Dziś jest:
Niedziela, 18 sierpnia 2019

Ten, kto chce pozostać w dobrym zdrowiu, powinien unikać smutnych nastrojów i zachowywać radosny umysł.
/Leonardo da Vinci/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





Tamten świat komunikuje się z nami przesyłając... motyle!
Pt, 21 lip 2017 11:57 | komentarze: 5 czytany: 4017x

[...] Już wiecie, że jestem medium. Historia dotyczy posyłania nam przez zmarłych znaków poprzez owady i zwierzęta.
Niby poruszę lekki temat - bo zakończony anegdotą, ale zawierać on będzie przydatną Wam wiedzę, jak zacząć dostrzegać znaki od zmarłych. Wiele razy duchy informowały mnie (inne medium też to potwierdzają), że nie umiejąc dotrzeć do swoich bliskich w żałobie, próbują zwrócić na siebie uwagę "materializując" zapach swoich perfum, dymu ulubionego tytoniu, brudnych skarpetek (!), przestawiając rzeczy w domu, manewrując z prądem (samoczynne włączanie/wyłączanie prądu, TV, palenie żarówek, i inne rzeczy związane z elektryką bądź ogniem). Mają też niesamowitą możliwość wpływania na zachowanie zwierząt, a nade wszystko owadów. Serio, mój Filemon (już nieżyjący kot) widział duszki i bawił się z nimi podczas seansów, jakie robiłem dla moich klientów. Bardzo często zmarli wysyłają nam motyle. Czy to grudzień w Polsce, czy lato - nie ma znaczenia. Wiele razy cytowałem ducha: "Twoja żona mówi, że wysyła Ci motyle, czy widzisz ostatnio jakieś motyle? - a klient na to: "Tak!! To był listopad, podczas pogrzebu pokazało się kilka kolorowych motyli - nie wierzyłem, że one żyją w listopadzie.

Ale potem w styczniu, podczas mszy za nią znów się pojawiły w kościele". Zwracajcie na takie znaki uwagę - to sygnały od nich. Ponieważ jestem już tak zaawansowany w kontaktach z tamtą stroną widzę takie znaki bardzo często. Opowiem Wam jedną taką historię, zakończoną anegdotą - dziecięcym urokiem postrzegania świata :-) .

Akcja działa się stosunkowo niedawno. Dwa lata po śmierci mojej mamy. Spędzałem urlop z zaprzyjaźnioną rodziną nad zalewem. Uwielbiam słońce i wodę więc często chodziliśmy na plażę w większym gronie. Musicie wiedzieć, że każdy z moich przyjaciół wie, że jestem medium, więc niekiedy spontanicznie pytają mnie o jakieś rzeczy związane z umieraniem, czy światem dusz. Ich dzieci też wiedzą, że taki jestem i luźno o tym zawsze rozmawiamy. Tamtego dnia na molo opalałem się sam, po chwili dołączył do mnie Bartuś, nastoletni syn przyjaciół.

Zapytał o te motyle i znaki z drugiej strony. Powiedziałem mu: Bartuś, nie wiem czy to tylko o motyle chodzi. Ja uwielbiam ważki, a jakoś tego roku ich nie ma nigdzie. Ale czekaj, poproszę w duchu moją mamę, aby dała mi znać to może dziś zobaczymy jakąś ważkę. Wyobraźcie sobie, że w ciągu około 5 minut przyleciało do nas "stado" ważek!!! Fruwały wokół nas, jedna przysiadła Bartusiowi na dłoni, druga na moim kolanie i to trwało, może kwadrans? W życiu tylu ważek na raz w jednym miejscu nie widzieliśmy. W końcu w duchu podziękowałem mamie i w moment ważki odleciały. Umiecie to sobie wyobrazić? Mnie zamurowało. To było piękne, niesłychane i takie widowiskowe! Następnego dnia znów byłem na molo, tym razem z Bartusiem byli jego rodzice. Ja prażąc się  w słońcu wspomniałem wczorajszy nalot ważek i nagle przyleciała jedna ważka i usiadła mi na dłoni, a potem przeskoczyła na dłoń Bartusia. Mama Bartka wypaliła: "Bartuś nie boisz się ważki?", a Bartek na to: " No co Ty, to przecież mama Marcina". Omal nie udławiliśmy się ze śmiechu, ale takie właśnie fajne są dzieciaki, kiedy myślenie abstrakcyjne nie funkcjonuje u nich jak u dorosłych. Dla niego to nie była manifestacja poprzez ingerencję duszy mojej mamy, lecz mama pod postacią ważki :-)

Zwracajcie uwagę na takie małe drobiazgi, szczególnie wtedy, kiedy intensywnie myślicie o bliskich zmarłych.
Oni chcą nas pocieszyć, chcą dać nam jakiś znak, na miarę możliwości, jakie posiadają z tamtej perspektywy ingerując w materialną stronę życia. Życzę Wam wiele motyli.

