Dziś jest:
Wtorek, 11 sierpnia 2020

Ziemia więcej mówi nam o nas niż wszystkie książki./Antoine de Saint-Exupery/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




TEN SPODEK UKAZAŁ SIĘ I ZNIKNĄŁ… WSZYSTKO TRWAŁO NAJWYŻEJ 1-2 SEKUNDY!
Śr, 24 cze 2020 01:37 komentarze: 2 czytany: 1310x

[...] Szanowna redakcjo Fundacji Nautilus, Chcę opisać wydarzenie, którego świadkami byłem ja i moja żona i niestety nie posiadamy zdjęć, aby to udowodnić. Oboje widzieliśmy UFO w kształcie latającego spodka, choć wszystko odbyło się w bardzo nietypowych okolicznościach i trwało około sekundy, może dwóch sekund, ale nie więcej. 21 czerwca 2020 postanowiliśmy pojechać na naszą działkę pod Łodzią, aby.......

czytaj dalej

[...] Szanowna redakcjo Fundacji Nautilus, Chcę opisać wydarzenie, którego świadkami byłem ja i moja żona i niestety nie posiadamy zdjęć, aby to udowodnić. Oboje widzieliśmy UFO w kształcie latającego spodka, choć wszystko odbyło się w bardzo nietypowych okolicznościach i trwało około sekundy, może dwóch sekund, ale nie więcej. 21 czerwca 2020 postanowiliśmy pojechać na naszą działkę pod Łodzią, aby zrobić porządki po zimie, bo wcześniej ciągle nie było na to czasu. Było ok. 19.10-19.15 wieczorem, kiedy ja postanowiłem wyjąć z samochodu dywaniki i je wytrzepać, a moja żona w tym czasie stała kilka metrów ode mnie i rozmawiała z naszą córką przez telefon.

Nagle spojrzałem w lewo i nad domkiem na działce sąsiada zobaczyłem pojazd w kształcie latającego spodka, który unosił się na tym domem na wysokości ok. 5 metrów. Zdążyłem tylko krzyknąć „zobacz!” do mojej żony, która spojrzała się w tym kierunku i także zobaczyła ten pojazd. Choć trudno w to uwierzyć, ale UFO znikło ułamek sekundy później, dosłownie wyparowało. To przypominało scenę z filmu, gdzie ktoś nagle usunął jakiś obiekt z ekspozycji zdjęcia poprzez wycięcie go z klatki filmu. Obiekt nie odleciał, a po prostu zniknął.

Nie było szans, aby go sfotografować, choć żona trzymała w ręku komórkę i tuż po tym zrobiła zdjęcia tego miejsca gdzie pojawił się obiekt, ale nic już na nich nie było. Przesyłam Wam te zdjęcia, ale proszę, abyście ich nie publikowali. Moją relację jak chcecie możecie zamieścić. Zaklinam się, że zdarzenie miało miejsce naprawdę. Relacja moja pokrywa się w 100 procentach z opisem mojej żony. UFO miało kształt dysku z wyraźną kopułką na górze, barwa szara, taka matowa. Żadnych świateł, elementów itp. Średnicę oceniam na ok. 8 metrów, może minimalnie więcej czyli 10, ale raczej 8. Zmierzyliśmy domek sąsiada i w ten sposób oszacowaliśmy średnicę obiektu. Śledzę Wasz serwis od 15 lat i zawsze marzyłem, żeby UFO zobaczyć. Nie przypuszczałem jednak, że te obiekty potrafią pokazać się na sekundę i zniknąć.
Moje dane tylko do Waszej wiadomości
[…]

/e-mail dostaliśmy 23 czerwca 2020/


/zdjęcie z Archiwum FN - obiekt sfotografowany w USA w 2018 roku/


From: [...]
Sent: Monday, June 22, 2020 9:00 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Subskrybent Youtube.

Witam [...].
Śledzę i oglądam co tylko w necie się pojawia na tematy mniej lub bardziej niewyjaśnione; UFO, obce planety itd. Wielu ludzi widziało obiekty niezidentyfikowane ale nie mówi o tym z wielu powodów, niepoważne traktowanie wśród znajomych lub niepewność co to ogóle było... może się tylko zdawało. Sam nie wiem co widzieliśmy wracając do domu jesienią ( pazdziernik) 2018 ... żoną zauważyła w okolicy poznania.. spławie - Szczepankowo na wysokości ok 300... 400 m nad ziemią stabilnie unosił się źródło światła, nienaturalnie jasne, żona( zmarła 10 lutego br.)była sceptycznie i raczej traktowała wcześniej moje zainteresowanie UFO ...do tamtego czasu, po tym incydencie każdorazowo obserwowała bacznie przestrzeń wokół siebie czy czasem nie zauważy czegoś... co odchodzi od norm fizycznych. Wieczorami chodziliśmy na spacer z psem i obserwowaliśmy niebo w poszukiwaniu czegoś, światełka poruszające się po niebie.

W jednym z odcinków na Youtube napomniał ktoś o incydencie nad poznaniem, wtedy powiedziałem żonie że jednak raczej to było UFO to co zauważyła. To było przełomowe w jej niestety krótkim życiu. Trzeba być naiwnym, lub po prostu głupim żeby nie powiedzieć tępym żeby uwierzyć w bajki że jesteśmy w tak ogromnej przestrzeni sami.

Osobiście interesuje się kosmosem ..troszkę. teleskop Kepplera wykrywa kolejne egzoplanety ale jest to łyżeczek tego co faktycznie tam gdzieś jest. Odkrywamy planety na podstawie widma światła A raczej Ciebie jaki powstaje na tle źródła światła jakim może być gwiazda, pulsar, supernowa, karzeł czy inne źródło światła. Odkrywamy przeszłość bo to widzimy po upływie czasu jak minął od kąd to światło zostało wyemitowane i dotarło do nas.. setki, tysiące lat śświetlnych temu... te planety, cywilizacje które mogły powstać na tamtych egzoplanetach mogły się rozwinąć do njewyobrażalnego stopnia. Mogą zginąć czasoprzestrzeń, poruszać się w czasie itd. Wracając do Kepplera... to może być nieodkrytych planet znacznie więcej ponieważ trajektoria lotu takiej planety wokół źródła światła może nigdy nie przebiegać lub co kilkadziesiąt naszych lat co spowoduje że ją przegraliśmy lub nie zauważymy nigdy. Wielcy teoretycy raczej sobie zdają z tego sprawę bo nie takie mózgi nad tym pracują. Czekam na kolejne odcinki z pokładu Nautilusa.
Pozdrawiam z okolic poznania.
[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Moje dziwne sny przed i po śmierci mojej mamy
Nie, 21 cze 2020 08:34 komentarze: 1 czytany: 1684x

Witam serdecznie, bardzo się cieszę z istnienia waszej strony i że jest grupa zapaleńców tworząca coś tak wspaniałego.Kiedyś   korespondowałem   z Wami odnośnie zjawisk w domu gdzie leżałastarsza  osoba. Tak jak odpisaliście były to objawy przechodzenia na „drugą  stronę”.  Babcia  mojej  szwagierki zmarła ok 2 tygodnie później  i zjawiska odeszły .......

czytaj dalej

Witam serdecznie, bardzo się cieszę z istnienia waszej strony i że jest grupa zapaleńców tworząca coś tak wspaniałego.
Kiedyś   korespondowałem   z Wami odnośnie zjawisk w domu gdzie leżałastarsza  osoba. Tak jak odpisaliście były to objawy przechodzenia na „drugą  stronę”.  Babcia  mojej  szwagierki zmarła ok 2 tygodnie później  i zjawiska odeszły razem z nią. Chociaż w tym domu działy się później inne dziwne rzeczy ale nie to chciałem opisać w tym liście.

Ostatnio  chorowała  moja  mama (59 lat). Zawsze jak przychodziłem ją odwiedzić (najpierw  w domu, później w szpitalu) miałem bardzo dziwne uczucie, októrym   mówiłem   znajomym,   że   czuje  jakby moja mama odchodziła,czułem dziwną barierę miedzy nami, jakby jakaś "zasłona" oddzielała mnie od  mamy  przez która nie wyraźnie widać, tylko to była jakby "zasłona energetyczna". To uczucie miałem już od kilku miesięcy ale nigdy nie było tak silne. Denerwowało  mnie, że lekarze mówią iż stan jest coraz lepszy  i  że nie długo mama wyjdzie ze szpitala bo czułem że mama nie wyjdzie i jest jakby coraz "dalej".

Pewnego dnia myślałem nawet, że wpadam w histerię skoro lekarze mówią  że wszystko jest dobrze i że w poniedziałek wypisują ją do domu (był wtorek).W  nocy  z  wtorku na środę miałem dziwny sen. Wybudziłem się w środkunocy   gdyż   miałem  problem  z  nabraniem  oddechu  i  byłem  bardzozdenerwowany.  Czułem jakby coś ciężkiego leżało na moich płucach.

W momencie wybudzania się miałem jakby wizję. Widziałem moją  mamę  leżącą na łóżku szpitalnym. Patrzałem jakby z góry, jakbym wisiał   pod  sufitem.  Widziałem  wpadające  światło  przez  drzwi  z korytarza,  które oświetlało jej łóżko, w sali było ciemno, moja mama leżała na plecach, miała szeroko otwarte oczy i czegoś  się  bała.  Było  widać  silne przerażenie  w jej oczach. Prawą ręką nieudolnie   próbowała   chwycić  przewód  z  przyciskiem  alarmującym pielęgniarki że coś jest nie tak jednak nie mogła go sięgnąć.

Wtedy  nastąpiło  moje wspomniane wybudzenie. Pojawiła się natychmiast myśl w mojej głowie że jest jakaś "niewydolność płuc" u mojej mamy i że powinienem  jakoś  jej pomóc.  Dosłownie  takie  2 wyrazy miałem na ustach "niewydolność     płuc".    Natychmiast   zacząłem   myśleć  o płucach mojej mamy i wyobrażałem sobie że są zdrowe i silne, wierząc że to pomoże (coś w rodzaju modlitwy) i z tą myślą usnąłem.

