Dziś jest:
Środa, 26 lutego 2020

Sytuacja z koronawirusem jest najpoważniejszym zagrożeniem z jakim przyszło się zmierzyć ludzkości od czasu średniowiecznej apokalipsy związanej z czarną ospą. Najważniejsze informacje są ukrywane przez chińskie władze.
Profesor Caitlin Rivers, specjalista od pandemii z 'Johns Hopkins Center for Health Security'

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




I wtedy 'Księżyc' zaczął się poruszać!
Czw, 9 sie 2018 10:50 komentarze: 2 czytany: 2462x

[...] Witam serdecznie. Chciałbym podzielić się z Wami historią, która spotkała mnie jakieś 12 lat temu. Zdarzenie to miało miejsce w Zbąszynku w województwie lubuskim. Gdy wracaliśmy do domu wieczorem, z wtedy jeszcze narzeczoną zobaczyliśmy nad blokiem piękny, duży księżyc.Tak nam się wtedy przez chwilę wydawało, że to był księżyc. Przystaneliśmy przed wejściem do bloku aby przez chwilę nacieszyć.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie. Chciałbym podzielić się z Wami historią, która spotkała mnie jakieś 12 lat temu. Zdarzenie to miało miejsce w Zbąszynku w województwie lubuskim. Gdy wracaliśmy do domu wieczorem, z wtedy jeszcze narzeczoną zobaczyliśmy nad blokiem piękny, duży księżyc.

Tak nam się wtedy przez chwilę wydawało, że to był księżyc. Przystaneliśmy przed wejściem do bloku aby przez chwilę nacieszyć oczy. Jakież było nasze zdziwienie gdy po paru sekundach "księżyc" ruszył w poziomie po linii prostej i zniknął nam za drzewami. Temu ruchowi nie towarzyszył żaden dźwięk, a to wszystko trwało kilka sekund. Staliśmy wtedy jeszcze dłuższą chwilę i próbowaliśmy to sobie jakoś wytłumaczyć. Ciekawe w tym wszystkim było to, że w ręku trzymałem wtedy w futerale kamerę którą pożyczyłem tego dnia.


[...] Do dzisiaj nie mogę odżałować, że w tamtym momencie nawet nie przyszło mi do głowy aby uwiecznić ten moment, ale z drugiej strony to wszystko działo się tak szybko i nieoczekiwanie...

[...] Po tym wszystkim rozejrzałem się jeszcze po okolicy czy ktoś mógł to jeszcze widzieć, ale najpewniej pora była już zbyt późna bo pomiędzy blokami nie było żywej duszy. Do dzisiaj gdy w towarzystwie rozmowa schodzi na "te" tematy zawsze z żoną przypominamy naszą historię i za każdym razem na ciele pojawia się u mnie gęsia skórka.

Ostatnio gdy rozmawiałem ze swoją teściową opowiedziała mi, że miała podobną sytuację. Około 20 lat temu z tego samego bloku będąc na balkonie również widziała poruszający się "księżyc". Pomimo, że interesuje się zjawiskami niewyjaśnionymi zawsze staram się podchodzić do tego z dystansem i próbuję to wytłumaczyć w sposób racjonalny. Niestety tego zdarzenia nie jestem w stanie zrozumieć.
Jestem ciekawy czy ktoś miał podobne zdarzenia z obiektem przypominającym księżyc i będącym tak wyraźnym. Nie był to obiekt który trzeba wypatrzeć gdzieś na niebie, mieliśmy wrażenie, że to dzieje się tuż nad naszymi głowami.
Pozdrawiam całą redakcję i czytelników.

[...] (dane osobowe tylko do wiadomości redakcji).




zwiń tekst



Córka odpowiedziała 'bawię się z dziadkiem'!
Czw, 9 sie 2018 07:56 komentarze: 5 czytany: 2551x

[...] witam chciałbym nawiązać do tematu dzieci które widzą duchy pochodzę z województwa wielkopolskiego tam znajduje się wioska o nazwie białośliwie mieszkałem przez pewien czas niedaleko tej miejscowosci i dowiedzialem sie zaskakujacych rzeczy otoz przypadkow dzieci ktore widza zmarlych bylo sporo to juz bylo zastanawiajace jeden z nich wygladal tak : gdy umarl dziadek rodzice postanowili nie informowac.......

czytaj dalej

[...] witam chciałbym nawiązać do tematu dzieci które widzą duchy pochodzę z województwa wielkopolskiego tam znajduje się wioska o nazwie białośliwie mieszkałem przez pewien czas niedaleko tej miejscowosci i dowiedzialem sie zaskakujacych rzeczy otoz przypadkow dzieci ktore widza zmarlych bylo sporo to juz bylo zastanawiajace jeden z nich wygladal tak : gdy umarl dziadek rodzice postanowili nie informowac o tym swojej corki , dziecko bylo male oni sami ciezko to przezywali wiec nie zabrali dziecka na pogrzeb i nic nie mowili o smierci poniewaz ciezko bylo im to wytlumaczyc 

i cala rodzina rowniez milczala  pare dni po pogrzebie rodzice zauwazli dziwna zabawe dziecka zapytali sie wiec co robisz a ono odpowiedzialo "bawie sie z dziadkiem" wstrzasnelo to cala rodzina , cala sytuacja moze by i nie wyszla poniewaz dlugo milczeli bojac sie krytyki ale podobne sytuacje spotykaly inne rodziny wiec postanowili powiedziec cecha laczaca te przypadki to wiek dzieci ktore widzialy zmarlych byl to orientacyjnie wiek 4-6 lat...

[...] Mam znajomą, której dziecko ma dar widzenia duchów. Wielokrotnie byłem świadkiem, jak rozmawia z kimś niewidzialnym, przekomarza się, czasami w milczeniu kiwa głową potakująco lub zaprzecza. Dziewczynka ma w tej chwili 3 latka i zapytana przez rodziców z kim rozmawia mówi na przykład: z tą panią co tam stoi w kącie i się uśmiecha. Ale tam nikogo nie ma. Niezwykły przypadek"




/poniżej ciekawy komentarz, który przeczytać można pod tym tekstem/

[...] Miałam podobne przeżycie w wieku 7 lat. Moi rodzice odebrali telefon w nocy i nie chcieli powiedzieć mi co usłyszeli , tylko kazali iść spać. Ja się akurat wybudziłam po wielce znaczącym śnie, gdzie śniło mi się, że jestem na pogrzebie dziadka, który leży w otwartej trumnie otoczonej rodziną ( nie wiem nawet czy miałam już taką świadomość, ze w tamtych czasach dokładnie tak było, że ludzie żegnali ciała przy otwartej trumnie). Byłam w śnie świadoma, że dziadek nie żyje. Nagle jednak dziadek się do mnie odezwał, czy chciałabym, aby on żył. Na co ja odpowiedziałam, że oczywiście, że chciałabym. Dziadek, więc wstał z tej trumny. Niestety nie był w takiej kondycji, jak przed śmiercią i musiałam go wozić na wózku inwalidzkim, Do wszystkich mijanych osób, mówił z radością w głosie i szczęściem - " Widzicie, moja rodzina chciała żebym żył i JA ŻYJĘ!!!" Te "JA ŻYJĘ" było bardzo mocno zaakcentowane. Wracając do sytuacji po telefonie, z wiedzą z mojego snu odparłam (ja 7 latka) - mama, ja wiem, że dziadek nie żyje, ale nie chcecie mi tego powiedzieć. Druga sprawa, dopiero po latach zrozumiałam ten sen w pełni:) Dziadek powiedział mi już wtedy, że on żyje nadal, że śmierć ciała to nie koniec, a wózek może miał symbolizować, że te życie ma trochę inną formę. Te jego "I JA ŻYJĘ" to miała być informacja, którą wiedział, że jak dorosnę rozszyfruję. Dziadka bardzo kochałam, bo był dobrym człowiekiem. Dziś mam 46 lat.



