Dziś jest:
Sobota, 22 lutego 2020

Jeśli są gdzieś inne światy daleko w kosmosie, to na pewno stoją tam piramidy.
/Jon M. Taylor, badacz Egiptu/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





Potwór - moje spotkanie z dziwną istotą
Śr, 22 sie 2018 11:23 | komentarze: 2 czytany: 2667x

[...] Cała historia zaczęła się w 2015 roku. Kupiłam w komisie starego poloneza. Samochód czekał na remont bo chciałam by to był taki polski samochód na dyskotekę i na ewentualny brak miejsca do spania.Po zakupie zostawiliśmy go na parkingu.To było ruchliwe miejsce, nie jakieś obrzeża miasta,obok był las w którym siedzieli bezdomni na piwie.
Po kilku dniach okazało się, że samochodu nie można było przestawić bo akumulator padł a potem termin prawdopodobnie podrobionego ubezpieczenia OC minął.Z powodu różnych okoliczności, w tym dla odpoczynku i zabawy zaczęłam spać tam.
Pewnego dnia znalazłam dwie szklane butelki po piwie ustawione przed samochodem.Pomyślałam, że to świetnie i sprzedałam je w sklepie za kaucją bo uznałam, że to śmieci.Żaden z chodzących rano bezdomnych ich nie wziął więc wzięłam je ja.Pomyślałam, że w pobliskim lasku pozbieram butelki i że przynajmniej oczyszczę go ze śmieci.Spacer trwał kilka godzin i to było dziwne bo ja z reguły boję się trochę lasu a ten las wydawał mi się taki ciepły i przyjazny. Myślę, że to od tego spaceru się zaczęło dlatego to opisałam.

Gdy już prawie wychodziłam z lasu, 50 metrów ode mnie zobaczyłam mężczyznę w czerwonej kurtce który na mnie patrzył.Stał nieruchomo,ale wyglądał tak jakby miał zamiar za mną pobiec.Cofnęłam się i uciekłam stamtąd.

W niedługim czasie po tym coś zaczęło się dziać.Była 22:30 coś mniej więcej.Postanowiłam wybrać się przed snem do pobliskiej toalety.Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam, że po pasach przy lasku po których ja zwykle chodzę idzie dziewczyna,która jest bardzo podobna do Iwony Wieczorek.Dziewczyny która zaginęła wracając z dyskoteki w 2010 roku.Przejmowałam się tą sprawą, czytałam, że czyimś zdaniem ktoś ją napadł przy lasku który znajduje się niedaleko jej osiedla.To było dziwne bo dlaczego “ją” tam zobaczyłam i stwierdziłam, że może sprawa dotyczy tego lasku.

Kolejnego wieczora nie wiem czy następnego czy po kilku dniach zobaczyłam,że coś powoli do tego lasku wchodzi od strony wspomnianych pasów z jezdni.Najpierw pomyślałam, że to uosobienie moich lęków albo głodu bo tak to wyglądało.To coś było przede wszystkim półprzezroczyste i miało kolor ciemnego brązu prawie czarne.Postać była pochylona do przodu, wchodziło to bardzo powoli do lasku jakby było skupione na czymś co widzi przed sobą po czym zniknęło. Mogło mieć metr siedemdziesiąt wzrostu.

I teraz nie przypominam sobie dokładnie ale chcę być szczera. Zrobiłam rysunek tego czegoś bo wydaje mi się, że widziałam to potem jeszcze raz tylko że drugi raz w dzień. To co zobaczyłam finalnie, było bardzo chude jak sama skóra na kościach Przedramiona i może reszta ciała miały co dziwne włosy lub krótkie futro, koloru brązowego.