Na  drugi  dzień (w środę) rozmawiałem  z  moim  ojcem  i  powiedział że u mamy wszystko w porządku bo był w szpitalu i w poniedziałek mama ma wyjść. Pomyślałem  że  mój  sen  to jakieś moje obciążenie psychiczne wynikające w całej sytuacji.
Minął  dzień,  wstałem w  czwartek  rano  przed  g.  8 i byłem wykończony  gdyż  całą  noc  budziłem się i zasypiałem. Aby nie budzić mojej  żony ok 5 rano przeniosłem się na kanapę w pokoju dziennym gdyż wiedziałem że już nie zasnę. Rzadko mam takie problemy ze snem.

Parę  minut po godzinie 8 zadzwonił do mnie mój ojciec z informacją, że mama zmarła dziś   w  nocy  o  godzinie  3:10. Byłem zszokowany, nikt się tego nie spodziewał, ojciec powiedział że lekarze   stwierdzili,   iż  wystąpiła  "niewydolność  płuc"  i  wtedy przypomniał mi się cały mój sen z poprzedniego dnia. Nie   mogłem   pogodzić   się  z  tym  co  się stało. Nie mogłem sobie wybaczyć, że mogłem mieć wizję tego co miało stać się dobę później ale ją zignorowałem i nic nie zrobiłem aby pomóc własnej matce.

Wieczorem, pogrążony w smutku i żalu poszedłem spać. Rano obudziłem się z bardzo silnym odczuciem snu, który miałem.
We śnie widziałem pokój bez okien i drzwi. Ściany w nim były chyba brązowe. Patrzałem jakby z góry (jak w  sali  szpitalnej)  W  tym  pokoju  chodziła moja mama i była bardzo zdenerwowana.  Nawiązałem  z  nie coś w rodzaju dialogu i zapytałam co robi.  Ona  odpowiedziała,  że  szuka jakiś drzwi i że zaraz stąd wyjdzie. Miałem jakby świadomość, że jest to sen i że nawiązałem kontakt z mamą po  śmierci.  W tym śnie starałem  się jej wytłumaczyć, że już nie żyje i że nie może wyjść stąd gdzie się znalazła i że może jedynie odejść jakby "w górę" zostawiając to  pomieszczenie. nie umiem lepiej opisać tego dialogu bo odbywał się on  jakby  bez słów, na zasadzie wymiany myśli. Mama była jakby bardzo zdziwiona  ale  zrozumiała to i się uspokoiła. Dalej snu nie pamiętam.

Jestem pewien, że te sny nie były przypadkowe.
Później miałem jeszcze kilka dziwnych snów ale to już osobna historia.
Pozdrawiam serdecznie,
[...]





zwiń tekst



Śmierć i przeznaczenie
Sob, 20 cze 2020 01:20 komentarze: 3 czytany: 1938x

[...] Nigdy nie zapomnę historii człowieka sprzed wielu lat,któremu cyganka wywróżyła śmierć przez utopienie.Mężczyzna ten tak bardzo przejął się przepowiednią,że unikał wszelkich kąpieli jak ognia,nawet w wannie-brał tylko prysznic. Nigdy nie podróżował też drogą wodną. Po wielu latach zaproszony został na wesele na którym mocno nadużył alkoholu. Został znaleziony na wiejskiej drodze z twarzą zanurzoną.......

czytaj dalej

[...] Nigdy nie zapomnę historii człowieka sprzed wielu lat,któremu cyganka wywróżyła śmierć przez utopienie.Mężczyzna ten tak bardzo przejął się przepowiednią,że unikał wszelkich kąpieli jak ognia,nawet w wannie-brał tylko prysznic. Nigdy nie podróżował też drogą wodną. Po wielu latach zaproszony został na wesele na którym mocno nadużył alkoholu. Został znaleziony na wiejskiej drodze z twarzą zanurzoną w kałuży. Stwierdzono śmierć przez utopienie.
serdeczne pozdrowienia

[...]



Witajcie:)
Miałam kiedyś koleżankę , która chorowała na mukowiscydozę.
Nadszedł taki dzień,ze musiała przymusowo iść na operację.
Nigdy się nie bała,a tego dnia wpadła w histerię... Mówiła do mamy,żeby zrobiła wszystko by się obudziła,żeby nie dopuściła do jej śmierci.Była strasznie nerwowa,mimo że operacja wcale nie była ciężka.
Jej mama myslala,że to normalna reakcja ze strachu,miała tylko 9 lat.
Bardzo ją kochała,i wychowywała sama.
Co do czego,operacja przebiegła pomyślnie...
Ale już z narkozy jej nie wybudzili :(
Nie wiem,może to tylko taki zbieg okolicznosci,moze ona cos jednak przeczuwała??
Napisałam krótko i zwięźle,rozbudowałabym temat,ale naprawde mam mało czasu-przepraszam.Weszłam tylko na chwilę, dziś właśnie o niej rozmawiałam z mamą i przypomniała mi jej słowa..
pozdrawiam

[...]



zwiń tekst



Zaskakujący efekt szkolenia przeprowadzonego przez jasmowidza Krzysztofa Jackowskiego
Pon, 15 cze 2020 05:57 komentarze: 8 czytany: 3713x

[...] Dzień dobry,jakiś czas temu na swoim video blogu Pan Krzysztof Jackowski mówił o tym jak rozwijać w sobie zdolności jasnowidzenia [ z rok temu był filmik: Metoda jak pobudzić w sobie....] Jednym z ćwiczeń było pobudzanie własnego czoła poprzez improwizację gry palcami na czole [ jak na pianinie], bez dotykania skóry. Po obejrzeniu filmiku robiłam te ćwiczenia przez kilka dni, w rożnych momentach.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry,

jakiś czas temu na swoim video blogu Pan Krzysztof Jackowski mówił o tym jak rozwijać w sobie zdolności jasnowidzenia [ z rok temu był filmik: Metoda jak pobudzić w sobie....] Jednym z ćwiczeń było pobudzanie własnego czoła poprzez improwizację gry palcami na czole [ jak na pianinie], bez dotykania skóry. Po obejrzeniu filmiku robiłam te ćwiczenia przez kilka dni, w rożnych momentach, jak tam miałam czas.. Nic się nie wydarzyło w trakcie tych dni. Po jakimś czasie [ nie pamiętam dokładnie, ale co najmniej po tygodniu] mialam dwa takie poczucia: a nadmienię, że nie mam zdolności jasnowidczych.
 
Oto te sytuacje [opisuję ze szczegółami bo one są istotne]:
 
1) Jestem umówiona do stomatologa. Mam zamiar jechać samochodem, który stoi kilkanaście metrów od domu, przy garażu. Kiedy wychodzę z domu, zamykam drzwi na dwa zamki, górny i dolny [ nie chciałam zamka centralnego i do dzis nie potrafię zrozumieć dlaczego:)]. Oba mają bardzo podobne wizualnie klucze, a ja ich nie mam oznaczonych i często sie mylę. Stąd zamykanie drzwi trochę trwa. Jesli nie muszę, nie mam bardzo istotnego powodu to nie wracam do domu bo mnie zwyczajnie denerwuje otwieranie i zamykanie tych drzwi. Tego dnia zamknęłam drzwi na te dwa zamki i szlam do auta i w drodze do samochodu mam taką myśl w glowie " Muszę sie wrócic i wziac gotówkę bo terminal platniczy u dentysty będzie zepsuty." Oczywiście nie chcialo mi sie wracać i zaczęłam racjonalnie siebie przekonywać w myslach: "Wez przestań, jakie jest prawdopodobieństwo, ze terminal bedzie zepsuty? Kiedy w ogóle ostatnio Ci sie to zdarzyło?" Mysli o gotówce byly jednak tak silne, ze wyłączyłam silnik i wróciłam do domu po pieniądze.
Kiedy byłam u dentysty i czekałam w poczekalni, z gabinetu wyszedl pacjent, podszedl do recepcji. Recepcja byla blisko, wszytko slyszalam.
Pani pyta: gotówką czy kartą?
Ten pacjent [taki młody chłopak to był] mówi: Kartą.
Pani: Dobrze. i zaczęła cos tam wstukiwać na terminalu.
Pomyślałam sobie wtedy: " Widzisz? Działa. I po co sie wracałaś ?"
To wstukiwanie kwoty w terminal trochę trwało i po dłuższej ciszy slyszę, ze Pani z recepcji mówi:
" Nie wiem, co sie dzieje, nie działa, a przed chwilą działał. Próbuję juz trzeci raz.... Tu za rogiem jest bankomat jakby Pan był uprzejmy podejsc?" [ ten chlopak z tego co zrozumiałam nie mial gotówki przy sobie]. Potem jak ja miałam płacić po wizycie, terminal nadal nie działał, chyba byl problem z siecią.
 
2) i druga sytuacja. Moja córka dostała na urodziny różdżkę - taką piękną, świecącą. Byla zachwycona i to był jej najbardziej ulubiony prezent. Kilka dni po tych urodzinach, schodziłam po schodach z piętra i pomyślałam tak: "Muszę jej zabrać różdżkę bo ją zaraz złamie" i z takim zamiarem weszłam do salonu. Patrzę, a córka siedzi sobie głeboko w fotelu, w prawej ręce ma różdżkę, lewą trzymała polożony na kolanach tablet. Stwierdziłam, ze jak ogląda bajkę to raczej sie szybko nie ruszy i potem jej tą różdżkę położę w bezpieczne miejsce, jesli będzie taka potrzeba. Weszłam do kuchni, nie minęło 15 sekund i słyszę płacz - właściwie to był ryk, bo ciężko to płaczem nazwać. Wracam i widzę zapłakaną córkę ze złamaną różdżką. Okazało sie, że jak schodziła z tego fotela to sie potknęła i upadła na różdżkę, która przy okazji zaczepiła o blat ławy.
 
Wiem, ze te sytuacje to takie drobiazgi, ale i tak mnie zaskoczyły. W obu przypadkach miałam poczucie ze to sa moje mysli [ a nie ze np. z zewnatrz przychodzą], ale były one takie nagłe, jakby wyrwane z kontekstu, bo głowe miałam zajęta wtedy czymś innym, nie pamietam czym......Niepokojące to było, jakby ta przyszlosc juz byla i na mnie czekala az do niej dotrę. Jakis wplyw i wybór mialalm dopiero gdy te mysli sie pojawiły [ wziąc kasę czy nie? wziąć różdżkę?] Wiec bez takich poczuc to jestem jakby we snie?? Odgrywam role?

