Dziś jest:
Niedziela, 25 października 2020

Musisz powiedzieć światu, że nie chcemy was skrzywdzić. Wasz świat potrzebuje pomocy. Pomożemy wam w przyszłości, zanim będzie za późno. Jeszcze nie jesteście gotowi, aby to zrozumieć. Wkrótce znowu wrócimy.
/fragment przesłania obcych istot z incydentu z UFO nad rzeką Pascagoula, 1 października 1973 r./

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Czarna postać
Śr, 19 lip 2017 07:06 komentarze: 4 czytany: 2799x

[...] Wydarzyło się to już jakieś 2 lata temu, ale całe wydarzenie dobrze pamiętam. Położyłem się spać ok godz.23:00, pamiętam to dokładnie, bo przed zapadnięciem w sen spojrzałem jeszcze raz na zegar. Po jakimś czasie spostrzegłem (ciałem astralnym/trzecim okiem?)  że od strony moich nóg, przed telewizorem w pokoju, który jest jakieś 2 metry od łóżka stoi jakaś postać. Postać ta była dziewczyną.......

czytaj dalej

[...] Wydarzyło się to już jakieś 2 lata temu, ale całe wydarzenie dobrze pamiętam. Położyłem się spać ok godz.23:00, pamiętam to dokładnie, bo przed zapadnięciem w sen spojrzałem jeszcze raz na zegar. Po jakimś czasie spostrzegłem (ciałem astralnym/trzecim okiem?)  że od strony moich nóg, przed telewizorem w pokoju, który jest jakieś 2 metry od łóżka stoi jakaś postać.

Postać ta była dziewczyną, chyba nastolatką. Była ubrana w jakieś spodnie i jasną, prawie, a może i białą koszulę/sweter - nie jestem dokładnie przekonany. Włosy miała długie proste czarne, długością może maksymalnie do łokci. Twarz jej była jakaś ciemna, nie wyraźna, jakby w jej miejscu nie było niczego. Nie wiem jak ją widziałem, bo miałem wrażenie że mam oczy jakieś kilkanaście centymetrów nad moim ciałem, a moje ciało leżało z głową odwróconą w inną stronę. Słyszałem jak mówię przez sen, żeby odeszła, że jej nie chce. Po kilkunastu sekundach zniknęła, a ja się obudziłem, już normalnie kontaktując. Spojrzałem na zegarek, wskazywał jakoś 23:20. Z tego co wiem, to faza marzeń sennych REM następuje dopiero po dobrych kilku godzinach, a nie po 20 minutach.

Co jeszcze jest z tym związane. Jakieś 2 miesiące temu miałem sen, w którym nie po raz pierwszy towarzyszył mi jak myślę, przewodnik duchowy (?chyba tak to mogę nazwać). Nie będę opowiadać o wcześniejszych przeżyciach związanych z tym przewodnikiem - przewodniczką. Ważne jest to, że tym razem byłem w jakimś słabo oświetlonym pomieszczeniu, a przede mną pojawiła się znowu ta ciemna postać dziewczyny, w tym samym momencie usłyszałem przekaz od "mojej przewodniczki" który brzmiał "pomóż jej" lub "uratuj ją". W każdym razie, coś w tym stylu. Kilka lat temu też działy się różne dziwne rzeczy w moim domu. Kiedyś przez 5 minut nie wychodziłem z kuchni, po tym jak będąc sam w domu -  w kuchni, kończąc jeść poranne śniadanie, usłyszałem jak ktoś (coś?) POCIĄGA za sznurek, uruchamiając w łazience wentylator.

Wiele razy słyszałem skrzeczące panele na korytarzu, raz były tak głośne, że wyszedłem powitać domownika, ale tam nikogo nie było. Albo coś mnie dotykało za ramię, gdy siedziałem. Jako dziecko 5-10 lat, też widywałem duchy(?) w pobliżu domu - np. biała postać która szła, nagle się zatrzymała, odwróciła głowę w moim kierunku, ponownie spojrzała przed siebie i "weszła w drzewo" . Mój dom został zbudowany na fundamentach innego przedwojennego niemieckiego domu, więc może to ma coś z tym wspólnego. Poruszając inny temat. Mam kilka zdjęć dziwnych obiektów - UFO. Także mogę opowiedzieć o tym zdarzeniu, bo mam spisane ich zachowanie i obliczenia dotyczące ich prędkości . Mają Państwo możliwość może nałożenia jakiś filtrów, żeby było je widać, bo dysponowałem wtedy telefonem z dość słabym aparatem i na oryginalnych zdjęciach nic nie widać.



zwiń tekst



Ks. Adam Skwarczyński i jego niepokojące przesłanie o zbliżającej się apokalipsie
Czw, 13 lip 2017 22:47 komentarze: 8 czytany: 11300x

Szanowna Fundacjo! Od wielu lat często zaglądam na stronę internetową księdza Adama Skwarczyńskiego. Publikowane wpisy budziły we mnie duże zainteresowanie, jednocześnie podchodziłem do ich treści z dystansem. Nutę niepokoju i konieczność nowego spojrzenia na temat wywołał u mnie apel księdza opublikowany w dniu 18 czerwca 2017 r., którego kontynuacją jest kolejny wpis z dnia 9 lipca br. Mając na .......

czytaj dalej

Szanowna Fundacjo!

Od wielu lat często zaglądam na stronę internetową księdza Adama Skwarczyńskiego. Publikowane wpisy budziły we mnie duże zainteresowanie, jednocześnie podchodziłem do ich treści z dystansem. Nutę niepokoju i konieczność nowego spojrzenia na temat wywołał u mnie apel księdza opublikowany w dniu 18 czerwca 2017 r., którego kontynuacją jest kolejny wpis z dnia 9 lipca br. Mając na uwadze powagę z jaką duchowny podchodzi do swoich słów, zacząłem ponownie analizować treść jego dwutomowej powieści i innych dostępnych materiałów. Zachęcam Fundację, aby również zapoznała się z dostępnymi za darmo materiałami.

 Na zachętę kilka haseł:

- asteroida,

- nowa mapa świata (pojawienie się Atlantydy, Polska półwyspem!),

- nowe pojazdy tzw. mobile, o napędzie antygrawitacyjnym (?),

- nowy rodzaj energii,

- jeden wspólny język narodów („telepatyczny” język miłości).

 Apel z 18.06.2017 r.

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2017/06/18/ks-adam-skwarczynski-apel-do-rodakow-za-granica/

 Apel z 09.07.2017 r.

https://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2017/07/apel-ii-do-rod.pdf

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2017/07/09/ks-adam-skwarczynski-do-moich-rodakow-list-o-paruzji/

 3 Bardzo ciekawa „nota biograficzna”

https://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2012/03/apel-dopl-caly.pdf

 Pierwsza część powieści (wydana w 2006 r.) https://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2012/06/z-aniolem-ostat-2xa5.pdf

 Druga część powieści (wydana w 2010 r.) https://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2012/06/wejdz_do_radoc59bci.pdf

 Nowy Świat, wizja Anety

https://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2012/09/wizje-ns-aneta.pdf

 Inne dokumenty dostępne są tutaj:

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/ks-adam-skwarczynski/

 Przy okazji mam „pytanie do Fundacji”, które chciałem zadać już wiele miesięcy temu. Pan Krzysztof Jackowski wieszczy od dawna wojnę, ksiądz Skwarczyński zapowiada Paruzję, Wielkie Oczyszczenie, Karę, Cud i Nowy Świat. Moje pytanie brzmi: czy zapowiadane wydarzenia  widoczne są w jakikolwiek sposób w przyszłych losach klientów pana Krzysztofa Jackowskiego, którzy chcąc poznać swoją przyszłość korzystają z jego usług?

 Serdecznie pozdrawiam

R72, Starachowice


Zapytamy o to Krzysztofa Jackowskiego. Poniżej - cały tekst Ks. Adam Skwarczyńskiego

„Apel do Rodaków za granicą!” Ks. Adama Skwarczyńskiego

 Drodzy Rodacy za granicą!

 Nie jestem „katastrofistą”, a tym bardziej „prorokiem zagłady” w tym świecie, w którym coraz trudniej nam wszystkim żyć. Wprost przeciwnie – chciałbym wskazać Wam drogę do (bliskiego już) Nowego Świata, bardzo podobnego do Raju. Dlatego właśnie to piszę, z ręką na sercu i na oczach Boga, który wie, że nie zmyślam ani nie kłamię. Na oczach Boga, od którego otrzymałem nagle ku temu natchnienie.

 Jestem niczym i nikim, a mój głos jest jak pisk myszy kościelnej pod miotłą Przychodzącego posprzątać swój Kościół i świat! Jednak Przychodzący dał mi, i to już od dziecka, świadomość rzeczy mało znanych innym, a uczynił to w określonym celu: byście Wy właśnie, i to teraz, z tej wiedzy skorzystali.

 Już doświadczacie na sobie w niektórych krajach niechęci, a nawet wrogości gospodarzy, a będzie ona teraz narastać z każdym dniem. Oficjalnie będą udawać przyjaciół, a za Waszymi plecami będą spiskować przeciwko Wam i snuć ukryte plany, może nawet z przesiedleniem Was na inny kontynent włącznie. Uderzy w Was boleśnie kolejny kryzys, zaplanowany przez ludzi oddanych piekielnemu władcy tego świata. Wstrząśnie Wami poczucie zagrożenia, ogarniające całe społeczności, i to nie tylko z powodu agresji islamu, lecz i zbliżających się kataklizmów. Dotknie Was niepewność jutra.

 W tym wszystkim jednak macie dostrzec nie zło, lecz wprost przeciwnie: wielkie dobro! Bóg chce posłużyć się tymi środkami, by wskazać Wam wyraźny cel i sposób działania: niejako przymusić Was do powrotu do Kraju, byście mogli ocaleć w czasie nadchodzącego straszliwego oczyszczenia świata.

 Wprawdzie i Polskę dotkną bolesne kary, jednak u nas będzie najbezpieczniej. Między innymi dlatego, że Polska ma jeszcze do wypełnienia ważną misję wobec innych narodów. Znane są słowa Pana Jezusa, przekazane przez słynną stygmatyczkę Teresę Neumann, która przez 40 lat żyła bez ziemskiego pokarmu: „Zdejmie niewolnica kajdany swoje i stanie się jako królowa. Wstawią się za nią łzy, które Matka Moja pod Krzyżem przelała, a naród, który Ją czci, nie będzie między narodami ostatni. Światłych i mądrych Polsce nie odmówię. W języku polskim będą głoszone najmądrzejsze prawa i najsprawiedliwsze ustawy, zaś Warszawa stanie się stolicą Stanów Zjednoczonych Europy. Polska, która pierwsza karę poniosła, choć wina jej nie była największa, prędzej niż inni się podniosła. W czym zawiniła, przez to musiała doznać kary. Ale już bliski jest koniec jej pokuty. Wytrwa przy Kościele swoim i doczeka wyzwolenia. Nieprzyjaciołom swoim krzywdy pamiętać nie będzie, dobrem za zło zapłaci. Będzie mieć chwałę między narodami i skrzydła szeroko otwarte, rozszerzy też granice swoje. Weźmie narody wierne Kościołowi w nagrodę wierności swojej”.