zwiń tekst



Usłyszałem śpiew, a potem to 'coś' zaczęło mnie dusić
Czw, 2 sie 2018 10:44 komentarze: 2 czytany: 2854x

[...] Witam serdecznie, Chciałbym opisać wam niezwykłe, a zarazem strasznie wydarzenie które działo się w moim zyciu. Otóż kiedy pewniej nocy gdy połozyłem się spać i zasnąłem przysniło mi się że leżę piętro niżej u mojej babci ( mieszkalismy wtedy z babcią i dziadkiem) w salonie, wszytsko było takie rzeczywiste, że zapomnialem że to jest sen do dziś pamiętam wszystkie szczegóły. A więc leżąc na łózku.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie, Chciałbym opisać wam niezwykłe, a zarazem strasznie wydarzenie które działo się w moim zyciu. Otóż kiedy pewniej nocy gdy połozyłem się spać i zasnąłem przysniło mi się że leżę piętro niżej u mojej babci ( mieszkalismy wtedy z babcią i dziadkiem) w salonie, wszytsko było takie rzeczywiste, że zapomnialem że to jest sen do dziś pamiętam wszystkie szczegóły.

A więc leżąc na łózku usłyszałem najpierw śpiew, jak w operze, dość przerażający, był dośc dziwny bo bez żadnych słów, pamiętam że przestraszylem się bardzo i chcialem wstać, jednak nie mogłem wogólę się ruszyc, jakbym był sparaliżowany, wobec czego chciałem zacząc wołać rodziców, pamiętam doskonale gdy zacząłem otwierać usta zaczęło coś mnie dusic, im bardziej staralem się wydobyć krzyk o pomoc tym bardziej "jakaś siła" w tym śnie mnie dusiła to było straszne, nie mogłem w ogole oddychac, czułem ucisk na klatce piersiowej...

Jednak po pewnym czasie  obudzilem się z przerażeniem i przez sekunde nie mogłem złapać powietrza, gdy usłyszała mnie moja matka przybiegła i powiedziała że to tylko senny koszmar, dalej spalem już bez problemu... parę dni później o moim śnie powiedzialem zakonnicy która uczyła nas religii, jej wzrok był dość dziwny, jakby coś wiedziałą ale nic nie powiedziałą, kazała jedynie się modlić do Matki Bożej... Jednak ppo jakimś czasie sen się powtorzył. To było około 2 lata później po przeprowadzce. Ten sam sen był bardzo podobny, lecz nie było dziwnego śpiewu, lecz parali i czułem jak powoli się dusze, to wszystko działo się na moim łozku,a nie tak jak wczesniej przysniło mi się to w salonie babci. Mimo ze minęło 2 lata od rozmowy z siostra, we śnie przypomniała mi sie Zdrowaśka!!! I co dziwne zarowno duszność jak i paraliż naprawdę ustapiły!! Jednak tej nocy ze starchu nie spalem do samego rana... opowiedzialem tę historię paru osobom, niektórzy uwierzyli a niektórzy nie, chciałęm podkreslić, że jestem wierzący, jednak do kościoal chodze sporadycznie.

Na ten temat wiele czytałem, między innymi zainteresowała mnie sprawa tzw. Zmor nocnych, o których pisano już w średniowieczu, mogły nawet zabijac... Nie wiem czy to prawda czy nie, ale może wy wiecie coś na ten temat, może ktoś miał podobne sny i potrafi w jakiś sposób to wyjaśnić? chciałbym rónież zachowac anonimowośc gdyż nie zalezy mi, że tak powiem na "zabłyśnięciu"

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Biały gołąb
Wt, 31 lip 2018 10:04 komentarze: 1 czytany: 2830x

[...] witam,  piszę bo nie potrafię znaleźć odpowiedzi.... Trzy dni temu wracając do domu samochodem ok.23,30 jechałam ulicą dobrze oświetloną.Z prawej strony jezdni ogrodzony siatką las a z lewej strony domki...niska zabudowa.W pewnym momencie zobaczyłam w odległości ok.50m. przed autem,jak mężczyzna stoi przy jezdni twarzą zwrócony w kierunku lasu. Pomyślałam,że zapewne wyszedł z psem na spacer.......

czytaj dalej

[...] witam,  piszę bo nie potrafię znaleźć odpowiedzi.... Trzy dni temu wracając do domu samochodem ok.23,30 jechałam ulicą dobrze oświetloną.Z prawej strony jezdni ogrodzony siatką las a z lewej strony domki...niska zabudowa.


W pewnym momencie zobaczyłam w odległości ok.50m. przed autem,jak mężczyzna stoi przy jezdni twarzą zwrócony w kierunku lasu. Pomyślałam,że zapewne wyszedł z psem na spacer więc zwolniłam autem.Mężczyzna ten ubrany był w ciemny kombinezon jednoczęściowy, nie oglądają się na boki czy jadą samochody /oprócz mnie nie jechało żadne auto/  wszedł na jezdnię i przeszedł na drugą stronę.

Gdy zbliżyłam się do tego miejsca mężczyzny nie było ,przeszedł przez siatkę.W siatce nie było żadnej dziury czy też furtki .Siatka odgradza Park .Duch?? dlaczego go widziałam?? a widziałam na pewno. Nigdy nie wierzyłam ,myślę realnie i wszystko ze mną ok.
pozdrawiam,

Ewa

[...]




 
[...] Witam. W czwartek rano umarła moja babcia. Mój brat cioteczny wracał samochodem z wachy około godziny 22.00 do swojego domu. Po ujechaniu około 4 km wiejskimi drogami, na skrzyżowaniu niedaleko kościoła spotkała go niecodzienna sytuacja. Mimo, że panował mrok, biały gołąb nadleciał nagle w pobliże samochodu, a po chwili wzbił się do góry i znikł. Brat zapamiętał to dobrze, wywarło to na nim duże wrażenie.

Był trzeźwy i nie ma mowy o żadnym przewidzeniu. My myślimy, że to znak od umarłej babci, która lubiła mojego brata. Czy spotkaliście się już kiedyś z takimi opowieściami? Czy biały gołąb ma związek ze śmiercią bliskich osób? Co oznacza pojawienie się białego gołębia bliskiemu zmarłego?

Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Obiekt UFO w postaci kuli światła śledzony przez 2 samoloty
Nie, 29 lip 2018 21:18 komentarze: brak czytany: 1766x

Witam serdecznie. Na Państwa prośbę przesyłam jeszcze raz opis i poglądowy plik z rysunkiem zdarzenia, które wydarzyło się ok 3-4 lat temu. Już dokładnie nie pamiętam.Całe to zdarzenie dotyczy obserwacji kuli światła i śledzenia jej przez 2 samoloty! Niestety nie posiadam na to dowodów w postaci filmu lub  zdjęcia. Jednak to było jak najbardziej prawdziwe. Było to lato, ciepła noc. Siedziałem.......

czytaj dalej

Witam serdecznie. Na Państwa prośbę przesyłam jeszcze raz opis i poglądowy plik z rysunkiem zdarzenia, które wydarzyło się ok 3-4 lat temu. Już dokładnie nie pamiętam.



