Z poczty FN:
Dzień dobry,
Panie Robercie, czytam Pana książkę. Dziś byłem na „Kule Orb i Przywołane w medytacji szczęście”. Pracuję na czterobrygadówce i szczerze nie cierpię rannych zmian. Dziś schodząc z porannej zmiany o godzinie 14 czytałem fragment o tym, jak medytował Pan o szczęściu i chwilę później dostał SMS-a, że wygrał Pan samochód. Postanowiłem więc przez dłuższą chwilę bardzo mocno skupić myśli na tym, żeby „przywołać” kierownika następnej zmiany, który zaproponuje mi, żebym jutro przyszedł nie na 6 rano, tylko na 14. Co ciekawe - takie sytuacje u nas zdarzają się naprawdę rzadko, może 1 raz na 10 przypadków, dlatego nawet nie brałem tego na serio.
Po około godzinie dzwoni do mnie kolega i mówi, że mistrz zmiany szuka kogoś na jutro na 14. Oddzwoniłem więc do mistrza, a on mówi do mnie: „Właśnie miałem do ciebie dzwonić z pytaniem, czy chcesz jutro przyjść na 14”. Przyznam szczerze, że aż mnie zmroziło, bo dokładnie tego potrzebowałem i dokładnie o tym intensywnie myślałem chwilę wcześniej. W przeszłości takie sytuacje się zdarzały ale nie łączyłem ich w pary, myślałem, że to po prostu szczęście. Dziś to się sprawdziło, moc medytacji a raczej wzywania potrzeby jest realna. Dziękuję za tę lekcję i mam nadzieję, że dałem świadectwo temu, że jest moc i światło mimo, że to taka błaha sprawa związana ze mną.

Komentarz FN:
Bardzo dziękujemy za podzielenie się tą historią. To niesamowite świadectwo tego, jak potężna jest siła naszej intencji i jak mocno jesteśmy połączeni z otaczającym nas światem. Takie sytuacje to nie przypadek. Są momenty, w których rzeczywistość odpowiada na nasze potrzeby. Życzymy wielu kolejnych, pozytywnych synchronizacji na Pana drodze.