Dziś jest:
Czwartek, 19 września 2019

Ich dowódca zdecydował, że wszystkie te wydarzenia zostaną wymazane z naszej pamięci. Pomyślałam wtedy - przecież to niemożliwe... ja to wszystko zapamiętam! Ale myliłam się. /fragment wywiadu z Betty Hill po seansie hipnozy, CE III miało miejsce 19 września 1961/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Znak od rozgniewanego ducha... prababci?
Wczoraj, 06:23 komentarze: 1 czytany: 771x

[...] Witam Fundację Nautilus i wszystkich czytelników. Jestem Waszą czytelniczką od 10 lat. Chciałabym dzisiaj opowiedzieć historię, która przydarzyła się mi i mojej rodzinie w tamtym roku w Wigilię. Kolacja Wigilijna była raczej skromna i zaprosiliśmy na nią tylko babcię. Razem było nas 5 osób (ja, rodzice, młodsza siostra i babcia). Nie pamiętam dokładnie na którą godzinę ją zaprosiliśmy, w każdym.......

czytaj dalej

[...] Witam Fundację Nautilus i wszystkich czytelników. Jestem Waszą czytelniczką od 10 lat. Chciałabym dzisiaj opowiedzieć historię, która przydarzyła się mi i mojej rodzinie w tamtym roku w Wigilię. Kolacja Wigilijna była raczej skromna i zaprosiliśmy na nią tylko babcię. Razem było nas 5 osób (ja, rodzice, młodsza siostra i babcia). Nie pamiętam dokładnie na którą godzinę ją zaprosiliśmy, w każdym razie przyszła chwilę wcześniej. Mama krzątała się w kuchni, a babcia siadła ze mną na kanapie.

Dawno ją widziałam, bo studiuję daleko od domu. Zachwycona jej super wyglądem powiedziałam "Babciu, ale ty świetnie wyglądasz! Zeszczuplałaś!" na co ona "Niuniu, daj ty spokój, taka gruba jestem, a dupę to mam szeroką jak moja matka na starość" (babcia często narzeka na swoje szerokie biodra). Należy zaznaczyć, że jej mama, tj moja prababcia nie żyje jakieś 30 lat już i nigdy nie miałam okazji jej poznać.

Z moją babcią miała zły kontakt przez całe życie. No i potem jakaś gadka szmatka, w każdym razie po kilku minutach mama zaprosiła nas wszystkich do salonu, bo kolację czas zacząć. Modlitwa, kolęda, opłatek no i siedliśmy do stołu. Oczywiście przy stole jedno wolne miejsce dla nieznajomego gościa (lub duszy zmarłej osoby, różnie to wierzą).

Mama nalała nam barszcz. Zdążyłam nabrać dosłownie jedną łyżkę I NAGLE HUK. Dźwięk jakby ktoś trzasnął jakimś ciężkim przedmiotem o ścianę. Wszyscy aż podskoczyliśmy i zaczęliśmy krzyczeć CO TO BYŁO??? Ja z mamą najodważniejsza, poszłam sprawdzić. Dźwięk był jakby z drugiego końca mieszkania, ale mimo wszystko bardzo głośny, więc sprawdzałyśmy po kolei pomieszczenia. Przedostatnim pokojem jest mój pokój.

Gdy weszłyśmy do niego niby wszystko było jasne, a jednak totalnie zdurniałyśmy: na łóżku leżał mój mały kwiatek, który stoi normalnie na parapecie nad nim. To nie jest takie typowe łóżko, tylko rozkładana kanapa. Od razu przy parapecie jest oparcie tej kanapy, które jest miękkie, obite materiałem z wypełnieniem, oparcie to jest dosłownie 10cm poniżej parapetu. Kwiatek więc musiał spaść na miękkie oparcie, a z oparcia na miękką kołdrę. Spadł z małą siłą, bo na kołdrze nie było dużo ziemi. I tu się rodzą dwa pytania:
1. Jak to mogło tak huknąć?!?!?! My dosłownie aż stanęliśmy dęba, bo to był huk jakby ktoś tą ceramiczną doniczką, a nawet i większą niż ta, cisnął o ścianę z impetem. Ogólnie dźwięk trudny do opisania, ale bardzo głośny.
2. Dlaczego on w ogóle się przewrócił? Skoro stał tyle lat i nic nie wskazywało na to, że się kiedyś wywróci.
Od razu wtedy przypomniała mi się rozmowa z babcią i to jak powiedziała, że prababcia miała "szeroką dupę". Prababcia chyba się wkurzyła nieźle, przy okazji dając znać, że jednak gdzieś tam istnieje, po drugiej stronie. I tak też wszyscy stwierdziliśmy, że prababcia o sobie nam przypomniała. Potem było babci głupio, że wspomniała ją w taki sposób akurat w Wigilię.
Co Państwo o tym sądzą? Czy moja teoria może być prawdziwa? Słyszałam historie związane właśnie z duchami i głośnymi dźwiękami, które nie miały żadnego źródła. A jeśli chodzi o zezłoszczenie ducha, to p. Jackowski opowiadał kiedyś jak zezłościł ducha sołtysa, by ten wskazał mu gdzie leży jego ciało. Pozdrawiam Was i czytelników serdecznie!

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Oni nazywają nas 'ci na dole'.
Pon, 16 wrz 2019 20:50 komentarze: brak czytany: 1370x

[...] Mój ojciec całe życie był zdrowy. Zmarł na pierwsza chorobę-raka płuc w wieku 66 lat. Kiedyś powiedział mi, że jak umrze, a będzie mógł-to mi powie jak tam jest. Umarł o godz. 12.30 i już pierwszej nocy miałam sen, że czeka na mnie w pewnym znanym nam miejscu i gdy podeszłam do niego zaczął mówić: powiedz matce, że ciepło mi w tych kalesonach, tu jest normalne życie (2x powtórzył), wtedy ja .......

czytaj dalej

[...] Mój ojciec całe życie był zdrowy. Zmarł na pierwsza chorobę-raka płuc w wieku 66 lat. Kiedyś powiedział mi, że jak umrze, a będzie mógł-to mi powie jak tam jest. Umarł o godz. 12.30 i już pierwszej nocy miałam sen, że czeka na mnie w pewnym znanym nam miejscu i gdy podeszłam do niego zaczął mówić: powiedz matce, że ciepło mi w tych kalesonach, tu jest normalne życie (2x powtórzył), wtedy ja spytałam: tata, co mogę dla Ciebie zrobić? modlić się? czy to coś pomaga?

Wtedy odpowiedział mi machnąwszy od niechcenia ręką, że pomaga, tym na dole. Przez następne miesiące tata śnił mi sie co kilka dni i mówił co słychać u rodziny (na Tamtym świecie),. Dużo wiadomości zrozumiałam, gdy już były nieaktualne. Po kilku latach wyczytałam gdzieś, że jakiś skandynawski mnich twierdził, że Oni nazywają nas "ci na dole".

[dane do wiad. FN]

/opis trafił do FN 14.09.2019/



zwiń tekst



Tęsknię za nim...
Pt, 13 wrz 2019 22:36 komentarze: brak czytany: 1423x

[...] Dzień dobry, już od jakiegoś czasu przekazuję Państwu w nieregularnych odstępach informacje dot. wspomnień mojego syna. Postanowiłem dziś do Państwa napisać po przeczytaniu tego artykułu:https://nautilus.org.pl/artykuly,3805,jasnowidz-krzysztof-jackowski-o-swojej-wizji-tego-co-jest-po.htmlTo co mogę dodać od siebie to fakt, że to o czym Państwo piszą i powiedział Pan Jackowski, to że po tamtej.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry, już od jakiegoś czasu przekazuję Państwu w nieregularnych odstępach informacje dot. wspomnień mojego syna. Postanowiłem dziś do Państwa napisać po przeczytaniu tego artykułu:

https://nautilus.org.pl/artykuly,3805,jasnowidz-krzysztof-jackowski-o-swojej-wizji-tego-co-jest-po.html

To co mogę dodać od siebie to fakt, że to o czym Państwo piszą i powiedział Pan Jackowski, to że po tamtej stronie kreujemy swój świat pokrywa się ze wspomnieniami Franka, jego "nieba", które było "remizą". W tej "remizie" jak mówi można było robić wszystko (w historii korespondencji mogą Państwo o tym przeczytać).

I jeszcze jedna ważna rzecz. Chyba najważnejsza. Poruszyła mnie kwestia tego domu, że nasz prawdziwy dom jest po tamtej stronie, a tutaj jesteśmy tylko na chwilę żeby zebrać doświadczenia. Postanowiłem wczoraj zrobić mały eksperyment. Przy śniadaniu zapytałem Franka czy pamięta "niebo" i swoją "remizę". Powiedział, że tak, że pamięta wszystko i nawet swojego "starego tatę". Zadałem mu więc pytanie "Franio, a gdzie jest Twój prawdziwy dom? Tutaj z mamą i tatą czy tam w remizie?". Franek odpowiedział od razu bez cienia jakiejkowiek wątpliwości (cytuję): "Tam. Tęsknię za nim". Zamurowało mnie. Tak po ludzku. Po prostu.

pozdrawiam
Tomek



wt., 4 gru 2018 o 14:24 Fundacja NAUTILUS <nautilus@nautilus.org.pl> napisał(a):
Bardzo dziękujemy za e-mail.
Oczywiście ma Pan rację – odgrywa Pan w tym wszystkim bardzo ważną rolę i na pewno dołączył Pan cegiełkę do wielkiego procesu zmian na Ziemi.
Pzdr
FN




zwiń tekst



Pamiętasz mnie, to ja Michał Milowicz... - niezwykły zbieg okoliczności graniczący z cudem
Pt, 13 wrz 2019 21:05 komentarze: 6 czytany: 1487x

[...] Dzień dobry, chciałabym opowiedzieć o zdarzeniu, które miało miejsce 3 lata temu. Zdaję sobie sprawę z tego, że zabrzmi infantylnie, nieprawdziwie. Mój mąż poddał w wątpliwość moją chwilową poczytalność, dlatego znajomym nie opowiadam :).Dwa lata temu w weekend oglądaliśmy z mężem film dokumentalny o Elvisie Presleyu. W poniedziałek w pracy, stojąc przy regale z książkami, rozmyślałam o Michale.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry, chciałabym opowiedzieć o zdarzeniu, które miało miejsce 3 lata temu. Zdaję sobie sprawę z tego, że zabrzmi infantylnie, nieprawdziwie. Mój mąż poddał w wątpliwość moją chwilową poczytalność, dlatego znajomym nie opowiadam :).
Dwa lata temu w weekend oglądaliśmy z mężem film dokumentalny o Elvisie Presleyu. W poniedziałek w pracy, stojąc przy regale z książkami, rozmyślałam o Michale Milowiczu, aktorze który mimo braku warunków, świetnie potrafi naśladować Elvisa. Jasny blondyn w ubranku Elvisa ... to trzeba zobaczyć.