Namówcie Pana Jackowskiego na kursy jasnowidzenia. I moze znacie jakiegos psychologa, neurologa pracującego na uczeslni, który byc moze ziantersowałby sie fenomenem Pana Krzysztofa? Zbadał mu funkcjonowanie mózgu w stanie spoczynku, w trakcie wizji? moze jakis rezonans? Moznaby ocenic, budowę poszczególnych obszarów.. itd. Szkoda, ze taki fenomen nie jest badany od strony medycznej.

P.S. Dziękuję Fundacjo, ze jesteście. Robicie świetną robotę.

Pozdrawiam serdecznie,
[ imie do wiadomosci redakcji]/wiadomość dostaliśmy 14 czerwca 2020/




zwiń tekst



Znak czy może raczej... ostrzeżenie.
Nie, 14 cze 2020 10:59 komentarze: 1 czytany: 1779x

[...] Witam. Chcę się z Państwem podzielić, doświadczenie m, którego nie rozumiem, a które Dzięki Bogu, miało szczęśliwy finał. Kilka dni temu miałem, na szczęście niegroźną kolizję drogową, sprawca został złapany i ukarany. Dziwne jest to co było wcześniej. Na kilka dni przez zdarzeniem, spadło i rozbiło się moje zdjęcie z żoną i dzieckiem, ja czułem, dziwny niepokój, że coś się złego wydarzy i, .......

czytaj dalej

[...] Witam. Chcę się z Państwem podzielić, doświadczenie m, którego nie rozumiem, a które Dzięki Bogu, miało szczęśliwy finał. Kilka dni temu miałem, na szczęście niegroźną kolizję drogową, sprawca został złapany i ukarany. Dziwne jest to co było wcześniej. Na kilka dni przez zdarzeniem, spadło i rozbiło się moje zdjęcie z żoną i dzieckiem, ja czułem, dziwny niepokój, że coś się złego wydarzy i, że nie powinienem jechać. Po wszystkim bliska mi osoba, powiedziała mi, że miała sen, że zginę w wypadku samochodowym. Nie wiem co o tym myśleć. Minęło kilka dni, może to irracjonalne, ale mam wrażenie, że coś, nawet nie wiem jak to nazwać chciał mnie ostrzec. Z poważaniem.

[...]

/wiadomość dostaliśmy 14 czerwca 2020/



From: [...]
Sent: Wednesday, May 20, 2020 6:27 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: życie po śmierci- znaki z zaświatów

Dzień dobry Państwu,

odważyłam się napisać do Was maila i opisać swoją sytuację, ponieważ bardzo interesuję się tematyką życia po śmierci. Mam 28 lat, w zeszłym roku straciłam obydwoje Rodziców. Moja Mama kilka razy przychodziła do mnie po swojej fizycznej śmierci, nie mam wątpliwości, że życie pozagrobowe istnieje. Chciałabym się z Państwem podzielić moimi wrażeniami- ostatnio pieniądze "spadają mi z nieba". Sytuacja przedstawia się następująco.
Koniec marca. W portfelu miałam 100 zł, przygotowane na  zakupy w drogerii. Kiedy przed wyjściem na zakupy chciałam się upewnić, że mam pieniądze w portfelu, okazało się, że ich nie ma. Zdezorientowana zaczęłam szukać banknotu w torbie, kieszeniach; po poszukiwaniach doszłam do wniosku, że jestem gapą i banknot musiał mi gdzieś wypaść podczas jazdy rowerem. Następnego dnia pojechałam do swojego rodzinnego domu (który sprzątam i przygotowuję do sprzedaży), przechodzę obok rozłożonych, gotowych do wyrzucenia butów, uważnie obserwuję pokój, nie zauważam nic nadzwyczajnego. Wychodząc z domu, przechodząc obok tychże samych butów, widzę 100 złotych! Nie ma możliwości, abym wcześniej nie widziała tych pieniędzy, albo banknot wypadł mi z kieszeni bo na następny dzień zmieniłam ubranie.
Opiszę teraz drugie takie zdarzenie. Wracam do domu z przejażdżki rowerem, otwieram furtkę, potem drzwi, wchodzę do domu. Po szybkiej toalecie i odświeżeniu zamierzam iść na zakupy. Chcę wyjść na ulicę więc udaje się tą samą trasą- zamykam drzwi od domu, kieruję się w stronę furtki i wtem mój wzrok przykuwa leżące na trawniku 20 zł. Mam nadzieję, że pomogą mi Państwo w rozwikłaniu tej zagadki bo niewątpliwie mam do czynienia z czymś nadprzyrodzonym.
I moja uprzejma prośba: gdyby zechcieli Państwo opublikować mój list na stronie internetowej, to proszę nie podawać mojego imienia i nazwiska.

Pozdrawiam serdecznie,
[...]


From: [....]
Sent: Sunday, May 17, 2020 8:16 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: dziwne obiekty nocne

witam szaniowną fundacje  jestescie chyba jedyna opcja ktora mi moze pomoc w rozwiazaniu  zagadki a wiec czesto widuje ok 2-3 godz w nocy latajace obiekty  w krztalcie trojkata albo sa to 3 trojkatne obiekty w formacji trojkatnej nie swieca nie migaja nie ruszaja skrezydlami nie wydaja nawet minimalnegio dzwieku maja tylko poswiate tak jakby od swiatel miejskich i nieraz leca 2 nie raz 1  a nawet taformacja leciala bokiem wiem fantazyjnie to brzmi zdjecia nie mam bo ciezko uchwycic chwile kiedy leca bo nie slychac nic tylko suna sobie w ciszy po niebie .. byc moze jest jakies przyziemne wytlumaczenie wkazdym badz razie 1 raz widziane byly jak wypatrywalem z kolega sierpniowych perseidow lezac na ziemi nie bylo problemu zeby dostrzec to cos teraz zinmawo nocami ale staram sie wypatrywac tyle ze wiecejh pytan sie w glowie tworzy pomocy co to ..



Dziękujemy za wszystkie historie nadsyłane do naszego niezwykłego działu XXI PIĘTRO.



zwiń tekst



NIEZWYKŁY SEN
Sob, 13 cze 2020 07:00 komentarze: 4 czytany: 1650x

Dzień dobry! Czytam Was od dawna, ale dopiero teraz zdecydowałam się napisać do Was. Jak pewnie wszyscy, którzy tu trafiają, jestem osobą, która widzi i wie "więcej". Tak mam od dziecka.W tym liście chciałam opisać historię związaną ze snem o znanej osobie, która zginęła. Chodzi o Piotra Woźniaka - Staraka. Ten sen miałam w momencie, kiedy jeszcze nigdzie oficjalnie nie podano informacji, że wydarzył.......

czytaj dalej

Dzień dobry! Czytam Was od dawna, ale dopiero teraz zdecydowałam się napisać do Was. Jak pewnie wszyscy, którzy tu trafiają, jestem osobą, która widzi i wie "więcej". Tak mam od dziecka.

W tym liście chciałam opisać historię związaną ze snem o znanej osobie, która zginęła. Chodzi o Piotra Woźniaka - Staraka. Ten sen miałam w momencie, kiedy jeszcze nigdzie oficjalnie nie podano informacji, że wydarzył się wypadek na jeziorze, i że zaginionym po wypadku jest Piotr Woźniak - Starak (było to jak pamiętam z piątku na sobotę w tamten weekend). Śniło mi się, że jestem w jakimś lesie, i chodzę po nim z krukiem na ramieniu. Ten kruk miał na na nogach czerwone kalosze (!). W pewnym momencie doszłam do jamy w ziemi, która była wydrążona poziomo. Weszłam do niej, i zauważyłam, że leży tam jakiś człowiek przykryty kocem. Wtedy kruk zeskoczył z mojego ramienia i zaczął kopać w ścianie tej jamy (jakby chciał ją dalej wydrążyć). Osoba pod kocem poruszyła się, i zobaczyłam, że jest to mężczyzna o jasnych, długich włosach. Mężczyzna dalej leżał, popatrzył na mnie i powiedział: "Przepraszam, że cię skrzywdziłem". Byłam bardzo zaskoczona, ponieważ wiedziałam, że nie jest to bliska mi osoba, i odpowiedziałam, że przecież mnie nie skrzywdziłeś. Na tym sen się skończył.
Dopiero po dwóch dniach, kiedy zobaczyłam w internecie informację o wypadku i o tym, że Piotr Woźniak - Starak jest poszukiwany, nagle przypomniałam sobie ten sen i skojarzyłam tego mężczyznę w długich, jasnych włosach! I wtedy poczułam, że ten sen dotyczy jego, jak i to, że on nie żyje, chociaż oficjalnie podawane były informacje, że go szukają, a kobieta mu towarzysząca ten wypadek przeżyła.

Chciałam się podzielić z Wami tą informacją, ponieważ ten sen był bardzo charakterystyczny. Bardzo często w snach dostaję ostrzeżenia i znaki, przewiduję różne wydarzenia. Tym bardziej cieszę się, że są tutaj osoby takie jak ja, i że mogę czytać zamieszczone tu historie.

Pozdrawiam Załogę Nautilusa!

(dane do wiadomości redakcji)





zwiń tekst



MOJA BABCIA KONTAKTUJE SIĘ Z DUCHAMI
Pon, 8 cze 2020 07:46 komentarze: brak czytany: 2550x

Witam!Obiecałam opisac jak wyglądają kontakty babci mego męża ze zmarłymi,a jest takich zdarzeń wiele. Mama babci umarła gdy ta miała 5 lat i babcia jej praktycznie nie pamięta. Została wychowana przez ojca i macochę, która nie była dla niej zbyt dobra.Juz gdy była dziewczynką ukazała się jej zmarła matka. Było to po tym jak została niesprawiedliwie pobita przez macochę, ale  wtedy nie wiedziała.......

czytaj dalej

Witam!
Obiecałam opisac jak wyglądają kontakty babci mego męża ze zmarłymi,a jest takich zdarzeń wiele. Mama babci umarła gdy ta miała 5 lat i babcia jej praktycznie nie pamięta. Została wychowana przez ojca i macochę, która nie była dla niej zbyt dobra.Juz gdy była dziewczynką ukazała się jej zmarła matka. Było to po tym jak została niesprawiedliwie pobita przez macochę, ale  wtedy nie wiedziała kto to jest, dopiero gdy opisała postac, którą widziała ojcu on powiedział, że to jej mama. Niestety niepamiętam juz co wtedy powiedziała ona babci.

