Dziś jest:
Czwartek, 24 września 2020

‘Obcy’ byli na Ziemi od samego jej początku. Ktoś, kto umie patrzeć na dzieła artystów i kronikarzy wie, że ich obecność była dostrzeżona i doceniona w ludzkich dziełach.
/Erich von Däniken/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Tejemniczy współlokator
Sob, 8 luty 2020 16:22 komentarze: 9 czytany: 3356x

Witam, Biłem się z myslami czy do Państwa napisać, ale co tam :) w 2010 przeprowadziłem się w lipcu do mieszkania w Zielonej Górze, miałem bardzo blisko do dziewczyny dlatego wybrałem ta lokalizacje, była to ul Budziśzyńska to było 3 pokojowe duze mieszkanie, na poczatku mieszkałem sam, później wprowadził się dość dziwny kompan. Mało mówny ale bardzo bystry, takie odniosłem wrażenie.kilka dni po jego.......

czytaj dalej

Witam, Biłem się z myslami czy do Państwa napisać, ale co tam :) w 2010 przeprowadziłem się w lipcu do mieszkania w Zielonej Górze, miałem bardzo blisko do dziewczyny dlatego wybrałem ta lokalizacje, była to ul Budziśzyńska to było 3 pokojowe duze mieszkanie, na poczatku mieszkałem sam, później wprowadził się dość dziwny kompan. Mało mówny ale bardzo bystry, takie odniosłem wrażenie.

kilka dni po jego wprowdzce wprowadził się "rudy rozwodnik". Nasza trójka mieszakała tam sama przez 3 letnie miesiące aż do października. Ten tajemniczy współlokator był naprawde dziwny, skryty, zamyslony i coś miał takiego w sobie nie do opisania, wiem ze znał z 5 czy 6 języków... 

Kiedyś przy wódce zaczął opowiadać bardzo ciekawe historie, nagrałem to pokryjomu na nokie z karta pamieci, niestey nagrania nie posiadam, bo skasowalem zeby miec wicej miejsca na zdjecia ale zapisalem fragment jego wywodu  

Moje notatki podają że było to 23 lipca 2010 roku, mogę wyslac skan tej kartki, zapisywałem to chyba po roku albo w 2012, kiedy sprawilem sobie pierwszego samsunga z androidem, nie pamietam dokłądnie 

 "Urodziłem się w Federacji Słowiańskiej a dokładnie w Metropoli warszawskiej 19 grudnia 2267 roku, 13 wrzesnia 2295 roku odbyłem podróż onatomorficzną (lub podobne słowo)  Pojawiłem się w tej lini czasowej 6 sierpnia 2009 roku. Pracowałem dla rządu w programie planetarnym, byłem na obcej planecie, mieszkają tam ludzie oraz inna inteligentna forma zycia.

Pierwsze co zrobiłem bedąc w tej kolapsie czasowej to kupiłem samochód, drugie co to zjadłem hamburgera z prawdziwego mięsa, brzmi niedorzecznie ale tak było. Po przewrocie francuskim na poczatku XXI wieku dla Europy nadejdą cięzke czasy, wybuchnną wojny domowe i religijne. W 2065 roku ludzkość uwolni energie z próżni. To zmieni dosłownie wszystko, rozpadnie się UE a kilka lat po tym USA. Wielka wojna wybuchnie ale nie w tym wieku, zginie kilka miliardów ludzi. Zostaną użyte bomby próżniowe wysysające tlen z amtosfery. 

Kontakt z pierwszą inteligentną formą zycia nastapi też w XXII wieku. W 2176 roku zostanie wychodowany nowy nad inteligewntny gatunek człowieka z super szybkim procesem myslowym. Na początku XXIII wieku ludzkość zacznię kolonizować Erane, planete w układzie wodnika, zamieszkałą przez wymierająca rase humanoidów.

Moja misja się skończyła lecz zostałem uwięziony w tej lini czasowej, moi towarzysze wrócili....(nie zrozumialem) jestem uznany za zmarłego. Nie znam za dobrze histori Polski choc jestem etnicznym polakiem, pamiętam tylko że wielka powódź zniszczy Gdańsk, nie pamiętam daty."

Piszę o tym ponieważ chodziło mi ta francja po głowie kilka dni kto mi o tym mówił i nagle mi sie przypomniało, ze mam ten dziwny zapis.

Współlokator wyprowadził się nagle, zostałem z rudym rozwodnikiem a na jego miejsce przyszła para studentów.

 wiem prawdopodbnie to brednie ale z Francja jakby trafił.

dziekuje za anonimowość, nie szukam sensacji a dziele sie czyms dziwnym bo w sumie nie wiedzialem komu to powiedziec a pamietam programy z radia :)))

 ps, sorki za skladnie i pisownie ale pisalem na szybkiego

 dzieki

[...]

e-mail dostaliśmy 8 lutego 2020 - przyp. FN

 



zwiń tekst



UFO z Wenus
Pt, 7 luty 2020 08:53 komentarze: 1 czytany: 2704x

Witam Załogantów,Na wstępie zaznaczę że, często czytałem artykuły na tej stronie ale nie przypuszczałem że kiedykolwiek będę autorem jakiegoś wpisu. Chciałbym podzielić się z Wami pewnym zjawiskiem które zaobserwowałem w Warszawie na Bielanach 16 stycznia 2020. A więc wychodziłem z pracy około godz 17. Jest styczeń więc był już mrok. Rozmawiałem z kolegą przed pożegnaniem stojąc już „na dworze”. Dostrzegliśmy.......

czytaj dalej

Witam Załogantów,
Na wstępie zaznaczę że, często czytałem artykuły na tej stronie ale nie przypuszczałem że kiedykolwiek będę autorem jakiegoś wpisu. Chciałbym podzielić się z Wami pewnym zjawiskiem które zaobserwowałem w Warszawie na Bielanach 16 stycznia 2020. A więc wychodziłem z pracy około godz 17. Jest styczeń więc był już mrok. Rozmawiałem z kolegą przed pożegnaniem stojąc już „na dworze”.

Dostrzegliśmy wyraźny jasny punkt na widnokręgu. Coś niby gwiazda ale jaśniejsza. Mocna jaśniejsza niż wszystkie. Notabene innych gwiazd nie było widać. Jakoś zakładaliśmy że to światło z jakiegoś obiektu (wierzchołek masztu, dźwigu budowlanego, z samolotu/helikoptera). Gwiazdy nie dają takiego światła, sorry…

Wiecie, tam jest blisko lotnisko, Babice, małe lotnisko na Bemowie, a patrzyliśmy w tamtym kierunku. Ok. 1km od nas. Często widujemy tam światła samolotów i też od razu tak o tym pomyśleliśmy. Ale w bezruchu, tylko jednolite jasne. Wtedy też widzieliśmy na niebie światła przecinających niebo samolotów i one były wyraźnie inne i mrugające. Słabsze od obserwowanego. Na pewno helikopter szuka czegoś nad lotniskiem – pomyśleliśmy. Staraliśmy się wyłączyć wszystkie inne zmysły niż słuch, aby usłyszeć szelest wirnika śmigłowca. Bez skutku. Słyszeliśmy całą gamę dźwięków stolicy, ale nie helikopter.

Punktowe źródło światła. Mocne. Taką miało wokół poświatę jak żarówka paląca się w mroku. Wtedy oceniałem to na odległość 1 km a wysokość 300m.



 
Fajnie się wymyśla teorie spiskowe, ale nic, pora na zakupy, do domu itd.. Intrygujące. Ale stanie tam nie daje żadnej odpowiedzi. Już w samochodzie będąc przy stacji metro Młociny (ok 2km) odwróciłem się i światło było wyraźnie widoczne. Jechałem dalej na północ od Warszawy. Jadąc przez Białołękę (ok. 10 km) również je dobrze widziałem.  Po dojechaniu do domu (20km) było cały czas na nieboskłonie. Były też inne gwiazdy, ale o wiele słabsze, ale jakby u góry „w zenicie” ta pozostawała samotnie, niewiele ponad linią lasu. Nie odnotowałem by się poruszała, jadąc nie mogłem się patrzeć na nią cały czas, ale wydawało mi się że teraz była bardziej na północ od Warszawy , patrząc z Legionowa na zachód. Szybko, szybko w domu zabrałem dzieci i jechaliśmy na zajęcia sportowe.

