Dziś jest:
Czwartek, 25 kwietnia 2019

- To może nastąpić w przyszłym tygodniu albo za tysiąc lat - ostrzega znany amerykański kaznodzieja Pat Robertson, przekonując, że biblijny koniec świata przybierze postać uderzenia niszczycielskiej asteroidy.

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - schowaj formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




UFO i... kamienie?
Wczoraj, 11:27 komentarze: brak czytany: 527x

Dzień Dobry, znalazlam kiedyś w okolicy mojego domu dziwne kamienie. Wczoraj słuchałam na youtube archiwalnego nagrania audycji radiowej prowadzonej przez Pana Roberta Bernatowicza na temat UFO. Usłyszałam tam, że zdarza się czasami, że w miejcu pojawienia się się UFO ludzie znajdują jakieś kamienie. Dlatego, że nurtuje mnie pytanie co to są za kamienie spodziewam się, że będziecie umieli odpowiedzieć.......

czytaj dalej

Dzień Dobry, znalazlam kiedyś w okolicy mojego domu dziwne kamienie. Wczoraj słuchałam na youtube archiwalnego nagrania audycji radiowej prowadzonej przez Pana Roberta Bernatowicza na temat UFO. Usłyszałam tam, że zdarza się czasami, że w miejcu pojawienia się się UFO ludzie znajdują jakieś kamienie. Dlatego, że nurtuje mnie pytanie co to są za kamienie spodziewam się, że będziecie umieli odpowiedzieć, czy kamienie, które ja znalazłam są podobne do tych, które znalazł kotoś inny. Załaczam zdjęcie  i proszę o odpowiedź.  


Druga sprawa jest taka,  ze ostatnio ludzie obserwują wiele pojawiających się obiektów latających, które nie są znanymi do tej pory ludziom. Ja również zaobserwowałam taki "dziwny" obiekt. A wławściwie moja córka. W ubiegłym tygodniu nie pamiętam dokładnie dnia. Była godzina ok. 19.50 czyli prawie ciemno. Moja córka wyszła na taras z rolnetką żeby obserwować gwiazdy i zawołała do mnie, że na niebie widzi poruszające się światło. Wyszłam do niej i zobaczyłam na niebie poruszający się z zachodu na wschód oświetlony obiekt. Nie migał światłami, ani nie wydawał żadnbego dźwięku. Pobiegłam po aparat fotograficzny i wykonałam dwa zdjęcia. Te zdjęcia uwidaczniają obiekt z tyłu.
I jesze jedna moja onserwacja. Którejś nocy, mogło to być jakieś 2 tygodnie temu. Podeszłam do łóżka odchyliłam kołdrę, a na materacu zobaczyłam małą biało świecącą kulkę. Kulka uniosła się nieznacznie na łóżkiem i rozpłynęła się. Wielkością przypominała piłkę pimpongową. Nie wystraszyłam się, tylko zdziwiłam.
Mam w mich zbiorach zdjęcia , na których manifestują się orbsy.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i czekam na Waszą opinię.
[dane do wiad. FN] /email dostaliśmy 8 kwietnia 2019/

/poniżej zdjęcia dołączone przez czytelniczkę/




 

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Tuesday, April 23, 2019 8:12 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: NOL Starogard Gdański

Witam serdecznie.
Przeglądając dziś pliki na dysku mojego komputera natrafiłem na filmik, który kiedyś otrzymałem od mojego dobrego kolegi. Mieszka koło Starogardu Gdańskiego i z tamtego rejonu pochodzi to nagranie. Kolega wielokrotnie mówił mi, że w tamtej okolicy widywał niezidentyfikowane obiekty na niebie. Jeden taki obiekt udało mu się nagrać. Niestety jakość nagrania jest dosyć marna. Film pochodzi z 2013 roku i nagrywany był ówczesnym telefonem komórkowym. Film jest w 100% autentyczny. Na pewno nie był to samolot, dron itd. Kolega interesuję się tematyką UFO i ma pewne pojęcie w tym temacie. Oprócz mnie film ten widziały może raptem 3 osoby. Mimo słabej jakości myślę, że warto aby trafił na pokład Fundacji Nautilus.

Pozdrawiam całą załogę Nautilusa.
Storm78




zwiń tekst



Sowa
Wt, 23 kwi 2019 04:56 komentarze: 3 czytany: 958x

Witam serdecznie Kapitana i całą Załogę Nautilusa!Mam niezwykle ciekawą relację, którą usłyszałem od swojego teścia w czasie mojego ostatniego pobytu w domu rodziców mojej małżonki. Relacja ta jest absolutnie z pogranicza "nieznanego" i jak dla mnie czymś zupełnie nowym, z czym nigdy się nie spotkałem wcześniej, choć wszystkim co "nieznane" interesuję się od wielu, wielu lat tj. od momentu kiedy samodzielnie.......

czytaj dalej

Witam serdecznie Kapitana i całą Załogę Nautilusa!
Mam niezwykle ciekawą relację, którą usłyszałem od swojego teścia w czasie mojego ostatniego pobytu w domu rodziców mojej małżonki. Relacja ta jest absolutnie z pogranicza "nieznanego" i jak dla mnie czymś zupełnie nowym, z czym nigdy się nie spotkałem wcześniej, choć wszystkim co "nieznane" interesuję się od wielu, wielu lat tj. od momentu kiedy samodzielnie zacząłem myśleć.

Dla jasności należy jednoznacznie stwierdzić, iż mój teść nie należy do ludzi opowiadających zmyślone historie i sam w istocie jako prosty człowiek (emerytowany rolnik mający 66 lat, typowy Polak, deklarujący się jako katolik) nie ma skłonności do opowiadania wyssanych z palca opowiastek. A już na pewno nie z zakresu, który interesuje Załogę Naszego Okrętu:) Ale do rzeczy. Otóż pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku (być może na początku lat 90-tych, teść nie był tego pewny na 100%) szwagier mojego teścia (mąż jego siostry) również prosty rolnik jednej z pod szczecińskich wsi postanowił ukraść wapno z pobliskiego pola.

Nie postanowił ukraść tego wapna z pobudek chęci wzbogacenia się (jestem tego akurat pewny bo tego człowieka też znam - dop. własny) ale z prozaicznego powodu braku innej możliwości zdobycia owego wapna w inny, legalny sposób. Kto pamięta okres schyłkowego PRL-u wie o czym piszę toteż nie rozwijam tej kwestii. Jak pomyślał tak uczynił tj. w nocy pojechał swoim traktorem z przyczepą na to pole po to wapno. Naładował przyczepę i ruszył w drogę powrotną do swojego gospodarstwa. W drodze powrotnej wydarzyło się coś co zmroziło jego krew w żyłach. Otóż na sam środek naładowanego wapna usiadła sowa.

Ta sowa wg słów teścia u jego szwagra wywołała jakiś niezrozumiały strach i niepokój. Widział ją tylko kątem oka i starał się za wszelką cenę jej pozbyć. Starał się to zrobić zwiększając prędkość ciągnika, który prowadził oraz wykonując gwałtowne manewry. Sowa jednak ta nic sobie z tego nie robiła. Kiedy w końcu dojechał na swoje pole zorientował się, że sowa "zniknęła"... ale na polu kilka, kilkanaście metrów od pojazdu stał nieznany mu mężczyzna, który palił papierosa i patrzył na niego.

Sytuacja o tyle niezrozumiała, iż była to późna noc, a pole tego człowieka znajduje się w miejscu wykluczającym pojawienie się przypadkowego przechodnia, czy podróżnika. Ten mężczyzna wg słów teścia miał być tą... sową! To jest ta sowa miała się zamienić w tego mężczyznę palącego papierosa! Jakkolwiek nie brzmi to absurdalnie szwagier mojego teścia zinterpretował całe zdarzenie jako znak/symbol od jakiejś nieznanej siły mającej dać sygnał, że uczynił źle kradnąc to wapno. Szwagier teścia rozsypał te wapno na swoim polu ale wrażenie całej sytuacji było tak silne, że nigdy w życiu już niczego nie zdecydował się ukraść. Bez względu na okoliczności oraz trudność w zdobyciu jakiegokolwiek towaru.

Należy przy tym podkreślić, iż historia, którą szwagier opowiedział mojemu teściowi jest na 100% prawdziwa bowiem to człowiek nad wyraz prostolinijny, nigdy nie nadużywał alkoholu zaś o innych "używkach" nawet nie ma co wspominać. Toteż prawdziwość tej historii dla mnie jest czymś tak oczywistym jak to, że śnieg ma kolor biały. Ot cała opowieść mojego teścia. Mam tylko na zakończenie pytanie do Załogi Nautilusa tj. czy spotkaliście się kiedykolwiek z "postacią sowy" będącej strażnikiem jakiegoś majątku/rzeczy, która przeistoczyła się w "żywego" człowieka. Jeśli tak bardzo prosiłbym o informacje na ten temat. Serdeczne pozdrowienia ze Szczecina dla całej Załogi Nautilusa, Załogant RIMOBUL.






zwiń tekst



To tylko sen...
Pon, 22 kwi 2019 04:31 komentarze: brak czytany: 907x

Chciałbym o czymś napisać , żeby Wszyscy mogli to przeczytać, to ,,Coś,, mnie zawsze interesowało, ale zawsze pozostawało nie wyjaśnione i zostało gdzieś głęboko zaszufladkowane w umyśle. To Fundacja Nautilus z kapitanem Panem Robertem otwiera ludziom oczy i umysły na zjawiska nie wyjaśnione, te które rozgrywają się na co dzień a my ich nie dostrzegamy bądź też przechodzimy obok nich i tak je pozostawiamy.......

czytaj dalej

Chciałbym o czymś napisać , żeby Wszyscy mogli to przeczytać, to ,,Coś,, mnie zawsze interesowało, ale zawsze pozostawało nie wyjaśnione i zostało gdzieś głęboko zaszufladkowane w umyśle. To Fundacja Nautilus z kapitanem Panem Robertem otwiera ludziom oczy i umysły na zjawiska nie wyjaśnione, te które rozgrywają się na co dzień a my ich nie dostrzegamy bądź też przechodzimy obok nich i tak je pozostawiamy.

Jestem osobą o dużym bagażu doświadczenia życiowego i zwłaszcza teraz przez FN patrzę jeszcze inaczej na to co nas otacza. Zjawiska nie wyjaśnione interesowały mnie od ,,wieków”, ale jak można było je wyjaśniać jak nikt nawet ze znajomych tym się nie interesował bądź też  obracał to w żart.  Od wielu lat pamiętam dziwne zdarzenia , ale pozostawały one zawsze bez wytłumaczenia. Myślę, że to wszystko przychodzi z wiekiem i doświadczeniem – patrzeniem inaczej na świat. Ostatnio tj. od kilku lat to wszystko niewyjaśnione zaczęło się nasilać .