Kolejny kontakt ze zmarłymi babcia miała w wieku lat 18. Wtedy to umarł jej tata. Jego ciał w trumnie lażało w domu, a babcia poszła do ciotek prosic o pomoc w pogrzebie. Gdy wróciła do domu było juz późno, ale nie bała się , bo miała tam bycjej macocha z córką. Okazało się jednak że tamte dwie poszły nocowac do sąsiadów. Babcia weszła do domu, przyszyła
nawet tacie guzik przy koszuli bo  zauważyła ze się odrywa. Zwróciła też uwagę, że twarz zmarłego wygląda bardzo żywo, jest zarumieniona.
Postanowiła,że sama nie zostanie na noc lecz również pójdzie do sąsiadów. Gdy wychodziła chciała zgasic światło, lecz coś  strąciło jej wyciągniętą rękę i tak kilka razy w końcu babcia ustąpiła tacie(bo była  przekonana że to on) i zostawiła zapalone światło. Natępnego dnia twarz jej taty wyglądała inaczej niż w nocy była blada tak jak u każdego zmarłego. Gdy babcia miała już 2 dzieci znów dali o sobie znac o sobie jej rodzice. Córeczki mojej babci miały wtedy po 3 ,4  lata i bawiły sie w
pokoju przy stole, miały taboreciki. Nagle zawołały mamę i powiedziały  że przyszła do nich babcia z dziadkiem(czyli rodzice mojej babci) ale babcia nic nie widziała. Dziewczynki pokazywały nawet gdzie kto siedzi.

Sytuacja powtórzyła się parę razy więc babcia się zaniepokoiła i przed snem w czasie modlitwy poprosiła zeby jej się ukazali rodzice. I tak też się stało. W snie rodzice powiedzieli jej żeby się nie obawiała i że oni pilnują dziewczynek i dopóki małe będą w domu nic im się nie stanie natomiast gdy wyjda to oni juz nie mogą się nimi opiekowac. Rodzice ukazywali się babci jeszce wiele razy i nadal ukazuja gdy chcą pomóc albo  ostrzec przed czymś jak na pzrykład przed choroba mojego szwagra,
a wnuczka babci, który otarł się o śmierc. Innym razem babcia zajęła się pogrzebem teścia swej najmłodszej córki,
który przed śmiercią mieszł u niej w domu. Babcia była ciekawa czy jest on zadowolony z tego pogrzebu więc przed snem poprosiła go o odpowiedz.

I tak człowiek ten pzryszedł do niej, tak samo oparł się o futrynę dzrwi jak to robił przed śmiercią, i bardzo jej podziękował za ten pogrzeb, powiedział,że jest z tego bardzo zadowolony. Babcia często miewa sny o zmarłych, proszą oni o modlitwę albo o przekazanie informacji. Tak było gdy w dalszej rodzinie babci zmarła młoda dziewczyna. Ojciec tej
dziewczyny strasznie sie rozpił po jej śmierci. I ta dziewczyna przyszła we śnie do mojej babci i porosiła o pzrekazanie ojcu, aby przestał bo ją to smuci. Babci było jednak trochę wstyd tak iśc, więc zwlekala z tym,ale dziewczyna przychodziła co noc. Babcia przekazała więc informację jednak to nic nie zmieniło tamten facet dalej pił, ale dziewczyna przyśniła się babci ostatni raz i podziękowała mimo wszystko.
Myślę, że warto też napisac, ze babcia przeżyła  śmierc kliniczną. było to gdy jej njstarsza córka była w ciąży z moim  mężem a  pierwszym wnukiem babci.


[...] Witam,opiszę po krótce zjawisko zdarzenie A mianowicie był to rok mniej-więcej 82 -84 ,obudziłem się w nocy i zobaczyłem że stoi obok łóżka blekitna przezroczysta świecąca postać mająca około 2 metrów wzrostu i patrzy się na mnie A ja usiadłem na łóżku i też zacząłem się na nią patrzeć była noc w pokoju ciemno tylko ta postać świeciła jakby miała w sobie jarzyniowke, po chwili gdy uświadomiłem sobie że to się dzieje naprawdę zacząłem krzyczeć i w tedy obudził się mój brat i siostra gdyż mieszkaliśmy w jednym pokoju i zobaczyli tą postać też po chwili przebiegła moja matka i wtedy tą postać spokojnie wyszła prz3z ścianę pokokoju i zniknęła. Miałem w tedy jakieś 8 lub 10 lat.Pozdrawiam Marek. [...]




zwiń tekst



Niezwykła historia z ptakiem i snem o... 5G!
Nie, 7 cze 2020 05:34 komentarze: 7 czytany: 2254x

Dzień Dobry.Właśnie tak. To co doświadczyłem przez ostatnie 24h to dla mnie totalny kosmos.Zrobię za chwilę mały wstęp aby nakreślić Wam cały obraz po to aby otrzymać od Was pomoc, bo chciałbym poznać odpowiedź na kilka pytań, które napiszę pod koniec.Zatem... Mam 36 lat i mieszkam w małym mieście odkąd się urodziłem. W domu "kostce".Piszę o tym, bo wróble i ptaki towarzyszą mi od dziecka ale to, .......

czytaj dalej

Dzień Dobry.

Właśnie tak. To co doświadczyłem przez ostatnie 24h to dla mnie totalny kosmos.
Zrobię za chwilę mały wstęp aby nakreślić Wam cały obraz po to aby otrzymać od Was pomoc, bo chciałbym poznać odpowiedź na kilka pytań, które napiszę pod koniec.

Zatem... Mam 36 lat i mieszkam w małym mieście odkąd się urodziłem. W domu "kostce".
Piszę o tym, bo wróble i ptaki towarzyszą mi od dziecka ale to, co zaraz opiszę spotkało mnie pierwszy raz.

Wczoraj gdy rozpocząłem pracę (pracuje z domu), poczułem jakby ktoś mi się przyglądał.
Instynktownie rzuciłem okiem na balkon i dostrzegłem ptaszka. Nazwę go wróbelkiem. Raz po raz przylatywał. W końcu spostrzegłem, że to trochę takie nienaturalne, że jakiś wróbel przylatuje co chwila i patrzy na mnie. W końcu włączyłem telefon i zacząłem nagrywać film, trwa to ponad 7 minut (filmy dołączę do wiadomości, w pierwszym z nich powiedziałem "Co mi chcesz powiedzieć ptaszku?"), wróbel za pierwszym razem odleciał dopiero gdy moja zmęczona ręka, trzymająca telefon szukała miejsca oparcia na doniczce.Sytuacja się powtarzała. Wróbel przylatywał ćwierkał, skrzeczał, popiskiwał, odlatywał i przylatywał i tak cały dzień.

Kosmos przyszedł dziś. Dodam, że z racji pracy z domu należę do nocnych marków i budzę się około godziny 9-10. Dziś jednak obudziłem się około 5:27 a raczej coś mnie obudziło. Mamy na balkonie wywieszoną flagę, więc zanim się przebudziłem pomyślałem, że to wiatr nią telepie. Obudziło mnie coś innego - szamotanie się ptaka o szybę, jakby chciał wlecieć do pokoju. Tak, to ten sam ptaszek - wróbelek co wczoraj. Od razu chwyciłem za telefon i zacząłem nagrywać. Ta mała cholera mnie obudziła, dlaczego tak wcześnie i nagle BUM. Zaraz zaraz właśnie miałem sen, podszedłem do biurka chwyciłem kartę i zacząłem pisać, o to co mi się śniło:

W tym śnie jakiś profesor (?), naukowiec (?) mówił coś o 5G, tekst z mojej kartki jest chaotyczny ale taki go Wam przekazuję, nie chcę nic interpretować, wiem, że to może bzdury i bełkot ale w tym śnie naukowiec powiedział:

"5G - faza REM jest tej samej częstotliwości co fale 5G.
Fala jest bardziej płaska i można w niej upakować więcej danych.
Nie jest szkodliwa bo to naturalna fala na jakiej pracuje mózg.
Ludzki mózg włącza fazę REM pod koniec snu aby go nie wybudzić
Tak aby ludzki mózg nie odbierał otaczających go bodźców
faza REM wywołuje sen i mózg "zajmuje się" snem a nie otaczającymi bodźcami.
Dzięki temu ludzki organizm może dokończyć sen bez wcześniejszego wybudzania.
Na koniec znów dodał, że fale 5G działają na takiej częstotliwości,
więc nie mogą być szkodliwe, bo sam mózg działa na podobnych w fazie REM.

I nagle BUM! Jak to?
Pojawiło się mnóstwo pytań proszę o pomoc:

1.Czy ten ptak to w ogóle wróbel? Ma jakiś rudawy odcień na głowie.
2. Czy zachowanie ptaszka jest normalne, może jest na pokładzie jakiś ornitolog?
3. Nie wiem jak interpretować to zdarzenie (być może nic się nie dzieje a to tylko jakieś przypadki a ja jestem przewrażliwiony bo patrzę na świat inaczej - wysyłam Wam od czasu do czasu nawet maile).
4. Minęła już godzina od tego zdarzenia a ptak nadal jest na balkonie, macha skrzydełkami na parapecie, czasami podlatuje jak gdyby chciał przelecieć przez zamknięte okno. Mógłbym to zrozumieć ale rolety są zasłonięte, więc ptak nie widzi przezroczystego okna tylko ciemną przestrzeń.
5. Nie będę sprawdzał żadnych informacji w internecie, które tu przekazałem (ani o wróblach, ani o fazie REM ani o 5G). Osobiście nie uważam, żeby 5G było szkodliwe i mogło wpływać na prace ludzkiego mózgu, nie wierzę w tę teorię spiskową

 

/email dostaliśmy 4 czerwca 2020/





 

 Autor e-maila przysłał nam wiele filmów z tym niezwykłym ptaszkiem, który bardzo głośno dawał o sobie znać siedząc na barierce balkonu.

 

I jeszcze e-mail z poczty do FN od naszego stałego czytelnika.

 

From: [....]
Sent: Saturday, June 6, 2020 2:12 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Niezwykła historia z ptakiem .......

Witam serdecznie Fundację Nautilus !