 Stygmatyczka kieruje w imieniu Boga ostrzeżenie do narodów: „Idzie godzina wielka, groźna, sądu i kary. […] Nie otworzą się tym razem upusty niebieskie, jak za dni Noego, i nie popłyną wody, by zalać ziemię skalaną grzechami. Ale otworzy się ziemia, zapłonie od wulkanów, które już zagasły, i będzie drżało jej łono, aż walić się będą lądy, gdzie szumi zboże i stoją łany. Pioruny będą padały z chmur jak deszcz, aż poruszona zostanie materia nienawiści ludzkiej. Zbliża się nowy potop, tym razem nie potop wody, lecz ognia i błyskawic”. Kto zna treść objawień Matki Bożej w Akita w Japonii (uznanych przez Kościół za prawdziwe), łatwo dostrzeże ich zbieżność z powyższym tekstem. Karząca ręka Boga wzbudzi wszystkie żywioły, by rzuciły się na ludzi, więc zostanie ich niewielu – jak pisze prorok Izajasz: jak garść oliwek na wierzchołku otrząsanego z nich drzewa (17,6; 24,18-20): „Upusty otworzą się w górze, a podwaliny ziemi się zatrzęsą. Ziemia rozpadnie się w drobne kawałki, ziemia pękając wybuchnie, ziemia zadrgawszy zakołysze się, ziemia się mocno zataczać będzie jak pijany i jak budka [na wietrze] będzie się chwiała, grzech jej zaciąży nad nią”. To trzęsienie ziemi i sprowokowany przez nie wybuch superwulkanów wzbudzi tak monstrualne fale, że olbrzymie połacie lądu zostaną przez nie spłukane. Rozstroi się skorupa ziemska, wypiętrzając nowe góry i pochłaniając stare, powierzchnia ziemi zmieni się nie do poznania.

 Przeżywałem to od dziecka, chociaż wtedy nie miałem pojęcia, czego to dotyczy. Wiem, że trzęsienie całego globu ziemskiego (tak wielkie, że nikt nie utrzyma się na nogach!) zamieni miasta w stosy gruzów, jednak gdy do ziemi zbliżać się będzie olbrzymia asteroida, którą widziałem z bliska, w Polsce będzie możność ucieczki na wieś, gdyż niskie domy ocaleją. Im dalej od miast, tym łatwiej będzie można przetrwać. W braku magazynów, sklepów i transportu jedynym środkiem utrzymania będzie to, co da się na wsi na bieżąco wyhodować.

 Może powiecie: „Co Bóg da to będzie. W końcu i tak trzeba umrzeć i zostawić wszystko”. To prawda. Jednak dla wielu z Was Bóg planuje jeszcze dalszą przyszłość na ziemi i chce, byście po jej oczyszczeniu doświadczyli Jego ogromnego Miłosierdzia, wychodząc z ruin na słońce i budując Nowy Świat w oparciu o zasady Ewangelii. Bywałem w tym świecie, który opisałem w swojej powieści, i tak bardzo za nim tęsknię! Jeżeli i Wy zatęsknicie, a poza tym odczujecie w sobie impuls pobudzający Was do powrotu do Ojczyzny – nie lekceważcie go! Bardzo możliwe, że w ten sposób Bóg otworzy przed Wami drogę do Nowego Świata. Nie lekceważcie, mówiąc sobie: gdy coś się zacznie dziać, zawsze jeszcze zdążę podjąć decyzję i uciec… Nie mówcie tak, gdyż możecie wpaść w pułapkę tak nagle i niespodziewanie, że już nie będzie odwrotu. Gdy ludzi ogarnie popłoch, wielu z nich rzuci się do banków po swoje pieniądze i przekona się, że tam ich nie ma i nie będzie. A gdy padną banki i pieniądze wraz z nimi, runą całe struktury, na których opiera się dzisiaj życie społeczne. Nie tylko zostaniecie z pustymi rękami tracąc wszystko, ale i powrót do Kraju stanie się niemożliwy.

 Nastawiając się na powrót, napotkacie pewno na opór ze strony najbliższego otoczenia. Bliskim, którzy te Wasze pragnienia i dążenia zlekceważą, a nawet wyśmieją, z serca to wybaczcie i nie miejcie im tego za złe. Może zdążą jeszcze zmienić swoje poglądy w ostatniej chwili, gdy np. pokaże się świetlisty Krzyż na niebie (opisany w „Dzienniczku” św. Faustyny Kowalskiej) albo z Medziugorja przyjdzie zapowiedź spełnienia się pierwszej czy drugiej tajemnicy. Może nie staną się ofiarą wspomnianego popłochu. Może zdarzy się w ich życiu jakiś cud. Jeśli nie – Bóg przeprowadzi ich przez próg śmierci razem z rzeszą mieszkańców kraju ich zamieszkania… Pozostaje tylko modlić się o ich dobre przygotowanie na ostatnie z Nim spotkanie.

 Szczęśliwy ten, kto na pierwszym miejscu w swym życiu postawi wolę Bożą, Boży plan, odnoszący się do jego życia, a nie własne upodobania i dążenia. Wówczas nie błądzi, lecz najlepiej jak to możliwe korzysta z życia ziemskiego, a ono staje się dla niego źródłem zasługi na życie wieczne. A więc w Imię Trójjedynego Boga na całą drogę, jaką macie jeszcze do przejścia przez ziemię zgodnie z Bożym planem – na drogę pielgrzymów i robotników w Winnicy Pańskiej, pracujących za „denara” Wiecznego Szczęścia – z serca Was błogosławię.

 R., 18 czerwca 2017.

 Ks. Adam Skwarczyński

 



zwiń tekst



Bardzo zły sen z udziałem... szaraków
Czw, 13 lip 2017 22:40 komentarze: 1 czytany: 2654x

 [...]  Witam.Jakis czas temu mialam straszny sen, bardzo realistyczny z dzwiekami i dotykiem itd. Nie moge sobie z tym poradzic wiec postanowilam napisac. Moze wy cos poradzicie ?   Oto sen:Sni mi sie ze stoje przed jakims otworem do tunelu. Wiem, czuje ze mam tam wejsc ale sie boje. Nagle obok mnie staje swietlisty aniol. On nie mowi ale go slysze:" Modlilas sie o madrosc. To.......

czytaj dalej

 [...]  Witam.
Jakis czas temu mialam straszny sen, bardzo realistyczny z dzwiekami i dotykiem itd. Nie moge sobie z tym poradzic wiec postanowilam napisac. Moze wy cos poradzicie ?
   
Oto sen:
Sni mi sie ze stoje przed jakims otworem do tunelu. Wiem, czuje ze mam tam wejsc ale sie boje. Nagle obok mnie staje swietlisty aniol. On nie mowi ale go slysze:" Modlilas sie o madrosc. To zobaczysz dlaczego bedzie wielkie zniszczenie i dlaczego nie ma od decyzji Prawiecznego odwrotu". Dodaje mi otuchy i odwagi. Bierze mnie za reke (czuje jego scisnieta dlon, niesamowite cieplo) i wchodzimy tam razem. Porywa nas wiatr , dziwna sila ktora ciezko opisac. Tunel ma swietliste sciany w kolorze liliowym, czerwonym. Chcialam je dotknac ale predkosc byla oszalamiajaca i nie udalo mi sie wyciagnac reki. Nie wiem ile czasu tak lecielismy. Wylecialam przez otwor.

To bylo straszne miejsce. Czarne , straszne chmury do pewnego momentu. Mialam wrazenie jakbysmy byli wewnatrz ziemi. Potem bylo przerazliwie czarno i dziwna , ogromna budowla z ciemno-szarego kamienia. Budowla byla podobna do tych budowli Inkow. Stalam z boku tej budowli. Widzialam ogromne filary i taras z ktorego prowadzily na ziemie ogromne schody. Schody byly pokryte czerwona , brazowa i czarna jakas mazia. Ziemia byla koloru ciemno-brazowego i czerwonego. Nie bylo zwierzat, ptakow, owadow. Straszne miejsce. Nagle na taras wyszedl Szarak (Ufolud). Pchal taczke. Na tej taczce lezaly zwloki mlodych, bialych kobiet. Bylo ich kilka. Mialy powycinane brzuchy. Taczke przechylil i wyrzucil jej zawartosc.

Tam byly tez trupy niemowlat, ludzkich niemowlat. Spojrzalam pod swoje stopy. Bylo tu ogrom trupow. Same kobiety (wszystkie mialy powycinane dol brzucha. I te niemowlecia. Byly jakby zamrozone. Ciala te nie byly w rozkladzie i nie bylo much, robakow, smrodu. Wtedy uslyszalam krzyki. Mase przerazliwych krzykow cierpiacych nieprzeniknione meki kobiet. To bylo potworne. Chcialam pobiec tam ratowac te kobiety. Ale bylam jakby za szklem. Walilam w ta szybe i krzyczalam. Ufolud spojrzal tymi czarnymi slepiami w moja strone. Zaczal wachac. Wszedl po schodach i na tarasie znowu spojrzal na mnie. Odezwal sie donosny glos : "Blogoslawione lono , ktore nie rodzilo. Blogoslawione piersi , ktore nie karmily." Silne dlonie zlapaly mnie od tylu i wpadlam do tunelu. Wtedy znany mi aniol probowal mnie zlapac za reke. Nie udalo sie i wpadlam do liliowego tunelu. Na koncu niego zatrzymala mnie reka. Widzialam tam lezacego smoka. Czarnego i otoczonego koncentratem zla. Strasznego zla. Otworzyl oko. Bylo jak gadzie. Przeszlo mnie na wylot. I wiedzialam ze czytal we mnie.

Wtedy znowu reka mnie pociagnela do tylu. Wpadlam w tunel. Potem znany aniol mnie zlapal. Wylecialam z tunelu w miejsce gdzie z gory zobaczylam miliardy miliardow takich tuneli. Wiekszosc tuneli byla wypelniona  bialym swiatlem , tak bialym ze musialam zamknac oczy. I tak cieplym ze musialam je dotknac. I wtedy aniol mnie zlapal za ramie. Mowiac:"Nie teraz. Przedwieczny bedzie mowil." Spojrzalam w gore. Nie moglam zniesc tego swiatla. I balam sie otworzyc oczy by zobaczyc to swietlne oblicze.

