Dziś jest:
Czwartek, 12 grudnia 2019

Te obiekty są częścią naszej rzeczywistości czy to się komuś podoba, czy też nie... UFO jest faktem.
/Juan José Benítez, hiszpański badacz Niezidentyfikowanych Obiektów Latających/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Potwór - moje spotkanie z dziwną istotą
Śr, 22 sie 2018 11:23 komentarze: 2 czytany: 2542x

[...] Cała historia zaczęła się w 2015 roku. Kupiłam w komisie starego poloneza. Samochód czekał na remont bo chciałam by to był taki polski samochód na dyskotekę i na ewentualny brak miejsca do spania.Po zakupie zostawiliśmy go na parkingu.To było ruchliwe miejsce, nie jakieś obrzeża miasta,obok był las w którym siedzieli bezdomni na piwie.Po kilku dniach okazało się, że samochodu nie można było .......

czytaj dalej

[...] Cała historia zaczęła się w 2015 roku. Kupiłam w komisie starego poloneza. Samochód czekał na remont bo chciałam by to był taki polski samochód na dyskotekę i na ewentualny brak miejsca do spania.Po zakupie zostawiliśmy go na parkingu.To było ruchliwe miejsce, nie jakieś obrzeża miasta,obok był las w którym siedzieli bezdomni na piwie.
Po kilku dniach okazało się, że samochodu nie można było przestawić bo akumulator padł a potem termin prawdopodobnie podrobionego ubezpieczenia OC minął.Z powodu różnych okoliczności, w tym dla odpoczynku i zabawy zaczęłam spać tam.
Pewnego dnia znalazłam dwie szklane butelki po piwie ustawione przed samochodem.Pomyślałam, że to świetnie i sprzedałam je w sklepie za kaucją bo uznałam, że to śmieci.Żaden z chodzących rano bezdomnych ich nie wziął więc wzięłam je ja.Pomyślałam, że w pobliskim lasku pozbieram butelki i że przynajmniej oczyszczę go ze śmieci.Spacer trwał kilka godzin i to było dziwne bo ja z reguły boję się trochę lasu a ten las wydawał mi się taki ciepły i przyjazny. Myślę, że to od tego spaceru się zaczęło dlatego to opisałam.

Gdy już prawie wychodziłam z lasu, 50 metrów ode mnie zobaczyłam mężczyznę w czerwonej kurtce który na mnie patrzył.Stał nieruchomo,ale wyglądał tak jakby miał zamiar za mną pobiec.Cofnęłam się i uciekłam stamtąd.

W niedługim czasie po tym coś zaczęło się dziać.Była 22:30 coś mniej więcej.Postanowiłam wybrać się przed snem do pobliskiej toalety.Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam, że po pasach przy lasku po których ja zwykle chodzę idzie dziewczyna,która jest bardzo podobna do Iwony Wieczorek.Dziewczyny która zaginęła wracając z dyskoteki w 2010 roku.Przejmowałam się tą sprawą, czytałam, że czyimś zdaniem ktoś ją napadł przy lasku który znajduje się niedaleko jej osiedla.To było dziwne bo dlaczego “ją” tam zobaczyłam i stwierdziłam, że może sprawa dotyczy tego lasku.

Kolejnego wieczora nie wiem czy następnego czy po kilku dniach zobaczyłam,że coś powoli do tego lasku wchodzi od strony wspomnianych pasów z jezdni.Najpierw pomyślałam, że to uosobienie moich lęków albo głodu bo tak to wyglądało.To coś było przede wszystkim półprzezroczyste i miało kolor ciemnego brązu prawie czarne.Postać była pochylona do przodu, wchodziło to bardzo powoli do lasku jakby było skupione na czymś co widzi przed sobą po czym zniknęło. Mogło mieć metr siedemdziesiąt wzrostu.

I teraz nie przypominam sobie dokładnie ale chcę być szczera. Zrobiłam rysunek tego czegoś bo wydaje mi się, że widziałam to potem jeszcze raz tylko że drugi raz w dzień. To co zobaczyłam finalnie, było bardzo chude jak sama skóra na kościach Przedramiona i może reszta ciała miały co dziwne włosy lub krótkie futro, koloru brązowego.

Stworzenie to miało coś co mnie przeraziło, albo długie pazury albo długie zęby. Przeraziło mnie to co tego stopnia, że nie jestem dziś sobie w stanie przypomnieć czy to były zęby i pazury czy same pazury lub kły (lub zęby). W każdym bądź razie to coś miało właśnie coś takiego strasznego. Wydaje mi się, że z przodu twarzy miało coś jak zęby wychodzące ze szczęki z dolnej i z górnej.Odniosłam wrażenie, że są nawet szablaste jak u prehistorycznych zwierząt.

To co zobaczyłam chyba drugi raz wyglądało mniej więcej tak:




W następne dni, znów wieczorem mając w pamięci, że coś tam weszło,spojrzałam za siebie w te krzaki.Mój wzrok napotkał natychmiast czyjś wzrok.Tak bym powiedziała “centralnie”.To było dziwne bo ja się odwróciłam i napotkałam te oczy od razu i odnoszę wrażenie jakby coś pokierowało mną abym tam spojrzała, prosto w te oczy.

Były tam tylko “oczy” lub coś prawie okrągłe co odbijało światło.Żadnej sylwetki,nóg pod spodem,ani cienia tylko te oczy lub dwa błyśnięcia.W tym miejscu rosną pokrzywy więc gdyby tam coś było to by było widać (moim zdaniem).Oczy znajdowały się jakiś metr nad ziemią.Nie pamiętam za bardzo co było dalej bo albo odruchowo odwróciłam wzrok albo pobiegłam do łazienki i nie przechodziłam tamtędy więcej.

Odnoszę z perspektywy czasu wrażenie, że ten wzrok był po to by nawiązać ze mną kontakt, bo bezpośrednio po tym siedząc za dnia w samochodzie poczułam nienaturalne zmęczenie. Nie mam większych zdolności jasnowidczych, ale wydawało mi się, że ktoś śpi zwinięty w kłębek pod moim samochodem, bezpośrednio pode mną i to on powoduje moje zmęczenie. Wydawało mi się też że czułam czyjąś obecność na plecach.Podobne to mogło być do np.10-letniego chłopca z łysą głową.

Pomyślałam, że to głupie i że mój umysł wynajduje jakieś wytłumaczenie zmęczenia. Przegoniłam to stworzenie w myślach i stwierdziłam, że może to przez ten spacer i butelki w lesie.

Przez kolejne miesiące bo świetnie mi się tam spało - miałam wrażenie, że gdy idę ze sklepu do samochodu to coś z tych krzaków mnie widzi i wie, że idę.To była bardziej aura lub chmura czegoś niż konkretny kształt.To było bardzo czarne i jakby te krzaki tego lasku aż były jałowe od tej czerni.W tej aurze były jakby okrągłe oczy jak okrągłe okulary, noszone w latach 20 tych (chyba to się nazywa monokle albo binokle).W każdym bądź razie to nie były typowe oczy tylko wyglądało jak kapsel od butelek albo nakrętka na którą patrzymy od środka. To było bardzo czarne ale wydaje mi się, że było tam i coś białego.

W październiku 2015 r. (była 23 cia) zaparkował samochód obok mnie, jakieś 5 metrów dalej bo to było popularne miejsce wysiadań i wsiadań.Usłyszałam rozmowy jakiejś pary.Dziewczyna wyszła z samochodu i krzyknęła jakby czegoś się przestraszyła.Wsiadła i samochód odjechał. Po chwili usłyszałam dźwięk kroków (zwykłych jak ludzkich) w kierunku mojego samochodu.Były to stanowcze kroki - kilka kroków, ludzkich butów.Tup, tup, tup, tup.Po czym w powietrzu powstał jakby nastrój napięcia, jakby ktoś się do czegoś szykował lub coś robił ale też i absolutna cisza.

Potem usłyszałam dziwny dźwięk, jakby pisk lub chrumkanie?, dochodził on mniej więcej pół metra nad ziemią to było jakby rozhisteryzowane,dźwięk był za drzwiami gdzie się zakończyły kroki i gdzie ja miałam głowę.Gdy zaczynałam skupiać się na tym dźwięku - ucichał.Gdy położyłam głowę na poduszkę by zasnąć,po sekundzie coś znów zaczęło piszczeć od strony bagażnika i pod samochodem.To brzmiało jak pisk dzika lub świnki potem stwierdziłam, że brzmiało też jak nietoperz.

Potem przeniosło się pod drugie drzwi od strony moich nóg,następnie przy świetle prawym samochodu,od strony kierowcy. Odniosłam wrażenie,że tego czegoś może być kilka sztuk.Oczywiście odmówiłam wtedy wszystkie modlitwy świata jakie wtedy znałam. Pisk był intensywny.

Niestety nie mogłam się wynieść bo akumulator całkiem się rozładował a mój chłopak z którym wtedy byłam odmówił mi pomocy w holowaniu.Powiedział, że to złe miejsce i on tam nie będzie przyjeżdżał (!). Straż Miejska też mi mówiła,że to złe miejsce ale ja tam nic nie czułam. Na dodatek nie chciało mi się stamtąd za wszelką cenę wyprowadzać bo w sumie
było jak na wakacjach a ja lubię spać pod gołym niebem.

Po 15 minutach pisk ustał ale ja już nie spałam.Stwierdziłam,że może z powodu zimna na dworze mam halucynacje i że mój mózg tak zareagował.Może to mechanizm obronny by nie zamarznąć i mój organizm się broni tworząc halucynacje? Tak sobie tłumaczyłam te piski.Bałam się,że jak przestanę nasłuchiwać i się rozluźnię to coś zacznie piszczeć więc spałam w absolutnym napięciu dzień w dzień.

Po jakimś miesiącu siedząc w samochodzie wieczorem zauważyłam, że w innym lasku który miałam przed samochodem coś “przechadza się” powoli z wyciągniętymi przed siebie rękoma między drzewami.Ręce miały z pewnością długie pazury.To wyglądało dokładnie tak jak potwory z bajek Disneya więc stwierdziłam,że to nie może być prawda. Kolor miało raczej ciemny i skojarzyło mi się z drapieżnikiem, który poluje.Na to coś padł snop światła reflektorów samochodu i to coś zniknęło.

Po jakimś czasie wieczorem a była 21 przyszła do mnie myśl,że coś siedzi na krzewie 5 metrów naprzeciw samochodu i czeka aż wyjdę by się na mnie rzucić.Pomyślałam że to już jest w ogóle absurdalne. Ale mimo to pomyślałam dalej - że to coś jest małe, czarne i jest bardzo szybkie.

Wyszłam z samochodu a gdy stanęłam obok drzwi coś małego skoczyło mi z ziemi do twarzy.Widziałam tylko przed twarzą ldwa rzędy zębów wydaje mi się że białych i cienkich, oraz jakby “gęstych”.To coś było jakby strasznie zdesperowane albo głodne i się aż trzęsło. Nie było dookoła wtedy żadnego dźwięku, tylko ten odgłos jakby desperacji.

Co dziwne w kolejnych dniach zaczęłam być nienaturalnie głodna i czułam dziwny ucisk w okolicach żołądka.Mimo,że zjadłam całą reklamówkę jedzenia - ciasta, wafle, mleka, muffinki itp. byłam nadal okropnie głodna. Chyba mi to przeszło z biegiem czasu.