W nawiązaniu do artykułu ,,Niezwykła historia z ptakiem i snem " chciałbym coś dodać w sprawie tych prześlicznych ptaszków odwiedzających nasze balkony, parapety, zagrody i działki.  Zawsze kiedy jestem na swojej działce zawsze uzupełniam poidełka dla ptaków jak też większe pojemniki z wodą przygotowane na ewentualne ich kąpiele. Pamiętam 2015 r. kiedy były niesamowite upały sięgające 30 stopni  a nawet i więcej. Widziałem jak te biedne ptaki szukały cienia by tam się skryć a również samej wody by się ochłodzić. Pamiętałem o nich i pamiętam by zapewnić im te skromne ale jakże dla nich ważne miejsce by czuły się jak u siebie i tak to trwa do chwili obecnej. Ale zauważyłem że od 2015 r a to tylko minęło pięć lat że większość tych ptaków jest już nieobecna na działce. Czym to jest spowodowane ? Myślę, że nie trzeba się nad tym długo zastanawiać. To człowiek doprowadził do tego że te maleństwa giną  z naszej ręki. Zatruwamy nasze wody, pola łąki. Coraz mniej widzimy na terenach wiejskich pszczół które zabijane są świadomie przez rolników którzy dokonują oprysków pól chemikaliami nie stosując się do wszelkich zaleceń. Ptaki które widziałem w minionym okresie to już prawie przeszłość. Pozostały jedynie zdjęcia na których udało się uwiecznić ich zabawy w wodzie i rozkosz jaka ich spotkała w tych małych pojemnikach z wodą - źródłem przetrwania w upalne dni.
Pamiętajmy wszyscy by te biedne ptaszyny jak też inne zwierzęta ratować i reagować na każde zło grożące im ze strony nawet naszego sąsiada.
Zawsze jak się pojawia artykuł o naszych zwierzętach, ptakach należy zawsze coś o nich napisać bo bo to mogą być ostatnie ich lata kiedy są jeszcze nad naszymi głowami.

Pozdrawiam ( Orion_1957 )









zwiń tekst



PRZECZUCIE ZBLIŻAJĄCEJ SIĘ ŚMIERCI
Czw, 4 cze 2020 08:21 komentarze: 4 czytany: 2209x

[...]  poznałam chłopaka, na pozór nie wyróżniajacego sie niczym. Od początku atakowały mnie nachalne mysli typu"Jak długo on jeszcze pozyje?",byłam pewna że zaraz coś mu się stanie, choć przecież nie mogłam tego wiedzieć,bo jak? Nie znałam chłopaka, a juz widząc go w pierwszej sekundzie poznania czułam dziwny lęk, który towarzyszył mi od tamtej chwili ZAWSZE. Również przy nim czułam się dosyc.......

czytaj dalej

[...]  poznałam chłopaka, na pozór nie wyróżniajacego sie niczym. Od początku atakowały mnie nachalne mysli typu"Jak długo on jeszcze pozyje?",byłam pewna że zaraz coś mu się stanie, choć przecież nie mogłam tego wiedzieć,bo jak? Nie znałam chłopaka, a juz widząc go w pierwszej sekundzie poznania czułam dziwny lęk, który towarzyszył mi od tamtej chwili ZAWSZE. Również przy nim czułam się dosyc nieswojo, nie potrafie tego wytlumaczyc słowami. Zdawałam sobie sprawę z tego,że to irracjonalne, ale zaczęłam mu się przyglądac "tak na wszelki wypadek" : jak wygląda, jak się zachowuje, chciałam go zapamiętać... Nigdy tez tego nie robię,ale załozylam konta na portalach spolecznosciowych i zaprosiłam go tam, by wiedzieć co u niego. Często o nim myslalam, później wpadłam w wir nauki, choć niepokój pozostał,mysli nie były tak intensywne.

Pod koniec lutego czułam wewnetrzne napiecie, momentami nie do zniesienia, natrętne mysli dotyczace jego,  w koncu postanowiłam zrobić coś czego raczej unikałam; weszłam na jego profil facebook,polubilam zdjecia, posty w nadziei ze sie odezwie.Towarzyszył mi dziwny strach, nie potrafiłam sama do niego zagadać.Nie mam pojecia czemu, do dzis sobie pluje w brode. On wszedł do mnie również, polubił to i owo, ale nie odezwał się. Te mysli trwały 2 tygodnie, czekałam kiedy mi przejdzie, az pewnego dnia po prostu zapomniałam, napiecie mnie opuściło, bylo to pewnego marcowego poniedziałku, totalna amnezja, spokój. Chodzę do szkoły w innym mieście i nie ma tam zadnych ludzi z naszego miasta, jakis wspolnych znajomych.Siedziałam na lekcji gdy nagle dostałam smsy, jeden po drugim: "P.nie żyje, wiesz?"
, "Policja go znalazła martwego nad ranem", " Podobno ktoś go zamordował, wracaj szybko tutaj" .. Byłam w takim szoku, tłumaczyłam sobie, że albo się pomylili, i to nie o niego chodzi, albo poprostu coś mu się stało,ale wyolbrzymiają.

Wiedziałam,że biega, pomyslalam ze cos z sercem. Wyszłam z klasy otępiała, pamiętam tylko jak zaczęłam dzwonić do ludzi, każdy mówił że nie zyje. Jedna koleżanka która zazwyczaj informacje ma z pierwszej ręki (ojciec policjant) nie mogła klamać...
Nie pamiętam nic. Od znajomych ze szkoły wiem, że zawiesiłam się na kilka minut, nic do mnie nie docierało,az w koncu wybiegłam na dwór i zaczęłam panicznie płakać.

[...]


Witam serdecznie:)

Jestem waszym stałym czytelnikiemoglądnikiem i gratulacje za cały pomysł i ostatnie zmiany,. Ze swej strony mam pewne pytanie, wynikające z mojego zainteresowania przepowiedniami. Chodzi mi o przepowiednie brata Ludwika Rocci z 1849 roku. Obszerne fragmenty jego przepowiedni przytaczaliście przy różnych okazjach, ale na całość opracowania nigdzie się nie natknąłem. Tymczasem ze słyszenia i wspomnianych fragmentów, wiem, że jego przepowiednie są bardzo konkretne i nadzwyczaj trafne, przynajmniej jeśli chodzi o już zaistniałe wydarzenia.

[...]

A to znalezione w internecie.

PRZEPOWIEDNIA JANA CIEPLAKA

Anioł na gwiazdy pokazał i rzecze:
Patrz, to wszechświata pisane są losy
I ręką Bożą rzucone w kolei tak,
Jak Bóg ułożył losy człowiecze.

A tej, o którąś się modlił i płakał,
Ojczyźnie twojej, Bóg wyznaczył dzieje.
Lecz patrz, już dla niej lepsze jutro dnieje,
Niedługo będzie jęczeć pod przemocą.

Gdy od tej chwili ćwierć wieku przeminie,
Świat się pożogą zrumieni i rzeka krwi się przeleje,
A z łun tych pożarów Polska wyjdzie wolna
Mąż ją wywiedzie, pomazaniec Boży,

Na straży ziem tych swe serce położy.
Lecz odrzuć radość i módl się w pokorze,
Ciężko doświadczą was wyroki Boże.
Nim się następne ćwierćwiecze przechyli

Wilk z krwawą paszczą, wiecznie mordu głodny,
Co się pod znakiem krzyża zawsze chowa
Krzyż splugawiony znów weźmie za godło,
Pocznie narody pożerać dokoła.

Krwawe swe ślepia ku wschodowi zwróci
Zastęp pancerny na kształt chmury ptactwa
Całą potęgę na kraj twój rzuci.
A drugi niedźwiedź zdradziecki, co młotem kościoły wali,
Który prawo Boże wokół depta, nóż wam w plecy wrazi.

Próżno dobywać będziecie oręża,
Na ten raz w walce on zwycięża!
Lecz zginie własnym jadem zatruty.
Wicher z południa zawieje na państwa,
Runie najeźdzca i przemoc tyrańska!

Wilk z krwawą paszczą, zewsząd osaczony
Choć wszystkim groził, dokoła ściśnięty,
Próżno się miotać będzie jak szalony -
W bitwie nad rzeką w pień będzie wycięty!

Niedźwiedź, co dotąd zżerał własne dzieci
Krwią się zachłyśnie własną i upadnie.
Ten niby "olbrzym" przed karłem z północy
Drugi cios straszny z południa otrzyma,
A smok ze wschodu dobije olbrzyma.

Wszechmocny Pan Bóg kartę dziejów zmieni.
W stolicy Pańskiej tajne dokumenta
Ze 113 papież wyjmie szafy,
W Rzymie się pocznie odrodzenie świata.

Bóg wstrząśnie ziemią, powalą się domy.
Gdy zacznie mijać strasznie sroga zima,
Od Boga danym będzie znak widomy.
Od gór i stepów idzie wybawienie.

Pokój się Boży ustali w Warszawie,
Wielka w przymierzach, bogactwie i sławie
Polska ku morzom granicami sięgnie.
Dla tych co cierpią, przyjdzie dzień wesela,
Dla tych co wątpią, dzień sądu i kary.

Tak mówił Anioł i uleciał w gwiazdy
A jam się ocknął na swoim klęczniku
I jeszczem słyszał jak mówił z daleka:

Niech się twój naród burzy nie ulęknie,
Gdy Bogu ufa to w gromach nie pęknie.
Ręka go Boża przywiedzie wśród nocy
I zanim nadejdą dni lata gorące,
W proch zetrze wrogów i wynijdzie słońce.

Przepowiednia pochodzi z 1888 r.



zwiń tekst



WIADOMOŚĆ OD ZMARŁEGO MĘŻA?
Pon, 1 cze 2020 05:56 komentarze: 9 czytany: 3339x

Witam,Piszę z bólem w sercu, gdyż temat śmierci mojego wspaniałego męża jest świeży. Zmarł w wieku 41 lat na moich rękach w ciągu kilku sekund z powodu zatoru. Byliśmy dla siebie miłością życia i przyjaciółmi. Zostawił mnie z 3 dzieciaków. Niestety nie mogąc się otrząsnąć...wciąż krzyczałam do dnia wczorajszego że ,, zostawiłeś mnie samą,,. Jednak po zdarzeniu wczorajszym mam dowód na to że tak nie.......

czytaj dalej

Witam,
Piszę z bólem w sercu, gdyż temat śmierci mojego wspaniałego męża jest świeży. Zmarł w wieku 41 lat na moich rękach w ciągu kilku sekund z powodu zatoru. Byliśmy dla siebie miłością życia i przyjaciółmi. Zostawił mnie z 3 dzieciaków. Niestety nie mogąc się otrząsnąć...wciąż krzyczałam do dnia wczorajszego że ,, zostawiłeś mnie samą,,. Jednak po zdarzeniu wczorajszym mam dowód na to że tak nie jest.

