Dziś jest:
Piątek, 30 lipca 2021

Kiedy w ziemię uderzy asteroida? Może jutro, może za tydzień, a może dopiero za sto lat. Najwyższy czas rozpocząć przygotowywania na powitanie kosmicznego gościa, bo i tak już się spóźnia na przyjęcie.
/Astronom Mike Reynolds, USA/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




CZY ŻYCIEM RZĄDZI PRZYPADEK?
Czw, 26 gru 2013 12:50 komentarze: brak czytany: 2194x

Czy jest w ogóle coś takiego jak "zbieg okoliczności"? Jak często rzeczy pozornie wydające się nam złe potem okazują się zbawienne dla naszego życia? Oto przykład takiej historii: Każdy oddech ma sens. Przytoczę wam historię życia kilku osób jest to analiza ich egzystencjalnej drogi, są to zwyczajni prości ludzie.  Pan Dominik sam nie wierzy że udało mu się wyjść na prostą, ale.......

czytaj dalej

Czy jest w ogóle coś takiego jak "zbieg okoliczności"? Jak często rzeczy pozornie wydające się nam złe potem okazują się zbawienne dla naszego życia? Oto przykład takiej historii:

Każdy oddech ma sens. Przytoczę wam historię życia kilku osób jest to analiza ich egzystencjalnej drogi, są to zwyczajni prości ludzie.

 Pan Dominik sam nie wierzy że udało mu się wyjść na prostą, ale zacznijmy od początku. Był rok 1989 Dominik jest młodym chłopakiem wtedy, mieszkał w PGR-owskiej wiosce, można powiedzieć że życie miał zaplanowane, mianowicie ukończy szkołe rolniczą, pójdzie do pracy w państwowym gospodarstwie, z czasem na dyskotece pozna kobietę i założy z nią rodzinę. Jednak do Polski zawitał kapitalizm i władza zaczęła pozbywać się co kiedyś do niej należało, to samo stało się z PGRem pana Dominika. Z dnia na dzień zastał nową rzeczywistość do której nie umiał przywyknąć, skończył szkołę i wylądował na bezrobociu. Pewnego dnia dostał propozycję wyjazdu do pracy w Holandii na plantacji truskawek. Kiedy dojechał pod wskazany adres okazało się że został oszukany, w kilka chwil uświadomił sobie że jest w obcym kraju bez pracy i środków do życia, dostał zawału i karetka odwiozła go do szpitala. Kiedy się ocknął w szpitalu spędził kilka tygodni, tymczasem na jego sale przywieziono 80 letniego holendra, jakoś udało złapać się im wspólny język, pan Dominik dowiedział się że holender jest właścicielem farmy ale jest po kilku udarach i szuka kogoś kto by mu pomógł nadzorować farmę, kiedy dowiedział się że Dominik ma wykształcenie rolnicze zaproponował mu pracę. Kiedy zaczął pracować poznał kobietę z sąsiedniej farmy po kilku latach pobrali się.

 Teraz posłuchajcie historii dziś już dorosłej Dagmary, miała wtedy pięć lat i spędzała wakacje u rodziny na wsi, fascynował ją staw w lesie, lubiła tam chodzić, obserwować przyrodę i bawić się rzucając kamyki do wody. Postanowiła wejść na drzewo, nagle drzewo pod jej ciężarem się załamało i wpadła do wody, zaczęła się topić i krzyczała wzywając pomocy. Tymczasem po lesie błądził pewien mężczyzna szukając powrotnej drogi, usłyszał krzyki ale je zignorował myślał że ma halucynacje po upale, lecz te krzyki były głośniejsze, postanowił to sprawdzić i zauważył tonocą dziewczynkę bez wachania rzucił się na pomoc i uratował jej życie, okazało się że pracuje w straży pożarnej i przyjechał do sąsiedniej wioski na szkolenie postanowił zwiedzić okolicę i zabłądził w lesie.

Pan Jacek jest właścicielem małej przetwórni owocowo-warzywnej wracając przez Niemcy z nieudanych spotkań z potencjalnymi klientami, mając przed sobą wizję bankructwa, zjechał ze złego zjazdu na autostradzie pech jeszcze gorszy bo samochód mu się popsuł, było to totalne od ludzie, postanowił szukać pomocy, doszedł do bardzo eleganckiego domu, zapukał otworzył mu mężczyzna w średnim wieku, pan Jacek znał dobrze niemiecki i poprosił o pomoc przy aucie, okazało się że ten mężczyzna jest właścicielem warsztatu samochodowego, zadzwonił po swoich pracowników i naprawili mu samochód, mężczyzna spytał się co go do niemiec sprowadza? Pan Jacek opowiedział mu swoją historię, mężczyzna ucieszył się ponieważ jest właścicielem kilku sklepów spożywczych i miał zamiar nawiązać kontakty handlowe z Polską, spróbował produktów pana Jacka i nawiązali współpracę. 



zwiń tekst



CZY TEN JAPOŃCZYK JEST 'LEPSZY' OD SŁYNNEGO DYNAMO?
Pon, 23 gru 2013 08:37 komentarze: brak czytany: 2602x

Nie milknie dyskusja o Brytyjczyku o pseudonimie Dynamo, który pokazuje rzeczy znane tylko z zapisów w Św. Testamencie. Okazuje się, że ma naśladowców.     From: ks ssSent: Friday, December 13, 2013 12:31 AMTo: nautilus@nautilus.org.plSubject: witam   witam przegladalem sobie wasze arhiwum i natrafilem na artykul o dynamo!! ja uwazam ze lepszy od dynama jest.......

czytaj dalej

Nie milknie dyskusja o Brytyjczyku o pseudonimie Dynamo, który pokazuje rzeczy znane tylko z zapisów w Św. Testamencie. Okazuje się, że ma naśladowców.



 

 

From: ks ss
Sent: Friday, December 13, 2013 12:31 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: witam

 

witam przegladalem sobie wasze arhiwum i natrafilem na artykul o dynamo!! ja uwazam ze lepszy od dynama jest pewien japonczyk malo znany w europie yif magic wystarczy wpisac na youtube

 

pozdrawiam cala redakcje

http://www.youtube.com/watch?v=XNum0P-e-Ls

 

 

 



zwiń tekst



KRZYSZTOF JACKOWSKI HONOROWYM CZŁONKIEM NZS POLICJI W SZCZYTNIE
Sob, 21 gru 2013 18:25 komentarze: brak czytany: 2760x

 Jasnowidz jest b. dumny z tego tytułu! Oto fragment tekst opisującego spotkanie z Krzysztofem Jackowskim, które jest w serwisie http://www.nzswspol.pl  "17 grudnia 2013 r. w Szczytnie odbyło się spotkanie z jasnowidzem Krzysztofem Jackowskim. W spotkaniu udział wzięli studenci oraz wykładowcy Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. Swoją obecnością zaszczycił nas dr Mirosław Lisiecki.......

czytaj dalej

 Jasnowidz jest b. dumny z tego tytułu! Oto fragment tekst opisującego spotkanie z Krzysztofem Jackowskim, które jest w serwisie http://www.nzswspol.pl 

"17 grudnia 2013 r. w Szczytnie odbyło się spotkanie z jasnowidzem Krzysztofem Jackowskim. W spotkaniu udział wzięli studenci oraz wykładowcy Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. Swoją obecnością zaszczycił nas dr Mirosław Lisiecki (były funkcjonariusz Policji i wykładowca WSPol w Szczytnie, pionier i badacz zastosowania parapsychologii w pracy śledczej). Wypowiedział się on pozytywnie na temat współpracy Policji z jasnowidzem Krzysztofem Jackowskim i przedstawił prowadzoną niegdyś przez siebie sprawę, w której wykorzystał skutecznie jego zdolności."

więcej...
http://www.nzswspol.pl/po-spotkaniu-z-jasnowidzem-krzysztofem-jackowskim/



zwiń tekst



Pim van Lommel: Życie nie kończy się na śmierci. Po niej jest po prostu inna forma życia
Pon, 16 gru 2013 22:42 komentarze: brak czytany: 2616x

- Najbardziej rewolucyjną rzeczą, o której wiemy po rozmowach z pacjentami, jest to, że śmierć nie jest śmiercią. Śmierć to po prostu inna forma życia. Kontynuacja świadomości - mówi kardiolog Pim van Lommel w wywiadzie z Anną Dudek. W swojej książce "Wieczna świadomość" opisuje Pan, bazując na fizyce kwantowej, przypadki osób, które doświadczyły śmierci klinicznej. Wyniki.......

czytaj dalej

- Najbardziej rewolucyjną rzeczą, o której wiemy po rozmowach z pacjentami, jest to, że śmierć nie jest śmiercią. Śmierć to po prostu inna forma życia. Kontynuacja świadomości - mówi kardiolog Pim van Lommel w wywiadzie z Anną Dudek.

W swojej książce "Wieczna świadomość" opisuje Pan, bazując na fizyce kwantowej, przypadki osób, które doświadczyły śmierci klinicznej. Wyniki Pańskich badań zostały także opublikowane w prestiżowym piśmie naukowym "Lancet".

Czego doświadczają Pańscy pacjenci w stanie NDE (near death experience)?

To doświadczenie składa się z wielu elementów. W większości przypadków opisywane wrażenia są bardzo podobne, niezależnie od kultury czy wyznawanej religii. Pacjenci, u których zatrzymała się akcja serca i nie ma aktywności mózgowej, mają poczucie opuszczenia ciała, spotkanie z ludźmi, którzy już nie żyją, kontakt z przyszłością i przeszłością, poczucie spokoju, miłości, zrozumienia.

Mieliśmy ponad 40 pacjentów, którzy doświadczyli zatrzymania akcji serca. Kiedy "wracali", pierwszą rzeczą, którą dało się zauważyć i o której mówili, było rozczarowanie - bo tam było tak piękne. My, lekarze, byliśmy zadowoleni, że udało się ich uratować, a oni - niezadowoleni, że musieli wrócić.

Czy stan śmierci klinicznej to jedyny moment, kiedy można tego doświadczyć?

Nie. Może się to zdarzyć w stanie zupełnego, całkowitego relaksu, medytacji albo przeciwnie - w stanie depresji, strachu, samotności. Dziś wiemy ponad wszelką wątpliwość, że tego typu doświadczenia NDE nie są wynikiem niedotlenienia mózgu.

Jak reaguje środowisko lekarskie do tej pory ignorujące zjawisko NDE?

Do tej pory mówiono, że to, czego doświadczają ludzie w trakcie zatrzymania akcji serca, podczas śmierci klinicznej, to wynik braku tlenu, leków, halucynacji... W tej chwili przestali w ten sposób to komentować. Nasze badania pokazały, że chodzi o coś więcej. Co ciekawe, w każdej epoce, w każdej kulturze występują tego typu doświadczenia: pisał o tym Platon, doświadczali tego mistycy z czasów średniowiecza - zwykle takiego stanu doświadczali podczas wysokiej gorączki lub prawie utonięcia.

Jak przetłumaczyć tego typu doświadczenia na współczesny język, który rozumiemy?
 