Czasem obok siebie nocą zwykle pomiędzy 23-2 w nocy słyszałam coś co brzmiało jak piszczenie komara.Takie piiii…trochę smętne i to coś okrążało mnie półokręgiem.Czasem miałam wrażenie też, że coś małego (około metra) jest przy moim lewym boku.Niekiedy czułam jakby kłucie w tym boku jakby ktoś wbijał mi pazur w nerkę.

Było tam coś jeszcze.Jakiś facet około 22 giej wszedł do tego lasku i ja to akurat widziałam.Powiedziałam sobie w myślach: facet nie wchodź tam bo cię coś złapie.Minęło kilka minut i odniosłam wrażenie,że tam się naprawdę coś dzieje.Zażartowałam w myślach: “przemiana”.Wydaje mi się,że widziałam tam rozbłysk jasno zielonego światła w odcieniu takim jak w urządzeniach elektronicznych.Jarzyło się takimi jakby snopami światła które się przemieszczały promieniście.No ale mogła to być komórka lub jakiś wkręt mogło oczywiście mi się wydawać.Minęło 10 minut gdy usłyszałam zbliżający się dziwny dźwięk jakby charczenie lub wycie. Okazało się,że to ten mężczyzna z lasku.Bulgotał i charczał oraz wył jak zwierzę i szedł w stronę mojego samochodu.

Przeszedł obok,poszedł przed siebie i dalej wył.Ryczał tak głośno,że echo się odbijało po osiedlu i ten dźwięk nie był normalny.

Znalazłam sobie raz pracę (nadal tam spałam),która zaczynała się o 6 rano.Aby tam dojechać musiałam iść na autobus o 4:15.O 4 się obudziłam, ubrałam i właśnie wychodziłam z samochodu,gdy za drzwiami usłyszałam znów ten pisk.Stwierdziłam, że żadna siła nie zmusi mnie do wyjścia na zewnątrz i oczywiście nie poszłam do pracy.Jak się okazało finalnie,praca była wcześnie rano,daleko,była ciężka i przeznaczona dla mężczyzn. Piszę o tym bo zaczęłam myśleć o tym czymś jako o czymś nieszkodliwym a wręcz pożytecznym.Bo przecież dobrze się stało, że to mnie przestraszyło i że nie poszłam do kiepskiej pracy.Poza tym dobrze,że piszczało w mróz bo ja wtedy nie zasypiałam a kto wie -może mnie to ratowało przed zamarznięciem?

Czasem miałam wrażenie,że coś śpi pod moim samochodem albo obok mnie. Odnosiłam wrażenie, że to coś jest “w kłębek“ zwinięte. To coś piszczało także rano,nie tylko nocą np.o 6 rano.Dziwne było to,że znów usłyszałam przed tym ludzkie(?) kroki, potem cisza i ten pisk lub kwik.Żadnej osoby tam nie widziałam.Czasem też miałam wrażenie,że zza okna słyszę ryk jakiegoś drapieżnego kota ale nie lwa tylko np.pumy.Żartowałam sobie znów, że to tygrys szablozębny i może jakieś
stare artefakty widziałam w krzakach.Taki był mój odbiór tego. Napisałam do moich znajomych którzy zajmowali się medytacją i terapiami naturalnymibo byłam zmęczona tym ciągłym czuwaniem nocą.Odniosłam wrażenie,po ich interwencji,że coś niskiego i małego odkleiło się od mojego lewego boku i uciekło.

Wydaje mi się, że widziałam też coś dziwnego jak przebiega przez ulicę,gdy ktoś pewnego razu wiózł mnie samochodem.Pewna para zaczepiła mnie, czy mi nie pomóc bo śpię w samochodzie a oni to widzą.Zabrali mnie na miasto na kebab a gdy wracaliśmy, coś jakby uciekło z miejsca gdzie stał mój samochód. Przebiegło przez jezdnię i uciekło do tego
lasku.

We wrześniu,kilka miesięcy wcześniej ukułam teorię,że to mogą być dziki i może małe dziki tak piszczały pod moim samochodem.Nazwałam to więc “dzikiem”.Jednak dookoła mojego samochodu nie znalazłam żadnych śladów racic.

Zadawałam sobie pytanie czym jest to coś.Czy to duch czy jakaś fizyczna osoba, dlaczego słyszę kroki?No bo jeżeli to jakieś stworzenie to dlaczego kroki ludzkie?Czy to może jakiś bezdomny który jest nawiedzony przez jakąś istotę a może duch nawiedzony przez jakąś istotę?A może mróz wpływa na mój mózg ale aż tak?

Gdy nad tym raz tak myślałam,kątem oka zobaczyłam za oknem,na ulicy, jakąś postać.Ta postać była raczej szczupła (nie gruba) i wyglądała niewyraźnie.Szła twarzą w moim kierunku ale nie było widać twarzy bo światło świeciło od strony jej pleców.Ten ktoś miał kapelusz na głowie z dużym rondem,krój jak letni ale w ciemnym kolorze powiedziałabym że brąz,coś jak marynarkę albo krótki płaszcz w ciemnym kolorze.Całość wyglądała staroświecko.Postać miała jakby żółtą aurę.Ja nie jestem widzącą aury ale zapamiętałam, że to było coś intensywnie żółtego.Taka aura z reguły kojarzyła mi się z mężczyznami więc stwierdziłam że może bezdomni z lasku planują na mnie tu jakiś atak nawet jak nie fizyczni to może duchy.

Okrywałam się wtedy używanym naturalnym futrem.Gdy je kupowałam było całe i nie miało żadnych rozdarć.Zauważyłam,że przestrzeń pod kieszenią futra jest nienaturalnie rozdarta nie tylko samo futro ale i podszewka.Uważałam bardzo na to futro więc nie wiem skąd to się wzięło.Nie wkładałam rąk do kieszeni, nie nosiłam w nich żadnych przedmiotów. Kieszeń futra była dosłownie pocięta jakby ktoś je rozciął ostrymi nożyczkami,na nitce wisiał mały kawałek futra co sprawiało wrażenie, jakby ktoś się nad tym nieźle znęcał.

Zdjęcie jest poniżej


Jak widzicie to nawet nie jest rozdarcie tylko poszewki co miałoby by miejsce gdybym nosiła coś w kieszeni.
Miałam też legginsy które używałam do sprzątania bo żyłam z mycia okien i sprzątania.Gdy wyjęłam je raz z bagażnika,zauważyłam,że jest w nich dużo dziur.

Zdjęcie poniżej.


Dziury wydały mi się dziwne więc legginsy zachowałam na przyszłość.Wiem, że powiecie że to nożyczki i ja na 100% Wam nie powiem co to jest ale od razu mówię, że tego nie spreparowałam.

Latem bo było już ciepło przyniosłam ubrania z pralni.Zaniosłam je za pobliskie garaże wzięłam sznurek i rozwiesiłam między drzewami.Rząd garaży był umiejscowiony obok omawianego tutaj lasku.Pranie nie schło mimo dobrej pogody od kilku dni.Około południa przyszłam po ubrania.Zaczęłam je ściągać ze sznurka i zamarłam bo 30-40 metrów ode mnie coś się nienaturalnie poruszyło.

Tam, gdzie był skraj,ściana krzaków tego lasku.Obok dalej kilka metrów wolnej przestrzeni,następnie betonowy parkan.Ta przestrzeń była bez drzew,padało tam słońce i to słońce wydawało się być wtedy takie intensywne. Nie wiem, czy to było południe czy już po bo bpyło jakoś tak jasno i słonecznie tam.

Zobaczyłam ruch na ziemi.Wyglądało to tak jak osoba,która klęczy na czworakach a następnie robi ruch jakby kładła się na ziemi na brzuch.Nogi i tyłek były też jednocześnie jakby ciągnięte do przodu w ścianę krzaków.Głowy i rąk nie widziałam. Wyglądało to też tak,jakby ktoś dawał nura w ziemię bo te nogi zniknęły jakoś tak ukośnie. Oczywiście stwierdziłam,że to bezdomny ale te nogi i atmosfera tam były jakieś inne.Jestem absolutnie pewna, że nawet pijak w ostatnim stanie delirium nie jest w stanie wykonywać takich “wibracji” ciałem, a te nogi się jakby trzęsły.

Patrzyłam na to i mój umysł i wzrok nie mógł zinterpretować tego co widzi.Pomyślałam: co to jest? Skojarzyło mi się to z zaproszeniem w kontekście seksualnym.Przeraziłam się ale nie z powodu “zaproszenia”, tylko faktem,że to wie,że tam jestem jakby miało już ze mną jakiś kontakt.Rzadko to czuję,ale stwierdziłam,że zagrożenie jest realne.Nie potrafiłam określić co się stanie ale na pewno coś strasznego. By stamtąd uciec musiałam pójść wzdłuż ściany garaży i najpierw zbliżyć się do tego
miejsca.

Nie powiem wam jak stamtąd uciekłam bo tego nie pamiętam.Nie pamiętam czy to znikło a ja poczekałam i uciekłam a może od razu uciekłam?Nie pamiętam drogi przebycia stamtąd do samochodu a nawet co zrobiłam z praniem.Nawet nie pamiętam momentu kiedy odzyskałam pranie i jak.

Ostatni raz kiedy coś tam widziałam to była 9 rano.Obudziłam się bo miałam wrażenie, że ktoś się na mnie patrzy.To był jakby chłopak w bluzie z kapturem.Odszedł, ale widziałam, że ktoś schował się za samochodem terenowym który był zaparkowany obok.Widziałam jak ktoś wszedł do omawianego lasku,był nienaturalnie wysoki i miał szerokie barki
nieproporcjonalnie szerokie do talii. Ukułam więc kolejną historię - wilkołak. To był pierwszy moment gdy wybrałam się do pobliskiej biblioteki i zaczęłam sprawdzać jak wygląda wilkołak i czy coś straszy innych.

Epizod z wyjącym facetem się powtórzył.Wracałam do samochodu z przystanku więc nie zrobił tego specjalnie dla mnie bo mnie nie było w samochodzie.Była 23 cia.Z daleka zobaczyłam, a właściwie usłyszałam,że przed siebie idzie ten sam facet i wyje.Minął supermarket a za nim szedł pan koło 60 tki wyglądający jak miejscowy pijący.Patrzył na niego z jakby niepokojem co mnie utwierdziło w przekonaniu, że to nie “fake”.Minęli market i dalej szli obaj facet który wył i chyba jego znajomy za nim.Szli akurat w stronę mojej uliczki.
Nocą a był to już koniec prawie mojego pobytu tam,usłyszałam coś jeszcze i to było najgorsze dla mnie.Była około 2 nad ranem.Usłyszałam jakby krzyki dwóch osób. Takie jak mniej więcej wydają z siebie nastolatki gdy popychają się, śmieją i żartują.To były krzyki i kroki zupełnie normalne, dwóch osób.Po chwili krzyki ustały i nastała cisza, co mnie zdziwiło
gdzie się oni podziali przecież powinni iść dalej chodnikiem a nawet jeśli nie to powinni być jakoś słyszalni.Przecież nie rozpłynęli się w powietrzu.Zamiast tego nastała cisza a ja usłyszałam taki krzyk którego nie jestem w stanie nikomu opisać. Na pewno nie ludzki, na pewno nie zwierzęcy i był cienki,skrzekliwy.Gdyby zrobić film o strzygach to posłużyłby na
pewno jako podkład do “strzygi”.Potem dźwięk powtórzył się znacznie bliżej jakby to podeszło w kierunku mojego samochodu.

