostatnie sekundy w których ją widziałem mignęło mi jakby wygląd prototypu pojazdu antygrawitacyjnego z patentu USA ( ten trójkątny pojazd).

 

Następne sceny miały miejsce jakby na pokładzie Nautilusa w bazie jakby serwery były przeciążone kolejne problemy ze stroną ale przychodzi wiadomość myślimy że to spam albo jakiś wirus jednak okazało się że to jakiś człowiek związany z zjawiskami zainteresował się Panem B. jakaś publikacja czy coś podobnego.

Nie wiem nie miałem wcześniej takich snów ale dzisiaj rano coś kazało mi napisać o tym opisać te migawki snu. Może coś szykujecie w sprawie projektu kontakt lub otwarte niebo ale póki co nic nie mówicie za dużo wiec wykluczam jakieś podprogowe przekazy. W każdy razie coś zmusiło mnie to opisać więc tak zrobiłem. Dajcie znać proszę a może sam Pan B. mi odpisze czy coś z tego dziwnego snu ma pokrycie z jakimiś działaniami Nautilusa. 

Pozdrawiam i dane DW Nautilusa 
--

Pozdrawiam
[…]

 

 

E-mail przekażemy dla naszego kolegi z okrętu Nautilus. Faktem jest, że planujemy dość duże zmiany w oskryptowaniu serwisu. Ale zapewniamy, że wszystko jest pod kontrolą.

I jeszcze wiadomości z naszej poczty:

 

From: […]
Sent: Saturday, February 22, 2020 10:31 AM
To: nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Niewiarygodne historie

 

Witam. W latach 80-90 był tyki tygodnik czy miesięcznik "Skandale". Czytałem go tam były opisane tak niewiarygodne historie że aż ciężko w to było uwierzyć, mniemam iż część z nich mogła by być nawet prawdą takie porównanie mam do dzisiejszych czasów do tych wszystkich stron www o sprawach co najmniej dziwnych. Pozdr.

 

OD FN:

W naszej bibliotece mamy wszystkie odcinki legendarnych „Skandali”. Znamy autorów tych tekstów – faktycznie w znacznej większości opisywali prawdziwe historie.

 

 

From: […]
Sent: Saturday, February 22, 2020 7:07 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: WOŚP 2020

 

Niby zwykła niedziela, idziemy wraz z rodziną do kościoła. Niezwykła, bo gra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Ten dzień jest jednak szczególny, wyjątkowy dla mnie. Po mszy spotykamy się przed kościołem z resztą naszej rodziny (konflikt o swoje racje trwa i trwa). Chwilę rozmawiamy i jednak wszyscy razem mamy zamiar spędzić chwilę czasu w naszym domu.
Gdy widzę sznur ludzi wychodzących przez bramę kościoła coś jednak burzy ten cotygodniowy obraz.
Kątem oka dostrzegam stojącą jedną osobę. Jeszcze tego do końca nie jestem świadomy, ale iskierka myśli została zasiana.
Powoli idziemy za tłumem, rozmawiamy, śmiejemy się wszyscy. Wiekopomna chwila.
Dochodzimy do bramy i chcąc nie chcąc zbliżam się do tej, jak się okazuje kobiety w dojrzałym wieku.
Gdy już mamy przejść przez bramę ona zaczepia mnie. Właśnie mnie.
- Przepraszam, czy mógłby pan mi pomóc i to odkleić?
Widzę jak w zakrytych wełnianymi rękawiczkami dłoniach trzyma kawałek arkusza z serduszkami Wielkiej Orkiestry.
- Oczywiście, odpowiadam bez wahania.
Akurat jestem uśmiechnięty, bo w tle gra muzyka szczęśliwej rodziny.
Odklejam serduszko i słyszę kolejne pytanie.
- Co mam z tym teraz zrobić? Pyta lekko skonfundowana.
- Bez wahania biorę w dwa palce serduszko i naklejam, by złączyć symbol pomocy z symbolem życia.
- Teraz wygląda Pani pięknie!. Śmiało dodaję.
- Naprawdę?
- Tak.
Pani uśmiechnęła się i ja poczułem się bardziej szczęśliwy i pewny. Przeszliśmy przez bramę i już dziarskim krokiem udajemy się do rodzinnego domu. Rodzina wciąż radosna, dzieci śmieją się, a ja już wiem że to spotkanie nie było przypadkowe. Jeszcze odwracam się na chwilę, ale nie po to by dostrzec, ale dać sygnał, że JA WIEM.

Historia oparta na faktach, Bóg mi świadkiem, że autentycznych.

 


From:
Sent:
To: Fundacja Nautilus
Subject: Rodzina jednoczy się w śmierci. Sen.

Droga Fundacjo,
Chętnie będę z Wami współpracował pisząc o swoich historiach, zacznę od następującej:

Był akurat dzień moich 18 urodzin, świętowaliśmy z rodziną stołując się pysznymi daniami, kiedy nagle do mojego ojca zadzwonił telefon z informacją o śmierci mojej babci (od strony ojca). Z powodu mojego stosunku do śmierci nie zrobiło mi się smutno, ale pogrążyłem się w zadumie rozmyślając nad jej życiem. Przeżyła 76 lat. Kiedy wieczorem położyłem się do łóżka, rozmawialiśmy z dziewczyną jeszcze w ciszy. Niedaleko drzwi był rzucony papier po kwiatach, które otrzymałem z okazji urodzin, był to całkiem spory arkusz ponieważ zakrywał wcześniej  spory bukiet. Nagle razem z moją dziewczyną usłyszeliśmy bardzo gwałtowny dźwięk szeleszczącego papieru. Nie był to delikatny dźwięk, ale dźwięk przypominający zgniatanie i rozgniatanie arkusza - w pokoju rozlegał się przez kilkadziesiąt sekund ten głośny odgłos. Lekko się wystraszyliśmy, ale ja momentalnie się zaciekawiłem. Zapytałem "czy ktoś tu jest?" W odpowiedzi papier hałasował jeszcze bardziej, nagle spadła ze stołu pusta butelka po winie. Zapytałem czy to moja babcia. W odpowiedzi spadło ze stołu pudełko zabytkowych szachów które rozsypały się po całym pokoju. Usiadłem pod oknem i zapytałem się babci w myślach "Jak Ci tam jest?" - po kilku sekundach przestałem czuć własne ciało, poczułem ogarniające ciepło, zacząłem odczuwać niesamowitą euforię, wyczuwałem silne i bardzo przyjemne wibracje, miałem wrażenie jak bym obejmował wzrokiem pole widzenia 360 stopni, poczułem bardzo silne uczucie miłości i rozpływania się w powietrzu, wielkie poczucie wolności - słowami ciężko to wszystko opisać. Uczucie to trwało około dwóch minut po czym w bardzo dobrym humorze położyłem się z powrotem do łóżka. Wyczuwałem obecność babci wokół mnie jeszcze przez kilka dni.
 Kiedy poszedłem na pogrzeb, rozmawiałem ze swoją matką, która powiedziała, że przed laty moja babcia była u wróżki, która powiedziała jej, że ja będę towarzyszył babci podczas śmierci. Dodała, że jednak była to marna wróżka ponieważ babcia była w szpitalu, a ja w innej części miasta. Nie wiedziała jednak, że babcia skontaktowała się ze mną w dniu swojej śmierci. Wróżka jednak miała rację!

W historii rodziny mojego ojca śmierć zabierała kolejnych jej członków rok po roku. Rodzina wyglądała następująco: Moja babcia (Danuta) żyła w jednym mieszkaniu wraz z moim dziadkiem (Mieczysław) oraz z upośledzonym synem (Waldkiem), który nie był w stanie żyć samodzielnie i trzymał się swojej mamy. Mieli jeszcze jednego syna (Witka), którego wiele lat wcześniej wyrzucili z domu, a także syna (Janusza), który jest moim ojcem, była to rodzina patologiczna. Syn mojej babci - czyli mój ojciec jako jedyny z braci poprowadził samodzielne życie z własną rodziną.
W 2006 roku w sierpniu zmarł mój wujek Witek (na gruźlicę)
W 2007 roku wrześniu zmarł mój dziadek Mieczysław (na raka płuc, palił 50 lat, kiedy zmarł zatrzymał się jego ulubiony zegar na godzinie 22:20, nie dało się go naprawić)
W 2008 roku w październiku (w dzień moich urodzin) zmarła moja babcia Danuta (kłopoty z sercem)
W 2009 roku w sierpniu zmarł mój wujek Waldek (Wypił śmiertelną dawkę alkoholu etylowego)

Przy życiu z tej rodziny pozostał jeszcze mój ojciec. Ostatnio przyśnił mi się niezwykły sen, w którym główną rolę przyjęła moja babcia. Oto on:
 Jestem w mieszkaniu moich dziadków, jest ok godziny 15, świeci słońce i jest w nim dużo ludzi, praktycznie cała rodzina. Ja poczułem zmęczenie i na chwilę położyłem się spać. Obudziłem się w środku nocy zdezorientowany. Było kompletnie ciemno, cicho, światła były zgaszone i nikogo nie było w mieszkaniu. Zaskoczony postanowiłem wstać i zobaczyć czy na pewno nikogo nie ma. Wyszedłem z salonu i szedłem przez ciemny przedpokój, minąłem pokój dziadka, w którym było zgaszone światło. Nagle bardzo się zdziwiłem gdyż idąc dalej zobaczyłem kolejny pokój, którego nigdy wcześniej nie było w tym mieszkaniu. W tym pokoju paliło się światło, były kolorowe meble, ale nikogo w nim nie było. Przeszedłem dalej i wszedłem do kuchni, w której również było ciemno. Stanąłem na środku po czym nagle zza moich pleców wyłoniła się moja babcia. Zdziwiłem się, bo wcześniej jej nie widziałem i nie widziałem skąd przyszła. Miała na nogach klapki, a ja byłem boso. Zdjęła klapki i wskazała na nie głową abym je założył. Założyłem te klapki, poczułem że są ciepłe. Babcia wskazała na zegar wiszący w kuchni - była godzina 02:17, pokazując mi go, powiedziała: "Zobacz... Wszyscy już poszli".
 Sen się skończył
Mój ojciec nadal żyje.

Pozdrawiam,

[...]



