Dziś jest:
Czwartek, 17 sierpnia 2017

"Tylko nadzieja pozwala ujrzeć to, co niewidzialne, dotknąć tego, co nieuchwytne, dokonać tego, co niemożliwe" J. MacWright

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - schowaj formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Dramatyczny efekt "zabawy w wywoływanie duchów"
Pon, 14 sie 2017 08:44 komentarze: 2 czytany: 1354x

Jestem waszym stałym czytelnikiem od ładnych paru lat, mimo, iż nie udzielam się na forum itp itd, a konto założyłem stosunkowo niedawno. Chcę się z wami podzielić doświadczeniem ( nie do końca własnym), z jakim spotkała się moja siostra. Ale najpierw napiszę, to co spotkało mnie, a poskładałem to w większą całość po tym wszystkim co opiszę pod koniec. Byłem przez prawie 20 lat praktykującym katolikiem.......

czytaj dalej

Jestem waszym stałym czytelnikiem od ładnych paru lat, mimo, iż nie udzielam się na forum itp itd, a konto założyłem stosunkowo niedawno. Chcę się z wami podzielić doświadczeniem ( nie do końca własnym), z jakim spotkała się moja siostra. Ale najpierw napiszę, to co spotkało mnie, a poskładałem to w większą całość po tym wszystkim co opiszę pod koniec. Byłem przez prawie 20 lat praktykującym katolikiem ( od 6 do 18 roku życia byłem ministrantem). Po pewnym czasie praktyka zeszła na drugi plan jak nie trzeci( imprezy alkohol itp) i tak było do 2015 roku.

Z zapamiętywaniem snów jak to większość,raz pamiętam, a bywają dni gdy budzę się z myślą czy coś mi się śniło. Zapamiętałem i będę pamiętał do końca zycia 2 sny. W pierwszym śnie wysiadam z autokaru na skrzyżowaniu dróg, po lewej i prawej pola urodzajnego zboża, na wprost gęsty las, a przy drodze stara wiejska chata z drewna. Zanim wszedłem to spojrzałem w niebo, było słonecznie i zero chmur. Po wejściu nagle znalazłem się w łóżku, nade mną Mama odmawiała zdrowaśkę, po chwili włączyłem się do modlitwy.

Każde kolejne słowo zaczęło sprawiac mi trudności w wymowie, a mój głos się zmieniał i w tym śnie czułem potworne przerażenie, spojrzałem w oczy mamy i miała je czarne jak węgiel. Obudziłem się zlany potem. Drugi sen miałem podobny, z tym, że byłem ministrantem podczas mszy w kościele i tutaj identycznie miałem problemy z wymawianiem modlitwy... Obudziłem się wystraszony( te sny były w większym odstępie czasowym.Trzecie doświadczenie, które ułożyłem do kupy to było wrażenie mocnego pukania, albo uderzenia pięścią w drzwi mojego pokoku na 1-2 godziny przed wstaniem do pracy( oczywiście zrywałem się z łóżka wystraszony.Miałem też wrażenie jakby ktoś kładł się obok mnie.

Dlaczego to piszę??

Po powrocie do domu z nocnej zmiany ( siostra często jest z dziećmi u nas- mieszkam z rodzicami) siostra zapłakana prosi mnie, żebym poszedł z nią do kościoła, bo jest opętana, obudził ją w nocy smród zgniłego mięsa, widziała nad swoim łóżkiem cień postaci i zaczął ja przyduszać tak,że nie mogła się poruszyć. Gdy zaczęła się modlić to przeszło.Rozmowa trwała kilka minut ( ja po kilku minutach znalazłem sobie wytłumaczenie na to i pod nosem się zaśmiałem i poszedłem do siebie, bo przecież spała ze swoimi dziećmi w pokoju)

Na szczęście wpadła tego samego dnia moja kuzynka, która wzięła to na poważnie i poszła do księdza, który jeszcze tego samego dnia był u nas w domu. Ja miałem prace na 18 więc nie było mnie juz w domu. Gdy wróciłem rano , rodzice opowiedzieli mi co się działo. Moja siostra zaczęła mówić w innym języku. Ksiądz kazał przyjść za kilka dni całej najbliżeszej rodzinie do kościoła ( moi rodzice, ja, siostra, brat) Cała rodzina byliśmy na mszy w ostatni piątek miesiąca ( w mojej parafii w ten właśnie dzień jest msza z udziałem egzorcysty i zjeżdza się duzo osób), po jej zakończeniu ksiądz poprosił nas wszystkich o pozostanie. Nad każdym z nas odprawił egzorcyzm, poza siostrą. Nam kazał wejść na zachrystię i nas zamknął. Siostra w asyście osób pomocniczych została jako ostatnia. Trwało to 30-40 minut.

Na początku czuliśmy ulgę, aż usłyszeliśmy to potworne wycie i niezrozumiałe wyrazy-słowa.Tego nie da się opisać, tego tonu-tonów głosu!!! Nigdy tego nie zapomnę, każdy z nas płakał jak dziecko słysząc to wszystko. Przed samym końcem egzorcyzmu, wszedł ksiądz i prawie krzycząc do nas powiedział : Boże, co wyście narobili ?? Podczas rozmowy z rodzicami, dowiedziałem się, że w dzieciństwie mój brat i siostra bawili sie w wywoływanie duchów ( teraz mają ponad 40 lat), ja sam również bawiłem się z kolegą w dzieciństwie (mam 32 lata). Od tamtego czasu moja siostra była jeszcze 3 razy. Zaznaczyłem wszystkim, że nie chcę nic więcej wiedzieć ponad to co sam doświadczyłem. Ksiądz był kilka razy od tamtego czasu u nas, a na moje zapytanie o snach, odpowiedział spokojnie, że to była próba wiary. Zdałem sobie sprawe, że moim przypadku te właśnie sny mogły byc czymś więcej. Od tamtego czasu, dzięki Bogu jest wszystko okej, z moimi snami również. Teraz jestem bardziej otwarty na zewnętrzny świat.

Pozdrawiam redakcję.




zwiń tekst



Dziwny pasażer
Nie, 13 sie 2017 18:43 komentarze: 1 czytany: 878x

[...] Był koniec lata,rok 1982.Wracałem sam samochodem z Dolnego Sląska ,gdzie byłem odwiedzić moją dziewczynę ,póżniejszą żonę. Ok.20km przed moją miejscowością znajduje się Racibórz, przez który przejeżdżałem a który przed wojną był już w Niemczech. Przy wyjeżdzie z Raciborza był przystanek PKS a ok. 100m dalej przedwojenny budynek graniczny. Było już póżne popołudnie i na przystanku wielu ludzi.......

czytaj dalej

[...] Był koniec lata,rok 1982.Wracałem sam samochodem z Dolnego Sląska ,gdzie byłem odwiedzić moją dziewczynę ,póżniejszą żonę. Ok.20km przed moją miejscowością znajduje się Racibórz, przez który przejeżdżałem a który przed wojną był już w Niemczech. Przy wyjeżdzie z Raciborza był przystanek PKS a ok. 100m dalej przedwojenny budynek graniczny. Było już póżne popołudnie i na przystanku wielu ludzi,którzy machali mi ,żeby wziąść ich na "stopa".

Nie zatrzymałem się ale kawałek dalej,pod tym starym budynkiem granicznym stał samotnie męszczyzna i on także
machał ręką aby go podwieżć.Nie wiem dlaczego,ale tym razem się zatrzymałem. Drzwi otworzył mężczyzna w wieku ok.45 lat i spytał,czy jadę na kopalnię "Anna" w Pszowie. Muszę zaznaczyć, że do domu mogłem dojechać zarówno przez Pszów jak i przez Rydułtowy.Taka sama odległość, ale ja zawsze jeżdziłem przez Rydułtowy.Dlatego ,kiedy mężczyzna zapytał czy pojadę przez Pszów, zawahałem się ale powiedziałem, że tym razem pojadę ze względu na niego właśnie przez Pszów
zwłaszcza,że droga prowadzi koło bramy kopalni.

Miałem wtedy 2-drzwiowego starego Fiata. Autostopowicz usiadł obok mnie i więcej się nie odezwał tylko patrzył przed siebie. Kilkukrotnie próbowałem nawiązać rozmowę ale on jakby mnie nie słyszał.Nawet trochę się "wkurzyłem",że
wziąłem do auta takiego mruka po kilku godzinach samotnej jazdy. W końcu zbliżyliśmy się do bramy kopalni i wtedy on wskazał palcem  i powiedział tylko :"tu".Ale tam był znak zakazu zatrzymywania,więc zwolniłem do 30-40km/h i spojrzałem w moje boczne lusterko czy coś nie jedzie tuż za mną aby się bezpiecznie zatrzymać. Cały czas jeszcze jadąc odwróciłem się
do mężczyzny,żeby mu powiedzieć ,że musi szybko wysiąść jak się zatrzymam bo tu nie wolno stawać. Problem w tym,że miejsce obok mnie było puste,więc dalej bez zatrzymywania pojechałem dalej. Sytuacja była na tyle nienormalna,że nie doszło do mnie od razu,że gość zniknął mi z auta w trakcie jazdy,że drzwi były dobrze zamknięte i nie słyszałem ich otwierania
bądż zamykania.

