Dziś jest:
Sobota, 4 grudnia 2021

Nie budźcie mnie nawet na koniec świata, chyba że miałby naprawdę dobre efekty specjalne.
Roger Zelazny, pisarz S-F

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




I POWIEDZIAŁEM RODZICOM, ŻE JA TEŻ MAM GRÓB...
Śr, 1 gru 2021 08:23 komentarze: 2 czytany: 1522x

[…] Witam załogę okrętu Nautilus! Z wielkim zainteresowaniem czytam wasz serwis, ale najbardziej interesują mnie rzeczy związane z reinkarnacją. Uważam, że mój przykład w sensie mojej osoby jest dowodem na istnienie wędrówki dusz. Jako małe dziecko mówiłem, że kiedyś umarłem, a wcześniej miałem żonę i córkę. Moi rodzice nawet powiedzieli, że podawałem jakieś obcobrzmiące nazwisko, które nosiłem. Dziś.......

czytaj dalej

[…] Witam załogę okrętu Nautilus! Z wielkim zainteresowaniem czytam wasz serwis, ale najbardziej interesują mnie rzeczy związane z reinkarnacją. Uważam, że mój przykład w sensie mojej osoby jest dowodem na istnienie wędrówki dusz. Jako małe dziecko mówiłem, że kiedyś umarłem, a wcześniej miałem żonę i córkę. Moi rodzice nawet powiedzieli, że podawałem jakieś obcobrzmiące nazwisko, które nosiłem. Dziś już tego nie pamiętam, ale jako dziecko podawałem bardzo dużo szczegółów. Jak miałem 4 lata rodzice zabrali mnie na cmentarz, a ja im powiedziałem, że ja też mam grób, ale w takim miejscu, gdzie nie ma lasu, tylko pola i kiedyś odwiedziłem własny grób, kiedy byłem aniołkiem. Mam także od dziecka bardzo dziwną bliznę na piersi, od urodzenia. Mogę wam nawet przesłać zdjęcie. Jestem pewien, że jest to jakiś ślad po poprzednim życiu. Jak miałem 5-6 lat, to powoli zacząłem o wszystkim zapominać, ale te moje opowieści w dzieciństwie sprawiły, że moja rodzina najbliższa wierzy w wędrówkę dusz. Dobrze, że o tym piszecie, bo ludzi trzeba o tym uświadamiać. Robicie dobrą robotę

Pozdrawiam i proszę o zachowanie moich danych do Waszej wiadomości

[…]

 

/z Archiwum FN/

[...] Witam serdecznie!

 Oto moja historia :

07 09 1995 roku urodziłam drugą córeczkę.

10 12 1998 roku około godziny 7.20 – 7.30 rano  Julia tuż przed wyjściem do przedszkola  bawiła się  dominem ze zwierzątkami i w tym samym czasie jadła śniadanie a właściwie była karmiona przeze mnie.  Obok przy stole śniadanie jedli  mąż i starsza córka. 

Nagle w czasie zabawy bez żadnego wcześniejszego naprowadzającego tematu Julia powiedziała, że „ona umarła z głodu, że tatuś nie dał jej jeść” Na moje stwierdzenie Co ty mówisz twój tatuś sam by nie zjadł a tobie by dał jeść Julia odpowiedziała „ to nie ten tatuś to inny tatuś nie dał jej jeść”  Rozmowa się skończyła. Dziecko nie rozwinęło dalej tematu a my musieliśmy wychodzić do pracy. Stwierdziłam, że zapiszę to co mówiła i stąd tak dokładny zapis i godzina rozmowy. Notes w którym to zapisałam cały czas przechowuję w szufladzie.

 Jest jeszcze jedna rzecz związana z tym zdarzeniem którą uświadomiłam sobie po tym zdarzeniu i obserwuję do dzisiaj.

O ile starsza córka była jako dziecko strasznym niejadkiem i miałam duże problemy aby cokolwiek zjadła łącznie z tym ,że teściowa gdy Dominika miał ok. 2,5 roku zarzuciła mi ,że dziecko głodzę  to Julia od urodzenia była zawsze głodna. Musiała pojeść i to dość dobrze a przy tym nigdy nie była gruba.  Jej humor zależał od tego czy była głodna. Jak zaczynały się jakiekolwiek nieuzasadnione płacze czy dąsy musiała dostać jedzenie i wtedy wszystko wracało do normy. O ile w starszą córkę trzeba było  „wciskać” jedzenie Julia jak tylko dorosła do wieku „ ja sama” potrafiła sama zrobić sobie kanapkę  czy zrobić samodzielnie jakiekolwiek inne jedzenie. Tak jest do dzisiaj. Gdy tylko w lodówce pojawia  się jakakolwiek  pusta półka zaczyna się niepokój i pytania kiedy będą zakupy. Nie lubi gdy ja nie robię zakupów i chcę aby z lodówki znikły wcześniej zakupione rzeczy.

Bardzo lubi gdy mąż idzie na zakupy spożywcze. Mąż  też lubi jak w lodówce jest pełno.

Pragnę jeszcze w uzupełnieniu moich obserwacji dodać , iż nigdy później pomimo moich podpytywań  nie  powiedziała nic więcej, nie jest i nie była gruba - obecnie jest normalną 13-latką która nie lubi być głodna.

 Pozdrawiam serdecznie

 [...]

 

Hallo dla zalogi Nautilusa.

Historia ktora chce wam opisac dotyczy mojej siostry i nie wiem czy to jest dowod na reinkarnacje.Siostra swojego obecnego meza poznala / w tym roku 25 lat po slubie/ na wycieczce.On wsiadal na ostatnim przystanku i gdy wsiadl cos sie z nia zaczelo dziac/nie byla to milosc od pierwszego wejzenia jak sie to okresla/ to bylo cos innego jakby jakies wspomnienie,byla pewna ze ona te osobe juz zna, nie umiala tego co sie z nia dzialo opisac nie znala slow ,porownan ktore by to wrazenie potrafilo opisac.Zostali para i po trzech latach znajomosci zostali poproszeni przez moja babcie o pomoc w ogrodku przy zbiorze owocow.Babcia byla w tym czasie w szpitalu i sama nie mogla tego zrobic.Siostra opowiadala ze pojechali do ogro dka,poszli do altanki ktora byla prawie jak domek bo byla tam kuchnia,lozko,jak w wiejskiej chacie.Przebrali sie w ubrania ktore tam byly,jakas koszula flanelowa,babci fartuch i gdy tak byli juz przebrani siostra opowiadala ze wpadla w jakis dziwny stan,bo zrobilo jej sie slabo i jeszcze cos dziwnego z nia sie dzialo i nie umie tego opisac i poczula ze  jak by sie przeniosla w czasie ,czula ze juz kiedys byla w takiej sytuacji z ta samo osobo,tak jak by mieszkala na wsi i wykonywali podobna czynnosc na gospodarstwie  i podobnie byli ubrani.To byla chwila i wszystko wrocilo do normy.Przypomnialo jej sie wtedy to pierwsze ich spotkanie na wycieczce i podobne  uczucie i wie ze nie mialo to nic wspolnego z wygladem fizycznym obecnego jej meza ale cos czego nie umie nazwac,opisac  tego  co jej mowilo ze juz kiedys byli razem i cos mocnego ich laczylo. Poprostu przez chwile czula te uczucie ktorym dazyla juz kiedys te osobe .Pozdrawiam

 

 

From: [...]
Sent: Monday, September 20, 2021 9:05 PM
To: FN
Subject: Dowód na reinkarnację czy zwykły "błąd" systemu?

Dzień dobry!

Chciałem już wiele razy napisać do Państwa tego maila, jednak zawsze gdy zabierałem się za pisanie, nie potrafiłem ubrać w słowa tego co wydarzyło się w moim życiu. Myślę jednak, że tym razem podejmę kolejną próbę i uda mi się chociaż niezgrabnie to opisać. Przejdę jednak do sedna sprawy:
Zdarzenie miało miejsce 5 lat temu w sierpniu. Piękny, słoneczny dzień. Dostaję telefon z firmy, w której pracuję jako kierowca ciężarówki z informacją załadunku - Bielsko-Biała, magazyn TRW; zrzutka Melfi.
Około godziny 11:00 stawiłem się na załadunek. Kazano mi podstawić się pod rampę (chyba nr 8). Na sam załadunek "zeszło" ok 3 godzin. W międzyczasie inną ciężarówką przyjechał, jak później się okazało, kolega z lat szkolnych. Porozmawialiśmy przez około godzinę, coś tam powspominaliśmy. Dzień jak każdy inny. W pewnym momencie magazynier dał znak, że moje auto jest załadowane i mam udać się do biura po dokumenty. Krzyknąłem do magazyniera "ok" i idę do biura. Otwieram drzwi do budynku biurowego i w tym momencie widzę człowieka, jego twarz, jego zmieszanie i to że nie wiadomo skąd on zna mnie a ja jego. W mojej głowie, jak przebłysk (czy błyskawica-ciężko to opisać słowami) wpada myśl, obraz sytuacji: las, wilgoć, chłód, Germania (dokładnie taka nazwa). Ja w tej wizji (obrazie w mojej głowie) jestem ubrany w zbroję żołnierza rzymskiego (złoty napierśnik), w ręku trzymam miecz. Czuję chłód otaczający mnie z każdej strony. Wiem, że przegrywamy bitwę; wiem, że sprawa jest przegrana. Widzę w tym obrazie tego człowieka wraz z dwoma innymi ludźmi w umundurowaniu żołnierzy rzymskich, którzy uciekają z pola bitwy. Krzyczę na nich dlaczego się wycofują, każę im wracać do walki. Nie słuchają mnie. Czuję w sobie gorycz, rozpacz, złość. Obraz się urywa.
Człowiek, który czekał na dokumenty patrzył na mnie z wyrazem twarzy przerażonego czy zmieszanego. Nie wiem czy on zobaczył to samo co ja gdyż po tej sekundzie zawieszenia w całej tej sytuacji, dostał dokumenty i szybko wyszedł.
Nigdy wcześniej, ani później nie spotkałem tego człowieka.

Oczywiście sprawdziłem czy legiony rzymskie walczyły w Germanii i czy przegrały tam bitwę.
Jest cały opis: Bitwa w Lesie Teutoburskim.

Zaznaczam, że nigdy wcześniej nie interesowałem się Cesarstwem Rzymskim i jego historią. Ba! Wręcz nie lubiłem tego tematu i wolałem "omijać" ten okres historyczny. Jednak od tamtej chwili czuję wręcz niewytłumaczalną tęsknotę za tamtymi czasami.
Wiem jedno: to nie moje pierwsze życie i (niestety) nie ostatnie.

Moje pytanie do Fundacji Nautilus brzmi:
Czy jesteście w posiadaniu opisów podobnych sytuacji?

Jeśli będzie z waszej strony chęć publikacji maila to macie moją zgodę.
Proszę tylko o zachowanie anonimowości.

Pozdrawiam całą Fundację Nautilus!
Robicie świetną robotę!

                                                                                     Z poważaniem
                                                                                                              [dane do wiad. FN]




zwiń tekst



TEN SILNY, NEGATYWNY BYT POWRÓCIŁ!
Pon, 29 lis 2021 14:39 komentarze: brak czytany: 1396x

Pozdrawiam serdecznie Zaloge Fundacji Nautilius.  Pisze do Was kolejny list z moimi doswiadczeniami.  Pod koniec Pazdziernika doswiadczylem sytuacji ktora nadal probuje zrozumiec i rozwiazac. Zadzwonila do mnie znajoma z prosba czy nie moglbym pomoc starszej Pani. Ona jest Portugalka i skonczyla 70 lat.Z mezem sie rozeszla kilka lat wczesniej bo ja zle traktowal. Trojka dzieci ktore sa dorosle.......

czytaj dalej

Pozdrawiam serdecznie Zaloge Fundacji Nautilius.  Pisze do Was kolejny list z moimi doswiadczeniami.  Pod koniec Pazdziernika doswiadczylem sytuacji ktora nadal probuje zrozumiec i rozwiazac. Zadzwonila do mnie znajoma z prosba czy nie moglbym pomoc starszej Pani. Ona jest Portugalka i skonczyla 70 lat.

Z mezem sie rozeszla kilka lat wczesniej bo ja zle traktowal. Trojka dzieci ktore sa dorosle uznaly ze ich Mama doznala pomieszania zmyslow i sie od niej odizolowaly. Zostala sama i nie mogla liczyc na niczyja pomoc. Przez ostatnie dwa lata ta Pani przeprowadzila sie trzy razy. Powodem tego byly niewyjasnione sytuacje.

