Dziś jest:
Wtorek, 21 września 2021

Nie śmieję się z ludzi, kiedy mówią, że widzieli UFO. Ja też je widziałem!
/Jimmy Carter, były Prezydent Stanów Zjednoczonych/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Śmierć w nawałnicach
Sob, 26 sie 2017 05:38 komentarze: brak czytany: 4161x

Witam FN, opisze historie, ktora wlasnie ma miejsce.  Bedac jeszcze w osmioletniej podstawowce dwa ostatnie lata czesto siedzialem w lawce z kolega Robertem. Pamietam jak sie smial ze mnie, gdyz mialem problemy z przegroda (czyli miejscem, ktore wyczuwamy kiedy poprowadzimy jezyk wzdoz jedynek ku gorze, po zewnetrznej stronie, w strone nosa). Cos mi sie tam papralo wiec czesto kierowalem tam .......

czytaj dalej

Witam FN, opisze historie, ktora wlasnie ma miejsce.  Bedac jeszcze w osmioletniej podstawowce dwa ostatnie lata czesto siedzialem w lawce z kolega Robertem. Pamietam jak sie smial ze mnie, gdyz mialem problemy z przegroda (czyli miejscem, ktore wyczuwamy kiedy poprowadzimy jezyk wzdoz jedynek ku gorze, po zewnetrznej stronie, w strone nosa). Cos mi sie tam papralo wiec czesto kierowalem tam jezyk i musialo to smiesznie wygladac.

Tak na marginesie: na przestrzeni lat kilku dentystow proponowalo mi zabieg wyciecia tego kawalka skory kiedy odkryli, ze ja go mam (a ponoc inni go nie maja). Zawsze odmawialem.

Kilka dni temu znow mnie to miejsce rozbolalo (naprawde nie wiem dlaczego, moze sobie zawadzilem szczoteczka do zebow?). Wiec siedze godzinami przed laptopem z jezykiem wetkanym 'pod nos' i pomyslalem sobie, ze to smieszne, bo mam 36lat, a ostatni raz tak siedzialem w podstawowce. I wtedy smial sie ze mnie Robert.

Nie minela doba kiedy poprzez FB odezwal sie do mnie ktos i napislal, ze Robert zginal w nawalnicach. Byl z dziewczyna pod namiotem, nic wiecej nie wiem. Za chwile jade na jego pogrzeb.

Pozdrawiam,
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Postać w habicie mnicha zaczęła mnie dusić
Sob, 26 sie 2017 04:29 komentarze: 7 czytany: 3151x

Dzien dobry, nikomu nie opowiadalam o przypadku jaki mnie spotkal. Moze zaczne od poczatku. Moja siostra mieszka w Myslowicach ok 9lat w nowo wybudowanym domu niedaleko Kopalni KWK Myslowice. Jest to okolica gdzie w czasie 2 wojny swiatowej dzialy sie straszne zeczy- nie bede opisywac poniewaz sa o tym artykuly. Raz jak ja odwiedzilam pojechalismy rowerami do lasu - pokazala mi cmentarz gdzie na malym.......

czytaj dalej

Dzien dobry, nikomu nie opowiadalam o przypadku jaki mnie spotkal. Moze zaczne od poczatku. Moja siostra mieszka w Myslowicach ok 9lat w nowo wybudowanym domu niedaleko Kopalni KWK Myslowice. Jest to okolica gdzie w czasie 2 wojny swiatowej dzialy sie straszne zeczy- nie bede opisywac poniewaz sa o tym artykuly. Raz jak ja odwiedzilam pojechalismy rowerami do lasu - pokazala mi cmentarz gdzie na malym skwerku sa groby Niemcow zabitych przez Polakow w odwecie itd. Nie wiem czy ma to jakis zwiazek.

Siostra mowi ze u niej w domu sa duchy, drzwi same sie zamykaja czasami przewracaja sie przedmioty i nic nie moze z tym zrobic.  2 lata temu spedzilam u niej Wigilie - wrocilam do domu ok 24 - jedzie sie pol godziny ale to nie ma znaczenia. Polozylam sie spac i nagle czy po jakims czasie zaczelo mnie cos przygniatac,  poczulam na sobie straszny ciezar cos mnie dusilo i obezwladnialo.

Nie moglam sie ruszyc i wydobyc z siebie glosu ale gdzes w srodku krzyczalam - zejdz ze mnie i zostaw mnie w spokoju. Nagle jakas sila woli odepchnelam dziwna postac z mojego ciala ktora opadla na fotel. Usiadlam na luzku i zobaczylam ze siedzi tam wysoka postac ok 2 metrow ubrana w jakis powiedzialabym habit Mnicha-zwrocilam uwage na spiczasty kaptur - moze on dodawal jej wiekszej wysokosci.

Odnioslam wrazenie ze postac ta byla zmeczona nie wiem duszeniem mnie czy moim odepchnieciem. Za chwile znikla, nie moglam zasnac do rana i do tej pory nie potrafie sobie wytlumaczyc co to bylo. Przyczepil sie jakis duch z domu mojej siostry? Od tamtej pory nic wiecej takiego mi sie nie zdarzylo. Pozdrawiam. 

 [25 sierpnia 2017]



zwiń tekst



'Pan Duch' w nowym mieszkaniu
Pt, 25 sie 2017 05:59 komentarze: 3 czytany: 3392x

Witam serdecznie Szanowną Redakcję i osoby czytające. Nie jest to pierwsza historia przesłana przeze mnie do Nautilusa (zresztą, z życia wzięta). Jest jednak trochę inna od wszystkich historii o duchach. Około cztery i pół roku temu przeprowadziliśmy się z córką do wyremontowanego przez siebie mieszkania, w zabytkowej kamienicy. Od początku atmosfera w domu była bardzo dobra. Jednak kilka razy w nocy.......

czytaj dalej

Witam serdecznie Szanowną Redakcję i osoby czytające. Nie jest to pierwsza historia przesłana przeze mnie do Nautilusa (zresztą, z życia wzięta). Jest jednak trochę inna od wszystkich historii o duchach. Około cztery i pół roku temu przeprowadziliśmy się z córką do wyremontowanego przez siebie mieszkania, w zabytkowej kamienicy. Od początku atmosfera w domu była bardzo dobra. Jednak kilka razy w nocy wydawało mi się, że ktoś idzie w kapciach w stronę mojego łóżka (może ze dwa razy).

Moja córka wspominała mi, że ma wrażenie, jakby w nocy jakiś Pan stał w jej pokoju. Widziała też coś w rodzaju kawałka białej koszuli, tak jakby ktoś chował się za rogiem w przedpokoju. Zrzuciłam to na karb, że jej się przywidziało, aby jej nie straszyć. Tutaj muszę wspomnieć, że między czasie mieliśmy dwa incydenty ze złodziejami, którzy próbowali podnosić do góry nasze rolety zewnętrzne- niski parter - w tym celu przerobiliśmy je, z pomocą serwisanta i aby nie było możliwości podnieść ich od zewnątrz, to uchwyty przekręciliśmy do środka. I teraz do rzeczy. Po kilku miesiącach z niewiadomych przyczyn obudziłam się w środku nocy i usłyszałam w swojej głowie "Dzień dobry" i tutaj muszę zauważyć, że był to uprzejmy męski głos. Zapytał kim jesteśmy i co tutaj robimy, odpowiedziałam że nie boję się duchów i możemy porozmawiać. Powiedziałam temu Panu, że kupiliśmy to mieszkanie i będziemy od teraz mieszkać tutaj i dbać o nie. W trakcie tej "rozmowy" w mojej głowie wstałam z łóżka, poszłam do kuchni i zapaliłam papierosa (chyba dokładałam też węgiel do pieca od centralnego) i wspomniałam mu o złodziejach, czy ewentualnie nie mógłby ich postraszyć, bo próbowali się włamać , a mam córeczkę, która się boi. No i teraz tak...

Po jakimś czasie (dłuższym) w trakcie rozmowy z sąsiadką na kawie dowiedziałam się, że w moim mieszkaniu kilka lat wcześniej umarł człowiek. Zapytałam ją, czy był to mężczyzna w średnim wieku, a ona zapytała - skąd wiedziałam. Ale to nie koniec historii - jeszcze dodam, że w trakcie rozmowy z duchem powiedziałam, że mogę dać za niego na mszę.
I mam wyrzuty sumienia, bo do tej pory jeszcze nie zrobiłam tego z braku czasu, ale mam zamiar. Natomiast sąsiadka była na tyle miła, że podała mi imię i nazwisko tego zmarłego pana. Również od mojej rozmowy z Panem Duchem (nazwiska nie zdradzę) nie było ani jednego incydentu ze złodziejami. Żyjemy spokojnie. Nic nie widuje również moja córka i nie powiedziałam jej o tym umarłym Panu, żeby się nie bała. Nie musi tego wiedzieć, na razie. Powiem jej, gdy będzie starsza. Pozdrawiam czytelników.