Ten ktoś musiał być wysoki,wyższy od przeciętnego człowieka bo krzyk się wydobywał z wysoka.To wyraźnie krzyczało w moją stronę.

W listopadzie 2016 roku wynajęłam pokój na drugim końcu miasta. Była tam kotka która ze mną spała.Spała ze mną codziennie i nie reagowała na żadne drapnięcia które pojawiały się czasem w środku nocy.Czasem bowiem coś jakby pazurem zaczepiało o poszycie krzesła. Wydaje mi się, że to miało biało-zielonkawy kolor.Kotka nie reagowała jakby niczego
nie widziała więc zaczęłam się wysypiać.

Rok temu,gdy siedziałam z nią na łóżku odniosłam wrażenie,że ktoś wysoki i chudy jest w pokoju.Jak zwykle stwierdziłam,że coś mi się w oczach odbija,przyszło mi na myśl: “ktoś bezdomny”.Stał przy oknie w moim pokoju czyli mógł przejść przez ścianę, więc może duch.Był wysoki sięgał prawie do futryny drzwi właściwie nawet wyżej.Kotka zerwała się i
patrzyła jakby w twarz tego kogoś.Odwróciła głowę i wcisnęła się we mnie całym ciałem,jakby zobaczyła coś koszmarnego.W końcu jakby powiedziała: ”nie wytrzymam tego widoku”,wyrwała mi się i uciekła natychmiast z pokoju.

Zdenerwowałam się wtedy.Usiadłam i kazałam temu czemuś biec przed siebie bez ustanku,aż okrąży całą kulę ziemską. Ten ktoś jakby na czworakach uciekł przez ścianę pod oknem.Gdy pewnego dnia szłam wieczorem ulicą,coś z prawej do lewej przegalopowało (tak to można określić - jako galop),przede mną.Potem za mną w przeciwnym kierunku jakieś 50
metrów ode mnie.To było jasnego koloru.

Pomyślałam,że to okrutne tak postąpić wobec jakiejś istoty a nie chciałam by się ktoś męczył.Co z nim teraz zrobić?Nawet jak to opiszę i mi ktoś uwierzy,to czy ktoś tam pójdzie zkarabinem i będzie na niego polował?

Teren okazał się być prywatny więc oficjalnie trudno by było tam wejść (powiedzmy za jakimś oficjalnym przyzwoleniem),jest to las prawie dwukilometrowy i półkilometrowy w szerokości.Z powodu braku ogrodzenia praktycznie każdy może tam jednak wejść i analogicznie, wszystko może stamtąd wyjść.

Prześladowania oficjalnie skończyły się powiedzmy jeśli chodzi o obecność czy drapanie krzesła więc nie czułam się jakoś specjalnie skrzywdzona.Pewnego dnia ktoś zadzwonił do mnie,że potrzebuje sprzątanie po imprezie.To było niedawno bo w listopadzie 2017 roku. W tym czasie prawie nic się przy mnie nie działo.Tylko współlokatorzy w wynajmowanym
miejscu mówili,że chyba ktoś chodzi po domu nocą. Okazało się,że mieszkanie które mam posprzątać znajduje się w bloku,którego okna wychodziły na omawiany lasek,w którym po raz pierwszy zobaczyłam to stworzenie i pod którym spędziłam tyle czasu.Bałam się po skończonym sprzątaniu wyjść z tego mieszkania, więc celowo poszłam do innej stacji metra
niż tej do której miałam najbliżej.Gdy szłam,odczułam niestety,że ktoś za mną idzie tuż przy moich plecach jak “dobry znajomy”.Następnie z naprzeciwka zobaczyłam mężczyznę w wieku nie jestem w stanie określić myślę około 50 tki-70 tki,ubranego w stare ubrania jakby z tego samego materiału, z kapeluszem w ciemnym kolorze.Zaniepokoił mnie fakt,że
cokolwiek to jest to mnie odprowadza chyba na przystanek i jeśli to ten dziwny człowiek to czy nie bał się wyjść z niewiadomo skąd właściwie?

Odtąd zaczęłam go nazywać Arnold a że przestało mnie straszyć,to nic w tym kierunku więcej nie robiłam.Odniosłam jednak wrażenie,że temat do mnie myślowo wraca. Coś kazało mi jednak szukać w internecie informacji o potworach. Natrafiłam na kilka filmów na temat podobnie piszczących i wyglądających istot.

Postanowiłam napisać w gruncie rzeczy z niewiadomego mi powodu.Znalazłam np. w sieci niepokojący film i nie wiem czy to jest bezpieczne by coś takiego finalnie chodziło sobie po ulicach,ale osobiście nie skrzywdziłbym tej istoty, ani nie chcę nikogo deprecjonawać. Znalazłam film dokumentalny o mordercy który mi osobiście kojarzy się z taką istotą a niektóre jego cechy lub coś w nim pasuje mi do tego co spotkałam.Na terenie Rosji mordował facet,który zabił ponad 50 osób. Potrafił wzbudzać zaufanie dzieci i dorosłych,wabił ich do lasu i tam w specyficzny sposób ich mordował.Nawet gdy zabijał a
pokazywał to na filmie, wykonywał ruch jakby to robił jakimś pazurem.

Temat myślowo do mnie wracał ostatnio bardzo intensywnie więc stwierdziłam,że napiszę do Fundacji.

Uważam - to akurat moje zdanie na koniec - że to nie jest demoniczna siła, lub “zło” ale stworzenie lub stworzenia które żerują na swój sposób (jak niedźwiedź czy lew) pytanie tylko co jedzą.

Gdy pisałam ten tekst do Fundacji przypomniała mi się jeszcze “ekipa” od piwa z tego lasku.Pomyślałam co oni tam tak naprawdę robią? “PILNUJEMY” taką usłyszałam odpowiedź.Gdy już pisałam do was,miałam wrażenie,że coś “siedziało” ewidentnie mi za skórą a ja tego długo nie czułam,co mnie zdecydowanie zaniepokoiło.

Tak czy inaczej pozdrawiam Fundację aczkolwiek mam “problem” co z tą wiedzą zrobić bo nie wiem czy to coś tam nadal jest.

[dane do wiad. FN]

Pięknie dziękujemy za opis tej historii - oczywiście poza XXI PIĘTREM także trafił do naszego Archiwum FN.



zwiń tekst



To coś nie było złe ale ja wpadłam trochę w panikę... - niezwykłe wydarzenie w pokoju w czasie nocy
Pon, 20 sie 2018 09:37 komentarze: 1 czytany: 2326x

[...] Witam Miałam w swoim życiu kilka dziwnych sytuacji, kilka razy widziałam UFO ale chciałam się podzielić jednym z wydarzeń, którego nie potrafię w żaden sposób wytłumaczyć. Obawiam się, że mi nikt w moją historię nie uwierzy ale chcę ją opisać bo może ktoś miał podobne przeżycie. Jeśli ktoś przeżył coś podobnego w swoim życiu, to chętnie bym tego posłuchała. Wydarzyło się to kilka lat temu. Miałam.......

czytaj dalej

[...] Witam Miałam w swoim życiu kilka dziwnych sytuacji, kilka razy widziałam UFO ale chciałam się podzielić jednym z wydarzeń, którego nie potrafię w żaden sposób wytłumaczyć. Obawiam się, że mi nikt w moją historię nie uwierzy ale chcę ją opisać bo może ktoś miał podobne przeżycie. Jeśli ktoś przeżył coś podobnego w swoim życiu, to chętnie bym tego posłuchała.

Wydarzyło się to kilka lat temu. Miałam jechać z moją ciocią i wujkiem do nich, do Francji. Ponieważ wujostwo stacjonowało w innej miejscowaći niż moje miejsce zamieszkania, to miałam do nich dojechać do miejscowości K w wojewodztwie opolskim, tam przenocować a rano podróż dalej. Nocowałam u koleżanki mojej cioci, nazwę ja A.

Panowała tam bardzo pozytywna energia. Przed spaniem otworzyłam okno. Z otwarciem miałam bardzo duży problem ponieważ otwierało się bardzo ciężko, otworzyłam i poszłam spać. W nocy obudziło mnie zimno, pomyślałam, że mogłam otworzyc to okno tylko na jednego palca ale odwróciłam się twarzą do ściany mimo wszystko znowu usnęłam. Kiedy obudziłam się ponownie w pokoju było jaśniej. Ta jasność była migocąca.

Odwróciłam się twarzą do pokoju i bardzo szybko zamknęłam oczy, ze strachu, z paniki. Zobaczyłam może metr od łużka jakaś dziwną postać, wisiała gdzieś w jednej trzeciej nad podłogą, była pomarańczowa ale jakby z weluru, przejrzysta, prostokątna. Wychodziły z niej konary a z konarów liście. Liście miały taki soczysty, zielony kolor i migały, drżały, migotały. Zajmowały sobą cały pokój i wychodziły na ściany i sufit.

Na ścianach i suficie to wyglądało trochę tak jakby ktoś wyświetlał np slajd nie na ekran ale właśnie na ścianę. Na tym pomarańczowym prostokącie siedziały ptaki ale nie wiem ile, zbyt szybko zamknęłam oczy. Podobne były do papóg i o ile dobrze pamietam, to były kolorowe ale nie pamiętam tego dokładnie. Pod prostąkątem był biały czy lekko szarawy poprzeczny pas również jak z weluru, mgiełki. Nie był jednolity ale jakby taki zrobiony z warstw. Nie pamiętam czy dotykał podłogi, chyba nawet tego nie zauważyłam. Co było w tym dziwne to to, że on się obracał w poziomie ale nie ciągle ale takimi skokami. Dwa skoki na jeden obrót.

Podczas obrotu było słychać coś takiego "szuuu..." cisza i znowu to "szuuu". To coś nie było złe ale ja wpadłam trochę w panikę. Położyłam się na plecach i zamknęłam mocno oczy. Liście z tej "istoty"( bo nie wiem jak to inacej nazwać), przenikały przez moje zamknięte oczy. Cały czas, wypowiadałam dwa na uwczesny czas ważne dla mnie słowa Bo miałam nadzieję, że one mi pomogą. Nie wiedziałam co się dzieje. W pewnym momencie poczułam, że chcę się obrócić twarzą do ściany, obróciłam się, jeszcze jakiś czas widziałam migające światło i liście aż zasnęłam. Obudziłam się ponownie jak już było widno i co mnie zaskoczyło to to, że okno było uchylone tylko na jednego palca. Ono tak bardzo ciężko chodziło, że nie wiem czy samo by się przymknęlo. Rano podpytałam mieszkającą tam rodzinę czy ktoś zamykał okno ale nikt w ogóle nie wchodził do pokoju. Nie wiem co to było. Czasami wracam pamięcią do tamtego wydarzenia, przychodzą mi do głowy różne pomysły ale tak naprawdę to nie wiem co to było...

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Patrząc na ten obiekt nie czułam absolutnie żadnego strachu.
Sob, 18 sie 2018 19:54 komentarze: brak czytany: 1865x

[...] Witam. Trafiłam na Waszą stronę dopiero teraz, ale filmy na youtube oglądam już jakiś czas,. Wierzę w ich autentyczność , bo sama widziałam niezidentyfikowany obiekt na niebie 2 razy. Raz to był obiekt podobny jak jeden z tych trójkątnych obiektów z relacji pani ze Świecia. Moja obserwacja miała miejsce 25 lat temu w Koninie- nocą. Nie byłam sama, byłam z kolegą i on widział to samo, niestety.......

czytaj dalej

[...] Witam. Trafiłam na Waszą stronę dopiero teraz, ale filmy na youtube oglądam już jakiś czas,. Wierzę w ich autentyczność , bo sama widziałam niezidentyfikowany obiekt na niebie 2 razy. Raz to był obiekt podobny jak jeden z tych trójkątnych obiektów z relacji pani ze Świecia. Moja obserwacja miała miejsce 25 lat temu w Koninie- nocą. Nie byłam sama, byłam z kolegą i on widział to samo, niestety bardzo niechętnie o tym później mówił.

