Dziś jest:
Czwartek, 3 kwietnia 2025

"Cokolwiek mógłbyś zrobić lub o czym marzysz - po prostu to zrób. Taka zuchwałość ma w sobie geniusz, moc i magię."
 J. W. Goethe

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz

Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie.
Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie



Ujrzałam zarys postaci... w gałęziach akacji!
Sob, 7 maj 2022 12:24 komentarze: brak czytany: 2288x

[...] Dzień dobry, nie wiem czy to przypadek, ale dziś rano słuchałam wywiadu z szefem Waszej fundacji i pomyślałam , że to co zaobserwowałam i uwieczniłam na zdjęciu jest z zakresu Waszej tematyki. Kilka dni temu podczas codziennej gimnastyki patrzyłam w okno i ujrzałam na suchych strąkach akacji rosnącej na starym nasypie kolejowym zarysy postaci.Zaintrygowało mnie to i zrobiłam zdjęcie-odległość.......

czytaj dalej


[...] Dzień dobry, nie wiem czy to przypadek, ale dziś rano słuchałam wywiadu z szefem Waszej fundacji i pomyślałam , że to co zaobserwowałam i uwieczniłam na zdjęciu jest z zakresu Waszej tematyki. Kilka dni temu podczas codziennej gimnastyki patrzyłam w okno i ujrzałam na suchych strąkach akacji rosnącej na starym nasypie kolejowym zarysy postaci.

Zaintrygowało mnie to i zrobiłam zdjęcie-odległość jest od moich okiem jest ok.50m.dlatego zdjęcie nie jest całkiem wyraźne-ale może to o to chodzi-przy wyraźnym nie byłoby takiego efektu? Zastanawiałam się , czy to są moje złudzenia i zwidy-czy rzeczywiście są tam jakieś istoty, które być może wołają pomocy.

Ja to widzę jako: jedną osobę siedzącą na fotelu, po prawej stronie stoi dziecko a nad ich głowami jest wielka postać jakby chroniła z góry te dwie mniejsze.

Patrzą w moim kierunku.

Zupełnie niedawno  pnie drzew ułożyły mi się  w tym właśnie miejscu w wysoką na3 m postać trzymającą coś w jego lewej ręce-jakby mniejszą postać. Teraz już tego nie widzę-pojawił się ten obraz. Przesłałam to zdjęcie Panu, który jest jasnowidzem i  fotografuje przyrodę. Na zdjęciach widzi  różne istotki i duszki -odpisał mi, że to nie są zwidy i urojenia.

Napisał, że tam jest cała grupa istot, które chcą pomóc osobie , która widzi, która pyta-czyli mnie. A kilka dni temu prosiłam Ojca w niebie o pomoc-bo nagromadziło mi się tyle pracy, którą muszę wykonać w terminach, że byłam już na wyczerpaniu.

I proszę-nadeszła pomoc-w pracy jest o wiele spokojniej i już wiem, że zdążę ze wszystkim. Czy to nie piękne?
A teraz przesyłam tym istotkom ciągłe uczucie wdzięczności-za pomoc.

dziękuję,  jeśli zdjęcie będzie dla Państwa interesujące-można je opublikować.

Po powiększeniu fragmentu obraz jest naprawdę niesamowity.

Pozdrawiam,

[dane do wiad. FN]






zwiń tekst



UFO przywołałem... myślami!
Czw, 5 maj 2022 04:49 komentarze: brak czytany: 3111x

[...] Witam. Kiedyś wyszliśmy z żoną na spacer z 4 naszych mniejszych braci czyli psami :). poszliśmy za dom przez pola, była piękna pogoda wiec postanowiliśmy ze chcemy dziś zobaczyć coś na niebie bo od 5 lat(odkąd była nasza pierwsza obserwacja) nigdy nie widzieliśmy NOLa w biały dzień. ale niestety po 2 godzinach nie udało nam się nic zaobserwować.na drugi dzień postanowiliśmy że jeszcze raz pójdziemy.......

czytaj dalej


[...] Witam. Kiedyś wyszliśmy z żoną na spacer z 4 naszych mniejszych braci czyli psami :). poszliśmy za dom przez pola, była piękna pogoda wiec postanowiliśmy ze chcemy dziś zobaczyć coś na niebie bo od 5 lat(odkąd była nasza pierwsza obserwacja) nigdy nie widzieliśmy NOLa w biały dzień. ale niestety po 2 godzinach nie udało nam się nic zaobserwować.

na drugi dzień postanowiliśmy że jeszcze raz pójdziemy na spacer. tym razem wzięliśmy też ze sobą lornetkę. po 20 minutach spaceru zauważyliśmy jak na polu są 3 bociany. i spojrzałem przez lornetkę żeby na nie popatrzeć, odleciały i wtedy podniosłem lornetkę i w tym samym momencie w którym to zobaczyłem, żona też spytała a co to takiego białego na niebie? widzisz? przez lornetkę widziałem bardzo jasne białe światło w kształcie cygara. z odległości gdzie staliśmy szacuje że miało szerokość około 10-15 metrów. stało w miejscu nieruchomo, po 10 sekundach widziałem(przez lornetkę cały czas) że cygaro przechyliło się o 45% i powoli, bardzo powoli poruszać się w lewą stronę. wtedy żona poprosiła mnie o lornetkę też chciała zobaczyć. przez 5 sekund patrzyłem na to gołym okiem, i wtedy pomyślałem... telefon! wyjmuję telefon a żona w tym momencie mówi że z jednego zrobiły się dwa spodki i lecą jeden za drugim. mija może 15 sekund i wciskam nagrywanie ale już tego nie ma. znikło. tak po prostu znikło. od razu wiedziałem ze to przez to że wyciągnąłem telefon.
6 lat temu otworzyłem tę książkę, myślami doprowadziłem do tego że widziałem z 5 innymi osobami, "foo fighters" i do tej pory pamiętam to jak dziś i od tego zaczęła sie moja fascynacja. ale potrzebowałem dowodów.
Mija czas a ja z każdym dniem bardziej wierzę że to jest prawda. teraz ja po prostu wiem że to jest prawda. to jest takie oczywiste i bardzo bardzo ważne.

3 lata temu po godzinnej medytacji widzę na swoim tarasie spektakl 3 świateł, latające trójkąty, błyski, teleportacje... i wiedziałem że nie mogę tego nagrać. podczas medytacji myślałem o wszystkim dobrych ludziach którzy mnie otaczają, wzruszających momentach które przeżyłem, jak bawię się z moimi psami ale tez o tym, ze tak zatruwamy naszą planetę i tym podobne i prosiłem o pomoc dla nas. ale też że nie będę tego nagrywał.

I dziś piszę do Was o tej obserwacji którą też przywołałem myślami. to działa. nie zawsze, ale działa. myślę że jestem pewnego rodzaju anteną, i to może przeżyć każdy. każdy z nas musi dojść do tego indywidualnie, w przeciwnym razie jako ludzkość jesteśmy straceni... przerażające prawda? co o Tym myślicie? pozdrawiam

Mieszkam we Wieczfni kościelnej niedaleko Mławy. nie ma zdjęcia tego obiektu aleprzesyłam fotkę tego miejsca i jak to wyglądało. przepraszam za talent malarski :)

[dane do wiad. FN]







zwiń tekst



UFO jak... patyczek do uszu
Wt, 3 maj 2022 18:54 komentarze: brak czytany: 2814x

[...] Witajcie! W wakacje 2016 wracałam ze sklepu do mieszkania. Było samo południe, straszny upał. Byłam już blisko celu, gdy nagle usłyszałam głośny dźwięk, do złudzenia przypominający bombowiec strategiczny z 2WŚ. Spojrzałam w niebo i zobaczyłam bardzo wysoko srebrny obiekt kształtem przypominający... patyczek do uszu. Obiekt nie poruszał się. Istnienie życia pozaziemskiego niemal od przedszkola.......

czytaj dalej


[...] Witajcie! W wakacje 2016 wracałam ze sklepu do mieszkania. Było samo południe, straszny upał. Byłam już blisko celu, gdy nagle usłyszałam głośny dźwięk, do złudzenia przypominający bombowiec strategiczny z 2WŚ. Spojrzałam w niebo i zobaczyłam bardzo wysoko srebrny obiekt kształtem przypominający... patyczek do uszu. Obiekt nie poruszał się. Istnienie życia pozaziemskiego niemal od przedszkola było dla mnie oczywistością, więc po chwili obserwacji poszłam dalej. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jakiego niemalże zaszczytu dostąpiłam, mogąc zobaczyć UFO na własne oczy. Jestem pewna, że to UFO, no bo co innego? Samolot odpada, bo nie miał skrzydeł, śmigłowce mają zupełnie inny dźwięk, więc również odpada, a drony nie latają na takich wysokościach, a już na pewno nie są aż tak głośne. Obserwacja miała miejsce w Lesznie (wielkopolskie) na ulicy Czechosłowackiej. Do wiadomości dołączam "rysunek" obiektu. Przepraszam za jego skrajną prowizoryczność, ale nie mam pojęcia jak by go wykonać lepiej.
(Zezwalam na upublicznienie tego maila, włącznie z nazwą ulicy, miasta, mojego imienia i nazwiska, itp)
Pozdrawiam!
-Dominika Adamczyk



I jeszcze jedna relacja o UFO sprzed wielu lat, która trafia do naszego działu XXI PIĘTRO.


