Dziś jest:
Czwartek, 26 listopada 2020

Są rzeczy na niebie i ziemi, o których się nie śniło filozofom.
Wiliam Szekspir, Hamlet

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





ŚLADY NA ŚNIEGU
Pt, 6 mar 2020 09:09 | komentarze: 2 czytany: 2647x

Proszę o nieudostępnianie moich danych, chciałabym opisać dziwne zdarzenia z mojego życia i zapytać czy ktoś miał może podobny przypadek i jakie może być wyjaśnienie tego co się wydarzyło. Ciężko mi sprecyzować kiedy dokładnie miały miejsce te wydarzenia, ale miałam wtedy ok 14-15 lat. Mieszkaliśmy w domu jednorodzinnym na wsi.

Pierwsze spotkanie było zimą. Gościł wtedy u nas wujek, którego nie widzieliśmy wiele lat. Nastał wieczór więc poszłam wyprowadzić mojego psa – szczeniaka, żeby wysikał się przed nocą. Rodzice i rodzeństwo zostali z wujkiem w pokoju gościnnym i rozmawiali.

Psa wyprowadziłam na trawnik przed domem, była godz 20-21. Chodnik wokół domu i trawnik pokryte były śniegiem – wtedy było ok 15-20cm śniegu. Trawnik znajdował się od strony ulicy, był on dobrze oświetlony przez uliczne lampy a na jego końcu rosły 3 niewielkie iglaki. Bawiłam się z psem, rzucałam mu patyka, a on go łapał i biegał z nim skacząc po śniegu. W pewnym momencie stanął w miejscu patrząc w jakiś punkt za mną. Zawołałam go ale nie zareagował, a po chwili pobiegł na koniec trawnika i schował się za jednym z drzewek popiskując cicho. Kucnęłam i zawołałam go ponownie ale nie reagował. W tym czasie podszedł do mnie "wujek" i zapytał co porabiam i gdzie jest mój piesek. Kątem oka widziałam że stał z tyłu za mną, po lewej stronie – widziałam jedynie czarną sylwetkę/cień dorosłej osoby, bez szczegółów.

Zaczęłam z nim rozmawiać w międzyczasie próbując przywołać pieska – ten cicho popiskiwał za drzewkiem co chwilkę wyglądając troszkę i cofając się od razu. "Wujek" wypytał mnie o każdego członka naszej rodziny – o to jak często tata przyjeżdża do domu (pracował w delegacji w tym czasie), o nasze rodzinne relacje, o to jak się uczymy, jakie mamy plany na przyszłość, o nasze zainteresowania, o dziadków itp. Po jakichś 10-15 minutach stwierdził że wraca już i poszedł. Ja nadal wołałam pieska i ten w końcu wyjżał, popatrzył chwilkę i podbiegł wystraszony. Wzięłam go na ręce i wróciłam do domu. Weszłam przez piwnicę, zostawiłam tam szczeniaka i poszłam do góry. Idąc umyć ręce natknęłam się w korytarzu na wujka, który zagadnął mnie o to jak mi idzie w szkole, czym się interesuję, jak się wabi mój piesek... byłam zaskoczona że znów mnie o to pyta bo raptem jakieś 15 minut wcześniej o tym rozmawialiśmy, ale pomyślałam że może pamięć mu szwankuje, albo tak po prostu zagadał bo nie umiał znaleźć innego tematu, więc odpowiadałam normalnie na jego pytania. Po chwili wujek wyszedł na papierosa a ja z tego zaskoczenia, że wujek mnie znów o to samo zagadał powiedziałam mamie, że wujek mnie pytał o takie rzeczy znowu, a przecież parę minut temu o tym gadaliśmy na dworze. Mama była zdziwiona, bo okazało się że wujek nigdzie nie wychodził.... nie mogłam uwierzyć bo przecież z nim rozmawiałam, ale ona mnie zapewniała że nawet na chwilę nie wychodził bo siedzieli wszyscy razem w pokoju i gadali – potwierdziła to również moja siostra....