Stworzenie to miało coś co mnie przeraziło, albo długie pazury albo długie zęby. Przeraziło mnie to co tego stopnia, że nie jestem dziś sobie w stanie przypomnieć czy to były zęby i pazury czy same pazury lub kły (lub zęby). W każdym bądź razie to coś miało właśnie coś takiego strasznego. Wydaje mi się, że z przodu twarzy miało coś jak zęby wychodzące ze szczęki z dolnej i z górnej.Odniosłam wrażenie, że są nawet szablaste jak u prehistorycznych zwierząt.

To co zobaczyłam chyba drugi raz wyglądało mniej więcej tak:




W następne dni, znów wieczorem mając w pamięci, że coś tam weszło,spojrzałam za siebie w te krzaki.Mój wzrok napotkał natychmiast czyjś wzrok.Tak bym powiedziała “centralnie”.To było dziwne bo ja się odwróciłam i napotkałam te oczy od razu i odnoszę wrażenie jakby coś pokierowało mną abym tam spojrzała, prosto w te oczy.

Były tam tylko “oczy” lub coś prawie okrągłe co odbijało światło.Żadnej sylwetki,nóg pod spodem,ani cienia tylko te oczy lub dwa błyśnięcia.W tym miejscu rosną pokrzywy więc gdyby tam coś było to by było widać (moim zdaniem).Oczy znajdowały się jakiś metr nad ziemią.Nie pamiętam za bardzo co było dalej bo albo odruchowo odwróciłam wzrok albo pobiegłam do łazienki i nie przechodziłam tamtędy więcej.

Odnoszę z perspektywy czasu wrażenie, że ten wzrok był po to by nawiązać ze mną kontakt, bo bezpośrednio po tym siedząc za dnia w samochodzie poczułam nienaturalne zmęczenie. Nie mam większych zdolności jasnowidczych, ale wydawało mi się, że ktoś śpi zwinięty w kłębek pod moim samochodem, bezpośrednio pode mną i to on powoduje moje zmęczenie. Wydawało mi się też że czułam czyjąś obecność na plecach.Podobne to mogło być do np.10-letniego chłopca z łysą głową.

Pomyślałam, że to głupie i że mój umysł wynajduje jakieś wytłumaczenie zmęczenia. Przegoniłam to stworzenie w myślach i stwierdziłam, że może to przez ten spacer i butelki w lesie.

Przez kolejne miesiące bo świetnie mi się tam spało - miałam wrażenie, że gdy idę ze sklepu do samochodu to coś z tych krzaków mnie widzi i wie, że idę.To była bardziej aura lub chmura czegoś niż konkretny kształt.To było bardzo czarne i jakby te krzaki tego lasku aż były jałowe od tej czerni.W tej aurze były jakby okrągłe oczy jak okrągłe okulary, noszone w latach 20 tych (chyba to się nazywa monokle albo binokle).W każdym bądź razie to nie były typowe oczy tylko wyglądało jak kapsel od butelek albo nakrętka na którą patrzymy od środka. To było bardzo czarne ale wydaje mi się, że było tam i coś białego.

W październiku 2015 r. (była 23 cia) zaparkował samochód obok mnie, jakieś 5 metrów dalej bo to było popularne miejsce wysiadań i wsiadań.Usłyszałam rozmowy jakiejś pary.Dziewczyna wyszła z samochodu i krzyknęła jakby czegoś się przestraszyła.Wsiadła i samochód odjechał. Po chwili usłyszałam dźwięk kroków (zwykłych jak ludzkich) w kierunku mojego samochodu.Były to stanowcze kroki - kilka kroków, ludzkich butów.Tup, tup, tup, tup.Po czym w powietrzu powstał jakby nastrój napięcia, jakby ktoś się do czegoś szykował lub coś robił ale też i absolutna cisza.