Mieszkanie tej Pani zaczelo przepelniac zatrute powietrze, Do tego stopnia ze wiedly wszystkie kwiaty a jej piesek odszedl w cierpieniach bo nie mial czym oddychac. Sama Pani w nocy dostawala poparzen jakby ktos wylewal na nia kwas. Pozostawaly bable na skorze po oparzeniach.
Przez trzy zmiany mieszkani  to cos ciagle podaza za nia. Poszedlem do tej Pani. Mieszka bardzo skromnie .

Mieszkanie ktore wynajmuje w jednopietrowym budynku nad restauracja i ma wspolana kuchnie z trzema innymi lokatorami.
W tej kuchni jest bezlad, duzo niespalonych do konca papierosow i duzo sladow krwi na szafkach. W czasie mojego pobytu u tej Pani probowalem zrozumiec o co chodzi i czy rzeczywiscie nie jest to zle podejscie umyslu do rzeczywistosci.

Po dluzszej rozmowie przeszedlem sie po mieszkaniu, W jednej czesci poczulem manifestacje obcej energii. Nie widzialem ksztaltu ale poczulem bardzo mocna energie manifestujaca strach. To jest tak mocna energia ze powoduje jak sie mowi ze wlosy staja pionowo a po krotkim czasie jest sie siwym czlowiekiem. To jest rodzaj wibracji.

Nie poddalem sie i postanowilem ze sie nie odsune. Po krotkim czasie ten byt odszedl. Poszedlem do drugiej czesci mieszkania i znowu poczulem jego obecnosc. Po chwili znowu zniknal i znalazlem go w sypialni. Probowalem sprawic aby odszedl ale cos jednak zostalo. Po moim wyjsciu byl spokoj ale w nocy wszystko ponownie sie zaczelo. Dwa tygodnie pozniej poszedlem ponownie ta Pania odwiedzic i nie znalazlem tej energi. Ta Pani byla w dobrym nastroju.

Po moim wyjsciu ten byt ponownie powrocil. Ta negatywna energia jest najmocniejsza z jaka sie do tej pory zetknalem.
Jestem przekonany ze nie jest to zagubiona ludzka dusza .
To jest cos znacznie wiecej .
Zastanawia mnie fakt ze przy takiej mocy nie byla w stanie mna zawladnac. Nie zamierzam sie poddac i wierze ze znajde sposob aby pomoc tej Pani. W obecnych dniach probuje takze pomoc kilkunastoletniej dziewczynce ktora byla jako kilkuletnie dziecko molestowana przez jej ojca i jego kolegow.

Przezywa ona niesamowity stress i chce popelnic samobojstwo. Przyzeklem sobie ze nie pozwole aby ktos komu pomagam odszedl w bolu do innego wymiaru. Jesli uwazacie ze warto to wyrazam zgode na publikacje mojego listu.

 Pozdrawiam Was oraz Czytelnikow i bardzo serdecznie I Dziekuje ze jestescie.

[dane do wiad. FN, nasz czytelnik jest medium, który od wielu lat zajmuje się pomocą ludziom, którzy mają kłopot podobny do tego, który opisał w e-mailu - dostaliśmy opis  29 listopada 2021]




zwiń tekst



KRYSZTAŁ, DZIWNE ZNAKI NA CIELE I UFO
Nie, 28 lis 2021 10:53 komentarze: 1 czytany: 1171x

W dniu 13.03.2021 przebywalam w swoim domu w Polsce na urlopie. Po obiedzie ok. godziny 14.00 polozylam sie w pokoju na wersalce. Zamknelam oczy . Po chwili ujrzalam swiatlo. Swiatlo robilo sie coraz jasniejsze. W pewnym momencie , zrobilo sie czarno a w okolicy mojego czola pojawil sie przedmiot, majacy ok.10 centymetrow .Wygladal jak krysztal bialego koloru. Byl ladnie oszlifowany, w ksztalcie baczka.......

czytaj dalej

W dniu 13.03.2021 przebywalam w swoim domu w Polsce na urlopie. Po obiedzie ok. godziny 14.00 polozylam sie w pokoju na wersalce. Zamknelam oczy . Po chwili ujrzalam swiatlo. Swiatlo robilo sie coraz jasniejsze. W pewnym momencie , zrobilo sie czarno a w okolicy mojego czola pojawil sie przedmiot, majacy ok.10 centymetrow .

Wygladal jak krysztal bialego koloru. Byl ladnie oszlifowany, w ksztalcie baczka. Krysztal wolno obracal sie, a ja mimo zamknietych oczu widzialam go dokladnie. W glowie uslyszalam swoja mysl, ze za chwile bede moge zostac przeniesiona do pojazdu UFO. Pomyslalam , ze tyle razy widzialam takie pojazdy, raz moge zobaczyc jak wyglada w srodku. Krysztal zaczal coraz szybciej sie obracac , a ja na moim ciele poczulam wibracje. Cale moje cialo zaczelo wibrowac.

Krysztal obracal sie z zawrotna szybkoscia. Od mojej glowy, po czubki palcow u stop, czulam wibracje. W pewnym momencie, moje cialo zaczelo sie unosic a potem opadac. Tak to czulam. Tak bylo pare razy. Pomyslalam nawet, ze jestem po obiedzie , moze zbyt ciezka, ale po chwili , znalazlam sie w pojezdzie . Siedzialam kolo okna . Spojrzalam przez okno. Pojazd wlasnie ruszyl w gore. Powoli lecial do gory. Nie czulam zadnych koni mechanicznych, czy drgan.

Na dole bylo widac pole i drzewo na polu mojego sasiada. Po jazd wolno lecial , a po chwili przechylil sie w prawa strone a za chwile w lewa. Zadnych drgan. Lecial jak ptak. Ptak ktory leci i nie macha skrzydlami, tylko szybuje.  Spojrzalam w dol, chcialam sie rozejrzec, wyjsc z satmtad. Na dole pode mna byl jakis pokoj. Kwadratowy pokoj, wszystkie sciany byly  jednego koloru jasno brazowego i podloga w tym samym kolorze. Pusty pokoj . Jakies 4 metry wysokosci. Nie bylo schodow. A ja przed oczmi widzialam jakos przezroczysta sciane.  W dodotku wszystko widzialam w jakims swietle , cos jak odbicie lustrzane. Nie mialam ciala fizycznego. Z prawej strony pokoju zauwazylam w scianie wyjscie, nie bylo tam drzwi .

Bylo widac korytarz. Patrzylam na to wyjscie i w pewnym momencie zauwazylam dluga noge koloru brazowego. Jego stopa byla wieksza jak ludzka. Noga byla dluga i chuda . Od kolana do biodra znajdowal sie miesien. Byla to prawa noga obcego. Na biodrze mial powieszony przedmiot, ktory bardzo przypominal krotkofalowke. Widzialam takie krotkofalowki na filmach. Byl to przedmiot o dlugosci moze 20 lub 25 centymetrow. Bardzo prosty. Czarna dluga sluchawka. Po chwili uslyszalam cztery impulsy , mogly pochodzic z tej krotkofalowki. Cztery rozne dzwieki.

Poza tym, bylo bardzo cicho na pokladzie. Nie slyszalam zadnch rozmow. Gdy tak patrzylam w dol, poczulam nagle jakies impulsy na moim brzuchu. Byly bardzo delikatne , a nawet przyjemne. Pomyslalam, ze za chwile zasne, bo to cos bylo jak relaks. Powiedzialam wtedy, zadnych badan, to jest gwalt. Pojazd raptownie skrecil z powrotm a ja po chwili widzialam zobaczylam z gory drzewo na polu mojego sasiada. Pojazd zatrzymal sie a ja w ciago jednej sekundy, znalazlam sie w moim ciele fizycznym . Wstalam i poszlam do kuchni zrobic sobie kawe. Nic mi nie bylo. Czulam sie dobrze. Cala ta podroz byla bardzo krotka. Nikt z rodziny nie zauwazyl mojego znikniecia ani pojazdu UFO.

Wieczorem poszlam wziasc prysznic i kiedy polalam sie ciepla woda, poczulam na lewej rece pieczenie. Na lewej rece mialam slady zadrapania. Trzy dlugie szramy. Nie zzbyt glebokie, powierzchowne. Na czwarty dzien nie bylo juz ich widac.

/poniżej zdjęcia przysłane przez autorkę opisu historii/



Weszlam na allegro , zobaczyc krotkofalowki , ale te dzisiejsze sa bardziej nowoczesne. W miesiacu kwietniu wieczorem  , kiedy bylam w swoim pokoju przybiegl do mnie wnuczek. Powiedzial , ze zrobil film , bo widzial pojazd UFO. Zapytalam, a skad wierz , ze to UFO. Powiedzial, ze pamieta , jak kiedys opowiadalam o swiatlach. Poszlismi razem na dwor. Na dworze zobaczylam pojazd. Bylo go dobrze widac, poniewarz byla ladna pogoda. Byl to duzy pojazd, okragly dysk. Kolorowe swiatla migaly. Najwiecej bylo widac kolor zielony i czerwony swiatel. Potem wychodzilismy codziennie wieczorem. Czasmi przy ladnej pogodzie bylo go widac. Moj wnuk kupil sobie lornetke, poniewaz chcial obserwowac ten obiekt. Po miesiacu napisal do mnie, ze chodzi  wieczorem i obserwuje niebo, ale nic nie ma. Nawet jest niebo bezchmurne, nie widac swiatel. Odpisalam wnukowi w zartach, ze moze polecieli za mna do Niemiec. Odpisal mi. A to swiry.  Nic wiecej nie udala mi sie zobaczyc.  Dolaczam krotki film zrobiny w miejscowowsci Ostroznica, oraz zdecia mojej podrapanej reki. Pozdrawiam serdecznie

[dane do wiad. FN]

 



zwiń tekst



NIEZWYKŁE WYDARZENIE NA DRODZE S3
Sob, 27 lis 2021 14:13 komentarze: 4 czytany: 1264x

Witam serdecznie,Wydarzenie , które chcę opisać miało miejsce w marcu 2019 . Wracaliśmy z Poznania do Szczecina gdzie mieszkamy. Byliśmy w Ikei przed samym zamknięciem po kilka sprawunków dla wnuczka, który miał przyjść na świat w kwietniu.  Na wysokości Mysliborza na drodze S3, przed nami był wiadukt około 200 metrów. Widoczność doskonała godzina około 23:00.  Byliśmy z mężem w doskonałych.......

czytaj dalej

Witam serdecznie,

Wydarzenie , które chcę opisać miało miejsce w marcu 2019 . Wracaliśmy z Poznania do Szczecina gdzie mieszkamy. Byliśmy w Ikei przed samym zamknięciem po kilka sprawunków dla wnuczka, który miał przyjść na świat w kwietniu.  Na wysokości Mysliborza na drodze S3, przed nami był wiadukt około 200 metrów. Widoczność doskonała godzina około 23:00.  Byliśmy z mężem w doskonałych nastrojach. 

Nie spieszilismy się, bo córka z zięciem  spokojnie na nas czekała w domu.  Droga była pusta, jechaliśmy często na długich światłach.  W pewnym momencie razem z mężem zobaczyliśmy „coś”. To coś z dużą prędkością kierowało się  prostopadle z pobocza prosto pod koła naszego samochodu. Mąż zaczął hamować, byłam przekonana ze dojdzie do uderzenia. W momencie kiedy mieliśmy w tę istotę uderzyć ,  rozpłynęła się, znikła. Przez moment się zatrzymaliśmy oniemieli. Bez słowa ruszyliśmy bo to droga szybkiego ruchu.

Zaczęliśmy po chwili rozmawiać i próbować wyjaśniać sobie co to się stało. Nic zaznaczam nic co jest mi znane na świecie i jest realne to nie było. Od tego czasu zastanawiam się ile wypadków śmiertelnych na drogach takie coś powoduje? Niby pusto, piekna pogoda prosta droga a ludzie giną. Proszę abyście zbadali przypadki na S3, dużo tych dziwnych wypadków. Bardzo dużo. Tam samochody lądują nawet za siatką zabezpieczającą przed zwierzętami, na przęsłach wiaduktów- to sama osobiście widziałam.  Kierowcy aby uniknąć wypadków robią dziwne manewry kierownicą co kończy się tragicznie. Mój mąż jest opanowany i nie wpada w panikę to nas uratowało. Prędkość mieliśmy dostosowaną i jechaliśmy prawidłowo. Dzieki temu żyjemy.