Obserwujemy to nawet za pośrednictwem FN. Ja po prostu wiem, że to wszystko dzieje się naprawdę, że UFO odwiedza nas od zawsze, ale jeszcze nie każdemu jest to pisane by to zobaczyć by dotknąć nieznanego. Dzięki Fundacji Nautilus , która od lat zajmuje się tymi wszystkimi zjawiskami można się wymieniać  swoimi opisami zdarzeń, przeżyć je ponownie czy przekazać ciekawe  fotografie. To oni ze swoim kapitanem utwierdzają nas ,że to co się dzieje wokół nas istnieje naprawdę. Wystarczy dokładnie śledzić wpisy FN.

Muszę powiedzieć, że od lat robię zdjęcia, ale dopiero teraz widzę na nich to czego nie widziałem wcześniej. Jak to możliwe – nie wiem.  Wiem jedno – nie jesteśmy ,,Sami” na tym świecie. Czasami zastanawiam się czy to co mi się śni jest prawdą czy tylko snem. Śni mi się zawsze a sny mam kolorowe tj. naturalne z czego jestem bardzo zadowolony. Niektórzy mówią, że sny mają czarnobiałe lub nie wiedzą nawet jakie one są. Śnią mi się różne rzeczy, ale opowiem Wam jeden sen jaki mi się przydarzył w 2017 roku.

Kiedy wstałem rano postanowiłem poinformować żonę co mi się śniło. Szczerze mówiąc sam byłem bardzo zaskoczony owym snem.  Powiedziałem żonie, że przyśniło mi się UFO – talerz na trzech nogach, który wylądował na skraju lasu za miejsc. Sokołów Podlaski woj. mazowieckie. Zdziwiłem się  bo to miejsce   istnieje naprawdę a  ja od wielu lat tamtędy przejeżdżam samochodem jadąc  do siebie na działkę.

Dziwny to sen bo jedynie śniło mi się że pojazd UFO o średnicy ok. 10 metrów tam stał a ja byłem przy nim. Niestety to było tyle i tylko tyle. Kiedy jadę tą trasą , a jeżdżę bardzo często zawsze zatrzymuję się i patrzę na ten fragment terenu i zastanawiam się dlaczego to się wydarzyło właśnie w tym miejscu. Obecnie jest 21.04.2019 r. i muszę Wam powiedzieć, że jest dalsza część snu. Ostatnio tj. chyba w marcu b.r  przypomniał mi się ten sen, że byłem na pokładzie tego obiektu i musiałem gdzieś być w podróży – chyba bo widzę to jak dzisiaj , że stałem w jego wnętrzu – srebrnym pustym i chyba sam.

Słyszałem jedynie głosy dochodzące do mnie od osób, które mogły tam być lecz ja ich nie mogę sobie przypomnieć. Pamiętam, że stałem na przeszklonej podłodze i widziałem pod sobą ,że zniżamy się do miejsca lądowania. Widziałem jak obniżamy się bezszelestnie  bez prędkości. Nie czułem że spodek mechanicznie zniża się ku ziemi a jednak opadał. Żadnych drgań.

Dziwne było to uczucie bo przecież w podłodze( przeszklonej – taką pamiętam ) widziałem jak obiekt się  obniża, a tak naprawdę wydawało się jakby był  zawieszony nieruchomo. Nie pamiętam  jak to się stało ,że znalazłem się w środku tego obiektu i prowadzonych ewentualnie ze mną rozmów. Wiem, że prócz mnie był tam jeszcze ktoś od ,,Nich”. Pamiętam, że byłem spokojny, niczego się nie bałem a ,,Oni” byli bardzo przychylnie nastawieni. Przypominam sobie , że jak byłem jeszcze w środku prawie tuż przy ziemi usłyszałem ,,że stąd już powinienem trafić” . Gdy stanąłem na ziemi wówczas się obudziłem.

Pierwsze co zapamiętałem ze snu to miejsce gdzie stałem przy spodku i to wszystko o czym wspomniałem wcześniej. Byłem w stanie umiejscowić to szybko na mapie i do dnia dzisiejszego  zastanawiam się co ten sen może oznaczać. Oby naprawdę był to tylko sen. Jeszcze jedna ważna myśl przyszła mi do głowy. Pierwszy raz spotykam się z tym, aby sen był podzielony na etapy. Bo przecież sen jest snem. Jeżeli go pamiętam to oczywiście go opowiadam Dziwi mnie fakt że po dwóch latach przypominam sobie  dalszą część snu. Pierwszy raz zetknąłem się z tym, że ten sen miał jeszcze ciąg dalszy i oby ostatni.

Pozdrawiam [dane do wiad. FN] ( Orion_1957)

 



zwiń tekst



Kilka nadzwyczajnych sytuacji jakie mi się przytrafiły.
Sob, 20 kwi 2019 18:13 komentarze: 1 czytany: 1056x

[...] Witam Fundacje jeszcze raz. W zasadzie dziś w nocy wysłałem do Fundacji kilka zdjęć z obiektami w tle.Na końcu maila napisałem że opisze jeszcze parę sytuacjii jakie mi się przytrafiły. Będę pisał krótko żeby mail nie był za długi.Pierwsza sytuacja jest związana z ostatnim pożarem katedry w Paryżu. Otóż około 16.45 zadzwoniła do mnie ciotka z pytaniem czy nie skserował bym jej jakiegoś dokumentu.......

czytaj dalej

[...] Witam Fundacje jeszcze raz. W zasadzie dziś w nocy wysłałem do Fundacji kilka zdjęć z obiektami w tle.
Na końcu maila napisałem że opisze jeszcze parę sytuacjii jakie mi się przytrafiły. Będę pisał krótko żeby mail nie był za długi.

Pierwsza sytuacja jest związana z ostatnim pożarem katedry w Paryżu. Otóż około 16.45 zadzwoniła do mnie ciotka z pytaniem czy nie skserował bym jej jakiegoś dokumentu, odpowiedziałem że pewnie i za chwile podjade. Koło 17 byłem u niej wypiliśmy kawę i trochę pogadaliśmy. Mniej więcej w godzinach 17.30- 17.45 zadałem jej pytanie czy nie ma u niej w domu książek z przepowiedniami bo trochę interesuje się takimi tematami. Powiedziała że ma tylko związane z interpretacjami Nostradamusa, a ja jej na to że to jest dla mnie za ciężkie bo tam w zasadzie można to interpretować na wszelakie wydarzenia i dodałem jej że był taki człowiek w Niemczech Alois Irlmaier i on przepowiadał że będa takie czasy że Paryż kiedyś zapłonie.

Przed 18.00 byłem z powrotem w domu, później wieczorem włączyłem radio i proszę mi wierzyć ale poczułem powiew kosmosu na plecach.

Druga sytuacja jest związana z obserwacją jakiegoś olbrzymiego  światła na niebie może 13-17 lat temu. I ostantnio jak było zaćmienie księżyca zapytałem się brata czy jeszcze to pamięta, odpowiedział że tak.
A światło w jaki sposób się zachowywało było niewiarygodne. To tak jak by była ogromne energia światła z reflektrora z ziemi latała sobie jak gdyby nic po niebie.
Ale zastrzegam że powierzchnia na niebie i prędkość z jaką ta kula światła się poruszła była dla mnie niewyobrażalna. Jak miał bym to zprecyzować to światło to miało średnice około 250 do 400m było na wysokości może 3000 - 6000 m i tańczyło w okręgu może 15-25km. Pamiętam że było wtedy zupełnie cicho i wątpie w to żeby wojsko dysponowało taką technologią.

Trzecie zjawisko to jakby przypadek ,,Deja vu,, tutaj być może to tylko moja fantazja albo być może wysłuchałem wywiad z udziałem Pana Igora Witkowskiego, ale to też jest dla mnie dziwne bo ja dosłownie widziałem i miałem w głowie okładke ,,Instrukcje przebudzenia Tom 16,, a dotyczyła ona jak będzie wyglądała ludzkość po zmianach na świecie i jaką drogą cywilizacja powinna pójść. Ta informacja zaświeciłą mi się w głowie może 3-4 miesiące temu i byłem święcie przekonany że ta książka już jest w sprzedaży i jak zaczołem jej szukać to trochę się zdziwiłem. I ja sam nie wiem czy to moja wyobraźnia zadziałała czy może Pan Igor Witkowski rzeczywiście dawał  wywiad i ja zobaczyłem tą okładkę, powiem szczerze że to mi troche nie daje spokoju.

A tak wogóle to o takich dziwnych zjawiskach można pisać bez końca np:
-duszenie przez zmore,
-sen zapowiadający jakieś zdarzenie,
-pies posiadający jakiś czujnik i przeczuwający burze 2h-4h przed


Pozdrawiam jeszcze raz cała Fundacje Nautiliusa
Wszystkiego Dobrego, Zdrowych, Wesołych Świąt Wielkanocnych

Karol





zwiń tekst



Przeraźliwy krzyk w nocy
Pt, 19 kwi 2019 13:06 komentarze: brak czytany: 1074x

Witam serdecznie całą załoge Nautilusa:)Jestem Waszą fanką od dobrych kilkunastu lat. Trzymajcie tak dalej -jesteście super!:)Napisałam do Was ,gdyż chciałam podzielić się przeżyciami,które dotyczą mnie samej,ale też moich bliskich...Wydarzyło się to około 1998 roku. Mój tato miał działalność gospodarczą i często po pracy jeździł samochodem osobowym do Krakowa po towar.I tak też było pewnego popołudnia.......

czytaj dalej

Witam serdecznie całą załoge Nautilusa:)
Jestem Waszą fanką od dobrych kilkunastu lat. Trzymajcie tak dalej -jesteście super!:)
Napisałam do Was ,gdyż chciałam podzielić się przeżyciami,które dotyczą mnie samej,ale też moich bliskich...
Wydarzyło się to około 1998 roku. Mój tato miał działalność gospodarczą i często po pracy jeździł samochodem osobowym do Krakowa po towar.I tak też było pewnego popołudnia...Jak zawsze po pracy wsiadł w auto i udał się autostradą w kierunku Krakowa.Radio puścił głośno,żeby nie zasnąć.Po kilku kilometrach zdarzyło się coś niedobrego.Zmęczony zasnął...Nagle zjechał niespodziewanie na lewy pas jezdni a potem już na pas zieleni...i nagle jakaś ręka z tyłu samochodu chwyciła go mocno za prawe ramię i szarpnęła nim...!
W ostatnim momencie zdążył skierować samochód na swój pas.Był w szoku...!Wrócił do hurtowni i wszystko opowiedział co wydarzyło się na autostradzie.Siostry moje popatrzyły na siebie i jedna z nich powiedziała:
-Tato,gdy była godzina 15:00 my modliłyśmy się na różańcu do Matki Bożej o opiekę nad naszą rodziną.To ona Ciebie ocaliła!!!
Wierzę w to,że to Matka Boska uratowała mojego ojca.Kiedy dzisiaj wspominam to wydarzenie wciąż mam gęsią skórkę....