Pokazałem im tą dziwną mocną, gwiazdę. Teraz jechaliśmy w przeciwnym kierunku na południe i doskonale ją widzieliśmy. Dzieci żartowały że leci za nami. Ale to takie złudzenie, wiecie jak obserwujecie księżyc z okna pojazdu, na tle zmieniającego horyzontu to jest wrażenie że księżyc leci z nami, co jest nie prawdą. O 19 weszliśmy do budynku i po 2 godzinach obserwacji zakończyliśmy astronomiczną przygodę.

Reasumując: wszyscy którym to pokazywałem (choć w tekście ich nie wymieniłem) widzieli to, Musiało to być bardzo, bardzo daleko. Bo moje przemieszczanie ok 20 km nie miało istotnego wpływu na obserwację, lokalizację i intensywność obserwowanego obiektu (księżyc czy gwiazdy wyglądają podobnie bez względu skąd na ziemi je obserwujemy). Pierwotne założenia że stoję od tego ok 1 km mogę sobie w buty włożyć. Co to musiała być za energia? Która emanowała z tak dużej odległości. Mój kolega z którym wychodziłem z pracy, po godzinie też te intrygujące światło wciąż widział z Mokotowa.
 I co ciekawe, choć obserwowaliśmy to w godzinach szczytu w Warszawie, nie było to dla nikogo absorbujące. Ludzie pędzili swoim rytmem. Światełko, na niebie, w nocy. Jest ich pełno.  

 Miałem zdjęcia i potrzebę konfrontacji moich obserwacji na tym szanownym forum. Napisałem powyższy artykuł ale z braku czasu utknął on na moim kompie.

Po kilku dniach znów zaobserwowałem przedmiotowe światło/gwiazdę. Po raz kolejny mi się to sfotografować. Mocno świeciła jak wcześniej i mrugała do mnie zalotnie. Z domu również je widziałem w tym samym miejscu na niebie. Oczywiście jak chmur nie było. Zawsze w godzinach 17 – 19. Ta systematyczność i ta sama lokalizacja na niebie niepokojąco uświadamiała mi że to raczej jakieś ciało niebieskie. Smak mistycyzmu obserwacji innej cywilizacji (UFO) stawał się coraz bardziej gorzki. Zainstalowałem na telefonie aplikację umożliwiającą obserwację i identyfikację ciał niebieskich na nieboskłonie. Po zaledwie kilku sekundach tajemniczym moim tajemniczym światłem okazała się WENUS.

Planeta naszego układu słonecznego. Poszedłem za ciosem i tym tropem odnalazłem w necie artykuły na https://news.astronet.pl/index.php/2020/01/14/niebo-w-trzecim-tygodniu-stycznia-2020-roku/ i
http://www.polskiastrobloger.pl/2020/01/niebo-nad-polska-w-styczniu-2020-ad.html
o „Przez cały styczeń najjaśniejsza z planet jako pierwszy pojawiający się po zachodzie Słońca obiekt posiadać będzie blask aż -4 mag., zatem będzie świecić jaśniej od Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w najjaśniejszych przelotach. Kierując wzrok na niebo zachodnie krótko po zmroku na jeszcze jasnym niebie ukaże się nam ona bez trudności jako duży biały lśniący obiekt wyraźnie większy z powodu takiej jasności od innych gwiazd”. lub „Planeta Wenus jest już prawdziwą ozdobą wieczornego nieba. Półtorej godziny po zachodzie Słońca Wenus zajmuje pozycję na wysokości 15° nad południowo-zachodnim widnokręgiem, świecąc z jasnością -4 magnitudo.”



 
I tak się skończyło tropienie ufo. Ale ile miałem satysfakcji kiedy pokazywałem znajomym planetę naszych żon i matek. Zachęcam do obserwacji. Świat jest piękny.
Pozdrawiam,
Pytający Wciąż





zwiń tekst



Niezwykły sen - nie żyje Kirk Douglas 6 lutego 2020
Czw, 6 luty 2020 06:30 komentarze: brak czytany: 2355x

Szanowna FN! Piszę ten e-mail na gorąco tuż po tym, jak dowiedziałem się, że nie żyje Kirk Douglas. Muszę opoowiedzieć wam o niezwykłym śnie, który miałem wczoraj czyli 5 lutego 2020. Nigdy nie śnią mi się filmy czy aktorzy, ale właśnie wczoraj w nocy przyśnił mi się dokładnie Kirk Douglas! Powiedziałem nawet o tym żonie, że miałem taki dziwny sen z tym aktorem, którego nie widziaółem od lat w żadnym.......

czytaj dalej

Szanowna FN! Piszę ten e-mail na gorąco tuż po tym, jak dowiedziałem się, że nie żyje Kirk Douglas. Muszę opoowiedzieć wam o niezwykłym śnie, który miałem wczoraj czyli 5 lutego 2020. Nigdy nie śnią mi się filmy czy aktorzy, ale właśnie wczoraj w nocy przyśnił mi się dokładnie Kirk Douglas! Powiedziałem nawet o tym żonie, że miałem taki dziwny sen z tym aktorem, którego nie widziaółem od lat w żadnym filmie.
Kiedy dzisiaj rano odpaliłem kompa i zobaczyłem, że jego syn zawiadomił świat o śmierci ojca, to dosłownie mnie zamurowało. Żona od razu powiedziała, że musisz zawiadomić Nautilusa. Co też czynię.
Pozdrowienia
[...]

Informację dostaliśmy na pocztę 6 lutego 2020




Odszedł „aktor złotego wieku filmów, legenda” – Kirk Douglas

Z ogromnym smutkiem informujemy, że Kirk Douglas opuścił nas dzisiaj w Los Angeles, w wieku 103 lat – przekazał mediom jeden z jego synów, Michael Douglas, także aktor. – Dla świata był legendą, aktorem ze złotego wieku filmów, filantropem, którego przywiązanie do sprawiedliwości i wartości, w które wierzył, stanowiło dla nas wszystkich wyzwanie – dodał.




zwiń tekst



Odwiedziny ducha suczki Ritmusi.
Wt, 4 luty 2020 13:18 komentarze: 9 czytany: 1762x

2 stycznia tego roku odeszła moja ukochana suczka Ritmusia. Miała 14 lat. Była bardzo chora. Musiałam podjąc decyzje o eutanazji - cierpiała. Byłam z Nią. Tuliłam do konca i mowiłam jak bardzo Ją kocham. Czuła Jej ostatni oddech....odeszła. Tego dnia zawiozłam Jej ciałko na cmentarz na zwierzaków. Została pochowana. Mi pękło serce. Załamałam się. Była moja ukochaną przyjaciółką. Tego dnia wieczorem.......

czytaj dalej

2 stycznia tego roku odeszła moja ukochana suczka Ritmusia. Miała 14 lat. Była bardzo chora. Musiałam podjąc decyzje o eutanazji - cierpiała. Byłam z Nią. Tuliłam do konca i mowiłam jak bardzo Ją kocham. Czuła Jej ostatni oddech....odeszła. Tego dnia zawiozłam Jej ciałko na cmentarz na zwierzaków. Została pochowana.

Mi pękło serce. Załamałam się. Była moja ukochaną przyjaciółką. Tego dnia wieczorem, siedzac w łóżku zapłakana pomyslałam - Riciu daj mi znak, ze jest ok. Ze jest CI dobrze, ze nie masz żalu do mnie, że podjelam taką decyzje......Mineła noc. Następnego dnia siedziałam z dzieckiem i mezem i ogladalismy tv. Nasz drugi pies Lucyna i Kotka Bozena spały obok nas. Dodam, że mieszkamy w kamienicy, gdzie mamy swoje wejscie do lokalu - na dole drzwi na klatke. Klatka schodowa tylko nasza i mieszkanie. Zeby wejsc na klatke trzeba miec klucz. Mamy go tylko my. Siedzimy tak i nagle coś walneło na klatce schodowej. Pies i Kotka zerwaly sie i pobiegły do naszych drzwi.