PS
Zjawisko mogę okreslic, ale ciężko mi pisać.
Z poważaniem
[dane do wiad. FN]
Wysłane z iPhone'a    [opis dotarł na pokład okrętu Nautilus 27 listopada 2021]




zwiń tekst



Z TEGO ROZBŁYSKU WYLECIAŁ... JAKIŚ OBIEKT! 30.10.2021
Pon, 22 lis 2021 19:21 komentarze: 6 czytany: 1578x

Szanowni Państwo,mając na uwadze tematykę, którą się zajmujecie a mianowicie m.in. związaną z UFO chcę Wam opisać wczorajsze zdarzenie. W związku z informacjami dotyczącymi możliwości obserwacji zorzy polarnej w naszym kraju od godz. 19.00 (w dn. 30.10.2021 r.) z córką wyszliśmy na pole, które znajduje się niedaleko naszego domu, z nadzieją że uda nam się dostrzec to ciekawe zjawisko. Niebo było bezchmurne.......

czytaj dalej

Szanowni Państwo,
mając na uwadze tematykę, którą się zajmujecie a mianowicie m.in. związaną z UFO chcę Wam opisać wczorajsze zdarzenie. W związku z informacjami dotyczącymi możliwości obserwacji zorzy polarnej w naszym kraju od godz. 19.00 (w dn. 30.10.2021 r.) z córką wyszliśmy na pole, które znajduje się niedaleko naszego domu, z nadzieją że uda nam się dostrzec to ciekawe zjawisko. Niebo było bezchmurne i widoczność była b. dobra. Łuny z oświetlenia pobliskich miast nie pomagały, jednak nie bardzo nam to też przeszkadzało. Niezwykła obserwacja pojawiła się około 19.20 i polegała na jasnym rozbłysku na niebie, który przypominał kolorem i intensywnością flesz z aparatu. Z tego rozbłysku wyleciał z dużą prędkością obiekt, który po trajektorii łuku przeleciał pewną odległość i znikł. Z naszej perspektywy obserwacja miała miejsce w pobliżu konstelacji Kasjopei. Wysokość trudno określić ale myślę, że była to orbita, na której umieszcza się satelity. Przepraszam, ale czuję się jak idiota pisząc ten tekst, jednak musiałem się z kimś tym podzielić.

[dane do wiad. FN]


 

From: [...]
Sent: Friday, October 29, 2021 9:12 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: pas kondensacyjny za nocnym przelotem UFO ?

 Dobry wieczór,

dzisiaj (29.20.2021 ok. godz. 20-tej) zauważyłem dziwne zjawisko na nocnym, rozgwieżdżonym niebie nad Bydgoszczą. Przed opisem sytuacji zaznaczę, że dobrze znam się na lotnictwie. Przelot trwał kilka sekund i obejmował (przynajmniej od momentu gdy to zauważyłem) niewielki wycinek nieba. Poruszał się po linii prostej i stopniowo zanikał oddalając się ode mnie. To co widziałem przypominało pas kondensacyjny. Był słabo widoczny, krótki i szeroki, nieco poszerzony w środkowej części (przypominał wrzeciono). Nie jestem w stanie ocenić na jakiej był wysokości. Prędkość była olbrzymia ale nie będę jej szacować nie znając wysokości przelotu. Na początku pasa nie było widać nic. Żadnych konturów ani świateł pozycyjnych, żadnego dźwięku. Tylko pas. Jeśli miałbym to do czegoś porównać (mam na myśli prędkość) to najbardziej przypominało przelot myśliwca na małej wysokości. Bardzo mnie ciekawi, czy były juz podobne obserwacje.

 Pozdrawiam

[...]

proszę o nieujawnianie moich danych. 

 


From: [...]
Sent: Friday, October 29, 2021 5:59 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: UFO - sprawa dla reportera - fragment

 

Od 3:15 - informacja o obserwacji UFO 

https://youtu.be/dsEk6qaxiSA?t=195

 Wysyłam aby nie zapomnieć o tym fragmencie. 

 



zwiń tekst



NIE JESTEŚ MOIM PIERWSZYM TATĄ!
Sob, 20 lis 2021 06:55 komentarze: 5 czytany: 2173x

[...] Witam Państwa! Z zapartym tchem śledzę Wasz serwis od lat, ale nigdy nie przypuszczałem, że sam coś będę opisywał, co przeżyłem. Ale tak się zdarzyło kilka dni temu, że moja córka chyba przypomniała sobie swoje poprzednie wcielenie. Od trzech i pół roku jestem szczęśliwym tatą córki M. [imię do wiad. FN], która dość szybko zaczęła mówić. Moja żona twierdzi, że już wcześniej powiedziała jej, .......

czytaj dalej

[...] Witam Państwa! Z zapartym tchem śledzę Wasz serwis od lat, ale nigdy nie przypuszczałem, że sam coś będę opisywał, co przeżyłem. Ale tak się zdarzyło kilka dni temu, że moja córka chyba przypomniała sobie swoje poprzednie wcielenie. Od trzech i pół roku jestem szczęśliwym tatą córki M. [imię do wiad. FN], która dość szybko zaczęła mówić. Moja żona twierdzi, że już wcześniej powiedziała jej, że ona miała już rodziców innych, ale tym razem powtórzyła to w mojej obecności. To było wtedy, kiedy kładłem ją spać. Nagle powiedziała coś takiego:

- A wiesz, że nie jesteś moim pierwszym tatą? Ja miałam innego tatę, takiego starego tatę, który umarł, a potem ja umarłam.

Proszę mi wierzyć, że jak ona to powiedziała, to mnie dosłownie zmroziło. Pamiętałem, co pisaliście w serwisie, że małe dzieci pamiętają swoje poprzednie wcielenie czasami, ale nigdy nie przypuszczałem, że coś takiego zdarzy się w moim domu. Córka to mówi tak od niechcenia, jakby to było oczywiste i mało ciekawe, że miała kiedyś innego tatę. Podała także jego imię, a także miasto, gdzie mieszkał. Nie chce na razie, abyście pisali na ten temat ze szczegółami, ale obiecuje rozmawiać z córką i wysyłać Wam relacje z tych rozmów. Nie ma wątpliwości, że macie rację - reinkarnacja istnieje! pozdrawiam załogę

[dane do wiad. FN]


 

[...] jestem bliski "przypomnienia" sobie urywków jednego z poprzednich wcieleń, a raczej kilku wcieleń. W ogóle po tych 3 bliskich spotkaniach z U.F.O. zupełnie inaczej teraz funkcjonuję, dużo więcej 'widzę".., "słyszę".., a przede wszystkim potrafię czytać w myślach innych, co było niedawno przyczyną bardzo komicznej sytuacji:] Ale wracając do tematu- otóż niedawno miałem sen, który przypomniał mi serię powtarzających się snów z mojego wczesnego dzieciństwa. I co najważniejsze- widziałem pola, ukształtowanie terenu identyczne gdzie obecnie mieszkam, tylko brak domów które są obecnie. Także te obrazy, które widziałem w snach dziecinnych- jest to na 100% ta sama miejscowość w której mieszkam obecnie. Jeździłem końmi po polnych drogach..., natomiast dom, chata [nie wiem czy tam mieszkałem czy nie] była taka specyficzna z podłogą 2-poziomową... , ale tam też sie w tym śnie przewijała jakaś walka, wojna, w której używano już broni palnej, ale były to mundury z czasów zamierzchłych i nie wyglądały na Polskie, kojarzyły mi się raczej z Francją.   Dlatego wysuwam wniosek, że była to zbitka, "film" z kilku poprzednich wcieleń . W czasie tej walki, nie wiem jak to wyrazić- po prostu to nie była taka otwarta wojna armia przeciw armii, tylko szliśmy takimi grupkami mniejszymi i jak walczyliśmy to też tylko w grupkach mniej więcej po ok. 100 osób [albo po kilkadziesiąt]. Ale co najważniejsze-raz byłem tam jako żołnierz, a potem widziałem jak gdyby wszystko z góry i wtedy ktoś mi powiedział , że na jedną z takich grup żołnierzy spadł pocisk armatni [a byli wtedy w jakimś okopie ściśnięci], wiem że czułem się tym bardzo poruszony, ponieważ tam wszyscy zginęli z tej grupy. Takie okopy [lub były to jakieś tymczasowe "ściany ochronne"] miała każda z tych grup...  I dokładnie te sceny widziałem w snach dziecinnych wiele, wiele razy razy, a przypomniał mi to wszystko niedawny sen;] Muszę to ogarnąć i postarać się coś więcej przypomnieć.

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



WIDZIAŁEM UFO WIELE LAT TEMU! OBSERWACJA 12 CZERWCA 1992 ROKU
Czw, 18 lis 2021 21:51 komentarze: brak czytany: 994x

[...] Witam serdecznie, Ostatnio na stronach Nautilusa pojawia się sporo relacji z "dawnych" wydarzeń, postanowiłem dołożyć swoje 5 groszy. Dotyczy to obserwacji z dnia 12 czerwca 1992 roku z około godziny 21-21.15 . Obserwacja miała miejsce nad jeziorem Rydwąskim, położonym przy trasie Mrągowo-Kętrzyn niedaleko miejscowości Rydwągi. Tego dnia wybraliśmy się wieczorem,  ja, mój ojciec i znajomy.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie, Ostatnio na stronach Nautilusa pojawia się sporo relacji z "dawnych" wydarzeń, postanowiłem dołożyć swoje 5 groszy. Dotyczy to obserwacji z dnia 12 czerwca 1992 roku z około godziny 21-21.15 . Obserwacja miała miejsce nad jeziorem Rydwąskim, położonym przy trasie Mrągowo-Kętrzyn niedaleko miejscowości Rydwągi. Tego dnia wybraliśmy się wieczorem,  ja, mój ojciec i znajomy na ryby. Około godziny 21 ojciec powiedział, że ktoś na drugim brzegu wystrzelił race oświetlajacą, podobną do tych używanych w wojsku.

Nie zwróciliśmy na to uwagi (ja i znajomy byliśmy zajęci rozplątywaniem żyłek). Po paru chwilach ojciec stwierdził, ze to nie może być raca, bo nie opada. Wtedy zaczęliśmy się temu przyglądać wszyscy.  Był to jasny obiekt, wielkości mniej więcej Księżyca w pełni, świecił jasnym, żółtobiałym światłem, jednak nierażącym w oczy, jakby matowym. Obiekt znajdował się po drugiej stronie jeziora, jakby nad drzewami rosnącymi na znajdującym się tam małym wzniesieniu. Podczas wędkowania słuchaliśmy radia, grało w samochodzie, akurat była relacja z meczu ME pomiędzy WNP a Niemcami. W trakcie obserwacji obiektu pojawiły się wyraźnie słyszalne zakłócenia, chwilami zanikało wszystko. Zakłócenia  były bardzo podobne do trzasków jakie pojawiają się w głośnikach, gdy ktoś na dużej głośności mocno uderzy w mikrofon, można też je porównać do odgłosu gniecionej koszulki na dokumenty, trzymanej zaraz przy uchu. Obiekt był widoczny kilka dobrych minut.  W pewnym momencie po prostu zgasł, jakby zgasić żarówkę i wszystko wróciło do normy. Do listu załączam dwa zrobione na szybko rysunki poglądowe, jeden z orientacyjnymi obliczeniami na jakiej wysokości mógł znajdować się obserwowany obiekt.
Serdecznie pozdrawiam,
[dane do wiad. FN]



 

Obserwacja obiektu UFO w miejscowości Sixtes niedaleko Barcelony,relacja
świadka.
To byl koniec lata roku 1979 (ostatnie dni sierpnia) okolo godziny 4tej nad
ranem. Noc byla bardzo goraca i nie mogac zasnac stalam w oknie wpartujac
sie w ciemne niebo (nie widac bylo ksiezyca). Nagle skupilam wzrok na
swiecacym ponkcie, jedynym obiekcie widocznym na niebie. Wydawalo mi sie ze
robi sie on coraz wiekszy i w rzeczywistosci tak bylo. Kiedy sie znizyl nie
moglam uwierzyc w to co widzialam. To co wydawalo sie z daleka swiatlem,
"przeobrazilo" sie w dwa ogromne owale polaczone czterema
czesciami/kolumnami. W dolnej czesci, z prawej strony palily sie zielone
swiatla i pomaranczowe z lewej. Kiedy gasly jedne, zapalay sie drugie. Po
srodku swiatel znajdowaly sie duze drzwi, podobne do drzwi garazowych.
Obiekt wydawal sie lewitujacym miastem. Bylam tak blisko, ze widzialm cienie
ruszajace sie za polprzezroczystymi oknami. Obiekt nie ruszal sie przez
ponad godzine i pozniej znikanl w podobny sposob w jaki sie pojawil. uniosl
sie w gore, zanikajac
 w kilka sekund az znow widoczny byl jako blyszczacy punkt, niczym gwiazda.

oba owale pelne byly (compartimientos-musze to blizej sprawdzic), drzwi,
okien bialych i bardzo swiecacych, natomiast pozostale czesci byly bardzo
ciemne i wydawaly sie wystawac(?). Obiekt byl koloru szarego

 Swiadek miala wtedy jakies 12-15 lat
.







