Dziś jest:
Czwartek, 4 marca 2021

Wszechświat dobrze wiedział, że pojawimy się tu.
/Freeman John Dyson z Princeton University/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




DZIWNY CZŁOWIEK Z CZERWONEJ KULI
Wt, 29 gru 2020 19:31 komentarze: 2 czytany: 2523x

[...] Dzień dobry Słuchałam właśnie waszego streamu z 25.12 i tak sobie przypomniałam historię, którą usłyszałam w 2001r. od pewnego Węgra dotyczącą czerwonej świecącej kuli w mieszkaniu. Niestety Węgier ten bardzo słabo mówił po angielsku. Był to człowiek raczej skryty i o jego spotkaniach z ufo dowiedziałam się od jego kolegów. Pytając go o jego doświaczenia z tym związane nie bardzo chciał mi .......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry Słuchałam właśnie waszego streamu z 25.12 i tak sobie przypomniałam historię, którą usłyszałam w 2001r. od pewnego Węgra dotyczącą czerwonej świecącej kuli w mieszkaniu. Niestety Węgier ten bardzo słabo mówił po angielsku. Był to człowiek raczej skryty i o jego spotkaniach z ufo dowiedziałam się od jego kolegów. Pytając go o jego doświaczenia z tym związane nie bardzo chciał mi  na początku cokolwiek mówić bo czuł, że osoby które znajdowały się wokół nas uważały to wszystko za bzdury.
Niemniej jednak  dowiedziałam się, że wielokrotnie w jego domu na Węgrzech pojawiała się czerwona świecąca kula, z której coś wychodziło co było chyba  istotą inteligentną. Zawsze ta kula wychodziła z rogu pokoju. Po tych spoktaniach ten człowiek zaczął działać jak magnes i metalowe pieniądze i inne elementy nie spadały z jego ciała. Powiedział mi również, że bardzo się tego bał i mówil żeby to więcej nie przylatywało  i w końcu kontakt się zakończył. Mowił też ze to coś pomogło wyzdrowieć  jego mamie z jakiejs choroby.

Pozdrawiam

[...]



 

[...]  Kiedys naprawde z ciekawosci nawąchalem sie rozpuszczalnika - glupi bylem że az wstyd mi to pisać- jednak to co przezylem to... Cały pokoj zrobil sie na złoto. Wyszedł mężczyzna i choc twarzy nie widzialem bo ogarnelo mnie cos takiego iz tej osoby sie balem i mialem przed nia ogromny respekt to  jej widok przypominal mi no osobę jaka sie pokazuje na obrazach i jest to Jezus. Pdszedl do mnie - jaka to byla moc ! jedna ogromna milość mądrośc bezpieczenstwo az sie rozplakalem taki byl cudowny. Podszedl jesze blizej i podniósł prawą reke ruszajac ja że zle robie. Potem ta postac weszla w moje cialo - to bylo przezycie no kosmiczne - bylem wszystkim - calym wszechswiatem i czulem wielka moc i milość - po minucie wyszla mi przez plecy i chciala odejsc - blagalem zeby zostal - chcialem go zlapac za ręke ale byla nie materialna - sciana zrbila sie wielkim swiatlem przez ktore przeszedl i juz nigdy go nie widzialem.

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



MÓJ SEN O REINKARNACJI... WRACAM DO SZKOŁY. NIE MAM INNEGO WYJŚCIA.
Czw, 24 gru 2020 16:03 komentarze: 9 czytany: 2793x

[...] Witam. Mój sen o reinkarnacji. Mam pewnie jak każdy z nas swojego opiekuna duchowego (anioła stróża). Nawiązałem z nim kontakt 30 lat temu, chociaż już wcześniej przez pierwsze 30 lat mego życia wyczuwałem jego obecność. Nasze stosunki określiłbym jako szorstką przyjaźń. Podejrzewam nawet,że mój opiekun ma mnie serdecznie dość.Kiedyś powiedziałem mu (a raczej zażądałem) żeby podczas snu wyjaśnił.......

czytaj dalej

[...] Witam. Mój sen o reinkarnacji. Mam pewnie jak każdy z nas swojego opiekuna duchowego (anioła stróża). Nawiązałem z nim kontakt 30 lat temu, chociaż już wcześniej przez pierwsze 30 lat mego życia wyczuwałem jego obecność. Nasze stosunki określiłbym jako szorstką przyjaźń. Podejrzewam nawet,że mój opiekun ma mnie serdecznie dość.

Kiedyś powiedziałem mu (a raczej zażądałem) żeby podczas snu wyjaśnił mi na czym polega reinkarnacja. I tej nocy miałem sen który doskonale zapamiętałem (co nie jest u mnie regułą). Treść snu: Jestem w szkole, jest jakiś egzamin końcowy, siedzę w drugim rzędzie ławek. Wywołują uczniów z pierwszego rzędu, uczniowie podchodzą i losują pytania, potem mają chwilę na przygotowanie się do odpowiedzi.

Dzień drugi, zostałem wywołany do egzaminu, losuje pytanie, jestem kompletnie nieprzygotowany, nie znam odpowiedzi na pytanie. Dostałem krótką chwilę na zastanowienie się. Myślę co ja tu robię, a może stąd uciec? Wychodzę ze szkoły,idę i po kilkunastu krokach wchodzę w błoto, idę dalej błoto sięga mi po kostki, idę dalej, błoto po kolana, powoli brnę dalej błoto po pas.Patrzę przed siebie, aż po horyzont nic tylko czarne błoto, patrzę w prawo błoto, patrzę w lewo błoto, oglądam się, w oddali widzę moją szkołę.Odwracam się i powoli wracam do szkoły.Nie mam innego wyjścia.
Pozdrawiam.

[...]


[...] Programowanie snu.
Było to kilka lat temu. W jakimś wydawnictwie przeczytałam, że można zaprogramować swój sen. Postanowiłam spróbować. Chciałam przenieść się w czasie o jedną dobę, aby móc sprawdzić wygrywające numery Lotto. Śpię i nagle znajduję się w w olbrzymim pawilonie handlowym z olbrzymią ilością regałów i półek. Podchodzę bliżej, a tam w takich maleńkich szklanych pojemniczkach są rośliny. Pomyślałam, że kupię jakieś nasiona na działkę, ale żądnych nasion nie ma tylko te sadzonki.

Spoglądam na ścianę, a tam wyświetla się 12 czerwca 2100 rok. Nagle rozlega się przeraźliwy sygnał i do tego pomieszczenia zbiera się masa ludzi, którzy się dziwnie mnie przyglądają. Ja przerażona wychodzę na zewnątrz. Nie wiem, gdzie jestem. Myślę, że muszę znaleźć przystanek komunikacji miejskiej albo szyld na budynku, to może zorientuję się gdzie jestem. Na zewnątrz jest pusto, nie ma śladu komunikacji, chodników, nie ma też żadnych drzew. Jedynie są budynki i pusta betonowa ulica. Budzę się wreszcie, a przecież ja chciałam tylko przenieść sie w czasie o jedną dobę.

Pozdrawiam!

[...]




zwiń tekst



A gwiazdy tańczyły nad naszymi głowami...
Wt, 22 gru 2020 00:06 komentarze: 1 czytany: 1964x

Witam serdecznie.Nazywam się [...] , mam 24 lata. Od dawna ślędzę wszystko co związane jest z zjawiskami " nie z tej Ziemi".Byłem też wiernym słuchaczem audycji P.Roberta w radiu Zet.Jestem osobą pragmatyczną,konkretną ale i zafascynowaną sprawą UFO.Chciałbym opisać Wam co przytrafiło się mi ( oraz mojej koleżance [...] - 18 lat ) rok temu w miejscowości Nieporęt k. Warszawy.Jest to temat dla mnie.......

czytaj dalej

Witam serdecznie.Nazywam się [...] , mam 24 lata. Od dawna ślędzę wszystko co związane jest z zjawiskami " nie z tej Ziemi".Byłem też wiernym słuchaczem audycji P.Roberta w radiu Zet.Jestem osobą pragmatyczną,konkretną ale i zafascynowaną sprawą UFO.Chciałbym opisać Wam co przytrafiło się mi ( oraz mojej koleżance [...] - 18 lat ) rok temu w miejscowości Nieporęt k. Warszawy.Jest to temat dla mnie ważny i chciałbym dowiedzieć się za Waszym pośrednictwem czy ktos widział wcześniej coś podobnego i co Wy jako Załoganci Nautilusa o tym sądzicie.

Wiem ,że od tego momentu mineło sporo czasu...Jako sceptyk schowałem ten "obraz" gdzieś w sobie, a życie codzienne stłumiło wszelkie chęci rozwiązania tego tematu.Ale tak jak wcześniej napisałem chciałbym po prostu zrozumieć to co widziałem gdyż nie daje mi to spokoju.Był to czerwiec zeszłego roku.Około godziny 23 - 24.Była ciepła i bezchmurna noc.Wraz z moja niedoszłą dziewczyną spacerowaliśmy po osiedlu Głogi w Nieporęcie w okolicach Kanału Królewskiego,i tam po spacerze usiedlismy sobie na brzegu Kanału by porozmawiac i odpocząć.

Zastrzegam ,że nie byliśmy pod wpływem alkoholu i innych używek.Często spoglądam w nocy na niebo,lubie ten widok.Tak i wtedy podczas rozmowy z koleżanką patrzyłem na gwiazdziste niebo.Widziałem Wielki Wóz i inne znane człowiekowi gwiazdozbiory ale kolor tych "gwiazd"bo tak chciałbym je nazywać zmieniał się bardzo szybko - to było takie pulsujące kolorowe światło.Koleżanka na moją prośbę zwróciła oczy na "gwiazdy"i odparła , że to naturalne zjawisko itp.

Ok z tym się mogę nawet zgodzić przy czym po dłuższej obserwacji te "gwiazdy"zaczeły się przemieszczać!!jakby zamieniać się ze sobą miejscami!poruszały się po prostych liniach - to pamiętam doskonale.Pierwsze skojarzenie w mojej głowie to jakby trwała jakaś bitwa gdzieś tam bo "gwiazdy"błyszczały zmieniały położenie migały i znikały.Wiem ,że to niedorzeczność ale takie miałem pierwsze skojarzenie.Basia również przyglądała się temu "zjawisku"dla Niej najbardziej ciekawy był fakt przemieszczania się tych "gwiazd".Przecież wiemy ,że nie powinny się poruszać!Jedna- jakiś meteoryt wchodzi w przestzeń Ziemii czy cokolwiek innego ale nie ponad 5! Nawet napisałem wiersz po tym zdarzeniu dla koleżanki cyt. "...a gwiazdy tańczyły nad naszymi głowami ..."Jeśli przypomnę sobię coś więcej na pewno  dam Wam znać.Proszę o kontakt.

Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]


-----Original Message-----
From:
Sent: Thursday,[...]
To: FN
Subject: "Gwiezdne" pytanie

Witam,
Nie mam się do kogo zwrócić z tym pytaniem, dlatego pomylałem, że może Wy.. Pytam o nazwę gwiazdy, która oprócz Księżyca, jest najjaśniejszym punktem na nocnym niebie (północny zachód). Nie jest to przypadkiem Syriusz albo... Orion?.. Wcześniej nie zwracałem uwagi na ten obiekt i nie wiem czy jego wielkość wynika, że ów gwiazda jest tak blisko (a może się zbliża?!) czy jest tak wielka.. Mam chyba złudzenie, że jest coraz bliżej Ziemi.. Jeli wziąć pod uwagę Proroctwo Oriona czy problematykę planety X to można by snuć daleko idące myli..  
Dziękuję z góry za odpowiedź.
Pozdrawiam, [...]

