Dziś jest:
Sobota, 7 marca 2026

„Istnieją dwie możliwości: albo jesteśmy sami we Wszechświecie, albo nie. Obie są równie przerażające.”
Arthur C. Clarke (pisarz science-fiction i futurolog)

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz

Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie.
Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie



POWRÓT KRÓLOWEJ: ...mamo, posiłki to mi przynoście do pokoju! A w ogóle mówcie do mnie 'Wasza Wysokość'...
Wczoraj, 08:01 komentarze: brak czytany: 1013x

/opis historii trafił do FN 5 marca 2026/Dzień dobry,  Myślę, że warto byłoby zainteresować się tą sprawą. Od pewnego czasu najstarsza córka mojego brata, która ma teraz 8 lat, twierdzi, że jest królową. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, ale mówi o rzeczach, o których raczej nie powinna wiedzieć.Zacznę może od samego początku, jak to się zaczęło. Anna, jej mama, woła ją na obiad, a Julia.......

czytaj dalej

/opis historii trafił do FN 5 marca 2026/

Dzień dobry,  Myślę, że warto byłoby zainteresować się tą sprawą. Od pewnego czasu najstarsza córka mojego brata, która ma teraz 8 lat, twierdzi, że jest królową. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, ale mówi o rzeczach, o których raczej nie powinna wiedzieć.

Zacznę może od samego początku, jak to się zaczęło. Anna, jej mama, woła ją na obiad, a Julia odpowiada:
„Dlaczego nie przynosicie mi obiadu do pokoju? Przecież jestem królową”.


Nikt tak naprawdę nie zwracał na to większej uwagi. Później jednak powiedziała coś jeszcze dziwniejszego – że urodziła dziecko, a dwa dni później umarła.

Gdy pytamy ją, gdzie mieszkała, odpowiada, że w Krakowie, w zamku. Mówi, że zamek był cały biały, a za zamkiem były małe domki. Mój brat dopytuje więc, czy w tych domkach mieszkała służba i kucharz. Ona jednak odpowiada, że oni mieszkali na zamku.

Opowiada też, że miała bryczkę i jeździła nią na spotkania. Mówi, że było dużo koni, ale kiedy ona jechała bryczką, zawsze zaprzęgano białe konie.

Twierdzi, że wszyscy ją szanowali, bo była dobra dla ludzi. Brat zapytał ją więc, co to znaczy być dobrą. Julia odpowiedziała, że gdy przynoszono jej jedzenie, a jej nie smakowało, kazała go nie wyrzucać, tylko oddać komuś do zjedzenia.

Rozmawiając z nią przez telefon zapytałem, co jeszcze było w tym zamku. Odpowiedziała wtedy:
„To nie jest zamek, tylko Wawel”.

Dodała, że miała tron i że były tam dwie komnaty, w których było bardzo dużo złota.

Zadaje też pytania, które nas zaskakują, na przykład:
„Dlaczego nie mówicie do mnie Wasza Wysokość? Przecież wszyscy tak do mnie mówili”.

Zastanawiam się, czy nie jest to kolejny przykład na reinkarnację i co można byłoby z tym zrobić, bo za rok czy dwa nikt już może o tym nie będzie pamiętał.

Może dobrym pomysłem byłoby zabrać Julię na Wawel i zobaczyć, jak się zachowa – i co najważniejsze, co będzie mówić. Może warto byłoby nagrać to telefonem.

Sam nie wiem, co o tym myśleć. Mój brat mówi, że pewnie oglądała coś w telewizji albo na TikToku i teraz to wymyśla. Ja jednak wiem, że dziecko ogląda raczej bajki, a nie kanały historyczne.

Może jestem zbyt naiwny, ale zaczynam jej wierzyć w to, co mówi. Widzę, jak o tym opowiada – ona jest wręcz przekonana, że była królową na Wawelu i twierdzi, że mówi prawdę, tylko nikt jej nie wierzy.

[dane do wiad. FN]

Jesteśmy w kontakcie z autorem relacji. Nie zostawimy tak tego! Więcej wiadomości wkrótce ; -)



zwiń tekst



OSZUKAŁEM DWA RAZY KOSTUCHĘ!
Czw, 5 mar 2026 09:01 komentarze: brak czytany: 629x

Wiele osób jest przekonanych, że udało im się "oszukać śmierć". Mówią wtedy, że "uciekli od kosy" w ostatniej chwili. Takim człowiekiem jest nasz czytelnik , który opisał swoją historię. Bardzo go pozdrawiamy i jego opis trafia do naszego archiwum. A na razie do działu XXI PIĘTRO - TWOJA HISTORIA. Ten dział wkrótce będzie trochę zmodyfikowany, ale... śledźcie wydarzenia na pokładzie okrętu Nautilus.......

czytaj dalej

Wiele osób jest przekonanych, że udało im się "oszukać śmierć". Mówią wtedy, że "uciekli od kosy" w ostatniej chwili. Takim człowiekiem jest nasz czytelnik , który opisał swoją historię. Bardzo go pozdrawiamy i jego opis trafia do naszego archiwum. A na razie do działu XXI PIĘTRO - TWOJA HISTORIA. Ten dział wkrótce będzie trochę zmodyfikowany, ale... śledźcie wydarzenia na pokładzie okrętu Nautilus, czyli jak głosi znane powiedzenie po angielsku "stay tuned!"


 

From: [...]
Sent: Thursday, March 5, 2026 12:21 AM
To: FN
Subject: Witam serdecznie

Dobry wieczór.. szukałem kontaktu do pana Roberta Bernatowicza chciałem porozmawiać ale napiszę to tutaj może ktoś przekaże moją wiadomość a może nie? Mimo tego spróbuję..

Mam na imię [...] urodziłem się w Pradze Czechosłowackiej w latach 90 czyli w Jedwabnej Europie..Praga jest miastem magii oraz alchemii a przynajmniej tak się mówi przychodząc na świat jako wcześniak zresztą bardzo mocno schorowany podczas podawania mi szczepionki wtedy na Odrę zadziały się ze mną bardzo złe rzeczy zapadłem w kilku tygodniową śpiączkę i już wtedy miałem pierwsze NDE Near Death Expirence co dało mi możliwość nw jakiś sposób podróży astralnych..

kiedyś coś wyciągnęło mnie z łóżka i przeciągnęło przez cały przedpokój do drzwi wyjściowych z domu..to zdarzenie miało miejsce w Opolu.. ponieważ mieszkałem w Opolu w domu słonecznym budowanym za czasów ZSMP..moja mama budowała ten blok a w między czasie walczyla w solidarności za co uzyskała odznaczenie serca solidarności ale ja nie o tym..

Drugie NDE które przeszedłem miało miejsce nie tak dawno bo na początku roku 2026 w styczniu..w drugim NDE widziałem swojego ojca który Wola mnie maciek wstawaj wstawaj..w tym samym miejscu w którym tamta istota mnie pozostawiła pod drzwiami.. trochę dziwny zbieg okoliczności przy drugim NDE gdy podobna istota chciała mnie zabrać inna istota walczyła z nią..im większy oddech nabierała tym więcej mocy miała wyrwała mnie z zapaści w ostatnim momencie..

ale zanim się to stało trafiłem do Limbus widziałem ludzi którzy nie potrafią mówić nie poznają się nie rozmawiają nie mają prawa głosu i ogólnie panuje wszędzie mgła..dopiero po dotknięciu czegoś lub jakiegoś przedmiotu dopiero coś widać dla mnie limbus mocno przypomina księżyc..wszędzie jest mglisto oraz szaro..

widziałem wszystkie te dusze które są tam uwięzione..jestem również niezależnym artystą rapowym..i po powrocie z tamtej strony zaczelem pisać i nagrywać płytę..jeżeli ktoś będzie zainteresowany chętnie wyślę piloty utworów lub pokażę coś z moich produkcji..wszystko co pisze od tamtej pory podpowiada mi podświadomość.. oglądając wywiad z panem Robertem i żurnalisty oszukać śmierć.. postanowiłem napisać.. w końcu jakby nie było oszukałem kostuche dwa razy pokazując jej środkowy palec.. dziękuję że mogłem się wypowiedzieć i napisać to..może kogoś w fundacji to zainteresuję..



From: [...]
Sent: Wednesday, March 4, 2026 1:47 PM
To: FN
Subject: Sen po spotkaniu - mocny symbol przed Egiptem

 

Szanowny Panie Robercie,
piszę po spotkaniu w klubie Empik, bo zostało mi w głowie na dłużej i w końcu zdecydowałem się w tej sprawie napisać. Niezależnie od tego jak różnie ludzie podchodzą do takich tematów, zrobiło na mnie wrażenie z jaką pewnością i spokojem Pan mówi oraz jak konsekwentnie Pan szuka odpowiedzi tam gdzie inni nawet nie chcą patrzeć.