[wysłane na pokład okrętu Nautilus 24 sierpnia 2017]

 



zwiń tekst



Upiorny poltergeist
Czw, 24 sie 2017 05:49 komentarze: brak czytany: 3179x

[...] Witam załogę NautilusaOd razu przejdę do tego, co wydarzyło mi się wczoraj około godziny dziesiątej. Tego dnia wyjeżdżałem z Bytomia, gdzie przebywałem kilka dni u przyjaciela. Graliśmy z zeń na komputerze, gdy nagle usłyszeliśmy głośny huk dochodzący z salonu.. Kamil (kolega) szybko pobiegł sprawdzić, co się stało. Po chwili mnie zawołał. Moim oczom ukazał się taki widok (zdjęcie). Próbowaliśmy.......

czytaj dalej

[...] Witam załogę Nautilusa
Od razu przejdę do tego, co wydarzyło mi się wczoraj około godziny dziesiątej. Tego dnia wyjeżdżałem z Bytomia, gdzie przebywałem kilka dni u przyjaciela. Graliśmy z zeń na komputerze, gdy nagle usłyszeliśmy głośny huk dochodzący z salonu.. Kamil (kolega) szybko pobiegł sprawdzić, co się stało. Po chwili mnie zawołał. Moim oczom ukazał się taki widok (zdjęcie).


Próbowaliśmy stawiać różne hipotezy, np. że to wiatr, wibracje telewizora (odtwarzał muzykę), ale po dokładniejszym sprawdzeniu odrzuciliśmy je. Po raz pierwszy padła nazwa poltergeist. Uprzątnąwszy nieporządek ,wróciliśmy grać dalej.

Nie minęło pięć minut i znów usłyszeliśmy ten sam huk, a potem ujrzeliśmy, że to ten sam kaktus leży na podłodze, tyle że o wiele dalej. Gdy wychodziliśmy z mieszkania , usłyszeliśmy zamykane drzwi i nie mieliśmy już wątpliwości, iż to poltergeist jako że wszystkie okna były wówczas zamknięte, a w pobliżu nie było nikogo prócz nas. Później Kamil usłyszał jakieś kroki, ja zaś nie. Dopiero przed wyjściem usłyszałem  "krok", o którym z kolei "nie wiedział" przyjaciel. Już po zamknięciu drzwi usłyszał on cykanie zegara, a czasomierz stojący  w pokoju był przecież zepsuty! Otworzył drzwi kluczem i wszedł sprawdzić, co to było. Wydawało się ,że stary zegar odmierza sekundy, lecz nie poruszał się. Po chwili konsternacji opaśliśmy mieszkanie. Kiedy Kamil zadzwoniwszy do ojca, powiadomił go o całym zajściu, dowiedzieliśmy się że "czasem się tak zdarza". Dodam, że w owym lokum mieszka również ok. 13 letnia siostra Kamila.

Obaj z przyjacielem wierzymy w istnienie duchów, dlatego zaistniała sytuacja prawie wcale nas nie zdziwiła, uznaliśmy ją za całkiem normalną;, mino że po raz pierwszy mieliśmy do czynienia z hałaśliwy duchem.

Kamioth



zwiń tekst



Pamiętam sen przed katastrofą smoleńską...
Śr, 23 sie 2017 06:45 komentarze: brak czytany: 3583x

Nie będę oryginalna, ja również mam prorocze sny, przeczucia, czasem wizje. W wieku 15 lat zaczęłam chorować na serce i wtedy wszelkie doświadczenia pozazmysłowe nabrały na sile. Wtedy też poznałam mojego ówczesnego chłopaka i jego wyjątkową babcię, która komunikowała się ze zmarłym mężem, pamiętam jak powiedziała do mnie "chorujesz, bo to jest cena jaką musisz zapłacić za swój dar". W tamtym czasie.......

czytaj dalej

Nie będę oryginalna, ja również mam prorocze sny, przeczucia, czasem wizje. W wieku 15 lat zaczęłam chorować na serce i wtedy wszelkie doświadczenia pozazmysłowe nabrały na sile. Wtedy też poznałam mojego ówczesnego chłopaka i jego wyjątkową babcię, która komunikowała się ze zmarłym mężem, pamiętam jak powiedziała do mnie "chorujesz, bo to jest cena jaką musisz zapłacić za swój dar".

W tamtym czasie zupełnie tego nie rozumiałam, byłam wręcz wściekła, że starsza pani mnie ogłupia. Dopiero, będąc w szpitalu doświadczyłam spotkania z duchem jej męża i jak dla mnie, bardzo młodej osoby było to wstrząsające przeżycie. Przez kilka następnych lat wypierałam swoje przeczucia, nie opowiadałam o snach. Jednak przyszedł przełomowy moment w moim życiu kiedy stwierdziłam, że innej drogi dla mnie nie ma, pozostaje tylko rozwijać to, co się otrzymało. Pamiętam sen przed katastrofą smoleńską. Śniły mi się wtedy 2 lecące bociany, po czym nagle jeden z nich zasłabnął, wypadły mu pióra i runął na ziemię, lecz na ziemi nie był już bocianem ale samolotem a wokół niego było pełno biało- czerwonych wieńców.

Opowiedziałam ten sen moim bliskim, a kiedy doszło do tej tragedii stwierdzili, że wyczułam to, co miało się wydarzyć. Widziałam i "odchorowałam" już wiele, ale najgorszym momentem było dla mnie gdy wiedziałam, że mój tata umrze, chociaż nic tego nie zapowiadało. Po prostu 5 lat temu w czerwcu obudziłam się z przekonaniem, że mój tata umrze w listopadzie. To był obłęd, broniłam się przed tymi myślami, aż w końcu nadszedł listopad i mój tata zmarł we śnie, chociaż dzień wcześniej był w pracy, nie był chory i wszystko było takie normalne.

W noc następną po jego śmierci przyśnił mi się, jak siedzi zdziwiony na podłodze sypialni i nie wie co się z nim dzieje. Podeszłam do niego i powiedziałam, że nie żyje, ale będzie musiał kiedyś tu wrócić (ale skąd ja to wiedziałam?). Na co on stwierdził- "ty jednak widzisz"; po tych słowach wstał i odszedł. Teraz mając już niespełna 30 lat oswoiłam się z tymi moimi dziwactwami, zapisuję swoje sny i przeczucia bo wiem, że coś w nich jest, a moi bliscy i znajomi już się przyzwyczaili do tego, że nagle mój wzrok biegnie za czymś, co dla nich jest niewidoczne. [...]

/przysłane do FN 23 sierpnia 2017/




zwiń tekst



Kiedyś z Noego też się śmiali... - niezwykły sen
Wt, 22 sie 2017 09:31 komentarze: 3 czytany: 3704x

[...] Mój znajomy opowiedział mi "sen" z dzisiejszej nocy. On ma na działce "wóz Drzymały", który mu służył za schronienie, gdy budował tam domek. Teraz chciał go sprzedać i miał sen dziś: rozmawiał z kimś i powiedziano mu, by nie sprzedawał tego wozu, lecz ma wykopać dół na działce (podano dokładne wymiary dołu) i tam zakopać go, bo będzie to schron dla niego.Bronił się, że ma klaustrofobię, to mu.......

czytaj dalej

[...] Mój znajomy opowiedział mi "sen" z dzisiejszej nocy. On ma na działce "wóz Drzymały", który mu służył za schronienie, gdy budował tam domek. Teraz chciał go sprzedać i miał sen dziś: rozmawiał z kimś i powiedziano mu, by nie sprzedawał tego wozu, lecz ma wykopać dół na działce (podano dokładne wymiary dołu) i tam zakopać go, bo będzie to schron dla niego.

Bronił się, że ma klaustrofobię, to mu powiedziano, że ma tylko 0,5m ziemi nad dachem, więc łatwo wyjdzie, gdyby coś go zasypało. Ma kopać sam łopatą, a potem zamówić dźwig za 250zł i on umieści wóz w dole, potem sam ma zasypać go. Podano mu, które drzwi ma zamurować, które okno zabić płytą, gdzie postawić piramidę (ma zamiar). A w dachu wozu ma zrobić okno-komin z wylotem na powierzchnię.

Tadeusz powiedział im na to, ze sąsiedzi na działce i rodzina wyśmieją go, że zwariował. Na to oni, ze kiedyś z Noego też się śmieli... Tadeusz jest niemal załamany, bo chciałby to zrobić, ale boi się śmieszności i kpin. Doradziłam mu, by wszystkim pytającym mówił, że to ziemianka na warzywa, owoce i cały sprzęt ogrodniczy itp. Oraz niech odpowiada im na wesoło, że widział to w programie w tv i jeszcze mu pozazdroszczą tego. Po namyśle przyznał mi rację, że to jedyne wyjście. Tyle nakopał się i naczytał w Internecie o tych różnych duchowych itp. sprawach, że postanowili go ostrzec i pomóc.
Pozdrawiam gorąco
K




zwiń tekst



Spotkania z duchami - opowieść babci
Nie, 20 sie 2017 12:46 komentarze: 1 czytany: 3761x

Cześć. Mam 16 lat. Kiedyś usłyszałem od mojej babci o objawiających się jej duchach osób z rodziny. Miała wiele objawienia lecz wszystkich nie pamięta. Babcia myła naczynia po obiedzie, wszyscy domownicy wyszli na powietrze. Babcia została sama w domu gdy nagle usłyszała odgłos otwierających się drzwi wejściowych. Myślała ,że to ktoś z domowników. Poczuła ,że ktoś za nią stoi odwróciła się i .......

czytaj dalej

Cześć.
 Mam 16 lat. Kiedyś usłyszałem od mojej babci o objawiających się jej
duchach osób z rodziny. Miała wiele objawienia lecz wszystkich nie
pamięta. Babcia myła naczynia po obiedzie, wszyscy domownicy wyszli na
powietrze.