Pierwszą rzeczą o jakiej pomyślałem to to,że facet bał się że będzie musiał zapłacić więc wolał uciec.Dopiero po jakichś 10-ciu minutach zdałem sobie sprawę z tego,że pasażer,który siedział obok mnie ,w ciągu 2 sekund mojej odwróconej uwagi otworzył drzwi, wysiadł,zamknął drzwi od zewnątrz,zrobił to bezszelestnie i w trakcie jazdy. Dopiero wtedy poczułem dreszcz i "gęsią skórkę" na rękach.Kiedy opowiedziałem to zdarzenie kolegom,to przez kolejne 2 miesiące sobie ze mnie żartowali, pytając najczęściej czy przyjechałem dzisiaj sam albo kogo mam dziś w aucie.Więc przestałem o tym opowiadać.

  W moim mniemaniu mogą być dwie wersje wytłumaczenia tego spotkania. Pierwsza to faktycznie duch osoby,która zmarła ,ale energetycznie nie odeszła i chce dalej pełnić swe stare obowiązki,w tym wypadku jeżdzić dalej do pracy.Dziwi też fakt,że nie stała na przystanku ,ale 100m dalej. A może kiedyś właśnie tam był przystanek?   Druga wersja:wspomniałem wcześniej,że do domu mogłem z Raciborza dojechać przez dwie różne miejscowości ale zawsze jeżdziłem przez jedną i tą samą.Tym razem było inaczej,pojechałem tą inną drogą.Nie wiem,być może gdybym wtedy pojechał jak zwykle to może stało by się coś złego,a ten "pasażer" spowodował oszukanie przeznaczenia, coś jak Anioł Stróż.
Pozdrawiam,pozostałe opiszę innym razem
  Tomek



zwiń tekst



Nocni goście
Sob, 12 sie 2017 07:28 komentarze: 3 czytany: 1274x

Jest to historia,która wydarzyła się  we wrześniu 1980 w Ferganie - Uzbekistan.                              Do Fergany określanej przez przewodnika jako " najdzikszej"części Uzbekistanu przylecieliśmy późnym popołudniem.Temperatura była bardzo wysoka /+ -/ .......

czytaj dalej

Jest to historia,która wydarzyła się  we wrześniu 1980 w Ferganie - Uzbekistan.
               
               Do Fergany określanej przez przewodnika jako " najdzikszej"części Uzbekistanu przylecieliśmy późnym popołudniem.Temperatura była bardzo wysoka /+ -/ 45 stopni.Dla tubylców już zima,tak przynajmniej mówili.Dla nas żar z jasnego nieba.Budynek hotelu jednopiętrowy.Jesteśmy atrakcją dla tubylców ,którzy odziani w czarne ,miejscowe stroje  w licznych grupach stali przed hotelem. Każdy miał na głowie tibitiejkę.
               Z uwagi na bezpieczeństwo ulokowano nas na piętrze.Okno naszego pokoju wychodziło na wewnętrzne podwórko,na którym w pobliżu /2 - 2.5 m/ rosło dość wysokie drzewo liściaste/ jakie ,nie mam pojęcia/W hotelu mieliśmy spędzić tylko jedną noc.Uprzedzono ,nas,żeby samotnie nie oddalać się .Najlepiej żeby w grupie był mężczyzna.W naszym towarzystwie było ich kilku.
               Po rozlokowaniu się i przygotowaniu do kolacji wyszłyśmy z towarzyszką podróży na krótki spacer.Przed hotelem stały grupki tubylców .W niewielkim oddaleniu od nich stało 3 poważnych,starszych ,odzianych czerń meżczyzn.Później skojarzyłam,że zapamiętałam ich od kolan w dół .Robiło się ciemno ,wróciłyśmy na kolację.Kolacja połączona była z tańcami w której uczestniczyła oprócz nas grupa niemiecka i francuska oraz sporo tubylców.

Moja towarzyszka tryskająca werwą i humorem  tańczyła z jakimś Azjatą.Bawili się doskonale,oczymś rozmawiali /tylko jak -ona nie znała rosyjskiego/.W pewnej chwili zdjęła mu z głowy tibitiejkę i nałożyła na swoją.Azjata z ciemnego zrobił sięw oka mgnieniu popielaty.Sytuacja zrobiła się groźna,wtrąciłam się,podobnie uczynili jego pobratymcy,Później wytłumaczyłam jej co zrobiła.

               Poszłyśmy spać.Nie wiem ,która była godzina.Okno było otwarte.Zasnęłam jak zwykle przykładając głowę do poduszki.Nie wiem jak długo spałam ,ale obudził mnie mocny szelest gałęzi  pobliskiego drzewa.Zaniepokojona leżałam,nasłuchując.Po chwili z dołu rozległ się jakiś głos.,po rosyjsku.


- ktoś ty,co tam robisz?Złaź natychmiast.
- to ja,pada jakieś imię czy nazwisko / facet od tibitiejki /
              

W tym momencie przeszłam na myślenie po rosyjsku - zawsze tak robiłam,wtedy się lepiej przyswaja teksty.

- pocoś tam wlazł?
- Ona zabrała mi męskość/ i coś tam jeszcze/
- ty głupku,czy ty wiesz kto tam śpi?
- wiem,czarna i lady / w drugim określeniu zachowuję formę wypowiadaną przez głos/,muszę tam wejść i ........................
-złaź natychmiast /

...i chyba wtedy przeszli z rosyjskiego na uzbecki czy inny nieznany mi język,zmartwiłam się tym faktem,ale prawie natychmiast zaczęły docierać   do mnie słowa rozmowy tak jakby wypowiadane były w moim ojczystym języku.

- no to co ,że lady,
- Dobrze,że przyszedłem.Czy ty wiesz ,kto śpi w tym pokoju?Czy ty wiesz ,kto to jest?
- lady
- to tulku

.....................i w tym momencie nastąpiła przerwa w rozumieniu rozmowy,Ciąg dalszy

- czy ona o tym wie kim jest,
- nie ,jeszcze nie ,
- a będzie wiedziała?
- jak przyjdzie czas,
-ona?,ona nie jest nasza.Chyba się pomyliłeś,Nie ta czarna?
-nie ,to lady.Ta druga przydana jest jej do pomocy w tym co robi.
-a co robi?
- to co robi
..........................................................................................
Dobrze,że przyszedłem,ale że dzisiaj,nie wiedziałem.Wiedziałem,że przyjedzie,powiedzieli mi,tylko nie powiedzieli kiedy.Dziś przyszedłem pierwszy raz i od razu ją zobaczyłem.

- będziesz z nią rozmawiał?
- nie,niewolno mi.Mogę tylko popatrzeć,Jutro też przyjdę.
-jutro wyjeżdżają,
-Dobrze,że przyszedłem,jutro też przyjdę.Chodź do domu,niech śpi ,niech śpi.

Słyszałam szelest oddalających się kroków i rozmowę,której już nie rozumiałam.Szybko zasnęłam.Rankiem pamiętałam dokładnie nocne wydarzenia ale nie mówiłam nic,nie chcąc deprymować koleżanki podróży.Po śniadaniu wyjeżdżaliśmy.W tym samym miejscu co dnia poprzedniego stało 3 mężczyzn w czerni . Dodam,że Azję Centralną odwiedzałam jeszcze kilkakrotnie ,i zawsze była to podróż magiczna / wydarzenia te wprawiały mnie w osłupienie/ADG
 



zwiń tekst



Kontakt naszej cywilizacji z obcą cywilizację w 2023-2024? Dziwny sen.
Pt, 11 sie 2017 07:55 komentarze: 17 czytany: 1339x

Ludzkość już za niedługo przeżyje niewyobrażalne wprost wydarzenie, jakiego współczesna cywilizacja nie potrafi sobie wyobrazić. Około 2023-2024 roku ziemskiego, dojdzie do ujawnienia się przed Ziemianami cywilizacji pozaziemskiej. Wiem, co piszę, bo wiedzę taką otrzymuję od 2012 roku od naszych, starszych Braci z Kosmosu. To, co opiszę teraz, jest dalszym ciągiem moich niezwykłych snów proroczych.......

czytaj dalej

Ludzkość już za niedługo przeżyje niewyobrażalne wprost wydarzenie, jakiego współczesna cywilizacja nie potrafi sobie wyobrazić. Około 2023-2024 roku ziemskiego, dojdzie do ujawnienia się przed Ziemianami cywilizacji pozaziemskiej. Wiem, co piszę, bo wiedzę taką otrzymuję od 2012 roku od naszych, starszych Braci z Kosmosu. To, co opiszę teraz, jest dalszym ciągiem moich niezwykłych snów proroczych, w których dochodzi do mojego kontaktu z przedstawicielami cywilizacji pozaziemskiej. Jeszcze niedawno opisałem mój drugi sen z 26.03.2014 r. Przez wiele miesięcy przypominałem o tym na różnych forach i portalach internetowych.

Zaznaczałem też wyraźnie, że przeczuwam, iż nastąpi dalszy bieg spraw za pomocą komunikacji przez świadomość. Jakaś niezwykła Moc podpowiada mi, że w jakimś, bliżej nie określonym czasie, będę miał następne sny, w których otrzymam następną porcję wiedzy o wydarzeniu jakie ma spotkać Nas, Ziemian. Po blisko dwóch latach, 22.01.2016 r., podczas nocnego spoczynku, w kolejnym, już trzecim, śnie, miałem znowu spotkanie z obcą Cywilizacją. Wszystko odbywa się jakby etapami, niczym serial i zawsze w snach jest pewna prawidłowość, bo przekazywane są dalsze obrazy i informacje związane z planowanym przybyciem na naszą planetę, pozaziemskich Istot. Sprawy przybierają naprawdę niewiarygodnego wręcz stanu rzeczy, bo związanego z najbliższą wizytą na naszym Globie, naszych Kosmicznych Braci.