Po 33 dniach od śmierci postanowiłam że zacznę funkcjonować normalnie małymi krokami i posprzątam. Zmywając stół mokra chusteczka przypadkowo rzuciłam ja na telefon, który był prawdopodobnie odblokowany. I zaczął pisać...w pierwszym momencie myślałam że to mokra chusteczka spowodowała iż wyświetlają się sam kropki przecinki i spacje...ale na nagraniu widać że przecinek w ogóle jest poza chusteczka. Siostrzenica obroniła tekst, który jest w kilku językach...i powiem szczerze zabił nas wszystkich emocjonalnie. Proszę o pomoc w zgłębieniu tego tekstu, gdyż jest to poza naszym zasięgiem.

Druga sprawa związana jest z tym samym dniem godzinę później....

Dobra znajoma oznajmiła że przyszedł czas by mi powiedzieć co się stało gdyż ma kontakt z jasnowidzem od jego śmierci...

W załączniku film i zdjęcia po analizie naszej.

 [...]



/e-mail i wiadomość dostaliśmy 31 maja 2020/

Witamy Panią,
Dziękujemy za opis i e-mail, a także materiały. Bardzo Pani współczujemy - takie chwilę są przejmujące.
Nigdy nie spotkaliśmy się z tego typu komunikacją, więc trudno jest to nawet jakoś ocenić... Możemy to opublikować z zachowaniem pełnej anonimowości (jeśli Pani oczywiście wyrazi zgodę) i zobaczymy, czy z czymś podobnym zetknął się ktoś z naszych czytelników.
Pozdrawiamy
FN

Ta wiadomość została wysłana przez Fundację Nautilus.
Copyright © 1999-2020 FN. Wszelkie prawa zastrzeżone.



zwiń tekst



IMPLANTY I UFO - też mam ciekawą historię...
Pt, 29 maj 2020 07:39 komentarze: 5 czytany: 2143x

[...] Piszecie o implantach – przyznam, że zetknęłam się z tym tematem. Jakiś czas temu poznałam pewną nieco osobliwą starszą parę. Zachowywali się trochę niekonwencjonalnie, ale poza tym byli taktowni i uprzejmi. Cechowała ich większa niż przeciętnie doza nieufności. Przed pierwszym spotkaniem ze mną – przyznali to otwarcie – przyszli przyjrzeć mi się z daleka, żeby „wiedzieć z kim mają do czynienia.......

czytaj dalej

[...] Piszecie o implantach – przyznam, że zetknęłam się z tym tematem. Jakiś czas temu poznałam pewną nieco osobliwą starszą parę. Zachowywali się trochę niekonwencjonalnie, ale poza tym byli taktowni i uprzejmi. Cechowała ich większa niż przeciętnie doza nieufności. Przed pierwszym spotkaniem ze mną – przyznali to otwarcie – przyszli przyjrzeć mi się z daleka, żeby „wiedzieć z kim mają do czynienia”. Szczerze nie wiedziałam w czym taka powierzchowna ocena miała im pomóc, ale mniejsza z tym. Przywitali mnie, informując jednocześnie co ustalili po błyskawicznie przeprowadzonej obserwacji. Ni mniej ni więcej konkluzja była taka, że mogą mi zaufać, bo nie jestem człowiekiem. „No tak” pomyślałam sobie „dziwne, że ja nic o tym nie wiem”:). Od tego czasu zwracali się do mnie zawsze tym samym określeniem, żeby podkreślić i przypomnieć mi kim jestem, a kim nie. Nie byli specjalnie uciążliwi i nie narzucali się z tymi swoimi poglądami, które przemycali trochę mimochodem, więc traktowałam to z przymrużeniem oka.

Byli znani w okolicy, dobrze sytuowani, wykształceni. On – teraz emeryt, ale niegdyś piastował kierownicze stanowiska w ważnych lokalnych instytucjach. W młodości mocno stojący na nogach, cynik, sceptyk i ideologiczny ateista – tego dowiedziałam się później od jego małżonki.

Ona trochę od niego młodsza, nieprzeciętnie urodziwa. Miała w sobie coś niezwykłego, roztaczała wokół jakąś magię i spokój.
Po pewnym okresie mąż zaniemógł. Ponieważ nie mógł wyzdrowieć, a infekcja dróg oddechowych przedłużała się i osłabiała go, należało wykonać prześwietlenie płuc.

Nie chciał. Bronił się i odmawiał wykonania badania. Po pewnym czasie przyniósł plik starych zdjęć rentgenowskich, wykonanych w różnych okresach i projekcjach. Na tych badaniach w lewym płucu była wyraźna zmiana. Opowiedział, że miał jej długotrwałą obserwację i diagnostykę w wymaganym zakresie. Rzeczywiście nie rosła i od kilkudziesięciu lat się nie zmieniała, więc nie budziła specjalnego niepokoju. Ale wywoływała u niego silną emocję. Nie przyjmował do wiadomości, że może to być ślad po dawno przebytym zapaleniu, że to się zdarza i że nie ma w tym nic szczególnie dziwnego czy wyjątkowego. Upierał się, że to nie jest element jego tkanki, że jest to coś obcego. Kontynuował, że konsultował się z wieloma specjalistami i nikt nie potrafił powiedzieć mu dokładnie co to jest. Widząc jego determinację i czując siłę jego przekonania, nie próbowałam nic uzasadniać, bo i w jakim celu? Z jakiegoś powodu mocno wierzył w to, co mówił.
O tym dlaczego wierzył dowiedziałam się niedługo później od jego żony. Wiele lat temu wiadomość o guzie płuca spadła na nich jak grom z jasnego nieba. On był młody, silny, nie miał żadnych objawów – rozgrywał najlepszy okres życia. Zanim potwierdzono, że nie jest złośliwy, minęło trochę czasu. Upłynął on im w poczuciu bezradności i przygotowywaniu się na najgorsze. Wtedy też postanowili wspólnie, że jakakolwiek będzie diagnoza, wyjadą w podróż do Ameryki, żeby zrealizować jego marzenie. Przecież żyje się tylko raz.

Podczas wyprawy jednym z punktów było spotkanie w indiańskiej wiosce z szamanem i ceremonia ayahuaski. Zanim jeszcze wszystko się rozpoczęło szaman podszedł do niego i spytał czy wie, że ma coś w płucu, oraz czy wie skąd to ma i co to jest. Zdziwiło go, że człowiek po drugiej stronie globu wspomina o tym – bo skąd u licha może wiedzieć – a nad resztą nawet się nie zastanawiał do czasu seansu. To było przełomowe wydarzenie w jego życiu. Przypomniał sobie coś. Pod koniec wojny był ranny. Front przechodził przez jego miejscowość, były starcia i on, jako młody chłopak, próbował ukryć się w pobliżu miejscowego kościoła. Tam został postrzelony. Przeleżał na cmentarzu dwa dni zanim ktoś go znalazł i udzielił pomocy. Nic z tego okresu nie pamiętał – był wymazany z pamięci. Teraz wyraźnie widział w wizji postać „Pani” – tak ją określał – która wspierała go przez te dni na cmentarzu. To wtedy wszczepiono mu ów implant, żeby ratować jego życie. Wtedy zrozumiał też, że istnieją inne światy, że życie jest wieczne. Od szamana dowiedział się ile lat będzie żył i z jakiego powodu umrze. Dlatego z nazbyt wielką nonszalancją podchodził do swoich schorzeń. I o dziwo wychodził z nich bez szwanku. Po powrocie zmienił podejście do swojej pracy, innych ludzi. Zaczął miewać wizje. Wiedział, że tutaj na Ziemi żyją nie tylko ludzie. Mówił, że potrafi wyczuwać „kto jest kim”.

No właśnie – czy na pewno każdy z nas wie kim jest? :)

Pozdrawiam

[...]





zwiń tekst



CZY TO PODOBIEŃSTWO ŚLADÓW PO LĄDOWANIU UFO JEST PRZYPADKOWE?
Śr, 27 maj 2020 06:13 komentarze: 1 czytany: 1550x

[...] na kanale National Geographic był emitowany serial „UFO w Europie”. W kolejnych odcinkach pokazywane są najciekawsze obserwacje UFO, jakie miały miejsce na Starym Kontynencie. Oglądałem ten serial z dużą ciekawością. I nie ukrywam, z pewną zazdrością. W wielu krajach europejskich, w przeciwieństwie do Polski, do obserwacji UFO podchodzi się bowiem z należytą powagą. Na przykład we Francji w .......

czytaj dalej

[...] na kanale National Geographic był emitowany serial „UFO w Europie”. W kolejnych odcinkach pokazywane są najciekawsze obserwacje UFO, jakie miały miejsce na Starym Kontynencie. Oglądałem ten serial z dużą ciekawością. I nie ukrywam, z pewną zazdrością. W wielu krajach europejskich, w przeciwieństwie do Polski, do obserwacji UFO podchodzi się bowiem z należytą powagą. Na przykład we Francji w latach siedemdziesiątych XX wieku została powołana specjalna organizacja rządowa do analizowania wszystkich przypadków obserwacji niezidentyfikowanych obiektów.  Dzięki dobrze skonstruowanemu systemowi przekazywania informacji, wszelkie sygnały zgłaszane do wojska, policji, straży pożarnej, czy też innych służb niezwłocznie są przekierowywane do jednego miejsca. Praca organizacji GEIPAN (bo o niej tu mowa) nie ogranicza się przy tym jedynie do odnotowywania zjawisk. Dzięki posiadanemu budżetowi, są w stanie  także zlecać najlepszym laboratoriom przeprowadzanie niezbędnych analiz.
W odcinku 7 wspomnianego serialu NG został przedstawiony przypadek z małej francuskiej miejscowości Trans-en-Provence , który miał miejsce 8 stycznia 1981 r. To jedno z najbardziej znanych i najlepiej przebadanych zdarzeń z UFO, jakie miały miejsce na terenie Francji.
Przypadek ten zainteresował mnie szczególnie, gdyż w wielu elementach przypomina zdarzenie z terenu Polski, a dokładnie z miejscowości Ożarów II koło Opola Lubelskiego. W sierpniu 2008 roku wraz z ekipą Fundacji Nautilus byłam na miejscu zdarzenia.  Spotkaliśmy się wtedy z panią, która zaobserwowała obiekt, nagraliśmy relację oraz dokonaliśmy podstawowych pomiarów śladów, jakie pozostały na miejscu zdarzenia.
A oto podobieństwa między obydwoma przypadkami, na jakie zwróciłam uwagę:
1.    Wygląd obiektu:
a)    Trans-en-Provence:




b)    Ożarów II:


