Dziś jest:
Środa, 20 listopada 2019

Życie to puzzle. (...) Układamy je. Jeszcze brakuje tylu kawałków. Może nie widzimy, jaki obraz z nich powstanie. Prawdopodobnie nigdy nam się to nie uda, bo sami jesteśmy częścią tego obrazu.
Stefan Casta - Gra w śmierć

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Obiekty świetlne które to światło emitowały zachowywały bezpieczną odległość od miejscowych zabudowań.
Wt, 29 paź 2019 06:29 komentarze: brak czytany: 1087x

[...] Witam. Nieznane zjawiska od lat wzbudzały ciekawość ludzką. Na waszej stronie można czytać wiele relacji naocznych świadków którzy uwiecznili takie zdarzenia na fotografiach. Z racji tego że interesuje mnie fotografia pstrykam sobie amatorsko tu i tam od kilkunastu lat. Poprzez taką dobrą zajawkę człowiek dostrzega wokół siebie znacznie więcej a tematyka fotograficzna jest szeroka.W zeszłym .......

czytaj dalej

[...] Witam. Nieznane zjawiska od lat wzbudzały ciekawość ludzką. Na waszej stronie można czytać wiele relacji naocznych świadków którzy uwiecznili takie zdarzenia na fotografiach. Z racji tego że interesuje mnie fotografia pstrykam sobie amatorsko tu i tam od kilkunastu lat. Poprzez taką dobrą zajawkę człowiek dostrzega wokół siebie znacznie więcej a tematyka fotograficzna jest szeroka.

W zeszłym roku natchnęło mnie aby robić sobie zdjęcia nocą. Był to jeszcze okres letni miesiąc wrzesień ciepłe noce, czyste niezachmurzone niebo. Z mojego bazowego punktu obserwacyjnego mam bardzo dobre widoki na masyw góreczki o nazwie Prusów (1010 m) – szczyt w Grupie Lipowskiego Wierchu i Romanki w Beskidzie Żywieckim nad doliną Soły. Pod tym właśnie masywem pod którym jest wiele pól rolnych w godzinach kiedy zapadał już zmierzch i późniejszych pojawiały się w tych polach dziwne obiekty świetlne.

Owe obiekty świetlne które to światło emitowały zachowywały bezpieczną odległość od miejscowych zabudowań. Nie sądzę żeby ktoś sobie jeździł maszyną rolniczą po polu w takiej porze dnia. Chcę się podzielić takim zdarzeniem więc dołączam do swojego opisu kilka zdjęć. Zdjęcie 247jpg.to zdjęcie 245jpg.po korekcji jasności,kontrastu i półcieni w programie graficznym Microsoft Powerpoint  aby wyszły konkretne szczegóły (zbladłem,konsternacja,) spróbujcie sami co wyjdzie. Jeżeli jakaś istota żyje lub emituje energie to są to (kolory jaskrawe) i to widać na tym foto. Zapoznajcie się z nimi. Pozdrawiam.

[dane do wiad. FN]








From: [...]
Sent: Monday, October 28, 2019 12:01 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: W sprawie Enso

Dzień dobry Droga Fundacjo. Postanowiłem do Was napisać, by podzielić się pewnym „przypadkiem”, którego doświadczyłem. A mianowicie; mam przyjaciela, z którym dzielę zainteresowanie poezją haiku i na początku tegorocznego lata – chyba czerwiec, lipiec - otrzymałem od niego w prezencie niewielką książeczkę Denisa Theriaulta „Zadziwiająca historia samotnego listonosza”, w której przewijają się te wiersze. Kilka razy pytał mnie, czy ją już przeczytałem i jakie jest moje zdanie o niej. Głupio przyznać, ale ciągle „nie miałem czasu” na jej lekturę i musiałem się usprawiedliwiać tym i owym. W końcu myślę sobie, trzeba książeczkę przeczytać, bo to i prezent i od przyjaciela! W piątek 25.10. br. znalazłem „czas” i zabrałem się do lektury. Osią tej (wg mnie) książeczki są haiku, ale najciekawsze nastąpiło na zakończenie. Otóż pojawia się w tekście koło/okrąg i słowo Enso. Słowo/znak, które/y ostatnio przewija się przez Wasze strony. Dodam tylko, że zakończenie opisanej w książce historii, przekierowuje czytelnika do jej początku. I koło się zamyka - Enso – ale zamknie się definitywnie wtedy (wg mnie), gdy czytelnik zacznie lekturę od początku.
Nie wiem, czy to „czysty przypadek” bądź też nie …
Bardzo Serdecznie Was Pozdrawiam
[...]
P.S.1.
Jestem Waszym czytelnikiem już od dobrych kilkunastu lat i muszę powiedzieć, że wnieśliście dużo do mojego postrzegania świata, życia, itp. Nie muszę dodawać, że na Waszą stronę trafiłem oczywiście „przypadkiem”.
P.S.2.
Zanim Was „poznałem” byłem „100% mięsożercą”, a teraz spadłem do ok. 20%, z dalszą tendencją spadkową.
P.S.3.
Wykonujecie kawał dobrej, rzetelnej pracy, pozbawionej polityki, ideologii i taniego efekciarstwa. I za to należą się Wam Podziękowania!
P.S.4.
Patrząc na moje życie (68 l.) stwierdzam, że miało w nim miejsce kilka „dziwnych zbiegów „okoliczności”. Jak znajdę trochę czasu, to się chętnie nimi z Wami podzielę.
P.S.5.
Dane mailowe do waszej wiadomości.




zwiń tekst



Było to tak, jakby Bóg nagle wyłączyć światło i rozpoczął się koniec świata.
Pon, 28 paź 2019 08:04 komentarze: brak czytany: 1715x

[...] Szanowna FN, Wiele lat temu na początku lat 70-tych (dokładnego roku mój ojciec nie pamiętał, ale było to prawdopodobnie w 1971) podczas pobytu w górach Świętokrzyskich na obozie harcerskim przeżył coś bardzo ciekawego, co postanowiłam Wam opisać. Był razem ze swoim kolegą na pieszej wędrówce w pobliżu miejsca, gdzie przebywali na harcerskim obozie, było piękne lato i środek dnia. Nie było żadnej.......

czytaj dalej

[...] Szanowna FN, Wiele lat temu na początku lat 70-tych (dokładnego roku mój ojciec nie pamiętał, ale było to prawdopodobnie w 1971) podczas pobytu w górach Świętokrzyskich na obozie harcerskim przeżył coś bardzo ciekawego, co postanowiłam Wam opisać. Był razem ze swoim kolegą na pieszej wędrówce w pobliżu miejsca, gdzie przebywali na harcerskim obozie, było piękne lato i środek dnia. Nie było żadnej burzy ani wichury, czy oberwania chmury – po prostu piękna letnia pogoda. Według relacji ojca nagle i on i jego kolega zaczęli obserwować coś bardzo dziwnego – wokół nich zaczęło robić się ciemno. Było to tak, jakby Bóg nagle wyłączyć światło i rozpoczął się koniec świata.

Po chwili zrobiło się całkowicie ciemno do tego stopnia, że oni nie widzieli siebie nawzajem! Rozmawiali ze sobą i byli przekonani, że tak już będzie zawsze, a ich i Ziemię czeka śmierć, bo słońce zgasło.


Krótko to trwało, może z 30 sekund. Potem znowu robiło się jaśniej i jaśniej i nagle wszystko stało się tak, jak wcześniej. Ojciec miał wtedy 17 lat i jego kolega również. Tak się tego wystraszyli, że pobiegli do obozu. Bali się komukolwiek o tym opowiadać w obawie, aby nie pomyśleli ludzie, że albo zwariowali, albo byli pijani. Nikt inny z ich obozu nie zauważył, aby coś się stało ze światłem słonecznym. Dodam, że ojciec razem z kolegą byli w lesie i tuż przed tym dziwnym zjawiskiem ciemności słyszeli dźwięk, który ojciec nazwał buczeniem stada os. Mój ojciec od 12 lat nie żyje, ale pamiętam dokładnie, jak opowiadał tę historię wiele razy i nigdy nie był w stanie zrozumieć, jak to jest możliwe, że coś takiego przeżyli. Pomyślałam, że taka historia przyda się do waszego archiwum.

Z wyrazami szacunku dla waszej pracy

[dane do wiad. FN]

 

Ciekawa sprawa pojawiła się w naszym projekcie OTWARTE NIEBO.

 

From: [...]
Sent: Sunday, October 27, 2019 9:47 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: światło na niebie

Witam posiadam nagranie godzinne z monitoringu z wybiegi na pastwisko.
Na nagraniu nocnym jest dziwne światło tak jak zachód słońca ,tylko jest to nagranie wykonane o godz, 02.14  w nocy .Jeżeli państwo jesteście zainteresowani to mogę to przesłać mailem .
Pozdrawiam Robert F.

moje dane sa tylko dla państwa dyspozycji

Pozdrawiam
[...]




zwiń tekst



Na niebie ukazany był Kielich z gwiazd, a na nim JHS, a obok niego...
Sob, 26 paź 2019 04:41 komentarze: 4 czytany: 1687x

Witam państwa serdecznie , chciałbym nadesłać państwu pewną historię która przydarzyła się mi ( wtedy jako 14 letni chłopiec ) oraz 10-14 innym osób z mojej okolicy. Była to wiosna o ile dobrze pamiętam ( mogę się mylić , ponieważ minęło sporo lat ) , wioska jak to wioska , składała się może z 40 mieszkańców , była godzina wieczorna 18-22;00 coś koło tego a może i nawet później ( rok 1986 lub 1987.......

czytaj dalej

Witam państwa serdecznie , chciałbym nadesłać państwu pewną historię która przydarzyła się mi ( wtedy jako 14 letni chłopiec ) oraz 10-14 innym osób z mojej okolicy. Była to wiosna o ile dobrze pamiętam ( mogę się mylić , ponieważ minęło sporo lat ) , wioska jak to wioska , składała się może z 40 mieszkańców , była godzina wieczorna 18-22;00 coś koło tego a może i nawet później ( rok 1986 lub 1987 ) musiałbym popytać ludzi którzy byli świadkami tego wydarzenia , a więc do rzeczy . Ja z grupką osób siedzimy sobie na dworzu i szykujemy się do wyjśćia ( nie pamiętam już gdzie , ale gdzieś mieliśmy iść ) w pewnym momencie słyszę , że ktoś krzyczy 

` Spójrzcie na niebo ` , a więc obróciłem głowę i spojrzałem , to co zobaczyłem pamiętam do dziś , ponieważ takich rzeczy chyba nie da rady zapomnieć. Na niebie ukazany był Kielich z gwiazd a na nim JHS a obok niego Maryja , krzyknęłem na głos do reszty , oni też mogli to zobaczyć , całe zdarzenie trwało hmmm bardzo ciężko mi to ocenić ale był to ułamek sekundy ( maksymalnie 10 sekund ) Opowiadałem tą historię wiele razy ( mało kto wierzy ) ponieważ ciężko jest wierzyć w coś czego się samemu nie doświadczyło , ale ludzie którzy to widzieli wiedzą jak było naprawdę i także wspominają to wydarzenie , pisząc to łzy płyną mi po oczach , ponieważ to co się wtedy wydarzyło śmiało mogę nazwać cudem.
Historia ta jest przesyłana przeze mnie do fundacji Nautilus , możecie ją opublikować na swojej stronie jak i również zostawić wyłacznie dla siebie.
Za wszelkie błędy przepraszam
Pozdrawiam Grzegorz.