Pies zaczał warczeć na drzwi, kotka cala sie najerzyła.....wyszłam ma klatke, zeszlam na dól - drzwi zamkniete z klucza. Nie potrafiłam zlokalizowac zrodla halasu. Wrociłam do mieszkania. Usiadłam na łóżku. Nagle coś zaczelo stukac w sciane. W sciane za ktora nie ma nic - podworko. STukanie było wewnatrz. Zwierzaki staly wpatrzone w punkt na scianie....Zdenerwowalo mnie to , nie wiedzialam co sie dzieje. W nerwach i przez łzy powiedzialam "spokoj!" i w tym samym momencie stukanie ucichlo.....jednoczesnie nasza kotka zerwala sie i zaczeła biegac po domu jak szalona! Z reguly jest spokojnym i leniwym kotem. teraz jakby szaleju sie najadla. Biegala po calym mieszkaniu jakb ganiała cos.Wodizla za tym oczami.

Wygladala jakby bawila sie z czyms niewidzialnym! W tym samym czasie pies Lucyna - przygladala sie z zaciekawieniem. Zadziwiajace jest to, ze patrzyly w tym samym miejscu - jakby widzialy to samo niewidzialne. Nie moglam uwierzyc w to co sie dzieje.  Myslalam, ze takie rzeczy dzieja sie w filmach. SZALONA ZABAWA z niewidzialnym.....duchem Ritki???? Wzielam leki na uspokojenie. Powiedzialam do zwierzow, ze idziemy spac. Poszlysmy do łóżka - wszytsko sie uspokoilo. Kolejny dzien znowu to samo - szalone zabawy po mieszkaniu. Kotka biegala i bawila sie z czyms, czego my nie widzielismy! Tym razem dołączyla sie Lucynka! Złapałam za telefon i zaczełam robić zdjecia. bez flesza. W pewnym momencie coś jakby przeleciało mi w obiektywie telefonu - cos czego nie widziałam w mieszkaniu - tylko na ekranie telefonu.  Zaraz za tym pobiegła kotka! Jakby ona to widzia. Udało mi sie zrobic zdjecie.  I chyba uwiecznic  to COŚ. Przesyłam Wam w załącznikach. Zrobiłam w tym miejscu inne zdjecia - widac to tylko na tym jednym.

Nastepnego dnia rano pojechalismy na cmentarz zapalić swiatełko u Ritki. tego dnia wszystko sie uspokoilo. Wiecej nic sie nie dzieje.
W glebi serca chce wierzyc, ze to byl znak od Ritki. Mąż mi nie wierzy. Tlumaczy to na swoje sposoby.
Prosze powiedzcie mi , czy zwariowalam? Czy to mogla byc moja Ritmusia?
Dziekuje pieknie
I pozdrawiam Was bardzo
[...]



Witamy,
Dziękujemy za opis. Absolutnie zwierzątka mają duszę i często wracają do swoich ukochanych właścicieli z tamtego świata. Mamy na to bardzo dużo przykładów. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że tak było także w Pani przypadku.
Historia trafia do naszego archiwum.
Pozdrawiamy
FN

Ta wiadomość została wysłana przez Fundację Nautilus.
Copyright © 1999-2020 FN. Wszelkie prawa zastrzeżone.
 

/poniżej zdjęcie dołączone przez autorkę wiadomości/





From: [...]
Sent: Sunday, January 19, 2020 12:56 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Dziwne zjawisko w moim domu
 
Dzień dobry,
 
Chciałbym opowiedzieć historię, która wydarzyła się naprawdę. Mniej więcej od końca wakacji mamy w naszym domu pieska. Mieszkamy w bloku z połowy lat 50 XX wieku, w którym mieszkali kiedyś moi pra-dziadkowie. W czym problem ? Jakiś czas temu nasz piesek dziwnie się zachowywał. Było to w okolicach wieczornych kiedy to już szykowaliśmy się do snu. W pewnym momencie pies zaczął w moim pokoju wpatrywać się w jedno miejsce, szczekał, skakał na źródło zainteresowania. Był to kiedyś pokój tego dziadka. Następnym miejscem podobnych zachowań jest nasz salon. Pies podobnie raguje wpatrując się w miejsce gdzie kiedyś stało biórko dziadka gdzie często przy nim pracował. Oni też mieli psa. Po jego śmierci ich pies również się wpatrywał w te miejsca i podobnie reagował. Da się to jakoś wytłumaczyć ?
 
[...]

Pięknie dziękujemy za wiadomość i opis. Oczywiście piesek widzi ducha, tylko pytanie, czy jest to duch pieska czy człowieka… tego nie rozstrzygniemy.
Historia trafiła do naszego działu XXI PIĘTRO.
https://www.nautilus.org.pl/xxi-pietro,1055.html
 
Pozdrawiamy
FN
 
Ta wiadomość została wysłana przez Fundację Nautilus.
Copyright © 1999-2020 FN. Wszelkie prawa zastrzeżone.


/poniżej zdjęcie, które przysłał nam autor historii/




zwiń tekst



Głos, który słyszałam, wyraźnie wymawiał moje imię.
Nie, 2 luty 2020 05:35 komentarze: 9 czytany: 2521x

[...]Witam, Historia ta nie daje mi spokoju... Muszę ją Wam opowiedzieć. Na ostatnim roku studiów przeszłam na Islam. Wyszłam za mąż za Araba i odtąd mieszkam na Bliskim Wschodzie. W grudniu, 2004 r, wieczorem, moja teściowa źle się poczuła. Ponieważ chorowała na serce, natychmiast mój mąż z resztą rodzeństwa, przewieźli ją do szpitala. Mieszkaliśmy wtedy wszyscy razem. Mnie polecono zostać z dziećmi.......

czytaj dalej

[...]Witam, Historia ta nie daje mi spokoju... Muszę ją Wam opowiedzieć. Na ostatnim roku studiów przeszłam na Islam. Wyszłam za mąż za Araba i odtąd mieszkam na Bliskim Wschodzie. W grudniu, 2004 r, wieczorem, moja teściowa źle się poczuła. Ponieważ chorowała na serce, natychmiast mój mąż z resztą rodzeństwa, przewieźli ją do szpitala. Mieszkaliśmy wtedy wszyscy razem. Mnie polecono zostać z dziećmi: mój półtoraroczny synek i 5-letni syn siostry męża. Spał on w drugim pokoju, od ktorego odgradzał mnie salon. Nie śpiąc, leżąc w łóżku, żeby nie zbudzić synka, usłyszałam 3-krotne wołanie mojego imienia. Byłam całkowicie pewna, że wołał mnie ów 5-latek, Abdallah. Syknęłam więc w odpowiedzi, dla uspokojenia: "Już idę, już idę...". Jakież było moje zdziwienie, kiedy dobrnęłam do jego pokoju i usłyszałam jego smaczne chrapanie... On na pewno mnie nie wołał...

Po ok. godzinie przyjechali wszyscy ze szpitala. Powiedziano mi, że teściowa zmarła podczas reanimacji...właśnie jakąś godzinę temu.Muzułmański pogrzeb odbywa się jeszcze tego samego dnia, przyjechali więc szybko do domu, by przygotować wszystko do ceremonii pogrzebowej i na przyjazd gości żałobnych. Kiedy powiedziałam mężowi i jego rodzeństwu o tym wołaniu...oburzono się na mnie. W wołanie mogliby jeszcze uwierzyć, ale dlaczego ich ukochana matka miała by w tej chwili wołać mnie a nie swoje dzieci? W 2008 roku, po wielu wewnętrznych rozterkach i załamaniach nawróciłam sie na Chrzescijaństwo...

Nie muszę chyba wspominać, że mogę zostać oskarżona o apostazę. Mój mąż z bólem (jest mocno wierzącym Muzułmaninem) ale zaakceptował moją decyzję. poza nim, nikt o tym nie wie. Dalej uważa się mnie za Muzułmankę. Po urodzeniu bezproblemowo pierwszego syna, przeszlam 4 poronienia - nie znaleziono przyczyny, po moim nawróceniu i po bezowocnych kolejnych próbach - zaszłam w ciąże i urodziłam zdrowego, drugiego synka. Do dzisiaj zastanawiam się, dlaczego teściowa wołała własnie mnie i czy ma to związek z religią... Głos, który słyszałam, wyraźnie wymawiał moje imię. Był przerażający... Dlatego, dla uspokojenia odezwałam się do "głosu"... Bardzo proszę, o pomoc w interpretacji tego zjawiska

[...]