From: [...]
Sent:
To: nautilus@nautilus.org.pl
Cc:
Subject:
Importance: High


Przesłania ukryte w snach
W mojej rodzinie – od pokoleń – w snach objawiały się zazwyczaj najważniejsze wydarzenia, które miały dopiero nastąpić: tak było u mojej praprababci, prababci, babci, mamy, mnie, tak jest i u mojej córki.
Moje sny od dziecka są specyficzne: trójwymiarowe, bajecznie kolorowe, objawiające przyszłe wydarzenia - tzw. „jasne” i świadome. W tych snach bardzo często latam (pionowo i poziomo – kto tego doświadcza wie, o czym mówię!), wykonuję różne eksperymenty, badając tamtejszą materię, przestrzeń i czas. W snach spotykałam swoich przewodników duchowych (m.in. parę młodych Indian z Ameryki Północnej, japońskiego mnicha, starą szamankę z Peru). Wielokrotnie śniłam też o swoim życiu w innych czasach (m.in. w starożytnym Izraelu i Rzymie, średniowiecznych Chinach, Japonii, RPA z początku XX wieku, Polsce z XVIII wieku czy z okresu Powstania Warszawskiego… Występowałam w nich zarówno w kobiecych jak i w męskich ciałach: byłam drwalem, kurtyzaną, lotnikiem, mnichem, wielokrotnie dzieckiem obu płci…
Od małego potrafiłam „programować” swoje sny w taki sposób, by śniło mi się to, co chciałam: na przykład w siermiężnych, komunistycznych latach 60-tych XX wieku, z upodobaniem śniłam o pięknych zabawkach, które po prostu zabieram ze sklepu, a do goniących mnie ekspedientek wołam: „Nic mi pani nie zrobi, to tylko sen”! Programowałam sobie też całe seriale: ich „odcinki” śniły mi się zarówno po kilka każdej nocy, jak i w kolejne dni tygodnia. Co więcej, uczyłam tych technik dzieci z mojego podwórka, bo każdy wtedy marzył o chodzącej lalce czy samochodzie na baterie…
Jedną z takich technik jest „programowanie snu”: przed zaśnięciem trzeba zadać sobie pytanie, a odpowiedzi oczekiwać we śnie. Dwa dni po trzęsieniu ziemi w Japonii, wieczorem tuż przed zaśnięciem zapytałam o skutki tego potwornego kataklizmu: przyśniło mi się, że kładę do łóżeczka jakieś niemowlę, które ma skośne oczy, twarz genetycznie zmutowaną (jak np. po napromieniowaniu) i wygląda, jakby umierało. I nagle zaczyna mu lecieć krew z lewej dziurki od nosa, a ja nie mogę znaleźć chusteczki… Obudziłam się z przekonaniem, że najgorszą rzeczą będzie sprawa promieniowania: niemowlęta w kodzie moich snów zawsze oznaczały bardzo złe wydarzenia: problemy o dalekosiężnych i dramatycznych skutkach…
Dwa dni wcześniej programowałam sobie inny sen: zadałam pytanie, kiedy rozpocznie się III wojna. Znalazłam się w sali katechetycznej przy kościele, gdzie chodziłam na religię w podstawówce na przełomie lat 60 i 70-tych (chrześcijaństwo). W małych grupkach przy stolikach siedzieli tam studenci, rozmawiając w kawiarnianej atmosferze. Pod ścianą było stoisko z książkami do kupienia. Stałam przed małą szklaną gablotką z trzema półkami i oglądałam pamiątki po Kadafim, m.in. jego czapeczkę, przy której była cena: 30 zł. Wyjęłam 3 banknoty po 10 zł (dość zużyte), nieproporcjonalnie dużym, trochę zardzewiałym kluczem otworzyłam gablotkę i chciałam wziąć czapeczkę, kładąc w zamian pieniądze. Czapeczka była uszyta z szarego, cieniutkiego jedwabiu i wykończona haftem Richelieu (z obszytymi dziurkami).  Zdziwiło mnie to, że jest taka wiotka i delikatna. Kiedy ją dotykałam, usłyszałam za sobą stanowczy i ostrzegający głos mojego promotora, prof. XX, praktykującego muzułmanina (odbył jesienią pielgrzymkę do Mekki), siedzącego z grupką studentów przy jednym ze stolików. Stanowczym, wręcz ostrzegającym głosem powiedział: „Pani Małgorzato, proszę tego nie robić”. Zrezygnowałam i zamknęłam gablotkę. Podeszłam do stoiska z książkami i zauważyłam, że jakiś student wystawił tam na sprzedaż swoją drewnianą płaskorzeźbę, prostokąt pół metra na jakieś półtora. Przedstawiała… diabła z rogami! (szatan, zło, ostateczna walka). Dotknęłam jej wyrzeźbionych zagłębień i z tym uczuciem w palcach obudziłam się.
Cóż, myślę, że ta wojna już się rozpoczęła – jest raczej rozłożonym w czasie procesem, którego kulminacją będą bezpośrednie walki. Ważny jest tu symbol trójki: 3, 30, marzec, 2013, III wojna? Trzy dni, tygodnie, miesiące, lata? Można oczywiście doprecyzować pytania, programując kolejne sny…
Takich snów miałam w życiu setki. Znaczący wydaje mi się ten, który śniłam kilka dni przed huraganem Catrina i dramatem w Nowym Orleanie: wraz z córką wyglądałam z okna na 3 piętrze kamienicy w Alejach Jerozolimskich. Nagle ulicą zaczęła płynąć wartkim nurtem rzeka, w której leżały tysiące ludzkich ciał: były ciasno stłoczone, wyglądały jak sardynki w puszce, w kilku warstwach jedna na drugiej… Krzyknęłyśmy z córką ze zdumienia, ale nikt z przechodniów zdawał się tego nie widzieć… Po chwili woda zniknęła a ulicą znów sunął sznur samochodów. Sen był tak sugestywny, że opowiedziałam go szefowym redakcji miesięcznika „Feniks”, z którym wówczas współpracowałam, m.in. Ani Frankowskiej, znanej z wielu publikacji ezoterycznych. Ona też była pod wrażeniem.
Jeśli chodzi o sny mojej córki, to są równie ciekawe. Bywa, że tej samej nocy śnimy ten sam sen, a w innych spotykamy się w różnych czasach i rolach życiowych… W taki sposób śniło nam się kilka snów „wcieleniowych” oraz jakiś kataklizm nad Bałtykiem, gdzie uciekamy z plaży, ponieważ ku nam sunie olbrzymia fala… Takie sny miałyśmy już kilkanaście lat temu.
Kiedy była nastolatką, oprócz snów świadomych i o lataniu śniły jej się zazwyczaj zdarzenia, które miały nastąpić kolejnego dnia: kogo spotka, co kto powie, jaka ocenę dostanie w szkole… Wszystko rozgrywało się zgodnie ze scenariuszem ze snu, w najmniejszych szczegółach. Jednak najbardziej niezwykły sen miała w wieku 10 lat, 3 miesiące po śmierci Matki Teresy z Kalkuty. Śniła mianowicie, że mnie nie było w domu, ona była w większym pokoju, a w mniejszym bawiły się dzieci z jej klasy. Nagle przestraszona zauważyła, że zasuwa w drzwiach wejściowych przesuwa się i staje w nich Matka Teresa z rulonem papieru pod pachą. Zakonnica uspokoiła córkę, żeby się nie bała i oświadczyła, że ma wszystkim bardzo ważną wiadomość do przekazania. Niestety, dzieci nie były tym zainteresowane, tylko moja córka, więc matka Teresa podeszła do okna, rozwinęła na parapecie rulon, który okazał się mapą świata i powiedziała, że pokaże jej, gdzie podczas III wojny światowej spadną bomby jądrowe. Wskazała kilka miejsc i zapytała, czy córka je zapamięta, bo musi o tym zawiadomić ludzi. Córka nie miała wtedy jeszcze geografii w szkole, więc Matka Teresa ponownie rozwinęła mapę i znów wskazała jej te miejsca, po czym wyszła, zamykając ponownie drzwi na zasuwę.
Moja córka obudziła się i natychmiast przybiegła do mnie, pytając: - Mamusiu, co to jest „Andy”? Okazało się, że tam ma spaść jeden z pocisków. Usiłowałam zrekonstruować to niezwykłe przesłanie, rozkładając atlas i prosząc, by córka wskazała te miejsca. Było trudno, ale ustaliłyśmy, że dwa pociski spadną w Europie, jeden w Ameryce Północnej, jeden w Południowej, co do reszty brak pewności. Z symboliki snu wywnioskowałam, że te zdarzenia nastąpią, gdy dzieci będą już dorosłe. A ponieważ Matka Teresa życzyła sobie, by tę wiadomość poznali inni, opowiedziałam treść snu na antenie audycji Nautilus Radia ZET, prowadzonej oczywiście przez pana Roberta Bernatowicza. Cóż, wydaje się, że te dramatyczne czasy nadchodzą. Ponieważ nie mamy pewności co do dokładnej lokalizacji pocisków z racji ówczesnego wieku mojej córki, rozważamy możliwość regresu hipnotycznego…  
 
Z serdecznymi pozdrowieniami

[...]
 



zwiń tekst



Niezwykły sen. Widziałam tam piece i ogromną czerwoną łunę od płomieni.
Pt, 21 luty 2020 14:44 komentarze: brak czytany: 1096x

[..] Witam serdecznie,Na wstępie bardzo bym chciała podziękować Wam za wspaniałą i gigantyczna pracę, którą codziennie wykonujecie.Kilka dni temu poczułam nieodpartą chęć podzielenia się z Fundacją moimi wspomnieniami. Tymi najwcześniejszymi jakie pamiętam z dzieciństwa.Lata 70-te. Miałam wówczas 3-5 lat. Z rodzicami mieszkałam od niedawna w bloku. Ale sporo czasu spędzałam u ukochanych rodziców mojej.......

czytaj dalej

[..] Witam serdecznie,
Na wstępie bardzo bym chciała podziękować Wam za wspaniałą i gigantyczna pracę, którą codziennie wykonujecie.
Kilka dni temu poczułam nieodpartą chęć podzielenia się z Fundacją moimi wspomnieniami. Tymi najwcześniejszymi jakie pamiętam z dzieciństwa.

Lata 70-te. Miałam wówczas 3-5 lat. Z rodzicami mieszkałam od niedawna w bloku. Ale sporo czasu spędzałam u ukochanych rodziców mojej mamy, w starej dzielnicy Gdańska Oliwie. Dzielnica ta ma kilkusetletnią historię. Dziadkowie mieszkali w niewielkim, poniemieckim domu. Te pierwsze dziecięce lata były wspaniałe bo jeszcze nie dorosło się do żadnych obowiązków i można było całe dnie spędzać w ogródku lub bawić się wokół domu.

W tamtym czasie chyba niczego się nie bałam. O duchach jeszcze nie wiedziałam nic. Nikt mnie niczym nie straszył (rodzeństwa nie mam) i nie opowiadał przerażających opowieści o smokach. Telewizja była wówczas czarno biała i z nielicznym programem. Najczęściej co pamiętam z telewizji to jakiś pan stał przy mównicy i długo o czymś smutno gadał. Nic z tego nie rozumiałam i nie martwiło mnie to (potem dowiedziałam się że to był Gierek).
Wracając do sedna sprawy.

Przez około dwóch lat śpiąc u dziadków mam co noc ten sam sen, który potem trwał przez pewien czas na jawie. Taki realistyczny, jak wspomnienie. Długi rząd pieców około pięciu rozpalonych do czerwoności, w których palono ludzi.
Widziałam je, czułam bezgraniczną rozpacz i strach. Czy widziałam ludzi w nich? Nie. Ale wiedziałam to. Tak samo jak wiedziałam że robili to Niemcy. Skąd? Nie znam odpowiedzi.

Byłam za mała by mi o tym opowiadali rodzice czy dziadkowie. To nie są historie dla malca. Nikt z rodziny nie zginął w obozie. A do żłobka nie chodziłam więc gdzie mogłam o tym usłyszeć? Nawet mama wypytywała babcię czy coś mi na ten temat wspominała ale zaprzeczała. Budziłam się i zaczynałam płakać wpatrując się w rząd starych okien po mojej prawej stronie.

Widziałam tam piece i ogromną czerwoną łunę od płomieni. Pokój zalewała czerwień. Wiedziałam że tam jest potworna śmierć. Co noc byłam uspakajana przez rozbudzoną babcię. Długo musiała mi tłumaczyć że to tylko zły sen i nic takiego nie istnieje na świecie. Z czasem nieco uspokojona usypiałam ponownie.

Rano po przebudzeniu pytałam babci dlaczego nikt nie powiedział Niemcom że to co robili było złe. Że wojna jest złem. Odpowiedzi nigdy nie dostałam. Zdumiona babcia nie wiedziała co odpowiedzieć wnuczce która nigdy o wojnie nie słyszała.
Przez długi czas te sny i wspomnienie o nich mnie męczyły. Mnie która miała 3 – 5 lat. I tylko w tym domu.
Pozdrawiam serdecznie całą Fundację
[...]
Gdańsk




zwiń tekst



Jako dziecko widziałam coś nie z tego świata...
Czw, 20 luty 2020 09:26 komentarze: 1 czytany: 1510x

Witam. Chciałam się z Państwem podzielić pewną historią, która przydarzyła mi się kilka lat temu. Miałam wtedy 12 - 14 lat. Nie pamiętam dokładnie. Była noc. Obudziłam się , bo było mi zimno. Moja kołdra leżała na podłodze. Wstałam żeby ją podnieść i się przykryć. I wtedy zobaczyłam coś dziwnego. Po drugiej stronie pokoju , na łóżku mojego brata siedziała jakaś czarna postać.Postać z czerwonymi oczyma.......

czytaj dalej

Witam. Chciałam się z Państwem podzielić pewną historią, która przydarzyła mi się kilka lat temu. Miałam wtedy 12 - 14 lat. Nie pamiętam dokładnie. Była noc. Obudziłam się , bo było mi zimno. Moja kołdra leżała na podłodze. Wstałam żeby ją podnieść i się przykryć. I wtedy zobaczyłam coś dziwnego. Po drugiej stronie pokoju , na łóżku mojego brata siedziała jakaś czarna postać.Postać z czerwonymi oczyma , która patrzyła na mnie...