I wtedy znowu ten glos donosny: " Prorokuja w moim imieniu, nazywaja siebie moimi pasterzami. Pasterzami moich owiec. A ja im nie kazalem prorokowac w moim imieniu!!! Nie kazalem im prowadzic moich owiec!!! Kazdy z synow ludzkich jest obdarowany rozumem. Idzcie tedy w slady Wybranego, ktorego wam objawilem. Odwroccie sie od tego co czlowiek wykonal. Bo to wszystko jest zniszczalne. Wy jestescie Domem moim!!! Ja mieszkam tylko w was!!! Nie w budowlach!!! Nie w religiach, sektach, ukladach!!! Jestem w was!! Tam gdzie wy jestescie Jestem i Ja.!!! " Wtedy sily mnie opuscily. Obudzilam sie.
Co ten sen moze znaczyc nie wiem. Wiem jedno jak poczytalam ile kobiet ginie kazdego miesiaca na calym swiecie to blagam bardzo blagam strzezcie swe mlode zony czy corki!!! Strzezcie jak oczu w glowie!!! Blagam!!!
Pozdrawiam.



zwiń tekst



Kształty kryształów lodu... ja to już gdzieś widziałem!
Śr, 12 lip 2017 08:57 komentarze: 1 czytany: 3011x

Kilka lat temu pokazaliśmy film "Woda", który chyba warto przypomnieć. Dlaczego? Dostaliśmy wiadomość od czytelnika serwisu, któremu kilka obrazów z filmu wydało się dziwnie znajome. Okazało się, że bardzo przypominają kręgi zbożowe, które powstały na polach w Wielkiej Brytanii.-----Original Message-----From: [dane do wiad. FN]Sent: Monday [...]To: nautilus@nautilus.org.plSubject: kryształki wody .......

czytaj dalej

Kilka lat temu pokazaliśmy film "Woda", który chyba warto przypomnieć. Dlaczego? Dostaliśmy wiadomość od czytelnika serwisu, któremu kilka obrazów z filmu wydało się dziwnie znajome. Okazało się, że bardzo przypominają kręgi zbożowe, które powstały na polach w Wielkiej Brytanii.

-----Original Message-----
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Monday [...]
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: kryształki wody a kręgi zbożowe

Witam!
 
Oglądając film "Wiadomość w wodzie" coś mi zaświtało w głowie i przypomniało mi sie parę kręgów zbożowych z przełomu 1993-2000. Mam pare zapisanych na dysku więc od razy zlookałem i trochę mi szczena opadła. Popatrzcie na niektóre (np lp43.jpg) a potem porównajcie do kryształków wody na filmie, szczegolnie tego pierwszego z okładki książki i ostatniego uzyskanego zbiorowym pozytywnym myśleniem.
 
pozdrawiam,
marcin


Poniżej zdjęcia przysłane przez autora wiadomości.









Jeśli ktoś nie widział tego znakomitego filmu - warto go przypomnieć...



zwiń tekst



Atak zmory(wampira?) - tytuł wiadomości przysłanej do FN 7 lipca 2017
Sob, 8 lip 2017 20:50 komentarze: 16 czytany: 3791x

[...] Szanowna Fundacjo, Chciałabym się podzielić z Wami czymś, co przydarzyło mi się dziś w nocy. To na Waszej stronie znalazłam informacje o tym, co to mogło być - mianowicie zostałam zaatakowana przez zmorę. Jeszcze wczoraj gdybym usłyszała od kogoś coś takiego pewnie wybuchnęłabym śmiechem, teraz już wcale nie jest mi do śmiechu.Jako nastolatka miałam wypadek samochodowy i lekko uszkodziłam kręgosłup.......

czytaj dalej

[...] Szanowna Fundacjo, Chciałabym się podzielić z Wami czymś, co przydarzyło mi się dziś w nocy. To na Waszej stronie znalazłam informacje o tym, co to mogło być - mianowicie zostałam zaatakowana przez zmorę. Jeszcze wczoraj gdybym usłyszała od kogoś coś takiego pewnie wybuchnęłabym śmiechem, teraz już wcale nie jest mi do śmiechu.

Jako nastolatka miałam wypadek samochodowy i lekko uszkodziłam kręgosłup. Po kilku latach od wypadku dwa razy zdarzyło się, że obudziłam się w środku nocy i zupełnie nie mogłam się poruszać i przez jakiś czas byłam całkowicie sparaliżowana. Oczywiście zawsze panikowałam w tym momencie, jednak wyłącznie z powodu tego, że bałam się,że mój kręgosłup jest uszkodzony i będę niepełnosprawna (a mam dopiero 23 lata), nigdy nie zdarzyło się, żeby temu paraliżowi towarzyszyło coś nadprzyrodzonego. Aż do dzisiaj.

Położyłam się spać około 23. Obudziłam się po 1 w nocy w jakimś dziwnym niepokojem, czułam się obserwowana. W tym momencie muszę wspomnieć o tym, że kilka razy zdarzyło mi się, że po nagłym wybudzeniu widziałam w pokoju postać młodej kobiety. Nie bałam się. Wiedziałam, że jeśli jest to duch to nie zrobi mi krzywdy, próbowałam jednak tłumaczyć sobie, że po nagłym przebudzeniu mogę widzieć realnie rzeczy,które mi się śniły bo np. do mózgu nie zdążyła dojść informacja o tym, że jestem już wybudzona.

Wracając do dzisiejszej nocy. Od godziny pierwszej nie spałam i czułam dyskomfort psychiczny, włączyłam laptopa,żeby trochę oświetlił mój pokój w którym było całkiem ciemno. Około 4 zaczynało już świtać, a mi udało mi się zasnąć. Sen był bardzo realny. Właściwie to miałam wrażenie, że naprawdę wstałam z łóżka i poszłam do pokoju rodziców gdzie z sufitu zwisały dwa kokony, w których były ogromne czarne pająki. Jako, że ja panicznie boje się pająków, poprosiłam mojego tatę, żeby je zdjął i wyrzucił gdzieś daleko. On podszedł, zdjął kokony i chciał mi je wcisnąć do ręku, mówiąc że to tylko pająk, że nic mi nie zrobi a ja wymyślałam te swoje lęki (w rzeczywistości nigdy by się tak nie zachował bo wie jak bardzo pająki mnie przerażają). Gdy wcisnął mi do rąk ten kokon dostałam we śnie ataku paniki, nie mogłam krzyknąć żeby to zabrał, jedyne co robiłam to bardzo, bardzo głośno i ciężko oddychałam.

Mój bardzo głośny, histeryczny oddech wybudził mnie z dziwnego snu o pająkach i wtedy się zaczęło. Chciałam odwrócić się na drugi bok i uspokoić ale gdy się odwracałam ujrzałam nad sobą postać młodej kobiety o długich włosach. Jestem pewna, że byłam już całkowicie wybudzona, a ona naprawdę stała nade mną. Złapała mnie za nadgarstki i usiadła na mnie. Całkowicie realnie poczułam jak jej ręce zaciskają się na moich i ona pochyla się nade mną. Czułam jej długie włosy na mojej twarzy. Przez chwilę czułam ucisk jedynie na nadgarstkach, ale później postać, która na mnie usiadła wcisnęła mnie z ogromną siłą w materac. Nie mogłam oddychać. W najgorszym momencie ta postać zbliżyła twarz do mojej szyi jakby chciała mnie ugryźć, ale nie mogła. Za to wściekle "strzelała" zębami przy mojej szyi. Zamknęłam oczy, przerażona do szaleństwa, jeszcze przez kilka minut czułam na sobie te postać i słyszałam jej strzelające zęby przy mojej szyi.

Zdaję sobie sprawę jak to wszystko brzmi. Gdybym czegoś takiego nie doświadczyła, nigdy bym nie uwierzyła w taką historię. To doświadczenie na pewno zmieni moje życie. Zawsze interesowałam się spirytualizmem, ziołolecznictwem, hipnozą itp. Jednak nigdy niczego nie praktykowałam, do kościoła nie chodzę od 16 roku życia.
Nie wiem postać, która mnie zaatakowała jest tą samą postacią, którą widywałam gdzieś koło siebie od wielu lat. Czy był to jednorazowy atak czy może się powtórzyć. Jeśli tak to jak się chronić. I najważniejsze dla mnie - czy na prawdę coś mnie zaatakowało, czy to ja wariuję.
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Boję się nadchodzącej nocy.

Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale musiałam to z siebie wyrzucić. Nie mam do kogo się zwrócić, rodzina raczej nie wierzy w takie rzeczy, a miejscowy ksiądz jest typowych biznesmenem i nic by nie wskórał.

Pozdrawiam i dziękuję, że jesteście.
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Przewidziała własną śmierć
Czw, 6 lip 2017 10:14 komentarze: 1 czytany: 3340x

[...] Moja śp. mama również przewidziała swoją śmierć. A było to tak: moja  ciocia (rodzona siostra mamy) mieszkała w Szczecinie. Będąc u swojej córki  w Warszawie w drodze powrotnej odwiedziła nas. Mama bardzo się ucieszyła  ze spotkania z siostrą. I tak  rozmawiając z ciocią, w którymś momenciepowiedziała, że zdrowie już jej nie pozwoli na tak daleką podróż do  Szczecina.......

czytaj dalej

[...] Moja śp. mama również przewidziała swoją śmierć. A było to tak: moja  
ciocia (rodzona siostra mamy) mieszkała w Szczecinie. Będąc u swojej córki  
w Warszawie w drodze powrotnej odwiedziła nas. Mama bardzo się ucieszyła  
ze spotkania z siostrą. I tak  rozmawiając z ciocią, w którymś momencie
powiedziała, że zdrowie już jej nie pozwoli na tak daleką podróż do  
Szczecina, a widzą się po raz ostatni. I dodała, że pewnie sam Pan Bóg  
pokierował powrotnym planem podróży cioci, aby mogły się pożegnać.

Ciocia  będąc wrażliwą osobą zasmuciła i zaniepokoiła, jednak nadrabiając miną  
zacząła pocieszać mamę, że jeszcze nie raz się spotkają.
Nie spotkały się - trzy miesiące później mama zmarła.


I jeszcze jedna historia z serii "przysłane do FN".

Pisze do Was pierwszy raz po mimo tego że odwiedzam waszą stronę od jakiś ponad 3 lat (mniej/wiecęj) - mniejsza o to, przejdę odrazu do sedna sprawy.
Dziś dowiedziałem się od babci że taka jedna starsza Pani(jej sąsiadka) miała pogrzeb.(U mnie na wsi to ludzie się znają więc nic się tutaj nie ukryje - jest 4tys. ludności).Cała sprawa była by normalna gdyby nie to że ona(ta starsza Pani 78lat.) dnia 26.12.2011r. wydała wielki obiad dla całej rodziny(najbiższej), następnego dnia pojechała do dalszej rodziny na "kawe"(przysłowiową), a 28.12 zaprosiła sąsiadów(w tym moja babcie) tez na poczęstunek. A w nocy z dnia 28/29 umarła we śnie. I w tym miejscu mnie zatkało jak o tym babcia mi powiedziała. Mam 17lat i pierwszy raz słyszę taką historie na własne uszy. Aha i zapomniałem dodać że była 100% zdrowa przez święta tylko podobno trochę smutna.
Cała historia brzmi tak jakby chciała się pożegnać ze wszystkimi i umarła.



zwiń tekst



Ciekawy przypadek mojej dziewczyny (reinkarnacja)
Wt, 4 lip 2017 11:34 komentarze: brak czytany: 3494x

Witam,Chciałem podzielić się z Wami pewną, myślę że niecodzienną, informacją nt. historii mojej dziewczyny, która jako dziecko, wychodzi na to, pamiętała swoje poprzednie życie. Czym mnie trochę zaskoczyła, ale i zaciekawiła. Stąd ten mail, w którym pragnę pokrótce napisać co i jak.Otóż dziewczyna pochodzi z Kambodży (wiadomo z czym na ogół ten kraj się kojarzy). Jest w moim wieku, ma 36 lat. Mieszka.......

czytaj dalej

Witam,

Chciałem podzielić się z Wami pewną, myślę że niecodzienną, informacją nt. historii mojej dziewczyny, która jako dziecko, wychodzi na to, pamiętała swoje poprzednie życie. Czym mnie trochę zaskoczyła, ale i zaciekawiła. Stąd ten mail, w którym pragnę pokrótce napisać co i jak.