To było w 1993 roku w marcu lub kwietniu, wracałam późno z pracy w kawiarni, było już ciemno, a odprowadzał mnie kolega, który w tej kawiarni często bywał, była godzina około 23.00. Niebo było bezchmurne, widać było gwiazdy, spojrzałam w górę i zobaczyłam jasny trójkąt ostrokątny, bardzo wyraźny, cały jasny jak żarówka, ale bez poświaty. Po prostu bardzo jasny trójkąt jakby cały świecił.

Ostry kąt to był dziób tego obiektu, a leciał na dość dużej wysokości, na takiej, na jakiej latają samoloty pasażerskie, a może ciut niżej. Mogło to być kilka tysięcy metrów może 9, nie wiem. Szybko to pokazałam koledze i dalej już obserwowaliśmy razem. Obiekt poruszał się dużo szybciej niż samolot, po prostu przemknął po całym niebie w kilka sekund i na końcu zrobił coś jakby pętlę po czym zniknął z widnokręgu nieba. Akurat byliśmy na pustym nieoświetlonym latarniami placu z dala od bloków i innych zabudowań. Teraz ten teren jest zabudowany, ale wtedy był to pusty wielki plac porośnięty trawą i niskimi krzakami. Obecnie w tym miejscu jest w Koninie kompleks sklepów i duży parking.

Tak więc wówczas widzieliśmy kawał nieba nad nami i mogliśmy obserwować cały tor lotu tego obiektu. Patrząc na ten obiekt nie czułam absolutnie żadnego strachu, nie miałam też absolutnie wątpliwości co to jest? Po prostu wiedziałam, że to jest jakiś obcy obiekt pozaziemski, nie samolot, nie jakiś sputnik, świetlik, latawiec, laser czy cokolwiek mi znanego, a co potem sugerowali mi znajomi, którym o tym mówiłam. Każdy traktował to jak wymyśloną historię, wyśmiewał itp. Następnego dnia w pracy, kiedy ten kolega- świadek zdarzenia przyszedł do kawiarni, opowiadaliśmy razem o tym mojemu szefowi- oczywiście nas wyśmiał, może dlatego ten kolega już później nie chciał o tym więcej mówić. To było 25 lat temu, ale pamiętam to jakby to było wczoraj. Całość obserwacji trwała dobrych kilka sekund, rozmawialiśmy w tym czasie z kolegą, mówiliśmy: ,, o! UFO, kurcze UFO....

Potem przez jaki czas upewnialiśmy się, że widzieliśmy to samo, porównywaliśmy do różnych znanych nam pojazdów, przedmiotów, oboje byliśmy pewni, że to było coś nieznanego, innego, nieziemskiego, nietworzonego przez człowieka. Z tym kolegą nie mam dziś już kontaktu, minęło tyle lat, miał na imię Tomek, ale nazwiska nie znam, znałam go tylko z tej kawiarni. Zawsze wierzyłam, że nie jesteśmy sami w kosmosie, od dziecka obserwowałam niebo i może dlatego też wtedy w niebo spojrzałam. Od tej pory wiem, że warto to robić i obserwuję niebo przy każdej okazji, czasami spędzam na tarasie po kilka godzin, ale nigdy już nic takiego nie zauważyłam.

Natomiast wcześniej w wieku 15 lat mieszkając na 4 pietrze w bloku i obserwowałam niebo czasami nawet do świtu. Raz widziałam coś jakby spód ogromnego statku przelatującego tuż nad dachem bloku, ale tak szybko, że ledwo mój wzrok zdołał zarejestrować obraz.

To był ułamek sekundy, coś ogromnego i jakby przezroczystego i czerwonego przeleciało nade mną. W oczach przez moment został mi tylko obraz jakichś części maszyny, ale to nie były światła, to były widoczne jakieś bardzo skomplikowane w budowie urządzenia, tak jak się w filmach widzi spód ogromnych statków komicznych- coś takiego. Jednak prędkość z jaką ten ogromny obiekt się poruszał nie pozwoliła mi zaobserwować nic więcej np kształtu.
Myślę, że mój wzrok zarejestrował coś, czego ludzki wzrok nie powinien zobaczyć, a być może widzą to inne organizmy żywe na ziemi? Zastanawia mnie dlaczego obiekt był przezroczysty i czerwony, czyżbym przez moment widziała w podczerwieni?
Z nikim nie podzieliłam się tą pierwszą obserwacją, nawet nie wiedziałam jak to opisać słowami, ale wiedziałam, że coś jest na rzeczy. Dziś mam 45 lat i niebo obserwuję przy każdej możliwej okazji.
Pozdrawiam serdecznie
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Ten duch wyglądał jak zwykła kobieta - nikt by się nie zorientował, że to duch!
Pt, 17 sie 2018 07:07 komentarze: 1 czytany: 2155x

[...] We wczesnej młodości a raczej dzieciństwie przechodziłem przez obcowanie z duchem. To był pałac ,w piwnicy świetlica,zawsze wychodziłem ostatni a duch zawsze odprowadzał mnie do drzwi, intensywność jego obecności zawsze przypadała w czasie gdy wszyscy sobie poszli a ja musiałem pogasić światła i zakluczyć piwnicę.Często tak mi ręce drżały że trudno mi było trafić kluczem w zamek,milczałem lata.......

czytaj dalej

[...] We wczesnej młodości a raczej dzieciństwie przechodziłem przez obcowanie z duchem. To był pałac ,w piwnicy świetlica,zawsze wychodziłem ostatni a duch zawsze odprowadzał mnie do drzwi, intensywność jego obecności zawsze przypadała w czasie gdy wszyscy sobie poszli a ja musiałem pogasić światła i zakluczyć piwnicę.

Często tak mi ręce drżały że trudno mi było trafić kluczem w zamek,milczałem lata ,ale kiedyś powiedziałem rodzicom. Ojciec o tym duchu wiedział, jak się póżniej okazało wiedziało więcej osób, stróż widział. Jeden raz ja widziałem, ale widziałem w parku tego ducha-obok pałacu-to starsza kobieta. Po prostu kobieta chodząca ,najzwyczajniej po swoich włościach, widziana w nocy a w jednym wypadku była widziana w bardzo dobrze oświetlonym pomieszczeniu. Na 100% że nadal tam jest , tylko ja tam już nie mieszkam. Pamiętam że ojciec się zdziwił że tyle lat milczałem, że tyle lat żyłem jakby pod presią tej kobiety choć mi krzywdy żadnej nie zrobiła.

Ale to odprowadzanie mnie do drzwi było dla mnie niezwykle trudne.Dodam że w oświetlonym pomieszczeniu wyglądała jak zwykła kobieta ,,,nikt by nawet nie pomyślał że to duch!!!. Jest jakiś świat,którego nie ogarnia fizyka pola-świat jakby na innych częstotliwościach, który czasem uchyla na zasłonę,która nam nieznanych powodów zostaje uchylana
Pozdrowienia

[dane do wiad. FN]
 





zwiń tekst



NASZE DZIECI I ICH ‘NIEPRZYPADKOWE IMIONA’
Pon, 13 sie 2018 12:01 komentarze: 1 czytany: 4040x

Sprawa nigdy nie była poruszana w serwisie FN, a jest niezwykle ciekawa. Ma związek z tym, jak reinkarnacja wiąże się z imionami dzieci. Wiele osób myśli tak:- Co jest niezwykłego w tym, że rodzice wybierają imię dla swojego dziecka? Ot przypadek i tyle.Ale tak nie jest. Wielokrotnie mieliśmy okazję przekonać się, że dziwnym trafem dzieci będące ponownymi wcieleniami osób mają albo podobne (lub identyczne.......

czytaj dalej

Sprawa nigdy nie była poruszana w serwisie FN, a jest niezwykle ciekawa. Ma związek z tym, jak reinkarnacja wiąże się z imionami dzieci. Wiele osób myśli tak:

- Co jest niezwykłego w tym, że rodzice wybierają imię dla swojego dziecka? Ot przypadek i tyle.


Ale tak nie jest. Wielokrotnie mieliśmy okazję przekonać się, że dziwnym trafem dzieci będące ponownymi wcieleniami osób mają albo podobne (lub identyczne) imiona lub nazwiska jak w poprzednim wcieleniu. Prawdopodobnie potężna moc karmy (przeznaczenia) także pojawia się wtedy, kiedy rodzice wybierają imię dla swojego dziecka. Myślą „to po prostu ładne imię!”, a jest w tej decyzji coś znacznie więcej niż tylko „znalezienie ciekawego imienia dla dziecka” – to kolejny ślad wędrówki duszy. Oto historia, która trafiła do naszego Archiwum FN.

 


----Original Message-----

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Friday, August 10, 2018 10:06 PM

To: nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>

Subject: Niezwykłe pytanie córki

 

Droga Redakcja Nautilusa.

Witam serdecznie.

Chciałbym opisać pewną sytuację, która miała miejsce w połowie lipca bieżącego roku. Moja starsza córka ma obecnie 4,5 roku i ma na imię Pola. Moja babcia, a jej prababcia miała na imię Apolonia, ale wszyscy mówili na nią zdrobniale Pola. Moja babcia Pola zmarła w 1988 roku. Moja córka zatem nigdy jej nie poznała, aczkolwiek kiedyś mówiłem jej, że miałem babcię o imieniu Pola.

Moja córka umie liczyć do 40-tu. Jeszcze nie wie ile to setki czy tysiące. Pewnego razu zaczęła się mnie pytać, kto był starszy Pan Jezus czy Lech, Czech i Rus itp. Nagle się mnie zapytała: "a kto urodził się w roku 1906" ?

Ja jej odpowiedziałem, że moja babcia, a jej prababcia o imieniu Pola... Powiem szczerze, że to pytanie zrobiło na mnie wrażenie. Skąd dziecku do głowy przyszła akurat taka data? Zapytałem się córki, czy jest moją babcią. Ona mi na to odpowiedziała, że jest moją córeczką.

Nie wiem co mam o tym sądzić. Historia naprawdę dziwna.

Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]

 

I jeszcze jedna historia z nadesłanych do FN.