Babcia została sama w domu gdy nagle usłyszała odgłos
otwierających się drzwi wejściowych. Myślała ,że to ktoś z domowników.
Poczuła ,że ktoś za nią stoi odwróciła się i zobaczyła czarną
postać(Babcia porównała postać do czarnej mgły). Gdy spojrzała na ducha
ten szybkim krokiem przeszedł  przez całą kuchnię i znikł.

Babcia wyszła opowiedzieć zdarzenie mojej mamie. Babcia sądziła że przyszedł jej
zmarły mąż. Na drugi dzień poszła do swojej kuzynki mieszkającej po
sąsiedzku i usłyszała od niej podobną wersje. Kuzynka powiedziała jej
również że dostała informację z Francji że ich wujek nie żyje.

 Drugie objawienie miało miejsce parę lat później. Babcia piła kawę na
ganku. Drzwi się otworzyły ale pomyślała że to wiatr (i w dodatku
zepsuta klamka). Drzwi się zamknęły ,lecz klamka została podciągnięta do
góry. Jak to opisała usłyszała kroki. Zjawa weszła do kuchni i znikła.
Dwie godziny później dowiedzieliśmy się ,że koleżanka babci zmarła w
szpitalu.

 Trzecie objawienie było inne od poprzednich gdyż wydarzyło się w nocy.
Było dwie minuty po pierwszej w nocy. Gdy moja babcia obudziła się z
potrzebą. Usiadła o ciemku na tapczanie i spostrzegła w ciemności postać
stojącą jakieś półtora metra od tapczanu. Babcia zaświeciła światło i
zobaczyła człowieka lecz nie mogła rozpoznać twarzy. Postać była
elegancko ubrana. Wpatrywały se w siebie jakieś 3 minuty gdy nagle owa
postać zaczęła znikać (jak to babcia opisała "zaczęła mi ginąć w
oczach"), najpierw nogi, tułów i na końcu głowa. Trzy dni później zmarła
bliska osoba z rodziny po paru dniach śpiączki. Napisałem tak jak
opowiedziała mi babcia. [..]




zwiń tekst



Niezwykły sen i przyjście demona
Pt, 18 sie 2017 09:23 komentarze: 1 czytany: 3771x

Witajcie wszyscy tu obecni, Jestem Waszym, stałym od wielu lat, obserwatorem i czytelnikiem, zapoznałem się chyba z całym materiałem zamieszczonym na stronie. Prenumeruję również ( i czytam od deski do deski ) „Nieznany Świat”. Popieram i zgadzam się w pełni z tematyką przez Was poruszaną. I chyba dlatego muszę napisać o tym co mi się przytrafiło.A więc :Przedwczoraj bardzo wcześnie, jak dla mnie, .......

czytaj dalej

Witajcie wszyscy tu obecni, Jestem Waszym, stałym od wielu lat, obserwatorem i czytelnikiem, zapoznałem się chyba z całym materiałem zamieszczonym na stronie. Prenumeruję również ( i czytam od deski do deski ) „Nieznany Świat”. Popieram i zgadzam się w pełni z tematyką przez Was poruszaną. I chyba dlatego muszę napisać o tym co mi się przytrafiło.
A więc :

Przedwczoraj bardzo wcześnie, jak dla mnie, zasnąłem, po prostu „padłem” po dość obfitującym w pracę tygodniu. Obudziłem się o godz. 1.40 . Z powodu dość silnego mrozu poszedłem do kotłowni dołożyć drewna do pieca i położyłem się z powrotem. Nie mogłem zasnąć. Leżałem patrząc od czasy do czasu na zegar w zestawie audio. Dokładnie jak odczytywałem na wyświetlaczu godz. 2.12 przed moimi oczami przepłynął jakby czarny obłok, napłynął od strony okna. Przypominało to taki efekt stosowany nieraz w telewizji ; jakby farba zalewała ekran. Pomrugałem oczami i pomyślałem, że to od wielogodzinnego siedzenia przed komputerem w pracy. Po chwili poczułem senność i przewróciłem się na drugi bok. Prawie natychmiast, jak mi się wydało zacząłem śnic. Śnił mi się Paryż. Byłem tam na wycieczce razem z realnymi kolegami i koleżankami ze szkoły podstawowej. Miasto Paryż nie było jednak tym jakie znam współcześnie. A znam je doskonale bo przez kilka lat wykonywałem jako kierowca cotygodniowe kursy busem z pasażerami, których mieliśmy w zwyczaju podwozić pod dom. Gdy oczekiwaliśmy na kurs powrotny wałęsałem się po uliczkach Paryża, zwiedzając. I tak przez prawie 6 lat. Ten Paryż ze snu był inny. Jakby z wcześniejszej epoki, przypominał trochę rynek krakowski i jego okolice. My, bohaterowie snu, ubrani byliśmy współcześnie.

Charakterystyczne jest to, że wszędzie było ciasno. Ciasne były uliczki, schody, drabinki, po których poruszaliśmy się. Tak wałęsaliśmy się wymieniając jakiś mało znaczące słowa i gesty. Nagle znaleźliśmy się w takim starym małym hoteliku. Tam pojawił się potężnie zbudowany mężczyzna ze sztucerem i krzyczał, że nas pozabija. Ktoś wepchnął mnie do pokoju zatrzaskując drzwi. Wewnątrz pokoju znajdował się już kolega ze szkoły podstawowej. Ledwo go zobaczyłem mężczyzna z bronią zaczął forsować drzwi. Zrozumiałem, że to napastnik – nie dawałem rady przytrzymać drzwi, zaczynały się od doły tak dziwnie wyginać jakby ktoś chciał wejść pod drzwiami. Zawołałem do kolegi o pomoc a on przysunął do drzwi coś przypominające wersalkę. Wtedy wszystko się uspokoiło. Wyszedłem na korytarz. Tam stała, ubrana jedynie w białą bieliznę koleżanka ze szkoły podstawowej, w której się onegdaj podkochiwałem Nie była w naszym obecnym wieku tzn. 50 lat, miała jakieś 20-25 lat. Zaczęliśmy po schodach w dół uciekać z hotelu. Na ulicy zapytałem ją jaka jest jej obecnie sytuacja rodzinna. Odpowiedziała, że jest samotna i możemy zacząć się spotykać. Nadal była w bieliźnie, poczułem wyraźne podniecenie. Zaczęliśmy wchodzić jakąś drabinką w górę. Puściłem ją przodem. Wyraźnie chciałem zerknąć na jej pośladki z dołu lecz pomyślałem o żonie. Wtedy pojawił się kolega z podstawówki, który również się w jej kochał, odepchnął mnie i wszedł po drabinie za nią.
Wtedy Paryż zniknął.


Znalazłem się w niezidentyfikowanym pokoju. Leżałem na łóżku, obok spała żona.  W pokoju tym były też kanapy czy wersalki, na których spały moje dzieci.( Jestem drugi raz żonaty i  z drugiego związku mam nastoletnie dzieci mieszkające nadal ze mną )
Pomyślałem, że jak wszyscy śpią to obejrzę film z wycieczki do Paryża. Włączyłem telewizor. Na ekranie pokazały się sceny pochodzące z Paryża jakby z występu kuglarzy czy cyrkowców , nie było już tam kolegów ze szkoły. Była noc, mgła, dziwna muzyka. Nagle, na pierwszym planie pokazała się postać młodej kobiety, chyba cyganki, z szalem na ramionach, obraz zmienił się na czarno-biały, postać zaczęła tańczyć w miejscu. Ja nie mogłem oderwać wzroku od niej. Zacząłem krzyczeć, używając wulgarnych słów aby pokazała biust.
( Pragnę tu wtrącić, że nie używam wulgaryzmów a tym bardziej w obecności kobiet )
Docierało do mnie wewnętrzne zdziwienie, że ja krzyczę takie wulgarne słowa. Krzyczałem i miałem poczucie winy.
W pewnym momencie stała się rzecz przedziwna. To co było na ekranie telewizora nagle wypłynęło na pokój. Rozpłynęło się po czymś w rodzaju kominka a obok na ścianie uformował się kolorowy obraz przedstawiający twarz. Twarz nie była ludzka. Miała usta i oczy ale nie była ludzka. Uzmysłowiłem sobie, że to demon. ( tylko to słowo przychodziło mi na myśl ). Twarz na obrazie zaczęła się szyderczo śmiać. Poczułem, że w sposób brutalny, gwałtowny żona manipuluje mi w kroczu. Jednocześnie zauważyłem, że obserwują to wszystkie troje dzieci. Poczułem ogromny wstyd. Twarze dzieci nie były naturalne. Wykrzywione w jakimś grymasie, jakby osoby upośledzone umysłowo. Twarz żony była podobna, zorientowałem się, że są prawie takie same jak twarz z obrazu, wszystkie były podobne. Pomyślałem : oni są w transie. Zacząłem krzyczeć : obudźcie się, obudźcie się , kilka razy.