No więc stoję przy regale z książkami, intensywnie myślę o Milowiczu, czy nadal naśladuje Presleya, czy gra w filmach, czy woli seriale, a może na deskach teatru, może moglibyśmy z mężem pójść do teatru "na" Milowicza, w tym momencie słyszę cichy sygnał mojego telefonu. Odbieram: "Cześć mówi Michał, czy mogłabyś pamiętać o mnie przy obsadzie do tego nowego serialu."

Ja milczę, bo nie wiem kto mówi, no i przecież co ja  mam wspólnego z filmem, kinem czy teatrem"
"Pamiętasz mnie, to ja Michał Milowicz, wiesz że grałem w Sąsiadach"
Wydukałam, że to pomyłka. Pan Michał przeprosił i się rozłączył.
Nogi się pode mną ugięły, poczułam się jak wybranka losu. No bo kto przeżył coś tak nieprawdopodobnego.


 
Fundację Nautilius odkrył mój  mąż  miesiąc temu. Razem przeczytaliśmy kilka tekstów, obejrzeliśmy filmy z Panem Krzysztofem Jackowskim. Wydaje mi się, że Państwa rola jest niezwykle trudna.  Cieszę się, że mogę komuś o tym opowiedzieć bez posądzania o chorobę, konfabulację itp. Na zakończenie dodam, że nie leczę się na żadne choroby, nie mam tendencji do fantazjowania.
Chociaż takie rzeczy może pewnie stwierdzić ktoś postronny.:). Nie mam nic wspólnego z filmem i światem kina, ani z aktorami. Nie mam ani jednego znajomego uprawiającego tę profesję.
Nie myślałam, że opowiem o tym zdarzeniu jeszcze komuś. A może pan Michał Milowicz pamięta to zdarzenie?
Niestety, nie zachowałam ówczesnego telefonu, zmieniłam numer, czyli sprawa jest nie do udowodnienia, ale czuję olbrzymią przyjemność, że mogłam uczestniczyć w takiej niezwykłej przypadkowości.
Dziękuję i pozdrawiam,
[dane do wiad. FN]

/opis trafił do FN 11 września 2019/

Fantastyczna historia… wierzymy Pani, bo podobne "rekordy świata w zbiegach okoliczności" mamy w swoim archiwum. Jak to tłumaczyć? Całkowicie niewytłumaczalne. Historia trafia do naszego archiwum,  a także do naszego działu XXI PIĘTRO (całkowicie anonimowo).
Musiała Pani nawiązać kontakt z Milowiczem, ale… nieprawdopodobna historia, której wyjaśnić nie sposób.
Pozdrawiamy
FN

Ta wiadomość została wysłana przez Fundację Nautilus.
Copyright © 1999-2019 FN. Wszelkie prawa zastrzeżone.

[...] Po napisaniu postu do artykułu o Michale Milowiczu spotkałem go na ulicy. Praktycznie stanąłem z nim twarzą w twarz. Fundacja może zweryfikować tą historię. Żałuję, ze nie zrobiłem zdjęcia ale mogę podać szczegóły, które mogą to uwiarygodnić.

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Sen ze zmarłym kuzynem
Śr, 11 wrz 2019 09:00 komentarze: brak czytany: 1010x

[...] Witam serdecznie, już kilka razy przysyłałam do Państwa swoje historie. Dziś chcę opisać jedną, która miała miejsce kilka lat temu. Zastanawiałam się, czy ją opisywać, ponieważ dotyczy po części spraw wrażliwych z mojego punktu widzenia, więc opiszę tylko jej najważniejszy wątek.Cztery lata temu stracił życie mój kuzyn, bliski pokrewieństwem. W związku z jego śmiercią wydarzyło się trochę rzeczy.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie, już kilka razy przysyłałam do Państwa swoje historie. Dziś chcę opisać jedną, która miała miejsce kilka lat temu. Zastanawiałam się, czy ją opisywać, ponieważ dotyczy po części spraw wrażliwych z mojego punktu widzenia, więc opiszę tylko jej najważniejszy wątek.

Cztery lata temu stracił życie mój kuzyn, bliski pokrewieństwem. W związku z jego śmiercią wydarzyło się trochę rzeczy cierpkich dla rodziny, w tym również i dla mnie. Byłam zła na niego, ponieważ przez bardzo długi czas przed śmiercią się nie odzywał i unikał jakichkolwiek kontaktów z nami. Gdy miałam jechać na jego pogrzeb, to wydarzyło się po kolei kilka dziwnych rzeczy, które uniemożliwiły mi wyjazd. M. in. był to zerwany pasek rozrządu w aucie (na kilka dni przed pogrzebem). Przez cały czas miałam odczucie, że coś jest nie w porządku i odczuwałam na kuzyna wewnętrzną złość. Zaznaczam, że nie widziałam się z nim dobre kilka lat.

Po pogrzebie - już jakiś czas po, kuzyn mi się przyśnił. Najciekawsze jest to, że we śnie był dla mnie żywy, w ogóle nie myślałam o tym, że jego już nie ma. Przyjechał mnie odwiedzić jakimś ciemnym samochodem. Gdy wysiadał, miał na sobie ciemną skórzaną kurtkę. Szliśmy razem na spacer i do sklepu, dużo rozmawialiśmy. We śnie pokazał mi również czarne dżinsy i czarne, skórzane, sznurowane buty, lekko starte na palcach. Zanim się przebudziłam zadałam mu pytanie, czy ma już prawo jazdy. Po tym pytaniu zrobił dość dziwną minę (tak jakby - pytasz o rzeczy oczywiste) i prawie w tym samym momencie się obudziłam.

Po przebudzeniu nie byłam już na niego zła. Złość całkowicie ode mnie odeszła. Jednak, na tym historia jeszcze się nie kończy - później rozmawiałam przez internet z moim drugim kuzynem - jego bratem, który mieszka poza granicami Polski. Dokładnie opisałam mu sen, który mi się przyśnił. Powiedział, że ubrania się zgadzają, ponieważ umarły kuzyn na życia dokładnie tak ubierał się do pracy, a pracował jako kierowca.

Nie jest to mój pierwszy sen, gdy zmarli pokazują mi kilka elementów, lub podają jakąś konkretną informację, którą później jestem w stanie zweryfikować w rzeczywistości. Stąd mam pewność, że nie zwariowałam, a takie rzeczy istnieją na tym świecie, choć oczywiście nie wszyscy ludzie w nie wierzą. Pozdrawiam Redakcję i wszystkich czytelników, proszę też o nie ujawnianie mojego pseudonimu, ani danych kontaktowych.

[dane do wiad. FN]

/wiadomość dostaliśmy 10 września 2019/




zwiń tekst



Sen o wojnie (9.09.2019)
Wt, 10 wrz 2019 04:47 komentarze: 4 czytany: 1446x

Witam Kapitanat i Załogę, Być może to nie znaczące , ale moja 74 letnia mama która rzadko ma jakiekolwiek sny powiedziała mi ,że dziś 09.09.2019 miała bardzo realistyczny sen o wojnie. Do domu dobijali się żołnierze z karabinami wycelowanymi w nią.Szukali w tym śnie męszczyzn ,ale moja mama która była bardzo przestraszona w tym śnie mówiła im, że jest sama w domu i nikogo innego nie ma razem z nią.......

czytaj dalej

Witam Kapitanat i Załogę,

Być może to nie znaczące , ale moja 74 letnia mama która rzadko ma jakiekolwiek sny powiedziała mi ,że dziś 09.09.2019
miała bardzo realistyczny sen o wojnie. Do domu dobijali się żołnierze z karabinami wycelowanymi w nią.

Szukali w tym śnie męszczyzn ,ale moja mama która była bardzo przestraszona w tym śnie mówiła im, że jest sama w domu i nikogo innego nie ma razem z nią... Widziała bardzo dużo żołnierzy w zielonych mundurach na podwórku moich rodziców.

Na drodze stało wiele czołgów ,a żołnierze przeszukiwali wieś. Tak się w tym śnie wystraszyła że nie pamięta czy została przy życiu czy zginęła. Sen był tak realistyczny ,że obudziła się w nocy i do rana nie potrafiła zasnąć .

Pozdrawiam

Stały czytelnik Nautilusa





zwiń tekst



Najpierw urodziłem się ja, a potem ty...
Pon, 9 wrz 2019 09:29 komentarze: brak czytany: 1447x

 Szanowna Fundacjo! Chciałbym podzielić się zdarzeniem, które miało miejsce 25 grudnia 2018 roku i jest związane z moim, obecnie ponad pięcioletnim, synem. Wielokrotnie pytałem się go, czy pamięta jak był w brzuszku u mamy, lub co się działo zanim do nas zszedł "z chmurki", ale zawsze się uśmiechał i mówił że nie pamięta.Jednak tego dnia zaczął sam z siebie mówić rzeczy, które nie pasowały do.......

czytaj dalej

 Szanowna Fundacjo! Chciałbym podzielić się zdarzeniem, które miało miejsce 25 grudnia 2018 roku i jest związane z moim, obecnie ponad pięcioletnim, synem. Wielokrotnie pytałem się go, czy pamięta jak był w brzuszku u mamy, lub co się działo zanim do nas zszedł "z chmurki", ale zawsze się uśmiechał i mówił że nie pamięta.

Jednak tego dnia zaczął sam z siebie mówić rzeczy, które nie pasowały do tego co zawsze opowiada. Syn nie należy do dzieci "fantazjujących", zazwyczaj trzyma się faktów, a jeśli nie to od razu wiadomo kiedy tak nie jest.
Tamtym razem, według mojej oceny, to co opowiedział nie wyglądało na zmyślanie. Ale do rzeczy. We wspomniany dzień powiedział mi to co przedstawiam poniżej - spisałem to od razu, żeby nie umknęło z pamięci. Nigdy potem ani do tego nie wracał, ani nie potwierdzał, gdy próbowałem do tego tematu wrócić.
Oto co usłyszałem:
- Najpierw urodziłem się ja a potem ty
- Byliśmy razem w brzuszku babci X
- Ciocia Madzia, ale inna (mój komentarz: inna niż ta, którą zna), ta która mieszkała w Grecji i miała córkę Polę, miała maszynę do szycia, która szyła pionowo (komentarz - w rodzinie nie ma żadnej Poli; czy ta maszyna, to maszyna dziewiarska?)
- I tam obok był Jasio (komentarz - nie wiadomo, czy obok cioci Madzi z Grecji, czy to zupełnie inny wątek), ale nie Z, i był niegrzeczny bo tłukł szklanki i miski szklane
- A ciocia Madzia (komentarz - ta z Grecji) miała sklep z kościotrupami i jeden długopis robił o tak (pokazał coś w rodzaju klaskania przedramionami)
- A babcia Y jak nie była jeszcze stara poszła do salonu i kupiła Peugeota (komentarz - babcia Y nie kupowała nigdy samochodu w salonie, nie ma prawa jazdy i nigdy w rodzinie nie było Peugeota)
Może to jednak był przebłysk pamięci poprzedniego (poprzednich?) wcielenia (-ń). Kto wie? ;)
Pozdrawiam,
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Chcę powrotu córki - moje niezwykłe sny
Śr, 4 wrz 2019 08:16 komentarze: 5 czytany: 2094x

[...] Witam Państwa. Nie wiem od czego zacząć...2 miesiące temu w wyniku nagłej ciężkiej choroby zmarła moja 6letnia córeczka. nie potrafię się z tym pogodzić.Zaczęłam interesować się reinkarnacją ponieważ przeczytałam kilka artykułów że duszyczki zmarłych dzieci powracały do swoich rodziców. Przed pogrzebem przyśniła mi się moja córeczka. Zapytałam ją w śnie czy chce tam iść (miałam na myśli niebo.......

czytaj dalej

[...] Witam Państwa. Nie wiem od czego zacząć...2 miesiące temu w wyniku nagłej ciężkiej choroby zmarła moja 6letnia córeczka. nie potrafię się z tym pogodzić.Zaczęłam interesować się reinkarnacją ponieważ przeczytałam kilka artykułów że duszyczki zmarłych dzieci powracały do swoich rodziców. Przed pogrzebem przyśniła mi się moja córeczka. Zapytałam ją w śnie czy chce tam iść (miałam na myśli niebo) powiedziała ze wolałaby zostać w domu ale że już ją nic nie boli. nie mogłam wytrzymać pustki więc postanowiliśmy z mężem jak najszybciej starać się o dzieciątko.