Następna historia dotyczy już mnie bezpośrednio....
Był 2018 rok,lipiec.Późnym wieczorem około 22:45 syn jeszcze nie spał.Powiedziałam mu:
-Synku ,chodź spać ,bo nie wyśpisz się.
A on na to:
-Mamuś posiedzę sobie jeszcze chwilkę na komórce.
(z synem zawsze miałam dobry kontakt).
Zgodziłam się i poszłam spać z młodszą córką.Swój telefon położyłam na nakastliku-nigdy go nie ściszałam,bo zawsze chciałam mieć kontakt ze swoimi dorastającym dziećmi.Usnęłam ok.godz.23:10.Po niedługim czasie usłyszałam przeraźliwy krzyk!Zerwałam się z łóżka...usiadłam...nastała głucha cisza....
Zastanawiałam się ....skąd taki krzyk w środku nocy?
Okno miałam otwarte i nadsłuchiwałam czy czasem któryś z sąsiadów nie krzyczy.Nic.Cisza.Położyłam się i zasnęłam....Nagle zaczął dzwonić telefon.Było po 24:00.Zdziwiona odebrałam a w słuchawce słyszę głos mojego syna:
-Mamo ,miałem wypadek.
A po chwili....
-Zabrałem Twoje auto.Chciałem kupić sobie tylko coca-cole na CPN-ie do kolacji.
Zamarłam!
Zerwałam się z łóżka i pytam:
-Nic Ci nie jest synku?
A on na to:
-Nie.Potrzebuję tylko,żebyś mnie wyciągnęła z rowu.
Wspomnę tylko ,że mój mąż miał trzy tygodnie wcześniej wypadek w pracy i leżał w szpitalu.
Pomyślałam...nieszczęścia chodzą parami.Jak ja to wytrzymam...?
Cała roztrzęsiona dzwoniąc do szwagra poprosiłam o pomoc.Zajechaliśmy na miejsce....Spojrzałam na niego a on to mnie mówi:
- Mamuś, przepraszam
A ja na to :
-Nieważne auto synku!Ważne ,że Ty jesteś cały!
Nic Ci nie jest?
-Mam tylko żebra obolałe,głowa i kark mnie trochę boli.
Patrzyłam na niego z niedowierzaniem!
Spytałam:
-Pasy miałeś zapięte?
-Nie
Byłam w szoku!!!
Z mężem kupiliśmy mu na bierzmowanie medalik z Matką Bożą i zawsze ją nosił zawieszoną na szyji.
Zapytałam po chwili gdzie jest auto a on wskazał na dół ,gdzie była straszliwa ciemność.
W zaroślach rzucały się w oczy barierki biało-czerwone ,wygięte w esy floresy,drzwi z tyłu samochodu z dwóch stron były wgniecione do środka.Z auta nie zostało kompletnie nic!Przód i tył samochodu zmiażdżony,zgnieciony(nawet nie wiem jak to ująć w słowa).Nawet marki nie można było rozróżnić.Tej nocy była mrzawka ...
Popatrzyłam na niego znowu z niedowierzaniem i rzekłam:
-Matka Boża trzymała Ciebie w ramionach synku.
Dzięki Opatrzności Bożej dostałeś drugie życie.

Byłam pewna,że to był cud!Dlaczego?Podczas wypadku syn miał głowę opartą na nagłówku.Za jego nagłówkiem w odległości 10 cm przebiła się rura z barierki i weszła do auta.Mało brakowało a syn mógłby dziś być rośliną.
Cały czas nie mogę w to uwierzyć:tylko potłuczone żebra,lekki ból karku i głowy.Karetka zabrała go do szpitala.W szpitalu okazało się ,że wyniki ma bardzo dobre.
Jeszcze jedna rzecz:przeraźliwy krzyk w nocy ,który mnie obudził.Cały czas zastanawiam się,czy jest to możliwe,żebym usłyszała krzyk własnego dziecka...?
Bardzo proszę o odpowiedz w tym temacie.Może ktoś miał kiedyś podobne zdarzenie...

Cieszę się,że tamten rok już mamy za sobą.Był strasznie trudny,pełen niepewności i ogromnego stresu.Dziś wiem,że tylko dzięki opiece Matki Bożej i Opatrzności mój mąż wrócił do zdrowia a syn szczęśliwie przeżył wypadek i do dziś jest zdrowy.
Ja wierzę, wiara czyni cuda!
Pozdrawiam całą załogę Nautilusa:)
B





zwiń tekst



Moja wizja końca
Czw, 18 kwi 2019 13:51 komentarze: 5 czytany: 1220x

[...] Witam,  Jestem tym człowiekiem, który podesłał Wam ostatnio "ufologiczny" wiersz i treść snu o ukraińskim Muzeum Martyrologii Polaków. Miałem mnóstwo doświadczeń z zakresu parapsychiki, także jest z czego wybierać. Dziś jedno z nich. Stopniowo będę przesyłał, byście się oswoili trochę ze mną.     Dziś Wizja Końca. Było to około 15 lat temu. Mój mikołowski dom. Działo.......

czytaj dalej

[...] Witam,  Jestem tym człowiekiem, który podesłał Wam ostatnio "ufologiczny" wiersz i treść snu o ukraińskim Muzeum Martyrologii Polaków. Miałem mnóstwo doświadczeń z zakresu parapsychiki, także jest z czego wybierać. Dziś jedno z nich. Stopniowo będę przesyłał, byście się oswoili trochę ze mną.

     Dziś Wizja Końca. Było to około 15 lat temu. Mój mikołowski dom. Działo się to w pokoju na piętrze pod dachem, który był jednocześnie moją sypialnią i pracownią. Pora wieczorowa. Siedziałem spokojnie na łóżku. Momentalnie na wysokości sufitu ujrzałem scenę. Był to rodzaj projekcji przestrzennej. Byłem jednocześnie obserwatorem i uczestnikiem zdarzenia. Sama scena. To jakaś rozległa równina, horyzont rozciąga się hen daleko. Jest dosyć duże zachmurzenie, gęste chmury wydają się wisieć nisko nad ziemią. Nieba nie widać praktycznie. Jest tam pełno ludzi - jeden obok drugiego. Las ludzkich głów, aż po sam horyzont. Są to tylko dorosłe osoby. Odbywa się to w wymiarze niefizycznym, postaci są lekko przezroczyste.

Rozróżniam wyraźnie dwie grupy. Pierwsza z nich prezentuje się w odcieniach szarości, nawet ich ubrania takie są, ich ciała są okryte jakby osłoną energetyczną, wygląda to jak mocno napięta folia. Bariera nie dotyka ciała właściwego, jest to jakby dokładne "halo" ludzkiego kształtu. Ten energetyczny pokrowczyk nie przylega do ciała, jest tam równa na całej długości pusta przestrzeń - około 10cm. Bariera nie jest jednolita widać jakby połysk, odnoszę wrażenie że odbywa się tam jakiś dynamiczny proces. Na wysokości serca (widać wnętrze klatki piersiowej, ale bez fizycznych organów), tzn dokładnie tam, gdzie umiejscowione jest serce, mieni się śladowy punkcik bladego białego światła, jest on gdzieś "w dali", ledwo go widać. Postaci te są w większości zwrócone twarzami w lewo. Jest ich przytłaczająca większość. Na ich twarzach nie ma wyrysowanych specjalnych emocji.

Po prawej stronie tej lokacji, jakby pomiędzy tłumem, jest bardzo niewielka grupa postaci w odcieniach bieli, ich ubrania są też białe, raczej proste w kroju. Stroje też są jakby lekko przezroczyste. Ludzie ci w miejscu gdzie jest serce mają jakby jednolitą kulę światła - spokojnie zmieściła by w sobie serce właściwe - to ta objętość. Ludzie ci są radośni, rozluźnieni, uśmiechnięci. Są twarzami zwróceni w prawą stronę. Nie mają żadnej bariery energetycznej.

Po chwili w chmurach robi się prześwit. Spomiędzy niego ukazuje się połać białego światła (to dokładnie to samo światło, co w klatkach piersiowych uczestników zdarzenia, tyle że w skali makro). Światło owo to sam Stworzyciel. Jest on formą energii światła, góruje nad całym światem. Jest superinteligencją, supermądrością, emanuje niespotykaną miłością. (Człowiek śmiertelny nie jest w stanie swoją osobowością pojąc Jego potęgi, to taka ilość informacji że skończyło by się to rychłym szaleństwem.) Bóg w tamtej scenie jakby powrócił do swojego stworzenia, wydaje się prawie dotykać ziemi, normalnie czuwa dużo wyżej. "Biali" są radośni, czekali na ten moment całe życie, bezbłędnie rozpoznali swojego ojca. "Popielaci" zaś nadal pozostają niewzruszeni. Wyglądają tak, bo żyli niegodnie, dlatego ich dusza jest jakby w zaniku. Mimo to Stworzyciel ciągle ich oczekuje, wystarczy że skłonią się ku niemu obliczem. Oni jednak się wstydzą - to lęk przed tym, co powie reszta, "owczy pęd" blokuje ich chęć przyznania się do Stwórcy.

Mija dłuższa chwila, nikt z "Popielatych" nie dołącza do "Białych". Nagle z wysokości nieba opada na ziemię swoista kurtyna, wygląda jak przeogromna kotara, firana - energetyczna, półprzezroczysta bariera. Dokładnie rozdzieliła "Białych" od "Popielatych". Przez barierę nie da się już przejść. Dokładnie w sekundzie kiedy się to wydarzyło "Popielaci" jakby oprzytomnieli, zdali sobie sprawę, że na wieczność zostali odcięci od Boga. Wszyscy oni zaczęli potwornie zawodzić, szlochać, zanosić się wręcz od płaczu. Jako uczestnik obserwowałem scenę z pewnej wysokości - byłem zawieszony w powietrzu na wysokości kilkudziesięciu metrów. Tym przegranym bardzo współczułem, ale niestety im się już nie dało pomóc... To wszystko, co widziałem tamtego wieczora.