Myślałam , że umre ze strachu...Na dodatek czułam się jakbym była sparaliżowana. Nie mogłam się ruszyć... Zaczęłam się modlić i usnełam. Już więcej nie widziałam tej postaci. Ale widywał ją mój ŚP dziadek. Przychodziła do niego w nocy i Go dusiała. Czasem opowiadał , że chodziła za nim... Kilka razy widział ją też na podwórku jak wyglądał ciemnym wieczorem przez okno... Ale to jeszcze nie koniec.

Ową postać widziała tez kilka razy moja babcia. Obudziła się w nocy a ona stała przy jej łóżku. Jak wstała i szła do kuchni , ona również szła za nią... Czytałam kiedyś w internecie , że to są "cieniści ludzie". Ale sama już nie wiem ... bo ich opis różnił się troche od tego co widzieliśmy. Może Państwo wiedzą co to takiego ? Będe wdzięczna za każdą odpowiedź.

[…]


Dziwne zdarzenie z dzieciństwa

Witam załoge Nautilusa, Piszę do was bo mam nadzieję że chociaż po części wyjaśnicie co mi sie przydarzyło. Teraz mam 26 lat. Alę zacznę od początku w dzieciństwie wakacje spędzałem u babci mialem wtedy 5 lat. Pewnej nocy gdy juz dzadkowie spali a ja się przebudziłem usłyszałem dziwne odgłosy cos jakby smiech i cieżkie kroki.

Oczywiście jako dziecko przestraszone natychmiast pobiegłem obudzic babcie i dziadka niestety mi sie to nie udawało. wtedy gdy nakryłem sie kołdra zobaczyłem ze w pokoju zrobło sie bardzo jasno (dla sprostowania dodam że w tym domu było bardzo ciemno).

Ponieważ jest to mieszkanie na wsi i wtedy nie było tam żadnych latarni} wydawało mi się że to rzutnik slajdów sie zapalił wtedy modne były takie urządzenia które wyświetlały historyjki dla dzieci na ścianach. Gdy z ciekawości ściągnąłem z siebie  kołdrę drzwi od pokoju z trzaskiem się otworzyły i zobaczyłem tą postac z długim pyskiem dosyc postawna ktora  wydała przerazający krzyk jesli mogę to tak nazwać.

Nic wiecej z tamtej nocy nie pamietam wiem  że od tamtej pory bałem się sam zostać w pokoju mama ze mną jezdziła po różnych lekarzach. Ale to nie pomagało jak tłumaczyli były to lęki nocne ale ja wiem co widziałem jeżdziliśmy także po róznych bioenergoterapeutach. Jedna nas odesłała do pewnej pani w częstochowie poniewaz powiedziała ze jest na to za słaba. Może troche pomogło albo po prostu wydoroślałem ale te lęki nadal pozostały a teraz bardzo często nawiedzają mnie koszmary zrywam sie po nocach i budze sie codziennie kilka razy w nocy dokladnie o tej samej porze nawet jak sprawdzałem to co do minuty. Od tamtej pory zainteresowłaem sie dziwnymi zjawiskami

Dlatego patrząc z perspektywy czasu to światło w pokoju było zza okna a nie od rzutnika a gdy sprawdzałem co to mogła być za postać. Pierwsze skojarzenie to gdy zobaczyłem opisy tzw.obcych o gadzim wyglądzie. Proszę załoge Nautilusa o odpowiedz czy to odosobniony przypadek.

pozdrawiam

[…]

ps; przepraszam za błędy i brak interpunkcji ale pisze to w przypływie emocji ponieważ nikomu obcemu tego jeszcze nie opowiedziałem

 

 

Witam :)

Długo się zbierałam żeby do was napisać. Rodzice niewiedzą o tym co mi się wtedy przydarzyło po prostu miałam ochotę zachować to dla siebie i dobrze bo mogę to teraz wykorzystać. Od was obawiałam się braku zaufania w końcu mam dopiero 14lat a wiem że dorośli rzadko wierzą nastolatkom.

Trafiłam na waszą stronę cóż właśnie dzięki mojemu tacie który często czyta tą stronę. Ogólnie wychowuję się w dość nie typowej rodzinie która jest z ezoteryką ,paranormalnością bardzo związana. Historia przydarzyła się jakieś 3lata temu. Pod koniec roku. Było zimno , październik.

Mieszkam w Józefowie. Nasz dom otaczają teraz liczne domy ale te 3lata temu wszędzie były łąki a po drugiej stronie ulicy zagajnik. Miałam etap w życiu że bardzo się bałam wszelkich nieznanych istot. Ale dla swoich psów jestem w stanie zrobić wszystko. Mieszkał z nami wtedy bulterier. W 2007dostał raka. Miał rany które ciągle naruszał lizaniem. W dzień diagnozy wróciliśmy do domu bardzo późno. Nie kupiliśmy kołnierza a wiedziałam że nasi sąsiedzi mieszkający dość daleko od nas na pewno go mają po swoim psie. W domu wszyscy byli zajęci więc wysłano mnie. Wzięłam się w garść i z odwagą pomaszerowałam przed siebie.

 Po kilku metrach w krzakach zaczęło głośno szeleścić. Nie zwróciłam na to wielkiej uwagi. Pomyślałam że może to pies a kundelków które dokarmiam jest w okolicy pod dostatkiem. Szłam dalej i kilka metrów przed domem sąsiadki szelest znów się powtórzył. Później łomot. Spojrzałam się w tamtą stronę. Na początku nic nie zauważyłam. Dopiero gdy uniosłam głowę i spojrzałam na korony drzew sparaliżowało mnie. Wyraźnie (ulica jest oświetlona latarniami) można było dostrzec zgarbioną sylwetkę z rzędem jakby kolców na plecach.

Skulona miała wielkość około metra była kompletnie bez sierści miała ciemno-fioletową matową skórę. Bez zbytniego ociągania wystrzeliłam w stronę domu sąsiadki wcisnęłam się wręcz w furtkę i rozpaczliwie dzwoniłam dzwonkiem. Było koło 22 i modliłam się żeby jeszcze nie spali. Stworzenie znów się poruszyło i lekko odwróciło głowę.

Była nierówna pokryta jakby wypustkami i pomimo że się bałam obserwowałam to coś nadal. Łapy były zdecydowanie długie ale mniejsze od tych tylnych. Bałam się krzyczeć w obawie że zwrócę na siebie uwagę. Nie wie ile to trwało. Jak dla mnie wieczność ale kiedy tylko w przedpokoju usłyszałam głośne glosy stworzenie wydało niski niemiły dla uszu skrzypiący dźwięk i znikło w ciemności. Wziąwszy kołnierz pędem rzuciłam się do swojego domu.

Długo analizowałam to co mnie spotkało. Trafiłam też na wasze archiwalne artykuły na temat chupacabry. To trochę poszerzyło moje horyzonty i zainteresowało kryptozoologią. Bardzo szanuje waszą prace ,ufam,podziwiam zdeterminowanie i chęć odkrycia nieznanego. Mam nadzieję że moja historia może się wam w czymś przyda. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów :)

[…] wiadomość z 2010 roku

 


Poniżej historia z komentarzy w serwisie FN

Kiedyś, dawno temu brałem udział w seansie spirytystycznym. Znajdowałem się w towarzystwie mi nieznanym. W kilka osób usiedliśmy przy stole, na którym umieszczono dużą kartkę papieru z wypisanymi na niej literami i wyrazami: "Tak" i "Nie" Na niej położony był talerzyk , odwrócony dnem do góry, a na mim namalowana flamastrem strzałka .

Członkowie seansu zadawali różne pytania i otrzymywali odpowiedzi poprzez poruszanie się talerzyka, przytrzymywanego przez nich koniuszkami palców . Ja przyglądałem się temu z uśmiechem, nie wierząc w takie rzeczy absolutnie. Mój sceptycyzm został rozwiany , kiedy to po przeproszeniu ducha za moje niedowierzanie i złożeniu obietnicy, że będę od tej chwili poważny, zapytałem ducha ( w celu uwiarygodnienia, że w ogóle on tu jest i udzielone odpowiedzi, nie są spowodowane celowym poruszaniem talerzyka przez osoby, które porozumiały się, aby nabierać resztę towarzystwa) o datę kradzieży mojego auta. Jak zaznaczyłem na wstępie , towarzystwo mnie nie znało i nie mogło posiadać żadnej wiedzy na ten temat. Jakież było moje zdziwienie , kiedy talerzyk, ruch po ruchu , wskazał strzałką dokładną datę kradzieży...dzień , później.... miesiąc i na samym końcu rok! Włosy zjeżały mi się na głowie, po każdej wskazywanej prawidłowo liczbie .

Od tej pory wierzę w duchy i wcale nie wywołuje to u mnie żadnego uśmieszku na twarzy, gdy ktoś o takich rzeczach opowiada. Pozdrawiam



zwiń tekst



Zabawiłem się w wywoływanie duchów i... tak zaczął się mój koszmar.
Śr, 19 luty 2020 12:13 komentarze: 2 czytany: 1438x

Witam zaloge nautilusa!Od jakiegos czasu czytam artykuly na Waszej stronie i rowniez chcialbym podzielic sie moimi przezyciami,ktore mnie spotkaly i spotykaja w dalszym ciagu.Opowiem o tych najwazniejszych :-Wiedzac ,ze wywolywanie duchow jest sprawa niebezpieczna zawsze staralem sie unikac prob namawiania mnie na zrobienie takiego seansu.Jednak pewnego dnia to ja zainicjowalem i namowilem jedna osobe.......

czytaj dalej

Witam zaloge nautilusa!
Od jakiegos czasu czytam artykuly na Waszej stronie i rowniez chcialbym podzielic sie moimi przezyciami,ktore mnie spotkaly i spotykaja w dalszym ciagu.Opowiem o tych najwazniejszych :

-Wiedzac ,ze wywolywanie duchow jest sprawa niebezpieczna zawsze staralem sie unikac prob namawiania mnie na zrobienie takiego seansu.Jednak pewnego dnia to ja zainicjowalem i namowilem jedna osobe na wywolanie duchow.Atmosfera i nastroj byl odpowiedni godz.ok 5 nad ranem.

Proby wywolania skonczyly sie fiaskiem,nikt nie chcial nas odwiedzic jednak okazalo sie to nie prawda.Od nastepnego dnia zaczal sie moj maly koszmar.Polegal on na tym ,ze codziennie ok.5 rano budzilem sie z ogromnym bolem glowy, nie wiedzialem co sie ze mna dzieje ,nigdy tez nie wiazalem tego bolu z wywolywaniem duchow.Balem sie ,ze to jakas choroba.

Mieszkalem wtedy z mama ,ktorej to powiedzialem o mojej dolegliwosci.Z biegiem dni przyzwyczailem sie do pobodki o 5 rano kazdego dnia.Po ok pol roku ciaglego wstawania o 5 zdarzylo sie cos niesamowitego:kladac sie z mysla o wczesnej pobodce niespodziewalem sie ,ze obudze sie o 8 ,a tak sie stalo.

Otworzylem oczy ,nie czuje zadnego bolu,spogladam na zegarek jest 8.Nie dowierzalem wlasnym oczom.Jak najzybciej chcialem podzielic sie moja radoscia z mama i do niej poszedlem.Nie zdazylem opowiedziec jej o tym moim szczesciu gdyz ona zaczela mowic mi co pare godzin wczesniej przezyla.Ok godz 5 przebudzila sie i lezala w lozku nagle zobaczyla mezczyzne przechodzacego obok jej lozka ,polozyl sie obok niej dotknela jego reki i zauwazyla brak palcy u dloni.

