Nasz czytelnik przysłał na pokład Nautilusa ciekawą wiadomość: ... Szanowna Redakcjo, nawiązując do ostatniego artykułu zamieszczonego na Waszym portalu dotyczącego zjaw zwierząt, posyłam w załączniku jeden z moich wierszy, który opisuje podobne zdarzenie związane z moim nieżyjącym psem. Opisane w tej formie miało miejsce w roku 1993 i było absolutnie prawdziwe. Było tak mocne i przejmujące, że do dzisiaj noszę je w sobie. Serdecznie pozdrawiam Załogę FN
Jacek [dane do wiad. FN]
Żegnanie psa
Wiele lat temu miałem psa, którego trzeba było uśpić.
Rude futerko matowiało w oczach, jego świat także.
Martwy pies zmieścił się w kartonie, patrzyłem w okno.
Po powrocie do domu położyłem się. To był ciemny,
krótki sen. Nagle do pokoju wbiegł mój pies razem
z nową właścicielką. Znałem ją kiedyś, dawno.
Oboje się uśmiechali, pies polizał mi rękę.
Kiedy się obudziłem, miałem mokre palce.