Kierując się datą obserwacji była to najprawdopodobniej Wenus. Tego dnia rzeczywiście była jakby powyżej Księżyca i świeciła jaśniej od najjaśniejszych gwiazd. Natomiast jeśli jasny punkt jest "pod Księżycem", to jest to najprawdopodobniej Jowisz.



-----Original Message-----
From: [...]
Sent: Friday [...]
To: nautilus
Subject: Pionowe tunele w ziemi

Witam!

Chciałbym dodać komentarz na temat owych tuneli, które podobno zostały przed tysiącami lat utworzone przez w sumie nie wiadomo kogo. Już jakiś czas temu spotkałem się z tym zjawiskiem i ilekroć czytałem na ten temat nigdy, ale to nigdy nie był on wiązany z UFO. Spotkałem się z wieloma legendami indiańskimi, które mówią o tym, że istnieje podziemny świat, w którym żyją ludzie. Mają własne miasta, rodziny itd. Pod naszą planetą jest niewyobrażalna sieć korytarzy i tuneli przebiegających również pod morzami i oceanami.Wiele plemion, które różnią się między sobą w takim stopniu jak np Japończycy i Polacy mają identyczne opowieści na ten temat). To są legendy; natomiast w Anglii w wieku XII w miejscowości Woolpit wydarzyła się historia, która została udokumentowana przez kronikarzy (historia w załączniku). W dzisiejszych czasach można znależć mnóstwo przykładów, kiedy to ktoś wpadł do tego rodzaju "tunelu", opowiadając póżniej o tym co mu się przytrafiło. Niestety opowieści te są tak niewyobrażalne, tak fantastyczne, że traktowane są z wielkim przymrużeniem oka. Przez
mój list chciałem państwu jednie naświetlić inny punkt widzenia. Możliwe, że i panśtwo słyszeli o tych legendach, aczkolwiek wykluczyli taką możliwość. Moim zdaniem wersja o podziemnym świecie jest bardziej prawdopodobna, tym bardziej, iż tematem zainteresowani byli naukowcy i odkryli nawet coś w rodzaju "przedsionka". Niestety dalsze poszukiwania w tym miejscu były niemożliwe z powodu zawalenia się całej konstrukcji.
Jeżeli państwo chcieliby uzyskać informacje na ten temat w znacznie szerszym kontekście, służę pomocą.   

Pozdrawiam,

[...]


Sometime between the years 1135 A.D. and 1154 A.D., two strange children were found near Woolpit, England.
 Workers were harvesting their fields when they heard frightened cries; investigating, they discovered two children, a boy and a girl, terrified and huddled near a pit. They were screaming in a unknown language, and their clothes were made of a strange looking, unknown material... but stranger still, the children's skin was green.
 The two were taken to the home of a man named Richard de Calne, where the local populace attempted to take care of them... but the children refused to eat or drink anything that was offered until someone brought in some fresh bean stalks. The children eagerly grabbed these and opened the stalks; and when they saw these empty, they started to cry. When shown that the beans were in the pods instead, the children quickly ate their fill and ate nothing else for some time after.
 Soon after they were found, the boy sickened and died; but the girl became healthy and hearty, eventually losing the green hue to her skin. When she learned the local language, what she told of her origins only deepened the mystery. She said that she and her brother had come from a land with no sun; the people there, all green, lived in a perpetual twilight. When she was asked how she had come to be found outside the pit, she could only say that she and her brother had heard bells, become entranced... then the two of them were in the pit and could see the light from the mouth of it.
 Though the girl lived long after her discovery, eventually marrying a local man, she was never able to give any further help in solving the mystery of her and her brother's origins and odd arrival in Woolpit.



-----Original Message-----
From: [...]
Sent: [...]
To: nautilus
Subject:

Witam droga Fundacjo.

Nazywam sie Michał,mieszkam w Bydgoszczy i chciałbym opisać Wam pewną
sytuacja która miąła miejsce jakies 1,5 roku temu.Długo zastanawiałem
sie czy do Was napisać,czy to zdarzenie wogole nadajae sie do Waszego
archiwum,ale raz sie żyje jak to mówią :) Otóz całe zajście miało
miejsce około 2 w nocy,spałem spokojnie gdy nagle ze snu wyrwał mnie
potężny huk!,jakby coś wyleciałow  powietrze lub jakby przed blokiem
spadła bomba.Byłem na tyle przerażony,ze dosłownie bałem sie podejsc do
okna gdyż byłem pewien ze za nim zobacze jakąś tragedie,byłem przekonany
ze to albo atak terrorystyczny albo wojna.Zlany potem i na nogach jak z
waty pobiegłem do pokoju matki która spała za ścianą i wyrwałem ją ze
snu pytajac czy to słyszała,a ona podniosła sie spokojnie i powiedziała
ze nic nie słyszała i że zazwyczaj ma miekki sen  szybko by sie obudziła
gdyby coś takiego miało miejsce,jednakze byłem pewien tego co słyszałem
i byłem tak przerazony ze bałem sie zostac sam w pokoju[dodam ze miałem
wtedy z 19 lat i raczej nie bałem sie wszystkiego wkolo :) ).Po około 40
minutach uspokoiłem sie po szedłem spac,rano przemyslałem to wszystko i
wypytałem paru znajomych czy coś podobnego słyszeli ale kazdy
odpowiedział ze nie.Prosze sobie wyobrazić jak wielkie było moje
zdziwienie gdy po miesiącu jeden z moich kolegów który mieszka po
drugiej stronie miasta podczas rozmowy ze mną sam rozpoczął rozmowe od
tego ze miesiąc wczesniej słyszał ogromny huk w nocy ale wszyscy których
o to pytał mowili ze nic nie słyszeli!!!Do dzis mam zagadke co to mogło
byc,sprawdziłem dokładnie czy w okolicy nie było jakiejs eksplozji w
pobliskich zakładach lub na lotnisku ale nigdzie nic sie nie stało,zadna
lokalna gazeta o tym nie mówiła,jednakze oboje mimo ze oddaleni od
siebie słyszeliśmy to samo.Jestem ciekaw czy w Państwa archiwach
znajdują sie jakieś podobne relacje?Chciałbym zaznaczyc iz nie ejst to
zaden zart czy próba oszustwa gdyż nie miałbym z tego żadnych korzyści a
poza tym szanuje bardzo Państwa za Waszą świetną i ciekawą prace.Gdybym
tylko ja wtedy to słyszał to uznałbym ze to był sen ale niemożliwe jest
zebysmy oboje niezaleznie słyszeli coś czego nie było,o tej samej porze
tej samej nocy.
Mam pewna teorie jednakże wydaje mi sie ona małoprawdopodobna,ale
przyszła mi do głowy jako pierwsza.Otóż jak myslicie-czy mozliwe jest ze
stało sie cos co naprawde spowodowało ten huk [jakas
katasstrofa,wybuch],ale ktoś lub coś potrafiło wpłynąc na pamięć ludzi i
wymazać to lub sprawić ze nie słyszeli tego?Tylko w takim razie czemu my
to słyszeliśmy?Wiem ze ta teoria zapewne jest smieszna alenic innego nie
wyjaśnia mi tego co sie stało.

Pozdrawiam serdecznie i zycze wielu tak ciekawych artykułow jak
dotychczas.


Z pozdrowieniami Michał :)




zwiń tekst



ZABŁĄDZIŁAM WE... MGLE
Sob, 19 gru 2020 23:16 komentarze: 11 czytany: 2256x

Witajcie,Mam na imię Wiktoria. Dziś przypadkiem trafiłam na waszą stronę, gdyż szukałam w internecie informacji o zagubieniu, błądzeniu w... czasie, przestrzeni, w jednym miejscu? Nie wiem jak to właściwie nazwać i tak też trafiłam na waszą stronę. Moje poszukiwania na ten temat, są spowodowane wczorajszym wydarzeniem, a dokładniej, z wczoraj na dziś.Od wielu lat mieszkam za granicą w dużym mieście.......

czytaj dalej

Witajcie,
Mam na imię Wiktoria. Dziś przypadkiem trafiłam na waszą stronę, gdyż
szukałam w internecie informacji o zagubieniu, błądzeniu w... czasie,
przestrzeni, w jednym miejscu? Nie wiem jak to właściwie nazwać i tak
też trafiłam na waszą stronę. Moje poszukiwania na ten temat, są
spowodowane wczorajszym wydarzeniem, a dokładniej, z wczoraj na dziś.
Od wielu lat mieszkam za granicą w dużym mieście. Miasto to znam dość
dobrze a co lepsze, jeszcze lepiej znam teren, w którym to
"zabłądziłam"(?),gdyż przez kilka lat mieszkałam w tym rejonie miasta i
bardzo często przemierzałam dobrze znaną mi drogę, aż do dzisiejszej
nocy wydawało mi się, dobrze znaną. Nie potrafię tego jakoś ogarnąć
właściwie, dlatego postanowiłam napisać do Was, może Wy mi to jakoś
wytłumaczycie?

Otóż wczoraj umówiłam się z koleżanką u niej w domu na 20:00, do niej
dotarłam bez problemu, komunikacją miejską. Mieszka ona w kamienicy, na
uboczu, nie na obrzeżach miasta ale tak na uboczu trochę. Są tam pasma
kamienic, w nocy jest cicho i spokojnie.

Dawno się nie widziałyśmy, gdyż wyprowadziłam się w inny rejon miasta i
tak nie miałyśmy sposobności, żeby częściej się widywać. Więc
posiedziałyśmy, pogadałyśmy, zaznaczam, że nie piłyśmy żadnego alkoholu,
po prostu bajdurzyłyśmy sobie jak to kobiety. Rozmawiałyśmy sobie do
północy, no i w końcu postanowiłam się zbierać w drogę do domu, zanim
wyszłam od niej było ok. godziny 00:30, więc wiedziałam, że nie mogę
pojechać ani metrem, ani tramwajem, gdyż było już za późno, więc
pozostało mi jechać autobusem nocnym. Najbliższy przystanek autobusu
nocnego znajduje się jakieś 200 metrów od domu mojej koleżanki, więc
niedaleko, a tą drogę znam doskonale. Trzeba po prostu iść te 200 metrów
wzdłuż torów tramawajowych, a dojdzie się centralnie do przystanku
autobusu nocnego. No więc ruszyłam w drogę wzdłuż torów drogę oświecały
mi latarnie, więc i nie było ciemno, minęłam chyba ze dwóch
przechodniów... nie wiem, uszłam może jakieś kilkadziesiąt metrów,
pamiętam jeszcze, że mijałam knajpkę, którą znałam z widzenia.