-----Original Message-----
From: [...]
Sent: Monday, March 23, 2009 6:25 PM
To: FN
Subject: Obserwacja UFO

Droga Fundacjo,
 
po kilkudziesięciu latach chciałbym opisać przypadek , który zaobserwowałem i osobiście przeżyłem..
 
To miało miejsce w Zakopanem  w okresie letnim (lipiec, sierpień)  35 lat temu czyli  w roku 1974.
Ta historia, to zjawisko nie daje mi spokoju do  dnia dzisiejszego.  Jestem absolutnie przekonany, że byłem świadkiem czegoś niezwykłego, niepowtarzalnego i pozaziemskiego.
Wiedziałem o tym już od pierwszsej chwili mojej obserwacji a kolejne lata jedynie utwierdziły mnie w tym przekonaniu.
 
Było lato 1974,  godziny wieczorne tj. około 22-24.oo
 
Znajdowałem się wówczas wraz z moją dziewczyną na tzw. Równi Krupowej w Zakopanem.  
Siedziliśmy na ławce a wkrótce na tej ławce położyliśmy się aby obserwować niebo, ponieważ pogoda była przepiękna i przepiękne gwiaździste niebo.
 
Nagle zaobserwowaliśmy jasny punkt  (a konkretnie ja i przekazałem to mojej dziewczynie),  który przesuwał się na niebie .
Punkt był wieklkości wielu innych gwiazd ale mimo wszystko dało się go odróżić od tła,  ponieważ nie wytwarzał wokół siebie żadnej poświaty i w jakiś niewutłumaczalny sposób można było odróżnić, że obiekt porusza się bardzo wysoko ale jednak pod gwiazdami.
 
Według mojej oceny którą podrzymuję do dzisiaj,  był to ogromny obiekt  poruszający się na ogromnej wysokości.
Powiedzmy obiekt wielkości boiska piłkarskiego na wysokości kilkudziesięciu kilometrów.
 
Przez około 3-4 minuty obserwacji obiekt poruszał się w linii prostej.  
Wówczas nie było w tym nic dziwnego i teoretycznie mogł być to sputnik lub inny nieznany ale ziemnski obiekt latający.
 
I wówczas stało się coś niezwykłego. Coś co właściwie zaważyło na całym moim życiu oraz postrzeganiu Śwata do dnia dzisiejszego.
 
Obiekt który  według mojej oceny  poruszał się z ogromną prędkością  (subiektywna ocena wysokości, wielkości obiektu i poruszania się na tle innych gwiazd), nagle zatrzymał się w miejsu.  Dosłownie w miejscu.  Bez jakiegokolwiek momentu zwolnienia prędkości.
Po kilkudziesięciu sekundach,  nagle z obiektu głównego zaczęło się oddalać promieniście i równomiernie kilka obiektów mniejszych, w ilości 5-6 sztuk.  Dokładnej ilości  nie pamiętam.  Oddaliło się na niebie na odległość ok. 2,5- 3,0 cm i zaczęły pojedynczo gasnąć i znikać.  Kilkadziesiąt sekund później zniknął nagle głowny obiekt.
 
Już wówczas byłem tego świadom,  że jest to zjawisko niezwykłe, i że żaden obiekt ziemskiej cywilizacji nie jest w stanie wykonać takiego manewru.
Manewru w postaci całkowitego i nagłego zatrzymania się w miejscu z ogromnej prędkości.  Nawet dziasiaj mimo postępu technicznego taki manwer jest niemożliwy.
 
Pamiętam, że leżałem na tej ławce jak zahipnotyzowany.   
 
Mimo, że obserwowałem to wraz z moją dziewczyna na niej nie wywarło to aż takiego wrażenia.  Po prostu nie zdawała sobie sprawy z niezwykłości zjawiska i technicznych możliwości naszej cywilizacji.
 
Dzisiaj mam już 51 lat i pamiętam to wydarzenie ze wszystkimi szczegółami jakby miało miejsce niedawno.
Wywarło to ogromny wpływ na moje późniesze i obecne postrzeganie Swiata.  Po prostu wiem co widziałem i nikt mi tego nie odbierze.
 
Tą obserwacją dzielę się na forum publicznym po raz pierwszy w życiu.
 
 
Pozdrawiam wszystkich,
[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



WSZYSTKO WIDZIAŁEM JAK W FILMIE O ZWOLNIONYM TEMPIE
Śr, 17 lis 2021 18:06 komentarze: brak czytany: 1166x

[...]Dzień dobry,  Zainteresował mnie artykuł na Państwa stronie, "NA CHWILĘ PRZED WYPADKIEM - NIEZWYKŁY FENOMEN Z CZASEM" i chciałbym opisać też swój przypadek z 2009r. Do dziś wspominam ten wypadek, bo był to ciąg dziwnych zdarzeń i okoliczności ale skupię się na samym wydarzeniu. Latem 2009r. od rana towarzyszyło mi odczucie jakiegoś niepokoju, syn również, jak na 7-mio latka był nad wyraz.......

czytaj dalej

[...]Dzień dobry,  Zainteresował mnie artykuł na Państwa stronie, "NA CHWILĘ PRZED WYPADKIEM - NIEZWYKŁY FENOMEN Z CZASEM" i chciałbym opisać też swój przypadek z 2009r. Do dziś wspominam ten wypadek, bo był to ciąg dziwnych zdarzeń i okoliczności ale skupię się na samym wydarzeniu. Latem 2009r. od rana towarzyszyło mi odczucie jakiegoś niepokoju, syn również, jak na 7-mio latka był nad wyraz spokojny.

Miałem tego dnia pojechać do sklepu kilkanaście kilometrów od domu i wrócić. Wsiedliśmy do auta, pojechaliśmy, kupiliśmy co trzeba było i właśnie zbiegiem okoliczności pojechaliśmy inną drogą powrotną w innym czasie niż to odbyłoby się w normalnym trybie. Była to sobota lekko po południu, jechaliśmy w ciągu aut zmierzających zapewne w okolice pobliskiego zbiornika wodnego na weekendowy wypoczynek. Po minięciu przystanku owładnęło mną znowu nietypowe odczucie.

Syn milczał całą drogę, co na niego było to nietypowe ale przyznam, że wtedy nie zwróciłem zupełnie na to uwagi. Wydawało mi się wtedy, że ktoś stał na przystanku, kątem oka widziałem ubraną na ciemno postać mężczyzny. Wyglądała normalnie. Wtedy to poczucie czegoś zaczęło potęgować, poczucie, że zaraz coś się wydarzy. Nie mam teraz pewności ale wydaje mi się, że spojrzałem w lusterko i nikogo na przystanku nie było. Być może po prostu go nie dojrzałem, nie wiem.

Poczucie narastało i w gruncie rzeczy moje oczy jeszcze nie widziały co się przede mną dzieje, a wewnętrznie czułem jakiś nieoczekiwany przebieg wydarzeń. Przede mną jechały auta, za mną też, nic nie wskazywało na cokolwiek niepokojącego, a wrażenie było takie, że czas zaczyna stopniowo spowalniać. Przez myśl niespodziewanie przemknęło wspomnienie o dziadku, który zmarł ładnych parę lat wcześniej. Wydawało się, że auta wokół przemieszczały się jakby w zwolnionym tempie. Dopiero po chwili zobaczyłem, że jedno z aut z przeciwka w bardzo powolnym tempie wpadło na pobocze (jak się później okazało, uderzone przez jedno, bodajże 3-cie auto przede mną).

Postrzegałem to, jakby na filmie o bardzo zwolnionym tempie. Podświadomie widziałem to auto uderzające w mój samochód, a z drugiej strony nic nie wskazywało, że do tego dojdzie, wszak wypadło z drogi na przeciwne pobocze. Jednak to poczucie nie ustępowało. Czułem, że powinienem coś zrobić ale nadal nic nie wskazywało na to by samochód znajdujący się ok. 100m przede mną nie pozostał na poboczu. Film powoli przyspieszał i auto z pobocza z powrotem wjechało na drogę i uderzyło w nas czołowo. Widziałem powoli zgniatające się blachy przodu mojego samochodu, osobę z drugiego auta powoli przemieszczającą się do przodu w wyniku uderzenia.

Film gwałtownie przyspieszył, silnik wył, wokół dym i kurz pyłu z poduszek powietrznych. Poprzednie odczucia przeminęły. Poczułem się, jakby właśnie doszło do tego czego odczucie przez cały dzień dręczyło. Wyszliśmy z tego z synem prawie bez szwanku.

Co jakiś czas wracam do tego zdarzenia próbując sobie wyjaśnić to zwolnienie czasu, podświadomą wiedzę, że zaraz coś się wydarzy ale też głos rozsądku, że co by mogło się wydarzyć, wszyscy jadą grzecznie w rzędzie i wolno. Pamiętam też, że gdy już widziałem "driftujące" na mnie auto miałem poczucie, jakbym wiedział, że będzie to taki właśnie srebrny samochód, jakby deja vu. Po całym zdarzeniu rozmawiałem z synem w szpitalu (leżał dzień na obserwacji) i też przyznał, że tego dnia miał dziwne odczucie niepokoju, może stąd to jego wyciszenie.
Pozdrawiam serdecznie.

[dane do wiad. FN - opis trafił na pokład okrętu Nautilus 17 listopada 2021]

 

OD FN

Nasz czytelnik miała na myśli publikację w dziale XXI PIĘTRO, która jest dostępna po kliknięciu na link poniżej:

https://www.nautilus.org.pl/xxi-pietro,1300.html




zwiń tekst



NA CHWILĘ PRZED WYPADKIEM - NIEZWYKŁY FENOMEN Z CZASEM
Wt, 16 lis 2021 09:35 komentarze: 4 czytany: 1590x

Doświadczanie czasu. [...] Opiszę doświadczenie dzięki któremu zrozumiałem, że czas możemy odbierać w różny sposób. Zdarzenie miało miejsce ponad 10 lat temu. Podczas testów samochodowych i treningu, przy znacznej prędkości popełniłem błąd, w wyniku którego tor jazdy samochodu odbiegł od zamierzonego. Ratując sytuację wykorzystałem wszystkie możliwości jakie nabyłem w motorsporcie, ale okazało się.......

czytaj dalej

Doświadczanie czasu. [...] Opiszę doświadczenie dzięki któremu zrozumiałem, że czas możemy odbierać w różny sposób. Zdarzenie miało miejsce ponad 10 lat temu. Podczas testów samochodowych i treningu, przy znacznej prędkości popełniłem błąd, w wyniku którego tor jazdy samochodu odbiegł od zamierzonego. Ratując sytuację wykorzystałem wszystkie możliwości jakie nabyłem w motorsporcie, ale okazało się że to jednak za mało. W tym momencie wiedziałem że zrobiłem już wszystko i nic więcej nie mogę zrobić. Pozostało czekać na kontakt z dużym betonowym zbrojonym obiektem. O ile cała akcja mogła trwać 4-5 sek, to moment od chwili ostatecznej oceny sytuacji do chwili zderzenia powinien trwać ułamek sekundy. To była odległość około 5-8m. Jednak tu stało się inaczej. Ten moment wydawał się trwać bardzo długo. Na tyle długo że zdążyłem sobie przypomnieć większość mojego życia. Cały film historii przewinął się przez moją świadomość w tempie pozwalającym na rozpoznanie sytuacji i szybkiej ocenie tego, czy było to złe czy dobre. Mało tego, miałem tyle czasu że spokojnie mogłem wypalić papierosa. Chciałem to już mieć za sobą, bez względu na to po której stronie się znajdę. To wyczekiwanie było męczące. Nastąpiło wreszcie to co musiało. Poczułem ulgę. Auto skasowane, ja bez najmniejszego zadrapania i bez utraty świadomości. Ale doświadczenie tego wydłużonego czasu bezcenne. Tego nawet nie sposób dokładnie opisać. To była tak duża różnica czasu, że długo to analizowałem aby zrozumieć jak to działa. Do dziś nie wiem. Może kiedyś to pojmę, rozwijam się zgodnie z planem duszy. Zdarzenie mocno zapisało się w bibliotece mojej świadomości.
Pozdrawiam serdecznie (poza_czasem)

[opis dostaliśmy 15 listopada 2021]



 [poniżej fragment e-maila do FN z 15 listopada 2021]