Po chwili zniknal.Powiedziala,ze bardzo sie bala i chciala mnie zbudzic ale pomodlila sie za ta osobe i strach zniknal.Po wysluchaniu tej relacji wiedzialem juz co bylo przyczyna mojej dolegliwosci i chcialbym aby ta historia byla przestroga dla innych.

-Kiedys czytalem artykul w jednym z miesiecznikow o mezczyznie ,ktory wychodzil ze swojego ciala wyobrazajac sobie swoja smierc w wypadku samochodowym.Pomylalem sobie ,ze warto sprawdzic na sobie czy jest to mozliwe i czy ja mam rowniez takie zdolnosci.Okazja do tego nadazyla sie miesiac pozniej.

Byla zima  ,jechalem z Bydgoszczy do Warszawy pociagiem .Pasazerow jak na lekarstwo, tak ze podrozowalem z jedna osoba w przedziale i polozylismy sie wzdluz siedzen i rozmawialismy.W okolicach Kutna ta osoba zasnela a ja przypomnialem sobie o historii wyjscia z ciala.Zaczelem wyobrazac sobie wypadek,siebie lezacego w kaluzy krwi i nie wiem kiedy ale poczulem cos niesamowitego.Czulem od czubkow palcy od nog poprzez tulow i czubek glowy,ze ja wychodze z siebie,doznalem przy tym wyjsciu ogromnej przyjemnosci jakiej nigdy nie doznalem.Probowalem zobaczyc siebie lecz widzialem tylko bryle cos  jak trojkat przemieniajacy sie kole ciagle zmieniajac swoj wyglad.

Znajdowalem sie w ciemnosci bylem tylko ja .Nagle znowu bylem w swoim ciele.Postanowilem sprobowac jeszcze raz bo moment wyjscia byl tak cudowny ,ze chcialem znowu tego doswiadczyc.
Udalo sie ponownie znowu bylem bryla ale tym razem bylem w pociagu w wagonie dla konduktorow.Widzialem ich oni mnie nie ,pili alkohol co mnie przerazilo.

Nagle znalazlem sie z powrotem w swoim ciele.Opowiedzialem te historie pewnej pani,ktora bardzo interesowala sie dziwnymi zjawiskami paranormalnymi,ktora doszla dlaczego udalo mi sie to zrobic.A mianowicie podrozowalem zima i w pociagu bylo ogrzewanie ,ogrzewanie to wydawalo dzwiek ,takie buczenie .Dzwiek ten musial byc o odpowiednich wibracjach jak mantry om i to wspomoglo moje wyjscie.

-Miewam sny ,ktore przekazuja mi ,,ze cos sie stanie lecz nie dotycza mnie osobiscie.W lipcu tego roku przysnila mi sie moja mama ,ktora powiedziala mi ,ze 3 wrzesnia ona umrze.Mama choruje przewlekle .Nie chcialem by ten sen sie sprawdzil i z ogromna obawa czekalem na 3 wrzesnia.Mieszkam w Londynie i codziennie staram sie do mamy dzwonic.Tak tez bylo 3 wrzesnia po poludniu przedzwonilem do mamy i czekalem az odbierze telefon.Odebrala go i kamien spadl mi z serca.Jednak cos niedawalo mi spokoju ,wiedzialem ze ta data jest wazna.poprosilem zone by przedzwonila do swoich dziadkow i sprawdzila czy u nich wszystko w porzadku,okazalo sie ze wszystko ok.przedzwonila jeszcze do swojego taty i tu okazalo sie ,ze dzisiaj poniesli strate,ukradli im samochod., czyli data zadzialala.

-Nastepny sen wiaze sie z dniem 20.11.2006 .Sni mi sie mama ,ktora mowi mi ,ze mam isc do domu i sprawdzic gazete na pierwszej stronie.Ide do domu i biore gazete do reki .Na pierwszej stronie jest ogromne zdjecie czarno biale ,na ktorym jestem ja i moja zona ,stoimy na cmentarzu nad trumna wydaje mi sie ,ze w trumnie jest dziecko.Uwazam,ze sen ten zapowiedzial tragedie w kopalni Halemba i zalobe narodowa

Jest jeszcze pare bardzo waznych zdarzen ,ktore wydarzyly sie w moim zyciu .jezeli bedziecie zainteresowani to z mila checia opowiem :jak znalazlem sie w Londynie chociaz bylo to ostanie miejsce gdzie chcialbym pojechac.jak w rok po smierci moj tata mnie odwiedzil.jak w mieszkaniu ,ktore kupilem zaczely dziac sie rozne dziwne rzeczy,jak prawie codziennie spogladalem na zegarek i byla godz 11.11 i wiele innych przezyc.
Dziekuje i pozdrawiam [...]

 


 

----Original Message-----
From: [...]
Sent: Thursday, December 19, 2019 7:38 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Medytacja

    Witam ponownie!!!
 Było to już dawno temu, nie wszystko szczegółowo pamiętam (2011-2012). Temat UFO zawsze był mocno we mnie zakorzeniony, jak już pisałem wcześniej, internet był kluczem do bram wiedzy na ten temat. Wyszukałem info o ludziach, którzy wychodzili z ciała i podróżowali po kosmosie, kontaktowali się z różnymi istotami. Któż by nie chciał? Lecz podstawą wszystkiego jest medytacja, harmonia i wiedza. Wiedzę już miałem przeciętną i postanowiłem pomedytować, ale nie jest to proste. Próby robiłem przed snem, gdyż wtedy miałem tylko czas (wspomnę, że słabo sypiam). Starałem się nie dopuszczać żadnych myśli do siebie i zrelaksować się.

Przed przystąpieniem do tego miałem wielkie pragnienie ujrzenia, spotkania jakiejś rasy kosmitów, bo wiem, że są, odwiedzają Ziemię, może by zechcieli się pokazać. Rewelacji nie było, choć raz udało mi się uzyskać tzw. błogość, ale nic więcej. Jednak umysł był przesiąknięty mocno tą tematyką i pozyskiwał nowe to informacje. Pojawił się 1 sen, lecz już nie pamiętam go, ale związany z kosmitami i po przebudzeniu pojawia się paraliż ciała - krótki, ale dziwne uczucie jak budzisz się i nie możesz poruszyć ręką, czy nogą. 2 sen - śni mi się,  że jestem w swoim pokoju i przez okno dostrzegam unoszący się spodek ( odległość od okna 20-30m., na wysokości ok. 10m.) Gdy go dostrzegam czuję jak jakaś siła mnie do niego wciąga. Po chwili czuję, że jestem w środku, ale nic nie widzę nie słyszę, ale wiem, że ktoś jest obok mnie i że jest to jasne pomieszczenie.

Przebudzam się i ponowny paraliż kilkusekundowy oraz nie wiem czy to mój umysł wykreował, ale gdy otwierałem oczy dostrzegłem przy łóżku ciemne postacie z niebieskimi świecącymi się oczami lecz to było ułamki sekundy. 3 sen - otwieram oczy leżąc w łóżku i dostrzegam trzech szaraków stojących przy mnie w ciemno-zielonej poświacie. Dwóch z nich rozmawiało ze sobą, a trzeci mi się przyglądał. Chwilka i przebudzam się z paraliżem. Pierwsze co przyszło mi do głowy, to jeśli coś w tym jest prawdziwego, to jak powiem o języku w jakim  rozmawiali, a nie był to ziemski.  Druga sprawa , to zacząłem szukać informacji na temat snów i paraliżu po wybudzeniu, lecz nie do końca przekonywała mnie teoria naukowców. Przejdę do setna sprawy, co mnie postawiło w wielkie osłupienie. Moje zapytanie o język szaraków realizuje się w kilka dni. Jest niedziela popołudnie i postanawiam coś obejrzeć w TV. Przełączając kanały zatrzymuję się na filmie MIMZY - mapa czasu, o którym nic nie wiem i nigdy nie oglądałem. Film już trwał, więc początku nie oglądałem, ale mnie wciągnął strasznie. W pewnym momencie słyszę głos, którym porozumiewali się szaraki z mego snu. Byłem w szoku, wiedziałem, że jest to odpowiedź na moje pytanie. Przypadek czy coś więcej? 

Film nawiązuje też do szaraków, którym grozi zagłada, bo poszli w technologię a uczucia i rozwój duchowy zaprzepaszczony(są to ludzie z przyszłości). O nich było zapytanie w jednej z waszych audycji i jak dobrze pamiętam to było chyba też o Billy Meierze. Jeżeli wierzyć filmikom z przesłuchań szaraków w USA, to temat jest ten sam.
     Wracając do snów, więcej nie miałem paraliżu po śnie, choć miałem sny o spodkach, o kosmitach.

                                                                                                                                                                                Pozdrawiam!!!!




zwiń tekst



Chciałabym opowiedzieć o moim OOBE...
Sob, 15 luty 2020 15:08 komentarze: 1 czytany: 2146x

[...]witam załogę ,pływam z wami po morzach eteru od czasów radia Z. Nie będę zaczynać od tego że zawsze byłam inna ,zauważyłam że tak zaczyna się wiele listów i wydaje mi się że jest to dobry sygnałbo nie jestem osamotniona ale do rzeczy .chciałabym opowiedzieć o moim OOBE ,przychodzi to do mnie spontanicznie i nie potrafię tego przywołać tak na zawołanie,pierwszy raz przydarzyło mi się jakieś 10.......

czytaj dalej

[...]witam załogę ,pływam z wami po morzach eteru od czasów radia Z. Nie będę zaczynać od tego że zawsze byłam inna ,zauważyłam że tak zaczyna się wiele listów i wydaje mi się że jest to dobry sygnał
bo nie jestem osamotniona ale do rzeczy .

chciałabym opowiedzieć o moim OOBE ,przychodzi to do mnie spontanicznie i nie potrafię tego przywołać tak na zawołanie,pierwszy raz przydarzyło mi się jakieś 10 lat temu.Miałam wolny dzień a mąż wstawał rano do pracy ,guzdrał się bardzo i w takim pół śnie pomyślałam niech sobie on wreszcie idzie,poszedł na dół jeść śniadanie a ja zaczęłam odpływać w sen,nagle od strony balkonu doszedł do mnie dziwny dźwięk ta jakby ktoś pocierał o siebie dwie nie heblowane deseczki,spojrzałam bardzo przytomnie w tamtą strone ale nic tam nie było i nagle przyszły wibracje nie bałam się tego bo wiedziałam co to jest od lat czytuję książki Roberta Monroa.

Byłam zafascynowana ,wiedziałam usiadłam w ciele astralnym ale nie mogłam się oddzielić od ciała bo mój tyłek tak jakby utknął i wtedy przyszedł mi na ratunek Robert -rotacja! Ułożyłam sie z powrotem i po przekręceniu byłam wolna i jaka szczęśliwa.

Pomyślałam -chce zobaczyć męża ja w kuchni na dole je śniadanie ,przeszłam przez ściane i ześlizgnęłam się po schodach, jakież było moje zdziwienie kiedy na dole w otwartym pokoiku zobaczyłam że jest zupełnie inaczej umeblowany duży stół a na nim sterta białych szmat nagle z kuchni ktoś wyjrzał (kuchnia ma łuk bez drzwi) i popatrzył w moją stronę nie miałam pojęcia KTO TO JEST.

I wtedy jakaś zabłąkana myśl przyszła mi do głowy ,myśl o domu wyszłam przez zamknięte drzwi i znalazłam się w mieście oddalonym o 10 km (mieszkam na wsi)pod moją rodzinną kamienicą stałam na podwórku wokół było jeszcze ciemno i spojrzałam w ona mojej kuchni były ciemne Nagle znalazłam się w moim ciele.Kiedy potem to wszystko przeanalizowałam stwierdziłam że przeniosłam się w czasie ,to był okres kiedy dzieci były jeszcze małe ,w tym pokoiku był duży stół i narożna ława ,zbierałam z dziećmi pranie z podwórka i kładłam je na tym stole ,dzieci usypiałam i składałam TO BIAŁE PRANIE bo to były pieluszki , a osoba która zaglądała z kuchni to byłam ja .