Minęłam knajpkę i może z 10 metrów za knajpką, tuż na wprost dostrzegłam mgłę,
była dosłownie między jedną kamienicą a drugą (kamienice stoją po obu
stronach ulicy w ciągu) i spowijała ulicę z torami i chodnik wzdłuż
torów, którym to szłam tak, że nie było widać co jest dalej. Widok mgły
mnie nie zdziwił, bo było wilgotno, mżyło ale było ciepło. No głupia
musiałabym być, żeby przez mgłę zbaczać z drogi, więc szłam nadal wzdłuż
torów i weszłam w mgłę. Jak już w tej mgle byłam, miałam słabą
widoczność ale tory, chodnik i kamienice po bokach widziałam, trzymałam
się torów, wiedząc, że w ten sposób na 100% dotrę do celu. Jakież było
moje zdziwienie, gdy w pewnym momencie spostrzegłam, że jestem dokładnie
w tym samym miejscu, w którym mniej więcej weszłam w mgłę... własnym
oczom nie wierzyłam, poznałam mijaną niedawno kamienicę, przystanęłam i
zaczęłam patrzeć na budynki kamienic, świateł w oknach nie było,
zupełnie jakby ludzie na raz, dwa, trzy poszli spać, więc znów ruszyłam
do przodu wzdłuż torów i normalnie miałam wrażenie, że kręce się w koło,
mijałam znane mi kamienice i normalnie... to jakieś szalone ale w pewnym
momencie dostrzegałam na nowo kamienicę z samego początku. Ze strachu
omal mi serce nie wyskoczyło, więc postanowiłam zawrócić... moje
przerażenie nabrało jeszcze większego rozmiaru, gdy wracając mijałam w
koło jakby te same kamienice, w koło te same kamienice a przecież
powinnam minąć knajpkę a te kamienice ciągnęły się tak jakby w koło te
same, te same które mijałam w jedną i drugą stronę, powtarzały się
jakbym kręciła się w kółku.

Spanikowana na dobre postanowiłam zadzwonić
po taksówkę... jak zobaczyłam że nie mam zasięgu, wtedy już zaczęłam
płakać, w dodatku było już po drugiej w nocy. Spanikowana do kresu
wytrzymałości, zaczęłam wołać: "czy ktoś mógłby mi pomóc? Ludzie!
pomóżcie mi!". Zaczęłam biec wzdłuż torów w kierunku tego nieszczęsnego
przystanku, do którego trafić nie mogłam i w pewnym momencie wybiegłam z
mgły i zobaczyłam dalszą znajomą część drogi, jednak byłam tak
przerażona, że biegiem pokonałam jeszcze te chyba ze 100 metrów aż
trafiłam do przystanku. Na przystanku zobaczyłam jedną osobę, młodego
mężczyzne i wtedy odetchnęłam ale musiałam wyglądać strasznie, bo jak
już doleciałam do tego przystanku, byłam cała roztrzęsiona, tak, że jak
chciałam spojrzeć w telefon czy mam zasięg, to wypadł mi z rąk ale
zasięg był.

Mężczyzna ten pytał czy coś mi się stało, nie wiedziałam co
odpowiedzieć, bo przecież nie mogłam mu powiedzieć, że przez ponad 2,5
godziny biegałam w koło w jednym miejscu. Powiedziałam, że coś mnie po
drodze wystraszyło i po prostu trochę spanikowałam. Mimo, że dotarłam do
przystanku, zdecydowałam się mimo wszystko wrócić do domu taksówką.
Ja rozumiem, zabłądzić w lesie, na jakimś otwartym terenie, gdzie
wszystko jest podobne... ale przecież nie mogłam kręcić się w koło przy
torach, które ciągną się wprost, wzdłuż drogi do przystanku. To jakaś
paranoja normalnie. Do chwili obecnej jestem tym faktem tak przerażona,
że dziś na pewno nie ruszę się z domu a kiedykolwiek zobaczę przede mną
mgłę, choćbym miała nadrobić kilometry drogi na około, nigdy nie wejdę w
żadną mgłę. To było przerażające.

[dane do wiad. FN]

 

 

Witam! Piszę do Was, aby podzielić się z Wami moją dzisiejszą historią, która trochę mnie przeraziła. Czytałem wcześniej na Waszej stronie o tym, więc wiem, że jest to tzw. nocna zmora.
Dziwne jest to, że stało się to rano - ok.godziny 10, bo właśnie o tej porze wstaję do pracy. Leżę na łóżku, na brzuchu i śpię. Zacząłem nagle czuć jakby coś chodziło mi po nogach. Takie uczucie jakby kot mi chodził po nogach, ale czułem to na dwóch nogach, więc wiedziałem, że to nie kot (zresztą zwierząt w domu nie mamy). Ale jakoś specjalnie się tym nie przejąłem, bo przez chwilę pomyślałem, że to mój brat chce mnie obudzić do pracy. Ale otworzyłem oczy i tak leżę (głowę miałem zwróconą w stronę ściany) i nagle poczułem jakby dosłownie coś na mnie siadło. Aby złapałem płytki oddech i wydałem cichutki krzyk "eeech!" i nie mogłem już słowa wypuścić! I nie mogłem się ruszyć, choć bardzo chciałem! To nie było takie..hmmm...ludzkie...Bo jak człowiek siądzie Ci na plecy to co innego, tak czujesz niby to na skórze, a tutaj był duży nacisk, nie mogłem się ruszyć i oddychać. To trwało zaledwie ze 2-3 sekundy, bo szybko pomyślałem, że jak nie mogę się ruszyć to spróbuję ręką poruszyć. Wyjąłem szybko rękę z pod brzucha (bo cały czas leżałem na brzuchu) i pomachałem nią nad plecami i momentalnie ustąpiło...

[...]


 

Witam
Nazywam sie Dominika. Mam 27 lat. Mieszkam na stale za granica. Mialam wiele problemow rodzinnych dlatego zdecydowalam sie wyjechac z Polski. Moja rodzina nie utrzymuje ze mna zadnych kontaktow. Pochodze z bardzo katolickiej rodziny. W zeszlym roku rozstalam sie z mezem i rodzina nie zaakceptowala tego. Podczas mojego ostatniego pobytu w Polsce moja siostra powiedziala ze sie mnie boi,ze jak jestem w domu to czuje jakies zlo i w nocy zamyka sie na klucz. W sumie to cala rodzina byla przekonana ze jestem opetana. Zachowuje sie normalnie,jestem osoba spokojna ale raczej unikam towarzystwa ludzi. Problem zaczal sie po przyjezdzie do Belgii.

W nocy balam sie,czulam czyjas obecnosc,spalam z wlaczonym swiatlem i caly czas zle sny do tego wszystkiego jal sie w nocy budzilam to widzialam jakas dziwna mgle, cos obok mojego lozka,dziwne ksztalty, czasami jakby to byly osoby. Dalam sobie czas kilka miesiecy,ale to nie mijalo. W maju poszlam nawet do psychiatry bo myslalam ze moze to jakas choroba ale on stwierdzil ze jestm zdrowa a to to moze tylko emocje. Minal juz rok,ostatniej nocy znowu to widzialam.Tym razem jakby kwiaty byly nad moja glowa.  Czuje ze to nie sa tylko moje emocje. To jest tak realne . Nikomu o tym nie mowilam, nie chce zeby brali mnie za wariatke. Chcialam sie tylko zapytac czy slyszeliscie o podobnych przypadkach?

[...]



zwiń tekst



Spotkanie z 'Aniołem Stróżem'
Pt, 18 gru 2020 08:41 komentarze: 1 czytany: 2249x

[...] To zdarzyło się, gdy miałem może 17 lat. Wracałem od mojej ówczesnej dziewczyny, która mieszkała na sąsiedniej dzielnicy. Było jakoś przed północą. Nasze dzielnice oddzielała ruchliwa ulica, ale żeby do niej dotrzeć trzeba było przejść słabo oświetlonymi uliczkami. Gdy wyszedłem zza rogu jednej z nich zobaczyłem, że naprzeciwko mnie (może dwadzieścia metrów przed mną) stoi grupa jakichś 5, 6.......

czytaj dalej

[...] To zdarzyło się, gdy miałem może 17 lat. Wracałem od mojej ówczesnej dziewczyny, która mieszkała na sąsiedniej dzielnicy. Było jakoś przed północą. Nasze dzielnice oddzielała ruchliwa ulica, ale żeby do niej dotrzeć trzeba było przejść słabo oświetlonymi uliczkami. Gdy wyszedłem zza rogu jednej z nich zobaczyłem, że naprzeciwko mnie (może dwadzieścia metrów przed mną) stoi grupa jakichś 5, 6 łysych kolesi. Klasyczni dresiarze. Zauważyli mnie od razu, wymienili kilka zdań i zaczęli rechotać. Nie mogłem się cofnąć, bo wiedziałem, że to ich sprowokuje. Rozejrzałem się wokół, ale nie było żywego ducha. Zwolniłem kroku, jednak wiedziałem, że i tak idę na zderzenie czołowe. Pamiętam, że stali naprzeciwko mnie z szeroko rozstawionymi nogami, głowami opuszczonymi nisko. Ich intencje były aż nader jasne.
I wtedy zdarzyło się coś dziwnego.
Gdyby byłem mniej więcej dziesięć metrów przed nimi, z bocznej uliczki wyszedł jakiś wielki kształt. Spojrzałem kątem oka i zobaczyłem, że to pies. Pamiętam, że sapał głośno. Wtedy pomyślałem sobie – „No ładnie, jak oni mnie nie pobiją, to pogryzie mnie ten olbrzym”. Czekałem aż się na mnie rzuci, ale tak się nie stało. Pies zrównał się ze mną krokiem i człapał majestatycznie. Szliśmy niczym pan i jego właściciel. Dresiarze wyraźnie stracili rezon. Patrzyli na to na mnie, to na psa. W końcu rozstąpili się, a ja nie oglądając się za siebie przeszedłem dalej. Wtedy odważyłem się przyjrzeć mojemu towarzyszowi. A była to niezła bestia. Jak później sprawdziłem wyglądem przypominał Mastifa Hiszpańskiego. Tymczasem przede mną zamajaczyła już ruchliwa ulica i przystanek tramwajowy. Na horyzoncie zobaczyłem kilkoro ludzi. Byłem bezpieczny. Pies przeszedł ze mną jeszcze parę metrów, po czym jakby nigdy nic skręcił w boczną uliczkę, idąc tym samym majestatycznym krokiem. Po chwili zniknął w ciemności…
Od tego czasu często zastanawiam się, czy to mógł być mój Anioł Stróż.




UFO

[...] To działo się, gdy miałem może 14 lat. Okno mojego mieszkania w bloku wychodziło na park. Za parkiem była rzeka, a po drugiej stronie rzeki, hen daleko - cmentarz. W letnie noce, gdy nie mogłem zasnąć patrzyłem sobie przez okno, oparty o parapet. I właśnie wtedy dwa może trzy razy zobaczyłem na niebie (od strony rzeki) dziwne, jasne punkty. Było ich zawsze kilka. Mniej więcej pięć lub sześć. Najpierw były tak malutkie, że można było je pomylić z gwiazdami. Potem jednak rosły nieco i zaczynały poruszać się w dynamiczny sposób. Na przykład robiąc zygzaki, albo przesuwając się w szybkim tempie z góry w dół i odwrotnie. Po jakichś trzydziestu sekundach znikały nagle (jakby przyśpieszyły i odleciały). W tamtych czasach nie było telefonu z możliwością nagrywania, więc nie mogłem tego utrwalić. Zresztą szczerze mówiąc nie chciałem przepuścić ani chwili tego spektaklu. Minęło wiele lat i już nigdy potem czegoś takiego nie widziałem. Nie dbam o to, czy ktoś mi wierzy, czy nie. Wiem co widziałem. A piszę po to, żeby dać świadectwo prawdzie.