Jak już wcześniej pisałem, najprawdopodobniej nastąpi to około 2023-2024 roku. Przez wiele tygodni i miesięcy od wspomnianego już i opisanego, drugiego snu, przeczuwałem, że będą kolejne i obiecałem, że podzielę się tym z Internautami, zainteresowanymi tym niezwykłym zjawiskiem. Powtarzam ponownie, że nie konfabuluję i niczego nie ubarwiam. To są również dla mnie bardzo tajemnicze sprawy i podchodzę do tego bardzo poważnie i z wielką pokorą. Odnoszę wrażenie, że dalszy ciąg zdarzeń, będzie następował wraz ze zbliżającym się, niespotykanym od tysięcy lat na Ziemi wydarzeniem, które zmieni przyszłość ludzkości. Podkreślałem wielokrotnie, że Cywilizacja ta doskonale orientuje się w szeroko pojętej kwestii życia i egzystencji mieszkańców naszego Globu. Znają Nas i wiedzą o Nas wiele.

Od początku tych niesamowitych, sennych obrazów i przekazów zrozumiałem, że początek naszej, ziemskiej cywilizacji, związany jest w jakimś sensie z tymi Istotami, z innej planety, którzy nawiązują ze mną ten niespotykany i wręcz niewiarygodny kontakt. Zaczęło się to ponad 5 lat temu. Wydaje się, jakbym został do tego wybrany? Z dotychczasowych przeżyć i moich relacji wyłania się coś, w co trudno uwierzyć. Jednak wszystko to układa się naprawdę w racjonalną i logiczną całość. Przypominam, coś niezwykle ważnego, co powiedziano mi w drugim śnie. Tego nie zapomnę już do końca życia. Cytuję : „NIE JESTEŚMY TAK JAK ONI, SAMI WE WSZECHŚWIECIE. NAD WSZYSTKIMI CYWILIZACJAMI, JEST JESZCZE KTOŚ POTĘŻNIEJSZY, WSZECHMOCNY". Nie określili TEGO BYTU słowem BÓG.

Nie określili słowem BÓG, bo to jest Nasze określenie ziemskie TEGO WSZECHMOGĄCEGO, panującego nad wszystkimi stworzeniami w bezkresnej przestrzeni Kosmosu. Ten, jak to nazwałem, "SERIAL", ma swój początek, jest kontynuowany i będzie miał niewyobrażalny, ekscytujący i zadziwiający Nas wszystkich, żyjących na Ziemi, FINAŁ. To naprawdę się zbliża i spotka ludzkość za kilka, niedługich, lat.

Dopisuję też przebieg trzeciego snu, który jest kontynuacją dwóch poprzednich, opisanych wcześniej. Było późne popołudnie, na dworze zapadała ciemność. Wyczuwałem jakieś poruszenie, niezwykłe zachowanie ludzi, wpatrujących się w niebo. Po jakimś czasie dochodziły, jakby z przestworzy, bardzo dziwne i niespotykane dźwięki, określiłbym jako przerażające. Nagle zauważyłem pojazd pozaziemski, który jakby przemieszczał się po nocnym niebie. Co jakąś chwilę zatrzymywał się niby, po czym, nagle przyspieszał i ruchem obrotowym, w jednej niemalże chwili, potrafił przemieścić się daleko, w innym kierunku. Patrząc od dołu na ten pojazd, widać było, że jego podstawa jest okrągła i mocno rozświetlona, jakby dużych rozmiarów spiralą, która żarzyła się na czerwono, cały czas obracając się wokół własnej osi. Ludzie byli przerażeni, zaczęli uciekać do swoich domów. Po krótkiej obserwacji, schowałem się również w pomieszczeniu, w którym akurat pracowałem. Przeczuwałem jednak, że pojazd wyląduje i z dużym napięciem czekałem, co będzie dalej.

Po krótkim czasie, otworzyły się drzwi do pomieszczenia, w którym właśnie przebywałem. W wejściu zobaczyłem Przybysza, ubranego w srebrny, wyraźnie lśniący kombinezon, jakby platynowy i taki mieniący się. Byłem bardzo podekscytowany i wystraszony, nie wiedziałem, jak się mam zachować. W jednej niemalże chwili stanąłem naprzeciw tego Przybysza, składając do siebie ręce, podobnie, jak robią to Japończycy. Wykonałem ukłon i w sposób pokorny przywitałem Go. Ten niezwykły gość skinął w moim kierunku głową i wszedł do pomieszczenia. Zaczął interesować się, co robimy, jakie mamy urządzenia i sprzęt, był zainteresowany na jakim poziomie żyjemy. To było takie bardzo wymowne, jakby potwierdzało, że sprawdzają poziom naszego rozwoju cywilizacyjnego.

W niedługim czasie pojawiło się wokół mnie więcej Obcych, wśród nich były również kobiety. Jedna z nich zbliżyła się do mnie i mnie objęła, dotykając swoją twarzą mojego policzka. Powiedziała wyraźnie, że czuje, jak emanuje między nami jakaś miłość i silna wielowiekowa więź, co jest dobrą oznaką. Osobiście poczułem również przypływ niezwykłego i nieznanego mi dotąd uczucia, nawet przewyższającego miłość międzyludzką. Coś takiego ogarnęło mnie właśnie w tym momencie. Nigdy dotychczas nie przeżyłem czegoś podobnego. Ze swojej strony zaproponowałem przybyłym gościom zorganizowanie jakiegoś, wspólnego, miłego spotkania z Ziemianami. Oni odpowiedzieli słowami, cyt:” "my zapraszamy do naszego KOŁA KWADRYGI na godzinę 18.00." Początkowo nie wiedziałem, co miało to oznaczać. Później zdałem sobie sprawę, że chodziło o ich pojazd.

Do wejścia na pokład tego pojazdu nie doszło. W pewnej chwili sen mój zakończył się. Jak już wspomniałem wcześniej, spodziewam się kolejnych, podobnych snów. Dalszym etapem tego może być przekazanie jakiejś wiedzy o nich samych? Wiem, że wiele osób traktuje to z przymrużeniem oka, a nawet kpi sobie z takich przekazów. Wcale mnie to nie dziwi, bo wiem, że istnieje odmienność poglądów na kwestie naszego życia, jego powstania i przyszłości rasy ludzkiej. Dla mnie nie ma to jednak znaczenia, czy ktoś w to wierzy, czy nie. Z biegiem czasu, wraz ze zbliżającym się kosmicznym wydarzeniem i pojawiającymi się wcześniej znakami z Kosmosu i na niebie, coraz więcej osób uwierzy, że zbliża się nowy porządek tego świata.

Jest w tym coś naprawdę niezwykłego, ponieważ po raz kolejny otrzymuję, w czwartym już śnie, informacje związane z jakąś obcą cywilizacją. Wcześniejsze przeżycia senne opisywałem wielokrotnie i dzieliłem się z internautami na różnych forach i portalach. Od trzeciego snu, który miałem 22.01.2016 roku, minęło prawie 1,5 roku. Czasokres między kolejnymi snami, które dotyczą życia pozaziemskiego jest podobny. To również jest ciekawe i zastanawiające. Myślę, że chyba zaplanowane przez jakąś nieznaną siłę i prawdopodobnie według jakiegoś harmonogramu? W kosmosie czas płynie wolniej, są to godziny lub dni, u nas miesiące i lata. Mogę tylko przypuszczać, że sygnały od obcej cywilizacji odbieram za pomocą świadomości wyższego rzędu i najprawdopodobniej są one nadawane na poziomie kwantowym lub jakąś bardziej skomplikowaną techniką-metodą, nieznaną jeszcze naszej cywilizacji. Według mojej intuicji i dotychczasowej komunikacji ze mną, która trwa już prawie 5 lat, wiem, że będzie to kontynuowane i dalsze informacje będę otrzymywał za pomocą obrazu i przy wykorzystaniu telepatii. Przekazy senne są taką formą komunikacji. Dla nas jeszcze nie do końca rozpoznaną. Oto, co przekazano mi w śnie, który miałem niedawno w nocy 07 czerwca 2017 roku, około godz. 1.00-1.30.

We śnie, obserwując niebo zauważyłem przemieszczającą się na nim planetę, która świeciła bardzo jasnym światłem. Początkowo myślałem, że widzę księżyc, który wyłaniał się zza chmur. Po krótkiej obserwacji wywnioskowałem, że nie jest to jednak księżyc lecz jakaś nieznana planeta, która zbliżała się do Ziemi. Z upływem czasu zaczęły się dziać dziwne rzeczy, które mnie przeraziły. Dochodziło do nagłych i niespotykanych wyładowań atmosferycznych, silnych huraganów i innych bardzo groźnych zmian na naszej planecie ( drżenie Ziemi, olbrzymie pożary i powodzie ). Po jakimś czasie zjawiska te uspokoiły się i nastąpiła względna cisza przed czymś, co zaskoczyło wszystkich ludzi na naszym Globie. Zaczęły lądować pojazdy kosmiczne, z których wyłaniali się Obcy o kształtach przypominających humanoidy, a także postacie przypominające androidy ( jakby skomplikowane roboty ).