Witamy
Dziękujemy za ten e-mail. Absolutnie wierzymy w każde Pani słowo. Kilka spraw.
Po pierwsze duch po śmierci fizycznej bez problemu przenosi się do swojego domu. Przed „udaniem się w stronę światła” jeszcze chce dać znać bliskim. Także jest w stanie przekazać słowa, które będą słyszalne.
I mamy tutaj dwie możliwości. Albo Pani teściowa dała Pani w ten sposób znak o swojej śmierci. Albo… to Pani duch opiekuńczy w ten sposób zawiadomił Panią o jej odejściu. Obie możliwości są prawdopodobne.
Nie ma to związku z religią, zresztą „po drugiej stronie” ona traci na znaczeniu. To są tylko „różne ścieżki dojścia do tego samego Boga” – taki jest sens różnych religii.
Czy urodzenie syna może mieć związek z nawróceniem na Chrześcijaństwo? Naszym zdaniem raczej nie, choć „tamta strona” rządzi się swoimi prawami, niepoznanymi nam żyjącym. Przesyłamy dla Pani nasze „ciepłe myśli”
Pozdrawiamy serdecznie
FN






zwiń tekst



Znam nawiedzony dom.
Pon, 3 luty 2020 18:01 komentarze: 2 czytany: 1944x

[...] Witam mam dla państwa z ciekawą sprawę. W mojej okolicy tj Mogilno chodzą pogłoski że w miejscowości [...] jest opuszczony dom niezamieszkały od wielu lat w którym ponoć ktoś straszy. Zaintrygowany postanowiłem na początek odszukać ten dom na mapach Google. Zaskakujące okazało się rzeczywiście taki dom istnieje . Na pierwszy rzut oka na mapach dom wygląda normalnie.Gdy przyjrzałem się bliska.......

czytaj dalej

[...] Witam mam dla państwa z ciekawą sprawę. W mojej okolicy tj Mogilno chodzą pogłoski że w miejscowości [...] jest opuszczony dom niezamieszkały od wielu lat w którym ponoć ktoś straszy. Zaintrygowany postanowiłem na początek odszukać ten dom na mapach Google. Zaskakujące okazało się rzeczywiście taki dom istnieje . Na pierwszy rzut oka na mapach dom wygląda normalnie.

Gdy przyjrzałem się bliska w jednym okien na piętrze widać posture człowieka. Od razu postanowiłem że muszę zobaczyć ten dom osobiście. Nazajutrz pojechałem w tamto miejsce obejrzałem dom z zewnątrz zrobiłem kilka zdjęć nic nie zwróciło mojej uwagi. Rozmawiałem również z kobietą która od wielu lat mieszka ok 200 m od opuszczonego domu. Z jej bardzo ograniczonej relacji na temat tego domu wynikało że nic sensacyjnego tam się nie dzieje. Na tym etapie stwierdziłem że temat nawiedzonego domu uważam za zamknięty. Lecz nie wiedziałem wtedy co zobaczę na zdjęciach. Gdy wróciłem do domu postanowiłem że usunę zdjęcia by niepotrzebnie nie zalegały w telefonie. Kasując pojedynczo zdjęcia nagle coś zauważyłem , przeszły mnie ciarki ręce zadrżały w jednym z okien na parterze zauważyłem przerażająca twarz . Nie mogłem w to uwierzyć do dzisiaj nie wiem co to mogło być . Bez wątpienia w tej historii zbyt wiele pokrywa się z opowieścią o strasznym domu.




zwiń tekst



To nie było dziecko... to było coś czego nigdy w swoim życiu nie widział.
Pt, 31 sty 2020 04:57 komentarze: 3 czytany: 3706x

Witam serdecznie Fundację Nautilus !W załączeniu chciałbym przesłać Państwu opis zdarzenia jakie przytrafiło się mojemu ojcu w lesie w latach 90-tych podczas jednej z wypraw na grzyby. Ojciec mój zmarł w 1999 r i nie jestem już w stanie pogłębić informacji o tym tajemniczym spotkaniu.[...]Chciałym opowiedzieć załogantom pewne zdarzenie jakie przydarzyło się mojemu ojcu w lesie.Było to w latach 90-.......

czytaj dalej

Witam serdecznie Fundację Nautilus !
W załączeniu chciałbym przesłać Państwu opis zdarzenia jakie przytrafiło się mojemu ojcu w lesie w latach 90-tych podczas jednej z wypraw na grzyby. Ojciec mój zmarł w 1999 r i nie jestem już w stanie pogłębić informacji o tym tajemniczym spotkaniu.

[...]


Chciałym opowiedzieć załogantom pewne zdarzenie jakie przydarzyło się mojemu ojcu w lesie.
Było to w latach 90-tych, jesienią na terenie wschodniego Mazowsza. Kiedy przyszła pora na zbiór grzybów mój ojciec oczywiście zawsze musiał być pierwszy w lesie. Kiedy inni wybierali się na grzyby on już wracał z lasu. Wstawał tego dnia bardzo wcześnie tak naprawdę było jeszcze ciemno kiedy dotarł na skraj lasu. Do ukazania się pierwszym promieni słonecznych siedział  na brzegu lasu i czekał by z lekka się rozwidniło i wtedy ruszał w najbardziej oddalone fragmenty lasu i miejsca mało uczęstrzane przez ludzi. Wiedział że tam będą największe zbiory i tak też było. Ale to co się stało pewnego ranka zmieniło  już na zawsze tak wczesne terminy jego grzybobrania.

Kiedy przedzierał się przez leśną gęstwinę i wyszedł na małą leśną polanę zauważył przed sobą małą postać. Jak powiedział mi – z początku myślałem że to małe 4-5 letnie dziecko o wzroście ok 1 metra, które zgubiło się w lesie. Pomyślał, że to dziecko mogło należeć do rodziny która zamieszkuje na skraju lasu ale około 10 km od miejsca w którym się znaleźli. Zaskoczyło go to, że to niby dziecko jak powiedział  nie miało na sobie ubrania było szare od brudu. Dzieliło ich od siebie może ok 5-7 metrów. Jednakże kiedy stanęli przed sobą na tej polance a w zasadzie niewielkiej przecince leśnej ta mała postać odwróciła się w w jego stronę i wówczas ojciec stanął jak wryty, ugięły mu się nogi a pot i strach przeleciały po całym ciele. Powiedział mi że to nie było dziecko to było coś czego nigdy w swoim życiu nie widział. Na twarzy tej postaci były olbrzymie wyłupiaste, przekrwione  oczy – oczy w których można było dostrzec jedynie strach. Jak mogłem przestraszyć się tak małej postaci a jednak tak było. Wówczas kiedy ta postać spojrzała się w jego kierunku spostrzegł że  była chyba naga - to nie było dziecko.

Nie miało też na sobie odzieży( spodnie, koszula ) lecz jakby było jakimś  zwierzęciem odzianym w dziwną szarą powłokę. Skończyło się jedynie na spojrzeniach. Jak mi dalej opowiadał ojciec ta postać tak go sparaliżowała, że nie dał rady wydobyć z siebie żadnego słowa. Po chwili zniknęła w zaroślach ale to nie był zwykły chód tylko jakby ślizg połączony z delikatynym skokiem kangura. Od tamtego zdarzenia ojciec więcej nie zagłębiał się w leśne zakamarki gdzie trudno było spotkać innych grzybiarzy.

Po tym zdarzeniu znajomy ojca tj. ten który  który ze swoją rodziną mieszkali na skraju lasu zaprzeczył by kiedykolwiek  jedno z ich dzieci oddaliło się tak daleko od domu. Ojciec powiedział mi że musiał o to zapytać by całkowicie wykluczyć że to było dziecko bo przecież ale dziecko tak nie mogło wyglądać. Wielokrotnie o tym rozmawialiśmy ale nigdy nie dowiedziałem się co tak naprawdę ojciec zobaczył w lesie.
Dzisiaj mogę powiedzieć że mój ojciec w lesie mógł się prawdopodobnie natknąć na tzw. chupacabrę lub też przybysza innej cywilizacji.

