Z poczty FN:
Podzielę się swoją historią, której do tej pory nie rozumiem. W 2008 roku jak miałam 23 lata pracowałam w Niemczech przy pracach sezonowych. Mieszkałyśmy w tzw. Laubach. W czasie przerwy zostałam w Laubie i szykowałam sobie obiad. Rozdzielałam nożem zamrożone kotlety. Robiłam to bezmyślnie, chyba z przemęczenia w taki sposób że nóż wbił mi się w kciuk. Wyciągnęłam nóż i poczułam się słabo. Uklęknęłam, a następnie położyłam się na podłodze czując, że odpływam. I tu zaczyna się najlepsze, słyszałam melodię, widziałam zarysy kolorowych postaci, świeciły, otoczenie było pełne kolorów z dominacją różowego. Te postacie podchodziły do mnie i czułam, że są zdziwione, że mnie widzą. Nagle coś mnie wyrwało z tego "świata", ale ja nie chciałam wracać. Czułam, że tam jest moje miejsce. Poczułam przeszywający ból w klatce piersiowej. Otworzyłam oczy i zobaczyłam szare smutne otoczenie. A na podłodze kałużę krwi. Co mi się przytrafiło? Czy to było spowodowane utrata krwi? Czy byłam po drugiej stronie?

Komentarz FN:
Dziękujemy za tę historię. To, co Pani przeżyła, wygląda na klasyczne doświadczenie z pogranicza śmierci. Utrata krwi i silny wstrząs sprawiły, że na chwilę wyszła Pani poza ciało. Wiele osób w takich momentach widzi i czuje dokładnie to samo: piękne kolory, światło, postacie i głębokie poczucie, że trafiło się do swojego prawdziwego domu. Pani doświadczenie było realne. Z przesłanego opisu wnioskujemy, że nie było to zwykłe omdlenie. Na chwilę znalazła się Pani po drugiej stronie i wróciła. Takie rzeczy się zdarzają i nie są rzadkością. Pozdrawiamy.