Dziś jest:
Środa, 1 lutego 2023

Badałem przypadki uprowadzeń przez UFO w takich krajach jak Zimbabwe, Arabia Saudyjska czy Nowa Gwinea. Zjawisko uprowadzeń przez UFO jest po prostu prawdziwe.
/Budd Hopkins, zajmuje się przypadkami CEIII i CEIV/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - schowaj formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Podglądałem ciebie tato z chmurki, jak spałeś
Pon, 30 sty 2023 08:28 komentarze: 2 czytany: 1166x

Dzień dobry,dziś rano podczas ubierania się do przedszkola syn powiedział ni z gruszki ni z pietruszki, że jak razem byliśmy w niebie i ja "zszedłem z chmurki" (czyli się urodziłem), a on "został na chmurce" to jak miałem "2, 3 i 4 latka" to on mnie "podglądał z chmurki" czy "babcia dobrze mnie wychowuje" (babcia czyli moja mama). Zapytałem go jak mnie podglądał. Odpowiedział, że "w nocy jak spałeś.......

czytaj dalej

Dzień dobry,
dziś rano podczas ubierania się do przedszkola syn powiedział ni z gruszki ni z pietruszki, że jak razem byliśmy w niebie i ja "zszedłem z chmurki" (czyli się urodziłem), a on "został na chmurce" to jak miałem "2, 3 i 4 latka" to on mnie "podglądał z chmurki" czy "babcia dobrze mnie wychowuje" (babcia czyli moja mama). Zapytałem go jak mnie podglądał. Odpowiedział, że "w nocy jak spałeś". Spytałem go jeszcze czy jak mnie podglądał to był widoczny czy niewidoczny. Powiedział, że był niewidoczny, że był na chmurce i "tam naciskało się taki przycisk i było mnie widać".
 
pozdrawiam

[...]


[...] Chciałam opisać swój niezwykły sen, który nie mogę w żaden sposób zrozumieć. Nawet nie wiem czy jestem w stanie go opisać. A może już ktoś słyszał o czymś takim??
Sen zaczyna się w dużym mieście. Myślę, że jest do Gdańsk i kanał gdzie wpływają i wypływają statki. Czas.... Bo to o niego chodzi - współistnieje. Chodzi o to, że dzieje się jednocześnie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Widzę moich dziadków jako młode osoby na statku płynącym w tym kanale, jednocześnie są osobami w wieku starszym i jednoczesnie ich na nim nie ma. Obecnie dziadkowie nie żyją od prawie dwóch lat... Ja również jestem na tym statku jako mała dziewczynka i osoba w wieku 38 lat bo tyle aktualnie mam. Jestem z nimi, a jednocześnie bez nich. Nie wiem czy dobrze to wyjaśniłam. Próbowałam szukać informacji na ten temat, ale znalazłam krótki wycinek informacji, że jest taka teoria współistnienia czasu. Cały czas mnie to nurtuje. Czy możliwie jest to, że istniejemy jednocześnie w kilku czasach? Mam takie wrażenie po tym śnie...

[...]




zwiń tekst



SMS od zmarłego brata
Czw, 26 sty 2023 05:18 komentarze: 1 czytany: 1983x

[...] Witam, od pewnego czasu chciałem opowiedzieć pewne zdarzenia z mojego życia, tylko te związane z moim zmarłym w 2019 bratem.Brat mój zmarł po półrocznej chorobie w lipcu 2019 roku mając 42 lata, za życia bardzo interesował się reinkarnacją - przeszedł kilka regresji hipnotycznych. Kilka miesięcy po jego śmierci, podczas snu nagle zdałem sobie sprawę, że teraz śpię - wszystko wokół mnie było .......

czytaj dalej


[...] Witam, od pewnego czasu chciałem opowiedzieć pewne zdarzenia z mojego życia, tylko te związane z moim zmarłym w 2019 bratem.

Brat mój zmarł po półrocznej chorobie w lipcu 2019 roku mając 42 lata, za życia bardzo interesował się reinkarnacją - przeszedł kilka regresji hipnotycznych. Kilka miesięcy po jego śmierci, podczas snu nagle zdałem sobie sprawę, że teraz śpię - wszystko wokół mnie było bardzo realistyczne i prawdziwe - niczym nie różniło się od tej prawdziwej rzeczywistości w której żyjemy. Byłem na jakiejś klatce schodowej, po której sobie chodziłem, mogłem wszystkiego dotknąć - nie trwało to długo, oceniam na kilka minut, po czym się wybudziłem. Coś w stylu świadomego snu.

Po około tygodniu podczas snu wchodzę do jakiegoś pokoju i widzę mojego brata który siedzi z kimś na kanapie, w pokoju były też inne nieznane mi osoby. W tym momencie jak tydzień wcześniej nagle zdałem sobie sprawę że przecież ja śpię, wszystko wokół było również w pełni realne i prawdziwe. Wiedziałem że to jest mój zmarły brat, powiedziałem aby wszyscy wyszli bo chcę porozmawiać z bratem i tak zrobili - wyszli bez jakiegokolwiek słowa.

Brat mój wstał, miałem jakby wrażenie że był zdziwiony widząc mnie. Powiedziałem do niego cześć co słychać u niego, odpowiedział że wszystko już wie - myślę że chodziło o to co zawsze go interesowało, poprzednie wcielenia. Chwilę rozmawialiśmy, zacząłem go też wypytywać jak jest po tamtej stronie może za mocno, ale nie chciał powiedzieć. Nagle się wybudziłem, odczucie po wybudzeniu było takie, że przed chwilą się spotkaliśmy, nie odbierałem tego jak sen.

Po około miesiącu, jak byłem u mamy, powiedziała że 2-3 dni temu dostała jakieś dwa puste SMS-y (bez tekstu) i nie ma tego numeru w komórce. Wbiłem numer z którego przyszły w mojej komórce wyświetlił się rezerwowy numer mojego brata, z przed około 2 lat, który tylko ja miałem do kontaktu z nim. Używał go około 2 tygodni - był na kartę, później nie był już opłacany. Próbowałem zadzwonić kilka razy pod ten numer, ale był nie aktywny, po prostu brak takiego numeru. Nie było możliwości wysłania nic z tego numeru. Do tej pory mama ma te SMS-y w swojej komórce.

Od tamtej pory nie miałem już tego typu snów. Chociaż często w życiu od małego zdarzały mi się co jakiś czas, widziałem niewytłumaczalne zdarzenia, długo mógłbym opowiadać,  dlatego ten świadomy sen potraktowałem jak coś naturalnego. Próbowałem regresji hipnotycznej wiele lat temu ale nie można mnie było wprowadzić w stan hipnozy. Już idąc do bankomatu aby wybrać pieniądze na tą regresję zapomniałem prostego PIN-u po włożeniu karty,  który prawie codziennie używałem od około 5 lat.

Mam już 53 lata, pana Bernatowicza słucham od dawna, kiedyś tok fm i radio zet.

Pozdrawiam

[...]



zwiń tekst



Moja mama przyszła do mnie po śmierci
Sob, 21 sty 2023 21:29 komentarze: 7 czytany: 2142x

Dzień dobry.  To co opisuję w poniższym tekście przydarzyło mi się w 1991 roku, miałam wtedy 36 lat. Nie ma dnia abym o tym nie myślała a mam 67 lat. Moja mama przyszła do mnie po śmierci, siedziałam u niej na kolanach, obejmowałam ją a ona głaskała mnie po głowie. Moja mama zachorowała mając 66 lat na nowotwór. Była dobrym, mądrym człowiekiem. Po operacji mamy, rodzice zamieszkali u mnie w mieszkaniu.......

czytaj dalej

Dzień dobry.  To co opisuję w poniższym tekście przydarzyło mi się w 1991 roku, miałam wtedy 36 lat. Nie ma dnia abym o tym nie myślała a mam 67 lat. Moja mama przyszła do mnie po śmierci, siedziałam u niej na kolanach, obejmowałam ją a ona głaskała mnie po głowie.




Moja mama zachorowała mając 66 lat na nowotwór. Była dobrym, mądrym człowiekiem. Po operacji mamy, rodzice zamieszkali u mnie w mieszkaniu w bloku. Robiłam wszystko, żeby ją ratować choć lekarze nie dawali żadnych szans. Mikroelementy od prof. Nowaka, wizytyu bioenergoterapeuty. Udało się przedłużyć życie o 2 lata. Nie mogę wybaczyć sobie, że oddałam ją na kilka dni do jej siostry a sama potwornie zmęczona wyjechałam z dziećmi i mężem odpocząć.

Po 4 dniach wróciłam, bo stan się pogorszył. Zmarła 16 lipca 1991 roku w swoim domu na wsi. Siedziałam przy niej i trzymałam ją za rękę całą ostatnią noc. Była przytomna, nie cierpiała - o co ciągle pytałam (podawałam jej morfinę). Słyszałam jak głośno opowiada i przeżywa bardzo intensywnie niektóre momenty ze swojego życia Mówiła mi także, że widzi wysoko w rogu pokoju swoich bliskich którzy po nią przyszli: rodziców i dzieci – wskazała ręką miejsce w rogu nad drzwiami pod sufitem i powiedziała: wszyscy czekają tam na mnie.

Rozmawiałam z nią cały czas, więc zapytałam skąd wie, że to są jej dzieci, przecież jak umierały były malutkie (dwoje dzieci miało po kilka miesięcy, jedno 2 dni). Odpowiedziała, że poznaje je i wie dobrze, że to one, choć nie są już takie małe (tu się zawahała, nie wiedziała jak to wytłumaczyć) Jeszcze w nocy poprosiła o zaprowadzenie jej do toalety a ok. godziny 12 następnego dnia zmarła. Trzymając ją cały czas za rękę, poczułam jak ostatni raz zatrzepotało jej serce i przestało bić. 16 lipca to święto Matki Boskiej z Góry Karmel. Jest to data wymowna. Mama była osobą bardzo wierzącą i nieustannie modliła się do Matki Boskiej.

Kilka dni po pogrzebie zdarzyło się coś, czego nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Mama podczas pobytu u mnie, kiedy opiekowałam się nią w czasie choroby, bardzo czekała na obraz Matki Boskiej, który wędrował od domu do domu. Nie doczekała się, zmarła jakieś 2 tygodnie wcześniej. Kiedy trafił do mojego mieszkania już po pogrzebie, długo przy nim się modliłam rozpaczając po jej odejściu, wyrzucając sobie wiele rzeczy które zrobiłam nie tak a między innymi mój wyjazd z rodziną i zostawienie jej pod opieką jej siostry.