Otóż dziewczyna pochodzi z Kambodży (wiadomo z czym na ogół ten kraj się kojarzy). Jest w moim wieku, ma 36 lat. Mieszka od kilku lat w Polsce, znamy się od jakiegoś czasu już. Sam się tym regionem trochę interesowałem. Gdy mnie tak bliżej poznała i w pewnym sensie zaufała (mówi po polsku), któregoś razu zaczęła mi opowiadać takie epizody ze swojego poprzedniego życia jak ów powyżej.

Gdy miała 3-5 lat - zaczęła opowiadać swojej mamie kim była kiedyś. Teraz już pewnych rzeczy nie pamięta. Wie to z późniejszych przekazów swojej mamy. I akurat jej przypadek jest o tyle wyjątkowy, że jako jedyna z sześciorga dzieci (ma piątkę rodzeństwa) miała takie wspomnienia.

 Z opowiadań wynikać miało, że była dosyć bogatą kobietą (handlowała złotem), mieszkającą w stolicy - Phnom Penh. Dorobiła się dwójki dzieci, była po rozwodzie. Jak mówi, zginęła krótko po upadku reżimu Czerwonych Khmerów, podaje rok 1979 lub 1980, w wieku lat 30. Opisuje, że byłą bardzo ładną kobietą. Zabić ją mieli żołnierze wietnamscy, kiedy uciekała z pociągu, na pograniczu tajlandzko-kambodżańskim (jej kraj był wtedy pod okupacją wietnamską). Tam się zresztą później, w 1981 r., urodziła jako dzisiejsza postać, w Tajlandii, niedaleko granicy z Kambodżą (w obozie dla uchodźców).

 I teraz chyba ciekawsza sprawa, związana z jej tragiczną śmiercią. Zwróciłem już wcześniej na to uwagę, zanim mi opowiedziała swoją historię. Otóż, na lewym kolanie oraz na karku i w okolicach pachwiny ma takie okrągłe znamiona, przypominające ślady po kuli, po oddanym strzale z pistoletu, karabinu. Gdzieś już kiedyś czytałem na Waszej stronie internetowej o - jak to ja nazywam - przedśmiertnych znamionach. Tzn. śladach, powiedzmy, przyczyny śmierci z poprzedniego życia, które zostają w następnym jako taka "pamiątka" (akurat kiedyś mnie tu zainteresował, jak dobrze pamiętam, przypadek znamion przypominających ślady po serii oddanej z broni maszynowej, widoczne na plecach pewnego mężczyzny).

 No i od tego się zaczęło. Zapytałem się skąd to ma, co to jest, bo mi jednoznacznie się to kojarzyło (w/w przypadek), i tak po nitce do kłębka. To znamię na karku przypominało mi również jedną z tzw. metod katyńskich - obok strzału oddawanego w potylicę właśnie także w kark. Dziewczyna mówiła, że akurat w kark została uderzona karabinem albo ugodzona bagnetem. W każdym razie dosyć realistycznie to opisywała. [...]

[dane do wiad. FN]

 

 



zwiń tekst



Dlaczego nie pamiętamy poprzednich żyć? - moja historia i prośba o odpowiedź we śnie
Wt, 4 lip 2017 07:55 komentarze: 4 czytany: 2575x

[...] Witam,  Wiele wiele lat temu nurtowało mnie bardzo to pytanie. Kładąc się spać kilka razy z rzędu wieczorem prosiłam, aby mi [pytanie, dlaczego nie pamiętamy poprzednich żyć - przyp. FN] to zostało wyjaśnione we śnie. Którejś nocy przyszedł sen wyraźny jak jawa. Z odczuciami cielesnymi, wyrazistością obrazu i głębokością emocjonalną. Przyśniło mi się, że jestem dość młodym mężczyzną, który.......

czytaj dalej

[...] Witam,  Wiele wiele lat temu nurtowało mnie bardzo to pytanie. Kładąc się spać kilka razy z rzędu wieczorem prosiłam, aby mi [pytanie, dlaczego nie pamiętamy poprzednich żyć - przyp. FN] to zostało wyjaśnione we śnie. Którejś nocy przyszedł sen wyraźny jak jawa. Z odczuciami cielesnymi, wyrazistością obrazu i głębokością emocjonalną.

Przyśniło mi się, że jestem dość młodym mężczyzną, który jest szantażowany przez pewną osobę, która tam też była mężczyzną ( zdziwiłam się, bo znałam tę osobę w swoim teraźniejszym życiu i ona mnie, bez powodu, za bardzo nie lubiła- była moją szefową w pewnej firmie). W tym śnie, ta osoba szantażowała mnie, że wyjawi jakiś mój sekret, który miał  bardzo duże znaczenie dla mnie. Wstydziłam się tego i bałam się konsekwencji ujawnienia. Nie zostało mi pokazane, o co chodziło, bo widocznie to nie było istotne dla mego pytania. W obawie przed ujawnieniem tego sekretu, ja jako mężczyzna, w bardzo silnym załamaniu, szamotany lękiem postanowiłem usunąć osobę szantażującą i ją zabiłem. Nożem.

Dziwny był sposób trzymania tego noża, który normalnie, dziś trzymałabym tak, że rękojeść w zaciśniętej pięści, byłaby opleciona ręką. Czyli końcówka nie opierałaby się nijak o dłoń. Tam trzymałam go w ten sposób, że końcówka rękojeści była dokładnie w środku ręki. Czułam jak z wielką zapalczywością z powodu lęku przed ujawnieniem mojej tajemnicy, kilka czy kilkanaście razy walę tym nożem w tę osobę, co sprawiało mi także ból, gdyż ta rękojeść wbijała mi się w środek ręki.
Po zabójstwie zakrwawiona wróciłam do domu, gdzie drzwi otworzyła mi moja mama i syn z teraźniejszego życia. Nie pamiętam jaką mieli płeć w tamtym śnie, ale też raczej mężczyźni. Byli mi bardzo bliscy i wiedziałam, że bardzo mnie kochali. Widząc mnie w tych drzwiach powiedzieli " to tak nie miało być, jednak nas zawiodłeś ". Widziałam i czułam miłość z ich strony, a także ogromny smutek, że coś poszło nie tak jak miało.

Byłam pewna na 100%, że to ja w innym wcieleniu i zaczęłam płakać przez sen, że jestem taką złą osobą i nie umiałam podjąć tego ryzyka wyjawnienia tej tajemnicy i poniesienia ewentualnych konsekwencji. Obudziłam się i byłam zalana prawdziwymi łzami, zdruzgotana poczuciem winy i niezrozumienia, że mogłam coś takiego zrobić. Na domiar tego wszystkiego bardzo wyraźnie cały czas po przebudzeniu czułam ból po rękojeści w środku mojej dłoni. (od agresywnego wbijania w czyjeś ciało).

Płakałam, jeszcze przez jakiś czas i dziękowałam Bogu, że nie pozwolił mi pamiętać tego w tym w cieleniu. Nie potrafiłabym żyć z taką świadomością, że kiedyś byłam tak słabym człowiekiem, że nie umiałam odpowiadać za swoje czyny i kogoś zabiłam.

W tym wcieleniu stawiam czoła wszystkim przeciwnościom i nie boję się, gdy ktoś mnie szantażuje, czy straszy czymś. Po prostu mówię, zrób to jeśli chcesz lub przedstawiam swoje argumenty, jeśli nie ma racji. Nie boję się żadnych konsekwencji. Nikt nie jest wstanie wydobyć ze mnie takiego lęku, jaki przeżyłam w tamtym wcieleniu. Musiałam już to "przepracować".
I może też dlatego, ta moja była szefowa z tego życia, czuła do mnie niechęć :(
 
Pozdrawiam,
(dane do wiadomości Fundacji)




zwiń tekst



Kotka przy grobie swojego przyjaciela... psa!
Nie, 2 lip 2017 14:22 komentarze: brak czytany: 2500x

Zwierzęta potrafią odczuwać wszystkie uczucia znane nam ludziom - miłość, przyjaźń, tęsknotę, rozpacz itp.Na naszą pocztę dostaliśmy właśnie wzruszający dowód relacji pomiędzy istotami z pozornie tak różnych światów, jak psy i koty. Kotka zaprzyjaźniona z psem przychodzi na miejsce, gdzie został pochowany.From: [ane do wiad. FN] Sent: Saturday, July 1, 2017 10:34 AM To: nautilus@nautilus.org.pl Subject.......

czytaj dalej

Zwierzęta potrafią odczuwać wszystkie uczucia znane nam ludziom - miłość, przyjaźń, tęsknotę, rozpacz itp.Na naszą pocztę dostaliśmy właśnie wzruszający dowód relacji pomiędzy istotami z pozornie tak różnych światów, jak psy i koty. Kotka zaprzyjaźniona z psem przychodzi na miejsce, gdzie został pochowany.

From: [ane do wiad. FN]
Sent: Saturday, July 1, 2017 10:34 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Re: od FN

 

Witam.

4 dni temu musieliśmy uśpić naszego pieska który toważyszył nam 13lat. Nie było dla niego już ratunku zacząć strasznie cierpieć. Serce, wątroba i nerki przestały działać. Tofik bo tak nazywał się nasz piesek był dla nas jak członek rodziny. Nazwałem go zawsze moim synkiem i kiedy umarł poczułem się jakbym stracił syna. Tofik był sporym psem ale mieszkał całe życie w domu. Na podwórku była stara Kotka z ktorą tofik miał wspaniały kontakt. Opiekowała się sobą, razem się przytulanki bawili itp.. Kiedy tofik umarł kotka zniknęła na 3 dni. Wczoraj wróciła i zauważyłem jak leży nad jego grobem. Coś nieprawdopodobnego ale jak że ludzkiego. Pozdrawiam




.... powiększenie.




zwiń tekst



Przeczucie śmierci
Nie, 2 lip 2017 14:14 komentarze: 2 czytany: 2056x

[...] Czytałem wypowiedzi na temat śmierci, tzn. ktoś z za światów informuje nas o swojej śmierci. Był 4 czerwiec 2013, około 4 rano. Było już jasno, miałem sen, acz mogło to dziać się naprawdę.  Poczułem jakąś postac, zbliżała się od okna... była w kapturze, czarnym, postać nie miała twarzy, wyciągnęła do mnie ręce, stare ręce, zniszczone, spracowane, z plamami starczymi... i zaczęła mnie budzić.......

czytaj dalej

[...] Czytałem wypowiedzi na temat śmierci, tzn. ktoś z za światów informuje nas o swojej śmierci. Był 4 czerwiec 2013, około 4 rano. Było już jasno, miałem sen, acz mogło to dziać się naprawdę.  Poczułem jakąś postac, zbliżała się od okna... była w kapturze, czarnym, postać nie miała twarzy, wyciągnęła do mnie ręce, stare ręce, zniszczone, spracowane, z plamami starczymi... i zaczęła mnie budzić.