 

From: […]
Sent: Friday, December 18, 2020 12:03 AM
To: Fundacja
Subject: Dziwny dzwiek basowy we Wrocławiu

Witam, obudził mnie o 23:50 dziwny dźwięk we Wrocławiu, okolice legnicka/młodych techników. Basowy dźwięk raz głośno raz cicho






Witam!
Oglądając ostatnio serial Columbo, dostrzegłem jakieś latające w tym starym filmie obiekty na niebie. Wrzuciłem to na youtuba pod tym adresem:



zwiń tekst



WIGILIJNE SPOTKANIE Z DUCHEM
Śr, 16 gru 2020 14:54 komentarze: 3 czytany: 1797x

[...[ Wiem, że lubicie różne historie związane ze zjawiskami paranormalnymi :-) Mam coś ciekawego dla Was - moją własną historię związaną z prawdziwym zdarzeniem. Byłam naoczym świadkiem :-)  Był to jeden z tych pięknych wigilijnych wieczorów we wczesnych latach osiemdziesiątych. Chyba to był 1984 rok. Za oknami panowała prawdziwa śnieżnobiała zima z trzaskającym od mrozu śniegiem pod nogami. .......

czytaj dalej

[...[ Wiem, że lubicie różne historie związane ze zjawiskami paranormalnymi :-) Mam coś ciekawego dla Was - moją własną historię związaną z prawdziwym zdarzeniem. Byłam naoczym świadkiem :-)  Był to jeden z tych pięknych wigilijnych wieczorów we wczesnych latach osiemdziesiątych. Chyba to był 1984 rok. Za oknami panowała prawdziwa śnieżnobiała zima z trzaskającym od mrozu śniegiem pod nogami.

Byłam wówczas kilkuletnią dziewczynką z warkoczykami i czerwonymi kokardami, bardzo ciekawą prezentów pod choinką.

Rodzina jeszcze nie zasiadła do stołu, bo jeszcze było za wcześnie, choć za oknem było już ciemno. Wszyscy krzątali się w kuchni przygotowując wigilijne specjały.

Jednocześnie bardzo brakowało nam mojego dziadka - cichego i skromnego seniora rodu. W 1982 roku oszedł on od nas na zawsze. Rodzice i babcia opowiadali mi, że po jego śmierci wciąż było słychać, jak po nocy ktoś chodzi po kuchni i przedpokoju. Jakby ktoś mył naczynia po północy. Ja niestety nie słyszałam tych hałasów, bo mam bardzo dobry sen.

Owego wigilijnego wieczoru postanowiłam zajrzeć do salonu, gdzie stała choinka. Był już ciemno, toteż zapaliłam małe swiatełko w pokoju. Szybkim susem skoczyłam pod choinkę, która była już delikatnie oświetlona przez kolorowe lampki choinkowe. Musiałam przecież sprawdzić, czy Gwiazdka przyniosła mi już prezenty :-)

Pod choinką było jeszcze pustko, więc postanowiłam popatrzeć na naszą piękne i dorodne drzewko. W pokoju pachniało igliwiem, a kolorowe bombeczki odbijały migotliwe światełka lampek.

Przypomniałam sobie starą opowieść o pewnej zabawce na choince. Był nim jakiś chłopaczek, który wspinał się po kolejnych piętrach drzewka i spotykał tam różne postacie - też zabawki na choinkę. Na najniższych partiach drzewka, które w bajce symbolizowało Drzewo życia, spotkał się z krasnalami i demonami. Opowiedziały mu swoją powieść, a on zrozumiawszy to - wspinał się kolejno na kolejne partie drzewka. Potem spotykał kolejne formy życia - śnieżnobiale bałwanki, jelonki, piękne baletnice z muślinowymi sukienkami - a na końcu - świętą Rodzinę i Gwiazdę na samej górze. Gwiazda miała symbolizować Boga i Swiatło Zycia. Dlatego do tej pory na mojej choince musi być gwiazda a nie szpic, a krasnale i demony zajmują dół drzewka :-) Tak samo było z moją choinką w latach osiemdziesiątych i późniejszych ;-)

NIe zważając na to, co dzieje się wokół mnie - z zachwytem patrzyłam na piękno i tajemnicę naszej choinki.

Nagle kątem oka spostrzegłam, że coś dziwnego stoi blisko mnie. Byłam przerażona, gdy ujrzałam jakąś postać z gęstem mgły. Nie mogłam uciec ani krzyknąć -byłam niczym sparaliżowana. Przez moment nic się nie działo. Postać ze mgły po prostu stała obok mnie. Nie mogłam w tej postaci nikogo rozpoznać. Miałam dziwne poczucie, że postać ta chce się ze mną skomunikować, ale chyba ma jakieś trudności.

Nagle pod moimi stopami pojawiło się pudełko obwiązane czerwoną kokardą. Pojawiło się po prostu z powietrza. Byłam zdezorientowana - nie wiedziałam co mam zrobić. Wyciągnełam ręcę po to pudełko, ale ono zniknęło. A potem znowu się pojawiło. Ja tylko stałam z wielkim wytrzeszczem oczu.

Po jakieś chwili dziwna postać ze mgły zaczęła wychodzić z domu przez ścianę. To był cały proces! Delikatnie postać ustawiła się przy ścianie, gdzie było okno i choinka. Bardzo wolno zaczęła ona przenikać przez ścianę. Nigdy tego nie zapomnę! Mglista postać niczym mgła przenikała mury i po prostu wyszła na zimowy ogród!

Nie wiem, jak ja, tak sparaliżowana, stałam w salonie z choinką. Moje materialistyczne spojrzenie na świat runęło i się potłukło w drobne kawałki. A więc - jest Coś czego nie jesteśmy w stanie zrozumieć ani pojąć!

Do tej pory nie wiem, kim była owa postać ze mgły. Po latach doszłam do wniosku, że to był mój nieżyjący dziadek. A może to wcale nie był mój dziadek...

Oczywiście powyższe wydarzenie zostało zakwalifikowane jako zabawna anegdota rodzinna. Przez wiele lat wyśmiewano się ze mnie i pukano się w czoło, jak to "małe dziecko spotkało św. Mikołaja pod choinką". W paczce była moja wymarzona lalka krakowianka, a była to lalka zakupiona przez moich rodziców, a strój dla niej był uszyty przez moją babcię.

Jednak po upływie wielu lat, jak byłam już dorosłą osobą, moja matka przyznała się, że gdy podkładała prezent pod choinkę to widziała coś dziwnego w rogu pokoju, w pobliżu okna. Jednak szybko wyszła z pokoju i nie roztrząsała tego, co ujrzała. Specjalnie przez tyle lat śmiała się z mojej opowieści, bo nie chciała, abym ja wierzyła w duchy i się nich bała. To było niby "dla mojego poczucia bezpieczeństwa".

Mam nadzieję, że kiedyś, możliwe, że po mojej śmierci, dowiem się, kto przyszedł do mnie w ten piękny i tajemniczy Wigilijny Wieczór...

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



PRZYŚNIŁA MU SIĘ WYGRANA W LOTTO I TO SIĘ SPRAWDZIŁO
Wt, 15 gru 2020 10:43 komentarze: brak czytany: 1613x

Sprawa niezwykłych wydarzeń towarzyszącym losowaniu wszelkich loterii i wygrywaniu pieniędzy 'odmieniających życie' pojawia się często w opisach czytelników, które potem trafiają do XXI PIĘTRA. Tym razem sprawa dotyczy publikacji, która pojawiła się tabloidzie Fakt. Jest jedna na tyle ciekawa, że znajdzie miejsce w Archiwum FN.From: [...]Sent: Sunday, December 13, 2020 11:50 PMTo: fundacja Subject.......

czytaj dalej

Sprawa niezwykłych wydarzeń towarzyszącym losowaniu wszelkich loterii i wygrywaniu pieniędzy 'odmieniających życie' pojawia się często w opisach czytelników, które potem trafiają do XXI PIĘTRA. Tym razem sprawa dotyczy publikacji, która pojawiła się tabloidzie Fakt. Jest jedna na tyle ciekawa, że znajdzie miejsce w Archiwum FN.

From: [...]
Sent: Sunday, December 13, 2020 11:50 PM
To: fundacja
Subject: historia pewnej wygranej

Witajcie,
Nieraz wspominacie o tym , czy można przewidzieć liczby w grach losowych. Oto historia, która się wydarzyła w Polsce 19 grudnia 1965roku.

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/lodz/mowia-o-nim-melon-z-lodzi-pan-stanislaw-trafil-szostke-w-totka-wszystko-przepuscil-w/vbj4l2y?utm_source=www.fakt.pl_viasg_fakt&

utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2
 

Pozdrowienia

[dane do wiad. FN]


 

 

SZOPKA W WATYKANIE NICZYM... ILUSTRACJA Z KSIĄŻKI 'MISJA' MICHAEL'A DESMARQUET'A

[...] Witam Załogę i mostek kapitański!

Na starcie chcę złożyć serdeczne życzenia Wesołych i Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia dla wszystkich członków Fundacji Nautilus i jej czytelników! Zdrowia, Zrozumienia i jeszcze raz MIŁOŚCI.

Nazbierały mi się dwie rzeczy do Was, więc znajdując chwilę wolnego czasu postanowiłem podesłać.