Położyłam się spać w pokoju mojej córki w którym stał obraz. Nad ranem, w jakimś półśnie , nie wiem co to był za stan (słyszałam jak pada deszcz za oknem) przyszła do mnie mama. Siadła na łóżku na którym spałam, a ja znalazłam się u niej na kolanach, bokiem tak jak siada małe dziecko. Przytulała mnie i głaskała po głowie. Do dziś słyszę wyraźnie słowa (chociaż słyszę to źle powiedziane- raczej wiem, czuję, lub słyszę wewnątrz, bo głosu nie słyszałam) które wtedy powiedziała: „Przyszłam ci podziękować za to, co dla mnie zrobiłaś. Och, co ty dla mnie zrobiłaś” To „och, co ty dla mnie zrobiłaś” powtórzyła kilka razy. Znalazłam się w jakiejś innej rzeczywistości.

Ogarnęło mnie poczucie niesamowitej miłości, dobroci i bezpieczeństwa. Trudno to opisać i zrozumieć, ale intensywność tych odczuć nie była z tego świata. Nigdy w swoim życiu czegoś takiego nie doświadczyłam. Było to tak intensywne, że brakuje słów na opisanie tego co wtedy czułam. Byłam świadoma, że ona nie żyje, zdziwiona, ucieszona ale widziałam ja, obejmowałam, czułam jej ciało – była fizycznie ze mną. Przytulona, obejmowałam ją mocno w pasie, czując że zaraz odejdzie – w jakiś sposób dawała mi to znać. A ona ciągle mnie głaskała po głowie i powtarzała "och, co ty dla mnie zrobiłaś"

Pamiętam, że pomyślałam wtedy, iż nie wypuszczę jej tak łatwo i mocniej objęłam ją w pasie. Pytałam ją o wiele rzeczy, między innymi o to jak Tam jest. Odpowiedziała mi tak: „nie mogę ci powiedzieć, bo i tak nie zrozumiesz”. Była to bardzo zdecydowana odpowiedź i wiedziałam, że nie mogę więcej nalegać. Pytałam czy mam ubierać się na czarno, czy jest to dla niej ważne (było lato, ciepło a ja nie znosiłam czarnego koloru. Odpowiedziała mi, z lekceważącym machnięciem ręki, że to nie ma żadnego znaczenia. Cały czas podczas tej wizyty, czułam, że to nie ona decyduje ile może ze mną zostać, że dostała jakby zezwolenie żeby na chwilę tu wrócić dla mnie i że bardzo się śpieszy żeby odejść. Ciągle powtarzała muszę już iść. Czułam, że jej nie zatrzymam, że ma mało czasu, ale mocno ścisnęłam ją w pasie, żeby choć chwilę jeszcze z nią pobyć. Wyrwała się z mojego objęcia z taką siłą, że poczułam ogromny wstrząs, tak jak gdyby coś wybuchło, miałam wrażenie że straciłam równowagę i spadłam z łóżka.

Zatrzymała się jakby w powietrzu, wyżej i dalej ode mnie (widziałam ją w górze nad drzwiami wejściowymi do pokoju i tak do mnie powiedziała oddalając się powoli: „Ale ty pamiętaj, ty masz być święta”. Podniosła do góry palec i lekko grożąc mi tym palcem, z naciskiem, oddalając się, ciągle powtarzała to jedno zdanie „Pamiętaj, ty masz być święta”. Powtórzyła to kilka razy, nie 2-3 ale dużo więcej, tak z 6-8. I zniknęła.

Czułam, że bardzo chce, żebym to zapamiętała i że jest to bardzo, bardzo ważne. Cały czas miałam świadomość niezwykłości tego wydarzenia i jego realności. Ale to co było najważniejsze, to poczucie tej niesamowitej, niewyobrażalnej miłości, akceptacji i ogromnego bezpieczeństwa które mnie otoczyło. Czułam się zaopiekowania, otoczona miłością trudną do wyobrażenia. Nigdy wcześniej ani później, takich uczuć nie doświadczyłam. Przez długi czas, mogłam jakby powracać i odtwarzać w sobie te cudowne uczucia, których wtedy doświadczyłam. Długo nie mogłam zrozumieć, czego tak naprawdę ode mnie chciała, mówiąc „masz być święta”. Nie było dnia, żebym o tym nie myślała Po wielu latach różnych przeżyć i doświadczeń, czytania czego się dało na ten temat, doszłam do wniosku, że może tymi słowami chciała mi przekazać, iż być świętym to doskonalić dobro w sobie. Była osobą bardzo wierzącą.

Takie było Jej przesłanie. Mamy stawać się coraz lepszymi i czynić dobro na tym świecie. Pamiętam ciągle o tej wizycie mojej mamy, daje mi ona nadzieję, że po drugiej stronie sama miłość i dobroć i zrozumienie dla naszych ziemskich słabości nas czeka. Miałam takie wrażenie podczas tej wizyty, że nie jesteśmy w stanie ogarnąć naszym rozumem jak tam jest i że jest zupełnie inaczej niż to sobie wyobrażamy. I, że dla mojej mamy, mimo, że czułam od niej ogromną miłość, o wiele ważniejsza, prawdziwa była tamta rzeczywistość, że była we władaniu jakiejś ogromnej siły, która dla niej była bardzo ważna, której nie chciała zawieść i za którą podążała.

Czułam, że wie o wiele więcej niż tu na ziemi, że poznała tajemnice których nie może mi wyjawić i że ktoś na nią czeka, żeby zaprowadzić ją jeszcze dalej, żeby poznała jeszcze więcej. Była zadowolona, szczęśliwa, ożywiona (jakiej jej nie znałam za życia- raczej zawsze była wyciszona, smutna) i chociaż żegnała się ze mną to widziałam, że bardzo śpieszy się żeby odejść, że o wiele bardziej ją interesuje i ciekawi ta druga rzeczywistość. Jeszcze teraz, po tylu latach doskonale to pamiętam, wręcz czuję ten Jej pośpiech żeby odejść, jej ciekawość tą drugą rzeczywistością i moje poczucie, że nie jestem w stanie jej zatrzymać, że ta ziemska rzeczywistość już jej nie interesuje.

Więź która nas łączyła, chociaż bez okazywanej na co dzień czułości (obie z tym miałyśmy problem), była ogromna. Jestem przekonana, że nadal czuwa nad moją rodziną, że wszystko widzi i rozumie i że będzie czekać na mnie po drugiej stronie. Po tym spotkaniu, w różnych przełomowych okresach mojego życia, często mi się śniła i śni.
Ale to są sny. Tamto wydarzenie było realne, widziałam, czułam, rozmawiałam, obejmowałam Ją. W snach nigdy nie mam poczucia tej niewiarygodnej wszechogarniającej miłości, dobroci, zaopiekowania, poczucia bezgranicznego bezpieczeństwa jakie wtedy mi towarzyszyło. Dawno powinnam podzielić się z innymi moim przeżyciem, ale jak tylko zaczynałam opisywać, brakowało słów aby oddać wiernie to co przeżyłam. Teraz również mam podobne odczucie, ale ponieważ mam 67 lat, i jestem w wieku mojej mamy kiedy umarła, nie mogę dłużej czekać. Serdecznie pozdrawiam całą załogę Nautilusa.
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Błyszczące cygaro
Sob, 14 sty 2023 17:47 komentarze: 3 czytany: 1765x

[...] Moje pierwsze doświadczenie z obcymi miało miejsce na Wybrzeżu Gdańskim w roku 1982 lub coś koło tego-głośna sprawa opisywana w gazetach. Mieszkałam wówczas na ulicy Piastowskiej ,kilkaset metrów od brzegu morza . Pod wieczór wyszliśmy z moim chłopakiem z klatki bloku i poszliśmy na spacer pobliskim deptakiem w kierunku morza... Nagle na niebie - wysoko nad taflą morza - pojawiło się błyszczące.......

czytaj dalej

[...] Moje pierwsze doświadczenie z obcymi miało miejsce na Wybrzeżu Gdańskim w roku 1982 lub coś koło tego-głośna sprawa opisywana w gazetach. Mieszkałam wówczas na ulicy Piastowskiej ,kilkaset metrów od brzegu morza . Pod wieczór wyszliśmy z moim chłopakiem z klatki bloku i poszliśmy na spacer pobliskim deptakiem w kierunku morza...


Nagle na niebie - wysoko nad taflą morza - pojawiło się błyszczące rozświetlone cygaro , a po chwili wyleciały z niego ruchliwe kuleczki , które wyczyniały na niebie cuda , poruszając się z prędkością z jaką nie poruszają się do dziś żadne ziemskie maszyny... Pokaz szalonych kuleczek trwał dosyć długo , po czym każda z nich po kolei wleciała w głąb cygara a po chwili cygaro oddaliło się w ułamku sekundy ... Od tamtej pory - jak to zwykle bywa - już zawsze interesowałam się zjawiskami związanymi z UFO i tak trwa do dnia dzisiejszego :)

Któregoś dnia obejrzałam sobie program z naszym Kapitanem w roli głównej , w którym opowiadał o niezwykłej postaci z kosmosu , przy czym wymieniając Jego imię stwierdził cytuję : Nie myślcie że kiedy wymawiam jego imię to Jego tutaj nie ma ... on wszystko wie... " Bardzo mnie to stwierdzenie zaciekawiło i ja postanowiłam , ot tak dla hecy wymówić sobie w wolnej chwili imię tej postaci... No i ... Okazało się , że faktycznie przybyła i do dziś prawdopodobnie jest ze mną .

Rozpoznaję to po nienormalnym zachowaniu mojej Kotki , moim szalejącym telewizorze i potężnych łunach o zmiennych kształtach wokół moich lamp w salonie , czego nie widać gołym okiem , a dopiero wtedy gdy robię zdjęcia . Kiedyś zaczęłam się śmiać sama z siebie że to wszystko jest niemożliwe , że to tylko jakieś śmieszne zbiegi okoliczności i że w ogóle to po prostu bzdury...w końcu co innego widzieć Ich na niebie a co innego mieć Ich w domu...