   Wniosek końcowy. Mam wrażenie, że wybrani będą mogli zachować swoje ciało - nie fizczny jego odpowiednik - na wieczność, tak samo cechy charakteru, osobowość, itp. Nie wierzę w coś takiego jak rozpuszczenie się w niebycie, lub nieosobowe zjednoczenie się z Bogiem. Wygląda na to, ze część wybrańców zostaje wytypowana za życia.

   I jeszcze w nawiązaniu do tej relacji. Umieściliście ostatnio na stronie zdjęcie czytelnika zrobione w parku (FN 23.03.2019), jest tam paw okalany jakby firanką. Skojarzyłem to ze swoją wizją i doszedłem do wniosku, że Bóg zabiera na pokład swojej specyficznej "niebiańskiej arki" wybrane stworzenia. Wygląda na to, że może tu nie chodzić o całe stada, ale pojedyncze osobniki - przecież zwierzęta też są zróżnicowane w charakterze. Następna retrospekcja, kiedyś umieściliście filmik z jakiejś egzekucji poprzez rozstrzelanie, w momencie, gdy pociski trafiają w ofiary, z ich ciał ulatują kule światła. Wydaje się to być autentyk (macie gdzieś to nagranie? bo nie mogę nigdzie znaleźć) Sam sposób żegnania się z tym światem - uważam, że może się to odbywać w różny sposób, wiele czynników na to wpływa.

Pozdrawiam,

[dane do wiad. FN]


P.S. Dziękuję za włączenie do Projektu Messing. Mam pomysł na weryfikowanie ludzi twierdzących że posiadają nadnaturalne moce, że coś niezwykłego widzieli, itp. Po pierwsze: Weryfikacja wariografem (najlepiej rekomendowane i autoryzowane laboratorium, badający - najlepiej biegły), Po drugie: Regresja hipnotyczna, Po trzecie: Rezonans magnetyczny mózgu, z opisem neurologicznym stanu funckji, Po czwarte: Badanie psychiatryczne (najlepiej nie wspominać o niezwykłych zdolnościach, bo od razu skończy się to przyklejeniem łatki schizofrenika) Po czwarte: Badanie psychologiczne - testy osobowości, wywiad, itp. Ten pomysł sam zrealizuję ,ale to w przyszłości, bo na razie finanse mi nie pozwalają.


W załączniku zdjęcie pawia w parku:




zwiń tekst



Przychodzi do niej duch zmarłego męża i siada na krześle
Śr, 17 kwi 2019 07:30 komentarze: brak czytany: 1134x

[...] Rozmawiałem właśnie telefonicznie ze znajomą, która opowiedziała mi o swojej matce 91 letniej już staruszce. Owa matka (osoba całkowicie sprawna umysłowo) twierdzi, że prawie każdej nocy przychodzi do niej jej zmarły mąż i siadając na krześle "patrzy na mnie takim wzrokiem..." Jednego razu nawet ją dotknął i ten dotyk był lodowaty... Dodatkowo kobieta twierdzi, że jest już słaba i w tym roku.......

czytaj dalej

[...] Rozmawiałem właśnie telefonicznie ze znajomą, która opowiedziała mi o swojej matce 91 letniej już staruszce. Owa matka (osoba całkowicie sprawna umysłowo) twierdzi, że prawie każdej nocy przychodzi do niej jej zmarły mąż i siadając na krześle "patrzy na mnie takim wzrokiem..." Jednego razu nawet ją dotknął i ten dotyk był lodowaty... Dodatkowo kobieta twierdzi, że jest już słaba i w tym roku na pewno umrze. Wydaje mi się, że u schyłku życia patrzy się już "jednym okiem" na "tamtą stronę"


[...] Witam serdecznie,
Słucham Państwa audycji z zaciekawieniem. Podczas ostatniej usłyszałam coś, co być może da mi odpowiedź na pytanie, które dręczy mnie jakieś 23 lata. Pan Robert wspomniał o historii z motylem. Właśnie moja historia dotyczy motyla. Było to tak realne, że do tej pory cały czas mnie to dręczy. Kiedy moi synowie mieli około 4 i 14 lat, siedziałam w pokoju przy ścianie, a przu suficie miałam drewnianą deskę, pod, którą była zapalona lampa jarzeniowa. Z tego miejsca wyleciał "motyl". Nie był on jak zwykły motyl, tylko jakby przezroczysty. Był koloru czanego i wykończone końcówki innym kolorem (wyglądał jak z bibułki). Leciał w stronę lampy (nie była zapalona, a jedyne światło było z jarzeniówki). Był on tak realny, że pokazałam go synom, ale oni nic nie widzieli. Starszy syn zaczął się wygłupiać i go łapać w dłonie (oczywiście na oślep), ale on go złapał, bo widziałam wyraźnie jak wylatuje z jego dłoni (tak było 2 razy). Później poleciał nad meblościankę i zniknął. To trwało jakiś czas. Jeśli ktoś potrafi mi to wyjaśnić będę wdzięczna. Od wielu lat interesują mnie takie zjawiska i dużo rzeczy widzę. Kilka dni temu też widziałam coś, czego nie powinnam zobaczyć i nawet zapisałam sobie w kalendarzu. Mieszkam w Anglii, ale mam polski numer (wyżej podałam). Mój adres email: [...]
Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Powiedziałam mamie, że nie miałam lewej nogi jak jeszcze byłam... chłopcem!
Nie, 14 kwi 2019 04:37 komentarze: 5 czytany: 1658x

[...] Witam, Właśnie przeczytałam Państwa artykuł i chciałam dodać coś od siebie. Gdy byłam małym dzieckiem, spytałam mamy dlaczego kiedyś nie miałam nogi, a teraz mam. Mama spojrzała na mnie z przerażeniem i zapewniła, że zawsze miałam dwie nogi. Wtedy ja z przekonaniem twierdziłam, że nie miałam lewej nogi jak jeszcze byłam chłopcem. Byłam przekonana, że tak było, ale mama zapewniła mnie, że to .......

czytaj dalej

[...] Witam, Właśnie przeczytałam Państwa artykuł i chciałam dodać coś od siebie. Gdy byłam małym dzieckiem, spytałam mamy dlaczego kiedyś nie miałam nogi, a teraz mam. Mama spojrzała na mnie z przerażeniem i zapewniła, że zawsze miałam dwie nogi. Wtedy ja z przekonaniem twierdziłam, że nie miałam lewej nogi jak jeszcze byłam chłopcem. Byłam przekonana, że tak było, ale mama zapewniła mnie, że to niemożliwe i pewnie mi się śniło. Wtedy jej uwierzyłam, ale dziś kiedy czytam o wspomnieniach zachowanych przez dzieci, myślę że to było poprzednie wcielenie.
Pozdrawiam,
Gosia

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Saturday, April 13, 2019 11:14 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Pytania 6-latka

Szanowna Fundacjo,

Chce sie z Wami podzielic czyms dla mnie bardzo wzruszajacym. Wczoraj cala rodzina przegladalismy nasze rodzinne zdjecia. Moj najstarszy syn wlasnie sie wyprowadza i z tej okazji wyciagnelismy ze strychu stare pamiatki. Wsrod nich byl tez prowadzony przeze mnie notatnik. Zapisywalam w nim pytania i przemyslenia mojego mlodszego syna.
Oto trzy z tych zpiskow:

"A jak pojdziemy do nieba, to musimy sie spakowac?"

"Chcialabys  pojsc do nieba zeby moc stanac na wszystkich planetach i zobaczyc na ktorej jest najfajniej?"

"Jak Pan  Bog juz stworzyl swiat to chyba mu sie podobal i byl wesoly? No bo przeciez On tez tam mieszkal."

To bylo w roku 2010, syn mial wtedy 6 lat. Ja juz o tym zupelnie zapomnialam. Pamietam, ze  wydawal mi sie od urodzenia jakis wyjatkowy, wiec czasem cos zapisywalam.

Pozdrawiam serdecznie,
Dane tylko do wiadomosci Fundacji




[...] Witam! Czytam was od dłuższego czasu, jednak artykuł o reinkarnacji bardziej mnie zaciekawił niż inne. Zresztą sam zacząłem w nią wierzyć jakieś 3 lata temu. Właśnie wtedy za namową  kolegi wybraliśmy się na regresję hipnotyczną... Jestem ciekaw czy to tylko moje fantazje mózgu, czy te historie są prawdziwe. Pierwsze przypomniano rok 1933. Było to w ZSRR. Miejscowość chyba Piwdem?? Była wzmianka o głodzie, umierali prawie wszyscy, smród rozkładających ciał był nie do zniesienia. Było przerażające i dramatyczne. Widać było rozpacz. Kto chciał uciec ten trafiał do więzienia na roboty. Podobno zmarłem z głodu i miałem 33 lata. Dalej prowadzący przerwał regresję. Szkoda, że nie ustalił danych personalnych, zacząłbym szukać ;). Oczywiście to tak w skrócie bo wielu rzeczy już nie pamiętam dobrze. Pozdrawiam [...]

Dzień dobry jeszcze raz. :) pojawił się nowy cykl dokumentalny dot. reinkarnacji, bardzo ciekawy i być może przełomowy dla wielu. Warto o tym napisać na FN. Zapowiada sie świetnie. To ważne wydarzenie. W porównaniu z tym UFO i itd. nie mają znaczenia. Kiedy zrozumiemy istotę reinkarnacji, zrozumiemy wszystko. To jest klucz do rozwiązania sensu ludzkiego życia. "The Ghost Inside My Child" .  "Co, jeśli dziecko pamięta swoją śmierć z poprzedniego życia?. Ta nowa seria BIO bada najbardziej strzeżony sekret wielu rodziców: Ich dziecko jest wcieleniem kogoś, kto zmarł gwałtownie i wrócił do życia ponownie. Przypadki dzieci, które twierdzą, że pamiętają poprzednie życie zostały naukowo udokumentowane, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i za granicą od 1950 roku. Te małe dzieci mają bardzo prawdziwe wspomnienia i bardzo realne doświadczenie, które należą do kogoś innego."