From: [...]
Sent: Tuesday, February 19, 2019 10:50 AM
To: nautilus
Subject: Pytanie +historia o UFO

 

Witam, jestem waszym załogantem często nawet piszę i zadaję pytania jak i przesyłam zdjęcia z dziwnymi obiektami do was, tak jak i dzisiaj ale do rzeczy  . Jest to historia obserwacji obiektu w latach 2000-2005, dokładnie już nie pamiętam tego jak i szczegółów dotyczących obiektu. Pochodzę z blokowiska oddalonego od Giżycka jakieś 3 km, jest to oś. Bystry. Pamiętam że było lato bardzo ciepło, możliwe że lipiec-sierpień, dni wtedy są długie a było już ciemno więc była późna godzina, siedzieliśmy na szczycie bloku na ławce i było nas czworo, nagle jeden kolega zeskoczył z ławki krzycząc- patrzcie ufo leci, ok wszyscy zauważyliśmy dziwne światła pamiętam jedynie czerwone i białe lub żółte, ale jakoś tak chaotycznie rozstawione nie jakoś w rzędzie itp. jak to w innych historiach. Kolega skakał i machał rękoma " hej tu jesteśmy " nagle ten obiekt (jakieś 100-150 m przed nami i podobnej wysokości) z kierował jak by w naszą stronę,leciał bez żadnego dźwięku, poczułem dziwny niepokój że to nie żarty i dzieje się na serio, dodam ze od dzieciaka interesowałem się tym co dziwne jak ufo itp. Większość ciekawskich by była ta obserwacją zaciekawiona ale ja na odwrót , zamiast cieszyć się że wreszcie spełnia się to o czym gdzieś tam marzyłem byłem spanikowany i zestresowany , ale punkt kulminacyjny strachu nastąpił kiedy z obiektu dosłownie na sekundę raczej od spodu ku ziemi wystrzelił snop żółtego nieprzeniknionego światła w kształcie stożka węższy u góry rozszerzając się w dół, dokładnie jak na filmach bądź ilustracjach.

Lęk był u mnie chyba na maksa, aż uciekłem do klatki bloku i z niej spoglądałem dalej, obiekt raptem skierował się z naszej, w stronę prawą na J. Grajewko, dalej oczyszczalnia ścieków i nad J. Niegocin , gdzie jeszcze z dwa razy strzelił tym żółtym światłem po czym nam zniknął z widoku. Bardzo to przeżywaliśmy i chyba do dzisiaj, ja nawet pamiętam ze sobie to na rysowałem , ale już po tym dawno nie ma sladów , ogólnie jestem ciekawy jak to wspominają i pamiętają dwóch innych kolegów i tu PYTANIE-dlaczego dwóch a nie trzech bo było nas czworo???

Ponieważ czwarty z nas do dzisiaj wspomina i mówi że na 100% z reką na sercu nic nie widział, dla czego ? gdzieś już czytałem że jedni widzą a inni nie, czy ufo mogą to robić i jeśli tak to po co. Za odpowiedź z góry wielkie dzięki, była to moja jedyna obserwacja pewna na milion % że te obiekty istnieją, trochę się krępuję co do nazw miejscowości i jezior, ale raczej można je podać bo chyba nikt ze znajomych już nie pamięta którym to opowiadałem, a bardzo możliwe że nawet tu nie zaglądają. Pozdrawiam .


Do fenomenu "wiele osób, a tylko wybrani widzą UFO" powrócimy w oddzielnym tekście.



zwiń tekst



Spotkałem anioła śmierci
Sob, 9 gru 2023 23:32 komentarze: brak czytany: 3369x

[...] Witam. Od lat spotykałem się z dziwnymi zjawiskami w miejscowości z której pochodzę. Poza m.in. stałym miejscem "mocy" - miejscem gdzie funkcjonuje, istnieje jakaś forma życia, który zasiewa trwogę w sercu, kulminacyjnym momentem moich doświadczeń było fizyczne spotkanie istoty, tak go nazwę: "anioła śmierci".Spotkałem go po północy, w świetle marcowej, mroźnej pięknej pełni księżyca, w lesie.......

czytaj dalej


[...] Witam. Od lat spotykałem się z dziwnymi zjawiskami w miejscowości z której pochodzę. Poza m.in. stałym miejscem "mocy" - miejscem gdzie funkcjonuje, istnieje jakaś forma życia, który zasiewa trwogę w sercu, kulminacyjnym momentem moich doświadczeń było fizyczne spotkanie istoty, tak go nazwę: "anioła śmierci".

Spotkałem go po północy, w świetle marcowej, mroźnej pięknej pełni księżyca, w lesie przez który biegłem (to było w okresie końca szkoły średniej, początku studiów) - często biegałem wieczorami/nocą - trenowałem wówczas Taekwondo.
To coś wypłynęło do mnie w lesie, na drogę - szosę, którą biegłem. Dosłownie, bezszelestnie lewitowało nad poboczem, rowem pasa drogowego, i zawisło nad krawędzią jezdni/szosy po mojej lewej stronie, jakieś 50m przede mną. Istota miała wysokość w granicach od 2,5 - 3m!.



To coś było ubrane w czarny habit z wysokim, szpiczastym kapturem. Rękawy swobodnie zwisały bez dłoni, a pod kapturem nie widziałem niczego - kompletnie czarne -i chyba puste miejsce. Nie było też, żadnej formy stóp, tylko habit kończył się jakieś 10-20 cm nad ziemią/ asfaltem jezdni. Skrajnie prawą stroną tej szosy biegłem świadomie w jego stronę (nie chciałem, i z poprzednich moich innych doświadczeń) nie mogłem pokazać po sobie lęku.. -poza tym biegłem tą drogą do domu - a najbliższe, zabudowania były w granicach ok 1 km ode mnie, poza lasem.

W momencie gdy zrównałem się z nim, on obrócił się i zaczął lecieć (lewitować) wraz ze mną - w kierunku w którym biegłem....., Niemniej jednak po jakichś 30m zaczął zwalniać i zostawał w tyle. Ja o dziwo nie czułem trwogi(choćby takiej jaką się odczuwa ww. wspomnianym miejscu) Ale też nie miałem odwagi by próbować nawiązać jakąś formę kontaktu... Po wtóre, byłem w środku nocy , sam w lesie, na jezdni nad którą zmierzał ze mną stwór, istota którą z uwagi na wygląd, można by nazwać aniołem śmierci. To zdarzenie bardzo mocno zapadło mi w pamięć. Ilekroć jestem w moich rodzinnych stronach, przejeżdżając czy przechodząc ten kawałek -zawsze mam wahanie, czy aby nie pojawi się mój nocny znajomy.

Z wielu innych dziwnych doświadczeń i przeżyć, tym chciałem się z wami podzielić. Poszukiwałem jakiejś wiedzy na temat mojego przeżycia, jednak jedyne opisy czarnej, zakapturzonej postaci pochodzą z wizji sennych innych osób. nigdzie nie spotkałem opisu fizycznego kontaktu z tą istotą.
Pozdrawiam
Lavend

Dziękujemy za wszystkie opisy historii o "spotkaniu z dziwnymi zjawiskami" w waszym życiu, które przesyłacie do Fundacji Nautilus. Dzięki temu mamy jedno z największych (o ile w ogóle nie największe - ciężko w to uwierzyć, ale chyba tak jest...) archiwum tego typu historii na świecie.

