Dziś jest:
Wtorek, 11 sierpnia 2020

Ziemia więcej mówi nam o nas niż wszystkie książki./Antoine de Saint-Exupery/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Spod tej chmury zobaczyłam po jednej stronie na obu jej prawie brzegach zmieniające się światła...
Wt, 7 kwi 2020 05:00 komentarze: 3 czytany: 2177x

[...] Dobry wieczór. To o czym chcę napisać wydarzyło mi się w 1997 roku w Gdyni . Mieszkałam w bloku na 4 piętrze. Wieczorem będąc sama w pokoju oglądałam film. Była pózna pora, była sobota. W pewnym momencie poczułam drgania w pokoju ,takie że na witrynie drgały mi szklanki, rzeczy ustawione na niej. Ale nie na tyle aby spadły. Po chwili siedząc cały czas na sofie obok okna, zobaczyłam za oknem .......

czytaj dalej

[...] Dobry wieczór. To o czym chcę napisać wydarzyło mi się w 1997 roku w Gdyni . Mieszkałam w bloku na 4 piętrze. Wieczorem będąc sama w pokoju oglądałam film. Była pózna pora, była sobota. W pewnym momencie poczułam drgania w pokoju ,takie że na witrynie drgały mi szklanki, rzeczy ustawione na niej. Ale nie na tyle aby spadły. Po chwili siedząc cały czas na sofie obok okna, zobaczyłam za oknem słup światła.

Pomyślałam że może z bloku ktoś kieruje światło z okna. Ten słup światła przemieszczał się tak jakby ktoś szukał czegoś podświetlając sobie plac. To światło było dosyć duże. Jeszcze dodam że przed tym blokiem był parking na samochody, oraz bardzo duży plac, do koszykówki oraz do grania w piłkę nożną. Także do spacerowania . Nie zgaszając światła w pokoju podeszłam do okna i popatrzałam co się dzieje. Niebo było gwiezdziste tamtej nocy i żadnej chmurki na niebie nie było.

Potem skierowałam głowę w bok i do góry , i zobaczyłam nad blokiem, wyżej ogromną chmurę wielkości paru kilometrów . To była sama obręcz chmury w środku widziałam niebo. Szybko zgasiłam światło. To wydało mi się dziwne że tylko jedna taka duża chmura jest. A w zasadzie tylko obręcz regularna . Doznałam szoku po chwili nie wierząc w to co widziałam . Spod tej chmury zobaczyłam po jednej stronie na obu jej prawie brzegach zmieniające się światła. Po trzy kolory różne które się zmieniały.

Jakiś czas tak stałam i się przyglądałam temu będąc w szoku. Około 15- 20 min. Potem pobiegłam do kuchni zdenerwowana, i jak za 5 min. wróciłam nie było tej chmury i tych świateł. Myślę, że to było UFO. Wtedy jeszcze nie wiedziałam że oni w ten sposób się kamuflują tworząc niby chmurę . A co Państwo o tym sądzą. Czy były w tamtym okresie podobne obserwacje ? Bardzo jestem ciekawa czy tylko ja to widziałam czy jeszcze ktoś. Pozdrawiam Fundację Nautilus. Bardzo proszę o anonimowość.

[...]

e-mail dostaliśmy 6 kwietnia 2020

Dziękujemy za opis, który trafił do naszego działu XXI PIĘTRO, ale także do Archiwum FN. Jesteśmy praktycznie pewni, że to zdarzenie ma związek ze zjawiskiem UFO. Obce cywilizacje przybywające na Ziemię są w stanie za pomocą technologii stosować wyrafinowany kamuflaż w postaci chmury lub pary otaczającej ich pojazd. Czasami udaje się to uchwycić na zdjęciu, jak poniżej. Pojazd startował i ciągnął za sobą smugę takiej dziwnej pary.


więcej o tym jest w naszym okienku "zdjęcie dnia".

https://www.nautilus.org.pl/zdjecie-dnia,1339,ufo-nad-miejscowoscia-abilene-texas-usa-zdjecie-wykonane-4-czerwca.html


Bardzo często pojazdy UFO potrafią skryć się w chmurach lub chmurze. Poniżej prezentujemy grafiki z naszego archiwum, jak coś taka sytuacja może wyglądać.





Odpowiadając na pytanie, czy zdarzają się podobne relacje o "nocnych okrągłych obiektach ze światłami na obrzeżu okręgu" odpowiedź jest jak najbardziej twierdząca. Oto przykład z końcówki ubiegłego roku. Autorem relacji jest nasz stały czytelnik, którego znamy i uważamy za osobę w pełni wiarygodną.

From: [...]
Sent: Tuesday, March 24, 2020 8:11 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Obiekt widziany w grudniu 2019 r.

Witam serdecznie Fundację Nautilus !
W nawiązaniu do mojej obserwacji obiektu-UFO z dnia 14.12.2019 r. o godz. 5.18 ( rano w wolą sobotę ) chciałbym pokazać Państwu obiekt który widziałem tego dnia. To co widzicie na zdjęciu to oczywiście wizualizacja obiektu przypominająca dosłownie to co widziałem na niebie. Celowo tak wykonałem zdjęcie by pokazać jakby oryginał omawianego obiektu. Wielokrotnie się zastanawiałem czy to był sen czy to wydarzyło się na prawdę. Jak to możliwe że obiekt o tak potężnych rozmiarach mógł sunąć po naszym niebie. Dlaczego do chwili obecnej nie było żadnych zgłoszeń, czy ludzie obawiają się mówić o tym co sami mogli zobaczyć tego dnia.

Pozdrawiam (Orion_1957)




zwiń tekst



W NOCY ODWIEDZIŁ MNIE DUCH
Pon, 6 kwi 2020 10:13 komentarze: 3 czytany: 1759x

[...] WITAM WSZYSTKICH.Odbywałem służbę wojskową w SZCZECINIE,i pewnego razu zatęskniłem by wrócić do domu więc wszystko załatwiłem z kumplami i w piątek pod wieczór opuściłem koszary. Bałem się by mnie nie zawineli na dworcu PKP- (WSW-ŻW),ale wszystko przebiegł pomyślnie z planem. Gdy dojechałem do rodzinnego miasta, najpierw musiałem się przejść po nim, bardzo jestem przywiązany do mego miasta.Po.......

czytaj dalej

[...] WITAM WSZYSTKICH.Odbywałem służbę wojskową w SZCZECINIE,i pewnego razu zatęskniłem by wrócić do domu więc wszystko załatwiłem z kumplami i w piątek pod wieczór opuściłem koszary. Bałem się by mnie nie zawineli na dworcu PKP- (WSW-ŻW),ale wszystko przebiegł pomyślnie z planem. Gdy dojechałem do rodzinnego miasta, najpierw musiałem się przejść po nim, bardzo jestem przywiązany do mego miasta.

Po małym spacerku wróciłem do domu MAMA I TATA ucieszyli się jak mnie zobaczyli zrobili dobrą kolacyjke i sobie pogadaliśmy było super. Tym razem już sam spałem w pokoju co kiedyś razem z bratem dzieliliśmy ten że pokój, brat ożenił się i nie mieszkał już z rodzicami. Położylem się spać, właśnie tam co opisywałem zdarzenie moje z przed lat (ZŁY DUCH). Była godzina około drugiej w nocy jak się przebudziłem. W nocy ma sie bardzo wyczulony słuch, wyraznie słyszałem jak coś szura tak jak by ktoś podchodził do mojego łóżka, w pierwszej chwili pomyślałem że to mój pies hektor,dla tego postanowiłem być odważny i podniosłem sie by zobaczyć czy to Hektor.

W ciemnościach zauważylem że mój pies leży przy drzwiach wyjściowych, Moja odwaga zamieniła sie w odwage dziecka wystraszonego, znowu zakryłem się cały kołdrą, ale to znowu podchodziło z tym że bardzo wyraznie i czułem jak to coś jest nade mną, musiało stać tak z 5 minut, po chwili od strony moich nóg zaczeło wchodzić to coś na me łóżko, wyobrazcie sobie co ja w tedy przeżywałem to było straszne. Wyraznie czułem ciężar i jak łóżko sie ugina lekko,nagle zaczeło jakby rękoma jezdzić po mojej kołdrze!

Tak jak by mnie chciało nie przestraszyć czy udusić, tylko dotykać, coraz bardziej się to nasilało że zacząłem krzyczeć MAMA MAMA - ZASTANAWIAM się czemu nie Tata przecież tata jest silniejszy od mamy a ja już bardziej byłem silniejszy od ojca. Pewno dla tego że potworny strach zrobił ze mnie małego chłopca. [dane do wiad. FN]

 

 




-----Original Message-----
From: […]
Sent:
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Autostopowicz zjawa, ale czy na pewno?

Witam. Pisałem do was już kilkakrotnie. Prosicie o relacje z takich spotkań? A więc mogę wam opowiedzieć historie mojego dziadka.
A więc tak:
W młodości gdy mój dziadek pracował w kopalni, a ponieważ było to bardzo dawno temu i mieszkał na wsi do pracy jeździł rowerem. Jechał wtedy z pracy bardzo późno w nocy, niestety nie wiem która to była dokładnie godzina, ale podejrzewam że około 23.00 lub 05.00 ponieważ teraz o tych godzinach kończą się w tej kopalni zmiany. Nie wiem czy to uległo zmianie. A więc mój dziadek jechał tym rowerem z pracy i zauważył na poboczu idącego powoli mężczyznę. Wiadomo, noc, strach. W dodatku las. Mój dziadek podjechał do tego mężczyzny i próbował nawiązać z nim dialog. Jak mówił, nie chciał wracać sam. Razem raźniej. Tym bardziej że to było dawniej, kiedy ludzie byli sobie bardziej pomocni. Mój dziadek kilkakrotnie się do niego odzywał, ale on nic nie odpowiadał. Co ważniejsze nie słyszał jego kroków, ani nic. Rękoma też nie poruszał, przez tą całą drogę. Ale gdy mężczyzna szedł dalej, a mój dziadek musiał skręcić postanowił oświetlić tą postać dynamem z roweru. Podniósł tylne koło i zakręcił pedałami. To co zobaczył tak go przeraziło że gdy wrócił do domu babcia myślała że coś stało poważnego. A mianowicie zobaczył że idący mężczyzna nie miał głowy.
Równie dobrze mógł mu ktoś zrobić kawał, ale kto o tej porze robił by sobie takie kawały na takim bezludziu i to w lesie. Sam dziadek nie miał by powodu by zmyślać.
Imię i nazwisko do wiadomości redakcji.
[…]




I jeszcze sprawa z ostatniej chwili z naszej najnowszej poczty do FN, gdyż e-mail dostaliśmy 5-tego kwietnia.