Całe to zdarzenie dotyczy obserwacji kuli światła i śledzenia jej przez 2 samoloty! Niestety nie posiadam na to dowodów w postaci filmu lub  zdjęcia. Jednak to było jak najbardziej prawdziwe. Było to lato, ciepła noc. Siedziałem na tarasie  bo w domu nie dało się wytrzymać z duchoty.

Nagle zobaczyłem na niebie jasny punkt, który przemieszczał się w linii prostej w miarę szybko z SW na NE. W pierwszej chwili pomyślałem, że może to być satelita albo jakieś inne ciało niebieskie. Tylko coś mi w tej układance nie pasowało.

W niedalekiej odległości za tą kulą światła zobaczyłem również inne światła, ale te były już jakieś takie bardziej swojskie. Były one ułożone w parach czerwone i zielone. Kolorowe światła przypominały te, które można zaobserwować na skrzydłach samolotów. Take obiekty były 2. Najdziwniejsze było to, że leciały dokładnie po tej samej linii  i w niedalekiej odległości od kuli światła, o której wspomniałem wcześniej. Wyglądało to jakby śledziły albo goniły ten obiekt. Śledziłem te obiekty dopóki nie zniknęły na horyzoncie za domami.
W załączeniu przesyłam rysunek w pliku jpg.
Jeśli chcieli by Państwo wykorzystać plik graficzny  lub opis zdarzenia na stronie to nie widzę problemu aby tak się stało.
Pozdrawiam
Załogant [dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Cień o kształcie sylwetki ludzkiej
Pt, 27 lip 2018 04:58 komentarze: 2 czytany: 1992x

Witam, Na początku chciałabym serdecznie pozdrowić całą Załogę Nautilusa i podziękować za ogrom świetnej pracy, którą wykonujecie (i mam nadzieję nigdy nie przestaniecie wykonywać! ;) ). Chciałabym podzielić się historią, która przytrafiła mi się w nocy z 15-go na 16-go czerwca 2018. Jest ona dla mnie swego rodzaju dowodem na to, że duchy (czy cokolwiek miałam okazję wtedy zobaczyć) nie są widziane.......

czytaj dalej

Witam, Na początku chciałabym serdecznie pozdrowić całą Załogę Nautilusa i podziękować za ogrom świetnej pracy, którą wykonujecie (i mam nadzieję nigdy nie przestaniecie wykonywać! ;) ). Chciałabym podzielić się historią, która przytrafiła mi się w nocy z 15-go na 16-go czerwca 2018. Jest ona dla mnie swego rodzaju dowodem na to, że duchy (czy cokolwiek miałam okazję wtedy zobaczyć) nie są widziane jedynie przez wzrok, ale również przez inny nieokreślony zmysł.

Otóż około godziny 1 paląc papierosa w oknie obserwowałam kota idącego przez plac zabaw. Nagle zwierzak zatrzymał się i jakby przyglądał się czemuś w miejscu gdzie ja niczego nie widziałam. Na początku nie zwróciłam na to uwagi, kociak poszedł dalej niewzruszony.

Nagle zauważyłam cień poruszający się dokładnie z miejsca w którym wcześniej zatrzymał się kot. Początkowo myślałam że to cień jakiejś muchy która przeleciała w poblizu latarni, ale cień przybrał ksztalt sylwetki człowieka. "Przeszedł" w kierunku zjeżdżalni i zniknął za drzewami.

Po chwili zaświeciła się latarnia w miejscu do którego szedł cień. (Latarnia która zapala się gdy wykryje ruch). Dodam że panowała absolutna cisza i jestem pewna że nikogo tam nie było. Najdziwniejszy był dla mnie fakt że widziałam zarys sylwetki niezwykle wyraźnie, a nie miałam na sobie okularów bez których mój zakres wyraźnego widzenia kończy się na odległości mniej więcej 2 metrów a mieszkam na 4 piętrze. Od tego zdarzenia minął już ponad miesiąc, a zaszokowanie tym doświadczeniem nadal mnie nie opuszcza.
Na tym zakończę, bo mam świadomość, że otrzymujecie Państwo wiele wiadomości. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam! ;)
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Spotkanie z dziwną istotą o czerwonych oczach
Czw, 26 lip 2018 13:32 komentarze: brak czytany: 2151x

Dzień dobry, chciałbym podzielić się pewną sytuacją z młodości, która nie daję mi spokoju. Ogólnie interesuję się zjawiskami niewyjaśnionymi, szczególnie UFO. Sam mam teraz 25 lat, ale w młodości pamiętam, że pytałem ludzi, czy widzieli właśnie takie "paranormalne" zjawiska - do tego stopnia się tym interesowałem. Ostatnio oglądając Youtube, natknąłem się na film, w którym było wyjaśnione, że obcy.......

czytaj dalej

Dzień dobry, chciałbym podzielić się pewną sytuacją z młodości, która nie daję mi spokoju.

Ogólnie interesuję się zjawiskami niewyjaśnionymi, szczególnie UFO. Sam mam teraz 25 lat, ale w młodości pamiętam, że pytałem ludzi, czy widzieli właśnie takie "paranormalne" zjawiska - do tego stopnia się tym interesowałem. Ostatnio oglądając Youtube, natknąłem się na film, w którym było wyjaśnione, że obcy, mogą być mezomorficzni, czyli mogą zmieniać swój kształt jaki dostrzegamy, według swojego uznania. Wiem, że dzisiaj jest w internecie wiele fantastycznych historii i moja nie będzie zbyt imponująca, ale może się Państwu do czegoś przyda.

Miałem wtedy jakieś 7-8 lat - coś koło tego. Byłem z ojcem na rybach, na jeziorze niedaleko Iławy. Było to gdzieś popołudniu i siedzieliśmy sobie z wędkami nad brzegiem jeziora w takiej przecince między wysokimi trzcinami. Słyszałem, że coś łazi w trzcinach, co jest w sumie czymś normalnym, bo różne zwierzaki tam grasują. Nagle patrzymy i coś z tych trzcin wylazło. Jako, że było to dawno i byłem bardzo młody, dokładnie nie pamiętam jak to wyglądało, ale było to futrzaste i miało gdzieś 1,2-1,5m wzrostu. Poruszało się to na dwóch nogach i było wyprostowane jak człowiek. Ta postać popatrzyła na nas chwilę, a my na nią i sobie poszła w kierunku, w którym przyszła.

Co ciekawe w tej historii, że mimo, że interesowałem się takimi zjawiskami, do tej pory, nie uważałem, tego za nic nadzwyczajnego. Nawet wtedy ta sytuacja nie była dla nas dziwna i nie poruszaliśmy tego tematu. Sam próbowałem ostatnio porozmawiać o tym z ojcem, ale on zbytnio nie chcę rozmawiać o takich rzeczach, choć jak sam mi powiedział widział Gdańsku, gdzie mieszkamy dokładnie duży obiekt UFO. Co do tej sytuacji z nad jeziora również ją potwierdził i dodał, tylko że z tego co pamięta, miał czerwone oczy. Mój ojciec był policjantem, teraz jest na emeryturze i że tak powiem, nie jest zbyt przechylnie nastawiony do takich historii. Przyznam też, że jak pytałem za dzieciaka, wiele osób z najbliższego otoczenia (w tym rodziny) o takie rzeczy, sporo osób powiedziało mi, że widziała coś dziwnego.