I. Zakładam, że wiecie już o sprawie, ale ze względu na brak informacji na stronie podsyłam temat Watykańskiej szopki 2020 oraz jej nawiązań oraz symbolik.  W załączniku przesyłam screeny z internetu. Jak uważacie czy jest w tym jakiś celowy przekaz czy jest to tylko jakaś wizja artystyczna? Przyznam szczerze, że gdy tylko zobaczyłem całość instalacji to nie chciałem dowierzać czy to czasem nie Fake News. Całość wygląda tak jakby chciano nam powiedzieć, że z tymi narodzinami Zbawiciela to nie było do końca tak jak w Piśmie, a bardziej tak jak w książce Misja. Co o tym sądzicie? (Nie chcę tutaj obrażać niczyich uczuć religijnych to tylko teoria.) (linki do screenów:

(linki do screenów:
1 - https://telewizjarepublika.pl/watykan-przygotowania-do-swiat-bozego-narodzenia-inauguracja-szopki-i-zapalenie-lampek-na-choince-na-placu-sw-piotra-wideo-zdjecia,108023.html



2 - https://www.goniec.net/2020/12/11/szopka-w-watykanie-czy-szopka-z-watykanu/ )




II. Chciałem się podzielić pewnym doświadczeniem, którego doświadczyłem jakiś czas temu i jak już było po wszystkim i szok opadł trochę, to skojarzyło mi się, że podobne rzeczy opowiadał względem swoich doznań Krzysztof Jackowski.
Mianowicie po dłuższym spacerze wróciłem trochę zmęczony do domu i po wypiciu ciepłej herbaty postanowiłem się na chwilę położyć na kanapie i zrobienia małej drzemki. Tak sobie leżałem coraz bardziej zasypiając i nagle pojawił się krótki sen? Wizja? Przekaz? Zobaczyłem swoją ukochaną Babcię w kuchni, która już jest osobą w bardzo podeszłym wieku i którą opiekują się moi rodzice, bo już prawie nie chodzi i nie jest w stanie się sama sobą zaopiekować. Babcia stała w drzwiach swojej kuchni trzymając się ledwie na swojej lasce. W jednym momencie odrzuciła laskę i zauważyłem, że Babcia na twarzy zaczyna coraz bardziej młodnieć, a na koniec zaczęła podskakiwać zadowolona i z uśmiechem, jakby chciała mi pokazać jak cudownie się czuje. Całość snu trwała może kilka chwil i od razu się ocknąłem, bo sen wydał mi się kuriozalny. Powiedziałem o wszystkim żonie, która pracowała na komputerze. Minęło może 15 minut w trakcie, których poszedłem sobie zrobić kawę gdy dostałem wiadomość od siostry, że babcia zemdlała i jest u niej teraz pogotowie. Zamarłem. Byłem przerażony. Całość zajścia musiała dziać się dokładnie wtedy kiedy babcia mi się przyśniła. Bałem się jak nigdy, że to było swojego rodzaju pożegnanie... Na szczęście po około pół godziny dostałem kolejną informację, że babcia odzyskała przytomność i już jest wszystko dobrze, a ludzie z pogotowia dają jej tylko kroplówkę i mówią, że musiała się chyba odwodnić. Wydaję mi się, że Babcia podświadomie czuła, że to może być koniec i się chciała pożegnać. Dziwne jest to, że osobiście nigdy nie spotkałem się z sytuacją, że ktoś ma tego typu wizję, a potem jednak okazuje się, że wszystko będzie dobrze (I bardzo się z tego cieszę, że w tym wypadku tak było). Z Vlogów Krzysztofa Jackowskiego pamiętam, że miał podobny sen bodajże o jakimś człowieku ze swojego miasta, który był śmiertelnie chory i którego najpierw odwiedzał w domu, a następnie w szpitalu. Owy człowiek potem przyśnił mu się latając za oknem szkoły, w której sprzątała Mama Krzysztofa Jackowskiego.
 Z Babcią nawet rozmawiałem o tej sytuacji gdy byłem niedawno ją odwiedzić, ale nic sobie takiego nie przypomina :)

Wszystkie dane osobowe do wiadomości tylko i wyłącznie Fundacji.
Jeżeli uznacie informacje za ciekawe możecie je oczywiście udostępnić na portalu.

Pozdrawiam
Załogant

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



TAJEMNICZY GŁOS TUŻ PRZED UDERZENIEM PIORUNA
Pt, 11 gru 2020 11:06 komentarze: 10 czytany: 2392x

[...] Witam FN, Chciałem wam opisać dziwne wydarzenie, które przytrafiło się mojemu ojcu wiele lat temu. On uważa tę historie za w ogóle najważniejszą w swoim życiu, bo potem wszystko jak mówi się zmieniło, poznał moją mamę, urodziłem  się ja i nagle jego los się odmienił. Ale do rzeczy. W 1987 roku mój ojciec miał 24 lata i miał ogromny problem z alkoholem, jak wielu innych jego rówieśników. .......

czytaj dalej

[...] Witam FN, Chciałem wam opisać dziwne wydarzenie, które przytrafiło się mojemu ojcu wiele lat temu. On uważa tę historie za w ogóle najważniejszą w swoim życiu, bo potem wszystko jak mówi się zmieniło, poznał moją mamę, urodziłem  się ja i nagle jego los się odmienił. Ale do rzeczy. W 1987 roku mój ojciec miał 24 lata i miał ogromny problem z alkoholem, jak wielu innych jego rówieśników. O mały włos nie został przez picie usunięty ze studiów i w żaden sposób nie był sobie w stanie sam poradzić z tym strasznym nałogiem. I wtedy przyśnił mu się sen, że leży w ciężkim stanie w szpitalu, a obok stoi jakaś ciemna postać w kapturze na głowie, która przypominała mnicha.

Kiedy rano się obudził był mocno tym snem wystraszony, bo był bardzo realny. Tego samego dnia musiał pojechać do rodziców, aby odebrać list. Według relacji ojca po wyjściu z pociągu ze stacji do domu babci było ok. 2 kilometrów, które postanowił pokonać skrótem i nie jechać autobusem. Rozpętała się potworna burza z piorunami, ale mimo tego ojciec trzymał się swojego pomysłu i szedł dalej. Przechodząc obok drzewa nagle usłyszał głos w głowie „nie umrzesz… jeszcze nie teraz” i wtedy przestał cokolwiek pamiętać, a obudził się w szpitalu na reanimacji. Okazało się, że w drzewo uderzył piorun, który poraził także mojego tatę. Jego buty były całkowicie spalone, podobnie część ubrania, co oznacza, że prawdopodobnie się zapalił. Na szczęcie kiedy był nieprzytomny padał deszcz i widocznie ogień na ojcu zagasił.

Po tym wydarzeniu bardzo się zmienił i całkowicie przestał pić alkohol. Przez pół roku się leczył, gdyż uderzenie pioruna była naprawdę potworne i do dziś w ogóle nie słyszy na jedno ucho. Mimo tego uważa to wydarzenie za dar od przeznaczenia. Dziwnie to może brzmi, ale pozornie taka tragedia miała sens. Do dziś także zastanawia się, kto powiedział te dziwne słowa. Słyszał je wyraźnie, jakby wewnątrz głowy, a potem już była ciemność i obudził się w szpitalu. Pomyślałem, że ta historia przyda się do waszego archiwum.
Jestem wiernym czytelnikiem serwisu, bardzo fajnie, że robicie to co robicie.
[dane do wiad. FN]





[KONTAKT] Pisze do Was, bo mam pewien "problem" - problem z interpretacja i zrozumieniem pewnego silnego uczucia/przeczucia.

Zacznę od ważnej sprawy - wydarzenia w moim życiu. Było to jakieś ok 15 lat temu - dokładny czas nie ma znaczenia. Otóż pewnego dnia miałem poważny wypadek samochodowy. Może nie czas i miejsce opisywać co się stało....ale podsumowując nie miałem realnie większych szans z niego wyjść bez szwanku a nawet była realna możliwość zakończenia tej karnacji na Ziemi. Ludzie ogladajacy auto zadawali sobie pytanie głośno czy 'ktoś przeżył?' - wiem bo stalem tuz obok nich i slyszalem to. A stalem bo....wydostałem się z auta bez większych problemów - wręcz gładko. Malo tego! - NIC MI SIE NIE STALO! - dosłownie NIC! No może nie licząc drobnego zadrapania na dloni od rozbitego szkła szyberdachu. Ale poza tym nic...robili mi badania USG RTG i NIC...zero uszczerbku...poza bólem niewielkim kilka dni po efekcie zblokowania pasów bezpieczeństwa w czasie kraksy.

I teraz co z tego wynikło...czemu o tym pisze.

Od tego momentu zaczęło chodzić za mną dziwne i silne uczucie ze to nie był mój czas...ze mam do wykonania cos bardzo ważnego w swoim życiu na Ziemi...i ze dotyczy to większej liczby osób…(nie wiem czy 5 czy 20 czy 2mln - ale czuje ze chodzi o jakąś liczbę innych ludzi).

I nie idzie tu o to ze czuje się lepszy od innych, wybrany etc. Bo tak nie jest. Jestem 'zwykły'....jedynie niezwykle jest to silne uczucie które jest we mnie i wraca co jakiś czas do mojej głowy i myśli z dużą siłą.

I tak np. wróciło teraz podczas czytania Waszego artykułu: "OBCE ISTOTY Z INNYCH PLANET PRZYBYWAJĄ NA ZIEMIĘ NIE TYLKO W POJAZDACH UFO, ALE TAKŻE W… LUDZKICH CIAŁACH" oraz "10 punktów!"...

Pytanie teraz mam do Was bo macie ogromna wiedze i doświadczenia w tych sprawach...….

Jak mam sprawdzić? zweryfikować o co chodzi w tym przeczuciu? czy jest prawdziwe czy tylko mi się wydaje lub ubzdurało? Jak zrozumieć co mam za "misje" jeśli takowa faktycznie została mi powierzona w chwili narodzin/wybrania planu na życie?

PS. Dodam ze wierze a wręcz jestem przekonany co do tego wszystkiego co piszecie. 10 punktów jest dla mnie jak cos co od zawsze wiem i czuje. Nie mam do tego żadnych wątpliwości.

Pozdrawiam serdecznie
Róbcie to co robicie nadal...z większa jeszcze siłą i zaangażowaniem no i z efektami - tak by więcej ludzi zrozumiało powagę Waszych tekstów, słów, tez i tego co dzieje się teraz na Ziemi.

[dane do wiad. FN]



Dziękujemy za wszystkie wiadomości i ciepłe słowa, które nadają sens naszej pracy. Odpowiadając na pytanie czytelnika – sprawy związane z przyszłością i przeznaczeniem są celowo zakryte przed naszymi oczami. Być może jasnowidz byłby w stanie przedrzeć się przez tę kurtynę tajemnicy, ale tego typu operacja jest poza zasięgiem załogi okrętu Nautilus.



zwiń tekst



I WTEDY CAŁE NIEBO STAŁO SIĘ CZARNE...
Wt, 8 gru 2020 16:02 komentarze: 5 czytany: 2381x

[...] Witam FN, Pierwszy raz w życiu piszę list i do od razu do FN, ale tak bardzo jestem zaszokowany snem, jaki miałem tydzień temu. Pamiętam dosłownie każdy element tego snu, a dodam, że raczej sny miewam banalne i szybko je zapominam, jeśli w ogóle. Ale do rzeczy. Sen miałem nad ranem, bo pamiętam, że się obudziłem, poszedłem do łazienki, wróciłem i wtedy miałem ten sen. Śniło mi się, że jestem.......

czytaj dalej

[...] Witam FN, Pierwszy raz w życiu piszę list i do od razu do FN, ale tak bardzo jestem zaszokowany snem, jaki miałem tydzień temu. Pamiętam dosłownie każdy element tego snu, a dodam, że raczej sny miewam banalne i szybko je zapominam, jeśli w ogóle. Ale do rzeczy.
Sen miałem nad ranem, bo pamiętam, że się obudziłem, poszedłem do łazienki, wróciłem i wtedy miałem ten sen. Śniło mi się, że jestem w moim mieście, które jest zupełnie puste. Nie ma nikogo, żadnych ludzi, zwierząt, nic. Próbowałem znaleźć drogę do domu, ale tylko cały czas kręciłem się wokół rynku. I wtedy zobaczyłem, że połowa nieba stała się ciemna, a potem ta ciemność zaczęła obejmować wszystko. Wiedziałem, że to oznacza śmierć i cierpienie. Próbowałem uciec przed ta ciemnością, ale nie byłem w stanie. Kiedy wreszcie całe niebo stało się czarne nagle zorientowałem się, że jednak w takim półmroku widzę moje ręce, które spływały krwią. Upadłem na kolana i zacząłem błagać boga o litość. I się obudziłem dosłownie zlany potem. Powiedziałem o tym śnie mojej siostrze, ale ona to zbagatelizowała i zrzuciła na to, że wszyscy mamy stres przez koronawirusa. Ja jednak uważam, że to było coś więcej. Możecie ten sen opublikować, możecie go zachować dla siebie. Ja w każdym razie czułem, że musiałem jeszcze komuś to przekazać i FN wydała mi się najlepszym adresem.
Dziękuję.
[dane do wiad. FN]




[XXI PIĘTRO] Witajcie!
Ostatnio czytając z ciekawości różne przepowiednie na najbliższy czas trzykrotnie trafiłam na niemal identyczna kwestie poruszana kolejno przez Ojca Pio, Aloisa Irlmaiera, a niedawno również p. Jackowskiego. Dotyczy ona użycia w niedalekiej przyszłości broni (jeszcze nam nieznanej), najprawdopodobnie biologicznej, czy jakiegoś rodzaju gazu o niezwykłej sile, po której to uzyciu nie będzie można wychodzić, jej śmiertelność będzie niesamowicie ogromna. Przerazajace wizje trzech różnych osób, tak do siebie podobne, że może mówią o tym samym? Nie natrafiłam tu dotąd na ten temat, ale może juz tez zwrociliscie na to uwagę. Przytaczam wypowiedzi ww:
Krzysztof Jackowski mówił, że "ludzie będą bali się oddychac" i (o ile dobrze pamiętam) o użyciu przez agresorow gazu, przez który nie będziemy mogli wychodzić z domów.