Pozdrawiam [...]



zwiń tekst



Moja córka miała niezwykłe doświadczenie z UFO!
Śr, 29 sty 2020 10:05 komentarze: brak czytany: 2574x

[…] Dzień Dobry, Chciałbym opowiedzieć historię, której uczestnikiem była moja 23 l. córka w kwietniu ub. roku. Prosiłem ją, aby sama to opisała, ale tłumaczy, że boi się reakcji jej znajomych, więc opiszę to tak, jak ona to relacjonowała. Mieszkamy pod Szczecinem. Był 17-sty kwietnia 2019 ok. godziny 15.20. Moja córka tego dnia pojechała na zajęcia z aerobicu i wracając do swojego mieszkania postanowiła.......

czytaj dalej

[…] Dzień Dobry, Chciałbym opowiedzieć historię, której uczestnikiem była moja 23 l. córka w kwietniu ub. roku. Prosiłem ją, aby sama to opisała, ale tłumaczy, że boi się reakcji jej znajomych, więc opiszę to tak, jak ona to relacjonowała. Mieszkamy pod Szczecinem. Był 17-sty kwietnia 2019 ok. godziny 15.20. Moja córka tego dnia pojechała na zajęcia z aerobicu i wracając do swojego mieszkania postanowiła zajrzeć także do nas. Kiedy była tuż przy klatce kątem oka zauważyła, że niebo błyskawicznie przeciął lot obiektu w kształcie talerza. Jej opis był zdumiewający. Mówiła, że obiekt miał średnicę co najmniej 20 metrów i leciał na bardzo niskiej wysokości, czyli najwyżej 100-120 metrów. Był szary i wydawał się być z metalu w odcieniu takiego szarego śniegu. Lot był błyskawiczny, dosłownie ułamek sekundy. Prędkość tego obiektu musiała być jakaś absurdalna, pewnie z kilka tysięcy kilometrów na godzinę. Córka opisywała, że to był dosłownie moment. Wszystko odbyło się w idealnej ciszy. Nikt poza nią tego przelotu nie zauważył, gdyż pytałem o to sąsiadów. Mogę jedynie zapewnić, że córka na pewno nie kłamała, gdyż bardzo podekscytowana opisała nam wszystko od razu po wejściu do domu. Wykonała nawet rysunek, ale nie mogę go znaleźć. Wiem, że macie pewnie takich wiele relacji, ale tę także wam przesyłam. Nie ma dwóch zdań – UFO jest zjawiskiem w 100 procentach prawdziwym. Nie jesteśmy sami na tej Ziemi.

Z serdecznymi pozdrowieniami

[dane do wiad. FN]

 

From: […]

Sent: Tuesday, January 21, 2020 4:37 PM

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: Chm.

 

Dzień dobry ,

W załączeniu przesyłam opis moich przygód z nieznanym . Przekazuję to Państwu dla wszystkich zainteresowanych .

Proszę nie udostępniać moich danych.

Pozdrawiam serdecznie .

[…]










zwiń tekst



Zobaczyłem nad polem jak się coś unosi...
Wt, 28 sty 2020 07:43 komentarze: 1 czytany: 1734x

[...] Witam serdecznie chciałbym opisać moja przygodę która wydarzyła się kilka lat temu.. Miałem wtedy z.. 17 lat może 18 nie pamiętam dokładnie bylo wtedy ciepło czerwiec lipiec jak to w tym wieku lubialo wypic sobie piwko ze znajomym a że moja matka była cięta na alkohol trzeba było się ukrywać :) zaczęło się od wiadomości od kolegi czy wypijemy sobie po piwku i pogadamy no spoko tylko gdzie żeby.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie chciałbym opisać moja przygodę która wydarzyła się kilka lat temu.. Miałem wtedy z.. 17 lat może 18 nie pamiętam dokładnie bylo wtedy ciepło czerwiec lipiec jak to w tym wieku lubialo wypic sobie piwko ze znajomym a że moja matka była cięta na alkohol trzeba było się ukrywać :) zaczęło się od wiadomości od kolegi czy wypijemy sobie po piwku i pogadamy no spoko tylko gdzie żeby nikt nas nie widział bo matka mnie udusi jak ktoś jej powie więc pomyśleliśmy że przejdziemy się w polna drogę która prowadzi na około wioski bokiem kilka kilometrów mówię ujdziemy z kilometr staniemy posiedzimy pogadamy i zwijamy..

Było jeszcze jasno szaro.. Dochodzimy w te miejsce i zauważyliśmy że latają bardzo nisko samoloty te duże z Powidza nie wiem jak one się nazywają ale sąsiad mówi że to herkulesy.. Stoimy gadamy samoloty dwa latają przelatują nam bardzo nisko nad głowami i zawracają znowu nisko nam nad głowani mówię do kumpla co oni robią widzą nas czy co postanowiliśmy iść z kilometr dalej i mówię zobaczymy co teraz zrobią no i samoloty nawracają i znowu nam nisko nad głowami zrobiło się ciemno przyznam że trochę spanikowaliśmy zaczęliśmy tak isc kilka kilometrów i patrzyliśmy jak nam latają nad głowami bardzo nisko pamiętam mocne światła tych samolotów i takie zielone swiecace linie na samolocie jakby paski stwierdziliśmy trzeba uciekać do domu wiec nawrotka i idziemy oni ciągle nad nami byliśmy przerażeni bo nie wiedzieliśmy dlaczego tak robią gdy stanęliśmy na chwilę na fajkę zobaczyłem nad polem jak się coś unosi wyglądało to jak trójkąt i czerwona jakby kropka na każdym narożniku

bez dźwięku po prostu wisiało to w powietrzu bardzo duże większe od tych samolotów byliśmy w szoku mówię do kumpla nagrywaj to wyciągaj telefon wyciągnął telefon nagrywał chwilę ale wtedy to była nokia e51 chyba taka metalowa co tylko było coś tam lekko widać jakby kropki no i się zaczęło od tego momentu... Od tego momentu już nie było żartów samoloty tak nisko nad nami latały że myśleliśmy że nas zahaczą

byliśmy przerażeni tak że schowaliśmy się w krzakach i nie wiedzieliśmy co robić w pewnym momencie kolega do mnie co masz na bluzie wielka czerwona kropka jakby świecili w nas jakimiś laserami odrazu wstaliśmy i uciekaliśmy ile sił po drodze był park uciekając przez ten park mój brat że swoją dziewczyną siedział na ławce szybko podbiegamy i opowiadamy co się dzieje nagle duże jasne światło oświetliło park a mój brat krzycząc co wy odje [...] pamiętam tylko te słowa jakąś lukę i jak nad ranem szarówka jak wchodzę z kolegą w stronę mojego domu a tam brat przerażony z dziewczyną patrzą na nas i nic nie mówią wycięło nam jak doszliśmy do domu i dlaczego oni byli prędzej niż my nie wiem.. Następnego dnia sąsiedzi kurde co tak nisko wczoraj te samoloty tak latały...

Nie mówiliśmy nic na ten temat tylko ja po tylu latach niedawno napisałem do kolegi ej pamiętasz ta nasza sytuację to było naprawdę??? A on odpisał tak mam gdzieś nawet to nagranie... Brat już nie żyje a jego byłej dziewczyny wstydzę się pytać o tej sytuacji.. Od tamtego czasu minęło kilka lat oby dwóch czujemy się źle zawroty głowy i inne objawy tak dzień w dzień szkoda że nie było takich telefonów jak teraz no i człowiek może aż tak by się nie bał tego mówiłem kiedyś o tym sąsiadowi jego mama mieszka blisko tego miejsca mówił że widział tam kule co robiła zygzaki i wystrzeliła szybko w powietrze i mi wierzy może wy wiecie co to miało być i dlaczego takie zachowanie pilotów pozdrawiam

[relacja trafiła na pokład okrętu Nautilus 27 stycznia 2020]




zwiń tekst



Dziwne zjawisko w moim domu
Nie, 26 sty 2020 10:24 komentarze: 4 czytany: 2485x

Dzień dobry,Chciałbym opowiedzieć historię, która wydarzyła się naprawdę. Mniej więcej od końca wakacji mamy w naszym domu pieska. Mieszkamy w bloku z połowy lat 50 XX wieku, w którym mieszkali kiedyś moi pra-dziadkowie. W czym problem ? Jakiś czas temu nasz piesek dziwnie się zachowywał. Było to w okolicach wieczornych kiedy to już szykowaliśmy się do snu. W pewnym momencie pies zaczął w moim pokoju.......

czytaj dalej

Dzień dobry,

Chciałbym opowiedzieć historię, która wydarzyła się naprawdę. Mniej więcej od końca wakacji mamy w naszym domu pieska. Mieszkamy w bloku z połowy lat 50 XX wieku, w którym mieszkali kiedyś moi pra-dziadkowie. W czym problem ? Jakiś czas temu nasz piesek dziwnie się zachowywał. Było to w okolicach wieczornych kiedy to już szykowaliśmy się do snu. W pewnym momencie pies zaczął w moim pokoju wpatrywać się w jedno miejsce, szczekał, skakał na źródło zainteresowania. Był to kiedyś pokój tego dziadka. Następnym miejscem podobnych zachowań jest nasz salon. Pies podobnie reaguje wpatrując się w miejsce gdzie kiedyś stało biurko dziadka gdzie często przy nim pracował. Oni też mieli psa. Po jego śmierci ich pies również się wpatrywał w te miejsca i podobnie reagował. Da się to jakoś wytłumaczyć ?