Dotarło do mnie, że w pokoju jest demon, że wszedł we wszystkich nas. Przypomniałem sobie chęć podglądania  koleżanki i wulgarne krzyki do cyganki. Poczułem, ponownie, wstyd i wściekłość. Zerwałem się z łóżka, zauważyłem, że żona i dzieci są już „normalne”, są sobą. Powiedziałem albo pomyślałem coś o potrzebie szukania krzyża. Cały czas miałem świadomość, że obok jest demon, czułem go. Podszedłem do kominka. Leżało na nim kilka krzyży, mniejszych i większych. Wszystkie miały odłamane lewe ramiona, w tym samym miejscu. Nie zastanawiałem się dlaczego, chwyciłem jeden większy i jeden mniejszy. W rękach złożyłem z nich krzyż. Poczułem obecność demona za mną, za plecami. Odwróciłem się i  zobaczyłem coś co spowodowało wyrwanie się z moich usta : „ ja pier….”
Przed nami ( bo czułem, że żona i dzieci są za mną ) stał znajomy nam ksiądz.
Śmiał się szyderczo, ubrany był w sutannę i koloratkę, twarz miał szarą, ziemistą.
Od razu skojarzyłem go z tym demonem. Bez zastanowienia przyłożyłem mu krzyż do czoła i zacząłem krzyczeć : wynoś się demonie, wynoś się, wynoś się…
Wtedy kolorowa twarz na obrazie zmieniła się ; oba oczy zlały się w jedno, cyklopie oko, twarz się zamazała i odpłynęła – znikła. Poczułem ogromną ulgę, wiedziałem, że poszedł.
Wtedy się obudziłem.

Stała nade mną cała rodzina. Okrzykami „obudźcie się” rzeczywiście postawiłem cały dom na nogi. Podobno cały drżałem, targały mną jakby konwulsje, żona mówiła, nie znając jeszcze treści snu, że wyglądało to tak jakby ktoś chciał mnie podnieść a ja bym się bronił. Dzieci podobno płakały. Choruję na nadciśnienie. Żona myślała, że mam zawał.
Gdy zacząłem krzyczeć „wynoś się demonie” pojęła, że to sen i zaczęła szarpać mnie, budząc.
Gdy już nie spałem, natychmiast pomyślałem o tym czarnym obłoku przed snem.
Byłem w takim dziwnym stanie, że nie mogę go określić słowami.

Tyle

Dodać muszę, że ten ksiądz to proboszcz w parafii, gdzie znajduje się szkoła, do której chodzą moje dzieci. Jesteśmy z nim w swego rodzaju konflikcie. Skierował, bowiem, do nauki religii księdza, który stosuje bardzo dziwne, jak na katechetę metody nauczania. Nie zgadzaliśmy się z nimi i po wielu przepychankach, które oparły się o Komisję Episkopatu Polski, klasy naszych dzieci uczy inny ksiądz. Podmiotowy proboszcz nigdy nam tego nie wybaczył. Sugerował nawet mieszkańcom nasze wsi, że to ja jestem ucieleśnieniem szatana.

pozdrawiam

T.D.



zwiń tekst



Odwiedziny przed śmiercią i tajemnicza 'chmurka'
Czw, 17 sie 2017 07:25 komentarze: 6 czytany: 3322x

Witam serdecznie załogę Nautilusa! Od jakiegoś czasu jestem pośrednio świadkiem dziwnych zdarzeń wokół pewnej osoby.Babcia mojej szwagierki, która ma bagatela ok 90 lat, jest osobą leżącą właściwie "na stałe".Jakiś rok temu (może 1,5) zaczęła mieć przewidzenia osób, które podobno do niej przychodzą w nocy a czasami również w dzień. Babcia rozmawiała z nimi, kłóciła się, krzyczała na nich. Większość.......

czytaj dalej

Witam serdecznie załogę Nautilusa! Od jakiegoś czasu jestem pośrednio świadkiem dziwnych zdarzeń wokół pewnej osoby.
Babcia mojej szwagierki, która ma bagatela ok 90 lat, jest osobą leżącą właściwie "na stałe".
Jakiś rok temu (może 1,5) zaczęła mieć przewidzenia osób, które podobno do niej przychodzą w nocy a czasami również w dzień. Babcia rozmawiała z nimi, kłóciła się, krzyczała na nich. Większość osób z rodziny uznało te objawy za standard w tym wieku.

Od jakiegoś czasu zainstalowano monitoring w pokoju u babci aby w nocy nie było trzeba wstawać tylko rzutem oka na monitorek można ocenić sytuację w pokoju. Okazało się że na ekranie monitoringu nad osobą babci widać przez cały czas jakby chmurkę koloru białego a w chwilach ataków złości babci (takie zdarzają się kilka razy dziennie) chmurka zaczyna być pomazana żółto-pomarańczowymi smugami.

Aby sprawdzić czy to nie wina sprzętu testowaliśmy kamerkę na innych osobach w tym samym miejscu i chmurki nie ma.
Co wiecej, chmurka przesuwa się w inne miejsce ekranu jeżeli babcia zmieni miejsce, chmurka jest zawsze nad nią.
Chmurka potrafi zmieniać kolory i odcienie w momentach gdzie nie widać nic szczególnego w zachowaniu babci lub kiedy ona śpi.

Dodatkowa sprawa, która wyszła na jaw po zainstalowaniu kamerki to sprawa "pukania w okno balkonowe".
Córka babci (która opiekuje się nią 24h/dobę) słyszała często w nocy jak babcia wstaje i puka w okno balkonowe, które jest w jej pokoju.

Od czasu podłączenia monitoringu okazało się, że w momentach w których słychać pukanie do drzwi, babcia leży spokojnie w łóżku. Od około 2 tygodni podano babci leki wyciszająco-uspakajające zapisane przez psychiatrę i babcia zdecydowanie się uspokoiła i zaczęła lepiej spać. Jednak jeden objaw nie chce ustąpić - babcia budzi się punktualnie o 3:00 w nocy wpada w tzw. "szał", który trwa kilka minut.

Cała sprawa wydaje się bardzo dziwna.
Myślę, że w najbliższym czasie podeślę
Wam fragmenty nagrania z kamerki.


--
Pozdrawiam serdecznie,
 Marcin z Poznania        




zwiń tekst



Dramatyczny efekt "zabawy w wywoływanie duchów"
Pon, 14 sie 2017 08:44 komentarze: 2 czytany: 4233x

Jestem waszym stałym czytelnikiem od ładnych paru lat, mimo, iż nie udzielam się na forum itp itd, a konto założyłem stosunkowo niedawno. Chcę się z wami podzielić doświadczeniem ( nie do końca własnym), z jakim spotkała się moja siostra. Ale najpierw napiszę, to co spotkało mnie, a poskładałem to w większą całość po tym wszystkim co opiszę pod koniec. Byłem przez prawie 20 lat praktykującym katolikiem.......

czytaj dalej

Jestem waszym stałym czytelnikiem od ładnych paru lat, mimo, iż nie udzielam się na forum itp itd, a konto założyłem stosunkowo niedawno. Chcę się z wami podzielić doświadczeniem ( nie do końca własnym), z jakim spotkała się moja siostra. Ale najpierw napiszę, to co spotkało mnie, a poskładałem to w większą całość po tym wszystkim co opiszę pod koniec. Byłem przez prawie 20 lat praktykującym katolikiem ( od 6 do 18 roku życia byłem ministrantem). Po pewnym czasie praktyka zeszła na drugi plan jak nie trzeci( imprezy alkohol itp) i tak było do 2015 roku.

Z zapamiętywaniem snów jak to większość,raz pamiętam, a bywają dni gdy budzę się z myślą czy coś mi się śniło. Zapamiętałem i będę pamiętał do końca zycia 2 sny. W pierwszym śnie wysiadam z autokaru na skrzyżowaniu dróg, po lewej i prawej pola urodzajnego zboża, na wprost gęsty las, a przy drodze stara wiejska chata z drewna. Zanim wszedłem to spojrzałem w niebo, było słonecznie i zero chmur. Po wejściu nagle znalazłem się w łóżku, nade mną Mama odmawiała zdrowaśkę, po chwili włączyłem się do modlitwy.

Każde kolejne słowo zaczęło sprawiac mi trudności w wymowie, a mój głos się zmieniał i w tym śnie czułem potworne przerażenie, spojrzałem w oczy mamy i miała je czarne jak węgiel. Obudziłem się zlany potem. Drugi sen miałem podobny, z tym, że byłem ministrantem podczas mszy w kościele i tutaj identycznie miałem problemy z wymawianiem modlitwy... Obudziłem się wystraszony( te sny były w większym odstępie czasowym.Trzecie doświadczenie, które ułożyłem do kupy to było wrażenie mocnego pukania, albo uderzenia pięścią w drzwi mojego pokoku na 1-2 godziny przed wstaniem do pracy( oczywiście zrywałem się z łóżka wystraszony.Miałem też wrażenie jakby ktoś kładł się obok mnie.

Dlaczego to piszę??