 

Witam wszystkich. Podziele sie z Wami moim doswiadczeniem z dziecinstwa. Nie wiem ile mialem wtedy lat, ale z pewnoscia nie chodzilem jeszcze do szkoly. Moi rodzice pracowali wiec glowny ciezar mojego wychowania spadl na babcie. W moich dzieciecych latach to ona byla dla mnie najukochansza osoba. Ona nauczyla mnie czytac, z nia sie bawilem i to ona poswiecala mi najwiecej czasu. Bardzo czesto - mowie tu o moich latach przedszkolnych, uzywalem okreslenia : babcia, kiedys kiedy bylem duzy, robilem to a to, mowilem tak a tak, bylem tu i tu. Niestety nie pamietam co mowilem co robilem, co mowilem ze gdzie bylem, od tego czasu minelo mnostwo lat. Pamietam natomiast, ze swiecie wierzylem w to co mowie, a babcia nigdy nie dala mi odczuc tego ze bredze i klamie. Po przeczytaniu i po wysluchaniu materialow na lamach FN o reinkarnacji, zastanawiam sie czy ja mowilem babci prawde, czy po dziecinnemu po prostu opowiadalem bajki. Jak juz wspomnialem nie jestem w stanie przypomniec sobie coz ja takiego opowiadalem. .. Historia nastepna,zupelnie z innej beczki : Od czasu gdy urodzil sie moj mlodszy syn, a bylo to 22 lata temu czesciej lub rzadziej chodzi za mna mysl zeby chronic go od wody. Czesto mam mysli o tym ze on sie gdzies utopi. Znow na lamach FN czytałem […]  poswieconych przepowiedniom. Dowiedzialem sie o majacych nastapic zmianach w uksztaltowaniu terenu. O zatopieniu wybrzeza USA (chyba zachodniego), oraz o zmianach w wygladzie zachodniej Europy. W tym, o zniknieciu z map calej Wielkiej Brytanii. Los tak pokierowal moim zyciem, ze wlasnie w Wielkiej Brytanii mieszkam od kilkunastu lat. .. Co gorsze, od zeszlego roku z roznych przyczyn, glownie ekonomicznych mieszka tu rowniez moj wczesniej wspomniany syn. Ten, ktory juz w dniu jego narodzin poddal mi mysl, ze trzeba chronic go przed woda bo sie utopi. Oczywiscie nie wiem co o tym myslec ale obawy mam. Pozdrawiam wszystkich Zalogantow i przepraszam za brak polskich znakow.

[dane do wiad. FN]

Sprawa tzw. śladów po poprzednich wcieleniach jest fascynująca, a czasami wręcz obezwładnia swoją dziwnością. Oto przykład z naszego archiwum – mamy dobrze udokumentowaną historię kolejnego wcielenia jednego ze scenarzystów filmu „Przeminęło z Wiatrem”. W poprzednim wcieleniu nosił nazwisko Coe, a teraz bardzo podobne, ale z „l”, czyli Cole. To także dowód tego, że siła karmy jest potężna i potrafi nawet przekroczyć barierę wydawałoby się nieprzekraczalną, czyli „podobieństwo nazwisk”.

/sprawa jest poruszona w materiale ok. 30 minuty/

 



zwiń tekst



Mój tato opowiadał, że dusiła go nocna zmora
Sob, 11 sie 2018 14:33 komentarze: 9 czytany: 2161x

Witam zaloge Nautilusa :) Jestem nowy na waszym forum/stronce. Nazywam sie Marcin, na dzien dzisiejszy jestem zawodowym kierowca, spdobala mi sie wasza stronka ze wzgledu na rozmaitosc tematow, poczawszy od UFO, duchow itp :) Chcialbym opisac swoja historie. Imie moje juz znacie, jestem mlodym czlowiekiem mam 24 lata, zawsze interesowaly mnie tematy UFO, duchy, niewyjasnione anomalie (nie wiem jak.......

czytaj dalej

Witam zaloge Nautilusa :) Jestem nowy na waszym forum/stronce. Nazywam sie Marcin, na dzien dzisiejszy jestem zawodowym kierowca, spdobala mi sie wasza stronka ze wzgledu na rozmaitosc tematow, poczawszy od UFO, duchow itp :) Chcialbym opisac swoja historie. Imie moje juz znacie, jestem mlodym czlowiekiem mam 24 lata, zawsze interesowaly mnie tematy UFO, duchy, niewyjasnione anomalie (nie wiem jak to nazwac).

Pierwsza sytuacja, ktorej nie potrafie wylumaczyc zdarzyla mi  sie jak mialem 4 lub 5 lat. Lezalem bowiem w lozko zasypiajac, jak sie zamknie oczy czasem lataja tzw plami, mi natomiat z tych plamek ulozyly mi sierysy twarzy, ktore po chwili mnie przeszyly (dziwne uczucie strasznie, nie wiem jak to opisac, odrzucilo mi delikatnie twarz, moze ze strachu ? Nie pamietam dokladnie, maly bylem wtedy).

Dorastajac, slyszalem historie o zmorach, moj tata opowiadal, ze dusila go tzw. zmora, jak bylem maly nie wiedzialem jak to rozumiec, do czasu jak skonczylem 15lat. W wieku 15 lat pierwszy raz doswiadczylem dreczenia zmory, bylem mlody i, w tamtym okresie palilem wtedy trawke, praktycznie codziennie mnie dreczyla.

Czasem slyszalem, ze jak ma sie otwarty umysl to demony latwiej docieraja do czlowieka, mysle ze ma to cos z tym zwiazek, bo kiedy rzucilem palenie ziola, zmora znacznie rzadziej przychodzila. Podczas tzw, duszenia, slyszalem glosy, lub widzialem dziwne cienie, raz podczas takiego duszenia zmory widzialem swoja matke jak podchodzi i mnie lapie za reke, ale to byl tylko sen na tzw. jawie.

Chcialbym wyjasnic dlaczego napisalem do was, zmora to zaden powod, duzo jest tego na internecie, nie wiem jak to zaczac wiec zaczne prosto z mostu, opisujac troche swoja historie. Tak jak opisalem dreczyla mnie zmora, bywaly okrsy, ze codziennie. 21 lutego 2012 roku mialem powazny wypadek samochodowy, od tamtej pory rzucilem palenie trawki, zmora przychodzila bardzo rzadko, tak jakby moj umysl sie zamknal na jej wplyw, ale przychodzila czasem.

Jestem z dziewczyna, z ktora mam dziecko, moja dziewczyna miala kolezalne, ktora zginela w wypadku samochodowym ( byla swiadkiem jehowy) snila jej sie czasami, z jej opowiadan wynika ze bardzo specyficznie. Snila jej sie kila razy, czasami snila jej sie na jej (tej kolezanki, ktora nie zyje) wlasnym pogrzebie i ta kolezanka mowila mojej dziewczynie, ze niedlugo sie spotkaja.

Miala kila podobnych snow z nia zwizanych, byly szczegolnie dziwne, w dwoch takich snach mowia, do mojej dziewczyny, ze spotkaja sie niedlugo, w jednym ze snow, powiedziala, ze spotkaja sie w pazdzierniku, jeden pazierznik juz minaj teraz aktualnie mija kolejny.

[...] dwa razy przydusila mnie zmora (w mieszkaniu mojej dziewczyny), raz jak mnie dusila, sluszalem glos " zabiore, Ci Ole (moja dziewczyne), zabiore Cie Tymka (mojego syna), ten glos byl kobiecy. Kilka dni puzniej znowu lapala mnie zmora, co w snie wolala mnie kobiecym glosem wolajac moje imie.

Odbiegajac od historii zmory, mialem raz sen, tzw. proroczy, snilo mi sie, ze jechale ciezarowka to byla noc, zatrzymalem sie na przystanku autobusowym i wysiadlem zrobic siku, w snie nie zaciagnolem recznego i nagle uslyszlalem dzwiek blach, odwrocilem sie, a ciezarowka lezala w rowie. Po jakims miesiacu, w realu jade ciezarowka, i ten sam przystanek, noc, zatrzymuje sie zrobic siku, i podczas kiedy sie zalatwialem, mowilo mi cos, zebym sie odwrocil, gdy sie odwocilem zobaczylem, ze ciezarowka sie powoli toczy, idetycznie jak w snie, tylko, ze w snie ciezarowka wjechala do rowu.
Kolejny specyficzny sen mialem, gdy bylem w pracy, czyli ciezarowka, na magazynie w biedronce ma sie awizo i mozna byc najszybciej pol h przed lub po h po awizacji. Wtedy akurat bylem przed, zajechalem na parking i polozylem sie zdrzemnac, sen trwal z 20 albo 15 min. a wydawalo mi se jakby trwal z 4 godziny. Sen byl strasznie dziwny, szedlem sobie po swoim osiedlu i nagle z nieba jakies dziwne machiny w ksztalcie skorup jak maja slimaki, nadlecialy 1m. nad ziemia unaszac sie i wydaly dziwny dziwek, po ktorym ja i reszta ludzi zginela, ale gdy zginalem nie obudzile sie odrazu, przez kilka minut widzialem ciemnosc, tak jakby mnie nie bylo, pozatym podczas tego sny towazyszyly mi dziwne odczucia cos w stylu jakbym wyszedl z ciala. Moze to zwylky sen dla was, ale mi zapdal w pamiec, byl poprostu inny niz normalny, zwykly sen.

Tak apropo, wasza siedziba znajduje sie tylko w warszawie, czy w wylatowie tez ? Z gory dziekuje za odpowiedz.
Moj nick na waszej stronce to "novik"

Pozdrawiam cala ekipe Nautilusa :)




To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Zmory

Znalazłam ten adres to piszę, może ktoś to przeczyta i mi pomoże albo nie przeczyta a mi będzie lżej?- no właśnie widzę że nie jestem chora psychicznie bo jednak nie tylko mi się zdarzają wizyty nocne...- początki były  około 10 może 15 lat temu jestem osobą wierzącą jeśli chodzi o religię, nie opowiadam o tym wszystkim bo ludzie różnie na to patrzą ale mam problem ze zmorami ich częste wizyty doprowadzają mnie do depresji, dzisiaj też miałam problemy od końca września mieszkam z chłopakiem w jego mieszkaniu, od tak krótkiego czasu miałam dwie takie wizyty dzisiaj pod postacią starszej niskiej siwej pani budziła mnie zmora, jak w myślach pytałam jak jej pomóc zaczeła szyderczo śmiać się i straszyć mnie chłopak miał nockę ale wrócił wcześniej o 5.00 przytuliłam się do niego ale po chwili znów siedziała i mnie dusiła rano jak wychodziłam mówił że strasznie płakałam i kopałam przez sen, ja wszystko doskonale pamiętam ale nie mówię mu prawdy bo w pierwszej chwili jak mu powiedziałam śmiał się ze mnie, często przychodzi do mnie pod postacią bardzo chudej kobiety strasznie brzydkiej o sinej cerze wyłupiastych oczach i długich czarnych włosach ma bardzo długie nogi w średnim wieku- kiedyś mama ją wyzywała bo przychodziła co noc i budziłam sie odpuściła na dwa miesiące.

Koleżanki mąż miał to samo ale wyczytał w jakiś forach że jeśli jest taka sytuacja trzeba postawić miskę z wodą i jak zmora będzie szła do łóżka to się utopi faktycznie mama postawiła miskę z wodą w  trzecią noc i coś do niej wpadło bo miałam na nogach krople wody a mama wyraźnie słyszała plusknięcie wody, ponoć kapcie muszą stać równo przy łóżku to po nich nie wejdzie unikam kapci w sypialni ale dzisiaj to nie przyniosło rezultatów...- ludzie mówią że zmora to jest osoba żyjąca która nam źle życzy i może by sie zgadzało jeśli to prawda mój ex się mścił ale od dłuższego czasu w końcu mam z im spokój niestety zmora nie daje mi żyć, zawsze bałam się otworzyć oczy jak słyszałam że coś idzie ale w końcu doszłam do wniostku że jak się boje ona bardziej się śmieje i mnie dręczy, czasem przyjdzie i siedzi obok na łóżku czasem dusi i sapie do ucha a czasem unosi nad łóżkiem pod sam sufit, nie wiem co mam robić proszę o pomoc w pozbyciu się jej bo mnie wykończy. Pozdrawiam[...]






zwiń tekst



I wtedy 'Księżyc' zaczął się poruszać!
Czw, 9 sie 2018 10:50 komentarze: 2 czytany: 2323x

[...] Witam serdecznie. Chciałbym podzielić się z Wami historią, która spotkała mnie jakieś 12 lat temu. Zdarzenie to miało miejsce w Zbąszynku w województwie lubuskim. Gdy wracaliśmy do domu wieczorem, z wtedy jeszcze narzeczoną zobaczyliśmy nad blokiem piękny, duży księżyc.Tak nam się wtedy przez chwilę wydawało, że to był księżyc. Przystaneliśmy przed wejściem do bloku aby przez chwilę nacieszyć.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie. Chciałbym podzielić się z Wami historią, która spotkała mnie jakieś 12 lat temu. Zdarzenie to miało miejsce w Zbąszynku w województwie lubuskim. Gdy wracaliśmy do domu wieczorem, z wtedy jeszcze narzeczoną zobaczyliśmy nad blokiem piękny, duży księżyc.