Przeprowadziliśmy się z blokowiska na wieś mąż pracował do późna a mnie przerażał ogrom domu i często gotując mu kolację z trwogą spoglądałam w kierunku schodów tak jakby ktoś miał po nich z góry zejść.
I to było by na tyle ,pozdrawiam Was ciepło.
[...]

/wiadomość otrzymaliśmy 15 lutego 2020/

Eksterioryzacja (ang. out-of-body experience – OBE lub OOBE, doświadczenie poza ciałem) – wrażenie postrzegania świata spoza własnego ciała fizycznego.



 

Poniżej relacja (fragment) spisana przez naszych ludzi w czasie rozmowy telefonicznej 15 lutego 2020.

[...] Rok 1984 lub 1985. 13 września. Autor relacji był sobie kierowcą ciężarówki. Okolice Konotopa i Nowej Soli (chyba). Jechał tym autem i zobaczył obiekt, bardzo duży, a właściwie czerwoną poświatę, w którą wjechał. W środku zobaczył pojazd, na dole metaliczny. Ale nie miał kształtu spodka. Był wysoki. Na wysokości kabiny kierowcy ciężarówki lub niżej  były okna, przez ktore widać było istoty w kombinezonach. Ludzki kształt. Siedziały w okręgu, a przez nimi były jakby pulpity  sterownicze. Jedna z istot przypominała kobietę i to ona zauważyła, że kierowca im się przygląda. Zwróciła uwagę innej istocie (nie wiem, czy gestem, czy słowami) i w stronę kierowcy spojrzał inny osobnik, ktory miał wyraziste brwi.
Kierowca przejechał bez problemu przez poświatę. Żadnych anomalii technicznych ani czasowych nie było.
Całe zdarzenie było opisane w prasie z tamtych lat.
[...]



zwiń tekst



DUCH W POSTACI CIENIA NAWIEDZA 9-CIO LETNIĄ DZIEWCZYNKĘ
Pt, 14 luty 2020 11:54 komentarze: brak czytany: 1357x

[…] Chcialbym podzielic sie z Wami doswiadczeniami z konca ubieglego roku. W Pazdzierniku zadzwonila do mnie znajoma z prosba o pomoc dla jej przyjaciólki. Ta Pani opiekuje sie 9cio letnia dziewczynka ktorej Matka popadla w nalog narkotykowy. One mieszkaja na szóstym pietrze w budynku apartamentowym. OD FNAutor mieszka za granicą, jest medium i ma dar kontaktowania się z duchami – przyp. FN.Od pewnego.......

czytaj dalej

[…] Chcialbym podzielic sie z Wami doswiadczeniami z konca ubieglego roku. W Pazdzierniku zadzwonila do mnie znajoma z prosba o pomoc dla jej przyjaciólki. Ta Pani opiekuje sie 9cio letnia dziewczynka ktorej Matka popadla w nalog narkotykowy. One mieszkaja na szóstym pietrze w budynku apartamentowym.

OD FN

Autor mieszka za granicą, jest medium i ma dar kontaktowania się z duchami – przyp. FN.


Od pewnego czasu manifestuje sie u nich negatywna energia w postaci cienia osoby. Ten byt zostawial po sobie slady tak jak na powyzszym zdjeciu ktore zostalo zrobione z okna sypialni.
Dziewczynka I ta Pani baly sie spac I panowala atmosfera strachu. Zgodzilem sie ze pojde do nich I moze uda mi sie im pomoc.

Umowilem sie ze bede do nich dzwonil za kilka dni I wezme adres. Tej samej nocy zostalem zaatakowany we snie przez osobnika ktory probowal mnie zastraszyc. Po kilku dniach zadzwonilem do tej Pani ale w momencie gdy telefon dzwonil to ktos odlaczyl jej linie od serwisu.  Ponowilem probe po kilku dniach I po zdobyciu adresu udalem sie do ich mieszkania. Gdy ta Pani opowiadala mi z czym maja do czynienia ten negatywny byt powtarzal mi abym natychmiast z tamtad wyszedl.

Ja odpowiedzialem jemu ze nie zrobie tego I ze zmienie jego oraz pomoge Tej Pani I dziewczynce.
Zaczalem w myslach wysylac Milosc bez Granic dla tej Pani,dziewczynki I tego negatywnego bytu I to pomoglo. Nastepnego dnia otrzymalem od tej Pani wiadomosc ze wszystko co negatywne minelo a one spokojnie przespaly noc. Jesli chodzi o ta osobe ktora zatakowala mnie we snie to ta Pani powiedziala mi ze spotkala sie niedawno z osoba ktora mowila ze jej duchowo pomoze . Okazalo sie ze ten osobnik zabawial sie jakas ciemna magia. Gdy pokazala mi jego zdjecie to byla to osoba ktora mnie atakowala we snie.

W Listopadzie ubieglego roku odszedl mojej zony Tato a w polowie Grudnia moj Tato.  Byly to smutne chwile ale taka jest nasza droga. W kilka dni po pogrzebie mojego Taty poszlismy z moja Mama na msze. W pewnym momencie zobaczylem stojace obok siebie Dusze mojego I mojej zony Ojca.
Patrzyli ze spokojem I lekkim usmiechem.

Kilka metrow od nich stala Dusza naszego Przyjaciela Rodziny a zarazem rodzinnego lekarza.
Bylem tym widokiem zdziwiony bo wiedzialem ze ten lekarz zyje. Po mszy powiedzialem to mojej Mamie I ona powiedziala mi ze Pan Doktor jest ciezko chory I lezy w szpitalu. Chcialem jego odwiedzic ale on byl na oddziale zamknietym.

Dwa dni pozniej otrzymalismy telefon ze odszedl z tego Swiata. Jak to mozliwe ze Dusza bedaca w chorym ciele potrafi sie zamanifestowac na krotko przed odejsciem. To jest juz trzeci tego rodzaju przypadek ktorego doswiadczylem.  Gdy Ci ktorzy przejda w strone Swiatla chca zostawic wiadomosc to zawsze jest ona inna.

Moj Tato po odejsciu powiedzial--Kochaj ,Kochaj,Kochaj bo to jest najwazniejsze w zyciu. Mojej Zony Tato powiedzial z radoscia- Teraz to ja moge biec dookola Swiata.

Mojego znajomego Tato powiedzial- Powiedz mojemu Synowi ze jestem teraz sczesliwy.  Mojej znajomej Tato powiedzial- Powiedz ze Kocham ich Wszystkich

Pozdrawiam Was Serdecznie I Dziekuje Wam bardzo ze Jestescie.

[…]


 

 

From: […][

Sent: Friday, February 7, 2020 12:29 PM

To: Fundacja Nautilus <studio.lab.nautilus@gmail.com>

Subject: Prosba

 

Witam Panstwa.

W mailu załączylem szkic pewnego rysumku i miał bym prośbe czy Panstwa jasnowidze sa w stanie to opisac, czy jest taka mozliwosc?

Pozdrawiam i trzymam kciuki za Wasza prace.

Pozdrawiam […]

 


 

Dziękujemy. Spróbujemy coś z tym zrobić i przekażemy ten rysunek do Projektu Messing.

Pozdrawiamy

FN

 

Ta wiadomość została wysłana przez Fundację Nautilus.

Copyright © 1999-2020 FN. Wszelkie prawa zastrzeżone.

 



zwiń tekst



Sen z osobą, której nie znałam osobiście za życia.
Czw, 13 luty 2020 06:40 komentarze: 2 czytany: 1312x

Kapitanie, ZałogoJak sami wiecie zdarzają się Nam historie o , których się nawet nie śniło. Ta będzie właśnie taka historia o śnie, tak realnym, że cały czas jest w pamięci. Ale do rzeczy .Wszyscy , którzy oglądają telewizję znają tzw "celebrytów". I chodź telewizji nie oglądam  już od ponad 6 lat jestem dzięki internetowi na bieżąco z informacjami. Nie są to strony głównego nurtu  ale niektóre.......

czytaj dalej

Kapitanie, Załogo

Jak sami wiecie zdarzają się Nam historie o , których się nawet nie śniło. Ta będzie właśnie taka historia o śnie, tak realnym, że cały czas jest w pamięci. Ale do rzeczy .

Wszyscy , którzy oglądają telewizję znają tzw "celebrytów". I chodź telewizji nie oglądam  już od ponad 6 lat jestem dzięki internetowi na bieżąco z informacjami. Nie są to strony głównego nurtu  ale niektóre informacje podawane są wszędzie. Tak też było z informacją,która dotyczy mojego snu.

Parę miesięcy temu w nocy z 17 na 18 sierpnia zaginął na mazurskim jeziorze sławny w mediach człowiek.
W poszukiwaniach uczestniczył znany nam wszystkim Pan Jackowski.  Po  jakimś czasie udało się odnaleźć jego ciało. Tragedia dla rodziny olbrzymia a i media prześcigały się w różnych doniesieniach.

Minęło około 7 tygodni od dnia zaginięcia . W nocy z 7 na 8 października przyśnił mi się sen. Był tak realny, a ja byłam tam tak świadoma, że wszystko pamiętam do dzisiaj. Czasami nawet mam wrażenie, że niektóre sceny teraz są bardziej wyraźne niż rano po przebudzeniu. Ale może wtedy zaaferowana całą tą sytuacją nie uświadamiałam sobie tego a teraz gdy emocje już opadły widzę to wyraźniej.
Na przykład budynki. Zawsze interesowałam się architekturą i choć architektem nie jestem, nie pamiętam abym gdzieś widziała taki rodzaj budownictwa, Nie żeby były jakieś wymyślne, nie z tego "świata"  albo w stylu Zahy Hadid,  nie ale były inne niż "nasze".
Albo ten przekaz - pokaz myślowy. Po czasie dotarło do mnie, że przecież trafiłam tam gdzie miałam trafić bo Piotr  mi to po prostu pokazał w Moich myślach. Stąd wiedziałam gdzie mam iść.
Albo to, że "stawiała opór". - nic w śnie nie robiłam na siłę, powiedziałam, że ma iść i szła za mną ale z ociąganiem, powoli, tak jakby nie chciała odejść, opuścić tego towarzystwa. Jakby coś ją tam ciągnęło..
Nie wiem kim byłam w tym śnie ani jak wyglądałam ale do dzisiaj zastanawiam się kim byłam albo kim dla niej byłam, że jednak ze mną poszła?

Sen był prośbą Pana Piotra do mnie. Do dzisiaj Moje pytanie, na które nie znam dzisiaj odpowiedzi, brzmi: dlaczego Ja? przecież teraz w tym życiu nie znałam tego Człowieka,  ani nikogo z jego rodziny? Ani nawet nie mieszkam gdzieś w pobliżu a wręcz po drugiej stronie Polski, prawie 650 kilometrów od miejsca zaginięcia. A jednak w jakiś niewytłumaczalny, dla mnie, sposób ją odebrałam. Nie wiem. Jeszcze nie wiem.

Cały dzień zastanawiałam się na przekazem z tego snu. Zdałam sobie sprawę , że przecież nie była dla mnie wiadomość. Ona była dla jego żony Pani Agnieszki. Późnym wieczorem znalazłam jakiś kontakt do niej i opisałam jej mój sen. Przeprosiłam za naruszenie prywatności w tak bolesnej dla niej chwili ale uważałam,że powinna to wiedzieć. Tym bardziej, że ja nie wiedziałam o co chodzi a Ona zapewne zrozumie przekaz.  Nie otrzymałam żadnej odpowiedz ale też nie wróciła do mnie informacja, że taki adres nie istnieje.



Oto opis mojego snu - rano zaraz po przebudzeniu sen opisałam:

""  Śniło mi się,  że byłam w otoczeniu dużej grupy ludzi ( ale to nie tacy "zwykli" ludzie ale tzw. "Celebryci") gdzie była Pani Agnieszka Woźniak -Starak. Nie znam nikogo a i ją jedynie z monitora.

