OCALONA W OSTATNIEJ CHWILI. HISTORIA, KTÓRA POWTÓRZYŁA SIĘ PO SIEDMIU LATACH
Witam,
Od jakiegoś czasu oglądam wywiady z panem Robertem. Fascynują mnie opowieści o tym, że nic nie dzieje się bez przypadku. Jest to w 100% prawda.
W 2019 roku moja obecna narzeczona Annabelle (wtedy się jeszcze nie znaliśmy) miała próbę samobójczą. Mieszkamy w Anglii. Jest niedaleko nas miasteczko Saltburn-by-the-Sea, gdzie znajduje się ogromny klif. Moja partnerka, wtedy 19-letnia dziewczyna, miała wiele problemów życiowych i chciała skoczyć z klifu. Po wejściu na górę szukała dobrego miejsca, by oddać skok. Minuty przed podjęciem decyzji przechodziła tamtędy kobieta, która okazała się psychologiem. Poznała po jej mowie ciała już z daleka, że Annabelle ma złe zamiary, podeszła do niej i ją uratowała.
7 lat potem (tego lata) depresja i problemy psychiczne wróciły. Ponownie udała się na ten sam klif, stanęła nad przepaścią, zawahała się. Chciała się ze mną skontaktować, ale jej telefon był rozładowany. Raptem znikąd pojawiła się jakaś kobieta. Annabelle zapytała ją, czy może skorzystać z jej telefonu. Kobieta mówi jej, że ma powerbank i może podładować swój telefon. Udało się jej do mnie dodzwonić i namówiłem ją, by zeszła z klifu.
W drodze na dół opowiadała, że przeszedł ją jakby prąd od środka i głos w głowie, który powiedział, że umrze dopiero w wieku 86 lat, wyzdrowieje z problemów psychicznych i doczekamy się dwójki dzieci.
Kosmos ratuje ją za każdym razem i daje jej znaki, że to nie jest jej czas, by odejść.
Dziękuję za przeczytanie. Daję pełną zgodę na opowiadanie tej historii.
