[...] Witam, wczoraj bylo mi bardzo smutno - jak to w zyciu. Czasem wszystkie sprawy i relacje zbiegaja sie tak, iz przypominaja czarna dziure, ktora zaczyna nas pochlaniac w bezkresne ciemnosci. Tak wiec wczoraj polozylem sie na lozku i poprosilem najblizszych memu sercu, a wiec zmarla babcie, dziadka i tate aby przyslali mi motyla.
Zazwyczaj tego nie robie, aby nie naduzywac spokoju tych, ktorzy odeszli. Nie czuje sie z takim podejsciem dobrze, wiec nie prosze ich o nic. Rano obudzil mnie dziwny dzwiek. Mieszkam w tym miejscu 10 lat i tego dzwieku jeszcze nie znalem. Wstalem i zobaczylem, iz po domu lata ... motyl! Tym dziwnym dzwiekiem bylo trzepotanie jego skrzydel.
Niestety nie zrobilem zadnego zdjecia. Zaaferowany tym, iz motylek sie pewnie meczy, zlapalem go delikatnie do szklanki (kiedy tylko przysiadl na chwile). Otworzylem okno i go wypuscilem. Nastepnie poczulem 'powiew kosmosu po plecach' - wczoraj poprosilem o motyla ... a dzisiaj od rana, tak po prostu, po domu latal motyl (co sie nie zdarzylo nigdy wczesniej).
Pozdrawiam,
[dane do wiad. FN] e-mail wysłany 28 lipca 2017