Chcę podzielić się z Panem nietypową rzeczą. Niedługo po spotkaniu miałem bardzo wyraźny sen: widziałem Pana stojącego na piramidzie. W pewnym momencie skoczył Pan w dół. W locie, jakby zupełnie naturalnie, wyrosły Panu ogromne, jasne, anielskie skrzydła. Nie było w tym strachu ani chaosu, sen raczej wywoływał uczucia uniesienia, pełnej spokoju pewności, radosnego oczekiwania, jakby to był dokładnie ten moment, w którym wszystko ma się wydarzyć.

Nie traktuję snów jako dowodów, ale ten był tak sugestywny, że odebrałem go jako mocny symbol. Wejście na wysokość, decyzja o skoku w nieznane i nagła zmiana reguł gry. Pomyślałem, że może to będzie dla Pana ciekawa informacja przed planowaną wyprawą do Egiptu.

Życzę powodzenia i bezpiecznej podróży. Jeżeli będzie Pan miał po powrocie chwilę chętnie przeczytam choć jedno zdanie - czy w terenie pojawiło się coś co przypomniało Panu o moim śnie albo co wywołało podobne poczucia z mojego snu.

Z wyrazami szacunku,
[...]




zwiń tekst



NIEZWYKŁY SEN I WIZYTA DWÓCH ISTOT
Sob, 28 luty 2026 10:51 komentarze: 1 czytany: 710x

Coś bardzo mi przeszkadzało zeby się z Panem skontaktować  a mam wiele swoich doswiadzczen z UFO i innymi doświadczeniami. Bardzo się zastanawiałam żeby o tym Panu napisać. Miałam sen parę lat temu byłam mloda , mieszkaliśmy z moim mężem w kawalerce, jak zwykle wieczorem położyliśmy się spać,mój mąż już usnął ja już usypiałam i nagle lampki przy łóżku zaczęły dziwnie gasić się i zapalać czułam.......

czytaj dalej

Coś bardzo mi przeszkadzało zeby się z Panem skontaktować  a mam wiele swoich doswiadzczen z UFO i innymi doświadczeniami. Bardzo się zastanawiałam żeby o tym Panu napisać.

Miałam sen parę lat temu byłam mloda , mieszkaliśmy z moim mężem w kawalerce, jak zwykle wieczorem położyliśmy się spać,mój mąż już usnął ja już usypiałam i nagle lampki przy łóżku zaczęły dziwnie gasić się i zapalać czułam się jak w letargu i nagle zobaczyłam przed naszym lozkkiem dwie osoby wyglądały jeden jak lekarz drugi był w kombinezonie i na tym sen się urwał, drugi sen był taki parę tygodni później osoba w kombinezonie zabrała mnie w podróż ale nie statkiem ale takim małym do podróży.


Powiedziała że mam położyć się płasko i że mnie zabierze w inny wymiar ,była ubrana w w kombinezon taki czarny ale widziałam oczy takie dziwne ,w tej podróży, zobaczyłam inny świat miasto tak pięknie jak stworzone z kryształów, powie szczerze że później się bałam spojzec w niebo ,mam też doswiadzczen z odejściem bliskich zawsze przed ich śmiercią pojawiaj się w domu zapach taki słodki mdly podobny do migdałów i wiedziałam że odejdą,po odejściu zawsze mi się śnili, moja kotka która umarła 4 lata temu ,

pochowalismy ja na działce w lesie odwiedziła nas po czterech dniach po śmierci pokój pachniał lasem wiedziałam że przyszła się z nami pożegnać nasz piesek który umar przy nas ,przyśnił mi się trzy dni po śmierci był taki piękny błyszczący jak nie z tego świata biła od niego taka błyszcząc poświata, ostatnio trzy tygodnie temu widziałam wieczorem światła na niebie,były zielone , takie kule które się pojawiły i nagle znikały i znów się pojawiały. Mam na czole dziwne znamiona raz się obudziłam i miał na czole znak jak Hary Poter nie wiem co o tym wszystkim myśleć ,to tylko czesc z moich doswiadzczen. Panie Robercie proszę o kontakt
Pozdrawiam serdecznie

[dane do wiad. FN}



zwiń tekst



PRZERAŻAJĄCE SNY Z CIOTKĄ 'MAŃKĄ'
Czw, 26 luty 2026 06:54 komentarze: brak czytany: 750x

Witam chciałbym powiedzieć swoją historię z dzieciństwa.  Będąc małym chłopcem mieszkałem razem z rodzicami rodzeństwem i dziadkami na wsi nieopodal starszej kobiety która była nasza sąsiadka. Dziadkowie mówili na nią ciotka Mańka a my jako dzieci czasem chodziliśmy za furtkę obserwując jak często paliła ogniska i różne inne prace z zielenią przy domu ta kobieta wykonywała.Pamiętam że miałem.......

czytaj dalej

Witam chciałbym powiedzieć swoją historię z dzieciństwa.  Będąc małym chłopcem mieszkałem razem z rodzicami rodzeństwem i dziadkami na wsi nieopodal starszej kobiety która była nasza sąsiadka. Dziadkowie mówili na nią ciotka Mańka a my jako dzieci czasem chodziliśmy za furtkę obserwując jak często paliła ogniska i różne inne prace z zielenią przy domu ta kobieta wykonywała.

Pamiętam że miałem w tym czasie może 4l5 lat czasem dostawaliśmy od niej po cukierku ale osoba te wydawała się dziwna i zamknięta w sobie. Co ciekawe mieszkała w starym drewnianym domu który zawsze budził u mnie poczucie niepokoju a sam dom został kiedyś uderzony piorunem co spowodowało pożar części domu ( przez okno wpadł piorun kulisty z tego co udało mi się dowiedzieć od dziadków )

Przechodząc do najważniejszej sprawy kiedy ta Pani umarła nie miała bliskiej rodziny a ja jako dziecko co wieczór miałem koszmarne sny z tą kobietą nie mogłem spać śniła mi się że stuka do okna że na mnie patrzy w milczeniu gdy leżę w łóżku często byłem sparaliżowany ze strachu. Po wielu takich snach moja babcia podpowiedziała mi ,,może się za nią pomódl" tak też zrobiłem o dziwo skończyły się koszmarne sny z nią a pewnego razu miałem niesamowity sen.

Śniło mi się ta sama straszna zwykle w snach babcia przypominająca zwykle typowa baba jage z wyobrażeń młodego chłopca tym razem promieniała szczęściem w śnie tym spacerowaliśmy chwilę po okolicy a jej słowa do tej pory są dla mnie jak świadectwo tego że żyjemy po śmierci powiedziała dosłownie bo nadal jako 32 letni mężczyzna dokładnie mogę zacytować ,, musiałam to zrobić przepraszam że cię straszylam ale to było jedyne wyjście potrzebowałam twoje modlitwy "

Dziękuje fundacji za waszą pracę chciałbym żeby to co napisałem pozostało anonimowe ( nie potrzebuje rozgłosu ) pisze to tylko dlatego żeby móc się z tym podzielić z państwem.
Pozdrawiam :)

[dane do wiad. FN]


 



zwiń tekst



REINKARNACJA - MOJA MAMA WRÓCIŁA JAKO... MOJA CÓRKA!
Śr, 25 luty 2026 06:50 komentarze: brak czytany: 1796x

[...] Dzień  dobry.    Historia dotyczy mojej mamy , która wróciła jako moja córka.   Mama zachorowała na raka, w 2013 w wrześniu zmarła. Po jej śmierci bardzo często mi się śniła, rozmawiała ze mną,  nawet w ciągu dnia , potrafiłam wyczuć  jej obecność,  śmiałam się, że jest  stałym bywalcem u mnie.  Zmarła we wrześniu, około listopada miałam.......

czytaj dalej

[...] Dzień  dobry.    Historia dotyczy mojej mamy , która wróciła jako moja córka.   Mama zachorowała na raka, w 2013 w wrześniu zmarła. Po jej śmierci bardzo często mi się śniła, rozmawiała ze mną,  nawet w ciągu dnia , potrafiłam wyczuć  jej obecność,  śmiałam się, że jest  stałym bywalcem u mnie.
  Zmarła we wrześniu, około listopada miałam z nią  sen. Stała, patrzyła na mnie,  rozmawiałyśmy sobie  o tym jak wygląda ten świat w którym jest i nagle mówi mi
- Ja wracam.