Po powrocie do domu z nocnej zmiany ( siostra często jest z dziećmi u nas- mieszkam z rodzicami) siostra zapłakana prosi mnie, żebym poszedł z nią do kościoła, bo jest opętana, obudził ją w nocy smród zgniłego mięsa, widziała nad swoim łóżkiem cień postaci i zaczął ja przyduszać tak,że nie mogła się poruszyć. Gdy zaczęła się modlić to przeszło.Rozmowa trwała kilka minut ( ja po kilku minutach znalazłem sobie wytłumaczenie na to i pod nosem się zaśmiałem i poszedłem do siebie, bo przecież spała ze swoimi dziećmi w pokoju)

Na szczęście wpadła tego samego dnia moja kuzynka, która wzięła to na poważnie i poszła do księdza, który jeszcze tego samego dnia był u nas w domu. Ja miałem prace na 18 więc nie było mnie juz w domu. Gdy wróciłem rano , rodzice opowiedzieli mi co się działo. Moja siostra zaczęła mówić w innym języku. Ksiądz kazał przyjść za kilka dni całej najbliżeszej rodzinie do kościoła ( moi rodzice, ja, siostra, brat) Cała rodzina byliśmy na mszy w ostatni piątek miesiąca ( w mojej parafii w ten właśnie dzień jest msza z udziałem egzorcysty i zjeżdza się duzo osób), po jej zakończeniu ksiądz poprosił nas wszystkich o pozostanie. Nad każdym z nas odprawił egzorcyzm, poza siostrą. Nam kazał wejść na zachrystię i nas zamknął. Siostra w asyście osób pomocniczych została jako ostatnia. Trwało to 30-40 minut.

Na początku czuliśmy ulgę, aż usłyszeliśmy to potworne wycie i niezrozumiałe wyrazy-słowa.Tego nie da się opisać, tego tonu-tonów głosu!!! Nigdy tego nie zapomnę, każdy z nas płakał jak dziecko słysząc to wszystko. Przed samym końcem egzorcyzmu, wszedł ksiądz i prawie krzycząc do nas powiedział : Boże, co wyście narobili ?? Podczas rozmowy z rodzicami, dowiedziałem się, że w dzieciństwie mój brat i siostra bawili sie w wywoływanie duchów ( teraz mają ponad 40 lat), ja sam również bawiłem się z kolegą w dzieciństwie (mam 32 lata). Od tamtego czasu moja siostra była jeszcze 3 razy. Zaznaczyłem wszystkim, że nie chcę nic więcej wiedzieć ponad to co sam doświadczyłem. Ksiądz był kilka razy od tamtego czasu u nas, a na moje zapytanie o snach, odpowiedział spokojnie, że to była próba wiary. Zdałem sobie sprawe, że moim przypadku te właśnie sny mogły byc czymś więcej. Od tamtego czasu, dzięki Bogu jest wszystko okej, z moimi snami również. Teraz jestem bardziej otwarty na zewnętrzny świat.

Pozdrawiam redakcję.




zwiń tekst



Dziwny pasażer
Nie, 13 sie 2017 18:43 komentarze: 5 czytany: 3921x

[...] Był koniec lata,rok 1982.Wracałem sam samochodem z Dolnego Sląska ,gdzie byłem odwiedzić moją dziewczynę ,póżniejszą żonę. Ok.20km przed moją miejscowością znajduje się Racibórz, przez który przejeżdżałem a który przed wojną był już w Niemczech. Przy wyjeżdzie z Raciborza był przystanek PKS a ok. 100m dalej przedwojenny budynek graniczny. Było już póżne popołudnie i na przystanku wielu ludzi.......

czytaj dalej

[...] Był koniec lata,rok 1982.Wracałem sam samochodem z Dolnego Sląska ,gdzie byłem odwiedzić moją dziewczynę ,póżniejszą żonę. Ok.20km przed moją miejscowością znajduje się Racibórz, przez który przejeżdżałem a który przed wojną był już w Niemczech. Przy wyjeżdzie z Raciborza był przystanek PKS a ok. 100m dalej przedwojenny budynek graniczny. Było już póżne popołudnie i na przystanku wielu ludzi,którzy machali mi ,żeby wziąść ich na "stopa".

Nie zatrzymałem się ale kawałek dalej,pod tym starym budynkiem granicznym stał samotnie męszczyzna i on także
machał ręką aby go podwieżć.Nie wiem dlaczego,ale tym razem się zatrzymałem. Drzwi otworzył mężczyzna w wieku ok.45 lat i spytał,czy jadę na kopalnię "Anna" w Pszowie. Muszę zaznaczyć, że do domu mogłem dojechać zarówno przez Pszów jak i przez Rydułtowy.Taka sama odległość, ale ja zawsze jeżdziłem przez Rydułtowy.Dlatego ,kiedy mężczyzna zapytał czy pojadę przez Pszów, zawahałem się ale powiedziałem, że tym razem pojadę ze względu na niego właśnie przez Pszów
zwłaszcza,że droga prowadzi koło bramy kopalni.

Miałem wtedy 2-drzwiowego starego Fiata. Autostopowicz usiadł obok mnie i więcej się nie odezwał tylko patrzył przed siebie. Kilkukrotnie próbowałem nawiązać rozmowę ale on jakby mnie nie słyszał.Nawet trochę się "wkurzyłem",że
wziąłem do auta takiego mruka po kilku godzinach samotnej jazdy. W końcu zbliżyliśmy się do bramy kopalni i wtedy on wskazał palcem  i powiedział tylko :"tu".Ale tam był znak zakazu zatrzymywania,więc zwolniłem do 30-40km/h i spojrzałem w moje boczne lusterko czy coś nie jedzie tuż za mną aby się bezpiecznie zatrzymać. Cały czas jeszcze jadąc odwróciłem się
do mężczyzny,żeby mu powiedzieć ,że musi szybko wysiąść jak się zatrzymam bo tu nie wolno stawać. Problem w tym,że miejsce obok mnie było puste,więc dalej bez zatrzymywania pojechałem dalej. Sytuacja była na tyle nienormalna,że nie doszło do mnie od razu,że gość zniknął mi z auta w trakcie jazdy,że drzwi były dobrze zamknięte i nie słyszałem ich otwierania
bądż zamykania.

Pierwszą rzeczą o jakiej pomyślałem to to,że facet bał się że będzie musiał zapłacić więc wolał uciec.Dopiero po jakichś 10-ciu minutach zdałem sobie sprawę z tego,że pasażer,który siedział obok mnie ,w ciągu 2 sekund mojej odwróconej uwagi otworzył drzwi, wysiadł,zamknął drzwi od zewnątrz,zrobił to bezszelestnie i w trakcie jazdy. Dopiero wtedy poczułem dreszcz i "gęsią skórkę" na rękach.Kiedy opowiedziałem to zdarzenie kolegom,to przez kolejne 2 miesiące sobie ze mnie żartowali, pytając najczęściej czy przyjechałem dzisiaj sam albo kogo mam dziś w aucie.Więc przestałem o tym opowiadać.

  W moim mniemaniu mogą być dwie wersje wytłumaczenia tego spotkania. Pierwsza to faktycznie duch osoby,która zmarła ,ale energetycznie nie odeszła i chce dalej pełnić swe stare obowiązki,w tym wypadku jeżdzić dalej do pracy.Dziwi też fakt,że nie stała na przystanku ,ale 100m dalej. A może kiedyś właśnie tam był przystanek?   Druga wersja:wspomniałem wcześniej,że do domu mogłem z Raciborza dojechać przez dwie różne miejscowości ale zawsze jeżdziłem przez jedną i tą samą.Tym razem było inaczej,pojechałem tą inną drogą.Nie wiem,być może gdybym wtedy pojechał jak zwykle to może stało by się coś złego,a ten "pasażer" spowodował oszukanie przeznaczenia, coś jak Anioł Stróż.
Pozdrawiam,pozostałe opiszę innym razem
  Tomek



zwiń tekst



Nocni goście
Sob, 12 sie 2017 07:28 komentarze: 4 czytany: 3989x

Jest to historia,która wydarzyła się  we wrześniu 1980 w Ferganie - Uzbekistan.                              Do Fergany określanej przez przewodnika jako " najdzikszej"części Uzbekistanu przylecieliśmy późnym popołudniem.Temperatura była bardzo wysoka /+ -/ .......

czytaj dalej

Jest to historia,która wydarzyła się  we wrześniu 1980 w Ferganie - Uzbekistan.
               
               Do Fergany określanej przez przewodnika jako " najdzikszej"części Uzbekistanu przylecieliśmy późnym popołudniem.Temperatura była bardzo wysoka /+ -/ 45 stopni.Dla tubylców już zima,tak przynajmniej mówili.Dla nas żar z jasnego nieba.Budynek hotelu jednopiętrowy.Jesteśmy atrakcją dla tubylców ,którzy odziani w czarne ,miejscowe stroje  w licznych grupach stali przed hotelem. Każdy miał na głowie tibitiejkę.
               Z uwagi na bezpieczeństwo ulokowano nas na piętrze.Okno naszego pokoju wychodziło na wewnętrzne podwórko,na którym w pobliżu /2 - 2.5 m/ rosło dość wysokie drzewo liściaste/ jakie ,nie mam pojęcia/W hotelu mieliśmy spędzić tylko jedną noc.Uprzedzono ,nas,żeby samotnie nie oddalać się .Najlepiej żeby w grupie był mężczyzna.W naszym towarzystwie było ich kilku.
               Po rozlokowaniu się i przygotowaniu do kolacji wyszłyśmy z towarzyszką podróży na krótki spacer.Przed hotelem stały grupki tubylców .W niewielkim oddaleniu od nich stało 3 poważnych,starszych ,odzianych czerń meżczyzn.Później skojarzyłam,że zapamiętałam ich od kolan w dół .Robiło się ciemno ,wróciłyśmy na kolację.Kolacja połączona była z tańcami w której uczestniczyła oprócz nas grupa niemiecka i francuska oraz sporo tubylców.