I wtedy to nagle wszystkie moje światła - włącznie z lampką na baterię(którą mam w kuchni w ramach oszczędności i niezależnego źródła światła) - wyłączyły się w jednym momencie a po 10 minutach włączyły z powrotem- oczywiście włącznie z lampką na baterię . Nie wymieniam tego imienia , wręcz zapomniałam jak brzmi , bo szczerze mówiąc wolałabym cofnąć czas , głównie ze względu na moją kotkę , która momentami bardzo się boi i sprawia mi to ogromny ból i smutek - niestety nie potrafię jej ochronić przed nieznanym - ona Ich widzi i słyszy , ja nie :(

[...]



zwiń tekst



Było auto. Był pies. I ja.
Nie, 8 sty 2023 11:01 komentarze: 7 czytany: 2305x

[...] Witam Państwa, chciałbym sie podzielić kwestią wspomnień reinkarnacyjnych mego syna Kamila, wypowiadanych przez niego bezbłędnie kilkakrotnie w tygodniu o różnych porach dnia w latach 2,5 - 3,0 swego życia.  Otóż nasze dziecko na zapytanie:"Kim byłeś, jak byłeś duży" - niezmiennie odpowiadało przez 1/2 roku tak samo: "Było tutu (tj. pociąg), było auto, był pies i ja. Ciemno i jestem.......

czytaj dalej

[...] Witam Państwa,
 
chciałbym sie podzielić kwestią wspomnień reinkarnacyjnych mego syna Kamila, wypowiadanych przez niego bezbłędnie kilkakrotnie w tygodniu o różnych porach dnia w latach 2,5 - 3,0 swego życia.
 
Otóż nasze dziecko na zapytanie:"Kim byłeś, jak byłeś duży" - niezmiennie odpowiadało przez 1/2 roku tak samo: "Było tutu (tj. pociąg), było auto, był pies i ja. Ciemno i jestem u was".
 
Po 3-cim roku życia na takie pytanie zbywał nas i nic już podobnego nie mówił.
 
Prawdopodobnie żył w ciepłym kraju, bo praktycznie przez pierwsze 8-10 lat swego życia nie sypiał pod kołdrą, tylko w polarze i skarpetkach. Widząc po raz pierwszy w tv moskitierę podskoczył z wrażenia. Pierwszą książkę, którą musiałem mu koniecznie wypożyczyć, to była książka - album o wulkanach.
 
Obecnie ma 14 lat i nie zwraca na takie sprawy uwagi
 
Pozdrawiam serdecznie całą Załogę "Nautilusa"
 
[...]


From: [...]
Sent: Tuesday, December 27, 2022 10:59 AM
To: [...]
Subject: Wypowiedz 6 letniego Leona

Witam oto co napisał do mnie kolega na temat konwersacji jaka miał ze swoim 6 letnim synem Leonem .
 
Pozdrawiam
 
[...]






zwiń tekst



I syn powiedział mi: - ten pan umarł...
Czw, 29 gru 2022 10:40 komentarze: 7 czytany: 3263x

[...] 2 lata temu bylismy na urlopie latem na Wegrzech, w termie z aquaparkiem w Sarvar, na kempingu (super fajne miejsce i niedrogo). Ktoregos wieczoru szlismy z moim 4 letnim synkiem do sanitariatow pod prysznic. Idziemy przez ten kemping, gadamy sobie, wchodzimy do kabiny prysznicowej, ja rozwieszam reczniki, rozpakowauje kosmetyczke i tak jakby nigdy nic nagle ni to z gruszki ni z pietruszki ".......

czytaj dalej

[...] 2 lata temu bylismy na urlopie latem na Wegrzech, w termie z aquaparkiem w Sarvar, na kempingu (super fajne miejsce i niedrogo). Ktoregos wieczoru szlismy z moim 4 letnim synkiem do sanitariatow pod prysznic. Idziemy przez ten kemping, gadamy sobie, wchodzimy do kabiny prysznicowej, ja rozwieszam reczniki, rozpakowauje kosmetyczke i tak jakby nigdy nic nagle ni to z gruszki ni z pietruszki "moj" 4-letni malec patrzac katem oka na zaslone pod prysznicem z egipska grafika mowi "pan umarl...". Zdziwiony pytam "jaki pan, kto umarl, o kim mowisz....?", a on wskazal mi te grafike na zaslonie....(zdjecia w zalaczniku).



Az mi ciarki przeszly po plecach i pytam go "Alex, co ty mowisz...? skad ty to wiesz...? Widziales to juz w jakiiejs kreskowce, czy ksiazeczce...?", a on na to szelmowsko sie usmiachajac i patrzac mi w oczy mowi "tata, ja duzo wiem...". Wiec pytam dalej, ale on juz zmienil temat i zaczal sie bawic przyborami do mycia i wyglupiac. Jakis czas potem przeslalem te zdjecia znajomemu, ktory studiowal historie i szczegolnie interesowal sie historia Egiptu i na pytanie czy ta grafika to jakas nic nie znaczaca fantazja czy nie, odpowiedzial ze przedstawia ona "przejscie moznych tego swiata na "druga strone""....

[...]


From: [...]
Sent: Tuesday, December 27, 2022 10:59 AM
To: NAUTILUS HD
Subject: Wypowiedz 6 letniego Leona

Witam oto co napisał do mnie kolega na temat konwersacji jaka miał ze swoim 6 letnim synem Leonem .

 
Pozdrawiam
 
[...]







From: [..]
Sent: Saturday, December 3, 2022 6:28 PM
To:
Subject:

Dzień dobry mam takie pytanie.Czy cztery lata temu. Mniej więcej . Byłem w chotelu w Mielcu. Od miasta jest jakieś 10minut. Niema Blokuw . Tego dnia był mecz . Koło20 w telewizji kusz było ciemno. Pora letnia w przerwie meczu poczułem . Tak jak by coś mi powiedziało do głowy popacz przez okno . Okno było uchylone ja patrzę i zachwile pojawiła mi śie kulka. Czerwona przede mną .wystraszyłem się i zamknołem okno. Ale nie dawało mi to spokoju.wyszłem kolejny raz itakulka pojawiała śie i znikała. Tak do godziny.Pużniej pomyślałemze to może ktoś jaja sobie robi laserem. Laser bym miał na tważy Anię przedemnom.Dotej pory nie wiem co to było.Nikomu tak otym nikomu niemuwilem wiadomo co pomyśli .Chciałem się dowiedzieć czy mieliście od kogoś podobne relacje.Prosze o. Odpowieć dziękuję. [...] Pozdrawiam.

 

From: [...]
Sent: Sunday, October 30, 2022 8:44 PM
To: FN
Subject: Obiekty latające po nocnym niebie

Witam.  Ciepłe i pogodne październikowe wieczory zachęcają do spędzania czasu na świeżym powietrzu. Dziś, tj.  w niedzielę 30.10.2022 po godzinie 18 siedzieliśmy z żoną i córką i obserwowaliśmy gwieździste niebo. Zauważyliśmy sporo obiektów przelatujących z różnych kierunków, z północy na południe i odwrotnie, ze wschodu na zachód i odwrotnie. Obiekty te świeciły białym, ciągłym światłem, niczym nie różniły się od tych "mniejszych" gwiazd. Oczywiście nie wiem na jakiej wysokości leciały, ale ich prędkość na niebie była porównywalna do tej z jaką latają samoloty rejsowe. Obiekty te latały pojedynczo, lub w parach, jeden za drugim w odległości kilku-kilkunastu kilometrów od siebie. Na pewno nie były to samoloty rejsowe, bo obserwowałem równolegle ruch na Flightradar24 i nic tam nie było. Nawet gdyby były to samoloty wojskowe, wydawały by jakiś dźwięk i światło by raczej migotało. Nie twierdzę że to jakieś pozaziemskie obiekty, ale zastanawiam się czy mogą to być satelity? Może starlinki?  Ale czy jest ich aż tak dużo i tak latają po całym niebie, we wszystkich kierunkach ? Z tego co się orientuję to starlinki latają jeden za drugim i ilości kilkunastu sztuk i raczej w jednym kierunku. Czy ktoś z Was to obserwował i może potwierdzić moje przypuszczenia?
Dodam że zjawisko to obserwowaliśmy w okolicach Koszalina.

Pozdrawiam

 

From:[...]
Sent: Sunday, December 25, 2022 1:30 PM
To: nautilus
Subject: Sen z Putinem


    Witam! W listopadzie biezacego roku mialam sen w ktorym widzialam Putina.W śnie byłam w jakies daczy sciany byly obite drewniana boazerią .Uciekalam po drewnianych schodach z piękną drewniana balustradą.Gonił  mnie Putin  krzycząc  ,ze mnie zabije.Wybieglam z budynku ;obok drzwi stali dwaj zolnierze /nie widzialam ich wyraznie ,ale wiedzialam -to zolnierze /nie przeszkodzili mi .Na ziemi lezał śnieg jakies 5cm warstwy i obudziłam się. Ten sen tlumaczylam sobie ,ze pewnie jak spadnie snieg, to Putin przestanie zagrazać światu.Czekalam na opady śniegu i doczekalam się ,ale Putin nadal prowadzi wojne . Myśle ,że wiecej osob moze miec sny z Putinem po obejrzeniu wiadomości telewizyjnych .Pozdrawiam [...]



zwiń tekst



Sen ze zmarłym teściem
Nie, 11 gru 2022 19:45 komentarze: 1 czytany: 2786x

25 dni temu odszedł mój ś.p. Teść. Chorował od dawna ale stan był już na tyle stabilny , że było to dla nas niespodziewane. Mąż bardzo przeżył śmierć ojca. Tym bardziej, ze ich stosunki przypominały raczej szorstką przyjaźń. Tato śnił się po swojej śmierci wielu osobom tylko nie mężowi. Jednak ostatnio i on się doczekał.Teść przyśnił się mu taki jak za życia. Mniej więcej w tym samym wieku, troszkę.......

czytaj dalej

25 dni temu odszedł mój ś.p. Teść. Chorował od dawna ale stan był już na tyle stabilny , że było to dla nas niespodziewane. Mąż bardzo przeżył śmierć ojca. Tym bardziej, ze ich stosunki przypominały raczej szorstką przyjaźń. Tato śnił się po swojej śmierci wielu osobom tylko nie mężowi. Jednak ostatnio i on się doczekał.

Teść przyśnił się mu taki jak za życia. Mniej więcej w tym samym wieku, troszkę po 70-ce i w dość zasadniczym nastroju. Mąż w tym śnie zadawał ojcu pytania o życie "po drugiej stronie" Teść coś odpowiadał, ale po przebudzeniu mąż już nie pamiętał tych odpowiedzi, oprócz jednej. Teść , jak stwierdził lekarz, umarł we śnie i mąż zadał mu pytanie czy człowiek wie , że umiera. Teść w tym śnie odpowiedział dość stanowczo, że człowiek nie wie kiedy odchodzi i żeby uwierzył bo On mu to mówi. Po tych słowach mąż się obudził. Do dzisiaj zastanawiamy się co znaczyły te słowa i sam sen. Pozdrawiam całą Załogę.

[...]