From: […]
Sent: Sunday, April 5, 2020 10:31 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: ciekawa sprawa

Witam Państwa,
Wczoraj zauważyłem że lampa pod sufitem ,,dziwnie sie zachowuje,,. Zauważyłem ze kryształy ( sztuczne) w centralnej części lampy ciągle się poruszają, co ciekawe jest ich 7 a tylko 4 były w ciągłym ruchu( gdyby było to spowodowane np remontem u sąsiada lub na ulicy to powinny ruszać się wszystkie, a tym bardziej ze żadnego remontu w okolicy nie ma a ja mieszkam na ostatnim pietrze)
Kryształy ruszyły się ok 30 minut i zmieniały rotację. Nie było takze żadnych otwartych okien w domu. po ok 30 minutach sam je zatrzymałem i przestały.
W załączniku wysylam film.
Pozdrawiam
[…]
czytelnik Nautilusa



zwiń tekst



Spotkanie na grzybach z dziwnym 'leśnym czarodziejem'
Sob, 4 kwi 2020 06:35 komentarze: 5 czytany: 2911x

[...] Dzień dobry, Chciałem opisać historię, która w mojej rodzinie jest znana od wielu lat i uważana za prawdziwą. Nie widzę powodu, aby ktokolwiek z osób opowiadających o tym wydarzeniu miał kłamać, gdyż sam byłem świadkiem tego, jak o tym opowiadali wiele razy i jestem pewien, że zdarzyło to się naprawdę. Był 1991 rok. Nasz dziadek był zapalonym grzybiarzem i zaraził tą pasją swoich dwóch synów.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry, Chciałem opisać historię, która w mojej rodzinie jest znana od wielu lat i uważana za prawdziwą. Nie widzę powodu, aby ktokolwiek z osób opowiadających o tym wydarzeniu miał kłamać, gdyż sam byłem świadkiem tego, jak o tym opowiadali wiele razy i jestem pewien, że zdarzyło to się naprawdę. Był 1991 rok. Nasz dziadek był zapalonym grzybiarzem i zaraził tą pasją swoich dwóch synów, czyli mojego ojca i jego brata. Był wrzesień prawdopodobnie ostatni tydzień tego miesiąca, choć dokładny dzień trudno im było ustalić. W każdym razie wyszli rano z domu na grzyby w powiecie staszowskim do lasu w pobliżu miejscowości Mokre.

Była godzina siódma rano, kiedy cała trójka zauważyła człowieka, który stał na leśnej drodze i im się przyglądał. Opisywali go jako wysokiego mężczyznę ubranego w taki strój jako kosmonauta, ale bardzo przylegający do ciała, miał złotą część na piersi w kształcie kwadratu, a cały pozostały kombinezon miał w kolorze białym. Ten mężczyzna stał w dużej odległości, bo jak oceniał mój ojciec ok. 100 metrów i w ogóle się nie ruszał, tylko ich obserwował. Wujek i mój ojciec zaczęli ze sobą rozmawiać, że jakiś cudaczny człowiek stoi w lesie, ale nic poza tym. I wtedy stała się rzecz bardzo dziwna, bo wszyscy nagle tak jak stali po prostu… znaleźli się w innym miejscu lasu oddalonym o ok. 300 metrów. Dosłownie – stoją tu, a nagle rozglądają się i są w innym miejscu.

Co ciekawe, kosze z grzybami były na ziemi w odległości od nich mniej więcej 5 metrów, a żaden z nich nie pamiętał, aby tego dnia zostawiał kosze, bo cały czas trzymali je w rękach. Tego mężczyzny nie było i wszystko wokół było takie same. Przestraszyli się tego tak bardzo, że postanowili wrócić do domu. I tu kolejna niespodzianka – nie było ich pięć godzin, choć byli przekonani, że w lesie spędzili najwyżej 40 minut, co z dojazdem do lasu i powrotem do domu nie mogło zająć więcej niż 2 godziny.

Oni nazwali tego człowieka leśnym czarodziejem, ale myślę czytając wasz portal, że to raczej było coś związanego z UFO. Pomyślałem, że ta historia was zaciekawi. Jakbyście chcieli, to mogę poprosić ojca o opowiedzenie o tym i mogę go nagrać i wam przesłać takie nagranie.
Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]

e-mail dostaliśmy 17 stycznia 2020





From: […]
Sent: Friday, April 3, 2020 10:27 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Potwierdzam

Witam,

chciałbym dodać komentarz do tego wpisu:

"Witam,

dziś w Krakowie (02.04.20 r) około godz 21:37 (rocznica JP2) dało się zauważyć dość mocno świecący obiekt (miał chyba coś w rodzaju mniejszych towarzyszących obiektów - być może to wina aparatu albo i nie) myślałem, że to samolot, śmigłowiec ale nie wydawał żadnych dźwięków przesuwało się to wolno w kierunku zachodu - może to gwiazda a może nie nie wiem od 50 lat tu mieszkam i raczej nie widziałem tak mocno świecącego obiektu ale nie znam się na astronomii itp. proszę o ocenę fachowców co to może być ? Marek z Krakowa (w załączeniu przesyłam foto dysponuje także filmem) "

Witam,
 w dniu 2 kwietnia 2020 przed godz 22:00 również widziałem UFO nad Krakowem (Nowa Huta) będąc na balkonie.Nie mogę tego udokumentować gdyż wszystko trwało kilka sekund.
Obiekt miał około 5 świateł lub było to kilka małych obiektów lecących w zwartej grupie, światło to było takie przygaszone, nie dawało jasnego blasku. Jestem pewien, że nie był to dron ani żaden samolot. Tu gdzie mieszkam przebiega korytarz powietrzny samolotów w kierunku lotniska Balice i często obserwuję przelatujące samoloty. Obiekt poruszał się bardzo szybko z kilka razy większą prędkością niż samolot i nie wydawał żadnego dźwięku, od momentu kiedy go zobaczyłem obserwowałem jego przelot w kierunku zachodnim przez ok 3 sekundy zanim straciłem go z oczu.
Dlatego z ciekawości wszedłem dziś na Waszą stronę żeby sprawdzić czy może jeszcze ktoś coś niezidentyfikowanego widział w okolicy i znalazłem.
Pozdrawiam
Darek






zwiń tekst



Demon mówi on do mnie słowa - i tak cię znajdę...
Pt, 3 kwi 2020 06:55 komentarze: brak czytany: 1734x

witamczytając tekst o cienistych ludziach przypomniał mi się mój sen o którym chciałaby Wam opowiedzieć.Jestem w jakimś hotelu może szpitalu,zmieniam pościel i bardzo się spieszę (?) spoglądam w okno i widzę że jest ciemna noc -bardzo wyraźnie to pamiętam i nagle słyszę głos nie widzę kto mówi ale jest to dźwięk straszny,to mało powiedziane mam wrażenie że to jakiś demon mówi on do mnie słowa -i tak.......

czytaj dalej

witam
czytając tekst o cienistych ludziach przypomniał mi się mój sen o którym chciałaby Wam opowiedzieć.
Jestem w jakimś hotelu może szpitalu,zmieniam pościel i bardzo się spieszę (?) spoglądam w okno i widzę że jest ciemna noc -bardzo wyraźnie to pamiętam i nagle słyszę głos nie widzę kto mówi ale jest to dźwięk straszny,to mało powiedziane mam wrażenie że to jakiś demon mówi on do mnie słowa -i tak cię znajdę-.
postanawiam jak najszybciej wrócić do ciała(!) bo jak on mnie znajdzie to zajmie je .
Leże w mojej sypialni już zupełnie rozbudzona i myślę sobie Boże co za durny sen,gdy nagle czuję że materac się ugina i coś przysiada przy mnie na łóżku , nawet nie potrafię powiedzieć co ja wtedy przeżyłam.
W mojej sypialni mam taki zimny kąt przy którym śpię i z którego czasami zalatuje chłodem pomimo upalnego lata, mąż mówi że to północna strona i dlatego,ale ja wiem swoje pewnej nocy z tego kąta wylazło coś i dosłownie pchało mnie żeby się koło mnie położyć i to nie był sen .
Pozdrawiam.

[...]




Witam,
tematem UFO interesowałem i interesuję się do dnia dzisiejszego, jednak po obejrzeniu Waszego Live Streamingu z 2018 r. postanowiłem do Was napisać, ponieważ informację, które przedstawiliście dość mocno mnie zainteresowały. Chciałem się podzielić swoją historią, która na dotyczyła mojej Żony, po tych wydarzeniach w moim życiu, a dokładnie w snach zaczęły dziać się dziwne rzeczy, które czasami dość mocno mnie niepokoiły, ale do rzeczy o co chodzi.

W 2019 roku w sierpniu wprowadziliśmy się do swojego nowego domu, pewnej nocy, było to bodajże w grudniu Żona spała w salonie  dlatego, iż była lekko przeziębiona i nie chciała zarazić naszego dziecka ja razem dzieckiem spalem na górze w sypialni. Była mniej więcej godzina 3 nad ranem i nagle nad lasem zauważyła dużą jasną kulę od strony zachodniej z tego co później mi opowiadała kula ta rozświetliła nasz salon i co w tym było najdziwniejsze i najbardziej mnie zaniepokoiło to kula ta nagle bardzo szybko zmniejszyła się i zniknęła tak jakby coś ją wciągnęło.