Moja towarzyszka tryskająca werwą i humorem  tańczyła z jakimś Azjatą.Bawili się doskonale,oczymś rozmawiali /tylko jak -ona nie znała rosyjskiego/.W pewnej chwili zdjęła mu z głowy tibitiejkę i nałożyła na swoją.Azjata z ciemnego zrobił sięw oka mgnieniu popielaty.Sytuacja zrobiła się groźna,wtrąciłam się,podobnie uczynili jego pobratymcy,Później wytłumaczyłam jej co zrobiła.

               Poszłyśmy spać.Nie wiem ,która była godzina.Okno było otwarte.Zasnęłam jak zwykle przykładając głowę do poduszki.Nie wiem jak długo spałam ,ale obudził mnie mocny szelest gałęzi  pobliskiego drzewa.Zaniepokojona leżałam,nasłuchując.Po chwili z dołu rozległ się jakiś głos.,po rosyjsku.


- ktoś ty,co tam robisz?Złaź natychmiast.
- to ja,pada jakieś imię czy nazwisko / facet od tibitiejki /
              

W tym momencie przeszłam na myślenie po rosyjsku - zawsze tak robiłam,wtedy się lepiej przyswaja teksty.

- pocoś tam wlazł?
- Ona zabrała mi męskość/ i coś tam jeszcze/
- ty głupku,czy ty wiesz kto tam śpi?
- wiem,czarna i lady / w drugim określeniu zachowuję formę wypowiadaną przez głos/,muszę tam wejść i ........................
-złaź natychmiast /

...i chyba wtedy przeszli z rosyjskiego na uzbecki czy inny nieznany mi język,zmartwiłam się tym faktem,ale prawie natychmiast zaczęły docierać   do mnie słowa rozmowy tak jakby wypowiadane były w moim ojczystym języku.

- no to co ,że lady,
- Dobrze,że przyszedłem.Czy ty wiesz ,kto śpi w tym pokoju?Czy ty wiesz ,kto to jest?
- lady
- to tulku

.....................i w tym momencie nastąpiła przerwa w rozumieniu rozmowy,Ciąg dalszy

- czy ona o tym wie kim jest,
- nie ,jeszcze nie ,
- a będzie wiedziała?
- jak przyjdzie czas,
-ona?,ona nie jest nasza.Chyba się pomyliłeś,Nie ta czarna?
-nie ,to lady.Ta druga przydana jest jej do pomocy w tym co robi.
-a co robi?
- to co robi
..........................................................................................
Dobrze,że przyszedłem,ale że dzisiaj,nie wiedziałem.Wiedziałem,że przyjedzie,powiedzieli mi,tylko nie powiedzieli kiedy.Dziś przyszedłem pierwszy raz i od razu ją zobaczyłem.

- będziesz z nią rozmawiał?
- nie,niewolno mi.Mogę tylko popatrzeć,Jutro też przyjdę.
-jutro wyjeżdżają,
-Dobrze,że przyszedłem,jutro też przyjdę.Chodź do domu,niech śpi ,niech śpi.

Słyszałam szelest oddalających się kroków i rozmowę,której już nie rozumiałam.Szybko zasnęłam.Rankiem pamiętałam dokładnie nocne wydarzenia ale nie mówiłam nic,nie chcąc deprymować koleżanki podróży.Po śniadaniu wyjeżdżaliśmy.W tym samym miejscu co dnia poprzedniego stało 3 mężczyzn w czerni . Dodam,że Azję Centralną odwiedzałam jeszcze kilkakrotnie ,i zawsze była to podróż magiczna / wydarzenia te wprawiały mnie w osłupienie/ADG
 



zwiń tekst



Kontakt naszej cywilizacji z obcą cywilizację w 2023-2024? Dziwny sen.
Pt, 11 sie 2017 07:55 komentarze: 20 czytany: 6798x

Ludzkość już za niedługo przeżyje niewyobrażalne wprost wydarzenie, jakiego współczesna cywilizacja nie potrafi sobie wyobrazić. Około 2023-2024 roku ziemskiego, dojdzie do ujawnienia się przed Ziemianami cywilizacji pozaziemskiej. Wiem, co piszę, bo wiedzę taką otrzymuję od 2012 roku od naszych, starszych Braci z Kosmosu. To, co opiszę teraz, jest dalszym ciągiem moich niezwykłych snów proroczych.......

czytaj dalej

Ludzkość już za niedługo przeżyje niewyobrażalne wprost wydarzenie, jakiego współczesna cywilizacja nie potrafi sobie wyobrazić. Około 2023-2024 roku ziemskiego, dojdzie do ujawnienia się przed Ziemianami cywilizacji pozaziemskiej. Wiem, co piszę, bo wiedzę taką otrzymuję od 2012 roku od naszych, starszych Braci z Kosmosu. To, co opiszę teraz, jest dalszym ciągiem moich niezwykłych snów proroczych, w których dochodzi do mojego kontaktu z przedstawicielami cywilizacji pozaziemskiej. Jeszcze niedawno opisałem mój drugi sen z 26.03.2014 r. Przez wiele miesięcy przypominałem o tym na różnych forach i portalach internetowych.

Zaznaczałem też wyraźnie, że przeczuwam, iż nastąpi dalszy bieg spraw za pomocą komunikacji przez świadomość. Jakaś niezwykła Moc podpowiada mi, że w jakimś, bliżej nie określonym czasie, będę miał następne sny, w których otrzymam następną porcję wiedzy o wydarzeniu jakie ma spotkać Nas, Ziemian. Po blisko dwóch latach, 22.01.2016 r., podczas nocnego spoczynku, w kolejnym, już trzecim, śnie, miałem znowu spotkanie z obcą Cywilizacją. Wszystko odbywa się jakby etapami, niczym serial i zawsze w snach jest pewna prawidłowość, bo przekazywane są dalsze obrazy i informacje związane z planowanym przybyciem na naszą planetę, pozaziemskich Istot. Sprawy przybierają naprawdę niewiarygodnego wręcz stanu rzeczy, bo związanego z najbliższą wizytą na naszym Globie, naszych Kosmicznych Braci.

Jak już wcześniej pisałem, najprawdopodobniej nastąpi to około 2023-2024 roku. Przez wiele tygodni i miesięcy od wspomnianego już i opisanego, drugiego snu, przeczuwałem, że będą kolejne i obiecałem, że podzielę się tym z Internautami, zainteresowanymi tym niezwykłym zjawiskiem. Powtarzam ponownie, że nie konfabuluję i niczego nie ubarwiam. To są również dla mnie bardzo tajemnicze sprawy i podchodzę do tego bardzo poważnie i z wielką pokorą. Odnoszę wrażenie, że dalszy ciąg zdarzeń, będzie następował wraz ze zbliżającym się, niespotykanym od tysięcy lat na Ziemi wydarzeniem, które zmieni przyszłość ludzkości. Podkreślałem wielokrotnie, że Cywilizacja ta doskonale orientuje się w szeroko pojętej kwestii życia i egzystencji mieszkańców naszego Globu. Znają Nas i wiedzą o Nas wiele.

Od początku tych niesamowitych, sennych obrazów i przekazów zrozumiałem, że początek naszej, ziemskiej cywilizacji, związany jest w jakimś sensie z tymi Istotami, z innej planety, którzy nawiązują ze mną ten niespotykany i wręcz niewiarygodny kontakt. Zaczęło się to ponad 5 lat temu. Wydaje się, jakbym został do tego wybrany? Z dotychczasowych przeżyć i moich relacji wyłania się coś, w co trudno uwierzyć. Jednak wszystko to układa się naprawdę w racjonalną i logiczną całość. Przypominam, coś niezwykle ważnego, co powiedziano mi w drugim śnie. Tego nie zapomnę już do końca życia. Cytuję : „NIE JESTEŚMY TAK JAK ONI, SAMI WE WSZECHŚWIECIE. NAD WSZYSTKIMI CYWILIZACJAMI, JEST JESZCZE KTOŚ POTĘŻNIEJSZY, WSZECHMOCNY". Nie określili TEGO BYTU słowem BÓG.

Nie określili słowem BÓG, bo to jest Nasze określenie ziemskie TEGO WSZECHMOGĄCEGO, panującego nad wszystkimi stworzeniami w bezkresnej przestrzeni Kosmosu. Ten, jak to nazwałem, "SERIAL", ma swój początek, jest kontynuowany i będzie miał niewyobrażalny, ekscytujący i zadziwiający Nas wszystkich, żyjących na Ziemi, FINAŁ. To naprawdę się zbliża i spotka ludzkość za kilka, niedługich, lat.