[dane do wiad. FN]

/wiadomość dotarła na pokład okrętu Nautilus 26 lipca 2018/




zwiń tekst



Niezwykłe zjawisko na nocnym niebie w Bydgoszczy (15 lipca 2018)
Czw, 19 lip 2018 06:55 komentarze: 1 czytany: 3400x

Witam załogę Nautilusa, Chciałbym zdać relację z tego co ujrzałem dwa dni temu z piątkowej na sobotnią noc dokładnie 15 lipca 2018r. o godzinie 00.12. Paląc papierosa na dachu kamienicy, w której mieszkam. Obserwowałem sobie życie nocy w moim rodzimym mieście Bydgoszcz, prawie przy skrzyżowaniu ulic Jackowskiego/Śląska. Niebo było dość przejrzyste i gdzieniegdzie zawieszone były nisko chmury. Zaznaczam.......

czytaj dalej

Witam załogę Nautilusa, Chciałbym zdać relację z tego co ujrzałem dwa dni temu z piątkowej na sobotnią noc dokładnie 15 lipca 2018r. o godzinie 00.12. Paląc papierosa na dachu kamienicy, w której mieszkam. Obserwowałem sobie życie nocy w moim rodzimym mieście Bydgoszcz, prawie przy skrzyżowaniu ulic Jackowskiego/Śląska.
Niebo było dość przejrzyste i gdzieniegdzie zawieszone były nisko chmury. Zaznaczam na wstępie, że nie było silnego wiatru gdyż siedziałem na t-shircie i nie odczuwalem dyskomfortu. Przy około 2 minucie palenia ujrzałem zwykły meteor w okolicach między wschodem, a południem na wysokości trzech dłoni od widnokregu (horyzontu). Lecz to tylko wstęp do dalszych zdarzeń.

Otóż chciałbym wam opisać coś co nie daje mi spokoju jest poniedzialek minęły dwa dni odkąd obserwuję codziennie niebo po 3h-4h między 23-3, żeby udowodnić sobie, że to musiały być ptaki, lecz na nic to się zdało dlatego pisze do was, gdyż jesteście jedynymi osobami, którego by mi uwierzyły, a przynajmniej sami próbowali analizować co to mogło być.
Dosłownie 2-3 sekundy po ujrzeniu tego meteoru, poczułem wielkie zaniepokojenie, gdy ujrzałem dziwne światła na wysokości dwóch dłoni od widnokregu, około wschodu.

Dosłownie zaparło mi dech w piersi i powiedziałem co jest kur... . Między chmurami przelatywały obiekty jeden za drugim jakby kule, zostawiajace lekka smuge. Były w tym momencie koloru zielonego takiego samego jak tworzy zorza polarna, ale nie były jaskrawe dawały delikatne światło jak te lampki fluidowe. Działo się to cholernie szybko, tam straciłem z nimi kontakt nagle obiektu te zazwróciły. Wyłoniły się z chmur i pędzily w kierunku południa obniżając swój pułap. Wtedy zobaczyłem, że jest to coś nadzwyczajnego trzy kule mające jeszcze ten kolor zielonkawy tworzyły grot przy czym dwa tylne ramiona grotu wciąż wymienialy się miejscami, za nimi w odstępie na oko 3 palców leciało 4-5 takich samych obiektów, ale tworzyły symetryczny łuk (parabole), ktorej brzuch był wypukły ku ogonowi formacji. Nie jestem w stanie stwierdzic ile ich było dokładnie dlatego mówię 4-5 cholernie szybko to się działo, a ja skupialem uwagę bardziej na tym grocie, gdyż obiawialem się, że poleci w moją stronę.

Gdy obiekty te dolatywaly już do okolic poludniowego-wschodu zrobiły się krwisto czerwone! Po czym nagle jakby (podnosząc dzioby statków powietrznych i lecąc do góry nogami- takby ten manewr wykonały wojskowe samoloty) pedzily znów w kierunku wschodu utrzymując cały czas ta sama formację grot i łuk i do cholery jasnej! caly czas w tym grocie dwie boczne kule wymienialy się miejscami i znów zaczęły wszystkie obiekty robić zielonkawe i znikły znikły chmurach Ale już z nich nie wyleciały.

Mogłem to nagrać smartfonem, ale wiedziałem, że to się nie uda. Po pierwsze trwało to bardzo szybko 15-20 sekund max, po drugie zdawałem sobie sprawę, że nie dam rady uwiecznić tego telefonem, gdyż wielokrotnie paląc papierosy ma dachu próbowałem uchwycić piękny księżyc albo lecące metoryty i wychodził efefkt dużo mniejszy niż potrafi dotrzeć człowiek gołym okiem.
Ps. Wiadomość dla redakcji proszę o nie udostępnianie moich danych osobowych wolę zostać anonimowy zdaje sobie sprawę jak ludzie traktują osoby które coś tam widziały.

/grafika z Archiwum FN/


I jeszcze jedna obserwacja dokonana tego samego dnia, czyli 15 lipca.

[...] Chciałbym podzielić się z Państwem obserwacją jaką dokonałem w dniu 15 lipca 2918 w miejscowości Kiełczów. Około godziny 22:00, zauważyłem na niebie lecący punkt. Punkt zatrzymał się nad okolicznym polem i zaczął świecić mocnym białym światłem. To światło pulsowało. Po 1 minucie, biała kula poleciała w tym samym kierunku skąd przyleciała. Światło zgasło były tylko kolorowe słabo widoczne światła. Zrobiłem zdjęcie tej kuli. Może jest to dron, ale nic nie słyszałem, a obiekt świecił tak, że mnie raził. Jego światło pulsowało!

Może ktoś z okolic Wrocławia, Kiełczowa, Kiełczówka to widział. [...]



zwiń tekst



Dziwne światła na niebie i historia z czarną postacią - moje wspomnienie z dzieciństwa
Pt, 13 lip 2018 12:46 komentarze: 3 czytany: 2596x

[...] Witam. Pisałam już do Państwa kiedyś w sprawie swoich przeczuć. Dziś chcę jednak powiedzieć o swoim wspomnieniu dzieciństwa, które wróciło do mnie niedawno, oraz o pewnej dziwnej historii rodzinnej. Zacznijmy od wspomnienia. Był to rok chyba 1997, więc miałam niecałe 6 lat, ale wszystko pamiętam wyraźnie. Szłam wtedy z mamą i bratem po tatę do pracy. Przechodziliśmy obok sporego skweru, .......

czytaj dalej

[...] Witam. Pisałam już do Państwa kiedyś w sprawie swoich przeczuć. Dziś chcę jednak powiedzieć o swoim wspomnieniu dzieciństwa, które wróciło do mnie niedawno, oraz o pewnej dziwnej historii rodzinnej.

 Zacznijmy od wspomnienia. Był to rok chyba 1997, więc miałam niecałe 6 lat, ale wszystko pamiętam wyraźnie. Szłam wtedy z mamą i bratem po tatę do pracy. Przechodziliśmy obok sporego skweru, kiedy pomiędzy drzewami zauważyłam sześć czerwonych świateł tworzących sześciokąt. Wskazałam go palcem i zapytałam czy to samolot, a mama popatrzyła w tamtą stronę i usłyszałam tylko jak głośno wdycha powietrze. Staliśmy tak przez dłuższą chwilę wpatrując się w tamto miejsce, a chwilę później mama dziwnym (jakby wypranym z uczuć) głosem powiedziała, że nie powinniśmy się tym interesować i musimy iść dalej. Ruszyła do przodu, a ja jeszcze chwilę patrzyłam w tamtą stronę i zdążyłam zaobserwować, jak obiekt rozpływa się w powietrzu. Wracając do domu we czwórkę, nie zaobserwowaliśmy już nic dziwnego.