Później i do dnia dzisiejszego bardzo często śnią mi się obcy, może nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że budzę się w trakcie tych snów i ogarnia mnie duży lęk i poczucie, że ktoś jest w pomieszczeniu, zdarza mi się to co jakiś czas. Piszę, bo nie wiem czy mam się obawiać o swoją rodzinę i o co wogóle chodzi z tą dziwną sytuacją oraz z tymi moimi snami? Nadmienię jeszcze, że przed tymi dziwnymi wydarzeniami miały miejsca jeszcze dwa równe dziwne wydarzenia. Był wieczór mniej więcej około godziny 19 siedzieliśmy w jadalni razem z dzieckiem w pewnym momencie najzwyczajniej w świecie pies chciał wyjść na zewnątrz, więc

Żona poszła go wypuścić i przy okazji zamknąć furtkę i w momencie jak przekręciła klucz jakaś czarna postać nagle wyskoczyła zza samochodu, który stał na naszej prywatnej drodze i uciekła w stronę lasu i na tym był koniec. Dwa dni później sprawa dotyczyła również mojej Żony, wybrała się wieczorem do marketu na zakupy i całą drogę z domu do marketu oddalonego jakieś 6 km w jedną i drugą stronę czuła czyjąś obecność wraz z towarzyszącym zapachem stęchlizny, piszę do Was, ponieważ nie wiem za bardzo co o tym myśleć i czy te 3 zdarzenia jakoś łączą się ze sobą? Bardzo zastanawia nas również, iż nas pies odkąd przeprowadziliśmy się na swoje bardzo boi się wychodzić po zmroku na zewnątrz. Dodam, że mieszkamy w okolicy Krakowa. Mam nadzieję, że uda Wam się mi coś doradzić, nie szukam żadnego rozgłosy interesuje mnie tylko czy są to tylko zwykłe zbiegi okoliczności czy może wyobraźnia po prostu płata nam figle?

Pozdrawiam
[...]




zwiń tekst



Dziwny sen o... diable w kościele
Śr, 1 kwi 2020 05:48 komentarze: 6 czytany: 2224x

Witam,Bez zbędnego wstępu opiszę sen, który miałem parę dni temu. Nie pamiętam już kontekstu, przedstawię od momentu odkąd pamiętam. Sen był w stylu filmu akcji, jak większość, które miewam. Uciekałem przed czymś i nagle pojawiłem się w kościele. Atmosfera ciężka, ponuro, trochę ludzi, obawiałem się czegoś. W pewnym momencie spojrzałem na ołtarz i zamiast ołtarza, wiszącego krzyża, zobaczyłem .......

czytaj dalej

Witam,

Bez zbędnego wstępu opiszę sen, który miałem parę dni temu. Nie pamiętam już kontekstu, przedstawię od momentu odkąd pamiętam. Sen był w stylu filmu akcji, jak większość, które miewam. Uciekałem przed czymś i nagle pojawiłem się w kościele. Atmosfera ciężka, ponuro, trochę ludzi, obawiałem się czegoś. W pewnym momencie spojrzałem na ołtarz i zamiast ołtarza, wiszącego krzyża, zobaczyłem  ogromnego diabła siedzącego na tronie jak Zeus (fot. w załączniku), dokładnie tak jak
na załączonej grafice. Był ogromny, pod samo sklepienie. Owa postać w pewnym momencie zaczęła wstawać i ja nie czekając na nikogo zacząłem uciekać, ale inni zostali ku mojemu zdziwieniu.

Jak znalazłem się na zewnątrz kościoła, spostrzegłem, że jestem sam i nikt mnie nie goni. Postanowiłem wrócić i zobaczyć co się dzieje w środku, mimo ogromnego strachu. Wszedłem, ludzie stali w ławkach a diabeł przechadzał się między nimi jak nauczyciel na lekcji.Stałem jak wryty. Spojrzał się na mnie wzrokiem, jakby chciał powiedzieć, że spodziewał się że wrócę,jakby był zły, że miałem czelność uciec, brakowało mu tylko linijki do bicia po rękach za rozmowę na lekcji. Koniec snu. Dziwne uczucie po obudzeniu, jak myślałem o tym spojrzeniu, to nasunęło mi się na myśl, że był zły z racji tego że miałem czelność inaczej pomyśleć niż inni, jakby to że on tam jest, to coś naturalnego. Nie wiem w sumie kto był bardziej zdziwiony, on czy ja.
pozdrawiam serdecznie
[dane do wiad. FN]

/opis snu dostaliśmy 31 marca 2020, do e-maila była dołączona grafika, którą prezentujemy poniżej/



Witam Załogę naszego Okrętu!
Dziś przez przypadek znalazłem na google.maps coś ciekawego. Przesyłam link:

https://www.google.pl/maps/@51.9471776,15.4739688,3a,15y,233.75h,107.17t/data=!3m6!1e1!3m4!1ssbU-3eHQuRHKkrs9F5ujWA!2e0!7i13312!8i6656


Co to może być wg Was?



Serdecznie pozdrawiam całą Załogę i życzę trochę uśmiechu w ten nietypowy czas...
Załogant Rimobul, Szczecin:)




zwiń tekst



Upadły anioł Raziel...
Wt, 31 mar 2020 08:02 komentarze: 4 czytany: 2175x

Dobry wieczórKiedyś pisałam do Was odnośnie innych wymiarów, światów równoległych. Teraz jak to się mówi "z innej beczki" Kilka dni temu zaczęłam myśleć o Aniolach, w tym upadłych.. Ot tak.  Kilka tygodni temu wspominałam w modlitwie o upadłych i duszach w piekle. A niedawno podczas rozmyślań wymyśliłam sobie imię Razjel/Reziel. Następnego dnia coś mnie podkusiło by sprawdzić w Google. I okazało.......

czytaj dalej

Dobry wieczór
Kiedyś pisałam do Was odnośnie innych wymiarów, światów równoległych. Teraz jak to się mówi "z innej beczki"
Kilka dni temu zaczęłam myśleć o Aniolach, w tym upadłych.. Ot tak.  Kilka tygodni temu wspominałam w modlitwie o upadłych i duszach w piekle.
A niedawno podczas rozmyślań wymyśliłam sobie imię Razjel/Reziel. Następnego dnia coś mnie podkusiło by sprawdzić w Google. I okazało się, że istnieje taki Anioł..!

Cytat za Google Wiki
"W tradycji Rabinickiej Razjel jest legendarnym autorem Księgi Razjela (Sefer Raziel), „w której zawiera się cała mądrość ziemska i niebiańska”. Księgę tę podarował Adamowi, jednak została ona skradziona przez zazdrosne anioły. Następnie trafiła w ręce Henocha, potem Noego, któremu dzięki niej udało się zbudować arkę. Podobno też król Salomon zawdzięcza swą mądrość, wiedzę i znajomość magii właśnie Księdze Razjela.. "




Mały szok..
Nic takiego o Aniolach ostatnimi czasy nie czytałam, nie oglądałam..  Zupełnie inne "klimaty". Czy Załoga Wasza spotkała się kiedyś z podobna sytuacja,/ myślę tylko o Aniolach?
Czy to może coś oznaczać, czy po prostu zbieg okoliczności..?
Jestem osobą wierzącą, ale modlę się głównie w domu, w Kościele rzadko bywam.
Pozdrawiam serdecznie
Mail, dane do wiadomości redakcji.





zwiń tekst



Zagadkowy kamień z wyraźnym otworem
Wt, 31 mar 2020 19:02 komentarze: 7 czytany: 2454x

Bardzo ciekawą historię zgłosił nam czytelnik serwisu. Znalazł kamień z otworem na leśnej drodze w okolicach miejscowości Kaczki (k. Wejherowa). Być może jest toi naturalna formacja, ale zawsze z tyłu głowy jest pytanie, czy przypadkiem nie mamy do czynienia z czymś, co mieści się w dziedzinie zjawisk niewyjaśnionych (np. UFO).W naszym dziale XXI PIĘTRO - Twoja Historia tym razem zamieszczamy e-mail.......

czytaj dalej

Bardzo ciekawą historię zgłosił nam czytelnik serwisu. Znalazł kamień z otworem na leśnej drodze w okolicach miejscowości Kaczki (k. Wejherowa). Być może jest toi naturalna formacja, ale zawsze z tyłu głowy jest pytanie, czy przypadkiem nie mamy do czynienia z czymś, co mieści się w dziedzinie zjawisk niewyjaśnionych (np. UFO).

W naszym dziale XXI PIĘTRO - Twoja Historia tym razem zamieszczamy e-mail ze zdjęciami.

From: [...]
Sent: Sunday, March 22, 2020 1:32 PM
To: Fundacja Nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Re: W końcu ten dzień nadszedł. zagadka UFO z z 2016 rozwiązana

Witam Fundacjo,

W nawiązaniu do artykułu:

https://www.nautilus.org.pl/artykuly,3882,kolejny-tajemniczy-otwor-w-ziemi-znaleziony-w-polsce-w-lesie.html

chciałem zgłosić kamień z otworem na leśnej drodze sfotografowany wczoraj w okolicach miejscowości w której mieszkam, Kaczki.
Miejscowość Wejherowo, o której mowa w artykule mamy w odległości ok. 65 km. Ale tez niejednorazowo znajdujemy otwory w ziemi o średnicy ok 4-5 cm w naszym lesie. Z synkiem często ich zasypujemy na spacerze.

Otwór w tym kamieniu ma średnice ok 3-4 cm może miec już sporo lat, pamiętam go od 2012 roku jak tu zamieszkałem.
Kamień leży akurat po środku leśnej drogi, wystaje tylko wierzchówek. Kamień raczej jest duży, bo otwór mierzy może 10-12 cm głębokości cm i nie jest na wylot. Zastanawiam czy jego pochodzenie jest naturalne czy ktoś po środku lasu sobie po prostu tak wywiercił.

Znaki graniczne i geodezyjne nie stosują raczej otworów, tylko krzyżyki ale na wcześniej wbitych betonowych słupkach.
 
Nie wiem czy spotykaliście się z takim czymś? W załączniku zdjęcia.

Pozdrawiam,
[...]





Dziękujemy pięknie za zgłoszenie. Oczywiście teraz nie mamy szans tam pojechać, ale zanotowaliśmy sobie to miejsce. W ostatnich latach dostaliśmy ponad sto zgłoszeń o niezwykłych kamieniach, które znaleźli nasi czytelnicy. Ta sprawa zostanie dołączona do tego katalogu. Kiedyś pokażemy wszystkie tego typu wiadomości i zdjęcia w oddzielnej publikacji.

I jeszcze e-mail, który dostaliśmy w sprawie tego kamienia.