08-07-2017

Tego weekendu pojawiłem się w Jastrzębiu Zdroju. Razem z Dawidem i Dominikiem przygotowaliśmy tor łuczniczy w lesie, gdzie strzelaliśmy z łuku do tarczy. Kiedy już rozpaliliśmy ognisko od razu zauważyłem spacerującego ducha mężczyzny z duchem swego psa :-). Powiedziałem Dominikowi kogo widzę, on od razu zorientował się, że to jego zmarły bliski (Dominik jest właśnie w fazie rozwijania spostrzegania energii duchów), po czym zasiedliśmy do ogniska. Po tym, jak pozdrowiłem ducha spacerującego obok, pojawił się motyl, który tak był z nami około 30 minut. Cały czas lądował na mnie, na mojej stopie, kolanie, i znów na klapku. W końcu zniknął, jak i spacerujący duch. Czy nie dziwne, że znów pojawia się motyl, kiedy odczytuję ducha? Znów siada tylko na mnie? Znów trwa to dłużej niż u przeciętnego Kowalskiego? Nie. To nie dziwne. Tak po prostu jest zawsze. Odczytujcie takie znaki. Powodzenia.


Dziękujemy za tę historię i napiszemy wprost: historię o "nieprzypadkowym pojawieniu się motyli" traktujemy bardzo serio. Pomijając nawet nasze własne doświadczenia (a takie także mamy!) warto przypomnieć opis przypadku pojawienia się motyla, który znajduje się w Archiwum FN.