Zapytałam również wujka czy nie wychodził na papierosa chwilę wcześniej ale on również potwierdził wersję reszty rodziny.
Jestem z natury osobą która zawsze ogląda się za siebie po sto razy – czy aby ktoś za mną nie idzie itp. Zanim odezwę się do kogoś kto do mnie z tyłu podchodzi, lub za mną stoi, zawsze muszę go najpierw zobaczyć. Nie wiem z kim wtedy rozmawiałam, ale jak się zastanowiłam to skojarzyłam, że będąc z psem na dworze nie słyszałam ani odgłosu otwierania/zamykania drzwi, ani skrzypienia śniegu kiedy "wujek" do mnie podchodził, nie widziałam osoby z którą rozmawiałam bo nie przyszło mi na myśl żeby się obejrzeć – mimo że zawsze tak robiłam. Nie obejrzałam się nawet jak pies patrząc "za mnie" czegoś się wystraszył, odbiegł i schował się popiskując... W momencie jak pies zapatrzył się chwilę przed ucieczką straciłam instynkt samozachowawczy... głos który słyszałam był identyczny z głosem wujka który był wtedy u nas. Słysząc ten głos i widząc cień za sobą byłam stuprocentowo przekonana że to on... miałam duże poczucie bezpieczeństwa i na myśl mi nie przyszło żeby się obejrzeć, chociaż dziwiłam się czemu pies nagle tak "zdziczał". Kiedy nasza rozmowa się zakończyła i poszedł, słyszałam ciche skrzypienie śniegu, ale dopiero kiedy ucichło poczułam że muszę się obejrzeć – tak jakby jakaś blokada puściła. Nikogo już nie widziałam, ale byłam przekonana że wujek wszedł do domu.
Tego wieczoru byłam w swoistym "szoku" że takie coś się wydarzyło, bo dotarło do mnie że mogłam rozmawiać z jakimś psychopatą, duchem, kimś kto może zbiera informacje żeby skrzywdzić kogoś z naszej rodziny – a ten jeden jedyny raz się nie obejrzałam...



Następnego dnia rano wyszłam znów z psem i na śniegu były ślady butów – moich, oraz kogoś jeszcze. Pokazałam ślady bratu ale nie umieliśmy wyjaśnic ich pochodzenia. Nikt z nas nie miał takich butów – ok 40cm długości i ok 15cm szer w najszerszym punkcie – jednolite, bez obcasa – tak jakby ktoś odbił wielką wkładkę do butów. Moje ślady były głębokie, a te wielkie jedynie na ok 5cm zagłębione w śniegu. Zaczynały się ok 50 cm za śladem miejsca w którym kucałam wołając psa – zaczynały się skierowane "w moją stronę" a następne za nimi były już w przeciwnym kierunku – tak jakby ktoś obrócił się o 180 stopni i poszedł w inną stronę. Kończyły się nagle w śniegu – obok nich nie było żadnych innych śladów (myślałam że może ktoś z rodziny się ze mnie nabija i odbił ślady buciorów, ale same ślady bez niczyich obok biegłu ok 3 metry od miejsca syku z moimi) i biegły tylko w jedną stronę – w tą w którą "wujek" odszedł – te odgłosy kroków które słyszałam jako ciche skrzypienie śniegu. Ślady kończyły się nagle na środku chodnika tak jakby koś stanął obiema nogami w miejscu – z dala od krzaków, płota i innych rzeczy na które możnaby wejść, wskoczyć lub wspiąć się... po prostu nagle zniknęły jakby ktoś wyparował.

Drugi taki przypadek przeżyłam półtora roku później, w wakacje w ciągu dnia. Tego dnia czekaliśmy na przyjazd rodziny – mieli spędzić trochę czasu u babci która mieszkała w tym samym domu co my. Było późne popołudnie, ok godz 17, słoneczny upalny dzień. Rodzice poszli do domu na kawę, rodzeństwo było czymś zajęte w domu, a ja podlewałam kwiaty na rabacie żeby nie wyschły przez panującą wtedy suszę. Podlewałam wysokie dalie patrząc na schody po których wchodzi się do mieszkania babci, kiedy z tyłu kątem oka dostrzegłam "wujka" – innego niż poprzednio – tego który miał przyjechać do babci.

Zagadał co słychać, gdzie są rodzice, co porabiają i tak jak poprzednim razem zostałam wypytana o wszystkich członków rodziny – włącznie z pytaniami dotyczącymi rodziny tego wujka... odpowiadałam na wszystkie pytania szczerze, wszystko to było dla mnie oczywiste i normalnie, nic mnie nie zdziwiło... po ok 10 minutach wujek stwierdził że idzie już – i nagle w tej samej chwili zobaczyłam ze ten sam wujek wchodzi z rodziną po schodach babci i zawołał "cześć" machając ręką na powitanie jak gdyby nigdy nic... w tym samym momencie dotarło do mnie, że nie widziałam kiedy do mnie podszedł – stałam przodem do całego podwórza i za mną był tylko płot sąsiada i na pole, nie mógłby mnie minąć niezauważony. Nie przywitałam się z nim tak jak zawsze – nie widziałam nawet jego twarzy, jedynie słyszałam głos który był identyczny z głosem wujka i widziałam "ciemny zarys postaci" stojącej z tyłu po lewej stronie za mną... nie słyszałam kroków kiedy podchodzi i odchodził... nagle się pojawił i nagle zniknął pojawiając się przy schodach babci. Zastanowiło mnie dopiero wtedy, dlaczego pytał o swoją własną rodzinę – kto lepiej niż on mógłby wiedzieć co u nich? W tym jednym momencie dotarło do mnie że nie wiem z kim rozmawiałam i rozejrzałam się wokół – trawa była sucha jak pieprz i żadnych śladów nie było. Poszłam do babci przywitać się z gośćmi – wujek się przywitał jak zawsze, zapytałam kiedy przyjechali – powiedzieli że przed chwilą, powiedziałam "jak to przed chwilą jak gadaliśmy na trawniku parę minut?" - wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni i zgodnie potwierdzili że dopiero co wjechali, nwet bagaży nie wnieśli i wujek był cały czas z nimi, nawet na chwilę nigdzie nie odchodził. Całe szczęście zawołała mnie mama i mogłam wymknąć się z tej niezręcznej sytuacji...