I nagle znajduję się w innym miejscu, widzę jakieś jakby "miasto", budynki kilkupiętrowe - wszystko jest w jednym kolorze: jakby brąz, sepia, jednokolorowe, bez kolorów ( takie bez innych barw ) nie wiem co to za miasto, widzę je pierwszy raz i nagle na tle tego miasta widzę Pana Piotra W-S.

Ale on nie "stoi" ale tak jakby unosi się - stał  na ziemi a tak jakby nie stał.

Nie rozmawiamy w naszym rozumieniu ale dostałam od niego "przekaz" - "pokaz" myślowy żebym się "Zaopiekowała" A, zabrała ją z tłumu jej znajomych i wzięła do/na jakiś jakby "bazar", plac targowy, było tam mnóstwo, pełno, osób i
zaprowadziła do jakby "sauny", "myjni", "kąpieliska" (łaźni) aby tam się "oczyściła" umyła", spłukała" i wtedy dopiero "ZOBACZY"  "OTWORZY OCZY"

Znowu powrót do A i tłumu ludzi.
 Agnieszka jakby stawiała opór, nie bardzo chciała to robić, wyprowadziłam ją z tłumu jej znajomych ale ona jakby cały czas się do nich obracała głową, szła ze mną ale "była z nimi"

Znalazłyśmy się na tym -przyszło mi do głowy słowo "suku", było pełno ludzi, jak to na targu, bardzo dużym. Przeciskałyśmy się do tej "myjni". Gdy doszłyśmy powiedziałam jej,  że ma tam iść, wejść. Nie wiem skąd wiedziałam, że to "tu".
Nie naciskałam, nie przekonywałam. Powiedziałam coś w rodzaju "idź tam". I poszłam od niej z tamtąd. Poszłam też się "obmyć" ale gdzie indziej - do innej "myjni""

Koniec zapamiętanego snu, wtorek rano 8. X (199)2019 A. z R

Wszystkie Ważne - zapamiętane słowa i odczucia  są w cytatach.
W nawiasach dodatek nieopisany na kartce - wytłumaczenie
Cały sen bez kolorów - jedynie brąz, sepia.
Nie wiem dlaczego napisałam taką datę 199 -wzięłam ją w nawias dopiero jak zorientowałam się cóż to ja piszę przecież mamy 2019 rok...

Pozdrawiam

[dane do wiadomości redakcji]

/e-mail otrzymaliśmy 12 lutego 2020/




zwiń tekst



Znikające przedmioty
Śr, 12 luty 2020 10:13 komentarze: brak czytany: 1237x

Chciałem opisać bardzo osobliwą historię związaną ze znikaniem przedmiotów. Jestem człowiekiem bardzo uważanym i nie gubię przedmiotów, a jednak przypadek mieszkania mojej siostry do dziś budzi we mnie zdumienie. Miało to miejsce w latach 80., kiedy opuściliśmy dom rodzinny. Ja poszedłem na studia do Wrocławia, a moja siostra wyszła za mąż i urodziła pierwszego syna. Tuż po ślubie przeprowadziła się.......

czytaj dalej

Chciałem opisać bardzo osobliwą historię związaną ze znikaniem przedmiotów. Jestem człowiekiem bardzo uważanym i nie gubię przedmiotów, a jednak przypadek mieszkania mojej siostry do dziś budzi we mnie zdumienie. Miało to miejsce w latach 80., kiedy opuściliśmy dom rodzinny. Ja poszedłem na studia do Wrocławia, a moja siostra wyszła za mąż i urodziła pierwszego syna. Tuż po ślubie przeprowadziła się do mieszkania rodziny męża w małym dwupiętrowym domu w Gliwicach. Od razu zaczęły jej ginąć drobne przedmioty. Jej teściowie powiedzieli jej, że w mieszkaniu jest duch i że on kradnie przedmioty. Ona początkowo uznała to za żart, ale już w pierwszym tygodniu zniknęły jej rzeczy, w tym kosmetyczka. Znalazł ją teść na strychu, na który nikt nie wchodził od miesięcy. Po dwóch dniach kosmetyczka znowu dosłownie wyparowała, ale to i tak nic.

Siostra zaprosiła mnie na święta. Noc spędzałem na kanapie w dużym pokoju, spałem sam, kiedy usłyszałem jakieś szepty i chichoty. Usłyszałem je tak, jakby ktoś mówi mi dosłownie koło ucha. Nie ma możliwości, abym uległ jakiemuś złudzeniu. Nie mogłem uwierzyć rano, ale w mojej małej torbie znalazłem jakieś przedmioty, w tym białą kolie. Okazało się, że był to przedmiot, który zaginął teściowej mojej siostry kilka tygodni wcześniej. Na porządku dziennym były odgłosy biegających bosych stóp po strychu, choć nikt tam nie był. To mieszkanie było nawiedzone przez jakiś złośliwy byt. Wiem, że ludzie nie wierzą w takie rzeczy, ale gwarantuję, że wystarczy spędzić noc w takim mieszkaniu i to zobaczyć co ja zobaczyłem, aby raz na zawsze wyleczyć się ze sceptycyzmu.

Pozostaję z szacunkiem

Proszę o zachowanie anonimowości

[…]


[...]Witam. Dowiedziałem się o istnieniu waszej fundacji najpierw z telewizji a później w internecie. Od okresu dziecięcego mniej wiecej 7-8 lat zaczełem mieć dziwne problemy z zasypianiem... którym bardzo często towarzyszyło odczucie potrzeby rozmowy z kimś lub czymś tylko i wyłącznie za pomocą umysłu, nie słów. Czasem miałem wrażenia jakbym nie wiedział co się ze mną działo podczas snu... i co najgorsze... bardzo często budziłem się sparaliżowany, nie mogłem krzyczeć, poruszać się, po prostu mogłem otwierać lub zamykać oczy i nic więcej. Pewnego razu ujrzałem dziwne stworzenie stojące za moimi drzwiami, patrzące się na mnie i co najdziwniejsze... poruszające się jak człowiek. drzwi są "pół przeźroczyste" tzn jest w nich duża szyba lekko odkształcona ale widać przez nią ogólne zarysy , kształty i kolory. Około rok temu w nocy miałem bardzo dziwny sen, lub nie?... szczerze mówiąc sam nie wiem co to było...

Gdy się obudziłem zauważyłem, (w sumie to bardziej wyczułem bo strasznie mnie to swędziało) na mojej prawej nodze pod kolanem dwie rany, wyglądały jakby ktos włożył mi w noge dwie identyczne rurki puste w środku. środek ran był tak jakby przeźroczysty, widać było głębie tych ran, gdy pokazałem je pewnej zaufanej osobie to stwierdziła że rany wyglądają podobnie do tych które zostawiają kleszcze gdy nie uda im się wgryźć, lecz dziwne jest to że są one identyczne, głębokie i wyglądają jakby były dziurą służącą do włożenia lub wyciągnięcia czegoś z mojej nogi. około pół roku później po kolejnym bardzo dziwnym lecz" uspokajającym" śnie pojawiła mi się kolejna lecz większa rana na tej samej nodze też obok kolana i również wyglądała na bardzo głęboką ranę ale już dużo większa, gdy jej dotykam to czuć jakby pod skórą czegoś brakowało, tkanki lub mięśnia. w załącznikach znajdują się zdjęcia owych ran, z góry przepraszam za jakość ale niestety jeszcze się sam nie utrzymuję i nie mogę wykonać lepszych.

Pisząc do was oczekuję dyskrecji.. już nie raz się przekonałem jakie mogą być reakcje ludzi na "te" tematy. Prosze przeanalizować te zdjęcia i jeżeli będą potrzebne kolejne materiały lub informacje to chętnie ich dostarczę.
Co do moich dziwnych przeżyć... chciałbym wam powiedzieć dużo więcej, ale dopiero gdy ta sprawa was bardziej zainteresuje.

Pozdrawiam.

[...]






zwiń tekst



Moc ukryta... w powietrzu?
Wt, 11 luty 2020 15:09 komentarze: 1 czytany: 1270x

[...] Witam,We wstępie chciałbym podziękować Wam za prowadzenie tak wspaniałej działalności jaką się zajmujecie. Od 4lat bedąc Waszym stałym czytelnikiem (przeglądarka otwiera się automatycznie na Waszej stronce) intrygujecie, zaskakujecie i wyjaśniacie mase rzeczy które mnie i moją rodzinę bardzo interesują: od ORBS'ów przez piktogramy, rok 2012, kończąc na reinkarnacji. Chciałbym Wam jeszcze raz.......

czytaj dalej

[...] Witam,

We wstępie chciałbym podziękować Wam za prowadzenie tak wspaniałej działalności jaką się zajmujecie. Od 4lat bedąc Waszym stałym czytelnikiem (przeglądarka otwiera się automatycznie na Waszej stronce) intrygujecie, zaskakujecie i wyjaśniacie mase rzeczy które mnie i moją rodzinę bardzo interesują: od ORBS'ów przez piktogramy, rok 2012, kończąc na reinkarnacji. Chciałbym Wam jeszcze raz za to serdecznie podziękować a tym samym może w jakimś stopniu zmobilizować do tak wspaniałej pracy.

Piszę w krótkiej sprawie, bo wiem, że macie masę pracy w Fundacji związaną m.in. z odpowiedziami i segragacją maili. Otóż bedąc jeszcze w podstawówce  za nauczyciela plastyki miałem wspaniałego człowieka (bedącego z Wami podobno w jakimś kontakcie) zajmującego się jak dla mnie niewyjaśnionymi zjawiskami-określanie autora pracy plastycznej za pomocą wahadełka, sprawdzanie np. marki papierosów (tak, smutna prawda...)jaką ktoś pali i wiele wiele innych zjawisk związanych z ludzkimi możliwościami. Człowiek ten wyjechał do Hiszpanii, lecz wrócił jako nauczyciel muzyki, ale gdy byłem już w gimnazjum. Lekcje jakie prowadził daleko odbiegały momentami od związanych z muzyką, schodząc na tor zjawisk, którymi Wy się zajmujecie.

Opowiadał nam o Dzieciach Indygo, energiach, kanałach międzyludzkich, UFO, piramidach, starożytnych cywilizacjach, sensem ludzkiego istnienia etc. Nierzadko przechodziły nam po plecach ciarki gdy słyszelismy o takich rzeczach, którymi jak mówił zajmujecie się także Wy. To on podał nam Waszą stronkę w celu... właśnie...on sam utrzymywał, że ma z nami lekcje gdyż takie jest jego "częściowe zadanie".

Pewnego razu kazał nam wyjrzeć przez okno i spojrzeć w czyste błękitne niebo (pogoda typowa dla przedwakacyjnego okresu). Kazał się wpatrywać w błękit tak długo aż zobaczymy... poruszające się w powietrzu jakby "blade robaczki". Zobaczyliśmy je, dostając w odpowiedzi, że jest to moc, energia będąca w powietrzu z której jakoby można czerpać siłę... Nie wiem do dziś ile było w tym prawdy (będąc już w klasie maturalnej), dlatego pomyślałem, że może Wy znacie odpowiedź lub spotkaliście się z podobnym zdarzeniem- czym są ów "blade robaczki" na tle błękitnego nieba...