Cóż, mówimy o doświadczeniu blisko śmierci (ang. NDE, near death experience), w języku bardziej naukowym chodzi o wieczną, nielokalną świadomość, która istnieje poza czasem i przestrzenią. Wszystko jest połączone - to nie jest wymysł, tylko prawa fizyki. Z fizyki kwantowej wiemy, że wszystko jest ze sobą połączone. Wszystko jest więc jednym. Kiedy ludzie wracają, byli właśnie w miejscu, gdzie mieli dostęp do tego rodzaju świadomości - własnych wspomnień, ale też innych ludzi. Wrażenie jest takie, jakby wspomnienia i wrażenia osób, które brały udział w danym wydarzeniu, należały do tej osoby, która doświadcza bliskiej śmierci. Można też zobaczyć to, co się wydarzy w przyszłości. Jest to wymiar poza teraźniejszością, przeszłością i przyszłością, a wszystko dzieje się w trakcie dwóch czy trzech minut w czasie zatrzymania akcji serca. Jesteśmy rodzajem przekaźnika, nadajnika. To jak z komputerem - w tym samym czasie można mieć dostęp do setek tysięcy stron, ale żeby na nie wejść, potrzebna jest maszyna - komputer. Mózg działa tak samo. Przekazuje, ale nie tworzy świadomości, bo ta jest poza czasem i przestrzenią. Podczas zatrzymania akcji serca ustaje wszelka aktywność mózgu, a mimo to pacjenci w stanie NDE wiedzą, co się dzieje w trakcie akcji reanimacyjnej, potrafią powiedzieć, gdzie stali lekarze i pielęgniarki, co robili, co mówili... Istnieje więc obiektywny dowód - i mówię to po zbadaniu dziesiątków przypadków moich pacjentów kardiologicznych - że świadomość jest poza ciałem, poza nami, nielokalna. Patrzyli na swoje ciała i potem opowiadali, że nie czuli z nimi żadnego związku.

Jesteśmy więc tylko naczyniem, workiem mięsa i kości?
 
Tak, jesteśmy naczyniem. Mózg to rodzaj interfejsu. Jesteśmy jednocześnie kamerą telewizyjną i zestawem telewizyjnym - kamera koduje obraz i dźwięk, telewizor odkodowuje ten przekaz. Trzeba pamiętać, że kiedy wyłączasz swój telewizor, program nadal jest, dalej leci, chociaż ty się od niego odłączyłeś - ze świadomością jest dokładnie tak samo. Ludzie, którzy przeżyli NDE, mieli możliwość percepcji na zupełnie innym poziomie, spoza ciała. Ciało jest jak stara kurtka, którą się odkłada na wieszak.

Co dla Pana było najistotniejsze z opisywanych przez pacjentów doświadczeń?
 
Przede wszystkim czuli, że nadal żyją, czują. Mają połączenie z przyszłością i przeszłością, z ludźmi, którzy odeszli wcześniej.

Pańskie badania są rewolucyjne, zupełnie zmieniają podstawowe pojęcia - życia i śmierci. 
Najbardziej rewolucyjną rzeczą, o której wiemy po rozmowach z pacjentami, jest to, że śmierć nie jest śmiercią. Śmierć to po prostu inna forma życia. Kontynuacja świadomości. Mamy dowody - kiedy człowiek nie oddycha, linia EKG jest płaska, brak funkcji życiowych, odruchów, a potem ci ludzie mówią, że w tym czasie czuli się bardziej żywi niż kiedykolwiek. Po 15 sekundach od zatrzymania akcji serca zatrzymuje się aktywność wszystkiego. Nie działa mózg, a ludzie doświadczają silniejszej świadomości niż kiedykolwiek. Na to mamy naukowe dowody. Ja mogę funkcjonować bez mojego ciała, ale moje ciało nie może funkcjonować beze mnie. Ciało potrzebuje świadomości. Świadomość jest wieczna, nie ma początku ani końca - jest ciągła.

To nas stawia w pozycji platońskich jaskiniowców, którzy widzą tylko cienie, nie mając pojęcia, co jest poza jaskinią.

Dokładnie. Okazuje się, że zjawiska takie jak deja vu czy telepatia przestają być zrozumiałe tylko w kontekście science fiction - chodzi po prostu o otrzymywanie informacji, których źródłem nie są zmysły ani ciało. Dzieje się to przez otrzymywanie tych przebłysków z wiecznej świadomości. Każdy chyba doświadczył sytuacji, w której myśli o kimś intensywnie, nagle dzwoni telefon, okazuje się, że to osoba, o której myślimy. W tym świecie jesteśmy obok siebie, na wyższym poziomie wszystko i wszyscy są połączeni, bez żadnych limitów w zakresie otrzymywania informacji. Znamy to z doświadczenia, a mimo tego nie akceptujemy takich zjawisk. Także dlatego, że od małego uczymy się, że to niemożliwe, że pewnie nam się "wydawało". Stan obecnej nauki nie pozwala nam zrozumieć tych zjawisk. Potrzebujemy nowego rodzaju nauki, postmaterialistycznej. W przyszłym roku w USA odbędzie się konferencja właśnie na ten temat, z udziałem fizyków kwantowych, lekarzy, filozofów. Na razie z tą nauką i terminologią, jaką dysponujemy, nie możemy wyjaśnić istnienia świadomości. Świadomości nie można zmierzyć, dokładnie zbadać obiektywnymi metodami, potrzebujemy więc metod subiektywnych, na które na razie nie ma w nauce miejsca.



zwiń tekst



SAI BABA - publikacja w sprawie oskarżeń dotyczących działalności Sai Baby
Pt, 13 gru 2013 12:44 komentarze: brak czytany: 2421x

Tekst ten dostaliśmy od polskiej grupy miłosników Sai Baby. Na pewno ludzie śledzący jego działalność przeczytają ten tekst z zainteresowaniem.19.11.2006 r. [tłum. KMB z magazynu Radia Sai „Hart to Hart”   Nieuchronny upadek oszczerstw   Wstęp                 Czytelnicy mogą pamiętać, że niedawno.......

czytaj dalej

Tekst ten dostaliśmy od polskiej grupy miłosników Sai Baby. Na pewno ludzie śledzący jego działalność przeczytają ten tekst z zainteresowaniem.




19.11.2006 r.

[tłum. KMB z magazynu Radia Sai „Hart to Hart”

 

Nieuchronny upadek oszczerstw

 

Wstęp

 

              Czytelnicy mogą pamiętać, że niedawno wydaliśmy specjalny komunikat ogłoszony tak przez Radio Sai, jak w Heart to Heart zatytułowane Prawda zawsze tryumfuje. Obiecaliśmy wtedy, że pełne szczegóły podamy w późniejszym czasie. Nadszedł czas, by to uczynić.

              Mamy nadzieję, że poświęcicie czas, by starannie przeanalizować ten artykuł i zachęcicie do tego samego znajomych. Prosimy o to przede wszystkim po to, by umożliwić wam docenienie złożoności Boskiego Dramatu i tego, jakie obejmuje wzloty i upadki, które przebiegają całkowicie według Boskiego planu!

              W tym kontekście warto przypomnieć, że kiedy był realizowany Projekt Wody Pitnej dla okręgu Anantapur, Central Trust, który prowadził ten projekt, z powodu braku funduszy musiał pożyczać pieniądze z banków. Na pozór może się to wydać bardzo dziwne. Bóg jest źródłem wszelkiego bogactwa; jakże to więc jest, że gdy zstąpi na ziemię w ludzkiej postaci, musi pożyczać? Niewątpliwie musiał się za tym kryć jakiś powód. Chociaż Swami tego wprost nie powiedział, wierzymy, że jest to podpowiedź, iż kiedy już podejmie się jeden krok, nigdy nie należy się wycofywać. Przeciwnie, trzeba iść do przodu z pełną wiarą w siebie. Innymi słowy, wierzymy, że była to dla nas nauka wiary w siebie.

              Przeszkody i przeciwności pojawiają się zawsze, nawet kiedy próbuje się czynić dobro. Wiele na to przykładów zawiera Ramajana. Ale taż sama Ramajana mówi nam, że z czystością w sercu można pokonać każdą przeszkodę. Takie jest też wewnętrzne znaczenie epizodu o tym jak Śiwa wypił truciznę, która wypłynęła, gdy dewy i asurowie ubijali Kosmiczny Ocean, by zdobyć nektar.

              Teraz, gdy wszystko już się skończyło, prosimy abyście głęboko się zastanowili, nawet podczas lektury niektórych historycznych materiałów, w których widać oczywisty wpływ odczuć z tamtych czasów. Jednakże, w historycznym kontekście musimy odsunąć na bok tło chwilowej pasji i spojrzeć obiektywnie, jak dramat się rozpoczął, jak się rozwijał i jak się zakończył. Takie refleksje mogą dać nam wiele do myślenia!

              Z tym artykułem publikujemy następujące materiały:

• Zapis wystąpienia Prof. G. Venkataramana w Radio Sai dotyczący sprawy w kalifornijskim sądzie, jej umorzenia oraz powiązanych z nią okoliczności.

• Tekst oświadczenia wydanego przez pięciu wybitnych obywateli Indii z ówczesnym Premierem Atalem Behari Vajpayee na czele.

• Tło nieprzyjaznej informacji dla mediów ogłoszonej przez UNESCO i podsumowania przeciwdziałań z naszej strony.

• Pełny tekst wysłanego stąd listu do UNESCO w reakcji na wspomnianą akcję tej organizacji.

• Internetowe adresy powiązanych materiałów w poprzednich wydaniach H2H.

              Dołożyliśmy wszelkich starań, aby zachować wysoki poziom artykułu i mamy nadzieję, że się nam to udało.

 ========================================================================

 

Zapis specjalnej audycji Prof. G. Venkataramana o sprawie Alayi Rahma

 

Wycofanie sprawy przeciwko Swamiemu

 

              Sai Ram z miłością i pozdrowieniami z Prasanthi Nilayam. Przypuszczam, że już albo słyszeliście z Radio Sai nasz komunikat specjalny, albo zapoznaliście się ze specjalnym mailem na forum Sai Inspires zatytułowanym „Prawda zawsze zwycięża.” Nawiązuję do sprawy wniesionej do pewnego sądu w Kalifornii i opartej o fałszywe zarzuty przeciwko Swamiemu, która została następnie wycofana przez powoda ‘z uprzedzeniami,’ co znaczy, że powód nie może tej sprawy ponownie wnieść do żadnego sądu w Ameryce lub w Indiach. Dzisiaj chciałbym zaproponować kilka refleksji na temat tego wydarzenia. Myślę, że istnieje potrzeba takiego ‘domknięcia,’ gdyż w pewnym sensie jesteśmy tego winni wielu ludziom, którzy raz po raz pisywali do nas wyrażając swoje głębokie zaniepokojenie atakami na Swamiego i prosząc, abyśmy coś w tej sprawie zrobili.

              Zanim zacznę, myślę że powinienem powiedzieć coś o własnym punkcie widzenia w tej materii. Jest wielu ludzi, którzy ciągle dziwią się dlaczego nie reagujemy, gdy szarga się dobre imię Swamiego. Z drugiej strony, jest nieliczna mniejszość, która myśli: ‘Niech psy szczekają. Czym się tu przejmować?’ Ja to widzę nieco inaczej; myślę, że nie możemy tutaj ani całkowicie trzymać się z dala, ani bezustannie wojować, kontrując najmniejsze zarzuty. Uważamy, że w różnych przypadkach trzeba reagować różnie, stosownie do okoliczności.

              Zacznę od ogólnej uwagi, że zarówno dobro, jak i zło, jakie widzimy w tym świecie, są częścią nieustannie odgrywanej Kosmicznej Sztuki Cieni. Na poziomie obiektywnym i duchowym musimy, oczywiście, okazywać nieprzywiązanie, uznając i dobro i zło za część tej niekończącej się Boskiej Sztuki. Niemniej, na poziomie życia codziennego tego hałasu w tle nie możemy tak po prostu ignorować. Mamy jakieś role do odegrania i te role odegrać musimy. Jednak musimy właściwie zadbać, by wszystko, co robimy, było wykonane poprawnie, tak jak Bóg mógłby tego od nas oczekiwać. Wspomnę tylko, że planujemy wkrótce zamieścić w Heart to Heart dodatkowe spojrzenie na to wszystko. Może więc zechcecie zapoznać się też z tym przyszłym materiałem.