From: [...]
Sent: Sunday, March 29, 2020 12:02 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Zagadkowy kamień z wyraźnym otworem

Droga Fundacjo,
chciałbym się odnieść do historii kamienia z wyraźnym otworem, którą niedawno zamieściliście w sekcji XXI Piętro:
https://www.nautilus.org.pl/xxi-pietro,1091,28-marca-2020--zagadkowy-kamien-z-wyraznym-otworem.html
Być może wyjaśnienie tej zagadki przedstawia dr Franc Zalewski. Franc Zalewski jest doktorem geologii i stawia bardzo ciekawą tezę: Jego zdaniem przed tysiącami lat na ziemiach polskich budowano monumentalne budowle z kamienia, podobne do tych z Puma Punku (tak, tak tego Puma Punku w Boliwii!). Gdzie są zatem pozostałości tych budowli w Polsce? Proponuję obejrzeć wykład pana doktora:


Nie jestem geologiem ani specjalistą od obróbki kamieni, ale dla mnie argumentacja tego naukowca jest bardzo przekonująca.
Pozdrawiam
Andrzej

  


zwiń tekst



W listopadzie 2019 miałam straszny sen o przyszłości... boję się, że właśnie się sprawdza!
Czw, 26 mar 2020 08:15 komentarze: 3 czytany: 3838x

Witam, Wiem, że macie teraz dużo pracy,  więc nie chcę wam zawracać głowy bzdurami, ale muszę opisać sen, jaki miałam w nocy z 3 na 4 listopada 2019 roku. Pamiętam dokładnie datę, bo nawet sobie to zapisałam w komputerze, aby nie zapomnieć. Nigdy nie miałam szczególnych snów, czasami mi się śni mama czy moja córka albo mąż, ale to są jakieś drobiazgi. Tym razem sen był bardzo wyraźny, jak film.......

czytaj dalej

Witam, Wiem, że macie teraz dużo pracy,  więc nie chcę wam zawracać głowy bzdurami, ale muszę opisać sen, jaki miałam w nocy z 3 na 4 listopada 2019 roku. Pamiętam dokładnie datę, bo nawet sobie to zapisałam w komputerze, aby nie zapomnieć. Nigdy nie miałam szczególnych snów, czasami mi się śni mama czy moja córka albo mąż, ale to są jakieś drobiazgi. Tym razem sen był bardzo wyraźny, jak film.

Nagle zobaczyłam ulice mojego miasta (mieszkam w [..do wiad. FN] puste. Ten widok był przejmujący, bo wiedziałam w tym śnie, że ci ludzie gdzieś są, ale się bardzo boją. Chodziłam po ulicach i nagle zobaczyłam plac, na którym było bardzo dużo trupów ludzkich. Stał tam jakiś człowiek a raczej postać w czarnym płaszczu, którego się bardzo bałam, ale nie mogłam uciec. Ta postać nic nie robiła, tylko stała, miała na głowie kaptur.

Potem nagle zobaczyłam moją koleżankę z pracy, jak klęczy trochę dalej. Przed sobą miała taką żelazną miseczkę, jaką czasami kładą przed sobą żebracy. I wtedy zrozumiałam, że ona żebrze o to, aby mieć co jeść dla siebie i dzieci. Ona też nic nie mówiła, ale ja wiedziałam, że tak jest. I jeszcze jedno. Niebo było przeraźliwie ciemne, niczym brudne. Przerażające wręcz. Od razu po przebudzeniu byłam w takim stanie, że mąż musiał mnie uspokajać. Zadzwoniłam do koleżanki bo myślałam , że coś się jej stało. Na szczęście wszystko było w porządku.

Prawie zapomniałam o tym śnie i nie chciałam zawracać nim nikomu głowy, aż teraz przez tego koronawirusa dowiedziałam się od tej koleżanki, że właśnie jej pracodawca powiedział jej, że zawiesza firmę. Ona zaczęła płakać przez telefon, że nie ma żadnych oszczędności i za chwilę nie będzie miała co dzieciom dać do jedzenia. Jak mi to mówiła, to jakby we mnie piorun strzelił, bo od razu przypomniałam sobie ten mój sen.

Od kilku dni jestem przerażona tym, co się dzieje w Polsce i na świecie. Nigdy nie miałam tak wyraźnego snu jak wtedy w listopadzie w ubiegłym roku. Nawet nie wiem, co więcej napisać, bo dosłownie czuję strach.

Na koniec dobrze, że to wszystko robicie. Musicie dbać o siebie, gdyż wasza działalność jest ważna dla wielu ludzi.

[dane do wiad. FN] /e-mail przyszedł 24 marca 2020 roku/

 




Droga Załogo

Od pewnego czasu nie mogę przestać myśleć o dość nietypowym śnie, jaki przytrafił mi się, kiedy miałam kilkanaście lat. Co jakiś czas wracam do niego myślami, a jest to jeden z tych snów, po których na co dzień do bólu racjonalny człowiek (do takich należę) budzi się zlany zimnym potem i zastanawia, czy przypadkiem nie żyje w jakimś filmie.

Bez zbędnego i przydługiego wstępu - śniła mi się wystawa z własnego życia. Taka, jakie czasem można było spotkać w szkołach, poświęcone jakiejś historycznej postaci. Na ścianach w chronologicznej kolejności porozwieszane najważniejsze wydarzenia z życia, opatrzone zdjęciem, datą i podpisem. Pamiętam, że byłam dość mocno spanikowana. Desperacko starałam się zapamiętać jak najwięcej wydarzeń, z myślą, że z czasem to zweryfikuję. Niestety w mojej głowie niewyraźnie została tylko jedna data. Ta końcowa. Maj 2027 roku. Kiedy zobaczyłam ostatnią datę wystawy, przerażenie sięgnęło zenitu. Uznałam to za datę swojej śmierci, w końcu tym z reguły kończą się wystawy z czyjegoś życia. Po latach jednak zaczynam przychylać się do nieco innej interpretacji. Tam we śnie za końcem chronologicznych wydarzeń coś jeszcze było. Wystawa płynnie przechodziła w całą ścianę obwieszoną znoszonymi, skórzanymi butami w różnych rozmiarach i szaroburych kolorach. Przez dość charakterystyczny krój skojarzyły mi się z obuwiem z czasów II Wojny Światowej. Było ich kilkaset albo i kilka tysięcy par. Wystawa ucinała się nagle i nie przypominam sobie, żeby ta nieszczęsna majowa data była opisana jako "śmierć". Wydaje mi się, że enigmatyczna ściana butów mogła dotyczyć nie tylko mnie, ale ludzi w bardziej globalnym pojęciu, a ostatnia data niekoniecznie musiała oznaczać koniec w znaczeniu fizycznym i dosłownym.

Cóż, równie dobrze może to być po prostu sen. Zwykły wytwór wyobraźni. Będąc tam towarzyszyło mi jednak uczucie, jakby coś zostało mi pokazane, jakbym coś miała z tego zrozumieć. Być może to coś zupełnie trywialnego... Jestem jednak bardzo ciekawa, czy około roku 2027 wydarzy się coś, co wpłynie na symboliczny koniec życia jakie znałam do tej pory, a samego snu nie jest w stanie zapomnieć i zlekceważyć.

Nigdy nie miewałam proroczych snów w żadnej formie. Ba, zawsze wierzyłam, że sny mogą co najwyżej podsuwać wskazówki na temat własnej teraźniejszości. Obrazować lęki, wątpliwości, punktować pułapki w jakie się człowiek sam pakuje przez określone zachowania. Tu jednak najbardziej niepokojąca była konkretna data "końca" i cała atmosfera wielkiej tajemnicy, jaka tam panowała. Cóż, do zobaczenia w maju 2027. Jak to się mawia, pożyjemy zobaczymy.

Pozdrawiam serdeczne!

[...]


„Rok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia. Współcześni kronikarze wspominają, iż z wiosny szarańcza w niesłychanej ilości wyroiła się z Dzikich pól i zniszczyła zasiewy i trawy, co było przepowiednią napadów tatarskich. Latem zdarzyło się wielkie zaćmienie słońca, a wkrótce potem kometa pojawiła się na niebie. W Warszawie widywano też nad miastem mogiłę i krzyż ognisty w obłokach; odprawiano więc posty i dawano jałmużny, gdyż niektórzy twierdzili, że zaraza spadnie na kraj i wygubi rodzaj ludzki”.

Tymi słowami zaczynał swoje epokowe dzieło Henryk Sienkiewicz. Ten wątek pojawił się w jednym z e-maili do FN.

 

From: […]
Sent: Wednesday, March 25, 2020 12:53 AM
To: Fundacja Nautilus
Subject: "Rok 2020 to był dziwny rok"

 

Parafrazując początek monologu z Ogniem i Mieczem:

Rok 2020 to był dziwny rok w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia.

Poprzednie lato [2019] było nadzwyczaj upalne tak, że nawet w chłodnej Szwecji las wysechł na pieprz i płonął. Wreszcie pory roku przemieszały się tak, że zimy nie było a tego już najstarsi ludzie nie pamiętali.

Toteż, z początkiem tegoż roku, wszyscy na Świecie zwracali niespokojny umysł i oczy ku Chinom skąd zaczęły docierać informacje o zarazie, o tajemniczym wirusie, który wkrótce przybył do Europy.

Potem kometa pojawiła się na niebie.....

------------------------------
pozdrawiam

[dane do wiad. FN]



 

From: [...]
Sent: Tuesday, March 24, 2020 8:11 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Obiekt widziany w grudniu 2019 r.

Witam serdecznie Fundację Nautilus !
W nawiązaniu do mojej obserwacji obiektu-UFO z dnia 14.12.2019 r. o godz. 5.18 ( rano w wolą sobotę ) chciałbym pokazać Państwu obiekt który widziałem tego dnia. To co widzicie na zdjęciu to oczywiście wizualizacja obiektu przypominająca dosłownie to co widziałem na niebie. Celowo tak wykonałem zdjęcie by pokazać jakby oryginał omawianego obiektu. Wielokrotnie się zastanawiałem czy to był sen czy to wydarzyło się na prawdę. Jak to możliwe że obiekt o tak potężnych rozmiarach mógł sunąć po naszym niebie. Dlaczego do chwili obecnej nie było żadnych zgłoszeń, czy ludzie obawiają się mówić o tym co sami mogli zobaczyć tego dnia.