[...]





zwiń tekst



Wiedziałem że to jest dany mi znak.
Pt, 24 sty 2020 15:23 komentarze: 1 czytany: 2093x

Witam szanowną Fundację Nautilus. Od jakiegoś czasu zbieram się , aby opisać moją historię znaków danych mi przez osoby zmarłe, wkrótce po ich pogrzebach. Postaram się pisać , krótko i zwięźle. W połowie ubiegłego roku zmarł pewien mój sąsiad, starszy już poczciwy , bardzo spokojny człowiek, którego znałem od urodzenia.Msza pogrzebowa w kościele,siedzę w ławach kościelnych i wspominam sobie tego człowieka.......

czytaj dalej

Witam szanowną Fundację Nautilus. Od jakiegoś czasu zbieram się , aby opisać moją historię znaków danych mi przez osoby zmarłe, wkrótce po ich pogrzebach. Postaram się pisać , krótko i zwięźle. W połowie ubiegłego roku zmarł pewien mój sąsiad, starszy już poczciwy , bardzo spokojny człowiek, którego znałem od urodzenia.
Msza pogrzebowa w kościele,siedzę w ławach kościelnych i wspominam sobie tego człowieka, naszła mnie myśl, że dusza zmarłego może przechadza się tu po kościele między żałobnikami, i przygląda się uroczystościom pogrzebowym.
Wpadłem na pomysł ,żeby w myślach rozmawiać z duszą zmarłego, oczywiście bez odpowiedzi z jej strony, w pewnym momencie wpadłem na szalony pomysł, że jeżeli mnie słyszy, niech da jakiś znak , że istnieje i żyje w jakiejś formie-bez rezultatów.

Kilka dni później wieczorem leżę sobie no kanapie w domu, i ponawiam próbę , myślę: sąsiedzie jeśli możesz daj mi jakiś znak-no i nic. Po chwili wstałem i poszedłem do kuchni ,nalałem wody do czajnika elektrycznego i włączyłem go aby zaparzyć sobie herbatę. podszedłem do zlewu, żeby umyć w nim zalegające tam szklanki, i w tym momencie wieczko czajnika otworzyło się samoistnie.
Wiedziałem że to jest dany mi znak.

Sprawdzałem czajnik wiele razy czy możliwe jest zamknięcie wieczka czajnika w taki sposób aby było niedomknięte i mogło się otworzyć samo-okazało się to niemożliwe. Wieczko posiada silną sprężynę która podnosi wieczko do góry natychmiast jeśli zapadka w wieczku nie zarygluje wieczka do pozycji zamkniętej.

Nigdy przedtem , ani potem nie zdarzyło się żeby wieczko czajnika otworzyło się samo.
Kilka miesięcy później zmarł tragicznie mój znajomy z sąsiedniej wsi, to był młody chłopak -dobry człowiek. Podobnie jak wcześniej. leżę sobie na tej samej kanapie, i myślę: daj jakiś znak.
W tym momencie słyszę w kuchni głośny szelest woreczka foliowego, takiego po chlebie. Szelest głośny i tak intensywny jakby ktoś bawił się rozcierając taki właśnie worek dłońmi. Wstaję - szelest nie milknie idę sprawdzić co to hałasuje, wchodzę do ciemnej kuchni-szeleści dalej , wyciągam rękę do włącznika, żeby włączyć światło , nagle szelest cichnie. Włączam światło kuchnia pusta ; woreczek z do połowy wybranym chlebem leży na stole. Tą brakującą połowę chleba zjadłem prędzej w ciągu dnia.

Nie ukrywam byłem w lekkim szoku.
Może nie potrzebnie zawracam głowę duszom zmarłych , ale teraz wiem że jak ktoś bardzo chce znaku od zmarłych, to taki znak otrzyma.
Pozdrawiam.

[dane do wiad. FN]

/wiadomość dostaliśmy 24 stycznia 2020/




zwiń tekst



Obudził mnie sygnał w telefonie o 5:45
Śr, 22 sty 2020 14:35 komentarze: 2 czytany: 2595x

[...] Szanowni Państwo,Od wielu lat śledzę działalność Nautilusa, pana Roberta słuchałem jeszcze w czasach Radia ZET. Nieprzypuszczałem, że kiedykolwiek napiszę. Jeśli zdecydują się Państwo wykorzystać to, bardzo proszęo informację i o linka.W zeszłym tygodniu zmarł mój Tata. Chorował od kilku lat, ale ostatnio jego stan bardzo się pogorszyłi kilka dni przed śmiercią był świadomy, że odchodzi, powiedział.......

czytaj dalej

[...] Szanowni Państwo,
Od wielu lat śledzę działalność Nautilusa, pana Roberta słuchałem jeszcze w czasach Radia ZET. Nie
przypuszczałem, że kiedykolwiek napiszę. Jeśli zdecydują się Państwo wykorzystać to, bardzo proszę
o informację i o linka.
W zeszłym tygodniu zmarł mój Tata. Chorował od kilku lat, ale ostatnio jego stan bardzo się pogorszył
i kilka dni przed śmiercią był świadomy, że odchodzi, powiedział o tym Mamie. Nie chciał być zabrany
do szpitala. We wtorek w nocy Mama wezwała pogotowie, ponieważ Tata odczuwał ból w klatce
piersiowej. Lekarz nie był nawet w stanie zmierzyć ciśnienia krwi, tak było niskie. Dał mu kroplówkę i
leki przeciwbólowe.
Pojechałem do Rodziców. Tata spał, oddech miał regularny. Czuwałem do ok. 2:30 rano. Rano miałem
wstać o 6:00, żeby pojechać do pracy. Jeszcze przed pójściem spać przykryłem Tatę, a jego regularny i
spokojny oddech dał mi nadzieję, że jego czas jeszcze nie nadszedł. Ustawiłem budzik w telefonie na
6:00 i poszedłem spać.
Obudził mnie sygnał w telefonie o 5:45. To był sygnał budzika, którego nigdy wcześniej nie używałem.
Od razu poszedłem do pokoju Taty. Jego ciało było chłodne. Nie był przykryty kołdrą. Byłem w szoku,
ale moja reakcja była nadspodziewanie spokojna, pocałowałem go kilka razy i pogłaskałem. Nigdy
wcześniej nie miałem kontaktu z martwym człowiekiem, ale ciało Taty było mi bliskie, jakby nadal żył.
Niedługo później przyjechała moja żona. Jej zegarek (wskazówkowy, na baterie) zatrzymał się równo
na godzinie 6:00.
I tu moje pytanie do załogi Nautilusa: po jakim czasie następuje wychłodzenie ciała, które przebywało
w małym pokoju i przy włączonym centralnym ogrzewaniu? Gdyby Tata zmarł o 5:45, kiedy do niego
poszedłem, jego ciało byłoby nadal ciepłe. A może nie chciał nas wcześniej budzić i poczekał, zanim
dał nam sygnał? Zawsze bardzo troszczył się o mnie i Mamę, był wyjątkowo opiekuńczy.