 

Wieczna walka między dobrem i złem

 

              Pisma święte Indii mówią, że praktycznie każdy Awatar miał wrogów. Nie będę wchodził w szczegóły, ale podczas każdej Inkarnacji znajdują się wrogowie, którzy rzucają Awatarowi rozmaite wyzwania. Niekiedy nawet atakują fizycznie. Wydaje się, że ci wrogowie symbolizują zło na ziemi. Walka między dobrem i złem jest od czasu do czasu potrzebna, by ustanowić wieczną prawdę mówiącą, że w końcu dobro zawsze tryumfuje nad złem. Na przykład, w czasie awatary Kriszny demon Dźarasandha ciągle napadał na Mathurę, ówczesną stolicę królestwa Kriszny. Faktycznie, aby chronić swój lud, Kriszna przeniósł się z Mathury do Dwaraki. Kriszna był Bogiem Wszechmocnym w ludzkiej postaci. Władał wszystkimi mocami Boga. Przypomnijcie sobie, jak na polu bitwy ujawnił Ardźunie siebie jako Najwyższego Boga. A jednak dlaczego tenże sam Kriszna nie pozbył się Dźarasandhy, co z pewnością mógłby uczynić w jednej chwili? Cóż – są to zadziwiające aspekty Awatara! Takie cechy posiada każdy Awatar. Nawiasem mówiąc, by zakończyć ten wątek, potężnemu Bhimie ostatecznie przypadło zadanie unicestwienia Dźarasandhy.

              Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że Swamiego zawsze atakowano, niemal od czasu Jego deklaracji o swojej misji Awatara. Czytając relacje tych, którzy w dawnych dobrych czasach podróżowali do Puttaparthi, zawsze dowiadujemy się jak miejscowi byli wrodzy wobec Swamiego. Dla nich ten mały chłopiec, który dotąd był jednym z nich, najzwyczajniej nie mógł być Bogiem. Jakże mogłoby to być możliwe? – pytali. Jednak ta faza szybko minęła i dziś widzimy jak tego samego Swamiego czczą ludzie z tych samych wiosek, którzy tak wrogo byli kiedyś do Niego nastawieni. Potem przyszła kolej na uczonych w Wedach, którzy naigrywali się ze Swamiego. Jakże ten młodzieniaszek, który nie spędził nawet jednego dnia w weda pathaśali (szkole wedyjskiej) mógłby cokolwiek wiedzieć o Wedach? – zapytywali. Niebawem zrozumieli, że nie był to zwykły młodzieniec, lecz Ten, który jest ucieleśnieniem Wed czyli Weda Purusza, jak Go nazywają starożytne pisma święte Indii.

              W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych przedmiotem ostrych napadów były cuda Swamiego. Cały zastęp racjonalistów próbował Go ośmieszyć, wyzywając Swamiego, by dokonał tego czy owego, aby ich przekonać. Swami nie przyszedł, by przekonywać kogokolwiek o swojej Boskości. Inkarnował się raczej po to, by powiedzieć ludziom: ‘Człowiecze! Zrozum, że jesteś Boski i zacznij postępować jak Boskość, albo przynajmniej jak człowiek. Nie bądź niewolnikiem swoich zmysłów, zachowując się jak zwierzę albo jeszcze gorzej – jak diabeł.’ Ci racjonaliści narobili wiele szumu, ale wkrótce świat zmęczył się nimi. Niektórzy poważni intelektualiści, tacy jak Murphet, Hislop czy Sandweiss, przybyli tu z otwartym umysłem i zrozumieli, że Swami jest Ucieleśnieniem Czystej Świadomości.

 

Wywiad dla czasopisma Blitz

 

Wspominając wszystkie te nazwiska nie mogę zapomnieć o Rusi Karanjii, mieniącym się ateistą i marksistą, który publikował swoje teksty w Bombaju w wówczas bardzo popularnym tygodniku Blitz. Karanjia napisał wiele rzeczy przeciwko Swamiemu do dnia, kiedy ktoś spytał go: „Jak możesz pisać o czymś, jeśli nie sprawdziłeś faktów? Czy w ogóle spotkałeś się z Sai Babą? Czy sprawdzałeś, czy to co publikujesz jako fakty, to rzeczywiście fakty i odzwierciedlają prawdę?” Po tym wyzwaniu rzuconym jego dziennikarskiej rzetelności, Karanjia przyjechał do Puttaparthi a Swami łaskawie obdarzył go wieloma audiencjami. Jako dziennikarz Karanjia zadał wiele badawczych pytań, a Swami na wszystkie cierpliwie odpowiadał. Karanjia musiał przyznać, że się mylił i napisał książkę, wycofując wszystkie swoje wcześniejsze stronnicze i krytyczne opinie. Poszedł nawet dalej, pisząc o Swamim jako żywym Bogu chodzącym po ziemi! Á propos, o ile mi wiadomo, poza Karanjią Swami nigdy nie udzielił w taki sposób wywiadu dziennikarzowi z prasy.

              Gdy wielbiciele pytali: ‘Swami, dlaczego masz wrogów?,’ Swami zawsze udzielał tej samej odpowiedzi: ‘Ludzie doceniają wartość światła tylko, gdy panuje ciemność.’ Podobnie Awatarzy potrzebują wrogów, aby ludzie lepiej pojęli różnicę między dobrem i złem. Krótko mówiąc, pojawianie się łajdaków w opowieściach o Bogu jest z góry przesądzone i nie powinniśmy się temu zbytnio dziwić. Skupię się teraz na wydarzeniach mniej odległych w czasie, gdyż rozprawa sądowa, o której wcześniej wspominałem jest z nimi powiązana.

 

Obecnie przeciwnicy korzystają z potężnych mediów

 

              Mniej więcej pod koniec lat dziewięćdziesiątych rozpoczęło się coś, co można nazwać czwartą falą ataków na Sai. Dzięki internetowi tym razem było to zjawisko globalne. W przeszłości celem ataków była Boskość Swamiego, Jego znajomość Wed i Jego cuda. Tym razem krytycy posunęli się do zakwestionowania samej czystości i charakteru Swamiego. W tym czasie byłem ciągle zajęty swoją pracą i dlatego bardzo mało słyszałem o nieustannej paplaninie w kręgach plotkarzy. Od czasu do czasu ktoś próbował powiedzieć mi coś o tych nonsensownych rzeczach, ale uprzejmie zachowywałem dystans, gdyż ani nie miałem czasu na tego rodzaju rzeczy, ani cierpliwości wysłuchiwania fałszu.

              Kampania oszczerstw zaczęła się wśród kilku rozczarowanych wielbicieli i wkrótce rozniosła się na tych, którzy tylko czekają na wulgaryzm i skandal. W takim sensie ta kampania przeciwko Sai nie stanowiła nic istotnego i mogłaby być całkowicie zignorowana. Jednakże zachęceni panującą atmosferą w społeczeństwie, ludzie zdecydowani oszkalować Swamiego znaleźli posłuch w ważnych kręgach. Najpierw w gazecie The Times of London pojawił się bardzo negatywny artykuł. Po nim pojawił się przeciwny Swamiemu komunikat UNESCO skierowany do mediów i wreszcie korporacja BBC pokazała negatywny film. Jestem pewien, że wszyscy wiecie o tych rzeczach, dlatego nie poświęcę im wiele czasu. Na razie poprzestanę na następującym podsumowaniu:

• Gdy pojawił się artykuł Timesa, byłem wstrząśnięty, podobnie jak wielu innych. Oto jeden z wiodących dzienników świata publikuje negatywny materiał bez choćby pobieżnego sprawdzenia prawdziwości tych treści. Niektórzy z nas napisali listy do wydawcy ale, inaczej niż nakazuje zwykła praktyka udostępniania jakiegoś miejsca dla odmiennych opinii, żadnego z tych listów nie opublikowano. Tyle na temat obiektywizmu prasy!

• Nieudostępnienie przez Timesa miejsca, należącego się nam grzecznościowo, nie oznaczało końca sprawy. Nie można było tak po prostu trwać w milczeniu, gdy w tzw. odpowiedzialnych instytucjach formułowano dzikie oskarżenia i rzucano okropne oszczerstwa. W tej sytuacji nasz szacowny Indulal Shah[1] przejął inicjatywę i spotkał się z ówczesnym Premierem Indii Atalem Behari Vajpayee.

• W wyniku tego spotkania przygotowano oświadczenie podpisane później przez Premiera Vajpayee, byłego Głównego Sędziego Indii Bhagavathiego, innego byłego Głównego Sędziego Ranganatha Mishrę, Przewodniczącą Unii Międzyparlamentarnej Najmę Heptullę i byłego ministra a ówczesnego członka Parlamentu Shivraja Patila. Myślę, że warto przedstawić czytelnikom to oświadczenie podpisane przez te wybitne osobistości.

 

Publiczne oświadczenie przeciw kłamstwom

 

              Jesteśmy głęboko urażeni i zasmuceni szalonymi, lekkomyślnymi i spreparowanymi zarzutami czynionymi przez pewne instytucje oraz osoby wobec Bhagawana Śri Sathya Sai Baby. Normalnie oczekiwalibyśmy, że odpowiedzialne środki masowego przekazu ustalą prawdziwe fakty zanim wydrukują takie kalumnie – szczególnie gdy dotyczą one osoby, która jest czczona w skali całego globu jako ucieleśnienie miłości i bezinteresownej służby dla dobra ludzkości. Ponieważ pewna część mediów nie dochowała tej etyki zawodowej, postanowiliśmy podać do publicznej wiadomości niniejsze podpisane oświadczenie.

              Należymy do kilku milionów ludzi na całym świecie, którzy uważają Śri Sathya Sai Babę za wielkiego mistrza i nauczyciela. Wywodzimy się z różnych narodów i religii i wysoce cenimy fakt, że Sathya Sai Baba prosi nas, byśmy stali się prawdziwymi wyznawcami własnych religii. On głosi prawdę, prawość, miłość, pokój i niekrzywdzenie. Zawsze podkreśla, że te uniwersalne wartości ludzkie należą do wszystkich wyznań i tradycji religijnych.

              Śri Sathya Sai Baba naucza przykładem. Poświęca cały swój czas i energię dla dobra społeczeństwa. Ludzie wszystkich warstw społecznych ze wszystkich stron świata odwiedzają go w Prasanthi Nilayam (Andhra Pradeś, Indie). Spotyka się z nimi i obsypuje swoją miłością i błogosławieństwami tych, którzy go potrzebują. W ostatnich latach osobiście był on inicjatorem kilku prawdziwie monumentalnych projektów w służbie społeczeństwu. Założył szkoły, kolegia i uniwersytety, gdzie bez żadnych opłat wszystkim oferuje się kształtowanie osobowości i edukację na najwyższym poziomie. Jego program nauczania wartości ludzkich jest wykorzystywany w tysiącach placówek oświatowych na całym świecie. Wzniósł szpitale, w których codziennie przeprowadza się skomplikowane operacje chirurgiczne bez jakichkolwiek kosztów ze strony pacjentów. Zbudował gigantyczne sieci zaopatrzenia w wodę pitną mieszkańców obszarów często nawiedzanych przez susze. W rzeczywistości lista przedsięwzięć przez niego inspirowanych ciągle rośnie, wraz z nowymi projektami podejmowanymi we wszystkich częściach świata.

              Mieliśmy przywilej wielokrotnego spotykania się ze Śri Sathya Sai Babą i osobistego zobaczenia jak nieustannie angażuje się w przedsięwzięcia służebne dla społeczeństwa.

              Jednoznacznie potępiamy bezpodstawne i robione w złych intencjach zarzuty z pewnych kręgów kierowane pod adresem Sathya Sai Baby. Wielcy ludzie w swoim życiu często musieli znosić pomówienia. Tego rodzaju żałosne wysiłki ani nie umniejszają ich chwały, ani nie osłabiają ich determinacji osiągnięcia celu misji.