Potem usłyszałam dziwny dźwięk, jakby pisk lub chrumkanie?, dochodził on mniej więcej pół metra nad ziemią to było jakby rozhisteryzowane,dźwięk był za drzwiami gdzie się zakończyły kroki i gdzie ja miałam głowę.Gdy zaczynałam skupiać się na tym dźwięku - ucichał.Gdy położyłam głowę na poduszkę by zasnąć,po sekundzie coś znów zaczęło piszczeć od strony bagażnika i pod samochodem.To brzmiało jak pisk dzika lub świnki potem stwierdziłam, że brzmiało też jak nietoperz.

Potem przeniosło się pod drugie drzwi od strony moich nóg,następnie przy świetle prawym samochodu,od strony kierowcy. Odniosłam wrażenie,że tego czegoś może być kilka sztuk.Oczywiście odmówiłam wtedy wszystkie modlitwy świata jakie wtedy znałam. Pisk był intensywny.

Niestety nie mogłam się wynieść bo akumulator całkiem się rozładował a mój chłopak z którym wtedy byłam odmówił mi pomocy w holowaniu.Powiedział, że to złe miejsce i on tam nie będzie przyjeżdżał (!). Straż Miejska też mi mówiła,że to złe miejsce ale ja tam nic nie czułam. Na dodatek nie chciało mi się stamtąd za wszelką cenę wyprowadzać bo w sumie
było jak na wakacjach a ja lubię spać pod gołym niebem.

Po 15 minutach pisk ustał ale ja już nie spałam.Stwierdziłam,że może z powodu zimna na dworze mam halucynacje i że mój mózg tak zareagował.Może to mechanizm obronny by nie zamarznąć i mój organizm się broni tworząc halucynacje? Tak sobie tłumaczyłam te piski.Bałam się,że jak przestanę nasłuchiwać i się rozluźnię to coś zacznie piszczeć więc spałam w absolutnym napięciu dzień w dzień.

Po jakimś miesiącu siedząc w samochodzie wieczorem zauważyłam, że w innym lasku który miałam przed samochodem coś “przechadza się” powoli z wyciągniętymi przed siebie rękoma między drzewami.Ręce miały z pewnością długie pazury.To wyglądało dokładnie tak jak potwory z bajek Disneya więc stwierdziłam,że to nie może być prawda. Kolor miało raczej ciemny i skojarzyło mi się z drapieżnikiem, który poluje.Na to coś padł snop światła reflektorów samochodu i to coś zniknęło.

Po jakimś czasie wieczorem a była 21 przyszła do mnie myśl,że coś siedzi na krzewie 5 metrów naprzeciw samochodu i czeka aż wyjdę by się na mnie rzucić.Pomyślałam że to już jest w ogóle absurdalne. Ale mimo to pomyślałam dalej - że to coś jest małe, czarne i jest bardzo szybkie.

Wyszłam z samochodu a gdy stanęłam obok drzwi coś małego skoczyło mi z ziemi do twarzy.Widziałam tylko przed twarzą ldwa rzędy zębów wydaje mi się że białych i cienkich, oraz jakby “gęstych”.To coś było jakby strasznie zdesperowane albo głodne i się aż trzęsło. Nie było dookoła wtedy żadnego dźwięku, tylko ten odgłos jakby desperacji.

Co dziwne w kolejnych dniach zaczęłam być nienaturalnie głodna i czułam dziwny ucisk w okolicach żołądka.Mimo,że zjadłam całą reklamówkę jedzenia - ciasta, wafle, mleka, muffinki itp. byłam nadal okropnie głodna. Chyba mi to przeszło z biegiem czasu.

Czasem obok siebie nocą zwykle pomiędzy 23-2 w nocy słyszałam coś co brzmiało jak piszczenie komara.Takie piiii…trochę smętne i to coś okrążało mnie półokręgiem.Czasem miałam wrażenie też, że coś małego (około metra) jest przy moim lewym boku.Niekiedy czułam jakby kłucie w tym boku jakby ktoś wbijał mi pazur w nerkę.