Zapytałam,  czy reinkarnacja  jednak istnieje 

Odpowiedziała , - tak, reinkarnacja  istnieje. Będę Twoja córka,  niedługo bedziesz w ciąży. 
Powiedziałam jej, że będę ją  kochać i nosić  na rękach. 

 Już w styczniu 2014 byłam w ciąży.

Od początku  wiedziałam, że to będzie córeczka. 

Gdy córcia się urodziła  położyli mi ją na brzuchu i wyglądała jak mała wersja mojej mamy. 
Do około miesiąca po jej urodzeniu się  miała w sobie niesamowite swialo, energię mojej mamy,  przebijała   przez moją córkę energia mamy.  Coś  niesamowitego. 

Miałam kilka lat później jeszcze jedno zdarzenie z powrotem duszy jako moje kolejne dziecko.

Już jako dziecko czesto w śnie przychodzili do mnie zmarli,  czasem rozmawiali ze mną,  czasem tylko stali i nic nie mówili.
 Po histori z moją mamą  myślę, że nie ma wyznacznika wracania duszy na Ziemię w jakimś  wyznaczonym czasie. Dusza inkarnuje wtedy, gdy jest gotowa.
    
 Mam nadzieje, ze ta historia,  będzie dla Pana kolejnym puzelkiem do  układanki naszego istnienia jako dusza    Serdecznie pozdrawiam  i życzę dużo zdrowia.

[dane do wiad. FN]
 
Ps. Książka "Jestem z gwiazd"  robi wrażenie,  dziękuję Panu   za czas poświęcony nad jej powstaniem,  bo to dla nas ona  powstała. 



zwiń tekst



Mała Krysia przybyła z gwiazd. Razem z dwoma kolegami!
Sob, 21 luty 2026 01:47 komentarze: brak czytany: 1105x

Mała Krysia ma obecnie cztery lata. Kiedy miała trzy i pół roczku oświadczyła zdumionym rodzicom i babci, że ona przybyła na Ziemię z gwiazd w "statku kosmicznym". Towarzyszyło jej dwóch "kolegów". A w ogóle, to znała prawidłowe położenie wszystkich planet w Układzie Słonecznym, gdyż "widziała je z tego statku".Nie podobało jej się tylko to, że niektóre z nich są przedstawiane w książce o kosmosie.......

czytaj dalej

Mała Krysia ma obecnie cztery lata. Kiedy miała trzy i pół roczku oświadczyła zdumionym rodzicom i babci, że ona przybyła na Ziemię z gwiazd w "statku kosmicznym". Towarzyszyło jej dwóch "kolegów". A w ogóle, to znała prawidłowe położenie wszystkich planet w Układzie Słonecznym, gdyż "widziała je z tego statku".

Nie podobało jej się tylko to, że niektóre z nich są przedstawiane w książce o kosmosie w "niewłaściwym kolorze". Bo kiedy ona widziała je z tego statku, to wyglądały trochę inaczej, niż w tej książce, którą jej kupili rodzice po tym, jak usłyszeli od córki dziwne opowieści o jej "przybyciu z gwiazd".

Sprawa jest dokumentowana przez FN. Babcia Krysi (pani Lena) przysłała rysunki poprzez SMS.







zwiń tekst



Schody do nieba - moje dziecięce przebłyski reinkarnacji (XXI piętro)
Pt, 20 luty 2026 04:09 komentarze: brak czytany: 1013x

Zanim skończyłam 10 lat, miewałam przebłyski dotyczące istnienia reinkarnacji. Widziałam energie astralne, czułam świat duchowy i miałam kolorowe, żywe sny, których nie do końca rozumiałam. Nikt w mojej rodzinie nie interesował się szczególnie tym, co mówiłam.Byłam wrażliwym dzieckiem i już w wieku przedszkolnym zaczęłam zadawać pytania, które dobrze pamiętam do dziś. Pytałam mamę i babcię, co było.......

czytaj dalej

Zanim skończyłam 10 lat, miewałam przebłyski dotyczące istnienia reinkarnacji. Widziałam energie astralne, czułam świat duchowy i miałam kolorowe, żywe sny, których nie do końca rozumiałam. Nikt w mojej rodzinie nie interesował się szczególnie tym, co mówiłam.

Byłam wrażliwym dzieckiem i już w wieku przedszkolnym zaczęłam zadawać pytania, które dobrze pamiętam do dziś. Pytałam mamę i babcię, co było, zanim weszłam do brzuszka, oraz którędy wychodzi się z ciała w momencie śmierci, aby wrócić do Boga.

Kiedy słyszałam, że nic nie ma, czułam, że to nieprawda - przecież pamiętałam biało-złotą przestrzeń, z której przyszłam. Gdy zadawałam dziwne pytania, rodzice patrzyli na mnie z dezorientacją. W zasadzie nikogo nie obchodziły „bzdury”, o których opowiadałam. Powtarzałam na przykład, że przyszłam tutaj, aby komuś pomóc i kogoś odnaleźć. W mojej głowie często pojawiały się pytania: kim jestem i co tutaj robię?

Jedną z moich ulubionych zabaw było budowanie dużych piramid z klocków. Ustawiałam je obok siebie i kontynuowałam ten rytuał niemal codziennie przez wiele miesięcy. Myślę, że nie była to przypadkowa zabawa – wręcz przeciwnie, odbijała moją pamięć reinkarnacyjną. Na pytanie babci, co robię jako cztero- czy pięcioletnie dziecko, odpowiadałam, że buduję „schody do nieba”.


Od najmłodszych lat towarzyszyło mi również wyraźne wspomnienie momentu „poza ciałem”, który miał miejsce, gdy byłam jeszcze noworodkiem. Rozmyślałam o nim już w przedszkolu.

Unosiłam się nad dobrze znanym mi osiedlem w moim mieście. Miałam wrażenie, że jestem jedynie małym punktem świadomości – jakby samymi oczami. Obraz był czarno-biały, a przemieszczanie przypominało zmianę klatek w filmie. W jednej chwili znajdowałam się tam, gdzie kierowałam myśl.

W pewnym momencie postanowiłam zlecieć w dół. Z dużym impetem „wpadłam” w swoje niemowlęce ciało leżące w wózku. Mama stała odwrócona tyłem, oparta o barierki mostu nad rzeką.

W chwili, gdy znalazłam się w tym małym ciele, zaczęłam płakać. Wtedy mama podeszła do mnie i wzięła mnie na ręce.

W dorosłym życiu opowiedziałam jej o tej sytuacji. Okazało się, że doskonale ją kojarzyła i była zaskoczona tym, co mówię. Odpowiedziała:

– Dziecko, to prawda. Pamiętam tę sytuację, bo byłam wtedy zamyślona i przygnębiona. Odwróciłam się i podeszłam do ciebie, bo zaczęłaś kaszleć. Myślałam, że się krztusisz. To rzeczywiście było nad rzeką, na moście. Miałaś wtedy kilka miesięcy.

Mama była zdziwiona, że pamiętałam jej fryzurę, kolor sukienki, kocyka i wózka.

W wieku 7 lat ogromne wrażenie zrobił na mnie jeden z odcinków serialu Z Archiwum X. Od razu poczułam, że to, co zobaczyłam, ma sens – jakby ta historia rezonowała ze mną na głębszym poziomie.

Odcinek opowiadał o chłopcu żyjącym w trudnej rodzinie, zaniedbywanym przez rodziców. Był osamotniony i nieśmiały, a mama często wymierzała mu kary, na które nie zasługiwał. Pewnego dnia zaprzyjaźnił się z kobietą mieszkającą na pobliskim osiedlu. Była dla niego życzliwa i interesowała się jego losem. Kobieta była w ciąży.

Któregoś dnia chłopiec, wybiegając z domu, wpadł pod samochód. Trafił do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jego życie. W tym samym czasie wspomniana kobieta została przyjęta na oddział, ponieważ rozpoczął się poród. W odcinku pokazano wędrówkę duszy bohatera, który po śmierci wcielił się w jej nowo narodzone dziecko. Od tej pory znalazł się przy kochającej matce, która długo na niego czekała.

Historia ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Byłam na początku szkoły podstawowej i poczułam, że reinkarnacja musi być faktem.

W wieku 8–9 lat zaczęłam doświadczać epizodów widzenia aury wokół swojego ciała i innych osób. Pojawiały się u mnie bóle głowy oraz mrowienie w okolicy tzw. trzeciego oka. Drażniły mnie ostro zakończone przedmioty – noże czy kanty mebli. Gdy bawiłam się na podłodze, odczuwałam dyskomfort w okolicach oczu i czoła, kiedy moja głowa zbliżała się do twardych krawędzi.