Poniżej jeszcze opis snu (bardzo nietypowego), który trafił do nas w ostatnich godzinach.

From: [...]
Sent: Monday, February 18, 2019 2:58 PM
To: nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Sen - OOBE

 

Dzień dobry,

Zastanawiałem się przez parę dni czy podzielić się swoją historią, a więc co mi szkodzi. Chodzi o to że niedawno miałem dziwny sen tak mi się bynajmniej wydaje. Oglądałem film Astral, położyłem się spać, przymknąłem oczy nawet nie wiem kiedy, i nagle zauważyłem taką jakby Zielona aurę w całym pokoju, coś jak zorza polarna ;) zobaczyłem swoje ręce jak się całe trzęsą (dlatego myślę że to sen + napis) , trwało to dosłownie z 2-4 sekundy i Wielki napis OOBE przed moim wzrokiem, potem się obudziłem była to naprawdę krótka chwila. 1raz mi się takie coś przydarzyło, jestem ciekaw czy możliwy jest taki stan OOBE, żeby się jakieś napisy pojawiały przed wzrokiem? Po przebudzeniu bardzo niekomfortowo się czułem przez jakieś 5 minut, Pozdrawiam



zwiń tekst



Wracałem z wesela, kiedy nagle na niebie zauważyłem dziwny zielony (!) punkt...
Czw, 28 kwi 2022 13:56 komentarze: brak czytany: 3943x

[...] Witam,w październiku 2018 wracałem z wesela wraz z dziewczyną i jej bratem,około godziny 3. Wesele w górach więc przekrój nieba znakomity,brak smogu,widok pełnej drogi mlecznej,bardzo piękny widok.Z racji tego, że od dzieciństwa interesowałem sie astronomią lubię patrzeć w niebo, a w tym dniu zaciekawił mnie jeden dosc specyficzny punkt. Wyglądało to jak gwiazda o silnej magnitudzie,jednakże.......

czytaj dalej


[...] Witam,w październiku 2018 wracałem z wesela wraz z dziewczyną i jej bratem,około godziny 3. Wesele w górach więc przekrój nieba znakomity,brak smogu,widok pełnej drogi mlecznej,bardzo piękny widok.

Z racji tego, że od dzieciństwa interesowałem sie astronomią lubię patrzeć w niebo, a w tym dniu zaciekawił mnie jeden dosc specyficzny punkt. Wyglądało to jak gwiazda o silnej magnitudzie,jednakże mieniła się w kolorach niebieskim,czerwonym zielonym, fioletowym. Była nieruchoma wiec kwestia sputnika odpadła.

Przyglądałem sie temu dluga chwile,gdyz wyglądalo to jak lampki choinkowe,nie potrafiłem wyjsc z podziwu i chęci uwiecznienia tego obiektu na filmie. Jednakze moj telefon nie potrafil uwiecznic obiektu wielkosci gwiazdy,gdyz maja one za slaba jasnosc,niewyczuwalną przez aparat w telefonie. Z pomoca przyszla mi lornetka,jednak ustawic lornetke pod obiektyw telefonu,wlaczyc zoom i znalezc obiekt bylo niewykonalne,jednakze zrobilem tylko serie zdjec, akurat w fazie koloru zielonego. Nie wiem co to jest,wysylam bo moze ktos spotkał sie z takim zjawiskiem. Pozdrawiam.

Ps mam w domu zdjecie wykonane lata temu,pzedstawiajace wychwycony obiekt ufo,wyglada to jak plama na niebie,ale pewnie jest to rzeczywiscie cos niewytlumaczalnego, podsylam zdjecia

[poniżej zdjęcia przysłane przez czytelnika]



/poniżej powiększenie obiektu UFO, który jest widoczny na zdjęciach/


I jeszcze zdjęcie "sprzed lat", które przysłał nasz czytelnik.



zwiń tekst



To nie przypadkowi zawdzięczasz życie.... Nie ma przypadków!
Sob, 9 gru 2023 23:32 komentarze: brak czytany: 4786x

Miałam może sześć lat kiedy z rodzicami i młodszym rodzeństwem wyjeżdżaliśmy latem, samochodem do dziadków. To były wczesne lata 80-te, nasz „maluch” zapakowany był po brzegi – dzisiaj aż trudno wyobrazić sobie ile rzeczy mieściło się w takim aucie. Czekała nas męcząca, mało komfortowa, kilkusetkilometrowa podróż. Zawsze wyruszaliśmy w drogę nocą.Ojciec twierdził, że łatwiej jest wyjechać wtedy z .......

czytaj dalej


Miałam może sześć lat kiedy z rodzicami i młodszym rodzeństwem wyjeżdżaliśmy latem, samochodem do dziadków. To były wczesne lata 80-te, nasz „maluch” zapakowany był po brzegi – dzisiaj aż trudno wyobrazić sobie ile rzeczy mieściło się w takim aucie. Czekała nas męcząca, mało komfortowa, kilkusetkilometrowa podróż. Zawsze wyruszaliśmy w drogę nocą.

Ojciec twierdził, że łatwiej jest wyjechać wtedy z miasta, bo na drogach panuje mniejszy ruch. Prawdę mówiąc w tamtych czasach o tej porze można było przejechać prawie całą trasę napotykając jedynie pojedynczych kierowców. Jadąc tak w ciszy nieoświetlonymi, pustymi szosami, widząc za oknem- czarne kołyszące się na wietrze kształty drzew i od czasu do czasu błyski światła odbijanego przez oczy dzikich zwierząt cieszyłam się, że nasz mały wehikuł się porusza, bo świat naokoło wydawał mi się przepastną, wrogą otchłanią.

Zazwyczaj nocna podróż była dla mnie błogosławieństwem, bo mniej mi dokuczała choroba lokomocyjna, która sprawiała, że jazda kojarzyła mi się z piekłem. Nie tym razem niestety - cierpiałam tak bardzo, że rodzice przesadzili mnie na przednie siedzenie, żebym mogła otworzyć sobie okno i korzystać z orzeźwiającego powiewu powietrza, które przynosiło mi pewną ulgę. Nie miałam zapiętego pasa, bo mimo że siedziałam na kocu, byłam za mała i wrzynał mi się w szyję – kazano mi więc przerzucić go tylko „pro forma” przez ramię.

Po przejechaniu około połowy drogi dzieci spały, a rodzice wspólnie ustalili, że podjedziemy jeszcze 300 metrów na niewielkie wzniesienie na które prowadziła jezdnia i tam na poboczu się zatrzymamy na odpoczynek.
I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o planowanie.

Owszem dojechaliśmy na wzgórze, ale zupełnie nieświadomie. Oboje rodzice zasnęli. Ojca obudziło mocne uderzenie w drzewo. Próbował manewrować kierownicą, ale nie miał już władzy nad samochodem. Mógł być tylko biernym obserwatorem toczących się wydarzeń. Na szczęście na drodze nie było żywej duszy, bo odbiło nas na drugą stronę ulicy, a zatrzymaliśmy się dużo dalej, w chaszczach na przedpolu lasu. Samochód był zupełnie rozbity. Pamiętam niemoc, ciszę, ciemność, potem dochodzące do mnie znajome głosy, na których dźwięk postanowiłam zareagować, ale nie mogłam za bardzo się ruszyć.
Okazało się, że od dłuższej chwili rodzice biegają wzdłuż traktu i gorączkowo mnie szukają, będąc przekonanymi, że wypadłam z samochodu, w którym nie mogli mnie znaleźć. Jedyne co odszukali na trasie to zupełnie nie uszkodzoną przednią szybę, która o dziwo bez jednego zadrapania wyleciała z auta i leżała przy drodze. Natomiast ja zsunęłam się na podłogę, kiedy mój fotel samochodowy podczas zderzenia złożył się, osłaniając mnie całkowicie. Gdybym miała zapięty pas pewnie by mnie udusił.