Obiekty latające po nocnym niebie

Witam.  Ciepłe i pogodne październikowe wieczory zachęcają do spędzania czasu na świeżym powietrzu. Dziś, tj.  w niedzielę 30.10.2022 po godzinie 18 siedzieliśmy z żoną i córką i obserwowaliśmy gwieździste niebo. Zauważyliśmy sporo obiektów przelatujących z różnych kierunków, z północy na południe i odwrotnie, ze wschodu na zachód i odwrotnie. Obiekty te świeciły białym, ciągłym światłem, niczym nie różniły się od tych "mniejszych" gwiazd.

Oczywiście nie wiem na jakiej wysokości leciały, ale ich prędkość na niebie była porównywalna do tej z jaką latają samoloty rejsowe. Obiekty te latały pojedynczo, lub w parach, jeden za drugim w odległości kilku-kilkunastu kilometrów od siebie. Na pewno nie były to samoloty rejsowe, bo obserwowałem równolegle ruch na Flightradar24 i nic tam nie było. Nawet gdyby były to samoloty wojskowe, wydawały by jakiś dźwięk i światło by raczej migotało. Nie twierdzę że to jakieś pozaziemskie obiekty, ale zastanawiam się czy mogą to być satelity? Może starlinki?  Ale czy jest ich aż tak dużo i tak latają po całym niebie, we wszystkich kierunkach ? Z tego co się orientuję to starlinki latają jeden za drugim i ilości kilkunastu sztuk i raczej w jednym kierunku. Czy ktoś z Was to obserwował i może potwierdzić moje przypuszczenia?
Dodam że zjawisko to obserwowaliśmy w okolicach Koszalina.

Pozdrawiam




zwiń tekst



Zagadkowy promień
Nie, 16 paź 2022 10:34 komentarze: brak czytany: 4672x

[z poczty do FN] Siedzielem sobie przed komputerem i postanowilem pojsc zapalic papierosa do kuchni. Siedzac i palac wpatrywalem sie w kuchenke mikrofalowa,po lewej stronie jest okno ok,2 m ode mnie.Nagle kątem oka widze promien wpadajacy przez okno i zatrzymujacy sie w powietrzu ok 30 40 cm od blatu ,jakby ktos go obcial.Gasze papierosa odrazu ide do pokoju mojej mamy (pokoj po przeciwnej stronie.......

czytaj dalej

[z poczty do FN] Siedzielem sobie przed komputerem i postanowilem pojsc zapalic papierosa do kuchni. Siedzac i palac wpatrywalem sie w kuchenke mikrofalowa,po lewej stronie jest okno ok,2 m ode mnie.

Nagle kątem oka widze promien wpadajacy przez okno i zatrzymujacy sie w powietrzu ok 30 40 cm od blatu ,jakby ktos go obcial.Gasze papierosa odrazu ide do pokoju mojej mamy (pokoj po przeciwnej stronie domu ) i mowie ze wlasnie widzialem pomaranczowe swiatlo ,laser .Moja mama na to ze widziala biale swiatlo a nie pomaranczowe ,moze jakby kula ,zanim wszedlem do pokoju . Powiedzialem ze to nie samowite ,na co mama ze pewnie jakis samochod albo cos innego . Powiedziala to jakby nic sie nie stalo jej reakcja mnie troche zastanowila ,czasami rozmawiam z nia o tym ale odnosze wrazenie ze jakby nie zrobilo to na niej wrazenia . taka to historia.

[...]


 

[od naszego współpracownika] W jednym z odcinków serialu "Wrzesień 1939"  a konkretnie w odcinku/epizodzie 8 o tytule - " Ułani wędrują , strzelcy maszerują " , została ukazana historia płaczącego konia ludzkim głosem, o której już pisał " Nautilus"!


Okazuje sie iż w tym serialu jest jeszcze jedna historia tzw  " znani o nieznanym " , a mianowicie relacja Zbigniewa Ścibora Rylskiego z września 1939r .
Oto link do odcinka  Wrzesień 1939 -5 -  "Wara!"  
 
Opowieść pana Zbigniewa od 8 minuty - głos który ratuje mu życie .
 


From: [...]
Sent: Thursday, October 6, 2022 3:02 PM
To: FN
Subject: Piramidy

 

Witam serdecznie
W załączniku przesyłam zdjęcie które bardzo mnie zainteresowało.
Mianowicie jest to przelot motoparalotniarza nad piramidą i co ciekawe na szczycie na tych ostatnich kamieniach są wyryte jakieś napisy.Bardzo ciekawi mnie czy są one współczesne czy też zrobione podczas budowy .Może was to zainteresuje :)
Pozdrawiam.





zwiń tekst



Śmierć kliniczna: widziałam wszystko z góry
Nie, 9 paź 2022 17:59 komentarze: 5 czytany: 3568x

[...] Dobry wieczór jestem "MK" i mieszkam aktualnie już od 16 lat w Belgii. Pochodzę z małego miasta koło Kołobrzegu ( Trzebiatów )  Nigdy nie interesowały mnie sprawy takie jak historię paranormalne i nie wierzyłam w ufo i byłam ateistką. 2 lata temu miałam po raz 3 operacje na zespół cieśni kanału nadgarstka i przeżyłam śmierć kliniczną , nie wiedziałam co się dzieje i nigdy o tym nie słyszałam.......

czytaj dalej

[...] Dobry wieczór jestem "MK" i mieszkam aktualnie już od 16 lat w Belgii. Pochodzę z małego miasta koło Kołobrzegu ( Trzebiatów )  Nigdy nie interesowały mnie sprawy takie jak historię paranormalne i nie wierzyłam w ufo i byłam ateistką.

2 lata temu miałam po raz 3 operacje na zespół cieśni kanału nadgarstka i przeżyłam śmierć kliniczną , nie wiedziałam co się dzieje i nigdy o tym nie słyszałam ale tak byłam zabsorbowana innymi zdarzeniami ze to że wyszłam z ciała i widziałam się z góry to było nic dla mnie nie ważne ponieważ  później szlam w stronę światła i nie rozumiałam tego co to ma być pokazywały mi się urywki z życia bardzo traumatyczne takie które wiem że były ale o tym zapomniałam bo byłam dzieckiem i tego nie rozumiałam.
Teraz rozumiem dlaczego rodzina inaczej mnie traktowała a matka była wredna dla mnie

Jestem a raczej byłam bo jak skończyłam 6lat to miałam badania że jestem dziewczynka ale na początku byłam I chłopcem i dziewczynka . Te wszystkie szczególne obrazy z życia mi się ukazały że mówili na mnie TO bo nie miałam imienia i wiele innych rzeczy z tym związanych.  Oczywiście zapytałam rodziców czy tak było i dlaczego mi nie powiedzieli jak skończyłam 18lat bali się ze jednak źle wybrali . Na szczęście dobrze wybrali tyle że to całe moje życie od początku do tamtej chwili co leżałam na stole operacyjnym. To był wstrząs krzyczałam tak właśnie było wszystko mi się przypomniało i płakałam miesiąc lub 2 trauma Wielka i depresja . Później jakoś to zaakceptowałam i wydarzyło się to POCZULAM BARDZO WYRAZNIE
Stałam się inna osoba więcej zaczęłam zauważać czuć inaczej kochać być świadoma i przebudzona zaczęły mnie interesować obcy i różne inne rzeczy które wcześniej miałam za przeproszeniem w du...
Trafiłam nawet nie wiem jak to się stało ma Wasz kanał o śmieci klinicznej i dziękuję za to bo wiem teraz co się stało podczas operacji
Tylko proszę nie mówić o mnie ani nie podawać mojego imienia i nazwiska
Z góry dziękuję że jesteście
POZDRAWIAM

[...]

 

Z poczty do FN (naszej skrytki pocztowej)



















zwiń tekst



Moje sny... Myśl - 'przylecieli po nas... a jednak!'
Nie, 18 wrz 2022 10:18 komentarze: 4 czytany: 4200x

Szanowny Kapitanie, Drodzy Załoganci!Długo zastanawiałam się, czy w ogóle opisywać to, co mi się przytrafiło. Do snów większość ludzi ma podejście pobłażliwe, lekceważące. Jeśli przyśni się nam coś niepokojącego, to należy to zignorować, bo jest to niewarte uwagi. Tymczasem od kilku miesięcy, zwłaszcza po trzecim śnie, poczułam jakby impuls, żeby tego tak nie zostawiać. Następnie, gdy już przełamałam.......

czytaj dalej

Szanowny Kapitanie, Drodzy Załoganci!

Długo zastanawiałam się, czy w ogóle opisywać to, co mi się przytrafiło. Do snów większość ludzi ma podejście pobłażliwe, lekceważące. Jeśli przyśni się nam coś niepokojącego, to należy to zignorować, bo jest to niewarte uwagi. Tymczasem od kilku miesięcy, zwłaszcza po trzecim śnie, poczułam jakby impuls, żeby tego tak nie zostawiać. Następnie, gdy już przełamałam się, żeby podzielić się tym wszystkim, działanie strony Fundacji zostało wstrzymane. Pewnie mój mail poczeka w długiej kolejce.
Miałam serię snów związanych z ogólnie rozumianym ufo, tak jakby były to wizje z przyszłości. Było to w pewnych odstępach czasowych, może kilkumiesięcznych. Ostatni sen był wiosną tego roku. Muszę tu zaznaczyć, że w dzieciństwie (wiek nastoletni) miałam nieliczne sny prorocze, ale nie były jakieś dramatyczne, dotyczyły raczej pozytywnych wydarzeń.

Sen 1. Dookoła panuje półmrok, jakby na dworze były zgliszcza miasta, czy budynków. Ogólnie nie widać żadnej przyrody, drzew. Panuje beznadzieja, bezradność. Kręcą się jacyś ludzie w oddali. Zbliżają się do mnie 2 osoby, potem okazuje się, że nie są ludźmi. Myśl - „przylecieli po nas... a jednak!”. Patrzą na mnie i jakby telepatycznie mi przekazują, że jeśli chcę, to mogę z nimi lecieć. Nie dyskutują ze mną, wpatrują się we mnie wyczekująco. Jestem pełna obaw, jest mi strasznie żal, ale wiem, że nic mnie tu już nie czeka. Tak jakby Ziemię spotkał totalny kataklizm kończący absolutnie wszystko. Nie wiem co mnie tam czeka, boję się nowego i wiem, że nie będzie powrotu tu, ale życia tu też nie będzie. We śnie jestem bliska podjęcia decyzji, ale budzę się. Jeszcze jak wyglądali – bardzo podobni do nas, dopiero z bliska było widać inne oczy, jakby większe, bardziej okrągłe. Twarze były kobiece, nie miały włosów, choć teraz słabo pamiętam, czy miały coś w rodzaju czepków. No i poza tym inni ludzie by mnie nie zapraszali na inną planetę.