>> -----Original Message-----
>> From: [dane do wiad. FN]
>> Sent: Thursday, October 11, 2012 11:08 PM
>> To: nautilus@nautilus.org.pl
>> Subject: kontakt zmarłych we snie
>>
>> Witam;
>> jestem poruszona tematem kontaktu zmarłych poprzez sen. Pewnie gdyby
>> mnie samej nie dotyczyła ta kwestia nie brałabym jej pod uwagę, ale
>> jestem przekonana, że "życie" mojego zmarłego męża "tam" jest inne i
>> lepsze od tego tu na ziemi i wiem, że to życie tam istnieje i jest
>> znacznie prostsze.
>>
>> W 2009 roku dzień przed 34 urodzinami mojego męża mąż umarł we śnie.
>> Przebywał wówczas w Holandii. Wieść o jego śmierci przekazała ambasada.
>> Nie pamiętam wówczas swoich myśli ale wiem, że nie umiałam pogodzić
>> się z myślą o jego śmierci.Miałam wówczas 32 lata. Zostałam sama z
>> córką. Nie mieszkałam z mężem od 2 lat- byliśmy w oficjalnej sepracji
>> ale utrzymywaliśmy normalne, sporadyczne kontakty. Powodem naszej
>> sepracji był narastający problem alkoholowy męża i skłonności do
>> zawierania przygodnych znajomości z innymi kobietami.
>>
>> Po pochówku męża przyśnił mi się sen, którego nigdy nie zapomnę:
>> Szłam z córką uliczkami o pięknej architekturze jak weneckie uliczki
>> i w jednej z witryn sklepu zauważyłam witrynę wielką, ogromną
>> oszkloną z pięknymi drzwiami również szklonymi. Były otwarte. Na
>> środku holu stał sam mój zmarły mąż. Patrzył na mnie i ze spokojnym
>> uśmiechem czekał aż do niego podejdę. Weszłam, zauważyłam po boku
>> dwóch strażników - wysokich ubranych na czarno rosłych mężczyzn o
>> potężnej budowie. Nie dostrzegłam ich twarzy.
>> Jakby nie dostrzegłam głów. Moje pytanie jakie zadałam mężowi
>> brzmiało:
>> - Co Ty tu robisz?
>> on odparł do mnie - nic. czekam.
>> - Na co czekasz? Choć do domu. Nie wiesz gdzie jest Sandrusia? -
>> rozejrzałam się i nie dostrzegłam dziecka. Hol był ogromny, ale błogi
>> spokój na twarzy zmarłego męża uświadomił mi, żebym się o nią nie
>> martwiła.
>> - Ja nie mogę już stąd wrócić do domu. Ja tu czekam. - odparł mój mąż.
>> Podszedł do mnie i przytulił mnie tak jak zawsze mnie przytulał. We
>> śnie czułam jego ciało, dotyk i bliskość.
>> Przytulając mnie powtórzył: Ja nie mogę stąd wrócić do domu, ale
>> wiesz z czego jestem szczęśliwy - ja nie muszę już pić. Popatrzył mi
>> w oczy a ja zapytałam czemu nie może wrócić z nami do domu.
>> Ucieszyłam się jednoczesnie że nie ma już potrzeby picia alkoholu.
>> - Ja tu czekam, choć pokażę Ci gdzie teraz jestem. - odparł i
>> trzymając mnie za rękę jak zawsze zeszliśmy razem wąskim korytarzem
>> lekko oświetlonym jakby promieniami słońca, jasnego blasku światła.
>> Schodziliśmy po schodach w dół.
>> Korytarz był ciepły i przyjazny. Nie bałam się pomimo szarych ścian z
>> kamienia i bluszczu. Stanęliśmy razem przy drzwiach lekko uchylonych
>> z których wymykały się tylko promienie światła, jednak nie zaglądałam tam.
>> Przed tymi drzwiami mąż powiedział mi:
>> - Już teraz wiem jaką jesteś kobietą. Wiem jaką kobietę miałem. Nie
>> umiałem Cię docenić. Po tych słowach przytulił mnie i powiedział
>> słowa, które ściskają za gardło: - Nie umiałem się Wami zaopiekować
>> tam na ziemi
>> - ale będę się Wami opiekować stąd. Sandrusia (nasza córka) jest
>> bezpieczna.
>> - mówił. Nie martw się o nią. Ja ją pilnuję. Nie mogę z Wami wrócić
>> już nigdy do domu, bo ja tu czekam - dodał.
>> Ja w końcu nie wytrzymałam i dopytałam:
>> - Powiedz mi w końcu na co Ty czekasz?
>> Mąż popatrzył mi w oczy i powiedział:
>> - Edytko, nie mogę iść dalej bo czekam na Twoje przebaczenie.
>> Obudziłam się jakby natychmiast po tych jego słowach i zapłakana
>> patrząc tępo w sufit pokoju powiedziałam już na jawie do tego sufitu
>> w
> zasadzie:
>> - Rafałku wybaczam Ci wszystko- idź tam gdzie potrzebujesz iść dalej
>> i proszę opiekuj się nami.
>>
>> Dwa tygodnie po tym śnie 6 listopada przy oknie balkonu w dzień
>> pojawił się motyl Paź królowej. Piękny, kolorowy motyl i to tak
>> zupełnie na początku zimy. Uznałam to za błąd natury i otwierając
>> okno ze zdziwienia motyl zatoczył okrąg i sam wleciał do naszego
>> mieszkania, po czym usiadł na dłoni mojego dziecka i rozłożył
>> skrzydełka. Wiedziałam, ze nie jest to normalny motyl. Motyle nie
>> wlatują w listopadzie do mieszkań i nie sidają ludziom na dłoni.
>> Potem motyl zwiedził nasze mieszkanie i usiadł na krześle. Ciągle
>> rozkładał skrzydełka jak siadał - jakby chciał coś nam powiedzieć.
>> Pomimo otwierania drzwi wyjściowych od mieszkania on siedział sobie
>> na ścianie a wieczorem pofrunął do sypialni i spał na firance. Żył 3 dni.
>> Potem nigdy tego motyla nie znalazłyśmy z córką.
>> Na dowód niezwykłych możliwości motyla jak siadanie na dłoni -
>> uwieczniłyśmy go na zdjęciach.
>>
>>   Wiem, że nie tylko istnieje tam życie, ale również nie istnieje tam
>> znaczenie czasoprzestrzeni. Nie ma bólu, potrzeb, pychy i tych
>> ludzkich odczuć. Wiele zjawisk tam - nie da się opisać w słowach. Mąż
>> jest tam szczęśliwy chyba bardziej niż tu na ziemi. To wiem na pewno.
>>
>> --
>> Pozdrawiam serdecznie
>> [imię i dane do wiad. FN]