Rysunek został naszkicowany przez świadka - panią Szafran na naszą prośbę w trakcie spotkania.
    W obu przypadkach świadkowie zwrócili uwagę i narysowali charakterystyczny pierścień.
    Oprócz widocznego podobieństwa kształtu, zbieżna jest też ocena koloru obu obiektów (szary i ciemno szary – Ożarów oraz kolor ołowiu – Trans-en-Provence).  
2.    Dźwięki – w obu przypadkach były słyszalne:
a)    Trans-en-Provence: świadek wspominał o słyszalnych gwizdach
b)    Ożarów II:  szum, przytłumiony huk

3.    Pozostawione ślady:
a)    Trans-en-Provence:


Pozostawiony przez obiekt ślad przypominał okrąg o średnicy ok. 1,5 m. Na jego obwodzie widoczne były dwa wgłębienia. Widoczna na rysunku strzałka 10m oznacza miejsce pobrania próbki kontrolnej. Opierając się na informacjach z filmu NG, ślad został pozostawiony na ziemi (nie na trawie).

b)    Ożarów II:


Ślad pozostawiony w Ożarowie II również przypominał okrąg, ale tak naprawdę był elipsą. Zmierzona przez nas elipsa miała wymiary 3,8 x 3,36 m.  Była wygnieciona w trawie. Śladów zagłębień nie zauważyliśmy.

 
4.    W obu przypadkach, na miejscu lądowania odnaleziono ślady świadczące o ingerencji (oddziaływaniu) obiektu na otaczające środowisko.
a)    Trans-en-Provence:
W pobranych próbkach roślinności zauważono anomalie w postaci szybkiego starzenia się tkanek. Ani w filmie, ani w dostępnych raportach nie wspomniano o wynikach analizy próbek gleby (nie wiadomo, czy w ogóle były wykonywane). Przeprowadzone badania wykazały, że gleba w miejscu lądowania została nagrzana do temperatury ok. 600 st.C. Naukowcy sugerowali obecność promieniowania mikrofalowego.
b)    Ożarów II:
Na elipsie (dokładniej na pozostawionym przez obiekt śladzie) znaleziono liczne drobiny metalu reagującego na magnes. Po kilku dniach pobrano kolejną próbkę gleby, w której nie stwierdzono już obecności ww. metalu. Z uwagi na brak możliwości finansowych, oficjalnych badań laboratoryjnych próbek gleby oraz roślinności nie zlecono.  Część drobinek metalu przebadał zaprzyjaźniony z Fundacją fizyk, który stwierdził, że jest to hematyt, który w normalnych warunkach nie powinien występować na powierzchni gleby.  
Nie pamiętam, czy sprawdzaliśmy teren wykrywaczem promieniowania mikrofalowego. W każdym razie inne wykrywacze – licznik Geigera oraz czujnik poziomu promieniowania elektromagnetycznego nie wykazały anomalii.

Uważam, że porównanie tych dwóch zdarzeń wskazuje na ich znaczne podobieństwo (kształt obiektu, jego kolor, wydawane dźwięki, a także to, że w obu miejscach lądowania odnotowano pewne anomalie). Czy to tylko przypadek?   






Materiał wideo zrealizowany w Ożarowie przez ekipę FN.

I jeszcze poniżej coś z naszej najnowszej poczty. Dodajmy, że mamy stały kontakt z autorem tej obserwacji.

From: [...]
Sent: Saturday, May 23, 2020 5:12 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Bliskie spotkanie z UFO w Jarnołtówku (2009 rok)

Dzień dobry

Mimo upływu wielu lat nadal fascynuje mnie przypadek bliskiego spotkania z UFO w Jarnołtówku. Doszło tam do naprawdę niezwykłej manifestacji UFO. Dwóch świadków z bliska widziało jak pojazd UFO startuje i wzbija się w powietrze. W całej wsi doszło do awarii prądu w momencie startu UFO.

Ostatnio znalazłem w internecie audycję radiową poświęconą temu przypadkowi. Słuchając tej audycji można poczuć 'powiew kosmosu na plecach' ;-)

Naprawdę warto posłuchać

Poniżej link

http://radio.opole.pl/123,37,z-nieba-cos-przylecialo

Pozdrawiam



witam serdecznie.

kilka dni temu spotkałem się z kolegą w sprawach zawodowych. obydwaj zajmujemy się filmowaniem, również dronami. w pewnym momencie zauważyłem nad nami obiekt- bardzo czarny, o nieregularnych kształtach. szerokość, około 2m. Nie był to na pewno dron. przeleciał nad nami dosyć wolno na wysokości około 100m. nie wydawał dźwięku. Miało to miejsce w Białymstoku. Czy taki obiekt był może przez kogoś widziany? nie potrafię wyjaśnić dlaczego żaden z nas nie nagrał tego obiektu. pozdrawiam

[...]



zwiń tekst



DZIWNE „COŚ” W DŁONI DZIADKA
Śr, 20 maj 2020 12:49 komentarze: 4 czytany: 3698x

[…] Ta historia jest prawdziwa, choć nie mogę w żaden sposób jej udowodnić, bo dziadek zmarł w 2008 roku i tylko pamiętamy jego słowa, a nie ma żadnych zdjęć czy możliwości sprawdzenia. Ale przejdźmy do rzeczy. Dziadek opowiadał, że miał w latach 60-tych spotkanie z jakimś światłem, które podleciało do niego wtedy, kiedy był na przepustce z wojska. Była noc, kiedy nagle miało zrobić się jasno jak .......

czytaj dalej

[…] Ta historia jest prawdziwa, choć nie mogę w żaden sposób jej udowodnić, bo dziadek zmarł w 2008 roku i tylko pamiętamy jego słowa, a nie ma żadnych zdjęć czy możliwości sprawdzenia. Ale przejdźmy do rzeczy. Dziadek opowiadał, że miał w latach 60-tych spotkanie z jakimś światłem, które podleciało do niego wtedy, kiedy był na przepustce z wojska. Była noc, kiedy nagle miało zrobić się jasno jak w dzień. Według dziadka światło pochodziło od obiektu, który zawisł wprost nad nim i jeszcze jednym jego kolegą, który wtedy był razem z nim. Potem stała się rzecz dziwna, bo obaj nie pamiętali, jak to światło odleciało, nie pamiętali nic. Obaj obudzili rano na polu i od razu pobiegli do domów, ale o tej przygodzie nie opowiedzieli. Dziadek zrobił to po raz pierwszy w latach już wtedy, kiedy miał własną rodzinę. Opisuję tę historię jednak z innego powodu. Od czasu spotkania z tym dziwnym światłem miał coś w dłoni, jakiś mały przedmiot. Pokazywał to nam i nawet dotykając go w tym miejscu można było poczuć, że to dziwne „coś” było w dłoni dziadka. On był przekonany, że ta rzecz miała jakiś związek z tamtym wydarzenie  sprzed lat. Dodam, że dziadek nie interesował się UFO i nawet nie mówił o tym, jak o spotkaniu z UFO, a jedynie ze światłem. Ciekawe jestem, czy macie w swoim archiwum przypadki, że ktoś miał w swojej dłoni taki dziwny mały przedmiot albo może słyszeliście o czymś podobnym?
[dane do wiad. FN]



OD FN
Oczywiście, takie historie z implantami obcych umieszczonymi w dłoni ludzi jak najbardziej się zdarzają. Poniżej kilka zdjęć takiego właśnie implantu z naszego Archiwum Foto FN.










From: […]
Sent: Tuesday, May 19, 2020 10:35 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Znamię na Ciele

Witam. Chciałbym podzielić się moja historia. Aktualnie mam 30 lat. Bardzo interesuja mnie tematy, gdzie przysłowiowy zwykły Kowalski nie miałby ochoty nawet przez chwilę poświęcić swojego czasu, żeby choć trochę zagłębić się w nie. Mając naście lat (nie pamiętam już dokładnie ile) po przebudzeniu się zobaczyłem w lustrze dziwne znamię. Bardzo podobne do tego jakie widnieją na stronie nautilus. Znamię wyszło mi na barku. Próbowałem to zmyć. Szorowałem i nic. Wyglądało to tak jakby ktoś mi to wypalił. Motyw w stylu znaczenia bydła rozgrzanym metalem. Znaczenie ich. Utrzymywalo mi się to przez kilka tygodni z tego co pamiętam. Po kilku dniach zacząłem szukać informacji w internecie, ale szybko zrezygnowałem. Będąc młodym chłopakiem nie za bardzo sobie z tego coś robiłem. Koniec końców tego wszystkiego samo zniknęło. Mało tego. Kilka lat później przez 3 noce miałem ten sam sen. Fabuła była identyczna każdej nocy. Po pierwszej nocy opowiedziałem o tym mojej mamie przy śniadaniu. Po drugiej znowu jej i moim znajomym w pracy. Po trzeciej to samo. Grupa ludzi, którym opowiadałem ciągle rosła. Trzeciego poranka podczas śniadania w telewizji w radiu we wiadomościach podawano moja fabule snu. Robiłem zdjęcie znamienia, ale nie wiem czy będę miał je gdzieś zapisane. Jeśli znajdę gdzieś prześlę je. Od dłuższego czasu zaczynam postrzegać ten świat zupełnie inaczej, niż tak jak go nam malują Ci, którzy chcą coś ukryć. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Pozdrawiam [dane do wiad. FN]




Witam
Mam pytanie odnośnie znaków na ciele.
Otóż około miesiąc temu na mojej lewej ręce pojawił się znak w postaci trójkąta równoocznego (Trzy kropki) jakby po ukłuciu igłą. Nie wiem czy to coś znaczy .Miałem zaczerwienienie w miejscu zgięcia reki i mam tam malutkie zgubienie w stosunku do prawej ręki. Nie wiem czy to coś istotnego, nie wiem czy mogło by coś mnie ugryźć i pozostawić po ugryzieniu ślad w postaci trzech ukłuć.
Jesłi Państwo bylibyście zainteresowani tym to mogę przesłać zdjęcia ręki. Po około tygodniu wszystko znikło. Pozdrawiam
[…]



zwiń tekst



KRZYSZTOF JACKOWSKI: udana akcja ratowania małych kaczątek!
Pon, 18 maj 2020 13:27 komentarze: 4 czytany: 1975x

Najsłynniejszy polski jasnowidz przekazał nam ciekawą historię, która zakończyła się szczęśliwie. Krzysztof Jackowski zauważył, że patrol straży miejskiej zebrał z drogi stado małych kaczątek, które błąkały się bez matki po ulicy. Jasnowidz słusznie uznał, że jest to błąd, bo matka na pewno jest w pobliżu i trzeba tylko chwilę zaczekać, a pojawi się i uratuje maleństwa.W operację ratowania kaczątek.......

czytaj dalej

Najsłynniejszy polski jasnowidz przekazał nam ciekawą historię, która zakończyła się szczęśliwie. Krzysztof Jackowski zauważył, że patrol straży miejskiej zebrał z drogi stado małych kaczątek, które błąkały się bez matki po ulicy. Jasnowidz słusznie uznał, że jest to błąd, bo matka na pewno jest w pobliżu i trzeba tylko chwilę zaczekać, a pojawi się i uratuje maleństwa.