/poniżej wiadomość, którą dostaliśmy 25 października 2019/

[...] 6 miesięcy temu miałem okazję obserwować piękną manifestację hmm czego nie wiem sam a było to tak.
Był piękny dzień ciepły słoneczny. Wyglądałem przez okno w pokoju w pewnym momencie poczułem jak by coś mi podświadomie kazało spojrzeć w jedno miejsce na niebie i tak zrobiłem.

Zobaczyłem chyba postać w pierwszej chwili myślałem że to spadochroniarz wyglądało to jak by hamowalo wchodząc do atmosfery rozpięte skrzydła i jak by nogi świeciło blaskiem. Dalej jest jeszcze lepiej czułem że ta postać czeka prowadzi w tym samym miejscu zauważyłem jeszcze 8 takich postaci wszystkie jakby w czasie hamowania miały piękne skrzydła.

Potem zmieniły się w jasne punkty ja czułem w sobie że ta pierwsza postać uczy resztę czułem że są tam kobiety i mężczyźni starsi jedna z tych postaci była troszkę mniej posłuszny odczuwałem że jest najmłodszy robił figlarne ewolucję na niebie jak by się nie słuchał prowadzącego, następnie te postacie tego jestem pewien czułem że to są formy życia i że oni wiedzą że ich widzę. Tworzyli różne ustawienia okrąg, trójkąt. Wydawało mi się że oni są na granicy kosmosu a naszej atmosfery że ustawili się w jednym miejscu a iluzja poruszania się przez nich była spowodowana obrotem ziemi. Zniknęli mi z oczu nie widziałem co dalej robią ale czułem cały sobą ich. Wspaniałe przeżycie. Taka oto piękna manifestacja była mi dana oglądać. Przypominali aniołów takie skrzydła piękny blask cudowne. Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Było ich siedem plus ósme na samym dole, przekreślone jakby kreską.
Czw, 24 paź 2019 22:53 komentarze: brak czytany: 1145x

[...] Był rok 1984, o ile pamiętam. Zagadką UFO interesowałem się już od pewnego czasu. Kupowałem gazetę ,,Kamena,, w której swoje artykuły dotyczące tego tematu zamieszczał Lucjan Znicz. W jednym z nich opisał zjawisko, które obserwowali marynarze polskiego statku handlowego na Atlantyku. Statek znajdował się między Afryką, a Ameryka południową, płynąc na południe. Któregoś wieczoru Na niebie od .......

czytaj dalej

[...] Był rok 1984, o ile pamiętam. Zagadką UFO interesowałem się już od pewnego czasu. Kupowałem gazetę ,,Kamena,, w której swoje artykuły dotyczące tego tematu zamieszczał Lucjan Znicz. W jednym z nich opisał zjawisko, które obserwowali marynarze polskiego statku handlowego na Atlantyku. Statek znajdował się między Afryką, a Ameryka południową, płynąc na południe. Któregoś wieczoru Na niebie od strony zachodniej ukazały się dwa srebrzyste wrzeciona jedno nad drugim w pozycji poziomej. Sprawiało to na tyle niezwykłe wrażenie, że większość marynarzy wyszła na pokład i obserwowała to zjawisko. Wrzeciona były widoczne przez dłuższy czas.

Następnego wieczoru, jakby przeczuwając powtórkę przygody, spoglądali w kierunku zachodnim. I zjawisko powtórzyło się! Dokładnie w kierunku zachodnim, mimo, że statek przepłynął już spory odcinek trasy. Tym razem zjawisko było bardziej rozbudowane. Pojawiały się kolejne wrzeciona. Było ich siedem plus ósme na samym dole, przekreślone jakby kreską. Było najjaśniejsze. Wrzeciona również były widoczne przez dłuższy czas.

Zastanawiałem się przez pewien czas, czy nie jest to przypadkiem ukryta informacja, przekaz od kosmitów. Myśl ta dziwnie nie dawała mi spokoju. Dlaczego manifestacja odbyła się na oczach polskich marynarzy? To, że była adresowana dla nich, świadczył fakt, że po przepłynięciu wielu mil, zjawisko powtórzyło się i to dokładnie od strony zachodniej.

Pomyślałem, że tak niezwykły pokaz miał na celu poinformowanie o jakimś ważnym wydarzeniu w przyszłości. Pomyślałem, że za siedem lat wydarzy się właśnie w Polsce coś, co będzie miało znaczenie dla całego świata. Za siedem lat. a więc w roku 1991. Nie domyśliłem się, jakie to wydarzenie, komuna wydawała się niemożliwa do obalenia, mimo, że i taka myśl przyszła mi do głowy. Opowiadałem o tym wydarzeniu dla kilku osób i o swoich przeczuciach, ale spotkałem się z kompletnym brakiem zainteresowania, więc dałem spokój. Teraz wiem, że miałem rację. Nie piszę o tym po to, aby się pochwalić, pragnę tylko potwierdzić zdanie tych, którzy twierdzą, że przybysze z dalekiego kosmosu potrafią przewidywać przyszłość i że informują ludzi o tych zdarzeniach.
Ps. Obserwowałem UFO kilkakrotnie. Być może napiszę o tym.
Pozdrawiam serdecznie.
( nazwisko do wiadomości Załogi! )




zwiń tekst



W pewnym momencie mój stryj powiedział: - znowu to światło!
Śr, 23 paź 2019 04:28 komentarze: 1 czytany: 1461x

[...] Witam.Można powiedzieć ponownie bo ostatni widok nad Białymstokiem Wam opisałem i myślałem długo nad tym, aby opisać Wam coś co na pewno widziałem ja i przynajmniej kilka osób z mojej rodziny. Działo się to kilka lat temu ( nie wiem czy do tej pory to się dzieje), ale po kolei.Miałem może 15-16 lat często jeździłem do mojej babci ( woj. Podlaskie miejscowość Potasie). Otóż historia dotyczy pewnego.......

czytaj dalej


[...] Witam.
Można powiedzieć ponownie bo ostatni widok nad Białymstokiem Wam opisałem i myślałem długo nad tym, aby opisać Wam coś co na pewno widziałem ja i przynajmniej kilka osób z mojej rodziny. Działo się to kilka lat temu ( nie wiem czy do tej pory to się dzieje), ale po kolei.

Miałem może 15-16 lat często jeździłem do mojej babci ( woj. Podlaskie miejscowość Potasie). Otóż historia dotyczy pewnego dziwnego światła.

Pierwszy raz jak miałem z tym "czymś" do czynienia historia miała w sumie nie planowany przebieg. Słyszałem o tym już wcześniej z rozmów m.in mojego ojca ze swoim bratem, ale akurat nie spodziewałem się, że będę mógł też to zobaczyć. Staliśmy pewnego razu przed domem i zbieraliśmy się ( ja i ojciec) aby wsiąść w samochód i jechać do swojego domu tak jak zawsze. Dodam, że zawsze działo się to po zmroku. W pewnym momencie mój stryj powiedział ( znowu te światło) i faktycznie w oddali było widać coś jakby ktoś zapalił w latarkę, ale to coś z biegiem czasu tak jakby podchodziło w Naszym kierunku. Stawało się co raz większe. Pamiętam, że stałem za ojcem i wtedy jakby mnie wmurowało w ziemię mimo, że wcześniej już o tym rozmawiali. Światło stawało się co raz większe, aż do momentu dojścia do drogi piaszczystej i w tym momencie znikało. Tutaj specjalnie mówię znikało bo widziałem to jeszcze raz jak po wyjściu ( już po tym zajściu) na siku bo to stary dom i wychodek był na zewnątrz znowu widziałem to światło i jeszcze 3 moich braci którzy wiadomo jak to razem się idzie to lepiej (szczególnie,że widziało się, że to coś "chodzi").

Najciekawsze jest to, że to była jakbym to opisał kula światła, która nie emanowała światłem i nie rozświetlała okolicznych drzew bądź łąk i były sporej wielkości (3-4m już przy końcu) i zawsze dochodziła do piaszczystej drogi, która biegnie obok domu mojej babci i tak gasła tak jakby granica nie pozwalała jej przez to przejść.

Stryj przyzwyczaił się do tego widoku, bo mieszkając tam nie raz widział to światło. Raz siedząc akurat w aucie zaparkowanym na wprost do znowu pojawiającego się światła włączył stacyjkę i czekał, aż światło "dojdzie bliżej" mrugnął długimi światłami ale w tym momencie zniknęło.

Zimową porą mój ojciec i brat cioteczny wiedzieli, że przez tak jakby ścieżkę tej kuli jest staw i sprawdzając czy zostały jakieś ślady lub coś w tym stylu znaleźli na stawie zamarzniętym przez środek przebiegała linia która wyglądała jakby ktoś rozpuścił lód. Więcej śladów oprócz tego stawu nie znaleźli.

Do tej pory nie zostało to rozwiązane a w chwili obecnej nie mieszkając już w tamtych okolicach nie wiem czy do tej pory te światło się pojawia. Dodam tylko, że widziało to sporo osób z mojej rodziny i każdy z nich może poświadczyć tego co widział na własne oczy razem ze mną.
Podczas rozmów padało wiele wątków, że to fosfor może się ulatnia a to że trzeba gdzieś to zgłosić, ale chyba jako pierwszy opisuję do Was tą historię. Jakby Was to zaciekawiło mogę wtedy podać dokładną lokalizację lub rozrysować to na mapie.
Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]


[...] Szanowna FN,

Bardzo Wam dziękuje za to, co robicie. Projekt KONTAKT śledzę z zapartym tchem. Mam krótką historię, ale prawdziwą i nie ma siły, aby moja rodzina kłamała. I tu muszę wyjaśnić, że mniej więcej 50 procent mojej rodziny ze strony ojca mieszka w USA. Mój ojciec także wyjechał do pracy w latach 70-tych i przez pewien czas pracował na farmie u pewnego plantatora tytoniu. Gość był naprawdę OK i po jego śmierci bardzo płakał, ale ja o czymś innym. Kiedyś powiedział ojcu, że przeżył spotkanie z jakimiś cudacznymi ludźmi w skafandrach, którzy przylecieli w latającym spodku. Ojciec mój twierdził, że ten farmer był bardzo prawdomównym i religijnym człowiekiem, więc mu uwierzył i od tej pory do końca swojego życia wierzył w UFO. Obcy powiedzieli temu farmerowi, że obserwują ludzkość od początku istnienia życia na ziemi i że powinniśmy zrezygnować z zabijania zwierząt. I to spotkanie tak zmieniło tego farmera, że przestał jeść mięso. W tamtych latach to było wyjątkowe, bo wszyscy wokół jedli mięso, a o wegetarianizmie nikt nie słyszał. Taką historię chciałem opowiedzieć.