Po spotkaniu z ludźmi zaczęli wypytywać nas, jak się żyje na Ziemi i czy jesteśmy zadowoleni z egzystencji. W tej części snu rozmowę prowadziły postacie zbliżone swoim wyglądem do człowieka. Kiedy odpowiedziałem, że jest jeszcze wiele zła na Ziemi i panuje wrogość między ludźmi oraz dochodzi do wzajemnego wyniszczania się przez wojny i mordy na dużą skalę, a ja źle się tu czuję, powiedziano mi, że mogą mnie zabrać ze sobą na ich planetę. Kiedy wyraziłem na to zgodę, zabrano mnie na jakąś dużą polanę, na której przebywali ludzie o różnych wyglądach, jakby z innych ziemskich kontynentów. Poinformowano nas, że wszyscy zostaniemy poddani szkoleniu i przygotowani do dalszej misji.

Ale o tym zadecyduje ich przywódca, który znajduje się daleko od nas i aktualnie przebywa w „BAZIE”na ich planecie, znajdującej się na orbicie w naszym układzie słonecznym. Po kontakcie z nim przemieścimy się ich pojazdami do celu. W pewnej chwili powiedziałem, że najpierw chciałbym się jeszcze pożegnać z moimi bliskimi. Gdy znalazłem się w domu rodzinnym i żegnałem się przed tą niezwykłą i tajemniczą podróżą w nieznane, nastąpiło przebudzenie. Co raz bardziej wierzę w to, że około 2023-2024 roku dojdzie do „zapowiadanej”( W DRUGIM ŚNIE z 26.03.2014 r. ) wizyty obcej cywilizacji na naszym Globie. Najmilsze pozdrowienia. Pedro




zwiń tekst



Proroczy sen, który uratował życie.
Czw, 10 sie 2017 07:13 komentarze: 3 czytany: 940x

Prorocze sny miałem od zawsze, a przynajmniej odkąd pamiętam. Śniły mi się głównie rzeczy które miały się wydarzyć dotyczące mojej osoby chociaż ostatnio przyśnił mi się zamach w Londynie - po koncercie Ariany Grande. Kiedy chodziłem do liceum śniły mi się nawet "urywki" klasówek czy testów. Sny prorocze przychodzą do mnie nagle i nie jestem w stanie ich "wymóc". Chciałem podzielić się z Wami jednym.......

czytaj dalej

Prorocze sny miałem od zawsze, a przynajmniej odkąd pamiętam. Śniły mi się głównie rzeczy które miały się wydarzyć dotyczące mojej osoby chociaż ostatnio przyśnił mi się zamach w Londynie - po koncercie Ariany Grande. Kiedy chodziłem do liceum śniły mi się nawet "urywki" klasówek czy testów. Sny prorocze przychodzą do mnie nagle i nie jestem w stanie ich "wymóc". Chciałem podzielić się z Wami jednym z takich snów, który jest bardzo "namacalny".

Ponad rok temu moja 10 letnia córeczka zachorowała na nowotwór złośliwy - mięsak tkanek miękkich. Żona była cały czas z nią w szpitalu w Warszawie a ja ciągle odwiedzałem je i dojeżdżałem do nich ponad 100 km. Ciągle w trasie. Na jeden z weekendów zostałem w Warszawie u brata na noc. Wtedy miałem sen że jadę samochodem i nagle na drogę wybiegł mi bażant i uderzyłem go przednią szybą tak że aż się obudziłem z krzykiem i usiadłem na łóżku.

Następnego dnia wracając do domu całą drogę bardzo uważałem jak jadę. W pewnym momencie chciałem wyprzedzić samochód jadący przede mną jednak mając na uwadze mój sen wycofałem się i nie wykonałem manewru. Wtedy samochód który chciałem wyprzedzić gwałtownie zahamował ponieważ na drogę wyszły dwa bażanty. Jeden poszedł w prawo a drugi w lewą stronę. Jeślibym jednak wyprzedził ten samochód uderzyłbym w jednego z nich......... A tak uniknąłem wypadku.

Odnośnie choroby córki - też miałem sny przepowiadające - że coś będzie z nią nie tak..... Ale choroba córki to już inna historia, z którą wiąże się wiele innych ciekawych doświadczeń.
Pozdrawiam
Paweł




zwiń tekst



Ten mój skok to nie było samobójstwo... nie martw się!
Pon, 7 sie 2017 05:54 komentarze: 3 czytany: 1780x

[...] Podzielę się z Wami jeszcze  jedna moja historią dotyczącą śmierci mojego kolegi , a zdarzyło się to 6 lat temu. Jacek miał wtedy 21 lat a o nim mowa był razem ze mną i z 6 innymi znajomymi na imprezie domowej na 4 piętrzę w bloku mieszkalnym, zakrapianej alkoholem, jak to na imprezie bywało. Ja o godz. 3 w nocy opuściłem sam grono znajomych i udałem się do domu położyć się do łózka. Rano.......

czytaj dalej

[...] Podzielę się z Wami jeszcze  jedna moja historią dotyczącą śmierci mojego kolegi , a zdarzyło się to 6 lat temu. Jacek miał wtedy 21 lat a o nim mowa był razem ze mną i z 6 innymi znajomymi na imprezie domowej na 4 piętrzę w bloku mieszkalnym, zakrapianej alkoholem, jak to na imprezie bywało.
Ja o godz. 3 w nocy opuściłem sam grono znajomych i udałem się do domu położyć się do łózka. Rano o 6 godz. budzi mnie żona i mówi z pretensjami do mnie ,że dostała telefon z informacją ,że Jacek skoczył z 4 pietra przez balkon i leży w szpitalu i nie wiadomo czy przeżyje. Oczywiście wielkie pretensje do mnie ,że ja najstarszy pije z młodszymi i doprowadziłem do tragedii. Z faktu ,że była godz. 6 rano i byłem jeszcze nie wyspany , położyłem się dalej spać, zasnąłem i obudził mnie dzwonek tel. , odebrałem tel. i słyszę głos Jacka . Pamiętam do dziś cała treść rozmowy i dokładny mam obraz tego jak się obudziłem , jak wstałem po telefon , tak jakby to się wydarzyło wczoraj.


Treść rozmowy była następująca:
No cześć Jacek .. Co tam się stało? A nic skoczyłem z balkonu, ale to nie była próba samobójstwa..
Wtedy ja się spytałem; Połamany jesteś? w gipsie ?? Nie, nie . Nic nie mam połamanego , nie mam żadnego gipsu na sobie i się o nic nie martw  wszystko jest OK. Rozmawiałem tutaj i mówili mi , że wyjdę z szpitala za 3 , 4 dni ,wiec spoko nie martw się o nic.. jest wszystko w porządku. No OK. mówie ,bo bardzo się przestraszyłem i przejąłem się tym wypadkiem, ale jak jest wszystko OK. to się cieszę. To trzymaj się wtedy . Cześć i nie martw się o nic .OK mowie i tak zakończyła się rozmowa, wiec spokojniejszy położyłem się dalej spać.

Jak wstałem mowie zonie ,że Jacek dzwonił do mnie i że jest wszystko OK. Zona przyjęła to do wiadomości,  a ja po południu ,jak spotkałem się z resztą znajomych mowie o tej rozmowie z Jackiem , wiec oni patrzą na mnie jak na wariata , w końcu jeden bierze mnie na bok i mówi , żebym sobie jaj nie robił z tak poważnej sytuacji ,że rodzina płacze, bo Jacek chyba nie przeżyje jest nieprzytomny, nie ma nic połamane , nie jest w gipsie ,bo spadł na głowę , a nie na np. nogi , jest tylko podtrzymywany przy życiu , bo jest podłączony do przyrządu , który podtrzymuje go przy życiu. Tylko przy pomocy tego aparatu oddycha, a ty gadasz takie głupoty!!!!! . nie żartuj sobie . Jak dotarło to do mnie ,że jednak Jacek nie mógł zdzwonić do mnie, bo jest z nim naprawdę tak żle , to stwierdziłem , że dostałem przekaz od niego i że te 3 , 4 dni to wtedy umrze ,ale nikomu o tym nie mówiłem ,żeby nikt nie myślał ,że naprawdę zwariowałem .
Tak się stało.. po 4 dniach Jacek umarł.
Jacek wyskoczył, raczej spadł, bo po moim wyjściu chciał iść też do domu , ale reszta imprezowiczów zamknęła drzwi na klucz i nie chciała go wypuścić.