Tak nam się wtedy przez chwilę wydawało, że to był księżyc. Przystaneliśmy przed wejściem do bloku aby przez chwilę nacieszyć oczy. Jakież było nasze zdziwienie gdy po paru sekundach "księżyc" ruszył w poziomie po linii prostej i zniknął nam za drzewami. Temu ruchowi nie towarzyszył żaden dźwięk, a to wszystko trwało kilka sekund. Staliśmy wtedy jeszcze dłuższą chwilę i próbowaliśmy to sobie jakoś wytłumaczyć. Ciekawe w tym wszystkim było to, że w ręku trzymałem wtedy w futerale kamerę którą pożyczyłem tego dnia.


[...] Do dzisiaj nie mogę odżałować, że w tamtym momencie nawet nie przyszło mi do głowy aby uwiecznić ten moment, ale z drugiej strony to wszystko działo się tak szybko i nieoczekiwanie...

[...] Po tym wszystkim rozejrzałem się jeszcze po okolicy czy ktoś mógł to jeszcze widzieć, ale najpewniej pora była już zbyt późna bo pomiędzy blokami nie było żywej duszy. Do dzisiaj gdy w towarzystwie rozmowa schodzi na "te" tematy zawsze z żoną przypominamy naszą historię i za każdym razem na ciele pojawia się u mnie gęsia skórka.

Ostatnio gdy rozmawiałem ze swoją teściową opowiedziała mi, że miała podobną sytuację. Około 20 lat temu z tego samego bloku będąc na balkonie również widziała poruszający się "księżyc". Pomimo, że interesuje się zjawiskami niewyjaśnionymi zawsze staram się podchodzić do tego z dystansem i próbuję to wytłumaczyć w sposób racjonalny. Niestety tego zdarzenia nie jestem w stanie zrozumieć.
Jestem ciekawy czy ktoś miał podobne zdarzenia z obiektem przypominającym księżyc i będącym tak wyraźnym. Nie był to obiekt który trzeba wypatrzeć gdzieś na niebie, mieliśmy wrażenie, że to dzieje się tuż nad naszymi głowami.
Pozdrawiam całą redakcję i czytelników.

[...] (dane osobowe tylko do wiadomości redakcji).




zwiń tekst



Córka odpowiedziała 'bawię się z dziadkiem'!
Czw, 9 sie 2018 07:56 komentarze: 5 czytany: 2437x

[...] witam chciałbym nawiązać do tematu dzieci które widzą duchy pochodzę z województwa wielkopolskiego tam znajduje się wioska o nazwie białośliwie mieszkałem przez pewien czas niedaleko tej miejscowosci i dowiedzialem sie zaskakujacych rzeczy otoz przypadkow dzieci ktore widza zmarlych bylo sporo to juz bylo zastanawiajace jeden z nich wygladal tak : gdy umarl dziadek rodzice postanowili nie informowac.......

czytaj dalej

[...] witam chciałbym nawiązać do tematu dzieci które widzą duchy pochodzę z województwa wielkopolskiego tam znajduje się wioska o nazwie białośliwie mieszkałem przez pewien czas niedaleko tej miejscowosci i dowiedzialem sie zaskakujacych rzeczy otoz przypadkow dzieci ktore widza zmarlych bylo sporo to juz bylo zastanawiajace jeden z nich wygladal tak : gdy umarl dziadek rodzice postanowili nie informowac o tym swojej corki , dziecko bylo male oni sami ciezko to przezywali wiec nie zabrali dziecka na pogrzeb i nic nie mowili o smierci poniewaz ciezko bylo im to wytlumaczyc 

i cala rodzina rowniez milczala  pare dni po pogrzebie rodzice zauwazli dziwna zabawe dziecka zapytali sie wiec co robisz a ono odpowiedzialo "bawie sie z dziadkiem" wstrzasnelo to cala rodzina , cala sytuacja moze by i nie wyszla poniewaz dlugo milczeli bojac sie krytyki ale podobne sytuacje spotykaly inne rodziny wiec postanowili powiedziec cecha laczaca te przypadki to wiek dzieci ktore widzialy zmarlych byl to orientacyjnie wiek 4-6 lat...

[...] Mam znajomą, której dziecko ma dar widzenia duchów. Wielokrotnie byłem świadkiem, jak rozmawia z kimś niewidzialnym, przekomarza się, czasami w milczeniu kiwa głową potakująco lub zaprzecza. Dziewczynka ma w tej chwili 3 latka i zapytana przez rodziców z kim rozmawia mówi na przykład: z tą panią co tam stoi w kącie i się uśmiecha. Ale tam nikogo nie ma. Niezwykły przypadek"




/poniżej ciekawy komentarz, który przeczytać można pod tym tekstem/

[...] Miałam podobne przeżycie w wieku 7 lat. Moi rodzice odebrali telefon w nocy i nie chcieli powiedzieć mi co usłyszeli , tylko kazali iść spać. Ja się akurat wybudziłam po wielce znaczącym śnie, gdzie śniło mi się, że jestem na pogrzebie dziadka, który leży w otwartej trumnie otoczonej rodziną ( nie wiem nawet czy miałam już taką świadomość, ze w tamtych czasach dokładnie tak było, że ludzie żegnali ciała przy otwartej trumnie). Byłam w śnie świadoma, że dziadek nie żyje. Nagle jednak dziadek się do mnie odezwał, czy chciałabym, aby on żył. Na co ja odpowiedziałam, że oczywiście, że chciałabym. Dziadek, więc wstał z tej trumny. Niestety nie był w takiej kondycji, jak przed śmiercią i musiałam go wozić na wózku inwalidzkim, Do wszystkich mijanych osób, mówił z radością w głosie i szczęściem - " Widzicie, moja rodzina chciała żebym żył i JA ŻYJĘ!!!" Te "JA ŻYJĘ" było bardzo mocno zaakcentowane. Wracając do sytuacji po telefonie, z wiedzą z mojego snu odparłam (ja 7 latka) - mama, ja wiem, że dziadek nie żyje, ale nie chcecie mi tego powiedzieć. Druga sprawa, dopiero po latach zrozumiałam ten sen w pełni:) Dziadek powiedział mi już wtedy, że on żyje nadal, że śmierć ciała to nie koniec, a wózek może miał symbolizować, że te życie ma trochę inną formę. Te jego "I JA ŻYJĘ" to miała być informacja, którą wiedział, że jak dorosnę rozszyfruję. Dziadka bardzo kochałam, bo był dobrym człowiekiem. Dziś mam 46 lat.



zwiń tekst



Usłyszałem śpiew, a potem to 'coś' zaczęło mnie dusić
Czw, 2 sie 2018 10:44 komentarze: 2 czytany: 2745x

[...] Witam serdecznie, Chciałbym opisać wam niezwykłe, a zarazem strasznie wydarzenie które działo się w moim zyciu. Otóż kiedy pewniej nocy gdy połozyłem się spać i zasnąłem przysniło mi się że leżę piętro niżej u mojej babci ( mieszkalismy wtedy z babcią i dziadkiem) w salonie, wszytsko było takie rzeczywiste, że zapomnialem że to jest sen do dziś pamiętam wszystkie szczegóły. A więc leżąc na łózku.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie, Chciałbym opisać wam niezwykłe, a zarazem strasznie wydarzenie które działo się w moim zyciu. Otóż kiedy pewniej nocy gdy połozyłem się spać i zasnąłem przysniło mi się że leżę piętro niżej u mojej babci ( mieszkalismy wtedy z babcią i dziadkiem) w salonie, wszytsko było takie rzeczywiste, że zapomnialem że to jest sen do dziś pamiętam wszystkie szczegóły.

A więc leżąc na łózku usłyszałem najpierw śpiew, jak w operze, dość przerażający, był dośc dziwny bo bez żadnych słów, pamiętam że przestraszylem się bardzo i chcialem wstać, jednak nie mogłem wogólę się ruszyc, jakbym był sparaliżowany, wobec czego chciałem zacząc wołać rodziców, pamiętam doskonale gdy zacząłem otwierać usta zaczęło coś mnie dusic, im bardziej staralem się wydobyć krzyk o pomoc tym bardziej "jakaś siła" w tym śnie mnie dusiła to było straszne, nie mogłem w ogole oddychac, czułem ucisk na klatce piersiowej...

Jednak po pewnym czasie  obudzilem się z przerażeniem i przez sekunde nie mogłem złapać powietrza, gdy usłyszała mnie moja matka przybiegła i powiedziała że to tylko senny koszmar, dalej spalem już bez problemu... parę dni później o moim śnie powiedzialem zakonnicy która uczyła nas religii, jej wzrok był dość dziwny, jakby coś wiedziałą ale nic nie powiedziałą, kazała jedynie się modlić do Matki Bożej... Jednak ppo jakimś czasie sen się powtorzył. To było około 2 lata później po przeprowadzce. Ten sam sen był bardzo podobny, lecz nie było dziwnego śpiewu, lecz parali i czułem jak powoli się dusze, to wszystko działo się na moim łozku,a nie tak jak wczesniej przysniło mi się to w salonie babci. Mimo ze minęło 2 lata od rozmowy z siostra, we śnie przypomniała mi sie Zdrowaśka!!! I co dziwne zarowno duszność jak i paraliż naprawdę ustapiły!! Jednak tej nocy ze starchu nie spalem do samego rana... opowiedzialem tę historię paru osobom, niektórzy uwierzyli a niektórzy nie, chciałęm podkreslić, że jestem wierzący, jednak do kościoal chodze sporadycznie.

Na ten temat wiele czytałem, między innymi zainteresowała mnie sprawa tzw. Zmor nocnych, o których pisano już w średniowieczu, mogły nawet zabijac... Nie wiem czy to prawda czy nie, ale może wy wiecie coś na ten temat, może ktoś miał podobne sny i potrafi w jakiś sposób to wyjaśnić? chciałbym rónież zachowac anonimowośc gdyż nie zalezy mi, że tak powiem na "zabłyśnięciu"

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Biały gołąb
Wt, 31 lip 2018 10:04 komentarze: 1 czytany: 2688x

[...] witam,  piszę bo nie potrafię znaleźć odpowiedzi.... Trzy dni temu wracając do domu samochodem ok.23,30 jechałam ulicą dobrze oświetloną.Z prawej strony jezdni ogrodzony siatką las a z lewej strony domki...niska zabudowa.W pewnym momencie zobaczyłam w odległości ok.50m. przed autem,jak mężczyzna stoi przy jezdni twarzą zwrócony w kierunku lasu. Pomyślałam,że zapewne wyszedł z psem na spacer.......

czytaj dalej

[...] witam,  piszę bo nie potrafię znaleźć odpowiedzi.... Trzy dni temu wracając do domu samochodem ok.23,30 jechałam ulicą dobrze oświetloną.Z prawej strony jezdni ogrodzony siatką las a z lewej strony domki...niska zabudowa.