Sen 2. Idę pewną drogą, jest to konkretne miejsce w moim mieście. Obecnie w realu to polna droga, łączą skraj miasta z polami i nieużytkami. We śnie droga jest wyasfaltowana, cieszy mnie widok,że wszystko się rozwinęło, że są działki z nowymi domami gdzieniegdzie. Pamiętam dokładnie, że odę z kierunku wschodniego na zachód. Słońce jest wysoko na niebie. W pewnym momencie patrzę w górę, nade mną pojawia się obiekt. Przez głowę miga mi tylko myśl, że przylecieli. Gdy odwracam głowę znów przed siebie niebo jest już innego koloru, takiego jak gdy słońce chyli się do zachodu ale jeszcze jest całkiem widno. Czyli wykonuję pół kroku,a już mija tyle czasu. Jednocześnie czuję niepokój, ale i wdzięczność że nie pamiętam co było pomiędzy. Odważyłam się opowiedzieć ten sen tylko jednemu znajomemu, z którym czasami rozmawiam np. o programie „Starożytni Kosmici”. Powiedział wtedy, że już mnie namierzyli i że powinnam być „przygotowana” i widocznie coś planują.

Sen 3
Wewnątrz tego snu budzę się w moim łóżku, w pozycji na plecach (normalnie śpię na boku, zawsze), ale jest dziwna sytuacja, bo pod moimi plecami znajdują się jakieś paragony. Paragony mają taką datę, ze wychodzi na to, ze nie było mnie w domu kilka dni (!). Tzn zasnęłam np. w poniedziałek, a obudziłam się kilka dni później i jednocześnie nie pamiętam,że robiłam te zakupy z paragonu który widzę. Wstając z łóżka zastanawiam się długo - jak spytać moją mamę, ile czasu mnie nie było w domu, przecież zrobię z siebie wariatkę. Z zachowania mamy wynika, że nie zaginęłam, nie martwiła się o moją nieobecność. Patrzę jedynie w kalendarz i naprawdę brakuje mi kilku dni z życia. Zresztą kto normalnie chodzi spać do łózka z dowodem zakupów. Myślę o tym, że ONI próbują sprytnie ukryć przede mną fakt zabierania mnie, ale nie do końca poznali naszą psychikę byśmy nie czuli się pokrzywdzeni przez nich. W końcu, gdy pytam mamę, jak długo byłam na „wyjeździe”, ona coś mi odpowiada, ale teraz nie pamiętam już konkretów. Pamiętam tylko tyle, że nie była zaniepokojona, według niej wszystko było ze mną w porządku. Koniec snu.

Ten ostatni sen najbardziej mnie zdziwił, bo akurat teraz od dawna nie mam okazji do podróży służbowych, na wakacje nie jeżdżę samotnie i nie byłoby pretekstu do spełnienia takiego snu, w którym nie ma mnie kilka dni w domu i np. tracę pamięć z powodu imprezy czy alkoholu. W ogóle nie piję, nie pociąga mnie stan nietrzeźwości. Kiedy się obudziłam, poczułam ogromną ulgę, że to „tylko” sen, bo byłam realnie przerażona, co się ze mną działo przez ponad tydzień i dlaczego nikt w domu nie zauważył mojej nieobecności. Mój osobisty wniosek jest taki, że Oni mogą być może sprawdzać, czy dane osoby są w ogóle otwarte na kontakt, czy coś takiego. Z opowieści archiwalnych Fundacji wynika, ze wiele osób przeżywa straszną traumę spowodowaną wizytami, porwaniami. Chciałabym wierzyć, że Przybysze mają swoją „etykę” i nie chcą nas krzywdzić.

Serdeczne pozdrowienia
Załogantka Lexis

P.S Można podać mój pseudonim.

Poniżej opis snu przysłany 18 września 2022

[...] Miałem dzisiaj dość nietypowy sen...a nietypowy bo powiem szczerze, że rzadko śni mi się coś po czym w strachu się budzę. Śniło mi się, że jestem na dworze z żoną i dzieckiem. Byliśmy nieopodal jakiś bloków mieszkalnych w mieście. W głowie/myślach miałem informacje, że w tv kilka dni wcześniej wspominali że gdyby się coś działo to należy szybko się zbierać i zabrać ze sobą konserwy i jakieś "race" do wystrzelenia. Nie wiem czy te race to miały być ostrzegawcze czy miału służyć jako broń... Ta informacja w głowie to oczywiście było także w śnie... No i w pewnym momencie tak jakby niespodziewanie ogromna chmura zaczęła błyskać tak jakby w niej zaczęły wybuchać bomby i zrobiła się czerwono-pomarańczowa i z tej chmury zaczęli skakać spadochroniarze ubrani na czarno.... Strach i wręcz lek jak poczułem we śnie był nie do opisania.... Natychmiast krzyknąłem do żyny we śnie abyśmy szybko czym prędzej uciekali i abyśmy zabrali z domu te race i konserwy. Oczywiście w przerażeniu się obudziłem. Czułam we śnie nie tylko sam strach przed tym że jakieś obce wojsko przyjdzie i strzeli do mnie z bronii i mnie zabije ale wręcz lek nie do opisania, że to co oni zrobią nam to jest okropieństwo jak strach przed najgorsza formą tortur.


-----Original Message-----
From: [...]
Sent: Thursday, September 1, 2022 9:34 AM
To: FN
Subject: Orbs z monitoringu


Dzien dobry, niedawno kupilem kamery do zdalnego monitoringu do mojego domu, kamery zaczely rejestrowac dziwne latajace białe kule, Kazdej nocy udaje sie nagrac 2 lub 3 takie sytuacje, kamery w trybie podczerwieni. Przesylam jedno z dzisiejszej nocy.




zwiń tekst



Realistyczny sen, który miały dwie osoby
Sob, 17 wrz 2022 07:00 komentarze: brak czytany: 2726x

Witam FN. Powraca do mnie w ostatnich dniach dziwny sen. Śni mi się, że razem z moją rodziną będę uciekał z domu. Jest bardzo realny, czuję w nim strach. Potem się budzę i za dzień, dwa sen powraca znowu. Piszę o tym do Państwa dlatego, że bardzo podobny sen prześladuje od początku tego roku mojego sąsiada. On także ma sen, że pakuje rzeczy i ucieka samochodem z rodziną. Pomyślałem, że to dość osobliwe.......

czytaj dalej

Witam FN. Powraca do mnie w ostatnich dniach dziwny sen. Śni mi się, że razem z moją rodziną będę uciekał z domu. Jest bardzo realny, czuję w nim strach. Potem się budzę i za dzień, dwa sen powraca znowu. Piszę o tym do Państwa dlatego, że bardzo podobny sen prześladuje od początku tego roku mojego sąsiada. On także ma sen, że pakuje rzeczy i ucieka samochodem z rodziną. Pomyślałem, że to dość osobliwe i Was zainteresuje. Pozdrawiam FN.
[...]




To i ja podziele sie z Wami moją osobistą historią. Rok temu umarł mój tato. Kilka dni przed śmiercią poprosilam go aby "juz po "przyszedł i w jakikolwiek sposób powiedzial jak tam jest . Długo nic sie nie dzialo pomimo ze czesto czułam jego obescnosc. Az jakies 3 miesiace temu miałam sen. Ktoś puka do drzwi , otwieram patrze a to mój tato. Pytam sie go co tu robisz , przeciez ty nie żyjesz , był pogrzeb , lekarze stwierdzili ze nie zyjesz. A mój tato odpowida mi tymi słowami "pomylili sie ja wciąz zyje" wiec ja dalej go pytam  to gdzie byłeś jak ciebie tyle miesiecy nie było ? a tato odp "podróżowałem, byłem w Hiszpani i jeszcze paru miejscach podawał szczegóły" Zaprosiłam do go domu , obawiałam sie ze bedzie na mnie krzyczał bo juz troche jego rzeczy posprzątałam na dobre. Wszedł do swoego pokoju połozył sie na łózku. Zamknęłam za nim drzwi i mówie do siebie ze to nie moze byc na prawde to mi sie sni w tym snie. Poczekałam jakis czas i otwieram znów te drzwi z myslą ze to nie prawda. A tato mój siedzi juz na krześle i oglada jakies papiery. W tym momencie sie obudziłam . Sen tak realny rzeczywisty , pamietałam każdy szczegół z niego. Tato dotrzymał słowa :) Serdecznie pozdrawiam Pana Roberta i całą załoge Nautilusa :)


 

Z POCZTY DO FN: Witam. Chciałbym przedstawić swój sen z bodajże marca br. Śniło mi się, że ubrany byłem w ubranie moro i uciekałem przez las od spadających z nieba zestrzelonych samolotów wojskowych. Uciekałem leśną drogą do momentu pojawienia się zabudowań. We śnie wiedziałem, aby omijać takie miejsca, wróciłem więc na leśną drogę. W oddali zauważyłem światła samochodu. Zacząłem uciekać. Jednak samochód był coraz bliżej. Wiedziałem, że mnie dogoni. Był to pomarańczowy Matiz, który podjechał do mnie i się zatrzymał. Otworzyły się drzwi, a w środku siedział kosmita typu Jabba z Gwiezdnych Wojen z wielką głową ledwo mieszczącą się z przodu samochodu i pyta z rosyjskim/ukraińskim akcentem: "Drewnik a gdzie gorod?" W tym momencie się obudziłem. Wiem, że ten sen to wynik wojny na Ukrainie, jednak skąd pojawił się kosmita? Pomarańczowy matiz też może symbolizuje pomarańczową rewolucję na Ukrainie. Sam nie wiem co o tym myśleć. Pozdrawiam całą załogę.[...]

 

[...] Dla mnie sen to cos co szybko zapomina, a wizje to pamietam kilkanascie lat, i to ze wszysstkimi sczegolami. Kilka lat temu mialem taka wizje, stoje na tarasie-balkonie i patrze wczyste niebieskie niebo. Mam takie dziwne uszucie ze tam jest duzy ruch. Nagle niebo przecina cos jahby wiazka laserowa skierowana od ziemi, nastepuje wybuch i na niebie unosza sie kleby czarnego dymu.
Chwile pozniej widze jak na trawie pod balkonem ugina sie trawa, jakby ktos po niej szedl, tylko byl niewidzialny. Schodze na parter i otwieram drzwi na taras i zapraszam do srodka. Wiem ze niepowiniem zapraszac obcych, bo moga to byc demony, ale tym razem mam pewnosc ze nie sa demonami, lecz ich wyglad jest tak straszny , ze nie chca sie mi pokazac. [...]