Kiedy pytałam mamę, czy coś pamięta z tamtej nocy, odpowiedziała, że nie. Brat pamięta tylko czerwone światła i strach. Do tej pory myśleliśmy, że to sen, ale na to wygląda, że byliśmy w błędzie.

 Jakieś 13 lat później w naszym domu zaczęły dziać się rzeczy niewytłumaczalne. Ważne dla historii, jest to, że w sypialni rodziców jest wejście na strych. Zaczęło się od tego, że pewnego wieczoru babcia, stojąc w kuchni, usłyszała odgłos otwierania drzwi do domu, a potem drzwi prowadzących z wiatrołapu do salonu.

Myślała, że to mój brat, ale gdy weszła do salonu, nie zastała tam nikogo. Od tamtej pory zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Ucierpiał zwłaszcza mój tata. W nocy, gdy spał, jakaś czarna postać siadała na nim i dusiła go. Sama wielokrotnie słyszałam i widziałam, jak ojciec przez sen wyrywał się jej i wrzeszczał. W końcu zaczęliśmy spać wszyscy razem. Pewnego razu przebudziłam się w środku nocy i zobaczyłam jak coś czarnego pełznie przez pokój od strony wejścia na strych i siada okrakiem na klatce piersiowej mojego taty. Miało cztery dugie i chude kończyny przymocowane do tułowia, chyba nie miało głowy. Cała sylwetka spowita była jakby czarną mgłą.

Gdy zobaczyłam, co robi zerwałam się na równe nogi, a istota zniknęła. Rano opowiedziałam tacie, co widziałam, a on potwierdził, że we śnie widuje to samo. Od tamtej pory zaczęliśmy spać przy zapalonym świetle, bałam się sama iść do sypialni mimo, że wtedy miałam już skończone 18 lat. Mama chodziła do kościoła po wodę święconą. Codziennie ustawiała odkręcony słoiczek przy wejściu na strych, kilka razy rano zastaliśmy wodę rozlaną na podłodze. Wiele razy licho przewracało też poświęcone obrazki ustawione przy drzwiach. Szukaliśmy pomocy w Kościele. Wikary przyszedł i poświęcił wszystkie kąty domu, podziałało przez tydzień.

Na następnej wizycie na plebanii dowiedzieliśmy się, że trzeba wezwać księdza egzorcystę, a najbliższy jest bardzo zapracowany. Wszyscy już byliśmy wtedy na krawędzi załamania, mój najmłodszy, wtedy dziesięcioletni brat płakał co noc, nie chciał spać bez mamy. Drugi- dwa lata ode mnie młodszy- robił wszystko, żeby jak najkrócej przebywać w domu, gdyby mógł, spałby u kolegów. Ja bałam się wracać do domu ze szkoły. Cała sytuacja trawała około 2 miesiące, nie wiem, co sprawiło, że ustała. Od tamtej pory nic szczególnego się nie działo, oprócz sporadycznych odgłosów kroków na strychu.

 Odkąd pamiętam, bałam się chodzić na strych po zmroku mimo, że w dzień było to moje ulubione miejsce. Od tamtego zdarzenia boję sie tam pójść sama nawet w dzień mimo, że już trochę mam lat. Cały czas czuję na sobie czyjś wzrok, czuję też czyjąś obecność w jednym miejscu, w rogu pomieszczenia. Do tej pory nie wiemy dokładnie, co to była za siła.

 Z góry dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojej wiadomości i pozdrawiam. 




zwiń tekst



Moje niezwykłe doświadczenia z dzieciństwa z wychodzeniem z ciała
Czw, 12 lip 2018 13:56 komentarze: brak czytany: 2191x

[...] Jestem bardzo wdzięczny za Wasz wkład w próbę poznania działania mechanizmów świata. Zrelacjonuję w skrócie moje doświadczenie życia, może się przyda. Przez pierwsze lata życia (podobno od kiedy miałem 2 lata) miałem w/g lekarzy stany lękowe, lecz żaden z nich nie był w stanie podać ich przyczyny. Polegały one na tym, że czasami po obudzeniu się biegałem i krzyczałem jak szalony. Z mojej perspektywy.......

czytaj dalej

[...] Jestem bardzo wdzięczny za Wasz wkład w próbę poznania działania mechanizmów świata. Zrelacjonuję w skrócie moje doświadczenie życia, może się przyda. Przez pierwsze lata życia (podobno od kiedy miałem 2 lata) miałem w/g lekarzy stany lękowe, lecz żaden z nich nie był w stanie podać ich przyczyny. Polegały one na tym, że czasami po obudzeniu się biegałem i krzyczałem jak szalony. Z mojej perspektywy 90% tych sytuacji wyglądało następująco :

jest polana obok lasu, na niej domek/przyczepa kempingowa (dokładnie nie pamietam). Obok stoi stół przy którym siedzę, na przeciwko mnie siedzi dziewczynka i o czymś rozmawiamy. Po rozmowie wstaje od stołu, odchodzę w kierunku dziur w polanie, które wyglądają jak betonowe kręgi do budowy studni. Następnie wskakuje do jednej z dziur i zaczynam spadać, co chwilę zajmuje, aby widząc już świat z perspektywy kamery stojącej w pokoju gdzie śpi moje dziecięce ciało zobaczyć jak jedno ciało wpada w drugie. W tym momencie budzę się jako dziecko totalnie przerażone, biegam i krzyczę.

Z wiekiem sytuacja zaczeła się modyfikować. Rozpoczął się czas widzenia. Wydaje mi się że miałem ok 9,10 lat). Widziałem kilka razy coś co dziś nazwał bym aurą, latającą jasną kulę, siebie z jakby zewnętrznych kamer, pierwszy raz wychodziłem z ciała. Podejrzewam, że przez to że były to miłe wspomnienia ( w porównaniu z tym co miało nastąpić) że niewiele z nich pamiętam, ale nie wiem tak naprawdę. A to co miało nastąpić trwało od ok 11 do 25 roku życia, z przewagą bycia nastolatkiem.

Dzisiaj wiem, że po prostu często wychodziłem z ciała, ale w naszej kulturze nikt nas o takich rzeczach nie uczył więc wychowywany jak normalny człowiek zachodu, myślałem że jestem chory i sam się zgłaszałem do psychiatrów i psychologów, jednak żaden z nich nie mial pojęcia co mi jest, co doprowadziło mnie w wieku 27 lat do egzorcysty. Po tej wizycie zrozumiałem, że nikt nic nie wie i pora porzucić szukanie pomocy na zewnątrz i czas spojrzeć wewnątrz.
Wychodzenie z ciała kiedy się nie wie o co chodzi i jest się przerażonym dzieckiem w moim przypadku owocowało tym, że większość nocy swojego życia spędziłem bojąc się zasnąć, stojąc i kręcąc się w kółko bojąc się tego co jest za mną, trzymając różne akcesoria do obrony w sypialni. Poza stresem w "normalnym" życiu sprawia to niezaliczanie porannych zajęć w szkole i na studiach, wiecznym niewyspaniem itp.