W operację ratowania kaczątek zaangażował także swoją córkę Monikę. Najpierw wspólnie uwolnili małe zwierzątka z pudełka straży miejskiej, a następnie postawili je na trawniku i chwilę poczekali. Kacza matka pojawiła się praktycznie natychmiast! Wystarczyło trochę pokierować stado, aby zamiast do centrum miasta trafiło w miejsce idealne – do jeziora parku w Człuchowie. Jasnowidz przesłał nam całą dokumentację fotograficzną tej sympatycznej „akcji ratunkowej”, którą prezentujemy poniżej.










Krzysztof Jackowski prowadzi wideo-bloga w serwisie youtube, w którym często mówi pięknie i mądrze o zwierzętach. Mówi, że mają duszę, że przeżywają wszystkie uczucia znane rodzajowi ludzkiemu, a także, że podlegają tym samym prawom duchowym jak wszystkie byty we wszechświecie, w tym te zarozumiałe i negujące duchowość dwunożne istoty na trzeciej planecie od Słońca.

W swoich wykładach porusza fenomenalnie ważne sprawy, w tym oczywiście kwestię podstawową, czyli ideę reinkarnacji. Jasnowidz miał bardzo dużo wielkich wystąpień w swoich wideo-blogach, ale jedno było naprawdę wyjątkowe. Warto je przypomnieć, gdyż ma ono bardzo unikalny charakter. Ten odcinek nosi tytuł „Gdzie tak naprawdę jesteśmy - tu? Czy cały czas tam?” i ma tę niezwykłą cechę, że bardzo działa pozytywnie mobilizująco na osoby, które tego odcinka wideo-bloga wysłuchają.

To rzadko spotykana cecha wystąpień wszystkich osób mówiących o duchowości. Pojawia się tylko wtedy, kiedy osobę przedstawiającą wykład dotknie w czasie wystąpienia „boski promień światła prosto z górnych pięter kosmosu”. Tak bez dwóch zdań było w przypadku tego odcinka wideo-bloga.

 

 

I jeszcze komentarz pod tekstem...



... poniżej cudowne zdjęcie Helci




zwiń tekst



Tajemniczy obiekt w Warszawie w dn.18/04/2020
Sob, 16 maj 2020 08:18 komentarze: 8 czytany: 2135x

Dzień dobry moja 13 letna córka opisała zdarzenie jakie miało miejsce w Łodzi na osiedlu Dąbrowa. Wracałam późnym wieczorem ( prawdopodobnie to byłkoniec września lub października tego roku) od babci, która mieszka dwa bloki dalej i spojrzałam odruchowo w niebo - zobaczyłam, jakbu znad chmur ktoś oświetlał ziemię, coś latało bez żadnego układu typu ósemki, koła nad początek chmurami i zdawało mi się.......

czytaj dalej

Dzień dobry moja 13 letna córka opisała zdarzenie jakie miało miejsce w Łodzi na osiedlu Dąbrowa. Wracałam późnym wieczorem ( prawdopodobnie to byłkoniec września lub października tego roku) od babci, która mieszka dwa bloki dalej i spojrzałam odruchowo w niebo - zobaczyłam, jakbu znad chmur ktoś oświetlał ziemię, coś latało bez żadnego układu typu ósemki, koła nad początek chmurami i zdawało mi się, że te tajemnicze światła przeszły kawałek za mną. Przeraziło mnie to i  solidnie przyspieszając kroku wpadłam do domu i opowiedziałam z wielkim strachem o wszystkim mamie. Moja mama szybko się ubrała i poszłyśmy to sprawdzić, szłyśmy w kierunku szkoły na Gałczyńskiego w Łodzi. Mama zaczęła dokładnie obserwować, czy ruchy świateł są regularne, czy zataczają koła, ale koła latały bez żadnego układu. Nagle, gdy doszłyśmy do szkoły zatrzymałyśmy się i pomyślałyśmy, że należy zabrać z domu telefon, aby nagrać to zdarzenie. Nie zdążyłyśmy jednak, ponieważ światła ustawiły się w półokręgu ( było ich ok. 7), nagle z dwóch boków tego ustawienia wyleciały dwa światła, które zleciały na dół, zderzyły się ze sobą w ułamku sekund tak szybko, że gdy podniosłyśmy wzrok na półokrąg świateł wszystko zniknęło i światło zgasło. Wróciłyśmy do domu zaskoczone całą sytuacją. Po dziesięciu minutach musiałyśmy wyprowadzić na spacer psa ( godzina po 21). Z ciekawościa patrzyłyśmy w niebo, lecz było pozbawione wszelkiego zachmurzenia, ale po tajemniczych okręgach nie było ani śladu. Co widziałyśmy, nie wiemy do dziś.

[...]


From: [...]
Sent: Wednesday, May 13, 2020 1:24 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Tajemniczy obiekt w Warszawie w dn.18/04/2020

Szanowna Redakcjo,

Przesyłam opis zdarzenia, którego byłam świadkiem:

Załączam ilustracje dokumentujące, czyli moje fotomontaże, jak to coś wyglądało. Zdjęcia okolicy zdarzenia zrobiłam któregoś z następnych dni i nałożyłam na zdjęcia mój fotomontaż.

Czas i miejsce: 18 kwietnia 2020 r., godz. między 22-23, okres kwarantanny, miejsce wyjazdu z ulicy Trojdena w ulicę Żwirki i Wigury w Warszawie. Byłam w tym miejscu sama, nie było żadnego innego człowieka, robiłam nocny marsz kondycyjny po osiedlu. Wychodzę zza budynku mieszkalnego na Trojdena, patrzę w stronę ulicy Żwirki i Wigury i widzę:

Obiekt przemieszczał się bardzo powoli, ale płynnym ruchem wzdłuż ulicy Żwirki i Wigury w kierunku Centrum W-wy. Był to idealnie równy w kształcie czarny prostopadłościan, bo obiekt widziałam z boku jako prostokąt. Był jak równa geometryczna bryła. Obiekt nie miał żadnych ściętych ścian, żadnych opływowych kształtów tak jak mają samochody. Nie miał okien i drzwi, ani żadnych świateł i odblasków na powierzchni. To była głęboka, idealna czerń jego pokrycia. Tylko u dołu, przy obu końcach były dwa jasne małe punkty świetlne, ale nie były to fragmenty kół, bo nie było żadnych kół widać. To po prostu był czarny prostopadłościan, który przemieszczał się w jakiś sposób do przodu i miał dwa światełka u dołu. Obiekt był bardzo długi - conajmniej około dwie długości samochodu osobowego i wysokości samochodu osobowego, lub trochę niższy. Nie wydawał żadnych dźwięków, np. hałasu silnika. Przemieszczał się w idealnej ciszy. W tym czasie gdy to było, nie jechał żaden samochód, jakby było jakieś zamrożenie czasu. Było jakoś inaczej, jakby przesunięcie czy zastygnięcie w czasie. Trwała całkowita cisza. Odniosłam momentalnie wrażenie, że ten obiekt przemieszcza się tak powoli, bo skanuje otoczenie. Tak mnie zdziwiło to co zobaczyłam, wręcz przestraszyłam się, że miałam odruch automatyczny, nie wsparty logiką: chwilę szłam, chwilę patrzyłam w osłupieniu i następnie szybkim krokiem wykręciłam w tył zwrot i wróciłam z powrotem za budynek, żeby nie patrzeć. Zatem dłużej już się nie przyglądałam. Poszłam na spacer po osiedlu w inne miejsce.

Teraz to miejsce mnie przyciąga. Jestem tam prawie codziennie, będąc na spacerze. Mam w pamięci fakt, że byłam świadkiem czegoś, co trudno wytłumaczyć. Że wzdłuż jezdni przemieszczało się coś, co nie było samochodem.

...
Z poważaniem,
[...]

/poniżej dwa zdjęcia przysłane przez naszą czytelniczkę/




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 5 50 74
Strona 2 / 74

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Poleca,y lekturę najnowszego wpisu w dziale FN24 o nowych, nieznanych efektach zarażenia koronawirusem. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 8 sie 2020 20:40 | Witam serdecznie Fundację Nautilus !  W dniu dzisiejszym tj. 08.08.2020 r. o godz. 22.05 na rozgwieżdżonym niebie można było zaobserwować przelot białego światła które sunęło bezszelestnie z zachodu w kierunku wschodnim. Światło to przesuwało się wolno i dość nisko - niżej jak satelity które możemy dostrzec na niebie. Światło to obserwowałem przez około 15 sekund na terenie Pragi Południe w Warszawie. [...]

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 3 maja 2020 | Miałem zabawne spotkanie z moim wiernym słuchaczem sprzed lat. Wtedy młodym chłopakiem, a dziś poważnym panem z rodziną, dziećmi i siwiejącymi skroniami. Dopiero patrząc na niego zobaczyłem dyskretny urok upływu czasu, który dotyczy przecież każdego z nas. Zadał mi ciekawe pytanie... Panie Robercie, jak można utrzymać pasję przez tyle lat? Przecież reszta pasjonatów panu podobnych dawno odpadła od...

czytaj dalej

FILM FN

DZIWNY OBIEKT NAD STARYM MIASTEM W ZAMOŚCIU - 2 sierpnia 2020

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.