Było tam coś jeszcze.Jakiś facet około 22 giej wszedł do tego lasku i ja to akurat widziałam.Powiedziałam sobie w myślach: facet nie wchodź tam bo cię coś złapie.Minęło kilka minut i odniosłam wrażenie,że tam się naprawdę coś dzieje.Zażartowałam w myślach: “przemiana”.Wydaje mi się,że widziałam tam rozbłysk jasno zielonego światła w odcieniu takim jak w urządzeniach elektronicznych.Jarzyło się takimi jakby snopami światła które się przemieszczały promieniście.No ale mogła to być komórka lub jakiś wkręt mogło oczywiście mi się wydawać.Minęło 10 minut gdy usłyszałam zbliżający się dziwny dźwięk jakby charczenie lub wycie. Okazało się,że to ten mężczyzna z lasku.Bulgotał i charczał oraz wył jak zwierzę i szedł w stronę mojego samochodu.

Przeszedł obok,poszedł przed siebie i dalej wył.Ryczał tak głośno,że echo się odbijało po osiedlu i ten dźwięk nie był normalny.

Znalazłam sobie raz pracę (nadal tam spałam),która zaczynała się o 6 rano.Aby tam dojechać musiałam iść na autobus o 4:15.O 4 się obudziłam, ubrałam i właśnie wychodziłam z samochodu,gdy za drzwiami usłyszałam znów ten pisk.Stwierdziłam, że żadna siła nie zmusi mnie do wyjścia na zewnątrz i oczywiście nie poszłam do pracy.Jak się okazało finalnie,praca była wcześnie rano,daleko,była ciężka i przeznaczona dla mężczyzn. Piszę o tym bo zaczęłam myśleć o tym czymś jako o czymś nieszkodliwym a wręcz pożytecznym.Bo przecież dobrze się stało, że to mnie przestraszyło i że nie poszłam do kiepskiej pracy.Poza tym dobrze,że piszczało w mróz bo ja wtedy nie zasypiałam a kto wie -może mnie to ratowało przed zamarznięciem?

Czasem miałam wrażenie,że coś śpi pod moim samochodem albo obok mnie. Odnosiłam wrażenie, że to coś jest “w kłębek“ zwinięte. To coś piszczało także rano,nie tylko nocą np.o 6 rano.Dziwne było to,że znów usłyszałam przed tym ludzkie(?) kroki, potem cisza i ten pisk lub kwik.Żadnej osoby tam nie widziałam.Czasem też miałam wrażenie,że zza okna słyszę ryk jakiegoś drapieżnego kota ale nie lwa tylko np.pumy.Żartowałam sobie znów, że to tygrys szablozębny i może jakieś
stare artefakty widziałam w krzakach.Taki był mój odbiór tego. Napisałam do moich znajomych którzy zajmowali się medytacją i terapiami naturalnymibo byłam zmęczona tym ciągłym czuwaniem nocą.Odniosłam wrażenie,po ich interwencji,że coś niskiego i małego odkleiło się od mojego lewego boku i uciekło.

Wydaje mi się, że widziałam też coś dziwnego jak przebiega przez ulicę,gdy ktoś pewnego razu wiózł mnie samochodem.Pewna para zaczepiła mnie, czy mi nie pomóc bo śpię w samochodzie a oni to widzą.Zabrali mnie na miasto na kebab a gdy wracaliśmy, coś jakby uciekło z miejsca gdzie stał mój samochód. Przebiegło przez jezdnię i uciekło do tego
lasku.

We wrześniu,kilka miesięcy wcześniej ukułam teorię,że to mogą być dziki i może małe dziki tak piszczały pod moim samochodem.Nazwałam to więc “dzikiem”.Jednak dookoła mojego samochodu nie znalazłam żadnych śladów racic.

Zadawałam sobie pytanie czym jest to coś.Czy to duch czy jakaś fizyczna osoba, dlaczego słyszę kroki?No bo jeżeli to jakieś stworzenie to dlaczego kroki ludzkie?Czy to może jakiś bezdomny który jest nawiedzony przez jakąś istotę a może duch nawiedzony przez jakąś istotę?A może mróz wpływa na mój mózg ale aż tak?

