[...] Mój ojciec całe życie był zdrowy. Zmarł na pierwsza chorobę-raka płuc w wieku 66 lat. Kiedyś powiedział mi, że jak umrze, a będzie mógł-to mi powie jak tam jest. Umarł o godz. 12.30 i już pierwszej nocy miałam sen, że czeka na mnie w pewnym znanym nam miejscu i gdy podeszłam do niego zaczął mówić: powiedz matce, że ciepło mi w tych kalesonach, tu jest normalne życie (2x powtórzył), wtedy ja spytałam: tata, co mogę dla Ciebie zrobić? modlić się? czy to coś pomaga?
Wtedy odpowiedział mi machnąwszy od niechcenia ręką, że pomaga, tym na dole. Przez następne miesiące tata śnił mi sie co kilka dni i mówił co słychać u rodziny (na Tamtym świecie),. Dużo wiadomości zrozumiałam, gdy już były nieaktualne. Po kilku latach wyczytałam gdzieś, że jakiś skandynawski mnich twierdził, że Oni nazywają nas "ci na dole".
[dane do wiad. FN]
/opis trafił do FN 14.09.2019/