              Niech Bóg obdarzy zdrowym rozsądkiem wszystkich, którzy wymyślają te obelżywe historie, a mądrością wszystkich pozostałych, którzy zwrócą jakąś na nie uwagę.

 Shah zadbał o to, aby list ten zobaczyli czołowi przywódcy Europy, włącznie z Premierem Wielkiej Brytanii.

 UNESCO wycofuje się ze swojej krytyki

 W przypadku pojawienia się informacji UNESCO dla mediów zastosowaliśmy inne podejście. UNESCO należy do Organizacji Narodów Zjednoczonych, zaś Indie są w istocie jej jednym z członków-założycieli – w 1944 r. podpisywały pierwotną deklarację. My tu w Prasanthi Nilayam podjęliśmy działania razem z Rządem Indii, korzystając ze stosownych kanałów, a Rząd ze swojej strony poprzez swojego ambasadora w Paryżu złożył w UNESCO protest. Nie będę wchodził tutaj w szczegóły, lecz powiem tylko że Rząd Indii wyraził ostry sprzeciw wobec opublikowania wrogo nastawionej informacji opierającej się li tylko na pogłoskach, a zatem szkodzący Sai Babie, który jest postacią czczoną w Indiach i zrobił ogrom dobra dla społeczeństwa Indii. Ten zdecydowany protest odniósł skutek i UNESCO wycofało się.

              Wycofanie się UNESCO było wielką porażką grupy przeciwników Sai, ale teraz zaatakowali z innej strony, mianowicie poprzez telewizję. Jak dobrze wiecie większość kanałów TV upadło do żenująco niskich poziomów. Nic więc dziwnego, że niektóre kanały w pewnych krajach skorzystały z okazji, by pokazywać negatywne programy o Swamim. W świetle dość powszechnego na Zachodzie sceptycyzmu wobec guru, takie programy naturalnie przyciągały widownię, chociaż nie spośród widzów potrafiących rozróżniać. Dlatego, mimo że otrzymywaliśmy protesty od wielu wielbicieli z zagranicy, nie przejmowaliśmy się tym zbytnio. Nie było warto wchodzić w spory z trzeciorzędnymi kanałami TV.

 BBC przynosi sobie wstyd

              Rzeczy weszły w całkiem inny wymiar, gdy BBC pokazała krytyczny film o Swamim. Był to absolutny wstrząs, ponieważ podobnie jak London Times, BBC jest pozytywnym wzorem – w świecie nadawców, ma się rozumieć. A jednak, z powodów jej tylko znanych, BBC wyprodukowała program, który nie tylko był kiepsko przygotowany pod względem poznawczym, ale cechował się żałośnie niskim poczuciem smaku, co kontrastuje z powszechną opinią o tym nadawcy.

Smutny przypadek Alayi Rahma

              Centralną postacią oszczerczej kampanii BBC był niejaki Alaya Rahm. Muszę wymienić to nazwisko, gdyż to on 6 stycznia 2006 r. wniósł sprawę do Sądu Wyższego stanu Kalifornia w Okręgu (County) Orange. Był to proces, w którym powód występował o odszkodowanie finansowe. Sąd wyznaczył datę procesu na 28 kwietnia 2006 r.

              W tym miejscu zacytuję, oczywiście za zgodą, list jaki otrzymaliśmy od Roberta Baskina z Kalifornii, który jest prawnikiem. Zna on w pełni tę sprawę, więc myślę, że najrozsądniej jest zacytować jego raport; jest to najlepsza relacja pod względem faktograficznym i prawnym, jaką możemy przedstawić. Oto co o tym procesie pisze Baskin.

              Chociaż oskarżenia Alayi Rahma zyskały pewien rozgłos zanim wniósł sprawę do sądu, jego twierdzenia nie były gruntownie zbadane aż do tego procesu. Postępowanie prawne dostarczyło platformy, na której jego twierdzenia mogły zostać gruntownie i krytycznie sprawdzone. Dzięki temu procesowi dochodzeniowemu odkryto, że powód i jego rodzina między rokiem 1995 i 1999 mieli wystąpienia na licznych odosobnieniach i konferencjach w dniach, w których miały miejsce rzekome wydarzenia. Te jego wykłady, z których wiele zostało nagranych i spisanych, przeczyły późniejszym oskarżeniom. Nie zawierały one żadnych wzmianek o jakiejkolwiek krzywdzie. Wcześniejsze słowa wypowiedziane przez powoda zdawały się obalać jego późniejsze oskarżenia.

              Dochodzenie w tym procesie obejmowało określenie i przesłuchanie świadków, którzy byli obecni w Aśramie w Indiach, kiedy miały miejsce rzekome wydarzenia stanowiące podstawę założenia sprawy sądowej przez powoda. Jeden ze świadków w 1995 r. sprowadził powoda do Indii, towarzyszył mu w podobnej podróży do Indii w 1997 r. i był obecny w czasie niektórych z rzekomych audiencji. Zeznania tego świadka w procesie zostały uznane za dowód w sprawie. Świadek zeznał, że w latach od 1995 do 1997 miał z Alayą Rahmem bliskie i poufne związki, a gdy przebywali w Aśramie rozmawiał z powodem codziennie, dyskutował z nim o szczegółach każdej audiencji powoda. Zeznał też, że Alaya Rahm nigdy nie sugerował, by w tym okresie zdarzyło się jakiekolwiek złe zachowanie lub została wyrządzona krzywda. Świadek ten złożył swoje zeznania w marcu 2006 r. Po tych zeznaniach Alaya Rahm wycofał swoją sprawę.

              W związku z wycofaniem sprawy nie złożono żadnej propozycji ugody; za przerwanie procesu nie było opłat pieniężnych ani innych kosztów. Wycofanie stanowi zakończenie procesu.

              W tym miejscu muszę wyrazić swoje osobiste serdeczne podziękowania bratu Baskinowi za tę zwięzłą relację.

              Nie wiem co wy myślicie o tym, ale jeśli chodzi o mnie to to wycofanie sprawy przez Alayę Rahma przed formalnym przesłuchaniem w obliczu sędziego niweczy same podstawy wszystkich zarzutów, które rozgłaszano w ostatnich kilku latach. Proszę pamiętać, że Rahm nie wycofałby wytoczonej przez siebie sprawy, gdyby myślał, że ma szansę jej wygrania. Faktem jest to, że nie miał podstaw – w ogóle żadnych i nigdy. Przez lata Alaya Rahm rozpuszczał dzikie oskarżenia, a korporacja BBC mocno je wykorzystała. Dlaczego? Ponieważ nigdy tych oskarżeń nie sprawdzono w legalnym procesie. Rahm, podbudowany oczywistą powszechną na Zachodzie akceptacją jego oskarżeń, uznał że może liczyć na odszkodowanie i wytoczył sprawę. Jednak jego próba odniosła odwrotny skutek, a główny oskarżyciel zdał sobie z tego sprawę. Wycofał się po cichu.

 Aspekty warte refleksji

              Stańmy z boku i spójrzmy teraz na całą tę historię z niezaangażowanego punktu widzenia. Chciałbym zwrócić uwagę na następujące sprawy:

1. Mówiąc obiektywnie, nie należy się dziwić obrzucaniu błotem, które ostatnio robiono. Jak już zauważyliśmy, kampanie przeciwko Swamiemu w istocie nie są niczym nowym dla wielbicieli. Nowy jest rodzaj oskarżeń rzucanych tym razem. Fakt, że spotkały się z szerokim oddźwiękiem dowodzi tylko, że w mediach przeważa niski standard. Obecnie ludzie z mediów mówią otwarcie, że właściwe wiadomości to nic innego jak tylko szwindle, skandale, wulgaryzmy i kontrowersje. Stopniowo nawet gazety i kanały TV, które kiedyś szczyciły się wysokim poziomem, zniżają się do sztuczek mających przyciągać uwagę i ‘poprawiać’ ich notowania.

2. W przeszłości przy wielu okazjach sam Swami robił uwagi na temat ataków na Niego. Zauważył że: „Ludzie obrzucają kamieniami tylko drzewo uginające się od owoców, a nie drzewa, które nie mają żadnych owoców.”

3. To, że ludzie dobrzy często muszą cierpieć, jest częścią Boskiego Dramatu. W przypadku Jezusa, chociaż był Boski, został ukrzyżowany.

zwiń tekst




POLSKA - HONG KONG
Nie, 8 gru 2013 01:39 komentarze: brak czytany: 2383x

Spotkanie "Polska - Hong Kong" o... UFO! 7 grudnia 2013 ....

czytaj dalej

Spotkanie "Polska - Hong Kong" o... UFO! 7 grudnia 2013

 



zwiń tekst



NIEZWYKŁE ZDJĘCIE TĘCZY - wykonane w Bazie FN 29 września 2013 roku
Nie, 1 gru 2013 23:53 komentarze: brak czytany: 2702x

29 września 2013 roku był naprawdę wyjątkowy dzień, który spędziła nasza ekipa w Bazie FN podczas remontowania nowych pomieszczeń naszej siedziby. W pewnym momencie na niebie zobaczyliśmy coś przepięknego - tęcza zapierała dech w piersiach. Warto zaprezentować te zdjęcia, bo była to jedna z najpiękniejszych tęcz, jakie kiedykolwiek widzieliśmy... Mamy w zapasie ok. 3 tysięcy zupełnie nowych.......

czytaj dalej

29 września 2013 roku był naprawdę wyjątkowy dzień, który spędziła nasza ekipa w Bazie FN podczas remontowania nowych pomieszczeń naszej siedziby. W pewnym momencie na niebie zobaczyliśmy coś przepięknego - tęcza zapierała dech w piersiach. Warto zaprezentować te zdjęcia, bo była to jedna z najpiękniejszych tęcz, jakie kiedykolwiek widzieliśmy...

 

Mamy w zapasie ok. 3 tysięcy zupełnie nowych zdjęć do rubryki "zdjęcie dnia". Czekamy na wprowadzenie zmian do naszego oskryptowania, które umożliwi prezentowanie zdjęć. Prosimy o cierpliwość!



zwiń tekst



FRAGMENT 'NOCNEGO NIEBA' - zdjęcie dnia
Pt, 30 sie 2013 04:22 komentarze: brak czytany: 2922x

Zdjęcie przedstawia - jak to wyraziła się autorka zdjęcia - fragment "nocnego nieba". Wyszło na nim coś bardzo ciekawego:Najpierw opis:From: xxxxxxxxxxxxxxSent: Saturday, July 27, 2013 11:13 PMTo: NautiliusSubject: Dziwny obiekt Witam .W roku 2010 nabyłam pierwszy aparat cyfrowy Nikon Coolpix P100.W ramach testowania obsługi i możliwości jednoze zdjęć nocnego nieba wyszło dość dziwnie.......

czytaj dalej

Zdjęcie przedstawia - jak to wyraziła się autorka zdjęcia - fragment "nocnego nieba". Wyszło na nim coś bardzo ciekawego:

Najpierw opis:

From: xxxxxxxxxxxxxx
Sent: Saturday, July 27, 2013 11:13 PM
To: Nautilius
Subject: Dziwny obiekt

 Witam .

W roku 2010 nabyłam pierwszy aparat cyfrowy Nikon Coolpix P100.W ramach testowania obsługi i możliwości jedno
ze zdjęć nocnego nieba wyszło dość dziwnie - może to aparat fiksuje? Jeżeli ktoś będzie dysponował czasem, by
zerknąć na to dziwadło, to proszę o kontakt.
Data wykonania zdjęcia:21-08-2010 godz.00:50
 
 W załączniku przesyłam zdjęcie i gorąco pozdrawiam.
 
                                                             Beata

 

 Zobaczmy fragment EXIF zdjęcia, Jest tam informacja o czasie ekspozycji wynoszącym 2 sekundy

 

Mimo owych dwóch sekund zdjęcie jest bardzo ciekawe, gdyż pokazuje coś, co wykonywało w bardzo dużej prędkości bardzo podobne "figury", które po nałożeniu dały taki właśnie efekt.