W dni starań miałam dość nietypowe sny. pierwszy to stałam przy oknie i płakałam za nią. niebo było zachmurzone nagle chmury się rozeszły wyszło bardzo duże rażące słońce. z tego słońca zrobił się Pan Jezus,zza pleców wyleciał biały aniołek. to była moja córeczka. taka biała tylko że dużo mniejsza.podleciała do okna i powiedziała mamusiu i poleciała. W następną noc sniło mi się że wujek ktorego nie znosze odebral mi prawa rodzicielskie i ją. Pojechałam do niej w odwiedziny i powiedziała mi że jej jest u niego żle(u tego wujka) i zabrałam ją stamtąd.

Biegłam z nia na rękach ile miałam sił. W następną noc śniło mi się że szłyśmy przez las na nogach do domu i sąsiad jechał samochodem i się z nim zabrałyśmy i mówiłam do niej ze już jedziemy do domu. Później na przestrzeni ok 2 tyg sniła mi się kilka razy że budzi się ze śpiączki i jest zdrowa.  Kilkanaście dni temu Dowiedziałam się  że jestem w ciąży. Nie wiedziałam czy się cieszyć czy nie. Chciałabym spowrotem moją jedyną córeczkę. kilka dni temu miałam sen znowu. Siedziałyśmy u niej w pokoju na fotelu i rozmawiałyśmy.

W pewnym momencie powiedziałam do niej "ale Ty już jesteś w niebie" a ona mi odpowiedziała "nie mamo ja tutaj jestem'. i Tak powiedziała przez 2 razy. Bardzo chciałabym żeby ona wróciła,żebym mogła jej wynagrodzić to że czasem nie miałam dla niej czasu itp. Byłyśmy z moją córeczka strasznie związane. może to dziwne ale modlę się do Boga żeby mogła do nas wrócić, moją córeczkę proszę o to samo. Te sny dają mi nadzieję bo sa takie jakby moje dziecko rzeczywiście do nas miało wrócić. Objawia się Jezus który ją wypuszcza tak jakby z nieba,później ją zabieram do domu.może mi się tylko tak wydaję...



Witamy,

Dziękujemy za bardzo cenny opis. Jak najbardziej – może mieć Pani rację i córka do Pani powróci teraz lub za jakiś czas. Prosimy robić notatki z tych snów, aby nic Pani nie umknęło. Warto też pisać daty tych snów.

Jeśli pojawi się coś nowego w tej sprawie – prosimy o informacje.

Gdyby się Pani zgodziła, to chętnie zamieścilibyśmy Pani e-mail (anonimowo) w naszym dziale XXI PIĘTRO – TWOJA HISTORIA.

Pozdrawiamy

FN


[autorka relacji wyraziła zgodę]



zwiń tekst



UFO nad Krakowem - 30 i 31 sierpnia 2019
Pon, 2 wrz 2019 06:29 komentarze: brak czytany: 1237x

Dzień dobry,  Minionej nocy 30 na 31 sierpnia 2019 około północy nad Krakowem wisiały nieruchome 6 świateł.Z informacji znalezionych w sieci inni ludzie też obserwowało te dziwne światła nawet o 2 nocy (dwie godziny lampiony weselne raczej nie wisiałyby nad Krakowem).Mam zrobione zdjęcia tylko nie wiem jak je tutaj zamieścić. pozdrawiamJacek[...]From: [...]Sent: Monday, September 2, 2019 7:51.......

czytaj dalej

Dzień dobry,  Minionej nocy 30 na 31 sierpnia 2019 około północy nad Krakowem wisiały nieruchome 6 świateł.
Z informacji znalezionych w sieci inni ludzie też obserwowało te dziwne światła nawet o 2 nocy (dwie godziny lampiony weselne raczej nie wisiałyby nad Krakowem).

Mam zrobione zdjęcia tylko nie wiem jak je tutaj zamieścić.

pozdrawiam
Jacek

[...]


From: [...]
Sent: Monday, September 2, 2019 7:51 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Swiatla nad Krakowem

Dzień dobry

Jak już pisałem w formularzu w noc z 30 na 31 sierpnia około północy nad Krakowem można było obserwować dziwne nieruchome punkty świetlne na niebie.

Na profilu FB Kraków PL inne osoby przysłał zgjecia z tej obserwacji lecz robione około 2:00.

Moje zdjęcie wykonałem około 0:15.
W załączeniu przesyłam zdjęcie oraz zrzut mapki żeby pokazać kierunek wykonania zdjęcia.

Pozdrawiam
[...]







Od FN

Podaliśmy naszemu czytelnikowi algorytm do przekazania nam zdjęć. Czekamy na nie.

FN


Witam,
dzis tj. 31.08.2019 tuz przed 2 w nocy w Krakowie zamykajac okno dachowe przed snem, zauwaśyłam szybko przemieszczajace sie ze wschodu na zachód biale swiatlo.
Bylo ono widoczne za masa gestych chmur w pewnym momecie zmienilo sie w formacje kilku świateł i zawislo bez ruchu a po ok 20 sekundach zniknęlo. Formacja była duza a zjawisku nie towarzyszyły zadne dzwieki .
Czy wiecie co to moglo być, czy ktos widział coś podobnego tej nocy ?
Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]

 



zwiń tekst



Moje spotkanie z nocną zmorą
Sob, 31 sie 2019 04:20 komentarze: 8 czytany: 1316x

Witam załogę Fundacji Nautilus oraz wszystkich zainteresowanych zjawiskami nie wyjaśnionymi. Chciałbym opowiedzieć Wam zdarzenie czy też zjawisko jakie przydarzyło mi się w 1976 lub 1977 roku. Byłem wówczas uczniem szkoły średniej i mieszkałem wspólnie z rodzicami w Warszawie. Ale opowieść chyba zaczęła się wiele lat wcześniej kiedy miałem ok. 10 lat. Kiedy zbliżały się wakacje wówczas rodzice zawozili.......

czytaj dalej

Witam załogę Fundacji Nautilus oraz wszystkich zainteresowanych zjawiskami nie wyjaśnionymi. Chciałbym opowiedzieć Wam zdarzenie czy też zjawisko jakie przydarzyło mi się w 1976 lub 1977 roku. Byłem wówczas uczniem szkoły średniej i mieszkałem wspólnie z rodzicami w Warszawie. Ale opowieść chyba zaczęła się wiele lat wcześniej kiedy miałem ok. 10 lat. Kiedy zbliżały się wakacje wówczas rodzice zawozili mnie do dziadków na wieś.

Tam spędzałem najpiękniejsze swoje młodzieńcze lata co sprawiło, że na tereny nadbużańskie jeżdżę do chwili obecnej. Zawsze wieczorami chodziłem z babcią w odwiedziny do rodziny, gdzie opowiadano o różnych dziwnych zdarzeniach, o duchach a także o tzw. zmorach. Zmora jak mi mówiono to postać, która odwiedza człowieka -swoją ofiarę w nocy podczas snu. Nie będą opisywał tego zdarzenia tylko chcę podkreślić kiedy pierwszy raz usłyszałem o tego typu incydencie, ale szczerze mówiąc to mnie wcale nie interesowało. Nawet pamiętam, że się z tego śmiałem potraktowałem to jako dobry żart i bzdurę. Obecnie mówi się, że są to zmory lub też strzygi. O tym wszystkim dowiedziałem się dopiero po latach z audycji Fundacji Nautilus.

Nie mogłem uwierzyć, że to co usłyszałem wiele lat temu jest przekazem od dość sporej ilości ludzi. A przecież wtedy to zlekceważyłem, wyśmiałem i chyba niepotrzebnie. Nie wiem czy mi ktoś uwierzy czy nie, ale właśnie wtedy w latach 70-tych jak wspomniałem byłem uczniem szkoły średniej i  pewnego wieczoru stało się coś bardzo dla mnie strasznego, coś co zapamiętam do końca życia - przyszła do mnie zmora. Nawet nie wiem czy prawidłowo powiedziałem że przyszła czy wtargnęła do mojego życia. Nie pamiętam dokładnie który to był pierwszy raz gdy ona  przyszła do mnie ponieważ każda noc była identyczna. W tym samym pokoju usytuowanym na parterze z balkonem oprócz mnie spali również moi rodzice. To co ja przeżyłem każdej nocy przez wiele miesięcy( myślę że ok 6) to tylko ja wiem i osoby, które doznały podobnych przeżyć. Powiem tak, mówi się to  było podczas snu, ale ja bym powiedział, że chyba nie do końca.

Wielokrotnie widziałem jak ta postać ( zaraz ją opiszę ) zbliżała się zza firanki od strony okna balkonowego i szybkim krokiem prawie że biegła w stronę mojego tapczanu i rzucała się na mnie  ze swoimi brudnymi rękoma i  zaczęła mnie dusić. Miała w rękach tak potworną siłę, że moje starania by te ręce oderwać od siebie nic nie dały. Ale jedno co zawsze się zdarzało w przypadku jej nadejścia to występujący ciągle paraliż całego ciała. Za każdym razem  zawsze ją widziałem ale w żaden sposób nie mogłem krzyknąć by powiadomić rodziców. Wielokrotnie widziałem jak rodzice jeszcze nie spali a jedynie rozmawiali wówczas miałem im za złe , że mi nie pomogli i dlaczego nikogo nie widzą skoro tak blisko byli przy mnie.