Pozdrawiam

[...]





zwiń tekst



Obiekt UFO miał średnicę 60 metrów i stał w miejscu jedynie obracając się bardzo szybko wokół własnej osi.
Sob, 21 mar 2020 21:49 komentarze: brak czytany: 2215x

[...] w latach 80 byłem w czasie pobytu w RFN( jeszcze przed zjednoczeniem Niemiec) swiadkiem powolnego lotu nisko nad ziemią i w odległosci ok.100m  przelatujacego obiektu NOL( doskonale go widziałem) oraz słyszałem wydawany przez niego dzwięk( przypominał zpowolniony pisk tramwajowych kół w czasie skręcania) .Było to przed 5 rano.Obiekt ten to dwa złozone z soba dyski bez jakichkolwiek zewnetrznych.......

czytaj dalej

[...] w latach 80 byłem w czasie pobytu w RFN( jeszcze przed zjednoczeniem Niemiec) swiadkiem powolnego lotu nisko nad ziemią i w odległosci ok.100m  przelatujacego obiektu NOL( doskonale go widziałem) oraz słyszałem wydawany przez niego dzwięk( przypominał zpowolniony pisk tramwajowych kół w czasie skręcania) .

Było to przed 5 rano.Obiekt ten to dwa złozone z soba dyski bez jakichkolwiek zewnetrznych obudów itp w kolorze niklu.Lecąc powoli ,kręcił sie wokoł własnej osi  .Mógł mieć srednicę około 15 metrów co obliczyłem na podstawie punktów charakterystycznych na ziemi gdzie obiekt sie unosił.Krawedż dysku od strony w którą leciał, cały czas świeciła bardzo jasnym blaskiem ( coś jakby światło z łuku elektrycznego ze spawarki).

Pamietam że tego dnia niemiecka telewizja poszukiwała swiadków tego zdarzenia,oraz wspominano że niemiecka Luftwaffe zgubiła go w okolicach gdzie wówczas przebywałem ( za Mannheim )Informacje o poszukiwaniach przekazał mi już wieczorem z niemieckiego TV dziennika,mój szwagier znajacy j,niemiecki.Niestety nie był on zainteresowany tym zdarzeniem moze dlatego ze stale był mocno podpity i nie rozumiał o czym mówię ( był muzykiem na kontrakcie)Po powrocie w wówczas religijnie rozisteryzowanej polsce tematy te nikogo nie interesowały a nawet można było sobie wtedy zaszkodzić.


[...] Mieszkałem też w Mielcu i tam wraz z setkami mieszkańców przez długi czas obserwowałem lornetką srebrną ( kolor aluminium) kulę wiszacą nad Mielcem .Mój wowczas znajomy z Mieleckiego tygodnika" Korso"pan Michocki znał sie z pilotami mieleckieo lotniska i jeden z nich przekazał mi że wysłano do zidentyfikowania obiektu dwie "iskry"( samoloty wojskowe-treningowe)  Niestety okazało sie na ich radarach pokładowych ze obiekt ten jest na wysokosci ponad 10 tys metrów i a samoloty te nie mają możliwosci technicznych by tak wysoko latać,wiec zawróciły.Dokonały jednak pomiaru obiektu który miał srednice 60 metrow i stał w miejscu jedynie obracajac sie bardzo szybko wokół wlasnej osi.Ja przez lornetkę ( 10x60) zauważyłem jeszcze ze obiekt ten miał jakby doklejony pod kulą"niewielki" walec o tym samym kolorze co kula.

Poleciała ona potem w kierunku Tarnowa,co opisywała regionalna prasa.Po tych publikacjach pojawiły sie artykuły sygnowane przez władze że był to tylko balon meteorologiczny( 60 m.średnicy???) Znajomy z redakcji przekazał mi ze dostali Oni od władz nakaz umieszczenia tej informacji i zakaz interesowania sie tym.Piloci jednak twierdzili że nie był to zaden balon tylko jakiś "dziwny obiekt".

Kolega mojego 11 letniego syna ( Łukasz) widział w biały dzień ( latem nad Kudową szybko przelatujacą czarną kulę która zniknęła za lasem obok Wieży nadajnika radiowego.Kula ta miała w górnej czesci "brzuszek" jak to sam określił .Chłopiec byl tak zaszokowany tym zjawiskiem ze przerwał zabawę z moim synem i wpatrywał sie w miejsce gdzie obiekt zniknął. Ja byłem w tym czasie w domu obok.Po 15 minutach chłopic wpadł z krzykiem że to coś znów bardzo szybko poleciało ,ale z powrotem w kierunku Czech ,a pod jego spodem leciały jeszcze dwie małe czarne kule.Był bardzo oszołomiony wręcz rozgoraczkowany.
Dałem wtedy chłopcu kartki i tak jak umiał narysował to co widział. Rysunki jego wyslę nastepnym e-mailem.

      mam nadzieje ze te opisy przydadza się poznania prawdy,bo ja jestem przekonany że "Oni tu są"

                                                                               z wyrazami szacunku
                                                                               [dane do wiad. FN] / Kudowa Zdroj

 


..........................................................................................................................................................................
                                                                                                                                                                           

-----Original Message-----
From: [...]
Sent: Wednesday, February 29, 2012 8:16 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Część 2

Witam
Nareszcie moge wysłac wam rysunki obiektu jakie zaraz po widzeniu ich narysował osobiscie kolega mojego 11 letniego syna.Cały opis wysłałem wam w poprzednim e-mailu.Chłopiec ten mieszka w kudowie a jego zachowanie wówczas ...silne pobudzenie zjawiskiem ,może zastanawiać.

Pragne tez nawiazać do opisywanego przezemnie zdarzenia widzenia przezemnie nisko i blisko przelatujacego tzw.latajacego talerza.Segolnie interesujace było jego znikniecie i moze być ono pewna wskazówka i kluczem do badań nad tymi obiektami.
W poprzednim e-mailu opisywałem jego wyglad i zachowanie.Obiekt ten przemieszczał sie powoli  nisko nad ziemia,ponizej koron drzew.Przed zniknieciem na jego powierzchni pojawiło sie zjawisko rozczepionego swiatła takie jak z pryzmatu poczym obiekt ten zniknał w tym rozczepionym swietle.Nie było przy tym zadnego dzwieku.Być moze obiekty te wykorzystuja załamanie swiatła do przechodzenia w inny wymiar...ale to moja hipoteza.

Mam nadzieje że moje spostrzezenia wniosa coś nowego w badaniach nad tymi obiektami.
                                         z powazaniem
                                        [...]
                                        Kudowa Zdroj
                            

Liczba przesłanych zdjęć: 4.







 

 

[...] Witam serdecznie!
Pisałem już wcześniej do Państwa min. w sprawie dziwnego snu z obcymi, który przyśnił się mnie i mojej mamie tej samej nocy pomimo, że mieszkamy osobno. Przypomnę tylko, ze dotyczył istot o ciemnych oczach.
Sprawa ma ciąg dalszy. Wczesniej nie pisałem, bo nie byłem pewien czy mogę. Teraz mam pewność że tak.
Po pierwsze zmieniono mojej Mamie jeden ze snów o którym opowiadała mi dużo wcześniej. Nie wiem czy wspomniałem moja Mama wychowała się w gospodarstwie przy lesie oddalonym od innych domostw. Sen opowiadał o ladowaniu UFO i porwaniu całej rodziny na pokład. Tego snu moja Mama już nie pamięta. W to miejsce ma sen o całej flotylli dziwnych pojazdów powietrznych. Jeden z nich zawisa nad domem i przez otwór istota w skafandrze kieruje w ich stronę rodzaj kija. Tutaj sen się urywa.
Po wtóre, kilka dni po wysłaniu do Was maila pojawiło się za moim uchem twarde zgrubienie. Formą przypominało malutką zapałkę. Nie było śladów ugryzienia czy zapalenia. Utrzymywało się prze 2-3 tygodnie po czym nagle znikło bez śladu.
Najciekawsze jest to że przez długi czas męczyła mnie jakaś myśl , której nie mogłem sprecyzować. W lutym po pierwszych informacjach z Wuhan, nagle przypomniałem sobie jakby fragment rozmowy sennej. Ktoś ( nie mogę przypomnieć sobie postaci) ze smutkiem i jakby z przeprosinami w głosie powiedział te słowa: Każdy dobry Ogrodnik musi dbać o swój ogród i musi przyciąć winorośl by ta mogła puścić nowe pędy.
Skojarzyłem te słowa z sytuacją w Chinach. Wtedy nie było tak dramatycznie jak dzisiaj, ale myślę ,że może te słowa przyniosą otuchę na przyszłość.
Pozdrawiam
P.S Proszę o anonimowość.

XXI PIĘTRO - TWOJA HISTORIA



zwiń tekst



Pozytywny sen o ustąpieniu korona-wirusa.
Pt, 20 mar 2020 11:59 komentarze: 7 czytany: 4060x

Dzień dobry w pierwszy dzień wiosny! Dziś miałam pozytywny sen dot. najbardziej palącej sprawy ostatnich tygodni. We śnie poinformowano mnie, że „zaraza ustąpi począwszy od Izraelitów*”.„Izraelici pierwsi zauważą, że ona się cofa z ich kraju.” „Izraelici odkryją, że zaraza ustępuje i ma to też związek z wilgotnością powietrza.” Widziałam na ulicach (Izraela) wodę** tryskającą, jak ze spryskiwaczy.......

czytaj dalej

Dzień dobry w pierwszy dzień wiosny! Dziś miałam pozytywny sen dot. najbardziej palącej sprawy ostatnich tygodni. We śnie poinformowano mnie, że „zaraza ustąpi począwszy od Izraelitów*”.

„Izraelici pierwsi zauważą, że ona się cofa z ich kraju.” „Izraelici odkryją, że zaraza ustępuje i ma to też związek z wilgotnością powietrza.” 

Widziałam na ulicach (Izraela) wodę** tryskającą, jak ze spryskiwaczy ogrodowych do podlewania trawy, takimi strumieniami do góry. Woda ta odbijała się od otwartych parasolek (prawdopodobnie po to, żeby dłużej utrzymywała się w powietrzu). 

 Koniec snu. Obudziłam się z wielką ulgą, że to już koniec tej zarazy. Żaden ze mnie jasnowidz Jackowski, ale uważam, że pozytywnymi sygnałami trzeba się dzielić, a może ktoś inny też już miał pozytywny sen o końcu zarazy?