 



zwiń tekst



Siła przeznaczenia - moja historia z życia
Sob, 13 kwi 2019 05:46 komentarze: brak czytany: 1157x

Drodzy Państwo,ze szczególnym zaciekawieniem przeczytałem Państwa artykuł nt. roli przeznaczenia. Poza pracą zawodową (naukową i urzędniczą) od wielu lat zajmuję się w wolnym czasie zagadnieniami czasu, celu życia i jego pochodzenia, otaczającej nas rzeczywistości czy też śmierci, uważając te sprawy za najistotniejsze ze wszystkich. Nasze zawodowe problemy czy sprawy powszednie to przecież błahostki.......

czytaj dalej

Drodzy Państwo,

ze szczególnym zaciekawieniem przeczytałem Państwa artykuł nt. roli przeznaczenia. Poza pracą zawodową (naukową i urzędniczą) od wielu lat zajmuję się w wolnym czasie zagadnieniami czasu, celu życia i jego pochodzenia, otaczającej nas rzeczywistości czy też śmierci, uważając te sprawy za najistotniejsze ze wszystkich. Nasze zawodowe problemy czy sprawy powszednie to przecież błahostki wobec tego, co naprawdę istotne. Może przez to trudno mi znaleźć prawdziwy cel życia i nie potrafię gonić za pieniędzmi czy pochwałami ludzi. Ale do rzeczy.

Ponieważ w mojej rodzinie brakowało często jednego pokolenia (mężczyźni późno zakładali rodziny), niewiele wiedziałem o naszej historii. Miałem zostać lekarzem a zostałem prawnikiem. Dopiero niedawno odkryłem dokumenty potwierdzające, że przez ponad 200 lat przewijali się u nas sędziowie, notariusze, adwokaci. Mój dziadek natomiast był przez kilka lat burmistrzem, o czym nikt w rodzinie nie wiedział. Dziś ja również jestem samorządowcem. Przypadek? Nie sądzę.

Kilka lat temu pojechałem pierwszy raz do Japonii. W pewnym momencie przypomniała mi się pewna bioenergoterapeutka, którą odwiedzałem z ojcem mając około 11-12 lat. Powiedziała wtedy, że będę dużo podróżował. Mój ojciec się tylko sarkastycznie zaśmiał, bo nic na to nie wskazywało. Obecnie mój paszport jest pełen pieczątek z najróżniejszych krajów a mnie trudno jest usiedzieć w jednym państwie na dłużej.

Inna historia z mojego życia poruszyła mnie jednak szczególnie mocno. W dzieciństwie, ponad 30 lat temu, mieszkałem na wsi i miałem trzech dobrych, starszych o kilka lat kolegów. Pewnej chłodnej, kwietniowej soboty odwiedził mnie jeden z nich, ośmioletni kolega (ja miałem cztery lata) i wyciągnął na podwórko. Chodziliśmy wokół jeziora patrząc, co można zmajstrować. Kolega wpadł na pomysł, że będzie wybierał jajka z gniazd. Kiedy zbierał je, ja stałem na wąskim pomoście. Wiał silny wiatr. W pewnym momencie zakręciło mi się w głowie i wpadłem do jeziora tak jak stałem, w kurtce, ciepłych spodniach, ciężkich butach. Wyprostowałem ręce w górę i kolega mnie wyciągnął (a mógł się przestraszyć i uciec). Zaprowadził mnie do domu, chociaż już w połowie drogi przejęła mnie moja ciotka mieszkająca z nami.

Kolejny obraz jaki pamiętam, to moja mama trzymająca mnie na rękach i ogrzewającą czym się dało, ale widok ten pamiętam tylko z perspektywy trzeciej osoby. Trudno mi uwierzyć, że wychłodzenie organizmu mogło spowodować chwilowe opuszczenie ciała. Co ciekawe, dzień wcześniej, podczas kąpieli w wannie, mój ojciec tłumaczył mi co robić, kiedy wpadnie się do wody (nigdy wcześniej ani później tego nie robił). Jak mi mówił, tak następnego dnia zachowałem w wodzie absolutny spokój. 2 lata później przenieśliśmy się ze wsi do pobliskiego miasta a ja straciłem całkowity kontakt z kolegami. Kilka lat temu byłem na pewnym spotkaniu młodzieżowym, na którym pojawiałem się regularnie przez wiele lat i spotkałem pewną bardzo atrakcyjną dziewczynę. Pamiętała mnie sprzed kilku lat i miała o mnie raczej negatywne zdanie, chociaż ja nie kojarzyłem jej ani trochę. Ku jej zaskoczeniu cały wieczór doskonale nam się ze sobą rozmawiało i następnego dnia, kiedy impreza dobiegła końca byłem przekonany, że będę chciał kontynuować tę znajomość.

Po kilkunastu tygodniach, raczej luźnego ale częstego kontaktu przypomniała mi o zaproszeniu, które oboje otrzymaliśmy, wraz z pytaniem, czy nie chcę z nią pojechać do Niemiec. Nie potrafiłem odmówić. Przyjechałem po nią wieczorem do domu, przywitałem się z rodzicami i ruszyliśmy w drogę. Na stacji benzynowej spytała się mnie, gdzie moi rodzice budują dom. Odpowiedziałem jej, że w takiej małej wsi, której z pewnością nie zna. Ona na to: -Tam była taka sklepowa. Ja: -No była i miała syna. - To siostra mojej babci, o której istnieniu nie wiedzieliśmy. Po jej śmierci sprzątaliśmy mieszkanie. Mnie zamurowało. Tym synem był kolega, który mnie uratował. Nasza dalsza historia nie potoczyła się niestety pomyślnie, ale to spotkanie było najbardziej zaskakującym w moim życiu. Przeznaczenie? Chyba zacząłem w nie wtedy wierzyć.

Pomyślności!

[dane do wiad. FN]



From: [dane do wiad. FN]
Sent: Friday, April 12, 2019 10:33 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Przeznaczenie

 

FN

Uzupełniam Wasz artykuł o przeznaczeniu, dając ciekawego linka, chociaż moim zdaniem, wmuszanie komuś jakichś negatywnych wydarzeń, to zwykłe przestępstwo.

https://www.jestpozytywnie.pl/historie-o-przeznaczeniu/

stevan



Poniżej jedna z historii przedstawionych w tekście.

[...] Zamieszkałam w nowym mieszkaniu, mieszkałam tam już jakieś dwa tygodnie i wreszcie miałam czas, by sobie odpocząć. Postanowiłam, że zrobię sobie domowe SPA. Wysmarowałam się od stóp do głów niebieską glinką, naga jak mnie Bóg stworzył, a wtedy w salonie zobaczyłam mężczyznę. Zaskoczony facet stał w moim mieszkaniu! Pobiegłam po nóż do kuchni, facet wyciągnął gaz. Staliśmy tak, krzycząc jedno na drugiego, co robi w tym mieszkaniu. Okazało się, że to było jego mieszkanie, a wynajęła mi je jego babcia, bo marzyła, by wnuk znalazł sobie żonę. Wciąż pamiętam ten dzień i nadal tam mieszkam, jako jego żona. [...]




zwiń tekst



Dwie obserwacje Niezidentyfikowanego Obiektu Latającego czyli... UFO
Czw, 11 kwi 2019 05:49 komentarze: brak czytany: 1004x

[XXI PIĘTRO] Droga redakcja Natilusa przesyłam moją historię ze spotkania z niezidentyfikowany obiektem latającym. Bylo to w styczniu (około 15 stycznia) 2003 roku wracałem z uczelni do domu (godzina była około 20)wysiadlem z autobusu i piechotą szedłem do domu(ok 1 km). Z oddali zauważyłem dziwny obiekt koloru czerwonego - ot jakiś helikopter w oddali pomyślałem i szedłem dalej po 15 min obiekt przybliżył.......

czytaj dalej

[XXI PIĘTRO] Droga redakcja Natilusa przesyłam moją historię ze spotkania z niezidentyfikowany obiektem latającym.
Bylo to w styczniu (około 15 stycznia) 2003 roku wracałem z uczelni do domu (godzina była około 20)wysiadlem z autobusu i piechotą szedłem do domu(ok 1 km). Z oddali zauważyłem dziwny obiekt koloru czerwonego - ot jakiś helikopter w oddali pomyślałem i szedłem dalej po 15 min obiekt przybliżył się nieznacznie nie wydając żadnego dźwięku lekko się przesuwając prawo lewo Góra dół bardzo powoli.

Doszedłem do wniosku że jestem świadkiem czegoś niezwykłego, poruszony tym widokiem zaalarmowałem mamę i brata by też to zobaczyli. Zapewniam was czuliśmy lęk wszyscy widząc to coś, obiekt przysunoł się na bliską odległosc(ok 200metrow) zupełnie bezgłosnie bardzo delikatnie, dało się już zobaczyć kontury tego pojazdu, i dużo czerwonego światła. Dziwne jest to że (odniosłem wrażenie) oni wiedzieli że my ich oglądamy pojazd nie przybliżył się nic więcej i delikatnie zaczął odlatywać w stronę Nowego Sącza. Wszystko trwało około 30 do 40 min. Po powrocie do domu czuć było taki dziwny metaliczny posmak(jak tomografie się robi to też taki czuć) tak jakby powietrze było najonizowane, poza tym piekarnik sam zadzwonił jak gdyby upiekło się ciasto wszystko to wyglądało bardzo dziwnie. Wiem na 100% że nie był to samolot czy śmigłowiec, gdybym dysponował wmiarę dobrym aparatem fotograficznym lub telefonem (telefon miałem bez aparatu) to miałbym dziś bardzo dokładne zdjęcia tego statku. Wydarzenie to na zawsze pozostaje w mojej pamięci.
Pozdrawiam załoge
Paweł

[dane do wiad. FN]




śr., 10.04.2019, 16:43 użytkownik [dane do wiad. FN] napisał:
Witam serdecznie. Był rok 1980 miałem wówczas 14 lat,mieszkałem we wsi czajcze gmina wysoka powiat pilski.opiszę zdarzenie tak jak je dziśaj pamiętam.

jest początek września 1980 albo maj 1981 godzińa na pewno popołudniowa bo z tzw pgr-u wracali pracownicy po ostatnim doju krów.ja wraz z kolegami i koleżankami bawiliśmy się w dwa ognie na skwerku między budynkami w pewnej chwili ktoś krzyczy co to jest.podbiegliśmy do ogrodzenia przy budynku i patrzyliśy,dołączyli do nas pracownicy wyżej wymienieni.oglądających to zjawisko bylo z12 moich rówieśników i z5 dorosłych osób.na niebie wisiały columusy a pomiędzy jedną a drugą przemieszczał się obiekt w kształcie ?