Od września planujemy duże zmiany w systemie publikacji tekstów, w tym także "zdjęcia dnia". I tak seria "zdjęcie dnia" trafi do systemu edycji serwisu, będzie miała zupełnie oddzielne oprogramowanie. Chcemy także stworzyć galerię, która także będzie integralną częścią portalu nautilus.org.pl



zwiń tekst



DZIWNY CIEŃ NA OKNIE MIESZKANIA KACZYŃSKICH
Sob, 31 sie 2013 11:09 komentarze: brak czytany: 3285x

Zdjęcie okna kamienicy na warszawskim Powiślu, w której kilka lat przed śmiercią mieszkali Lech i Maria Kaczyńscy. Zdjęcie opublikowała "Gazeta Wyborcza" - serwis internetowy.  Wyobraźnię i emocje prawicowych dziennikarzy rozpala od soboty zdjęcie pewnego okna kamienicy na warszawskim Powiślu, w której kilka lat przed śmiercią mieszkali Lech i Maria Kaczyńscy.......

czytaj dalej

Zdjęcie okna kamienicy na warszawskim Powiślu, w której kilka lat przed śmiercią mieszkali Lech i Maria Kaczyńscy. Zdjęcie opublikowała "Gazeta Wyborcza" - serwis internetowy.

 

 

Wyobraźnię i emocje prawicowych dziennikarzy rozpala od soboty zdjęcie pewnego okna kamienicy na warszawskim Powiślu, w której kilka lat przed śmiercią mieszkali Lech i Maria Kaczyńscy.

- Początkowo myślałam, że zwariowałam i to skutek "smoleńskiej obsesji", ale każdy to widzi! - cieszy się na Twitterze red. Katarzyna Pawlak, dziennikarka "Gazety Polskiej Codziennie", autorka niezliczonych tekstów o katastrofie smoleńskiej. "Powracający trotyl" to jeden z ostatnich tytułów.

To właśnie red. Pawlak opublikowała na Twitterze zdjęcie okna, w którym - jak sama później wyjaśniła - "codziennie ten cień się pojawia, przez kilka godzin".

 

Zdradziła, że ów cień widać tylko z jednej sali szpitala Solec, gdzie przez wiele dni po operacji leżała matka dziennikarki. - Do tej sali przychodzą pielgrzymki - opowiadała na Twitterze.

Ktoś zapytał: - Żartujesz, prawda?

Red. Pawlak zaprzeczyła: - Nie żartuję. Nie edytowałam zdjęcia.

Fotografia robi od soboty furorę na Twitterze i Facebooku. Kolejne osoby pytają: - A Ty ujrzałeś już Lecha w oknie?

Jak poinformował Samuel Pereira, redaktor "Gazety Polskiej Codziennie" i katolickiego kwartalnika "Fronda", nawet
Marta Kaczyńska - córka zmarłego w katastrofie prezydenta - udostępniła zdjęcie na swoim profilu.

- I wcale się nie dziwię. To zdjęcie ma moc - ocenił Pereira.

- Fantastyczne. Oni są wśród nas! - wtórowała na Twitterze Ewa Piechocka.

Nie wszyscy jednak docenili odkrycie red. Pawlak. W sieci pełno komentarzy złośliwych, prześmiewczych, okrutnych.

Galopujący major: - Jak Matka Boska na ścianie!

PopPolityk: - Religia smoleńska doczekała się wreszcie swego cudu.

Robert Lipiec: - Czekamy na pierwsze uzdrowienie i wysyłamy kwity do Watykanu.

Jack Islander: - Katarzyna Pawlak ostro odlatuje.

Red. Pawlak próbowała polemizować z niedowiarkami, bezskutecznie. W niedzielę po południu jakby zmęczona westchnęła na Twitterze: "Ilość sfrustrowanych ludzi na TT, którzy karmią się sączeniem złośliwości, jest nieprzebrana. Niektórzy chyba aż dławią się własną żółcią".

Redaktorkę "Gazety Polskiej Codziennie" wziął w obronę nawet Tomasz Skory, znany dziennikarz RMF: - Cud, święta kamienica, objawienie, Bogurodzica - nie pogięło was trochę? Cień jest cień, gzyms to gzyms, fota to fota. A hejt to hejt.

 Oto tekst z Gazety Wybiorczej:

 http://wyborcza.pl/1,75478,14492154.html


 

 

I jeszcze jeden artykuł w sprawie tego zdjęcia...



zwiń tekst



APEL DO CZYTELNIKÓW FN! - projekt ZDANY
Pon, 19 sie 2013 10:16 komentarze: brak czytany: 3747x

Pomóżcie nam w sprawie Zdanów - oto prośba o pomoc w sprawie bardzo ważnej dla tej historii.Drodzy czytelnicy serwisu FN!Zwracamy się do Państwa z apelem. Kilku naszych kolegów przeprowadziło obliczenia związane w pytaniem, które jest jednym z podstawowych w sprawie zdjęć ze Zdanów:JAKA BYŁA WIELKOŚĆ TEGO OBIEKTU?W sprawie pojawiły się nowe wątki, a także jedna niezwykle.......

czytaj dalej

Pomóżcie nam w sprawie Zdanów - oto prośba o pomoc w sprawie bardzo ważnej dla tej historii.

Drodzy czytelnicy serwisu FN!

Zwracamy się do Państwa z apelem. Kilku naszych kolegów przeprowadziło obliczenia związane w pytaniem, które jest jednym z podstawowych w sprawie zdjęć ze Zdanów:

JAKA BYŁA WIELKOŚĆ TEGO OBIEKTU?

W sprawie pojawiły się nowe wątki, a także jedna niezwykle istotna wskazówka dotycząca tego, w jakim miejscu przestrzeni znajduje się obiekt UFO. Jako podstawę naszej analizy wybraliśmy jedno wyjątkowe zdjęcie ze względu na jeden element, o czym za chwilę. Najpierw zobaczmy tę fotografię:

 

Dlaczego to zdjęcie jest tak ważne?

 Powód jest prosty – od powierzchni obiektu odbijają się druty wysokiego napięcia, które znajdują się w odległości  ok. 40 metrów od drogi!

 Ten chyba najbardziej istotny szczegół jakoś umknął nam podczas wcześniejszego oglądania tysiące razy tych zdjęć. Ale to niestety tak jest – człowiek ogląda coś nieskończenie wiele razy, a nagle przychodzi ten moment i dostrzega coś, co jest oczywiste! Tak właśnie było w tym przypadku. Po wyostrzeniu zdjęcia odbicia przewodów wysokiego napięcia są widoczne natychmiast.

 

Co ten pozornie drobny fakt oznacza dla analizy zdjęć? Otóż oznacza on rzecz fundamentalną, wręcz podstawową do oceny skali obiektu, gdyż aby na powierzchni obiektu pojawiło się odbicie drutów wysokiego napięcia (a raczej drutów przesyłowych tzw. średniego napięcia), obiekt MUSI ZNAJDOWAĆ SIĘ ZA LINIĄ WYZNACZANĄ PRZEZ DRUTY!

To wręcz oczywistość, ale wywraca ona do góry nogami wszelkie teorie o „miniaturowych ufo wystrzeliwanych ze specjalnych automatyczn-pneumatycznych luf z pociskami w kształcie modelu ze Zdanów”!

Poszukujemy osób, które interesują się zjawiskiem UFO, śledzą od 8 lat (!) sprawę Zdanów, mają jakieś pojęcie o geometrii i matematyce i są gotowi policzyć, ile ich zdaniem wynosi średnica obiektu na zdjęciu. My mamy własne obliczenia zrobione przez kilka osób niezależnie od siebie, ale nie chcemy ujawniać wyniku, gdyż chcemy to skonfrontować z Państwa wyliczeniami.

 

 

Naszym adresem kontaktowym będzie jedna ze skrzynek używanych przez FN przy projektach specjalnych, czyli:

redakcjafn@gmail.com

Co państwu pomoże przy analizie zdjęcia? Absolutnie film, który proszę uważnie obejrzeć, gdyż pokazuje on perspektywę i to, co się dzieje z modelem, kiedy odchodzimy od aparatu na odległość większą niż 2-3 metry (perspektywa go po prostu „zjada”, a sam obiekt złożony z dwóch misek wręcz znika!)

 

 

OTO FILM POKLAZUJĄCY MIEJSCE ZDARZENIA:

http://www.youtube.com/watch?v=baZW0mmBM8Y

l

l

 

Na pewno ważne są odległości i proporcje poszczególnych elementów terenu. Uzyskacie je bez problemu patrząc na zdjęcie satelitarne miejsca, gdzie zostało zrobione zdjęcie. Odległość od osoby wykonującej zdjęcie a obiektem na zdjęciu znajdującym się tuż za linią wyznaczaną przez słupy z liniami przesyłowymi to ok. 40 metrów.

 

Możecie Państwo dokładnie obejrzeć sobie to miejsce klikając na mapę gogle


Wyświetl większą mapę
 

Bardzo liczymy na wszystkich czytelników – to są dość proste obliczenia, ale… naprawdę warto! Podajemy jeszcze raz e-mail:

redakcjafn@gmail.com

 WYWIAD Z NASZYM KOLEGĄ Z ZESPOŁU BADAJĄCEGO SPRAWE ZDJĘĆ ZE ZDANÓW 

Czy sprawie zdjęć pomogło pokazanie je ludziom z MUFON?

Bardzo. Zwrócili oni uwagę na rzeczy, które nam jakoś umknęły. Przykładem może być choćby to, co jest teraz tak widoczne i wręcz oczywiste, czyli odbicie linii przesyłowych na metalicznej powierzchni obiektu. Jeśli ktoś chce w ogóle cokolwiek powiedzieć na temat wielkości tego obiektu, to musi od tego zacząć, jaka jest odległość samego obiektu od osoby robiącej zdjęcia. To odbicie od powierzchni to dar od losu, prezent od opatrzności! Jest oczywiste, że obiekt musiał być za linią wyznaczaną przez słupy wysokiego napięcia, a więc jego odległość od osoby fotografującej to co najmniej 40 metrów, a nawet kilka metrów więcej… ale nie chcę teraz tłumaczyć, dlaczego tak uważam.

Co to oznacza dla oceny zdjęć?

Co to oznacza? Mój Boże… to praktycznie zamyka w żelaznej trumnie wszelkie bzdury opowiadane o modelu z misek! My i tak wiedzieliśmy, że to bzdury, ale to odbicie drutów wysokiego napięcia jest naprawdę przełomowe dla oceny wielkości obiektu.

Czy można mówić jeszcze o modelu?

A tak, można. Jest tylko mały drobiazg: szef siedleckiej policji wraz z emerytowanym pracownikiem wydziału SB musieliby rzucać modelem o średnicy kilku metrów! Mam mówić dalej?

Nie, to wystarczy. Co dalej? Będziecie jechać na miejsce zdarzenia?

Problem jest z modelami UFO. Kupiliśmy wszystkie dostępne w Polsce modele misek, z których da się zrobić model „w miarę podobny” do tego ze Zdanów. Były one polerowane pastą polerską, kosztowało to mnóstwo czasu, mnóstwo pracy. Efekt był dramatyczny, tragiczny wręcz… Od powierzchni coś się w miarę odbijało, jeśli trzymaliśmy model tuż przed aparatem. Odchodziliśmy z modelem na metr, dwa i na jego powierzchni była tylko niewyraźna plama! Próbowaliśmy uzyskać takie odbicie na wszelkie możliwe sposoby, ale to byłoby możliwe tylko przy bardzo dużym obiekcie, o średnicy co najmniej trzech metrów. Innej możliwości nie ma. Po prostu.

