[...] Witam . Rzadko pojawiam się na forach Nutilusa ale teraz musiałem bo pewna rzecz trochę mnie zaskoczyła. Traktujcie mój wpis jako malutką cegiełkę do tematu proroczych snów. W sny to ja wierzę raczej średnio ale oto co mnie spotkało dwa dni temu. 30 lat temu pracowałem z bardzo sympatycznym kolegą o imieniu Janek . Jasio mieszkał i nadal (chyba?) mieszka w małej miejscowości odległej o kilkadziesiąt kilometrów. Nie miałem przez te lata żadnego z nim kontaktu , nawet nie wiem czy żyje no i oczywiście nigdy mi się nie śnił. I raptem dwa dni temu Jasio mi się śni . Dość banalny sen , spotykamy się zaprasza mnie do swojego domu i spędzamy miło czas na wesołych rozmowach przy suto zastawionym stole.
Wstałem rano i przy goleniu rozmyślałem rozbawiony o tym dość miłym śnie i z jakiego powodu w ogóle miał on miejsce . Pracuję obecnie jako kierowca wożąc towary po Polsce , nigdy nie wiem gdzie los rzuci mnie danego dnia. Rano jechałem do pracy myśląc gdzie też przyjdzie mi dzisiaj pojechać . Biorę dokumenty wyjazdu i z lekka osłupiałem. Wszystkie faktury do rodzinnej miejscowości mojego kolegi . Będąc na miejscu rozglądałem się czy go nie zobaczę ale to już by chyba było za wiele. Pozdrawiam załogantów i sympatyków.
[...]