Pierwszy raz zobaczyłam aurę w szkole. Kiedy nauczycielka pisała flamastrem na białej tablicy, widziałam wokół niej kolorową poświatę lub lejki wychodzące z jej uszu i gardła. Początkowo patrzyłam na to spontanicznie, nie rozumiejąc, że jest to coś niecodziennego.

Aurę widziałam także nocą. Gdy kiedyś byłam chora, tata przyniósł mi lekarstwa. W ciemnym pokoju zobaczyłam przyczepiony do jego głowy biały lejek o długości około 20 cm. Obserwowałam go przez kilka minut. Dziś wiem, że były to czakry, a nie mój wymysł czy urojenie.

Innym wyraźnym doświadczeniem była sytuacja u koleżanki. Nie miałam wtedy więcej niż 10 lat. Nagrywałyśmy układ taneczny na kasetę wideo. W pewnym momencie koleżanka postanowiła umyć włosy, aby lepiej wyglądać. Poszłyśmy do łazienki. Nachyliła się nad umywalką i odkręciła wodę, a ja radośnie podskakiwałam za nią, patrząc w duże lustro. Byłam wtedy bardzo szczęśliwa.

Nagle, gdy wspięłam się na palce, zobaczyłam, jak z okolicy mojej klatki piersiowej dynamicznie wydobywa się gęsty, zielony dym, który następnie unosi się nad głowę i rozlewa na boki niczym fontanna. Wyglądało to tak, jakby coś otworzyło się z innej przestrzeni i otuliło moje ciało. Był to najintensywniejszy epizod widzenia aury w moim życiu – sięgała około 30–40 cm i była w ciągłym ruchu.

Zaniemówiłam. Pierwszą myślą było to, że jest to jakiś duch. Zjawisko trwało około minuty. O tej i innych sytuacjach nie powiedziałam nikomu.

Były to czasy, gdy nie było jeszcze swobodnego dostępu do internetu, dlatego ze swoim zagubieniem i emocjami pozostawałam sama. Minęło wiele czasu, zanim zdobyłam informacje, które uporządkowały moje doświadczenia.

Około 13. roku życia zaczęłam szukać odpowiedzi w książkach, między innymi w pobliskiej bibliotece. Trafiłam tam na publikacje dotyczące nie tylko UFO, lecz także innych zjawisk niewyjaśnionych, co pomogło mi stopniowo poukładać wątpliwości.

Ciągłość tych niezwykłych doświadczeń sprawiła, że nie zapomniałam o tym, co dla mnie ważne. W wieku kilkunastu lat intensywnie zainteresowałam się ezoteryką i rozwojem duchowym, aby samodzielnie odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytania.

Na zakończenie chciałabym podzielić się refleksją dotyczącą wrażliwości małych dzieci. Wiele z nich rodzi się z otwartym sercem i umysłem - są jak czyste odbiorniki, które wciąż pamiętają świat duchowy, z którego przyszły. Nie mają jeszcze filtrów narzuconych przez dorosłych - społecznych norm, sceptycyzmu czy lęku przed „dziwnością”.

Ich pytania, wizje i odczucia, podobnie jak moje w dzieciństwie, płyną prosto z duszy, ponieważ nie oddzieliły się jeszcze od źródła, z którego wszyscy pochodzimy.

Jednak w okresie socjalizacji, gdy zaczynają chodzić do szkoły i uczą się zasad tego świata, wiele z nich stopniowo zapomina. Dorośli i otoczenie często wmawiają im, że to „tylko wyobraźnia”, a codzienne obowiązki - nauka, zabawa i dostosowanie się - zagłuszają subtelne głosy duszy.

Z czasem dar ten przygasa, a jeśli nie jest pielęgnowany, umysł uczy się skupiać wyłącznie na tym, co materialne. Pamięć o snach, aurze i innych wymiarach zostaje wyparta.



zwiń tekst



TAKI DROBIAZG Z REINKARNACJI... FRANCUSKI SŁOWNIK, A WSZYSTKIE SŁOWA DOBRZE ZNANE!
Pon, 16 luty 2026 08:19 komentarze: brak czytany: 1112x

Dzień dobry Panie Robercie, chcę się podzielić moimi historiami, odczyta Pan lub nie, ale myślę, że warto to tutaj zostawić. [...]W latach 90, jeszcze przed moim przyjściem na świat moja rodzina świętowała roczek mojego brata. Moi rodzice wraz z małym bratem zajmowali górę domu wybudowanego w latach 60 przez moją babcię, babcia mieszkała na dole. Mój dziadek od dokładnie roku już nie żył, zmarł 16.......

czytaj dalej

Dzień dobry Panie Robercie, chcę się podzielić moimi historiami, odczyta Pan lub nie, ale myślę, że warto to tutaj zostawić. [...]

W latach 90, jeszcze przed moim przyjściem na świat moja rodzina świętowała roczek mojego brata. Moi rodzice wraz z małym bratem zajmowali górę domu wybudowanego w latach 60 przez moją babcię, babcia mieszkała na dole. Mój dziadek od dokładnie roku już nie żył, zmarł 16 czerwca w urodziny mojego brata. Mój dziadek nie mieszkał z moją babcią, byli skłóceni, nie utrzymywał za bardzo kontaktu z rodziną. 

Rodzina świętuje roczek w salonie, brakowało jeszcze kilku gości, ktoś nacisnął klamkę, akurat mój tato patrzył na drzwi gdzieś tam między rozmowami i powiedział: "mamo, tutaj jesteśmy chodź!" bo nikt nie wchodził przez te drzwi, myśleli wszyscy, że to babcia, jednak gdy tato zajrzał za drzwi nikogo nie było.

Sytuacja ta powtórzyła się kilkukrotnie, nawet mi. Miałam może 14-15 lat, siedziałam w swoim pokoju na łóżku i ktoś złapał za klamkę i zaczął otwierać drzwi, myślałam, że to babcia mieszkająca na dole, jednak nikogo za drzwiami nie było.

Pamiętam także doskonale dzień moich urodzin, to były moje 12 urodziny, wszystkie moje koleżanki poszły już do domu i siedząc na łóżku widziałam smugę idącą po panelach, następnie przesunął się leżący na podłodze plecak. 

W tym domu także były sytuacje dzwonienia dzwonkiem do drzwi, stukanie, szuranie. Do dzisiaj tak jest, aktualnie mieszka tam mój brat ze swoją rodziną, niedawno słyszał jak w nocy szklanka na biurku się sama przesunęła.





Uznałam, że ta historia może też być ciekawa, może słyszał Pan o czymś takim.

Kiedy wchodziło się do tego domu naprzeciwko znajdował się korytarz na wprost była kuchnia mojej babci. Początki lat 00s, mała miejscowość, aktualnie niewielkie miasto, ale wtedy wszyscy się znali. Były ferie lub wakacje, pamiętam, że miałam wolne, miałam może 7-8 lat. Babcia miała otwarte drzwi w kuchni, robiłyśmy naleśniki. Nagle słyszy, że wchodzi do domu mężczyzna i kieruje się po schodach na górę. Facet wyglądał jak wyjęty z planu "Chłopów" czy "Pana Wołodyjowskiego". Miał zielone palto (?), a z tyłu łuk. Babcia się spytała kim jest i dlaczego chciał iść na górę, on wziął naleśnika i zaczął się zachwycać, mówiąc, że czegoś takiego nigdy nie jadł. Nie pamiętam co jeszcze mówił, ale wyszedł i nikt go nigdy nie widział. Oczywiście, mógł to być jakiś przyjezdny, ale było to dosyć dziwne!


Miałam też sytuację, że w nocy obudziłam się i zobaczyłam zarys mężczyzny w garniturze i w kapeluszu i później kilka miesięcy spałam z mamą, bo okropnie się bałam.

Mój brat jest wędkarzem, często w lecie jeździ na noc na staw, aby łowić ryby. W 2008 roku widział wraz z kolegą jak nad stawem leciała kula świetlista i nagle wystrzeliła do góry i zniknęła

Mając takie doświadczenia od dziecka gdzieś tam zawsze interesowałam się takimi zjawiskami, a z babcią spędzałam dużo czasu i zadawałam jej pytania typu, dlaczego ludzie umierają i się spytałam czy odwiedzi mnie kiedyś jak umrze, zapewniła mnie, że tak. 