 * Wiem, że w dzisiejszych czasach nie mówi się „Izraelici”, ale tak to mi się przyśniło.

 ** być może jest to po prostu symbol oczyszczenia z zarazy.

 Proszę o nieujawnianie moich danych osobowych.

 Jestem Państwa fanką od ponad dekady oraz członkinią załogi Nautilusa online. Dziękuję za waszą pracę i całego Nautilusa.

 

[…]

 

 

-----Original Message-----
From: […]
Sent: Thursday, March 19, 2020 2:06 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Refleksja na temat działalności człowieka na Ziemi

 

Witam,

natrafiłem na ciekawą wypowiedź trenera niemieckiej reprezentacji w piłce nożnej, który uważa, że obecna pandemia koronawirusa jest efektem obrony Ziemi przed niszczycielską i coraz bardziej drapieżną działalnością człowieka:

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/najnowsze-fakty/news-joachim-loew-o-koronawirusie-ziemia-broni-sie-przed-czlowiek,nId,4389149

 Miejmy nadzieję, że uda się uporać z pandemią, ale również że doprowadzi to do opamiętania się ludzkości niszczącej bezmyślnie własne środowisko w pogoni za rosnącymi wskaźnikami ekonomicznymi

 pozdrawiam,

[…]

 

Absolutnie zgadzamy się z tezą, którą postawił niemiecki trener.

 


 

 

From: [...]
Sent: Wednesday, March 18, 2020 11:02 AM
To: studio.lab.nautilus@gmail.com
Subject: Projekt kontakt a pandemia

 

Witam, jestem stałym czytelnikiem Fundacji Nautilus, często angażuję się w jej sprawy, staram się pomagać ile się da przy projektach. Jednym z moich zainteresowań jest oczywiście projekt kontakt. Obserwując ostatnie wydarzenia ze świata, oraz ogrom tragedii jaki spotyka ludzkość chciałem się oderwać od tego wszystkiego i powróciłem myślami do działań fundacji, historii tam opisywanych, daje mi to spokój ducha, ucieczkę od tej smutnej codzienności .Pewnego razu naszła mnie myśl, by ponownie przeanalizować obiekt który się zmanifestował na nagraniu.

Wiele osób widziało w nim ukryte symbole arabskie, z Sumeru bądź wiele innych ukrytych znaczeń. Ja znalazłem tam symbol OM, czyli najświętszą sylabę Hinduizmu, oraz oko Horusa. Fundacja prowadzi pewnie ciągłe badania tej manifestacji, o czym pewnie niedługo się dowiemy z sprawozdania jakie dla nas co chwilę dajecie. Jednak chciałbym dojść do tego, co wczoraj przez przypadek dostrzegłem.

W mojej opinii nasi przyjaciele z daleka ukryli w symbolu Enso obraz patogenu, wirusa, który nas teraz trapi, może to tylko przywidzenie, może mam błędne myślenie, ale obraz wewnątrz obiektu bardzo przypomina typowy widok wirusa. W mojej opinii przybysze bardzo dobrze przewidzieli następstwa zdarzeń, tylko ukryli to wewnątrz jak bardzo dobre puzzle. Pozdrawiam gorąco i ślę dużo miłości oraz zdrowia dla każdego z czytelników oraz Fundacji. W załączniku grafika porównawcza.


 

Szanowna FN!

Piszę do Was krótko, ustosunkowując się do wypowiedzi Pana Krzysztofa Jackowskiego odnoanie koronawirusa.
Wielki szacun dla Pana Krzysztofa za to, co robi w tematyce poszukiwań zaginionych.
Stwierdzam jednak, że wtemacie "pomylenia" koronawirusa z "normalną grypą" troche sie zagalopował, a moze po prostu dobrze nie policzył "strat" w ludziach.
Kiedy na grypę rocznie choruje 10% populacji np. Polski ( 3,7 mln osób), to smiertelność tej choroby jest na poziomie 1 do 2tys. osób rocznie ( uwzględniając różne powikłania tej choroby), czyli 0,033%.
W przypadku koronawirusa śmiertelność wynosi ( w zależności od wieku) od 0,1% (grupa do 40 lat ) do 3,5% (grupa powyżej 80 lat) --> wg statystyk chińskich. Statystyki włoskie są jeszcze większe. Czyli śmiertelność koronawirusa jest 50 do 100 razy wieksza od grypy.
Reasumując : przy 3,7 mnl zakażeń , winno być 54 000 zgonów ( przy średniej zgonów jedynie 1,5%) oraz 108 000 zgonów ( przy sredniej zgonów 3,0%).
Oczywiście nie należy zapomnieć o znakomitej sile sprawczej mutacji wirusa, który, co jest już pewne (statystyki), coraz chętniej sięga po "młodsze osobniki"
Pozdrawiam wszystkich załogantów serdecznie i życzę dużo zdrowia i szczęścia.

[...]





Witam wszystkich.
Odnośnie wizji Krzysztofa Jackowskiego to stwierdzam, że chyba ma rację w kwestii przełomu po 17 marca.
Przede wszystkim proszę zauważyć, że Chiny ogłosiły opanowanie w tym czasie epidemii. Zdaję sobie sprawę, że ustrój komunistyczny może nie być wiarygodny ale wygląda to raczej na prawdę. Jest to zatem przełom.
Jako że żyjemy w Europie i interesuje nas zwykle tylko europejskie podwórko fakt ten mógł pozostać właściwie niezauważony i przytłoczony informacjami o ilości ofiar we Włoszech, Hiszpanii czy Francji.
Proszę też zwrócić uwagę, że ilość artykułów medycznych o koronawirusie zaczyna być już mniejsza na rzecz artykułów o ekonomicznej katastrofie spowodowanej strachem przed epidemią...
Innymi słowy: mimo że liczba ofiar jest duża i stale się zwiększa to punkt ciężkości strachu przesuwa się w kierunku gospodarki światowej.
Bagatelizowanie koronawirusa przez Pana Jackowskiego nie musi wcale wynikać z niedoceniania jego śmiertelności. Mam wrażenie, że ekonomiczne skutki strachu przed epidemią okażą się jeszcze bardziej niszczycielskie i przewrócą świat do góry nogami.
W tym kontekście wizje Krzysztofa Jackowskiego są jak najbardziej trafne.

Obecnie mieszkam i pracuję w UK, w Oxfordshire. Lada moment spodziewam się całkowitego odcięcia Wysp od kontynentu. Bo przecież niemożliwe jest by Europa kontynentalna stawiała na kwarantannę obywateli a UK na ich masowe zarażanie a jednocześnie miałby postępować swobodny przepływ ludzi tu i tam...
Jak ktoś słusznie zauważył, nacje pracujące na Wyspach stały się poniekąd ofiarami angielskiej polityki...
Jako że moja żona pracuje w NHS mam wgląd w sytuację i zaczyna ona nas wszystkich przerażać.
W tym tygodniu oboje zostaliśmy w domu, bo mamy symptomy koronawirusa. Niepotwierdzone, bo testów się nie wykonuje. To nawet logiczne, bo skoro rząd postawił na politykę masowego zarażania to robienie testów mija się z celem. Wykonuje je się tylko dla ciężko chorych aby wykluczyć inne choroby.
Od poniedziałku moja żona wraca do pracy na wyraźne naleganie managera szpitala. Nieważne, że jeszcze kilka dni temu rekomendowano jej pozostanie w domu przez dwa tygodnie. Teraz lepszy jest pracownik z lekkimi symptomami niż żaden. Większość znajomych mojej żony ze szpitala kaszle ale na nikim nie robi to już wrażenia. Wszystko się sypie a jeszcze na dobre nic się nie zaczęło...
Każdy się martwi o zdrowie i życie ale...

I tu pojawia się kolejny problem. Pieniądze. Z rozmów ze znajomymi wnioskuję, że bardziej od zarażenia boją się chyba utraty dochodów z pracy. Bo towaru w sklepie raczej nie zabraknie. Ale za coś trzeba to jedzenie kupić.
Dużo osób żyje od pierwszego do pierwszego. Wielu pracuje dla agencji pracy. W mojej firmie jeżeli ktoś uporczywie kaszle a jest z agencji pracy to mu dziękują. Niby na dwa tygodnie tylko, żeby wyzdrowiał...
Ale koszty utrzymania są tu wysokie. Oszczędności nawet jeśli są to będą się szybko kurczyć. Pytań pojawia się wiele i zapewne przybędzie z czasem...

Gospodarka na świecie to system naczyń połączonych. Tu nie ma miejsca na zwycięzców. Upadek Europy czy USA to upadek Chin i reszty świata.
Nawet nie chcę już poruszać kwestii globalnego ocieplenia, bo mimo iż wisi to nad nami niczym miecz Damoklesa to chwilowo jawi się jako naukowa ciekawostka.
Zastanawialiście się co by było gdyby w Ziemię uderzyła teraz jakaś większa asteroida, zniszczeniu uległaby sieć energetyczna (blackout) i zanikłby internet?

Dosyć dokładnie śledzę informacje na temat pandemii. Rozmawiając z ludźmi mam wrażenie, że zdecydowana większość nie zdaje sobie sprawy z globalnych konsekwencji. Dla nich liczy się jedynie fragment rzeczywistości: ten, który dotyczy ich samych, ich pracy, kredytu hipotecznego jaki własnie spłacają, rachunków bieżących, tudzież co zrobić z dziećmi, bo właśnie zamykają szkoły etc...
Na temat ludzkich zachowań w czasie tej epidemii można by napisać niejeden doktorat z psychologii społecznej...

Nie wiem co będzie dalej jeżeli chodzi o gospodarkę. Ktoś mądry będzie jednak musiał coś wymyślić. Wszystkie te programy pomocowe pisane na kolanie to można o kant dupy potłuc (za przeproszeniem).
Ze niby jakieś pożyczki? Może jeszcze na dogodny procent z możliwością karencji ? I kiedy niby mamy je spłacić? Z tego narodzić się może nowe niewolnictwo.

Nie tędy droga.
Osobiście uważam, że to doskonała okazja do wprowadzenia gwarantowanego świadczenia minimalnego. Testowanego do niedawna w kilku krajach Europy. Każdy dostaje jakieś minimum pozwalające mu po prostu przeżyć. Dodatkowo można oczywiście podjąć pracę aby zwiększyć swój standard życia. Wszystkie pozostałe i dotychczasowe zasiłki byłyby skasowane. To nieprawda, że nikt nie poszedłby do pracy. Ludzie są z natury chciwi i chcą więcej i więcej... Konsumpcja ich stale nakręca.
Obecnego modelu gospodarki obronić się nie da. Jeszcze jakiś czas może to pozipie ale upaść musi i to z wielkim hukiem.