[...] Moi drodzy takie zdarzenie u mnie. Mam synka 6 lat. Jak miał 3 latka bawiąc się z babcią ( moją mamą) zaczął mówić do kogoś i mama mówi z kim rozmawia to odpowiedział że z taką wysoką panią która stoi obok. Mama zna temat i ciągła go za język żeby powiedział coś więcej ale za bardzo nie chciał. Teraz już nic nie widzi. To zdarzenie miało miejsce 2 razy i tylko w ogrodzie. Pozdrawiam serdecznie wszystkich świadomych [....]

Od: [...]

Zbieg okoliczności a może coś w tym jest:

Wybuch I wojny światowej 28.07.1914
28+7+19+14 = 68

Wybuch II wojny światowej 01.09.1939
1+9+19+39 = 68

...................................... 24.02.2022
24+2+20+22 = 68



zwiń tekst



Dziwne dźwięki na Ziemi - słyszałam to 20 lat temu!
Nie, 22 maj 2022 09:20 komentarze: 2 czytany: 7780x

Był taki czas wiele lat temu, na pewno ponad 20, „trąby jerychońskie”, były często słyszalne w miejscu, w którym wtedy mieszkałam - w Lublinie. Były głośne i wyraźne, zazwyczaj wczesnym rankiem w sobotę lub w wieczorami, około 21. Słyszałam je ja (miałam wtedy około 13-15 lat), słyszeli moi rodzice. Ich dźwięk dobiegał jakby z nieba lub spod ziemi - nie można było zlokalizować jego źródła - z kierunku.......

czytaj dalej

Był taki czas wiele lat temu, na pewno ponad 20, „trąby jerychońskie”, były często słyszalne w miejscu, w którym wtedy mieszkałam - w Lublinie. Były głośne i wyraźne, zazwyczaj wczesnym rankiem w sobotę lub w wieczorami, około 21. Słyszałam je ja (miałam wtedy około 13-15 lat), słyszeli moi rodzice. Ich dźwięk dobiegał jakby z nieba lub spod ziemi - nie można było zlokalizować jego źródła - z kierunku Zalewu Zemborzyckiego (mieszkałam wtedy na osiedlu Konopnickiej).

Nigdy nie zarejestrowaliśmy tego dźwięku, ale był bardzo częsty - z tego, co pamiętam, około raz w tygodniu, czasem codziennie, wiosną lub latem. Co charakterystyczne, rozlegał się zawsze wtedy, kiedy niebo było bezchmurne, pogodne, błękitne lub różowawe. Były kiedyś i w zimie, ale zawsze przy doskonałej pogodzie.

Nie ma możliwości, aby wiązały się z jakąś budową, obecnością anteny czy stacji przekaźnikowej - niczego takiego w tamtym czasie nie było. Znam śpiew drutów elektrycznych na mrozie, znam buczenie stacji trafo - to nic z tych rzeczy. Dźwięk „trąb” był ogromny (takie określenie najlepiej je opisuje), przestrzenny, jakby rozciągający się między niebem a ziemią, jak wertykalna fala, przenikająca wszystko. Tak, był jak fala, inny niż wszystkie inne dźwięki. Był niski, ale nie wibrujący. Jednostajny. Nie miał początku, nie kończył się, a gasł. Zawsze był słyszany „od środka”, trochę jak sen, którego początku nie dostrzegamy. Nie niósł ze sobą żadnego niepokoju, niczego takiego nie indukował. Był, przenikał, brzmiał. Był i był nieziemski.

Od bardzo wielu lat już go nie słyszałam, nawet teraz, kiedy mieszkam w tym samym mieszkaniu.

Mogę powiedzieć jeszcze to, że słyszałam go moja mama i ja, które mamy doświadczenia - między innymi - spotykania różnych istnień, jak i mój tata, który powrócił ze śmierci klinicznej i mówi, że to, czego tam doświadczył, jest tajemnicą, której nie może wyjawić. Nie wiem, czy to ma jakiekolwiek znaczenie, ale jest to kontekst całego doświadczenia.

Łączę serdeczne pozdrowienia,
[...]




o takich właśnie dziwnych dźwiękach pisaliśmy wielokrotnie

https://www.nautilus.org.pl/artykuly,3058,dziwne-dzwieki-dochodzace-z-ziemi---ten-temat-powraca.html?cat_id=117



zwiń tekst



Sen z koncertem Metallica – weryfikacja
Śr, 18 maj 2022 18:30 komentarze: 18 czytany: 4553x

Witajcie. Rok temu w marcu opublikowaliście mój opis snu, w moim odczuciu proroczego, jaki wtedy miałem pewnej nocy. Był to czas ograniczeń pandemicznych zapowiadanych i nakładanych na nas nagle, i tym się sugerowałem myśląc o zdarzeniach ze snu. Jednak od czasu inwazji Rosji na Ukrainę widzę to w innym świetle tym bardziej, że kilka tygodni temu miałem kolejny sen, o którym potem.Oto weryfikacja .......

czytaj dalej

Witajcie. Rok temu w marcu opublikowaliście mój opis snu, w moim odczuciu proroczego, jaki wtedy miałem pewnej nocy. Był to czas ograniczeń pandemicznych zapowiadanych i nakładanych na nas nagle, i tym się sugerowałem myśląc o zdarzeniach ze snu. Jednak od czasu inwazji Rosji na Ukrainę widzę to w innym świetle tym bardziej, że kilka tygodni temu miałem kolejny sen, o którym potem.

Oto weryfikacja tego pierwszego snu, który teraz streszczę. W pierwszej scenie widzę koncert Metallici na którym śpiewano „100 lat”, potem w kolejnej scenie, na ulicy w moim mieście zostaję zatrzymany przez dwóch mężczyzn mówiących ze wschodnim akcentem, tak jakby to był punkt kontrolny, gdzie mówię, że idę odwiedzić mamę. Cała sytuacja budzi we mnie lekkie poirytowanie, to co mówię to tak, jakbym kłamał lub dawał odpowiedź od niechcenia. A oto rzeczywistość. Metallica zagrała w USA dwa koncerty jubileuszowe (40lecie zespołu) 17 i 19 grudnia 2021. 19 grudnia odwiedziłem mamę, na jej prośbę, spodziewałem się nawet jakiegoś zatrzymania przez policję na przykład, ale nic takiego nie nastąpiło. Pogoda był taka tego dnia jaka mi się przyśniła, akurat zima odpuściła i zrobiło się deszczowo i jesiennie. Od września mieliśmy w Polsce stan wyjątkowy pod granicą z Białorusią, a od 1 grudnia wprowadzono ograniczenia w ruchu w ponad 100 miejscowościach na tym terenie, gdzie przecież LUDZIE MÓWIĄ TAM Z CHARAKTERYSTYCZNYM WSCHODNIM ZAŚPIEWEM.

W mediach mówiono o punktach kontrolnych. Jak powiedziałem, w tym czasie nie skojarzyłem tych faktów, bo wszyscy koncentrowaliśmy się na pandemii i utrudnieniach z tym związanych. Także fakty (grudzień 2021) ze snem (marzec 2021) można by lekko powiązać, ale kilka tygodni temu śniłem kolejny, intuicyjnie czując, proroczy sen i tu jakby krócej ale konkretniej.
Pierwsza część snu zupełnie abstrakcyjna i o tym nie będę pisał. W drugiej znajduję się w biurze jakby WKU lub czegoś podobnego. Wiem, że dostałem wezwanie do służby, może pracy w armii (nie byłem w wojsku więc nie jestem rezerwistą ale mam kategorię D).

Czuję że nie mam wyjścia w tej sytuacji, rezygnacja miesza się ze strachem. Facet za biurkiem po rozmowie ze mną mówi, że dostaję przydział na pracę w hangarze na lotnisku. Wręcza mi komplet munduru. Następnie pada pytanie o moje jakieś umiejętności, odpowiadam że „communicative english”. Po chwili do tego pokoju wchodzi czarnoskóry żołnierz (czuję że USA-NATO) mówiąc „come with me”. Idę za nim korytarzem i sen się kończy. Słowa te piszę i wysyłam do Nautilusa 8 maja. Pozdrawiam.
 (do wiad. Red.)


  [..] Dzień dobry.

    Chciałbym się podzielić starym przeczuciem gdzieś tak z 2004 roku.

    Sytuacja zaczyna się w pociągu, typu podobnego do EN57. Chodzi o to że nie miał przedziałów tylko miejsca siedzące. Wszyscy w pociągu są wcieleni do zielonych ludzików. Podczas rozmowy / tłumaczenia innym co się dzieje. Zostaje wyrzucony z pociągu. Trafiam do miasta. Tylko miasto nie jest zniszczone, tylko puste. Tam spotkam parę osób.

    Z czasem tych osób będzie coraz mniej. Az w końcu zostanę sam. Miasto będzie puste. Będzie problem z wychodzeniem za budynki. Coś będzie latać i szukać śladów termicznych ludzi i oni będą zabijani, w 2004 nie rozumiałem co to może być. Przez teren miasta przejdzie parę razy front, może z trzy razy. Ciężko określić. Przy ostatnim spotkaniu z zielonymi ludzikami.  Będą mieli coś na oczach jakby denka z pokrywy obiektywu lustrzanki. Takie kapsle zasłaniające oczy. One będą dawać jakieś informacje.


    Od dłuższego czasu też mam wewnętrzna potrzebę robienia zapasów jedzenia. W 2018 coś zmusiło mnie na archiwizowanie danych. Zgrywanie zdjęć / filmów i innych rzeczy na płyty BluRay aby zabezpieczyć dane na wojnę.

    Podczas ostatniego zamykania ludzi w domach zastanawiałem się jak będą wyglądać ulice w przyszłości i poczułem pustkę. Miasto jak by było puste bez ludzi. Nie jest zniszczone tylko puste. Uczucie mam jak by było dużo mniej ludzi na planecie.


    Średnio nadaje się na opisywanie.

    Pozdrawiam,

[...]


Szanowna Redakcjo Fundacji Nautilus, drodzy Państwo!
Od bardzo wielu lat interesuję się zjawiskami niewyjaśnionymi i prawdopodobnym życiem pozaziemskim. Kilka lat temu zacząłem dość regularnie czytać Wasze artykuły i różnego rodzaju materiały związane z tematyką, którą też bardzo
zgłębiałem. Poświęcam tym zagadnieniom wiele czasu. Około dziesięć lat temu zacząłem miewać dziwne przeczucia i niewiarygodne seanse podczas snów. Już wiele lat przed tym zauważyłem, że potrafię celnie przewidywać bliższą i dalszą przyszłość. Nie wiedziałem skąd te zdolności do prekognicji przyszłości i dość bezbłędne przeczucia.