Komentarze (5)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Śr, 26 lip 2017 17:02 | brak oceny

stevan | Gość

Do autora artykułu: pisałem już kiedyś tu, na forach, o tej sprawie. Nie lubiliśmy się z babką. Gdy umarła, nie byłem na pogrzebie, bo bardzo boję się śmierci i uważam duchy za bardzo złe istoty. Parę dni po pogrzebie, ok. 23.00 w nocy, coś załopotało w okno. Odsłoniłem zasłonę, a tam gołąb wisi na szybie i trzepie skrzydłami, jakby chciał dostać się do środka. Po chwili usiadł na gzymsie i nie chce odlecieć. Wyczułem, że to może być duch babki. Wyszedłem na dwór i kijem od szczotki go przegnałem. Odleciał w ciemną noc.
Do dziś nie wiem, czy dobrze zrobiłem, czy źle.

Nie, 23 lip 2017 07:00 | ocena: + 1

realista | Gość

To jak to w końcu jest? Ciągle wałkowana była teoria, że zmarli się reinkarnują i gdy bliscy o nich rozmyślają to oni zazwyczaj już dawno z powrotem przebywają na tym świecie w nowych ciałach. Teraz nagle przestali się reinkarnować a zamiast tego przebywają w zaświatach spędzając czas na sterowaniu motylami i robieniu różnych innych dziwactw? Coś tu chyba nie gra.

Rozwiń odpowiedzi (2)

Wt, 25 lip 2017 15:08 | brak oceny

gamma | Gość

@realista, To jak to w końcu jest? zadajesz pytanie . Myślę,że dość niedokładnie czytasz strony FN , ponieważ na temat duchów napisano tutaj sporo. Dla większości czytelników , biorąc pod uwagę specyficzną wędrówkę dusz , wszystko gra.Proponuję zapoznać się z archiwum Fundacji.

Śr, 26 lip 2017 02:11 | brak oceny

Magda | Gość

@realista, jak jest? bardzo prosto. czesc duszy wciela sie w nowe cialo a czesc zostaje po drugiej stronie. to sie nazywa nasze wyzsze ja i wlasnie to ja wysyla sygnaly

Pt, 21 lip 2017 18:57 | ocena: + 5

gamma | Gość

Z łezką w oku przeczytałam ten wpis . Cieszę się,że jest coraz więcej ludzi , którzy dostrzegają znaki dawane nam przez świat zmarłych, nie jestem w tym osamotniona. Czy duchy zmarłych przybywają na skrzydłach motyli i ważek? Oczywiście ,że tak choć moim zdaniem nie w każdym przypadku. Kilkakrotnie doświadczyłam takiego spotkania łącznie z rozpoznaniem ducha osoby zmarłej...Dziękuję za wpis i zdjęcie motyla na gałązce kwitnącej jabłoni , które jest bardzo ważne dla FN.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas odwiedził w czwartek 15 sierpnia najbardziej wysunięte na północ terytorium Kanady, Nunavut, by zobaczyć efekty globalnego ocieplenia w rejonie Arktyki i spotkać się z pracującymi tam niemieckimi naukowcami. Według kwietniowego raportu ministerstwa środowiska Kanady, ocieplenie klimatu w tym kraju postępuje dwa razy szybciej niż na świecie. Z kolei sama Arktyka według różnych badań ociepla się od dwóch do trzech razy szybciej.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pon, 12 sie 2019 07:57 | Drogi Nautilusie. W piątek (9 sierpnia 2019 - przyp. FN) przed godziną 7-mą rano szedłem z kolegą do pracy.Gdy już zbliżaliśmy się do miejsca pracy,oczom naszym ukazał się widok metalicznego obiektu,który leciał sobie powoli na niebie.Nie było by to nic dziwnego,gdyby nie to,ze ten obiekt nagle zniknął.po prostu rozpłynął się.Czy możecie mi wyjaśnić co to mogło być? Stały Wasz czytelnik Marek

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 25 lipca 2019 | 22 lipca 2019 roku odszedł w stronę światła Marek Rymuszko. Twórca i pomysłodawca miesięcznika ‘Nieznany Świat’, który przebudził miliony ludzi ze snu i sprawił, że dostrzegli inny, nieznany świat. Ale odszedł przede wszystkim bliski mi człowiek, którego brak odczuwać będę do końca mojej ziemskiej wędrówki.

czytaj dalej

FILM FN

JASNOWIDZ KRZYSZTOF JACKOWSKI - ostrzeżenie przed oszustami sprzedającymi 'Amulety Jackowskiego'

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.