Dopisuję też przebieg trzeciego snu, który jest kontynuacją dwóch poprzednich, opisanych wcześniej. Było późne popołudnie, na dworze zapadała ciemność. Wyczuwałem jakieś poruszenie, niezwykłe zachowanie ludzi, wpatrujących się w niebo. Po jakimś czasie dochodziły, jakby z przestworzy, bardzo dziwne i niespotykane dźwięki, określiłbym jako przerażające. Nagle zauważyłem pojazd pozaziemski, który jakby przemieszczał się po nocnym niebie. Co jakąś chwilę zatrzymywał się niby, po czym, nagle przyspieszał i ruchem obrotowym, w jednej niemalże chwili, potrafił przemieścić się daleko, w innym kierunku. Patrząc od dołu na ten pojazd, widać było, że jego podstawa jest okrągła i mocno rozświetlona, jakby dużych rozmiarów spiralą, która żarzyła się na czerwono, cały czas obracając się wokół własnej osi. Ludzie byli przerażeni, zaczęli uciekać do swoich domów. Po krótkiej obserwacji, schowałem się również w pomieszczeniu, w którym akurat pracowałem. Przeczuwałem jednak, że pojazd wyląduje i z dużym napięciem czekałem, co będzie dalej.

Po krótkim czasie, otworzyły się drzwi do pomieszczenia, w którym właśnie przebywałem. W wejściu zobaczyłem Przybysza, ubranego w srebrny, wyraźnie lśniący kombinezon, jakby platynowy i taki mieniący się. Byłem bardzo podekscytowany i wystraszony, nie wiedziałem, jak się mam zachować. W jednej niemalże chwili stanąłem naprzeciw tego Przybysza, składając do siebie ręce, podobnie, jak robią to Japończycy. Wykonałem ukłon i w sposób pokorny przywitałem Go. Ten niezwykły gość skinął w moim kierunku głową i wszedł do pomieszczenia. Zaczął interesować się, co robimy, jakie mamy urządzenia i sprzęt, był zainteresowany na jakim poziomie żyjemy. To było takie bardzo wymowne, jakby potwierdzało, że sprawdzają poziom naszego rozwoju cywilizacyjnego.

W niedługim czasie pojawiło się wokół mnie więcej Obcych, wśród nich były również kobiety. Jedna z nich zbliżyła się do mnie i mnie objęła, dotykając swoją twarzą mojego policzka. Powiedziała wyraźnie, że czuje, jak emanuje między nami jakaś miłość i silna wielowiekowa więź, co jest dobrą oznaką. Osobiście poczułem również przypływ niezwykłego i nieznanego mi dotąd uczucia, nawet przewyższającego miłość międzyludzką. Coś takiego ogarnęło mnie właśnie w tym momencie. Nigdy dotychczas nie przeżyłem czegoś podobnego. Ze swojej strony zaproponowałem przybyłym gościom zorganizowanie jakiegoś, wspólnego, miłego spotkania z Ziemianami. Oni odpowiedzieli słowami, cyt:” "my zapraszamy do naszego KOŁA KWADRYGI na godzinę 18.00." Początkowo nie wiedziałem, co miało to oznaczać. Później zdałem sobie sprawę, że chodziło o ich pojazd.

Do wejścia na pokład tego pojazdu nie doszło. W pewnej chwili sen mój zakończył się. Jak już wspomniałem wcześniej, spodziewam się kolejnych, podobnych snów. Dalszym etapem tego może być przekazanie jakiejś wiedzy o nich samych? Wiem, że wiele osób traktuje to z przymrużeniem oka, a nawet kpi sobie z takich przekazów. Wcale mnie to nie dziwi, bo wiem, że istnieje odmienność poglądów na kwestie naszego życia, jego powstania i przyszłości rasy ludzkiej. Dla mnie nie ma to jednak znaczenia, czy ktoś w to wierzy, czy nie. Z biegiem czasu, wraz ze zbliżającym się kosmicznym wydarzeniem i pojawiającymi się wcześniej znakami z Kosmosu i na niebie, coraz więcej osób uwierzy, że zbliża się nowy porządek tego świata.

Jest w tym coś naprawdę niezwykłego, ponieważ po raz kolejny otrzymuję, w czwartym już śnie, informacje związane z jakąś obcą cywilizacją. Wcześniejsze przeżycia senne opisywałem wielokrotnie i dzieliłem się z internautami na różnych forach i portalach. Od trzeciego snu, który miałem 22.01.2016 roku, minęło prawie 1,5 roku. Czasokres między kolejnymi snami, które dotyczą życia pozaziemskiego jest podobny. To również jest ciekawe i zastanawiające. Myślę, że chyba zaplanowane przez jakąś nieznaną siłę i prawdopodobnie według jakiegoś harmonogramu? W kosmosie czas płynie wolniej, są to godziny lub dni, u nas miesiące i lata. Mogę tylko przypuszczać, że sygnały od obcej cywilizacji odbieram za pomocą świadomości wyższego rzędu i najprawdopodobniej są one nadawane na poziomie kwantowym lub jakąś bardziej skomplikowaną techniką-metodą, nieznaną jeszcze naszej cywilizacji. Według mojej intuicji i dotychczasowej komunikacji ze mną, która trwa już prawie 5 lat, wiem, że będzie to kontynuowane i dalsze informacje będę otrzymywał za pomocą obrazu i przy wykorzystaniu telepatii. Przekazy senne są taką formą komunikacji. Dla nas jeszcze nie do końca rozpoznaną. Oto, co przekazano mi w śnie, który miałem niedawno w nocy 07 czerwca 2017 roku, około godz. 1.00-1.30.

We śnie, obserwując niebo zauważyłem przemieszczającą się na nim planetę, która świeciła bardzo jasnym światłem. Początkowo myślałem, że widzę księżyc, który wyłaniał się zza chmur. Po krótkiej obserwacji wywnioskowałem, że nie jest to jednak księżyc lecz jakaś nieznana planeta, która zbliżała się do Ziemi. Z upływem czasu zaczęły się dziać dziwne rzeczy, które mnie przeraziły. Dochodziło do nagłych i niespotykanych wyładowań atmosferycznych, silnych huraganów i innych bardzo groźnych zmian na naszej planecie ( drżenie Ziemi, olbrzymie pożary i powodzie ). Po jakimś czasie zjawiska te uspokoiły się i nastąpiła względna cisza przed czymś, co zaskoczyło wszystkich ludzi na naszym Globie. Zaczęły lądować pojazdy kosmiczne, z których wyłaniali się Obcy o kształtach przypominających humanoidy, a także postacie przypominające androidy ( jakby skomplikowane roboty ).

Po spotkaniu z ludźmi zaczęli wypytywać nas, jak się żyje na Ziemi i czy jesteśmy zadowoleni z egzystencji. W tej części snu rozmowę prowadziły postacie zbliżone swoim wyglądem do człowieka. Kiedy odpowiedziałem, że jest jeszcze wiele zła na Ziemi i panuje wrogość między ludźmi oraz dochodzi do wzajemnego wyniszczania się przez wojny i mordy na dużą skalę, a ja źle się tu czuję, powiedziano mi, że mogą mnie zabrać ze sobą na ich planetę. Kiedy wyraziłem na to zgodę, zabrano mnie na jakąś dużą polanę, na której przebywali ludzie o różnych wyglądach, jakby z innych ziemskich kontynentów. Poinformowano nas, że wszyscy zostaniemy poddani szkoleniu i przygotowani do dalszej misji.

Ale o tym zadecyduje ich przywódca, który znajduje się daleko od nas i aktualnie przebywa w „BAZIE”na ich planecie, znajdującej się na orbicie w naszym układzie słonecznym. Po kontakcie z nim przemieścimy się ich pojazdami do celu. W pewnej chwili powiedziałem, że najpierw chciałbym się jeszcze pożegnać z moimi bliskimi. Gdy znalazłem się w domu rodzinnym i żegnałem się przed tą niezwykłą i tajemniczą podróżą w nieznane, nastąpiło przebudzenie. Co raz bardziej wierzę w to, że około 2023-2024 roku dojdzie do „zapowiadanej”( W DRUGIM ŚNIE z 26.03.2014 r. ) wizyty obcej cywilizacji na naszym Globie. Najmilsze pozdrowienia. Pedro




zwiń tekst



Proroczy sen, który uratował życie.
Czw, 10 sie 2017 07:13 komentarze: 2 czytany: 3369x

Prorocze sny miałem od zawsze, a przynajmniej odkąd pamiętam. Śniły mi się głównie rzeczy które miały się wydarzyć dotyczące mojej osoby chociaż ostatnio przyśnił mi się zamach w Londynie - po koncercie Ariany Grande. Kiedy chodziłem do liceum śniły mi się nawet "urywki" klasówek czy testów. Sny prorocze przychodzą do mnie nagle i nie jestem w stanie ich "wymóc". Chciałem podzielić się z Wami jednym.......

czytaj dalej

Prorocze sny miałem od zawsze, a przynajmniej odkąd pamiętam. Śniły mi się głównie rzeczy które miały się wydarzyć dotyczące mojej osoby chociaż ostatnio przyśnił mi się zamach w Londynie - po koncercie Ariany Grande. Kiedy chodziłem do liceum śniły mi się nawet "urywki" klasówek czy testów. Sny prorocze przychodzą do mnie nagle i nie jestem w stanie ich "wymóc". Chciałem podzielić się z Wami jednym z takich snów, który jest bardzo "namacalny".