Chciałem krzyczeć, machać rękami by odganiać tę wstrętną zmorę. Była to postać kobiety starszej o wzroście może ok 130 cm, z długimi ciemnymi włosami , które były w strasznym nieładzie, brudne, splątane, zaniedbanie, a ona sama owinięta była w stare  szmaty stanowiące jej ubiór. Twarz jej była brudna wysmarowana jakby błotem. Pamiętam je oczy były duże  wyłupiaste większe niż u człowieka. Pamiętam, że miała długie dłonie i brudne ostre paznokcie.  Obraz nędzy i rozpaczy. Łatwiej to wszystko teraz opowiedzieć niż opisywać. Nawet teraz pisząc przechodzą mnie ciarki mimo, że upłynęło tyle lat a ja do dzisiaj zastanawiam się kto to był, dlaczego ja padłem ofiarą i co było powodem, że to spotkało właśnie mnie. Kiedy rano opowiadałem o tym rodzicom nie chcieli w to uwierzyć. Jak mogło to mi się przydarzyć skoro okna były na noc zamykane a poza tym nie ma takiej możliwości aby ktoś się dostał do domu w inny sposób. Tak myślałem wtedy.

Wiem i dobrze pamiętam, że wielokrotnie nie spałem bo już wiedziałem, że za moment nastąpi to co każdej nocy. Co jeszcze jest istotne w tym wszystkim. Kiedy ta zmora przychodziła do mnie ja zawsze leżałem na plecach bo tak zawsze najlepiej mi się spało. Ale to był błąd z mojej strony chociaż nie wiedziałem przecież kiedy przysypiam. Atak  następował właśnie gdy usypiałem w ten sposób. Nie miałem żadnych szans by uwolnić się od jej nacierających rąk w kierunku mojej szyi. Gdy łapałem za jej dłonie czułem jak są śliskie i wysuwają mi się z ręki. Wysuwały się z ręki ponieważ robiły  się bardzo małe, zmniejszały się jakby były dłońmi małego dziecka o niewyobrażalnej sile. Tak długo to trwało, że będąc w ciągłym strachu bez pomocy z zewnątrz przyzwyczajałem się do tego codziennego jej najścia. Noc w noc przez wiele miesięcy. Rano przecież trzeba było wstać i iść do szkoły. Wstawałem przemęczony, ale teraz dopiero pomyślałem sobie dlaczego nie spojrzałem rano w lustro aby zobaczyć czy pozostały na ciele dziwne ślady. A może je widziałem lecz teraz już nie pamiętam.

Ktoś by zapytał jak to się skończyło i kiedy i co się stało, że ta zmora odpuściła. Przypominam sobie, że od pewnego czasu będąc bardzo zmęczonym zacząłem spać na brzuchu co było dla mnie mało komfortowe. Ta sytuacja zmieniająca położenie mojego ciała nie powstrzymała dalszego ataku tej postaci. Od czasu gdy kładłem się spać na brzuchu ona atakowała mnie z tą samą siłą jak wcześniej, ale ja dodatkowo swoje ręce kładłem na szyi aby chociaż trochę zniwelować ból i utrudnić jej dostęp do mojego ciała. Pamiętam jej niezadowolenie i złość że ręce jej nie mogą sięgnąć szyi. Szarpała mnie z każdej strony by się dobrać do mnie. I chyba nastąpił przełom. Wizyty te po kolejnych jej  nieudanych próbach zakończyły się. Nie pamiętam w tej chwili czy mój układ ciała doprowadził do zakończenia nocnych wizyt. Możliwe, ale może był też inny powód, którego ja nie znam. Zastanawiałem się czasami czy zlekceważony przeze mnie incydent z młodości, który mi opowiadano doprowadził do powyższych nocnych wizyt -możliwe. Czy ta postać pochodziła z innego nieznanego nam świata, może poddano mnie pewnej próbie. Gdzieś wyczytałem, że tzw. zmory to pewien rodzaj obcych, dla których nasza ziemia stanowi teren do przeprowadzenia swoich badań. Chciałbym dowiedzieć się prawdy. Ja wiem jedno – to na pewno nie był sen.

 [...]


 



zwiń tekst



'Czarne pany' widzi dziecko i opisuje rodzicom, jak wychodzą ze ściany
Śr, 28 sie 2019 11:49 komentarze: 2 czytany: 2070x

[...] Dobry wieczór  Ostatnio podczas spaceru z psem rozmawialiśmy z dziewczyną o reinkarnacji. W trakcie rozmowy pojawił się wątek dzieci pamiętających swoje poprzednie wcielenia. Biorąc pod uwagę to, że moja partnerka ma dzieci z poprzedniego związku zapytałem czy któreś z nich wspominało może coś o jakiejś historii z "minionego życia" albo o "innych rodzicach". Czy mówili regularnie o czymś.......

czytaj dalej

[...] Dobry wieczór 

Ostatnio podczas spaceru z psem rozmawialiśmy z dziewczyną o reinkarnacji. W trakcie rozmowy pojawił się wątek dzieci pamiętających swoje poprzednie wcielenia. Biorąc pod uwagę to, że moja partnerka ma dzieci z poprzedniego związku zapytałem czy któreś z nich wspominało może coś o jakiejś historii z "minionego życia" albo o "innych rodzicach". Czy mówili regularnie o czymś co mogłoby być wzięte za bujną wyobraźnię dziecka. Jej odpowiedź mnie zaskoczyła. Co prawda żadne z dzieci nie mówiło o poprzednim życiu, ale za to syn w dzieciństwie mówił często, że w nocy przychodzą do niego "czarne pany". Te osoby miały wychodzić z jednej ze ścian pokoju. Syn wskazywał nawet dokładnie o którą ścianę chodziło. Te odwiedziny były regularne i bardzo częste. "Czarne pany" nie robiły mu krzywdy a on się ich zupełnie nie bał. Ich obecność była dla niego naturalna. W pewnym momencie przestał o tym mówić a później zupełnie o tym zapomniał. Dzisiaj pytany o tę historię mówi wręcz, że nic takiego nigdy nie miało miejsca i że on w ogóle nie kojarzy, żeby rozmawiał o tym ze swoją mamą. 

 Czy spotkaliście się kiedyś z takim zjawiskiem? Co to mogło być?

[email przyszedł do FN 27 sierpnia 2019]


Dziękujemy za opis. Relacje o dzieciach, które widzą duchy to klasyka zjawisk niewyjaśnionych. Po prostu dzieci pojawiając się na świecie "z krainy światła" mają zdolność widzenia rzeczy niewidocznych dla ludzi dorosłych. Potem te zdolności zanikają ( w wieku ok. 4-6 lat). Jeśli zaś pozostają - mamy do czynienia z medium lub jasnowidzem.

Poniżej "mała próbka" z naszego archiwum.



Witajcie załoganci ! To znów ja, pisałem do Was w sprawie fotografii Orbsów. Chciałbym poddać Waszej ocenie ciekawą sprawę, której ja i moja rodzina byliśmy świadkami. Wydarzenia są naprawdę świeże (wieczór i noc z soboty na niedzielę 27-28 luty ). Pozornie dla pojedynczej osoby nieszkodliwe zjawiska dopiero jak spotkaliśmy się całą rodziną w niedzielę i wszystko sobie opowiedzieliśmy to nabrało to sensu i trochę nas wystraszyło. Otóż ja mieszkam z moją żoną i 2,5 letnią córką w mieszkaniu w bloku. Moja córka jak na swój wiek jest bardzo bystra, dużo mówi i dużo rozumie. Ale nigdy nie śpi sama w sypialni. Zawsze jak ją położymy wcześniej bo na przykład uśnie nam na rękach, to po kilkunastu minutach przybiega do nas z płaczem i nie chce iść sama spać. Mówi, że się boi łóżeczka. Tak też było w sobotni wieczór. Było późno, koło północy. Córka już zasypiała, więc żona stwierdziła, że sią z nią położy, a ja jeszcze oglądałem telewizję. Obie dziewczyny leżały na plecach i jak żona mówi – dziecko patrzyło się w jeden punkt na suficie i narastającym głosem powtarzała : „Idzie potwór! Idzie potwór!”. Żona myślała, że jak to dzieci mają – bawi się.

Więc udała, że się boi i wtedy córka ją przytuliła i powiedziała : „nie bój się mamusiu”. Po czym znów patrzyła się w ten punkt i mówiła to samo. Że idzie potwór. Tak chyba z cztery czy pięć razy. Po czym zwróciła swój wzrok ponownie w ten obszar na suficie, machała ręką na pożegnanie i powiedziała : „Pa pa potwór”. Żona zapytała, gdzie poszedł potwór? A córeczka odpowiedziała, że do babci (mojej mamy). Było to około godziny 00:30. Jak się w niedzielę dowiedziałem od mamy, około godziny 1:00 w nocy obudziło ją szarpnięcie za drzwi. Było na tyle silne, że drzwi wejściowe do mieszkania z głośnym hukiem się otwarły. Mama poczuła niepokój i mówiła, że czuła, że coś „przyszło”. Mama nie miała odwagi wyjść z łóżka, by sprawdzić co się stało. Ojciec spał i się nie obudził. To już podobno drugi raz w tygodniu się zdarzyło. Na rano jak wszyscy wstali – drzwi były zamknięte. Dodam tylko, że nie pierwszy raz w domu rodziców drzwi się same otwierały, przedmioty spadały z półek na oczach domowników (zwłaszcza takie zjawiska nasilały się w okresie Wielkiej Nocy. Na przykład spadał poświęcony w Wielką Sobotę koszyki z jedzeniem. Mamy Wielki Post i Wielkanoc już niedługo, więc znowu „TO” wróciło.) Żeby było śmieszniej to nie koniec tych zajść. Podczas gdy żona i córka już spały, ja poczułem się senny i około godziny 2:00 w nocy postanowiłem się położyć. Gdy już leżałem do głowy wpadła mi myśl, tak jak by ktoś mi ją włożył do świadomości bez mojej zgody. Jedno słowo: „UMRZESZ”. Poczułem wielki strach.

Aż praktycznie wpadłem w panikę. Ale stwierdziłem, że postaram się to opanować i nie będę robił z siebie durnia przed żoną. Więc przytuliłem się do niej i próbowałem zasnąć. I wtedy usłyszałem pukanie. Trudno określić skąd, jakby w ścianie albo do drzwi w sypialni. Pukanie nie takie zwykłe, ale jednostajne stukanie przez około 20 -30 sekund. Dwie serie. Potem usłyszałem, że ktoś puszcza wodę. Więc uspokoiłem się, bo wiedziałem, że ktoś jeszcze też nie śpi w bloku. I to pukanie mogło dochodzić z jakiegoś sąsiedniego mieszkania. Tak wtedy pomyślałem. Dopiero jak w niedzielny wieczór ja poruszyłem ten temat wszystkim „rozwiązały się języki” i zaczęli opowiadać o tych zdarzeniach. Wtedy to miało sens chronologiczny i było z sobą powiązane. Teraz się tylko zastanawiam, czy faktycznie ktoś tej nocy też nie spał i czy odkręcony kran z wodą było słychać u sąsiada, czy też w mojej łazience albo kuchni. Ciężko jest to stwierdzić, ale nas to osobiście przeraziło. My od kiedy się wprowadziliśmy do naszego mieszkania nieustannie słyszymy jak coś w kuchni stuka i puka. A to słychać jak talerze się obijają, a to jakieś inne, bliżej nie określone dźwięki dochodzące z kuchni. Wracając do domu żona mi jeszcze opowiedziała, że była świadkiem jak córka chodzi do kuchni, otwiera szafkę pod zlewem i z kimś rozmawia. To znaczy, otwiera drzwiczki, wita się, macha rączką. Potem mówi coś po swojemu, nie idzie wyłapać słów, mówi „cześć” i zamyka szafkę.