Gdy nad tym raz tak myślałam,kątem oka zobaczyłam za oknem,na ulicy, jakąś postać.Ta postać była raczej szczupła (nie gruba) i wyglądała niewyraźnie.Szła twarzą w moim kierunku ale nie było widać twarzy bo światło świeciło od strony jej pleców.Ten ktoś miał kapelusz na głowie z dużym rondem,krój jak letni ale w ciemnym kolorze powiedziałabym że brąz,coś jak marynarkę albo krótki płaszcz w ciemnym kolorze.Całość wyglądała staroświecko.Postać miała jakby żółtą aurę.Ja nie jestem widzącą aury ale zapamiętałam, że to było coś intensywnie żółtego.Taka aura z reguły kojarzyła mi się z mężczyznami więc stwierdziłam że może bezdomni z lasku planują na mnie tu jakiś atak nawet jak nie fizyczni to może duchy.

Okrywałam się wtedy używanym naturalnym futrem.Gdy je kupowałam było całe i nie miało żadnych rozdarć.Zauważyłam,że przestrzeń pod kieszenią futra jest nienaturalnie rozdarta nie tylko samo futro ale i podszewka.Uważałam bardzo na to futro więc nie wiem skąd to się wzięło.Nie wkładałam rąk do kieszeni, nie nosiłam w nich żadnych przedmiotów. Kieszeń futra była dosłownie pocięta jakby ktoś je rozciął ostrymi nożyczkami,na nitce wisiał mały kawałek futra co sprawiało wrażenie, jakby ktoś się nad tym nieźle znęcał.

Zdjęcie jest poniżej


Jak widzicie to nawet nie jest rozdarcie tylko poszewki co miałoby by miejsce gdybym nosiła coś w kieszeni.
Miałam też legginsy które używałam do sprzątania bo żyłam z mycia okien i sprzątania.Gdy wyjęłam je raz z bagażnika,zauważyłam,że jest w nich dużo dziur.

Zdjęcie poniżej.


Dziury wydały mi się dziwne więc legginsy zachowałam na przyszłość.Wiem, że powiecie że to nożyczki i ja na 100% Wam nie powiem co to jest ale od razu mówię, że tego nie spreparowałam.

Latem bo było już ciepło przyniosłam ubrania z pralni.Zaniosłam je za pobliskie garaże wzięłam sznurek i rozwiesiłam między drzewami.Rząd garaży był umiejscowiony obok omawianego tutaj lasku.Pranie nie schło mimo dobrej pogody od kilku dni.Około południa przyszłam po ubrania.Zaczęłam je ściągać ze sznurka i zamarłam bo 30-40 metrów ode mnie coś się nienaturalnie poruszyło.

Tam, gdzie był skraj,ściana krzaków tego lasku.Obok dalej kilka metrów wolnej przestrzeni,następnie betonowy parkan.Ta przestrzeń była bez drzew,padało tam słońce i to słońce wydawało się być wtedy takie intensywne. Nie wiem, czy to było południe czy już po bo bpyło jakoś tak jasno i słonecznie tam.

Zobaczyłam ruch na ziemi.Wyglądało to tak jak osoba,która klęczy na czworakach a następnie robi ruch jakby kładła się na ziemi na brzuch.Nogi i tyłek były też jednocześnie jakby ciągnięte do przodu w ścianę krzaków.Głowy i rąk nie widziałam. Wyglądało to też tak,jakby ktoś dawał nura w ziemię bo te nogi zniknęły jakoś tak ukośnie. Oczywiście stwierdziłam,że to bezdomny ale te nogi i atmosfera tam były jakieś inne.Jestem absolutnie pewna, że nawet pijak w ostatnim stanie delirium nie jest w stanie wykonywać takich “wibracji” ciałem, a te nogi się jakby trzęsły.

