SIEDZIAŁEM U BABCI NA KOLANACH. NAGLE DO POKOJU WESZŁA ZAPŁAKANA MAMA
Dobry wieczór, Panie Robercie.
Oglądałem Pana wystąpienia w podcastach i przeżyłem również coś, czego ja i moja rodzina nie jesteśmy w stanie wyjaśnić po latach.
W wieku 7 lat nie wiedziałem, że jest coś takiego jak śmierć. Moje życie było beztroskie. Dużo, bardzo dużo czasu w tym wieku spędzałem u babci i dziadka. Kiedy babcia zmarła, pamiętam to jak wczoraj. Bawiłem się na podwórku. Pamiętam, że było dużo rodziny. Gdy znudziła mi się zabawa na podwórku, wszedłem do domu i poszedłem do dużego pokoju.
Pomiędzy piecem kaflowym a dużą meblościanką był fotel...
Zawsze, kiedy przychodziłem do babci, z samej góry tej meblościanki babcia brała klucz. Na wprost dużego pokoju był stary telewizor kineskopowy, stojący na szafce z drzwiczkami, do których ten klucz pasował. Tam były słodycze i babcia zawsze mi z tej szafki dawała coś słodkiego.
Wszedłem do dużego pokoju. Babcia wzięła klucz, otworzyła szafkę pod telewizorem i dała mi batona... Pamiętam to jak wczoraj...
Następnie pomiędzy piecem kaflowym a tą meblościanką siedziałem babci na kolanach, jadłem batona, oglądałem z nią telewizję i rozmawiałem.
Nagle wbiegła moja mama z wujkiem, zapłakani, i pytają się mnie, z kim rozmawiam.
Ja odpowiedziałem: „No przecież z babcią”. Moja mama się rozpłakała, a wujek zapytał się, skąd mam tego batona.
Ja na to, że babcia mi dała. Nagle zorientowałem się, że siedzę sam, a babcia zniknęła... Złapali mnie za ręce, a dosłownie za moimi plecami, za ścianą, był pokój zamknięty dla mnie, w którym leżała martwa babcia, a moja rodzina się modliła... Nie mogłem tego wymyślić, bo w wieku 7 lat nie wiedziałem, że istnieje coś takiego jak śmierć...
Skąd miałem tego batona i dlaczego w mojej głowie wypalił się tak czysty obraz tego jednego dnia? Pamiętam każdą sekundę z tego wydarzenia... Panie Robercie, chyba w każdej rodzinie wydarzyło się coś, czego nikt nie jest w stanie wyjaśnić.
