Dziś jest:
Czwartek, 3 września 2026

Wszyscy wiedzą, że coś nie da się zrobić. I wtedy pojawia się ten jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to coś robi.
/Albert Einstein/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz

Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie.
Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




POŻEGNANIE, KTÓREGO NIKT SIĘ NIE SPODZIEWAŁ
Wczoraj, 16:46 | komentarze: brak czytany: 117x

Z poczty FN: 

Szanowny Panie Robercie,

Od dłuższego czasu zastanawiam się, czy opisać Panu pewną historię. Nie potrafię jej racjonalnie wyjaśnić, choć równie dobrze może być jedynie niezwykłym zbiegiem okoliczności. Chciałabym jednak poznać Pana opinię. W styczniu 2024 roku zmarła moja koleżanka Asia. Miała zaledwie 41 lat i przegrała walkę z rakiem. Znałyśmy się od ponad 10 lat dzięki koniom. Z czasem nasze drogi się rozeszły, jak to często bywa w dorosłym życiu, i kontakt był już sporadyczny. Mimo to wiadomość o jej śmierci bardzo mną wstrząsnęła. Asia była osobą bardzo charakterystyczną. Uparta, ambitna, zawsze stawiała na swoim i konsekwentnie dążyła do celu. Kompromisy właściwie nie istniały w jej słowniku. Początkowo nie planowałam jechać na pogrzeb. Byłam wtedy sama z małym dzieckiem, a cmentarz znajdował się około 30 kilometrów od mojego domu. Uznałam, że odwiedzę jej grób w innym terminie. W dniu pogrzebu rano zadzwoniła do mnie nasza wspólna koleżanka. Powiedziała, że dzwoniła do niej siostra Asi z pytaniem, czy wybieram się na pogrzeb.

Okazało się, że ostatnią wolą Asi było, aby podczas pogrzebu towarzyszył jej czarny koń i szukają kogoś kto jest na miejscu i spełni jej ostatnią wolę, a że posiadam prawo jazdy BE to postanowiła mnie o to zapytać. Zadecydowały o tym ostatecznie dopiero tego dnia i na szybko szukały konia i kogoś kto go zawiezie. Koleżanka zaproponowała mi swoją przyczepę i powiedziała, że mogę zabrać dowolnego czarnego konia z ich stajni (sami wtedy byli gdzieś w trasie). Mieli wtedy cztery konie tej maści, a ich stajnia leżała idealnie po drodze. Od ponad 20 lat zajmuję się końmi, więc logistycznie nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu. Mimo wszystko z niewyjaśnionego powodu poczułam, że nie chcę brać żadnego z tych koni. Pojechałam jedynie po przyczepę, a później postanowiłam pojechać w zupełnie innym kierunku po konia należącego do innej koleżanki. Był to koń rasy fryzyjskiej. Do dziś nie potrafię powiedzieć, dlaczego akurat jego wybrałam. W mojej okolicy konie fryzyjskie należą do rzadkości. Tak naprawdę znam tylko tego jednego. Pamiętam też, że jadąc po niego, pomyślałam sobie pół żartem, pół serio: „Będziesz mnie straszyć po nocach, jak ci nie przywiozę tego konia.” Znałyśmy się na tyle dobrze, że wiem, iż Asia śmiałaby się z takiego tekstu.

Na miejsce dotarłam dosłownie pięć minut przed rozpoczęciem mszy. Po wyjściu urny z kościoła szłam za nią z koniem, a za nami cały kondukt pogrzebowy. Kiedy wchodziliśmy na wzniesienie prowadzące na cmentarz, koń zaczął bardzo głośno rżeć. W kompletnej ciszy zrobiło to ogromne wrażenie na wszystkich obecnych. Widziałam ludzi ocierających łzy. Dla mnie samo rżenie nie było niczym niezwykłym. Konie są zwierzętami stadnymi i często nawołują inne osobniki, gdy zostają same. Nie doszukiwałam się w tym niczego nadprzyrodzonego. Po zakończeniu uroczystości odwiozłam konia, oddałam przyczepę i wróciłam do domu, spiesząc się jeszcze odebrać dziecko z przedszkola. Wieczorem zadzwoniła do mnie siostra Asi.

Powiedziała tylko: „Nie wiem, jak ty to zrobiłaś, ale bardzo ci dziękuję. Ostatnią wolą Asi było, żeby na jej pogrzebie był koń fryzyjski.” Dosłownie zamarłam. Nie miałam o tym pojęcia. Nikt mi wcześniej tego nie powiedział. Mogłam przecież bez problemu zabrać jednego z czterech czarnych koni stojących po drodze. Tymczasem z niewiadomego powodu pojechałam po jedynego fryza, którego znam. Powiedziałam jej na to: „widzisz.. Asia zawsze dostawała to czego chciała.” Od tamtej chwili wielokrotnie zastanawiałam się, czy był to tylko niezwykły zbieg okoliczności, czy też coś, czego nie potrafimy jeszcze zrozumieć. Nie próbuję nikogo do niczego przekonywać. Sama nie wiem, jak to interpretować. Po prostu uznałam, że jest to historia, która może Pana zainteresować.

 


Komentarz FN: 

Dziękujemy za podzielenie się tą historią. To naprawdę zaskakujące, zwłaszcza że nie wiedziała Pani, iż ostatnim życzeniem koleżanki był właśnie koń fryzyjski. Jedna z możliwych interpretacji jest taka, że w tamtym momencie mogła zadziałać silna intuicja albo pewnego rodzaju duchowe połączenie z koleżanką. W wielu relacjach po śmierci bliskiej osoby pojawia się motyw nagłego impulsu, myśli czy decyzji, której człowiek nie potrafi logicznie wyjaśnić, a dopiero później okazuje się ona mieć znaczenie. Można więc zastanawiać się, czy wybór tego konkretnego konia był całkowicie przypadkowy, czy może w jakiś sposób „odebrała” Pani to, czego chciała Pani koleżanka. Nie możemy tego z całą pewnością udowodnić, ale właśnie takie historie są dla nas szczególnie interesujące. Pokazują, że więź między ludźmi nie kończy się wraz ze śmiercią. Pozdrawiamy serdecznie.

Nowsze Nowszy wpis




* Komentarze są chwilowo wyłączone.

//

Wejście na pokład

//

Wiadomość z okrętu Nautilus

[KONTAKT] Dzień dobry, serdecznie pozdrawiam Pana Roberta i wszystkich członków załogi Nautilus. Dziękuję za szerzenie wiedzy i poszerzanie świadomości wielu z nas. Chcę opowiedzieć o niezwykłym zdarzeniu z moich lat dziecięcych. Są to tak trwałe i niezwykłe przeżycia, że do dziś mam to w pamięci i czasami myślę, że nic nie wiem...nie rozumiem. Może się to moje wspomnienie na coś przyda?

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pon, 31 sie 2026 10:04 | Nad moją głową przeleciał samolot Wizzair. Z nad 'Balatonu' wyłoniła się czarna kula, UFO, które od razu zwróciło moją uwagę. Włączyłem nagrywanie wideo w moim telefonie. Obiekt poruszał się ruchem jednostajnym, był wielkości ( na oko ) orzecha, ale perspektywa zrobiła swoje. Nie wydobywał żadnych dźwięków, nie było widać żadnych lamp ani nic. Jak te słynne kule z Meksyku... 

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 28 lipca 2026 | Wracam do publikacji w Dzienniku Pokładowym mocnym akcentem. A zresztą... przeczytajcie sami!

czytaj dalej

FILM FN

Tajemnicze światła na niebie - niesamowite obserwacje UFO 

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.