Z mojej perspektywy cygaro i po jego długości kolorowe światła migające.obiekt był  doskonale widoczny ,przesówał się bardzo wolno a ci pracownicy go nie widzieli mimo pokazywania palcem.wielkość trudno oszacować ale na tle chmur miał 1/3 wielkości chmury.obiekt przesówał się aż budynek piętrowy to przysłonił,pobiegliśmy za budynek biektu już nie było.trwało to około 5 minut.następnego dnia opowiedziałem to zdarzenie koledze w szkole z sąsiedniej wioski i on z kolegami widział to samo.

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Moje spotkanie z duchem
Śr, 10 kwi 2019 14:02 komentarze: 1 czytany: 920x

Witam, Jestem już od dłuższego czasu wiernym czytelnikiem nautilusa. Zawsze wierzyłam w reinkarnację i zjawiska paranormalne. Po obejrzeniu filmu na waszej stronie postanowiłam w końcu napisać. Mam pytanie czy zna ktoś od Was hipnotyzera, któremu można zaufać. Chciałabym poznać swoje poprzednie wcielenie, ale wiem również, że hipnoza to potężne narzędzie i po prostu nie ufam ludziom, których nie znam.......

czytaj dalej

Witam, Jestem już od dłuższego czasu wiernym czytelnikiem nautilusa. Zawsze wierzyłam w reinkarnację i zjawiska paranormalne. Po obejrzeniu filmu na waszej stronie postanowiłam w końcu napisać. Mam pytanie czy zna ktoś od Was hipnotyzera, któremu można zaufać. Chciałabym poznać swoje poprzednie wcielenie, ale wiem również, że hipnoza to potężne narzędzie i po prostu nie ufam ludziom, których nie znam a mieliby choć chwilową władzę nad moim umysłem.
Może to zawiłe tłumaczenie ale jestem rozdarta pomiędzy chęcią poznanie i brakiem zaufania.
Dlatego postanowiłam napisać do Was. ?
Liczę na to, że możecie mi pomóc.

Przy okazji podzielę się swoim spotkaniem z „duchem”. Pisze w cudzysłowu, ponieważ nie widziałam jej tylko słyszałam. Jestem 100% przekonana, że to była moja babcia, która zmarła kilka tygodni wcześniej. Teraz nie jestem wstanie dokładnie powiedzieć jaki minął czas od śmierci do wizyty, ale jestem pewna, że nie było to bardzo długo. Moja babcia zmarła jak miałam naście lat. W tamtym czasie dzieliłam pokój z moim bratem. Nasz pokój łączył się drzwiami z pokojem rodziców. Było lato, okno od naszego pokoju było otwarte jak i okno rodziców.

Nie mogłam długo zasnąć i nagle usłyszałam, że drzwi się otwierają, otworzyłam oczy, ale drzwi były zamknięte i nikogo w pokoju nie widziałam. Chociaż ciągle czułam czyjąś obecność. Z wrażenia schowałam głowę pod kołdrę i nasłuchiwałam.

Usłyszałam kroki jak od drzwi podchodzą do mojego łóżka, zatrzymują się zaraz przy mojej głowie. Po krótkim czasie kroki odeszły ode mnie i podeszły do mojego brata, myśląc, że może to jednak moja mama wystawiłam głowę spod kołdry.(gdy kroki zbliżały się do mnie to się bałam potwornie jakimś takim irracjonalnym lękiem i było mi zimno, gdy się oddalały to ten lęk tak jakby zelżał, dlatego wystawiłam głowę). Okazało się, że w pokoju nikogo nie ma, z dźwięku kroków ustaliłam gdzie mniej więcej powinna znajdować się osoba. Przy nogach brata. I nagle nogi jego zafalowały, nie wytłumaczę tego dokładnie, ale wtedy odniosłam wrażenie że coś w niego wchodzi.

Zaczęłam krzyczeć jak opętana, ale nie byłam wstanie ze strachu wyjść z łóżka. Znowu schowałam się pod kołdrę i nadal wrzeszczałam. Chciałam, żeby moja mama mnie usłyszała. Po chwili usłyszałam ruch kołdry na łóżku brata i otwierane drzwi.(mam taka dziwna zdolność, że nawet kiedy nie widzę i nie słyszę to „czuje”, że ktoś wszedł do pokoju, że się drzwi otworzyły, że się coś poruszyło. Wyczuwam ruch cząsteczek w powietrzu, tak to tłumaczyli mi znajomi.) WIEDZIAŁAM, że drzwi są otwarte. Usłyszałam kojący głos : „Już idę kochanie, nie bój się”. Wyskoczyłam z łóżka, żeby mamie opowiedzieć czemu tak krzyczę i…. drzwi były zamknięte i nikogo nie było w pokoju. Skoro odzyskałam możliwość ruchu pobiegłam do pokoju rodziców. Moja mama nigdy nie widziała człowieka w takim stanie. Mówiła, że trząsł mi się każdy mięsień. Nie była w stanie uzyskać ode mnie sensownej odpowiedzi co się stało. Nie słyszała moich krzyków, a naprawdę się darłam, bo miałam potem zdarte gardło.

Potem sobie to tłumaczyłam, ze w pokoju otworzył się jakiś portal i weszła nim moja babcia, spowodowała, że nie mogłam się ruszać oraz że dźwięk nie wydostawał się z pomieszczenia.
Później spotykało mnie wiele sytuacji gdzie wyczuwałam obecność duchów. Na przykład w lesie gdzie zginęło wielu ludzi w trakcie II wojny światowej, podczas spaceru słyszałam kroki i czułam obecność kogoś, że ktoś na mnie patrzy i znowu czułam irracjonalny strach. Uciekałam biegiem z stamtąd.


Pozdrawiam serdecznie
Stały załogant
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Kątem oka zauważyłem jasną kulę w moim pokoju
Wt, 9 kwi 2019 15:51 komentarze: brak czytany: 875x

[...] Witam. Ostatnio miałem dziwne przeżycie, a właściwie to kilka dni temu. Siedziałem sobie w domu przy komputerze, była to godzina między 20 a 21. Na zewnątrz było w miarę ciepło i miałem uchylone okno, w pewnym momencie coś mi w koncie błysło między oknem a ściana.Rozglądnąłem się w tamtym kierunku i nic nie zobaczyłem, pomyślałem sobie że mi się to zdawało więc wróciłem do tego co robiłem. Po.......

czytaj dalej

[...] Witam. Ostatnio miałem dziwne przeżycie, a właściwie to kilka dni temu. Siedziałem sobie w domu przy komputerze, była to godzina między 20 a 21. Na zewnątrz było w miarę ciepło i miałem uchylone okno, w pewnym momencie coś mi w koncie błysło między oknem a ściana.
Rozglądnąłem się w tamtym kierunku i nic nie zobaczyłem, pomyślałem sobie że mi się to zdawało więc wróciłem do tego co robiłem. Po chwili zobaczyłem kontem oka jakąś dziwną świecącą kule dokładnie w tym samym miejscu co wydawało mi się ze coś błysło, gdy spojrzałem w stronę tej kuli ta nagle zniknęła.
Ta kula miała średnicę około 10cm i była w kolorystyce jak na 1 zdjęciu w tym artykule ( https://www.nautilus.org.pl/artykuly,2385,8216oni8217-przychodza-jako8230-kule.html?cat_id=129 )


Nie przejąłem się tym zbytnio bo myślałem nadal że coś mi się przewidziało do momentu co się wydarzyło w nocy. Obudziłem się w nocy nagle, leżąc na lewym boku wzrokiem skierowanym w stronę drzwi. Gdy chciałem wstać to się wystraszyłem dlatego bo nie mogłem nic zrobić ciało odmawiało posłuszeństwa, próbowałem krzyczeć i również nie mogłem. Pamiętam to do tego zdarzenia gdy próbowałem krzyczeć później już nic nie pamiętam. Obudziłem się rano i byłem przerażony nie wiedziałem co się wtedy ze mną działo i dlaczego tego doświadczyłem.

Czy wiecie co to mogło być i jak to wytłumaczyć.

Pozdrawiam Janusz.
[opis wydarzenia dotarł do FN 9 kwietnia 2019]

"Nocni Goście"

Dzień dobry. Czytałem przed chwilą o "nocnych gościach" i coś podobnego przydarzyło się mi ale było nieco inaczej. Jakieś trzy miesiące temu we śnie śniłem pokój w którym śpię. Wszystko było dokładnie tak jak w prawdziwym pokoju-sypialni. Wszystko na swoim miejscu. Obok mnie w tym śnie leżała moja partnerka. Ja leżałem jakby na lewym boku i patrzyłem w okno. W pewnej chwili odzywa się ( w moim śnie) moja partnerka i mówi" Masz gościa" i wtedy ja się odwróciłem na prawy bok i zobaczyłem w drzwiach dziwną postać. Miała białą twarz i czarne oczy. I wtedy tak się przestraszyłem że momentalne otworzyłem oczy. Serce biło mi jak szalone. Obudziła się też wtedy moja partnerka i zobaczyła że czegoś się przestraszyłem. "Zapytała co się stało?" Powiedziałem jej że ktoś tu stał w drzwiach. Po całej tej dziwnej sytuacji bałem się że ktoś do naszego mieszkania wejdzie i będzie nas obserwować. W nocy gdy się budziłem obserwowałem drzwi i czy za szybą drzwi nikt nie stoi. Potem tłumaczyłem sobie cały ten sen tym że interesuje mnie UFO że za dużo o tym myślę itp no i to zapewne było powodem tak dziwnego snu. Nigdy jednak wcześniej mój sen nie był tak bardzo połączony ze światem realnym

Pozdrawiam Pana no i całą załogę

[dane do wiad. FN]

Poniżej jeszcze materiał z naszego ARCHIWUM WIDEO FN.



zwiń tekst



I nagle na niebie ujrzałam twarze
Nie, 7 kwi 2019 07:42 komentarze: brak czytany: 1354x

Dzień dobry. Jako półtoraroczne dziecko przeżyłam śmierć kliniczną. Oczywiście, nic świadomie nie pamiętam z tego zdarzenia, ale została we mnie ciekawość rzeczy niewytłumaczalnych, a także takie miłe poczucie, że miałam w życiu jakąś misję do wypełnienia, skoro mnie zawrócono z drogi do domu. Po prostu staram się być dobrym człowiekiem, co raz lepiej raz gorzej wychodzi. Oczywiście, nie czas tu na.......

czytaj dalej

Dzień dobry. Jako półtoraroczne dziecko przeżyłam śmierć kliniczną. Oczywiście, nic świadomie nie pamiętam z tego zdarzenia, ale została we mnie ciekawość rzeczy niewytłumaczalnych, a także takie miłe poczucie, że miałam w życiu jakąś misję do wypełnienia, skoro mnie zawrócono z drogi do domu. Po prostu staram się być dobrym człowiekiem, co raz lepiej raz gorzej wychodzi. Oczywiście, nie czas tu na autobiografię, więc podzielę się jednym z ostatnich ciekawych przeżyć, ponieważ udało mi się je udokumentować w postaci zdjęć. Gdyby nie było mi dane o nich opowiedzieć, nie udałoby się ich zrobić (tak sobie to tłumaczę).