Te dwa zdarzenia zapadły mi bardzo w pamięć i ostatnio bardzo często powracają mi na myśl, mimo że minęło 20 lat od tamtego czasu – czy komuś jeszcze zdarzyło się kiedyś coś podobnego? Co to mogło być?

[...]





Komentarze (2)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Sob, 7 mar 2020 15:25 | ocena: -1

magdakowalska48 | Załogant

demony jak nic

Pt, 6 mar 2020 12:07 | ocena: + 3

ABe11 | Załogant

Skojarzyła mi się pewna historia, którą opowiadał kolega mojego taty. Rzecz miała miejsce parę lat po wojnie. Kolega ojca - wtedy ok. 25-latek, wracał w nocy do domu piechotą przez pola, na skróty. Mieszkał na wsi, tego wieczora odwiedzał znajomych w innej miejscowości, zasiedział się trochę i powrót przypadł na godzinę ok. 1.00 w nocy. Była sroga zima, ok. -20 st.C, sporo śniegu, wspominał,że miejscami zapadał się w zaspy po kolana. Noc była bardzo pogodna, bezchmurna, pięknie świecił księżyc i dzięki jego poświacie dokładnie widział całą białą połać pól przed sobą. Niedaleko granicy jego rodzinnej wioski nagle spod jakiegoś krzaczka wyskoczył zając. Biegł przed nim , kluczył, ale był na tyle blisko,że mężczyzna pomyślał,że może uda mu się go złapać. Żyło się wtedy ciężko, brakowało wszystkiego. Biegł za tym zającem kilkaset metrów. Dotarł do zarośli na wspomnianej granicy wsi - gęste tarniny i dzikie bzy, i wtedy wydarzyło się coś dziwnego... Rozległ się głośny śmiech, taki tubalny, jak to się mówi "do rozpęku", zając wskoczył pod zarośla i wszystko umilkło. Zapadła cisza, zając jakby wsiąknął w śnieg. Obleciał go strach, mówił,że zaczął drżeć i biec ile sił w nogach do domu. Myślał, że "wypluje płuca". Już nigdy więcej nie chadzał tamtędy.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Ostatnie dwa tygodnie zajęły nam zmiany oskryptowania stron. Serwis czasami nie był dostępny, ale teraz wszystko powinno działać bez problemów. Zapraszamy na pokład okrętu Nautilus wszystkich zainteresowanych największymi zagadkami naszego świata... okręt Nautilus jest właśnie dla Was! ... ...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Dziś, 03:00 | Witam, 23.11.2020 nad Białołęką na wysokości osiedla Regaty był widoczny bardzo duży obiekt tuż nad chmurami. Obiekt widziała moja partnerka oraz jeszcze jeden sąsiad podczas spaceru z psami.Jak na razie odnalazłem jeszcze jedną osobę która widziała ten obiekt 15 min później już szybko lecący. Wstępnie oceniamy że obiekt mógł mieć kilkaset metrów długości. Był bardzo dużyProszę popytajcie czy ktoś na Białołęce 23.11.2020 koło godziny 23.15 czegoś nie widział.

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 15 października 2020 | Koronawirus kryje w sobie wiele tajemnic i ukrytych przed nawet najlepszymi laboratoriami na świecie niespodzianek, które właśnie wywracają znany nam świat do góry nogami. Proces wielkiej przemiany zaczął się śmiesznie, wręcz zabawnie – ot, jakiś śmieszny wirus z Chin, co to zabija tylko starców, a resztę traktuje „bezobjawowo”. Ale to nie jest takie proste.

czytaj dalej

FILM FN

KORONAWIRUS - bestialskie polowania i zjadanie dzikich zwierząt kluczem do zrozumienia tajemnicy pandemii koronawirusa

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.