Gdy wstałem opowiedziałem o tym swojej rodzinie. Wszyscy uznali to za zwykły koszmar, lecz ja czułem że to coś więcej jak zwykły, sen. Zapomniałem nieco o tym, aczkolwiek około 9, dostałem telefon po niemiecku, zmarła moja ciotka, Niemka z okolic Monachium, zapytałem o której zmarła... około 4.! Pozdrawiam.




zwiń tekst



Mapy frontu w Trzeciej Wojnie Światowej
Pt, 30 cze 2017 08:05 komentarze: 4 czytany: 8257x

Witam oficerów pokładu Fundacji Nautilus.Do napisania poniższego maila zmotywował mnie artykuł "Ojciec Pio i przepowiednie Centurii";.Dość dawno temu pracowałem nad różnymi przepowiedniami w celu napisania obszernego artykułu który byłby ich kompilacją. Z różnych powodów (niezależnych ode mnie) niestety nie mogłem go nigdy skończyć. Na szczęście jednak zachowałem kilka przemyśleń jak i map stworzonych.......

czytaj dalej

Witam oficerów pokładu Fundacji Nautilus.
Do napisania poniższego maila zmotywował mnie artykuł "Ojciec Pio
i przepowiednie Centurii";.
Dość dawno temu pracowałem nad różnymi przepowiedniami w celu napisania
obszernego artykułu który byłby ich kompilacją. Z różnych powodów
(niezależnych ode mnie) niestety nie mogłem go nigdy skończyć. Na
szczęście jednak zachowałem kilka przemyśleń jak i map stworzonych na
cele tego materiału, którymi chciałbym się podzielić.
Po pierwsze nie mam głębokiego przekonania odnośnie tego że Polska
"wywinie się" od nieszczęść. Różne przepowiednie podają, że
straty w ludziach będą liczone w tysiącach. W skali kraju może nie jest
to wielka liczba jednak to ludzie a nie cyferki w statystykach (żyjący,
kochający i myślący jak każdy z nas).

"Nasz naród powinien z tego wyjść nie najgorzej. Może pięć, może
dziesięć procent jest skazane. Wiem, że to dużo, że to już miliony, ale
Francja i Niemcy utracą więcej. [dotyczy potopu wywołanego
rakietami które skrzyżują się nad oceanem] O. Klimuszko.

Jedyny kraj któremu się rzeczywiście uda, to (według przepowiedni)
Australia.

Tylko jeden kraj na końcu świata, otoczony wielkimi morzami, tak
duży jak nasza Europa [Australia?], będzie żył w pokoju bez,
jakichkolwiek kłopotów... Ani w nim, ani ponad nim nie eksploduje żadna
kula armatnia; Mitar Tarabić

Po drugie, przepowiednie nie dotyczą tylko jednego aspektu. Warto je
podzielić na przepowiednie dotyczące III wojny światowej oraz kataklizmu
[2012r.?] który ma nadejść mniej więcej w tym samym czasie.

Warto zwrócić uwagę na przepowiednie Aloisa Irlmayera [fragmenty wybrane].

III ww.:Od Budapesztu do Norymbergii i od Drezna do Berlina linie te
będą zajęte wojskiem. Trzecia linia będzie przebiegać od Zagłębia Ruhry
po Królewiec. Potem przylecą z południa czarne i szare ptaki z taką
mocą, że zmienią niebo i ziemię. Główna kwatera wojsk - Kiersberg koło
Bonn. Pierwsza bomba wpadnie do kościoła w Bawarskim Lesie. Wszystko
zostanie zniszczone i nikt nie może tych stron przekroczyć. Augsburg i
kraje na południe od Dunaju nie odczują skutków wojny. W parę lat po
tych okropnościach (po wojnie) przyjdą złote czasy. Oto już stoją
zbrojne miliony wojsk z bronią w ręku straszliwie morderczą. Wojna
będzie powszechna na całej kuli ziemskiej i tak krwawa, że naród
położony na południu Polski wyginie w niej zupełnie. zwycięzcy i
zwyciężeni znajdą się w równej niedoli i wtedy niewierni uznają, że Bóg
rządzi światem, nawrócą się i pomiędzy nimi wielu Żydów. Wielkie siły
marynarki będą walczyć na morzu Śródziemnym. Następnie trzy armie, z
szybkością błyskawicy, bez żadnego ostrzeżenia, wyruszą w kierunku
północnego Dunaju ku rzece Ren. Pierwsza nadciągnie nad lasem Bawarskim
w kierunku północnym wzdłuż Dunaju. Druga armia przejdzie od wschodu ku
zachodowi nad Saksonią ku Zagłębiu Ruhry. Trzecia, która pójdzie z
północnego wschodu na zachód i przejdzie nad Berlinem. Rosjanie nigdzie
się nie zatrzymają, dzień i noc nieubłaganie będą zmierzać do celu, do
Zagłębia Ruhry. Ludność w panice będzie uciekać na zachód. Samochody
zakorkują drogi i będą przeszkodą dla czołgów. Nie widzę żadnych mostów
na Dunaju powyżej Ratyzbony. Zniszczony Frankfurt nie będzie już
przypominał wielkiego miasta. Dolina Renu będzie pustoszona, głównie
drogą powietrzną. Zza "wielkiej wody" natychmiast przyjdzie odwet. W tym
samym czasie "żółty smok" najedzie Alaskę i Kanadę, ale daleko nie
zajdzie... Wielka ilość gołębi wzbiła się z piasku ku górze, a wtedy
spadł żółty pył. Zdarzy się to w pogodną noc, gdy " złote miasto" będzie
zniszczone. Samoloty zrzucą żółty pył między morzem Czarnym a Północnym.
Utworzy się pas śmierci, od morza do morza, szeroki jak pół Bawarii.
Tam, gdzie spadnie pył wszystko będzie martwe. Żółta linia pyłu uniesie
się aż do miasta położonego nad zatoką. To będzie długa linia. Kto
przejdzie tę linie umrze. Dlatego też atakujące siły rozpadną się. Będą
musiały iść na północ. Wszystko co mają ze sobą wyrzucą. Nikt więcej tam
nie wróci. Rosyjskie dostawy będą przerwane...  Dwa stada będą walczyć
od zachodu do południowego zachodu. Szwadrony odwrócą się ku północy i
odetną atak trzeciej armii. Na wschodzie będzie dużo czołgów, które
jeszcze jadą, ale w środku będą same sczerniałe trupy. Tam piloci też
zrzucą małe, czarne pudełka, które wybuchają zanim dotkną ziemi.
Rozciąga się wtedy żółty albo zielony dym lub proch. Wszystko co zetknie
się z tym pyłem umiera. Żaden żołnierz z trzech armii nie powróci do
domu. W skażonej strefie trawa już nie urośnie, ale ludzie będą mogli
żyć. Przez naturalną katastrofę albo czymś podobnym Rosjanie będą
musieli uciekać na północ. Przy Renie widzę półksiężyc, który chce
wszystko pożreć. Polecą oni na północ, gdzie wkraczała 3 armia, aby
wszystko wyciąć. Nikt z tych 3 armii nie wróci do domu. Ostatnia bitwa
rozegra się w pobliżu Kolonii. Widzę samolot lecący ze wschodu, który
wrzuca coś do Wielkiej wody, wtedy stanie się coś dziwnego. Woda
podniesie się tak wysoko jak wieża i opadnie, wszystko będzie zalane.
Jedna część Anglii zniknie, kiedy pilot zrzuci tą rzecz do wody.

A tutaj fragmenty dotyczące zbliżającego się kataklizmu [2012r. ?].

Z chmur powstaną orkany ognistych strumieni padających na całą ziemię.
Niepogody, burze, pioruny, powodzie, trzęsienia ziemi będą jedne po
drugich następować w różnych krajach. Nieustannie będzie padać deszcz
ognisty. Rozpocznie się to w bardzo mroźną noc. Grzmoty i trzęsienia
ziemi będą trwać trzy dni i trzy noce. Jedna trzecia ludzkości zginie.
Gdy będzie za późno, wyłoni się duży głaz z białej mgły poprzez noc -
noc bez wypowiedzenia wojny. W czasie wojny nastąpi ciemność, która
potrwa 72 h. Podczas dnia będzie ciemno, spadnie grad, będą błyskawice i
grzmoty, trzęsienie ziemi wprawi w drgania naszą planetę. Proszę: nie
wychodźcie z domu w tym czasie, palcie tylko świecami. Kto będzie
wdychał pył dostanie skurczu i umrze. Tamtej nocy zginie więcej ludzi
aniżeli w dwóch wojnach światowych. Potem wiatr skieruje chmury śmierci
na wschód.

Nie chciałbym wróżyć niczego niedobrego ale sporo osób piszących do FN
miało "prorocze sny". Zwykle podchodzę do tych nowinek
ostrożnie i z rezerwą jednak niektóre rzeczy pokrywają się z tymi
przepowiedniami co mnie niepokoi. Oby to były imaginacje mózgu a nie
rzeczywiste ostrzeżenia.

Pozdrawiam.
Stały wieloletni fan FN, Kai

Ps. Załączniku dołączam opracowane przeze mnie mapki.



Skoro o mapach III Wojny Światowej mowa, to... jeszcze jedna poniżej.