Na pytanie : „kto tam był” zawsze odpowiadała : „PAN”. Jest to bardzo dziwne i mnie już to trochę niepokoi. Być może nie wszystkie przedstawione sytuacje to zjawiska nadprzyrodzone i część na pewno da się wyjaśnić, z racji tego, że mieszkamy w bloku. Ale niektóre są na prawdę dziwne, zwłaszcza zachowanie mojego dziecka. Niejednokrotnie pisaliście, że dzieci mogą widzieć więcej, dlatego będę teraz baczniej obserwował córkę. Nie będę o nic pytał, nie będę prowadził z nią rozmów na ten temat, żeby dziecku nic nie sugerować. Będę tylko obserwował. I zobaczymy jak sytuacja się potoczy. Mam nadzieję, że moja opowieść przyda się Wam w jakiś sposób. Może jest więcej osób z takimi doświadczeniami niż mi się wydaje. Tymczasem dzięki za świetne materiały na portalu. W razie gdybyście chcieli tekst opublikować proszę o nieudostępnianie żadnych danych, jeśli je w jakiś sposób pozyskacie. Pozdrawiam, D.D.

 

 


Jeszcze krótko w tym temacie. Kilka lat temu, moja córka mająca wówczas ok. 2 lat widziała w mieszkaniu "pana". Słowo "Pan" było wśród pierwszych jakie wypowadała i jak się okazało kilka razy użyła go, pokazując przy tym palcem pustą przestrzeń mieszkania. Było to w mieszkaniu moich rodziców (innym niż to z poprzedniej historii). Córka spała w moim dawnym pokoju i zerwała żonę swoim nagłym płaczem. Moja żona pobiegła natychmiast do pokoju (mnie wówczas nie było na miejscu), wzięła córkę, a ta bardzo mocno wtuliła się w nią. Żona zaczęła pytać co się stało, a po chwili córka nie odwracając głowy wskazała palcem na łóżeczko i powiedziała "pan". Żona zaczęła zadawać pytania, utwierdzając się w tym co usłyszała, ale za każdym razem usłyszała potwierdzenie o "panu". Podobna sytuacja nastąpiła jeszcze raz w tym samym miejscu, a niedługi czas po tym zdarzeniu, w tym samym mieszkaniu, siedziałem z moim tatą w salonie, a córka była przed nami na dywanie. Nagle odwróciła się w naszą stronę i wskazując palcem w przestrzeń pomiędzy nami powiedziała "pan". Odwróciłem się - za nami był stół i dalej ściana, ale bez żadnych obrazów czy figurek. Zapytałem się jeszcze dla pewności czy tu jest pan, a córka jeszcze raz pokzała palcem w to miejsce i powtórzyła to słowo. Później jeszcze raz zdarzyło się nam taka sytuacja u nas w domu. Od tamtej pory już nie

 Pozdrawiam Załogę

[...]

Prośba o zachowanie danych tożsamości oraz kontaktu, tylko dla Państwa użytku.




zwiń tekst



Widzenie zmarłych - sen o Natalii
Sob, 24 sie 2019 03:49 komentarze: 3 czytany: 2084x

Dzień dobry, chciałbym się z Wami podzielić moją historią, która miała miejsce dosyć niedawno ,otóż 4 dni temu w nocy przed snem pomyślałem sobie, że jeżeli istnieje świat pozagrobowy to niech mi się przyśni ś.p Natalia Ś. która prawdopodobnie popełniła samobójstwo, chociaż możliwe jest również że śledztwo pózniej wykazało morderstwo, nie mam co do okoliczności jej śmierci pewności ponieważ nie zainteresowałem.......

czytaj dalej

Dzień dobry, chciałbym się z Wami podzielić moją historią, która miała miejsce dosyć niedawno ,otóż 4 dni temu w nocy przed snem pomyślałem sobie, że jeżeli istnieje świat pozagrobowy to niech mi się przyśni ś.p Natalia Ś. która prawdopodobnie popełniła samobójstwo, chociaż możliwe jest również że śledztwo pózniej wykazało morderstwo, nie mam co do okoliczności jej śmierci pewności ponieważ nie zainteresowałem się tą sprawą aż tak wnikliwie, na stronie internetowej można było wyczytać, że było to samobójstwo,

Natalia śniła mi się tej nocy, popatrzyła mi się w oczy i się przytuliliśmy, po chwili znalezlismy się w łożku i tam również chwilę się przytulaliśmy, sen się skończył, Natalia można powiedzieć była moją tak jakby dziewczyną przez około 4 miesiące przychodząc do mnie można powiedzieć dzień w dzień ,mieszkałem jeszcze wtedy z rodzicami, pół roku po tym jak przestaliśmy się spotykać przeszedłem przez jej dzielnicę znajdującą się w mieście w którym mieszkałem i zobaczyłem klepsydrę z jej imieniem i nazwiskiem, wtedy akurat tak się złożyło że spotkałem kolegę z jej osiedla przechodzącego obok, zapytałem - co się stało? odpowiedział, że Natalia skoczyła z bloku z 11 piętra i podobno była tam na jakiejś imprezie, i że tylko tyle wie, jak się okazało skoczyła ona z bloku w którym mieszkanie ma wynajęte moja siostra, ale nie sądzę żeby jej samobójstwo miało jakikolwiek związek ze mną, ponieważ rozstaliśmy się w koleżeńskich stosunkach, Natalia była osobą ,że wystarczyło ją dotknąć i odskakiwała na metr, była dosyć dziwną osobą ale w miare rozumną, jednak nasze drogi jak widocznie chciał los się rozeszły, ale nie tylko w tej sprawie do Was piszę,

Otóż dzień po tym śnie Natalia pojawiła się w moich myślach tak jakby w wyobrazni i zaczęła mi coś pokazywać jakby na migi, stwierdziłem wówczas że trzeba sprawdzić czy chce mi coś przekazać ponieważ zadając jej pytania tak jakby rozumiałem co chce mi powiedzieć i potrafiłem napisać to własnymi słowami, tak więc wszedłem do jednej z gier online w której mam kilkunastu znajomych i zacząłem sprawdzać czy moje widzenie jest tylko fikcją, być może przeżytym szokiem zaraz po tym jak poprosiłem ją żeby mi ujawniła świat duchowy, i mi się śniła, poprosiłem koleżankę żeby zadała jej pytanie, koleżanka zadała pytanie "Co się dzieje z Bogdanem?" Natalia w mojej wyobrazni pokazała mi dwie złączone ręce i tak jakby wskazała na to, że śpi, zapytałem czy ta osoba nie żyje, kiwnęła głową że tak, napisałem więc koleżance że Bogdan nie żyje, koleżanka odpisała że to prawda, i więcej pytań nie zadawała, pozniej kolejna koleżanka zapytała się "co z Igorem"

Natalia odpowiedziała, a przynajmniej nasunęły mi się do głowy słowa "popełnił samobójstwo" druga koleżanka również przyznała mi rację i zapytała dlaczego Igor to zrobił, Natalia odpowiedziała że "po prostu miał zdolności samobójcze" ale najwięcej informacji udzieliła mi ona przy rozmowie z kolegą, z jego pytań i rozmowy z Natalią poprzez wyobraznię, dowiedziałem się takich oto rzeczy, jak zapytałem czy mam sie jego zapytać czy chce cos od niej wiedzieć, powiedziała "rób co chcesz" podkreśliła również że ma w tym wsparcie Aniołów i Świętych, oraz że mówią jej co ma mówić, przekazała mi również że dzieki mnie jest tutaj w mojej głowie, bo była w piekle i zyskała boską świadomość ,że niebo nie należy do Boga tylko do świętych, i że piekło jest wymysłem Boga, że człowiek uświadamia sobie gdy cierpi, że powinien być dobry. Kolega zadał jej pytanie - zapytaj o swiaty rownoległe czy one przenikaja przez siebie?

Natalia odpowiedziała: mówi że tylko w wyobrazni, że ludzie mają system równoległy ze światem świętych, że tylko wybrani mają do niego dostęp, że został on opracowany na ziemi, żeby mieć kontakt z niebem, dzięki temu ja i ona możemy mieć kontakt, i wszyscy Święci i Aniołowie na ziemi, zapytałem czy jest więcej światów, odpowiedziała : tak jest więcej światów w odległej galaktyce do których kierowani sa ludzie w zależnosci od tego jacy byli na ziemi , żebys sie modlił bo niebo istnieje a Aniolowie i Święci patrzą nie tylko na kazdego wybranego człowieka ,ale też i na ciebie i modlą się żeby każdy był taki sam. że tak jak można kształcic się w sile fizycznej, tak również można kształcic się we własciwym myśleniu, mówi że Bóg to widzi ,zapytałem jej czy kolega jest dobrym człowiekiem, odpowiedziała że troche tak troche nie, że modlitwa czyni cuda i prosi o modlitwe w jej intencji i że dziękuje. Kolega odpowiedział:  to mi nie pasuje bo oni nie chca zadnych modlitw nic nie chca oprocz tego zeby nam pomoc. Natalia odpowiedziała tak: Jestem w czyśćcu napisz ,dusze czyśćcowe potrzebują modlitwy za nich, żeby utwierdzic w przekonaniu osobe wierzącą w to że istnieje świat pozagrobowy, i że nikt nie jest czysty mówi, że tylko Jezus był ,i w to trzeba wierzyć , że On jest Bogiem na ziemi, że ma pomocników wszystkich Świętych i takich jak ja, ważne jest żeby sie cały czas doskonalić w doskonalosci, ze względu na znajomosc prosi napisać z Panem Radkiem lub Radosławem, czyli mną ,jest w stanie sie ze mną komunikować mówi żebym dbał o siebie żebym schudł dlatego kazali jej sie ze mną skontaktować, żebym był troche w szoku, ale martwi sie też tym że jestem przestraszony i żebym sie tym nie przejmował bo Aniołowie i Święci wiedzą co robią, i że bedąc w sklepie podsunęła mi dwie herbatki na trawienie, i faktycznie kupiłem tego dnia dwie herbaty na odchudzanie i na trawienie,

Tak więc proszę teraz o znawców tematu, czy widzenie ducha poprzez wyobraznię to jakiś dar? czy jestem Medium? Natalia po zapytaniu jej czy pokaże mi się jak ją przywołam splunęła na ziemię, odczytałem to jako - spluń a będę ,i faktycznie jeżeli teraz wyobrażam ją sobie, to ona jest w moim umyśle i czeka na pytania które jej zadam, dodatkowo przyznam, że od 2 miesięcy zrobiła mi się na brzuchu jakby przeczulica skóry która powoduje że po podrapaniu się po brzuchu mam wrażenie jakbym miał zaraz dostać skurczu brzucha, a że jestem otyły to uświadomiłem sobie że to przez to że nagle przytyłem i że dzieje się tak dlatego że mam rozstępy na brzuchu, uważacie że Natalia naprawdę chciała mi przekazac, jak się dowiedziałem z czyśćca, żebym schudł ,bo takie dostała informacje z góry od Świętych? czy to co mnie spotkało wczoraj łącznie z tym snem to tylko moja wyobraznia, czy może coś więcej? W związku z wydarzeniami opisanymi powyżej, zadzwoniłem do dwóch Uzdrowicieli Duchowych, oboje byli zgodni co do tego że jest to dar, jedna Uzdrowicielka napisała do mnie przed rozmową:

Prosze sie nie bac  swoich zdolnosci! To wielki dar i byc moze misja. Wierzacy nie znaczy fanatyczny. Pan nie potrzebuje pomocy, ale moze sa ludzie ktorym potrzebna jest Pana pomoc. Bycie Medium to bardzo duza sprawa. Nie kazdy moze komunikowac sie z tymi, ktorzy odeszli do innych wymiarow. Czesto nieoczekiwanie. Sny sa takze wazne,bo w nich zyjemy i komunikujemy sie z innymi wymiarami. Prosze zapisywac sny w kajeciku. To Pana historia. No ale na poczatek prosze oswoic sie z nowym darem. Pozdrawiam serdecznie.