Alois Ilmaier:
W czasie wojny nastąpi ciemność, która potrwa siedemdziesiąt dwie godziny. Podczas dnia będzie ciemno. Spadnie grad, będą strzelały błyskawice i grzmoty, trzęsienie ziemi wprawi w drgania naszą planetę. Proszę: nie wychodźcie z domu w tym czasie, oświetlajcie domy tylko świecami. Kto będzie wdychał pył na zewnątrz, dostanie skurczu i umrze. Zaciemnijcie okna i nie otwierajcie ich. Woda i żywność, która nie będzie szczelnie zamknięta, zostanie zatruta, również ta przechowywana w szklanych naczyniach.




Ojciec Pio:
Jezus powiedział]: Dobrze pozamykajcie i uszczelnijcie okna. Nie wyglądajcie na zewnątrz. Zapalcie poświęconą świecę, która wystarczy na wiele dni. Odmawiajcie modlitwy różańcowe i czytajcie duchowe książki. Przyjmujcie Duchową Komunię, a także rozpowszechniajcie uczynki miłości, które są nam tak potrzebne. Módlcie się z wyciągniętymi rękami lub padając na twarz, aby uratować wiele dusz. Nie wolno w tym czasie wychodzić na zewnątrz.
Pozdrawiam! Wierna czytelniczka.

Od: A.





zwiń tekst



Rodzinne spotkanie
Czw, 3 gru 2020 15:42 komentarze: 1 czytany: 2817x

Około 25 lat temu byłem w starym krakowskim mieszkaniu u moich dziadków na urodzinowej imprezie rodzinnej. Oprócz dziadków byłem ja, moja mama i jeszcze kilka osób z bliskiej rodziny. Razem o ile pamiętam 8 osób.Wszyscy siedzieli przy owalnym stole w niewielkim salonie, zajęci rozmową. Z tego pokoju były drzwi na przedpokój całe przeszklone matowym szkłem. W przedpokoju panował półmrok. Ja siedziałem.......

czytaj dalej

Około 25 lat temu byłem w starym krakowskim mieszkaniu u moich dziadków na urodzinowej imprezie rodzinnej. Oprócz dziadków byłem ja, moja mama i jeszcze kilka osób z bliskiej rodziny. Razem o ile pamiętam 8 osób.
Wszyscy siedzieli przy owalnym stole w niewielkim salonie, zajęci rozmową. Z tego pokoju były drzwi na przedpokój całe przeszklone matowym szkłem. W przedpokoju panował półmrok. Ja siedziałem przy stole obok mamy na wprost tych drzwi, w odległości może 3 metrów.

W pewnym momencie zobaczyłem po drugiej stronie tych drzwi wyraźny zarys postaci, która zbliżyła się do szyby, zamarła w bezruchu, a następnie bardzo wyraźnie poruszyła klamką - jakby chciała wejść do salonu. Następnie postać przesunęła się poza obrys drzwi.

Dobrze pamiętam, że w tym momencie to co zobaczyłem nie zdziwiło mnie specjalnie, podświadomie myślałem że ktoś z pokoju wyszedł i jest po tamtej stronie drzwi. Jednak spojrzałem na moją mamę i zobaczyłem jej przerażone oczy - tak ona widziała dokładnie to samo, a wszyscy od dłuższej chwili byli w pokoju, nikogo nie brakowało. Z obecnych postać za drzwiami widział także mój wujek. Pierwsza i najbardziej sensowna myśl to ...złodziej. Rzuciłem się na przedpokój, ale tam nie było nikogo, także w pozostałych pomieszczeniach nikogo nie było. Po analizie sytuacji razem z wujem doszliśmy do wniosku, że nikt do mieszkania nie mógł wejść, nie było takiej możliwości..wszystkie, podwójne okna były dokładnie pozamykane, drzwi wejściowe do mieszkania były zamknięte na żelazną wewnętrzną zasuwę.

Największy, wręcz stoicki spokój w całej tej sytuacji zachowała moja babcia. - Wiesz to stare mieszkanie..tu zmarło już kilka osób...wiesz ja tu już różne rzeczy widziałam..mnie to nie dziwi - tyle komentarza z jej strony.
Taka sobie dziwna historia..

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



UFO: tajemniczy głos nad rzeką powiedział słowo 'woda!' i… wtedy obie zobaczyły ten dysk
Czw, 26 lis 2020 03:40 komentarze: 1 czytany: 3044x

[...] Dzień Dobry, Postanowiłem opisać Państwu historię, którą opowiedziała mi moja nieżyjąca niestety już dziś babcia, ale zaręczam, że wydarzyła się naprawdę. To była osoba, która nigdy by nie pozwoliła sobie na żarty, więc wiem, że mówiła prawdę. Historia ma związek ze zjawiskiem, którym zajmuje się Fundacja Nautilus, czyli UFO. Było to w roku 1953, kiedy moja babcia wraz ze swoją siostrą spędzały.......

czytaj dalej

[...] Dzień Dobry, Postanowiłem opisać Państwu historię, którą opowiedziała mi moja nieżyjąca niestety już dziś babcia, ale zaręczam, że wydarzyła się naprawdę. To była osoba, która nigdy by nie pozwoliła sobie na żarty, więc wiem, że mówiła prawdę. Historia ma związek ze zjawiskiem, którym zajmuje się Fundacja Nautilus, czyli UFO. Było to w roku 1953, kiedy moja babcia wraz ze swoją siostrą spędzały lato w domu rodziców w malej wsi pod Bytomiem. Był lipiec, bardzo upalna noc. Babcia miała wtedy 15 lat, a jej siostra była o dwa lata młodsza. Według jej relacji postanowiły tego wieczoru jeszcze wybrać się na mały spacer nad rzekę, gdzie często zbierała się miejscowa młodzież. Babcia mówiła, ze była godzina 22.00 lub coś koło tego. Okazało się, że nad rzekę nie ma nikogo, więc ruszyły z powrotem do domu. I nagle obie usłyszały głos, który powiedział jedno słowo:

- Woda!

Był męski, bardzo silny. Babcia mówiła, że była pewna, że był to żart jej kolegi, gdyż głos powiedział słowo woda w sposób, jakby się śmiał. Obie siostry spojrzały w stronę rzeki i w tej samej sekundzie zobaczyły, że na wysokości ok. 2-3 metrów nad taflą wody w rzece pojawił się obiekt w kształcie dysku o średnicy tak jak opisywała babcia dawnego autobusu typu Jelcz, wiec ok. 10 metrów.

Wokół dysku widać było czerwonawą poświatę, a babcia z siostrą czuły coś bardzo dziwnego, bo wibrujące powietrze, które falami do nich docierało i czuć je było wyraźnie na twarzy, ale także na całym ciele przez ubrania. Obie stały jak urzeczone i w ogóle tego czegoś się nie bały. To były czasy, kiedy nikt nie słyszał o zjawisku UFO czy latających spodkach, więc tym bardziej ta relacja jest cenna. Obiekt stał w tym miejscu ok. minuty, po czym nagle zaczął się wznosić pionowo do góry i nabrał takiej prędkości, że babcia nawet nie miała słów, aby opisać tę prędkość. Zniknął w oka mgnieniu w ciemnym niebie. Obie wróciły do domu i umówiły się, że nie będą opowiadać o tym rodzicom. Jakież było ich zdziwienie, kiedy w domu czekała ich awantura, bo nie było ich trzy godziny i rodzice bardzo się martwili, że coś im się stało. I babcia i jej siostra były przekonane, że cały spacer nad rzekę i powrót do domu zajęły nie więcej niż 15 minut. Nigdy nie potrafiła zrozumieć, jak to możliwe, że ten obiekt sprawił, że tak wydłużył się czas. Pomyślałem sobie, że zainteresuje FN ta historia. Moje namiary załączam, potwierdzić tę historię może moja mama, bo babcia i jej siostra opowiadały tę historię tyle razy, że zna ja cała moja rodzina.
Dziękuję za przeczytanie mojej relacji. Możecie z nią zrobić co chcecie, ja zaręczam, że jest prawdziwa.
[dane do wiad. FN]





Dziękujemy za wszystkie historie, które trafiają do naszego działy XXI PIETRO – Twoja Historia. Poniżej jeszcze kilka najnowszych zgłoszeń, które trafiły do działu RELACJE serwisu FN www.emilcin.com

https://www.emilcin.com/relacje,621,23112020-ufonad-bialoleka.html


Witam, 23.11.2020 nad Białołęką na wysokości osiedla Regaty był widoczny bardzo duży obiekt tuż nad chmurami. Obiekt widziała moja partnerka oraz jeszcze jeden sąsiad podczas spaceru z psami.Jak na razie odnalazłem jeszcze jedną osobę która widziała ten obiekt 15 min później już szybko lecący. Wstępnie oceniamy że obiekt mógł mieć kilkaset metrów długości. Był bardzo duży Proszę popytajcie czy ktoś na Białołęce 23.11.2020 koło godziny 23.15 czegoś nie widział.

[dane do wiad. FN]

 

From:[...]
Sent: Saturday, November 21, 2020 9:01 AM
To: nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Czyżby UFO?

Zamość, 20 listopada, godzina 16.48. Zapada zmierzch. Filmujemy Księżyc w mrocznej scenerii zanikających chmur. Nagle, w lewym górnym rogu kadru pojawia się dziwny obiekt. Leci do  góry z niezwykłą prędkością. Świetlista kula pulsuje i po kilku sekundach znika nad Księżycem. Zobaczmy:

https://youtu.be/9Iq1MfFCi9o

Pozdrawiam serdecznie
autor

 

Witam Fundację :)
Jakiś czas temu, trafiłam na kanał Franko Tv, na YouTube.
Bardzo odważny człowiek jak dla mnie, nagrywa filmiki na cmentarzach, w starych budynkach... itp.
Ostatnio odwiedził Area 51.
Polecam ten filmik, w szczególności od 23 min.
Pozdrawiam
Załogantka Monika :)


 

Witam! Wypatrzyłem właśnie obiekt poruszający się nad lustrem wody na filmie z krokodylem i rekinem. Wygląda jak biała pulsująca kula światła i jest widoczny od 15 sekundy filmu.
https://wideo.wp.pl/krokodyl-kontra-zarlacz-zobacz-wynik-spotkania-6579348853483649v
A jeszcze na samym początku tego filmu też widoczna jest taka biała kula, z tym że porusza się dużo szybciej.