 

-----Original Message-----
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Saturday, March 14, 2009 1:17 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Mapka do przepowiedni

Witam
Z ciekawosci po przeczytaniu artykulu o przepowiedniach ksiedza Klimuszko i przepowiedni fatimskiej zrobilam mala mapke ktora mysle mogli byscie wykorzystac. Mapka pokazuje linie frontu w zblizajacym sie konflikcie.
Pozdrawiam
Ania






zwiń tekst



DOSTRZEGŁ DEMONA W BLISKIEJ OSOBIE – kolejne zagadkowe tłumaczenie mordercy
Czw, 29 cze 2017 10:17 komentarze: 2 czytany: 3854x

[...] Droga FN! Bardzo chętnie czytam Wasz portal i pamiętam, jak kiedyś poruszyliście temat dziwnych wizji, które mieli ludzie mordujących swoich bliskich. Wtedy napisaliście o tym, że to może mieć związek z opętaniami demonicznymi. Oficjalnie oczywiście jest to wyjaśnianie tak, że taka osoba miała atak schizofrenii. Ja jednak musze opisać historię, której byłem świadkiem, a która dotyczyła mojego.......

czytaj dalej

[...] Droga FN! Bardzo chętnie czytam Wasz portal i pamiętam, jak kiedyś poruszyliście temat dziwnych wizji, które mieli ludzie mordujących swoich bliskich. Wtedy napisaliście o tym, że to może mieć związek z opętaniami demonicznymi. Oficjalnie oczywiście jest to wyjaśnianie tak, że taka osoba miała atak schizofrenii. Ja jednak musze opisać historię, której byłem świadkiem, a która dotyczyła mojego sąsiada, którego dobrze znałem. Miało to miejsce w 1985 roku. Miał na imię Krzysiek. W wieku 20 lat o mało nie zamordował własnej matki uderzając ją w głowę różnymi przedmiotami. Interweniowała policja, trafił do szpitala psychiatrycznego, a potem popełnił samobójstwo. Piszę o tym tragicznym wydarzeniu dlatego, że on tłumaczył to tak, że twarz matki zmieniła się w demona, który się z niego śmiał i zachęcał do tego, aby go uderzyć. Pamiętam, że bardzo się wtedy dziwiłem i przez myśl mi przeszło, że być może ten biedny człowiek został opętany przez jakąś niewidzialną i złą istotę. Kto wie, czy nie macie racji?

Jestem na Waszym pokładzie praktycznie każdego dnia i to też wielokrotnie, robicie świetną robotę. Oby tak dalej!

Pozdrawiam

[dane do wiad. FN}

 

Pięknie dziękujemy za tę historię i ciepłe słowa. Od wielu lat nie mamy wątpliwości, że niewidzialne zło ze „świata duchowych istot” jest odpowiedzialne za wiele dramatów, w tym morderstw. Tak się składa, że właśnie w momencie pisania tego komentarza (29 czerwca 2017 – przyp. FN) ukazała się dramatyczna informacja o wydarzeniach w Elblągu w serwisie www.elblag24.pl

Wiadomość ten wychwycił nasz monitoring mediów.

Prosimy zwrócić uwagę na to, co mówił policji morderca.

http://www.elblag24.pl/93992-zabil-matke-ale-do-wiezienia-nie-pojdzie-taka-decyzje-podjeli-biegli.html

 

 



zwiń tekst



Sny o zbliżających się kataklizmach
Śr, 28 cze 2017 08:25 komentarze: 6 czytany: 3181x

Czytelnicy serwisu FN bardzo często opisują swoje sny, które wydały im się z jakiegoś powodu ciekawe. Część z nich zawiera wizje dotyczące czegoś, co dopiero ma się wydarzyć i co ma być związane z przeróżnymi kataklizmami naturalnymi (powodzie, trzęsienia ziemi itp.), a także konfliktami zbrojnymi, które w snach przetaczają się przez nasz kontynent. Opisy oczywiście zachowujemy w naszym archiwum i.......

czytaj dalej

Czytelnicy serwisu FN bardzo często opisują swoje sny, które wydały im się z jakiegoś powodu ciekawe. Część z nich zawiera wizje dotyczące czegoś, co dopiero ma się wydarzyć i co ma być związane z przeróżnymi kataklizmami naturalnymi (powodzie, trzęsienia ziemi itp.), a także konfliktami zbrojnymi, które w snach przetaczają się przez nasz kontynent. Opisy oczywiście zachowujemy w naszym archiwum i staramy się weryfikować i zaznaczać te, które okazały się przynajmniej w przybliżeniu prawdziwe.

Poniżej kilka takich opisów, które publikujemy w dziale XXI PIĘTRO przed przekazaniem ich do odpowiedniego katalogu w naszym cyfrowym archiwum FN. Na początek wizja potopu, którą we śnie miał nasz czytelnik z Gdańska.

Witam .
Pisze na gorąco . Dzisiaj śnił się mi sen lub wizja o wielkiej wodzie . Mieszkam w Gdańsku dzielnica Oliwa . Zaczęło się to mniej więcej tak . Był wieczór , dziwny i nie słyszany wcześniej dźwięk dochodził z za okna , było to coś w rodzaju ciągłego szumu , choć nie tak głośnego jak podczas burzy . Wyjrzałem przez okno i zobaczyłem szybko przybierającą wodę , nadchodziła ona od strony wzgórz morenowych ( zachód ) a nie od strony morza ( wschód ) . Ostatecznie jej poziom ustalił się bardzo szybko do wysokości parapetu na parterze i zaczą opadać . Po ustąpieniu wody zorganizowałem odpompowanie piwnic za pomocą pompy spalinowej ( prądu nie było ) którą musiałem wy nurkować z piwnicy zalanej po sufit . nie jest to pierwszy sen/wizja wielkiej wody . rok temu wielka woda przelała się przez wzgórza morenowe , ale w innym miejscu . Na szczycie wzniesienia na którym mam działkę było wiele osób które uciekły przed wielką wodą z niżej położonych miejsc . Trwało to dość długo , bo ludzie byli juz na krawędzi wytrzymałości . W końcu poziom się zaczą obniżać i ktoś wyraził chęć udania się do urzędu gminy po pomoc i informacje " co dalej ? " , Pamiętam że zadałem mu pytanie " po co ? przecież tam już nic nie ma .... a najważniejsze jest żeby się zorganizować , tu i teraz ... " . Urząd Gminy znajduje się 100 m niżej , według mojej wizji był około 80 m pod powierzchnią wody . Może to tylko sen , ale może wizja i co wtedy !! . Pozdrawiam Jarek z Gdańska .  

I kolejne, bardzo smutne wizje, które we śnie zobaczyli nasi czytelnicy serwisu FN. I znowu pojawia się w nich "wielka fala".

[...] Zjawiskami paranormalnymi interesuję się od dzieciństwa, na swoim koncie miałem różne historie. Wiele razy zdarzało mi się, że miałem sny, które były bardzo realistyczne i zapadające w pamięć na długi czas. W dzieciństwie miałem również zdolności słyszenia zdań innych zanim oni je wypowiedzieli. Chciałbym przytoczyć ciekawy sen, który miałem w nocy 9 lipca 2006 roku (dodam, że wtedy jeszcze nie interesowałem się rokiem 2012 i podobnymi wydarzeniami związanymi z końcem świata). Otóż znajdowałem się w swoim mieszkaniu razem z rodzicami, na dworze powoli zachodziło słońce - porę roku określiłbym na jesień (widać było miejscami powoli schnące liście na drzewach, nie było też zimno na dworze ). Sąsiadka będąc u nas w domu powiedziała, że za 15min uderzy wielka fala. Mama natomiast mówiła, że fala będzie bardzo ciepła i duża. Nie wiem dlaczego, ale dostaliśmy jakieś 2-3m "słomki", które niby mogą nam pomóc, ale nie wiedziałem w jaki sposób mamy je użyć. Następnie udałem się na strych domu, z którego patrzyłem na oddalony na zachód pagórek, gdzie ujrzałem ogromne, czerwono-pomarańczowe słońce w kształcie serca. Słychać było narastający szum zza pagórka, po chwili ujrzałem ogromną falę wodną, która mknęła w naszym kierunku - niszczyła wszystko, co popadnie. Spanikowałem i zacząłem biec na drugi koniec strychu, po chwili poczułem ogromne pchnięcie, jeszcze większy odgłos szumu i upadając straciłem przytomność. Na tym sen się skończył, lecz utkwił mi na dobre w pamięci.
 
Pozdrawiam


 


To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Dwa sny o wielkiej wodzie / tsunami - próba umiejscowienia w czasie rzeczywistym

Witam serdecznie,

Chciałbym podzielić się z Wami dwoma moimi snami, które miały miejsce w ostatnim okresie. Niestety bardzo żałuję, że nie podzieliłem się nimi z Wami na bieżąco, ponieważ zarówno dokładna ich data, jak i przede wszystkim ich szczegóły nie uległy by zamazaniu. Postaram się jednak przekazać Wam wszystko to, co udało mi się zapamiętać.

Pierwszy sen miał miejsce kilka miesięcy temu (pewnie gdzieś na początku tego roku), drugi kilka tygodni temu. Oba był wielkiej wodzie/tsunami jakkolwiek to nazwać. Dopiero nie tak dawno zaintrygowało mnie to, że choć czas między nimi był znaczny i opisują wydarzenia pozornie od siebie niezależne, mogą mieć wspólne elementy w czasie rzeczywistym (jeżeli oczywiście miałby się - nie daj Bóg - spełnić).

Pierwszy z nich wyglądał następująco. Znajduję się w dość małym pokoju.
Mimo jego rozmiaru było w nim dość jasno, ściany miały jasny kolor.
Stałem przy oknie, które było wąskie, ale długie w pionie (niemal do samej podłogi). Pokój był dość pusty, a po lewej stronie znajdowały się drzwi (były zamknięte lub lekko uchylone). We śnie zdawałem sobie sprawę, że nie jest to mój pokój i że znajduję się tam tymczasowo, że jestem tam na wakacjach, wypoczynkowo. Patrząc przez okno widziałem ocean. Co istotne, było to ocean, nie morze czy inny zbiornik wodny - we śnie miałem świadomość, że jest to ocean. Woda była dość blisko budynku, w którym się znajdowałem, dość nisko w dole (co mogło sugerować, że pokój był na wysokim piętrze, a sam budynek praktycznie nad oceanem).
Rozmawiałem z kimś przez te drzwi, prawdopodobnie z ojcem. W pewnym momencie rozmawialiśmy o tym, że ocean zaczyna się robić niespokojny, fale stawały się coraz większe. Po pewnym czasie ja bądź mój rozmówca zaczął się coraz bardziej niepokoić (teraz właśnie nie pamiętam, kto), a drugi z nas uspokajał, że nic się nie stanie i że można się czuć bezpiecznie. Nagle fala podniosła się bardzo wysoko i zmierzała z impetem wprost w moje okno. Poczułem ogromny strach i na moment przed uderzeniem odskoczyłem w lewo pod ścianę, pomiędzy drzwi a okno.
Obudziłem się w na setne sekundy przed uderzeniem.

Co istotne, jakiś czas po tym śnie rodzina wpadła na pomysł, by pojechać na zagraniczne wakacje na Wyspy Kanaryjskie. Nigdy nie jeździliśmy razem za granicę na wakacje, zwykle nad nasze morze lub Mazury. To właściwie będą moje pierwsze wakacje w takim miejscu. Zaznaczę, że nie miałem wpływu na to gdzie pojedziemy, nie rozmawiałem z nimi na ten temat, nie sugerowałem, przystałem na to, gdy załatwianie wakacji było już w toku.
Gdy wszystko było dograne ojciec pokazał mi hotel. Okazuje się, że jest nad samym oceanem, i choć jest dość niski, to znajduję się na wysokim klifie. Będę tam od 20-27 sierpnia.