Piszę ten fragment nie po to by wyrzucić żal, tylko żeby ludzie którzy mają dzieci wychodzące z ciał wiedzieli i dali im jakieś wskazówki, żeby nie cierpiały a nie wysyłali do lekarzy lub bagatelizowali.
Jednym ze światów do których się trafia po drodze do lub z ciała jest świat wyobraźni (tak mi się wydaje, ponieważ żadne rzeczy które się w nim zdarzyły nie miały nigdy wpływu na życe tu), który w doznawaniu go niczym nie różni się od "rzeczywistoci"(posiadanie osobowości, tok myślowy, bodźce i upływ czasu są normalne), różni się tym, że spełnia twoje oczekiwania (jak świadomy sen), więc jak jesteś przerażonym dzieckiem to przeżywasz prawdziwy koszmar, gdyż ze strachu powstają straszne rzeczy które przeżywa się totalnie realistycznie.


Np. mam ok 17 lat, w tym wieku znam już mechanizm: czuje że w nocy będę miał paraliż, ale znam jakieś sposoby żeby przeczekać, może nawet szybko się "obudzić". Po wyjściu z ciała (niestety nie wiem wtedy, że jestem poza ciałem i nie mając już ciała muszę się nauczyć inaczej poruszać, tylko wydaje mi się że "jakieś złe siły" mną motają i rzucają po pokoju jak w egzorcyscie:). Później następuje kolejny etap (wizje lub inne światy) z których czasami przechodziłem do świadomego snu. Tej nocy właśnie na świadomym śnieniu się skończyło. Wstaje zmęczony i spocony z łóżka (przy wychodznieu z ciała moje fizyczne ciało potrafiło się bardzo rozgrzać) i idę do kuchni, otwieram lodówkę i wyjmuje zimną wodę, piję i nagle połowa mojego ciała zostaje sparaliżowana (przeżyłem to kiedyś na żywo przy mocnym porażniu prądem). Leże przestraszony na podłodzę w kuchni, przybiega moja mama, ma szaleństwo w oczach, wydaje dziwne dzwięki i jak zwierz czteronożny, na czworakach zaczyna mnie gryźć i zjadać żywcem. z czego wszystkie doznania fizyczne i psychiczne są totalnie ralistyczne. Chwilę później budze sie w łóżku. Bywały sytuacje które się jakby zapętlały czasoprzestrzennie i powtarzały jak w dniu świastaka (na szczęscie nie cały dzien tylko kilkanaście minut na oko), ale doprowadza to do sytuacji kiedy codzienna niepewność w rozróżnieniu tego co naprawdę od reszty jest stresujące, aż w końcu staje się bez znaczenia i się dostaje depresji:)

Dlatego proszę jeżeli jesteście w stanie coś przekazać rodzicom takich dzieci żeby się nie męczyły i później nie żałowały. Całe życie błagałem dzień w dzień żeby koszmar się skończył i była to super psychodeliczna przeprawa i skończyło się i teraz żałuję. Miałem możliwość wychodzenia z ciała i zwiedzania innych światów i tego świata z innych perspektyw a brak edukacji w tej kwesti i strach spowodoały że cierpiałem i bałem się zamiast sie uczyc , i uwsteczniałem zamiast rozwijać. Teraz mimo prób i chęci jestem chwilowo uwięzioiny w moim robociku. Dużo o tym napisałem, ale naprawdę jak bym mógł chcialbym oszczedzić innym takim cierpienia.



Żeby już nie przedłużać w skrócie:
światy które odwiedziłem:
1.świat snu
a)"tradycyjny" sen + świadomy (świat ten sam)
b)sny opierające się na poszczególnych zmysłach
c)sny niebieskie - w tym kolorze śniły mi się rzeczy z przyszłości, warto zaznaczyć że nie były to nigdy ważne światowe wydarzenia, ani nawet własne bardzo istotne momenty, tylko fragmenty zazwyczaj życia codziennego.
Z własnego badania tego zjawiska wiem, że nie sposób jest zmienić toku wydarzeń niezależnie od podjętych prób, albo po prostu ja nie potrafię.
d)udawana rzeczywistość (w moim przypadku zawsze okrutna, ale pewnie nie musi taka być dla innych)
2. Poza ciałem:
a)bez ciała w tym świecie ze świadomością sytuacji, z emocjami
b)bez ciała w tym świecie z poczuciem pastelowej ciepłej miłości bez specjalnej woli powrotu do ciała
c) srebrna siatka w czarnej przestrzeni z kulami na łączeniach siatki, bez poczucia istanienia, bez czasu, bez wspomnień, bez niczego jakkolwiek trudno to opisać.
d)świat z którego się wskakuje tutaj (polana z wizji w dzieciństwie)
e)i rózne dziwne które nie wiem jak skategoryzować i opisać, jakby krótkie wystrzały z ciała podczas medytacji.
3.na jawie:
[to mozecie pominąć w czytaniu bo nie wiem czy będe w stanie to wyjaśnić] pisze o tym bo dzieje się w to rzeczywistośći w której przebywamy i może kiedyś się przyda.
Jest to rzecz trudna do opisania, przez co pewne trudna do zrozumienia, ale może kiedyś się spotkaliście lub spotkacie z czyms takim. Nazywam to dniem ze snem. Mechanizm jest taki;
w ciągu jednego dnia przewija się przeze mnie jeden sen chronologicznie, sen który znam, ale którego nie pamiętam, który widze nie widząc go. Nie chce żeby brzmiało to jakoś mistycznie, albo dziwnie, jest to tylko opis bodzca trudnego do opisania. Mam uczucie że dzień idzie chronologicznie do snu który kiedyś miałem. kilkadziesiat razy takiego dnia sytuacja, dzwięk, obraz, myśl czy cokolwiek co można pewnie ograniczyć do nazwy bodziec wyzwala we mnie (jakby przenosi mnie na chwile, uczucie podobne jak kiedy nagle przypomnisz sobie że ziemniaki są na ogniu jak jesteś już w daleko od domu, tyle że bez strachu, chodzi o ten moment przeniesienia kiedy widzisz w wyobrazni garnek na ogniu jak widziałes go po raz ostatni który wyskakuje nagle zasłaniając aktualnie obserwowaną rzeczywistość) widzenie kawałka snu, który wiem że widzę i poznaje ale naprawdę go nie widzę i nie pamiętam. Wiem tylko że jest chronologicznie i na miejscu
Podejrzewam, że nikt nie wie gdzie, ani czym jest i o co chodzi tak naprawdę, ale łącząc doświadczenia może dojdziemy chociaż do poznania mechanizmu, dlatego chętnie odpowiem wszelkie na pytania.
Nie bierzcie za pewnik co u mnie wystepowało w jakim wieku co do roku, gdyż nie jestem 100% pewien. Na pewno w pierwszych latach życia była polana, pózniej wychodzenie. Światy podzieliłem jak mi się wydaje, bo jak jest nie wiem. Jako kryterium przyjąłem mocno wyczuwalną róznicę w jakości doświadczenia

Dziękuje że szukacie odpowiedzi
życzę Wam wszystkiego co dla Was najlepsze
[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Kręgi pod zamkniętymi powiekami i spotkanie z Leszkiem Szumanem
Śr, 11 lip 2018 07:47 komentarze: brak czytany: 2514x

[...] Witam wszystkich przeglądających "Nautilusa" Chcę przedstawić swoją historię sprzed wielu, wielu lat (gdzieś z początku lat 80-tych. Uczyłem się w Technikum odległego o około 98 km od miejscowości, w której mieszkałem z rodzicami i przyjechałem do domu rodzinnego na ferie zimowe. Będąc tam w szkole "zakochałem się w dziewczynie" Byłem wtedy chyba w 3 klasie (ona nawet mnie nie zauważała). Pewnej.......

czytaj dalej

[...] Witam wszystkich przeglądających "Nautilusa" Chcę przedstawić swoją historię sprzed wielu, wielu lat (gdzieś z początku lat 80-tych. Uczyłem się w Technikum odległego o około 98 km od miejscowości, w której mieszkałem z rodzicami i przyjechałem do domu rodzinnego na ferie zimowe.