Czy często się zdarza, że ludzie odchodząc dają sygnał bliskim? Czy robią to dokładnie w momencie
śmierci? Bardzo żałuję, że nie czuwałem przy Tacie przez całą noc. Nie powinienem był kłaść się spać,
tylko być z nim aż do końca. Nigdy sobie tego nie wybaczę.
Kilka dni po pogrzebie przygotowałem portret Taty i oprawiłem go w elegancką ramę. Zdjęcie
tymczasowo postawiłem obok telewizora. Ostatecznie planowałem postawić je na honorowym
miejscu na półce w salonie. W tym celu musiałem przestawić inne zdjęcia. Któregoś dnia po powrocie
z cmentarza zauważyliśmy, że inna ramka, która stała na tym upatrzonym miejscu leży. To musiał być
znak od Taty, że chce, abym wreszcie postawił jego zdjęcie właśnie na tym honorowym miejscu. Tak
też zrobiłem.
Cały czas mam nadzieję, że Tata da mi znak, że wszystko z nim w porządku. Nadal czekam, że
przyjdzie do mnie we śnie i porozmawiamy. Bardzo za nim tęsknię.
Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź i wszelkie rady, czy i jak mógłbym skontaktować się z Tatą.
Pozdrawiam całą załogę.
… (imię do wiadomości redakcji).




To rzecz niepojęta ludzkim umysłem – mamy setki relacji ludzi, którzy zaobserwowali zatrzymanie się
zegara w momencie śmierci bliskiej osoby. Wiele osób błędnie interpretuje to w ten sposób, że to ów
umierający człowiek w momencie opuszczenia ciała fizycznego „daje znak”. Nic bardziej błędnego! W
momencie śmierci fizycznej ilość przeżyć i wrażeń związanych z przebywaniem w nowej
rzeczywistości jest tak potężna, że taki człowiek nie ma głowy do zatrzymywania zegarków czy
zrzucania obrazów czy rozbijania talerzy… Są dwie możliwości. Albo energia opuszczająca ciało
fizyczne daje ów „efekt uboczny”, ale o wiele bardziej prawdopodobne jest działania innej istoty,
którą możemy nazwać umownie „Aniołem Śmierci”. To on czasami daje znaki bliskiej rodzinie, że ktoś
właśnie teraz przechodzi na stronę światła. Ta hipoteza wydaje nam się najbardziej prawdopodobna.
Odpowiadając na pytanie czytelnika, który wyczekuje „znaku od osoby po drugiej stronie” trzeba
powiedzieć, że jak najbardziej odradzamy tego typu postępowanie. Wiemy bowiem, że osoby „po
tamtej stronie” mają naprawdę bardzo dużo zajęć (i choć brzmi to dziwnie – nie jest to żart) i ciągłe
utyskiwania bliskich, domaganie się „znaków i snów” i inne tego typu życzenia tylko stanowią
poważny balast dla duszy. Zamiast pomagać – bardzo przeszkadza. Stąd nawet radzimy opłakiwać
odejście bliskiej osoby w granicach rozsądku. Jest ciężko, jest trudno, ale wyposażeni w wiedzę z
pokładu Nautilusa każdy musi wiedzieć, że śmierć nie istnieje, zaś nasz bliski człowiek ma teraz
wspaniały czas, kiedy przeżywa prawdziwą euforię powrotu do światła. Dajmy mu szansę
zamanifestować to, że żyje nadal, ale nie domagajmy się tego i nie dręczmy ciągłymi prośbami i
żalami.
To nawet nie jest nasza wskazówka, ale ludzi, którzy mają stały kontakt z duchami i przekazali nam
swoją wiedzę. Nasze myśli są odbierane przez tych, którzy są po tamtej stronie – warto o tym
pamiętać.



zwiń tekst



Po śmierci mamy wiem, że była w domu.
Pon, 13 sty 2020 06:40 komentarze: 5 czytany: 3891x

[...] Piszę do Państwa, ponieważ chciałabym podzielić się moją historią i może ktoś pomoże zrozumieć i odpowiedzieć na kilka kwestii lub podzielić się swoimi przeżyciami, opinią itp. Nurtuje mnie pewna sprawa z lat mojej młodości. Obecnie jestem już 21 lat po tej tragedii, ale pytania ciągle wracają. Z racji wieku mam już trochę inne spojrzenie na to wszystko, ale do rzeczy...Moja mama popełniła samobójstwo.......

czytaj dalej

[...] Piszę do Państwa, ponieważ chciałabym podzielić się moją historią i może ktoś pomoże zrozumieć i odpowiedzieć na kilka kwestii lub podzielić się swoimi przeżyciami, opinią itp. Nurtuje mnie pewna sprawa z lat mojej młodości. Obecnie jestem już 21 lat po tej tragedii, ale pytania ciągle wracają.

Z racji wieku mam już trochę inne spojrzenie na to wszystko, ale do rzeczy...

Moja mama popełniła samobójstwo, bardzo to przeżyłam z moim bratem i tatą. Na dzień dzisiejszy wiem, że to była głęboka depresja. Na ok. dwa miesiące przed tym tragicznym wydarzeniem zostałam sama w domu i pamiętam, że był już późny wieczór i nagle poczułam jakiś niepokój, lęk, jakby wtargnął do domu. Leżałam w łóżku przed tv i nagle dziwny niepokój, strach mnie ogarnął i jakbym czuła to w pokoju, coś złego stało za mną.

Później miałam kilka przypadków, na zasadzie złego przeczucia, coś na zasadzie intuicji.Nie odczuwałam tego aż tak intensywnie, może dlatego,że bliscy byli gdzieś zawsze w pobliżu. Po śmierci mamy wiem, że była w domu. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale czasami wiedziałam z którego miejsca na mnie patrzyła, gdzie stała. Absolutnie nie budziło to we mnie lęku, wręcz odwrotnie radość, że jest z nami. Tak samo mój tato i brat też odczuwali jej obecność. Czasami drzwi się same otworzyły, ktoś zapukał do okna. Po ok. 3-4 latach coraz mniej było tych "sygnałów". Obecnie mieszkam już w mieście i jak odwiedzam mój rodzinny dom na wsi, to moja intuicja milczy, nie wyczuwam żeby mama była z nami. Wiadomo, że jak wspomniałam już minęło 21 lat, a też zauważyłam, że wraz z wiekiem i po tym jak wyjechałam, to wiele mniej dostrzegam i wyczuwam.

Mam pytanie odnośnie do tych moich przeczuć przed tym wydarzeniem, bo wydaje mi się, że nie była to tylko moja intuicja.
Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]

/wiadomość dostaliśmy 12 stycznia 2020/



Od FN

Osoby, które popełniły samobójstwo bardzo często decydują się pozostać na Ziemi. Są ciekawe, jak ich czyn został odebrany przez innych. Potem odchodzą w stronę światła - wcześniej czy później. I wtedy wszelka "aktywność" w domu zanika. I trzeba się tylko z tego cieszyć, gdyż to oznacza, że po burzy wszystko się uspokoiło. Nie zmienia to faktu, że ludziom trzeba 24 godziny na dobę powtarzać, że samobójstwo jest błędem. Niczego nie rozwiązuje, a jedynie komplikuje przyszłe życie takiej istoty, która i tak będzie musiała się w nowym życiu zmierzyć z tymi problemami i ponownie odrobić lekcję. O cierpieniu najbliższych nawet nie ma sensu pisać.



zwiń tekst



Stukania, pukania, czasami powiew chłodu... czujemy czyjąś obecność!
Czw, 9 sty 2020 21:21 komentarze: 1 czytany: 2972x

[...[ Różne rzeczy w życiu widziałem i słyszałem jeśli chodzi o rzeczy paranormalne. Długo by opowiadać... Najbliżsi mówią ,że jestem chyba podatny na widzenie i słyszenie...Może.Ale teraz od co najmniej dwóch lat sytuacja w mieszkaniu ma wpływ nie tylko na mnie, ale i moją żonę.     Odkąd tu mieszkamy pierwszą sprawą jaką nas wykańcza jest sen a raczej jego brak. Jest tak, iż z wielkim.......

czytaj dalej

[...[ Różne rzeczy w życiu widziałem i słyszałem jeśli chodzi o rzeczy paranormalne. Długo by opowiadać...
Najbliżsi mówią ,że jestem chyba podatny na widzenie i słyszenie...Może.

Ale teraz od co najmniej dwóch lat sytuacja w mieszkaniu ma wpływ nie tylko na mnie, ale i moją żonę.
    Odkąd tu mieszkamy pierwszą sprawą jaką nas wykańcza jest sen a raczej jego brak. Jest tak, iż z wielkim zmęczeniem kładziemy się do łóżka,zasypiamy i po niedługim czasie budzimy się nagle z oczami szeroko otwartymi. I tak jest całymi nocami,po kilka razy na noc , tygodniami,miesiącami. I pomimo poczucia totalnego wyczerpania fizycznego ( czasami tak się czujemy) spać dalej nie możemy.
   Przestawialiśmy łózko.Nie pomogło. Co pomaga na jakiś czas to poświecenie pomieszczeń. Ale sytuacja wraca.
    