Patrzyłam na to i mój umysł i wzrok nie mógł zinterpretować tego co widzi.Pomyślałam: co to jest? Skojarzyło mi się to z zaproszeniem w kontekście seksualnym.Przeraziłam się ale nie z powodu “zaproszenia”, tylko faktem,że to wie,że tam jestem jakby miało już ze mną jakiś kontakt.Rzadko to czuję,ale stwierdziłam,że zagrożenie jest realne.Nie potrafiłam określić co się stanie ale na pewno coś strasznego. By stamtąd uciec musiałam pójść wzdłuż ściany garaży i najpierw zbliżyć się do tego
miejsca.

Nie powiem wam jak stamtąd uciekłam bo tego nie pamiętam.Nie pamiętam czy to znikło a ja poczekałam i uciekłam a może od razu uciekłam?Nie pamiętam drogi przebycia stamtąd do samochodu a nawet co zrobiłam z praniem.Nawet nie pamiętam momentu kiedy odzyskałam pranie i jak.

Ostatni raz kiedy coś tam widziałam to była 9 rano.Obudziłam się bo miałam wrażenie, że ktoś się na mnie patrzy.To był jakby chłopak w bluzie z kapturem.Odszedł, ale widziałam, że ktoś schował się za samochodem terenowym który był zaparkowany obok.Widziałam jak ktoś wszedł do omawianego lasku,był nienaturalnie wysoki i miał szerokie barki
nieproporcjonalnie szerokie do talii. Ukułam więc kolejną historię - wilkołak. To był pierwszy moment gdy wybrałam się do pobliskiej biblioteki i zaczęłam sprawdzać jak wygląda wilkołak i czy coś straszy innych.

Epizod z wyjącym facetem się powtórzył.Wracałam do samochodu z przystanku więc nie zrobił tego specjalnie dla mnie bo mnie nie było w samochodzie.Była 23 cia.Z daleka zobaczyłam, a właściwie usłyszałam,że przed siebie idzie ten sam facet i wyje.Minął supermarket a za nim szedł pan koło 60 tki wyglądający jak miejscowy pijący.Patrzył na niego z jakby niepokojem co mnie utwierdziło w przekonaniu, że to nie “fake”.Minęli market i dalej szli obaj facet który wył i chyba jego znajomy za nim.Szli akurat w stronę mojej uliczki.
Nocą a był to już koniec prawie mojego pobytu tam,usłyszałam coś jeszcze i to było najgorsze dla mnie.Była około 2 nad ranem.Usłyszałam jakby krzyki dwóch osób. Takie jak mniej więcej wydają z siebie nastolatki gdy popychają się, śmieją i żartują.To były krzyki i kroki zupełnie normalne, dwóch osób.Po chwili krzyki ustały i nastała cisza, co mnie zdziwiło
gdzie się oni podziali przecież powinni iść dalej chodnikiem a nawet jeśli nie to powinni być jakoś słyszalni.Przecież nie rozpłynęli się w powietrzu.Zamiast tego nastała cisza a ja usłyszałam taki krzyk którego nie jestem w stanie nikomu opisać. Na pewno nie ludzki, na pewno nie zwierzęcy i był cienki,skrzekliwy.Gdyby zrobić film o strzygach to posłużyłby na
pewno jako podkład do “strzygi”.Potem dźwięk powtórzył się znacznie bliżej jakby to podeszło w kierunku mojego samochodu.

Ten ktoś musiał być wysoki,wyższy od przeciętnego człowieka bo krzyk się wydobywał z wysoka.To wyraźnie krzyczało w moją stronę.

W listopadzie 2016 roku wynajęłam pokój na drugim końcu miasta. Była tam kotka która ze mną spała.Spała ze mną codziennie i nie reagowała na żadne drapnięcia które pojawiały się czasem w środku nocy.Czasem bowiem coś jakby pazurem zaczepiało o poszycie krzesła. Wydaje mi się, że to miało biało-zielonkawy kolor.Kotka nie reagowała jakby niczego
nie widziała więc zaczęłam się wysypiać.