Jak wszyscy byli w kuchni on chciał przez balkony zejść na sam dół i uciec z imprezy. Schodząc na 3 piętro po balkonie zaczął pukać do sąsiadki , ale Pani w podeszłym wieku zaczęła krzyczeć ,że to złodziej i dzwoniła na policje . Wtedy on z powrotem chciał zejść, ale wtedy spadł na beton. Jacek nie był moim najlepszym kolegą miał innych bardzo zaprzyjaźnionych kolegów . ale mi dał ten znak. Pamiętam to bardzo wyraźnie . Szkoda , że wcześniej nie miałem takiej wiedzy i doświadczeń z tej materii jak obecnie. Po 6 latach świadomie doświadczyłem wyjścia z ciała. Teraz , jak wiem co to jest wyjścia z ciała OOBE to wiem , że wtedy miałem przekaz od  Jacka w trakcie nie świadomego  opuszczeniu ciała.
Sen to nie był , bo znam sny LD i są one mi znane, a to było bardziej realne i świadome.
Sen po tylu latach się  przeważnie zapomina,  a ten przypadek mam przed oczami jak sobie to przypomnę.
Wtedy nie świadomy opuszczenia swojego ciała odebrałem tel i z nim rozmawiałem.
To było oobe ponieważ te doznania mam w 3D i są bardzo realistyczne, a tak właśnie wyglądała nasza rozmowa.. powiem więcej, że jak  jestem już świadomy realnego świata, po świadomym wejściu z powrotem do ciała, to ten świat wydaje mi się snem a tamte doznania prawdziwym życiem, bo są  bardziej realne i rzeczywiste z większą gamą kolorów i uczuć.
Świadków tego zdarzenia mam sporo , bo każdemu o tej rozmowie mówiłem , święcie przekonany ,że to była rozmowa telefoniczna  w świecie realnym i dlatego przekazywałem treść rozmowy każdemu  do momentu , kiedy zdałem sobie sprawę ,że coś tu nie gra , kiedy oznajmiali mi wszyscy ,że to nie możliwe ,bo Jacek nie odzyskał przytomności.
 
Pozdrawiam J. [do wiad. FN]



zwiń tekst



Nawiedzony kościół w okoliach Płocka
Nie, 6 sie 2017 09:26 komentarze: 4 czytany: 911x

[...] Przesyłam kilka zdjęć z opuszczonego kościoła koło Płocka (Nowy Wiączemin). Jakiś czas temu w internecie pojawił się artykuł na jego temat, było to chyba na stronie "Na Progu Nieznanego", ale nie jestem pewien. Po dłuższym czasie udało się nam dowiedzieć w jakim rejonie ów kościół się znajduje. Pojechaliśmy tam we trójkę samochodem, lecz jak się okazało, nie łatwo było go znaleźć. Po prawie .......

czytaj dalej

[...] Przesyłam kilka zdjęć z opuszczonego kościoła koło Płocka (Nowy Wiączemin). Jakiś czas temu w internecie pojawił się artykuł na jego temat, było to chyba na stronie "Na Progu Nieznanego", ale nie jestem pewien. Po dłuższym czasie udało się nam dowiedzieć w jakim rejonie ów kościół się znajduje. Pojechaliśmy tam we trójkę samochodem, lecz jak się okazało, nie łatwo było go znaleźć.

Po prawie dwugodzinnej jeździe przez błotniste drogi, różne zagajniki i wioski, których nie ma na mapie udało nam się dojechać do naszego celu. Kościół stoi na totalnym odludziu po między polami, a prowadzi do niego jedynie wąska, błotnista dróżka (na której, niestety, przebiliśmy miskę olejową). Gdy do niego weszliśmy było już dość ciemno, ale na szczęście uzbroiliśmy się w aparat z flashem. Warto jeszcze nadmienić, iż w samym kościele odczuwało się spokój, można nawet powiedzieć, że cmentarny. Co dziwne, na zewnątrz każde z nas miało wrażenie, że jest coś nie tak.

Zaparkowaliśmy dość blisko, więc niby czuliśmy się pewnie, ale, choć była to praktycznie bezwietrzna noc, cały czas niepokoiły nas dziwne dźwięki, tak jakby szmer jaki się słyszy, gdy dużo ludzi stara się mówić szeptem. Dochodził z pobliskiego zagajnika. Wszyscy czuliśmy jakby ktoś nas obserwował. Nie wiem, czy jest coś nadzwyczajnego w tym wszystkim, ale gdy z ciekawości zrobiłem zdjęcie miejscu, z którego te dźwięki dochodziły (były to jakby kroki, potem szepty, ogólnie jakby huczący wiatr między drzewami, ale wtedy żadnego wiatru nie było) okazało się że wszędzie na nim pojawiło się mnóstwo orbsów. Dla porównania zrobiliśmy jeszcze kilka zdjęć na zewnątrz, nie koniecznie tam skąd dochodził cały ten "szmer". Sami oceńcie, czy warto jeszcze raz odwiedzić to miejsce, a może spędzić tam noc?

Pozdrawiam,

[dane do wiad. FN] z Płocka - "załogant " od 2007 ;D














zwiń tekst



Sen o ujawnieniu prawdy o UFO
Sob, 5 sie 2017 13:34 komentarze: 4 czytany: 1094x

[...] Witam. Miałem dziś sen. Sen w którym widziałem wiekszy plan ujawnienia całej prawdy o ufo. Moze to dlatego ze od mojej, naszej obserwacji nie moge przestać o tym myślec, nie ma dnia żebym nie myślał o tym co widziałem z rodziną, znacie historie moja. W tym snie rozmawiałem z panem Robertem jak ujawnic prawde o Obcych cywilizacjach, jak przekonać tych wszystkich ślepych sceptyków którzy w to .......

czytaj dalej

[...] Witam. Miałem dziś sen. Sen w którym widziałem wiekszy plan ujawnienia całej prawdy o ufo. Moze to dlatego ze od mojej, naszej obserwacji nie moge przestać o tym myślec, nie ma dnia żebym nie myślał o tym co widziałem z rodziną, znacie historie moja. W tym snie rozmawiałem z panem Robertem jak ujawnic prawde o Obcych cywilizacjach, jak przekonać tych wszystkich ślepych sceptyków którzy w to nie wierzą. widziałem jak zrobiliście ze tak powiem "apel" nawołując do wszystkich którzy doświadczyli ufo i tym podobne, żeby sie nie bali juz, żeby nie obawiali sie swojego otoczenia ze ich wyśmieje, zniszczy. Ludzie was posłuchali. na koniec snu widziałem jak setki, tysiące ludzi stoi obok siebie, każdy ze swoja historia, i wtedy padły słowa.

Ludzie, czy naprawdę myślicie ze my wszyscy sobie to wymyśliliśmy? To jest Prawda! kiedy wkoncu otworzycie oczy na słowa swoich bliźnich. widziałem z lotu ptaka jak są nas tysiące. i wtedy sie obudziłem. złapałem za telefon i po odpaleniu youtuba jest wasz filmik o Emilcinie. Sam probuje dotrzec do ludzi ale sam nie dam rady. w ludziach jest siła, w grupie ludzi, może wtedy nam uwierzą, bo nikt za nas tego nie zrobi, na pewno nie nasz rząd, który ma wszystko w dupie, najważniejsze ze on ma stołek i tak naprawde udają że chcą pomoc, naprawic itd ale nie mogą. jedynym wyjsciem jest ujawnienie prawdy o Ufo, wtedy skonczy sie placz, bol, GŁOD. bo on naszej obserwacji nie mogę zrozumiec jak to jest możliwe ze 2017 r, 21 wiek a dzieci nadal umierają z glodu. nie wiem, może zaprogramowali mi taka myśl. bo pomyślcie jak to może tak być? żeby jeden człowiek jeżdził 10 samochodami, miał 6 domow na Majorce, podcierał sobie d. [...] kasą, a mlode dziecko umiera z głodu. jak oni mogą żyć?

Ludzie jakby dowiedzieli sie, przyjeli do swiadomości ten fakt ze obcy istnieją może zrozumieliby ze my ludzie jesteśmy jednością, że skoro ktoś umiera z głodu a bóg dał mi zdrowie i pieniądze to mam obowiązek zrobic wszystko zeby innym żyło sie lepiej nawet swoim kosztem. jak myslicie to jest możliwe? wiem jak wygląda świat, każdy kto dorwał sie do kasy nie przestanie jej gromadzic chociaż miałby ją palic to nie odda bo to są jego pieniądze. coś strasznego. jak tak można. gdybym miał miliardy na koncie to w polsce nie umarłby nikt z głodu, ale tak może tylko mówie bo nie mam tej kasy, mam tyle że ledwo mi starcza do dnia wypłaty. co o tym myślicie? pozdrawiam

[e-mail do FN z 5 sierpnia 2017] 


Od FN:

Odpowiadając na pytanie do nas - jesteśmy pewni na... hmmm.... 90 proc., że wiemy, jak będzie wyglądał scenariusz ujawnienia prawdy o wizytach obcych cywilizacji na Ziemi, czyli zjawiska UFO. Pana wnioski dotyczące współczesnego świata oczywiście są słuszne, ale samo pojawienie się obcych istot będzie jednym z kilku elementów wielkiego planu zmiany naszej planety. Ważnym elementem, ale nie najważniejszym. Data tego wydarzenia nie jest odległa, a raczej zbliża się wielkimi krokami... jeszcze trochę cierpliwości i wszystko się wyjaśni.




zwiń tekst



We śnie powiedział, że teraz czuje się wolny
Pt, 4 sie 2017 07:37 komentarze: 2 czytany: 1153x

[...] Szanowna Redakcjo,  Czytam właśnie artykuł na temat snów proroczych i chciałabym dorzucić moje 2 grosze (albo i więcej...)Najpierw może o znaczeniu snów, który sam opracowałam na przełomie mojego życia, a mianowicie, gdy śni mi się, że prowadzę samochód (koniecznie samochód, nie rower, czy inny  pojazd), w przeciągu 2 dni maksimum w moim życiu nastąpi jakaś bardzo ważna i miła (na .......

czytaj dalej

[...] Szanowna Redakcjo,  Czytam właśnie artykuł na temat snów proroczych i chciałabym dorzucić moje 2 grosze (albo i więcej...)
Najpierw może o znaczeniu snów, który sam opracowałam na przełomie mojego życia, a mianowicie, gdy śni mi się, że prowadzę samochód (koniecznie samochód, nie rower, czy inny  pojazd), w przeciągu 2 dni maksimum w moim życiu nastąpi jakaś bardzo ważna i miła (na szczęście) zmiana. Przykład to np. Zajście w ciąże (bardzo niespodziewane), znalezienie nowej pracy (po miesiącach poszukiwań i w sumie już bez wiary na znalezienie tego), czy przeprowadzka, a raczej znalezienie super oferty wynajmu mieszkania, również po miesiącach bezowocnych poszukiwań. Jeśli we śnie widzę wypadające mi zęby, ZAWSZE ktoś bliski choruje, lub ma jakiś wypadek. Na szczęście nie są to bardzo poważne choroby, ale się zdarzają.
To są w sumie takie charakterystyczne sny, które ZAWSZE  się sprawdzają.