Pewne wyjaśnienie tych kwestii i osobistych możliwości z tym związanych, wyjaśnił mi bardzo znany radiesteta i znawca tych szeroko pojętych zagadnień. Jako ekspert i badacz pewnych zjawisk
niewyjaśnionych, przeszedł przez pewne obszary wiedzy naukowej i znalazł się w parapsychologi,
a właściwie w dziedzinie wiedzy, uznanej za paranaukę. Jako inżynier elektronik badał zjawiska kwantowej teorii ciała stałego, interesował się filozofią psychotroniki, radiestezją, zjawiskami astralnymi i teorią pomiarów biopola człowieka.

To niezwykły człowiek, który poza teoretycznymi i naukowymi doświadczeniami, posiadał zdolność widzenia aury (biopola) człowieka, a nawet określić w przybliżeniu siłę oddziaływania tych zjawisk na otoczenie i przestrzeń zdarzeń.
Mówiąc krótko, stwierdził, że niezwykłość i pewna tajemniczość tkwi w moich przymiotach, które są niezaprzeczalne i wyjątkowe. Silne biopole z wyraźną kolorową aurą, uzewnętrzniona szósta czakra oraz rzadko spotykana grupa krwi A1B z ujemnym czynnikiem Rh, tworzą tą - jak określił - nadzwyczajną konstrukcję fizyczno duchową człowieka. Moje możliwości nie zamykają się tylko do przewidywania, czy nawet wywoływania pewnych zjawisk przestrzennych, ale też do wpływania na poprawę zdrowia fizycznego i psychicznego drugiego człowieka. Parokrotnie przekonałem się ostatnio, że to naprawdę działa.

Być może kiedyś potwierdzi to jeden z naszych zacnych Załogantów. Nie chciałbym uprzedzać pewnego biegu wydarzeń z tym związanych.

Ten cały wstęp jest intencjonalny, aby w jakimś sensie lepiej dotarł do zainteresowanych Załogantów i Czytelników, bo to, co teraz napiszę może być niejako potwierdzeniem moich dotychczasowych doświadczeń na pograniczu zjawisk proroczych z spełniającą się przepowiednią i zbliżającym się wydarzeniem w wymiarze ogólnoświatowym. Kilka dni temu, dokładnie 25/26 w nocy, po raz szósty od 2012 roku, miałem sen proroczy, który - w pewnym sensie - mnie zaskoczył. Poprzednie pięć snów, które obszernie i dokładnie opisałem i przesłałem do Fundacji Nautilus, są zamieszczone na stronie XXI PIĘTRO.
Ostatni sen, który był jakby kontynuacją czterech poprzednich miał miejsce w styczniu 2021 roku, czyli około 15 miesięcy temu. Od dawna piszę, że około 2024 roku ma dojść do jakiegoś nadzwyczajnego i niespotykanego od tysięcy lat wydarzenia na naszej Planecie. To, co doznałem w ostatnim, szóstym już śnie z tego - jak już określiłem wcześniej - serialu wizyjnego - jest po prostu zadziwiające.

...Przebywałem z liczną grupą nieznanych mi ludzi w jakimś dużym hotelu. Wieczorem spędzaliśmy czas w holu hotelowym i spoglądaliśmy przez oszklony, szeroki taras, na pięknie rozpościerający się krajobraz i równie zjawiskowe, gwieździste niebo. Po pewnym czasie, ku zaskoczeniu wszystkich, zaobserwowaliśmy wyjątkowo liczne pojazdy pozaziemskie, które z dużą ruchliwością, zwinnością i dynamiką poruszały się po niebie.

Były raczej niewielkich rozmiarów, ale w bardzo dużej ilości. Nikt nie przewidywał, co będzie się
działo dalej, byliśmy tym faktem poruszeni i w ciszy oraz skupieniu przyglądaliśmy się jak zahipnotyzowani temu, co widzieliśmy. Nikt nie rozmawiał i nie dyskutował, tylko patrzył w niebo.

Nagle z tej gęstwiny pojazdów, jakby w ich asyście, wyłonił się duży cylindryczny pojazd, kształtem przypominający nieco pojazd zaprezentowany w Fundacji Nautilus z PROJEKTU " KONTAKT", chociaż z bardziej wyraźnym "Centrum".
Pojazd zbliżał się do lądowania i po krótkim czasie osiadł na rozległym przytarasowym terenie koło hotelu. Chyba największym zaskoczeniem dla wszystkich obserwujących osób, była postać "PRZYBYSZA Z NIEBIOS", która opuściła ten wspaniały i tajemniczy pojazd. W naszym kierunku zmierzał nieziemski i zagadkowy "POSŁANIEC", który nie miał żadnego skafandra, bądż podobnego stroju, jak postacie z poprzednich snów. Był odziany w białe, eleganckie szaty, niczym Prorok, z długą, siwą brodą i równie jasnym blaskiem włosów na głowie. Nie wiem w jaki sposób dotarło to do mojej świadomości, że był Żydem. Bardzo przypominał biblijnych mędrców i proroków, a najbardziej z wyglądu, który utrwalił się w mojej pamięci niczym obraz,
przypominał Mojżesza. Gdy ten wspaniały PRZYBYSZ zbliżał się do nas, pierwszy podbiegłem otworzyć drzwi tarasowe, chcąc przywitać GOŚCIA.

Inni ludzie byli jakby zaskoczeni i usztywnieni.

Gdy się ukłoniłem i powitałem tą tajemniczą POSTAĆ, zostałem pogłaskany po głowie i otrzymałem następujący przekaz: " nie obawiajcie się, oto jestem i będę z wami" W tamtej chwili
przeszło mnie niewyobrażalne uczucie, byłem niesłychanie uspokojony i pełen nieopisanej nadziei, czując, że coś będzie się działo nieziemskiego. Po jakiejś chwili znaleźliśmy się w jakimś dużym pomieszczeniu, w którym zamieszkał nasz PRZYBYSZ Z NIEBIOS.

Były tam niezliczone ilości różnych dóbr ( ubrania, obuwie,
jedzenie, kosmetyki, słodycze, biżuteria, itp )

Wszyscy byli obdarowywani dobrami. Każdy mógł wybrać, co mu się podobało. GOŚĆ stwierdził, że jeśli czegoś zabraknie, dostarczy kolejną potrzebną ilość, aby wszystkiego było pod dostatkiem. To coś, czego nikt się nie spodziewał, wszyscy byli pod niezwykłym wrażeniem tego, co ludzi spotkało ze strony tej tajemniczej ZNAKOMITOŚCI.

Po tych zapowiadanych niezwykłościach, ludzie z nadzieją opuszczali to pomieszczenie i udawali się do swoich miejsc. Pożegnałem się również z tajemniczym PRZYBYSZEM. Czyżby to jakaś oznaka, że niebawem na Ziemię przybędzie Avatar w ludzkiej postaci ? Po chwili mój sen się zakończył. Przeczuwam, że to nie jest ostatni przed zbliżającym się ujawnieniem prawdy o życiu pozaziemskim.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Pedro



zwiń tekst



Sen o poprzednim życiu
Wt, 10 maj 2022 02:42 komentarze: 9 czytany: 5460x

Witam załogę Nautilusa. Chciałabym podzielić się z wami moim dzisiejszym snem dotyczącym albo mojej bujnej wyobraźni albo jakimś cudem wspomnienia z poprzedniego życia. Do tej pory nigdy takiego snu nie miałam. W każdym razie, w śnie byłam młodą dziewczyną, przypuszczam, że nie mialam juz rodziców bo w spadku dostałam piękny motor Harley Davidson mój tata trzymał go bo był po jakimś sławnym muzyku.......

czytaj dalej

Witam załogę Nautilusa.
Chciałabym podzielić się z wami moim dzisiejszym snem dotyczącym albo mojej bujnej wyobraźni albo jakimś cudem wspomnienia z poprzedniego życia. Do tej pory nigdy takiego snu nie miałam. W każdym razie, w śnie byłam młodą dziewczyną, przypuszczam, że nie mialam juz rodziców bo w spadku dostałam piękny motor Harley Davidson mój tata trzymał go bo był po jakimś sławnym muzyku i zostawił go specjalnie dla mnie. Tam gdzie mieszkałam w tym śnie a była to jakaś biedniejsza dzielnica w Stanach Zjednoczonych lata około 70/80 był klub dla muzyków  i wielbicieli motocykli, od hipisow po skinów  każdy był tam mile widziany  a ich zachowanie było neutralne, nikt tam nie traktował nikogo źle, wręcz  przeciwnie w piwnicy tego klubu był jakby przytułek.

Można było otrzymać pomóc, przespać się i ubrać. Śniłam, że przechodziłam koło tego klubu i leżał tam na ziemi chłopak, bez koszulki, luźne długie spodnie i miał przy sobie plecak taki jak mają osoby wspinające się w górach, jakaś  lina przy nim i różne przyrządy do wspinaczki. Zaprowadziłam tego chłopaka do klubu a tam się nim zajęli, ja w śnie mialam wrażenie, że on jest przemarznięty i pod wpływem narkotyków. Po kilku dniach weszłam do piwnicy klubu i przyniosłam chyba jakieś ubrania, byłam tam z koleżanką i był tam też ten chłopak szukał koca, zerkaliśmy na siebie między tymi koszami z ubraniami, uśmiechał się do mnie i wiedzialam że ktoś mu powiedział że to ja go przyprowadziłam. Przyszłam tam ponownie i  już go nie było, nie miałam żadnych wiadomości o nim.