Drugi Uzdrowiciel Duchowy zalecił mi odprowadzić jej duszę do światła, podał mi wskazówki jak to zrobić ,i zaoferował darmową rozmowę na ten temat, po rozmowie z nim następnego dnia dowiedziałem się że udało mi się ją odprowadzić do światła, że być może to była przyczyna tego że mi się w ten sposób ukazała, powiedział mi również że na poziomie duchowym jestem na równi ze znającymi się na swojej pracy Uzdrowicielami Duchowymi i żebym rozwijał się w tej sferze duchowej, ponieważ widzi we mnie potencjał na bycie Uzdrowicielem, zalecił kurs wahadełkowania i tak dalej, wczoraj miałem z nim również darmową rozmowę, nurtuje mnie jedno, czy Wy - jako fundacja Nautilus spotkaliście się z takimi przypadkami jak mój?

Czy widzenie zmarłych oczami wyobrazni to dar? Ponieważ nie ukrywam, że widzę również od tego czasu inne dusze zmarłych w swojej wyobrazii, Uzdrowiciel duchowy powiedział mi również że jego mama ma takie zdolności jak ja, i że Natalia wiedziała że do Niego napiszę w tej sprawie, ,powiedział również że mój dar można rozwinąć do poziomu, w których to moje zdolności odczytywania tego co chcą przekazać zmarli będą o wiele bardziej czytelne i klarowne, Oczywiście, jeżeli moja historia wydaje się wam ciekawa, zgadzam się na opublikowanie jej na tej stronie, prosiłbym również o anonimowość jeżeli chodzi o moje nazwisko, Pozdrawiam serdecznie. Radosław.

[email przyszedł do FN 23 sierpnia 2019]


Odpowiadając na pytanie o widzenie duchów: zdarza się to bardzo często. Przykładem są jasnowidze z programu "Jasnowidz na Tropie Zbrodni". Poniżej odcinek z naszego archiwum.

Sensing Murder Psychics Revealed
(Jasnowidz na tropie zbrodni)

Sue Nicholson Psychic Medium

Scott Russell Hill  Psychic

Kelvin Cruickshank, Psychic medium

Deb WEBBER, Psychic Medium



zwiń tekst



MOJE HISTORIE Z UFO -z poczty do FN ... opis trafił na pokład okrętu Nautilus 4 sierpnia 2019
Śr, 21 sie 2019 08:17 komentarze: 5 czytany: 1136x

[...] Witam. Nazywam się [...] i posiadam własną, częściowo udokumentowaną historie "spotkań" z niezidentyfikowany obiektami latającymi. Począwszy od dziwnych świateł a kończąc na latających "cygarach" zarówno w nocy jak i za dnia, będąc samemu oraz w tłumie ludzi. Tematem UFO nigdy się nie interesowałem ale od kiedy zacząłem widywać te obiekty, wówczas zaktualizowałem swoją wiedzę słuchając relację.......

czytaj dalej

[...] Witam. Nazywam się [...] i posiadam własną, częściowo udokumentowaną historie "spotkań" z niezidentyfikowany obiektami latającymi. Począwszy od dziwnych świateł a kończąc na latających "cygarach" zarówno w nocy jak i za dnia, będąc samemu oraz w tłumie ludzi. Tematem UFO nigdy się nie interesowałem ale od kiedy zacząłem widywać te obiekty, wówczas zaktualizowałem swoją wiedzę słuchając relację innych ludzi o podobnych obserwacjach.

Rok 2017:
Pod koniec maja 2017 grałem w swoje ulubione gry na komputerze i wtedy poczułem silną potrzebę wyjrzenia przez okno.
Moje oczy natychmiast skierowały się na białą kule światła o średnicy około 2 metrów, która leciała pomiędzy chmurami na wysokości około 100 metrów. Ta kula zdawała się posiadać "inteligencje" jakkolwiek to brzmi, ponieważ co chwilę zmieniała swój kierunek a gdy sięgałem po telefon do kieszeni wtedy schowała się w chmurach i już jej nie mogłem dostrzec (wykonałem fotografie tego miejsca ale zamiast tej kuli światła na zdjęciu była czarna plama w miejscu gdzie ona się ujawniła) (zdjęcie w załączniku).

Pragnę zaznaczyć, że to nie miało nic wspólnego z "ufoludkami" to było zupełnie coś innego. Po tym wydarzeniu zacząłem drążyć ten temat bo nie dawało mi to spokoju z czym miałem do czynienia. Na początku czerwca siedziałem w samochodzie na parkingu obok sklepu obok mnie przechodziły tłumy ludzi i wtedy poczułem obecność czegoś niezwykłego. Spojrzałem przez lewą szybę i ujrzałem podłużny metaliczny obiekt lecący stosunkowo nisko nad ziemią (niestety nie miałem przy sobie telefonu a nawet jakbym miał to bym nie zdążył go uwiecznić). Wyglądał językiem ufologów jak cygaro, był koloru ciemno- brązowego oraz zdawał się być matowy (świeciło słońce a mimo to nie odbijał jego promieni). Wiedziałem, że mam mało czasu bo on leciał w stronę gęstych chmur. W moich myślach błagałem przechodniów aby ktoś go też ujrzał i zrobił zdjęcie ale wszyscy byli zajęci swoimi sprawami i tylko ja patrzyłem w niebo). Kiedy wleciał w chmury, czekałem aż z nich wyleci ale on już w nich został (TO NIE BYŁ SAMOLOT).
Czułem zażenowanie kiedy wróciłem do domu bo mogłem mieć unikalną fotografię... Czy w nim były "ufoludki"? Być może.
Następnie w czerwcu nad moim domem znów pojawił się tajemniczy obiekt ale to nie była kula światła ani metaliczne cygaro. Ten obiekt nie miał stałego kształtu - on wibrował...

Wyglądał jak meduza lecąca po niebie ale nie znajduje słowa z czym go porównać... Zorientowałem się, że mój telefon jest w moim pokoju, zauważyłem, że jest czyste niebo dlatego oszacowałem w którym miejscu szukać go na niebie nim wrócę.
Zacząłem rozpaczliwy bieg do domu miałem 20 metrów, sąsiedzi widząc mój sprint pewnie zastanawiali się czy jestem normalny...

Wróciłem po około 30 sekundach i szukałem go na niebie z telefonem w ręce (ale go już nie było). Uwaga na niebie nie było chmur a on poruszał się ociężale lekko zmieniając kierunek. On nie odleciał ani się nie schował w chmurze - on po prostu zniknął i jestem tego pewny. Kolejny raz czułem zażenowanie, że znów miałem okazję zrobić zdjęcie ale mi się nie udało.
Czy to były "ufoludki" - ten obiekt nie miał konkretnego kształtu bo nieustannie wibrował i go zmieniał ewentualne istoty na "pokładzie" zostały by zmasakrowane.

Następnie w czerwcu wracając ze szkoły byłem uczestnikiem bardzo dziwnej sytuacji, otóż poczułem się bardzo szczęśliwy a nawet wpadłem w euforie, która nie miała swojej przyczyny i wtedy przejechało obok mnie auto a dokładnie bus dostawczy i pod moje nogi wleciała jedna jedyna strona od gazety "Polskie Roswell" za sprawą IDEALNEGO podmuchu wiatru. (Zdjęcie w załączniku - miałem telefon). Na stronie od gazety wpatrywały się na mnie "ufoludki" a ja czułem tą euforie sprzed kilku chwil zanim wpadła mi pod nogi. To było niezwykłe uczucie biorąc pod uwagę co ja wcześniej widywałem na niebie.
To wszystko z czym miałem do czynienia w tych dwóch miesiącach.

Ale wciąż nie dawało mi spokoju o co w tym wszystkim chodzi co ja mam z tym wspólnego przecież jestem normalnym człowiekiem chcącym mieć normalne życie... Zacząłem szukać informacji odnośnie tego zjawiska NOL (bo to nie dotyczy tylko kosmitów ale po prostu niezidentyfikowanych obiektów latających). Oczywiście jako ktoś kto zaczyna przygodę z tym tematem obejrzałem relację Jana Wolskiego i Lecha Chacińskiego ale ich historię opisywały realnych fizycznych przybyszy i ich statki a ja widziałem obłoki światła...

Znów czułem się zażenowany i niezrozumiany... Natknąłem się na film w którym starszy człowiek opowiada o swoim spotkaniu twarzą w twarz z nieznaną istotą idąc nocą w grupie znajomych. I tutaj zaczyna robić się ciekawie, ponieważ miejscowość z filmu jest mi dobrze znana i znajduję się około 30-40km od miejsca mojego zamieszkania.
Link do źródła https://www.youtube.com/watch?v=_FkzrZ0rvAA


Pewnego czerwcowego dnia byłem u dziadków w odwiedziny i wtedy dziadek powiedział "35 lat temu kiedy wracałem z pracy na motorze zobaczyłem spodek z wieloma okienkami z których patrzyły się na mnie "małe ludziki" który krążył wokół wieży kościelnej w Radzimowie".  Dziadek nigdy nikomu o tym nawet nie wspomniał nawet mojej babci... Chcielibyście zobaczyć moją minę kiedy to usłyszałem...

I tutaj robi się jeszcze ciekawiej bo ta miejscowość jest zaledwie 5km od miejsca mojego zamieszkania a mój własny dziadek miał bezpośredni kontakt z UFO!!!!!!!!!!! Czy to były "ufoludki"? W tym wypadku to były realne istoty w swoim realnym statku niczym z historii Jana Wolskiego i Lecha Chacińskiego.  I teraz uwaga bo wchodzę do gry.
Pomyślałem "zaraz zaraz ufoludki i kościół? Czy te dziwne rzeczy mają coś wspólnego z samym Bogiem? I tak się nad tym głowiłem licząc, że znajdę odpowiedź w samej biblii. I wtedy natknąłem się na owy fragment z biblii:
12 Dlatego radujcie się niebiosa i ich mieszkańcy!
I wtedy mnie olśniło, czy to nie odnosi się do innych cywilizacji?!