Pozdrawiam serdecznie,
Wasz stały czytelnik
[...]




zwiń tekst



I ten mężczyzna zniknął!
Pon, 10 luty 2020 09:11 komentarze: 3 czytany: 1496x

[...] Witam. Parę dni temu wracałem ze znajomymi do domu samochodem. Ja prowadziłem. Pamiętam że padał wtedy deszcz a godzina była może 23,25. Na 12KM na trasie Kudowa Zdrój-Duszniki Zdrój, na przejściu dla pieszych zobaczyłem męźczyzne ubranego w czarny długi płaszcz i kapelusz-stał on odwrócony twarzą do mnie. Zahamowałem miałem ale jak się okazało nikogo tam nie było!!! Widziałem go tylko ja i .......

czytaj dalej

[...] Witam. Parę dni temu wracałem ze znajomymi do domu samochodem. Ja prowadziłem. Pamiętam że padał wtedy deszcz a godzina była może 23,25. Na 12KM na trasie Kudowa Zdrój-Duszniki Zdrój, na przejściu dla pieszych zobaczyłem męźczyzne ubranego w czarny długi płaszcz i kapelusz-stał on odwrócony twarzą do mnie. Zahamowałem miałem ale jak się okazało nikogo tam nie było!!! Widziałem go tylko ja i mój kolega-pozostali znajomi już nie. Rozmawiałem o tym dużo z kolegą i doszliśmy do wniosku że na drogach ginie  sporo osób i może to jakaś zabłąkana dusza...
Rozmawiałem o tym z kierowcami TIRÓW jak twierdzą czasem też kogoś takiego widzą jak są przemęczeni. Może NAUTILUS spotkał się już z podobną sytuacją? Nie daje mi to spokoju... Proszę o odp. Pozdrawiam,

[...]


Zobaczyłam ducha.
To było 2 lata temu. Nocą, około 2 jechałam w kierunku Łodzi. W okolicach Łęczycy był zamknięty przejazd kolejowy, a po jego otwarciu ruszyła kolumna kilkunastu TIR-ów i kilka osobówek. Droga tam jest wąska i nie ma specjalnie miejsca do wyprzedzania, jednak jakiś młody człowiek w granatowym, sportowym samochodzie postanowił wyprzedzić wszystkich. Pomyślałam , że to ryzykowny manewr.
 Po 2-3 minutach od chwili, gdy minął mnie ten samochód, zobaczyłam w otwartym oknie przesuwającą się podłużną mgiełkę długości człowieka, szpiczastą z przodu, niczym wizje duchów ze starych zamków.
 Po dalszej minucie kolumna samochodów zwolniła i pojazdy zaczęły coś powoli  objeżdżać poprzez parking przy zajeździe. Po chwili okazało się, że zdarzył się wypadek śmiertelny, którego uczestnikiem był kierowca, który mnie minął chwilę wcześniej.

[...]




zwiń tekst



Tejemniczy współlokator
Sob, 8 luty 2020 16:22 komentarze: 9 czytany: 2224x

Witam, Biłem się z myslami czy do Państwa napisać, ale co tam :) w 2010 przeprowadziłem się w lipcu do mieszkania w Zielonej Górze, miałem bardzo blisko do dziewczyny dlatego wybrałem ta lokalizacje, była to ul Budziśzyńska to było 3 pokojowe duze mieszkanie, na poczatku mieszkałem sam, później wprowadził się dość dziwny kompan. Mało mówny ale bardzo bystry, takie odniosłem wrażenie.kilka dni po jego.......

czytaj dalej

Witam, Biłem się z myslami czy do Państwa napisać, ale co tam :) w 2010 przeprowadziłem się w lipcu do mieszkania w Zielonej Górze, miałem bardzo blisko do dziewczyny dlatego wybrałem ta lokalizacje, była to ul Budziśzyńska to było 3 pokojowe duze mieszkanie, na poczatku mieszkałem sam, później wprowadził się dość dziwny kompan. Mało mówny ale bardzo bystry, takie odniosłem wrażenie.

kilka dni po jego wprowdzce wprowadził się "rudy rozwodnik". Nasza trójka mieszakała tam sama przez 3 letnie miesiące aż do października. Ten tajemniczy współlokator był naprawde dziwny, skryty, zamyslony i coś miał takiego w sobie nie do opisania, wiem ze znał z 5 czy 6 języków... 

Kiedyś przy wódce zaczął opowiadać bardzo ciekawe historie, nagrałem to pokryjomu na nokie z karta pamieci, niestey nagrania nie posiadam, bo skasowalem zeby miec wicej miejsca na zdjecia ale zapisalem fragment jego wywodu  

Moje notatki podają że było to 23 lipca 2010 roku, mogę wyslac skan tej kartki, zapisywałem to chyba po roku albo w 2012, kiedy sprawilem sobie pierwszego samsunga z androidem, nie pamietam dokłądnie 

 "Urodziłem się w Federacji Słowiańskiej a dokładnie w Metropoli warszawskiej 19 grudnia 2267 roku, 13 wrzesnia 2295 roku odbyłem podróż onatomorficzną (lub podobne słowo)  Pojawiłem się w tej lini czasowej 6 sierpnia 2009 roku. Pracowałem dla rządu w programie planetarnym, byłem na obcej planecie, mieszkają tam ludzie oraz inna inteligentna forma zycia.

Pierwsze co zrobiłem bedąc w tej kolapsie czasowej to kupiłem samochód, drugie co to zjadłem hamburgera z prawdziwego mięsa, brzmi niedorzecznie ale tak było. Po przewrocie francuskim na poczatku XXI wieku dla Europy nadejdą cięzke czasy, wybuchnną wojny domowe i religijne. W 2065 roku ludzkość uwolni energie z próżni. To zmieni dosłownie wszystko, rozpadnie się UE a kilka lat po tym USA. Wielka wojna wybuchnie ale nie w tym wieku, zginie kilka miliardów ludzi. Zostaną użyte bomby próżniowe wysysające tlen z amtosfery. 

Kontakt z pierwszą inteligentną formą zycia nastapi też w XXII wieku. W 2176 roku zostanie wychodowany nowy nad inteligewntny gatunek człowieka z super szybkim procesem myslowym. Na początku XXIII wieku ludzkość zacznię kolonizować Erane, planete w układzie wodnika, zamieszkałą przez wymierająca rase humanoidów.

Moja misja się skończyła lecz zostałem uwięziony w tej lini czasowej, moi towarzysze wrócili....(nie zrozumialem) jestem uznany za zmarłego. Nie znam za dobrze histori Polski choc jestem etnicznym polakiem, pamiętam tylko że wielka powódź zniszczy Gdańsk, nie pamiętam daty."

Piszę o tym ponieważ chodziło mi ta francja po głowie kilka dni kto mi o tym mówił i nagle mi sie przypomniało, ze mam ten dziwny zapis.

Współlokator wyprowadził się nagle, zostałem z rudym rozwodnikiem a na jego miejsce przyszła para studentów.

 wiem prawdopodbnie to brednie ale z Francja jakby trafił.

dziekuje za anonimowość, nie szukam sensacji a dziele sie czyms dziwnym bo w sumie nie wiedzialem komu to powiedziec a pamietam programy z radia :)))

 ps, sorki za skladnie i pisownie ale pisalem na szybkiego

 dzieki

[...]

e-mail dostaliśmy 8 lutego 2020 - przyp. FN

 



zwiń tekst



UFO z Wenus
Pt, 7 luty 2020 08:53 komentarze: 1 czytany: 1584x

Witam Załogantów,Na wstępie zaznaczę że, często czytałem artykuły na tej stronie ale nie przypuszczałem że kiedykolwiek będę autorem jakiegoś wpisu. Chciałbym podzielić się z Wami pewnym zjawiskiem które zaobserwowałem w Warszawie na Bielanach 16 stycznia 2020. A więc wychodziłem z pracy około godz 17. Jest styczeń więc był już mrok. Rozmawiałem z kolegą przed pożegnaniem stojąc już „na dworze”. Dostrzegliśmy.......

czytaj dalej

Witam Załogantów,
Na wstępie zaznaczę że, często czytałem artykuły na tej stronie ale nie przypuszczałem że kiedykolwiek będę autorem jakiegoś wpisu. Chciałbym podzielić się z Wami pewnym zjawiskiem które zaobserwowałem w Warszawie na Bielanach 16 stycznia 2020. A więc wychodziłem z pracy około godz 17. Jest styczeń więc był już mrok. Rozmawiałem z kolegą przed pożegnaniem stojąc już „na dworze”.

Dostrzegliśmy wyraźny jasny punkt na widnokręgu. Coś niby gwiazda ale jaśniejsza. Mocna jaśniejsza niż wszystkie. Notabene innych gwiazd nie było widać. Jakoś zakładaliśmy że to światło z jakiegoś obiektu (wierzchołek masztu, dźwigu budowlanego, z samolotu/helikoptera). Gwiazdy nie dają takiego światła, sorry…

Wiecie, tam jest blisko lotnisko, Babice, małe lotnisko na Bemowie, a patrzyliśmy w tamtym kierunku. Ok. 1km od nas. Często widujemy tam światła samolotów i też od razu tak o tym pomyśleliśmy. Ale w bezruchu, tylko jednolite jasne. Wtedy też widzieliśmy na niebie światła przecinających niebo samolotów i one były wyraźnie inne i mrugające. Słabsze od obserwowanego. Na pewno helikopter szuka czegoś nad lotniskiem – pomyśleliśmy. Staraliśmy się wyłączyć wszystkie inne zmysły niż słuch, aby usłyszeć szelest wirnika śmigłowca. Bez skutku. Słyszeliśmy całą gamę dźwięków stolicy, ale nie helikopter.

Punktowe źródło światła. Mocne. Taką miało wokół poświatę jak żarówka paląca się w mroku. Wtedy oceniałem to na odległość 1 km a wysokość 300m.



 
Fajnie się wymyśla teorie spiskowe, ale nic, pora na zakupy, do domu itd.. Intrygujące. Ale stanie tam nie daje żadnej odpowiedzi. Już w samochodzie będąc przy stacji metro Młociny (ok 2km) odwróciłem się i światło było wyraźnie widoczne. Jechałem dalej na północ od Warszawy. Jadąc przez Białołękę (ok. 10 km) również je dobrze widziałem.  Po dojechaniu do domu (20km) było cały czas na nieboskłonie. Były też inne gwiazdy, ale o wiele słabsze, ale jakby u góry „w zenicie” ta pozostawała samotnie, niewiele ponad linią lasu. Nie odnotowałem by się poruszała, jadąc nie mogłem się patrzeć na nią cały czas, ale wydawało mi się że teraz była bardziej na północ od Warszawy , patrząc z Legionowa na zachód. Szybko, szybko w domu zabrałem dzieci i jechaliśmy na zajęcia sportowe.

Pokazałem im tą dziwną mocną, gwiazdę. Teraz jechaliśmy w przeciwnym kierunku na południe i doskonale ją widzieliśmy. Dzieci żartowały że leci za nami. Ale to takie złudzenie, wiecie jak obserwujecie księżyc z okna pojazdu, na tle zmieniającego horyzontu to jest wrażenie że księżyc leci z nami, co jest nie prawdą. O 19 weszliśmy do budynku i po 2 godzinach obserwacji zakończyliśmy astronomiczną przygodę.

Reasumując: wszyscy którym to pokazywałem (choć w tekście ich nie wymieniłem) widzieli to, Musiało to być bardzo, bardzo daleko. Bo moje przemieszczanie ok 20 km nie miało istotnego wpływu na obserwację, lokalizację i intensywność obserwowanego obiektu (księżyc czy gwiazdy wyglądają podobnie bez względu skąd na ziemi je obserwujemy). Pierwotne założenia że stoję od tego ok 1 km mogę sobie w buty włożyć. Co to musiała być za energia? Która emanowała z tak dużej odległości. Mój kolega z którym wychodziłem z pracy, po godzinie też te intrygujące światło wciąż widział z Mokotowa.
 I co ciekawe, choć obserwowaliśmy to w godzinach szczytu w Warszawie, nie było to dla nikogo absorbujące. Ludzie pędzili swoim rytmem. Światełko, na niebie, w nocy. Jest ich pełno.  

 Miałem zdjęcia i potrzebę konfrontacji moich obserwacji na tym szanownym forum. Napisałem powyższy artykuł ale z braku czasu utknął on na moim kompie.

Po kilku dniach znów zaobserwowałem przedmiotowe światło/gwiazdę. Po raz kolejny mi się to sfotografować. Mocno świeciła jak wcześniej i mrugała do mnie zalotnie. Z domu również je widziałem w tym samym miejscu na niebie. Oczywiście jak chmur nie było. Zawsze w godzinach 17 – 19. Ta systematyczność i ta sama lokalizacja na niebie niepokojąco uświadamiała mi że to raczej jakieś ciało niebieskie. Smak mistycyzmu obserwacji innej cywilizacji (UFO) stawał się coraz bardziej gorzki. Zainstalowałem na telefonie aplikację umożliwiającą obserwację i identyfikację ciał niebieskich na nieboskłonie. Po zaledwie kilku sekundach tajemniczym moim tajemniczym światłem okazała się WENUS.