Później byłam w mieszkaniu, szeregowe domki lub pokoje, nie jestem pewna, ale w mieszkaniu na przeciwko mnie nie było zasłon i zobaczylam tego chłopaka przez okno, znałam to mieszkanie, wiedziałam że nie ma w nim mebli dlatego szukał koca, wiedziałam tez że sięga wlasnie po płyty gramofonowe i puszcza muzykę, ja jako mloda dziewczyna, również puściłam u siebie muzykę i zaczął tańczyć  po to aby mnie zauważył i tak się stało, ale zgasilismy światła, nikt do siebie nie wołał z okna po prostu wystarczyło mi to że mnie znow zobaczył i że jest jednak blisko. Kolejny dzień i chciałam do niego isc ale juz go tam nie było, w śnie ciągle tylko słyszałam imię Simon, powtarzane jak mantra. Jednocześnie w tym śnie wiedziałam, że przecież tu mam męża Szymona, że mam dzieci i pewnie mój mózg płata figle i mięsza fakty...

ciągle dalszy snu, przyszłam do klubu, byłam w jednym z pomieszczeń jak ktoś powiedział, że jakis facet na mnie czeka. Wpuścili go do tego pokoju a mnie zalała fala tak wielkiej miłości do niego, wiedziałam, że bardzo się kochamy, czułam dosłownie zapach jego skóry, wiedziałam jaki ma charakter jakie zachowania, był taki lekko flegmatyczny nie umiem tego ubrać w słowa tak jakbym chciała. Pamiętam że w śnie leżałam obok niego a on powiedzial do mnie Yatoo lub Yatus nie wiedziałam co to i zapytałam czy to jakieś Japońskie słowo a on zaczął się śmiać. I na tym sen sie skończył, po obudzeniu niesamowita mieszanka uczuć, co ja tu robie? To nie moje życie... smutek jednocześnie poczucie miłości i straty. Zaczęłam grzebać w przeglądarce i tak, wiem, że jak się chce to znajdzie się jakieś połączenie dla swoich snów, ale aż się poczułam dziwnie jak zobaczyłam, że był ktoś taki jak alpinista Simon Yates a nawet lata się zgadzały, okazało się, że nagrali nawet film o swoich tragicznych przeżyciach i górach,  nigdy nie oglądałam tego filmu, nigdy tez nie interesowała mnie wspinaczka, nie wiem co o tym myśleć. Zapewne śmieszny zbieg okoliczności, pozdrawiam. Proszę nie publikować moich danych :)


 

From: [...]
Sent: Sunday, May 8, 2022 10:56 PM
To:
Subject: "Legenda o kościółku na szczycie Góry Bucze"

 

"Walenty Krząszcz, regionalny pisarz urodzony w Górkach [Śląsk Cieszyński], tak  opisuje tę legendę w swoim opowiadaniu: 

 Opowiadają, że przed laty dziewczyna jedna wybrała się w dzień Wszystkich Świętych na Bucze po liście. Zeszła w zapadły wąwóz i poczęła grabić, gdy wtem potknęła się o jakiś twardy, żelazny przedmiot. Rozpostarła w tym miejscu trawę i ujrzała z niemałym zdumieniem żelazny, zardzewiały krzyż, sterczący z ziemi. Równocześnie usłyszała bicie dzwonów, słaby, drżący odgłos organów, zmieszany z uroczystym chórem ludzkim. Przeraziła się bardzo, rzuciła kosz z grabiami i na wpół martwa zbiegła z Bucza do wsi, opowiadając z przerażeniem, co na Buczu widziała i słyszała. 

 

Znaleźli się w Górkach dwaj śmiałkowie, którzy postanowili, że miejsce to dokładnie zbadają. Poszli wieczorem na Bucze, zaopatrzeni w rydle, kilofy i światło. Zeszli w oznaczony wąwóz i rzeczywiście ujrzeli sterczący z ziemi krzyż. Zaczęli kopać, a niedługo pod krzyżem ukazała się miedziana bania. Wyłamali w niej otwór i nie namyślając się długo, weszli do jej środka. Wąskimi schodami, na jakie natrafili, poczęli schodzić coraz niżej. Natrafili najpierw na wielkie spiżowe dzwony, a kiedy zeszli na sam dół, stanęli przed żelaznymi podwojami, odchylili je i weszli do zapadniętego kościoła. W blasku przyniesionej pochodni zobaczyli rzędy ławek, błyszczące lustra zwisające ze sklepienia, starożytne obrazy i mieniące się na chórze "piszczale" organ. Chłodny, grobowy, wilgocią przesiąknięty zaduch i złowroga cisza wypełniały wnętrze kościoła. Naraz odezwały się dzwony, śmiałkowie zgasili światło i skoczyli w ciemny kąt. Jakaś przygarbiona postać zaczęła zapalać świecie, a do wnętrza zaczęli wchodzić ludzie i zajmować miejsca w ławkach. Mieli blade i wynędzniałe twarze i siedzieli nieruchomo. Zjawił się też chudy, stary ksiądz na ambonie i zaczął kazanie w jakimś niezrozumiałym języku, który śmiałkowie po pewnej chwili dopiero zrozumieli. 

I dowiedzieli się, że przed pięciu wiekami kościół zapadł się w ziemię wraz z ludźmi za to, że ci w dzień zaduszny cieszyli się i tańczyli. Kazanie zakończyło się wezwaniem pod adresem obecnych w kościele śmiałków: "Wara wam od nas! Czekajcie, bo i na was przyjdzie kolej" - i coś wyrzuciło ich na powierzchnię ziemi, w miejsce, gdzie natknęli się na sterczący w niej krzyż. Wrócili do wsi, lecz nikt ich tu nie mógł poznać, bo włosy zbielały im jak mleko, a twarze zaorane zostały głebokimi bruzdami. Od tego czasu nikt już krzyża w wąwozie owym nie widział. Kościół zapadł się jeszcze niżej. Dziś na Buczu las szemrze swoje ciche, smętne pieśni o dalekiej przeszłości, o dawnej zgasłej wspaniałości zapadniętej wsi. Ludzie przechodzą tędy obojętnie i mało kto wspomni o tym, co się tutaj przed wiekami miało zdarzyć."

 Pzdr.


 

From:  [...]
Sent: Sunday, May 8, 2022 4:11 PM
To: FN
Subject: CE 3 Koźminek Lubuskie

Przebieg zajścia:
Opis rolnika w załączniku. Zdjęcie nr. 1.
Data:
02.04.2005
Świadek:
Jan Kiełbicki z Koźminka
Lokalizacja.
https://www.google.pl/maps/dir//52.2210991,15.7478933/@52.2190826,15.7381548,2032m/data=!3m1!1e3!4m2!4m1!3e0
Artykuły w prasie:
https://gazetalubuska.pl/tag/kozminek

Generalnie temat trudny (delikatny). Ludzie z racji wieku i wyznania przekonani o objawieniu, ale mi osobiście wygląda to na CE 3. Ja tego badać nie będę z racji braku predyspozycji, ale może Wam się temat spodoba i postanowicie coś w tym kierunku działać. Z tego co wiem świadek nadal żyje, ale jest bardzo pobożny i z pewnością nie da się przekonać do innej wersji wydarzeń. Mnie zastanawia samo miejsce i powody. Byłem tam dziś i zastanawiam się czy to przypadek. Pytań bez odpowiedzi mnóstwo.

Pozdrawiam
[...]





zwiń tekst



Buddo, pokaż mi Słońce!
Sob, 7 maj 2022 09:27 komentarze: 1 czytany: 3487x

Witam po raz kolejny i nie zanudzam, od razu do rzeczy. Otoz kilka dni temu obejrzalem film dokumentalny o mnichu budyjskim jezdzacym po wioskach oraz 'zbierajacym' dzieci do przyuczenia, glownie z biednych oraz wielodzietnych rodzin. Tytul na cda.pl ' Zagubione dzieci Buddy'.W pewnej chwili w filmie mnich dotyka srodka czola nowego adepta., ktory ma zamkniete oczy, pytajac czy widzi slonce - w swoim.......

czytaj dalej

Witam po raz kolejny i nie zanudzam, od razu do rzeczy. Otoz kilka dni temu obejrzalem film dokumentalny o mnichu budyjskim jezdzacym po wioskach oraz 'zbierajacym' dzieci do przyuczenia, glownie z biednych oraz wielodzietnych rodzin. Tytul na cda.pl ' Zagubione dzieci Buddy'.

W pewnej chwili w filmie mnich dotyka srodka czola nowego adepta., ktory ma zamkniete oczy, pytajac czy widzi slonce - w swoim sercu, nie naprawde. Pyta kilkakrotnie, chlopiec jednak nie widzi niczego. W dalszej czesci filmu widzimy nauki, cwiczenia ciala oraz podroze, polecam poznac ten unikalny dokument.

Do sedna - otoz po materiale usmiechnalem sie mowiac na glos raczej ironicznie : "Buddo pokaz mi slonce". Tak wiec zasnalem. Noc minela, rano klasycznie pubudka, w pokoju nadal ciemno o 5:30 rano przy zasunietych zaslonach. Oczy mam nadal zamkniete, przeciagam sie w lozku... i WIDZE nagle czerwone swiatlo, a raczej to, co widzi sie przy zamknietych oczach skierowanych w kierunku slonca - cala przestrzen czerwona, po prawej stronie w znanaj pozycji siedzi mnich spogladajac na lewo w gore ( na oko wysokosc godziny 10/11 na tarczy zegara) i usmiecha sie. Otworzylem oczy, bylo to masakrycznie niesamowite wrazenie. Dodam, ze daleko mi do tematu Buddy czy innych religii lub bostw swiatowych, lecz zdarzenie bylo nieoczekiwane i w sumie niesamowite.

Dane prosze zachowac dla siebie w razie publikacji.

[dane do wiad. FN]





zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 50 90
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 90

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN: [...] Dzień dobry,  Podzielę się z Wami pewną myślą dotyczącą reinkarnacji oraz obaw o dalszy los Polski.  W latach 90. w jednym z odcinków Nautilusa Zet były wypowiedzi chłopca, który w poprzednim wcieleniu mógł być rycerzem z Malborka. Powiedział, że specjalnie wybrał sobie kolejne wcielenie teraz we współczesnej Polsce bo tu mu się nic nie stanie, bo nie będzie tu wojen, a on już zginął raz w walce i drugi raz tego nie chce. Obecnie boimy się eskalacji wojny z Ukrainy...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 29 gru 2022 08:34 | 30.10.2022 po godzinie 18 siedzieliśmy z żoną i córką i obserwowaliśmy gwieździste niebo. Zauważyliśmy sporo obiektów przelatujących z różnych kierunków, z północy na południe i odwrotnie, ze wschodu na zachód i odwrotnie. Obiekty te świeciły białym, ciągłym światłem, niczym nie różniły się od tych 'mniejszych' gwiazd. Oczywiście nie wiem na jakiej wysokości leciały, ale ich prędkość na niebie była porównywalna do tej z jaką latają samoloty rejsowe. Obiekty te latały pojedynczo, lub w parach, ...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 15 stycznia 2023 | O 2023 roku, o mnie, Fundacji Nautilus,  zwykłej prozie życia i „szalupach ratunkowych”. Wpis w Dzienniku Pokładowym 15 stycznia 2023

czytaj dalej

FILM FN

PROJEKT KONTAKT - apel do czytelników!

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.