Pomyślałem sobie "to wszystko nie może być przypadkiem", i zastanowiłem się w jaki sposób te istoty mogą dać mi jakąś wskazówkę. I wtedy obejrzałem zdjęcia satelitarne okolic mojej miejscowości z 2000r. i wtedy nie uwierzyłem własnym oczom!

Zaledwie kilkaset metrów od mojego domu na zdjęciu satelitarnym zobaczyłem "poświatę" jakiejś twarzy - zbliżyłem zdjęcie i ujrzałem stojącą na polu humanoidalną postać (zdjęcie w załączniku). Ja już wtedy po prostu zwariowałem na punkcie UFO dlatego zacząłem pokazywać to moim znajomym - jak się pewnie domyślacie zostałem wyśmiany...
Poświata tej istoty z charakterystycznym "klejnotem" na piersi przypomina tak zwane wondżiny.
Wandija/wondżiny to w wierzeniach Aborygenów istoty, które 4000 lat temu przyleciały z nieba i nauczyły ich polować na zwierzęta. Oczywiście ten prymitywny lud zrobił z nich "bogów" i dorobił religię, że są oni odpowiedzialni za monsumy i suszę. Dlatego aby ich przebłagać muszą co roku odnawiać ich portrety na ścianach aby uchronić się przed nieurodzajem.
Oni przekazują sobie tę historię ustnie od przeszło 4000 lat dlatego dzisiaj podziwiamy portrety najprawdziwszym ufoludków na ścianach. I ta istota jest strasznie podobna do tej, która stała na polu w 2000r. w mojej wsi..
Moja ciekawość tego tematu i tych dziwnych zdarzeń w jakich uczestniczyłem nie dawały mi spokoju, chciałem po prostu wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi.

Połączyłem gazetę Polskie Roswell, humanoida stojącego na polu, relację mojego dziadka oraz ten biblijny werset.
Postanowiłem iść tym tropem dlatego zrobiłem coś co na zawsze odmieniło moje życie i moją świadomość odnośnie świata.


Był 17 lipca 2017 roku:
W domu poprosiłem Boga czy pokaże mi UFO które będę mógł sfotografować swoim telefonem (serio o to poprosiłem).
Założyłem swój krzyż na szyję i powiedziałem coś w stylu "W imieniu Boga idę nawiązać kontakt z inną cywilizacją!"
I wtedy po godzinie 22 (było już ciemno) poszedłem samotnie na obrzeża pobliskiego lasu (oczywiście tego lasu gdzie stała humanoidalna postać bo stwierdziłem, że to nawiązuje do Polskiego Roswell - gazety, która wpadła mi pod nogi.
Kiedy byłem już na miejscu spojrzałem z wielką wiarą w nocne niebo - On już na mnie czekał...
Niebieski obłok latał mi nad głową około 150 metrów nad głową!
NATYCHMIAST wyciągnąłem telefon aby zrobić mu zdjęcie!!!! (zdjęcie w załączniku).
Do tego nagrałem film ale na nim nic nie widać - to telefon a nie profesjonalny aparat. Na filmie nie kryłem swojego szczęścia a nawet padłem na kolana i dziękowałem Bogu za ten piękny widok!
Krzyczałem do niego "ląduj błagam!" ale on nie reagował.
Obserwacja trwała kilka minut po czym gdy już byłem spełniony ten obiekt rozpłynął się w powietrzu (on nie odleciał on wrócił do swojego wymiaru - nieba!)
Wróciłem do domu szczęśliwy i wtedy sięgnąłem znowu do biblii a tam taki tekst:
30 Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego11, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich12 z wielką mocą i chwałą.
Ja po prostu nie wierzyłem w to co czytam!

Mamy 2019 rok a ja planuję powrócić na to miejsce w celach obserwacji z najnowocześniejszą kamerą jaką tylko znajdę - tak wydam na nią całe oszczędności. I będę nagrywał te obiekty aby ludzkość się w końcu przebudziła! Dlatego od roku 2020 będę aktywnie obserwował tutejsze niebo nad Polskim Roswell ze swoją kamerą. To co planuję nagrać będzie przełomowe!

Jako ciekawostkę powiem, że aktualnie te miejsce jest nadal aktywne ufologicznie - ostatnio widziałem pomarańczowe światło unoszące się na horyzoncie...

Jako dodatek w załączniku wyślę jeszcze czerwony obiekt na nocnym niebie (ciekawostka jest taka, że było to w miejscu gdzie stał ufoludek na polu a chwilę wcześniej widziałem meteor, który wypalił się nad moją głową).

Trochę się rozpisałem ale było warto mam nadzieję, że ta fotka obłoku trafi na wasz kanał w celach uświadamiających.
Niech żyje Polska i UFO! :D

Jeśli chcecie więcej informacji to służę pomocą ale zaznaczam, że mimo wszystko chcę być anonimowym badaczem zjawiska NOL.

To nie koniec tej historii być może pewnego dnia nadleci spodek a ja go po prostu nagram (Od teraz zawsze mam telefon przy sobie).

Ciekawostka: "małe ludziki" mojego dziadka to inne istoty od tego gościa na polu bo te pierwsze były niskie (żywe krasnoludki).

Pozdrawiam,

[dane do wiad. FN]

/poniżej fotografie przysłane przez autora relacji/










zwiń tekst



OBSERWACJA UFO 18 SIERPNIA 2019 PRZY LOTNISKU STARACHOWICE
Pon, 19 sie 2019 07:34 komentarze: brak czytany: 867x

Szanowni Państwo,W dniu 18 sierpnia o godz. 13:17 ok. 1 km od lotniska Strachowice przez przednią szybę samochodu zauważyłem białą kulę lecąca wolno na wysokości ok. 300m.  Kula leciała ne tej wysokości z prędkością ok. 1m/sek przez około minutę po czym gwałtownie zwiększyła wysokość.W tym momencie sięgnąłem po smartfon, wyszedłem z samochodu i zrobiłem 4 zdjęcia. Czwartego nie załączam, bo na.......

czytaj dalej

Szanowni Państwo,
W dniu 18 sierpnia o godz. 13:17 ok. 1 km od lotniska Strachowice przez przednią szybę samochodu zauważyłem białą kulę lecąca wolno na wysokości ok. 300m.  Kula leciała ne tej wysokości z prędkością ok. 1m/sek przez około minutę po czym gwałtownie zwiększyła wysokość.W tym momencie sięgnąłem po smartfon, wyszedłem z samochodu i zrobiłem 4 zdjęcia. Czwartego nie załączam, bo na nim nie widać obiektu który zniknął za chmurami.
Ciekawe jest też to, że mniej więcej przed miesiącem w tym samym miejscu, ale w nocy obserwowałem obiekt lecący - jak mi się wydaje - dokładnie tą samą trajektorią, z tym, że miał nieokreślony, dziwny kształt którego nie umiem określić, i świecił kolorem pomarańczowo-żółto-czerwonym (nie jestem mocny w określaniu kolorów). Oba obserwowane obiekty nie były balonami ani tym bardziej dronami, których nie wolno używać w pobliżu lotnisk.
Zdjęcia wykonane aparatem Samsung Galaxy S5 w załączeniu.
[dane do wiad. FN]
 (personalia wyłącznie do wiadomości Fundacji)







zwiń tekst



Kilka moich snów o wojnie
Nie, 18 sie 2019 08:57 komentarze: 4 czytany: 1229x

[...] Witam miałem kilka snów dotyczących wojny, którymi chciałem się podzielić. Sen 1.Stoję na placu przed Szkołą Podstawową w Nowym Dworze Mazowieckim, jestem w mundurze - jest jakaś, mała uroczystość, chyba składam przysięgę. Na placu jest nas 300 może więcej. Z przemówienia niewiele pamiętam, ale chyba wynika, że jesteśmy jakąś Brygadą (lub raczej jej częścią) sformowaną na ad hoc. Żołnierze.......

czytaj dalej

[...] Witam miałem kilka snów dotyczących wojny, którymi chciałem się podzielić.
 
Sen 1.
Stoję na placu przed Szkołą Podstawową w Nowym Dworze Mazowieckim, jestem w mundurze - jest jakaś, mała uroczystość, chyba składam przysięgę. Na placu jest nas 300 może więcej. Z przemówienia niewiele pamiętam, ale chyba wynika, że jesteśmy jakąś Brygadą (lub raczej jej częścią) sformowaną na ad hoc. Żołnierze w tym oddziale są wszyscy z Nowego Dworu Mazowieckiego lub najbliższej okolicy.
Uroczystość się kończy - mogą do nas podejść rodziny, które przyglądały się uroczystości. Do mnie podchodzi mama z tatą. Płaczą, mama mówi, żebym na siebie uważał, żebym nie ryzykował. Odpowiadam, że nie zamierzam zostać bohaterem. Wiem, że jestem słabo przedszkolny, tak na szybko niedbale i tylko podstawy podstaw. Czuję się jak mięso armatnie.
Pada rozkaz do ciężarówek, żegnam się z rodzicami, przed wejściem na pakę dostajemy magazynki z ostra amunicją i dopiero wtedy możemy je wpijać w broń. Siadam na pace - broń zabezpieczona.
Sen się urywa.
 
Sen 2.
W śnie jestem żołnierzem szeregowym.
Szeroka droga, dwie jezdnie po jednej w każdym kierunku. Szerokie pobocza. Droga po obu stronach otoczona lasem.
Idziemy od paru godzin gęsiego, jeden rząd po jednej stronie drogi, jednym poboczem. Drugi po przeciwnej stronie.
To jeszcze Polska, ale już blisko granicy z Ukrainą.
Idziemy na front.
Front jest jeszcze na Ukrainie ale zbliża się niebezpiecznie do Polski. Wiem, że Rosjanie są gdzieś pod lub za Lwowem. Nasze wojska już tam są, od jakiegoś czasu pomagają, ale nie dajemy rady, Rosjanie spychają nas i Ukraińców w kierunku naszej granicy - rząd rzuca kolejne oddziały. Rząd chce żeby wojna toczyła się na terytorium Ukrainy a nie naszym Polski. (w sumie racjonalne).
Patrzę na przeciwległa stronę, sama piechota, jak ja. Brak ciężkiej broni. Brak broni przeciwpancernej czy przeciwlotniczej. Brak oficerów.
 
W śnie w myślach, dlaczego nie jedziemy ciężarówkami ? Oficerowie podczas jakieś odprawy powiedzieli, że obawiają się ostrzału artylerii dalekiego zasięgu, lub nalotów lotniczych. Jak trafią ciężarówkę to zginie na miejscu kilkudziesięciu ludzi. Do tego ciężarówki maja być oszczędzane do transportu zaopatrzenia.
Droga jest pusta mamy iść tylko poboczem. Jezdnia ma być przejezdna dla jednostek szybkich, zmotoryzowanych i dla uchodźców z Ukrainy. Dziwię się nikt drogą nie jeździ. Czasem z kierunku Ukrainy pospiesznie przejedzie jeden samochód osobowy. Jakby ostatni uchodzący.
 