Gdy się przejaśniło ojciec udał się po pomoc do najbliżej miejscowości. Pamiętam komentarze autochtonów, że przecież jest to równa, prosta droga, a co najmniej kilka razy do roku zdarzają się w tym miejscu wypadki. Dziwili się, że wyszliśmy z tego bez szwanku, bo tam najczęściej kończyło się poważnie. Drzewo, w które uderzyliśmy, było jedynym na długim odcinku po tej stronie jezdni. Gdyby nie ono, to wpadlibyśmy do ciągnącego się tam głębokiego bagna. Według nich mieliśmy strasznie dużo szczęścia.

Całe to zdarzenie stanowiło dla mnie tylko niewielką niedogodność w drodze na wakacje. Nie było warte szczególnej uwagi ani zapamiętania... Do niedawna. Tę samą sytuację na nowo przeżyłam w bardzo realistycznym śnie i jej przebieg nie był już tak pomyślny, a w głowie huczała mi jedna, powtórzona kilkakrotnie myśl: „To nie przypadkowi, zawdzięczasz życie. Nie ma przypadków.”

[dane do wiad. FN]





zwiń tekst



W pierwszej wizji spotkałam syna jako chłopca w wieku ok 8 lat
Sob, 9 gru 2023 23:32 komentarze: brak czytany: 1703x

[...] Zacznę od tego, że mój starszy syn bardzo chciał mieć brata, a my z mężem chcieliśmy się rozwijać zawodowo, potem budowa domu, nie było czasu. Syn cały czas należał, w końcu zaczął się modlić o brata. No i ulegliśmy, od razu zaszłam w ciążę. Młodszy urodził się w dziesiąte urodziny starszego. W szóstym miesiącu ciąży  miałam sen, o którym chciałam napisać. W pierwszej wizji spotkałam syna.......

czytaj dalej


[...] Zacznę od tego, że mój starszy syn bardzo chciał mieć brata, a my z mężem chcieliśmy się rozwijać zawodowo, potem budowa domu, nie było czasu. Syn cały czas należał, w końcu zaczął się modlić o brata. No i ulegliśmy, od razu zaszłam w ciążę. Młodszy urodził się w dziesiąte urodziny starszego. W szóstym miesiącu ciąży  miałam sen, o którym chciałam napisać. W pierwszej wizji spotkałam syna jako chłopca w wieku ok 8 lat. Upierał się żebyśmy poszli w miejsce nawiedzonego domu do którego nie można było wejść. Mówi do mnie mamo ale ja muszę walczyć ze złym, bałam się o niego bardzo, skontaktowałam się z trzema egzorcystami żeby z nim szli. W końcu poszliśmy, nie chciał czekać na księży, wszedł sam, oni przyszli i patrzyli, mówili, że sobie poradzi.

W drugiej wizji uciekam. Dwóch mężczyzn w czarnych garniturach chcą mi zrobić krzywdę, nie chcą żeby dziecko ale urodziło, udało mi się ukryć.

W trzeciej wizji stoję na łące, jest wiosenny poranek, idzie dwóch starszych mężczyzn a po środku mój syn, rozmawiają i uśmiechają się. Jeden mężczyzna odchodzi zostaje starszy. Patrzę na niego i myślę, że musi być bogaty bo to wszystko do okoła jest jego i czułam, że jest bardzo mądry, potężny. Mówi do mnie jestem dumny z mojego syna (ja się zastanawiam i myślę, że przecież mój mąż jest jego ojcem, dotarło do mnie kim jest ten mężczyzna). Mówi dalej: daję Ci pod opiekę mojego syna, będzie wielkim człowiekiem. Patrzę i myślę o czym mówi. Spójrz, pokazał rosnącą marchew na grządce, wyrwij jedną, wyrwałam średniej wielkości marchew, teraz Ty synu, a on wyrwał ogromną marchew. Mówi do mnie: widzisz....Sen się urwał. Ten mężczyzna to była metafora, że syn będzie o wiele silniejszy ode mnie. Co o tym sądzicie? Syn ma roczek dopiero i jest niesamowity, emanuje spokojem, ma oczy dorosłego człowieka, niektórzy ludzie zwracają uwagę na jego oczy, ale ja nikomu jeszcze nie mówiłam o swoim śnie.
Pozdrawiam
[...]





zwiń tekst



Mamo, był u mnie szatan! daj mi szybko różaniec!
Sob, 9 gru 2023 23:32 komentarze: brak czytany: 1504x

[...] witam właśnie przeczytałam maila z działu XXI piętro i zadziwiająco przypomina mi on moją historię. Mam 30 lat i jestem kobietą, a zdarzenie to miało miejsce gdy byłam w liceum. Z resztą BARDZO PODOBNE ZDARZENIE. mogę uzupełnić tą historię, ponieważ otrzymałam wtedy przekaz od "tych" istot. Jest też kilka istotnych różnic, ale nie mogę wyjść z szoku jak ta historia jest podobna do mojej, użyłabym.......

czytaj dalej


[...] witam właśnie przeczytałam maila z działu XXI piętro i zadziwiająco przypomina mi on moją historię. Mam 30 lat i jestem kobietą, a zdarzenie to miało miejsce gdy byłam w liceum. Z resztą BARDZO PODOBNE ZDARZENIE. mogę uzupełnić tą historię, ponieważ otrzymałam wtedy przekaz od "tych" istot. Jest też kilka istotnych różnic, ale nie mogę wyjść z szoku jak ta historia jest podobna do mojej, użyłabym w jej opisie jedynie kilku innych słów...

No więc było to tak: Spałam w swoim małym pokoiku na IV piętrze w bloku w Stalowej Woli. Spałam jakoś dziwnie, leżąc "na wznak", wydaje mi się, że nigdy tak nie lubiłam spać, a od tamtej pory to już na pewno bardzo rzadko. Spałam z rękami lekko odchylonymi od ciała, ale wiem na 100% że na wznak. Nagle ze snu, przeszłam w stan świadomości, ale nie pełnego rozbudzenia, oczy moje widziały, ale nie tak jak można powiedzieć rześko jak w ciągu dnia, była to jakby taka "hipnoza", ale już na 100% nie sen, tego jestem pewna.

W opisie bardzo ważną sprawą jak w podobnym mailu jest dla mnie opis pokoju. Po lewej mojej stronie miałam przeszklone drzwi, były jak zwykle zamknięte, po mojej prawej stronie okno, za którym panowała szarówka, dzięki temu określam czas na bardzo wczesny ranek, 4.00-5.00 rano...nie był to jeszcze dzień, i już nie noc. No więc byłam świadoma i leżałam na łóżku z uczuciem takim jak opisuje to poprzednik, jakby moje ciało było w ołowiu, nie mogłam zrobić ani jednego ruchu, nawet małym palcem, a chciałam się uwolnić, przewrócić na bok, cokolwiek... jakbym była przyspawana do łózka.

Nagle po mojej lewej stronie, czyli tam gdzie były drzwi, ale przy samym łóżku zobaczyłam postaci ubrane całe na czarno, czarne płaszcze i czarne kapelusze, obok mnie stał największy a wzdłuż łózka stały równo jakby powielenia tej pierwszej postaci, coraz mniejsze i mniejsze i mniejsze, ale identyczne, jakby klony, nie widziałam ich twarzy, albo ich nie miały, albo były czarnym dymem te twarze, ale kapelusze i płaszcze były wyraźne, coraz mniejsze schodzące w dół łózka.

Przestraszyłam się, czułam ogromny lęk, nie wiedziałam co się dzieje. I nagle usłyszałam męskie głosy i powtarzane jak mantrę słowa, brzmiały równo i złowieszczo, jak chór i powtórzyły 3 razy: "My, aniołowie zła, przyszliśmy po ciebie, my, aniołowie zła, przyszliśmy po ciebie, my, aniołowie zła, przyszliśmy po ciebie". Po czym szybko te postaci zmieniły się w szarą ścianę dymu, albo mgły, odcinając moje łózko od reszty pokoju, mieszkania. była to ściana pionowa dymu, równa jakby za szkłem, ale nie było szkła, chodzi o to, że była to wysoka ściana, do sufitu szarego, brudnego dymu, która zmieniła się w lej, jak trąba powietrzna i w sekundzie skierowała ten początek leja na moje piersi, wnikając w moje ciało? coś na wzór tego, jakby chmurka w komiksie, ten dymek z trójkątem, żeby było wiadomo która postać co wypowiada. dym zniknął we mnie, tak to widziałam i natychmiast zaczęłam się dusić. nie mogąc się ruszyć, nie mogłam złapać oddechu, chciałam strasznie zawołać "mamo!", ale z mojego gardła tylko ostatnią siłą woli udało mi się wydostać takie: "aaaa..."