Mojej mamie z kolei gdy śni się Ś.P. teść, czyli mój dziadek, wtedy zawsze któremuś z nas (dzieci, rodzinie ogólnie) w przeciągu 3 dni, zdarza się jakieś nieszczęście.(najczęściej choroba). Dziwne,że w tych snach dziadek nic nie mówi do mamy, jedynie na nia patrzy, jednak te sny sprawdzają się w 100 %.
Na koniec chciałabym opowiedzieć mój sen, który przyśnił mi się bardzo dawno temu, jednak pamietam każdy szczegół. Miałam wtedy chłopaka, starszego ode mnie, którego bardzo lubiłam .Jednak chłopak ten był uzależniony od narkotyków (heriony), więc nie widziałam żadnej przyszłości z nim związanej... Jak wspominałam wcześniej, byłam wtedy młoda i myślałam, że moja przyjazń i oddanie jakoś pomogą mu wyjść z nałogu (jaka naiwna), moi rodzice go poznają i będziemy żyć długo i szczęśliwie.....

Pewnej nocy przyśnił mi się sen. Widziałam mojego chłopaka, przyszedł do mnie do domu, był jednak jakiś odmieniony, wcześniej był chodzącym szkieletem, chudy, z wysypką, potargany. Ja jednak zobaczyłam go w niezłej formie, czystego, uczesanego, szczęśliwego. Bardzo się zdziwiłam i zapytałam go, co się stało, on odpowiedział, że teraz już wszystko będzie dobrze, że jest zdrowy, że będzie mógł przyjść mnie odwiedzić, że teraz będziemy razem, i że czuje się wolny i tak dobrze jak nigdy w życiu.

Byłam taka szczęśliwa jak się obudziłam, bo to był sen bardzo realistyczny, nawet nie wiedziałam tak dokładnie, czy to był rzeczywiście sen, czy jawa.Pobiegłam do domu mojej koleżanki i zachwycona opowiedziałam jej mój sen. Ona tylko na mnie popatrzyła i powiedziała, że przed chwilą właśnie się dowiedziała,że ten chłopak zmarł w nocy....
Ja w to nie uwierzyłam, zadzwoniłam do niego do domu, i okazało się, że rzeczywiście, chłopak zmarł nad ranem.....
Minęło już tyle lat, bodaj 10, a ja cały czas pamiętam ten sen i uśmiechniętą twarz mojego przyjaciela.
Ania






zwiń tekst



Duch w krakowskiej kamienicy
Czw, 3 sie 2017 10:16 komentarze: brak czytany: 998x

Witam serdecznie ekipę Fundacji.Piszę do Was, bo wiem że jesteście najbardziej wiarygodni w kraju. Chodzi o jedno ze zjawisk, których byłem świadkiem już kilkukrotnie, z resztą nie tylko ja ale i moi znajomi oraz rodzina.Wszystko odbywa się w Krakowie, w ścisłym centrum, kamienicy starego budownictwa. Dokładniej stwierdzając uważamy, że mamy do czynienia z duchem, który dość często daje o sobie znać.......

czytaj dalej

Witam serdecznie ekipę Fundacji.
Piszę do Was, bo wiem że jesteście najbardziej wiarygodni w kraju. Chodzi o jedno ze zjawisk, których byłem świadkiem już kilkukrotnie, z resztą nie tylko ja ale i moi znajomi oraz rodzina.
Wszystko odbywa się w Krakowie, w ścisłym centrum, kamienicy starego budownictwa. Dokładniej stwierdzając uważamy, że mamy do czynienia z duchem, który dość często daje o sobie znać. Jest to rodzaj tych przyjaznych duchów, nie żaden złośliwy i natrętny. Najczęściej aktywny jest w nocy, słychać go jak przechadza się po obiekcie.
Wszystko zaczęło się około czerwca zeszłego roku, kiedy mieszkanie było remontowane, zdaję mi się że po prostu zakłóciło to jego spokój. Z relacji, jednego ze znajomych wynika że duch skupia się nad jednym z pomieszczeń, tak jakby chciał przekazać jakąś informacje. Podczas remontu, pomieszczenie to było analizowane pod kątem niewyjaśnionych znalezisk czy jakichkolwiek śladów, lecz nic nie odnaleziono.
Wierzę w paranormalne zjawiska, i sporo słyszałem o Nautilusie, dlatego właśnie zwracam się bezpośrednio do fundacji. Bardzo nurtuje mnie co duch chcę przekazać i jaka jest jego historia.
Pozdrawiam serdecznie
Z poważaniem
[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Niezwykłe spotkanie
Wt, 1 sie 2017 11:02 komentarze: 7 czytany: 1460x

Pod koniec 2011 roku zrobiło się głośno o tężniach solankowych wybudowanych na naszym terenie. Znam doskonale tężnie  i fontannę solankową w Ciechocinku.  Wspaniała myśl inżynierska, konstrukcja i  bryła.  Byłam bardzo ciekawa jak wyglądają nasze tężnie.  Jak zwykle obrałam sobie cel i zdałam się na intuicyjne prowadzenie. Na miejsce dotarłam bez problemu. Aby dotrzeć do kaskady.......

czytaj dalej

Pod koniec 2011 roku zrobiło się głośno o tężniach solankowych wybudowanych na naszym terenie. Znam doskonale tężnie  i fontannę solankową w Ciechocinku.  Wspaniała myśl inżynierska, konstrukcja i  bryła.  Byłam bardzo ciekawa jak wyglądają nasze tężnie.  Jak zwykle obrałam sobie cel i zdałam się na intuicyjne prowadzenie. Na miejsce dotarłam bez problemu.

Aby dotrzeć do kaskady solankowej trzeba przejść przez podwórko prywatnego gospodarstwa, Nie zapomnę spotkania ze starszą kobietą , jak okazało się byłą właścicielką pola na którym odkryto studnię z solanką. Wówczas miałam wrażenie, że ta kobieta czeka na mnie i chce porozmawiać. Przeszło godzinę opowiadała o historii tego terenu, o przekazaniu  gminie pola wraz ze studnią pod budowę tężni, o swojej rodzinie i nie najlepszym zdrowiu.

Pod koniec rozmowy powiedziała coś co mnie zastanowiło: coś co było podsumowaniem jej życia , a zarazem spuścizną. Zwykle tak mówią ludzie , którzy wybierają się na tamten świat. Szybko jednak odsunęłam od siebie te  myśli, pożegnałam się i poszłam oglądnąć tężnie.  Byłam mile zaskoczona prostotą konstrukcji. Po środku niewielkiej niecki  stoi studnia z jednej strony otoczona kamiennym murem z drugiej poczwórnym rzędem ławek. Powyżej znajduje się miejsce do biwakowania, plac zabaw dla dzieci . fontanna z solanką  i zaplecze sanitarne.

To miejsce jest niepowtarzalne i na pewno trudno je porównać do tężni  z Ciechocinka. Wykorzystanie naturalnego ukształtowania terenu jest ogromnym atutem tej tężni, dzięki niemu opary solanki w postaci jodu są skoncentrowane w rejonie niecki. Trudno nie wspomnieć o pięknym lesie jaki otacza wspomniany teren.  A jak trochę potrudzimy się wspinaczką to dotrzemy do miejsca gdzie grzyby same do koszyka wskakują, tyle ich jest. Ilekroć byłam przy tężniach widziałam starszą panią jak przechadza się po terenie, pilnuje porządku i rozmawia z ludźmi. Widać było, że jest bardzo przywiązana do tego miejsca.

Na drugi rok nie miałam okazji  jej spotkać. Trochę mnie to zastanowiło. Za kolejnym razem  też  jej nie było , ale spotkałam swoich znajomych. Chodziliśmy po terenie rozmawiając o różnych sprawach , jednocześnie wdychając Jod, W pewnym momencie  zauważyłyśmy brązowego pięknego motyla , który przysiadł dosłownie pół metra od nas. Gdy ruszałyśmy się z miejsca , kawałeczek podlatywał i znów przysiadał, miałam wrażenie ,że podsłuchuje o czym rozmawiamy Jak na motyla było to dziwne zachowanie.

