Dziś jest:
Niedziela, 19 maja 2024

Nasze położenie na tej Ziemi wygląda osobliwie, każdy z nas pojawia się mimowolnie i bez zaproszenia, na krótki pobyt bez uświadomionego celu. Nie mogę nadziwić się tej tajemnicy... 
/Albert Einstein/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





Zdjęcia orba, kuli światła, Pawiak, Szucha, reinkarnacja
Nie, 24 gru 2017 23:49 | komentarze: brak czytany: 1595x

Dzień dobry, jestem Waszą stałą czytelniczką od kilku lat, ale po raz pierwszy zdecydowałam się do Was napisać. Od roku zbieg różnych wydarzeń sprawił, że bardziej zainteresowałam się reinkarnacją (ze względu na to, że ilość wydarzeń i moich przemyśleń ich dotyczących, mogłaby wprowadzić chaos w tym liście, wszystkie poprzednie zdarzenia opiszę w osobnej wiadomości).

Od wielu lat czuję się w jakiś niewytłumaczalny sposób związana z Warszawą przed i w trakcie II Wojny Światowej oraz z obozami koncentracyjnymi Auschwitz-Birkenau. Dużo czytam, na ten temat i jakkolwiek to nie zabrzmi, te czasy i miejsca są mi bliskie, trochę jakby znajome. Mimo że nigdy nie mieszkałam w Warszawie, już przy pierwszym pobycie tam, wydawała mi się znajoma i nie miałam problemu z poruszaniem się po niej (szczególnie Śródmieście Północne i Południowe, Stare Miasto, Powiśle, okolice Powązek).

Na początku grudnia tego roku wybraliśmy się z mężem i jego bratem (nazwijmy go S.) na weekend do Warszawy i w trakcie tego pobytu odwiedziliśmy Muzeum Więzienia Pawiak oraz Mauzoleum Walki i Męczeństwa przy alei Szucha. W sobotę, podczas zwiedzania Pawiaka robiłam zdjęcia telefonem z lampą błyskową i w pewnym momencie, robiąc zdjęcie jednej z cel, zobaczyłam przelatującą przez ekran telefonu kulę światła. Wleciała w kadr pośrodku z prawej strony, a potem nagle, skręciła pod kątem 90 stopni w dół. Nacisnęłam szybko aparat ale na zdjęciu widać tylko lekką mgiełkę (jakby smugę schodzącą w dół). Od razu zrobiłam kolejne zdjęcie ale na nim nie było już nic dziwnego.

Pokazałam to zdjęcie mężowi oraz S. i zaczęłam opowiadać co widziałam. Oni stwierdzili, że rzeczywiście na jednym ujęciu smuga jest, na drugim jej nie ma ale podeszli do tego na spokojnie i starali się to wytłumaczyć racjonalnie (jeśli chodzi o wszelkie sprawy metafizyczne są raczej sceptykami). Potem nic więcej już się nie wydarzyło. Mimo zrobienia mnóstwa zdjęć w rożnych częściach muzeum, nic więcej nie udało się uchwycić.

Następnego dnia mieliśmy zaplanowaną wizytę na Szucha. Tam również robiłam zdjęcia poszczególnych pomieszczeń, w których byli przetrzymywani i katowani ludzie. Początkowo nic nadzwyczajnego się nie działo. Jednak w którejś z kolejnych cel znów zobaczyłam lecącą kulę. Znów zrobiłam zdjęcie, na którym widoczna była jedynie lekka smuga. To światło poruszało się bardzo szybko i zanim naciskałam aparat zdążało już zniknąć. Zaczęłam wtedy w myślach „rozmawiać” z tym światłem, pytałam czy wczoraj też było ze mną na Pawiaku, czy to ktoś inny. Poprosiłam, żeby towarzyszyło mi w dalszym zwiedzaniu. Przeszłam do korytarza z celami zbiorowymi tzw. tramwajami. To moje subiektywne odczucie ale czułam takie lekkie, pozytywne ciepło za moimi plecami, tak na wysokości łopatek. Tak jakby ktoś chował się za moimi plecami.