Będąc tam w szkole "zakochałem się w dziewczynie" Byłem wtedy chyba w 3 klasie (ona nawet mnie nie zauważała). Pewnej nocy bardzo chciałem ją zobaczyć. Zacząłem mocno o niej myśleć i myśleć. Po pewnym czasie skod przymkniętych powiek zaczęły napływać w moim kierunku "kręgi" energii na tle gwiazd. Zobaczyłem wtedy jej dom. Przez kilka lat myślałem, że to przewidzenia, ale będąc w wojsku w Szczecinie spotkałem w pociągu Leszka Szumana (autor "Życie po śmierci". On potwierdził, że coś takiego (widzenie na odległość) istnieje. Teraz wiem, że mam kolor radiestezyjny INDYGO i potrafię różczką znaleść źródło wody. Potrafię też (oczywiście po ćwiczeniach) przy użyciu wahadełka odczytywać zadawane przez innych odpowiedzi na pytania dotyczące przyszłości.
Pozdrawiam [...]

/poniżej zdj. Leszka Szumana - Archiwum FN/


/okładka jego najsłynniejszej książki - Archiwum FN/




zwiń tekst



Miałem połączenie telepatyczne z moją dziewczyną
Wt, 10 lip 2018 07:30 komentarze: 1 czytany: 2417x

[...] Witam wszystkich, To moja historia sprzed prawie 10 lat. Poznałem wspaniałą dziewczynę, w której się zakochałem (teraz jesteśmy ze sobą) na początku spotykaliśmy się tylko w weekendy. Chcieliśmy być razem ale wychodziło inaczej. Zaczęliśmy z tego pragnienia rozmawiać ze sobą telepatycznie i przesyłaliśmy sobie nawet spakowane informacje (jak w zip lub rar). Na początku wydawało mi się, że to.......

czytaj dalej

[...] Witam wszystkich, To moja historia sprzed prawie 10 lat. Poznałem wspaniałą dziewczynę, w której się zakochałem (teraz jesteśmy ze sobą) na początku spotykaliśmy się tylko w weekendy. Chcieliśmy być razem ale wychodziło inaczej. Zaczęliśmy z tego pragnienia rozmawiać ze sobą telepatycznie i przesyłaliśmy sobie nawet spakowane informacje (jak w zip lub rar). Na początku wydawało mi się, że to mi się tylko wydaje, ale skonsultowałem to ze swoją polówka i potwierdziły się moje przypuszczenia, że to działo się naprawdę. Gdy zamieszkaliśmy razem to już się nie powtórzyło. Pozdrawiam [...]


Ostatnio mieliśmy w XXI PIĘTRZE historię o diable... dostaliśmy kolejną, którą publikujemy poniżej.

[...]  Opowiadała moja nieżyjąca już Mama. W 1940 roku rodzina mojej Mamy czyli moi dziadkowie, wujkowie i ciocie zostali zesłani na Sybir pierwszym transportem /było to w styczniu 1940 r/. Panował niewyobrażalny głód. Spotkali tam również innych Polaków i między innymi kobietę z gromadką małych dzieci. Ojciec tych dzieci a mąż tej kobiety brał udział w kampanii wrześniowej i nie było od niego żadnej wiadomości.

Trudno było samotnej matce wyżywić gromadkę dzieci, nikt oprócz niej nie mógł troszczyć się o jej dzieci. Zdesperowana kobieta podjęła dramatyczną decyzję - postanowiła popełnić samobójstwo , myślała że jak jej już nie będzie dzieci zostaną oddane do domu dziecka i w tym domu dziecka przynajmniej raz dziennie dostaną jakiś posiłek. Poszła więc do kołchozowej stodoły, zrobiła pętlę ze sznura, przewiesiła pętlę przez belkę, ale pomyślała że jeszcze przed śmiercią pomodli się , by Pan Bóg wybaczył jej ten grzech, ponieważ nie widzi wyjścia z tej trudnej sytuacji - nie może już znieść płaczu głodnych dzieci. Uklękła więc w tej stodole i zaczęła mówić pacierz. Nagle w tej pętli ze sznura ukazał się jej diabeł - z rogami, kopytami, ogonem , był wielkości kota i tak cieszył się , machał rękami, ogonem, cieszył się że zaraz dostanie duszę. Tak zachowanie diabełka wytłumaczyła sobie ta kobieta. Jak ona to zobaczyła, jak wyskoczyła z tej stodoły, nawet nie obejrzała sie za siebie. Nigdy już nie myślała o samobójstwie. Nie wiem czy cała rodzina tej kobiety przeżyli zesłanie , ponieważ moja Mama ze swoją rodziną została przewieziona w okolice Krasnojarska [...]




zwiń tekst



Zobaczyłem biały obłok otaczający młodych ludzi
Pt, 6 lip 2018 07:03 komentarze: brak czytany: 3111x

Opis historii nadesłany przez czytelnika serwisu trafia do XXI PIĘTRA, ale także napiszemy o tym oddzielny tekst. Wszystko wskazuje na to, że miał on bardzo rzadką okoliczność - zobaczył tzw. białą aurę śmierci. Pojawia się ona wtedy, kiedy człowiek ma umrzeć i jest w jego otoczeniu. Prawdopodobnie jeden z tych nastolatków miał przeznaczoną śmierć w ciągu najbliższych godzin.From: [dane do wiad. FN.......

czytaj dalej

Opis historii nadesłany przez czytelnika serwisu trafia do XXI PIĘTRA, ale także napiszemy o tym oddzielny tekst. Wszystko wskazuje na to, że miał on bardzo rzadką okoliczność - zobaczył tzw. białą aurę śmierci. Pojawia się ona wtedy, kiedy człowiek ma umrzeć i jest w jego otoczeniu. Prawdopodobnie jeden z tych nastolatków miał przeznaczoną śmierć w ciągu najbliższych godzin.


From: [dane do wiad. FN]
Sent: Tuesday, April 30, 2013 9:15 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Dziwne biale cos

Witam,
Nie wiem jak to opisać, ale....

Szedlem sobie z bankomatu (chodzi o miasto Mragowo).
Szlo dwoje nastolatkow, nie znam, nie wiem kto to. Ale wokol ich kurtek/ubran czy jak to tam nazwac widzialem oczami, ktore po prostu najpirew przetalrem, po tym juz pewien co widze. Bylo cos w jakby biala,calkowicie biala poswiata, w kolo ubran tych dzieciakow.
Ja sie niczego nie boje, ale czulem wewnetrzny niepokoj, nie wiem jak to nazwac, to bylo cos, czego nawet na pustyni (wojsko) nie doswiadczylem, po prostu sie pierwszy raz w zyciu sie czegos przestraszylem..
Kolega mi polecil zebym z tym lepiej do was niz do...psychiatry.
Duzo w zyciu widzialem, duzo ogarnalem, rozumem, ale tego nie.
Pozdrowienia z Mragowa




I jeszcze jedna historia z nadesłanych do XXI PIĘTRA.