W pewnym momencie zobaczyłam w odległości ok.50m. przed autem,jak mężczyzna stoi przy jezdni twarzą zwrócony w kierunku lasu. Pomyślałam,że zapewne wyszedł z psem na spacer więc zwolniłam autem.Mężczyzna ten ubrany był w ciemny kombinezon jednoczęściowy, nie oglądają się na boki czy jadą samochody /oprócz mnie nie jechało żadne auto/  wszedł na jezdnię i przeszedł na drugą stronę.

Gdy zbliżyłam się do tego miejsca mężczyzny nie było ,przeszedł przez siatkę.W siatce nie było żadnej dziury czy też furtki .Siatka odgradza Park .Duch?? dlaczego go widziałam?? a widziałam na pewno. Nigdy nie wierzyłam ,myślę realnie i wszystko ze mną ok.
pozdrawiam,

Ewa

[...]




 
[...] Witam. W czwartek rano umarła moja babcia. Mój brat cioteczny wracał samochodem z wachy około godziny 22.00 do swojego domu. Po ujechaniu około 4 km wiejskimi drogami, na skrzyżowaniu niedaleko kościoła spotkała go niecodzienna sytuacja. Mimo, że panował mrok, biały gołąb nadleciał nagle w pobliże samochodu, a po chwili wzbił się do góry i znikł. Brat zapamiętał to dobrze, wywarło to na nim duże wrażenie.

Był trzeźwy i nie ma mowy o żadnym przewidzeniu. My myślimy, że to znak od umarłej babci, która lubiła mojego brata. Czy spotkaliście się już kiedyś z takimi opowieściami? Czy biały gołąb ma związek ze śmiercią bliskich osób? Co oznacza pojawienie się białego gołębia bliskiemu zmarłego?

Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Obiekt UFO w postaci kuli światła śledzony przez 2 samoloty
Nie, 29 lip 2018 21:18 komentarze: brak czytany: 1680x

Witam serdecznie. Na Państwa prośbę przesyłam jeszcze raz opis i poglądowy plik z rysunkiem zdarzenia, które wydarzyło się ok 3-4 lat temu. Już dokładnie nie pamiętam.Całe to zdarzenie dotyczy obserwacji kuli światła i śledzenia jej przez 2 samoloty! Niestety nie posiadam na to dowodów w postaci filmu lub  zdjęcia. Jednak to było jak najbardziej prawdziwe. Było to lato, ciepła noc. Siedziałem.......

czytaj dalej

Witam serdecznie. Na Państwa prośbę przesyłam jeszcze raz opis i poglądowy plik z rysunkiem zdarzenia, które wydarzyło się ok 3-4 lat temu. Już dokładnie nie pamiętam.



Całe to zdarzenie dotyczy obserwacji kuli światła i śledzenia jej przez 2 samoloty! Niestety nie posiadam na to dowodów w postaci filmu lub  zdjęcia. Jednak to było jak najbardziej prawdziwe. Było to lato, ciepła noc. Siedziałem na tarasie  bo w domu nie dało się wytrzymać z duchoty.

Nagle zobaczyłem na niebie jasny punkt, który przemieszczał się w linii prostej w miarę szybko z SW na NE. W pierwszej chwili pomyślałem, że może to być satelita albo jakieś inne ciało niebieskie. Tylko coś mi w tej układance nie pasowało.

W niedalekiej odległości za tą kulą światła zobaczyłem również inne światła, ale te były już jakieś takie bardziej swojskie. Były one ułożone w parach czerwone i zielone. Kolorowe światła przypominały te, które można zaobserwować na skrzydłach samolotów. Take obiekty były 2. Najdziwniejsze było to, że leciały dokładnie po tej samej linii  i w niedalekiej odległości od kuli światła, o której wspomniałem wcześniej. Wyglądało to jakby śledziły albo goniły ten obiekt. Śledziłem te obiekty dopóki nie zniknęły na horyzoncie za domami.
W załączeniu przesyłam rysunek w pliku jpg.
Jeśli chcieli by Państwo wykorzystać plik graficzny  lub opis zdarzenia na stronie to nie widzę problemu aby tak się stało.
Pozdrawiam
Załogant [dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Cień o kształcie sylwetki ludzkiej
Pt, 27 lip 2018 04:58 komentarze: 2 czytany: 1895x

Witam, Na początku chciałabym serdecznie pozdrowić całą Załogę Nautilusa i podziękować za ogrom świetnej pracy, którą wykonujecie (i mam nadzieję nigdy nie przestaniecie wykonywać! ;) ). Chciałabym podzielić się historią, która przytrafiła mi się w nocy z 15-go na 16-go czerwca 2018. Jest ona dla mnie swego rodzaju dowodem na to, że duchy (czy cokolwiek miałam okazję wtedy zobaczyć) nie są widziane.......

czytaj dalej

Witam, Na początku chciałabym serdecznie pozdrowić całą Załogę Nautilusa i podziękować za ogrom świetnej pracy, którą wykonujecie (i mam nadzieję nigdy nie przestaniecie wykonywać! ;) ). Chciałabym podzielić się historią, która przytrafiła mi się w nocy z 15-go na 16-go czerwca 2018. Jest ona dla mnie swego rodzaju dowodem na to, że duchy (czy cokolwiek miałam okazję wtedy zobaczyć) nie są widziane jedynie przez wzrok, ale również przez inny nieokreślony zmysł.

Otóż około godziny 1 paląc papierosa w oknie obserwowałam kota idącego przez plac zabaw. Nagle zwierzak zatrzymał się i jakby przyglądał się czemuś w miejscu gdzie ja niczego nie widziałam. Na początku nie zwróciłam na to uwagi, kociak poszedł dalej niewzruszony.

Nagle zauważyłam cień poruszający się dokładnie z miejsca w którym wcześniej zatrzymał się kot. Początkowo myślałam że to cień jakiejś muchy która przeleciała w poblizu latarni, ale cień przybrał ksztalt sylwetki człowieka. "Przeszedł" w kierunku zjeżdżalni i zniknął za drzewami.

Po chwili zaświeciła się latarnia w miejscu do którego szedł cień. (Latarnia która zapala się gdy wykryje ruch). Dodam że panowała absolutna cisza i jestem pewna że nikogo tam nie było. Najdziwniejszy był dla mnie fakt że widziałam zarys sylwetki niezwykle wyraźnie, a nie miałam na sobie okularów bez których mój zakres wyraźnego widzenia kończy się na odległości mniej więcej 2 metrów a mieszkam na 4 piętrze. Od tego zdarzenia minął już ponad miesiąc, a zaszokowanie tym doświadczeniem nadal mnie nie opuszcza.
Na tym zakończę, bo mam świadomość, że otrzymujecie Państwo wiele wiadomości. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam! ;)
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Spotkanie z dziwną istotą o czerwonych oczach
Czw, 26 lip 2018 13:32 komentarze: brak czytany: 2025x

Dzień dobry, chciałbym podzielić się pewną sytuacją z młodości, która nie daję mi spokoju. Ogólnie interesuję się zjawiskami niewyjaśnionymi, szczególnie UFO. Sam mam teraz 25 lat, ale w młodości pamiętam, że pytałem ludzi, czy widzieli właśnie takie "paranormalne" zjawiska - do tego stopnia się tym interesowałem. Ostatnio oglądając Youtube, natknąłem się na film, w którym było wyjaśnione, że obcy.......

czytaj dalej

Dzień dobry, chciałbym podzielić się pewną sytuacją z młodości, która nie daję mi spokoju.

Ogólnie interesuję się zjawiskami niewyjaśnionymi, szczególnie UFO. Sam mam teraz 25 lat, ale w młodości pamiętam, że pytałem ludzi, czy widzieli właśnie takie "paranormalne" zjawiska - do tego stopnia się tym interesowałem. Ostatnio oglądając Youtube, natknąłem się na film, w którym było wyjaśnione, że obcy, mogą być mezomorficzni, czyli mogą zmieniać swój kształt jaki dostrzegamy, według swojego uznania. Wiem, że dzisiaj jest w internecie wiele fantastycznych historii i moja nie będzie zbyt imponująca, ale może się Państwu do czegoś przyda.

Miałem wtedy jakieś 7-8 lat - coś koło tego. Byłem z ojcem na rybach, na jeziorze niedaleko Iławy. Było to gdzieś popołudniu i siedzieliśmy sobie z wędkami nad brzegiem jeziora w takiej przecince między wysokimi trzcinami. Słyszałem, że coś łazi w trzcinach, co jest w sumie czymś normalnym, bo różne zwierzaki tam grasują. Nagle patrzymy i coś z tych trzcin wylazło. Jako, że było to dawno i byłem bardzo młody, dokładnie nie pamiętam jak to wyglądało, ale było to futrzaste i miało gdzieś 1,2-1,5m wzrostu. Poruszało się to na dwóch nogach i było wyprostowane jak człowiek. Ta postać popatrzyła na nas chwilę, a my na nią i sobie poszła w kierunku, w którym przyszła.

Co ciekawe w tej historii, że mimo, że interesowałem się takimi zjawiskami, do tej pory, nie uważałem, tego za nic nadzwyczajnego. Nawet wtedy ta sytuacja nie była dla nas dziwna i nie poruszaliśmy tego tematu. Sam próbowałem ostatnio porozmawiać o tym z ojcem, ale on zbytnio nie chcę rozmawiać o takich rzeczach, choć jak sam mi powiedział widział Gdańsku, gdzie mieszkamy dokładnie duży obiekt UFO. Co do tej sytuacji z nad jeziora również ją potwierdził i dodał, tylko że z tego co pamięta, miał czerwone oczy. Mój ojciec był policjantem, teraz jest na emeryturze i że tak powiem, nie jest zbyt przechylnie nastawiony do takich historii. Przyznam też, że jak pytałem za dzieciaka, wiele osób z najbliższego otoczenia (w tym rodziny) o takie rzeczy, sporo osób powiedziało mi, że widziała coś dziwnego.

[dane do wiad. FN]

/wiadomość dotarła na pokład okrętu Nautilus 26 lipca 2018/




zwiń tekst



Niezwykłe zjawisko na nocnym niebie w Bydgoszczy (15 lipca 2018)
Czw, 19 lip 2018 06:55 komentarze: 1 czytany: 3232x

Witam załogę Nautilusa, Chciałbym zdać relację z tego co ujrzałem dwa dni temu z piątkowej na sobotnią noc dokładnie 15 lipca 2018r. o godzinie 00.12. Paląc papierosa na dachu kamienicy, w której mieszkam. Obserwowałem sobie życie nocy w moim rodzimym mieście Bydgoszcz, prawie przy skrzyżowaniu ulic Jackowskiego/Śląska. Niebo było dość przejrzyste i gdzieniegdzie zawieszone były nisko chmury. Zaznaczam.......

czytaj dalej

Witam załogę Nautilusa, Chciałbym zdać relację z tego co ujrzałem dwa dni temu z piątkowej na sobotnią noc dokładnie 15 lipca 2018r. o godzinie 00.12. Paląc papierosa na dachu kamienicy, w której mieszkam. Obserwowałem sobie życie nocy w moim rodzimym mieście Bydgoszcz, prawie przy skrzyżowaniu ulic Jackowskiego/Śląska.
Niebo było dość przejrzyste i gdzieniegdzie zawieszone były nisko chmury. Zaznaczam na wstępie, że nie było silnego wiatru gdyż siedziałem na t-shircie i nie odczuwalem dyskomfortu. Przy około 2 minucie palenia ujrzałem zwykły meteor w okolicach między wschodem, a południem na wysokości trzech dłoni od widnokregu (horyzontu). Lecz to tylko wstęp do dalszych zdarzeń.