Babcia zmarła w 2019 roku i rzeczywiście przyszła do mnie we śnie. Śniła mi się jako świetlista, jasna postać, była młoda, taka szczęśliwa. Spytałam co tutaj robi, przecież nie żyje. Ona odpowiedziała mi, że wreszcie opuściła to stare, zmęczone ciało i jest wolna. 

W międzyczasie ja wraz z rodzicami przeprowadziłam się do nowego domu, w tej samej miejscowości. Był to czas kiedy chodziłam do technikum, pewnej nocy obudziłam się i zauważyłam przy łóżku lewitującą niebieską, świetlistą istotę. Była to kobieta, biła od niej bardzo dobra energia, nie bałam się. Przykryłam się kołdrą i zasnęłam ponownie i dopiero poczułam się wystraszona rano jak wstałam, doskonale pamiętałam tą postać, jednak w chwili kiedy ją widziałam nie bałam się. 

Później było w miarę spokojnie, po czasie przeprowadziłam się na studia do Wrocławia i przyjechałam do rodziców. Poszłam do swojego pokoju, położyłam plecak na ziemi  i zeszłam na dół do kuchni. Po jakimś czasie wróciłam i patrzę, że pod plecakiem jest woda, podłoga jest mokra, plecak jest mokry, uznałam to za dziwne, ale jeszcze dziwniejsza będzie następna rzecz, do której chcę nawiązać. 

W zeszłym roku przyjechałam do rodziców, przyszły też moje bratanice no i bawiłam się z dziećmi w moim pokoju. Wieczorem normalnie poszłam spać i rano obudziłam się w mokrym łóżku. Łóżko było mokre, wilgotne, tak samo moja piżama, gdzieś tam zwaliliśmy to na te dzieci, że bawiły się na łóżku chociaż wcale ich nie widziałam ze szklanką na łóżku. Po miesiącu przyjechałam do rodziców znów na weekend i było to samo, lodowato mokre łóżko, coś mnie podkusiło, aby rozłożyć łóżko i zajrzeć do środka i była tam plama stojącej wody. To jest bardzo niewytłumaczalne, bo tam nie ma żadnej wilgoci, próbowaliśmy to zracjonalizować, nie da się tego wyjaśnić, żaden pot, żadna rura pęknięta.


3 lata temu pojechałam z mamą i ciocią do miejscowości rodzinnej mojej mamy, aby odwiedzić grób dziadka. Jest to niewielka wieś, na wzgórzu znajduje się cmentarz, niewielki, zasięgiem wzroku można go cały ogarnąć. Ciocia wraz z mamą sprzątały grób dziadka, ja poszłam się przejść po cmentarzu. Chodzę sobie powoli alejkami, kontempluję i nagle usłyszałam dużo głosów, jakbym weszła to pokoju pełnego rozmawiających ludzi i taki wyraźny głos "chodź tu". Trwało to kilka sekund i nagle znów ta cmentarna cisza. W pierwszej chwili zaczęłam to racjonalizować, rozejrzałam się na każdą stronę, ale nikogo nie było. Wróciłam do mamy i cioci, opowiedziałam im to no i poszłyśmy do auta, cała wizyta może trwała na cmentarzu 15 minut. Przyjechałyśmy sprawnym autem, wsiadamy do auta i tak coś krzywo jedziemy..mama po przejechaniu kilkuset metrów zatrzymała się i okazało się, że nie mamy powietrza w jednej oponie. Później okazało się, że była ona przebita od "środka". 

Jeszcze opiszę Panu moje dojście do reinkarnacji. Jak byłam dzieckiem, pamiętam, że miałam słownik języka angielskiego dla dzieci i na ostatniej stronie były obrazki innych słowników z tej serii, pamiętam, że poprosiłam ojca, aby mi kupił języka francuskiego, a on mi odpowiedział, żebym się najpierw polskiego dobrze nauczyła i do mnie bardzo uderzyło, bo czułam całą sobą, że chcę ten słownik. Później także bardzo mnie ciągnęło do tego języka, ale nie było czasu i przestrzeni na naukę jego. Paradoksalnie uratowała mnie pandemia, wtedy zaczęłam się uczyć francuskiego na własną rękę, raczej z piosenek, filmów, bardzo mnie ciągnęło też do Francji, pojechałam do Francji na ostatnim roku studiów magisterskich na wymianę tam, zrobiłam sobie certyfikat na C1, bardzo łatwo mi przyszła nauka tego języka, mam wrażenie, że bardziej go sobie przypomniałam niż uczyłam się go na nowo. 

życzę Panu wszystkiego dobrego, chcę Panu podziękować za szerzenie prawdy. To niezwykle trudna sprawa w naszym społeczeństwie. Rozumiem Pana kompletnie i wspieram ;)


Pięknie Pani dziękuję za te historie. Takie opowieści są dla mnie na wagę złota. One pokazują, że istnieje ten świat, o którym mówię od tylu lat. Kłaniam się Pani nisko! RB



zwiń tekst



PRZYWOŁAŁAM UFO... OD TERAZ WIERZĘ, ŻE TO JEST MOŻLIWE!
Śr, 21 sty 2026 09:32 komentarze: brak czytany: 2089x

To jedna z moich osobistych historii. Myślę, że nadaję się do działu XXI piętro. W przypadku jej akceptacji proszę o podpisanie artykułu bez mojego nazwiska. Historia, którą przeżyłam, wywarła na mnie ogromny wpływ, ponieważ sprawiła, że pozbyłam się wszelkich wątpliwości w temacie istnienia obiektów pozaziemskich. Doświadczyłam świadomego przywołania obiektu UFO, który pojawił się w trudnym, emocjonalnie.......

czytaj dalej

To jedna z moich osobistych historii. Myślę, że nadaję się do działu XXI piętro. W przypadku jej akceptacji proszę o podpisanie artykułu bez mojego nazwiska. Historia, którą przeżyłam, wywarła na mnie ogromny wpływ, ponieważ sprawiła, że pozbyłam się wszelkich wątpliwości w temacie istnienia obiektów pozaziemskich. Doświadczyłam świadomego przywołania obiektu UFO, który pojawił się w trudnym, emocjonalnie dla mnie momencie.

Byłam wtedy na rozdrożu i nie potrafiłam odnaleźć się w życiu. Stało się to na przełomie 2016 i 2017 roku; dokładnie już nie pamiętam, wiem, że były to letnie miesiące, około godziny 1-2 w nocy.

Przeżywałam wtedy pewne problemy i, jak to mam w zwyczaju, modliłam się w kierunku nieba, ponieważ zawsze wierzyłam, że to pomaga i wzmacnia cały proces. Tak było również i tym razem. Stałam przy szeroko otwartym oknie i prosiłam Boga o pokazanie mi właściwej ścieżki. Było to drugie piętro, a na wysokości mojego wzroku znajdowało się kilka drzew. Na zewnątrz panowała cisza i spokój.

Na koniec modlitwy, kiedy wciąż jeszcze czułam rezygnację, pomyślałam sobie w duchu: „I w dodatku nie mogę nic zobaczyć” - mając na myśli konkretnie obiekty UFO. I dokładnie w tej sekundzie, kiedy w moim umyśle pojawiło się to zdanie, wydarzyło się coś niebywałego.
Nagle, z prawej strony, dosłownie znikąd, wyłonił się jak piorun złoty dysk, który przemknął poziomo na wysokości drzew, a więc również na wysokości mojego wzroku. Następnie obiekt tuż przede mną skręcił pod kątem prostym, praktycznie bez hamowania. Kiedy zmieniał kierunek, nie był już złotym dyskiem, lecz srebrną, metaliczną kulą o średnicy nie większej niż metr.

Myślę, że mogła mieć około 60 cm. Dysk natomiast mógł mieć około 2 metrów może ponad metr. Kiedy dysk płynnie zmienił się w kulę, wciąż go obserwowałam, ani na chwilę nie spuszczając z oczu. Po skręcie pod kątem prostym kula bezgłośnie pomknęła w kierunku nieba, jakby została odbita z dużą siłą. Poruszała się znaczną prędkością, ale na tyle wyraźnie, że wiedziałam, z czym mam do czynienia. Byłam tak oszołomiona, że nawet nie przyszło mi do głowy, aby sięgnąć po telefon i cokolwiek nagrać. Wszystko działo się tak szybko i w moim odczuciu było całkowicie intencjonalne i zamierzone. Śledziłam ten obiekt bez przerwy z szeroko otwartymi oczami.