Serdecznie pozdrawiam całą ekipę

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Każdy z nas jest elementem w wielkiej układance!
Pon, 21 paź 2019 11:58 komentarze: brak czytany: 1524x

[...] Dzień dobry, Od jakiegoś czasu czytam artykuły zamieszczane na Waszej stronie. Od zawsze towarzyszyły mi dziwne zjawiska. Od takich najprostszych typu: fałszywe przebudzenie, wielokrotne deja vu, jako dziecko zdarzyło mi się widzieć pokój z zamkniętymi oczami - kiedy je otworzyłam nie potrafiłam tego powtórzyć. Ale do rzeczy, od zawsze interesowali mnie moi przodkowie. Czasami spędzałam czas.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry, Od jakiegoś czasu czytam artykuły zamieszczane na Waszej stronie. Od zawsze towarzyszyły mi dziwne zjawiska. Od takich najprostszych typu: fałszywe przebudzenie, wielokrotne deja vu, jako dziecko zdarzyło mi się widzieć pokój z zamkniętymi oczami - kiedy je otworzyłam nie potrafiłam tego powtórzyć. Ale do rzeczy, od zawsze interesowali mnie moi przodkowie.

Czasami spędzałam czas ze swoją prababcią - mamą dziadka i jako mała dziewczynka zaczęłam pytać babci dlaczego nie ma mamy - dla mnie było naturalne że skoro żyje mama dziadka to mama babci też powinna. Wtedy wyszła na jaw stara rodzinna historia. Ojciec mojej babci zabił jej mamę i babcia nie wiedziała nawet gdzie została pochowana. Myślałam o niej całe życie - postanowiłam odnaleźć jej grób kiedy dorosnę. Najpierw udało mi się ustalić datę jej ślubu i o dziwo była to data moich urodzin. Później ustaliłam jej datę urodzenia i to była data urodzenia moich synów!! Czułam się z nią związana od zawsze chociaż nie wiem nawet jak wyglądała.

Takich historii było więcej. Kiedy poznałam mojego męża - byłam w nim szalenie zakochana. Pewnego razu (znaliśmy się może dwa miesiące a ja miałam 17 lat) powiedziałam do niego - zobaczysz weźmiemy ślub i będziemy mieli dzieci - albo najlepiej od razu dwójkę: bliźniaki. Ślub wzięliśmy po pięciu latach. Po krótkim czasie zaszłam w ciążę. Nie poszłam od razu do lekarza - chciałam trochę odczekać dla pewności. Cały czas myślałam o dwóch chłopcach - tu postawię im łóżeczka itp. itd. i cały czas powtarzałam: może będą bliźniaki.

Pewnej nocy przyśnili mi się dwaj identyczni chłopcy - moi synowie. Aż w końcu stwierdziłam że powinnam przestać wciąż o tym myśleć bo jakie jest prawdopodobieństwo urodzenia dwójki dzieci. Pamiętam moje pierwsze USG. Lekarz spytał z czym przyszłam a ja powiedziałam: chyba jestem w ciąży, położyłam się na usg i usłyszałam słowa lekarza: i to jeszcze w jakiej! bliźniaki jednojajowe - będą identyczne. Wtedy już bez rozpoznania płci wiedziałam że to ONI! Okazało się również, że jedna z moich prababek - ta po której noszę imię - również urodziła bliźniaki i to w tym samym miesiącu co ja. Kolejna zbieżność imion, miesięcy i ciąży.

Ta prababka zmarła kiedy miałam roczek. Kiedy moi synowie mieli 2 latka pewnej nocy jeden z nich nie mógł usnąć. Kiedy spytałam dlaczego spojrzał mi za plecy i powiedział 'boje się' spytałam 'czego?' on znów uparcie spojrzał w to miejsce i powiedział 'tam jest duch'. Przestraszyłam się i zaczęłam głośno płakać. Synek usiadł i uspokajał mnie mówiąc: 'mama nie płakaj nie ma już pana, pan już poszedł'. Kiedy usłyszałam słowo 'pan' wiedziałam że to nie były zwidy bo zdarzyło mu się mówić wcześniej że widzi pana - wypytywałam go jak wyglądał - udało mi się ustalić że miał kręcone włosy - zupełnie jak mój zmarły dziadek. Tych historii jest więcej dotyczą: proroczych snów, zbieżności, duchów i dziwnych niewytłumaczalnych zjawisk po śmierci bliskich osób. Życie nie jest zbiorem przypadków. Każdy z nas jest elementem w wielkiej układance! Pozdrawiam FUNDACJĘ NAUTILUS. Moje dane proszę zachować dla siebie.




zwiń tekst



Dziwny, powtarzający się sen
Nie, 20 paź 2019 09:45 komentarze: 2 czytany: 1327x

[...] Witam fundację. Od wielu lat mam dziwny sen,który się powtarza notorycznie a jest niezwykle niepokojący. Otóż w tym śnie widzę formację gwiazd patrząc w niebo i tą formacją w jednym momencie rusza z miejsca jakby w szyk bojowy myśliwców. Gwiazdy spadają z nieba a myśliwce lecą przy dźwięku grzmotu a później widzę i czuje wybuch jakby bomby atomowej. Widzę później fale wybuchu i to że czeka nas.......

czytaj dalej

[...] Witam fundację. Od wielu lat mam dziwny sen,który się powtarza notorycznie a jest niezwykle niepokojący. Otóż w tym śnie widzę formację gwiazd patrząc w niebo i tą formacją w jednym momencie rusza z miejsca jakby w szyk bojowy myśliwców. Gwiazdy spadają z nieba a myśliwce lecą przy dźwięku grzmotu a później widzę i czuje wybuch jakby bomby atomowej.

Widzę później fale wybuchu i to że czeka nas nieunikniona śmierć. W tym śnie jestem całkiem świadomy i wiem że znowu to mam ale jednocześnie nie mam na to wplywu i jest to frustrujące. Jednak nie to jest tu ciekawe. Otóż rozmawiałem ostatnio że znajomym i okazuje się że on ma całkiem podobny sen który się powtarza i co ciekawe on w tym śnie znajduje się w innym miejscu niż ja,na tej samej wsi w której mieszkamy tyle że akcja toczy się podobnie,ale z innymi motywami bo on widzi żołnierzy obcego państwa.

Najciekawszym motywem jest to że inny znajomy też ma taki podobny sen,w którym dzieje się to samo,a on uczestniczy w tych wydarzeniach na tej samej wsi. On jest na innej miejscówce,i walczy z wrogiem.

Podsumowujac mamy ze znajomymi powtarzajacy sie sen w ktorym dzieje sie alternatywna  historia naszej rzeczywistości w której bierzemy czynny udział a każdy z nas walczy w innym rejonie naszej miejscowości w konflikcie który nastał z jakimś obcym panstwem.

Jakbyśmy widzieli naszą przyszłość z różnej perspektywy,dla danej osoby. Ciekawe gdyż doszedłem do tych wniosków przypadkiem rozmawiając że znajomymi o różnych sprawach. Mając na uwadze że posiadam duże zdolności parapsychologiczne i wiele razy w moim życiu przewidziała przyszłe wydarzenia,czasem na poczekaniu wiec wizja tego snu jest dla mnie przerażająca i mam nadzieję że jest to tylko jakieś wspomnienie z alternatywnego wszechświata bo świadomość tego że taki konflikt mógłby nastał wprawia mnie w przerażenie. Pozdrawiam serdecznie

[dane do wiad. FN]



 

From: [...]
Sent: Tuesday, September 10, 2019 8:13 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Odp: RE: [KONTAKT] Kontakt z formularza na stronie WWW FN


Co do programu OTWARTE NIEBO w odcinku bliskie spotkanie jest relacja swiadka ze widzial obiekt w kształcie piramidy z podstawa okragla.
Przesyłam zdjęcie z czasów drugiej wojny światowej na którym jest obiekt o podobnym kształcie.
W załączniku jest mapa na której on się znajduje.
Jako ciekawostkę na ziemiach polskich widywano tez te obiekty.

Pozdrawiam Andrzej




zwiń tekst



Wyglądała jak człowiek, ale miała .... duże czarne oczy, takie jak mnie się przyśniły!
Nie, 20 paź 2019 07:36 komentarze: 3 czytany: 1584x

Witam Fundację! [...] chciałbym się podzielić z Wami dziwnym przeżyciem z ostatnich tygodni. Tematem UFO interesuję się już od dawna. Pewnie dlatego,że obecność dziwnych przypadków i obserwacji w mojej rodzinie jest naprawdę sporo. Jest tego dość sporo: od obserwacji kul, spodków do śledzenia przez te obiekty.Sam miałem kilka niewytłumaczalnych obserwacij. Jedną z nich opisałem Wam z 10 lat temu,kiedy.......

czytaj dalej

Witam Fundację! [...] chciałbym się podzielić z Wami dziwnym przeżyciem z ostatnich tygodni. Tematem UFO interesuję się już od dawna. Pewnie dlatego,że obecność dziwnych przypadków i obserwacji w mojej rodzinie jest naprawdę sporo. Jest tego dość sporo: od obserwacji kul, spodków do śledzenia przez te obiekty.

Sam miałem kilka niewytłumaczalnych obserwacij. Jedną z nich opisałem Wam z 10 lat temu,kiedy to podróżując służbowo po Dolnym Sląsku wylądowałem nagle w opustoszałej wiosce, która wyglądała jak po przejściu frontu w 1945r. Chciałem tam wrócić z aparatem ale już wioski nie znalazłem.

Ale najdziwniejsza rzecz przydarzyła się 2 tygodnie temu. Śniłem w nocy sen w którym rozmawiałem z osobą z którą jestem skłócony. W pewnym momencie osoba ta poprosiła mnie czy może spojrzeć w moje oczy by sprawdzić czy może mi zaufać. Zdziwiony zgodziłem się.Osoba ta przybliżyła twarz do mojej. W tym momencie jej oczy stały się duże i całe czarne. Wystraszyłem się ale nie mogłem nic zrobić.Poczułem nieprzyjemne uczucie w głowie na granicy bólu.Uczucie podobne do świdrowania nieprzyjemnymi dźwiękami. ale ja czułem ze to przez te oczy.I tyle pamiętam z tego snu. Bardzo rzadko zapamiętuję sny , ale ten utkwił mi w pamięci. Wydaję się zwykły sen.