[...] Moja babcia (ur.1911r.) opowiadała,że jej koleżanka była samotna i urodziła dziecko.Gdy leżała z tym malutkim dzieckiem w łóżku,to do jej pokoju wszedł mężczyzna,stanął przy łóżku i mówił ,by dała mu to dziecko.Ona nie chciała mu go dać,potem spojrzała na jego nogi, a on miał kopyta.Jeszcze jedną historię słyszałam od mojej znajomej.Do jej babci,która pracowała w polu ,podszedł mężczyzna.Powiedział jej "co dwoje ludzi to nie jeden" ,a ona zobaczyła ,że on ma kopyta.Zaczęła uciekać,a on znów się pojawił przed nią.Nie wiem ile w tym prawdy ,ale według relacji tych ludzi ,ma to być prawda.  [...]
 




zwiń tekst



Opuściłam ciało fizyczne i miałam kłopot z powrotem
Pt, 6 lip 2018 00:14 komentarze: 1 czytany: 2810x

[...] Witam Was bardzo serdecznie.Pisałam do Was już kilka maili, zostały mi jeszcze dwie historie z którymi chciałabym się z Wami podzielić u mnie zawsze jest tak, że jak cos mi się przydarzy staram się jak najwięcej dowiedzieć na ten temat w tym przypadku pomogły mi ksiązki na temat umiejętności p. Ossowieckiego -był to niesamowity człowiek.Postaram się streścić wam to zdarzenie: wróciłam z pracy.......

czytaj dalej

[...] Witam Was bardzo serdecznie.
Pisałam do Was już kilka maili, zostały mi jeszcze dwie historie z którymi chciałabym się z Wami podzielić u mnie zawsze jest tak, że jak cos mi się przydarzy staram się jak najwięcej dowiedzieć na ten temat w tym przypadku pomogły mi ksiązki na temat umiejętności p. Ossowieckiego -był to niesamowity człowiek.

Postaram się streścić wam to zdarzenie: wróciłam z pracy było to w sobotę a wieczorem byłam zaproszona na urodziny do znajomego. W pracy miałam urwanie głowy i wróciłam bardzo zmęczona. Po obiedzie postanowiłam zrobić sobie krotka drzemkę chciałam trochę odpocząć przed impreza, poprosiłam brata żeby mnie obudził jak bym czasem spala za
długo. Nie potrafię tego dokładnie wyjaśnić co się ze mną stało ale jak się obudziłam( a na pewno w tym momencie nie spalam)  nie mogłam się ruszyć nawet palcem nie mogłam drgnąć. Siłowałam się żeby podnieść rękę nie udało się przestraszyłam się okropnie bo pomyślałam że mnie sparaliżowało.

W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, ze wyszłam a ciała i widzę sufit  z odległości około 15 cm widziałam dokładnie każda maza nawet jakieś pojedyncze włosy z pędzla które zostały po malowaniu-to było niesamowite! Trochę się bałam, że tak już zostanę nie wiedziałam co zrobić żeby wrócić, nie wiem jak  ale wróciłam. Po tym to dopiero byłam zmęczona każdy mięsień mnie bolał. Prosiłam brata żeby mnie obudził o 17 a było po18 jak się zapytałam dlaczego tego nie zrobił to odpowiedział, że mnie budził ale był przekonany że nie śpię  bo miałam otwarte oczy i pomyślał tylko, że się na cos obraziłam i nie chciałam się do niego odzywać.

Czasami chciałam to zrobić jeszcze raz ale nigdy mi się nie udało . Mam pytanie czy czytelnikom nautilusa cos podobnego się przydarzyło ? I czy zdarzyło się kiedyś że miał ktoś problemy z wróceniem do ciała ? Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Pożegnanie we śnie
Śr, 4 lip 2018 06:34 komentarze: brak czytany: 2261x

Witam załogę Nautilusa!  Przeczytałem artykuł "Znaki od osób zmarłych? (...)" i przypomniało mi się, że już dawno miałem Wam przysłać moją historię związaną z tym tematem. 10 lipca 2004 roku nad ranem zmarła moja babcia. Przed śmiercią w ogóle jej nie widziałem, gdyż rodzice nie chcieli, żebyśmy (z siostrą) oglądali ją w stanie, w jakim była. W nocy z 9 na 10 lipca miałem sen. Szliśmy całą.......

czytaj dalej

Witam załogę Nautilusa!  Przeczytałem artykuł "Znaki od osób zmarłych? (...)" i przypomniało mi się, że już dawno miałem Wam przysłać moją historię związaną z tym tematem.
 
10 lipca 2004 roku nad ranem zmarła moja babcia. Przed śmiercią w ogóle jej nie widziałem, gdyż rodzice nie chcieli, żebyśmy (z siostrą) oglądali ją w stanie, w jakim była. W nocy z 9 na 10 lipca miałem sen. Szliśmy całą rodziną do kościoła, nie wiadomo w jakim celu. Gdy weszliśmy do środka zobaczyłem, że pod ołtarzem stoi otwarta trumna, a w niej leży moja babcia, z białym misiem pod pachą. Dokładnie już nie pamiętam, ale wtedy, jak podszedłem do trumny, moja babcia z niej wstała i się ze mną pożegnała. W tym momencie obudził mnie telefon do mojego taty, do którego dzwoniła ciocia, z wiadomością, że babcia zmarła. Co dziwne, moja siostra również miała sen, w którym wkładała babci do trumny białego misia, a w moim śnie właśnie tak ją zobaczyłem.
 
Myślę, że zmarła babcia odwiedziła mnie we śnie, dając mi znak, że odeszła, i chciała się w jakiś sposób ze mną pożegnać i dać znać, że już jej nie ma wśród żywych. Jak tylko obudził mnie telefon, pierwsza myśl w głowie była: babcia umarła. Dodam, że nie mogliśmy być z siostrą na "prawdziwym" pogrzebie, gdyż w jego dzień wypadała nam kolonia wakacyjna.
 
Pozdrawiam!


I jeszcze jedna krótka rzecz z naszej poczty:

 [...] ...10 minut po śmierci mamy w grudniu 2017 otworzyły się nam drzwi szpitala które były zamknięte przez metalowy SAMOZAMYKACZ przedni ramieniowy. Drzwi otworzyły się same na zewnątrz około 90 stopni. Nie było przeciągu w holu szpitala. Później cofajac autem po wyjściu ze szpitala czujnik parkowania wskazywał dźwiękiem przeszkodę a droga była pusta. Później spadł przedmiot. Było 8 znaków dla 10 osób z rodziny. Szok ale prawda. [...]



zwiń tekst



STRONA
1 19 20 21 22 23 24 25 50 69
Strona 22 / 69

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

- Nie palę już dwanaście dni. Miałem bardzo silne postanowienie, ale jednocześnie odczuwałem wielki lęk przed tym, że umrę. Powiedziałem sobie: basta! Poza tym codziennie zacząłem też chodzić, robię sobie takie marsze po osiem kilometrów. Mam nadzieję, że nie wrócę już do palenia - powiedział w rozmowie z Se.pl Krzysztof Jackowski, jasnowidz z Człuchowa.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 19:27 | Dzień dobry dzis o godz 19.30 w Szczecinie przy ul. Iwaszkiewicza zaobserwowałam coś takiego , wysylam zdjecie bo gwiazdą to raczej nie jest . Jeżeli możecie mi to Państwo wyjaśnić proszę o odpowiedź .Pozdrawiam [...]

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 26 grudnia 2019 | Tragedią naszej planety są religie, gdyż religia opiera się na wierze, a sprawy związane z duchowością są wiedzą. Ale i tak jest gorzej, gdyż dogmaty głównych religii są całkowicie fałszywe i przekonują ludzi, że Ziemia jest tylko przystankiem w drodze do raju.

czytaj dalej

FILM FN

OBIEKT UFO OBOK STACJI ISS - luty 2020

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.