Liczycie, że czytelnicy serwisu FN włączą się w obliczenia?

Tak. To daje ogromną frajdę, wszystkie odległości można bez problemu odczytać z map google, gdyż na dole jest podziałka. My także mierzyliśmy oczywiście to pole, ale wymiary zgadzają się z tymi z google co do joty, więc lepiej je odczytać samemu.

Jak czuje się Maciej Talacha? Przebywa cały czas w hospicjum?

Tak, ale wolę, żeby o tym powiedział Robert czy napisał, bo nie czuję się upoważniony. Obaj panowie się znają, on jest w kontakcie z bliskimi Talachy, którzy go informują o jego stanie. Naprawdę ten człowiek potrzebuje naszej modlitwy, ma straszną, potworną chorobę. Niestety śmiertelną.

Dziękuję za rozmowę.

 

APEL O ZDANY W HYDEPARKU  - kliknij na link!

zwiń tekst



Edward Snowden: w ciągu kilku miesięcy dojdzie do potężnych rozbłysków na słońcu
Pon, 19 sie 2013 07:11 komentarze: brak czytany: 2562x

 Oto wiadomość, którą przysłał jeden z czytelników serwisu FN. -----Original Message-----From: Cyprian xxxxxxxxxxxxSent: Sunday, August 18, 2013 9:33 PMTo: nautilus@nautilus.org.pl Subject: Edward Snowden: w ciągu kilku miesięcy dojdzie do potężnych rozbłysków na słońcu. Zginą miliony ludzi !!!! Witam załogę Nautilus. Może was to zainteresuje. Odrazu podaję.......

czytaj dalej

 Oto wiadomość, którą przysłał jeden z czytelników serwisu FN.

 -----Original Message-----
From: Cyprian xxxxxxxxxxxx
Sent: Sunday, August 18, 2013 9:33 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl 

Subject: Edward Snowden: w ciągu kilku miesięcy dojdzie do potężnych rozbłysków na słońcu. Zginą miliony ludzi !!!! 

Witam załogę Nautilus.

Może was to zainteresuje. Odrazu podaję wam Link: 

http://www.koniec-swiata.org/edward-snowden-w-ciagu-kilku-miesiecy-dojdzie-do-poteznych-rozblyskow-na-sloncu-zgina-milionu-ludzi/ MOSKWA, Rosja

 – Edward Snowden, hacker-uciekinier z  Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA)  ujawnił we wtorek, że seria rozbłysków słonecznych  jest ustawiona na wrzesień, zabijając setki milionów ludzi. Dokumenty dostarczone przez Snowdena udowodniają, że od 14 lat  Central Intelligence Agency (CIA) wiedziała, że do tego dojdzie.

Od tego czasu rządy świata po cichu stara się przygotować do tego zjawiska. W ramach dostania obywatelstwa Rosyjskiego Snowden udzielił dostęp do danych i dokumentów ściśle tajnych  Federalnej Agencji Zarządzania Awaryjne (FEMA) przedstawiających jak straszny WYNIKI rozbłysków będzie w ciągu zaledwie dwóch miesięcy. Rozbłysk wyłączy wszystkie elektroniczne systemy dostaw żywności i wody, padną wszelkiego rodzaju urządzenia elektryczne i transformatory. 

Odkąd pod koniec 20 wieku, setki milionów ludzi zaczęły polegać na technologii automatyzacji, aby ułatwić własne życie flara słoneczna wygeneruje impulsy elektromagnetyczne, niebezpieczne dla układów elektronicznych. Snowden powiedział FEMA i National Center Disaster Reduction, że Chiny i USA podejmują kroki od 14 lat.

Do tego powstał  projekt Stargate. Edward Snowden przekazał dokumentację składają się z 4472 stron, z której wynika dużo więcej rzeczy, które zostaną opublikowane już niebawem. Ogromny impuls elektromagnetyczny z rozbłysków słonecznych tzw.”Killshot „uszkodzi większość światowych systemów elektrycznych”, powiedział Snowden. „Ludzie, których życie jest najbardziej zagrożone są to osoby starsze i wykorzystujące aparaturę medyczną do podtrzymania życia.”Ludzkość zapłaci najbardziej tragiczną cenę za swoje technologicznego uzależnienia. Wiedza, którą posiadam a jest ukrywana przez rządy światowe doprowadziła mnie do tego aby wyemigrować z USA, które zataja wszelkie informacje przed obywatelami, którzy powinni je znać i móc się przygotować na nadchodzące wydarzenia.

Pracownicy WikiLeaks oraz Anatolij Kucherena, radca Snowden wyprodukował film wzywający do przygotowania się na najbliższe wydarzenia tak jak to robią poinformowane rządy światowe. W poniedziałek, Snowden wysłał wideo, do rosyjskiej Federalnej Służby Migracyjnej w ramach jego zaproszenia do azylu. 

Pozdrawiam Cyprian

 



zwiń tekst



Ciekawe wyliczenia
Nie, 11 sie 2013 22:00 komentarze: brak czytany: 2529x

Na rynku polskim jest kilka ciekawych pozycji związanych z paleoastronomią. Jedna z pozycji to Pitagoras i teoria strun w której autorzy wykazali, że Pitagoras istotnie znał od kapłanów egipskich podstawowe prawa dotyczące układu słonecznego. Dowód wynika wprost ze słynnego doświadczenia Pitagorasa polegającego na napinaniu jelit baranich i odniesienie wyników do muzyki.......

czytaj dalej

Na rynku polskim jest kilka ciekawych pozycji związanych z paleoastronomią. Jedna z pozycji to Pitagoras i teoria strun w której autorzy wykazali, że Pitagoras istotnie znał od kapłanów egipskich podstawowe prawa dotyczące układu słonecznego. Dowód wynika wprost ze słynnego doświadczenia Pitagorasa polegającego na napinaniu jelit baranich i odniesienie wyników do muzyki i harmonii sfer. Wykazali również, że podstawy współczesnej teorii liczb zespolonych, to klasyczna filozofia pitagorejska.

Inna pozycja tych samych autorów to Sfery w przestrzeni, czyli tajemnice starożytnej astronomii, która w ostatnim czasie ukazała się na polskim rynku. W książce podjęto temat egipskiej legendy o bogini Nut i powiązano tą mitologiczną opowieść z inną… równie fascynującą. Z legendą o oczach Horusa… W książce pojawiła się także, w odniesieniu do doświadczeń Pitagorasa, słynna grecka legenda o lirze Apollina. Nawiązując to tych niezwykłych starożytnych opowieści autorzy wyjaśnili istotę podziału okręgu na 360 części i związek tego podziału z hipotezą Titiusa i Bodego. Podano sposób tworzenia przez starożytnych wielkich cykli astronomicznych.

Warto przyjrzeć się zamieszczonym w książce ciekawym wyliczeniom:

odległość Ziemia-Słońce (średnia orbita Ziemi) wynosi 149597890 km; zaś okres obrotu Ziemi wokół własnej osi (wyrażony w dniach) wynosi 0,99726968 dnia. Okres ten wyrażony w sekundach wyniesie:

86400 × 0,99726968 sekund = 86164,10035 sekund.

Dzieląc odległość Ziemia-Słońce przez liczbę, która określa okres obrotu Ziemi wokół własnej osi (wyrażony w sekundach), otrzymamy:

149597 890 km / 86164,10035 = 1736,174 km

Jest to promień biegunowy Księżyca większy o 97,4 m od wielkości 1736,1 km podawanej w tabelach astronomicznych. Popełniony błąd wyliczeń jest rzędu ok. 0,0561%. Przyjęcie najnowszych teorii głoszących, że od chwili powstania Księżyca jego średnica zmalała o ok. 100 m, niweluje ten błąd całkowicie.

Każdy obserwator, który potrafi zmierzyć biegunową średnicę Księżyca i wyrazi ją w swoich jednostkach długości (calach, łokciach, stopach, sumeryjskim beru i innych dowolnych), zauważy, że średni promień orbity Ziemi w jej obiegu wokół Słońca (w jego własnych jednostkach długości) wynosi:

86 400 × 0,99726968 × Rk [ j.ob ] = Rs [ j.ob ].

Przy założeniu, że promień biegunowy Księżyca (w współczesnych jednostkach długości) ma 1736,1 km, jak mówią nam podręczniki i encyklopedie, to promień orbity Ziemi w jej obiegu wokół Słońca wynosi:

86 400 × 0,99726968 × 1736,1 [km] = 149 589 494,6 [km].

Uwzględniając współczesne dane wskazujące, że promień orbity Ziemi wynosi 149 597 890 km, błąd wynosi 8395,38 km. Jest to błąd rzędu 0,005612%. Trudno uznać to za dzieło przypadku…

Pozdrowienia.



zwiń tekst



W Gliwicach odkryto groby wampiryczne
Pt, 12 lip 2013 07:41 komentarze: brak czytany: 2330x

Na budowie Drogowej Trasy Średnicowej, arterii łączącej największe miasta Górnego Śląska, odkryto groby wampiryczne - informuje "Dziennik Zachodni". Znalezione w Gliwicach 4 szkielety spoczywały w ziemi i pozbawione były głów, które umieszczono w nogach.  Tak na Górnym Śląsku, jak i w Zagłębiu były już przypadki okrycia takich nietypowych grobów. Zaś.......

czytaj dalej

Na budowie Drogowej Trasy Średnicowej, arterii łączącej największe miasta Górnego Śląska, odkryto groby wampiryczne - informuje "Dziennik Zachodni". Znalezione w Gliwicach 4 szkielety spoczywały w ziemi i pozbawione były głów, które umieszczono w nogach.

 Tak na Górnym Śląsku, jak i w Zagłębiu były już przypadki okrycia takich nietypowych grobów. Zaś wiara w wampiry, upiory, strzygi, martwce nie była obca Słowianom - przypomina gazeta.

 Kto stawał się wampirem? O kontakty ze złymi mocami podejrzewano osoby kalekie i upośledzone umysłowo. Wampirem według wierzeń był też ten, kto narodził się w owodni ("w czepku"). O wampiryzm podejrzane były też osoby przedwcześnie zmarłe (zwłaszcza śmiercią tragiczną), nieszczęśliwi kochankowie, heretycy, bękarty, osoby z wadami genetycznymi. W wampira mógł się też zamienić zmarły, na którego... wskoczył kot - czytamy w "Dzienniku Zachodnim".



zwiń tekst



OBSERWACJE SPISANE PRZEZ PANIĄ ANETĘ
Pt, 12 lip 2013 05:37 komentarze: brak czytany: 2411x

Witam! Postanowiłam do was napisać, w związku z tym że ostatnio pozbierałam sobie w całość kilka naprawdę dziwnych rzeczy, które zaobserwowałam- może do czegoś wam się moje relacje przydadzą. W każdym razie, to wszystko było mocno przypadkowe, bywałam pochłonięta np czymś innym podczas obserwacji i dopiero po czasie skonsternowałam, że może warto to opisać. Zjawiskami niewyjaśnionymi interesuję.......

czytaj dalej

Witam! Postanowiłam do was napisać, w związku z tym że ostatnio pozbierałam sobie w całość kilka naprawdę dziwnych rzeczy, które zaobserwowałam- może do czegoś wam się moje relacje przydadzą. W każdym razie, to wszystko było mocno przypadkowe, bywałam pochłonięta np czymś innym podczas obserwacji i dopiero po czasie skonsternowałam, że może warto to opisać.