Dwa dni później spotkałem się z moją Mamą (70 l).
Chciałem jej opowiedzieć ten sen. Ledwo zacząłem , przerwała mi twierdząc,że też miała dziwne wydarzenie w nocy. Dodam, że nie zdążyłem swojego snu opowiedzieć.
Oto co przydarzyło się mojej Mamie. Obudziła się o 2 - pamięta bo spojrzała na zegarek. Poszła do łazienki i wróciła. Położyła się do łózka na boku i po krótkiej chwili poczuła że za jej plecami coś się porusza Jakby ktoś chodził stopami po łóżku. Sparaliżowało ją ze strachu. Przemogła jednak strach-pomyślała że jest przecież u siebie w domu! odwróciła się i zobaczyła 4 postaci. Dwie z nich leżały na swoich bokach obok za plecami Mamy, jedna siedziała w kucki na krawędzi łózka a czwarta stała w nogach.Wszystkie identycznie ubrane na jasny kolor. Dodam że sypialnia mojej Mamy jest tak mała,że praktycznie nie ma miejsca dla czterech osób. W pierwszej chwili pomyślała,i zapytała czy to duchy. Jedna z tych istot zaprzeczyła ruchem głowy. Mama zapytała kim są. Wtedy ta istota która była najbliżej uśmiechnęła się i odpowiedziała.- przecież wiesz kim jesteśmy.

Następne co Mama pamięta, to te istoty stojące już razem przy wyjsciu z pokoju. Wychodząc jedna z nich - ostatnia odwróciła się ,podniosła rękę jak do powitanie i powiedziała- jeszcze tu wrócimy. W tym momencie Mama spojrzała na zegarek i była godzina 2.10.

Mama miała możliwość przez chwilę przyjrzeć się twarzy tej istoty, która leżała tuż obok. Wyglądała jak człowiek ale miała .... duże czarne oczy, takie jak mnie się przyśniły.Oczy były czarne ale w środku miały coś czerwonego. Jakby delikatny poblask. Mama nie potrafiła tego dokładnie opisać .Zauważyła również, w momencie kiedy ta istota się uśmiechnęła ,że ma krótkie czarne zęby.

Można powiedzieć,że pewnie to też był sen. Chociaż moja Mama nie należy do osób strachliwych, to widziałem że była naprawdę wstrząśnięta. Najdziwniejsze ,że te nasze sny przytrafiły się tej samej nocy!.
Mam podejrzenia, że nie były to pierwsze wizyty. Moja Mama miała też inne dziwne sny, które ze względu na dosyć charakterystyczne detale wydają się być raczej wspomnieniami.
Proszę zachować moje dane dla swojej wiadomości.
Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]



Z POCZTY DO FN

Szanowni Państwo!

Nie wie prawdę mówiąc co nakłoniło mnie do wysłania tej wiadomości. Po prostu coś mnie uderzyło w tekście na temat którego piszę.

Pewnie się Państwo domyślają co spotkało i spotyka człowieka, który zgłosił się z tą historią. Ja jednak i tak zdecyduję się przekazać swoją opinię. Według mnie człowiek ten i jego matka mają spotkania z ludzko-szaraczymi hybrydami. Uważam tak, ponieważ zbliżenie twarzy do twarzy i wpatrywanie się w oczy uprowadzonego zostało sklasyfikowane niegdyś przez profesora Davida Jacobsa jako tzw. mindscan. Obcy i hybrydy mają wykorzystywać go między innymi do sprawdzania lojalności uprowadzonego. W ten sposób upewniają się, że uprowadzony nie przekazywał informacji na temat swo

jego uprowadzenia innym ludziom. Pasowało by to do opisu, który przesłał ten człowiek. Wpatrywanie w celu sprawdzenia możliwości zaufania.  Na słuszność mojej hipotezy wskazuje też obecność chwilowego paraliżu (,,nic nie mogłem zrobić") oraz dziwne odczucia( ,,nieprzyjemne odczucie w głowie na granicy bólu").

 Dlaczego uważam, że te istoty były akurat hybrydami?

Ponieważ ów człowiek początkowo uznał skłóconą z nim osobę za ludzką, a jego matka wspominała o obecności u nocnych gości zębów. Szaraki jak wiadomo raczej nie posiadają takich cech.

Sprawa wygląda na typową wielopokoleniową abdukcję. Swoją drogą należałoby ustalić czy autor historii zna skłóconą z nim osobę w rzeczywistości. Jeśli istnieje ona w rzeczywistości to prawdopodobnie była to projekcja jego umysłu w ramach której cechę obcej istoty przypisano człowiekowi. Jeśli zaś nie to osoba ta mogła być perosnal projected hybrid o których pisał profesor Jacobs. Myślę, że mieli okazję Państwo o tym już usłyszeć jednakże profesor Jacobs w swojej najnowszej książce opisał infiltrację naszego społeczeństwa przez hybrydy. Nabiera to ciekawego znaczenia w kontekście tej historii.

Pozdrawiam

[...]



zwiń tekst



W Skaryszewie mówiłem o…
Śr, 16 paź 2019 09:26 komentarze: 6 czytany: 1645x

Witam serdecznie. Chciałbym się z Wami podzielić taką ciekawą sytuacją jakiej doświadczyłem. Ot drobiazg, ale to chyba jest kolejny dowód (no może dowodzik) na to, że przypadki nie istnieją i całe nasze życie jest realizacją jakiegoś planu. Otóż słuchałem na you tube audycji p. Krzysztofa Jackowskiego, w której opowiadał o p. Rymuszko i o tym jaki od Niego dostał przekaz (że śmierci nie ma, życie .......

czytaj dalej

Witam serdecznie. Chciałbym się z Wami podzielić taką ciekawą sytuacją jakiej doświadczyłem. Ot drobiazg, ale to chyba jest kolejny dowód (no może dowodzik) na to, że przypadki nie istnieją i całe nasze życie jest realizacją jakiegoś planu. Otóż słuchałem na you tube audycji p. Krzysztofa Jackowskiego, w której opowiadał o p. Rymuszko i o tym jaki od Niego dostał przekaz (że śmierci nie ma, życie obecne jest nierealne a prawdziwy real jest dopiero po "tamtej stronie" -na pewno to znacie i jesteście z p. Jackowskim na bieżąco). Było dosyć późno pracowałem przy komputerze ze słuchawkami na uszach (słuchając jednocześnie różnych audycji) dzisiaj wyjątkowo ustawiłem na you tube autoodtwarzanie - zwykle tego nie robię. Kiedy p. Jackowski skończył automatycznie zaczął się odtwarzać następny materiał, nawet nie wiem co to było, ale facet zaczął od słów: "W Skaryszewie mówiłem o..." Poczułem powiew kosmosu na plecach, bo ja mieszkam w... Skaryszewie.

Pozdrawiam Fundację

[…]

From: […]

Sent: Thursday, May 16, 2019 9:58 PM

To: Fundacja Nautilus

Subject: już widzę, że nie ma przypadków + czy to medium?

 

Witam szanowny okręt, załogę i kapitana;-)

 

Już o paru rzeczach ze swojego życia Państwu napisałem, więc myślę, że zbędnym jest przypomnienie, że proszę o dyskrecję? (ale znowu przypomniałem;-)). Historie znowu są znane kilku osobom, które mogą się zorientować o co chodzi, więc to tylko do użytku wewnętrznego i wzajemnej konwersacji.

 

Dzisiaj mam do opowiedzenia trzy historie, bo im dłużej o tym myślę, tym bardziej zastanawiam się czy to mogło się potoczyć inaczej? Tak na marginesie to odkąd zmieniłem myślenie (i przestałem myśleć nad zakończeniem żywota własnego) dużo się zmieniło. Dużo. A we mnie bardzo dużo. Coraz bardziej mam wrażenie, że z każdym dniem mój rozwój duchowy ulega poprawie, mimo, że nie medytuję jeszcze. Ale do rzeczy. (Prosiłbym o komentarz do tych historii, ale nie ma pośpiechu, bo wiem, że macie Państwo dużo na głowie).

 

Historia nr 1

Odkąd zacząłem zmieniać swoje myślenie zacząłem inaczej postrzegać moje otoczenie i zastanawiać się jak nad przyszłymi wcieleniami i ogólnie nad światem. Wyczytałem u Państwa na pokładzie, że najbliżej prawdy (a może to od Państwa w mailu dostałem, mniejsza o to) jest religia buddyjska, aczkolwiek każda religia jest lepsza od nie wierzenia w nic, bo Bóg istnieje. To oczywiste.

W poniedziałek zacząłem nową pracę (teraz niektórzy mówią, że się zmieniłem na lepsze, bo mam nową pracę, ale prawda jest taka, że mam nową pracę, bo się ja sam zmieniłem. Bez tego nic by nie było). Obecnie mam tak ustalony czas, że 3 dni w tygodniu pracuję w Katowicach, a 2 w Warszawie. Pojechałem w poniedziałek do Katowic pociągiem, aby rozpocząć nową pracę. Z racji, że pociąg miał opóźnienie to zamiast szukać autobusu na dojazd do miejsca docelowego wybrałem taksówkę. W Katowicach pod galerią katowicką są przystanki autobusowe i według tablic informacyjnych również postoje taksówek. Poszedłem tam. Żadnej taksówki nie znalazłem. Wyszedłem więc na powierzchnię i szukałem na ulicach taxi. Znalazłem postój. Poszedłem tam. 3 kierowców stało i rozmawiało. Ja z tych trzech wybrałem jednego. Akurat palił papierosa, więc mówię, że niech dopali w spokoju, bo aż tak mi się nie spieszy. On szybko zgasił mówiąc, że on jest w pracy i ja nie mogę czekać. OK szanuję bardzo (spalił mniej niż połowę). Jadąc zaczeliśmy rozmawiać o różnych rzeczach. O tym, że jestem jego pierwszym tego dnia klientem, że to dobrze, bo ja zawsze przyciągam innych ludzi to będzie miał ruch dzisiaj i ogólnie o pierdołach. Potem o tym skąd jestem, że nie wyglądam na Warszawiaka, bo nie jestem jak pozostali, potem o uprzedzeniach i ogólnie o wielu rzeczach. No i werble. Nie pamiętam już jaki temat poruszyłem (bo jeszcze byłem zaspany po ciężkiej nocy, potem pociąg etc.), ale kierowca mówi, że on jest katolikiem, ale generalnie to praktykuje buddyzm! i generalnie jest on najbliższy prawdzie (sic!). Potem już rozmawialiśmy tylko na ten temat (miał też książkę na ten temat) Poprosiłem go o telefon. Jak będę w Katowicach to tylko z nim będę jeździł. Moje pytanie brzmi: Jak to możliwe, aby podczas zmiany postrzegania świata wybrać osobę, która okaże się akurat praktykująca ten stopień duchowości? Znaczy ja wiem, ale jak wszechświat nas ustawia, aby trafiać (wybierać dobrowolnie) takich ludzi? Teraz rozumiem co mówi pan Kapitan mówiąc, że czuje oddech wszechświata na plecach ja go poczułem tego dnia, swoją drogą 13 maja w kolejną rocznicę objawień Maryjnych (aż mam dreszcze jak o tym myślę). Według normalnego rozumowania to jest niedorzecznie niesamowite. Ale rozum mówi, że sobie tą celowość ubzdurałem.