Zakupiłam kurs audio Pani Doroty Rozmus - oczyszczanie obciążeń rodzinnych i odsluchiwałam lekcji z wielką przyjemnością. Ostatni dzień był jakby pojednaniem ze wszystkimi członkami rodu. Oni już są odciążeni, stoją przede mną i dziękują. Nagrania odsluchiwałam w samochodzie, jadąc między Norwegią (gdzie pracuję), a Szwecją (gdzie mieszkam). I nagle ujrzałam na niebie twarze. Oczy, usta. Nic dziwnego - ludzki mózg widzi twarze we wszystkim. Ale było ich kilka i były naprawdę dziwną grą światła i cienia. Pomyślałam, że fajnie byłoby to sfotografować... No, ale byłam w ruchu i nie istniała możliwość, żeby się zatrzymać.

I nagle cały ruch się zatrzymał. Zrobił się "korek", w którym staliśmy ponad 40 minut. Miałam tyle czasu, ile chciałam, żeby porobić zdjęcia. Efekt wysyłam. Ponieważ wiele osób nie widzi twarzy, zrobiłam szkic, który na nowo można skonfrontować z oryginałem. Najbardziej fascynuje mnie twarz smutnego dziecka pośrodku obrazu, ponieważ światło dzieli niebo w linii pionowej (policzek dziecka). No dobra, resztę osadzie sami.
Pozdrawiam, [dane do wiad. FN]










zwiń tekst



Moje spotkanie z dziwną 'kulką w kolorze ognia'
Sob, 6 kwi 2019 07:18 komentarze: 2 czytany: 974x

[...] Dzień dobry, Jestem pod dużym wrażeniem ostatniego Livestreamu. Chcę Wam podziękować i powiedzieć, że JESTEŚCIE WIELCY. UFO zainteresowałam się od niedawna, czytając artykuły Projektu Kontakt. Teraz jestem tym zafascynowana i z wypiekami na twarzy czytam wszystkie Wasze artykuły na ten temat i będę śledzić dalszy rozwój wydarzeń. To tyle tyt. wstępu bo też nie chcę zająć Wam dużo czasu. Chciałabym.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry, Jestem pod dużym wrażeniem ostatniego Livestreamu. Chcę Wam podziękować i powiedzieć, że JESTEŚCIE WIELCY. UFO zainteresowałam się od niedawna, czytając artykuły Projektu Kontakt. Teraz jestem tym zafascynowana i z wypiekami na twarzy czytam wszystkie Wasze artykuły na ten temat i będę śledzić dalszy rozwój wydarzeń. To tyle tyt. wstępu bo też nie chcę zająć Wam dużo czasu.

Chciałabym opisać pewne 2 wydarzenia i 2 sny, które nie dają mi spokoju, z nadzieją, że może Wy dacie mi odpowiedź - co one oznaczają, jak je tłumaczyć? Jesienią 2011 r wstałam w nocy żeby napić się wody. Spojrzałam w szybę okna salonu, w którym odbijały się iskry z kominka. Zobaczyłam nad stołem kulkę koloru ognia czy właśnie iskier. Była mniejsza od piłeczki do ping ponga. Stanęłam w miejscu "jak wryta". Do głowy napływały pytanie - co to jest? co się dzieje? czy ja jeszcze śpię czy to jawa? Mrugałam oczami i starałam się je szeroko otworzyć bo myślałam, że to jakieś przewidzenie. Ale nie, ta kulka majestatycznie i powoli przemieszczała się w moim kierunku. Minęła mnie w odległości ok 50 cm na wysokości bioder.

Mogłabym ją dotknąć ale za bardzo się bałam. Gdy mnie minęła nadal stałam nieruchomo bojąc się odwrócić. Wtedy pomyślałam o mojej rodzinie, która spała na górze i ogarnął mnie lęk o nich. Odwróciłam się myśląc, że ta kulka "idzie" schodami na górę ale już jej nie było. Jeszcze chwilę szukałam jej wzrokiem ale zniknęła. Drugie dziwne i bardziej dramatyczne wydarzenie miało miejsce jesienią 2016 roku, dokładnego dnia nie pamiętam. W ogóle staram się o tym zapomnieć ale nie wychodzi mi to. Otóż odmawiałam wtedy różaniec pompejański oraz inne modlitwy. Był późny wieczór. Siedziałam na łóżku, na kolanach miałam ipada z nastawionym ojcem Szustakiem, (bo właśnie z nim się modliłam) pełno kartek z modlitwami, z intencjami itp.

W pewnym momencie zobaczyłam mężczyznę siedzącego na moim biurku. Nogi zwisały mu nad podłogą. Miał rude, kręcone włosy. Jego twarz była okrągła ale nie był otyły. Jak opowiadałam o tym mojej córce to pierwsze pytanie jakie mi zadała to jak był ubrany. Nie wiem. Miał jakąś ciemną szatę, trudno mi ją opisać bo akurat na to nie zwracałam uwagi, tak byłam spanikowana. Wiem tylko, że na pewno nie był w garniturze, ani w dresie, czy w swetrze. Miał jakąś sukmanę, ale naprawdę patrzyłam tylko na jego głowę i na nogi (bo wydawało mi się , że duchy często ukazują się bez nóg czy butów a on miał i nogi i buty). Miał coś w wyglądzie niedzisiejszego, niemodna fryzura.

Mój pokój ma 2,9 x 2,9 m, a więc jest malutki. Pod ścianą jest kanapa, na której śpię, potem stolik nocny, następnie dosyć duży fotel na kółkach i dalej  stare biurko a na nim komputer. Odległość między kanapą a biurkiem jest tak mała, że z trudem obracam fotel. Tak więc, ten mężczyzna siedział naprawdę bardzo blisko mnie, wyciągając rękę mogłabym go dotknąć. Był jak żywy z krwi i kości, Byłam przerażona, cała się trzęsłam, głos mi drżał. Nie wiedziałam co mam robić, czy wyjść z pokoju, ale pomyślałam sobie, że jeśli coś ode mnie chce to nie ucieknę przed nim do salonu, bo i tak pójdzie za mną. Postanowiłam zostać i dalej się modlić. Patrzyłam na niego a on patrzył na mojego ipada i na te kartki z modlitwami. Na początku nie zwracał na mnie uwagi. Był smutny i z tęsknotą w oczach patrzył i słuchał, takie miałam odczucia. W pewnym momencie spojrzał na mnie i był zdziwiony, że ja go widzę. To nie było miłe spojrzenie, po plecach przeszły mnie dreszcze, serce zaczęło mocno walić. Myślałam, że nie wytrzymam tego napięcia. 

Odwróciłam głowę, trzęsącą się ręką podkręciłam Szustaka jeszcze głośniej , zamknęłam oczy a raczej zacisnęłam powieki i głośno  odmawiałam dalej Zdrowaśki. Po jakimś czasie pomalutku otworzyłam oczy, potem ostrożnie przechyliłam głowę w jego stronę i już go nie było. Nie wiem jak się zjawił i nie wiem jak zniknął. Nie wiem po co było to zdarzenie. W jakim celu mi się ukazał? Co to wszystko miało oznaczać? Rozmawiałam o tym z 3 księżmi. Jeden powiedział, że kiedyś przyjdzie Poznanie i dowiem się dlaczego mi się ukazał ten człowiek. Drugi powiedział, że mam o tym nie myśleć bo to jest problem tego człowieka nie mój. Trzeci powiedział, że to ukazał mi się sam Szatan ale mam być spokojna bo to dobry znak. Powiedziałam o tym koleżance z pracy ale potem tego żałowałam.

Mam 58 lat, jestem poważną osobą i naprawdę nie wymyśliłam sobie tego. To naprawdę się wydarzyło. Jeszcze króciutko chciałam opisać 2 moje sny. Pierwszy, nie pamiętam dokładnie kiedy, parę lat temu, tak myślę. Śni mi się, że jestem u dentysty, siedzę na fotelu, obok mnie stoi pani stomatolog i jej pomoc, również kobieta. Stomatolog w jednej ręce ma jakiś szpikulec a w drugiej pęsetę. Myślałam, że chce mi zrobić przegląd zębów i otworzyłam szeroko usta, a okazało się , czego wcześniej nie zauważyłam, że chce mi do nosa włożyć malutką metaliczną kulkę. Kulka upadła na moje ubranie, po czym ja ją chwytam i sama sobie tą kulkę wkładam do nosa. Zupełnie irracjonalne zachowanie, Nikt normalny nie wkłada sobie niczego do nosa a ja właśnie w tym śnie tak zrobiłam.

Zdziwiłam się tylko, że nie czułam jej w moim nosie, nie wiem gdzie ona wpadła, nie  czułam jej  ciężaru. Obie panie ani przez chwilę nie zwracały się do mnie. Śmiały się do siebie, że ja sama tą kulkę włożyłam do nosa a inni się bronią i szarpią, machają rękami itd. Siedziałam dalej na fotelu czekając na przegląd zębów bo w końcu byłam u dentysty ale nie było mi przyjemnie jak one nie zwracały się do mnie bezpośrednio. Na tym sen się urwał i tylko tyle pamiętam. Drugi sen był ok rok temu. Leżę na podłodze oparta o ścianę albo jakiś słup czy kolumnę. Jestem sparaliżowana, nie mogę się ruszyć, nie mogę mrugnąć okiem ani poruszyć palcem. Nie wiem gdzie jestem. Czy to szpital? Ale dlaczego nikt mi nie pomoże, przecież widać, że leże na podłodze, że się źle czuję, że coś mi jest, Gdzie są lekarze? Jestem we wnęce korytarza, nie ma drzwi. Widzę długi, nieoświetlony korytarz. Jest cicho i pusto, czy to noc? Nie wiem. Naprzeciwko jest ściana z szafkami kuchennymi , zupełnie jak w pokoju pielęgniarek. Przy nich stoją dwie kobiety ubrane w białe fartuchy. Jedna z nich wydaje się być ważniejsza, może jest lekarzem (?), druga  pomocą. Czy to te same kobiety z pierwszego snu? Nie wiem, po prostu  nie mam daru zapamiętywania twarzy. Obie są zajęte przy jakiś probówkach, coś układają do szafek, krzątają się ale co chwilę spoglądają na mnie i coś do siebie mówią.