   Generalnie nic nas nie straszy.Pojawiają się dziwne sytuacje. Np. w święta Bożego Narodzenia rok temu w dniach 24,25,26 dokładnie tuner telewizyjny. W nocy nie dochodził prąd do niego. Gdy jest włączony dioda jest mocno świecąca, w opcji standby- światło blade,ale widoczne. Ale w w/w dni nocą około północy gdy nie oglądaliśmy nic w tv dioda gasła. Nie świeciła się w ogóle. W tym roku powtórzyło się to w święta. Z tego powodu nagrywam filmy od świąt. Reszta roku jest wszystko OK.A najlepsze jest to ,że telewizor,wieża hi fi ,modem do internetu podłączone są pod te samo gniazdo i nic się z nimi nie dziej.
    Następną dziwna sprawa to gniazdo HDMI w jednym z laptopów. Przestało działać.Nie podawało ani wizji ani audio.Tak po prostu.Po prawie roku ponownie działa. Próbowałem przez ten czas trzy rożne kable HDMI i nic. Jak przestało działać tak samo ponownie zaczęło. I działa na wszystkich trzech kablach.
   Żarówka.Też przestała świecić.Na przedpokoju mamy dwie wiszące lampy pod jednym włącznikiem.Jedna z nich przestała działać. Wyciągnąłem żarówkę,sprawdziłem czy nie jest przepalona,sprawdziłem kabel,połączenia itd. Wydawało się wszystko ok.Moja żona stwierdziła ,że może lepiej iż nie świeci bo jest przyjemniej.Więc pozostawiliśmy to.Po roku żarówka w lampie zaświeciła. Nie mogliśmy uwierzyć.Po kilku tygodniach znów przestała.
   Odświeżacze powietrza na baterie. Potrafią pachnieć nie włączone wcześniej. Ale to bardzo rzadko.
   Stukania,pukania,czasami powiew chłodu,ale nie taki wszechobecny tylko np. w jednym miejscu na ciele. Ale co najczęściej czujemy to silną obecność kogoś lub czegoś. I nie jestem pewny, ale często mamy wrażenie,że ktoś po prostu jest w domu. Na początku wydawało mi się,że widzę cień,który przemyka po domu.Ale od dłuższego czasu i moja żona też ma takie złudzenie. Jest czasami tak,że cos oglądamy w tv i nagle obracamy się w tą sama stronę i ona i ja mamy wrażenie,ze ktoś przechodził.
   Najdziwniejsze jest to,że w jednym z pokoi pomimo tego iż kaloryfer jest gorący,w domu ciepło,drzwi otwarte w pomieszczeniach żeby temperatura była wszędzie jednakowa to w tym jednym pokoju zawsze jest chłód i to bardzo odczuwalny.Wydaje się iż jest kilka stopni różnicy pomimo tego iż tej różnicy nie ma. Dziwne uczucie.
   Jeszcze jedna kwestia był mój telefon. Około 6-7 tyg temu przez trzy może cztery dni rozładowywało w nim baterie. W tępię około 15-20 procent na godzinę. Dziwnym jest to,że gdziekolwiek byłem bateria była rozładowywana z tą samą prędkością. Sprawdziłem ponownie wszystkie ustawienia w telefonie. Wszystko co niepotrzebne miałem wyłączone. Aplikacje,internet-wszystko wyłączone.Po tych kilku dniach wróciło wszystko do normy.Wciąż używam ten telefon. Wartym nadmienienia jest to iż dzień lub dwa dni wcześniej u mnie w pracy zginął mężczyzna. Przygniotła go ciężarówka. Nie łączę tych dwóch faktów,ale kto wie...

Sam nie wiem co myśleć. Dzieckiem nie jestem , ale strach czasem ogarnia wielki...
Pozdrawiam serdecznie.
[...]






zwiń tekst



SKOCZYŁEM PŁONĄC I… UMARŁEM
Nie, 5 sty 2020 11:04 komentarze: 2 czytany: 4775x

[...] Droga FN! Chcę opisać coś, co może was zainteresować, ale po kolei. Mam firmę, która współpracuje z amerykańskim ośrodkiem naukowym, dzięki czemu często podróżuję do USA. Ostatnia moja wizyta miała miejsce na początku stycznia 2020 i właśnie wróciłem do Polski. Miałem tam okazję rozmawiać z moim znajomym, który jest racjonalnym naukowcem i pracuje nad nowymi materiałami używanymi w produkcji.......

czytaj dalej

[...] Droga FN! Chcę opisać coś, co może was zainteresować, ale po kolei. Mam firmę, która współpracuje z amerykańskim ośrodkiem naukowym, dzięki czemu często podróżuję do USA. Ostatnia moja wizyta miała miejsce na początku stycznia 2020 i właśnie wróciłem do Polski. Miałem tam okazję rozmawiać z moim znajomym, który jest racjonalnym naukowcem i pracuje nad nowymi materiałami używanymi w produkcji nowej generacji ogniw fotowoltaicznych. On ma 3 letniego syna i opowiedział mi ciekawą rzecz, która może zainteresować Fundację Nautilus.

Jakieś 1.5 roku temu syn zaczął wyraźniej mówić. I wtedy pierwszy raz powiedział, że on kiedyś był duży, ale umarł, bo pracował wysoko,  a tam był pożar, bo uderzył samolot. I skoczył z tego wysokiego domu, a potem trafił do nieba, gdzie spotkał „duszki”. Ten dzieciak według mojego znajomego dokładnie opisał śmierć jako słynny „jumper”, bo tak nazywano ludzi, którzy skakali z WTC i ginęli uderzając o Ziemię. Mówi, że skoczył i umarł, a wcześniej się palił i dlatego skoczył.

Chłopiec pamięta, że miał na imię John i był czarny, choć jest to rodzina biała. Dodam tylko, że mój znajomy jest mormonem i przed tą historią w ogóle nie interesował się reinkarnacją. Ale teraz się zainteresował bardzo. Czyli chyba ch[….] jasna macie rację z tym, że dusze się wcielają ponownie.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2020
[…]

/email dostaliśmy 5 stycznia 2020/










zwiń tekst



STRONA
1 4 5 6 7 8 9 10 50 74
Strona 7 / 74

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

24 września kolejna asteroida przeleci bardzo blisko Ziemi. Jej tor lotu przebiega zaledwie 27 tys. km od naszej planety.Centrum Studiów nad Obiektami Bliskimi Ziemi (CNEOS) NASA poinformowało, że zaledwie kilka dni temu Gianluca Masi z projektu Virtual Telescope odkrył zbliżającą się do Ziemi asteroidę. Z danych Centrum Studiów nad Obiektami Bliskimi Ziemi (CNEOS) NASA wynika, że 2020 SW, bo tym mianem określono asteroidę, zbliży się do naszej Planety na odległość zaledwie 26,9 tys. kilometrów...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 19:29 | Witam, Dzisiaj (23 września 2020 - przyp. FN) jakąś godzinę temu zaobserwowałem dziwny obiekt który posiadał około 5-6 świecących blisko siebie punktów, po zdjęciach wydaje się być koloru szarego oraz od czasu do czasu minimalnie sie przemieszczał raz w lewo raz w prawo ale ogólnie stał raczej nieruchomo. Obiekt ten początkowo sprawdziłem aplikacja Skymap czy to nie przypadkiem jakiś zbiór gwiazd. W pobliżu tego skupiska był Uran lecz w tym punkcie nie było żadnych odnośników. Następnie przeszedłem...

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 24 września 2020 | Moje przypadkowe spotkanie przed wieżowcem firmy (w której pracuję) z Krzysztofem Jackowskim było tak zdumiewające, że można je śmiało uznać za potwierdzenie tezy, którą od kilku lat jasnowidz głosi publicznie. Zgodnie z nią świat jest rodzajem gry komputerowej, którą ktoś stworzył i czasami delikatnie potrafi przestawiać figury na szachownicy tworząc coś, co ludzie uznają za nieprawdopodobny zbieg...

czytaj dalej

FILM FN

OBECNOŚĆ - dokument z Archiwum FN

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.