 

Historia nr 2

Z pewną dziewczyną znam się od kilku lat. Za czasów studiów wydawała mi się dziwna, bo nie lubiła horrorów, dużo mówiła o duchach i ogólnie, że ma dziwne doświadczenia metafizyczne (ja byłem wtedy na etapie prymitywnym, ale nie destrukcyjnym jak ostatnio). Kiedyś jak zadzwoniłem to mówiła, że właśnie myślała o mnie, a po rozmowie, stwierdziła, że coś mnie musi dręczyć, chociaż tego nie okazywałem (a dużo mnie dręczyło). To było dziwne, ale znając temat z obecnej perspektywy zastanawiam się czy ona nie ma wyższej wibracji niż standardowa w Polsce? Ostatnio z nią rozmawiałem, mówiła, że z jakiegoś powodu została wegetarianką i znowu myślała o mnie przed moim telefonem. Mi to wygląda na medium? Ciekaw jestem interpretacji.

 

Historia nr 3 (ta z liczbami).

W tej historii chciałbym zapytać o kwestię numerologii, jakie jest tego podłoże i o czym to świadczy, bo nie ukrywam, że dzisiaj kolejny raz się uświadomiłem, ze mam coś wspólnego z liczbami... Mianowicie chodzi o to, że ciągle (przypadkiem) jestem zwiazany dziwnym sposobem z różnymi ciekawymi liczbami i zbiegami okoliczności. Pomijam fakt przeznaczenia, że urodziłem się 2 miesiące przed czasem i to akurat w święto policji, gdzie przepracowałem kilka ładnych lat (chociaż nie chciałem za młodu mieć nic wspólnego z policją), ale fakt, że miałem urodzić się we wrześniu ciągle gdzieś występował (9 numer w dzienniku przez okres od szkoły podstawowej aż do studiów, ostatnio się okazało, że w policji też gdzieś kadrowo mam przydzielony nr 9). Pewnie to przypadek, ale czy na pewno?. Mam też doskonałą pamięć do liczb (wszelkie piny i nr telefonów, kody do domofonów pamiętam nawet nie używając przez długi czas, nie mieszkając w danym miejscu kilka lat potrafię wejść kodem do domofonu). Ponadto często występuje dość sugestywna zbieżność liczb w różnych miejscach (koniec peselu mam symetryczny [powiedzmy 09890], numer dowodu wiąże się z częścią numeru konta w banku, dzisiaj na przykład dostałem kartę wejściową do nowej pracy i też numer tej karty jest symetryczny [powiedzmy 34543]. To powinien być przypadek, ale dość dużo jest tych numerycznych przypadków. Proszę mi powiedzieć co może powodować taki zbieg okoliczności? Do tej pory traktowałem to w formie ciekawostki, ale zaczynam się zastanawiać o co chodzi.

 

To chyba na dzisiaj koniec. Błagam o interpretację, ale nie taką jak ostatnio, że to każdy powinien sam zinterpretować;-)

 

Zaczyna mnie to zastanawiać.

 

Pozdrawiam wszystkich na pokładzie.

 

Krzysiek (ostatnio stały czytelnik i nawet można by rzec spammer;-)

 

 

 

 

 

From: […]

Sent: Wednesday, May 15, 2019 3:59 PM

To: FN

Subject: Historia + przeprosiny

 

Moi Drodzy

 

Ostatnio częściej do Was piszę. Chciałbym tego maila podzielić na dwie części.

 

Sprawa nr 1

 

Mam 34 lata. Urodziłem się w Chełmie (woj. lubelskie). Stamtąd pochodzi mój ojciec. Natomiast moja mama pochodzi z Sopotu. Po ślubie rodzice zamieszkali w Chełmie, ponieważ ojciec miał tam dom po rodzicach. Dzisiaj wszyscy mieszkamy w Trójmieście, ale historia, o której chcę napisać, miała miejsce jeszcze w czasie poprzedniego systemu. Moi rodzice przez dobrych kilka lat prowadzili sklep z ubraniami. Byliśmy ówcześnie jedną z najbogatszych rodzin (jeżeli nie najbogatszą) w mieście. Sukces finansowy moich rodziców wynikał z tego, że mieli ubrania, których nie miał nikt inny w mieście. Dzięki rodzinie mamy sprowadzaliśmy ubrania z Trójmiasta (marynarze, Baltona itd.) oraz z Berlina wschodniego (część rodziny mamy mieszka w Niemczech). Rodzice nigdy nie współpracowali ze służbami (wręcz przeciwnie - byli i są świadkami Jehowy i mieli z nimi sporo nieprzyjemności). Z drugiej strony panie urzędniczki zajmujące się paszportami w tamtym czasie bardzo chętnie przyjmowały ubrania z zagranicy, więc paszporty nie były takim problemem jak dla przeciętnych "Kowalskich". Nie opisuję tego, żeby się chwalić (po upadku komuny mieliśmy bardzo twarde lądowanie, po którym moi rodzice już się nie podnieśli). Piszę o tym, żeby nakreślić tło całej historii.

Oprócz wymienionych już źródeł, z których rodzice zamawiali towar byli także dostawcy - powiedzmy - lokalni. Taką firmę produkcyjną (zresztą bardzo dużą) prowadzili w Lublinie państwo[…]. I tutaj zaczyna się cała właściwa historia.

Pewnego razu mój ojciec pojechał do Lublina do […] zamówić towar. Podjechał pod bramę zakładu i okazało się, że był on zamknięty. Na teranie zakładu nie było nikogo a na bramie wisiał łańcuch z wielką kłódką. Zdziwiło to mojego ojca, ponieważ miało to miejsce w środku tygodnia. W tamtym czasie nie było telefonów komórkowych, a że z […] miał biznesowo bardzo dobre relacje, pojechał do nich do domu. Otworzyła mu Ewa. Na pytanie, dlaczego zakład jest zamknięty kobieta zamarła i cała blada powiedziała "Jurek pojechał się powiesić".

Mój ojciec był w ciężkim szoku. Ewa nie chciała dzwonić na policję, co w pierwszej chwili wydało się mojemu tacie podejrzane, natomiast zaprosiła go do środka na kawę chcąc mu coś opowiedzieć...

Jurek od lat widział "drugiego siebie". Widział go tylko on i często z nim rozmawiał, a czasami nawet kłócił. Drugi "on", od chwili ukazania się, towarzyszył mu przez cały czas. Wiem, o czym teraz myślicie - choroba psychiczna. Otóż nie. W tamtym czasie[..]  byli niezwykle zamożnymi ludźmi. Nie jeździli tak jak wszyscy Syrenami, Fiatami 125p, Polonezami czy maluchami. Ewa miała sportowy samochód marki Pontiac a Jurek jeździł nowym Mercedesem. Mieli naprawdę duży zakład produkcyjny a towar sprzedawali w całej Polsce i za wschodnią granicę. Stać więc ich było na przeprowadzenie specjalistycznych badań psychiatrycznych w Szwajcarii. Badania nie wykazały u Jurka absolutnie żadnych zaburzeń. Jedyne co wyszło podczas badań to to, że ma niespotykanie wręcz wysoki iloraz inteligencji.

Ten "drugi Jurek" powiedział temu realnemu, że ma do wykonania bardzo ważną misję, o której na razie nie może mu wiedzieć, ale na pewno nie dożyje 40 urodzin (jestem na 99% pewny, że chodziło o 40-tkę. Na pewno była to konkretna data urodzin). Jurek z jakiegoś powodu próbował popełnić samobójstwo na długo wcześniej, żeby "postawić się" swojemu alter ego. Nic jednak z tego nie wychodziło. Próbował się powiesić - lina się urywała. Próbował łykać szkło - nie miał żadnych obrażeń. Próbował się utopić w odosobnionych miejscach - zawsze znajdował się ktoś, kto go ratował. Połykał leki - zero działania. Rzucał się pod pociąg - pociąg w niewytłumaczalny wręcz sposób, zatrzymywał się praktycznie w miejscu.

Na pytanie mojego ojca (jak już wspomniałem wcześniej wierzącej osoby) czy zdarzają się w domu jakieś anomalie, Ewa odpowiedziała, że przesuwające się po stole przedmioty to u nich standard (przykładów było więcej). W trakcie ich rozmowy do domu […] przyszedł przyjaciel Jurka i Ewy i o ile dobrze pamiętam ich sąsiad. Znał całą sprawę, więc włączył się do dyskusji i opowiedział dwie historie, których sam był świadkiem. Pewnego razu jechali z Jurkiem nowym fiatem tego sąsiada. Była noc. Nagle samochód przestał działać i stanęli w szczerym polu. Sąsiad zaczął szukać przyczyny nie mając pojęcia co mogło się stać. To był jego nowy samochód. Silnik działał bez zarzutu, akumulator też nie sprawiał kłopotów. W tym samym czasie Jurek wszedł w głąb pola i zaczął krzyczeć. Wyzywał kogoś "od ostatnich". Miotał przekleństwami "w przestrzeń". Sąsiad widział samotnie stojącego Jurka, który kłócił się z "powietrzem". Nagle Jurek wykrzyknął, że ten "ktoś" ma natychmiast uruchomić samochód bo... (tutaj padła jakąś groźba, nie wiem o co chodziło). Samochód sam się uruchomił. Właściciel był przerażony. W tym momencie w samochodzie nie było nikogo. Jurek stał na polu, a on sam stał oparty o samochód zastanawiając się co może być przyczyną takie sytuacji i co mają teraz zrobić. Jurek wrócił na drogę i spokojnie powiedział "możemy jechać dalej". Innym razem ten sąsiad pomagał im przy budowie (chodziło o dom lub zakład produkcyjny - nie pamiętam dokładnie). Nadzorował ekipę budowlaną. W tamtych czasach na budowach więcej się piło niż murowało, więc taki nadzór prowadzony przez zaufaną osobę był dla właścicieli stawianego budynku wybawieniem. Nagle pracownicy budowlani zobaczyli "kogoś" - jakąś postać, która biegała dookoła budynku, ale... po ścianach. Biegała prostopadle do tychże ścian. Kiedy otrząsnęli się z pierwszego szoku, każdy z nich (ten sąsiad także) złapał za to co miał pod ręką (łopaty, szpadle, kilofy, młotki) i wszyscy zaczęli biec w kierunku budynku, żeby "to coś" złapać. Postać nagle wbiegła do środka i uciekła na strych. Kiedy mężczyźni tam wbiegli nikogo tam nie było. Ta postać nie miała tam szansy na jakąkolwiek drogę ucieczki, ale mimo tego strych był pusty.