Nie chciałam się poddać, czułam jakby na mojej piersi leżał ogromny przytłaczający mnie głaz, dalej nie mogłam ruszyć żadną częścią ciała.Krzyczałam tak głucho jakiś czas, ale zorientowałam się, że nie dam rady, nie tędy droga, a nic nie "działało", oprócz mojego umysłu, mojej świadomości. Wtedy przyszła ostatnia myśl, pomyślałam, mimo, że całe zdarzenie to ułamek sekundy, tylko tak z opisu wynika że mogło trwać dłużej, ale nagły przebłysk skierował mnie na te słowa: "jezu, tylko modlitwa" i zaczęłam powtarzać w myślach:"Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, módl sie za nami grzesznymi...." itd strasznie intensywnie, i powtarzałam i powtarzałam, tutaj próbując krzyczeć i poczułam że zaczęło puszczać, że puściło. Ale byłam tak potwornie wyczerpana, że leżałam jeszcze kilka-kilkanaście minut bez ruchu, czułam , ze siły muszą się zregenerować, leżałam na wznak ciężko przestraszona całym wydarzeniem, i siły zaczęły mi wracać, najpierw ruszyłam jednym paliczkiem najmniejszego palca u ręki, potem dwoma itd.

Jak rekonwalescentka wstająca po długim paraliżu. Stoczyłam się z łóżka i pobiegłam do nadal jeszcze śpiącej mamy mówiąc: "Mamo, był u mnie szatan! daj mi szybko różaniec" mama była zaspana, sama znalazłam sobie mały jakiś luzem leżący krzyżyk i poszłam spać z nim w garści. tak strasznie się bałam. w następnych dniach spałam z tym krzyżykiem w dłoni i bałam się go puścić. Wiele razy myślałam nad interpretacją tego zdarzenia, dlaczego wróciłam do żywych, dlaczego mnie "oddali"... myślę, że wróciłam, ale ktoś obiecał im coś w zamian. ciało i duszę mojej córki, która urodziła się kilka lat później i ciężko zachorowała. jest głęboko upośledzona, nie chodzi i nie mówi... proszę nie podawać moich danych

[...]





zwiń tekst



Miejsce z mojego snu!
Sob, 9 gru 2023 23:33 komentarze: brak czytany: 3503x

[...] WitamLubie czytać wasze prace związane ze śmiercią, jednak coś mnie interesuje. Często piszecie o przebłyskach z poprzednich żyć, jednak albo tego tematu nie poruszyliście, albo go nie znalazłem. Chodzi mi o urywki dawnego życia widziane w snach.Już wielokrotnie śniło mi się jakieś miejsce np. stare ruiny jakiegoś domu.Jednak pewnego dnia (miałem chyba 10 - 11 lat) babcia z rodzicami postanowiła.......

czytaj dalej


[...] Witam
Lubie czytać wasze prace związane ze śmiercią, jednak coś mnie interesuje. Często piszecie o przebłyskach z poprzednich żyć, jednak albo tego tematu nie poruszyliście, albo go nie znalazłem. Chodzi mi o urywki dawnego życia widziane w snach.
Już wielokrotnie śniło mi się jakieś miejsce np. stare ruiny jakiegoś domu.

Jednak pewnego dnia (miałem chyba 10 - 11 lat) babcia z rodzicami postanowiła gdzieś pojechać, mnie i brata zabrali ze sobą. Kiedy dojechaliśmy na miejsce okazało się, że jest to miejsce z mojego snu (do tego zdawało mi się jakbym spędził tam dobre pare lat). Kiedy weszliśmy między ściany z gołych cegieł zapytałem babci co to za miejsce, a ona ku mojemu zaskoczeniu powiedziała, że prababka lubiła tu spędzać wakacje (czy coś w tym stylu). Działo się to w okolicach Radzymina.
 
Jeśli macie jakieś informacje na temat podobnych zdarzeń to proszę o odpowiedź.
 
Pozdrowienia dla całej ekipy.

[...]


OD FN

Pisaliśmy o tym wielokrotnie. Poniżej materiał z naszego archiwum FN, gdzie wątek "dawnych miejsc z poprzedniego życia w snach" pojawia się w relacji świadka.

I jeszcze jeden opis snu z naszej poczty.

[...] Droga Fundacjo. Na wstępie pragnę powiedzieć, że zjawiskiem reinkarnacji interesuję się od dawien dawna, gdy jeszcze będąc nastolatką moją ulubioną literaturą były książki R. Moody'ego, ale do rzeczy. Wiem, że jestem kolejną osobą, która chce opisać Wam swój sen, ale myślę, że w jakiś sposób jest on związany z reinkarnacją, a przynajmniej ja nie mogę przestać o nim myśleć i czuję potrzebę podzielenia się tym, co mi się przyśniło. Mianowicie jestem na spacerze razem z moją mamą i córkami. Chodzimy po łąkach a nieopodal, w miejscu gdzie w rzeczywistości jest przejazd kolejowy znajduje się wesołe miasteczko. W pewnym momencie moja mama mówi do mnie tak "może przejdziemy się z dziewczynkami do tego wesołego miasteczka, pobawią się trochę". Ja oczywiście bardzo się na tą myśl ucieszyłam.

Gdy dotarłyśmy na miejsce, mama razem z dziećmi poszły oglądać karuzele, a ja stałam i patrzyłam, gdzie w ogóle jestem. Miasteczko wcale nie było takie barwne i kolorowe jak wydawało się z zewnątrz, była to raczej forma atrapy, zwykła stacja kolejowa. Nagle podjechał pociąg i się zatrzymał.Zastanawiałam się czy wsiąść do niego czy też nie. Wiedziałam, że ten pociąg zawiezie mnie do prawdziwego wesołego miasteczka, a ja bardzo chciałam tam być, z drugiej strony w tym "sztucznym" zostały moje dzieci i mama, a ja bardzo nie chciałam zostawiać ich samych więc nigdzie nie wsiadłam. Wtedy pociąg ruszył. Lecz w tym samym momencie na stację przyszedł jakiś starszy człowiek i pociąg zatrzymał się specjalnie dla niego żeby go zabrać. Pamiętam nawet jak zazdrościłam jemu, że jedzie do prawdziwego wesołego miasteczka, zastanawiałam się czy jednak nie wsiąść, ale on już odjechał. I wtedy znowu szłam na tą stację tylko tym razem nie z moją rodziną tylko z tym panem co pojechał do tego miasteczka.

Wyglądał jak człowiek, który wiele przeszedł. Mówił do mnie tak, że on pracuje w tym wesołym miasteczku, ale jest niepełnosprawny umysłowo a mimo wszystko studiuje (na tym miała polegać jego praca) i jest jemu bardzo ciężko. To co innym przychodzi łatwo to on musi dużo na to pracować, ale że teraz jedziemy do jakiegoś miejsca ze skał (powiedział to po angielsku sky rock czy coś w tym stylu, pamiętam tylko słowo rock). W tym momencie dotarliśmy znowu na tą stację, tylko tym razem wyglądała jak atrapa Wielkiego Kanionu.

Wtedy powiedziałam sobie, że już na pewno pojadę w prawdziwe miejsce i nadjechał pociąg. Jednak tym razem jechał bardzo szybko bałam się, że nie wyhamuje na stacji. Oczywiście miałam rację, ale cały czas wiedziałam, że ten pociąg na pewno się zatrzyma bo musi zabrać tego mężczyznę, a wtedy ja też wsiądę. Tak jak myślałam pociąg zatrzymał się za stacją, ale zaczął się cofać. Pamiętam jak cieszyłam się, że w końcu pojadę do prawdziwego miejsca. Niestety w tym momencie zadzwonił budzik i się obudziłam.