W pewnym momencie moja znajoma  zapytała: jak nazywa się ten motyl, bo wygląda jakby był oswojony. I w tym momencie  zaświtało mi w głowie: przecież to rusałka żałobnik , a po chwili następna myśl  : to dusza starszej Pani… Boże, ona pewnie nie żyje.. Oczywiście nie wyjawiłam swoich myśli nie chcąc być narażoną na Drwiny. .A znajomej odpowiedziałam ,że nie znam dokładnej nazwy. Wiem, że to rusałka…


Powyższe zdjęcie przedstawia motyla Rusałkę Żałobnik ,którego miałam okazję spotkać dwa lata wcześniej w   Lesie. Był tak grzeczny ,że dał się sfotografować. Śmiem twierdzić ,że uwielbiał pozować do zdjęć.

Po pewnym czasie nadarzyła się okazja aby zapytać o starszą Panią. I wszystko stało się jasne, zmarła  nieco wcześniej od  spotkania Rusałki. Potwierdziło się moje spostrzeżenie :  w motylu była dusza starszej pani.

W  bieżącym 2013 roku byłam dwukrotnie w S........... . Za pierwszym razem przyszedł pies  zmarłej  i położył się koło naszych stóp choć ludzi było bardzo dużo, akurat wybrał nas , na dodatek  przyjął ciekawą pozycję, leżenie brzuchem do góry. Moi znajomi zwrócili uwagę na nietypowe zachowanie zwierzęcia. Bo to ,że leżał na grzbiecie nie było tak dziwne jak to, że cały czas zerkał na nas , jakby chciał  zwrócić na siebie uwagę …..to się czuło

Za drugim razem , a było to pod koniec października br  ,choć to nie pora na motyle  , w pobliżu tężni .a  konkretnie przy barze prowadzonym przez córkę zmarłej pojawił się brązowy motyl  Rusałka Wróż bardzo podobny do żałobnika. Usiadł na barierce tuż przy moim stoliku …chwilkę posiedział , a gdy  rozpoznałam w nim duszę  starszej Pani, odleciał. Teraz rozumiem :  dusza starszej pani nie poszła w stronę światła  tylko została na ziemi pośród swojej rodziny i w miejscu które tak kochała. Teraz  jest  niewidzialną strażniczką źródła. Przyjdzie czas gdy sama zechce pofrunąć na skrzydłach białego gołębia w stronę światła..  Teraz jest pewna, że dzięki niej teren służy wielu ludziom , a  jej rodzina ma  z tego wymierne korzyści., jest spokojna o ich przyszłość , a zatem odchodzi do światła teraz, teraz, teraz bo to dobry czas…

Dopisek: Sprawdziłam  i  wiem, że dusza  starszej Pani poszła do światła



zwiń tekst



Motyl
Pt, 28 lip 2017 10:31 komentarze: brak czytany: 1119x

[...] Witam, wczoraj bylo mi bardzo smutno - jak to w zyciu. Czasem wszystkie sprawy i relacje zbiegaja sie tak, iz przypominaja czarna dziure, ktora zaczyna nas pochlaniac w bezkresne ciemnosci.  Tak wiec wczoraj polozylem sie na lozku i poprosilem najblizszych memu sercu, a wiec zmarla babcie, dziadka i tate aby przyslali mi motyla. Zazwyczaj tego nie robie, aby nie naduzywac spokoju tych, .......

czytaj dalej

[...] Witam, wczoraj bylo mi bardzo smutno - jak to w zyciu. Czasem wszystkie sprawy i relacje zbiegaja sie tak, iz przypominaja czarna dziure, ktora zaczyna nas pochlaniac w bezkresne ciemnosci.  Tak wiec wczoraj polozylem sie na lozku i poprosilem najblizszych memu sercu, a wiec zmarla babcie, dziadka i tate aby przyslali mi motyla.

Zazwyczaj tego nie robie, aby nie naduzywac spokoju tych, ktorzy odeszli. Nie czuje sie z takim podejsciem dobrze, wiec nie prosze ich o nic.  Rano obudzil mnie dziwny dzwiek. Mieszkam w tym miejscu 10 lat i tego dzwieku jeszcze nie znalem. Wstalem i zobaczylem, iz po domu lata ... motyl! Tym dziwnym dzwiekiem bylo trzepotanie jego skrzydel.

Niestety nie zrobilem zadnego zdjecia. Zaaferowany tym, iz motylek sie pewnie meczy, zlapalem go delikatnie do szklanki (kiedy tylko przysiadl na chwile). Otworzylem okno i go wypuscilem. Nastepnie poczulem 'powiew kosmosu po plecach' - wczoraj poprosilem o motyla ... a dzisiaj od rana, tak po prostu, po domu latal motyl (co sie nie zdarzylo nigdy wczesniej).

 Pozdrawiam,

[dane do wiad. FN] e-mail wysłany 28 lipca 2017




zwiń tekst



Babcia nie może ci pomóc, ma inne zadanie...
Czw, 27 lip 2017 11:30 komentarze: 4 czytany: 1282x

[...] Witam Fundację Nautilus! Postanowiłam napisać do was po przeczytaniu atykułu: "Osoby zmarłe potrafią kontaktować się z żyjącymi poprzez sny". Chciałam podzielić się osobistym doświadczeniem na ten temat.Otóż w 2006r. zmarła moja babcia (od strony mamy),a niecałe dwa lata później zmarł jej syn (brat mojej mamy).Generalnie po śmierci mojej babci miałam dziwne sny związane z nią oraz zdarzenia .......

czytaj dalej

[...] Witam Fundację Nautilus! Postanowiłam napisać do was po przeczytaniu atykułu: "Osoby zmarłe potrafią kontaktować się z żyjącymi poprzez sny". Chciałam podzielić się osobistym doświadczeniem na ten temat.

Otóż w 2006r. zmarła moja babcia (od strony mamy),a niecałe dwa lata później zmarł jej syn (brat mojej mamy).Generalnie po śmierci mojej babci miałam dziwne sny związane z nią oraz zdarzenia w świecie rzeczywistym. Jestem agnostyczką i ciężko jest mi uwierzyć w coś czego nie potrafię racjonalnie wyjaśnić. W niecały miesiąc po pogrzebie babci miałam sny jak snuje się po moim domu zupełnie nieprzytomna.Nie zwracała na nikogo uwagi i znikała za rogiem,gdy wchodziła np.do pokoju czy kuchni. Zawsze drzwi do mojego pokoju były zamknięte na noc.Pamiętam,gdy pewnej nocy kładłam się już spać,gdy pod drzwiami zauważyłam dziwnego koloru światło (jak gdyby coś fosforyzowało). Nie otworzyłam drzwi,aby to sprawdzić,bo byłam przerażona tym faktem. Już wyjaśniam, iż za drzwiami jest ściana bez okna,więc nic nie mogło mimo wolnie przedostać się przez nie (np.światło z latarni). Kilka dni później widziałam taką samą leciutką poświatę na ścianie. Gdy próbowałam podejść do 'tego' z każdym krokiem zdawało się słabnieć, aż zupełnie zniknęło. Po śmierci wujka nie miałam takich zdarzeń.

Jednakże w owym czasie praktykowałam wyjścia astralne z ciała. Miałam wiele prób i tylko raz udało mi się przeżyć coś tak niesamowitego,ale nie o tym chciałam napisać. Pewnej nocy do głowy przyszedł mi zwariowany pomysł. Wierzyłam,że może mi się powieźć. Poprosiłam w myślach o pomoc moją zmarłą babcię. Tej nocy miałam bardzo realny sen. Był tak realny,że aż ciężko nazwać go tylko snem.

Miałam wrażenie jakbym wydostała się z własnego ciała i znalazła się gdzieś pomiędzy ziemią a przestrzenią kosmiczną. Jakbym zawisła gdzieś pomiędzy światem snu a rzeczywistości. Tło było zamazane,nie mogłam dostrzec żadnych kontur, Była tylko postać mojego zmarłego wujka siedzącego na krześle,które wisiało jakby w powietrzu. Czułam obojętność otoczającego mnie świata. Liczyło się tylko to spotkanie. Tu i teraz. Wujek uśmiechnął się do mnie i zupelnie spokojnie odpowiedział na moje pytanie nie poruszając ustami,którego nie zadałam głośno. Wszystko odbywało się jakby w umysłach.
"Babcia nie może Ci pomóc. Musisz poradzić sobie sama. Ona jest zajęta kimś innym. Ma inne zadanie do wykonania. Nie możesz jej przeszkadzać".

Ja bez słowa nagle zrozumiałam o co wujkowi chodziło. Miał na myśli moją mamę. Bardzo przeżywała śmierć swojej matki i brata,który był od niej dużo młodszy. Byłam pewna,że babcia opiekuje się nią jakoś. Wróciłam do siebie. Nad ranem obudziłam się i szybko zapisałam całe wydarzenie. Ciężko opisać słowami uczucie w tym 'śnie'. Użyłam cudzysłów ponieważ on nie do końca był snem. Do dziś jestem pewna,że prowadziłam cichą rozmowę z duszą mojego wuja.
Pozdrawiam, Sandra



zwiń tekst



Dziwny sen z babcią, która nagle podała książkę
Śr, 26 lip 2017 08:35 komentarze: 3 czytany: 1146x

[...] Dzień dobry, Jestem stałym czytelnikiem Państwa portalu. Nie ukrywam, że swego czasu bardzo interesowałem się reinkarnacją, była to dla mnie dość optymistyczna hipoteza dotyczącą dalszych losów każdego człowieka po jego fizycznej śmierci. Jestem praktykującym katolikiem, w związku z tym miewam szereg wątpliwości związanych z "wędrówką dusz".Kilka lat temu miałem ciekawy sen. Przyśniła mi się.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry, Jestem stałym czytelnikiem Państwa portalu. Nie ukrywam, że swego czasu bardzo interesowałem się reinkarnacją, była to dla mnie dość optymistyczna hipoteza dotyczącą dalszych losów każdego człowieka po jego fizycznej śmierci. Jestem praktykującym katolikiem, w związku z tym miewam szereg wątpliwości związanych z "wędrówką dusz".