 

Rozmowa mojego ojca z Ewą i tym przyjacielem ich rodziny przeciągnęła się do wieczora. Kiedy postanowił wracać do domu i był już za bramą wjazdową zobaczył podjeżdżającą taksówkę z łódzkimi numerami rejestracyjnymi. Z taksówki wysiadł Jurek. Popatrzył na mojego ojca, przechylił głowę i spokojnym głosem zapytał "I co? Fajnie się gadało z moją żoną?". Mój ojciec przestraszył się, mając świadomość jak dwuznacznie mogło to wszystko wyglądać. Zaczął tłumaczyć Jurkowi skąd wzięła się jego obecność u nich w domu. Jurek przerwał mu z uśmiechem i powiedział "Spokojnie panie Darku, ja wiem wszystko". Okazało się, że Jurek bez problemu mógł dowiedzieć się o tym co działo się w każdym miejscu, o którym pomyślał. Na pytanie jak to robi odpowiadał, że po prostu wie. Powtórzył (ze wszystkimi szczegółami takimi jak "kto, gdzie stał") całą rozmowę mojego ojca z Ewą i ich przyjacielem. Jak sam mówił, nie słyszał jej w czasie rzeczywistym, ale kiedy tylko o niej pomyślał to znał cały jej przebieg. Poprosił też mojego ojca o to, żeby ten wszedł jeszcze do nich na chwilę.

Rozmawiali do późnych godzin nocnych. Jurek powiedział mu sporo o sobie. O tym, że […] i jego ojciec byli potwornie poróżnieni, ale nikt nie wie dlaczego.

[…]

Kiedy mój ojciec wspomniał o tym, że prawdopodobnie jej pracę okazały się być plagiatem i kompilacją prac różnych autorów, Jurek był załamany i odpowiedział tylko "Teraz zabiłeś mi ćwieka. Zniszczyłeś mnie." Jak wspominałem, moi rodzice są głęboko wierzącymi Świadkami Jehowy (ja choć bylem tak wychowywany nigdy nie byłem do tego przekonany - dużo bliżej mi do buddyzmu, choć wiązanie się z jakąkolwiek zorganizowaną religią budziło we mnie zawsze wewnętrzny sprzeciw) i za każdym razem kiedy mówił "Jehowa" Jurek odchylał do tyłu głowę a z gardła wyrywało mu się coś jakby zduszony krzyk. Wspominał też o tym, że zawsze śpi przy zapalonym świetle. Ten "drugi on" nie robił mu krzywdy, ale często wchodził z nim w różnego rodzaju spory natury filozoficznej.

Ojciec wyszedł od […] późną nocą. Z budki telefonicznej zadzwonił do mamy i poprosił ją o to, żeby modliła się za niego bo jest przerażony i boi się powrotu do domu.

Po tym zdarzeniu razem z mamą postanowili zerwać kontakty z […] i i nie współpracować już z nimi.

Kilka miesięcy później ojciec przypadkowo spotkał Ewę w Lublinie. Okazało się, że historia miała swój ciąg dalszy. Jurek (o ile dobrze pamiętam) pochodził ze Śląska, a ponieważ zbliżały się jego urodziny, Ewa postanowiła wyprawić je w jego rodzinnych stronach. Impreza urodzinowa miała odbyć się w weekend - kilka dni przed właściwą datą. Umówili się z Jurkiem, że ona pojedzie tam wcześniej i wszystko zorganizuje, a on dojedzie bezpośrednio na imprezę. Jurek miał też po drodze załatwić jakieś biznesowe sprawy (chyba w okolicach Warszawy). Jadąc już na południe miał wypadek samochodowy - zginął na miejscu. Co ciekawe, milicja nie miała pojęcia jak do tego wypadku mogło dojść. Nie pamiętam jak to wyglądało w szczegółach, ale w zasadzie nie można było dojść do tego kto ten wypadek spowodował. Z tego co wiem było to wręcz niewytłumaczalne. Dodatkowo, okoliczni mieszkańcy słyszeli potężny wybuch. Tak silny, że starsi pamiętający wojnę mówili o tym, że brzmiało to jak wybuch bomby podczas nalotów. Żaden z samochodów nie wybuchł ani nie spłonął. Natomiast Mercedes Jurka nadawał się jedynie do kasacji. Jurek został pochowany kilka dni później - w dzień 40-tych urodzin (tych, o których mówił "Drugi Jurek"). Jakiś miesiąc później Ewę obudził w środku nocy dźwięk podjeżdżającego pod dom samochodu. Była w domu sama. Słyszała dokładnie taki sam dźwięk jaki wydawał silnik ich Mercedesa i dość mocne trzaśnięcie drzwiami - takie w stylu Jurka. Nie rozumiała co się dzieje - samochód przecież poszedł do kasacji. Po chwili, z dołu domu dobiegł do niej dźwięk otwieranych drzwi wejściowych. Pies, który spał z nią, poderwał się i zaczął szczekać. Na schodach słyszała charakterystyczne kroki Jurka. Po chwili otworzyły się drzwi i w progu sypialni stanął Jurek. Pies podbiegł do niego i zaczął się cieszyć. Jurek bardzo silnie go kopnął. Kopnięcie było tak silne, że psa odrzuciło na kilka metrów po czym wczołgał się ze strachu pod łózko. Jurek zaczął szukać czegoś w szufladach i potwornie przy tym przeklinał. Przerażona Ewa jedyne co potrafiła powiedzieć to "Czy tak bardzo znienawidziłeś mnie za życia, że również po śmierci musisz mnie straszyć?". Jurek zatrzymał się wtedy. Spojrzał na Ewę i wyszedł z pokoju bez słowa. Z tego co mówiła Ewa nigdy więcej już się nie pojawił. Rodzice nigdy więcej nie mieli też z nią kontaktu. Ponoć (choć to nie jest pewna informacja) miała wyprowadzić się do Kanady.

 

I teraz moje pytanie:

Czy to było opętanie, czy coś innego czego zrozumieć się nie da? Czy miało to związek z siłą demoniczną (mój ojciec jako wierzący mógł tak to odbierać), czy też bliżej było temu do istot, które z demonizmem nie mają nic wspólnego, ale z typowo ludzką naturą także nie.?

 

 […] Piszę do Was, ponieważ ostatnio nawiązałem kontakt z człowiekiem który opisał mi ciekawą historię - przytaczam poniżej. Czy Nautilus byłby zainteresowany dalszym researchem? Mieszkam w Krakowie - mogę spotkać się z tym Panem i podjechać na miejsce.

"czesc...ja widzialem cos..co nalezy do niewyjasnionych..

krzeszowice...dom jednorodzinny blisko lasu..obok obiekt przezroczysty szaroniebieski w ksztalcie samolotu bez skrzydel i okien....wisial,,..nieruchomo obok okna domu..olbrzymi..wielkosci domu jednorodzinnego jednopietrowego..”

“.....byl obiekt zawieszony obok domu jednorodzinnego..wracalem z krzeszowic z pracy do domu z zona..zona prowadzila samochod..ja caly czas obserwowalem...poczatkowo sadzilem ze to chmura..lecz chmury rozplywaja sie..

to caly czas tkwilo w tym samym miejscu...caly czas bez zmian..na wysokosci okna domu..obok lasu..

przezswitujace??szaroniebieskie..samolot bez skrzydel z ogonem..bez okien..

tak jak niektorzy sympatycy ufo opowiadaja..

mam 50 lat..abstynent...prowadze mala firme wiec na pierdoly nie mam czasu..ale to wydarzenie mna wstrzasnelo.."

Pozdrawiam serdecznie,

[…]

 

 

 

-----Original Message-----

From: […]

Sent: Thursday, October 10, 2019 2:24 PM

To: Nautilus

Subject: Orby - nagranie z fotopułapki

 

Witam serdecznie, nazywam się Krzysztof Twardowski, przesyłam moje nagranie z mojej fotopułapki, zamieściłem je na moim kanale YouTube:

 

 

Od urodzenia mieszkam w warszawskiej dzielnicy Ursynów, przez niespełna

40 lat życia poznałem tę dzielnicę prawie na wylot, łącznie z wchodzącym w jej skład dobrostanem flory i fauny, który lubię odwiedzać.

 Miejsce, z którego pochodzi nagranie to miejsce, które co podkreślam i co mnie zaskoczyło, jest bardzo niechętnie odwiedzane przez wszelkie zwierzęta, choć ja w nim przebywając nigdy nie czułem niczego niepokojącego.

 Temat orbów jak Państwo wiedzą jest dość kontrowersyjny, są lepsze nagrania od mojego, ale mimo wszystko wysyłam jako ciekawostkę.

 […]




zwiń tekst



Niezwykła historia ze szkaplerzem
Pon, 14 paź 2019 10:23 komentarze: 3 czytany: 1897x

[...] Witam, widze po najnowszym artykule, ze interesuja bardz panstwa takie historie. Mialem kiedys cos podobnego byl taki okres kiedy bardzo poszedlem w religie, modlilem sie, przyjmowalem codziennie Komunie I spowiadalem sie. Zainteresowalem sie kiedys bardzo tematem szkaplerza Izobaczylem, ze na pewno w ciagu 2 lat jest to raczej dla mnie nie do zalatwienia poniewaz trzeba jechac w pare miejsc.......

czytaj dalej

[...] Witam, widze po najnowszym artykule, ze interesuja bardz panstwa takie historie. Mialem kiedys cos podobnego byl taki okres kiedy bardzo poszedlem w religie, modlilem sie, przyjmowalem codziennie Komunie I spowiadalem sie. Zainteresowalem sie kiedys bardzo tematem szkaplerza I

zobaczylem, ze na pewno w ciagu 2 lat jest to raczej dla mnie nie do zalatwienia poniewaz trzeba jechac w pare miejsc w Polsce aby prawidlowo go przyjac. W ciagu nastepnych dwoch dni idac rano z psem okolo.6:30 bo szedlem wtedy na 7 rano na msze, pod blokiem obok mojego bloku na chodniku znalazlem stary szkaplerz. Nigdy nie slyszalem zeby ktos cos takiego znalazl I jestem w szoku do dzis. Pozdrawiam

[...]

Szkaplerz (łac. scapulare od scapula – ramiona, barki, plecy) – wierzchnia część habitu w niektórych zakonach (karmelici, karmelici bosi, dominikanie, benedyktyni, cystersi, trynitarze, serwici) w postaci szerokiego płata materiału z otworem na głowę, takiego samego z jakiego uszyta jest tunika i zazwyczaj w tym samym co ona kolorze. Szkaplerz okrywa barki oraz sięga na plecy i na piersi. W zakonach męskich na szkaplerz nakłada się pelerynkę z przyszytym do niej kapturem i płaszcz. Szkaplerza nie ma w habitach franciszkanów, franciszkanów konwentualnych, kapucynów, ani klarysek, ale spotykany jest nieraz jako część habitu w niektórych zgromadzeniach franciszkańskich trzeciego zakonu regularnego.