 Zjawiskami niewyjaśnionymi interesuję się i informacyjnie, i ‘’rozrywkowo’’. Od paru tygodni pochłaniała mnie literatura o tematyce ufologicznej. Zaczęłam przypominać sobie o kilku przypadkach, kiedy i ja widziałam ‘’dziwne światła’’. Postanowiłam opisać parę przypadków, może się wam na coś przydadzą. Otóż chciałabym opisać kilka dziwnych zdarzeń, których byłam świadkiem, a które w jakiś sposób łączą się ze zjawiskami świetlnymi- w tym niektóre zklasyfikowałabym tak samo, gdyż zarówno okoliczności obserwacji, jak i właściwości obiektu były identyczne. Szczególnie chciałabym zwrócić uwagę na coś, co określiłam mianem burzowej gwiazdy- może ktoś juz zauważył takie zjawisko?
1. Czerwone ‘’samoloty’’.
Tę obserwację datuję gdzieś na rok 2005. Mieszkałam wówczas n obrzeżach Kalisza, w 8-piętrowym bloku. Było około godziny 23, wyszłam na chwilę na balkon.(6 piętro) Niebo było praktycznie bezchmurne, było widać mnóstwo gwiazd, na które chciałam sobie chwilę popatrzeć. Miałam wzrok skierowany gdzieś na południowy zachód. Nagle, jakby znikąd, w tym pukncie w który patrzyłam, zmaterializowało się ok. 7 obiektów, które pojawiły się ‘’znikąd’’. Piszę ‘’około’’, ponieważ leciały w równym szyku litery ‘’V””, jak klucz żurawi, lub wojskowe samoloty, jeden ‘’prowadził’’, ale nie pamiętam czy po obu jego stronach było ich po 3, czy po 4, sądzę że to nieważne. Trudno również powiedzieć, aby ‘’leciały’’- posuwały się naprzód, ale nie był to zdecydowany prosty ruch, jaki wykonują samoloty- światła sprawiały wrażenie wibrujących w powietrzu (to było coś jak złudzenie optyczne występujące przy wysokiej temperaturze, gdy patrzymy na coś poprzez gorące powietrze, obiekt zdaje się falować). Miały kolor czerwony i mimo, że musiały być bardzo wysoko (miały rozmiar gwiazd), jestem w stanie powiedzieć, że było im bliżej do czegoś podłużno- jajowatego, niż do kul. Zaczęłam wołać ojca, który oglądał w sąsiednim pokoju telewizję, ale w tym samym momencie światła zniknęły tak nagle, jak się pojawiły. Gdyby tam były chmury, miałabym proste wytłumaczenie że po prostu wyleciały z chmur i wleciały w nie z powrotem, ale jak wspomniałam, chmur nie było. Miałam raczej wrażenie, jakby w trybie on/off, włączyły i wyłączyły widoczność (?) Ojciec nie  twierdził, że z tym ‘’pojawiły się i zniknęły’’ coś sobie wymyślam, ale wg niego mogły być to samoloty wojskowe, posiadające tego typu systemy (‘’nie wiadomo co te ruskie albo amerykanie kombinują’’)
 
2. ‘’Burzowe gwiazdy’’
Są to obiekty, na których opisaniu zależy mi szczególnie- niekoniecznie w kontekście pozaziemskiego UFO, bo hipoteza którą śmiało bym stawiała, jest to iż mogą być to np elementy systemu HAARP, o których ludzi się nie informuje, a oni nie zwracają na nie uwagi. Sama bym w ogóle pierwszych z tych świateł nigdzie  nie opisywała, gdyby nie obserwacja jakieś trzy tygodnie temu tego samego w identycznych okolicznościach , plus coś co mi się później przytrafiło.
Piszę ‘’burzowa gwiazda’’, bo obie obserwacje miały identyczne warunki pogodowe - kilka dni niemiłosienych upałów, wieczór kiedy nagle ‘’gwiazda’’ się pojawia, po czym...spada deszcz, ba, wali burza z piorunami. Nasuwa mi to skojarzenia z jakimś systemem kontrolnym, wiem że to brzmi zabawnie, ale gdy opiszę JAK to dokładnie wyglądało, pomyślicie o tym samym...
Pierwszy raz miałam z tym styczność w 2009 roku.Również miało to miejsce w Kaliszu, na tym samym balkonie co obserwacja ‘’czerwonych samolotów’’. Pamiętam dobrze, że musiało być to pomiędzy 25 czerwca, a 1 lipca, ponieważ następnego dnia rano wybierałam się do Wrocławia na lotnisko, gdyż leciałam do Szwecji na miesiąc. Panowały wtedy okropne upały.Wszyscy narzekali na suszę, że jak tak dalej pójdzie to rośliny zmarnieją, itp. Mogło być również po 23, około północy, chodziłam po domu i pakowałam resztę rzeczy, rodzice w pokoju oglądali telewizję.
Nagle ojciec wyszedł na balkon, zabrać pranie czy coś takiego i zaczął wykrzykiwać niecenzuralne słowa, wyraźnie czymś poruszony. Poszłam do niego, pytając o co chodzi. Wskazał na ogromną gwiazdę, wiszącą na południowej stronie nieba, gdzieś nad wsią Dobrzec- ‘’Zobacz, jest ogromna! To nie jest ani Wenus, ani Mars, ani Gwiazda Polarna (mówiąc to wskazywał wymienione obiekty w innych częściach nieba- ojciec znał się dość dobrze na lokalizacji gwiazd, nie był wykształcony w tym kierunku, ale podstawowe gwiazdy i planety wskazać umiał). ‘’One wszystkie są tam i tu, a w tym miejscu nie powinno być żadnej gwiazdy chyba?A może to jakiś balon meteorologiczny?’’ Nie spekulowałam, widząc coś takiego po raz pierwszy- obiekt wyglądał trochę jak Wenus, to było bardzo jasne,żóltawe i dość duże światło, jednak zawieszone dość nisko. (na wysokości mniejszej niż gwiazdy, tak jak widać samoloty) Samolot został przez nas wykluczony , bo obiekt się nie poruszał. Ojciec przyniósł wojskową lornetkę, nie jestem w stanie powiedzieć na jaką odległość przybliżała, ale musiała być dobra, bo na balkonach z bloku naprzeciwko (ok 100m) można było zobaczyć dokładne szczegóły :) Oglądaliśmy wspólnie przez nią ten obiekt około 15 minut. Przez lornetkę dostrzegliśmy coś, czego nie widzieliśmy gołym okiem: ‘’gwiazda’’ emitowała nie jednolite światło, ale były dostrzegalne tam jakby zielone i czerwone błyski, naprzemiennie po lewej i po prawej.
Nic poza tym się nie działo, ja oznajmiłam że w związku z wyjazdem muszę się położyć , a ojciec poszedł oglądać dalej film. Twierdzi,że po godz. 1 udał się na balkon ponownie i światła już nie było ani w tym miejscu gdzie było przedtem, ani nigdzie indziej.Zabierał coś z balkonu w związku z tym że nadciągała silna burza, która trwała całą noc.
Zdarzenie które wydaje mi się być silnie powiązane z tamtym, miało miejsce  ok. 2 tyg. temu, nad czeskim jeziorem Terlicko, ok. 10 km od Cieszyna. Jak może jeszcze sobie przypominacie, w tym okresie znowu mieliśmy nawał upałów 40 stopniowych, przynajmniej na południu gdzie obecnie mieszkam.
Wybrałam się tam ze znajomym pod namiot. Dotarliśmy nad jezioro ok godziny 20, po tej stronie gdzie jest miejscowość Terlicko, nie potrafięw tym przypadku niestety wskazać precyzyjnie kierunków świata. Na prawo, stojąc plecami do zabudowań wsi Terlicko i twarzą do jeziora, bylła grupa kilku gór. Na jednej z nich jest charakterystyczna wieża obserwacyjna (?), niestety mój kolega nie pamiętał jak się to miejsce nazywa. Wieczór był duszny, tego dnia również było coś około 40 stopni, na następny nie zapowiadano ochłodzenia. Wszyscy zdaje się, mieli delikatnie dość takiej pogody.By ło jak wspomniałam, przed godziną 20, może nawet po 19, nie było jeszcze ciemno i było za wcześnie na intensywne pojawienie się gwiazd. Mimo to, dostrzegłam nad górą z wieżą, nisko osadzone, bardzo jasne światło, podobne do Wenus. Wydawało mi się trochę zbyt intensywne, zarówno dziwna była wczesna pora- nie było jeszcze ciemno,tylko szaro, słońce nawet nie zaszło. Kolega zapytany o to, był pewien że to Wenus.
Nie przejmując się tym więcej, wzięliśmy się za rozbijanie namiotu, ponieważ w szybkim tempie zaczęły pojawiać się chmury i grzmieć, chcieliśmy zdążyć przed burzą. (właśnie tym razem rzekoma Wenus była widoczna mimo dużego zachmurzenia)...Zajęło nam to ok 15 minut, w tym czasie zaczęło kropić. Kolega grzebał za czymś w plecaku, ja wyszłam przed namiot i odruchowo spojrzałam w kierunku gór i ‘’gwiazdy’’. W tym czasie ‘’gwiazda’’ nagle ruszyła z miejsca i zaczęła płynąć. Jednostajnym ruchem przed siebie, jak satelita lub samolot. Stanęłam jak wryta i obserwowałam to minutę lub dwie, bo widziałam wyraźnie start ‘’gwiazdy’’ z miejsca gdzie przedtem od ok 15-20 minut wisiała. Kumpel wyszedł z namiotu, nie chciałam wyjść przed nim na wariatkę. Obiekt był wciąż dobrze widoczny, bo leciał w niezbyt szybkim tempie, więc zapytałam go ostrożnie ‘’Ty zobacz, co to jest?’’ On na to ‘’Wygląda na to, że satelita’’. I w tym momencie gwiazda-satelita, błysnęła po swojej lewej stronie czerwonym światłem. Znajomy na to ‘’A nie, to chyba samolot’’. Nie chciałam mu mówić , że wcześniej tego światła czerwonego tam nie było...Zapytałam za to ‘’Hm, ale gdzie jest ta jasna Wenus, która tam wisiała?’’ ‘’No jak to gdzie, przecież za chmurami’’.Nie drążyłam więcej tematu.Schowaliśmy się do namiotu, bo coraz bardziej padało.
Gdyby ktoś mi opowiedział tę historię, też bym oponowała, że gwiazda była Wenus, która zniknęła w zachmurzeniu, a później obserwowany obiekt był po prostu satelitą/samolotem. Ale wyraźnie widziałam tę ‘’Wenus’’ mimo chmur na niebie, a później ten jej ‘’start’’.
Wtedy właśnie przypomniało mi się o tej historii sprzed 4 lat- że już widziałam coś podobnego, w dodatku obserwacja miała miejsce pomiędzy strasznym upałem a burzą.
Może to nie ma nic wspólnego albo to jakieś nieporozumienie, ale tej samej nocy po obserwacji gwiazdy przed burzą, musiało się stać coś dziwnego. Burza trwała ok. 2h. Siedzieliśmy w namiocie z kumplem, wypiliśmy po 2 piwa, ale nie byliśmy pijani. Gdy deszcz minął, zachciało nam się zrobić jeszcze parówki na ognisku (wyjaśnie że owszem podłoże było mokre, ale użyliśmy substancji łatwopalnej żeby sobie ułatwić) Siedzieliśmy i rozmawialiśmy około godziny, mogło więc być jakoś po 23, gdy postanowiliśmy iść spać, alkohol nam się skończył o wiele wcześniej a bar był zamknięty, żadne z nas nie lunatykuje, proszę więc  wykluczyć to, że było któreś z nas pijane, etc. Zasnęliśmy szybko, od godz 15 wędrowaliśmy po okolicy i byliśmy zmęczeni. Namiot zamknęliśmy szczelnie, wewnątrz na moskitierę, potem przedsionek na zamek, a na przedsionku jeszcze była dodatkowa warstwa materiału (chyba taki pokrowiec przeciwdeszczowy) i ona też została rozwinięta.
Teraz opiszę otoczenie. Byliśmy sami na jednym z cypli, ok 50-100 m od baru, który został tego dnia zamknięty o 20, zaraz jak zaczęło padać. Na tym cyplu nikt nie obozował. Cypel po naszej prawej był ok 200-300 m na linii wzroku i dopiero o 7 rano jak wstałam na dobre, zauważyłam tam wędkarzy, gdy szliśmy spać, był chyba pusty. Cypel po lewej był 100 m w linii prostej od nas, ale patrząc przez wodę, od miejsca aby tam dojść, oddzielało nas dobre 200 m lasu, z wąwozami i błotem. Na cyplu tym rozbiła się grupa pięciu młodych Czechów mocno upojonych winem. Wspominam o tym, bo zastanawiałam się, że to oni mogli zrobić to co opiszę zaraz, dla kawału, albo chcieli abyśmy się przyłączyli do nich- ale zaczęłam w to wątpić, bo musieliby się przedzierać pijani przez ciemny las z dziurami i błotem, czego by raczej nie dokonali w stanie w jakim byli, poza tym ok. 22.30 było tam już cicho.
Ok 3.30 obudził mnie kolega idąc na papierosa, pytając czy wstawałam wcześniej zapalić. Powiedziałam, że nie. Powiedział, że to dziwne, bo gdy się przebudził roleta od przedsionka namiotu była odwinięta, przedsionek otwarty, moskitiera otwarta w 3/4, a ja leżałam w dziwnej pozycji, tj miałam byłam do połowy w namiocie, a moje nogi wystawały do przedsionka. Wyglądało jakbym zamroczona wstała, wyszła, otworzyła namiot i wracając pozapominała wszystko pozamykać. Nawet jeśli, to musiałabym obudzić kumpla wstając, tak jak on obudził mnie, bo w namiocie było mało miejsca, spaliśmy dość blisko siebie i gdy jedno wstawało, zawsze potrącało drugie. On jest sceptykiem, stwierdził lakonicznie że ‘’No to ktoś musiał myszkować’’, sęk w tym że nic nam nie zginęło. Nie drążył więcej tego tematu.
 