[...] Mam swoją historię związaną z intuicją lub "przewidywaniem". Właściwie to kilka,ale dwie z niedawnego czasu.  
1. Po przeczytaniu pytania na profilu FB pewnej młodej, znanej malarki z USA-Akiane Kramarik(namalowała niesamowity obraz Jezusa gdy była jeszcze dzieckiem),.która spytała swoich obserwatorów jaki jest tytuł obrazu. który właśnie maluje-natychmiast w głowie pojawiło się słowo Autoportret . Było to zaskakujące bo impuls był krótki i mocny . Wahałam się czy napisać post, nie śledziłam aż tak mocno wszystkich dotyczczasowych  obrazów, wiec nie miałam pewności czy taki obraz nie znajduje się już w Jej dorobku.  Napisałam ja i około 1500 innych osób.  Jakie było moje zdziwienie gdy  na drugi dzień pokazała Autoportret! (Aż mi się gorąco zrobiło, niedowierzałam ). Nagrodą była kopia tego  obrazu,  której niestety nie dostałam. (Nikt się do mnie nie zgłosił) Natomiast w tym wszystkim to wcale nie było dla mnie ważne lecz to, co się stało,  moje osobiste doświadczenie.  Długo zajęło mi przejrzenie wszystkich komentarzy po angielsku, zdaje się że jeszcze tylko 1 osoba udzieliła takiej odpowiedzi. W załączniku przesyłam screen rozmowy.
2. Drugi przypadek a może nie przypadek to sytuacja z Kościoła gdy byłam na Mszy św . Ksiądz wyszedł do pary młodych rodziców trzymających dziecko do chrztu.  W momencie gdy zaczął zadawać  pytanie jakie imię wybrali dla swojego dziecka, nawet gdy jeszcze nie skończył jakby mi ktoś imię tego chłopca wrzucił do głowy.  Za kilka sekund padło to właśnie imię A ja zastanawiałam się czy to jest rzeczywista sytuacja czy coś mi się dzieje z głową że tak powiem wprost.
Piszę o tym bo wiem że różne i nie takie tylko  historie czytacie każdego dnia.  Opowiadam czasem rodzinie i znajomym moje nazwijmy to doświadczenia, prorocze sny itp, ale wiadomo że trudno uwierzyć. Od dziecka patrzyłam w niebo ,interesuję się życiem po życiu, reinkarnacją, UFO,  siłą przyciągania, telepatią,słucham z zaciekawieniem  Pana Krzysztofa Jackowskoego szczególnie jeśli chodzi o odnajdywanie ciał osób zaginionych.
 
Mam nadzieję  że nie zanudziłam.  Szczerze to pierwszy raz piszę i wysyłam wogóle wiadomość do redakcji i to jeszcze z taką treścią.  Chyba zbyt późna godzina sprzyja otwarciu się.  Mam nadzieję że jutro rano  gdy  obudzę się nie będę tego żałować
 
Pozdrawiam serdecznie. Fajnie że jesteście.
[dane do wiad. FN]

 

 

 

I jeszcze coś od naszego stałego załoganta  Orion_1957 

From: [...]
Sent: Saturday, November 13, 2021 10:33 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Nasi mniejsi bracia

 

Witam serdecznie Fundację Nautilus !

 

W nawiązaniu do art. ,,W oczach pieska jest tak wiele....- do projektu ,,Nasi mniejsi bracia " chciałbym powiedzieć, że w dniu 08.11.2021 r. w godzinach popołudniowych pojawił się w miejscu mojej pracy czarny kotek. Biedak nie miał praktycznie siły stać na nagach, był bardzo wychłodzony    a poza tym jak się okazało bardzo głodny. Jego zachowanie wskazywało, że kiedyś musiał mieć swój dom bo lgnął do ludzi mimo, że to oni prawdopodobnie zrobili mu krzywdę wyrzucając go z ciepłego mieszkania. Nic innego nie wypadało tylko szybko zapewnić mu ciepły kącik i jednocześnie przygotować mu posiłek. Muszę powiedzieć, że kocina spał w ciepłym pomieszczeniu całą noc a na drugi dzień załatwiłem mu szybką adopcję. Przygarnęła go koleżanka która podobnie jak Ja kocha zwierzęta a w swoim domu ma już dwa kotki które chętnie poznały nowego przybysza.

W załączeniu zdjęcie pięknego czarnulka.

Pozdrawiam ( Orion_1957 )




zwiń tekst



ZJAWA W SZPITALU
Nie, 14 lis 2021 14:01 komentarze: 1 czytany: 1736x

[...] W 2013 roku przeszłam operacje, nieistotne, czego, grunt ze mogłam po niej chodzić. Poszłam do pielęgniarek, zaniosłam im owoce i jakieś gazety żeby umilić im nocna zmianę. Pogadałam chwile i poszłam obejrzeć TV, w pokoju byłam sama. Gdy zgasiłam telewizor, w pokoju była tylko poświata z korytarza wpadająca przez szybę w drzwiach, reszta sali był w mroku. Musiałam leżeć na wznak i nagle zobaczyłam.......

czytaj dalej

[...] W 2013 roku przeszłam operacje, nieistotne, czego, grunt ze mogłam po niej chodzić. Poszłam do pielęgniarek, zaniosłam im owoce i jakieś gazety żeby umilić im nocna zmianę. Pogadałam chwile i poszłam obejrzeć TV, w pokoju byłam sama. Gdy zgasiłam telewizor, w pokoju była tylko poświata z korytarza wpadająca przez szybę w drzwiach, reszta sali był w mroku. Musiałam leżeć na wznak i nagle zobaczyłam ze ktoś (cień) wchodzi od drzwi i szybko się przemieszcza po Sali. Myślę -pielęgniarka coś zapomniała, ale druga myśl, –czemu nie zapaliła światła?

Nagle ta postać stanęła przy mnie, patrzę nie ma nóg. Dobra, mówię do siebie: duch do mnie przyszedł. Wyciągłam rękę, ale nie zareagowała.Za to pokazała mi swoja postać: włosy kręcone do ramion, piżama w paski i szlafrok. Twarz była zamazana. Mówię do niej: umarłaś w tym szpitalu wiesz o tym, prawda? Czegoś potrzebujesz? Pomogę ci, ale teraz jestem słaba po operacji. Na to widmowa dziewczyna odwróciła się poszła od drzwi, przeszła przez nie i jeszcze popatrzyła przez szybę na mnie. Zobaczyłam jej twarz młodej osoby. A mnie odcięło energie i przespałam cało noc.

[dane do wiad. FN, email dostaliśmy w listopadzie 2021]




Dobry wieczór.
Właśnie przeczytałam o czarnej ścianie pyłu i byłam w szoku, bo gdzieś mniej więcej tydzień przed 1 listopada też śnił mi się sen o ścianie pyłu. We śnie byłam w mieszkaniu swojego dzieciństwa na Litwie ( teraz mieszkam gdzie indziej) i patrzyłam przez otwarte okno balkonowe. W pewnym momencie zza budynku naprzeciwko pojawiła się czarna ściana pyłu, wyglądająca trochę jak tsunami tylko bez wody i bardzo szybko zmierzała w moim kierunku. Zaczęłam szybko, z całej siły zamykać drzwi balkonowe by pył nie wdarł się do mieszkania. Obudziłam się z wysiłku, tak mocno musiałam pchać drzwi.
Pozdrawiam.

[dane do wiad. FN ]



From: [...]
Sent: Sunday, November 14, 2021 2:19 PM
To: Fundacja NAUTILUS
Subject: Podobny sen

 

Dzień dobry. 

Przeczytałam na stronie fundacji opis snu, w którym ktoś stał na balkonie i widział "ścianę pyłu". Proszę sobie wyobrazić, miałam bardzo podobny sen. Śniłam, że jestem na spacerze z moim dzieckiem, w naszym miasteczku (Łomża, podlasie), syn stoi na przeciwko mnie i pokazuje mi paluszkiem niebo. Odwracam się i widzę opadający z nieba pył. Wiedziałam, że za chwilę ten pył spadnie na nas, przytuliłam synka i obudziłam się.

To tylko zły sen, ale podobieństwo obu snów zadziwiające. 

Pozdrawiam serdecznie. 

[dane do wiad. FN]

Poza czasem.
Przyszedł ten moment, w którym postanowiłem opisać jedno z moich doświadczeń z czasem. Na pewnym etapie mojego życia uznałem że jestem niewolnikiem czasu. Postanowiłem to zmienić, przecież mam wolną wolę jaką dał mi Stwórca. Jako że w życiu miałem taki okres, że mogłem nie zwracać uwagi na czas, postanowiłem to wykorzystać. Z dnia na dzień eliminowałem z mojej świadomości poczucie czasu, stopniowo uwalniałem się od tej zależności. Nie wiem ile to trwało, to był pewien proces. Czułem się coraz bardziej wolny, niezależny. To było przyjemne uczucie. Funkcjonowałem w materii bez żadnych zakłóceń. Któregoś dnia to nastąpiło, w pełnej świadomości nagle i bardzo wyraźnie poczułem że zostałem całkowicie odcięty od czasu, pozostając w materii. Nagle znalazłem się pośrodku ogromu przestrzeni wypełnionej głęboką ciemnością i odczuwałem/odbierałem nicość. Nie znajduję słów aby dokładniej określić czym jest nicość. To się czuje, ale ja poczułem wtedy też ogromny lęk, wręcz panikę. Szybko wróciłem do poprzedniego stanu. Teraz już wiem że materia i czas są ze sobą połączone i są od siebie zależne. Nie można tych elementów oddzielać. Każda sytuacja czegoś uczy, każde doświadczenie powoduje rozwijanie naszej świadomości. To doświadczenie mocno zapisało się w bibliotece mojej świadomości.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie (poza_czasem)

I jeszcze taka krótka historia, którą opowiedział nasz kolega z okrętu Nautilus.



zwiń tekst



DZIWNA HISTORIA MOJEGO OJCA Z UFO… TWIERDZIŁ, ŻE TĘ KULĘ PRZYWOŁAŁ MYŚLAMI!
Czw, 11 lis 2021 08:04 komentarze: 2 czytany: 1848x

[…] Witam Fundację! Zdecydowałem się do Was napisać o wydarzeniu, które opowiedział mi mój nieżyjący już niestety ojciec. Nie znam może zbyt wielu szczegółów, bo mówił o tym trochę niechętnie, ale wierzę mu, że to naprawdę przeżył. Był wtedy dzieckiem, a raczej nastolatkiem, bo miał 12 lat. Razem z kolegami poszli na działki, gdzie był jeden domek bez zamku w drzwiach i można było do niego wejść, .......

czytaj dalej

[…] Witam Fundację! Zdecydowałem się do Was napisać o wydarzeniu, które opowiedział mi mój nieżyjący już niestety ojciec. Nie znam może zbyt wielu szczegółów, bo mówił o tym trochę niechętnie, ale wierzę mu, że to naprawdę przeżył. Był wtedy dzieckiem, a raczej nastolatkiem, bo miał 12 lat. Razem z kolegami poszli na działki, gdzie był jeden domek bez zamku w drzwiach i można było do niego wejść, a dla takich dzieciaków to była nie lada atrakcja. Był 1963 rok, sierpień, ale dokładnego dnia ojciec nie pamiętał. Był na pewno wieczór, było czterech chłopców w tym mój ojciec. Rozpalili ognisko przy tym domku i planowali upiec ziemniaki w ognisku. W pewnym momencie kolega ojca zauważył, że na niebie jest bardzo jasna gwiazda, która przez chwilę zgasła, a potem zajaśniała znowu i znowu zgasła.

Mój ojciec opowiadał, że zaczął w myślach prosić tę gwiazdę, aby się im pokazała. Zdaje się, że nawet wtedy zamknął oczy. Koledzy się z niego śmieli, że zwariował, ale przestali się śmiać, jak najpierw ta gwiazda się pojawiła na niebie, a następnie zaczęła się do nich zbliżać błyskawicznie aż doleciała tuż nad polanę obok i okazała się jasną kulą o średnicy około 3-4 metrów. Nie było żadnego dźwięku, syczenia czy czegokolwiek – zero! Z opisu ojca wynikało, że była z metalu, który w jakiś dziwny sposób emitował białe światło. I potem stała się dziwna rzecz, bo cała czwórka chyba zasnęła. Obudzili się w nocy, leżeli obok dopalającego się ogniska i niczego nie pamiętali, tylko że ta kula zawisła nad polaną i potem już nic. Tak się wystraszyli tej historii, że przez kilka tygodni nawet bali się iść w to miejsce. Proszę pamiętać, że to były czasy, kiedy nikt nie słyszał nawet, że istnieje coś takiego jak UFO. W każdym razie ojciec mówił, że on tę kulę przywołał myślami wtedy na tej działce. Był przekonany, że kula czy ten obiekt raczej był pod inteligentną kontrolą. Niestety zarówno mój ojciec, jak i jego najlepszy kolega już nie żyją, a pozostała dwójka nie wiem nawet, jak się nazywali, więc trudno ich dzisiaj odnaleźć. Pomyślałem, że ta historia może Was zainteresować.