I jeszcze jedna historia z naszej poczty o sile przeznaczenia.

Kolejny przykład zdaje się przeznaczenia którego nie da się w żaden sposób oszukać;
https://www.gala.pl/artykul/nasz-nowy-dom-nie-zyje-19-letnia-kasia-zginela-w-wypadku-samochodowym-180119054944

Dziewczynę potrącił pociąg uszła z życiem, ale w wyniku tego wypadku straciła nogę... Dwa lata później jedzie razem z chłopakiem i ginie w wypadku samochodowym... Czy musiała umrzeć? Wszystko raczy wskazywać na to, że prawdopodobnie TAK !!!

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



UFO i dziwna mgła
Czw, 10 paź 2019 10:42 komentarze: brak czytany: 1378x

Witam. Na przełomie lat 90/00 mój szwagier (mojej żony brat) opowiadał że był z grupą znajomych i z siostrą na żwirowni, nad wodą - w mojej okolicy to są bardzo popularne miejsca wypoczynku - duże ogromne żwirownie - sztuczne zbiorniki wodne wyglądające na naturalne jeziora. Przechodzę do sedna - była noc/letni wieczór i oni tam spędzali czas, i nagle umilkły śpiewy ptaszków wieczornych i innych stworzeń.......

czytaj dalej

Witam. Na przełomie lat 90/00 mój szwagier (mojej żony brat) opowiadał że był z grupą znajomych i z siostrą na żwirowni, nad wodą - w mojej okolicy to są bardzo popularne miejsca wypoczynku - duże ogromne żwirownie - sztuczne zbiorniki wodne wyglądające na naturalne jeziora. Przechodzę do sedna - była noc/letni wieczór i oni tam spędzali czas, i nagle umilkły śpiewy ptaszków wieczornych i innych stworzeń zapadła martwa cisza że nie było nawet powiewu wiatru i z ogromną prędkością nad ich głowami przemieścił się obiekt bardzo duży i nieoświetlony i na pewno nie samolot (nie na tym pułapie) oni się wystraszyli i zastanawiali się co to mogło być.

Druga z nim historia jest taka że wracali (to było w tamtych latach) z dyskoteki i musieli przejść kawałek drogi polnej przy lesie i praktycznie znikąd pojawiła się tak gęsta mgła że oni w grupce ludzi nie widzieli się nawzajem a stali koło siebie blisko i tak było że musieli się wszyscy złapać za ręce żeby się nie stracić z pola widzenia. Po jakimś czasie ta mgła ustąpiła i mogli iść dalej.

Następna historia to już ze mną. Było to około 7 lat temu - wyszedłem piwnicą z domu na dwór wieczorem już ciemno było i to chyba była późna jesień i rozległ się nade mną potworny warkot i dźwięk bliżej nie zrozumiały (jestem z zawodu producentem muzycznym - trochę znam się na dźwiękach) jak by helikopter zawisł tuż nad moją głową i ja tam stałem chwilę by zrozumieć skąd ten warkot/buczenie - jakiś czas potem przeczytałem w internecie o dziwnych dźwiękach nękających ludzi na całym świecie i skojarzyłem tą historię z tym co wyczytałem.
Pozdr.

[dane do wiad. FN]





zwiń tekst



Za oknem chodziły czarne postacie...
Wt, 8 paź 2019 08:59 komentarze: 6 czytany: 2043x

Witam Kapitanat i całą załogę.Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem napisania do Was no i przyszedł ten czas.Najpierw coś o sobie.Obecnie mam 41 lat.Od małego zgodnie z relacją mamy byłem inny. Np. pod tym względem, że jako dziecko nie lubiłem się przytulać do rodziców. Im było przykro, ja nie czułem takiej potrzeby. Chyba dziwne ?.. Byłem taki sam sobie.W drugiej klasie S.P., kiedy zaproszono nas.......

czytaj dalej

Witam Kapitanat i całą załogę.

Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem napisania do Was no i przyszedł ten czas.
Najpierw coś o sobie.
Obecnie mam 41 lat.
Od małego zgodnie z relacją mamy byłem inny. Np. pod tym względem, że jako dziecko nie lubiłem się przytulać do rodziców. Im było przykro, ja nie czułem takiej potrzeby. Chyba dziwne ?.. Byłem taki sam sobie.
W drugiej klasie S.P., kiedy zaproszono nas do biblioteki kościelnej w ramach lekcji religii tylko jedna książka przykuła moją uwagę - Raymond A. Moody – Życie po życiu. Ku zdziwieniu Pani katechetki właśnie ją wypożyczyłem i  przeczytałem. Nie wiem skąd to się wzięło we mnie w tak młodym wieku ale temat zafascynował mnie niesamowicie. Jakiś czas później fascynacja „tamtym” światem jakby przyblakła ale ciągle miałem nieodparte wrażenie, że (jakby to dziwnie nie zabrzmiało) nie należę do tego (obecnego) świata. Zainteresowanie wróciło w latach 90-tych po usłyszeniu reklamy audycji w Radio Zet – „Nautilus Radia Zet”, gdzie Pan Robert akurat miał opowiadać o przypadkach samospalenia. Od tamtej pory dużo czytam na tematy wykraczające poza zmysły fizyczne i z dużym zainteresowaniem śledzę stronę Fundacji Nautilus. Bardzo Wam dziękuję za całą pracę jaką wkładacie w poznawanie prawdy.
-----
Ale do rzeczy.
2 lata temu zachorował mój Wujek.
Choroba postępowała bardzo szybko i po kilku miesiącach Wujek już leżał w łóżku i wiedzieliśmy, że zostały mu tylko dni…
Przy łóżku dzień i noc czuwały jego dziewczyna oraz dwie córki. Jedna z nich po swojej mamie odziedziczyła dar, który pozwalał jej na widzenie czasem rzeczy, których nie widzieli inni.
Wujek co jakiś czas to zasypiał, to się budził. Pewnego razu ni stąd ni z owąd powiedział córkom, że widział się z panem taki, a takim. One go nie kojarzyły ale dziewczyna wujka powiedziała, że wie o kim mówi i że ta osoba nie żyje już od długiego czasu. Córki przerażone ale i ciekawe zaczęły się dopytywać gdzie się z nim (tym panem) widział. On na to odpowiadał, że TAM i że spotyka się z nim co dziennie. Ot tak jakby odwiedzał go kiedy chce. Zaznaczam, że Wujek był w stanie agonalnym i nie było mowy już o jakimkolwiek chodzeniu. Córki zadawały mu różne pytania odnośnie „TAM” i coś tam opowiadał ale już nie pamiętam dokładnie co. Jedno utkwiło mi w głowie. Kiedy córki zapytały się czy widział TAM babcię i dziadka (swoich rodziców, którzy nie żyli już od dawna) Wujek nagle przestawał mówić. Wyglądało to tak jakby nie mógł powiedzieć albo ktoś mu nie pozwalał odpowiedzieć na to konkretne pytanie.
(Ciekawe jest to, że w większości relacji z pogranicza śmierci ludzie opisują spotkane osoby z tamtego świata jako osoby z rodziny. Tutaj byli jacyś ludzie ale dla nas obcy. Z drugiej strony mogli za życia być kimś bardzo ważnym dla Wujka.)
Ostatnie 2 dni.
Wujek dużo spał. Ale obudził się któregoś dnia i powiedział do młodszej córki „Zobacz, ta facetka znowu tu jest”. Córka zapytała o kim mówi, a on wskazał na róg pokoju. Nikogo tam nie było. W tym momencie do pokoju weszła druga córka (ta z darem) stanęła jak wryta i nic nie mówiła.
Później powiedziała siostrze, że widziała starszą kobietę ubraną na biało z długimi (nie pamiętam czy siwymi czy białymi) włosami. Wujek powiedział nawet jak ta kobieta ma na imię. Potrafił tak się wpatrywać w ten kąt bardzo długo. Ostatniego dnia przed śmiercią córki poszły zajrzeć do pokoju taty. W pewnym momencie młodsza (ta z darem) zatrzymała drugą i powiedziała „teraz tam nie wchodź”. Starsza zapytała się o co chodzi ale młodsza odpowiedziała, że powie jej jutro.
Pod koniec dnia Wujek zaczął umierać. Tracił przytomność i odzyskiwał na przemian. Córki zwróciły uwagę, że jak do pokoju wchodzi dziewczyna wujka to on jakby „wracał do naszego świata”. Poprosiły więc dziewczynę wujka aby wyszła do kuchni i poczekała tam. Po wyjściu dziewczyny z pokoju Wujek zmarł ? Wyglądało to tak jakby obecność w pokoju osoby, którą kocha nie pozwalała mu na przejście na drugą stronę…
Następnego dnia starsza siostra zapytała młodszej co takiego widziała w pokoju gdzie leżał Wujek, że nie pozwoliła jej wejść. Młodsza powiedziała, że za oknem (blok 4 piętro) w koło chodziły czarne postacie. Kiedy je widziała czuła duży strach i niepokój. Nie widziała twarzy. Tylko postacie…
Wujka pochowaliśmy kilka dni później. Co ciekawe koło grobu, do którego był składany była mogiła. W mogile pochowana była kobieta. Może nic w tym dziwnego ale na imię miała tak jak ta, którą widział Wujek w kącie pokoju.
Tyle pamiętam z tego wszystkiego i tym się dzielę.

Pozdrawiam jeszcze raz wszystkich!
Kochajmy ludzi, przyrodę i siebie samych a będzie dobrze!

[dane do wiad. FN]


 

[...]Witam Fundację. Kilka dni temu doświadczyłem chyba tzw "efektu Mandeli" otóż będąc w domu mojej koleżanki i współpracownicy zarazem stwierdziłem że zlikwidowała klimatyzator który wisiał na jednej ze ścian w jej pracowni. Zdziwiłem się, no bo przecież są upały... Jeszcze większe było moje zdziwienie, gdy na pytanie co zrobiła z klimatyzatorem, odpowiedziała, że nigdy go nie miała... zdębiałem po prostu i sądziłem, że żarty sobie ze mnie stroi.
Jestem w 100% przekonany, że był; nawet wciąż go widzę w rogu pokoju, zawieszony wysoko na ścianie. No, rękę bym sobie dał obciąć, że go miała. Czyżbym aż tak odpłynął, że sobie to zmyśliłem? Nie sądzę. Jestem inżynierem i raczej twardo stąpam po ziemi. Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]


From: [...]
Sent: Sunday, October 6, 2019 3:58 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: trudności z ułożeniem sobie terazniejszego życia, poprzez wspomnienia z innych wcieleń

Witam.Czy słyszeliście o przypadku ,że dana osoba miała problem z ułozeniem sobie życia , bo pamietała swoje poprzednie życie? znalazłam w internecie historie dziewczynki której tak odpamiętniło sie poprzednie życie że przesladowała rodzine bylego męża,nie mogla sie z tym pogodzic ze ułozyl sobie życie . Znacie takie przypadki ? W filmiku przedstawiona jest historia dziewczynki która zaangażowała się tak bardzo w życie innej rodziny ,że nie mogła ułożyc swojego życia, cały czas była 'wkręcona' że przynależy do tamtej rodziny . Filmik wart obejrzenia



zwiń tekst



Moje cztery obserwacje UFO
Nie, 6 paź 2019 07:58 komentarze: brak czytany: 1006x

[...] Witam Kapitana oraz cala zaloge Nautilusa.Znalazlem w YouTube wasz mysle, ze swierzy program, "Livestream" w ktorym swiadek (pani ze Slaska) opowiada o obserwacji UFO (4 swiatel w "opakowaniu").Zachecilo mnie to by podzielic sie moimi obserwacjami, ktorych mialem na przestrzeni okolo 20 lat. Bylo ich dokladnie 4 ( tych ktore jestem pewien, ze obiekty ktore widzialem nie byly balonem, samolotem.......

czytaj dalej

[...] Witam Kapitana oraz cala zaloge Nautilusa.