Teraz najdziwniejsza sprawa w tym wszystkim. Na tym przejeździe kolejowym, który mi się śnił niecałe 2 lata temu zginął starszy mężczyzna. Druga dziwna sprawa, że po przebudzeniu jak poszłam do łazienki słyszałam sowę choć to był już dzień, a poza tym w miejscu gdzie mieszkam nie ma terenu leśnego i nigdy wcześniej tu sowy nie słyszałam. Na następny dzień po przebudzeniu też było to samo. Zastanawia mnie ten fakt, bo niedawno czytałam, że jak się słyszy sowę to śmierć jest rychła. Zwiastuje też podobno kontakt z zaświatami. Mam nadzieję, że jeszcze trochę pożyję w tym wcieleniu.

[...]




zwiń tekst



I nagle poczułem na swoim ramieniu czyjąć dłoń...
Sob, 9 gru 2023 23:33 komentarze: brak czytany: 1595x

[...] Witam. Nazywam się Marcin i mam 26 lat. Czytałem artykuły na waszej stronie jakieś 10 lat temu. Dziś przypomniało mi się zdarzenie, które przeżyłem mając może z 10-13 lat. Może słyszeliście coś podobnego albo nakierujecie mnie na jakieś pomocne strony czy artykuły lub pomożecie to wyjaśnić :). W internecie ciężko cokolwiek znaleźć na ten temat. A sytuacja miała się tak: Jak już wspomniałem miałem.......

czytaj dalej


[...] Witam. Nazywam się Marcin i mam 26 lat. Czytałem artykuły na waszej stronie jakieś 10 lat temu. Dziś przypomniało mi się zdarzenie, które przeżyłem mając może z 10-13 lat. Może słyszeliście coś podobnego albo nakierujecie mnie na jakieś pomocne strony czy artykuły lub pomożecie to wyjaśnić :). W internecie ciężko cokolwiek znaleźć na ten temat. A sytuacja miała się tak: Jak już wspomniałem miałem około 10-13 lat.

Wracałem z rodzicami z wakacji w Chorwacji. Zatrzymaliśmy się w jakiejś restauracji by poprosić o pomoc ponieważ na stacji benzynowej odrzucało nam kartę płatniczą a rodzice nie mieli już gotówki. Po wejściu do tego lokalu szedłem za ojcem i nagle poczułem na ramieniu dotyk. Choć minęło już około 15 lat to pamiętam doskonale że była to dłoń. Wraz z dotykiem poczułem coś w rodzaju wstrząsu i zrobiło mi się biało przed oczami. Ledwo ustałem na nogach. Za mną nie było nikogo. Był tylko korytarz i drzwi, które zamknąłem kilka sekund wcześniej. Rodzicom powiedziałem o tym dopiero po przyjeździe do domu.

Po wyjeździe z tej restauracji i przejechaniu kilkunastu kilometrów autostradą tata zjechał na postój i zauważył że przy jednym z kół wszystkie śruby były luźne. Dokręcił je. Rodzice i moja babcia, której również opowiedziałem o moim przeżyciu stwierdzili że był to jakiś znak lub jakiś stróż, który nade mną czuwał i dlatego tata zauważył to luźne koło. Ja jednak podszedłem sceptycznie do tego. Jestem ateistą a może raczej agnostykiem. W sumie to sam nie wiem ale na pewno nie wierzę w Boga. Zastanawiam się całe lata co to mogło być... Co o tym myślicie? Pozdrawiam :)

No cóż... było to pewnie ostrzeżenie ducha zmarłej osoby - takie rzeczy się zdarzają, mamy w naszym archiwum kilka tego typu relacji. Dziękujemy za opis - trafia do naszego archiwum.





zwiń tekst



Na moim łóżku w nocy zobaczyłem... siedzącą postać!
Sob, 9 gru 2023 23:33 komentarze: brak czytany: 1819x

[...] Witam! Kiedyś przytrafiło mi się pewne zjawisko... Przebudziłem się w nocy i na moim łóżku zobaczyłem siedzącą postać. Osoba siedziała tyłem do mnie. Wydawało mi się, że to mężczyzna w swetrze z dłuższymi włosami. Nie mogę sobie przypomnieć lub po prostu nie widziałem czy były to włosy do ramion czy dłuższe.Nie za bardzo pamiętam co wtedy czułem, wiem tylko, że pierwszą myślą było: "Odwróć się.......

czytaj dalej


[...] Witam! Kiedyś przytrafiło mi się pewne zjawisko... Przebudziłem się w nocy i na moim łóżku zobaczyłem siedzącą postać. Osoba siedziała tyłem do mnie. Wydawało mi się, że to mężczyzna w swetrze z dłuższymi włosami. Nie mogę sobie przypomnieć lub po prostu nie widziałem czy były to włosy do ramion czy dłuższe.

Nie za bardzo pamiętam co wtedy czułem, wiem tylko, że pierwszą myślą było: "Odwróć się w kierunku ściany i zaśnij, żeby "jego" nie widzieć". Tak też zrobiłem. Najciekawsze jest to co usłyszałem od mamy rano... Swoją historią za bardzo się nie przejąłem i nie miałem zamiaru zaraz po przebudzeniu biec do rodziny i opowiadać o tym. Nie jestem osobą za bardzo rozmowną:) Wolę słuchać:)

Wróćmy do tematu. W porannej rozmowie mama powiedziała mi, że w nocy dusiła ją zmora(!). Ten temat nie jest obcy w mojej rodzinie. Zmora dusiła także siostrę mojej mamy oraz żony dwóch kuzynów.
Niekiedy w rozmowie z kimś przedstawiamy swoją historię komuś z rodziny i ja trochę żartobliwie zawsze podkreślam, że mnie zmora się bała, że jestem za mocny:)  
POZDRAWIAM

[dane do wiad. FN]





zwiń tekst



Kilka moich doświadczeń - list od naszego stałego czytelnika z Kanady
Sob, 9 gru 2023 23:34 komentarze: brak czytany: 4712x

[...] Pozdrawiam serdecznie Fundacje Nautilius i bardzo dziekuje ze jestescie a zainteresowane osoby moga sie dzielic swoimi doswiadczeniami . Przepraszam ze nie pisalem od kilku miesiecy. Chcialbym podzielic sie z Wami kilku doswiadczeniami.Bruno Groning moje przezycie.Kilka miesiecy temu poszedlem na spotkanie w hotelu w Oakville,Ontario,Kanada aby obejrzec film o zyciu Bruno Groning. Film z mala.......

czytaj dalej


[...] Pozdrawiam serdecznie Fundacje Nautilius i bardzo dziekuje ze jestescie a zainteresowane osoby moga sie dzielic swoimi doswiadczeniami . Przepraszam ze nie pisalem od kilku miesiecy. Chcialbym podzielic sie z Wami kilku doswiadczeniami.

Bruno Groning moje przezycie.

Kilka miesiecy temu poszedlem na spotkanie w hotelu w Oakville,Ontario,Kanada aby obejrzec film o zyciu Bruno Groning. Film z mala przerwa trwal kilka godzin. Bylo nas tylko mniej niz dziesiec osob. Na koncu filmu byla pokazana czarno-biala fotografia twarzy Bruno. Po chwili wpatrywania sie w to zdjecie odczulem cos co trudno mi wytlumaczyc. w jednej chwili poczulem w centralnej czesci ciala-torso energie. Odebralem to jako bardzo mocne wibracje troche przypominajace prad. Trwalo to bardzo krotko-moze sekunde. Nie spodziewalem sie ze cos takiego moze nastapic. Poszedlem na ten film z nadzieja aby sie wiecej dowiedziec o tej osobie. Mialem tez cicha intencje aby Bruno pomagal mi zmienic swiat na lepszy. Po tym incydencie rozpoczalem kontakt z ludzmi ktorzy naleza do grupy przyjaciol Bruno Groninga. Rozmawialem z kilkoma osobami ktore wierza ze zostaly uzdrowione dzieki niemu. Przychodza na te spotkania osoby wielu wyznan i to co je laczy jest wiara w Boga ktory jest Miloscia bez granic.




Czy mozna przewidziec przyszlosc?