3. Światła między drzewami.
Chciałam również wspomnieć o czymś, co także miało miejsce w czerwcu b.r., miejsce nie jest jakieś tajemnicze, byłam tam niedawno w dzień, niemniej wtedy chyba też czułam i widziałam coś dziwnego.
Miało to miejsce na końcówce ulicy Boya-Żeleńskiego w Częstochowie.Było po 22. Wybrałam się na tam na bezcelową włóczęgę z chłopakiem. Chcieliśmy dotrzeć w stronę ul. Kilińskiego, idąc od końca al. Wolności, ale jakoś tak bocznymi uliczkami. Opisane miejsce znajduje się kilka metrów koło pewnego pensjonatu na w/w ulicy. Jest to środek centrum,tyle że boczna uliczka. Minęliśmy hotelik, gdzie w ogródku odbywała się impreza, była muzyka, itp. Za hotelem było jakieś pasmo zarośli, chyba pozostałość po sadzie z jakiegoś domu, który już nie istnieje. Ma może jakieś 100-200 metrów kwadratowych, ale nie więcej, zaraz za nim zaczynają się po prostu bloki. Chcieliśmy przejść przez to pasmo zarośli i skręcić gdzieś w prawo.
Gdy tylko weszliśmy na ścieżkę, kończyło się tam już oświetlenie miejskich latarnii, było więc na tym odcinku strasznie ciemno, to mogło spowodować niepokój , ale wątpię.Nocowałam po lasach w namiocie, itp. Zrobiło się nienaturalnie cicho, rozmawialiśmy o czymś, mimo to przemknęła mi myśł,że zważywszy na odległość ogrodowej imprezy, wszystko dziwnie ucichło. Nie było słychać nic. Poza tym temperatura między drzewami była wyższa o dobre 5 stopni. Poczułam silny niepokój, pociągnęłam faceta za rękę i oznajmiłam, że coś mi się nie podoba i wracamy.
Przeszliśmy szybko z powrotem, wychodząc poczułam że poza drzewami jest faktycznie chłodniej, w dodatku jak tylko wyszliśmy z tego terenu, cisza ustała.
Potem chłopak mi powiedział, że nie chciał się odzywać, ale też dziwnie się poczuł, jakby był obserwowany (?), to samo potwierdził z dźwiękami i temperaturą, ale co do dziwnego ciepła tłumaczył to pracującym silnikiem samochodu. Zapytałam go, jakiego samochodu, odpowiedział że gdy zbliżaliśmy się do dalszej części ściężki, bardzo wąskiej, z której zawróciliśmy, widział coś jakby odblask reflektorów między drzewami, jakby ktoś stał na włączonych światłach, ale nie było żadnego dźwięku. On szedł chyba z przodu, więc mógł widzieć więcej niż ja.
Miejsce jakiś czas po tym obejrzeliśmy w dzień, nic ciekawego, duży zarośnięty nieużytek, kupa błota, prawdopodobnie eksploatowany  na wyprowadzenie psów, etc. Miejsce lekko dziwne do wjeżdżania autem w środku miasta o 22. Ze strony od której szliśmy nie było to możliwe, chyba że od drugiej, nie analizowałam, ale tam chyba też trzeba by było jechać po wąskim pasku piachu. Trzeźwo wspomnę, że jeśli tam faktycznie były jakieś ‘’kule’’,’’obiekty’’, nie mogły być duże. Pogoda była dobra.
To jest zbieżne z innym zdarzeniem, z roku 2012. Było to w lipcu, gdzieś w Borach Niemodlińskich, ale nie umiem określić, gdzie. Wybrałam się z przyjacielem na wycieczkę rowerami na południe. Tam wypadł nam nocleg. Nie mieliśmy rozbitego namiotu, chcieliśmy spać pod gołym niebem. Wybraliśmy ładną, porośniętą mchem polankę w środku lasu. Zmierzchało, wtedy usłyszeliśmy szczekanie psów i pojedyncze strzały. Jakiś miejscowy urządzał sobie polowanie (?), w każdym razie nie chcieliśmy aby pomylono nas ze zwierzyną, więc czym prędzej zwinęliśmy prowizoryczne obozowisko i zaczęliśmy się jak najprędzej przemieszczać w kierunku przeciwnym. Przechodząc między drzewami, zauważyłam że na jednej z polanek wisiał krąg białych kuli, a nie były to światła cywilizacji, wioska była dobre 500m dalej. Zrobiło się już ciemno, to coś było 300 m od nas.Byliśmy wystraszeni strzałami, zmęczeni i zdenerwowani, prowadziliśmy w dodatku rowery , ale mimo to zawołałam kolegę, żeby zapytać co to wg niego jest. Zniecierpliwiony spojrzał, miał dziwną minę i w końcu powiedział że nie wie, ale musimy znaleźć inne miejsce zanim całkiem się ściemni,to nie był w sumie dobry moment żeby o tym myśleć. Kul było kilka, ale nie więcej niż dziesięć.
Wspomnę, że jestem przeciętną 24 letnią dziewczyną, może w tych historiach brzmi nutka histerii, ale naprawdę interesuję się zjawiskami paranormalnymi i biorę cokolwiek pod uwagę tylko wtedy, gdy nastąpi powtarzalność zjawiska + mam pewność że byłam 100% trzeźwa i zjawisko które opisuję, nie ma racjonalnego wyjaśnienia. Zresztą, jak pisałam na początku, wszystkie wynikły bardzo przypadkowo. Może wam się te historie na coś przydadzą, jako przykłady porównawcze.Pozdrawiam załogę!
Aneta G., Częstochowa.
 


zwiń tekst



W POLSCE ODKRYTO SZCZĄTKI METEORYTU SPRZED 15 MILIONÓW LAT
Śr, 10 lip 2013 23:04 komentarze: brak czytany: 2161x

 Okruchy mołdawitu, czyli minerału skalnego, który 15 mln lat temu w wyniku uderzenia asteroidy w Ziemię, znaleziono w warstwie dolnośląskich piasków. Odkrycie Tomasza Brachańca z Uniwersytetu Śląskiego zmienia dotychczasowe wyobrażenie o zasięgu wyrzuconego wtedy materiału. Informację na temat odkrycia przekazał rzecznik UŚ Jacek Szymik-Kozaczko w przesłanym PAP komunikacie Mołdawit.......

czytaj dalej

 Okruchy mołdawitu, czyli minerału skalnego, który 15 mln lat temu w wyniku uderzenia asteroidy w Ziemię, znaleziono w warstwie dolnośląskich piasków. Odkrycie Tomasza Brachańca z Uniwersytetu Śląskiego zmienia dotychczasowe wyobrażenie o zasięgu wyrzuconego wtedy materiału. Informację na temat odkrycia przekazał rzecznik UŚ Jacek Szymik-Kozaczko w przesłanym PAP komunikacie

Mołdawit to stopiony materiał skalny, który zastygł w postaci zielonego szkła. Powstał około 15 milionów lat temu w czasie kolizji półtorakilometrowej asteroidy z Ziemią. Powstałe po zderzeniu kratery Ries i Steinheim znajdują się w Niemczech. Ich średnica to odpowiednio 24 i 4 km.

 

 Stopiony materiał skalny został rozrzucony na odległość około 500 km. Największe złoża tego szkła znaleziono do tej pory w Czechach, gdzie jest on cenionym kamieniem jubilerskim. Znany jest też zresztą jako wełtawit, od nazwy rzeki - Wełtawy. Poza Czechami, niewielkie ilości mołdawitów znaleziono do tej pory w niemieckich Łużycach.

 Odkrycie doktoranta Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego Tomasza Brachańca to pierwsze znalezisko mołdawitów w Polsce. Spoczywały one w warstwie dolnośląskich piasków.

 Znalezisko to zmienia dotychczasowe wyobrażenie o zasięgu rozrzutu materiału wyrzuconego z krateru Ries w czasie kosmicznej katastrofy. Doniesienie o odkryciu ukazało się ostatnio na łamach rocznika Polskiego Towarzystwa Meteorytowego.

 

 

 

 



zwiń tekst



STRONA
1 50 75 76 77 78 79 80 81 82
Strona 78 / 82

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

30 lipca 2021 : [...]  Tego lata mamy rekordowo ciepłą wodę w Bałtyku. 16-18 lipca pomiary satelitarne pokazały, że powierzchnia morza w niektórych zatokach wschodniego Bałtyku (Fińskiej, Ryskiej i Zalewie Kurońskim) miała temperaturę ok. 28 st. C   [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 27 lip 2021 04:50 | [...] Witam, chciałam opisać pewną sytuację, która miała miejsce w nocy z 18 na 19 lipca tego roku [2021 - przyp. FN] . Spędzałam noc na działce, byłam sama z psem, mąż został tego dnia w domu. Około godziny 1 wyszłam z domku do małej szopy zaraz za nim, tam mam prowizoryczną toaletę. Gdy wyszłam spojrzałam w niebo było gwieździste i bezchmurne. I wtedy zobaczyłam czarny trójkąt sunący bezgłośnie po niebie.Nie umiem opisać czy był mały czy duży, na środku miał jaśniejszy spory punkt, ...

Dziennik Pokładowy

Poniedziałek, 7 czerwca 2021 | Kiedyś do Pabla Picassa przyszedł młody człowiek mówiąc, że on także chce być wielkim malarzem jak Picasso, też tak potrafi malować i chce kilku lekcji „od mistrza”. Picasso postawił przed nim wazon z kwiatami i poprosił, żeby namalował go najbardziej realistycznie, jak tylko potrafi – bez żadnych uproszczeń, pojedynczych linii czy abstrakcyjnych symboli znanych z obrazów Pabla Picassa. Wyjaśnił mu...

czytaj dalej

FILM FN

POTĘŻNE UFO TUŻ POD WARSTWĄ CHMUR - USA, 1 lipca 2021

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.