Rok temu,gdy siedziałam z nią na łóżku odniosłam wrażenie,że ktoś wysoki i chudy jest w pokoju.Jak zwykle stwierdziłam,że coś mi się w oczach odbija,przyszło mi na myśl: “ktoś bezdomny”.Stał przy oknie w moim pokoju czyli mógł przejść przez ścianę, więc może duch.Był wysoki sięgał prawie do futryny drzwi właściwie nawet wyżej.Kotka zerwała się i
patrzyła jakby w twarz tego kogoś.Odwróciła głowę i wcisnęła się we mnie całym ciałem,jakby zobaczyła coś koszmarnego.W końcu jakby powiedziała: ”nie wytrzymam tego widoku”,wyrwała mi się i uciekła natychmiast z pokoju.

Zdenerwowałam się wtedy.Usiadłam i kazałam temu czemuś biec przed siebie bez ustanku,aż okrąży całą kulę ziemską. Ten ktoś jakby na czworakach uciekł przez ścianę pod oknem.Gdy pewnego dnia szłam wieczorem ulicą,coś z prawej do lewej przegalopowało (tak to można określić - jako galop),przede mną.Potem za mną w przeciwnym kierunku jakieś 50
metrów ode mnie.To było jasnego koloru.

Pomyślałam,że to okrutne tak postąpić wobec jakiejś istoty a nie chciałam by się ktoś męczył.Co z nim teraz zrobić?Nawet jak to opiszę i mi ktoś uwierzy,to czy ktoś tam pójdzie zkarabinem i będzie na niego polował?

Teren okazał się być prywatny więc oficjalnie trudno by było tam wejść (powiedzmy za jakimś oficjalnym przyzwoleniem),jest to las prawie dwukilometrowy i półkilometrowy w szerokości.Z powodu braku ogrodzenia praktycznie każdy może tam jednak wejść i analogicznie, wszystko może stamtąd wyjść.

Prześladowania oficjalnie skończyły się powiedzmy jeśli chodzi o obecność czy drapanie krzesła więc nie czułam się jakoś specjalnie skrzywdzona.Pewnego dnia ktoś zadzwonił do mnie,że potrzebuje sprzątanie po imprezie.To było niedawno bo w listopadzie 2017 roku. W tym czasie prawie nic się przy mnie nie działo.Tylko współlokatorzy w wynajmowanym
miejscu mówili,że chyba ktoś chodzi po domu nocą. Okazało się,że mieszkanie które mam posprzątać znajduje się w bloku,którego okna wychodziły na omawiany lasek,w którym po raz pierwszy zobaczyłam to stworzenie i pod którym spędziłam tyle czasu.Bałam się po skończonym sprzątaniu wyjść z tego mieszkania, więc celowo poszłam do innej stacji metra
niż tej do której miałam najbliżej.Gdy szłam,odczułam niestety,że ktoś za mną idzie tuż przy moich plecach jak “dobry znajomy”.Następnie z naprzeciwka zobaczyłam mężczyznę w wieku nie jestem w stanie określić myślę około 50 tki-70 tki,ubranego w stare ubrania jakby z tego samego materiału, z kapeluszem w ciemnym kolorze.Zaniepokoił mnie fakt,że
cokolwiek to jest to mnie odprowadza chyba na przystanek i jeśli to ten dziwny człowiek to czy nie bał się wyjść z niewiadomo skąd właściwie?

Odtąd zaczęłam go nazywać Arnold a że przestało mnie straszyć,to nic w tym kierunku więcej nie robiłam.Odniosłam jednak wrażenie,że temat do mnie myślowo wraca. Coś kazało mi jednak szukać w internecie informacji o potworach. Natrafiłam na kilka filmów na temat podobnie piszczących i wyglądających istot.