Pewnego razu dzwoni do mnie kolega z wiadomoscia ze jego przyjaciel jest w szpitalu powaznie chory. W tym momencie ukazuje mi sie torso czlowieka a wzdluz niego dwie czerwone linie. Moj kolega przyjechal do mnie po krotkim czasiea ja mu powiedzialem w ktorej czesci ciala jest problem. Byl on zdumiony i zapytal skad ja to wiem. Powiedzialem jemu tylko ze wiem bo jak moglem powiedziec ze zostalo mi to pokazane. Kilka dni pozniej Janusz dzwoni do mnie ponownie z wiadomoscia ze jego przyjaciel czuje sie lepiej i lekarz mowi ze powinno byc dobrze. W tym momencie ukazuje mi sie torso czlowieka z dwiema grubymi czerwonymi liniami wzdluz torso. Zostaje mi powiedziane ze ten czlowiek wkrotce odejdzie. Nie powiedzialem tego mojemu koledze ale poprosilem aby jego przyjaciel pogodzil sie ze swoim bratem z ktorym byl w niezgodzie. W kilka dni pozniej dusza opuscila cialo tego czlowieka. Moglem tylko biernie obserwowac co sie bedzie dzialo .
Drugi przypadek.
Jestesmy z zona w sali bankietowej na zabawie. Przy stoliku jest z nami zaprzyjaznione malzenstwo. Popatrzylem w pewnej chwili na zone kolegi i zamiast jej twarzy ujrzalem ludzka czaszke. Odwrocilem wzrok ale po chwili z niedowierzaniem ponownie popatrzylem na twarz tej osoby. I ponownie ten sam widok. Trwalo to chwile ale po krotkim czasie ponowniezobaczylem twarztej osoby. Zastanawialem sie co to moze oznaczac. Po kilku dniach dostalismy wiadomosc ze ktos z rodziny tej osoby popelnil samobojstwo.
W tych przypadkach przyszlosci nie mozna bylo zmienic i byla tym osobom przypisana. Jestem jednak przekonany ze w wielu sytuacjach mozna przyszlosc zmienic.

Kontakt z duszami.

Jak pisalem we wczesniejszych listach czasami udaje sie mi skontaktowac z duszami osob ktore odeszly. Przewaznie sa to prosby dla rodzin aby poczuly sie lepiej .Powiem szczerze ze nie zawsze ten kontakt jest. To chyba zalezy od checi obu stron.
Czasami dusze przekazuja wiadomosc w inny sposob. Dla przykladu. Pojechalem niedawno na duzy cmentarz w Toronto odwiedzic grob mojego znajomego taty. W trakcie jazdy poprosilem w mysli aby dusza tej osoby, jesli to mozliwe, wsparla mnie i pomogla mi pomagac ludziom w potrzebie. Gdy dochodzilem do grobu to zauwazylem stojace przy nim trzy sarny. Podszedlem blisko ale one nie mialy zamiaru odejsc. Wrecz przeciwnie . Caly czas patrzyly na mnie a w pewnej chwili jedna polozyla swoja glowe na szyi drugiej i tak staly do momentu az odszedlem.Byl to bardzo przyjemny widok.

Reinkarnacja.

W chwili porodu z pelna swiadomoscia zobaczylem jak trzymam pepowine laczaca moja mame ze mna i z pelna swiadomoscia zastanawialem sie co sie dzieje. Sam ten fakt mowi mi o istnieniu reinkarnacji.
Moim zdaniem to ze kazdy rodzi sie z grzechem pierworodnym ma wielki sens.
Dusza wychodzac z ciala zabiera ze soba w formie informacji doswiadczenia pozytywne i negatywne i w kolejnych wcieleniach musi doswiadczyc i zrozumiec swoje bledy bo jesli kazdy ma w sobie esencje Boga to wszyscy dazymy w kierunku Milosci bez granic.
Niektorzy rozumieja to szybciej niz inni.
Uwazam ze jesli Pan Bog kocha nas miloscia bez granic to Karma nie jest kara ale dodatkowa lekcja ktora trzeba przejsc aby zrozumiec kim naprawde jestesmy.
Pozdrawiam Cala Zaloge Fundacji Nautilius i dziekuje bardzo ze pomagacie zmienic nasz Swiat na lepszy.
[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



I nagle usłyszała głos z obrazu...
Sob, 9 gru 2023 23:34 komentarze: brak czytany: 4929x

Drodzy moi,Ostatnio gdzieś przeczytałem art. nt." przeskoków w czasie" i przypomniała mi się historia, która miała miejsce jakieś 4 lata temu a którą opowiedziała mi ( i doświadczyła ) moja mama. Mama jest łodzianką od urodzenia tzn. od 1941 roku, więc można przyjać że trochę miasto zna.  Jak już wspomniełem, ok. 4 lata temu, mama wybrała się z wizytą do mojej firmy, która mieściła się wtedy .......

czytaj dalej


Drodzy moi,
Ostatnio gdzieś przeczytałem art. nt." przeskoków w czasie" i przypomniała mi się historia, która miała miejsce jakieś 4 lata temu a którą opowiedziała mi ( i doświadczyła ) moja mama. Mama jest łodzianką od urodzenia tzn. od 1941 roku, więc można przyjać że trochę miasto zna.  Jak już wspomniełem, ok. 4 lata temu, mama wybrała się z wizytą do mojej firmy, która mieściła się wtedy w samym centrum.
Było tak : wysiadła z tramwaju i przejściem podziemnym udała się w kierunku ul. Piotrkowskiej ( jak wiele razy ). Gdy wyszła na powierzchnię, poczuła się jakoś dziwnie obco. Nie mogła zoriętować się gdzie jest i dokąd iść. Co najdziwniesze, zobaczyła jakiegoś faceta w liberii (?) stojącego przed wejściem do jakiegoś budynku, więc zapytała go o drogę, a gość jakby nic nie rozumiał - robił dziwne miny i nic nie dopowiedział. Wróciła więc tą samą drogą do przejścia podziemnego i na przystanek. Jak już wyszła z powrotem okazało się że wszystko jest tak jak być powinno.
Nie specjalnie przykładałbym wagę do tej relacji gdyby nie była to moja mama - bardzo rzutka i rozsądna osoba i gdyby nie fakt innej jeszcze historii rodem z końca wojny.
Otóż pod konie wojny mama miała 4 lata i została sama w domu. Dziwić się trudno - małe dziecko wystraszone - płakało, ale nagle przestało. Jak babcia wróciła do domu, zastała moją mamę w iście "anielskim" humorze - bez śladu łez, strachu itd. Spytała więc co się stało, a mama powiedziała że usłyszała głos Matki Boskiej ( z obrazu który wtedy wisiał na ścianie ) : "nie płacz dziecko, wojna skończy się za 2 tygodnie " . Co się faktycznie stało. Kilka osób powiadomili o tym zajściu wcześniej więc zaskoczenie było jeszcze większe.
Co Wy na to ?
 
Pzdrawiam.
Andrzej.     
 



[...] Witam!!! Jestem Waszą załogantką. Jeszcze Żyła moja Mama - a było to w Swięto ZMARŁYCH - MAMA NIE zYJE JUŻ 15 LAT - wieczorem weszłyśmy do dużego pokoju - a mieszkałyśmy na Górskiego 4 w Warszawie - w doniczce róża złamała się na pół,  za łóżkiem były z drewna jak łóżko obiciwe, trzy razy podnosiło się samo ( nikt tym nie ruszał), róża sama się w wazonie wyprostowała. Ktoś powiedział, że dusza prosi o modlitwę. Z mamą pomodliłyśmy się i odtąd to się nie powtórzyło. Z podziękowaniem i pozdrawiam załogę Nautilus. Liliana



zwiń tekst



Mój sen w dniu katastrofy smoleńskiej.
Sob, 9 gru 2023 23:34 komentarze: brak czytany: 2803x

[...] Witam. Widzę, że ludzie dzielą się z wami swoimi snami, więc i ja dodam swój do archiwum. W dzień katastrofy smoleńskiej spałam bardzo długo do godziny 11. Męczył mnie dziwny sen, nie był to koszmar, raczej wesoły sen z wycieczki klasowej.Siedziałam jakby w autobusie, po prawej stronie przy oknie, widziałam krajobraz ale jakby z góry - jakbyśmy jechali po podwyższonej autostradzie? Miałam dziwne.......