Drugi sen, który miał miejsce kilka tygodni temu był nieco bardziej rozbudowany przez co nie pamiętam go już tak dobrze. Był dość chaotyczny, nie pamiętam początku. Wydarzenia miały miejsce gdzieś na łonie natury, w otoczeniu lasów, nizinnych terenów, dużo zieleni, stawy, jeziorka. Wydarzenia rozgrywały się w jakiejś chatce, drewnianej, dość dużej, z piętrem. Było sporo ludzi, jakaś impreza czy coś w tym rodzaju.
Nagle wdarła się tam woda, kompletny chaos, rozpacz, próby walki z żywiołem w tym domku. Kiedy było już po wszystkim, usłyszałem jak ktoś mówi (chyba w wywiadzie w mediach), że ubierze koszulkę z nazwiskiem tego co tam umarł, na jego cześć. Zdałem sobie sprawę, że zginął tam chyba jakiś piłkarz, czy inny sportowiec. Sam byłem połowicznie obserwatorem tych wydarzeń, a połowicznie sam w nich uczestniczyłem, ale żywioł był dla mnie bardziej łaskawy, być może miałem więcej szczęścia.
Potem pojawił się inny flesz, w którym z lotu ptaka widziałem grupkę biegaczy, w strojach sportowych, jakby maraton czy coś podobnego. Wokół było sporo drzew (jakby las), ale oni biegli po drodze asfaltowej. Było szarawo, późniejsza pora. Nagle za nimi pojawiła się woda, fala nie była wysoka i szybka, ale stanowiła dla nich zagrożenie, poza tym wciąż jej przybywało. Zaczęli uciekać w popłochu, dobiegali już właściwie do małego stadionu (widziałem jedną trybunkę), ludzie także zaczęli uciekać. Jakaś tenisistka (dziwne..) w ucieczce przed falą wsiadła do prywatnego helikoptera. Nie wiem jak to się skończyło, jakie były straty. Potem przeżyłem to wydarzenie ponownie, wracając do wydarzeń z domku. O ile wtedy byłem zaskoczony, teraz wiedziałem co się stanie, zebrałem kilku ludzi i uciekłem z tamtego miejsca. Wiedziałem, gdzie mam biec, gdzie będę bezpieczny. Schronieniem miał okazać się dach innego domku, który pozornie nie dawał żadnych szans na przetrwanie. Kiedy dobiegaliśmy do tego drugiego domku, fala była już za nami. Część innych ludzi biegła za nami, jednak nie zdążyli. Nam się udało. Kiedy zebraliśmy się na dachu, a woda się uspokoiła, widok był przytłaczający, bardzo przygnębiający. Wszystko było praktycznie zrównane z ziemią tak bardzo, że dokładnie widoczna była linia horyzontu. Nagle zrobiło się bardzo pusto. Było też całkiem widno (co przeczy wątkowi o uczestnikach biegu). Potem w migawce zobaczyłem jeszcze przyczynę całego zdarzenia - trzesięnie ziemii na zbiorniku wodnym. Co wydało mi się bez sensu, zbiornik ten nie był oceanem czy morzem. Kiedy to się zaczęło ciemne niebo wskazywało na późniejszą porę lub wydarzenia miały miejsce przed świtem.

Jak to się ma do rzeczywistości. Dopiero wczoraj dowiedziałem się, że są jakieś Mistrzostwa Lekkoatletyczne. Nie interesuję się tym, a dowiedziałem się o nich po niespodziewanym zwycięstwie Polaka w bodaj rzucie młotem. Czyżby ten sen opisuje jakąś katastrofę naturalną właśnie podczas tych mistrzostw? Zastanawiające jest też to, że pierwszy sen, który skojarzyłem z moim zagranicznym wyjazdem zbiega się z tymi mistrzostwami. Kiedy te sny miały miejsce nie wiedziałem ani o wyjeździe, ani o mistrzostwach lekkoatletycznych. Zastanawiające.

Dziękuję za przeczytanie.
Pozdrawiam Fundację.
Szymon (moje dane tylko dla Waszej wiadomości).


 

To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Wysoka woda na granicy Warmii i Mazur.

Kilka dni temu przeczytałam, że wiele osób śni o wielkiej wodzie. Wtedy przypomniałam sobie, że taki sen ja również miałam chyba na  początku miesiąca. O nim powiedziałam tylko synowi. Na stałe mieszkam na pograniczu Warmii i Mazur (czasowo przebywam w Warszawie).
We śnie byłam w swojej miejscowości na II piętrze  Pałacu (od strony południowej), który się tam znajduje. W pewnym momencie niebo stało się ciemne, wzmógł się wiatr, biły pioruny i widziałam błyskawice. Woda sięgała II pietra ( to  mogło być 6 -7 m. wody. Od strony północnej automatycznie  o ok. 2 m. wyżej (strona północna jest niżej położona).  Widok był przerażający. Ja w tym pałacu (ze mną były  jeszcze jakieś osoby - być może rodzina.) czułam się bezpiecznie. Po jakimś czasie wszystko ucichło, wody opadły, pozostał tylko ślad na murze dokąd woda sięgała.
Z poważaniem
Eugenia W.

 

Zdarzają się sny, w których czytelnicy serwisu widzą konkretne miejsca, choć nie potrafią właściwie umiejscowić takiego wydarzenia w czasie. Tym razem chodzi o Manhatan w Nowym Jorku.


 

Droga FN,

[...] od sierpnia 2016 mieszkam w NYC. Mniej więcej w styczniu 2017 zacząłem mieć wyraźne sny o tym, że Manhatan będzie zalany. Widziałem budynki zanurzone w wodzie, na dachach stali ludzie i wołali pomocy. Nie potrafię tego wytłumaczyć inaczej niż tak, że Nowy Jork będzie zalany przez powódź. Mam przeczucie, że stanie się to do 2020 roku. [...]

 

Kolejny sen oprócz wizji potopu zawiera także mały "bonus" w postaci obiektu UFO nad Manhatanem.


To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Sen odnosnie UFO nad manhatanem

Witam, nazywam sie Jakub ... (prosze o nie ujawnianie nazwiska), przeczytalem przed chwila, artykul z 14 pazdziernika, o ufo, nad manhatanem, otoz mieszkam w Nowym Jorku.I od pewnego czasu miewam strasznie dziwne sny, najpierw zwiazane z potopem, tj. snia mi sie fale rozne ktore widze w roznych miejsca jak ida w moja strone.
Ale ostatnio dokladnie z 13tego na 14tego mialem bardzo dziwny sen, otoz snilo mi sie, najpierw ze widzialem ufo na niebie, najpierw jeden obiekt, a potem 4, 5, snilo mi sie ze byl to wieczor, bylo juz ciemno, i patrzylem przez okno w niebo, i bylem w szoku, sen byl bardzo realistyczny, do tej pory go pamietam, bo z reguly szybko sie zapomina sny.Wiec we snie patrzac przez okno, widzialem 4,5 obiektow, podobnych do tego na pierwszym zdjeciu, potem, ten urywek snu sie urwal, i znowu stalem przy oknie patrzac na ulice, i zobaczylem setki ludzi idacych ulica, lecz nie wygladali oni jak ludzie, byli poubierani w kostiumy takie trudne do opisania, ci ludzie wydawali sie bardzo duzi, przynajmniej z 2,30m wzrostu mogli miec.Potem jak zaczeli przechodzic, szla za nimi nastepna grupa, ale tamci nastepni wygladali juz jak humanoidy (niewiem czy dobrze to okreslilem, mieli glowy jak banki, i taka blado szara skore, a niektorzy pastelowo zielona, ale tez blada,(i byli duzo nizsi, cos kolo 1,30-1,50 ale tez w takich kostiumach) nie byl to najmilszy sen.Rano gdy sie obudzilem czulem sie jakby wyrwany z innego swiata, tak bardzo niepewnie sie czulem.A i najwazniejsze ten sen ktory mi sie snil, to wszystko rozgrywalo sie w stanach (bo widzialem charakterystyczne budynki z dzielnicy na ktorej mieszkam, tj.Brooklyn) i dzisiaj gdy wszedlem na nautilusa, i przeczytalem ten artykul, ze taki obiekt byl widziany nad manhatanem w tym dniu, sklonilo mnie to do napisania maila do was. Chcialem odrazu zaznaczyc, ze nie posiadam telewizora w domu, poniewaz pracuje po 12, 13 godzin wiec nie mialbym czasu go ogladac, i niemoglem uslyszec nic o tym zdarzeniu, wiec nie moglo miec to wplywu na to co mi sie przysnilo.
 
Pozdrawiam Jakub!

Przyszedł czas na sen o wojnie. Opisów takich snów dostajemy sporo - do tej publikacji dołączamy jeden z ciekawszych. Zawiera zaskakująco precyzyjny opis przyszłych wydarzeń, które mają się zacząć od konfliktu z Koreą Północną.

To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: wojna - sen

Witam gorąco,

Jestem Waszym stałym czytelnikiem i wieloletnim sympatykiem.
Ostatnio dość często na waszych łamach pojawia się temat III wojny światowej dlatego też zdecydowałem się do Was napisać list, w którym pragnę opisać niepokojący sen jaki przyśnił mi się niedawno. Najbardziej przerażające w tym śnie było to, że był on cholernie realistyczny. Obudziłem się po nim z ogromnym niepokojem - niepokojem o to, że faktycznie może się to wszystko wydarzyć.
Nie chcę siać paniki ani pochopnie interpretować swoich odczuć, ale od dnia a właściwie nocy, kiedy przyśnił mi się ten koszmar, głowę zaprząta mi jedna myśl: że był to sen proroczy. Co więcej jeszcze 2 razy we śnie miałem nawiązanie do tego snu - nie chodzi o to, że śniła mi się znowu sama wojna - a śni mi się mój dawny przyjaciel, z którym nie mam już kontaktu - wyjechał z Polski kilkanaście lat temu do Kanady. W śnie tym ów kolega przyjeżdża do mojego rodzinnego miasta i opowiada mi na spotkaniu, że przyjeżdża do kraju właśnie z powodu proroczego snu - takiego jak mój - o III wojnie światowej - i że tutaj w kraju będzie bezpieczniejszy. Za kilka dni w śnie tym zaczyna się zawierucha.
Dało mi to wiele do myślenia - odczułem jakąś telepatyczną więź z dawno nie widzianym kolegą i skłaniam się ku stwierdzeniu, ze byc moze wielu ludzi na świecie ma takie sny i rzeczywiscie jest cos na rzeczy. Zaczynam się bać, że moj sen jest proroczy...