W pewnej chwili, kiedy już był bardzo wysoko, zatrzymał się, a następnie powoli zaczął płynąć po niebie. Ani przez chwilę nie miałam wątpliwości, co to takiego. Kiedy kula zniknęła z mojego pola widzenia, nogi mi dygotały z emocji. Zatrzasnęłam okno i zaczęłam powtarzać do siebie: „O Boże, o Boże”. Pamiętam, że poszłam do drugiego pokoju do mojego partnera, który miał słuchawki na uszach i pracował przy komputerze. Chaotycznie próbowałam opowiedzieć mu, co się wydarzyło, ale w pierwszej chwili mi nie uwierzył.

Zresztą wcale mu się nie dziwię. Poszłam więc do łóżka i zakryłam się kołdrą. Czułam wtedy duży niepokój i szok poznawczy - nie wiedząc, co mam ze sobą zrobić. Nie mogłam się pozbierać, bo nie dość, że uświadomiłam sobie, że jestem obserwowana, to jeszcze wszystko, w co wierzyłam od tylu lat, musi być prawdą. Nie byłam w stanie zasnąć z przejęcia, ponieważ ciągle przeżywałam fakt, że obiekt zareagował w sekundę na moje myśli. Czekałam, aż nastanie ranek, aby móc zadzwonić do mamy. Kiedy opowiedziałam jej o wszystkim, uwierzyła mi, mówiąc, że „coś musiało się przebić z innego wymiaru”.

Dodała również: „Dziecko, ja wiem, że ty nie kłamiesz, a w takich sprawach to już szczególnie”. O tej historii opowiedziałam zaledwie kilku osobom - wiadomo, jak reaguje się na takie rzeczy. Z drugiej strony trudno jest udowodnić tak subiektywne i duchowe przeżycie, zwłaszcza kiedy nie ma się czasu, aby sięgnąć po telefon. Wiem, że to, co zobaczyłam, miało być tylko dla mnie - jakby chciało mnie ukierunkować, pocieszyć i dać nadzieję na przyszłość. Nie mam wątpliwości, że tak było.

Anna

[dane do wiad. FN]

 

Komentarz FN

Autorkę relacji bardzo dobrze znamy i gwarantujemy jej wiarygodność. Temat "przywołania UFO" jest potwierdzony innymi relacjami. Zdarza się to rzadko, ale się zdarza. Przykładem może być fotografia wykonana w 1996 roku, kiedy podobna próba przywołania obiektu UFO miała miejsce pod Warszawą. Zdjęcie było wykonane aparatem na zwykłe klisze. Po wywołaniu zdjęcia okazało się, że jest na nim dziwny obiekt.

 


I jeszcze jedna relacja z naszego archiwum:

From: [...]
Sent: Sunday, September 19, 2021 8:35 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: .

Obejrzałem kiedyś program, gdzie ktoś mówił o tym jak przywołać ufo, mówili tam zeby wyobrazić sobie błękitny trójkąt i zacząć mówić myślami, zacząłem medytować na wielkiej polanie i powiedziałem : Plejadjanianie, mam na imię Przemek, jestem z planety ziemia i proszę was o kontakt. Po około 30 sekundach na wprost mnie na horyzoncie pojawił się klasyczny dysk coś w kształcie oka i pierwszy raz w życiu przetarłem oczy żeby zobaczyć, czy nic mi się nie wydaje i ten obiekt był tam cały czas, na lewej krawędzi zapalało się i gasło błękitne światełko i obiekt zaczął się delikatnie obniżać i zaczął lecieć w moją prawo stronę, obróciłem się o 45 stopni, aż zniknął za drzewami i powróciłem do poprzedniej pozycji i zobaczyłem, że dogania go identyczny lecąc już szybciej i w tym te błękitne światło paliło się już cały czas na na lewej krawędzi.



From:[...]
Sent: Sunday, September 19, 2021 8:16 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: .

Witam, pisałem już kiedyś do państwa, jak i do innych osób np. Pana Janusza Zagorskiego i nikt mi wtedy nie odpowiedział, to było 9 lat temu, gdy przywołałem telepatycznie ufo. Chętnie bym to Państwu opowiedział.



zwiń tekst



PISZĘ DO PANA W TEMACIE 'LUDZIE JAK BOGOWIE'
Sob, 13 wrz 2025 06:28 komentarze: 4 czytany: 6520x

Witam Panie Robercie, Od kilku dni „odkrywam” Pana wywiady. Jest to odpowiedni moment na mojej drodze duchowej bo wiele spraw, o których Pan mówi jest mi znajomych i się pod nimi podpisuję.Chciałam się podzielić tym czego u Pana nie usłyszałam. W skrócie:Bruno Groning- żył w latach 1906- 1959.Urodził się w Gdańsku, ojciec Polak, matka Niemka. Uzdrawiał od dzieciństwa. Był „Panem.......

czytaj dalej

Witam Panie Robercie, Od kilku dni „odkrywam” Pana wywiady. Jest to odpowiedni moment na mojej drodze duchowej bo wiele spraw, o których Pan mówi jest mi znajomych i się pod nimi podpisuję.

Chciałam się podzielić tym czego u Pana nie usłyszałam. 


W skrócie:

Bruno Groning- żył w latach 1906- 1959.

Urodził się w Gdańsku, ojciec Polak, matka Niemka. Uzdrawiał od dzieciństwa. Był „Panem materii”. Wyłączał radio kładąc na nim rękę, naprawiał samochody itp.

Po wojnie przesiedlony do Niemiec tam zajął się pomaganiem przesiedleńcom. Nigdy za swoją pomoc nie brał pieniędzy. Miał zdolność alokacji. Mówił o miłości do bliźniego, oddzieleniu się od złych myśli, mówieniu i czynieniu tylko dobra. Do tej pory uzdrawia, uzdrawiają jego zdjęcia i filmy o nim.

Mówił, że jest wysłannikiem Boga, a kto go rozpozna (kim jest naprawdę) niech tą wiedzę zostawi dla siebie.

 Gdyby miał Pan chwilkę polecam filmy na youtube nakręcone przez ludzi należączych do Koła Przyjaciół Bruno Groninga. Fenomen uzdrowienia – o jego życiu, z relacjami świadków i osób, które uzdrowił za życia. Fenomen Bruno Groning – o współcześnie uzdrowionych ludziach i działalności Koła.

 Wspominał Pan w wywiadach, które oglądałam, o wielkiej katastrofie, która nas czeka.Ojciec Czesław Klimuszko ma jedną przepowiednię, której się trzymam i innych już nie słucham.

Przepowiedział wojnę na Ukrainie- „będzie wojna obok Polski, która nas nie obejmie”. Mówił, że potem, po podpisaniu wszystkich traktatów pokojowych na świecie „rakiety spadną do morza i powstanie wielka fala”. Zaleje Włochy, część Europy u nas woda podejdzie pod Elbląg.

Zalane będzie 10% Polski.. Mówił, że stanie się to w okresie 50 lat od momentu kiedy ta wizja się mu pokazała, a czas ten mija w 2028 roku, oraz że wszyscy Polacy powinni wracać do Polski bo tu będzie bezpiecznie.

 Jest też na youtube czytana jego książka „Moje widzenie świata”, w której wiele wyjaśnia ze swoich zdolności jakie się w nim ujawniły po skatowaniu przez Niemców w czasie wojny.

 Mówił Pan o małych dzieciach, które mają jeszcze połączenie ze światłem. W książce Anke Evertz „9 dni w nieskończoności” autorka pisze, że zostało jej pokazane, że w trakcie dorastania od tego światła zaczyna nas oddzielać ciemny kokon.

I tracimy z tym światłem bezpośrednią łączność. Ale to światło nigdy nas nie opuszcza, jest zawsze z nami. Dużo rzeczy zostało jej ukazane po wypadku.



zwiń tekst



PRZEŻYŁAM ŚMIERĆ KLINICZNĄ, A POTEM STAŁO SIĘ COŚ DZIWNEGO
Wt, 5 sie 2025 14:21 komentarze: 1 czytany: 5372x

Nazywam się Wioletta  [...] i przeszłam niezwykłe doświadczenie, które łączyło w sobie elementy stanu przypominającego śmierć kliniczną. Podczas tego przeżycia leciałam przez tunel i widziałam bardzo jasne światło. Po powrocie byłam przekonana, że nie jestem człowiekiem, lecz istotą z kosmosu. Miałam wrażenie, że moja twarz przypomina wygląd istot pozaziemskich: dużą, niekształtną głowę, duże.......

czytaj dalej

Nazywam się Wioletta  [...] i przeszłam niezwykłe doświadczenie, które łączyło w sobie elementy stanu przypominającego śmierć kliniczną. Podczas tego przeżycia leciałam przez tunel i widziałam bardzo jasne światło. Po powrocie byłam przekonana, że nie jestem człowiekiem, lecz istotą z kosmosu.