PS: Nie wiem czy jesteśmy z żoną zainfekowani czy to zwykłe przeziębienie.
Na początku stwierdziliśmy z żoną, że chyba to złapaliśmy i ... poczuliśmy ulgę. Pewnie dlatego, że mamy dość łagodne symptomy (lekkie pieczenie w gardle, lekkie bóle głowy, suchy pojedyńczy kaszel, zmęczenie, a żona dodatkowo duszności, które już zresztą ustąpiły od dwóch dni).
Życie w ciągłym strachu przed zainfekowaniem jest chyba gorsze od zainfekowania...

PS2: Obiecuję, że jakbym zszedł z tego świata to dam Wam fizyczny znak, że jednak istnieje coś po drugiej stronie. Jako ze jestem archiwistą z wykształcenia to może Wam się urwać półka z książkami albo coś w ten deseń:)
Pozdrawiam/ wierny czytelnik 


From: [...]
Sent: Thursday, March 19, 2020 9:08 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Galactic Federation Message To Humanity (March 2020) Elizabeth April

 

Droga Fundacjo,
pisaliście na łamach serwisu, że docierają do Was informacje, że ten nieszczęsny koronawirus, z którym się teraz zmagamy, mógł być "zrobiony" w Chinach.
Wczoraj trafiłem w sieci na wypowiedź Elizabeth April, która zdaje się to potwierdzać:
https://www.youtube.com/watch?v=Ln9caCi-Ktw
Jestem ciekaw Waszej opinii o tym przesłaniu i o samej Elizabeth April. Czy uważacie to co mówi za wiarygodne?
Pozdrawiam i życzę dużo dużo zdrowia w tym niełatwym czasie
[...]



zwiń tekst



Przypomniał mi się mój sen
Czw, 19 mar 2020 06:18 komentarze: 1 czytany: 2606x

witam, czytając tekst o cienistych ludziach przypomniał mi się mój sen o którym chciałaby Wam opowiedzieć.Jestem w jakimś hotelu może szpitalu,zmieniam pościel i bardzo się spieszę (?) spoglądam w okno i widzę że jest ciemna noc -bardzo wyraźnie to pamiętam i nagle słyszę głos nie widzę kto mówi ale jest to dźwięk straszny,to mało powiedziane mam wrażenie że to jakiś demon mówi on do mnie słowa -i.......

czytaj dalej

witam,
czytając tekst o cienistych ludziach przypomniał mi się mój sen o którym chciałaby Wam opowiedzieć.
Jestem w jakimś hotelu może szpitalu,zmieniam pościel i bardzo się spieszę (?) spoglądam w okno i widzę że jest ciemna noc -bardzo wyraźnie to pamiętam i nagle słyszę głos nie widzę kto mówi ale jest to dźwięk straszny,to mało powiedziane mam wrażenie że to jakiś demon mówi on do mnie słowa -i tak cię znajdę-.
postanawiam jak najszybciej wrócić do ciała(!) bo jak on mnie znajdzie to zajmie je .

Leże w mojej sypialni już zupełnie rozbudzona i myślę sobie Boże co za durny sen,gdy nagle czuję że materac się ugina i coś przysiada przy mnie na łóżku , nawet nie potrafię powiedzieć co ja wtedy przeżyłam.
W mojej sypialni mam taki zimny kąt przy którym śpię i z którego czasami zalatuje chłodem pomimo upalnego lata, mąż mówi że to północna strona i dlatego,ale ja wiem swoje pewnej nocy z tego kąta wylazło coś i dosłownie pchało mnie żeby się koło mnie położyć i to nie był sen .
Pozdrawiam.
[dane do wiad. FN - email dostaliśmy 18 marca 2020]

 


Szanowna FN!

Piszę do Was krótko, ustosunkowując się do wypowiedzi Pana Krzysztofa Jackowskiego odnoanie koronawirusa.
Wielki szacun dla Pana Krzysztofa za to, co robi w tematyce poszukiwań zaginionych.
Stwierdzam jednak, że wtemacie "pomylenia" koronawirusa z "normalną grypą" troche sie zagalopował, a moze po prostu dobrze nie policzył "strat" w ludziach.

Kiedy na grypę rocznie choruje 10% populacji np. Polski ( 3,7 mln osób), to smiertelność tej choroby jest na poziomie 1 do 2tys. osób rocznie ( uwzględniając różne powikłania tej choroby), czyli 0,033%.
W przypadku koronawirusa śmiertelność wynosi ( w zależności od wieku) od 0,1% (grupa do 40 lat ) do 3,5% (grupa powyżej 80 lat) --> wg statystyk chińskich. Statystyki włoskie są jeszcze większe. Czyli śmiertelność koronawirusa jest 50 do 100 razy wieksza od grypy.

Reasumując : przy 3,7 mnl zakażeń , winno być 54 000 zgonów ( przy średniej zgonów jedynie 1,5%) oraz 108 000 zgonów ( przy sredniej zgonów 3,0%).
Oczywiście nie należy zapomnieć o znakomitej sile sprawczej mutacji wirusa, który, co jest już pewne (statystyki), coraz chętniej sięga po "młodsze osobniki"
Pozdrawiam wszystkich załogantów serdecznie i życzę dużo zdrowia i szczęścia.

[...]






zwiń tekst



Atak dziwnej zjawy we własnym pokoju
Sob, 14 mar 2020 08:56 komentarze: 1 czytany: 2385x

[...] Owe "wydarzenie" miało miejsce około miesiąc temu. Jest noc śpie w pokoju nagle budze sie w środku nocy odwracam głowe i widze a przede mną stoi postać. Stał on nad moim łóżkiem i patrzył na mnie, zobaczyłam jak wygląda był cały czarny jednolitej barwy jak cień ale miał bardzo dobrze zarysowany kształt. Był ubrany w płaszcz siegający kolan miał żołnierką czapke i czarne rękawice. Ubrany był .......

czytaj dalej

[...] Owe "wydarzenie" miało miejsce około miesiąc temu. Jest noc śpie w pokoju nagle budze sie w środku nocy odwracam głowe i widze a przede mną stoi postać. Stał on nad moim łóżkiem i patrzył na mnie, zobaczyłam jak wygląda był cały czarny jednolitej barwy jak cień ale miał bardzo dobrze zarysowany kształt. Był ubrany w płaszcz siegający kolan miał żołnierką czapke i czarne rękawice. Ubrany był jak nazista z 2 wojny światowej!!!

Nie wiedziałam już czy to jawa czy sen. W jednej sekundzie wyciągnął obydwie ręce nade mną złapał mnie za obydwie stopy i szarpnął mną mocno wyciągając mnie z łóżka - to wszystko czułam, to wszystko widziałam.

Upadłam na podłoge, zaczęłam sie podnosić wtedy on chwycił mnie, złapał  obydwiema rękami za szyje i zaczął mnie obsesyjnie dusić, nie mogłam sie wydostać z jego uścisku chociaż chciałam z nim walczyć i poczułam jak trace przytomność. Wielkim zdziwieniem było dla mnie jak dosłownie za chwile obudziłam sie po raz drugi cała i zdrowa na łóżku chociaż troche obolała i zmęczona.

Znalazłam na yt ciekawy film odnośnie podobnych istot który warto obejrzeć

[dane do wiad. FN, opis dostaliśmy 13 marca 2020]




zwiń tekst



Potem bardzo szybko zaczął pokazywać litery: K O C H A M i kierować strzałkę na naszą wychowawczynię...
Wt, 10 mar 2020 15:06 komentarze: 9 czytany: 3000x

Witam całą Załogę bardzo serdecznie!Z racji szalejących informacji o wirusie mam od kilku dni spokojniejszy czas w pracy i dzięki temu zaczytuję się w artykułach i historiach z pokładu Nautilusa. Czytam historie przysłane przez Załogantów i podobnie jak inni postanowiłam opowiedzieć Wam moją historię. Gdzieś te wspomnienia siedzą w głowie i czasem dają o sobie znać. Oto jedna z nich.Teraz mam równo.......

czytaj dalej

Witam całą Załogę bardzo serdecznie!

Z racji szalejących informacji o wirusie mam od kilku dni spokojniejszy czas w pracy i dzięki temu zaczytuję się w artykułach i historiach z pokładu Nautilusa. Czytam historie przysłane przez Załogantów i podobnie jak inni postanowiłam opowiedzieć Wam moją historię. Gdzieś te wspomnienia siedzą w głowie i czasem dają o sobie znać. Oto jedna z nich.

Teraz mam równo 50 lat (jak ten czas leci!), od najmłodszych lat interesowałam się naszym światem i światem którego nie widać, a który istnieje. Dużo czytałam, rozmawiałam z przyjaciółmi o duchach, wywoływaniu duchów itp., jednak to, co mi się przytrafiło do dziś jest dla mnie nie do pojęcia i czasem myślę że to sen. Może któraś z uczestniczek tamtej kolonii to przeczyta? Mój mail pozostawiam  do wiadomości Redakcji. Postaram się opowiedzieć tą historię w miarę chronologicznie.

Mając około 13-14 lat, (1983, może 1984?) i jak co roku wyjechałam na kolonie letnie organizowane przez bank, w którym pracowała moja Mama. Były to kolonie w Dziwnówku bądź Dźwirzynie (nie pamiętam dokładnie, było to tak dawno, byłam na koloniach i tu i tu). Ośrodek kolonijny to była nowo wybudowana szkoła. Z koleżankami podczas wolnego czasu chodziłyśmy po terenie, do którego należał też nieduży lasek. Okazało się, że w tym lasku są poniemieckie groby, zapomniane i zaniedbane.