Ponad rok temu moja 10 letnia córeczka zachorowała na nowotwór złośliwy - mięsak tkanek miękkich. Żona była cały czas z nią w szpitalu w Warszawie a ja ciągle odwiedzałem je i dojeżdżałem do nich ponad 100 km. Ciągle w trasie. Na jeden z weekendów zostałem w Warszawie u brata na noc. Wtedy miałem sen że jadę samochodem i nagle na drogę wybiegł mi bażant i uderzyłem go przednią szybą tak że aż się obudziłem z krzykiem i usiadłem na łóżku.

Następnego dnia wracając do domu całą drogę bardzo uważałem jak jadę. W pewnym momencie chciałem wyprzedzić samochód jadący przede mną jednak mając na uwadze mój sen wycofałem się i nie wykonałem manewru. Wtedy samochód który chciałem wyprzedzić gwałtownie zahamował ponieważ na drogę wyszły dwa bażanty. Jeden poszedł w prawo a drugi w lewą stronę. Jeślibym jednak wyprzedził ten samochód uderzyłbym w jednego z nich......... A tak uniknąłem wypadku.

Odnośnie choroby córki - też miałem sny przepowiadające - że coś będzie z nią nie tak..... Ale choroba córki to już inna historia, z którą wiąże się wiele innych ciekawych doświadczeń.
Pozdrawiam
Paweł




zwiń tekst



Ten mój skok to nie było samobójstwo... nie martw się!
Pon, 7 sie 2017 05:54 komentarze: 3 czytany: 4182x

[...] Podzielę się z Wami jeszcze  jedna moja historią dotyczącą śmierci mojego kolegi , a zdarzyło się to 6 lat temu. Jacek miał wtedy 21 lat a o nim mowa był razem ze mną i z 6 innymi znajomymi na imprezie domowej na 4 piętrzę w bloku mieszkalnym, zakrapianej alkoholem, jak to na imprezie bywało. Ja o godz. 3 w nocy opuściłem sam grono znajomych i udałem się do domu położyć się do łózka. Rano.......

czytaj dalej

[...] Podzielę się z Wami jeszcze  jedna moja historią dotyczącą śmierci mojego kolegi , a zdarzyło się to 6 lat temu. Jacek miał wtedy 21 lat a o nim mowa był razem ze mną i z 6 innymi znajomymi na imprezie domowej na 4 piętrzę w bloku mieszkalnym, zakrapianej alkoholem, jak to na imprezie bywało.
Ja o godz. 3 w nocy opuściłem sam grono znajomych i udałem się do domu położyć się do łózka. Rano o 6 godz. budzi mnie żona i mówi z pretensjami do mnie ,że dostała telefon z informacją ,że Jacek skoczył z 4 pietra przez balkon i leży w szpitalu i nie wiadomo czy przeżyje. Oczywiście wielkie pretensje do mnie ,że ja najstarszy pije z młodszymi i doprowadziłem do tragedii. Z faktu ,że była godz. 6 rano i byłem jeszcze nie wyspany , położyłem się dalej spać, zasnąłem i obudził mnie dzwonek tel. , odebrałem tel. i słyszę głos Jacka . Pamiętam do dziś cała treść rozmowy i dokładny mam obraz tego jak się obudziłem , jak wstałem po telefon , tak jakby to się wydarzyło wczoraj.


Treść rozmowy była następująca:
No cześć Jacek .. Co tam się stało? A nic skoczyłem z balkonu, ale to nie była próba samobójstwa..
Wtedy ja się spytałem; Połamany jesteś? w gipsie ?? Nie, nie . Nic nie mam połamanego , nie mam żadnego gipsu na sobie i się o nic nie martw  wszystko jest OK. Rozmawiałem tutaj i mówili mi , że wyjdę z szpitala za 3 , 4 dni ,wiec spoko nie martw się o nic.. jest wszystko w porządku. No OK. mówie ,bo bardzo się przestraszyłem i przejąłem się tym wypadkiem, ale jak jest wszystko OK. to się cieszę. To trzymaj się wtedy . Cześć i nie martw się o nic .OK mowie i tak zakończyła się rozmowa, wiec spokojniejszy położyłem się dalej spać.

Jak wstałem mowie zonie ,że Jacek dzwonił do mnie i że jest wszystko OK. Zona przyjęła to do wiadomości,  a ja po południu ,jak spotkałem się z resztą znajomych mowie o tej rozmowie z Jackiem , wiec oni patrzą na mnie jak na wariata , w końcu jeden bierze mnie na bok i mówi , żebym sobie jaj nie robił z tak poważnej sytuacji ,że rodzina płacze, bo Jacek chyba nie przeżyje jest nieprzytomny, nie ma nic połamane , nie jest w gipsie ,bo spadł na głowę , a nie na np. nogi , jest tylko podtrzymywany przy życiu , bo jest podłączony do przyrządu , który podtrzymuje go przy życiu. Tylko przy pomocy tego aparatu oddycha, a ty gadasz takie głupoty!!!!! . nie żartuj sobie . Jak dotarło to do mnie ,że jednak Jacek nie mógł zdzwonić do mnie, bo jest z nim naprawdę tak żle , to stwierdziłem , że dostałem przekaz od niego i że te 3 , 4 dni to wtedy umrze ,ale nikomu o tym nie mówiłem ,żeby nikt nie myślał ,że naprawdę zwariowałem .
Tak się stało.. po 4 dniach Jacek umarł.
Jacek wyskoczył, raczej spadł, bo po moim wyjściu chciał iść też do domu , ale reszta imprezowiczów zamknęła drzwi na klucz i nie chciała go wypuścić.

Jak wszyscy byli w kuchni on chciał przez balkony zejść na sam dół i uciec z imprezy. Schodząc na 3 piętro po balkonie zaczął pukać do sąsiadki , ale Pani w podeszłym wieku zaczęła krzyczeć ,że to złodziej i dzwoniła na policje . Wtedy on z powrotem chciał zejść, ale wtedy spadł na beton. Jacek nie był moim najlepszym kolegą miał innych bardzo zaprzyjaźnionych kolegów . ale mi dał ten znak. Pamiętam to bardzo wyraźnie . Szkoda , że wcześniej nie miałem takiej wiedzy i doświadczeń z tej materii jak obecnie. Po 6 latach świadomie doświadczyłem wyjścia z ciała. Teraz , jak wiem co to jest wyjścia z ciała OOBE to wiem , że wtedy miałem przekaz od  Jacka w trakcie nie świadomego  opuszczeniu ciała.
Sen to nie był , bo znam sny LD i są one mi znane, a to było bardziej realne i świadome.
Sen po tylu latach się  przeważnie zapomina,  a ten przypadek mam przed oczami jak sobie to przypomnę.
Wtedy nie świadomy opuszczenia swojego ciała odebrałem tel i z nim rozmawiałem.
To było oobe ponieważ te doznania mam w 3D i są bardzo realistyczne, a tak właśnie wyglądała nasza rozmowa.. powiem więcej, że jak  jestem już świadomy realnego świata, po świadomym wejściu z powrotem do ciała, to ten świat wydaje mi się snem a tamte doznania prawdziwym życiem, bo są  bardziej realne i rzeczywiste z większą gamą kolorów i uczuć.
Świadków tego zdarzenia mam sporo , bo każdemu o tej rozmowie mówiłem , święcie przekonany ,że to była rozmowa telefoniczna  w świecie realnym i dlatego przekazywałem treść rozmowy każdemu  do momentu , kiedy zdałem sobie sprawę ,że coś tu nie gra , kiedy oznajmiali mi wszyscy ,że to nie możliwe ,bo Jacek nie odzyskał przytomności.
 
Pozdrawiam J. [do wiad. FN]



zwiń tekst



STRONA
1 45 46 47 48 49 50 51 83
Strona 48 / 83

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

20 września: [...] Ostatnie dni to nieprawdopodobna historia Krzysztofa Jackowskiego zmagającego się z niewidzialnym bytem, który postanowił 'wyrównać rachunki' za sprawy przeszłości. Jasnowidz przez przypadek znalazł się w centrum wydarzeń, choć niczym nie zawinił i nie chciał mieć z tą historią nic wspólnego. Niestety ta opowieść z wielu powodów musi pozostać tylko do wiedzy kilku osób na pokładzie okrętu Nautilus- tak się czasami zdarza.[...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Nie, 19 wrz 2021 08:33 | Dzień dobry, W dniu 10.09.2021 około godziny 22 nad miejscowością Klecin nagrałem dziwna kule która poruszała się bardzo nienaturalnie Od strony południowej Klecin 7

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 10 sierpnia 2021 | Historia występu tzw. „badaczy UFO” w nieistniejącym od wielu lat programie „Rozmowy w Toku” pokazuje wiele aspektów czegoś, z czym spotykam się od wielu lat, co mnie zaskoczyło i wprawiło w bezgraniczne zdumienie. Z upływem lat przekonuję się, że jest to niestety typowo rodzima przypadłość oparta na wszystkich ciemnych demonach polskiej duszy: zawiści, zazdrości, kompleksach...

czytaj dalej

FILM FN

EMILCIN, POMNIK UFO I... AGENT 'OBCYCH'! ;-)

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.