Miałam wrażenie, że moja twarz przypomina wygląd istot pozaziemskich: dużą, niekształtną głowę, duże, lekko skośne oczy i mały nos, co wywoływało u mnie ogromną panikę i strach przed spojrzeniem w lustro. Jestem prawdopodobnie jedyną osobą na świecie, która przeżyła tak unikalne doświadczenie i chętnie dzielę się swoją historią, by inspirować innych.”

/dane do wiad. FN/




zwiń tekst



SEN O NAGŁEJ APOKALIPSIE
Czw, 24 lip 2025 08:34 komentarze: brak czytany: 5273x

Miałem dzisiaj dość nietypowy sen...a nietypowy bo powiem szczerze, że rzadko śni mi się coś po czym w strachu się budzę. Śniło mi się, że jestem na dworze z żoną i dzieckiem. Byliśmy nieopodal jakiś bloków mieszkalnych w mieście. W głowie/myślach miałem informacje, że w tv kilka dni wcześniej wspominali że gdyby się coś działo to należy szybko się zbierać i zabrać ze sobą konserwy i jakieś "race" .......

czytaj dalej

Miałem dzisiaj dość nietypowy sen...a nietypowy bo powiem szczerze, że rzadko śni mi się coś po czym w strachu się budzę. Śniło mi się, że jestem na dworze z żoną i dzieckiem. Byliśmy nieopodal jakiś bloków mieszkalnych w mieście. W głowie/myślach miałem informacje, że w tv kilka dni wcześniej wspominali że gdyby się coś działo to należy szybko się zbierać i zabrać ze sobą konserwy i jakieś "race" do wystrzelenia. Nie wiem czy te race to miały być ostrzegawcze czy miału służyć jako broń... Ta informacja w głowie to oczywiście było także w śnie... No i w pewnym momencie tak jakby niespodziewanie ogromna chmura zaczęła błyskać tak jakby w niej zaczęły wybuchać bomby i zrobiła się czerwono-pomarańczowa i z tej chmury zaczęli skakać spadochroniarze ubrani na czarno.... Strach i wręcz lek jak poczułem we śnie był nie do opisania.... Natychmiast krzyknąłem do żony we śnie abyśmy szybko czym prędzej uciekali i abyśmy zabrali z domu te race i konserwy. Oczywiście w przerażeniu się obudziłem. Czułam we śnie nie tylko sam strach przed tym że jakieś obce wojsko przyjdzie i strzeli do mnie z broni i mnie zabije ale wręcz lek nie do opisania, że to co oni zrobią nam to jest okropieństwo jak strach przed najgorsza formą tortur.

Czy mogę Pana prosić o artykuł/nagranie bądź informacje co aktualnie się dzieję w relacjach między państwami a czego telewizja nam nie mówi? Nie mówię tu oczywiście o żadnym spisku tylko uważam że Pan jako dziennikarz na pewno ma więcej informacji i analiz których w telewizji się nie porusza, chociażby aby nie siać paniki.

Pozdrawiam serdecznie
Rock10




zwiń tekst



Dziwny pasażer
Pt, 11 kwi 2025 18:23 komentarze: 4 czytany: 6741x

Historia która mi się przydarzyła miała miejsce na początku sierpnia 2005.Prowadzę mały zakład krawiecki pod Częstochową i czzęsto jeżdże do Andrychowa po tkaniny trasą A1.Będąc nieco wcześniej w magazynie (ok. miesiąca ) okazało się że jest przeceniona tkanina z 10 zł z mb na 6 zł.Zdeklarowałem się że kupię cała partię ok.1000 mb ,ale nieco później z powodu braku wolnych srodków na ten cel.Mozna .......

czytaj dalej

Historia która mi się przydarzyła miała miejsce na początku sierpnia 2005.
Prowadzę mały zakład krawiecki pod Częstochową i czzęsto jeżdże do Andrychowa po tkaniny trasą A1.Będąc nieco wcześniej w magazynie (ok. miesiąca ) okazało się że jest przeceniona tkanina z 10 zł z mb na 6 zł.

Zdeklarowałem się że kupię cała partię ok.1000 mb ,ale nieco później z powodu braku wolnych srodków na ten cel.Mozna by było powiedziec że jest sprzedana.Piszę o tym ponieważ ma to według mnie związek z tym co mnie spotkało na początku sierpnia.
Wracałem wtedy również z Andrychowa ale z innymi tkaninami.Mam w zwyczaju zabierać po drodze osoby które chcą jechać w tym samym kierunku .Na wysokości Dąbrowy Górniczej w kierunku Częstochowy zatrzrymuje mnie mężczyzna bardzo w moim odczuciu zaniedbany(brudy,spodnie w strasznym stanie, koszula flanelowa poobtargiwana itp.)
zatrzymałem się ponieważ jego twarz robiła wrażenie uczciwego i ciepłego człowieka.


On wsiadł i bez słowa zamknąl drzwi samochodu a ja ruszyłem.Po dłuższej chwili zapytałem dokąd chce jechać ale on nie odpowiadał.Troche się wystraszyłem , ale po moim stanowczym pytaniu dzie jedzie odpowiedział łamaną polszczyzną że na Litwę lub Łotwę , tego już dokładnie nie pamietam. Wyciagnąl z torby paszport i mi go pokazał.Myślałem że zepsuł mu się samochód ale on mi opowiedział że wraca autostopem z Pragi w Czechach dzie pracował ok.dwóch miesięcy za 500 koron(tak ok.60 zł) ale gdy skończył ,Czech go wyrzucił nie płacąc nawet tych marnych pieniędzy. 

Zrobiło mi się bardzo żal tego człowieka .W torbie miał tylko 10 butelek po piwie i tłumaczył mi że za nie kupi sobie wodę do picia.Chciałem pomóc jakoś temu człowiekowi ale nic mądrzejszego nie przyszło mi do głowy.Przed Częstochową wytłumaczyłem mu że muszę skręć z trasy i że musi juz wysiadać.Przed wyjściem dałem mu 40 zł bo tyle akurat miałem żeby kupił sobie coś jedzenia.Był bardzo zadowolony wręcz szczęśliwy.Gdy wysiadł odruchowo spojrzałem w prawe lusterko jak zostawał na drodze a on zrobił jak gdyby gest błogosławieństwa w moim kierunku.

Od momentu kiedy wsiadł do samochodu  w środku był niewyobrażalny po prostu smród i w czasie kiedy  z nim rozmawiałem zastanawiałem się czy uda mi się później doprać tapicerkę aby dało się tym samochodem dalej jeździć.

Gdy wysiadł ujechałem może 500 m i w samochodzie zapanował przemiły zapach tak intensywny że gdybym nosił perfumy to byłbym pewny że się rozlały.Był zapach albo jaśminu albo delikatnego różu .Nie potrafię tego opisać.Zapach był bardzo miły i trwało to nie dłużej niz minuta.Po tamtym smrodzie nie było ani śladu.

Wróciłem do domu o to opowiedziałem w rodzinie ale najciekawsze stało się nastepnego dnia rano.Z zakładu w Andrychowie zadzwoniła pani żeby przyjechać po tą zamówiona tkaninę ponieważ została jeszcze raz przeceniona na 3 zł za mb.Tak za dane 40 zł wróciło do mnie 3000 zł .
Prosze o komentarz do tej sprawy bo różne rzeczy chodza mi po głowie.
Pozdrawiam
P.S. Jestem Stałym czytelnikiem Nautiliusa i bardzo mnie te rzeczy interesują



zwiń tekst



Spotkanie ze sceptykiem - 2 kwietnia 2025
Śr, 2 kwi 2025 04:53 komentarze: 4 czytany: 3980x

Ktoś widział UFO? Litości... jakie UFO?! Wszystkie te relacje o UFO jako pojazdach obcych cywilizacji to brednie ludzi, którzy najczęściej wypełniają psychiatryki. Nie ma żadnych dowodów na to, że Ziemię odwiedzają pojazdy z innych światów... żadnych! Opowieści rodem z mchu i paproci o spotkaniach z UFO to majaki naiwniaków, często zwykłych nawiedzeńców i świadczyć mogą o zaburzeniach psychicznych.......

czytaj dalej

Ktoś widział UFO? Litości... jakie UFO?! Wszystkie te relacje o UFO jako pojazdach obcych cywilizacji to brednie ludzi, którzy najczęściej wypełniają psychiatryki. Nie ma żadnych dowodów na to, że Ziemię odwiedzają pojazdy z innych światów... żadnych! Opowieści rodem z mchu i paproci o spotkaniach z UFO to majaki naiwniaków, często zwykłych nawiedzeńców i świadczyć mogą o zaburzeniach psychicznych.