From: [...]
Sent: Wednesday, November 25, 2020 12:15 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Re: ISS(?)
 
Ok nagranie znajduje się już na YouTube. Wcześniej nie mogłem wysłać na YT z przyczyn technicznych.
 
https://youtu.be/-L7nCJPaJ7Y

Obserwacja w Kędzierzynie-Koźlu, woj. Opolskie. Rynek.

Data obserwacji:
24.11.2020 godz. 16:38:40



zwiń tekst



ANIOŁ STRÓŻ
Wt, 24 lis 2020 22:06 komentarze: 1 czytany: 2224x

Dzień dobry, uprzednio wspomniałem, że w moim życiu zdarzyło się trochę dziwnych historii. Na razie opisałem dwie z nich.  Może Państwa zainteresują, może potwierdzą przypuszczenia... Tak, czy inaczej są prawdziwe i to jest najważniejsze.Proszę o to, by moje dane zachować do wiadomości redakcji.Pozdrawiam! Anioł Stróż? To zdarzyło się, gdy miałem może 17 lat. Wracałem od mojej ówczesnej dziewczyny.......

czytaj dalej

Dzień dobry, uprzednio wspomniałem, że w moim życiu zdarzyło się trochę dziwnych historii. Na razie opisałem dwie z nich.  Może Państwa zainteresują, może potwierdzą przypuszczenia... Tak, czy inaczej są prawdziwe i to jest najważniejsze.
Proszę o to, by moje dane zachować do wiadomości redakcji.
Pozdrawiam!




Anioł Stróż?

To zdarzyło się, gdy miałem może 17 lat. Wracałem od mojej ówczesnej dziewczyny, która mieszkała na sąsiedniej dzielnicy. Było jakoś przed północą. Nasze dzielnice oddzielała ruchliwa ulica, ale żeby do niej dotrzeć trzeba było przejść słabo oświetlonymi uliczkami. Gdy wyszedłem zza rogu jednej z nich zobaczyłem, że naprzeciwko mnie (może dwadzieścia metrów przed mną) stoi grupa jakichś 5, 6 łysych kolesi. Klasyczni dresiarze. Zauważyli mnie od razu, wymienili kilka zdań i zaczęli rechotać. Nie mogłem się cofnąć, bo wiedziałem, że to ich sprowokuje. Rozejrzałem się wokół, ale nie było żywego ducha. Zwolniłem kroku, jednak wiedziałem, że i tak idę na zderzenie czołowe. Pamiętam, że stali naprzeciwko mnie z szeroko rozstawionymi nogami, głowami opuszczonymi nisko. Ich intencje były aż nader jasne.
I wtedy zdarzyło się coś dziwnego.
Gdyby byłem mniej więcej dziesięć metrów przed nimi, z bocznej uliczki wyszedł jakiś wielki kształt. Spojrzałem kątem oka i zobaczyłem, że to pies. Pamiętam, że sapał głośno. Wtedy pomyślałem sobie – „No ładnie, jak oni mnie nie pobiją, to pogryzie mnie ten olbrzym”. Czekałem aż się na mnie rzuci, ale tak się nie stało. Pies zrównał się ze mną krokiem i człapał majestatycznie. Szliśmy niczym pan i jego właściciel. Dresiarze wyraźnie stracili rezon. Patrzyli na to na mnie, to na psa. W końcu rozstąpili się, a ja nie oglądając się za siebie przeszedłem dalej. Wtedy odważyłem się przyjrzeć mojemu towarzyszowi. A była to niezła bestia. Jak później sprawdziłem wyglądem przypominał Mastifa Hiszpańskiego. Tymczasem przede mną zamajaczyła już ruchliwa ulica i przystanek tramwajowy. Na horyzoncie zobaczyłem kilkoro ludzi. Byłem bezpieczny. Pies przeszedł ze mną jeszcze parę metrów, po czym jakby nigdy nic skręcił w boczną uliczkę, idąc tym samym majestatycznym krokiem. Po chwili zniknął w ciemności…
Od tego czasu często zastanawiam się, czy to mógł być mój Anioł Stróż.

UFO

To działo się, gdy miałem może 14 lat. Okno mojego mieszkania w bloku wychodziło na park. Za parkiem była rzeka, a po drugiej stronie rzeki, hen daleko - cmentarz. W letnie noce, gdy nie mogłem zasnąć patrzyłem sobie przez okno, oparty o parapet. I właśnie wtedy dwa może trzy razy zobaczyłem na niebie (od strony rzeki) dziwne, jasne punkty. Było ich zawsze kilka. Mniej więcej pięć lub sześć. Najpierw były tak malutkie, że można było je pomylić z gwiazdami. Potem jednak rosły nieco i zaczynały poruszać się w dynamiczny sposób. Na przykład robiąc zygzaki, albo przesuwając się w szybkim tempie z góry w dół i odwrotnie. Po jakichś trzydziestu sekundach znikały nagle (jakby przyśpieszyły i odleciały). W tamtych czasach nie było telefonu z możliwością nagrywania, więc nie mogłem tego utrwalić. Zresztą szczerze mówiąc nie chciałem przepuścić ani chwili tego spektaklu. Minęło wiele lat i już nigdy potem czegoś takiego nie widziałem. Nie dbam o to, czy ktoś mi wierzy, czy nie. Wiem co widziałem. A piszę po to, żeby dać świadectwo prawdzie.

/dziękujemy za wszystkie opisy przeżyć z własnego życia, które trafiają do naszego działu XXI PIĘTRO i do Archiwum FN/



zwiń tekst



MOJA DZIWNA WIZJA - 20.XI. 2020 godzina 6-7 rano.
Sob, 21 lis 2020 08:32 komentarze: 5 czytany: 3420x

[...] Szanowni Państwo, Jestem starszym człowiekiem, 67 lat na emeryturze, nie mam skłonności do konfabulacji i twardo stąpam po ziemi. Ukończyłem  studia ścisłe. Czytam z zainteresowaniem artykuły na stronie Messing i Nautilus i sam byłem świadkiem niektórych dziwnych wydarzeń związanych z bliskimi mi osobami. Posiadam kolekcję zdjęć Orbs wykonanych przez moja córkę, posiadam również zdjęcie.......

czytaj dalej

[...] Szanowni Państwo, Jestem starszym człowiekiem, 67 lat na emeryturze, nie mam skłonności do konfabulacji i twardo stąpam po ziemi. Ukończyłem  studia ścisłe. Czytam z zainteresowaniem artykuły na stronie Messing i Nautilus i sam byłem świadkiem niektórych dziwnych wydarzeń związanych z bliskimi mi osobami. Posiadam kolekcję zdjęć Orbs wykonanych przez moja córkę, posiadam również zdjęcie wykonane moim aparatem w podziemiach Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego na którym znajduję się w otoczeniu licznych obiektów ORBS. Wysłałem je to Nautilusa i potwierdzono jego autentyczność.

Ale nie o tym chciałem tu napisać. Dzisiaj 20 listopada 2020 obudziłem się o godzinie 5:35, ze względu na wczesną porę jeszcze  nie wstawałem. Planowałem zajęcia na dzisiejszy dzień.

Nagle jakiś przebłysk, słowa "Chorąży pokoju" tak nazywano zmarłego przed ponad 60-ma laty Józefa Stalina. Zupełnie nie myślałem o nim ani o sprawach związanych z minioną historią.
Następnie pojawiła się, jak mawia pan Krzysztof Jackowski, wizja ...

Opisałem ją w załączonym pliku.

Mam prośbę, nie mam kontaktu z panem Jackowskim, a byłbym bardzo ciekawy co zobaczyłby używając słowa "wyzwalacza" CHORĄŻY POKOJU.

Proponuję aby ewentualnie plik tekstowy pokazać panu Jackowskiemu po jego wizji, aby niczego nie sugerować.

 


/poniżej tekst z pliku dołączonego przez czytelnika do wiadomości/

Wizja z 20.XI. 2020 godzina 6-7 rano.

Może wszystko mi się śniło, chociaż przysiągł bym, że nie spałem.

Po przebłysku słów Chorąży Pokoju, zobaczyłem sceny jak z czarno białego filmu niemego. Wszystko działo się bezgłośnie.

Widziałem sceny jakby okiem kamery dokonującej zbliżeń i ujęcia panoramy.
Przejeżdżała kolumna wojska.
Były to współczesne transportery opancerzone poruszające się z lewej na prawą stronę, może to sugerować kierunek na wschód, ale niekoniecznie.

Dziwnym było to, że były to wojska międzynarodowe. Na czele oddziały Federacji Rosyjskiej, jakieś inne nacje. Zobaczyłem polskie oddziały kawalerii pancernej czy jednostki specjalne. Tu przeszła mi taka myśl, że znaleźliśmy się w doborowym towarzystwie, był to myśl połączona z sarkazmem.
Następnie również na transporterach (??) niemieccy spadochroniarze. Kim są przejeżdżające oddziały dowiadywałem się niejako podświadomie, ot wiedziałem, że teraz np. jadą Niemcy.

To była ogromna ilość wojska, kolumna ciągnęła się od horyzontu z lewej strony aż po horyzont z prawej strony. Miałem świadomość, że jest to tylko fragment jakiejś gigantycznej kolumny.

Nie wiedziałem dokąd jadą i w jakim celu. Nie odbywały się żadne walki, spokojny przejazd jak podczas defilady. Wszystko to jakieś dziwne.

Następnie przebitka jak na filmie obraz strony jakby z Wikipedii, ze zdjęciem polskiego dowódcy, nazwiska nie zapamiętałem, zaczynało się chyba na K.

Wstałem i na świeżo postarałem się to opisać.
Mam nadzieję, że nie mam jakichś halucynacji.

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Obserwowałem "przelot" obiektu (?) o niewidocznym dla mnie kształcie ale wyraźnym rzędzie pięciu prostokątnych "okien/wizjerów"...
Wt, 17 lis 2020 09:05 komentarze: 2 czytany: 1973x

[...] Bez wchodzenia w szczegóły - chcę wiedzieć czy moja obserwacja, znana tylko mi i moim najbliższym, w dniu 9 lutego 1984 roku, w jednej ze wsi północnego Mazowsza, znajduje potwierdzenie w relacjach innych obserwatorów. W tym dniu, między 16 a 17 obserwowałem "przelot" obiektu (?) o niewidocznym dla mnie kształcie ale wyraźnym rzędzie pięciu prostokątnych "okien/wizjerów". Szarych w stosunku .......

czytaj dalej

[...] Bez wchodzenia w szczegóły - chcę wiedzieć czy moja obserwacja, znana tylko mi i moim najbliższym, w dniu 9 lutego 1984 roku, w jednej ze wsi północnego Mazowsza, znajduje potwierdzenie w relacjach innych obserwatorów. W tym dniu, między 16 a 17 obserwowałem "przelot" obiektu (?) o niewidocznym dla mnie kształcie ale wyraźnym rzędzie pięciu prostokątnych "okien/wizjerów".