Postanowiłam napisać w gruncie rzeczy z niewiadomego mi powodu.Znalazłam np. w sieci niepokojący film i nie wiem czy to jest bezpieczne by coś takiego finalnie chodziło sobie po ulicach,ale osobiście nie skrzywdziłbym tej istoty, ani nie chcę nikogo deprecjonawać. Znalazłam film dokumentalny o mordercy który mi osobiście kojarzy się z taką istotą a niektóre jego cechy lub coś w nim pasuje mi do tego co spotkałam.Na terenie Rosji mordował facet,który zabił ponad 50 osób. Potrafił wzbudzać zaufanie dzieci i dorosłych,wabił ich do lasu i tam w specyficzny sposób ich mordował.Nawet gdy zabijał a
pokazywał to na filmie, wykonywał ruch jakby to robił jakimś pazurem.

Temat myślowo do mnie wracał ostatnio bardzo intensywnie więc stwierdziłam,że napiszę do Fundacji.

Uważam - to akurat moje zdanie na koniec - że to nie jest demoniczna siła, lub “zło” ale stworzenie lub stworzenia które żerują na swój sposób (jak niedźwiedź czy lew) pytanie tylko co jedzą.

Gdy pisałam ten tekst do Fundacji przypomniała mi się jeszcze “ekipa” od piwa z tego lasku.Pomyślałam co oni tam tak naprawdę robią? “PILNUJEMY” taką usłyszałam odpowiedź.Gdy już pisałam do was,miałam wrażenie,że coś “siedziało” ewidentnie mi za skórą a ja tego długo nie czułam,co mnie zdecydowanie zaniepokoiło.

Tak czy inaczej pozdrawiam Fundację aczkolwiek mam “problem” co z tą wiedzą zrobić bo nie wiem czy to coś tam nadal jest.

[dane do wiad. FN]

Pięknie dziękujemy za opis tej historii - oczywiście poza XXI PIĘTREM także trafił do naszego Archiwum FN.




Komentarze (2)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Pon, 27 sie 2018 21:42 | brak oceny

weerb | Załogant

Co to za lasek jesli mozna wiedziec? Rozumiem ze dzialo sie to w Stolicy?

Nie, 26 sie 2018 10:09 | brak oceny

ZdjecieWsepii | Załogant

Czytam wpisy, ale nigdy nie komentuję, tu zrobię wyjątek. Szczerze podziwiam autorkę, że wytrzymała tak długo w tak gęstej atmosferze, ale sądzę, źe te wydarzenia były tak intrygujące, zagmatwane i tajemnicze, że poniekąd trudno się dziwić, że chciała dociec prawdy. Naprawdę dziwne i mroczne miejsce. Ciekawe czy ludzie mieszkający w pobliżu teź byli świadkami dziwnych wydarzeń i jak reagują na las zwierzęta.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN: [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Śr, 19 luty 2020 11:11 | Dzień dobry , Dziś w godzinach wieczornych około 19 , widziałam na niebie dziwny świecacy punk na zachodzie. Z poczatku myslalam że to Syriusz ale wydawal sie byc za nisko. Z zaciekawieniem obserwowalam ta pseudogwiazde okolo 30 min i zauwazylam ze zmienila polozenie o kilka centymetrow ( w moim ) odniesieniu. Świeciła jasnym światłem [...]

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 26 grudnia 2019 | Tragedią naszej planety są religie, gdyż religia opiera się na wierze, a sprawy związane z duchowością są wiedzą. Ale i tak jest gorzej, gdyż dogmaty głównych religii są całkowicie fałszywe i przekonują ludzi, że Ziemia jest tylko przystankiem w drodze do raju.

czytaj dalej

FILM FN

KRZYSZTOF JACKOWSKI RZUCIŁ PALENIE!

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.