Kilka lat temu miałem ciekawy sen. Przyśniła mi się moja zmarła babcia, z która miałem bardzo dobry kontakt i którą do dzisiaj wspominam bardzo ciepło. W tym śnie Babcia i ja siedzieliśmy,jak miało to miejsce, kiedy byłem małym chłopcem, przed kuchennym stołem położonym tuż przy bardzo nasłonecznionym oknie. Graliśmy w karty - Babcia nauczyła mnie gry w w "wojnę" i stawiania pasjansa. Była uśmiechnięta, a ja "zatopiony" w błogiej szczęśliwości jaką zapamiętałem z moich szczenięcych lat, w momentach pobytu u Niej. Pamiętam, że kiedy spędzałem ferie lub dni wolne od szkoły u Babci to właśnie stół w kuchni, przed oknem był najczęstszym miejscem, w którym spędzaliśmy razem czas.

W moim śnie znowu tam siedziałem, jednak blask z okna był zdecydowanie jaśniejszy i cieplejszy. W pewnym momencie - nie pamiętam już dokładnie, poczułem jakby tęsknotę za Nią, za wspólnie minionym czasem, pamiętam smutek, który się u mnie wówczas pojawił. Wtedy Babcia, nie przestając się uśmiechać wstała od stołu i przeszła do pokoju obok, następnie zbliżyła się do regału z książkami (co mnie zdziwiło, bo w rzeczywistości w tym pokoju nie trzymała książek) i , wciąż uśmiechając się sięgnęła po książkę , na obwolucie której zdążyłem zauważyć tytuł, czy też napis (wyraźny, z wielkich liter) - "reinkarnacja". Niestety, w tym momencie sen się skończył.

Czytam tu często niezwykłe opowieści czytelników, zdaję sobie sprawę, że w porównaniu z nimi moja historia wydaje się mało niezwykła... mimo wszystko dla mnie samego do dzisiaj stanowi sporą zagwozdkę. Często zastanawiałem się, czy sen był wynikiem mojej podświadomości i próby ustosunkowania się do tematyki, która mnie od zawsze ciekawiła. Czy też może... podpowiedzią ukochanej Osoby, która chciała bym uzyskał odpowiedź na własne pytania i wątpliwości. Sen pamiętam mimo upływających lat i bardzo serdecznie wspominam jako możliwość ponownego ujrzenia mojej Kochanej Babci i powrotu do sielankowych chwil, które mogłem z Nią spędzić.

Pozdrawiam serdecznie całą Załogę Nautilusa oraz Czytelników Państwa Portalu :)

M. [dane do wiadomości FN]

Bardzo dziękujemy za przysłanie nam tego jakże ciekawego opisu snu. Cieszymy się, że jest Pan z nami i także z tego, że określa się Pan jako katolik i także odwiedza pokład okrętu Nautilus. W sprawie reinkarnacji stawiamy sprawę jasno, gdyż nasza pewność w tej sprawie przekroczyła granice Układu Słonecznego... Jest bardzo dużo materiałów, które ze stu tysięcy powodów nigdy nie ukażą się w tym serwisie, gdyż są tylko i wyłącznie do naszej wiadomości. Proszę nam wierzyć - one pozbawiają ostatnich złudzeń co do istnienia "wędrówki dusz". Fundacja Nautilus zamieniła się w gigantyczną bazę danych dotyczącą śladów i poszlak o tym, jak jest "po tamtej stronie". Sprawa reinkarnacji jest na tyle istotna, że postanowiliśmy nie zawracać sobie i naszych czytelników głowy udawaną obiektywnością, i mówieniem, że "jest wiele teorii", a w ogóle to nikt nie wie, co jest po śmierci... Tak mogą mówić ludzie, którzy nie mają dostępu do takiego archiwum jak nasze. W każdym razie ten etap mamy za sobą.

A teraz sprawa Pana snu - oczywiście nie był przypadkiem. Jest zbyt dziwny, aby można go było określić jako przypadek. Sny z osobami zmarlymi, wyraźne i przejmująco realne - nie są przypadkiem. Babcia podała Panu książkę ze słowem reinkarnacja? Radzimy dokładnie przypomnieć sobie rok, kiedy był ten sen. A potem zastanowić się, czy gdzieś w bliskiej Pana rodzinie (ale także wśród bliskich znajomych) nie urodziło się dziecko, a zwłaszcza dziewczynka... I - proszę wybaczyć - tu stawiamy kropkę. ;)



zwiń tekst



Tajemnice reinkarnacji: sen małego chłopca o siostrze, która się dopiero urodzi
Wt, 25 lip 2017 08:04 komentarze: brak czytany: 1288x

Zajmujemy się reinkarnacją od kilkudziesięciu lat. Jest dla nas oczywista, jest dla nas jasna, jest dla nas czymś, o czym powinni wiedzieć wszyscy ludzie na świecie. To ostatnie zdanie jest zresztą kluczem do uzdrowienia chorej, wstrząsanej religijnymi konfliktami Ziemi, ale nie o tym będzie ten tekst. Tym razem w naszym dziale XXI PIĘTRO chcemy pokazać list, który otrzymaliśmy 24 lipca 2017. Dotyczy.......

czytaj dalej

Zajmujemy się reinkarnacją od kilkudziesięciu lat. Jest dla nas oczywista, jest dla nas jasna, jest dla nas czymś, o czym powinni wiedzieć wszyscy ludzie na świecie. To ostatnie zdanie jest zresztą kluczem do uzdrowienia chorej, wstrząsanej religijnymi konfliktami Ziemi, ale nie o tym będzie ten tekst. Tym razem w naszym dziale XXI PIĘTRO chcemy pokazać list, który otrzymaliśmy 24 lipca 2017. Dotyczy drobnej rzeczy – rozmowy babci z wnukiem. Ale w tej rozmowie jest ukryta bardzo ważna wiadomość, o której my także mówimy od dawna – narodziny dziecka są aktem zejścia duszy w nowe ciało, o czym wiedzą małe dzieci. Poniżej treść listu do FN.

 

 

Kochani,  za to co robicie powinno się Wam wystawić pomnik.

A teraz, chcę opisać pewną historię.

Między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem  2016/2017 , moja córka weszła do pokoju swoich synków by budzić ich do przedszkola. Starszy Piotruś już siedział na łóżku z zamkniętymi jeszcze oczkami i powiedział do mamy: Mamusiu, będę miał starszą siostrę.  Córka na to, że to niemożliwe, że jeśli kiedyś by tak się stało to nigdy nie będzie starsza a młodsza….. Piotruś znów: Mamusiu, będę miał starszą siostrę. Córka na to: skąd wiesz? Piotruś: bo mi się śniło.  I na tym był koniec rozmowy. 02 stycznia 2017 r. córka dowiaduje się, że jest w ciąży. Po paru tygodniach, żeby zrobić badania córka przywiozła  mi dzieci, więc zaczęłam pytać wnuka:

ja/  …Piotruniu, a skąd wiedziałeś, że będziesz mieć starszą siostrę?

P./ wiedziałem

 ja/ a kto Ci to powiedział?

P./wiedziałem 

ja/ a gdzie z nią byłeś?  

P./ stała obok mnie 

ja/ to Ty ją widziałeś? 

 P./ tak, stała obok mnie

ja/ jak wyglądała?, była taka jak Ty, mniejsza czy większa?

 P./ większa, już chodziła do szkoły 

 ja/ jak była ubrana, jakie miała włosy?

P./ miała krótkie dżinsowe spodnie, białą  bluzkę i złote włosy. (w przedszkolu mówią

 o włosach blond-złote, a może rude?)

 ja/ Czy coś mówiła?  P./ Nie, tylko stała.

 Na dzień 20.09.2017 lekarz wyliczył poród. Będzie  dziewczynka.

Moje dane do wiadomości Redakcji.




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 35
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 35

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Fundacja NAUTILUS - jedyna w Polsce oficjalnie działająca organizacja pozarządowa zajmująca się zjawiskami niewyjaśnionymi ******* www.nautilus.org.pl ******** Adres korespondencyjny: Fundacja NAUTILUS, skr. 221, 00-950 Warszawa 1.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 12 sie 2017 06:54 | [z poczty do FN w sprawie obserwacji jasnego punktu na niebie] .. wielokrotnie obserwowałam ISS - nie jest tak dużym i tak jasnym obiektem i ma inny tor lotu. Ponadto ISS nie był widoczny w okresie zgłoszeń od internautów. Stąd moje przypuszczenie, że widziany był satelita Mayak.

Dziennik Pokładowy

Środa, 26 lipca 2017 | Polacy uwielbiają teorie spiskowe. „Oni” rządzą, „oni” o wszystkim decydują… Żli, przebiegli, oczywiście piekielnie inteligentni. I nagle Donald Trump rozbił ten idiotyczny mit w pył.

czytaj dalej

FILM FN

Ekperyment FN - Emilcin 2012

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



2 listopada :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maja :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.