To także fantasmagorie ludzi z halucynacjami, ale niestety w dużej mierze zwykłe kłamstwa przeróżnej maści cwaniaków i oszustów, które niektóre naiwne osoby biorą za dobrą monetę, a oni sami na takich opowieści zarabiają pieniądze żerując na ludzkiej naiwności. Nie ma żadnych wizyt na Ziemi z innych światów... nie ma i już! Wszystkie te pożal się boże obserwacje UFO nie mają żadnej wartości. Że co? Że ileś tam osób widziało jakiś obiekt w powietrzu w tym samym czasie? Pentagon czy Kongres USA tym tematem się zajął? No i co z tego? Nic z tego nie wynika, nic nie oznacza! Po pierwsze istnieją zbiorowe halucynacje, a po drugie to jedynie dowody na "ćwiczenia określonych wojsk", które mają po prostu nowoczesne drony. Opowieści o śmierci klinicznej i opuszczaniu ciała fizycznego przez duszę? Litości... nie rozśmieszajcie mnie! Toż to zwykłe zaburzenia padaczkowe. Zwykłe, banalne, wyjaśnione dawno przez naukowców.


Drodzy Państwo, zawsze marzyłem o zarejestrowanie spotkania z rasowym sceptykiem, który w czambuł rozjedzie mnie i to, o czym mówię od ponad 30 lat. Znalazłem taką osobę - to obdarzony niezwykłą wiedzą i wręcz fascynującą inteligencją Maciej Gos. Zaproponowałem mu, że chcę odbyć z nim rozmowę, którą on będzie mógł zamieścić na swoim kanale jako pierwszy, a ja zrobię to dopiero po kilku dniach.

Maciek zgodził się i jestem mu za to ogromnie wdzięczny, podobnie jak jego koledze Michałowi, który pełnił łaskawie rolę producenta. Czy ja się obawiam rozmów ze sceptykami? Wręcz przeciwnie - zabiegam o nie. Wiem bowiem znakomicie, że prawda i tak się obroni wcześniej czy później. Tym razem polecam uważnie wysłuchać moją rozmowę z Maciejem Gosem na kanale SPÓŁDZIELNI STWÓR obu sympatycznych panów, gdyż zostawiłem tam pewną wyrafinowaną pułapkę, której siły wyraźnie nie docenili.

O jakiej pułapce mowa? Otóż na koniec poprosiłem, aby w opisie do filmu dać taki mały drobiazg, wręcz drobiażdżek w postaci linka do relacji pilota doświadczalnego inż. Henryka Bronowickiego, który Iskrą gonił UFO w lipcu 1984. I to nawet materiału nie na moim kanale, ale na jego.

Powiecie: no i co z tego? To nic nie znaczy. Ot, link jakich tysiące, wielka mi rzecz... śmiech na sali i tyle. A ja pozwólcie, że tylko się dyskretnie uśmiechnę, bo dobrze wiem, co tym małym i pozornie nieistotnym "mykiem" zrobiłem... * * * ¯_(ツ)_/¯

/jeśli chcecie dowiedzieć się, dlaczego gadanie o odwiedzinach Ziemi z kosmosu to stek bzdur... kliknijcie na link poniżej!/



zwiń tekst



KLAUDIA: JESZCZE SIĘ MNĄ NACIESZYSZ CIOCIU...
Pon, 24 mar 2025 08:20 komentarze: brak czytany: 4508x

Droga Redakcjo! Piszę do Was po przeczytaniu ostatniego artykułu na temat reinkarnacji. Chociaż nie wiem, czy akurat mój list będzie pomocny w zrozumieniu tego zjawiska. Mój przypadek ma 'coś' wspólnego ze śmiercią kliniczną, z przejściem gdzieś poza nasz świat. Od tego wydarzenia minie niedługo dwa lata i w końcu chcę się z Wami tym podzielić.[data wydarzenia do wiad. FN], z przyczyn których.......

czytaj dalej

Droga Redakcjo!

 Piszę do Was po przeczytaniu ostatniego artykułu na temat reinkarnacji. Chociaż nie wiem, czy akurat mój list będzie pomocny w zrozumieniu tego zjawiska. Mój przypadek ma 'coś' wspólnego ze śmiercią kliniczną, z przejściem gdzieś poza nasz świat. Od tego wydarzenia minie niedługo dwa lata i w końcu chcę się z Wami tym podzielić.

[data wydarzenia do wiad. FN], z przyczyn których nie mogę zdradzić, wylądowałam w szpitalu na ostrym dyżurze z powodu przedawkowania tabletek nasennych. Oczywiście powód jest tu nieistotny. Istotne jest to, że przeleżałam w śpiączce dwa dni, które dla mnie wydały sie tylko momentem. Jedyne co z tego pamiętam, to to, że miałam wtedy sen: rozmawiał z jasnowłosą dziewczynką o dużych niebieskich oczach; miała na imie Klaudia i według mnie miała mniej więcej osiem- dziewięć lat. Nie pamiętam dokładnie naszej rozmowy- wiem, że bardzo miło spędziłam czas, i kiedy w końcu gdzieś z oddali usłyszałam głos lekarza, byłam smutna że muszę od niej odchodzić. Na koniec usłyszałam od niej: 'Jeszcze się mną nacieszysz, ciociu".

 Ze szpitalnej historii byłoby to na tyle. Odnośnie małej dziewczynki, to miesiąc później moja kuzynka urodziła śliczną dziewczynkę. Nie było to dla mnie zaskoczeniem, choć kuzynka i jej mąż nie chcieli znać płci przed narodzinami dziecka. Dziewczynka otrzymała imię Klaudia. Kiedy zobaczyłam ją kilka dni po urodzeniu, urzekły mnie jej przepiękne duże, niebieskie oczka. I wtedy, jakby coś 'kliknęło' w mojej głowie, natychmiast przypomniałam sobie mój 'sen' ze śpiączki, choć wcześniej zupełnie się nim nie przejmowałam.

Teraz mała skończy dwa latka, i mimo lękliwego charakteru jestem jedną z niewielu osób, które akceptuje. Do teraz nie mogę napatrzeć się na jej niezwykłe oczka. Od kilku tygodni zaczyna układać słowa w zdania, i kiedy odwiedziłam ją kilka dni temu objęła mnie za kolana (co bardzo lubi robić) i powiedziała, jakby od niechcenia: juz jesteś ze mną. Zapytałam ją wtedy :"dusia, co powiedziałaś?" a ona spojrzała na mnie i powiedziała "Ciocia już ze mną jesteś". Było to dla mnie dziwne, bo kuzynka nie mówiła, by mała w ostatnim czasie zrobiła się taka rozmowna.

 Od tego czasu zastanawiam się, czy Klaudia mnie pamięta? Czy w ogóle jest cos takiego możliwe? [...]

 



zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 50 87
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 87

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN: [...] Panie Robercie, mówi Pan że ludzie którzy przeżyli śmierć kliniczną są szczęśliwi. Ja kilka lat temu wyszłam ze swojego ciała i przerażona szybko do niego wróciłam - nie daje mi spokoju dla czego. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Śr, 4 mar 2026 06:13 | Witam. Dzisiaj tj. 3 marca 2026 r. w nocy  od strony zachodniej na niebie o godz. 0.05 do 0.35 byłam świadkiem dziwnego zjawiska. Mieszkam  w Jasienicy w pow. bielskim. Lokalizacja: (szer. 49 48 46 N) (długość 18 55 14 E) przy drodze S 52 Z daleka na niebie pojawiły się rozświetlone punkty, które przedstawiają zdjęcia zrobione na moim smartfonie. W przybliżeniu przyjmują dziwne kształty, jakby były w ruchu. Ponieważ Państwo zajmujecie się takimi przypadkami, chciałam się z tym ...

Dziennik Pokładowy

Sobota, 7 marca 2026 | To Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia z UFO miało mieć naprawdę szokujący przebieg. Obce istoty doskonale wiedziały, że mają do czynienia z małym chłopcem, który z ciekawością rozglądał się po pomieszczeniu pojazdu UFO. Po chwili milczenia z wyraźnym rozbawieniem jedna z humanoidalnych istot złożyła mu niezwykłą propozycję.

czytaj dalej

FILM FN

Prawdziwe nagranie czy AI? UFO 2026 |

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.