Odczytywałyśmy dziwnie brzmiące nazwiska, poniszczone i smutne to było miejsce. Pamiętam jak się wtedy czułam, jak byłam wtedy zbulwersowana faktem, że ktoś w taki sposób potraktował groby. Któregoś dnia zapchała się kanalizacja w naszym ośrodku. Przyszli robotnicy i zaczęli rozkopywać ziemię przy wejściu do budynku, żeby naprawić rury. Stałyśmy i z nudów patrzyłyśmy co robią: okazało się, że cały teren, łącznie ze szkołą to był wcześniej poniemiecki cmentarz:  robotnicy szukając rury dokopali się do trumien, zaczęli wyrzucać z ziemi kawałki drewnianych trumien, metalowe uchwyty i kości! Smród był nie do opisania.

Gdy zobaczyła to nauczycielka zawołała nas do środka budynku, ale do dziś pamiętam trupi odór po tym jak robotnicy wyrzucający te kości chodzili po naszym budynku do łazienek: przenikliwy, długo utrzymujący się jakby zapach jakby starego sera, masakra. Po tym wydarzeniu oczywiście dużo rozmawiałyśmy, o śmierci, duchach itp., okazało się, że jedna z dziewcząt słyszała, że jeśli komuś uda się ,,skupić'' to można w dwie osoby podnieść taką osobę tylko jednym palcem. Jedna z naszych koleżanek miała problemy zdrowotne i co roku jeździła na spotkania z panem Harrisem, ówcześnie bardzo popularnym uzdrowicielem i że potrafi się ,,skupiać”.

Posadziłyśmy więc naszą koleżankę na krześle, ja stanęłam z jednej strony krzesła, a inna z koleżanek z drugiej strony. Koleżanka siedząca na krześle poprosiła nas, żebyśmy były cicho, skupiła się i po chwili (nie wiem, pół minuty, minuta?) tylko i wyłącznie palcami wskazującymi podniosłyśmy z krzesła dziewczynę na wysokość naszych ramion i tak trzymałyśmy! Po jakim czasie opuściłyśmy ją powoli na krzesło i delikatnie obudziłyśmy. Podczas tych kolonii wielokrotnie nasza koleżanka wprowadzała się w stan ,,skupienia”, pokazywałyśmy nasz eksperyment wielu osobom, łącznie z naszą wychowawczynią, która była bardzo młodą i otwartą studentką, innym kolonistom i dyrektorowi, który zabronił nam takich eksperymentów.

Podnoszona dziewczyna miała około 12-13 lat, więc nie mogła ważyć 10 kg, nie wiem jak to było możliwe. Któregoś dnia z kilkoma dziewczynami i naszą wychowawczynią postanowiłyśmy wywołać ducha. Standardowo był talerzyk, litery, cyfry, i okrągły stół, późny wieczór. Ponieważ w mojej szkole przed wakacjami zdarzyła się tragedia (jeden z chłopców wyskoczył z okna, popełnił samobójstwo) postanowiłam, że będziemy wywoływać właśnie ducha Ryśka. Talerzyk kręcił się (śmiałyśmy się, krzyczałyśmy jedna przez drugą: nie wygłupiaj się, pchasz go!), na pytanie czy jest duchem Ryśka błyskawicznie przesunął się na NIE: tu już przestraszyłyśmy się.

Potem bardzo szybko zaczął pokazywać litery: K O C H A M i kierować strzałkę na naszą wychowawczynię. Powtórzył to kilka razy, wychowawczyni mówi do nas: nie wygłupiajcie się! Ale my nie nadążałyśmy z trzymaniem talerzyka! W końcu talerzyk prawie cały wyjechał poza krawędź stolika wskazując na naszą opiekunkę. W tym momencie byłyśmy już tak przerażone że postanowiłyśmy zakończyć naszą przygodę z duchami.

Od tamtej pory NIGDY nie bawiłam się w wywoływanie duchów, chociaż wiem że są wokół nas, w myślach staram się obdarzać je miłością i pocieszeniem, po prostu.

[...]

/historię dostaliśmy 9 marca 2020/





zwiń tekst



Niezwykłe wydarzenie po śmierci dziadka
Pon, 9 mar 2020 15:17 komentarze: 3 czytany: 1942x

[...] Witam serdecznie.Już od jakiegoś czasu odwiedzam stronę fundacji, ale dopiero niedawno stwierdziłem, że opiszę swoją sytuację.Chodzi o mojego zmarłego dziadka i o to jak jego życie ma wpływ na moje.W wieku może 13, 14 lat chciałem mieć już 18 i zdobyć prawo jazdy. Bardzo chciałem już prowadzić. A dziadek jak to dziadek, wbrew zakazom rodziców uczył mnie sztuki prowadzenia samochodu. Wychodziło.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie.

Już od jakiegoś czasu odwiedzam stronę fundacji, ale dopiero niedawno stwierdziłem, że opiszę swoją sytuację.

Chodzi o mojego zmarłego dziadka i o to jak jego życie ma wpływ na moje.
W wieku może 13, 14 lat chciałem mieć już 18 i zdobyć prawo jazdy. Bardzo chciałem już prowadzić. A dziadek jak to dziadek, wbrew zakazom rodziców uczył mnie sztuki prowadzenia samochodu. Wychodziło z tego bardzo wiele kłótni i sprzeczek. Kiedy już miałem upragnione 18 lat. Zbliżał się termin egzaminu na prawo jazdy, dziadek musiał pojechać do szpitala. Przyszedł dzień mojego egzaminu, a dziadek dokładnie w ten dzień zmarł. Kompletnie nie wiem jak to sobie tłumaczyć.

Kolejna sytuacja miała miejsce kilka dni po śmierci dziadka. Dziadek był zapalonym hodowcą gołębi. Miał ich bardzo wiele, różnych ras.
Ale niestety zdrowie nie pozwoliło zajmować się hodowlą i na kilka lat przed śmiercią, musiał z hodowli zrezygnować. Od tego czasu nie widziałem w okolicy żadnego gołębia. I tu nagle, kilka dni po śmierci, nad dom przyleciał gołąb. Obejrzał wszystko dokładnie, przysiadł na chwilę na parapecie i odleciał. Po tym zajściu znów w okolicy nie pojawił się żaden gołąb. Z jednej strony jest to jakoś wytłumaczalne, a z drugiej stało się to w takim momencie, że ciężko to wyjaśnić.


Pozdrawiam
--
[...]



From: [...]
Sent: Monday, March 9, 2020 2:57 PM
To: Fundacja Nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: kula za oknem ZD 1321

Witam serdecznie,
na początku stycznia br., po wypiciu herbaty, zauważyłam na dnie kubka przerażający obrazek, który ułożył się z fusów. Nigdy w całym swoim życiu (65lat) nic podobnego nie widziałam. Czym prędzej fusy wyrzuciłam i umyłam kubek. Następnego dnia sporządziłam szkic tego obrazka. Kiedy na Waszej  stronie pojawił się wpis o dziwnej kuli, zauważyłam, że była bardzo podobna do tej z herbaty. Wygląda jakby Kostucha tak bardzo przeraziła się tej kuli, że jej kosa z rąk wypadła. Byłoby to śmieszne gdyby nie było takie straszne.
W załączeniu szkic.
Pięknie pozdrawiam
[...]




zwiń tekst



DZIWNA BAŃKA POD WODĄ
Nie, 8 mar 2020 12:43 komentarze: 1 czytany: 1866x

Na początku lipca 2015 Lutfu Tanriover nurkował u wybrzeża Fethiye, miasta w południowo-zachodniej części Turcji. Na głębokości ok. 22 metrów dostrzegł mierzącą około czterech metrów średnicy przezroczystą bańkę, o której opowiadał potem "to coś".Strach i emocjeGdy zapytano go o to, co czuł gdy natknął się na "to coś", odpowiedział: strach i emocje. Miał jednak na tyle odwagi, by podpłynąć bliżej .......

czytaj dalej

Na początku lipca 2015 Lutfu Tanriover nurkował u wybrzeża Fethiye, miasta w południowo-zachodniej części Turcji. Na głębokości ok. 22 metrów dostrzegł mierzącą około czterech metrów średnicy przezroczystą bańkę, o której opowiadał potem "to coś".

Strach i emocje

Gdy zapytano go o to, co czuł gdy natknął się na "to coś", odpowiedział: strach i emocje. Miał jednak na tyle odwagi, by podpłynąć bliżej i sfilmować istotę. Po udostępnianiu filmu w Internecie rozpoczęły się spekulacje nad identyfikacją wodnej kreatury.

Do dyskusji przyłączył się Michael Vecchione, naukowiec z Amerykańskiej Narodowej Służby Oceanicznej i Meteorologicznej. Przezroczysta bańka przypomina mu wielkie skupisko jaj kalmara. Twierdzi on, że być może należy on do gatunku Ommastrephes bartramii. Dlaczego Vecchione nie jest pewny? Ponieważ nikt nigdy nie widział jaj tego gatunku. Badacze nie wiedzą również, czy kalmar potrafi stworzyć skupisko takiego rozmiaru.

Naukowcy są niezwykle wdzięczni mężczyźnie, za to że podpłynął i sfilmował zjawisko. Sam autor filmu ma nadzieję że jego materiał pomoże naukowcom w przyszłych badaniach.

 




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 5 6 7 50 74
Strona 4 / 74

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Poleca,y lekturę najnowszego wpisu w dziale FN24 o nowych, nieznanych efektach zarażenia koronawirusem. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 8 sie 2020 20:40 | Witam serdecznie Fundację Nautilus !  W dniu dzisiejszym tj. 08.08.2020 r. o godz. 22.05 na rozgwieżdżonym niebie można było zaobserwować przelot białego światła które sunęło bezszelestnie z zachodu w kierunku wschodnim. Światło to przesuwało się wolno i dość nisko - niżej jak satelity które możemy dostrzec na niebie. Światło to obserwowałem przez około 15 sekund na terenie Pragi Południe w Warszawie. [...]

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 3 maja 2020 | Miałem zabawne spotkanie z moim wiernym słuchaczem sprzed lat. Wtedy młodym chłopakiem, a dziś poważnym panem z rodziną, dziećmi i siwiejącymi skroniami. Dopiero patrząc na niego zobaczyłem dyskretny urok upływu czasu, który dotyczy przecież każdego z nas. Zadał mi ciekawe pytanie... Panie Robercie, jak można utrzymać pasję przez tyle lat? Przecież reszta pasjonatów panu podobnych dawno odpadła od...

czytaj dalej

FILM FN

DZIWNY OBIEKT NAD STARYM MIASTEM W ZAMOŚCIU - 2 sierpnia 2020

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.