Nie słyszę ich. Jestem przerażona. Boję się, że one myślą, że już nie żyję. Nikogo więcej nie ma. Pomyślałam sobie, że skoro nikt już nie stara mi się pomóc to może jestem przeznaczona na darczyńcę narządów. Boję się, że "na żywca" wytną mi wszystkie narządy. Boję się tego bólu. Wysilam się żeby chociaż poruszyć oczami, może spróbować wykonać jakiś ruch źrenicami żeby zauważyły, że ja żyję! Nic mi nie wychodzi. Chce mi się krzyczeć ale nie mogę wydobyć z siebie głosu. Nagle jedna z pań, ta ważniejsza, podchodzi do mnie, nachyla się, patrzy mi w oczy i mówi do mnie - tak, wiem, że żyjesz. Uff co za ulga, już wiedzą, że nie umarłam ale nadal nie rozumiem dlaczego tu leżę. Odrobinę mniej się boję. Lekarka odwraca się i idzie do tej drugiej, pielęgniarki (?) a ta mówi do lekarki że widzi że się ze mną coś dzieje, że coś mi jest, że ostatnio byłam w dużo lepszej kondycji. Tylko tyle pamiętam, Rano jak się obudziłam miałam przeświadczenie, że kiedyś były jeszcze inne sny i usiłowałam je sobie przypomnieć ale nie udało mi się.

Na tym kończę z nadzieją, że może spotkaliście się z podobnymi opisami snów. Może wiecie dlaczego ukazał mi się ten mężczyzna, kim jest? Teleobserwatorem? Przepraszam za tak długi list ale skoro już się odważyłam o tym  do Was napisać to chciałam w nim ująć od razu wszystko co mi się przytrafiło

Pozdrawiam Całą Fundację

Pozdrawiam Pana Roberta

[dane szczegółowe autorki opisu tylko do wiedzy FN]

Załogant - Wazka999




zwiń tekst



Nocny gość
Pt, 5 kwi 2019 04:47 komentarze: brak czytany: 1145x

[...] Już kilka razy do Państwa pisywałam, m. in. w związku ze śmiercią mojej Ś.P. babci. Babcia była medium, ja również nim jestem (i moja córka). Ostatnio przydarzyłam mi się niezbyt miła historia, związana z pewnym nocnym gościem. Ale zacznę od początku. W zeszłym roku, na koniec stycznia umarła moja kochana babcia. W tym samym roku, w sierpniu zmarł mężczyzna, który pomieszkiwał u sąsiada za ścianą.......

czytaj dalej

[...] Już kilka razy do Państwa pisywałam, m. in. w związku ze śmiercią mojej Ś.P. babci. Babcia była medium, ja również nim jestem (i moja córka). Ostatnio przydarzyłam mi się niezbyt miła historia, związana z pewnym nocnym gościem. Ale zacznę od początku. W zeszłym roku, na koniec stycznia umarła moja kochana babcia. W tym samym roku, w sierpniu zmarł mężczyzna, który pomieszkiwał u sąsiada za ścianą. Sąsiad, u którego pomieszkiwał to alkoholik (nieelegancko mówiąc), nie pracujący, na rencie, opieka płaciła mu czynsz... Od pewnego czasu mieszkał u niego zmarły już mężczyzna. Jak łatwo się domyśleć - razem imprezowali do wczesnego rana. Niejednokrotnie zza ściany słychać było głośne gadanie i muzykę, a na klatce trzaskania drzwiami. Dodatkowo jeszcze odwiedzali ich inni koledzy od wódeczki - tak to niestety wyglądało z perspektywy mojej i innych sąsiadów.

Wszyscy mieszkańcy kamienicy mieli tego dość... Któregoś dnia (było to chyba w lipcu, lub czerwcu) spotkałam ich obydwu na klatce schodowej, gdy targali do domu taczkę z uzbieranym złomem. Byłam strasznie zła, za nocne odgłosy i nieelegancko głównemu "najemcy" zwróciłam uwagę, że mój mąż idzie do pracy o piątej rano, podczas, gdy oni hałasują do drugiej. A dodatkowo (przy jego lokatorze) powiedziałam, czy musi przechowywać u siebie lokalnych meneli... W sierpniu pod kamienicą stała karetka - lokator mojego sąsiada dostał zawału i umarł w mieszkaniu. Sąsiad znowu mieszkał sam, ale w październiku dostał eksmisję na wyremontowane mieszkanie socjalne w innej części miasta, a zdewastowane mieszkanie zostało wystawione na sprzedaż. No i, krótko mówiąc, kupiłam je ja z mężem ( obecnie je remontujemy). No i teraz zmierzam do właściwej części historii.

Około dwóch miesięcy temu, zaraz po transakcji kupna mieszkania, w środku nocy coś zrzuciło mi poduszkę z łóżka. Później coś hałasowało obok telewizora (mąż był na nocce w pracy). Myślałam, że to kot, ale kot spał zamknięty w pokoju u córki. Zwaliłam to na jednorazowy przypadek i poszłam dalej spać. Jakieś dwa tygodnie później (mąż miał wolne i spał ze mną w łóżku), około drugiej rano miałam strasznie nieprzyjemny sen, w którym coś zapalało i gasiło światła u mnie w domu. Przebudziłam się zlana potem, ale zobaczyłam że wszystko w porządku i poszłam dalej spać. Niecałe 20 minut później obudziły mnie kroki obok łóżka, widziałam uchylonym okiem, że idzie do kuchni, później trzaska drzwiami do łazienki, następnie pali światło w kuchni, a następnie włazi do pokoju i kładzie coś obok telewizora - myślałam że mąż....

Wkurzona, że hałasuje, widząc że stoi nad łóżkiem sięgnęłam pod poduszkę po swój telefon. Zaświeciłam go, pytając "Co łazisz i hałasujesz, kurczę?" i oświetlając go okazało się, że nikogo nad łóżkiem nie ma. Myślałam, że dostanę zawału, bo mąż CHRAPAŁ obok mnie. Wstałam, poszłam do kuchni zapaliłam światło, a po zapaleniu światła, kot śpiący na ławce w kuchni (ma różne miejsca do spania, jak się mu zachce) podniósł łebek i do mnie "miau", lekko poruszył ogonem wyrwany ze snu i pytająco patrzy na mnie, bo po co go budzę. Ale to jeszcze nic... Napiłam się wody i roztrzęsiona wzięłam kota na ręce, międzyczasie położyłam obok telewizora komórkę (zablokowaną).

Po wzięciu kota na ręce, zaczęłam go głaskać i starałam się uspokoić oraz zebrać myśli. W tym samym momencie z pokoju zaczęła grać muzyka - mój telefon włączył się sam. Tego było już za wiele- wzięłam telefon, wyłączyłam go, po czym zażyłam tabletkę na uspokojenie i poszłam spać. Rano mąż pytał co się działo, opowiedziałam mu o tym i to właściwie on zasugerował mi, że mógł nawiedzić nas zmarły współlokator byłego sąsiada. To nie koniec historii, postanowiłam działać. Poprosiłam męża, żeby zadzwonił do byłego sąsiada i zapytał, gdzie ten mężczyzna jest pochowany ( w międzyczasie okazało się, że nie był menelem, a emerytem, wyrzuconym z domu przez żonę i jako jedyny opłacał prąd byłemu sąsiadowi).

Oczywiście, były sąsiad, już z samego rana będąc w stanie "piwnym" nie potrafił wytłumaczyć dokładnie gdzie to jest... W końcu jednak powiedział o cmentarzu, przy jednym z kościołów w mieście. Po południu, po pracy najpierw pojechałam na grób mojej babci i poprosiłam ją, żeby zabrała ode mnie to coś, co przylazło w nocy, bo wiedziałam, że za drugim razem naprawdę mogę dostać jakiegoś zawału. Z grobu babci pojechałam autem pod wspomniany kościół. Okazało się, że w moim mieście są dwa kościoły o tej samej nazwie (różniącej się jedną literą). Poszukiwania na pierwszym cmentarzu spełzły na niczym (a pojechała ze mną córka i pomagała mi szukać).

Dopiero, pod drugim kościołem udało nam się znaleźć cmentarz i grób. I teraz najdziwniejsze - gdy podjechałam pod cmentarz to DOSŁOWNIE zrobił się porywisty wiatr z deszczem i miałam ogromne problemy, żeby zapalić świeczkę w zniczu. Zgasło mi chyba z 10 zapałek... Koniec końców, udało się. Pomodliłam się nad grobem i przeprosiłam za swoje słowa, oraz obiecałam, że od czasu do czasu przyjdę zapalić świeczkę. Gdy wróciłyśmy autem do domu deszcz nagle przestał padać, a wiatr przestał wiać. Było to bardzo dziwne.

Od tamtego momentu mam spokój i wczoraj byłam podziękować na grobie babci, za to że mi pomogła i zabrała tego nieproszonego gościa ode mnie. Dodatkowo jeszcze babcia często śni się mojej córeczce w chwilach dla niej trudnych (np. w szkole) i wtedy zawsze ją przytula i pociesza we śnie. Państwo czytający mogą mnie brać za niespełna rozumu, ale ja naprawdę wiem, że każdy z nas ma duszę, że umarli się nami opiekują, ale że również z tamtym światem nie ma żartów. Tak jak w tym przypadku.

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 50 59
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 59

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN [...] witam panstwa mam takie skojarzenie cos mi sie przysnilo pamietacie panstwo ten piktogram co go wypalili na terenie radaru w odpowiedzi na wysłana informacje na samym dole jest jakies dziwny obraz zdaje mi sie ze to jest alfabet swietlny porownajcie sygnały swietlne z nad tokio w japoni z pow zdzisław [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pon, 22 kwi 2019 07:34 | W wielkanocną sobotę doszło do ciekawe obserwacji UFO. Nasz czytelnik o godzinie 5-tej rano (!) zauważył bardzo ciekawe obiekty na niebie, które wykonywały dziwne ewolucje. Nagrał to na wideo - zamieściliśmy film w serwisie www.emilcin.com w dziale RELACJE

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 26 marca 2019 | - Mamo… a kto mi odda serce, jak wszyscy go potrzebują, bo każdy chce żyć? – mówi mała kilkuletnia dziewczynka czekająca na przeszczep serca. I to są te najtrudniejsze chwile, które znam.

czytaj dalej

FILM FN

TAJEMNICA FENOMENU OKALECZEŃ BYDŁA

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.