Znalazlem w YouTube wasz mysle, ze swierzy program, "Livestream" w ktorym swiadek (pani ze Slaska) opowiada o obserwacji UFO (4 swiatel w "opakowaniu").
Zachecilo mnie to by podzielic sie moimi obserwacjami, ktorych mialem na przestrzeni okolo 20 lat. Bylo ich dokladnie 4 ( tych ktore jestem pewien, ze obiekty ktore widzialem nie byly balonem, samolotem czy satelita)
Chce zostac anonimowy, jesli zainteresuje Panstwa moja historia chetnie przysle konkretniejsze materialy, jednak moje dane osobowe nie chce ujawniac.

Przez 30 lat mieszkalem w Gdyni, w dzielnicy polozonej w stod moren polodowcowych i lasow.
Kiedy mialem okolo 5/6 lat widzialem noca wraz z bratem z okna naszego domu przelatujace nad lasem obiekt emitujacy niebieskie swiatlo. Wydal sie in nam ciekawy, uznalismy Go za Helikopter, jednak nie pamietamy czy wydawal z siebie dzwiek charakterystyczny dla tego rodzaju maszyny.

Kiedy bylem juz starszy (14/16 lat) obserwowalem z balkonu (rownierz noca) ulozone w idealne polkole swiecace punkty (wielkosci i jasnosci gwiazd np z Konstellation wielkiego wozu). Obiekt lub obiekty poruszaly sie Po niebie Jak wachadlo z polnocy na poludnuem i z powrotem Po czym znikly, lub znikl (ten obiekt).

Majac juz lat 24 obserwowalem wraz z moja przyjaciolka wylatujace z nad lasu dwie swiecace pomaranczowym swiatlem kole, ktore zatoczyly Kolo i zniknely ponownie za lasem. Poruszaly sie te obiekty pomalu i rowniez bezglosnie. Byly dobrze widoczne, Bo oddalone tylko okolo 200-300m na wysolosci nie przekraczajacej 200m.

Okolo 4 lata pozniej (2013 rok) widzialem (znow z Kims Jako wspolobserwaror) 2 podobne obiekty. Tym razem obserwowalismy to z odkeglosci 1000/1500 m. Obiekty przylecialy z kierunku Gdynia Oburze, i przelecialy nisko nad lasem naszej dzielnicy, poczym zniknely. To byla najdluzsza obserwacja, zrobilem kilka zdjec, Ale niestety (niewiem dlaczego) nie wyszly. Obiekty znow wygladaly Jak pomaranczowe kole.

Wszystkie obserwacje byly na terenie Gdynia Debtowo. Jesli moja historia jest dla was ciekawa, prosze o Kontakt E-Mail.
Pozdrawiam [dane do wiad. FN]


/poniżej e-mail z poczty do FN/

From: [...]
Sent: Saturday, October 5, 2019 12:50 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Ufo nad Bełchatowem i dziwna burza

Witam załogę Fundacji Nautilus,

Poniżej przesyłam link do filmiku zrobionego na iPhone 6 tak samo jak zdjęcia w nim zawarte. Wiedziałem że nagrałem i zrobiłem zdjęcia ufo w tamtym czasie, ale nie przywiązałem do tego wagi bo to nie pierwsza taka moja rejestracja. Zmiana dokonała się jak postanowiłem zmienić tapetę w telefonie i postanowiłem zmienić na coś z ciemnym tłem. Wybierając zdjęcia postanowiłem wykorzystać "serię zdjęć", czy inaczej zdjęcia sportowe moim oczom ukazał się o to ten obrazek (zdjęcie w załączniku).

Burza z maja jest też dość osobliwa, nie dość że punktowa, to wydaje się zachowywać jak skaner, lub kserokopiarka z tym błyskiem.

Na szybko zrobiłem krótki filmik link poniżej https://youtu.be/jNv_EH6TQLk

Jeżeli interesują Państwa oryginalne zdjęcia i sprzęt którym je zrobiłem w celu zbadania autentyczności, jestem do Waszej dyspozycji.

P.s. Dla przypomnienia o sobie :) jest to mój drugi mail, zamieściliście moje "trzy dziwne historyjki" w artykule "Ufo zaatakowało czerwonym promieniem"

Pozdrawiam Serdecznie
[...]

 






zwiń tekst



Niezwykły sen o katastrofie TU-154 pod Smoleńskiem
Pt, 4 paź 2019 08:54 komentarze: 1 czytany: 1727x

[...] Przesyłam opis snu z nocy przed tragedią w Smoleńsku z 9 na 10 kwietnia 2010 roku. Śniło mi się że przeglądam szpalty dużej gazety i strona po stronie widzę tylko klepsydry wielu osób, przeraziłem się i zbudziłem zastanawiając sie co to może wróżyć. Pomyślałem ze w naszej rodzinie może będzie jakaś tragedia, ale ilość tragicznych ofiar to wykluczała. Rano dowiedziałem się o katastrofie. Ale .......

czytaj dalej

[...] Przesyłam opis snu z nocy przed tragedią w Smoleńsku z 9 na 10 kwietnia 2010 roku. Śniło mi się że przeglądam szpalty dużej gazety i strona po stronie widzę tylko klepsydry wielu osób, przeraziłem się i zbudziłem zastanawiając sie co to może wróżyć. Pomyślałem ze w naszej rodzinie może będzie jakaś tragedia, ale ilość tragicznych ofiar to wykluczała. Rano dowiedziałem się o katastrofie. Ale dopiero we wtorek gdy ukazała się Nowa Gazeta Trzebnicka ujrzałem dokładnie to co widziałem we śnie strona po stronie... nekrologi.

Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]

ps to są zdjęcia z tej gazety


 



zwiń tekst



Moja babcia była szamanką!
Śr, 2 paź 2019 10:11 komentarze: 1 czytany: 1932x

Szanowni Państwo z FN! Mam ciekawą historię rodzinną. Otóż moja babcia była szamanką i wszyscy o tym w rodzinie wiedzieli. Widziała duchy, rozmawiała z nimi, a także kontaktowała się ze zwierzętami w sposób nieprawdopodobny. Na przykład mówiła do jakiegoś ptaka na niebie, który potem przylatywał do niej i siadał na oknie. Moja mama i jej siostra wielokrotnie były tego świadkiem. Moja babcia mówiła.......

czytaj dalej

Szanowni Państwo z FN! Mam ciekawą historię rodzinną. Otóż moja babcia była szamanką i wszyscy o tym w rodzinie wiedzieli. Widziała duchy, rozmawiała z nimi, a także kontaktowała się ze zwierzętami w sposób nieprawdopodobny. Na przykład mówiła do jakiegoś ptaka na niebie, który potem przylatywał do niej i siadał na oknie. Moja mama i jej siostra wielokrotnie były tego świadkiem. Moja babcia mówiła o tym, że dusze ludzi wcielają się w innych ludzi. Mówiła także, że ten cały świat wokół nas jest złudzeniem, a tak naprawdę jest wewnątrz nas. Mówiła „cały kosmos jest w nas”, a to przecież dosłownie to samo zdanie ostatnio w swoim wideo-blogu powiedział Krzysztof Jackowski. Jak usłyszałem „cały kosmos jest w nas” to o mało nie spadłem z krzesła, bo to samo mówiła moja babcia. To może być kolejne potwierdzenie tego, że p. Krzysztof ma rację podobnie jak wy mówiąc o reinkarnacji.

Z innej beczki - wysłałem Wam film z UFO, więc możecie go śmiało pokazać. Pozdrawiam.

[…]

 

I jeszcze coś z naszej poczty do FN

From: [...]
Sent: Sunday, September 15, 2019 9:35 PM
To: [...]
Subject: Orbsy i reinkarnacja

Witam.
Opis Ignacego Domeyki. ONI WIERZYLI W REINKARNACJĘ ! Ignacy ryzykował cenzurą koscielną pisząc o tym.Konieczny był taki komentarz,ale sądzę że podzielał wiarę Mapuczów w reinkarnację,którą neguje Kościół momo wielu dowodów.Sadzę ze Bóg doskonali tak każdą duszę do pewnego stopnia ,potem zespala się ona z Bogiem. Pozdr.[...]








zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 50 54
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 54

szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Zapraszamy do najnowszego Live-Czatu FN! Przedstawimy najnowsze informacje w sprawie kilku wybranych naszych projektów, a także postaramy się odpowiedzieć na wybrane pytania naszych sympatyków. Do usłyszenia 1 grudnia o godz. 10.00 rano !

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN: [...] Dzień dobry,  Wizerunek  istoty Thao skojarzył mi się ze zdjęciem kobiety z wrześniowego live-chatu - przypuszczalnie było to zdjęcie Waszej teleobserwatorki. Skupiam się tylko na oczach i ich oprawie.   Pozdrawiam - Abe11 [...] 

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pt, 8 lis 2019 08:51 | [wiadomość dostaliśmy 7 listopada 2019] godzina około 17;20 przedmieście Jarocina dwa białe światła na niebie działo się coś może co mogło by to wytłumaczyć ? 4 świadków punkty znikły w dosłownie jednej chwili masakra proszę o kontakt co to mogło być może dostaliście podobne zgłoszenie ??

Dziennik Pokładowy

Środa, 2 października 2019 |  Jeden z moich znajomych powiedział, że czytając serwis Fundacji Nautilus wiele lat temu doznał czegoś, co nazwał ‘przebudzeniem’. To był jeden tekst, który zmienił całe jego życie, gdyż przed tym tekstem nie brał pod uwagę, że istnieje reinkarnacja, a po jego lekturze już był pewien, że wędrówka dusz jest prawdą.  Podobnie było z naszą drogą do filozofii Zen.

czytaj dalej

FILM FN

UFO NA BARLINKIEM - 24 czerwca 2019

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.