czytaj dalej


[...] Witam. Widzę, że ludzie dzielą się z wami swoimi snami, więc i ja dodam swój do archiwum. W dzień katastrofy smoleńskiej spałam bardzo długo do godziny 11. Męczył mnie dziwny sen, nie był to koszmar, raczej wesoły sen z wycieczki klasowej.
Siedziałam jakby w autobusie, po prawej stronie przy oknie, widziałam krajobraz ale jakby z góry - jakbyśmy jechali po podwyższonej autostradzie? Miałam dziwne wrażenie, że jednocześnie jestem kobietą tam siedzącą, a z drugiej strony, że to ona relacjonuje mi co się dzieje. Jakbym weszła w jej ciało. Mówiła mi "jest fajnie, patrz, jak na klasowej wycieczce, przypomniały mi się dawne czasy, haha". Rozglądałam się dookoła i wszyscy głośno rozmawiali, śpiewali, rozpakowywali coś, popijali? Rwetes, śmiechy, zamieszanie. Czułam podekscytowanie. "Patrz jak jest fajnie, jedziemy na imprezę! Tam będzie impreza!  Czekają na nas (na miejscu)" Nagle zobaczyłam przez okno jakąś skarpę, krawędź. Wiedziałam, że musimy tam dotrzeć, usadowić się kołami,  a pod nami była przepaść. A ponieważ mam lęk wysokości nagle przeszły mnie ciarki, bo zorientowałam się że lecimy, albo autobus jest w powietrzu. Pomyślałam "nie zdążymy tam dolecieć". I w tym momencie ogromna  betonowa ściana spadła mi na klatkę piersiową, nie mogłam oddychać. "Nie mogę oddychać, nie mogę oddychać". Nie czułam żadnego bólu, tylko nagle obraz się "wyłączył".
Obudziłam się, włączyłam telewizję i wszędzie mówiono już tylko o katastrofie.
Do dzisiaj zastanawiam się, którą z tych kobiet byłam wtedy na pokładzie.

Pozdrawiam Was. Julia.

From: [...]
Sent: Thursday, January 24, 2019 11:23 PM
To: FN
Subject: Sen - wizja o wojnie Stanów Zj. z Chinami

Dzień dobry
 Postanowiłam napisać o moim śnie - wizji, która nie daje mi spokoju od 9 lat. Sen był wielopoziomowy(tak to nazwałam) z dn. 24 na 25 stycznia 2010 roku. Dlaczego wielopoziomowy, ponieważ nie mogłam się z niego wybudzić, moja świadomość dawała sygnał wybudzenia 4 krotnie i budziłam się w tych samych okolicznościach snu, był tak głęboki i wielowarstwowy, że aż ciężki, z trudem udało mi się obudzić w tej rzeczywistości.
 Sam sen dotyczył wojny na morzu, a w zasadzie aktu terrorystycznego wywołanego przez Państwo Chin ze Stanami Zjednoczonymi. Oglądałam w telewizji tę relację we własnym pokoju ( klimat  snu był tak rzeczywisty jak w życiu codziennym) informację podawały wszystkie stacje telewizyjne podobnie jak w dn. ataku na WTC. Widziałam okręty wojenne Chin i Stanów Zjednoczonych na morzu albo oceanie, w wiadomościach podano że Chiny sprowokowały wojnę ze Stanami ...i moje przedziwne odczucie w tym śnie, które wypowiedziałam na głos, a w zasadzie wewnętrzne przekonanie, że atak był sprowokowany przez Stany Zjed. pod tz. operacją fałszywej flagi. Dołączam mojego maila z dn. 25.01.10 do przyjaciółki bo jedynie z nią podzieliłam się tą wiadomością. To nie jest jedyny sen -wizja mam ich wiele, pamiętam je bardzo dobrze, głownie dotyczą nowej broni wojskowej i operacji na wysokim poziomie technologicznym. Jestem gotowa podzielić się nimi z Państwem, jeśli wyrazicie swoje zainteresowanie, proszę o kontakt. Pozdrawiam A. [...] z Wrocławia.




 



zwiń tekst



Czarny ptak jako zwiastun śmierci
Czw, 31 mar 2022 19:17 komentarze: brak czytany: 2806x

[...] Szanowna FN,Jestem niezwykle wstrząśnięty tym, co opisała moja ciocia (siostra mojej mamy) na przyjęciu rodzinnym. Ostatnio w szpitali zmarł jej mąż, to była ciężka choroba nowotworowa. Umierał długo, bardzo cierpiał. Ciocia razem z córką były w jego pokoju, kiedy nagle na jego łóżku wylądował czarny ptak! Obie dosłownie zamarły z przerażenia. I teraz najlepsze - ptak zerwał się i poleciał, .......

czytaj dalej


[...] Szanowna FN,

Jestem niezwykle wstrząśnięty tym, co opisała moja ciocia (siostra mojej mamy) na przyjęciu rodzinnym. Ostatnio w szpitali zmarł jej mąż, to była ciężka choroba nowotworowa. Umierał długo, bardzo cierpiał. Ciocia razem z córką były w jego pokoju, kiedy nagle na jego łóżku wylądował czarny ptak! Obie dosłownie zamarły z przerażenia. I teraz najlepsze - ptak zerwał się i poleciał, ale nikt potem nie mógł go znaleźć. Przeszukali cały pokój z pacjentami i korytarz. W godzinę po odlocie tego ptaka wujek zmarł. Myślę, że był to jakiś zwiastun śmierci. Czy spotkaliście się z czymś podobnym? Czy macie podobną historię w archiwum?

Pozdrawiam moją ulubioną załogę

[...]

Dziękujemy za opis. Mamy bardzo podobną historię, ale z Wielkiej Brytanii z 2017 roku. Kiedyś o niej pisaliśmy.

To historia Sharron Coll (43 l.). Kobieta zobaczyła coś bardzo dziwnego, gdy odwiedzała w hospicjum swojego ojca. W korytarzu dostrzegła kruka i czarną postać. Zrobiła im zdjęcie. Kilka godzin po niepokojącym incydencie jej ojciec zmarł.






Roy Crank zmagał się z nowotworem jelita grubego. 67-latek przebywał w hospicjum niedaleko Doncaster w Wielkiej Brytanii. Czuwała przy nim córka, Sharron Coll.

Opiekowałam się tatą, jednak on dziwnie się zachowywał. Wciąż spoglądał w jedno miejsce. Miał problemy z mówieniem, więc nie mógł wyjaśnić mi o co chodziło. Wyglądał jednak na przerażonego. Myślałam, że winne są leki – wspomniała kobieta.

Poszłam do toalety. W drodze powrotnej nagle zobaczyłam tę postać. Trochę się wystraszyłam. Dojście do siebie zajęło mi chwilę – kontynuowała.

Czarna postać pojawiła się przed salą pacjenta. Brytyjka zrobiła jej zdjęcie. Na fotografii widać też kruka. – Wrony i kruki kojarzą się ze śmiercią – powiedziała Sharron Coll. 43-latka była przy ojcu w jego ostatnich chwilach życia. Mężczyzna zmarł kilka godzin później. Kobieta postanowiła opowiedzieć bratu o dziwnym zdarzeniu, jakiego była świadkiem. – Zapytałam go, czy sądzi, że nasz tata poszedł do nieba. Pokazałam mu też zdjęcie, które zrobiłam. Zapytał: „co to jest”. Był w szoku – wyjaśniła.

Brat powiedział jej, że tajemnicza postać wygląda jak ponury żniwiarz.

Widziałam duchy od kiedy skończyłam pięć lat, ale ten trochę mnie przestraszył. Przyjrzałam się mu. Wyglądał jakby się modlił nad jakąś książką. Dla mnie wygląda jak mnich, a nie ponury żniwiarz – dodała. – Gdy teraz spoglądam na fotografię, czuję ulgę. Wiem, że to on czekał na tatę i zabrał go ze sobą – tłumaczyła Brytyjka.



zwiń tekst



STRONA
1 6 7 8 9 10 11 12 50 86
Strona 9 / 86

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

W USA przypadki okaleczeń bydła zdarzają się dzień po tym, jak na polu w pobli

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pon, 24 mar 2025 21:16 | [KONTAKT] Szanowny Panie Robercie nie wiem czy taka informacja jest warta katalogowania

Dziennik Pokładowy

Poniedziałek, 24 marca 2025 | O tym, że spotkanie ze mną zostało uznane za "dobry znak" i niezwykłym zdjęciu czegoś dziwnego na niebie nad Oceanem Atlantyckim..

czytaj dalej

FILM FN

Gorzów Wielkopolski: Bez żadnego dźwięku i hałasu

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.