Idziemy na nogach od wielu godzin, jestem zły, zmęczony - gdzie są te ciężarówki no i dla czego to my Polacy mamy walczyć na Ukrainie na nie Ukraińcy, których jest dużo w Polsce. Czemu oni nie włączą za swój kraj tylko pracują u nas.
Nasłuchuje czy słychać odgłosy frontu - dźwięków dalekich wybuchów. Ale nic nie słyszę, czyli front jeszcze daleko.
Sen się urywa.
 
<Ten sen miałem na początku Wojny Rosyjsko - Ukraińskiej w Donbasie.
Wtedy Ukraińców pracujących w Polsce nie było zbyt wielu. Dopiero zaczynali uciekać przed poborem do własnej armii.
W śnie miałem uczucie jakby tych Ukraińców było bardzo, bardzo dużo w Polsce, jakby miliony. Dokładnie tak jak jest teraz.>
 
Sen 3.
Leżę na wale przeciwpowodziowym wzdłuż (rzeki) Narwi, w Nowym Dworze Mazowieckim. Mamy bronić mostu na Narwi. Oddział to jakaś zbieranina. Żołnierze dowiadują się, że jestem z Nowego Dworu Mazowieckiego. Śmieją się, że mogę skoczyć do domu na obiad.
Widzę oficera proszę o 30 minutową przepustkę. Mówię mu, że skocze do rodziców dam znać, że jestem, że żyję. Oficer się lekko uśmiechnął po czym kategorycznie odmawia. Mówi Rosjanie są blisko, może już pod lotniskiem w Modlinie. Tracę nadzieję na przepustkę, ale rzucam jeszcze, że jak usłyszę strzały to natychmiast przybiegnę nawet wcześniej niż za 30 minut. Kategorycznie zabrania mi opuszczania pozycji.
Sen się urywa.
 
Sen 4.
(Nadal jestem żołnierzem) Wycofujemy się w zadłuż linii kolejowej. Wiem, że linia frontu została przerwana, że rozbito nasze oddziały (w tym mój). Że pomiędzy nami uciekającymi w nieładzie, a Rosjanami nie ma już żadnych zwartych naszych oddziałów. Front został przerwany rozbity.
 
Rozglądam się nigdzie nie ma żadnych oficerów. Jak zwykle, myślę siedzą po sztabach nie wychylają nosa. Biegnę w kierunku Warszawy. Kryje się pod drzewami. Obawiamy się nalotu bombowego. Las na brzegach to brzozy. Poznaję, to las za Legionowem w kierunku na Warszawę, znam tą trasę, jeżdżę nią do pracy.
Nie mam dużego plecaka, tylko mały chlebak, w nim amunicje i wodę i trochę jedzenia pewnie porzuciłem część / resztę wyposażenia, żeby się szybciej poruszać. Wokół mnie wielu żołnierzy takich jak ja.
Mała przerwa czasowa w śnie.
Dochodzimy do przedmieść Warszawy - tu pojawiają się oficerowie zgarniają nas z ulicy, w pospiechu każą nam wsiadać do podstawionych autobusów ZTM. Jak tylko autobus się zapełnia żołnierzami, natychmiast kierowca zamyka drzwi i szybko rusza. Patrzę przez okno autobusu, szukam jakieś zorganizowanej linii obrony. Nic nie widzę.
Sen się urywa.
 
Sen 5.
Dalej jestem żołnierzem. Leże od kilku godzin na trawniku, schowanym w cieniu bloku na Warszawskim Gocławiu. (to jest ten sam dzień co w śnie nr 4).
Wokół mnie nieznani mi żołnierze. Sformowano z nas jakiś nowy oddział piechoty. Wiem, że jesteśmy jakimiś rezerwami sztabu. Rosjanie podchodzą do Warszawy również od wschodu i południowego wschodu. Mamy się bronić na tym kierunku. A gdyby nas Rosjanie zepchnęli to między blokami na Gocławiu.
Czekamy na transport żeby nas podwieźli na front. Dziwie się (w śnie), że nie widziałem linii frontu na północy a przecież tam już nie było żadnych naszych zorganizowanych wojsk. Wspominam w myślach (w śnie), że to przecież moje odziały i ja byliśmy ostatnimi co uciekali. Czyżby sztab zapomniał o obronie na Północy Warszawy ? Martwię się (w śnie), że Rosjanie zajęli Nowy Dwór Mazowiecki, tam jest mój dom - zostali rodzice. Coś mi się w myślach nie zgadza dostrzegam chaos organizacyjny w dowodzeniu obroną. Leżąc pod blokiem zastanawiam się jak mamy się bronić skoro władze nie ewakuowały nawet mieszkańców Gocławia. Rozmyślam dalej, przecież jak Rosjanie zaczną strzelać z artylerii to w blokach zginie wielu cywilów.
 
Chodnikiem idzie jakaś ładna kobieta widać, że jest zmęczona. Dźwiga w obu rękach reklamówki z zakupami, jakieś zapasy na dłużej. Żołnierze żartują, prawią jej komplementy, mówią że chcieliby się z nią umówić na kawę. Nie reaguje na zaczepki.
 
Poznaję ją, tak na 80 %. Wstaję i podchodzę do niej.
 
Z tyłu słyszę gwizdy i wiwaty, żołnierze się śmieją ze znalazł się jeden odważny.
Zastępuje jej drogę - ona próbuje mnie wyminąć.
Mówię jej, że się znamy i przypominam jej skąd. Poznaje mnie, uśmiecha się. Faktycznie wygląda na bardzo zmęczoną.
Stwierdza, że jestem żołnierzem. Mówi, że je mąż też został z mobilizowany i nie ma z nim kontaktu ani żadnych wieści od niego. Całuje mnie w policzek na pożegnacie i mówi, że musi już iść.
Wracam na swoje miejsce. Koledzy się śmieją, że nic nie ugrałem, odpowiadam że przecież dostałem buziaka w policzek a oni nie.
W tym momencie na ulicy zatrzymują się zielone wojskowe ciężarówki oraz autobusy komunikacji miejskiej. Dostajemy rozkaż szybkiego załadowania się, bo nie ma czasu.
Jadę na front.
Sen się urywa.
 
W snach miałem uczucie, że obrona Polski to jeden wielki chaos, bez ładu i składu, oraz że nikt nie dba o ludność cywilną.
Rzucało mi się w oczy brak ciężkiej broni - oddziały to sama piechota.
Zwykli ludzie zaś próbowali mimo toczącej się wojny żyć normalnie pomimo biegających gdzieniegdzie dużych grup żołnierzy.
 
Sny mi się śniły na przestrzeni kilku lat. Pierwszym był sen nr 2 a następnie 1, 3, 4, 5.
Sny, które są swoja kontynuacją śniły mi się z przerwami nawet kilku - kilkunastu miesięcy.
Sen nr 2 jakby trochę nie pasował, ale że był to go opisałem. Sny te dobrze pamiętam, jakby to były wspomnienia. Jakby to wszystko już się wydarzyło. Rzadko pamiętam sny a jeżeli już to szybko zapominam. Te natomiast pamiętam.
Nie posiadam zdolności przewidywania, ale w śnie nr 2 jakbym przewidział, że w Polsce będzie pracować bardzo dużo Ukraińców, co się sprawdziło.
 
Pozdrawiam.
 
 
Dane personalne i adresowe tylko do wiadomości Fundacji.
Pozdrawiam, wasz czytelni [...]

opis trafił do FN 16 sierpnia 2019



I jeszcze jeden opis snu z naszej poczty:

To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Dzień Dobry

Witam.
Chciałem się z wami podzielić pewnym snem który miałem dzisiejszej nocy. Może was to zainteresuje.

Miałem sen o wojnie. W tym śnie Rosja najechała na zachodnią Europę. Pamiętam że sen był bardzo realny. Pamiętam także gdzie się wtedy znajdowałem. Byłem w domu kuzyna. Pamiętam dźwięki wybuchów. Przeloty rakiet. Pamiętam to dokładnie ponieważ bałem się wtedy aby jedna z nich nie trafiła w dom w którym byliśmy.

Pamiętam także że widziałem mapę na tej mapie czerwonym kolorem oznaczona była Rosja. Były także jaśniejsze czerwone regiony ale nie wiem co to oznacza. Na tej Mapie Ukraina, Białoruś, Rumunia, Węgry, Słowacja i Wschodnia Część Polski były zajęte. Nie jestem pewien ale chyba nawet Austria była na czerwono. Pamiętam że chyba Niemcy nam wtedy pomagali się bronić. Pamiętam że granice frontu były Łódź, Kraków i jeszcze jakieś miasta ale już nie potrafię sobie przypomnieć nazw dokładnie. Górny Śląsk gdzie się właśnie znajdowałem był jeszcze bezpieczny ale wszędzie było słychać rakiety. Pamiętam też Wrocław ale nie wiem dlaczego zwróciłem na niego uwagę.

Pamiętam także że potem jak coś wybuchło nad naszym domem i się rozprysło żarzącym się ogniem. To tyle.

Pozdrawiam.

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 50 65
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 65

szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Tym razem nie będzie jednego 'tematu wiodącego', a kilka. Przedstawimy najnowsze informacje w sprawie kilku wybranych naszych projektów, a także postaramy się odpowiedzieć na wybrane pytania naszych sympatyków. Do usłyszenia 22 września o godz. 21.00!

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

CNN, powołując się na wiedzę rozmówcy, znającego ustalenia toczącego się śledztwa, zdradza kolejne szczegóły na temat sobotniego ataku. Według źródła amerykańskiej stacji pociski zostały wystrzelone z bazy w Iranie, położonej blisko granicy z Irakiem. Przed dotarciem do celu, pociski według śledczych, miały przelecieć nad południowym Irakiem oraz przez przestrzeń powietrzną Kuwejtu.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 17 wrz 2019 09:18 | Witam, Dnia 13.09 o godz 18:40 wyszedłem na balkon (3 -pietro) obejrzeć na chwile zachód słonca, w pewnej chwili od strony południowej wysoko na niebie zauważyłem bardzo jasną, jak wczesniej myślałem gwiazdę która po chwili przygasła o połowę i zmieniła kolor na czerwony i szybkim ruchem ruszyła w kierunku północnym.Chciałbym dodać że tego wieczoru chmury były bardzo rozrzedzone lecąca kula mocna przeswitywała przez nie. cała obserwacja trwała około 10 sek. Co ciekawe żona dzień wczesniej też...

Dziennik Pokładowy

Środa, 4 września 2019 | Kluczem do uratowania świata jest życie zgodnie z zasadami Kreacji! – niezwykłe przesłanie od obcych cywilizacji do mieszkańców Ziemi.

czytaj dalej

FILM FN

US NAVY OFICJALNIE POTWIERDZA PRAWDZIWOŚĆ TRZECH FILMÓW Z UFO

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.