Czytam serwis codziennie, robicie dobrą robotę!

[dane do wiad. FN]

 

From: […]

Sent: Sunday, September 19, 2021 8:35 PM

To: FN

Subject:

Witam, pisałem już kiedyś do państwa, jak i do innych osób np. Pana […] i nikt mi wtedy nie odpowiedział, to było 9 lat temu, gdy przywołałem telepatycznie ufo. Chętnie bym to Państwu opowiedział.

Obejrzałem kiedyś program, gdzie ktoś mówił o tym jak przywołać ufo, mówili tam zeby wyobrazić sobie błękitny trójkąt i zacząć mówić myślami, zacząłem medytować na wielkiej polanie i powiedziałem : Plejadjanianie, mam na imię Przemek, jestem z planety ziemia i proszę was o kontakt. Po około 30 sekundach na wprost mnie na horyzoncie pojawił się klasyczny dysk coś w kształcie oka i pierwszy raz w życiu przetarłem oczy żeby zobaczyć, czy nic mi się nie wydaje i ten obiekt był tam cały czas, na lewej krawędzi zapalało się i gasło błękitne światełko i obiekt zaczął się delikatnie obniżać i zaczął lecieć w moją prawo stronę, obróciłem się o 45 stopni, aż zniknął za drzewami i powróciłem do poprzedniej pozycji i zobaczyłem, że dogania go identyczny lecąc już szybciej i w tym te błękitne światło paliło się już cały czas na na lewej krawędzi.

 

From: […]

Sent: Monday, September 20, 2021 1:10 AM

To: FN

Subject: zaobserwowanie niezidentyfikowanego obiektu.

 

Serdecznie witam

 11-tego września 2021 około 21-wszej spotkało mnie coś niesamowitego i ważnego dla mnie. Spoglądając w niebo na parkingu u podnóża Świętego Krzyża w Nowej Słupi wpatrywałem się w gwiazdy, które od ponad godziny pojawiały się na niebie i było ich coraz więcej. Oczywiście moim celem była obserwacja czy na niebie wydarzy się coś dziwnego. W pewnym momencie zauważyłem kontem oka jakiś ruch i od razu spojrzałem w tym kierunku. Lekko obróciłem głowę w lewo i zobaczyłem obiekt wielkości gwiazdy który poruszał się niesamowicie szybko w linii prostej. Straciłem go z oczu gdzieś na kącie 45% po prawej. Trwało to może dwie sekundy. Byłem ogromnie zaskoczony i szczęśliwy że mogłem zaobserwować to na własne oczy. Patrząc dalej w tym kierunku, po kilku sekundach obiekt pojawił się w podobnym miejscu gdzie straciłem go z oczu i w tym samym tempie i przeciwnym kierunku, przeleciał w linii prostej gdzie na kącie około 45% z lewej, jak by się rozpłynął.



zwiń tekst



JAK TA CZARNA ŚCIANA PYŁU DO MNIE DOCHODZIŁA, TO SIĘ OBUDZIŁAM
Nie, 7 lis 2021 17:48 komentarze: 3 czytany: 1963x

 […] Dzień Dobry, Odkryłam serwis waszej fundacji kilka tygodni temu i prawie cały czas jestem na pokładzie okrętu Nautilus. Chciałam opisać dziwny sen, jaki miałam ja i moja siostra w odstępie trzech dni. O tym, że miałyśmy taki sam sen dowiedziałyśmy się 1 listopada, kiedy była okazja porozmawiania ze sobą w domu rodziców. Ja mam 26 lat, a moja siostra jest starsza o 4 lata. Sen był praktycznie.......

czytaj dalej

 

[…] Dzień Dobry, Odkryłam serwis waszej fundacji kilka tygodni temu i prawie cały czas jestem na pokładzie okrętu Nautilus. Chciałam opisać dziwny sen, jaki miałam ja i moja siostra w odstępie trzech dni. O tym, że miałyśmy taki sam sen dowiedziałyśmy się 1 listopada, kiedy była okazja porozmawiania ze sobą w domu rodziców. Ja mam 26 lat, a moja siostra jest starsza o 4 lata. Sen był praktycznie identyczny, a to przecież rzadko się zdarza. To powód, dlaczego postanowiłam go opisać i przesłać fundacji. Sen był taki: śniło mi się, że idę przez miasto, które jest całkowicie wymarłe. To chyba nie było moje miasto (mieszkam w [dane do wiad. FN], bo bloki były bardzo niskie. Zobaczyłam, że zbliża się jakaś ciemna ściana pyłu czy jakiego dymu. Wiedziałam, że jak wejdę w ten pył, to umrę. Zaczęłam uciekać. We śnie próbowałam znaleźć drzwi do jakiegoś domu, ale wszystkie były chyba pozabijane deskami. Wreszcie jak już ta czarna ściana pyłu do mnie dochodziła, to się obudziłam. Moja siostra miała praktycznie identyczny sen poza jedną różnicą. Jej się przyśniło ta sama co mnie ściana pyłu, ale opisała to coś jako czarną chmurę gazu, która także powoli zalewała miasto. Kiedy siostra znalazła się w tej chmurze, to wtedy się obudziła.

Przed tym snem nie kontaktowałyśmy się ze sobą i nie rozmawiałyśmy o czymś takim, więc naprawdę to bardzo dziwne wydarzenie. Nigdy wcześniej nie miałyśmy wspólnych snów, to pierwszy raz. Mam nadzieję, że ten temat was zainteresował.

Pozdrawiam  razem z siostrą, która także zaczęła czytać serwis Fundacji Nautilus

[dane do wiad. FN]

 

 

-----Original Message-----
From: […]
Sent: Sunday, November 7, 2021 12:27 PM
To: FN
Subject: wazny telefon

 

Witam serdecznie,

 dzisiaj mojej babci przyśniło się że dzwonił do niej nieżyjący juz dziadek. Powiedział jej ze mamy kupić jedzenie bo niedługo nie będzie.

 Babcia ogląda hipnotyzujący telewizor szczęścia i dobrobytu i jest bardzo podatna na propagande ze jest ok.

 Uważam że to ważna wiadomosc wiec od razu pojechałem kupic jedzenie za to co mogłem.

 Pozdrawiam

 [...]

From: [...]
Sent: Sunday, November 7, 2021 10:49 AM
To: Fundacja NAUTILUS
Subject: Sen z września 2020 r.

Witam Załogę
Piszę do was może to nie jest tak istotne ale wczoraj sobie to przypomniałem i postanowiłem to sprawdzić.
Otóż dnia 7.09.2020 wysłałem do fundacji maila o śnie jaki miałem we wrześniu 2020 r.
Zdaje sobie sprawę że treść nie mówi dosłownie o wydarzeniach ale można stwierdzić że w pewnym sensie się to pokrywa.
A oto ta treść.

 
From:[...]
Sent: Monday, September 7, 2020 10:07 PM
To: nautilus
Subject: Sen związany z mobilizacja wojska
 
Ahoj Załogo
Postanowilem napisać do was bo to mi nie daje spokoju. Mialem sobie odpuścić żeby oszczędzić wam czasu ale jednak musze to napisać.
Otóż z czwartku 03.09.2020 na piatek 04.09.2020 mialem sen związany z mobilizacja wojska w Polsce. To troche dziwnie wygladalo bo mialem odczucie że ta mobilizacja służy jakby pokazaniu albo nauczaniu jak wogóle funkcjonuje wojsko. Obraz jaki widziałem w tym śnie był taki że patrzyłem z perspektywy kamery która jest na wysokości pasa i jest skierowana pod kątem około 45 stopni na lewą strone twarzy jednego z żołnierzy stojacego z innymi żołnierzami w szeregu. Najdziwniejsze jest dla mnie to że ten żołnierz na którego był skierowany obraz pełnil taką funkcje jak ,p
,,prezenter telewizyjny,, albo ,,instruktor-komentator,,
W moim odczuciu jego rolą bylo medialne uczenie zasad w wojsku.
I jeszcze jedno w tym śnie było, czy też dało sie odczuć slowo ,,MOBILIZACJA,, ale na pewno nie słowo wojna.
Dziękuję wam za poświęcenie czasu na przeczytanie tego maila.
Bardzo możliwe że tu już mózg nabiera sobie za dużo informacji do głowy i myśle że to własnie stąd takie sny. Ale nie pisał bym tego gdyby to za mna nie chodzilo.
Pozdrawiam całą Załoge i Kapitana w tych cìężkich lecz ciekawych czasach.
Cała Naprzód

=====================================

Wyjaśnie teraz o co mi chodzi.
Otóż dnia 2.09.2021 r. czyli niemal rok po moim śnie prezydent RP wprowadził stan wyjątkowy przy granicy z Białorusią.

Mam jeszcze pytanie czy Fundacja zamierza zrobić live w tym roku gdyby jakimś cudem znalazła na to czas.
A ja jeśli mogę to proponował bym zrobić live z Panem Krzysztofem Jackowskim co może się wydarzyć w następnym roku i jak świat może wyglądać za 5 czy 10 lat.
A żeby Pan Krzysztof miał pewien bodziec do wizji to proponował bym żeby Fundacja zebrała pewną ilość pytań od załogantów i wyprała np. 6 czy 8 pytań.
Tylko nie wiem czy to nie zasypie Fundacji tysiącami pytań od czytelników.

Pozdrawiam Załogant Papa117



zwiń tekst



MOJA ŚMIERĆ
Sob, 6 lis 2021 14:40 komentarze: 4 czytany: 2821x

[...] Witam Fundację! Długo myślałem, aby opowiedzieć a raczej opisać Wam tę moją historię, ale pomyślałem, że skoro wchodzę na serwis FN codziennie od roku, to jesteście mi bliscy i powinienem opisać Wam moją śmierć. Bo ja przeżyłem śmierć, byłem martwy!Wszystko zdarzyło się w lipcu 2020 roku, kiedy wracałem od moich rodziców samochodem. Jechałem sam, niestety bardzo szybko. Nagle straciłem panowanie.......

czytaj dalej

[...] Witam Fundację! Długo myślałem, aby opowiedzieć a raczej opisać Wam tę moją historię, ale pomyślałem, że skoro wchodzę na serwis FN codziennie od roku, to jesteście mi bliscy i powinienem opisać Wam moją śmierć. Bo ja przeżyłem śmierć, byłem martwy!

Wszystko zdarzyło się w lipcu 2020 roku, kiedy wracałem od moich rodziców samochodem. Jechałem sam, niestety bardzo szybko. Nagle straciłem panowanie nad samochodem, czułem, że nie mam nad nim kontroli i liczyłem, że wylecę z drogi i może się uda jakoś przeżyć. Niestety samochód zaczął koziołkować, a że jechałem bez pasów, to wypadłem przez prawdopodobnie przednią szybę. Piszę prawdopodobnie, bo ja tego nie pamiętam.

Nagle odzyskałem świadomość, kiedy unosiłem się na wysokości ok. 4-5 metrów nad moim ciałem, które w takiej śmiesznej pozie leżało w rowie, a mój samochód poleciał koziołkując jakieś 25 metrów dalej. Początkowo nie wiedziałem, że nie żyję i tylko bawiła mnie myśl, że wszystko widzę z góry i jest mi super dobrze.

Potem nagle znalazłem się z tym słynnym tunelu ze światłem na końcu, o którym tyle razy czytałem w waszym serwisie. Miałem świadomość, że jestem czymś w rodzaju punktu, który poruszał się do tego światła. Było ciepłe, cudowne, pełne miłości, nie do opisania. Nagle usłyszałem głos – taki ciepły, jak dobrego ojca. Te słowa brzmiały jakoś tak: twój czas jeszcze nie nadszedł, musisz wracać. I od tego momentu nie pamiętam nic.


Obudziłem się już w szpitalu trzy tygodnie później, kiedy wybudzono mnie ze śpiączki. Mam uszkodzoną nogę na tyle, że uczę się chodzić normalnie, chodź minął już rok od wypadku. Chcę powiedzieć wam jedno: śmierci nie ma dokładnie tak, jak piszecie w serwisie! Jest życie po śmierci fizycznej, choć ten stan jest nie do opisania. Mam teraz 21 lat i to doświadczenie śmierci uważam za najważniejsze w życiu. Nie boję się śmierci, wiem, że kiedyś będę w tym świetle, do którego nie doleciałem. O moim doświadczeniu śmierci wiedzą tylko moi rodzice i siostra, a teraz także wy. Pozwalam przedstawić moją historię, choć proszę nie podawajcie moich danych, czyli imienia i nazwiska, a także miejscowości, bo na pewno ludzie się kapną, o kogo chodzi. Robicie świetną robotę i codziennie zaczynam dzień od sprawdzenia, co tam jest na serwisie Fundacji Nautilus.