Sam opis wojny w moim koszmarze jest bardzo szczegółowy. Zaczyna się od konfliktu USA -Korea PN. Stany tak na prawdę chcą udeżyć na Chiny bo jest to ostani moment aby nie dac im wygrac gospodarczego wyscigu. Nie maja jednak podstaw ani poparcia miedzynarodowego. Dlatego prowokuja konflikt z Korea - ma pojsc o rakiety balistyczne z glowicami jadrowymi i ich proby. Rzekomo Korea odpali testowa rakiete ktora spadnie w Mongoli kolo Ulan Bator. Tak na prawde bedzie to rakieta amerykanska upozorowana na Koreanska. Stany ostrzelaja Koree z lotniskowcow a 3 dni pozniej wojska USA zajma Phenian. Niespodoba sie to Chinom , ktore potepia to na arenie miedzynarodowej - nie podejmujac jednak militarnych krokow. Wtedy USA chcac sprowokowac atak Chin udajac pomylke zbombarduja Chinski zaklad chemiczny przy granicy z Korea. Beda oficjalnie przepraszac, zwalac wine na blad danych z satelity, ktory wskazal cel w Chinach zamiast w Korei. Chiny jednak albo nie uwierza albo bedzie to bodziec do dzialania by pomoc Korei. Chinska flota zatopi wszystkie lotniskowce USA na morzu Chinsnkim z pomoca sil powietrznych. Wtedy zacznie sie prawdziwa wojna - na bron konwencjonalna - oba mocarstwa nie zdecyduja sie na atomowe uderzenie. Dzialania obejma cale Chiny. W USA bedzie spokojnie oprocz kilku zamachow terrorystycznych., do ktorych przyzana sie chinczycy i alkaida. Zamieszanie w Azji wykorzysta pakistan zajmujac duza czesc Indii. Europa jak zwykle apelowac bedzie o pokoj nie robiac nic. Dalej nie wiele pamietam bo za chwile sie budzilem- pamietam tylko ze zawieruche wykorzysta Turcja  ktora przywlaszczy armennie a rosja gruzje. OStatnie co pamietam to to, że Izrael udezy jednoczesnie na iran, egipt i syrie zalsaniajac sie rzekomymi wiadomosciami z wywiadu o planowanym ataku tych krajow na ziemie swieta. Tutaj uzyta zostanie bron atomowa. Rosja wkorczy do ukrainy nad morze czarne. Ukraina zostanie w trybie pilnym przyjeta do nato - nikt jej jednak nie pomoze. Niemcy i Rosja ponownie wkrocza do Polski. Tym razem jednak Wielka Brytania, Hiszpania i Włochy pomogą Polsce. Francja umyje ręce od jakiejkolwiek odpowiedzialności. Tutaj sie budze.

Pozdrawiam,
Kamil

 

Na koniec jeszcze jeden sen naszego kolegi z Projektu Messing, którego opis trafił na pokład okrętu Nautilus w ostatnich godzinach. Ciekawe, że dotyczy... całego kontynentu.

[...] Sen miałem 2 dni temu. Niesamowicie realny. To, że mam rozmaite predyspozycje to inna sprawa ale ów sen , tak realny , miałem pierwszy raz. Dodatkowo miał on przekaz. Nie był również kontynuacją myśli czy jakichkolwiek bodźców zewnętrznych, które mogłyby mieć wpływ na podświadomość. Ot, położyłem się spać i tyle. Zatem widziałem Australię, jakby z góry , jak mapę, dodatkowo wraz z Tasmanią. Cały kontynent był jakby zakryty mgłą , tak jakby się rozpuszczał-znikał. W północno zachodniej części widoczny był jedynie skrawek zieleni. To samo dotyczyło Tasmanii - jakby ktoś ją wygumkowywał. Usłyszałem nazwę: York Dalle. Nie wiem jak to się pisze, czy przez V czy z S na końcu, czy łącznie. Z pewnością przez dwa l. Odnosze wrażenie , że tyle ma zostać i taka będzie nazwa choć w necie znalazłem jakiś wielki market w Australii o takiej nazwie. Jednakże sen dotyczył całego kontynentu. Wizualizacja w załączeniu. We śnie kontynent stawał się coraz mnie widoczny. Niestety nie było daty.

/poniżej mapka dołączona do wiadomości/




zwiń tekst



Głos, jakby razem mówili 'i mężczyzna i kobieta'
Pt, 23 cze 2017 04:33 komentarze: brak czytany: 3651x

[...] Witam. Kiedy miałem 14 lat z wielką niechęcią udałem się na obóz katolicki "Saurel" w Różanymstoku. To był okres w moim życiu kiedy słuchałem muzyki metalowej (nie rozdrabniam się jakiej ;) ) i buntowałem się przeciwko wszystkiemu. W którymś dniu trwania obozu, bardzo późno w nocy (około 2) poszliśmy razem z kolegą do kapliczki, która wówczas mieściła się w sali od biologii, w budynku szkoły.......

czytaj dalej

[...] Witam. Kiedy miałem 14 lat z wielką niechęcią udałem się na obóz katolicki "Saurel" w Różanymstoku. To był okres w moim życiu kiedy słuchałem muzyki metalowej (nie rozdrabniam się jakiej ;) ) i buntowałem się przeciwko wszystkiemu. W którymś dniu trwania obozu, bardzo późno w nocy (około 2) poszliśmy razem z kolegą do kapliczki, która wówczas mieściła się w sali od biologii, w budynku szkoły w której spaliśmy. Po znudzeniu się pisaniem po tablicy kredą, usiedliśmy razem przed krzyżem salezjan. W końcu przyszedł taki moment, że się zamyśliliśmy i wtedy usłyszeliśmy głos.

Na początku zdawało mi się jakbym słyszał brzęczenie muchy ale wyraźnie usłyszałem "Już późno". Mój kolega nie zrozumiał co ten głos mówił, ale jak go usłyszeliśmy od razu spojrzeliśmy na siebie i kumpel zalał się łzami :) Głos był bardzo ciepły i spokojny, to tak jakby w jednym czasie mówiła i kobieta i mężczyzna (chciałbym zaznaczyć, że skrzydło szkolne gdzie mieściła się kaplica było wówczas całkowicie puste). Zbiegliśmy wtedy szybko  do księdza by go obudzić i opowiedzieć co się nam wydarzyło. Biedny i zaspany pobłogosławił nam i kazał iść spać :)

Druga historia tyczy się mojej siostry która wracając razem z przyjaciółką dość późno w nocy doświadczyła podobnej sytuacji. Pamiętam jak przybiegła zapłakana i roztrzęsiona do domu opowiadając co jej się wydarzyło. Dziewczyny znajdowały się blisko skrzyżowania i miały zamiar przejść przez jezdnię. Moja siostra usłyszała wtedy podobny dziwny głos mówiący "idź szybciej". Obejrzała się na koleżanke myśląc że to ona powiedziała, ale ta dalej "zmęczona" ;) szła przed siebie twierdząc, że nic nie mówi. Za chwilę znów słyszy to samo i zirytowana obstawiła swoją przyjaciółkę, że sobie z niej robi przysłowiowe jaja :) W tym momencie głos powiedział "biegnij, teraz biegnij" i siostra bez namysłu chwyciła koleżankę przez ramię i zaczeła biec. W tej samej chwili z piskiem opon na skrzyżowanie wjechał z bardzo dużą szybkością samochód, w te same miejsce na chodniku w którym jeszcze niedawno znajdowały się dziewczyny.
 
Pozdrawiam :)



zwiń tekst



Byłem... punktem czystej inteligencji!
Czw, 22 cze 2017 11:47 komentarze: 1 czytany: 3257x

W 1982 r gdy skończyłem technikum i dostałem się na studia, poszedłem pracować do Koksowni (w ramach OHP,było z tego potem dużo nieporozumień) aby zarobic na książki i na stancję we Wrocławiu. Byłem 2 maszynistą wozu przelotowego. Nazwa fajna ale robota ciężka. Do moich obowiązków należało zamiatanie torowiska, czyszczenie pieca koksoowniczego oraz wszystko co powiedział I maszynista (na imię miał.......

czytaj dalej

W 1982 r gdy skończyłem technikum i dostałem się na studia, poszedłem pracować do Koksowni (w ramach OHP,było z tego potem dużo nieporozumień) aby zarobic na książki i na stancję we Wrocławiu. Byłem 2 maszynistą wozu przelotowego. Nazwa fajna ale robota ciężka. Do moich obowiązków należało zamiatanie torowiska, czyszczenie pieca koksoowniczego oraz wszystko co powiedział I maszynista (na imię miał Stefan).

Pewnej sierpniowej nocy (pracowałem w systemie 4 brygadowym) poszedłem zamiatać torowisko i w pewnym momencie zacząłem widziec sam siebie. Ja byłem jakieś 3 może 4 metry powyżej pieców i widziałem swoje ciało (tak jakbym patrzył na futerał zupełnie z nim nie związany), które chodziło, gwizdało Deszczową piosenkę i zamiatało torowisko (około 30 - 40 metrów). Ja wisiałem w powietrzu.

Byłem punktem czystej inteligencji. Miałem wrażenie, że cokolwiek pomyślę to natychmiast tam będę, będę wiedział i widział. Nie odczuwałem ani ciepła ani zimna. W pewnym momencie tzw. wóz pożarniczy (po nowy kokos) jechał na nową baterię i dawał sygnał dźwiękowy. Mnie przeszyły ciarki (moja babcia mówiła, że ją śmierc przeskoczyła) i nagle znalazłem się zupełnie ogłupiały w swoim ciele. Zgłupiały poszedłem do kolego Stefana i mówię daj zapalic (choc byłem zupełnym abstynentem). Usiadłem. opaliłem i myślałem co się stało. Przecież nigdy wcześniej mnie to nie spotkało. Na koksowni pracowałem już 2 miesiące i to nie była pierwsza nocka.


Piękna historia, mamy kontakt z jej autorem i na pewno jeszcze do tej sprawy wrócimy. Na razie przypomnijmy sobie słynną 'Deszczową Piosenkę" z filmu "Słomiany Wdowiec".



zwiń tekst



STRONA
1 39 40 41 42 43 44 45 50 75
Strona 42 / 75

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

NASA ogłosiła, że dokonała 'ekscytującego nowego odkrycia' dotyczącego naszego Księżyca. Na razie jednak amerykańska agencja kosmiczna nie zdradza zbyt wielu szczegółów. Wszystkiego mamy dowiedzieć się już w poniedziałek.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Nie, 18 paź 2020 09:32 | Mieszkaniec miejscowości Świebodzin (województwo lubuskie) przysłał informację, że 17 października 2020 roku ok. godz. 23.15 wyszedł na papierosa przed swój dom (mieszka w domu jednorodzinnym). Ok. godz. 23.00 jego uwagę zwrócił dziwny, ciemny kształt, który przemieszczał się nad polem na wysokości ok. 10-12 metrów. Była całkowita cisza, obiekt nie był ani helikopterem, ani dronem. Jego wielkość świadek ocenia na 'rozmiary małego samochodu ciężarowego', czyli długość obiektu wynosiła ok. 8 metrów...

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 15 października 2020 | Koronawirus kryje w sobie wiele tajemnic i ukrytych przed nawet najlepszymi laboratoriami na świecie niespodzianek, które właśnie wywracają znany nam świat do góry nogami. Proces wielkiej przemiany zaczął się śmiesznie, wręcz zabawnie – ot, jakiś śmieszny wirus z Chin, co to zabija tylko starców, a resztę traktuje „bezobjawowo”. Ale to nie jest takie proste.

czytaj dalej

FILM FN

COVID-19 DO ŚWIATA? Tu mówi koronawirus... - polecane przez czytelnika serwisu FN

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.