Szarych w stosunku do otaczającej je ciemności nieba. "Okna" te prostokątne (dłuższy był bok pionowy) zapamiętałem jak posiadające zaokrąglone lekko rogi. Odległości między "oknami" były niewielkie ale jednakowe. Obiekt w mojej ocenie kończyła krawędź niewidoczna ale wyraźnie stanowiąca skokowe przejście z czerni do słabej poświaty "strumienia gazów(?)".

Obserwowany obiekt (dla mnie stojącego twarzą w kierunku południowym) przemieszczał się stosunkowo powoli, bezgłośnie, mam wrażenie że na stos. niewielkiej wysokości, z zachodu na wschód. Mam nadzieję, że to co piszę pozwoli potwierdzić czyjąś obserwację. Pozdrawiam.

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Przez chwilę zamarłem, w głowie niczym strzała przebiegła myśl, ze siostra nie żyje i odruchowo spojrzałem na zegarek i była 9:38.
Śr, 11 lis 2020 20:13 komentarze: 5 czytany: 2593x

[...] Dzień dobry,Piszę do was jako wieloletni czytelnik i na wstępie pozdrawiam wszystkich załogantów. Czytam was od ponad 10 lat i zacząłem wchodzić na waszą stronę mając 13 lat (pamiętam jeszcze starą stronę :) ). Nie bez powodu trafiłem do was, a już tłumaczę dlaczego. Odkąd tylko żyje ciągle słyszę o różnych rodzinnych dziwnych niewytłumaczalnych historiach i o nie których dzisiaj napiszę. Zagłębiając.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry,

Piszę do was jako wieloletni czytelnik i na wstępie pozdrawiam wszystkich załogantów. Czytam was od ponad 10 lat i zacząłem wchodzić na waszą stronę mając 13 lat (pamiętam jeszcze starą stronę :) ). Nie bez powodu trafiłem do was, a już tłumaczę dlaczego. Odkąd tylko żyje ciągle słyszę o różnych rodzinnych dziwnych niewytłumaczalnych historiach i o nie których dzisiaj napiszę. Zagłębiając się wtedy w te "dziwne i niewytłumaczalne tematy" majac te 13 lat trafiłem na wasza stronę.

Przechodząc do rzeczy na wstępie chciałbym opisać zdarzenie, które miało miejsce w dniu śmierci brata mojej mamy. Brat tego feralnego dnia wracał z wojska i wszyscy czekali za nim w domu. Brat mamy wiedział, ze ma iść do domu cioci, gdyż wszyscy czekali tam z przyjęciem. Całe to przyjęcie to ogólnie przedsięwzięcie cioci, wiec zaprosiła wszystkich do siebie. Z opowieści wiem, że gdy wszyscy czekali przy stole nagle słychać było ciężkie wojskowe buty. Ciocia mieszkała na pierwszym pietrze kamienicy, więc trzeba było wejść po schodach, byli pewni, ze idzie brat i wyczekiwali dzwonka do drzwi. Po chwili odgłos zanikł i w przedpokoju rozległ się wielki hałas. Ciocia trzymała tam kanarka w klatce i metalowa klatka spadła na podłogę i była cala powyginana, a ptaszkowi nie stało się nic.

Był poza klatką i hasał po meblach w przedpokoju, ciocia miała w zwyczaju go wypuszczać. Nikt nie rozumiał co sie właściwie stało, ponieważ zwykły upadek takiej klatki z wysokości ok. 1,5 metra mógł spowodować wgniecenie w jednym miejscu, a nie doprowadzić klatkę do takiego stanu, jakby przejechało po niej auto. Kilkanaście minut po tym zdarzeniu odwiedziła ich policja przekazując, że brat zginął na miejscu w wypadku samochodowym.

Druga historia również tragiczna miała związek bezpośrednio ze mną i moją zmarłą już siostrą. Zginęła w szpitalu po 5 dniach walki po skutkach wypadku samochodowego. Ogólnie ta tragedia w rodzinie mojej mamy przydarza się raz na pokolenie jak w jakiejś pętli i ofiarami są zawsze młodzi ludzie. Brat mamy miał 20 lat, a siostra 17. Jeszcze wcześniej również w wypadku zmarł brat mojej babci w wieku 21 lat. W momencie, kiedy moja siostra odeszła była specyficzna pogoda, która w jakimś stopniu od zawsze u mnie powoduje niepokój, a mianowicie padał deszcze, a jednocześnie świeciło słońce. Byłem wtedy w samochodzie i miałem wychodzić i w momencie wychodzenia zorientowałem się jaka jest pogoda. Jeszce chwile wcześniej było po prostu pochmurno, miałem wrażenie, ze zaczęło padać w momencie, kiedy wychodziłem z auta.

Przez chwilę zamarłem, w głowie niczym strzała przebiegła myśl, ze siostra nie żyje i odruchowo spojrzałem na zegarek i była 9:38. Otrząsłem się z tej strasznej myśli i wróciłem do swojego zajęcia. Jak się później okazało taka godzina widniała na akcie zgonu mojej siostry. Kolejny przypadek miał związek z nagłą gęstą mgłą, która pojawiła się w czasie, kiedy nikt sie jej nie spodziewał. Tuta znowu było zdarzenie, którego dotknęło moją mame i babcie i to własnie z jej opowieści o tym się dowiedziałem. Będąc w odwiedzinach u kuzynki na wsi tradycją latem był spacer nad staw, który znajdował się w lesie. Trzeba było przejść ok. kilometra leśną ścieżka, by dojść we właściwe miejsce. Ścieżka była szeroka i prosta, więc nikt nigdy nie miał problemów z dotarciem na miejsce. Po wejściu w las szło się dosłownie cały czas prosto, bez żadnych skrętów. Na miejscu była polana i kawałek dalej staw. Pewnego jednak razu nastąpiło coś dziwnego.

Podczas bezchmurnego nieba nagle w okół stawu pojawiła się mgła i co ciekawe ścieżka zniknęła! Nie było właściwie żadnej możliwości powrotu, gdyż w miejscu, gdzie była jedyna ścieżka zwyczajnie były gęste krzaki, przez którego ciężko było przejść. W momencie zdarzenia nikt się tym nie przejmował, jakby to było normalne, choć pierwsza myśl była taka, ze trzeba wracać. Taka myśl była przez chwilę, wszyscy wiedzieli, że jedyna ścieżka zniknęła, ale każdy wrócił do pływania i zabaw w wodzie. Dopiero po wyjściu z lasu i będąc na ścieżce do domu dotarło do nich co właściwie się wydarzyło. Takie dziwne zdarzenie z mgłą trwało może ok. 30 minut i wszystko wróciło do normy. Mgła ustąpiła i wróciło bezchmurne niebo. Nie było tutaj również zjawiska dylatacji czasu, więc 30 minut była faktycznie takim czasem.

Ostatnia rzecz, o której chciałem napisać to moje poczucie oczekiwania na czas, w którym wszyscy będą pilnie monitorować wydarzenia na świecie. Że wszyscy, nawet ci, którzy nie interesują się tym co dzieje się w okół nas będą patrzeć z zainteresowaniem na wiadomości w TV, sprawdzac w internecie czy czytać gazety. Odkąd tylko pamiętam, grubo przed tym, kiedy dowiedziałem się o zjawiskach paranormalnych i poznałem wasz portal (to uczucie mam gdzieś od ok. 9-10 roku życia) miałem dziwne poczucie, że nadejdzie taki czas, w którym ludzie będą pilnie oczekiwać nowych wiadomości, że to co będzie się dziać będzie ważne, choć tak na prawdę nie wiem co to oznacza nawet w tej chwili. Miałem, a właściwie nadal mam jedynie poczucie zmiany, że w ludziach lub z ludźmi na stałe coś się zmieni.

Przez całe życie myślałem, ze to tylko mój wymysł jako głupiego małolata, ze coś sobie ubzdurałem, nawet prawie o tym zapomniałem, ale skojarzyłem sobie to z tym co teraz się dzieje na świecie Jak ludzie oczekują nowych informacji o covidzie. Jak ludzie czekają na konferencje premiera dotyczącej pandemii czy oczekują nowych informacji co do np.obostrzeń albo jak zaraza rozwija się w innych krajach itd. Nigdy wcześniej odkąd miałem to poczucie nie działo się na świecie tak jak teraz. Równocześnie miałem inne poczucie, ze równo z tym moze być jakaś wojna i będe w okopie lub bunkrze. Gdy na świecie wybuchała jakaś wojna lub były jakieś zdarzenia militarne często dyskutowaliśmy o tym w szkole. Ja czasem mówiłem pół żartem pół serio do swoich rówieśników, że będą takie wakacje, które spędzimy w bunkrach lub okopach. No, ale oby to nie nastąpiło i oby to zostało tylko żartem :). To tyle choć mógłbym jeszcze wstawić kilka historii. Jeszcze raz pozdrawiam,

[dane do wiad. FN - opis trafił na pokład okrętu Nautilus 10 listopada 2020]




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 50 77
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 77

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

[...] Szanowna Fundacjo! Z dużym zainteresowaniem przeczytałem artykuł przedstawiający okoliczności zdarzeń, polegających na pojawianiu się na ciele wybranych osób, tajemniczych znaków w postaci elementów okręgów i ich promieni. Postać tych znaków przypomina mi kodowane charakterystyki promieniowania (pasmo reprezentowane kołowo/moc). Tym samym można potraktować te znaki jako przedstawienie za pomocą umownego kodu zmiany charakterystyki energetycznej danego człowieka po jej przestrojeniu. Takie...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 18 luty 2021 04:26 | 13.02.2021 roku około godziny 18 w miejscowości Okonek spędziłem czas z rodziną przy ognisku. Niebo było czyste gwiaździste. W pewnym momencie na niebie pokazała się jasnozielona długa łuna światła i zamierzała w stronę ziemi. Nie był to meteoryt czy bolid. Znam te zjawiska . To coś weszło w atmosferę zbyt wolno i w pewnym momencie wygasło bez płomieni i dymu. W ostatnim momencie udało mi się zobaczyć czarny obiekt który leciał dalej. Przez ułamek sekundy i zniknął . Widzieliśmy to wszyscy. Każdy...

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 19 stycznia 2021 | Witam - Panie i Panowie… jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie! Takimi słowami ostatnio rozpocząłem wirtualny wykład w sieci (mała fucha na boku) dla pracowników jednej z firm w ramach ‘szkoleń w sieci’. W zasadzie zabrzmiało to jak żart, bo przecież ktoś na naszej planecie musi być bardziej szczęśliwy niż ja, ale potem już po zakończeniu wykładu zacząłem długo o tym myśleć i doszedłem do...

czytaj dalej

FILM FN

21 LUTEGO 2021 OBIEKT UFO OBSERWOWAŁA ZAŁOGA SAMOLOTU LINII AMERICAN AIRLINES NAD NOWYM MEKSYKIEM (USA) - zapis rozmów z kokpitu

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.