Nie możecie się zatrzymać, bardzo Was o to proszę

[dane do wiad. FN] /opis wydarzenia dostaliśmy na pocztę FN 5 listopada 2021/


Rozmowa została opublikowana w Nowinach Jeleniogórskich, 3 listopada 2021 roku

Czy jesteśmy sami we wszechświecie? Rozmowa z Robertem Bernatowiczem, badaczem zjawisk niewyjaśnionych

Robert Bernatowicz – z wykształcenia ekonomista i politolog, z zamiłowania dziennikarz. Na studiach planował zostać prywatnym detektywem i ukończył stosowne kursy. Potem rozpoczął karierę prywatnego przedsiębiorcy i posiadał znakomicie prosperującą firmę transportową. I wtedy w 1991 roku przez przypadek usłyszał o poszukiwaniu ciekawych głosów przez lokalną wtedy rozgłośnię Radio Zet. Spośród tysiąca chętnych wybrano dwie osoby, w tym jego. Tak zaczęła się przygoda z dziennikarstwem, która zmieniła jego życie. W 1996 roku poprowadził audycję Nautilus Radia Zet, która była początkiem największej pasji jego życia, czyli badania zjawiska niewyjaśnionych. W 2001 roku założył Fundację Nautilus, która do dziś zgromadziła dziesiątki tysięcy relacji o spotkaniu ludzi z „nieznanym”.

– Nie lubi Pan określenia „zjawiska paranormalne” – dlaczego?

– Już w samym tym słowie tkwi zaprzeczenie. Jeżeli coś nie jest „normalne” od razu nasuwa się sugestia, iż to coś staje się mało prawdopodobne, lub nawet nieprawdopodobne – niemożliwe. Przywykliśmy zresztą do założeń, że „normalne” ma prawo zaistnieć, a „paranormalne” nie. Ja, co więcej wcale nie uważam, iż nie poznane jeszcze dokładnie przez naukę zjawiska, muszą być przeciwne naturze. Z tego powodu preferuję bardziej adekwatne określenie…

– „Niewyjaśnione”?

– W rzeczy samej. To słowo znacznie lepiej oddaje istotę fenomenów, których ortodoksyjna nauka nie jest (jeszcze) w stanie zbadać.

– Wierzy Pan w rzeczy, których nie da się wytłumaczyć językiem nauki?

– „Wierzę” to kolejne nietrafione słowo. Ja wiem, mam stuprocentową pewność, że zjawiska o których nie śniło się filozofom – dzieją się obok nas i to od dawien dawna.

– Znaczna cześć społeczeństwa dopuszcza istnienie duchów, niektórzy ludzie, z którymi przyszło mi rozmawiać zaklinają się, że byli świadkami ich aktywności, że widzieli taką, czy inną zjawę na własne oczy, że słyszeli je, bądź czuli ich obecność. Czym według Pana są – najprościej rzecz ujmując – duchy? Wymysłem naszej fantazji, marzeniem o nieśmiertelności? A może tworem chorej wyobraźni, zwidami, halucynacjami?

– Bez wątpienia po części wszystkim tym. Najczęściej widzimy to, co chcielibyśmy widzieć – słyszymy podejrzany dźwięk, szelest, dostrzeżemy kątem oka jakiś cień – wielu z nas myśli od razu – duch! Najczęściej są to właśnie przywidzenia. Oczywiście zdarzają się halucynacje, wynikłe z przemęczenia, czy choroby psychicznej. To wszystko prawda…

– Ale?

– Ale zdarza się również, że mamy do czynienia z prawdziwym duchem – duszą zmarłej osoby, która z jakiś powodów nie chce odejść na tamten świat. Z kimś, kto na przykład zmarł nagłą śmiercią i nie daje sobie sprawy z tego, że nie żyje, lub pozostawił po sobie niedokończone sprawy. I błąka się pośród nas, cierpiąc i przyprawiając o cierpienie żyjących…

– Sceptyk, człowiek stąpający twardo po ziemi, powie od razu – brednie! Głupoty, bajki, przesądy, wymysły!




– Ba! Ja też stąpam twardo po ziemi. Zarabiam pieniądze, gram na giełdzie, jestem – jak każdy dziennikarz z prawdziwego zdarzenia – osobą publicznego zaufania. Nie oznacza to jednak, że gdy słyszę historie, które z przejęciem opowiadają mi ludzie – łapie się pod boki i zanoszę śmiechem, kpiąc z nich ile sił. Nie jestem ignorantem, nie odrzucam wszystkiego, czego człowiek nie jest w stanie zrozumieć. Nauka, która dziś chce nam zastąpić Boga, nie wie wszystkiego, nie zapewnia nam odpowiedzi na każde pytanie. A duchy? Są były, i będą. Wielu je widziało, w każdej rodzinie znajdzie się jakaś prawdziwa, choć dla niektórych nieprawdopodobna historia.

– Widział Pan ducha na własne oczy?

– Owszem. Widziałem. Jasno i wyraźnie – widziałem tak jak pana tutaj przede mną.

– Skąd Pan wie, że to był duch?

– Skąd? Stąd, że był to człowiek już nie żyjący, a mimo to potrafił się komunikować. Zajmuje się tą dziedziną bez mała dwadzieścia lat. Wiem o tym co nieco, a nawet znam się na rzeczy bardzo dobrze. Nie obserwowałem zresztą duchów sam, mam rozmaitych świadków, a taka i podobne sytuacje, zdarzały się w moim życiu nie raz.

– Sceptyk zapytałby teraz – a dlaczego Pan widział, a on nie? Ani razu w życiu?

– To skomplikowana sprawa. Po pierwsze ja zazwyczaj udaję się tam, gdzie duchy się pojawiają. Ludzie nierzadko proszą mnie o pomoc – podróżuję po całym świecie i dane mi było widzieć niejedno – miejsca, gdzie niewytłumaczalne naukowo zjawiska dzieją się naprawdę i obserwowane są przez dziesiątki naocznych obserwatorów. Po drugie – żeby zobaczyć ducha, trzeba mieć najczęściej jakieś ku temu predyspozycje. Jakąś wrażliwość. I muszę panu powiedzieć, że dziś mało już mnie obchodzi, co mówią sceptycy. Jeśli ktoś pragnie tkwić w ignorancji – to jego sprawa.

– Kiedyś starał się Pan tłumaczyć ludziom pewne zjawiska, wyjaśniać, przekonywać…

– Zrezygnowałem z tego już jakiś czas temu. To zupełnie nie ma sensu. Jeśli ktoś nie zechce – to nie uwierzy – nic go do tego nie zmusi. To, że się myli, to inna kwestia. Ale niektórym z niewiedzą chyba wygodniej…

– Wedle badań, jakie przeprowadzano w USA – ale i na całym świecie, okazuje się że około 25 procent ludzkości wierzy w duchy…

– Z moich obserwacji wyłania się podobny wniosek. Jedna, na pięć osób przyjmuje taką możliwość, bądź gorąco w to wierzy. I nie mówię tu o chorych umysłowo ludziach.

– Sceptycy za chorych umysłowo uważają tych, którzy o duchach mówią całkiem poważnie i z przekonaniem.

– Sceptycy mówili na początku ubiegłego wieku, że samochody się nigdy nie przyjmą, że ludzie nigdy nie będą latać, że podróż z prędkością dźwięku to właśnie bzdury i brednie. Dziś nasze maszyny taką prędkość biją kilkukrotnie, a kto wie co będzie jutro. Zatwardziały sceptyk to niestety osoba ograniczona – przez samą siebie. To, że ktoś w coś nie wierzy, lub czegoś nigdy nie widział, oznacza że tego czegoś nie ma? A co ze promieniowaniem podczerwonym, polem magnetycznym, itd.? Nie ma ich, bo ktoś nie zobaczył tego na własne oczy?

– A nie zdarzyło się Panu przekonać takiego sceptyka do własnych poglądów?

– A żeby to raz…Jeśli człowiek uparcie twierdzący, że nie istnieje nic poza materią, dostaje w głowę dziesięciokilogramowym garnkiem, który – wydawało by się – sam z siebie leci przez pokój – zaczyna dopuszczać do siebie pewne rzeczy, zaczyna zastanawiać się, czy faktycznie nie dzieje się czasem wokół nas coś niezwykłego.

– Oberwanie po głowie garnkiem, który rzucony jest przez niewidzialną istotę – brzmi komicznie…albo groźnie…

– Niestety nie ma w tym nic śmiesznego, proszę mi wierzyć. Prześladowanie przez tak zwane duchy zdarza się na całym świecie, zjawisko to przyjmuje czasem bardzo groźne formy. Zdarza się, że całe rodziny cierpią z powodu nawiedzeń i szukają pomocy gdzie się da.

– A mnie całe życie powtarzano, że bać się należy żywych ludzi, nie duchów!

– Najczęściej tak jest. Ale duchy – mówiąc bardzo ogólnie – również potrafią być dla nas bardzo szkodliwe. Posłużę się przykładem, opowiadając panu historię z życia – najprawdziwszą! Chce pan?

– Bardzo proszę!

– Grupa młodych ludzi wpadła na pomysł urządzenia sobie spirytystycznego seansu. Jedna z siedzących przy okrągłym stoliku dziewczyn zaczyna mówić nagle męskim głosem, przeraźliwie kląć, rzucać przedmiotami, zachowywać się bardzo agresywnie. Jeden ze świadków zdarzenia mówił, że nie słyszał nigdy wcześniej bardziej makabrycznych dźwięków. Ktoś mógłby powiedzieć – ściema, bajka. Problem w tym, że ta dziewczyna rzuciła się krótko po tym z okna, popełniając samobójstwo. W rodzinie nie było przypadków psychicznych chorób, a ona sama była wcześniej wyjątkowo serdeczną, pogodną osobą…takich historii są setki, tysiące. Duchy istnieją i bynajmniej nie jest to powód do żartów.

– Gdzie Pana zdaniem można spotkać ducha?

– Najczęściej tam, gdzie umierają ludzie. A więc tereny bitew, miejsca kaźni, szpitale… We Wrocławiu znajduje się pewien hotel, w którym ktoś, lub coś ustawicznie odkręca wodę w kranach, rozlewa ją po pokojach, hałasuje nocą po korytarzach. Takich lokacji jest zresztą więcej – Dolny Śląsk nie jest wyjątkiem – zwłaszcza tu odnaleźć można wiele nawiedzonych miejsc…

– Jesteśmy dziś świadkami wielu niepokoi na świecie. Konflikt między Ukrainą, a Rosją, niekończąca się agresja na Bliskim Wschodzie – wymieniać można by jeszcze długo. Czy owa wiara w duchy, nie jest Pana zdaniem w jakimś stopniu zależna od tego, co dzieje się na wokół nas? Czy natężenie kłopotów i zmartwień dnia codziennego nie odpycha nas w stronę tematów lżejszych, intrygujących, atrakcyjnych i mimo wszystko – spokojniejszych?

– To kwestia indywidualna. Dla jednego duchy będą odskocznią od polityki, od finansowych zmartwień, dla innych to właśnie niewyjaśnione fenomeny będą owych zmartwień bezpośrednim powodem. Ludzkość lubi się bać – oglądamy horrory, czytamy powieści grozy. Ale z prawdziwymi duchami, nie mają one zazwyczaj wiele wspólnego…

– Od wielu lat prowadzi Pan Fundację Nautilus. Czym się ona zajmuje?

– Przede wszystkim pomagamy ludziom, którzy stanęli w obliczu trudnej, bądź kłopotliwej sprawy związanej z jakimś niewyjaśnionym zjawiskiem, a którzy nie mogą znaleźć ratunku nigdzie indziej. Bardzo często odwiedzamy takie osoby, bądź rodziny i staramy się im jakoś pomóc.

– W jaki sposób na przykład?

– To, rzecz jasna zależy od sytuacji. Może to być skontaktowanie ich z jasnowidzem, bądź księdzem egzorcystą…

– Nie jest Pan przeciwko Kościołowi?

– Absolutnie nie! Wielokrotnie broniłem publicznie Kościoła. Jak mogę być przeciwko instytucji, która daje ludziom nadzieję, która uczy jak żyć, jak godnie postępować, która mówi o Bogu!

– Jest pan osoba wierzącą?

– Oczywiście, że jestem! Ewangelia i słowa Chrystusa to nauki i przekaz chyba najmądrzejszy ze wszystkich. Oczywiście szanuję każdą inną religię, jest wiele dróg do Boga…

– Pańska fundacja prowadzi również zakrojone na szeroka skalę badania nad UFO. Czym jest UFO?