Otóż chciałbym wam opisać coś co nie daje mi spokoju jest poniedzialek minęły dwa dni odkąd obserwuję codziennie niebo po 3h-4h między 23-3, żeby udowodnić sobie, że to musiały być ptaki, lecz na nic to się zdało dlatego pisze do was, gdyż jesteście jedynymi osobami, którego by mi uwierzyły, a przynajmniej sami próbowali analizować co to mogło być.
Dosłownie 2-3 sekundy po ujrzeniu tego meteoru, poczułem wielkie zaniepokojenie, gdy ujrzałem dziwne światła na wysokości dwóch dłoni od widnokregu, około wschodu.

Dosłownie zaparło mi dech w piersi i powiedziałem co jest kur... . Między chmurami przelatywały obiekty jeden za drugim jakby kule, zostawiajace lekka smuge. Były w tym momencie koloru zielonego takiego samego jak tworzy zorza polarna, ale nie były jaskrawe dawały delikatne światło jak te lampki fluidowe. Działo się to cholernie szybko, tam straciłem z nimi kontakt nagle obiektu te zazwróciły. Wyłoniły się z chmur i pędzily w kierunku południa obniżając swój pułap. Wtedy zobaczyłem, że jest to coś nadzwyczajnego trzy kule mające jeszcze ten kolor zielonkawy tworzyły grot przy czym dwa tylne ramiona grotu wciąż wymienialy się miejscami, za nimi w odstępie na oko 3 palców leciało 4-5 takich samych obiektów, ale tworzyły symetryczny łuk (parabole), ktorej brzuch był wypukły ku ogonowi formacji. Nie jestem w stanie stwierdzic ile ich było dokładnie dlatego mówię 4-5 cholernie szybko to się działo, a ja skupialem uwagę bardziej na tym grocie, gdyż obiawialem się, że poleci w moją stronę.

Gdy obiekty te dolatywaly już do okolic poludniowego-wschodu zrobiły się krwisto czerwone! Po czym nagle jakby (podnosząc dzioby statków powietrznych i lecąc do góry nogami- takby ten manewr wykonały wojskowe samoloty) pedzily znów w kierunku wschodu utrzymując cały czas ta sama formację grot i łuk i do cholery jasnej! caly czas w tym grocie dwie boczne kule wymienialy się miejscami i znów zaczęły wszystkie obiekty robić zielonkawe i znikły znikły chmurach Ale już z nich nie wyleciały.

Mogłem to nagrać smartfonem, ale wiedziałem, że to się nie uda. Po pierwsze trwało to bardzo szybko 15-20 sekund max, po drugie zdawałem sobie sprawę, że nie dam rady uwiecznić tego telefonem, gdyż wielokrotnie paląc papierosy ma dachu próbowałem uchwycić piękny księżyc albo lecące metoryty i wychodził efefkt dużo mniejszy niż potrafi dotrzeć człowiek gołym okiem.
Ps. Wiadomość dla redakcji proszę o nie udostępnianie moich danych osobowych wolę zostać anonimowy zdaje sobie sprawę jak ludzie traktują osoby które coś tam widziały.

/grafika z Archiwum FN/


I jeszcze jedna obserwacja dokonana tego samego dnia, czyli 15 lipca.

[...] Chciałbym podzielić się z Państwem obserwacją jaką dokonałem w dniu 15 lipca 2918 w miejscowości Kiełczów. Około godziny 22:00, zauważyłem na niebie lecący punkt. Punkt zatrzymał się nad okolicznym polem i zaczął świecić mocnym białym światłem. To światło pulsowało. Po 1 minucie, biała kula poleciała w tym samym kierunku skąd przyleciała. Światło zgasło były tylko kolorowe słabo widoczne światła. Zrobiłem zdjęcie tej kuli. Może jest to dron, ale nic nie słyszałem, a obiekt świecił tak, że mnie raził. Jego światło pulsowało!

Może ktoś z okolic Wrocławia, Kiełczowa, Kiełczówka to widział. [...]



zwiń tekst



Dziwne światła na niebie i historia z czarną postacią - moje wspomnienie z dzieciństwa
Pt, 13 lip 2018 12:46 komentarze: 3 czytany: 2496x

[...] Witam. Pisałam już do Państwa kiedyś w sprawie swoich przeczuć. Dziś chcę jednak powiedzieć o swoim wspomnieniu dzieciństwa, które wróciło do mnie niedawno, oraz o pewnej dziwnej historii rodzinnej. Zacznijmy od wspomnienia. Był to rok chyba 1997, więc miałam niecałe 6 lat, ale wszystko pamiętam wyraźnie. Szłam wtedy z mamą i bratem po tatę do pracy. Przechodziliśmy obok sporego skweru, .......

czytaj dalej

[...] Witam. Pisałam już do Państwa kiedyś w sprawie swoich przeczuć. Dziś chcę jednak powiedzieć o swoim wspomnieniu dzieciństwa, które wróciło do mnie niedawno, oraz o pewnej dziwnej historii rodzinnej.

 Zacznijmy od wspomnienia. Był to rok chyba 1997, więc miałam niecałe 6 lat, ale wszystko pamiętam wyraźnie. Szłam wtedy z mamą i bratem po tatę do pracy. Przechodziliśmy obok sporego skweru, kiedy pomiędzy drzewami zauważyłam sześć czerwonych świateł tworzących sześciokąt. Wskazałam go palcem i zapytałam czy to samolot, a mama popatrzyła w tamtą stronę i usłyszałam tylko jak głośno wdycha powietrze. Staliśmy tak przez dłuższą chwilę wpatrując się w tamto miejsce, a chwilę później mama dziwnym (jakby wypranym z uczuć) głosem powiedziała, że nie powinniśmy się tym interesować i musimy iść dalej. Ruszyła do przodu, a ja jeszcze chwilę patrzyłam w tamtą stronę i zdążyłam zaobserwować, jak obiekt rozpływa się w powietrzu. Wracając do domu we czwórkę, nie zaobserwowaliśmy już nic dziwnego.

Kiedy pytałam mamę, czy coś pamięta z tamtej nocy, odpowiedziała, że nie. Brat pamięta tylko czerwone światła i strach. Do tej pory myśleliśmy, że to sen, ale na to wygląda, że byliśmy w błędzie.

 Jakieś 13 lat później w naszym domu zaczęły dziać się rzeczy niewytłumaczalne. Ważne dla historii, jest to, że w sypialni rodziców jest wejście na strych. Zaczęło się od tego, że pewnego wieczoru babcia, stojąc w kuchni, usłyszała odgłos otwierania drzwi do domu, a potem drzwi prowadzących z wiatrołapu do salonu.

Myślała, że to mój brat, ale gdy weszła do salonu, nie zastała tam nikogo. Od tamtej pory zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Ucierpiał zwłaszcza mój tata. W nocy, gdy spał, jakaś czarna postać siadała na nim i dusiła go. Sama wielokrotnie słyszałam i widziałam, jak ojciec przez sen wyrywał się jej i wrzeszczał. W końcu zaczęliśmy spać wszyscy razem. Pewnego razu przebudziłam się w środku nocy i zobaczyłam jak coś czarnego pełznie przez pokój od strony wejścia na strych i siada okrakiem na klatce piersiowej mojego taty. Miało cztery dugie i chude kończyny przymocowane do tułowia, chyba nie miało głowy. Cała sylwetka spowita była jakby czarną mgłą.

Gdy zobaczyłam, co robi zerwałam się na równe nogi, a istota zniknęła. Rano opowiedziałam tacie, co widziałam, a on potwierdził, że we śnie widuje to samo. Od tamtej pory zaczęliśmy spać przy zapalonym świetle, bałam się sama iść do sypialni mimo, że wtedy miałam już skończone 18 lat. Mama chodziła do kościoła po wodę święconą. Codziennie ustawiała odkręcony słoiczek przy wejściu na strych, kilka razy rano zastaliśmy wodę rozlaną na podłodze. Wiele razy licho przewracało też poświęcone obrazki ustawione przy drzwiach. Szukaliśmy pomocy w Kościele. Wikary przyszedł i poświęcił wszystkie kąty domu, podziałało przez tydzień.

Na następnej wizycie na plebanii dowiedzieliśmy się, że trzeba wezwać księdza egzorcystę, a najbliższy jest bardzo zapracowany. Wszyscy już byliśmy wtedy na krawędzi załamania, mój najmłodszy, wtedy dziesięcioletni brat płakał co noc, nie chciał spać bez mamy. Drugi- dwa lata ode mnie młodszy- robił wszystko, żeby jak najkrócej przebywać w domu, gdyby mógł, spałby u kolegów. Ja bałam się wracać do domu ze szkoły. Cała sytuacja trawała około 2 miesiące, nie wiem, co sprawiło, że ustała. Od tamtej pory nic szczególnego się nie działo, oprócz sporadycznych odgłosów kroków na strychu.

 Odkąd pamiętam, bałam się chodzić na strych po zmroku mimo, że w dzień było to moje ulubione miejsce. Od tamtego zdarzenia boję sie tam pójść sama nawet w dzień mimo, że już trochę mam lat. Cały czas czuję na sobie czyjś wzrok, czuję też czyjąś obecność w jednym miejscu, w rogu pomieszczenia. Do tej pory nie wiemy dokładnie, co to była za siła.

 Z góry dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojej wiadomości i pozdrawiam. 




zwiń tekst



STRONA
1 16 17 18 19 20 21 22 50 67
Strona 19 / 67

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Ekipa FN wyrusza na Śląsk na operację Otwarte Niebo - wracamy w piątek.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 5 gru 2019 13:01 | Chciałem krótko potwierdzić relacje o dziwnym przelocie grupy obiektów z 3.12.2019 r w godzinach 6.00 widzinych z okolic Gniezna. Obiekty poruszały się z zachodu na wschód, w jednej lini, w miarę równych odległościach, tylko obiekt zamykający kolumnę odstawał od reszty nieznacznie. Wyglądem przypominały satelity ale jednak nieco wyrażniejsze i jakby na niższym puapie. Brak dzwięku i lamp pozycyjnych typowych dla samolotów. Liczba widzianych obiektów około 40, z tym że obserwacja była już w trakcie...

Dziennik Pokładowy

Środa, 2 października 2019 |  Jeden z moich znajomych powiedział, że czytając serwis Fundacji Nautilus wiele lat temu doznał czegoś, co nazwał ‘przebudzeniem’. To był jeden tekst, który zmienił całe jego życie, gdyż przed tym tekstem nie brał pod uwagę, że istnieje reinkarnacja, a po jego lekturze już był pewien, że wędrówka dusz jest prawdą.  Podobnie było z naszą drogą do filozofii Zen.

czytaj dalej

FILM FN

Olbrzymie UFO sfilmowane nad Kalifornią w USA - 10-19-2019

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.