Zaczęłam robić zdjęcia zbiorowych cel i znów pojawiło się światło. Najpierw bardzo słabe, na wysokości krzesła. Rozbiłam zdjęcie za zdjęciem i na niektórych kula jest obecna, na innych nie. Zawołałam męża i S. żeby pokazać im co znów udało mi się sfotografować i w tym momencie, gdy włączyłam ponownie podgląd aparatu bardzo wyraźna kula zaczęła latać idealnie naprzeciwko obiektywu. Wszyscy we trójkę to widzieliśmy. Poruszała się bardzo szybko i zupełnie nieprzewidywalnie. Wylatywała z dołu, z boku, z góry, skręcała nagle w różnych kierunkach, dwa razy zatoczyła koło. Robiłam zdjęcia cały czas i udało mi się uchwycić ją na wielu ujęciach. S. i mąż też wyciągnęli telefony i zaczęli fotografować (jeden i drugi zrobił kilkadziesiąt ujęć) mimo to światło pojawiało się tylko na moim ekranie.

Kula ta towarzyszyła nam w każdej celi zbiorowej. To znów moje bardzo subiektywne odczucie ale czułam to tak jakby to był ktoś, kto mnie zna i cieszy się na mój widok. Od tego czasu, cały czas myślę o tym świetle. Gdyby nie mąż i S. którzy widzieli to wielokrotnie na własne oczy, a którzy jak już pisałam są raczej sceptykami sądziłabym, że mi się przewidziało, że to niemożliwe. Zaczęliśmy analizować, co to mogło być. Wykluczyliśmy odbicie drobinki wody, kurzu (poruszało się bardzo szybko i nieprzewidywalnie, a poza tym była to tylko jedna kula), owady (w zimie, w zamkniętym pomieszczeniu, sposób poruszania się i to, że widoczne było wyłącznie na moim telefonie) nie było też możliwości, aby to był odblask z innego źródła światła („zajączek”). W czasie gdy to wszystko się działo, byliśmy w mauzoleum całkiem sami (wycieczka, która z nami weszła do podziemi zdążyła już wyjść).

Mam takie przeczucie (a w zasadzie dziwne uczucie takiej pewności, gdy coś się wie mimo, że nie ma na to żadnych dowodów), że ktoś rozpoznał mnie (w zasadzie moją duszę) z czasów, gdy ja też w czasie okupacji mieszkałam w Warszawie (to oddzielna, długa historia, którą w najbliższym czasie również do Państwa przyślę). Być może to ktoś z rodziny, przyjaciół, kto po prostu ucieszył się z naszego spotkania. Czy mogę mieć rację? Czy mieliście podobne przypadki? Nie ma dnia żebym o świetle nie myślała i od naszego spotkania czuje się jakbym kogoś ważnego tam zostawiła.
Pozdrawiam Was serdecznie
[...] (imię i nazwisko do wiadomości redakcji)

24 grudnia 2017

Zdjęcia poniżej.

















* Komentarze są chwilowo wyłączone.

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

ONI WRACAJĄ W SNACH I DAJĄ ZNAKI... polecamy przeczytanie tekstu w dziale XXI PIĘTRO w serwisie FN .... ....

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 3 luty 2024 14:19 | Z POCZTY DO FN: [...] Mam obecnie 50 lat wiec juz długo nie bedzie mnie na tym świecie albo bede mial skleroze. 44 lata temu mieszkałam w Bytomiujednyna rozrywka wieczorem dla nas był wtedy jedno okno na ostatnim pietrze i akwarium nie umiałem jeszcze czytać ,zreszta ksiażki wtedy były nie dostepne.byliśmy tak biedni ze nie mieliśmy ani radia ani telewizora matka miała wykształcenie podstawowe ojczym tez pewnego dnia jesienią ojczym zobaczył swiatlo za oknem dysk poruszający sie powoli...

Dziennik Pokładowy

Sobota, 27 stycznia 2024 | Piszę datę w tytule tego wpisu w Dzienniku Pokładowym i zamiast rok 2024 napisałem 2023. Oczywiście po chwili się poprawiłem, ale ta moja pomyłka pokazała, że czas biegnie błyskawicznie. Ostatnie 4 miesiące od mojego odejścia z pracy minęły jak dosłownie 4 dni. Nie mogę w to uwierzyć, że ostatnią audycję miałem dwa miesiące temu, a ostatni wpis w Dzienniku Pokładowym zrobiłem… rok temu...

czytaj dalej

FILM FN

EMILCIN - materiał archiwalny

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.