– Najprościej rzecz ujmując jest to niezidentyfikowany obiekt latający.

– Z pojęciem tym związane jest przekonanie o odwiedzinach naszej planety przez pozaziemskie cywilizacje. Wierzy Pan w to, iż nie jesteśmy sami we Wszechświecie?

– Proszę pana, wkroczyliśmy już dawno w XXI wiek. Największe autorytety z dziedziny kosmologii mówią otwarcie o życiu poza Ziemią. Na meteorytach znajdowane są od dawien dawna ślady DNA organizmów pochodzących z innych miejsc galaktyki. Zaprzeczanie tym teoriom staje się dziś powoli anachroniczne, staje się oznaką zacofania i niedouczenia.

– Ale niepodważalnych dowodów na istnienie kosmitów nikt jeszcze nie przedstawił…

– Nasza fundacja dysponuje największym archiwum w tej dziedzinie w całej Europie. Mamy terabajty danych. Zdjęcia, filmy, doniesienia świadków, niezliczona ilość informacji, które gromadziliśmy ponad dwadzieścia lat. Dowody istnieją, tyle tylko że nie każdy ma do nich bezpośredni dostęp.

– Polacy nadal zdają się śmiać z UFO. Kpić z tego tematu. Różnimy się pod tym względem od innych narodów?

– Rzeczywiście wciąż podchodzimy do sprawy z wielkim dystansem. A nawet lękiem. Ale niepotrzebnie. Minie jeszcze trochę czasu, a ufologia stanie się czymś „normalnym” – pozwolę sobie posłużyć się tu słowem od którego zaczęliśmy rozmowę. Świadomość ludzka musi się jeszcze zmienić, przywyknąć do nowych norm, otworzyć się na możliwości inne, niż te znane z podręczników. Zachód już zaczął zmieniać się pod tym względem, ja mam nadzieję, że nie zostaniemy daleko w tyle.

– Odwiedza Pan czasem Dolny Śląsk?

– To chyba mój ulubiony region Polski. Nie tylko dlatego, że tyle się tu dzieje, że wciąż znajduje się tu tak wiele niezbadanych tajemnic, że znaleźć tu można całe multum zagadkowych spraw. Mieszkańcy Dolnego Śląska są chyba nieco bardziej otwarci na kwestię „niewyjaśnionego”, nie podchodzą do owych zagadnień z ignorancją i lekceważeniem. To mi się u nich szalenie podoba!

Dziękuję za rozmowę.

Antoni Gąssowski

Fot.: archiwum prywatne

Archiwum Nowin Jeleniogórskich 2021



zwiń tekst



OJCIEC POŻEGNAŁ SIĘ ZE MNĄ WE ŚNIE
Śr, 3 lis 2021 11:03 komentarze: 11 czytany: 1980x

[...] Witajcie, dzisiaj opiszę Wam dwie historie. Obie dotyczą snów. W pierwszym śnie śniło mi się, że mój ojciec spadł z dachu, z bloku, bo naprawiał antenę. Później był pogrzeb i zagrano na nim piosenkę Wilków "Son of the blue sky". Nie był on dobrym ojcem, chociaż mam migawki z dzieciństwa też dobrych chwil. Mój ojciec był alkoholikiem, głęboko mnie zranił w dzieciństwie.Całe życie nie leczył się.......

czytaj dalej

[...] Witajcie, dzisiaj opiszę Wam dwie historie. Obie dotyczą snów. W pierwszym śnie śniło mi się, że mój ojciec spadł z dachu, z bloku, bo naprawiał antenę. Później był pogrzeb i zagrano na nim piosenkę Wilków "Son of the blue sky". Nie był on dobrym ojcem, chociaż mam migawki z dzieciństwa też dobrych chwil. Mój ojciec był alkoholikiem, głęboko mnie zranił w dzieciństwie.

Całe życie nie leczył się, doszła do tego schizofrenia. Po rozwodzie rodziców cierpiałam, byłam przez lata zła na niego, ale dziesięć lat temu ostatecznie w swoim sercu mu wybaczyłam. Wszystko. "Zachowaj piękne wspomnienia" - ten wers przewija się przez tą piosenkę i mimo, że nie było kolorowo, to mam łzy w oczach. Widzę ojca jako młodego zagubionego człowieka, który nie wie co się z nim dzieje, nie rozumie nic i ucieka w alkohol. Po wypiciu jest nerwowy, wręcz agresywny, ale zachowam piękne wspomnienia, jak prosił mnie słowami tej piosenki: https://youtu.be/bix1tb6rVeU.



Drugi sen jest na tyle dziwny, że nie wiem o co w nim chodziło: siedzę z ciotkami i mamą w pokoju, nagle dzwonek do drzwi i pada moje nazwisko. Śmierć przyszła do mnie. Rozmawiałam z Nią o Bogu i różnych takich rzeczach, a ona do mnie: koniec wcieleń. I nie wiem czy to oznacza, że o śmierci wyzwolę się z kręgu wcieleń?

Pozdrawiam całą załogę!

Zapomniałam dodać, że w historii o ojcu, kiedy mi się śniła jego śmierć, to było może gdzieś tak kilka miesięcy temu, a latem dowiedziałam się że naprawdę zmarł. Chciał się ze mną pożegnać tym pięknym utworem. Dopiszcie to do mojej historii o śnie o moim ojcu. Dziękuję!

[dane do wiad. FN]

/opis dotarł do FN 2 listopada 2021/

[...] Opiszę Wam moją historię. Niedawno szwagier rozstał się ze swoją żoną. Była ona postrzegana jako bardzo negatywna osoba. Minęło trochę czasu i zaczęłyśmy pisać na messengerze. W końcu do mnie zadzwoniła. Rozmawiałyśmy 1,5 godziny,po rozmowie byłam tak roztrzęsiona, chociaż nie padły złe słowa od niej do mnie. Dochodziłam do siebie dwa dni, skończyło się na tym, że musiałam zażyć ziołowe tabletki na uspokojenie. Taką złą aurę rozsiewa wokół siebie ta kobieta. Jestem osobą wysoko wrażliwą, więc po takich rozmowach czuję się wyczerpana i roztrzęsiona. Na szczęście minęło mi to i dzisiaj czuję się znakomicie. Teraz wiem jak niektóre osoby mogą źle wpływać na kogoś nawet przez telefon. [...]




zwiń tekst



DUCH NA STACJI BENZYNOWEJ - TA […] POSZŁA ZA MNĄ!
Wt, 19 paź 2021 07:10 komentarze: 8 czytany: 3756x

[…] Chciałem opisać historię, którą opowiadała mi moja dziewczyna i w której prawdziwość wierzę, bo potwierdził ją także jej kolega pracujący z nią wtedy, którego znam. Poza tym wiem, że ona i tak mówiła prawdę. Miało to miejsce w [dane do wiad. FN], gdzie jest całodobowa stacja benzynowa […] przy wylotówce w kierunku na Warszawę. To miało miejsce pod koniec lipca albo na początku sierpnia 2015 roku.......

czytaj dalej

[…] Chciałem opisać historię, którą opowiadała mi moja dziewczyna i w której prawdziwość wierzę, bo potwierdził ją także jej kolega pracujący z nią wtedy, którego znam. Poza tym wiem, że ona i tak mówiła prawdę. Miało to miejsce w [dane do wiad. FN], gdzie jest całodobowa stacja benzynowa […] przy wylotówce w kierunku na Warszawę. To miało miejsce pod koniec lipca albo na początku sierpnia 2015 roku, dziś już trudno ustalić mi dokładną datę, W każdym razie była noc, a moja dziewczyna pracowała na stacji i miała nocny dyżur z kolegą.

Klientów było mało, więc mieli niewiele do roboty. Około godziny drugiej w nocy przyjechał facet około 50-tki, który zaparkował samochód na parkingu przy stacji, a potem wszedł do środka i zapytał, czy może spędzić noc siedząc przy stoliku w barze i czy to nie będzie nikomu przeszkadzało. Moja dziewczyna była zaskoczona, ale powiedziała, że może oczywiście tu być, ale nie wolno mu się kłaść na podłodze i spać. On się zgodził i dodał, że nigdy by nie usnął, bo właśnie uciekł z własnego domu, bo go atakuje duch pewnej złej kobiety. To były bardzo dziwne słowa, ale moja dziewczyna nic nie powiedziała, tylko porozmawiała z tym kolegą, że jest taki dziwny klient. Ustalili jednak, że skoro  facet nie chce pić alkoholu czy spać, a tylko siedzieć przy stole, to niech siedzi. To zaczęło się dziać tuż po tym, jak ten mężczyzna zdjął kurtkę i usiadł. Z półek sklepowych zaczęły spadać drobne przedmioty, jakby ktoś je zrzucał, choć przecież nikogo na stacji nie było.

Moja dziewczyna powiedziała, że w kierunku tego mężczyzny poleciała tacka, jakby ktoś niewidzialny wziął ją ze stolika i w niego rzucił. Facet zerwał się na równe nogi, chwycił kurtkę i pobiegł do samochodu, a wcześniej zdążył tylko powiedzieć coś takiego:

- Przepraszam was, ale ta k… poszła tutaj za mną.

Pobiegł do samochodu i odjechał, a biegnąc do auta wykrzykiwał jakieś przekleństwa. Kiedy odjechał już nic z półek nie spadło, ale zarówno moja dziewczyna, jak i ten kolega byli tak wystraszeni, że zrobili tzw. przerwę techniczną i zamknęli na kilka godzin stację, bo bali się tam być. Wrócili, jak zrobiło się widno. Nikomu o tej sprawie nie opowiadali, ale jak chcecie, to mogę spróbować ich namówić, żeby anonimowo to opowiedzieli. Daję gwarancję, że to prawdziwa historia. Pomyślałem, że idealna do Waszego XXI PIĘTRA. Bardzo pozdrawiam.

[dane do wiad. FN]

 

 

From: [...]
Sent: Monday, October 18, 2021 11:11 PM
To: FN
Subject: Nagrania CCTV

 Witam serdecznie! W roku ubiegłym pracowałem jako agent mobilny w ochronie. Moja praca polegała na obserwacji sali sprzedaży pewnej sieci sklepów, oraz ujęciach sprawców kradzieży. Filmy, które do Państwa wysyłam ukazują dwie 'dziwne' sytuacje. Osobiście widziałem wiele dziwnych zjawisk w tym obiekcie jak samoczynnie otwierające się drzwi, przesuwające się rzeczy itp. Definitywnie były tam wówczas jakieś byty.  Filmy nagrałem swoim starym telefonem Xiaomi Redminote 7 niestety były to wybrane momenty z CCTV i nagrywałem z monitora w sklepie stąd taka jakość. Postanowiłem się tym z Państwem podzielić. Nigdy nie publikowałem tych nagrań, ani nie pokazywałem nikomu. 

/poniżej filmy zamienione przez nas do postaci animacji/



 



zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 50 84
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 84

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

3 grudnia:// [...] Jasnowidz Krzysztof Jackowski: [...] Rok 2022 będzie rokiem drożyzny i inflacji, o czym mówiłem wiosną tego roku. Nic wtedy na to nie wskazywało, teraz to powtarzam i nie trzeba być jasnowidzem, by to powiedzieć, ale uwaga: będzie dużo braków wszystkiego. Zastanawiając się nad najbliższą przyszłością, doszedłem do wniosku, że rzeczy, które nam teraz wydają się drogie, ale wielu z nas stać na nie, pojazdy, że 2022 rok będzie rokiem, w którym motoryzacja będzie bardzo droga, ...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Śr, 1 gru 2021 08:30 | 29 listopada 2021 jeden z naszych czytelników widział przelot jasnego obiektu nad Żywcem. Była to jasna kula, która poruszała się i zatrzymywała, w pewnym momencie jak opisuje świadek 'zgasła'. Manifestacja była widoczna ok. 20 sekund , natomiast według świadka była godzina ok. 23.55, czyli tuż przed północą.

Dziennik Pokładowy

Piątek, 19 listopada 2021 | Zgadzam się z Krzysztofem Jackowskim, że jesteśmy w przededniu wielkiej światowej wojny, choć widzę ją zupełnie gdzie indziej niż jasnowidz z Człuchowa i trochę inaczej. Moim zdaniem wybuchnie nie na Bliskim Wschodzie i nie w pobliżu tak znienawidzonego przez najsłynniejszego obywatela Człuchowa Izraela (którego cały czas nazywa małym państwem, którego nazwy nie wymieni), ale być może w dwóch punktach...

czytaj dalej

FILM FN

ZDARZENIE W EMILCINIE - DOKUMENTACJA o Bliskim Spotkaniu III Stopnia z UFO w 1978 roku - ARCHIWUM FN

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.