Planeta naszego układu słonecznego. Poszedłem za ciosem i tym tropem odnalazłem w necie artykuły na https://news.astronet.pl/index.php/2020/01/14/niebo-w-trzecim-tygodniu-stycznia-2020-roku/ i
http://www.polskiastrobloger.pl/2020/01/niebo-nad-polska-w-styczniu-2020-ad.html
o „Przez cały styczeń najjaśniejsza z planet jako pierwszy pojawiający się po zachodzie Słońca obiekt posiadać będzie blask aż -4 mag., zatem będzie świecić jaśniej od Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w najjaśniejszych przelotach. Kierując wzrok na niebo zachodnie krótko po zmroku na jeszcze jasnym niebie ukaże się nam ona bez trudności jako duży biały lśniący obiekt wyraźnie większy z powodu takiej jasności od innych gwiazd”. lub „Planeta Wenus jest już prawdziwą ozdobą wieczornego nieba. Półtorej godziny po zachodzie Słońca Wenus zajmuje pozycję na wysokości 15° nad południowo-zachodnim widnokręgiem, świecąc z jasnością -4 magnitudo.”



 
I tak się skończyło tropienie ufo. Ale ile miałem satysfakcji kiedy pokazywałem znajomym planetę naszych żon i matek. Zachęcam do obserwacji. Świat jest piękny.
Pozdrawiam,
Pytający Wciąż





zwiń tekst



Niezwykły sen - nie żyje Kirk Douglas 6 lutego 2020
Czw, 6 luty 2020 06:30 komentarze: brak czytany: 1405x

Szanowna FN! Piszę ten e-mail na gorąco tuż po tym, jak dowiedziałem się, że nie żyje Kirk Douglas. Muszę opoowiedzieć wam o niezwykłym śnie, który miałem wczoraj czyli 5 lutego 2020. Nigdy nie śnią mi się filmy czy aktorzy, ale właśnie wczoraj w nocy przyśnił mi się dokładnie Kirk Douglas! Powiedziałem nawet o tym żonie, że miałem taki dziwny sen z tym aktorem, którego nie widziaółem od lat w żadnym.......

czytaj dalej

Szanowna FN! Piszę ten e-mail na gorąco tuż po tym, jak dowiedziałem się, że nie żyje Kirk Douglas. Muszę opoowiedzieć wam o niezwykłym śnie, który miałem wczoraj czyli 5 lutego 2020. Nigdy nie śnią mi się filmy czy aktorzy, ale właśnie wczoraj w nocy przyśnił mi się dokładnie Kirk Douglas! Powiedziałem nawet o tym żonie, że miałem taki dziwny sen z tym aktorem, którego nie widziaółem od lat w żadnym filmie.
Kiedy dzisiaj rano odpaliłem kompa i zobaczyłem, że jego syn zawiadomił świat o śmierci ojca, to dosłownie mnie zamurowało. Żona od razu powiedziała, że musisz zawiadomić Nautilusa. Co też czynię.
Pozdrowienia
[...]

Informację dostaliśmy na pocztę 6 lutego 2020




Odszedł „aktor złotego wieku filmów, legenda” – Kirk Douglas

Z ogromnym smutkiem informujemy, że Kirk Douglas opuścił nas dzisiaj w Los Angeles, w wieku 103 lat – przekazał mediom jeden z jego synów, Michael Douglas, także aktor. – Dla świata był legendą, aktorem ze złotego wieku filmów, filantropem, którego przywiązanie do sprawiedliwości i wartości, w które wierzył, stanowiło dla nas wszystkich wyzwanie – dodał.




zwiń tekst



Odwiedziny ducha suczki Ritmusi.
Wt, 4 luty 2020 13:18 komentarze: 9 czytany: 1193x

2 stycznia tego roku odeszła moja ukochana suczka Ritmusia. Miała 14 lat. Była bardzo chora. Musiałam podjąc decyzje o eutanazji - cierpiała. Byłam z Nią. Tuliłam do konca i mowiłam jak bardzo Ją kocham. Czuła Jej ostatni oddech....odeszła. Tego dnia zawiozłam Jej ciałko na cmentarz na zwierzaków. Została pochowana. Mi pękło serce. Załamałam się. Była moja ukochaną przyjaciółką. Tego dnia wieczorem.......

czytaj dalej

2 stycznia tego roku odeszła moja ukochana suczka Ritmusia. Miała 14 lat. Była bardzo chora. Musiałam podjąc decyzje o eutanazji - cierpiała. Byłam z Nią. Tuliłam do konca i mowiłam jak bardzo Ją kocham. Czuła Jej ostatni oddech....odeszła. Tego dnia zawiozłam Jej ciałko na cmentarz na zwierzaków. Została pochowana.

Mi pękło serce. Załamałam się. Była moja ukochaną przyjaciółką. Tego dnia wieczorem, siedzac w łóżku zapłakana pomyslałam - Riciu daj mi znak, ze jest ok. Ze jest CI dobrze, ze nie masz żalu do mnie, że podjelam taką decyzje......Mineła noc. Następnego dnia siedziałam z dzieckiem i mezem i ogladalismy tv. Nasz drugi pies Lucyna i Kotka Bozena spały obok nas. Dodam, że mieszkamy w kamienicy, gdzie mamy swoje wejscie do lokalu - na dole drzwi na klatke. Klatka schodowa tylko nasza i mieszkanie. Zeby wejsc na klatke trzeba miec klucz. Mamy go tylko my. Siedzimy tak i nagle coś walneło na klatce schodowej. Pies i Kotka zerwaly sie i pobiegły do naszych drzwi.

Pies zaczał warczeć na drzwi, kotka cala sie najerzyła.....wyszłam ma klatke, zeszlam na dól - drzwi zamkniete z klucza. Nie potrafiłam zlokalizowac zrodla halasu. Wrociłam do mieszkania. Usiadłam na łóżku. Nagle coś zaczelo stukac w sciane. W sciane za ktora nie ma nic - podworko. STukanie było wewnatrz. Zwierzaki staly wpatrzone w punkt na scianie....Zdenerwowalo mnie to , nie wiedzialam co sie dzieje. W nerwach i przez łzy powiedzialam "spokoj!" i w tym samym momencie stukanie ucichlo.....jednoczesnie nasza kotka zerwala sie i zaczeła biegac po domu jak szalona! Z reguly jest spokojnym i leniwym kotem. teraz jakby szaleju sie najadla. Biegala po calym mieszkaniu jakb ganiała cos.Wodizla za tym oczami.

Wygladala jakby bawila sie z czyms niewidzialnym! W tym samym czasie pies Lucyna - przygladala sie z zaciekawieniem. Zadziwiajace jest to, ze patrzyly w tym samym miejscu - jakby widzialy to samo niewidzialne. Nie moglam uwierzyc w to co sie dzieje.  Myslalam, ze takie rzeczy dzieja sie w filmach. SZALONA ZABAWA z niewidzialnym.....duchem Ritki???? Wzielam leki na uspokojenie. Powiedzialam do zwierzow, ze idziemy spac. Poszlysmy do łóżka - wszytsko sie uspokoilo. Kolejny dzien znowu to samo - szalone zabawy po mieszkaniu. Kotka biegala i bawila sie z czyms, czego my nie widzielismy! Tym razem dołączyla sie Lucynka! Złapałam za telefon i zaczełam robić zdjecia. bez flesza. W pewnym momencie coś jakby przeleciało mi w obiektywie telefonu - cos czego nie widziałam w mieszkaniu - tylko na ekranie telefonu.  Zaraz za tym pobiegła kotka! Jakby ona to widzia. Udało mi sie zrobic zdjecie.  I chyba uwiecznic  to COŚ. Przesyłam Wam w załącznikach. Zrobiłam w tym miejscu inne zdjecia - widac to tylko na tym jednym.

Nastepnego dnia rano pojechalismy na cmentarz zapalić swiatełko u Ritki. tego dnia wszystko sie uspokoilo. Wiecej nic sie nie dzieje.
W glebi serca chce wierzyc, ze to byl znak od Ritki. Mąż mi nie wierzy. Tlumaczy to na swoje sposoby.
Prosze powiedzcie mi , czy zwariowalam? Czy to mogla byc moja Ritmusia?
Dziekuje pieknie
I pozdrawiam Was bardzo
[...]



Witamy,
Dziękujemy za opis. Absolutnie zwierzątka mają duszę i często wracają do swoich ukochanych właścicieli z tamtego świata. Mamy na to bardzo dużo przykładów. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że tak było także w Pani przypadku.
Historia trafia do naszego archiwum.
Pozdrawiamy
FN

Ta wiadomość została wysłana przez Fundację Nautilus.
Copyright © 1999-2020 FN. Wszelkie prawa zastrzeżone.
 

/poniżej zdjęcie dołączone przez autorkę wiadomości/





From: [...]
Sent: Sunday, January 19, 2020 12:56 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Dziwne zjawisko w moim domu
 
Dzień dobry,
 
Chciałbym opowiedzieć historię, która wydarzyła się naprawdę. Mniej więcej od końca wakacji mamy w naszym domu pieska. Mieszkamy w bloku z połowy lat 50 XX wieku, w którym mieszkali kiedyś moi pra-dziadkowie. W czym problem ? Jakiś czas temu nasz piesek dziwnie się zachowywał. Było to w okolicach wieczornych kiedy to już szykowaliśmy się do snu. W pewnym momencie pies zaczął w moim pokoju wpatrywać się w jedno miejsce, szczekał, skakał na źródło zainteresowania. Był to kiedyś pokój tego dziadka. Następnym miejscem podobnych zachowań jest nasz salon. Pies podobnie raguje wpatrując się w miejsce gdzie kiedyś stało biórko dziadka gdzie często przy nim pracował. Oni też mieli psa. Po jego śmierci ich pies również się wpatrywał w te miejsca i podobnie reagował. Da się to jakoś wytłumaczyć ?
 
[...]

Pięknie dziękujemy za wiadomość i opis. Oczywiście piesek widzi ducha, tylko pytanie, czy jest to duch pieska czy człowieka… tego nie rozstrzygniemy.
Historia trafiła do naszego działu XXI PIĘTRO.
https://www.nautilus.org.pl/xxi-pietro,1055.html
 
Pozdrawiamy
FN
 
Ta wiadomość została wysłana przez Fundację Nautilus.
Copyright © 1999-2020 FN. Wszelkie prawa zastrzeżone.


/poniżej zdjęcie, które przysłał nam autor historii/




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 50 69
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 69

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN: [...] Witam, przypomniała mi się sprawa płyty wysłanej z Polski do Szwecji z zaszyfrowanym przekazem nagranym w opuszczonym zakładzie dla chorych umysłowo. Pamiętam był tam przekaz z epidemią, wątek z Trumpem i Putinem, ufo, czy możecie to przypomnieć, nie mogę tego znaleźć w Nautilusie.  Pozdrawiam. [...] 

UFO24

więcej na: emilcin.com

Dziś, 19:27 | Dzień dobry dzis o godz 19.30 w Szczecinie przy ul. Iwaszkiewicza zaobserwowałam coś takiego , wysylam zdjecie bo gwiazdą to raczej nie jest . Jeżeli możecie mi to Państwo wyjaśnić proszę o odpowiedź .Pozdrawiam [...]

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 26 grudnia 2019 | Tragedią naszej planety są religie, gdyż religia opiera się na wierze, a sprawy związane z duchowością są wiedzą. Ale i tak jest gorzej, gdyż dogmaty głównych religii są całkowicie fałszywe i przekonują ludzi, że Ziemia jest tylko przystankiem w drodze do raju.

czytaj dalej

FILM FN

OBIEKT UFO OBOK STACJI ISS - luty 2020

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.